Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Głodówka
Autor Wiadomość
mariannaaa

Dołączył: 02 Wrz 2015
Posty: 3
  Wysłany: Śro Wrz 02, 2015 12:52   Głodówka

Cześć. Mam w planie przejście na głodówkę. Słyszałam wiele pozytywnych opinii jakoby miało to dobry wpływ na nasz organizm, czyli ogólnie oczyszcza go z toksyn. Podobno też mogą cofnąć się niektóre choroby oraz oczywiście, jak dla mnie główna z zalet, czyli strata kilogramów. Czy rzeczywiście taka głodówka dobrze wpływa na zdrowie, a nie np. zaszkodzi jeszcze bardziej? Ogólnie wydaje mi się, że organizm potrzebuje nieco więcej składników niż same warzywa, ale może to jest jednak przesadzone. Ogólnie, jak zabrać się za taką głodówkę – w sensie jak się do niej przygotować i czy w ogóle trzeba się jakoś przygotowywać, czy lepiej zrobić to tak z dnia na dzień? Poza tym, to ile powinna trwać taka głodówka, żeby uzyskać oczekiwane efekty, a przy tym nie zaszkodzić sobie, bo spodziewam się, że na dłuższą metę głodówka choćby nie wiem jak zdrowa może zaszkodzić.
 
     
Iwan 
Surojad

Pomógł: 1 raz
Wiek: 21
Dołączył: 19 Cze 2015
Posty: 109
Skąd: Wędrzyn
Wysłany: Śro Wrz 02, 2015 13:53   

Owszem głodówka może zaszkodzić. Są nawet tacy ludzie, którzy nic nie jedzą i żyją:
https://www.youtube.com/watch?v=6AM5gTemduI

Do głodówki możesz, ale nie musisz się przygotowywać - kwestia ceny i wyboru.
Przede wszystkim to musisz podczas głodówki bacznie obserwować zmiany jakie zachodzą w twoim ciele fizycznym i psychicznym. Tyle dni ile będzie trwała twoja głodówka, tyle dni powinnaś w nią wchodzić stopniowo zmniejszając porcje jedzenia. Przy wchodzeniu, polecam pić dużo wody, tak samo jak i przy wyjściu, ale tu już mniej. Jednak przy tym nie możesz postępować zbyt skrajnie, np. wychodząc z głodówki, pierwszy posiłek zjeść obfity. Musisz stopniowo wchodzić i stopniowo wychodzić - chyba, że masz silny organizm i silną psychikę to może da radę zrobić wszystko z dnia na dzień, ale do tego musiałabyś mieć naprawdę bardzo bardzo silny organizm i psychikę -wręcz boski.
Ja znam 2 rodzaje głodówek - skutecznych:
1. 40 dni bez jedzenia na samej wodzie (+ 40 dni wchodzenia i +40 dni wychodzenia)
2. 10 dni bez jedzenia i picia (+10 dni wchodzenia i +10 dni wychodzenia)

Ogólnie to przy wchodzeniu jak i wychodzeniu dobrze jest jeść dużo przyswajalnych i lekkostrawnych posiłków, np. owoce, zielenina, orzechy. Nie wiem jakie tu zalety ? Wady ? też nie wiem. Są za to efekty :) A jakie to każdy odczuje sam.
Czytaj jeszcze wiele, bo jest to dość ciężka jak na ludzi dzisiejszych, przeciętnych operacja. Jeżeli ona ma służyć tylko schudnięciu - to na starcie możesz jej Sobie nie darować, tylko jeść prawidłowo i prowadzić aktywny tryb życia - więcej nie trzeba żeby schudnąć, ale problemów z nadwagą może być tak dużo jak dużo jest ludzi żyjących i nieżyjących.
_________________
Surojedzenie to Prawidłowe odżywianie
Ostatnio zmieniony przez Iwan Śro Wrz 02, 2015 13:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 395
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Wrz 02, 2015 16:49   

Iwan napisał/a:
Musisz stopniowo wchodzić i stopniowo wychodzić - chyba, że masz silny organizm i silną psychikę to może da radę zrobić wszystko z dnia na dzień, ale do tego musiałabyś mieć naprawdę bardzo bardzo silny organizm i psychikę -wręcz boski.

Ja znam 2 rodzaje głodówek - skutecznych:
1. 40 dni bez jedzenia na samej wodzie (+ 40 dni wchodzenia i +40 dni wychodzenia).


Według tego co piszesz w Afryce to co drugi ma boski organizm i umysł. Oni tam mają doskonały trening we wchodzeniu i wychodzeniu z głodówki.

Głodówka którą proponujesz to łącznie 120 dni. O jakim wychodzeniu mówisz? To jest droga w jedną stronę.

Wystarczy po prostu w miarę zdrowo się odżywiać, a jeśli już ktoś jest przekonany że głodówka jest mu do czegoś potrzebna to wystarczy jeden dzień postu w tygodniu.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Śro Wrz 02, 2015 16:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iwan 
Surojad

Pomógł: 1 raz
Wiek: 21
Dołączył: 19 Cze 2015
Posty: 109
Skąd: Wędrzyn
Wysłany: Śro Wrz 02, 2015 18:48   

40 dni wchodzenia, 40 dni trwania i 40 dni wychodzenia - pierw jesz coraz mniej, potem nic, potem coraz więcej: wsjo stopniowo :]

No nie wiem jak sytuacja wygląda w Afryce, ale oni tam też coś jedzą, więc bretarianami nie są :hihi: ale czy nazwać ich głodowanie - postem oczyszczającym - tego też ni wim :D
_________________
Surojedzenie to Prawidłowe odżywianie
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 395
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Wrz 02, 2015 18:56   

Iwan napisał/a:
40 dni wchodzenia, 40 dni trwania i 40 dni wychodzenia - pierw jesz coraz mniej, potem nic, potem coraz więcej: wsjo stopniowo :]

No nie wiem jak sytuacja wygląda w Afryce, ale oni tam też coś jedzą, więc bretarianami nie są :hihi: ale czy nazwać ich głodowanie - postem oczyszczającym - tego też ni wim :D


Podstawowe pytanie brzmi - czemu ma ta głodówka służyć?

Ma służyć przede wszystkim wzbudzaniu apoptozy i stymulować podział komórek.
Aż się boję tłumaczyć tego typu rzeczy bo jeśli będziesz interpretował to tak jak yarosh to czarno to widzę.
Gdzieś dawno temu w którymś z tematów założonych przez Kangura zamieściłem link oraz własne wnioski dotyczące stymulowania apoptozy i podziału komórek poprzez głodówkę.
Jednak jak to zwykle bywa, dróg do tego samego celu jest wiele.
Aby śmierć wadliwej komórki oraz jej rozkład na czynniki pierwsze była procesem przebiegającym sprawnie, musi ona być oznaczona przez marker białkowy. Jest wtedy rozpoznawana jako komórka przeznaczona do utylizacji. Nic w przyrodzie nie ginie.
Ten proces zapobiega nowotworzeniu.
Co sprzyja organizmowi kiedy mechanizm oznaczania wadliwych komórek zachodzi?
Ketoza powstała czy to w wyniku głodówki, czy też diety ketogenicznej. Czasem wystarczy nawet dieta z ograniczeniem kalorii.
Dotlenienie komórek, czyli ruch. Nie jest istotne jaki, ruch bez względu na rodzaj powoduje lepsze dotlenienie komórek. Możesz maszerować, pływać, tarmosić wacka... Cokolwiek.

Co nie sprzyja? Wysoki poziom insuliny oraz IGF-1. To z reguły skutek nadmiaru węglowodanów w diecie.
Przeprowadzono szereg badań na cukrzykach przyjmujących insulinę i stwierdzono że ryzyko wystąpienia nowotworów jest u nich ogromne. Przebadano setki tysięcy cukrzyków.
Zresztą dużo wcześniej zauważono że częstotliwość występowania nowotworów koreluje z poziomem insuliny i cukrzycą w ogóle.
Braciszek insuliny czyli IGF-1 korzysta z tych samych receptorów i ma do niej podobne działanie, także to negatywne. Martwociągom przyjmującym igf-1 w celu powiększenia i tak już idiotycznie przerośniętej muskulatury, zaleca się nie przekraczanie dawki 100 mikrogramów. Jedną z przyczyn takiego ograniczenia jest bardzo duże ryzyko rozwoju nowotworów w przypadku przekraczania tych dawek.

Tak więc głodówka służy wymianie komórek na nowe. To ma być jej główny cel. Jednak tak jak powiedziałem dróg jest wiele. Czasami cały proces wymiany szwankuje. Wystarczy mu lekko pomóc.
7 do 14 dni to jest jeszcze rozsądne ale 120 to masakra. Wyjście z niej to chyba już tylko nogami do przodu, nawet jeśli 80 dni to wejście i wyjście.

Jeśli czegoś nie rozumiesz to mów. Chociaż nie mam pomysłu jak to jeszcze prościej wyjaśnić.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Śro Wrz 02, 2015 19:23, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Sob Wrz 05, 2015 19:15   Re: Głodówka

mariannaaa napisał/a:
Cześć. Mam w planie przejście na głodówkę. Słyszałam wiele pozytywnych opinii jakoby miało to dobry wpływ na nasz organizm, czyli ogólnie oczyszcza go z toksyn. Podobno też mogą cofnąć się niektóre choroby oraz oczywiście, jak dla mnie główna z zalet, czyli strata kilogramów.
Jezu! Znowu głodówka i oczyszczanie?
JW
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 06:39   Re: Głodówka

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jezu! Znowu głodówka i oczyszczanie?JW

Skoro wywołana jest,ta postać,co czemu zdziwienie o o głodówce ?
Nasi dziadowie wychowani na tej tradycji,przynajmniej dwa razy w tygodniu pościli,byli niedobiałczeni,a jednak często wieku sędziwego dożywali.Czego nie można powiedzieć o dzisiejszym społeczeństwie.
W tym temacie polecam tę publikację w której między innymi wyjaśnia się różnicę między głodówką,a nie dożywieniem:
http://lubimyczytac.pl/ks...rowkowo--jarska
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 12:52   Re: Głodówka

g69 napisał/a:
Nasi dziadowie wychowani na tej tradycji,przynajmniej dwa razy w tygodniu pościli,byli niedobiałczeni,a jednak często wieku sędziwego dożywali.
Dożywało 20%. Reszta, 80% wymierała bezpotomnie przed osiągnięciem tej mitycznej starości. Nic dziwnego, że ci, którzy przeżyli tę hekatombę ewolucyjnej selekcji byli zdrowi i zahartowani.
Co więcej, jeszcze za naszej pamięci 60-latek to był staruszek czy staruszka.
W kronikach Prusa można przeczytać zdanie: "Wóz potrącił przechodzącego człowieka. Pięćdziesięcioletni starzec został odwieziony do szpitala."
Sic!
JW
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 395
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Wrz 06, 2015 18:15   Re: Głodówka

g69 napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jezu! Znowu głodówka i oczyszczanie?JW

Skoro wywołana jest,ta postać,co czemu zdziwienie o o głodówce ?
Nasi dziadowie wychowani na tej tradycji,przynajmniej dwa razy w tygodniu pościli,byli niedobiałczeni,a jednak często wieku sędziwego dożywali.Czego nie można powiedzieć o dzisiejszym społeczeństwie.
W tym temacie polecam tę publikację w której między innymi wyjaśnia się różnicę między głodówką,a nie dożywieniem:
http://lubimyczytac.pl/ks...rowkowo--jarska

O Jezu a po co tak kombinować. ;-)
Najlepiej po prostu nie mieć się z czego oczyszczać.
Co jest głównym źródłem toksyn?
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 05:14   Re: Głodówka

Titelitury napisał/a:

Najlepiej po prostu nie mieć się z czego oczyszczać.

Najlepiej zrezygnować z wszelkich zabiegów higienicznych.Po co się tak codziennie męczyć.
Mikrobiom nas obrośnie od stóp,aż po uszy i nas żaden atom nie ruszy.hehe

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Co więcej, jeszcze za naszej pamięci 60-latek to był staruszek czy staruszka.
W kronikach Prusa można przeczytać zdanie: "Wóz potrącił przechodzącego człowieka. Pięćdziesięcioletni starzec został odwieziony do szpitala."
Sic!JW

W obecnych czas,też jest mnóstwo starców po pięćdziesiątce. :hah:
Ostatnio zmieniony przez g69 Pon Wrz 07, 2015 05:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 395
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Wrz 07, 2015 07:43   Re: Głodówka

g69 napisał/a:
Titelitury napisał/a:

Najlepiej po prostu nie mieć się z czego oczyszczać.

Najlepiej zrezygnować z wszelkich zabiegów higienicznych.Po co się tak codziennie męczyć.
Mikrobiom nas obrośnie od stóp,aż po uszy i nas żaden atom nie ruszy.hehe

He he ;-) Dobre, ale nie mycie się nie gwarantuje tego że obrośniemy prawidłowym mikrobiomem.
Mimo wszystko trafiłeś. Głównym źródłem toksyn w organizmie są metabolity patogennych bakterii.

W badaniach wykazano że dieta bogata we włókna roślinne, których jesteś ostatnio gorącym zwolennikiem, chroni przed rakiem, jeśli w jelicie grubym jest przewaga bakterii, których metabolitem jest maślan. Jeśli zaś te bakterie stanowią tam mniejszość ty dieta wegetariańska powoduje raka.

Tak więc dieta wegetariańska może chronić lub zabijać, co zresztą pokazuje życie.
Zagadka rozwiązana.
Wyniki badań są na stronie " kopalnia wiedzy" gdyby ktoś chciał coś więcej na ten temat przeczytać.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Pon Wrz 07, 2015 07:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Tosia93

Dołączył: 17 Maj 2015
Posty: 7
Wysłany: Pon Wrz 21, 2015 00:04   

Głodówka dłuższa niż 2 dni, to dla mnie głupota, jeśli nie jest zalecona przez lekarza. Można sobie czymś takim solidnie zaszkodzić. Lepiej przerzucić się na zdrowe składniki, np olej kokosowy. Dzięki temu prostemu zabiegowi nie dość, że oczyścimy organizm z toksyn, to jeszcze kilka kg na wadze na pewno zniknie.
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Wrz 25, 2015 14:09   

Tosia93 napisał/a:
Głodówka dłuższa niż 2 dni, to dla mnie głupota, jeśli nie jest zalecona przez lekarza. Można sobie czymś takim solidnie zaszkodzić. Lepiej przerzucić się na zdrowe składniki, np olej kokosowy. Dzięki temu prostemu zabiegowi nie dość, że oczyścimy organizm z toksyn, to jeszcze kilka kg na wadze na pewno zniknie.

Ohh... To już wiemy jakiego portalu unikać ;)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 395
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Paź 08, 2015 11:16   

Iwan napisał/a:
40 dni wchodzenia, 40 dni trwania i 40 dni wychodzenia - pierw jesz coraz mniej, potem nic, potem coraz więcej: wsjo stopniowo :]

No nie wiem jak sytuacja wygląda w Afryce, ale oni tam też coś jedzą, więc bretarianami nie są :hihi: ale czy nazwać ich głodowanie - postem oczyszczającym - tego też ni wim :D


Mnie zaskoczyły efekty Głodówki Bez Głodowania autorstwa Józefa S, którego nazwisko jest tu zakazane.
7 dni temu zacząłem i dziś kończę. Bez żadnych kombinacji, tak jak opisane jest to na Biosłone.
W piątym dniu czyli przedwczoraj miałem potężny katar i to co mi z zatok wyszło to masakra. Dopiero teraz czuję to co to czyste zatoki. Coś tam w nich jednak siedziało. Trochę się fajek wypaliło więc nic dziwnego.
To jest dobra metoda. Nie znam do końca mechanizów jej działania ale to nieistotne jeśli działa.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Paź 08, 2015 11:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iwan 
Surojad

Pomógł: 1 raz
Wiek: 21
Dołączył: 19 Cze 2015
Posty: 109
Skąd: Wędrzyn
Wysłany: Czw Paź 08, 2015 14:29   

Małachow o tych mechanizmach zapewne dużo pisał, ja przeczytałem jego książkę "Ruch, oddychanie, hartowanie" to sporo tam pojęć i nowych i skomplikowanie długich ;)
Może w książce o głodówce coś napisał, ale nie wiem nie czytałem. Spróbuj tam, może coś ciekawego dla Ciebie będzie :D
_________________
Surojedzenie to Prawidłowe odżywianie
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6732
Wysłany: Czw Mar 02, 2017 20:56   

Mam pytanie z czystej ciekawości, jak to jest.
Wegetarianka przechodzi na 10 dniowa głodówke.
Czuje sie na niej bardzo zle, czuje duzy głód a w 7, 8 dobie bardzo duze osłabienie. W czasie tej głodówki pije tylko wode. Traci 8 kg, przed glodówka wazyła 68.

Moje pytania dotyczą tego, czy wegetarianin bedzie przechodził głodówke ciężej z uwagi na fakt ze nie jada tłuszczy albo w minimalnym stopniu? Czy przejście u niego w ketoze jest cięższe (okres adaptacyjny) w zwiazku z powyzszym to samopoczucie bedzie bardzo złe i bedzie czuł ten głód bardziej dotkliwie?

Czy zawsze jest tak ze najpierw spalamy glikogen potem tłuszcz a na koncu miesnie(bialko)? Czy w ciagu tej głodówki czyli 10 dni mogła spalac rowniez miesnie?

Czy z uwagi na dłuzszy okress adaptacyjny do wchodzenia w ketoze mogła czuc głód i miec złe samopoczucie i czy w tym czasie mogła gubić miesnie zamiast spalac tłuszcz?

Czy ludzie na diecie niskoweglowodanowej, przystosowani do ketozy łatwiej zniesli by stan głodówki bez duzego uczucia głodu z uwagi na łatwosc spalania tłuszczu (zwłaszcza bardziej otyle osoby z zapasem tego tłuszczu)?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Pią Mar 03, 2017 08:46   

Przeciętnie człowiek ma 300 g zapasu glikogenu, z czego 80g jest ogólnie dostępne, reszta jest tylko do użytku w mięśniach. Minimalne zapotrzebowanie na glukozę na żywieniu bezwęglowodanowym to około 40g, więc po dwóch-trzech dniach mózg musi zarządzić spalanie mięśni. Niech spoczynkowe zużycie energii wynosi 1200 kcal, co oznacza, że trzeba spalić co najmniej 130 g własnego tłuszczu, z którego można odzyskać 13 g glukozy, resztę, 40-13=27g musi uzyskać ze spalania mięśni w proporcji 27/0,56=48g dziennie. Oczywiście część białek, to nie tylko mięśnie, ale różne inne źródła, ale jak by nie liczył, stuprocentowa głodówka musi po kilku dniach zacząć degradować mięśnie w stopniu tragicznym.
A wystarczy nie upierać się, tylko codziennie spożyć jednak 50 g glukozy w postaci jednej bułki lub kilku owoców. I dodać do tego 30g białka ze schabowego, co podtrzyma obrót metaboliczny.
Na takiej głodówce organizm nie musi już spalać własnych składników strukturalnych, a tylko tłuszcze, żeby uzyskać energię.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Pią Mar 03, 2017 14:43   

Jest też metoda spożywania 1,5 kg warzyw. Mniej więcej jest w tym 70 g węglowodanów i 25 g marnego białka, czyli kierunek dobry, ale strasznie męczący. Mało kto wytrzymuje taką objętość warzyw i błonnika. :)
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Pią Mar 03, 2017 14:51   

Molka napisał/a:
Czy ludzie na diecie niskoweglowodanowej, przystosowani do ketozy łatwiej zniesli by stan głodówki bez duzego uczucia głodu z uwagi na łatwosc spalania tłuszczu (zwłaszcza bardziej otyle osoby z zapasem tego tłuszczu)?
Tutaj trzeba oddać sprawiedliwość dr Kwaśniewskiemu, że pisał o tym, że optymalni nie odczuwają silnego głodu, co chyba wszyscy niskoweglowodanowcy zauważyli, niezależnie od wyznawanej opcji.
To wegetarianie miewają blues cukrowy, pomimo, że jadają dużo węglowodanów, co właśnie wyzwala napady wilczego głodu i przykre doznania związane z hipoglikemią.
JW
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2974
Skąd: Australia
Wysłany: Pią Mar 03, 2017 20:00   

Samoodnowa przy głodówce
W organizmie po ustaniu poboru pożywienia rozpoczyna się stopniowe
zakwaszanie krwi. Podczas krótkiego okresu głodu (1-2 dni), organizm
wykorzystuje glikogen, który jest polisacharydem znajdującym się
głównie w komórkach mięśni i wątroby.
Glikogen - Zapasowe źródło zasilania i po rozszczepieniu tworzy
glukozę, która przedostaje się do krwiobiegu. W tym czasie,
zakwaszanie krwi jest powolne i organizm zużywa mało tłuszczów. Dla
spalania tłuszczów jest potrzebne kwaśne środowisko.
Podczas stopniowego wykorzystywania kwasów tłuszczowych we krwi
wzrasta poziom ciał ketonowych takich jak aceton, kwas acetylooctowy
i kwas betaoksymasłowy zakwaszające krew. Organizm przechodzi na nowe
źródło zaopatrzenia endogennego z kwasów tłuszczowych, które
zapewniają ​​stosunkowo łatwo przejść głodówkę w ciągu najbliższych
dni.
W pierwszych dniach ludzie doświadczają ciągłego głodu, i myślą tylko
o jedzeniu. Jednak przy dalszej głodówce organizm przechodzi do
aktywnego korzystania z kwasów tłuszczowych i poczucie głodu znika. Na
początku głodówki podczas oczyszczania organizmu mogą wystąpić i inne
dolegliwości takie jak: suchość w ustach, zapach acetonu, osad na
języku. Dalsza głodówka powoduje to, ze organizm będzie się oczyszczał
z toksyn.
Jeżeli na początku głodówki zakwasić krew, to organizm szybciej
zacznie zużywać tłuszcz, dzięki czemu łatwiej jest przetrzymać
pierwsze dni głodówki.
Niektórzy badacze dodawali do wody miód, sok z cytryny albo ocet
jabłkowy które są kwaśne, powodując zakwaszenie krwi.
Dla całkowitego oczyszczenia organizmu z toksyn głodówka powinna trwać
40 dni (6 tygodni) jak to robił Chrystus. Najtrudniej jest przenoszony
5 i 6 tydzień głodówki, ale są one najbardziej potrzebne, gdyż
pozwalają wyeliminować głęboko zakorzeniona przewlekłą chorobę. Jeśli
masz bardzo zaniedbane choroby to nawet 40-dniowa głodówka nie
wystarczy, aby rozwiązać problem.

Dla odchudzania zwykle odbywają się 7-10-dniowe cykle, przy czym
najbardziej gwałtowny spadek masy ciała następuje w pierwszych dniach.
Najlepszym sposobem, dla utrzymania początkowych pozytywnych wyników
należy regularnie pościć przez cały rok. Należy również
rozumieć, że istnieje stan organizmu, w którym głodówka jest
przeciwwskazana:

całkowite wyczerpanie organizmu;
onkologii;
działa na choroby serca;
choroba wrzodowa;
Ciąża i laktacja.
Zrodlo:
http://vashezdorov-e.com/lechebnoe-golodanie/
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Mar 04, 2017 08:07   

Gdy na co dzień w lwiej części czerpiemy energię z tłuszczu,
przy czasowym odstawieniu papu jest mniej zygzaków do przejścia,

zielona linia od razu jest z górki.
:viva:



https://intensivedietarymanagement.com/wp-content/uploads/2015/09/Macro-oxidation.jpg
http://s17.postimg.org/accpb9tlb/image.png
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2974
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Mar 07, 2017 18:53   

vvv napisał/a:
Gdy na co dzień w lwiej części czerpiemy energię z tłuszczu,
przy czasowym odstawieniu papu jest mniej zygzaków do przejścia,

zielona linia od razu jest z górki.
:viva:

Obrazek

https://intensivedietarymanagement.com/wp-content/uploads/2015/09/Macro-oxidation.jpg
http://s17.postimg.org/accpb9tlb/image.png


Potwierdzenie tego obrazka jest opisane w poście forumowym (nie głodowym):
http://www.dobradieta.pl/...p=252870#252870
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Mar 08, 2017 08:07   

http://www.freedomyou.com...freedomyou.aspx napisał/a:
Fasting vs. Starvation

There is a vast difference between fasting and starving.
During the absence of food, the body will systematically cleanse itself of everything except vital tissue. It continually readjusts to make minimum demands on reserves.
Starvation will occur only when the body is forced to use vital tissue to survive.

(...)

Our body goes into a state of fasting while we sleep. With great patience, it waits until we start dozing off, and finally, in the sleep state, begins its miraculous work of cleansing.
Breakfast is appropriately named, breaking a nightly fast with a morning meal.

(...)
 
     
Alapaleo

Dołączył: 12 Kwi 2015
Posty: 2
Wysłany: Pią Mar 24, 2017 16:37   

Witam serdecznie.

Czy jedząc owoce i kawałek mięsa nie przekraczające 30 g glukozy i 30 g białka dziennie nadal będziemy na odżywianiu wewnętrznym i uświadczymy korzyści z 40 dniowego postu?

Znany jest post Dr Ewy Dąbrowskiej, na którym przez 42 dni spożywa się tylko warzywa i odrobinę owoców tak aby nie przekroczyć 800 kcal. Pani doktor zapewnia, że w tym czasie korzystamy z odżywiania wewnętrznego i organizm leczy się tak samo jak na głodówce. Czy faktycznie tak jest?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Sob Mar 25, 2017 08:36   

Alapaleo napisał/a:
Witam serdecznie.
Czy jedząc owoce i kawałek mięsa nie przekraczające 30 g glukozy i 30 g białka dziennie nadal będziemy na odżywianiu wewnętrznym i uświadczymy korzyści z 40 dniowego postu?

Znany jest post Dr Ewy Dąbrowskiej, na którym przez 42 dni spożywa się tylko warzywa i odrobinę owoców tak aby nie przekroczyć 800 kcal. Pani doktor zapewnia, że w tym czasie korzystamy z odżywiania wewnętrznego i organizm leczy się tak samo jak na głodówce. Czy faktycznie tak jest?
Żeby dostarczyć 800 kcal z owoców i warzyw, trzeba zjeść 0,5 kg warzyw i 1,5 kg owoców lub 1 kg warzyw i 1,2 kg owoców. Jest w tym 20-26g marnego białka, 6 g tłuszczu, 160 g cukru i 50 g błonnika.

30 g glukozy i 30 g białka to tylko 240 kcal, trzykrotnie mniej, niż zaleca dr Dąbrowska. W rzeczywistości 30 gramom białka zwierzęcemu towarzyszy zawsze tłuszcz w ilości 5-30g, średnio 15g, co dodaje 140 kcal, razem 380. Czyli nadal jest to głodówka znacznie bardziej restrykcyjna, więc organizm jeszcze szybciej spala własne tkanki. Jednocześnie niewielka ilość 30 g wartościowego zwierzęcego białka podtrzymuje maintenance białkowy i zapobiega spalaniu ważnych życiowo tkanek, czego na głodówkach warzywno-owocowych nie ma. Ponadto dieta dr Dąbrowskiej dostarcza niepotrzebnie 160 g cukrów, dwukrotnie więcej, niż na zwykłym, bez wyrzeczeń, żywieniu niskowęglowodanowym.
JW
 
     
Alapaleo

Dołączył: 12 Kwi 2015
Posty: 2
Wysłany: Pon Mar 27, 2017 00:29   

Dieta dr Dąbrowskiej dostarcza mniej cukrów, ponieważ dozwolone są tylko max. 3 jabłka lub 1 grapefruit dziennie, pozostałe kalorie pochodzą z warzyw i to nie skrobiowych. Myślę, że mało kto dobija do granicy 800 kcal i jest to raczej około 500-600.

Dla mnie istotne jest czy spożywając kawałek mięsa i warzywa nadal jest to głodówka zdrowotna gdzie zachodzą procesy ozdrowieńcze, jak ma to miejsce w przypadku 40 dniowej głodówki na samej wodzie?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Pon Mar 27, 2017 09:08   

Stuprocentowa głodówka wodna tragicznie degraduje mięśnie, bo z czegoś musi powstać te 40g glukozy. No i organizm musi spalić i wydalić co najmniej 20 g własnych białek.
Głodówka z 30g węglowodanów i 30 g białka dostarcza do 400 kcal i jak najbardziej jest głodówką leczniczą, bo człowiek potrzebuje 5 razy więcej energii. Taka głodówka chroni jednocześnie ważne tkanki przed rabunkową degradacją, czego nie czynią głodówki warzywno-owocowe, czy nie daj Boże, wodne.
Nie ma cudów, 400 kcal to tak mało, że organizm musi maksymalnie oszczędzać, spalać zbędne zapasy i przebudować tkanki tak, żeby osiągnęły największą możliwą sprawność funkcjonowania i zdrowie. I jak w każdej głodówce, kiedyś trzeba przestać, bo nawet w tym wypadku organizm dojdzie do ściany po spaleniu wszystkich zapasów.
JW
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Cze 25, 2018 18:41   

Oto najlepsza strona zachwalająca głodówkę leczniczą: https://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/glodowka-lecznicza-i-oczyszczajaca-efekty-i-wskazania-zdrowotne-artykul/lbv3t

Głodówka dobra na wszystko?
Głodówka jest dobra na wszystko. Dosłownie. Źródła dotyczące głodówki leczniczej podają, że można nią leczyć zapalenie płuc, choroby skórne, choroby serca, układu oddechowego, reumatyzm, choroby weneryczne, choroby nerek, wątroby, padaczkę – żeby wymienić tylko kilka z długiej listy.

A tu o gościu który głodówką 12-dniową usunął trądzik z ciała. Wcześniej miał problemy ze skórą przez całe życie i nie mógł jej wyleczyć. Kuracje antybiotykowe pomagały tylko na krótki czas, po ich zakończeniu trądzik wracał. Nie mógł nawet publicznie pokazać pleców:
Cytat:
Po zakończeniu głodówki plecy miałem gładkie. Całe ciało bez jednej krosty. Skóra napięta i miękka w dotyku. Poprawiły mi się paznokcie. Od tego czasu minęło pięć lat. Problemy skórne nigdy nie powróciły, skórę mam jak małe dziecko, tak gładką – opowiada Piotr.

Cytat:
Czy głodówka wycieńcza?

Czy głodując tak długo, nie będzie nam brakować energii, aby po prostu żyć?

Paradoksalnie, ci, którzy przeprowadzili wielodniowe głodówki, twierdzą, że nie. Kobiety stosujące głodówkę, piszą na blogach, że w nastych dniach niejedzenia z nadmiaru energii sprzątały nie dość że cały dom, ale także piwnice.

- W tym roku przeprowadziłem głodówkę 19-dniową. W 18. dniu głodówki podnosiłem się 25 razy na drążku. Od 10. dnia, czyli od momentu kiedy przeszedłem na odżywianie endogenne, zaczęła mi się poprawiać koncentracja, czytałem jedną książkę dziennie. Byłem wyciszony i spokojny. Przed głodówką parę osób było u mnie na czarnej liście – moi byli wspólnicy, którzy oszukali mnie na pieniądze. Kiedy o nich myślałem, targał mną gniew i bezsilność. Po głodówce, te uczucia zniknęły. Głodówkę przeprowadzałem w górach, w odosobnieniu – tak jest najlepiej. Wróciłem z niej pełen harmonii i spokoju. – kończy Piotr.
 
     
pogodny 

Wiek: 29
Dołączył: 01 Cze 2015
Posty: 381
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią Lip 06, 2018 13:13   

Ja tam od głodówek wolę się trzymać z daleka. Ze wszystkim w sumie trzeba uważać.
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lip 07, 2018 17:21   

pogodny napisał/a:
Ja tam od głodówek wolę się trzymać z daleka.

A ja nie mam wyboru. Na początku 2019 r. będę musiał przeprowadzić głodówkę 21-dniową żeby się pozbyć pewnego świństwa z mojej skóry, które sobie zafundowałem ekstremalnym przejadaniem się słodyczami. Chociaż możliwe że ono ustąpi już po 12 dniach głodówki, jak to parę osób stwierdziło, że po dwóch tygodniach pajączki im ze skóry zniknęły. A ja mam tych pajączków dosłownie tysiące na skórze całego ciała od 2012 r. Narazie nikt nie wierzy że można usunąć pajączki, ale jeśli efekt głodówki będzie pozytywny i potwierdzę go za pomocą zdjęć zrobionych przed i po głodówce, to pokażę że da się usunąć pajączki, a dzięki temu stanę się sławny na cały świat. Będą ze mną przeprowadzane wywiady w telewizji. Moje odkrycie zrewolucjonizuje wiedzę o tym schorzeniu i ludzie pojmą wartość odżywiania endogennego.
Moja najdłuższa głodówka trwała 6 dni. Przerwałem ją, bo straciłem motywację aby ją kontynuować - cel głodówki stracił dla mnie znaczenie i rzuciłem się na żarcie w 7. dniu. Głodu prawie nie czułem podczas głodówki, aczkolwiek marzyłem o wcinaniu pyszności. Jedyne co mnie odpycha od głodówki, to fatalne samopoczucie jakbym miał gorączkę, wielka bezsenność w nocy (max 3 godz snu), szybkie bicie serca przez cały czas, zawroty głowy przy wstawaniu. Ale ostatnio znaczenie celu głodówki (usunięcie pajączków i owrzodzeń z ciała) nabrało u mnie znaczenia i zdecydowałem ponownie przejść głodówkę, tylko że za rok, bo narazie muszę pracować by zarobić dobrą kasiorkę.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Sob Lip 07, 2018 19:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Sob Lip 07, 2018 18:54   

jarosinski napisał/a:
mam tych pajączków dosłownie tysiące na skórze całego ciała
Fatalny stan tkanki łącznej. Głodówka pomoże tyle co umarłemu kadzidło.
jarosinski napisał/a:
Jedyne co mnie odpycha od głodówki, to fatalne samopoczucie jakbym miał gorączkę, wielka bezsenność w nocy (max 3 godz snu), szybkie bicie serca przez cały czas, zawroty głowy przy wstawaniu.
"jakbym miał gorączkę". To nie była "jakby gorączka" ale gorączka. To ona w połączeniu odwodnieniem i hipoglikemią wywołała tachykardię. Jeśli bicie serca było miarowe, to pół biedy. Sama tachykardia nie jest wielkim zagrożeniem. Gorzej jeśli serce bije szybko i niemiarowo. Nazywa się to tachyarytmia i stanowi realne zagrożenie dla życia. Dodatkowym skutkiem odwodnienia było ortostatyczne niedociśnienie tętnicze, które powoduje zawroty głowy po zmianie pozycji z leżącej lub siedzącej na stojącą. Ogólnie obraz nędzy i rozpaczy, ale tak wege i wysokowęglowodanowcy reagują na głodówkę z wszystkimi jej konsekwencjami, w tym ketozę i spadek glikemii. Weź skończ z tą idiotyczną wegetariańską dietą i zacznij jeść jak człowiek.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Sob Lip 07, 2018 18:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lip 07, 2018 19:43   

Sentinel napisał/a:
Fatalny stan tkanki łącznej.

to dlaczego ta sieć naczynek wyskoczyła na mojej skórze dokładnie w lipcu 2012 r - w miesiącu w którym nastąpiło apogeum mojej bulimi? Wcześniej nigdy nie miałem czegoś takiego na skórze. Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości objadania się kilogramami słodyczy jako powodu wyrośnięcia tej sieci czerwonych naczynek oraz rozrośnięcia się żył? Trzeba dodać, że nawet mięsko mi się wtedy trafiało co kilka dni, bo wtedy ogarnął mnie szał wpieprzania czegokolwiek, byle się rozepchać do nieprzytomności. Więc nawet nie próbuj tego zwalać na brak mięsa w diecie.

Sentinel napisał/a:
w połączeniu odwodnieniem

O moje nawodnienie się nie martw, bo co godzinę popijałem swoją domowej roboty wodę, czyli wodę strukturowaną, do której mnie przekonał dr. Tombak. Jest to najzdrowsza i najczystsza woda na świecie. Ale twoja uwaga o odwodnieniu wyczuliła mnie na to i będę pić jeszcze więcej wody na wszelki wypadek.

Sentinel napisał/a:
Gorzej jeśli serce bije szybko i niemiarowo

U mnie serce bije szybko przez kilka godzin również po zjedzeniu dużej ilości słodyczy. Zawsze tak miałem. Co do szybkiego bicia serca podczas głodówki, to podejrzewam że organizm szaleje tak przez pierwszy tydzień - aż do pierwszego przełomu kwasiczego, a potem się uspokaja i wszystko wraca na normy, ale wcześniej organizm sie przestawia na nowy tor.

Sentinel napisał/a:
Nazywa się to tachyarytmia i stanowi realne zagrożenie dla życia.

Trudno. Życie w takim stanie jak obecnie jest dla mnie góówno warte, więc nic nie stracę jeśli umrę. Muszę zaryzykować.

Sentinel napisał/a:
tak wege i wysokowęglowodanowcy reagują na głodówkę z wszystkimi jej konsekwencjami

mięsożercy reagują jeszcze gorzej, bo dla ich organizmów głodówka to jest większy szok, skoro wcześniej tak się faszerowali padliną. Potwierdzają to opisy ich odczuć podczas głodówki, które były bardziej burzliwe i dokuczliwe niż u wegan. U wegan to wszystko odbywa się łagodnie. Pewien weganin napisał, że nawet nie poczuł żadnych przełomów kwasiczych podczas głodówki. Widocznie dieta wegańska tak mu wypolerowała ciało w środku, że nie było dużo do naprawy.

Sentinel napisał/a:
Weź skończ z tą idiotyczną wegetariańską dietą i zacznij jeść jak człowiek

Masz rację, dieta wegetariańska jest idiotyczna, dlatego jem po wegańsku.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Sob Lip 07, 2018 22:09, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Sob Lip 07, 2018 23:41   

jarosinski napisał/a:
to dlaczego ta sieć naczynek wyskoczyła na mojej skórze dokładnie w lipcu 2012 r - w miesiącu w którym nastąpiło apogeum mojej bulimi?
O ile to bulimia, bo mnie to wygląda na huśtawkę glikemiczną.
jarosinski napisał/a:
Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości objadania się kilogramami słodyczy jako powodu wyrośnięcia tej sieci czerwonych naczynek oraz rozrośnięcia się żył?
A gdzie napisałem, że nie przyjmuję?
jarosinski napisał/a:
Więc nawet nie próbuj tego zwalać na brak mięsa w diecie.
Nie próbuję. Równie dobrze może to być czynnik genetyczny, lub wczesny objaw schorzeń wątroby lub trzustki.
jarosinski napisał/a:
U mnie serce bije szybko przez kilka godzin również po zjedzeniu dużej ilości słodyczy. Zawsze tak miałem. Co do szybkiego bicia serca podczas głodówki, to podejrzewam że organizm szaleje tak przez pierwszy tydzień - aż do pierwszego przełomu kwasiczego, a potem się uspokaja i wszystko wraca na normy, ale wcześniej organizm sie przestawia na nowy tor.
Pitolicie hipolicie. Jeśli twoje serce bije szybko przez kilka godzin i nie jest to spowodowane wysiłkiem fizycznym lub silnymi emocjami, to znaczy, że organizm coś sobie tym kompensuje. Twój prawdopodobnie kompesuje zmniejszoną objętości krążącej krwi.
jarosinski napisał/a:
O moje nawodnienie się nie martw, bo co godzinę popijałem swoją domowej roboty wodę, czyli wodę strukturowaną, do której mnie przekonał dr. Tombak
Weź butelkę takiej wody, włóż do zamrażalnika, poczekaj aż zamarznie i stuknij się nią w dyńke.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Nie Lip 08, 2018 10:06   

Kiedyś chyba gdzieś pisałem o tym. Tachykardia pojawia się z różnych powodów, ale jednym z nich jest nadmiar tłuszczu w pożywieniu, a potem we krwi.
Analogicznie w głodówce, obniża się poziom insuliny i tkanka tłuszczowa zaczyna uwalniać tłuszcz do krwiobiegu, efekt podobny, jak przy przejadaniu się tłuszczem.
Podobny efekt występuje także po spożyciu dużej ilości cukrów, które w trybie awaryjnym wątroba przetwarza na tłuszcze, żeby nie umrzeć z powodu zatrucia glukozą.
JW
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lip 08, 2018 19:47   

Sentinel napisał/a:
Pitolicie hipolicie.

Wypróbuj na sobie, a zobaczysz jak grubo się mylisz. Zjedz 4 czekolady + 4 pączki + 10 cukierków takich jak Michałki. Też ci będzie serce zapieprzać przez kilka godzin, i to bez wysiłku fizycznego czy zdenerwowania.

Sentinel napisał/a:
to znaczy, że organizm coś sobie tym kompensuje.

Coś? A wiesz w ogóle co? Pomyśl, tak na logikę. Ja sam na to wpadłem. Przepływ krwi uczestniczy w trawieniu. Nowe żyły i pajączki powstały na skutek maltretowania układu krążenia. Miesiąc wystarczył żeby powstał efekt uboczny. Gdy najem się pełno słodyczy, to puls bardzo przyspiesza, serce bije jak szalone. Tętno robi się bardzo szybkie na kilka godzin, aż do chwili gdy te cukry zostaną strawione. A z czym jest związane tętno? Z przepływem krwi. A z czym jest związany przepływ krwi? Z ŻYŁAMI. Krew przepływająca przez żyły napędza procesy trawienia, musi być doprowadzana do żołądka. Im większy posiłek bogaty w cukier, tym większe obciążenie układu krwionośnego. Więc skoro codziennie zjadałem w jednym posiłku 1 kilogram cukierków, pizzę, ciastka, pierogi i inne carbowe smakołyki, to znaczy że katowałem swój układ trawienny i zmuszałem układ krwionośny do pracy ponad miarę. Wobec tego organizm był zmuszony rozbudować system krwionośny, aby mógł sprostać nowej, ekstremalnie ciężkiej pracy układu trawiennego, zmuszanego codziennie do wytężonej pracy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczał. Dotychczasowa ilość żył przestała mu wystarczać.

Sentinel napisał/a:
może to być czynnik genetyczny, lub wczesny objaw schorzeń wątroby lub trzustki.

Mogła to być normalna reakcja organizmu na moje ekscesy żywieniowe, czyli taki efekt uboczny mógłby powstać u każdej osoby, gdyby się tak opychała przez miesiąc jak ja.

Sentinel napisał/a:
Weź butelkę takiej wody, włóż do zamrażalnika, poczekaj aż zamarznie i stuknij się nią w dyńke.

A co mogę na tym zyskać? Co ty dzięki takiemu zabiegowi zyskałeś że mi go polecasz?
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Nie Lip 08, 2018 21:12, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Nie Lip 08, 2018 22:38   

jarosinski napisał/a:
Wypróbuj na sobie, a zobaczysz jak grubo się mylisz. Zjedz 4 czekolady + 4 pączki + 10 cukierków takich jak Michałki.
Dziękuję postoję. Mdli mnie na samą myśl.
jarosinski napisał/a:
Pomyśl, tak na logikę. Ja sam na to wpadłem. Przepływ krwi uczestniczy w trawieniu.
Cieszę się że sam do tego doszedłeś, ale następnym razem po prostu zajrzyj do podręczników anatomii i fizjologii. Nie będziesz musiał myśleć nad tym miesiącami. W 10 minut znajdziesz takie informacje.
jarosinski napisał/a:
Nowe żyły i pajączki powstały na skutek maltretowania układu krążenia. Miesiąc wystarczył żeby powstał efekt uboczny.
Fantazjujesz.
jarosinski napisał/a:
Gdy najem się pełno słodyczy, to puls bardzo przyspiesza, serce bije jak szalone. Tętno robi się bardzo szybkie na kilka godzin, aż do chwili gdy te cukry zostaną strawione.
Poprzednio pisałeś, że tachykardia nawiedziła Cię podczas głodówki, więc się zdecyduj.
jarosinski napisał/a:
A z czym jest związane tętno? Z przepływem krwi. A z czym jest związany przepływ krwi? Z ŻYŁAMI. Krew przepływająca przez żyły napędza procesy trawienia, musi być doprowadzana do żołądka. Im większy posiłek bogaty w cukier, tym większe obciążenie układu krwionośnego. Więc skoro codziennie zjadałem w jednym posiłku 1 kilogram cukierków, pizzę, ciastka, pierogi i inne carbowe smakołyki, to znaczy że katowałem swój układ trawienny i zmuszałem układ krwionośny do pracy ponad miarę. Wobec tego organizm był zmuszony rozbudować system krwionośny, aby mógł sprostać nowej, ekstremalnie ciężkiej pracy układu trawiennego, zmuszanego codziennie do wytężonej pracy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczał. Dotychczasowa ilość żył przestała mu wystarczać.
Znów fantazjujesz. Albo naoglądałeś się "Hulka", albo przeczytałeś coś o krążeniu obocznym i połączyłeś to wszystko na swój sposób. Najprościej rzecz ujmując, krążenie oboczne jest reakcją na znaczne zwężenie lub zamknięcie światła tętnic. OK, nie każdy może i musi tego typu kwestie rozumieć, ale Ty chcesz to wszystko ogarnąć, co widać po twoich wypowiedziach. https://www.kardiolo.pl/krazenie_oboczne.htm Tu jest to opisane przystępnie. Nic bardziej łopatologicznego nie znalazłem. Przeczytaj i nie pisz głupot, że Ci od słodyczy wyrastają nowe żyły.
jarosinski napisał/a:
A co mogę na tym zyskać?
To zależy jak mocno się tą butelką w dyńke pacniesz.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Lip 09, 2018 20:50   

Sentinel napisał/a:
Dziękuję postoję. Mdli mnie na samą myśl.

A widzisz, umiesz tylko zaprzeczać i kwestionować, ale żeby samemu coś sprawdzić - to już nigdy. Ja sprawdziłem i ci podałem. Dopóki nie będziesz miał rzeczowych argumentów, nie będziesz wiarygodny.

Sentinel napisał/a:
Nie będziesz musiał myśleć nad tym miesiącami. W 10 minut znajdziesz takie informacje.

Przecież ja się zorientowałem odrazu, że organizm poprzez zwiększenie tętna kompensuje sobie zbyt mały przepływ krwi. A to, że przepływ krwi ma znaczenie w trawieniu, to już wiele lat temu gdzieś zasłyszałem. Powiązałem to z faktem szybkiego tętna po najedzeniu się słodyczami i trafnie wywnioskowałem skąd ten rozrost naczyń krwionośnych - z powodu częstego zmuszania układu krwionośnego do szaleńczego przepływu krwi.

Sentinel napisał/a:
Poprzednio pisałeś, że tachykardia nawiedziła Cię podczas głodówki, więc się zdecyduj.

Wcześniej pisałem o głodówce, teraz piszę o przejedzeniu słodyczami - w obu przypadkach serce zapieprza jak szalone. Tylko że w pierwszym przypadku to się dzieje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, a w drugim tylko przez kilka godzin.

Sentinel napisał/a:
jarosinski napisał/a:
Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości objadania się kilogramami słodyczy jako powodu wyrośnięcia tej sieci czerwonych naczynek oraz rozrośnięcia się żył?
A gdzie napisałem, że nie przyjmuję?

Tutaj to napisałeś:
Sentinel napisał/a:
jarosinski napisał/a:
Nowe żyły i pajączki powstały na skutek maltretowania układu krążenia. Miesiąc wystarczył żeby powstał efekt uboczny.
Fantazjujesz.

No to zdecyduj się - uznajesz fakt, że rozrost sieci żył i pajączków nastąpił z powodu przejedzenia słodkościami, czy nie?

Sentinel napisał/a:
Znów fantazjujesz. Albo naoglądałeś się "Hulka", albo przeczytałeś coś o krążeniu obocznym i połączyłeś to wszystko na swój sposób.

Wyobraziłeś sobie, że w wyciąganiu wniosków wzoruję się na bohaterze filmowym lub jakiejś definicji o krążeniu, gdy nigdy nie dałem powodu by tak sądzić. Nikt poza tobą nie doszedł do podobnych błędnych wniosków, ponieważ całość tego wyobrażenia siedzi ci w głowie, co dość dobrze współgra z naturą wyobraźni. Poważnie, jeśli chcesz mi zarzucić, że się w moim przekonaniu mylę, udowodnij to. Ja muszę się trzymać faktów które znam z obserwacji zachowania mojego ciała, a ty jesteś w stanie pisać cokolwiek, to oczywiście nie daje mi szans :)

Sentinel napisał/a:
Tu jest to opisane przystępnie. Nic bardziej łopatologicznego nie znalazłem.

To, co tam napisane, prowadzi tylko do ogólnego wniosku - że krążenie oboczne jest wywołane zwężeniem lub zamknięciem naczyń krwionośnych. A ja się pytam: a co spowodowało owo zmniejszenie średnicy naczyń lub ich zamknięcie? Samo z siebie nastąpiło? Ot tak dla zabawy? Tu też powiesz, że to nie przez obżeranie się słodyczami?

Sentinel napisał/a:
To zależy jak mocno się tą butelką w dyńke pacniesz.

Bzdura. Gdy radziłeś ten sposób, to nic nie wspomniałeś o poziomie siły, z jaką należy się pacnąć. Teraz dobudowujesz sobie jakieś nowe wątki.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Pon Lip 09, 2018 20:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Pon Lip 09, 2018 23:03   

jarosinski napisał/a:
a co spowodowało owo zmniejszenie średnicy naczyń lub ich zamknięcie?
Gdyby faktycznie były zwężone, to może miażdzyca? Mało skomplikowane, prawda? Jesteś jednak za młody żeby mieć tak zaawansowaną miażdzycę.
jarosinski napisał/a:
w obu przypadkach serce zapieprza jak szalone. Tylko że w pierwszym przypadku to się dzieje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, a w drugim tylko przez kilka godzin.
Przyśpieszona akcja serca może być objawem choroby, ale równie dobrze może po prostu wskazywać na kiepski stan ogólny organizmu. Zastanawiam się czy w ogóle konsultowałeś się z jakimś lekarzem i czy robiłeś jakieś badania. Biorąc pod uwagę objawy i wiek, można zakładać kilka możliwości. Drogą eliminacji można je po kolei wykluczać. Na podstawie twoich wpisów można powiedzieć niewiele, a jedyne co pasuje to naczyniowy zespół uciskowy. Prawdopodobnie to "zespół dziadka do orzechów". Jednak to tylko przypuszczenia.
jarosinski napisał/a:
jeśli chcesz mi zarzucić
Po cholerę miałbym Ci coś zarzucać?
jarosinski napisał/a:
Gdy radziłeś ten sposób, to nic nie wspomniałeś o poziomie siły, z jaką należy się pacnąć. Teraz dobudowujesz sobie jakieś nowe wątki.
Coś się tego uczepił? To była ironia. Sugerowałem Ci tylko to, że wiara w ustruktyzowaną wodę nie różni się niczym od wiary w reinkarnację.
Jeśli masz potrzebę wiary w zjawiska sprzeczne z Nauką, to po prostu w nie wierz. Ale Ty robisz tak, że najpierw się wkręcasz w te zjawiska nadprzyrodzone, a potem Ci z tym źle i szukasz naukowych kontrargumentów.
Wiara w takie rzeczy jest nieszkodliwa, a nawet pomaga. Pod warunkiem że jest czymś w rodzaju terapii skojarzonej, a nie terapią główną. Jeśli zastosujesz właściwy sposób leczenia, to możesz dodatkowo stosować "wodę strukturyzowaną". Jeśli zaś zaniechasz właściwego leczenia na rzecz strukturyzowanej wody, to możesz liczyć co najwyżej na efekt placebo. Ale uprzedzam, że ten daje kiepskie efekty w przypadku zylaków.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Lip 09, 2018 23:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Wto Lip 10, 2018 06:57   

jarosinski napisał/a:

A ja nie mam wyboru. Na początku 2019 r. będę musiał przeprowadzić głodówkę 21-dniową żeby się pozbyć pewnego świństwa z mojej skóry, które sobie zafundowałem ekstremalnym przejadaniem się słodyczami. Chociaż możliwe że ono ustąpi już po 12 dniach głodówki, jak to parę osób stwierdziło, że po dwóch tygodniach pajączki im ze skóry zniknęły. A ja mam tych pajączków dosłownie tysiące na skórze całego ciała od 2012 r. Narazie nikt nie wierzy że można usunąć pajączki, ale jeśli efekt głodówki będzie pozytywny i potwierdzę go za pomocą zdjęć zrobionych przed i po głodówce, to pokażę że da się usunąć pajączki, a dzięki temu stanę się sławny na cały świat. Będą ze mną przeprowadzane wywiady w telewizji. Moje odkrycie zrewolucjonizuje wiedzę o tym schorzeniu i ludzie pojmą wartość odżywiania endogennego.
Moja najdłuższa głodówka trwała 6 dni. Przerwałem ją, bo straciłem motywację aby ją kontynuować - cel głodówki stracił dla mnie znaczenie i rzuciłem się na żarcie w 7. dniu. Głodu prawie nie czułem podczas głodówki, aczkolwiek marzyłem o wcinaniu pyszności. Jedyne co mnie odpycha od głodówki, to fatalne samopoczucie jakbym miał gorączkę, wielka bezsenność w nocy (max 3 godz snu), szybkie bicie serca przez cały czas, zawroty głowy przy wstawaniu. Ale ostatnio znaczenie celu głodówki (usunięcie pajączków i owrzodzeń z ciała) nabrało u mnie znaczenia i zdecydowałem ponownie przejść głodówkę, tylko że za rok, bo narazie muszę pracować by zarobić dobrą kasiorkę.


jak to czytam, to przypomina mi się taki przypadek - też muszę przeprowadzić głodówkę, bo nadwaga, bo problem taki, siaki i owaki. Głodówka 31 dniowa czy coś koło tego...efekty jakieś może i były, ale nie takie, jakie były oczekiwania....
Osobiście uważam, że jedzenie generalnie HC i głodówka, żeby przez czas głodówki doświadczać dobrodziejstwa ketozy jest trochę nie halo, lepiej zastosować jakąś odmianę diety ketogenicznej i mieć to na stałe.
Głodówki - tak, ale 1-2 dni raz na jakiś czas....jak ktoś musi...
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Wto Lip 10, 2018 06:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Wto Lip 10, 2018 11:10   

3of5 napisał/a:
jarosinski napisał/a:

A ja nie mam wyboru.


jak to czytam, to przypomina mi się taki przypadek - też muszę przeprowadzić głodówkę, bo nadwaga, bo problem taki, siaki i owaki. Głodówka 31 dniowa czy coś koło tego...efekty jakieś może i były, ale nie takie, jakie były oczekiwania....
Osobiście uważam, że jedzenie generalnie HC i głodówka, żeby przez czas głodówki doświadczać dobrodziejstwa ketozy jest trochę nie halo, lepiej zastosować jakąś odmianę diety ketogenicznej i mieć to na stałe.
Głodówki - tak, ale 1-2 dni raz na jakiś czas....jak ktoś musi...


I to jest właśnie zdroworozsądkowe myślenie oparte na wiedzy. Na inicjowaniu ketozy i apoptozy wadliwych komórek kończy się podobieństwo  głodówki do KD. Reszta to już same przeciwieństwa, ponieważ: podczas głodówki organizm musi oszczędzać energię, a radzi sobie w ten sposób, że redukuje ilość mitochondriów, co jest zjawiskiem bardzo niekorzystnym w chorobach których przyczyną są dysfunkcje mitochondrialne. Może je wręcz pogłębić. Po zakończeniu głodówki łatwo utyć, ponieważ zmniejszona ilość mitochondrów nie jest w stanie przetworzyć na energię nawet tego, co określa się jako minimalne zapotrzebowanie kaloryczne i reszta jest odkładana w formie zapasowej tkanki tłuszczowej. Głodówka nasila miolizę, co oczywiście przyczynia się do znacznej utraty masy mięśniowej, co jest dodatkowym czynnikiem spowolnieniającym metabolizm i uszczuplającym pulę mitochondriów. Głodówka nasili lipolizę, a w adipocytach gromadzi się cały syf, którego watroba nie zdążyła zneutralizować. Uwalnia się on wraz z kwasami tłuszczowymi z komórek tłuszczowych, ale głodujący nie dostarcza odpowiedniej ilości białka do syntezy endogennych antyoksydantów, które neutralizują toksyny. Zależy to nie tylko od stężenia zredukowanego glutationu, ale też od ogólnego stężenia białek we krwi, a w przypadku głodówki jedno i drugie jest niskie. Teraz KD: KD zwiększa ilość mitochondrów poprzez stymulację ich biosyntezy, nie nasila miolizy, a wręcz przeciwnie, nasila lipolizę, ale jednocześnie dostarcza wystarczającej ilości białka do syntezy endogennych związków uczestniczących w neutralizacji i wydalaniu toksyn.

Desperacja jarosza jest spowodowana niewiedzą. Dlatego rzuca hasła "głodówka lub śmierć". Aż mi się Fidel Castro przypomniał ze swoim "socialismo o muerte". :-x
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Lip 10, 2018 11:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Wto Lip 10, 2018 11:40   

Różnica jest taka, że niskowęglowodanowcy nie tęsknią za głodówkami i rzadko je stosują, właściwie to sobie nie przypominam takiej osoby. Natomiast wysokowęglowodanowcy uznają je za pożyteczne i poprawiające samopoczucie. Coś w tym jest.

Rozpatrując metabolicznie, to po kilku dniach głodówki organizm wysokowęglowodanowca przestawia się na żywienie wysokotłuszczowe, z małą ilością białka (B:T - 30g : 120g), coś zbliżone do diety optymalnej. To może łatwiej i przyjemniej byłoby zamiast miesięcznej głodówki przez miesiąc żywić się wg wskazań dra Kwaśniewskiego?
Metabolicznie to to samo, a uszczerbek na zdrowiu mniejszy i mniejsze męczarnie. :)
JW
  
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Lip 10, 2018 21:10   

Sentinel napisał/a:
Jesteś jednak za młody żeby mieć tak zaawansowaną miażdzycę.

A co niby mogłoby spowodować miażdżycę? Tu nie było żadnej miażdżycy. Przecież wiem co popełniłem w lipcu 2012. To było takie obżarstwo, jakim nigdy wcześniej nie skatowałem swojego organizmu. Nie mogło to pozostać bez odpowiedzi organizmu, musiało to wywołać jakiś efekt uboczny.

Sentinel napisał/a:
Desperacja jarosza jest spowodowana niewiedzą.

I dlatego się cieszę że nie wiem tego co ty wiesz, bo gdybym działał wedle twojej wiedzy, to nigdy bym się nie wyleczył ze swoich schorzeń, tkwiłbym zawsze w bagnie. Nie muszę mieć wiedzy z biochemii żeby się domyślić co spowodowało rozrost sieci żył i nabiegnięcie skóry krwią. Ty masz wiedzę z biochemii, ale nie potrafisz niczego wykoncypować na najprostszym przykładzie, a strzelasz tak bardzo niecelnie, że bardziej się nie da. Wystarczy skojarzyć ze sobą proste fakty i wywnioskować co wywołuje co: pożeranie kilogramów słodyczy >>> wysoki wzrost bicia serca, a więc i prędkości przepływu krwi po każdym wchłonięciu bomby słodyczy >>> potrzeba rozbudowania sieci naczyń krwionośnych z powodu powtarzających się kilkugodzinnych sprintów krwi w żyłach.
Nie zgadzasz się z tym, a jednocześnie nie umiesz podać żadnej własnej hipotezy.

Sentinel napisał/a:
wiara w ustruktyzowaną wodę nie różni się niczym od wiary w reinkarnację.

Naprawdę sądzisz, że struktura wody roztopionej jest taka sama jak wody z kranu albo butelkowanej i że działają jednakowo na nasze ciało? Sugerujesz, że jakość wody nie ma znaczenia. Poczytaj o kącie między atomami wodoru w wodzie z lodu. Jest też różnica między wodą strukturowaną a reinkarnacją, gdyż fakty o tej pierwszej są poparte badaniami naukowymi, a tezy o tej drugiej są wymyślone przez tych i dla tych, którzy lepiej się czują z takim światopoglądem.

Sentinel napisał/a:
Jeśli zaś zaniechasz właściwego leczenia na rzecz strukturyzowanej wody

Mogę cię uspokoić, bo wodę z lodu, czyli pozbawioną minerałów, będę pił tylko przez pierwszy tydzień. Potem będę chlał wodę leczniczą, taką drogą i z minerałami, czyli nie jakąś byle jaką mineralną ze sklepu, lecz sześciopak za 25 zł. Bo z tym brakiem minerałów to jednak nie żarty. Zdarzali się biegacze, którzy umierali po dotarciu do mety, bo tyle wypocili minerałów z siebie i nie dostarczyli na czas.

3of5 napisał/a:
też muszę przeprowadzić głodówkę, bo nadwaga

osoba otyła nie odczuwa głodówki tak samo jak osoba chuda, bo cały czas się odżywia zapasami swojego tłuszczu, a osoba chuda nie ma nic, więc to u niej wcześniej zajdą poważne zmiany. Dla grubasa ważącego 130 kg głodówka 14-dniowa jest jak głodówka 3-dniowa dla chuderlaka.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Wto Lip 10, 2018 21:16, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3184
Skąd: UK
Wysłany: Wto Lip 10, 2018 21:43   

jarosinski napisał/a:
Wystarczy skojarzyć ze sobą proste fakty i wywnioskować co wywołuje co: pożeranie kilogramów słodyczy
co wywołuje pożeranie kilogramów słodyczy?
Wystarczy skojarzyć ze sobą proste fakty i wywnioskować 8)
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Śro Lip 11, 2018 10:56   

jarosinski napisał/a:
osoba otyła nie odczuwa głodówki tak samo jak osoba chuda, bo cały czas się odżywia zapasami swojego tłuszczu, a osoba chuda nie ma nic, więc to u niej wcześniej zajdą poważne zmiany. Dla grubasa ważącego 130 kg głodówka 14-dniowa jest jak głodówka 3-dniowa dla chuderlaka.
I tu się mylisz. Nawet szczupły mężczyzna ma 10-15% tkanki tłuszczowej. Tak więc weźmy mężczyznę o wadze 70 kg i średniej ilości tkanki tłuszczowej 70kg×12,5%=8,75kg a wiec 8750gr tłuszczu × 9kcal = 78750kcal. Przyjmijmy, że osoba poszcząca oszczędza się jak może i spala 1500kcal na dobę, więc 78750÷1500=52,5 doby. Trzeba jeszcze uwzględnić minimalną ilość tkanki tłuszczowej, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jest to 3-4% dla mężczyzn. Zejście poniżej tej granicy może powodować problemy. Ale nawet jeśli uwzględnić ten czynnik, to i tak zostaje sporo i np szczupły Jezus miał wystarczająco dużo tkanki tłuszczowej do tego, aby przetrwać czterdziestodniowy post. Prawdopodobnie miał też wystarczająco dużą masę mięśniową z której organizm pozyskiwał białko niezbędne do podtrzymania procesów życiowych. Typowy grubas źle znosi dłuższą głodówkę, ponieważ z reguły ma mało mięśni i mimo większego zapasu tłuszczu, szybciej odczuje skutki niedoboru białka.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Śro Lip 11, 2018 11:21   

w punkt!
dodam do tego jeszcze fakt, że osoba otyła, ma w tym tłuszczu duży magazyn "syfu" - spalanie tego z pewnością wpływa na samopoczucie bardziej negatywnie niż u osoby która jest szczupła....

i jeszcze podkreślę - uważam te wszystkie głodówki ze bezsensowne. Stosując się do zaleceń Lutza, w większości czasu będziemy na deficycie kalorycznym (bo nie ma się ochoty na jedzenie, wręcz coś ala jedzenio-wstret) co dużo szybciej i skuteczniej powoduje spadek wagi.
Ile czasu zajęłoby mi zrzucenie 27kg stosując "tradycyjne" diety lub głodówki ?
na LC z uwzględnieniem zasad DDP zajęło mi to całe 3 miesiące...
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3184
Skąd: UK
Wysłany: Czw Lip 12, 2018 10:36   

3of5 napisał/a:
uważam te wszystkie głodówki ze bezsensowne
Panowie, niepotrzebnie spłycacie temat
korzyści z poprawnie przeprowadzonej głodówki leczniczej są nieocenione
bliski kuzyn kilkukrotnie przeszedł 40dniowe co kilka lat
ze zdziwieniem obserwowałem poprawę zdrowia i zmiany w wygładzie w trakcie i po głodówce - skóra wygładzona sylwetka 'wysportowana' brak oznak wcześniejszych chorób
dziś lat 67 nadal w świetnej formie

D
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Czw Lip 12, 2018 13:48   

dario_ronin napisał/a:

korzyści z poprawnie przeprowadzonej głodówki leczniczej są nieocenione
bliski kuzyn kilkukrotnie przeszedł 40dniowe co kilka lat
ze zdziwieniem obserwowałem poprawę zdrowia

D


Żeby poprawnie przeprowadzić taką głodówkę potrzebne są: wiedza, rozsądek, doświadczenie.

Popatrz teraz na posty jarosińskiego. Ma on którąś z wyżej wymienionych cech?

Wydaje mi się, że nikt tu nie neguje właściwości prozdrowotnych głodówki. To raczej kwestia wykazania tego, że to samo a nawet więcej można osiągnąć dietą ketogenną. Obie te opcje nie są dla każdego. Jest szereg chorób, które są przeciwwskazaniem zarówno do KD jak i głodówki. Są takie w których zdziała się więcej głodówką niż KD i vice versa.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Lip 12, 2018 13:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3184
Skąd: UK
Wysłany: Czw Lip 12, 2018 14:27   

Sentinel napisał/a:
Żeby poprawnie przeprowadzić taką głodówkę potrzebne są: wiedza, rozsądek, doświadczenie.
Są takie w których zdziała się więcej głodówką niż KD i vice versa.
otóż to
_________________
The Truth is still out there.
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lip 12, 2018 19:57   

Sentinel napisał/a:
I tu się mylisz. Nawet szczupły mężczyzna ma 10-15% tkanki tłuszczowej.

Przebieg głodówki jednak zależy od wagi ciała (zapasów wewnętrznego "jedzenia"). Był przypadek grubaska ważącego 150 kg, któremu była przypisana głodówka 6-miesięczna, i przeżył. Osoba szczupła by takiego okresu nie przeżyła. Ale nastawia mnie optymistycznie fakt, że pewien więzień przeprowadził protest głodowy, a umarł dopiero po 66 dniach głodówki. Czyli te 21 dni to powinna być pestka dla mojego organizmu.
Ludzie dają radę zarówno fizycznie jak i psychicznie. Terminologia medyczna posługuje się w tym przypadku terminem - post terapeutyczny.
Poniższe badanie dotyczy 27-letniego mężczyzny poszczącego przez 382 dni pod nadzorem naukowców z Uniwersytetu w Szkocji i jest to najdłuższy post jaki kiedykolwiek odnotowano w literaturze medycznej. Trzeba podkreślić, iż podawano pacjentowi suplementy witaminowe, drożdże (10 miesięcy), suplement potasu (od 93 do dnia 162) i suplement sodu (od dnia 345 do 355). Wodę pobierał swobodnie wg. potrzeb.
Pacjent stracił na wadze 125 kg (z 206,5 kg na 81,5), a 5 lat później przytył jedynie 5 kg. Ciśnienie krwi oraz poziom glukozy stopniowo i znacznie spadły, ale pacjent poruszał się o własnych siłach i czuł się dobrze. Zbadano szereg parametrów jak cholesterol, poziom potasu, magnezu, kwasu moczowego, elektrolitów, ketonów, mocznika itd., co omówiono i podano w formie tabelarycznej - szerzej i dokładniej w:
Features of a successful therapeutic fast of 382 days' duration , W. K.Stewart and Laura W. Fleming, Postgrad Med J. Mar 1973; 49(569): 203–209.-University Department of Medicine, Dundee DD1 4HN, Scotland https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC2495396/
Skuteczność postu leczniczego jest naukowo i klinicznie potwierdzona.

Sentinel napisał/a:
Popatrz teraz na posty jarosińskiego. Ma on którąś z wyżej wymienionych cech?

Wiedzę właśnie ci wypisałem powyżej w tym komentarzu. Doświadczenie z głodówkami też mam (przechodziłem w życiu dwie), a czy rozsądek - to się okaże, narazie zamiast rozsądek użyłbym słowa desperacja.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Czw Lip 12, 2018 20:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Czw Lip 12, 2018 23:21   

jarosinski napisał/a:
Przebieg głodówki jednak zależy od wagi ciała (zapasów wewnętrznego "jedzenia"). Był przypadek grubaska ważącego 150 kg, któremu była przypisana głodówka 6-miesięczna, i przeżył. Osoba szczupła by takiego okresu nie przeżyła.
A nie przyszło Ci do głowy, że osoba szczupła nie potrzebuje sześciu miesięcy postu? Bo i po co chudemu chudnąć ponad miarę? Nieskromnie powiem, że do najgłupszych nie należę, a wciąż nie mogę zrozumieć - dlaczego niektórym ludziom najtrudniej jest pojąć rzeczy najprostsze. Z czego ten fenomen wynika? Osoba ważaca 150-300kg nie ma wielkiego wyboru. Jeśli chce dożyć choćby wieku w którym ujrzy swoje wnuki, to musi podjąć radykalne działania. Jeśli tego nie zrobi, to nie pożyje na tyle długo, żeby pojąć, że prawa natury nie różnią się niczym od praw boskich, które wynikły z obserwacji praw naturalnych. Ujmując rzecz prościej: kto popełnia grzech obżarstwa, musi prędzej czy później ponieść tego konsekwencje.
jarosinski napisał/a:
Ale nastawia mnie optymistycznie fakt, że pewien więzień przeprowadził protest głodowy, a umarł dopiero po 66 dniach głodówki.
Może trudno Ci w to uwierzyć, ale mnie ta historia nie nastraja optymistycznie.
jarosinski napisał/a:
te 21 dni to powinna być pestka dla mojego organizmu.
Teoretyczne tak.
jarosinski napisał/a:
Terminologia medyczna posługuje się w tym przypadku terminem - post terapeutyczny.
Ale to tylko jeden z wielu rodzajów terapii. Pytanie czy najwłaściwszy dla Ciebie? Mnie się wydaje, że to kolejna głupawka, którą zasugerowałeś się serfując po necie w poszukiwaniu odpowiedzi.
jarosinski napisał/a:
Poniższe badanie dotyczy 27-letniego mężczyzny poszczącego przez 382 dni pod nadzorem naukowców z Uniwersytetu w Szkocji
A Ty będziesz pod nadzorem naukowców z uniwersytetu google. Zdrowia życzę.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Pią Lip 13, 2018 07:43   

Sentinel napisał/a:
Zdrowia życzę.

ja jeszcze tej wiedzy, rozsądku i doświadczenia
no i tu może być problem... :hah:
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3184
Skąd: UK
Wysłany: Pią Lip 13, 2018 10:15   

3of5 napisał/a:
jeszcze tej wiedzy, rozsądku i doświadczenia
tia...
czytałem książkę, mam kilka prób za sobą, a nie przyszło mi do głowy, żeby nie robić głodówki w upał- odwodniłem się solą gorzką i r w a kulszowa się odezwała.
3 dni się nawadniałem zanim bóle minęły
ot rozsądek
ku przestrodze
D
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Pią Lip 13, 2018 14:02   

3of5 napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Zdrowia życzę.

ja jeszcze tej wiedzy, rozsądku i doświadczenia
no i tu może być problem... :hah:


I będzie problem bo
jarosinski napisał/a:
czy rozsądek - to się okaże, narazie zamiast rozsądek użyłbym słowa desperacja.
Desperacja to kiepski doradca. Problem jarosinskiego jest w głowie. Podchodząc do tematu od strony biochemicznej można obrócić to na swoją korzyść lub niekorzyść, jeśli wie się jak to zrobić. Oddziaływanie na metabolizm za pomocą prostych zabiegów dietetycznych nie jest jakąś wielką sztuką. Nie jest to wiedza tajemna. Tyle, że jarosinski ma podwójny problem. Kiedy po zakończeniu głodówki stwierdzi, że problem z poszerzonymi naczyniami nie zniknął (a nie zniknie), to jest duże prawdopodobieństwo, że znów popadnie w kompulsywne objadanie, a wysoki poziom greliny, który będzie skutkiem głodówki, jeszcze ten problem pogłębi. Znów zacznie się glikemiczny rollercoaster, a "Syzyf" przejdzie do poszukiwań nowego sposobu na wtoczenie kamienia na szczyt góry. Można próbować temu zapobiec poprzez wdrożenie niskowęglowodanowego odżywiania zaraz po zakończeniu postu, ale jarosz za bardzo lubi węglowodany. Nie zrezygnuje z nich na rzecz tłuszczu i białka. Dla niego ważny jest też aspekt finansowy, ale nawet gdyby wykazać, że LCD nie musi być drogą dietą, to i tak wybierze węglowodany.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Lip 13, 2018 14:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Lip 13, 2018 20:41   

Sentinel napisał/a:
kto popełnia grzech obżarstwa, musi prędzej czy później ponieść tego konsekwencje.

Przecież powodem otyłości wcale nie jest obżarstwo, lecz zła przemiana materii! Organizm niepotrzebnie robi zapasy w ciele. Nawet jeśli ktoś taki je mało, to pozostanie gruby. Musiałby jeść ekstremalnie mało, czyli tyle, co w łagrze sowieckim. Był kiedyś taki opasły Polak, który przed wojną ważył 120 kilo, a po zesłaniu na Syberię schudnął o połowę. Osoba szczupła jak ja nie ma problemu z odkładaniem się zapasów tłuszczu, ale ja ponoszę konsekwencje okresowego obżarstwa w inny sposób, który już opisałem. A tą psychiczną przemożną potrzebę pożerania pyszności, szczególnie słodyczy, to ja sam w sobie wykształciłem poprzez wielkie posiłki, których wielkość narastała miesiącami za każdym razem, aż do osiągnięcia zenitu w 2012 r. Potem przez 2 lata chyba 100 dużych kubków po jogurtach przyjęło moje rzygi, które wywoływałem metalową łyżką.

Sentinel napisał/a:
Mnie się wydaje, że to kolejna głupawka, którą zasugerowałeś się serfując po necie w poszukiwaniu odpowiedzi.

Nie ma lepszego sposobu jak przekonanie się o tym osobiście, czyli po prostu przejście tego, wykonanie na sobie.

Sentinel napisał/a:
Kiedy po zakończeniu głodówki stwierdzi, że problem z poszerzonymi naczyniami nie zniknął (a nie zniknie), to jest duże prawdopodobieństwo, że znów popadnie w kompulsywne objadanie

Oczywiście że tak zrobię! A co se będę żałował. Skoro szansa na wygląd ciała sprzed lipca 2012 okaże się zerowa, to przynajmniej sobie zaszaleję i urządzę rozkosze kulinarne na całego.

Sentinel napisał/a:
a wysoki poziom greliny, który będzie skutkiem głodówki, jeszcze ten problem pogłębi.

paradoksalnie po głodówkach nie mam parcia na opychanie się. Wystarczy mi wtedy mniej żarła niż "normalnie" żeby poczuć sytość.

3of5 napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Zdrowia życzę.

ja jeszcze tej wiedzy, rozsądku i doświadczenia
no i tu może być problem... :hah:

No to ja ci współczuję ;D
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Pią Lip 13, 2018 20:46, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Sob Lip 14, 2018 12:02   

jarosinski napisał/a:
Nie ma lepszego sposobu
Jest, ale Ty idziesz w Tombaka "Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną" 😁
https://www.karger.com/Article/Abstract/106189
Cytat:
This study was designed to identify the global pattern of differentially expressed genes in human varicose veins. Using suppressive subtractive hybridization, we identified overexpression of genes known to be associated with extracellular matrix remodeling, including collagen III, tissue inhibitor of metalloproteinases I, dermatopontin, matrix Gla protein (MGP) and tenascin C. Real-time polymerase chain reaction analysis confirmed the differential expression of these genes. The overexpression of MGP transcript was associated with increased MGP level in varicose veins, in particular the undercarboxylated form of the protein. Smooth muscle cells from varicose veins showed increased proliferation rate and enhanced matrix mineralization. This observation correlated with the presence of ectopic mineralization areas in the varicose vein walls. The use of warfarin, to inhibit MGP activity, or siRNA targeting MGP transcript induced a reduction in the exacerbated proliferation of varicose vein smooth muscle cells. Our results suggest that high expression of MGP in varicose veins may contribute to venous wall remodeling by affecting proliferation and mineralization processes probably through impaired carboxylation of MGP. In addition, suppressive subtractive hybridization results also produce a profile of differentially expressed genes in varicose veins, in particular extracellular matrix components. Further study of these genes will provide insights into their specific roles in the etiology of venous disease.
Tak więc nieukarboksylowana forma MGP jest jedną z przyczyn żylaków. To o czym bidusie naukowce nie wspominają, jest to, że karboksylacja bialka MGP jest zależna od witaminy K. Proces karboksylacji MGP obywa się w cyklu przemian tej witaminy. Warto więc jaroszu sięgnąć po jakiegoś supla z witaminą K. Mówię Ci to jako umiarkowany sympatyk suplemenów diety. Biorąc pod uwagę cenę preparatów z witaminą K, które są dostępne bez recepty, jakimś wyjściem jest udanie się lekarza po receptę. Dostaniesz (albo i nie) receptę na filochinon, za który zapłacisz kilka zł. Co prawda ściany naczyń preferują i akumulują menachinon, ale K1 ulega konwersji do K2 w 90% przy niskim stężeniu K2 w organizmie. Nie przekraczaj zalecanej dawki. Do tego jakiś preparat z rutyną i małą dawką wit C np rutinoscorbin i B complex. Łączny miesięczny koszt takiej suplementacji to około 20 zł. Możesz też nauczyć się tego, jak w prosty sposób, domowym sposobem robić ekstrakty z kasztanowca oraz dębu. Takie ekstrakty wlewa się do wanny i trzeba się w tym zanurzyć na kilkadziesiąt minut. Taki zabieg co kilka dni byłby wskazany.

Po kilku tygodniach takich kombinacji powinieneś zauwazyć znaczną poprawę.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lip 14, 2018 20:04   

Sentinel napisał/a:
Jest, ale Ty idziesz w Tombaka "Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną"

Co ty masz z tym Tombakiem, że przy każdej chęci podważenia moich poglądów odwołujesz się do niego? Przecież Tombak w swojej książce nie pisał nic o głodówce 21-dniowej :? Moje przekonanie do głodówki i chęć przejścia nie wynikają z niczego od Tombaka.

Sentinel napisał/a:
Tak więc nieukarboksylowana forma MGP jest jedną z przyczyn żylaków.

Żylaki to ja se wyleczę operacyjnie - laserowo, bo już jest wiele gabinetów co reklamują laserowe usuwanie żylaków. Ale najpierw muszę przejść 21 dni głodu i zmusić moje ciało żeby zeżarło swoje pajączki. Nowo wyrośniętych żył się już nie pozbędę, bo to nie jest sama krew jak w przypadku pajączków, to są rurki. A pajączki to sama krew, więc dadzą się wchłonąć i znikną ze skóry, gdy organizm spojrzy na nie jak na pożywienie.
Już nie mogę się doczekać tej głodówki. Teraz nie mogę jej zrobić, bo muszę chodzić do roboty i zarabiać szmal na utrzymanie. Jak już będę zarobiony, to nie będę musiał pracować przez kilka miesięcy. Planuję wykonać głodówkę w lutym 2019 r., czyli w okresie gdy z reguły zaczyna się 5-miesięczne bezrobocie w zakładzie mojej pracy. I dlatego że jest wtedy chłodno, bo w lato są upały i trzeba pić dużo wody.

Sentinel napisał/a:
jarosinski napisał/a:
Ale nastawia mnie optymistycznie fakt, że pewien więzień przeprowadził protest głodowy, a umarł dopiero po 66 dniach głodówki.
Może trudno Ci w to uwierzyć, ale mnie ta historia nie nastraja optymistycznie.

Spokojnie:) W liczbie 66 są tylko 2 szóstki, a nie 3. Zatem to nie liczba 666, czyli nie ma się co bać:) Gdyby ten więzień umarł po 666 dniach głodówki , to faktycznie nie nastrajałoby to optymistycznie.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Sob Lip 14, 2018 22:16, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Sob Lip 14, 2018 22:39   

jarosinski napisał/a:
najpierw muszę przejść 21 dni głodu
Nie namawiam Cię do rezygnacji z głodówki. Pokazałem tylko inne możliwości.
Cytat:
i zmusić moje ciało żeby zeżarło swoje pajączki.
Nie zeżre. Głodówka wzbudza apoptozę pojedynczych komórek lub małych grup komórek, a nie obumieranie narządów (każde naczynie krwionośne to narząd). Zagłodzisz się na śmierć, a pajączki nie znikną. To co w przyrodzie jest zdolne pożreć pajączki, zwykle pożera je wraz z ich posiadaczem, np gangrena, albo tygrys lub anakonda.
Cytat:
Nowo wyrośniętych żył się już nie pozbędę
Wyimaginowych żył możesz się łatwo pozbyć. Wystarczy przestać o nich myśleć.
Cytat:
pajączki to sama krew, więc dadzą się wchłonąć i znikną ze skóry
Pajączki to nie sama krew. To poszerzone naczynia krwionośne.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 09:16   

Sentinel napisał/a:
jarosinski napisał/a:
Nie ma lepszego sposobu
Jest

Najpierw wyrywasz fragment mojego zdania z kontekstu, czyli przekręcasz moją wypowiedź poprzez nadanie jej fałszywego znaczenia, a potem wytykasz mi coś, czego nigdy nie stwierdziłem. Ja pisząc, że nie ma lepszego sposobu, odniosłem się tylko do sprawdzenia czy rzeczywiście głodówka to głupota w tym przypadku. Hasłem o braku lepszego sposobu nie odnosiłem się do możliwości wyleczenia schorzenia.

Sentinel napisał/a:
Nie zeżre.

to dlaczego zżera inne rzeczy jak obumarłe lub rakowe komórki? Twój sceptycyzm cieszy mnie, bo tym większa będzie moja satysfakcja z twojego zdziwienia jeśli się okaże coś przeciwnego do tego co teraz mówisz.

Sentinel napisał/a:
Cytat:
Nowo wyrośniętych żył się już nie pozbędę
Wyimaginowych żył możesz się łatwo pozbyć.

Czyli nowe żyły nie wyrastają? Ok, no to źle napisałem. Powinienem napisać, że żyłek które wcześniej były niewidoczne, a które przekształciły się w żyły widoczne, już nie dam rady cofnąć do poprzedniego rozmiaru, aby stały się niewidoczne. Teraz brzmi to poprawnie.

Sentinel napisał/a:
Pajączki to nie sama krew. To poszerzone naczynia krwionośne.

Ale innego rodzaju niż żyły, bo czerwone a nie zielone. I dużo cieńsze. No i siedzą w skórze, a nie pod skórą.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Nie Lip 15, 2018 09:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 13:34   

jarosinski napisał/a:
Najpierw wyrywasz fragment mojego zdania z kontekstu
Postaram się tego wiecej nie robić, choć ze względu na chaotyczność twoich postów jest to trudne.
jarosinski napisał/a:
czyli przekręcasz moją wypowiedź poprzez nadanie jej fałszywego znaczenia, a potem wytykasz mi coś, czego nigdy nie stwierdziłem.
Patrz wyżej.  Nie takie były moje intencje.
jarosinski napisał/a:
Ja pisząc, że nie ma lepszego sposobu, odniosłem się tylko do sprawdzenia czy rzeczywiście głodówka to głupota w tym przypadku.
Nie jest głupotą ani stratą czasu. To nowe doświadczenie. Zarówno głodówka jak i ketoadaptacja wymaga czasu i trudu, a gwarancji skuteczności żadnej z tych opcji nikt nie daje. Można tylko w przybliżeniu okreslić szanse na powodzenie.
jarosinski napisał/a:
Hasłem o braku lepszego sposobu nie odnosiłem się do możliwości wyleczenia schorzenia.
Wniosek z tego taki, że nie określiłeś jasno celu tej głodówki, bo poprzednio pisałeś o tym, że chcesz się poprzez głodówkę wyleczyć z ogólnie pojętej niewydolności żylnej, co przyniesie Ci światową sławę, albo chociaż szacun na dzielni.
jarosinski napisał/a:
dlaczego zżera inne rzeczy jak obumarłe lub rakowe komórki?
Obumarłe zżera, bo są obumarłe, i zostają zżarte przez komórki żerne ( wyszło coś a la "żółta żaba żarła żur"), ale najpierw coś musi spowodować ich obumarcie. Zmienione nowotworowo zżera, bo mają uszkodzone DNA.
jarosinski napisał/a:
Twój sceptycyzm cieszy mnie, bo tym większa będzie moja satysfakcja z twojego zdziwienia jeśli się okaże coś przeciwnego do tego co teraz mówisz.
Obym miał powody do zdziwienia.
jarosinski napisał/a:
Czyli nowe żyły nie wyrastają? Ok, no to źle napisałem. Powinienem napisać, że żyłek które wcześniej były niewidoczne, a które przekształciły się w żyły widoczne, już nie dam rady cofnąć do poprzedniego rozmiaru, aby stały się niewidoczne. Teraz brzmi to poprawnie.
Tak, teraz to brzmi poprawnie. Angiogeneza tyczy się tylko naczyń włosowatych, a od słodyczy nie wyrastają nowe naczynia krwionośne o dużym przekroju, bo gdyby tak było, to chorobę wieńcową dałoby się leczyć torcikami wedla.
jarosinski napisał/a:
Ale innego rodzaju niż żyły, bo czerwone a nie zielone. I dużo cieńsze. No i siedzą w skórze, a nie pod skórą.
Udam że zrozumiałem. To najsensowniejsza rzecz jaką mogę w tej sytuacji zrobić, bo ten "inny rodzaj żył" to pewnie tętnice, a kolor zielony można zinterpretować tak, że masz kruche naczyńka, które pękają i tworzą się wylewy podskórne, które mogą przybierać różne kolory.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Lip 15, 2018 13:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 14:46   

Sentinel napisał/a:
Postaram się tego wiecej nie robić, choć ze względu na chaotyczność twoich postów jest to trudne.

Na czym polega rzekoma chaotyczność moich postów? Przecież fragment mojego zdania które przekręciłeś, był poprzedzony cytatem twojego zdania, do którego się odniosłem, zatem na podstawie całości powinieneś był rozkminić o co mi chodzi z twierdzeniem "nie ma lepszego sposobu". No ale skoro odniosłeś się tylko do niecałej mojej wypowiedzi, to nic dziwnego że sens ci umknął i musiałem potem to wszystko sprostować.

Sentinel napisał/a:
Patrz wyżej. Nie takie były moje intencje.

A po czym miałbym wtedy poznać, że nie takie były twoje intencje?

Sentinel napisał/a:
Nie jest głupotą ani stratą czasu.

To dlaczego poprzednio to zbeształeś i skrytykowałeś?

Sentinel napisał/a:
jarosinski napisał/a:
Hasłem o braku lepszego sposobu nie odnosiłem się do możliwości wyleczenia schorzenia.
Wniosek z tego taki, że nie określiłeś jasno celu tej głodówki

Znowu plączesz różne, niezwiązane ze sobą wątki rozmowy i próbujesz argumentować swoje widzimisię na temat jednego wątku za pomocą mojego stwierdzenia z innego wątku xD Co ma jedno do drugiego :keep:


Sentinel napisał/a:
od słodyczy nie wyrastają nowe naczynia krwionośne o dużym przekroju, bo gdyby tak było, to chorobę wieńcową dałoby się leczyć torcikami wedla.

Ale ja nie miałem choroby wieńcowej. Ja tylko niechcący zmusiłem słodyczami ciało, aby dopasowało się do nowego trybu trawienia i zwiększyło naczynia krwionośne. To tak, jak np. ciało dopasowuje się do nowego trybu używania mięśni, gdy ktoś niećwiczący zaczyna dźwigać ciężary i przez to jego ciało zaczyna się rozrastać, bywa że i żyły stają się bardziej widoczne. Albo gdy ktoś zaczyna pić nałogowo alkohol, więc jego serce staje się większe. Albo gdy ktoś regularnie uderza ramionami o cegły, więc jego kości stają się gęstsze i twardsze. Albo gdy ktoś regularnie wywiera fizyczny nacisk na konkretną część ciała, to wtedy mu skóra w tym miejscu grubieje. Tłumaczę ci na przykładach, żebyś wreszcie na podstawie analogii przyjął do wiadomości moje wytłumaczenie dlaczego organizm zareagował powiększeniem żył.

Sentinel napisał/a:
ten "inny rodzaj żył" to pewnie tętnice, a kolor zielony można zinterpretować tak, że masz kruche naczyńka

Zapytaj kogokolwiek jakiego koloru są jego żyły. Spojrzy i ci powie że jego żyły są koloru szaro-zielonego. A te inne żyły skórne o grubości do 1/3 milimetra, czyli pajączki, mają kolor różowo-czerwony (tak przynajmniej wynika z mojej obserwacji. I nie mam daltonizmu). Chyba że ty nie widzisz na swoim ciele nawet takiej rzeczy jak żyły, bo tyle masz tłuszczu pod skórą albo masz strasznie słabo rozwinięty układ krwionośny, to wtedy ci przebaczam tę ignorancję.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Nie Lip 15, 2018 16:00, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 17:31   

jarosinski napisał/a:
To dlaczego poprzednio to zbeształeś i skrytykowałeś?
Nie krytykowałem. Widocznie źle to zinterpretowałeś.
jarosinski napisał/a:
gdy ktoś niećwiczący zaczyna dźwigać ciężary i przez to jego ciało zaczyna się rozrastać, bywa że i żyły stają się bardziej widoczne.
To się nazywa waskulizacja. Niski procent tkanki tłuszczowej w połączeniu z intensywnym treningiem powoduje, że żyły powierzchowne biegnące w tkance podskórnej stają się bardziej widoczne. To jest naturalna reakcja fizjologiczna, a nie stan patologiczny. Natomiast Ty masz po prostu przewlekłą niewydolność żylną, do której próbujesz dorabiać niestworzone historie.
jarosinski napisał/a:
Zapytaj kogokolwiek jakiego koloru są jego żyły. Spojrzy i ci powie że jego żyły są koloru szaro-zielonego. A te inne żyły skórne o grubości do 1/3 milimetra, czyli pajączki, mają kolor różowo-zielony (tak przynajmniej wynika z mojej obserwacji. I nie mam daltonizmu).
U mnie są niebieskie. U innych także, bo tkanka w dużym stopniu absorbuje ze spektrum światła widzialnego kolor czerwony, a w mniejszym niebieski, który jest odbijany i naczynia położone płytko pod skórą widać jako niebieskie. Pajączków nie mam, więc nie wymienimy się wrażeniami z ich obserwacji.
jarosinski napisał/a:
Chyba że ty nie widzisz na swoim ciele nawet takiej rzeczy jak żyły, bo tyle masz tłuszczu pod skórą, albo masz strasznie słabo rozwinięty układ krwionośny
Ba...mam głęboki niedorozwój. Jedna patologia, bo gdzie nie spojrzeć tam same niebieskie żyły. Zero szarości i zieleni.
jarosinski napisał/a:
to wtedy ci przebaczam tę ignorancję.
Dzięki ci o panie i łaskawco. Poniosę w świat wieść o tym, jaki jesteś wyrozumiały dla wszystkich odmieńców z niebieskimi żyłami.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Lip 15, 2018 17:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 18:24   

Sentinel napisał/a:
Nie krytykowałem. Widocznie źle to zinterpretowałeś.

Raczej dobrze to zinterpretowałem. Krytykowałeś. Zobacz sam co napisałeś odnośnie mojego postu terapeutycznego:
Sentinel napisał/a:
Ale to tylko jeden z wielu rodzajów terapii. Pytanie czy najwłaściwszy dla Ciebie? Mnie się wydaje, że to kolejna głupawka, którą zasugerowałeś się serfując po necie w poszukiwaniu odpowiedzi.

Więc ja odparłem, że najlepszym sposobem na przekonanie się czy masz tu rację czy nie, jest osobiste sprawdzenie tego na sobie.

Sentinel napisał/a:
Niski procent tkanki tłuszczowej w połączeniu z intensywnym treningiem powoduje, że żyły powierzchowne biegnące w tkance podskórnej stają się bardziej widoczne

Ale np. u kulturystów niektóre żyły są dużo większe niż gdyby ci ludzie nigdy morderczo nie trenowali.

Sentinel napisał/a:
masz po prostu przewlekłą niewydolność żylną, do której próbujesz dorabiać niestworzone historie.

A więc sugerujesz że przejadanie się słodyczami nie miało tu nic do rzeczy i ten rozrost żył i powstanie pajączków i tak by u mnie nastąpiło, nawet gdybym wtedy nie jadł słodyczy i spożywał miarowe posiłki? No to możesz już sobie darować dalsze wypowiadanie się na forum, bo chybiłeś o kilometr ze swoją diagnozą. Skoro wysnuwasz z doopy wzięte bezpodstawne deklaracje mijające się zupełnie z faktami w jednej dziedzinie, to robisz to z pewnością w innych dziedzinach, o których piszesz na forum. Zdyskredytowałeś właśnie siebie i z dużym prawdopodobieństwem wszystko inne co wypisałeś o funkcjonowaniu organizmu ludzkiego. Czyli na wszystkie twoje przekonania o procesach biologicznych należy od teraz patrzeć przez pryzmat idiotyzmu który właśnie palnąłeś i w którym twierdzisz, że faszerowanie się słodyczami nie spowodowało zmiany w układzie krwionośnym. To tak jakby powiedzieć, że gdy komuś walec przejedzie po nodze i ją złamie, to należy stwierdzić, że ta osoba miała po prostu zwiększoną łamliwość kości, a walec nie miał tu nic do rzeczy. Albo gdy ktoś w upały nie pił wody przez 3 dni i umarł, to ty powiesz, że miał po prostu zaburzoną potliwość, przez co stracił zbyt dużo wody, a 3-dniowy okres niedostarczania płynów w upały nie miał wpływu na jego śmierć. Oto twoje rozumowanie jakie można wynieść z twoich absurdów. Gratuluję pomyślunku.

Sentinel napisał/a:
U mnie są niebieskie.

Przyznam, że u mnie też są niebieskie/granatowe niektóre żyły, ale tylko te cienkie. A te największe żyły łącznie z tętnicami są wyraźnie szaro-zielone.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Nie Lip 15, 2018 20:40, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 19:42   

jarosinski napisał/a:
A więc sugerujesz że przejadanie się słodyczami nie miało tu nic do rzeczy i ten rozrost żył i powstanie pajączków i tak by u mnie nastąpiło, nawet gdybym wtedy nie jadł słodyczy i spożywał miarowe posiłki?
Tak. Prędzej czy później te symptomy by się pojawiły, bo masz do tego genetyczne predyspozycje. Nie nastąpiłoby to w 2012 to odczułbyś to w 2015. Nadmiar węglowodanów tylko przyśpieszył to co nieuchronne. Masz problem z zaakceptowaniem tego faktu, co jest zrozumiałe. Jesteś na tym forum od wielu lat. Już lata temu mogłeś zastosować się do zasad niskowęglowodanowego żywienia z prawdziwego zdarzenia, znacznie opóźnić tym postęp choroby i złagodzić objawy. Nie wnikam z jakiego powodu tego nie zrobiłeś. Nie moja brocha.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Lip 15, 2018 20:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 20:31   

Sentinel napisał/a:
Tak.

No to potwierdziłeś moje wcześniejsze słowa o tobie. A uważałem cię za znawcę i człowieka intelektu.

Sentinel napisał/a:
Nie nastąpiłoby to w 2012 to odczułbyś to w 2015

Masz jakieś dowody na poparcie swojej tezy? Znasz jakiś przykład osoby, u której w ciągu kilku dni nastąpiło wyraźne powiększenie się drobnych żył w duże oraz nagły wyskok pajączków na całym ciele? Chodzi mi o taką sytuację, że przez 30 lat wszystko ładnie, a w którymś miesiącu nagle wszystko szlag trafia i nie ma porównania do wyglądu ciała sprzed miesiąca. Oczywiście przy założeniu że odżywianie u tej osoby było cały czas normalne, skoro negujesz wpływ przejadania się.

Sentinel napisał/a:
Masz problem z zaakceptowaniem tego faktu

Ten "fakt" to sobie uroiłeś w swojej główce, w której brak zielonego pojęcia o czyichś doświadczeniach i przeżyciach, więc narzucasz swoje wyobrażenia na rzeczywistość. Nie bierzesz w ogóle pod uwagę czynników zewnętrznych jako przyczyny jakiegoś efektu ubocznego.

Sentinel napisał/a:
Już lata temu mogłeś zastosować się do zasad niskowęglowodanowego żywienia

Mogłem i powinienem był to przeprowadzić odrazu po ujrzeniu tych skutków ubocznych, czyli na początku sierpnia 2012 (z tym, że zamiast LC zastosowałbym głodówkę). Ale przez 6 lat następnych lat nie mogłem tego zacząć, bo mój umysł był zniewolony przez bulimiczne żądze rozkoszy jedzeniowej. Zresztą dopiero po 4 latach dowiedziałem się jak inni usunęli pajączki domowymi sposobami i o leczniczych zaletach głodówki.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Nie Lip 15, 2018 20:43, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 21:26   

jarosinski napisał/a:
Masz jakieś dowody na poparcie swojej tezy? Znasz jakiś przykład osoby, u której w ciągu kilku dni nastąpiło wyraźne powiększenie się drobnych żył
Kilka dni to kupa czasu na zaostrzenie się objawów. Nawet bardzo duże naczynia potrafią się poszerzyć w kilka godzin i wrócić do stanu pierwotnego w ciągu kilku dni np poszerzone naczynia żyły splotu hemoroidalnego, czyli kolokwialnie mówiąc hemoroidy. Wieczorem jest ok, a rano budzisz się z bólem zadka, po czym hemoroidy znikają w ciągu kilku dni.
jarosinski napisał/a:
Chodzi mi o taką sytuację, że przez 30 lat wszystko ładnie
Co było ładnie jeśli żylaki masz od wielu lat? O czym zresztą w wielu tematach na tym forum pisałeś. Przecież to wszystko to tylko różne objawy jednego schorzenia. Wszystko jest ze sobą powiązane, ale tobie się nawet nie chce sprawdzić czym jest przewlekła niewydolność żylna. Gdybyś to zrobił, to wiedziałbyś, że choroba zaczęła się rozwijać na długo przed tym zanim zauważyłeś pierwszy żylak.
jarosinski napisał/a:
Mogłem i powinienem był to przeprowadzić odrazu po ujrzeniu tych skutków ubocznych, czyli na początku sierpnia 2012 (z tym, że zamiast LC zastosowałbym głodówkę). Ale przez 6 lat następnych lat nie mogłem tego zacząć, bo mój umysł był zniewolony przez bulimiczne żądze rozkoszy jedzeniowej. Zresztą dopiero po 4 latach dowiedziałem się jak inni usunęli pajączki domowymi sposobami i o leczniczych zaletach głodówki.
Wybiera się sójka za morze, ale wybrać się nie może.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lip 15, 2018 23:11   

Sentinel napisał/a:
Kilka dni to kupa czasu na zaostrzenie się objawów.

Nie wiem w ile dni te niewidoczne żyłki się powiększyły na tyle, że stały się widoczne. Mogła to być nawet jedna doba. Ale wpływ na tę zmianę miał miesiąc katowania organizmu, gdyż przez cały lipiec nie zauważyłem niczego złego, dopiero pod koniec lipca zobaczyłem że dłonie mam bardziej "okablowane" niż dotychczas. Sprawdziłem na reszcie ciała i tam też pokazało się to samo co na dłoniach i przedramionach.

Sentinel napisał/a:
Wieczorem jest ok, a rano budzisz się z bólem zadka, po czym hemoroidy znikają w ciągu kilku dni.

Ale u mnie to nie są hemoroidy. To, co u mnie zaszło, nie wraca w ogóle do pierwotnego stanu, niezależnie od diety. Nowo widoczne żyłki jak wyszły w 2012, tak są przez cały czas. Tak więc nietrafne twoje porównanie i nie jest to dowód na poparcie twojej tezy.

Sentinel napisał/a:
Co było ładnie jeśli żylaki masz od wielu lat?

A co mają do tego moje żylaki? Nie odróżniasz żylaków od żył i pajączków? Znowu wychodzi na wierzch twoje nieuctwo i brak doświadczenia w sprawach w których nie masz obycia. Może nie uwierzysz z winy swoich wąskich horyzontów myślowych, albo już nie pamiętasz jak tu kiedyś tłumaczyłem, ale żylaki też powstały u mnie na skutek patologicznego odżywiania, dokładnie 10 lat wcześniej. Ale w tamtym przypadku nie jadłem słodyczy i nie było przyspieszonego pulsu. Zatem logiczne, że niewidzialne żyłki nie miały powodu by urosnąć i stać się widoczne. I dlatego przez cały ten czas aż do 2012 było ładnie na całym ciele poza łydką. Ale w obu przypadkach winą było złe odżywianie i nie zdołasz mi wmówić że było inaczej. Przecież nie mam sklerozy i dobrze pamiętam co poprzedziło wystąpienie każdej z wad. Wystąpienie żylaków poprzedził rok jedzenia posiłków dwukrotnie większych niż normalne i niezdrowych w swoim składzie oraz monotonnych. Wystąpienie żył i pajączków poprzedził miesiąc zjadania worków słodyczy (tym razem 4-krotnie większych niż normalny posiłek), a codzienne objawy były tu inne.

Sentinel napisał/a:
Przecież to wszystko to tylko różne objawy jednego schorzenia.

Nie umiesz odróżnić jednego schorzenia od drugiego tylko dlatego, że łączy je ten sam organ, czyli żyły. Pojmij że jakaś anomalia niekoniecznie ma związek z inną, choć podobną, i że może ją wywołać ją coś innego. Musisz się jeszcze wiele nauczyć zanim będziesz mógł wydawać osądy w sprawach, z którymi nie miałeś nigdy do czynienia, albo których nie znasz z autopsji.

Sentinel napisał/a:
Gdybyś to zrobił, to wiedziałbyś, że choroba zaczęła się rozwijać na długo przed tym zanim zauważyłeś pierwszy żylak.

Gdybyś pamiętał co kiedyś pisałem o swoim odżywianiu odnośnie tego schorzenia, to byś wiedział o jak długim okresie rozwijania się tego schorzenia mówiłem. Był to najwyżej rok, bo tyle trwało objadanie się niezdrową rzeczą w niezdrowych ilościach. Pamiętam że ten nowy, żarłoczny tryb życia zacząłem w 2001 r. i rok później zobaczyłem efekt tego.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Nie Lip 15, 2018 23:24, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Pon Lip 16, 2018 07:38   

jarosinski napisał/a:
żyłki się powiększyły na tyle, że stały się widoczne


Dla kobiety mógłby to być jakiś problem, bo to mało estetyczne i takie tam. Ale dla faceta?

Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że faceci niewieścieją?
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Pon Lip 16, 2018 09:36   

Sentinel napisał/a:
Kilka dni to kupa czasu na zaostrzenie się objawów. Nawet bardzo duże naczynia potrafią się poszerzyć w kilka godzin i wrócić do stanu pierwotnego w ciągu kilku dni np poszerzone naczynia żyły splotu hemoroidalnego, czyli kolokwialnie mówiąc hemoroidy. Wieczorem jest ok, a rano budzisz się z bólem zadka, po czym hemoroidy znikają w ciągu kilku dni.

mam podobne zdanie ja Sentinel. Znam kilka przypadków, że hemoroidów wcale nie trzeba usuwać, tylko wystarczy zmienić żywienie (domyśl się na jakie :P ) i one zmniejszają się i praktycznie znikają. Znikają też wszystkie dolegliwości
Hemoroidy to też są żylaki....

Jarosiński - na twoim miejscu zamiast czekać do 2019r z rozpoczęciem głodówki, zrobiłbym podejście do LC/keto...
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Pon Lip 16, 2018 09:41   

Sentinel napisał/a:

Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że faceci niewieścieją?


to za dużo powiedziane...Skoro faceci gotują, sprzątają i robią wiele innych rzeczy które kiedyś robiły wyłącznie kobiety - w drugą stronę też to działa....
niewieścieją - za mocne określenie...świat się zmienia i my wraz z nim...
czasy niewątpliwie robią się ciekawe...i mam nadzieję, że ta chińska klątwa mnie nie dotknie....
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Pon Lip 16, 2018 14:53   

3of5 napisał/a:
Skoro faceci gotują, sprzątają

Pomiędzy gotowaniem i sprzątaniem, a jojczeniem z powodu pajączków jest przepaść.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Lip 16, 2018 19:51   

3of5 napisał/a:
zrobiłbym podejście do LC/keto

Tak jak Sentinel nie tknie słodyczy które mu proponowałem aby się przekonał że zwiększają puls, tak ja nie tknę diety Kwacha. Mdli mnie na samą myśl. 5 lat temu spróbowałem przez jeden dzień. Uczucie ohydne, brak energii.

Sentinel napisał/a:
a jojczeniem z powodu pajączków

Gdzie widzisz jojczenie z powodu pajączków? Doczytaj, a może dotrze do ciebie, że problemem są tylko moje "nowe" żyły, bo organizm jest za głupi, żeby przestać je trzymać, nawet gdy już ich nie potrzeba kiedy odżywianie wróciło do normy. Na stopach stały się najbardziej liczne. Obserwuję swoje ciało przez 38 lat i wiem jak wyglądało przed, a jak wygląda po. Pajączków się nie boję, bo wiem że ciało je niedługo wchłonie gdy je zmuszę. Przed głodówką cyknę zdjęcia pajączków na różnych częściach ciała, a jak znikną, to po głodówce cyknę zdjęcia tych samych części ciała żeby zobaczyć różnicę i żeby mieć dowód co może zdziałać głodówka. Oczywiście tylko jeśli to zadziała.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Pon Lip 16, 2018 21:05, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Śro Lip 18, 2018 08:41   

jarosinski napisał/a:
3of5 napisał/a:
zrobiłbym podejście do LC/keto

Tak jak Sentinel nie tknie słodyczy które mu proponowałem aby się przekonał że zwiększają puls, tak ja nie tknę diety Kwacha. Mdli mnie na samą myśl. 5 lat temu spróbowałem przez jeden dzień. Uczucie ohydne, brak energii.


A o diecie Lutza słyszałeś?
słyszałeś/czytałeś może, że po przejściu na inny model żywienia trzeba przejśc adaptację która trwa nawet od 1-3 miesięcy? nalej ropy do benzyniaka i sprawdź czy pojedzie...jest pewna analogia do zmiany pokarmu z wysokowęglowodanowego jedzenia na niskowęglowodanowe...różnica taka, że organizm potrafi się przestawić na inne zasilanie, tylko potrzebuje czasu, żeby przebudować szlaki metaboliczne. Przez jakiś czas faktycznie może być złe samopoczucie i brak energii (tzw. grypa węglowodanowa)
Tylko wiesz co mi się nasunęło, jak to piszę? - ty się poddałeś po 1 dniu próbowania diety kwaśniewskiego? - to znaczy tylko, że albo nie posiadałeś minimum wiedzy na ten temat, albo posiadałeś tę wiedzę, ale bardzo szybko się zniechęcasz. Jeśli faktycznie tak jest, to to nie jest dobry prognostyk, także jeśli chodzi o jakiekolwiek eksperymenty głodówkowe.
 
     
jarosinski 

Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 36
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Lip 18, 2018 08:59   

3of5 napisał/a:
Jeśli faktycznie tak jest, to to nie jest dobry prognostyk, także jeśli chodzi o jakiekolwiek eksperymenty głodówkowe.

Głodówka to nie to samo co dieta. Głodówka to żadna dieta. Tu nie ma kompromisów. Pewne informacje zmotywowały mnie bardziej do głodówki niż do LC. Kiedyś zasłyszałem plotkę Hannibala że na diecie Kwacha żylaki znikają po miesiącu, więc chciałem sprawdzić, ale nie miałem pewności ani wiary że tak się stanie. Nie znam też żadnych potwierdzonych przypadków, że ta dieta leczy z żylaków lub pajączków. A na głodówce mam potwierdzone przypadki wyleczenia, przynajmniej z pajączkami, zobaczymy jak żylaki i inne zmiany skórne zareagują.
Ostatnio zmieniony przez jarosinski Śro Lip 18, 2018 09:06, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6701
Wysłany: Śro Lip 18, 2018 09:19   

Rozsądna dieta mięsna, niskowęglowodanowa, wzmacnia naczynia, likwiduje skłonności do ich pękania i powoduje, że u osoby ze skłonnością do wybroczyn te wybroczyny przestają powstawać. To miałem okazję ewidentnie obserwować. Howgh!
JW
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 253
Wysłany: Śro Lip 18, 2018 13:23   

jarosinski napisał/a:
Kiedyś zasłyszałem plotkę Hannibala że na diecie Kwacha żylaki znikają po miesiącu, więc chciałem sprawdzić, ale nie miałem pewności ani wiary że tak się stanie. Nie znam też żadnych potwierdzonych przypadków, że ta dieta leczy z żylaków lub pajączków..


to nie plotki, tylko fakty. Wielu ludzi tego doświadczyło...
Nie wiem jak z "pajączkami" - ale pewnie jest tak samo jak z żylakami...tak jak napisał pan Witold wyżej...
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 578
Wysłany: Śro Lip 18, 2018 14:01   

3of5 napisał/a:
jarosinski napisał/a:
Kiedyś zasłyszałem plotkę Hannibala że na diecie Kwacha żylaki znikają po miesiącu, więc chciałem sprawdzić, ale nie miałem pewności ani wiary że tak się stanie. Nie znam też żadnych potwierdzonych przypadków, że ta dieta leczy z żylaków lub pajączków..


to nie plotki, tylko fakty. Wielu ludzi tego doświadczyło...
Nie wiem jak z "pajączkami" - ale pewnie jest tak samo jak z żylakami...tak jak napisał pan Witold wyżej...


Jeśli PNŻ nie jest spowodowana wrodzonymi czynnikami które ją powodują, to ograniczenie węglowodanów może istotnie dać poprawę w niemal każdym przypadku, bo można wtedy określić ją mianem choroby metabolicznej. Winowajcą jest między innymi nadmiar IGF-1. Destrukcyjny wpływ nadmiernej syntezy IGF-1 opisany został przez Wolfganga Lutza w "Życie bez pieczywa" więc sprawa nie jest nowa. Nowe badania potwierdzają tylko stare wnioski.

Ocena zawartości insulinopodobnego czynnika wzrostu I
w ścianie żylaków kończyn
https://www.google.pl/url...TtL4GqerxkujBz7
Cytat:
Zawartość insulinopodobnego czynnika wzrostu I w ścianie żylnej przedstawiono na rycinie 1. Zawartość IGF-I jest większa (p < 0,05) w ścianie żylaków (152,73 ± 22,96 ng/g białka) w porównaniu ze ścianą żył
prawidłowych (80,76 ± 28,38 ng/g białka). W przebiegu zakrzepowego zapalenia zawartość IGF-I w ścianie żylnej (183,83 ± 51,14 ng/g białka) jest również większa niż w ścianie żył prawidłowych (p < 0,05), ale nie ulega
istotnym zmianom w porównaniu ze ścianą żylaków niepowikłanych (p > 0,05). W grupie kontrolnej i grupach badanych nie wykazano różnic w zakresie zawartości IGF-I zależnych od płci (p > 0,05). Zawartość białka 3 wiążącego insulinopodobny czynnik wzrostu w ścianie żylnej przedstawiono na rycinie 2. Zawartość IGFBP-3 w ścianie żył prawidłowych
(8,45 ± 0,9 ng/g białka) i żylaków (9,03 ± 1,97 ng/g białka) jest porównywalna (p > 0,05). Natomiast zawartość IGFBP-3 w ścianie żylaków powikłanych zakrzepowym zapaleniem (14,45 ± 4,09 ng/g białka) jest większa niż w ścianie żył prawidłowych i żylaków niepowikłanych
(p < 0,05). W grupie kontrolnej i grupach badanych nie wykazano różnic w zawartości IGFBP-3 zależnych od płci (p > 0,05). Zawartość receptora typu 1 dla insulinopodobnego czynnika wzrostu w ścianie żylnej przedstawiono
na rycinie 3. Zawartość IGF-1R w ścianie żylaków (321,28 ± 71,14 ng/g białka) jest większa (p < 0,05) niż w ścianie żył prawidłowych (207,92 ± 22,98 ng/g białka). Natomiast w ścianie żylaków powikłanych zakrzepowym zapaleniem zawartość badanego receptora (1276,47 ± 298,66 ng/g białka) jest większa w porównaniu ze ścianą żył prawidłowych (p < 0,001), jak również w porównaniu ze ścianą żylaków niepowikłanych
(p < 0,001). W grupie kontrolnej i grupach badanych nie wykazano różnic w zakresie zawartości IGF-1R zależnych od płci (p > 0,05).


A związek pomiędzy IGF-1 i węglowodanami jest taki:
1. Węglowodany pobudzają syntezę IGF-1
2. Insulina przedłuża okres półtrwania cząsteczki IGF-1
3. Niektóre węglowodany naśladuja IGF-1, przez co wiążą i aktywują jego receptory.

Po ograniczeniu węglowodanów komórkowa synteza IGF-1 spada niemal natychmiast.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Śro Lip 18, 2018 14:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2018 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved