Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Zmniejszenie apetytu i sytość
Autor Wiadomość
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Czw Sty 13, 2022 15:03   Zmniejszenie apetytu i sytość

Z powodu ćwiczeń zacząłem robić 3 rzeczy

1 bomba białka serwatkowego po treningu siłowym
2 jeść ryż brązowy i pełnoziarniste zboża
3 brać podwójna dzienną dawke olimpu(witaminy i minerały)

i któryś z tych 3 czynników zmniejszył u mnie apetyt ogromnie.W ogóle mi sie nie chce jeść i normalnie funkcjonuje.

Najbardziej podejrzewam olimp
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Czw Sty 13, 2022 15:38   

w sumie z tym ryżem i kaszą to to potwierdza dzisiejszą wiedze że czasami ma sie na coś chęć z pwoodu niedoboru jakiegos składnika z tym pożywieniu

A JEDZĄC

pełnoziarniste zboża mające kilkakrotnie-kilkunastokrotnie więcej składników odżywczych jak witaminy i minerały to apetyt spada bo sie dostarczyło więcej i już nie ma potrzeby organizmu na ten dany składnik i znika apetyt.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Sty 13, 2022 15:45   Re: Zmniejszenie apetytu i sytość

marcin458 napisał/a:
Z powodu ćwiczeń zacząłem robić 3 rzeczy

1 bomba białka serwatkowego po treningu siłowym
2 jeść ryż brązowy i pełnoziarniste zboża
3 brać podwójna dzienną dawke olimpu(witaminy i minerały)

i któryś z tych 3 czynników zmniejszył u mnie apetyt ogromnie.W ogóle mi sie nie chce jeść i normalnie funkcjonuje.

Najbardziej podejrzewam olimp

Białko, celuloza, skrobia i wapno, to skład średniowiecznej zaprawy murarskiej.
W zasadzie to możesz już stołować w castoramie.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Czw Sty 13, 2022 16:49   

w tym temacie najwazniejsze jest znalezienie przyczyny spadku apetytu
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1271
Wysłany: Czw Sty 13, 2022 17:07   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Białko, celuloza, skrobia i wapno, to skład średniowiecznej zaprawy murarskiej.
W zasadzie to możesz już stołować w castoramie.

Uśmiałam się do łez :D
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 09:13   

marcin458 napisał/a:
w tym temacie najwazniejsze jest znalezienie przyczyny spadku apetytu
Wszystkie ptaki wydziobują zaprawę, żeby uzyskać wapń potrzebny do skorupek jaj. :)
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 09:37   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
marcin458 napisał/a:
w tym temacie najwazniejsze jest znalezienie przyczyny spadku apetytu
Wszystkie ptaki wydziobują zaprawę, żeby uzyskać wapń potrzebny do skorupek jaj. :)
JW


Czyli ptaki teraz zadziobią Marcina w poszukiwaniu wapnia jak w filmie Hitchcocka ?
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 15:24   

grzegorz nie wiedziałem że w castoramie są stołówki i podają tam zupke z zaprawą.

O dawna tak sie żywisz?

:D
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 16:57   

EAnna napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Białko, celuloza, skrobia i wapno, to skład średniowiecznej zaprawy murarskiej.
W zasadzie to możesz już stołować w castoramie.

Uśmiałam się do łez :D

:D :D Rowniez

marcin458 napisał/a:
pełnoziarniste zboża mające kilkakrotnie-kilkunastokrotnie więcej składników

Owszem, maja wiecej popularnego glifosatu i innych nawozow i opryskow. Samo zdrowie marcin, prosto od monsanto.

14 lat :faint:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 17:08   

Pełnoziarniste zboża mają tyle samo chemii co oczyszczone wybrakowane

za to mają kilu-kilkunasto krotnie wiecej witamin i minerałów

odsyłam do tabel wartości odżywczej nawet w tym serwisie

z wyboru z dwoja z chemia lepsze sa pełnoziarniste
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 17:26   

marcin458 napisał/a:
Pełnoziarniste zboża mają tyle samo chemii co oczyszczone wybrakowane

za to mają kilu-kilkunasto krotnie wiecej witamin i minerałów

odsyłam do tabel wartości odżywczej nawet w tym serwisie

z wyboru z dwoja z chemia lepsze sa pełnoziarniste

Cały dowcip w tym, że pełnoziarniste mają w swoim składzie tyle związków ograniczających wchłanianie mikro i makroskładników w jelitach, że suma sumarum wychodzi to na zero, jeśli nie na minus, a jedyną korzyścią jest częstsze bieganie na kibel.

Piszesz o diecie Westona Price'a, a nie przeczytałeś nawet wstępu.
Ludy opisywane przez Price'a poddawały pełnoziarniste fermentacji lub długiej obróbce termicznej w których balast w postaci błonnika czy cukrów ulega przemianom w związki które w minimalnym stopniu działają drażniąco na układ pokarmowy.
Gdybyś poświęcił trochę czasu na naukę tego jak to działa w naturze, to nie miałbyś takich dylematów.
Szpak wyjada miąższ, a skórkę wypluwa, kruk wypluwa skórki orzechów, podobnie robią słonie, mimo, że pod względem budowy przewodu pokarmowego bliżej im do krowy niż człowieka.

Tzw składniki balastowe są pożądane u ludzi mających skłonność do nowotworów układu pokarmowego, ale też nie jest to regułą, bo drażniące właściwości błonnika mogą wywoływać choroby tegoż układu.
Póki co nie znamy tych zależności do końca.
Jedynym pewnikiem jest to, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do czerpania energii i przyswajania mikroskładników z trocin. Może wytworzyć z nich kilkaset kcal z lotnych kwasów tłuszczowych, ale nie jest to naturalny dla homo sapiens sposób pozyskiwania energii. To raczej jakiś awaryjny sposób na wypadek niedostatku właściwego pożywienia.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Sty 14, 2022 17:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 17:52   

przeczytałem rady westona wiele razy bo uważam to za jedno z najlepszych zsumowań zdrowotnych.

ja nie przecze że zboża trzeba sfermetować lub poddać obróbce przed spożyciem.trzeba.

ale weston pisał że te cywilizacje tak robiły ale z pelnoziarnistymi produktami a nie jak my produkując biała mąke typu 600 z której oderwano najcenniejsze otręby i potem robi sie biały chleb.

wszystkei te super zdrowe cywilizacje jadły zboża może z jednym czy paroma wyjątkami jak eskimosi ale zawsze pełnoziarniste
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Pią Sty 14, 2022 17:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 17:59   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Ludy opisywane przez Price'a poddawały pełnoziarniste fermentacji lub długiej obróbce termicznej w których balast w postaci błonnika czy cukrów ulega przemianom w związki które w minimalnym stopniu działają drażniąco na układ pokarmowy.
...
Jedynym pewnikiem jest to, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do czerpania energii i przyswajania mikroskładników z trocin. Może wytworzyć z nich kilkaset kcal z lotnych kwasów tłuszczowych, ale nie jest to naturalny dla homo sapiens sposób pozyskiwania energii. To raczej jakiś awaryjny sposób na wypadek niedostatku właściwego pożywienia.
Fermentacja jest w porzo. :P
Można fermentować wszystko, zboża, ziemniaki, owoce, ciasteczka (chicha).
Natomiast dendrofagia, jedzenie kory z drzew na dalekiej Syberii, to ostateczność głodujących ludzi.
JW
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 18:36   

oczywiście tutaj sa osoby na low carbie i zawsze powtarzam że jesli nawet je sie mało węglowodanów to warto zadbac by zboża były w postaci pełnoziarnistej a nie cąła dawka to cukier biały i biały chleb i sądzi sie że jest to zdrowe.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 21:31   

marcin458 napisał/a:
oczywiście tutaj sa osoby na low carbie i zawsze powtarzam że jesli nawet je sie mało węglowodanów to warto zadbac by zboża były w postaci pełnoziarnistej a nie cąła dawka to cukier biały i biały chleb i sądzi sie że jest to zdrowe.

Na LC, LCHF, KD czy ZC nie jada się zbóż, bez względu na to jaki procent tych zbóż stanowią trociny.
Każda dieta niskowęglowodanowa jest z założenia dietą zbliżoną do paleodiety, której jednym z podstawowych założeń jest eliminacja z jadłospisu zbóż.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 21:37   

marcin458 napisał/a:
wszystkei te super zdrowe cywilizacje jadły zboża może z jednym czy paroma wyjątkami jak eskimosi ale zawsze pełnoziarniste


Nie rozumiem jak człowiek, który twierdzi, że zajmuje się od wielu lat tematyką żywienia i ogólnie zdrowia, może pisać takie banialuki i w dodatku podkreślać to czerwonym kolorem.
Rolnictwo, a co za tym idzie, wysokie spożycie zbóż, rozwinęło się najwcześniej na: Bliskim Wschodzie, w Azji południowo-wschodniej, Ameryce Środkowej i południowej.
Skutek był taki, że byli to w owym czasie najbardziej schorowani ludzie na Ziemi. Już 1550 lat p.n.e w papirusie Ebersa opisane zostały choroby typowe dla dzisiejszych czasów. Ludzie ci odznaczali się niską odpornością na infekcje. Z przekazów historycznych i odkryć archeologicznych wynika, że infekcje wirusowe, które nie robiły wrażenia na myśliwych-zbieraczach czy pasterzach, dziesiątkowały osady rolników. Bywało, że w ciągu kilku dni zaraza wybijała całą osadę, czego nie doświadczali pasterze czy myśliwi.
Podobnie było w Ameryce południowej i środkowej. Te tajemnicze przypadki kiedy odkrycia archeologiczne wykazywały, że całe miasta wyludniały się w krótkim czasie, to właśnie skutek nagłego wymierania wskutek infekcji spowodowanych dietą opartą głównie na zbożach i roślinach strączkowych, co skutkowało niską odpornością. Nie przylecieli kosmici i nie zabrali ich w krótkim czasie na inną planetę. Wymarli wskutek niskiej odporności spowodowanej wysokowęglowodanową dietą.
Andrzej Ulmer opisał medycynę tamtych regionów z okresu prehiszpańskiego. Ukierunkowana była ona niemal wyłącznie na leczenie infekcji, co jest naturalną konsekwencją tego, że byli ciągle trapieni przez te właśnie infekcje wirusowe i bakteryjne z powodu nędznej odporności. Plemiona Ameryki północnej nie doświadczały czegoś takiego. Tam leczenie było ukierunkowane na opatrywanie ran odniesionych na polowaniach lub w walce.
Najbliższym nam przykładem jest choćby epidemia dżumy, w której ucierpiał najbardziej rolniczy zachód Europy, a myśliwsko-zbieracki wschód odznaczał się nikłą śmiertelnością. Wystarczy spojrzeć na pierwszą lepszą mapkę obrazującą liczbę zachorowań i zgonów w czasie epidemii dżumy.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Sty 14, 2022 21:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Sty 14, 2022 22:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Można fermentować wszystko, zboża, ziemniaki, owoce, ciasteczka (chicha).
JW

Kabaret neo nówka też jest tego zdania.
https://youtu.be/hkN0QMnHhO8?t=148
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Sob Sty 15, 2022 11:36   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
marcin458 napisał/a:
wszystkei te super zdrowe cywilizacje jadły zboża może z jednym czy paroma wyjątkami jak eskimosi ale zawsze pełnoziarniste


Nie rozumiem jak człowiek, który twierdzi, że zajmuje się od wielu lat tematyką żywienia i ogólnie zdrowia, może pisać takie banialuki i w dodatku podkreślać to czerwonym kolorem.
.

No rzeczywiscie dziwne, nie wiem czy pamietasz ksiazke Pollmera "smacznego" w ktorej rozprawil sie z mitem tych pelnoziarnistych zboz. Chinczycy wiedza co robia, ze poleruja ryz
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Sty 15, 2022 14:05   

zyon napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
marcin458 napisał/a:
wszystkei te super zdrowe cywilizacje jadły zboża może z jednym czy paroma wyjątkami jak eskimosi ale zawsze pełnoziarniste


Nie rozumiem jak człowiek, który twierdzi, że zajmuje się od wielu lat tematyką żywienia i ogólnie zdrowia, może pisać takie banialuki i w dodatku podkreślać to czerwonym kolorem.
.

No rzeczywiscie dziwne, nie wiem czy pamietasz ksiazke Pollmera "smacznego" w ktorej rozprawil sie z mitem tych pelnoziarnistych zboz. Chinczycy wiedza co robia, ze poleruja ryz

Pamiętam i często do niej wracam. Jest też cytowana co jakiś czas w necie i raz pi raz wpada się na ciekawsze fragmenty, jeśli się przegląda różne strony związane ze zdrowiem.
https://www.polityka.pl/t...o-jedzenia.read

Kilka lat temu przeglądając takie strony było się atakowanym przez odsyłacze do artykułów np Damiana Parola i jemu podobnych. Czytałem więc co nieco o tym gościu i myślałem sobie, że to odwrócony darwinizn, przetrwają najgłupsi. Myślałem tak, dopóki Parol nie zaczął publikować testów, którym się poddawał. Wypadał w nich poniżej przeciętnej, szczególnie w testach na elastyczność ścięgien, mięśni i stawów, a to gość który stosuje pełnowartościową dietę wegetariańską i dużo czasu poświęca na treningi.
To mnie nieco uspokoiło, że nie grozi nam masowy marsz w kierunku odwróconego darwinizmu. Głupki jednak giną częściej i wcześniej niż człowiek rozumny.

Cytat:
Dla profesora Pirleta skutki konsekwentnej diety pełnowartościowej są jasne: Po 10 czy 20 latach dochodzi do pogorszenia stanu zdrowia. Często nagłe procesy starzenia w obrębie systemu tętnic czy stawów zaczynają szybko postępować.
Choroby spowodowane jedzeniem żywności pełnowartościowej

„Obywatel będący pod wpływem bijących na alarm dietetyków oraz tego, co mówią ilustrowane książki i telewizja, wierzy, że musi zrobić coś dla swojego zdrowia. Odżywia się zgodnie z naturą, odżywia się pełnowartościowo. Skutki są złe, a czasem wręcz katastrofalne”. Emerytowany profesor medycyny Karl Pirlet, były wykładowca Uniwersytetu we Frankfurcie, przedstawia niekończącą się listę przypadków pacjentów stosujących dietę pełnowartościową, którzy musieli zostać poddani leczeniu i którym zdrowie wróciło dopiero po odstawieniu tej diety. Te dane są jednak zupełnie niezgodne z tym, co przedstawiał nam jego kolega po fachu, dr Bruker.
Posłuchajmy go: „Przyszła do mnie na wywiad pewna dziennikarka. W czasie rozmowy okazało się, że jest dyplomowanym ekotrofologiem. Kobieta wyszła za mąż, zaszła w ciążę i zaczęła rygorystycznie przestrze gać zasad pełnowartościowego odżywiania. Opowiadała, że była rozdarta. Doszło do poronienia, potem znów zaszła w ciążę, znowu stosowała dietę pełnowartościową i znowu poroniła. Powiedziała mi wtedy: Znowu jestem w ciąży, ale teraz czuję się świetnie. Jem to, co mi smakuje i co mi służy: lekki chleb, trochę owoców i sałatę, delikatne mięso ryby i czasem kawałek ciasta”.
Dla profesora Pirleta skutki konsekwentnej diety pełnowartościowej są jasne: „Po 10 czy 20 latach dochodzi do pogorszenia stanu zdrowia. Często nagłe procesy starzenia w obrębie systemu tętnic czy stawów zaczynają szybko postępować. W codziennej praktyce spotykam się z bardzo zaawansowanymi przypadkami. Naturalnie nikt nie chce przyjąć, że stosowanie przez wiele lat tak zdrowego sposobu odżywiania jest przyczyną problemów związanych z pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia”. Pirlet pisze też, jak wstrząsnęło nim niedawne spotkanie z profesorem interny i kardiologii:
W latach pięćdziesiątych sporo dyskutowaliśmy na temat wad i zalet tych diet. Był wtedy szczupłym, żylastym ascetą, zwolennikiem naturalnego odżywiania. Spotkałem go ponownie w 1965 r. w Baden Naunheim siedzącego na ławce w słońcu, znacznie postarzałego. W zrujnowanym ciele wyróżniał się wydęty brzuch. Powiedział: Panie Pirlet, starość jest straszna. Miał pan rację, nie można żywić się ziarnem. Niektórzy młodzi ekotrofolodzy są w stanie to wytrzymać, ale ta dieta nie jest z pewnością właściwa dla starszych ludzi”. To wszystko dało Pirletowi do myślenia.
To, co profesor Pirlet opisuje w tak drastyczny sposób, możemy potwierdzić na podstawie własnych obserwacji oraz wielu rozmów z propagatorami diety pełnowartościowej, doradcami żywieniowymi oraz studentami ekotrofologii. Jedzą oni dla zdrowia pokarmy, których nie lubią, a gdy nadal nie są w pełni zdrowi, wierzą, że nie jedli wystarczająco pełnowartościowo, że czymś „zgrzeszyli”. Często początkowo surówki i pokarmy pełnoziarniste im służą. Dopiero po kilku miesiącach zniechęcają się i przyznają, że pełnowartościowe pokarmy powodują dolegliwości.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Sty 15, 2022 14:11, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Śro Sty 26, 2022 18:34   

Jem już tak kilka tygodni

Prawie codziennie ryż brązowy lub kasza gryczana lub inne pełnoziarniste zboża.

Zauważyłem że jedząc tak pełnowartościowe produkty głównie zboża spadł u mnie apetyt na jedzenie i jem 1/2 lub 1/3 tego co wcześniej jedząc chleb makarony ryż biały itp itd

Jest to szokujące dla mnie ale apetyt a wilczy szczególnie odszedł.

To ważna informacja dla odchudzających sie. Dostarczać pełnoziarnistymi zbożami bomby składników odżywczych i mniej sie je i można sie odchudzić.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Sty 26, 2022 19:17   

marcin458 napisał/a:
Jem już tak kilka tygodni

Prawie codziennie ryż brązowy lub kasza gryczana lub inne pełnoziarniste zboża.

Zauważyłem że jedząc tak pełnowartościowe produkty głównie zboża spadł u mnie apetyt na jedzenie i jem 1/2 lub 1/3 tego co wcześniej jedząc chleb makarony ryż biały itp itd

Jest to szokujące dla mnie ale apetyt a wilczy szczególnie odszedł.

To ważna informacja dla odchudzających sie. Dostarczać pełnoziarnistymi zbożami bomby składników odżywczych i mniej sie je i można sie odchudzić.

Normalnie szok i niedowierzanie.
Przestać pisać farmazony. Za kilka dni ci się znudzi i będziesz znów odchudzał się energią zasysaną z dziury w ziemi.
Rusz zadek, weź się do roboty, bo od tych twoich pomysłów jak schudnąć bez wysiłku już mdli. Przestań pisać i za zachowywać się jak pajac. To twoje życie. Drugiego nie dostaniesz. Za kilka lat być może będzie za późno, bo zapuścisz się już tak bardzo, że z twoim podejściem nie będzie szans żeby z tego wyjść.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Czw Sty 27, 2022 12:45   

Nie lubie krytykować ludzi ani sprawiać im przykrość.

Ale chyba nie dotrzymam tej zasady bo nie wytrzymam.

Nie chciałbym cie urazić.

ALE

ciągle sie czepiasz co nie napisze a pisze konstruktywne nowe mądre rzeczy przydatne wielu ludziom np odchudzającym sie gdy jeść 1/3 to duża szansa na odchudzenie.

A ty sie czepiasz i czepiasz zamiast napisać coś konstruktywnego.

Zachowujesz sie jak człowiek toksyczny.Mam nadzieje że to zdanie przyniesie w tobie zmiany a nie tylko urazi.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Czw Sty 27, 2022 13:35   

30%


pokarmu

sie je na westonie

to ogromnie ważny fakt dla odchudzających sie
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Czw Sty 27, 2022 13:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Sty 28, 2022 12:11   

marcin458 napisał/a:
Nie lubie krytykować ludzi ani sprawiać im przykrość.

Ale chyba nie dotrzymam tej zasady bo nie wytrzymam.

Nie chciałbym cie urazić.

ALE

ciągle sie czepiasz co nie napisze a pisze konstruktywne nowe mądre rzeczy przydatne wielu ludziom np odchudzającym sie gdy jeść 1/3 to duża szansa na odchudzenie.

A ty sie czepiasz i czepiasz zamiast napisać coś konstruktywnego.

Zachowujesz sie jak człowiek toksyczny.Mam nadzieje że to zdanie przyniesie w tobie zmiany a nie tylko urazi.

Nie sprawiasz mi przykrości. Jestem gruboskórny. Mam to gdzieś co o mnie sądzisz.
Sprawa jest prosta. Czytasz coś czego nie rozumiesz. Czekałem na to czy posuniesz się choć krok do przodu w rozumieniu tego co czytasz, co kształtowało ludzi opisanych przez Price'a.
Oni nie mieli sklepów z gorowym jedzeniem, które można wyjąć z torebki i ugotować, ukisić, upiec. Na 100 kcal które zjedli(według durnych współczesnych tabel kcal), spalali tyle samo lub więcej na to żeby 100 kcal wyrwać naturze.

W tym sęk i nie jest to tajemnica, że im więcej energii przyjmujesz, tym więcej musisz wydatkować, żeby bilans wyszedł na zero. Jeśli zaś zgromadziłeś nadmiar energii w tkance tłuszczowej, to trzeba to na jakiś czas pomnożyć razy 2. Innymi słowy, żeby zrzucić sadło trzeba się mocno zmęczyć 7 dni w tygodniu 365 dni w roku.

Twoje myślenie, to myślenie magiczne. Po co tak kombinować? Wystarczy jakiś czas nie jeść i osiągniesz zamierzony cel. To jednak w twoim przypadku niemożliwe z prostego powodu - kochasz jeść i na tym budujesz całą narrację.
Jesteś uzależniony od żarcia. Byle co byle się napchać po wól.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Sty 28, 2022 12:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Pią Sty 28, 2022 18:41   

marcin458 napisał/a:
Nie lubie krytykować ludzi ani sprawiać im przykrość.

Ale chyba nie dotrzymam tej zasady bo nie wytrzymam.

Nie chciałbym cie urazić.

ALE

ciągle sie czepiasz co nie napisze a pisze konstruktywne nowe mądre rzeczy przydatne wielu ludziom np odchudzającym sie gdy jeść 1/3 to duża szansa na odchudzenie.

A ty sie czepiasz i czepiasz zamiast napisać coś konstruktywnego.

Zachowujesz sie jak człowiek toksyczny.Mam nadzieje że to zdanie przyniesie w tobie zmiany a nie tylko urazi.


Tylko głupiec obrazi się za prawdę.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Sob Sty 29, 2022 15:39   

naprawde wystarczy że zjem kasze lub ryż brązowy i apetyt spada po takiej bombie składników odżywczych i jem 1/2 lub 1/3 tego co wcześniej ilosciowo.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Pon Sty 31, 2022 13:01   

marcin458 napisał/a:
Nie lubie krytykować ludzi ani sprawiać im przykrość.

Ale chyba nie dotrzymam tej zasady bo nie wytrzymam.

Nie chciałbym cie urazić.

ALE

ciągle sie czepiasz co nie napisze a pisze konstruktywne nowe mądre rzeczy przydatne wielu ludziom np odchudzającym sie gdy jeść 1/3 to duża szansa na odchudzenie.

Marcin uwierz Grzegorzowi, piszesz tak piramidalne bzdury, ze porownac mozna to tylko do tepego trollowania samarytanina. Tamten jest przynajmniej monotematyczny a ty zmieniasz zdanie co chwile, raz ganisz uzywki za chwile piszez, ze je wciagasz jak cukierki itp

Co moze byc przydatne wielu ludziom z rad zatuczonego grubasa, ktory jest tak leniwy, ze nie potrafi schudnac i w dodatku szprycuje sie chemicznym jedzeniem w postaci suplementow? Ogarnij sie troche, Grzegorz ci slusznie zwraca uwage a ty jak katarynka swoje.
Twoje rady moga tylko sluzyc temu, ze ktos uwierzy w nie i stanie sie grubasem wierzacym, ze sila woli schudnie i bedzie bogaty, co nie wyjdzie mu raczej na zdrowie. Bo ani nie jestes szczuply ani bogaty.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Pon Sty 31, 2022 13:20   

może i waże za dużo ale przynajmiej nie jestem tak toksycznym i nic niewartym człowiekiem jak ty.Ale jesteś chudy więc jak widać to chyba dla ciebie największe osiągnięcie świata.

Lepiej być grubym i mieć jakaś wartość niż być szczupłym ale za to to takim toksycznym niczym jak ty.
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Pon Sty 31, 2022 13:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Pon Sty 31, 2022 15:15   

Marcin, obrazajac wszystkich dookola postepujesz wg wskazan mistrzow duchowych? :faint: Przyslowie mowi: jezeli jedna osoba ci mowi, ze jestes pijany mozesz ja olac. Jezeli ci to mowi druga to sie zastanow. Jezeli ci to mowi trzecia to idz sie poloz spac.
Z tego co widac, to tobie i trzydziesci osob nie jest w stanie przetlumaczyc, bo ty wiesz lepiej. Tylko, ze to ty masz te nadwage. Ciagle piszesz, ze jesz mniej, ze dzieki suplom, ktore bierzesz od 10 lat mniejsze masz laknienie. Ale ciagle masz nadwage, wiekszosc osob by sie zastanowila co robi nie tak.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Pon Sty 31, 2022 21:14   

Chciałem oficjalnie przeprosić że cie tak zwyzywałem. Poniosło mnie. Generalnie głupio jest robić sobie karme zamiast nadstawiac drugi policzek.Więc sorry.Uznajmy ten post za niebyły. Lubie cie zyon.
Ale czepnałeś sie zyon tej nadwagi i w każdym temacie w każdym poście sie o to czepiasz.Odpuść wreszcie mam nadwage trudno i jakoś żyje nikt nie jest doskonały. Odczep sie od tej nadwagi już.

pozdrawiam
marcin
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Pon Sty 31, 2022 21:59   

Marcin, ale ty sie chcesz przyzwyczaic do tej nadwagi, wypominanie dziala motywujaco. Nie mozesz motywowac innych jezeli samemu brak ci motywacji. Grzegorz slusznie prawi a ty na niego tez wskoczyles. Szczypta ironii jeszcze nikomu nie zaszkodzila
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Wto Lut 01, 2022 09:56   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Kilka lat temu przeglądając takie strony było się atakowanym przez odsyłacze do artykułów np Damiana Parola i jemu podobnych. Czytałem więc co nieco o tym gościu i myślałem sobie, że to odwrócony darwinizn, przetrwają najgłupsi. Myślałem tak, dopóki Parol nie zaczął publikować testów, którym się poddawał. Wypadał w nich poniżej przeciętnej, szczególnie w testach na elastyczność ścięgien, mięśni i stawów, a to gość który stosuje pełnowartościową dietę wegetariańską i dużo czasu poświęca na treningi.
To mnie nieco uspokoiło, że nie grozi nam masowy marsz w kierunku odwróconego darwinizmu. Głupki jednak giną częściej i wcześniej niż człowiek rozumny.

Parol to dzisiaj guru i "expert", kazdego kto mu zadaje niewygodne pytania, co robi? No wiadomo - banuje ;)
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Wto Lut 01, 2022 10:18   

zyon napisał/a:
Parol to dzisiaj guru i "expert", kazdego kto mu zadaje niewygodne pytania, co robi? No wiadomo - banuje ;)
Wziąłem pierwszy z brzegu tekst, na prawdę nie szukałem specjalnie.
Cytat:
Damian Parol
Dieta niskobiałkowa
Zawierała ona jedynie 0,6 grama białka na kilogram masy ciała. Taka dieta jest rekomendowana osobom z tym schorzeniem [niewydolności nerek] i jest znacznie poniżej rekomendowanych ilości białka. Obecne zalecenia (RDA z 2020) mówią o spożyciu białka na poziomie 0,9 g/kg/d u dorosłych mężczyzn, więc o 1/3 więcej. Przy tym zalecenia te nie uwzględniają treningu, ani optymalizacji diety pod kątem rozbudowy masy mięśniowej.
W procentach można się pogubić, ale w dwóch prostych liczbach robić szkolne błędy, to już nadto, szczególnie u guru, który żongluje wartościami odżywczymi jak cyrkowy wirtuoz.
0,9 jest większe od 0,6 o 1/2 czyli o 50%.
Dieta niskobiałkowa w niewydolności nerek jest niezbędna i nie jest żadnym odkryciem.
A skoro ograniczamy wówczas białko, to musi ono być najwyższej jakości, zwierzęce.
Równoważnego białka roślinnego trzeba spożyć więcej, żeby zrekompensować jego niższą wartość.
To żadna wiedza tajemna.
JW

PS. Nerki ludzkie są małym narządem o najwyższym ze wszystkich tkanek obciążeniu obrotem metabolicznym i wydalają mocznik, więc tylko ich niewydolność wymaga obniżenia spożycia białka.
Ewentualnie jeszcze śpiączka wątrobowa tego wymaga, natomiast przy samej niewydolności wątroby wartościowe białko jest niezbędne do jej regeneracji i wręcz nie można go ograniczać.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Lut 01, 2022 22:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
zyon napisał/a:
Parol to dzisiaj guru i "expert", kazdego kto mu zadaje niewygodne pytania, co robi? No wiadomo - banuje ;)
Wziąłem pierwszy z brzegu tekst, na prawdę nie szukałem specjalnie.
Cytat:
Damian Parol
Dieta niskobiałkowa
Zawierała ona jedynie 0,6 grama białka na kilogram masy ciała. Taka dieta jest rekomendowana osobom z tym schorzeniem [niewydolności nerek] i jest znacznie poniżej rekomendowanych ilości białka. Obecne zalecenia (RDA z 2020) mówią o spożyciu białka na poziomie 0,9 g/kg/d u dorosłych mężczyzn, więc o 1/3 więcej. Przy tym zalecenia te nie uwzględniają treningu, ani optymalizacji diety pod kątem rozbudowy masy mięśniowej.
W procentach można się pogubić, ale w dwóch prostych liczbach robić szkolne błędy, to już nadto, szczególnie u guru, który żongluje wartościami odżywczymi jak cyrkowy wirtuoz.
0,9 jest większe od 0,6 o 1/2 czyli o 50%.
Dieta niskobiałkowa w niewydolności nerek jest niezbędna i nie jest żadnym odkryciem.
A skoro ograniczamy wówczas białko, to musi ono być najwyższej jakości, zwierzęce.
Równoważnego białka roślinnego trzeba spożyć więcej, żeby zrekompensować jego niższą wartość.
To żadna wiedza tajemna.
JW

PS. Nerki ludzkie są małym narządem o najwyższym ze wszystkich tkanek obciążeniu obrotem metabolicznym i wydalają mocznik, więc tylko ich niewydolność wymaga obniżenia spożycia białka.
Ewentualnie jeszcze śpiączka wątrobowa tego wymaga, natomiast przy samej niewydolności wątroby wartościowe białko jest niezbędne do jej regeneracji i wręcz nie można go ograniczać.

Pomijając wszystkie bzdury, które wydala z siebie Parol.
Biorąc pod uwagę schemay które Pan opisał.
Proszę o zwięzła odpowiedź, dlaczego sezonowe posty powodują regenerację zarówno nerek jak i wątroby?
Według tego co Pan opisał, to nie jest logiczne, bo niska ilość białka sprzyja chorym nerkom, ale nie sprzyja wątrobie. Coś tu jest postawione do góry nogami.

Może warto odejść od wzorów o schematów i popatrzeć na to z innej strony?
To tylko nieśmiała sugestia z mojej strony.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 01:47   

Diabeł siedzi w szczegółach a pod pojęciem posty można rozumieć wiele rzeczy, więc trudno coś powiedzieć.
Natomiast ewidentnie poszczenie powoduje otłuszczenie wątroby, co oczywiste, bo niski poziom insuliny powoduje zwiększony katabolizm tkanki tłuszczowej i wątroba musi jakoś te tłuszcze utylizować.
JW
 
     
draq

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 40
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 11:58   Re: Zmniejszenie apetytu i sytość

marcin458 napisał/a:
Z powodu ćwiczeń zacząłem robić 3 rzeczy

1 bomba białka serwatkowego po treningu siłowym
2 jeść ryż brązowy i pełnoziarniste zboża
3 brać podwójna dzienną dawke olimpu(witaminy i minerały)

i któryś z tych 3 czynników zmniejszył u mnie apetyt ogromnie.W ogóle mi sie nie chce jeść i normalnie funkcjonuje.

Najbardziej podejrzewam olimp

Ja najbardziej podejrzewam wszystkie trzy.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 11:58   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Diabeł siedzi w szczegółach a pod pojęciem posty można rozumieć wiele rzeczy, więc trudno coś powiedzieć.
Natomiast ewidentnie poszczenie powoduje otłuszczenie wątroby, co oczywiste, bo niski poziom insuliny powoduje zwiększony katabolizm tkanki tłuszczowej i wątroba musi jakoś te tłuszcze utylizować.
JW


Utylizowac? Material energetyczny na glodowce? Pierwsze slysze o stluszczonej watrobie na glodowkach.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 02, 2022 11:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 13:52   

zyon napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Diabeł siedzi w szczegółach a pod pojęciem posty można rozumieć wiele rzeczy, więc trudno coś powiedzieć.
Natomiast ewidentnie poszczenie powoduje otłuszczenie wątroby, co oczywiste, bo niski poziom insuliny powoduje zwiększony katabolizm tkanki tłuszczowej i wątroba musi jakoś te tłuszcze utylizować.
JW

Utylizowac? Material energetyczny na glodowce? Pierwsze slysze o stluszczonej watrobie na glodowkach.
Cóż, to nie moja wina, że Pan o tym nie słyszał.
W ogóle, są na świecie rzeczy, o którym się filozofom nie śniło a co dopiero nam, szarym żuczkom. :-x
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 16:00   

Coz za dyplomatyczna odpowiedz. Nie czytalem o tym rowniez nigdzie a czytam sporo na te tematy. Zatem regularnie poszczacy i glodujacy ludzie bedacy na permanentnej ketozie maja stluszczone niczym alkoholicy watroby? Interesujace
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 17:00   

zyon napisał/a:
Coz za dyplomatyczna odpowiedz. Nie czytalem o tym rowniez nigdzie a czytam sporo na te tematy. Zatem regularnie poszczacy i glodujacy ludzie bedacy na permanentnej ketozie maja stluszczone niczym alkoholicy watroby? Interesujace


Ja często poszczę i wątroba w stanie idealnym. Mam badania co chwilę, praca wymaga tego, więc znam swój stan jak mało kto.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 17:54   

Ja rowniez, dlatego mnie to tez dziwi. Stluszcza sie watrobe glownie weglowodanami, np gesiom sie sypie kukurydze zeby bylo foie gras a tu taki zonk, wystarczy je glodzic
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Śro Lut 02, 2022 18:11   

zyon napisał/a:
Ja rowniez, dlatego mnie to tez dziwi. Stluszcza sie watrobe glownie weglowodanami, np gesiom sie sypie kukurydze zeby bylo foie gras a tu taki zonk, wystarczy je glodzic


Niektórzy twierdzą, że głodowka pogarsza funkcje wątroby, wzrasta miedzy innymi ALT.

Bylem na badaniu aspat, alat zaraz po głodówce. Wyniki wyszły jak małemu dziecku, aż doktor się zdziwił, że takie wyniki dla chłopa w tym wieku.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lut 03, 2022 07:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Diabeł siedzi w szczegółach a pod pojęciem posty można rozumieć wiele rzeczy, więc trudno coś powiedzieć.
Natomiast ewidentnie poszczenie powoduje otłuszczenie wątroby, co oczywiste, bo niski poziom insuliny powoduje zwiększony katabolizm tkanki tłuszczowej i wątroba musi jakoś te tłuszcze utylizować.
JW

Właśnie. Diabeł tkwi w szczegółach. Tyle, że pomieszał Pan pojęcia i wprowadził chaos.
Natomiast przyczyny niealkoholowego stłuszczenia wątroby są tylko dwie: wysokie stężenie trójglicerydów i cukrzyca typu drugiego.
Oba te patologiczne stany ulegają remisji podczas sezonowych postów.
1. Definicja sezonowego postu jest ściśle określona.
2. LCHF wywołuje identyczne reakcje metaboliczne do stanu głodówki, dlatego niealkoholowe stłuszczenie wątroby nie ma racji bytu ani u osób na diecie optymalnej, ani u tych stosujących czasowe przerwy w jedzeniu.
Warto czasem spojrzeć na te zagadnienia bez uprzedzeń. To bardzo pomaga.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Czw Lut 03, 2022 09:07   

Nic dodac nic ujac
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Czw Lut 03, 2022 09:33   

Po pierwsze, nikt z Was nie robił USG wątroby podczas głodówek.
Na takiej samej zasadzie weganie wierzą w swoje paradygmaty.
Biochemia 1995 str. 305:
Cytat:
Pierwszy typ stłuszczenia jest związany ze zwiększonym stężeniem wolnych kwasów tłuszczowych osocza, spowodowanym mobilizacją tłuszczów z tkanki tłuszczowej albo z hydrolizą triacylogliceroli lipoprotein lub chylomikronów przez lipazę lipoproteinową tkanek pozawątrobowych.
Zwiększone ilości WKT osocza są wychwytywane przez wątrobę i estryfikowane, co jest przyczyną nagromadzania się triacylogliceroli i stłuszczenia watroby.
Ilość triacyloglicerolu w wątrobie znacznie się zwiększa podczas głodzenia...

Zamiast się stroszyć, spróbujcie Panowie pomyśleć, dlaczego na wyważonej diecie, jakiejkolwiek, nie tylko ketogennej czy optymalnej, stłuszczenie nie występuje.
I co to w ogóle jest niealkoholowe stłuszczenie wątroby, kiedy się pojawia i czym grozi?
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lut 03, 2022 14:33   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Po pierwsze, nikt z Was nie robił USG wątroby podczas głodówek.
Na takiej samej zasadzie weganie wierzą w swoje paradygmaty.
Biochemia 1995 str. 305:
Cytat:
Pierwszy typ stłuszczenia jest związany ze zwiększonym stężeniem wolnych kwasów tłuszczowych osocza, spowodowanym mobilizacją tłuszczów z tkanki tłuszczowej albo z hydrolizą triacylogliceroli lipoprotein lub chylomikronów przez lipazę lipoproteinową tkanek pozawątrobowych.
Zwiększone ilości WKT osocza są wychwytywane przez wątrobę i estryfikowane, co jest przyczyną nagromadzania się triacylogliceroli i stłuszczenia watroby.
Ilość triacyloglicerolu w wątrobie znacznie się zwiększa podczas głodzenia...

Zamiast się stroszyć, spróbujcie Panowie pomyśleć, dlaczego na wyważonej diecie, jakiejkolwiek, nie tylko ketogennej czy optymalnej, stłuszczenie nie występuje.
I co to w ogóle jest niealkoholowe stłuszczenie wątroby, kiedy się pojawia i czym grozi?
JW

Według tego co Pan zacytował NAFLD powinno występować u każdego kto żywi się niskowęglowodanowo, wysokotłuszczowo lub stosuje przerwy w jedzeniu nasilające lipolizę.

Tymczasem jest to zawężenie tematu do granic możliwości.
Po pierwsze niealkoholowe stłuszczenie wątroby mogłoby u takich osób występować, gdyby napływ kwasów tłuszczowych do wątroby był wyższy niż zapotrzebowanie organizmu na owe kwasy. To znaczy - gdyby akumulacja WKT była wyższa niż ich sekrecja przez wątrobę, a sekrecja zależy właśnie od tego ile ich organizm spala.
Tak więc teoretycznie NAFLD może wystąpić u człowieka żywiącego się niskowęglowodanowo, który zjada przez długi czas znacznie więcej pożywienia niż spala, lub u człowieka który głodzi się przez dłuższy czas, nasilajc lipolizę do tego stopnia, że energia ze uwolnionej własnej tkanki tłuszczowej przekracza zapotrzebowanie organizmu na energię.
Innymi słowy ryzyko wystąpienia niealkoholowego stłuszczenia wątroby dotyczy ludzi których aktywność fizyczna jest nikła bądź żadna.

Cytat powyżej, mógłby sugerować, że nie należy chudnąć będąc otyłym czy mając nadwagę, żywić się niskowęglowodanowo, bo to wszystko prowadzi do stłuszczenia wątroby. Tymczasem jest to nieprawda. Słusznie więc rozwinął Pan swoją myśl.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Lut 03, 2022 14:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Czw Lut 03, 2022 18:39   

Robiłem usg jamy brzusznej. Tak samo jak wyniki aspat i alat wątroba jak i inne bebechy w stanie idealnym.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pią Lut 04, 2022 09:08   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Tak więc teoretycznie NAFLD może wystąpić u człowieka żywiącego się niskowęglowodanowo, który zjada przez długi czas znacznie więcej pożywienia niż spala, lub u człowieka który głodzi się przez dłuższy czas, nasilajc lipolizę do tego stopnia, że energia ze uwolnionej własnej tkanki tłuszczowej przekracza zapotrzebowanie organizmu na energię.
Innymi słowy ryzyko wystąpienia niealkoholowego stłuszczenia wątroby dotyczy ludzi których aktywność fizyczna jest nikła bądź żadna.

Cytat powyżej, mógłby sugerować, że nie należy chudnąć będąc otyłym czy mając nadwagę, żywić się niskowęglowodanowo, bo to wszystko prowadzi do stłuszczenia wątroby. Tymczasem jest to nieprawda. Słusznie więc rozwinął Pan swoją myśl.
I o to właśnie chodzi.
Zdrowe niezatrute osoby na zrównoważonej diecie niskowęglowodanowej nie mają otłuszczonej wątroby, nawet, jeżeli nie są aktywne fizycznie, bo są szczupłe, mają zrównoważony metabolizm i niski poziom triglicerydów.
Osoby otyłe, ze stłuszczoną wątrobą po przejściu na lowcarb w ciągu kilku miesięcy redukują otłuszczenie.
A w ogóle, otłuszczona wątroba to nie jest poważny problem. Wątroba ma ogromne zdolności regeneracji i tylko trzeba jej dać szansę, żywiąc się niskowęglowodanowo.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pią Lut 04, 2022 10:18   

Mariano napisał/a:
Robiłem usg jamy brzusznej. Tak samo jak wyniki aspat i alat wątroba jak i inne bebechy w stanie idealnym.
I było to podczas dłuższej głodówki?
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Pią Lut 04, 2022 19:57   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Mariano napisał/a:
Robiłem usg jamy brzusznej. Tak samo jak wyniki aspat i alat wątroba jak i inne bebechy w stanie idealnym.
I było to podczas dłuższej głodówki?
JW


Nie wiem co Pan ma na myśli dłuższej głodówki ? Ja osobiście preferuję pięciodniowe.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Sob Lut 05, 2022 07:40   

Mariano napisał/a:
Nie wiem co Pan ma na myśli dłuższej głodówki ? Ja osobiście preferuję pięciodniowe.
Niech będzie, chociaż pięciodniowa. Po takiej głodówce zrobił Pan USG wątroby?
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Sob Lut 05, 2022 09:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Mariano napisał/a:
Nie wiem co Pan ma na myśli dłuższej głodówki ? Ja osobiście preferuję pięciodniowe.
Niech będzie, chociaż pięciodniowa. Po takiej głodówce zrobił Pan USG wątroby?
JW


Żeby doprecyzować.

Pon-piątek głodówka. Sobota kogel-mogel z 3 żółtek, niedziela powtórka. Poniedziałek badanie.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Sob Lut 05, 2022 19:15   

Tak więc wyjaśniliśmy sobie sprawę otłuszczenia wątroby podczas głodówek.

Teraz nadszedł czas, żeby chwycić byka za rogi i wyjaśnić, dlaczego niektórzy guru żywienia kwestionują kilokalorie.
Jakim cudem organizm człowieka, jako jedyny we Wszechświecie, nie podlega prawom termodynamiki?
JW
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1271
Wysłany: Sob Lut 05, 2022 19:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jakim cudem organizm człowieka, jako jedyny we Wszechświecie, nie podlega prawom termodynamiki?

No, skoro są potrawy rozgrzewające, to część ich wartości energetycznej wytracona jest na to "rozgrzanie". Zapewne różne przemiany chemiczne mogą być zarówno egzo- jak i endotermiczne. Niemniej bilans musi wyjść na zero IMO.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 05, 2022 21:59   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Tak więc wyjaśniliśmy sobie sprawę otłuszczenia wątroby podczas głodówek.

Teraz nadszedł czas, żeby chwycić byka za rogi i wyjaśnić, dlaczego niektórzy guru żywienia kwestionują kilokalorie.
Jakim cudem organizm człowieka, jako jedyny we Wszechświecie, nie podlega prawom termodynamiki?
JW

Według tak schematycznego myślenia krowa łamie prawa fizyki, bo w wyniku przemian biochemicznych w swoim układzie pokarmowym z trawy dającej 40 kcal na 100 gramów potrafi wycisnąć kilka razy kcal więcej.
Uparł się Pan na prawa fizyki ignorując całkowicie biochemię.
Jest Pan głuchy na to co pisze zyon, że organizmy żywe to nie maszyny. Nie da się porównywać spalania w przewodzie pokarmowym do spalania w piecu, bo to absurd.
 
     
marcin458

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 678
Wysłany: Sob Lut 05, 2022 23:48   

ODKRYŁEM COŚ INNEGO TEŻ WAŻNEGO.

Mianowicie wcinajac kasze ryż brązowy i inne pełnoziarniste zboża JEM 1/3-1/5 białka co na chlebie samym i oczyszczonych zbożach.

Spadło mi zapotrzebowanie na białko.

Coś jest w tych zbożach że zapotrzebowanie spada i je sie mniej.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 08:17   

marcin458 napisał/a:
ODKRYŁEM COŚ INNEGO TEŻ WAŻNEGO.
Mianowicie wcinajac kasze ryż brązowy i inne pełnoziarniste zboża JEM 1/3-1/5 białka co na chlebie samym i oczyszczonych zbożach.
Spadło mi zapotrzebowanie na białko.
Coś jest w tych zbożach że zapotrzebowanie spada i je sie mniej.
Bardzo dobry przykład na to, że nie da się przejeść białkiem, bo organizm precyzyjnie reguluje ilość zjadanego białka dostosowując je do bieżących potrzeb.
Taki mechanizm nie występuje ani w przypadku węglowodanów ani tłuszczy, które można jeść do oporu, szczególnie gdy w pożywieniu jest za mało białka.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 08:32   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Według tak schematycznego myślenia krowa łamie prawa fizyki, bo w wyniku przemian biochemicznych w swoim układzie pokarmowym z trawy dającej 40 kcal na 100 gramów potrafi wycisnąć kilka razy kcal więcej.
To ja mam jeszcze lepszy przykład. Wg takiego rozumowania rośliny łamią prawa termodynamiki, bo "zagęszczają" całkowicie bezenergetyczny dwutlenek węgla do energetycznych węglowodanów. Potem możemy nimi palić w kominku.
Niech mi Pan pokaże lokomotywę, która potrafiłaby z dwutlenku węgla uzyskać paliwo do dalszej jazdy.
A rośliny to potrafią, czyli łamią prawa termodynamiki.

I co? Mógłbym być drugim Kaszpirowskim?
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 09:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Według tak schematycznego myślenia krowa łamie prawa fizyki, bo w wyniku przemian biochemicznych w swoim układzie pokarmowym z trawy dającej 40 kcal na 100 gramów potrafi wycisnąć kilka razy kcal więcej.
To ja mam jeszcze lepszy przykład. Wg takiego rozumowania rośliny łamią prawa termodynamiki, bo "zagęszczają" całkowicie bezenergetyczny dwutlenek węgla do energetycznych węglowodanów. Potem możemy nimi palić w kominku.
Niech mi Pan pokaże lokomotywę, która potrafiłaby z dwutlenku węgla uzyskać paliwo do dalszej jazdy.
A rośliny to potrafią, czyli łamią prawa termodynamiki.

I co? Mógłbym być drugim Kaszpirowskim?
JW


Ale zasad termodynamiki jest wiele, a my odkryliśmy kolejną :D
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 11:23   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
marcin458 napisał/a:
ODKRYŁEM COŚ INNEGO TEŻ WAŻNEGO.
Mianowicie wcinajac kasze ryż brązowy i inne pełnoziarniste zboża JEM 1/3-1/5 białka co na chlebie samym i oczyszczonych zbożach.
Spadło mi zapotrzebowanie na białko.
Coś jest w tych zbożach że zapotrzebowanie spada i je sie mniej.
Bardzo dobry przykład na to, że nie da się przejeść białkiem, bo organizm precyzyjnie reguluje ilość zjadanego białka dostosowując je do bieżących potrzeb.
Taki mechanizm nie występuje ani w przypadku węglowodanów ani tłuszczy, które można jeść do oporu, szczególnie gdy w pożywieniu jest za mało białka.
JW

To kolejny wielki mit, który bardzo często Pan powtarza.
Na łaknienie wpływa także stężenie wolnych kwasów tłuszczowych i glukozy. Nie tylko stężenie aminokwasów, bo wszystkie 3 są sygnałem dla podwzgórza żeby przestać jeść. To są tzw czynniki metaboliczne regulujące łaknienie i człowiek bez zaburzeń łaknienia nie przeje się ani białkiem, ani tłuszczem ani cukrem. Jest to złożony a zarazem precyzyjny mechanizm regulacji, a że u niewielkiej części populacji funkcjonuje on bez zarzutu, to mamy mnóstwo ludzi przejadających się.

Temat zaburzeń łaknienia przerobiłem dogłębnie. Możemy na ten temat podyskutować coby ten mit ostatecznie obalić.
Bez względu na to czy jest to całość czy część zagadnienia, czy całość, czyli mechanizmy: hormonalny, metaboliczny, termiczny, motoryczny.
Gatunek ludzki nie poddawany selekcji naturalnej jest gatunkiem o najwyższym ze wszystkich gatunków odsetku zaburzeń nie tylko łaknienia ale też innych zaburzeń.
Inną kwestią jest to, czy prawidłowym żywieniem da się takie zaburzenie wyeliminować. Pewnie tak, jeśli dotyczy to czynnika metabolicznego bądź hormonalnego, ale w przypadku zmian w podwzgórzu to pewnie nie.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 12:18   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
To kolejny wielki mit, który bardzo często Pan powtarza.
Na łaknienie wpływa także stężenie wolnych kwasów tłuszczowych i glukozy. Nie tylko stężenie aminokwasów, bo wszystkie 3 są sygnałem dla podwzgórza żeby przestać jeść. To są tzw czynniki metaboliczne regulujące łaknienie i człowiek bez zaburzeń łaknienia nie przeje się ani białkiem, ani tłuszczem ani cukrem. Jest to złożony a zarazem precyzyjny mechanizm regulacji, a że u niewielkiej części populacji funkcjonuje on bez zarzutu, to mamy mnóstwo ludzi przejadających się.
No właśnie, u niewielkiej części populacji mechanizm sytości funkcjonuje poprawnie dla węglowodanów.
Natomiast dla białka mechanizm sytości sprawnie funkcjonuje u wszystkich ludzi.
JW

Ps. Ale my o czym innym chcemy się dowiedzieć: skąd pomysł, że prawa termodynamiki nie działają u zwierząt i roślin.
Podpowiedź kryje się w dyskusjach o wapniu.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 13:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
To kolejny wielki mit, który bardzo często Pan powtarza.
Na łaknienie wpływa także stężenie wolnych kwasów tłuszczowych i glukozy. Nie tylko stężenie aminokwasów, bo wszystkie 3 są sygnałem dla podwzgórza żeby przestać jeść. To są tzw czynniki metaboliczne regulujące łaknienie i człowiek bez zaburzeń łaknienia nie przeje się ani białkiem, ani tłuszczem ani cukrem. Jest to złożony a zarazem precyzyjny mechanizm regulacji, a że u niewielkiej części populacji funkcjonuje on bez zarzutu, to mamy mnóstwo ludzi przejadających się.
No właśnie, u niewielkiej części populacji mechanizm sytości funkcjonuje poprawnie dla węglowodanów.
Natomiast dla białka mechanizm sytości sprawnie funkcjonuje u wszystkich ludzi.
JW

Ps. Ale my o czym innym chcemy się dowiedzieć: skąd pomysł, że prawa termodynamiki nie działają u zwierząt i roślin.
Podpowiedź kryje się w dyskusjach o wapniu.

Nie. Metaboliczny mechanizm regulacyjny polegający na stężeniu aminokwasów też nie działa u wszystkich, czego przykładem są liczne przypadki ludzi którzy stracili zdrowie na diecie Dukana.
Jestem w lepszej sytuacji, bo broni Pan jak niepodległości teorii która nie ma żadnych podstaw. Zrobił Pan z białka bicz na Kwaśniewskiego. Nie chodzi tu o kolejną optymalną krucjatę, ale o fakty

PS nie chodzi o łamanie praw termodynamiki, bo prawo zachowania energii obowiązuje także w przypadku fotosyntezy i mikroorganizmów w przewodzie pokarmowym krowy, przetwarzających przeżutą trawę na kwasy tłuszczowe.
Chodzi tylko o to, żeby nie porównywać tego co się dzieje w układzie pokarmowym, do tego co dzieje się w piecu.
Jak widać zootechnicy mają większą wiedzę o tym, bo nie liczą ile krowa powinna zjeść kcal. Zalecenia dla ludzi nadal opierają się na bzdurnych tabelach kcal.
Dla krowy jest to obliczane wagowo tzn waga paszy (zależnie od rodzaju paszy) na kg mc. Coś a la dieta optymalna oparta nie o wyliczenia kcal ale makroskładników wagowo.

PS mechanizm regulacyjny polegający na stężeniu glukozy nie funkcjonuje wtedy, kiedy jest za mało tłuszczów, których organizm potrzebuje, ponieważ są między innymi prekursorem do syntezy hormonów. Domaga się więc większej ilości węglowodanów coby je na tłuszcz przerobić. Tak się dzieje nawet w przypadku osób otyłych, które mogłyby teoretycznie zaspokoić potrzeby na kwasy tłuszczowe z rozpadu własnej tkanki tłuszczowej.
Sytuacja odwrotna nie występuje w przypadku spożycia wystarczającej ilości tłuszczu i niskiej ilości węglowodanów bo organizm zaspokaja tylko potrzeby komórek glukozależnych, a reszta doskonale funkcjonuje na ketonach i wkt.
Co ciekawe jest już wiele doniesień, że nie trzeba długiej adaptacji do tego żeby korzystać z ketonów i wkt jako źródła energii. Wiele prób pokazuje, że może to nastąpić w ciągu jednego dnia, kiedy wyczerpują się zapasy glikogenu w mięśniach i wątrobie i niskiej podaży węglowodanów.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Nie Lut 06, 2022 13:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 18:16   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Według tak schematycznego myślenia krowa łamie prawa fizyki, bo w wyniku przemian biochemicznych w swoim układzie pokarmowym z trawy dającej 40 kcal na 100 gramów potrafi wycisnąć kilka razy kcal więcej.
To ja mam jeszcze lepszy przykład. Wg takiego rozumowania rośliny łamią prawa termodynamiki, bo "zagęszczają" całkowicie bezenergetyczny dwutlenek węgla do energetycznych węglowodanów. Potem możemy nimi palić w kominku.
Niech mi Pan pokaże lokomotywę, która potrafiłaby z dwutlenku węgla uzyskać paliwo do dalszej jazdy.
A rośliny to potrafią, czyli łamią prawa termodynamiki.

I co? Mógłbym być drugim Kaszpirowskim?
JW

Ja dorzuce jeszcze jedno - dyskutowalismy juz tutaj o Angusie Barbieri, ktory nie jadl przez 382 dni, musial miec permanentnie stluszczona watrobe, dziwne, ze ludzie, ktorzy monitorowali jego stan przez ten rok z okladem tego nie zauwazyli ani nie wykryli i nie przerwali eksperymentu z obawy o zdrowie pacjenta.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
ew.rokita

Dołączył: 14 Gru 2013
Posty: 45
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 20:28   

Zaiste, bardzo ciekawa teoria.
Stłuszczenie wątroby na głodówce...
Jak dla mnie kłóci się to nawet ze zdrowym, chłopskim rozumem.
Ciekawe jak obtłuszczone wątroby mieli więźniowie Oświęcimia.
No i te gęsie wątróbki :) :) :)
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Nie Lut 06, 2022 21:33   

Gesiom sie watrobki obtluszcza sypiac srute kukurydziana prosto w gardlo. A tu wystarczy je glodzic, nie wierze, ze Francuzi by nie poszli ta te metode, w koncu "ekonomia glupcze!". Po co wydawac kupe kasy na karme jak wystarczy przeglodzic i uzyskac ten efekt za darmo?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 00:01   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Chodzi tylko o to, żeby nie porównywać tego co się dzieje w układzie pokarmowym, do tego co dzieje się w piecu.
Ciepło, coraz cieplej.
Więc co tam się dzieje w układzie pokarmowym? Może zamiast negować prawa termodynamiki jak Kaszpirowski, zająć się procesami trawiennymi?
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 09:02   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Nie. Metaboliczny mechanizm regulacyjny polegający na stężeniu aminokwasów też nie działa u wszystkich, czego przykładem są liczne przypadki ludzi którzy stracili zdrowie na diecie Dukana.
Jestem w lepszej sytuacji, bo broni Pan jak niepodległości teorii która nie ma żadnych podstaw. Zrobił Pan z białka bicz na Kwaśniewskiego. Nie chodzi tu o kolejną optymalną krucjatę, ale o fakty
Od dawna nie interesuje mnie, co robią, robili, Kwaśniewscy. To nie ja, ale kolejni nawiedzeni optymalni próbują tu propagować tę dietę.

Przykład diety Dukana jest świetny. Ta dieta oparta na białku wykorzystuje właśnie ten mechanizm, że białkiem nie można się przejeść i efekt odchudzania jest skuteczny, bo nie trzeba się pilnować i ograniczać spożycia, tak, jak to jest w innych dietach. Organizm sam pilnuje, żeby się nie przejeść tym białkiem.
Jest to dieta na krótki okres odchudzania się, gdy delikwent spożywa białko a niezbędne tłucze uzyskuje z własnej tkanki tłuszczowej. Po schudnięciu należy tę dietę zredukować do jednego tylko dnia w tygodniu.
JW

PS. A jeszcze lepiej po schudnięciu byłoby zwiększyć spożycie tłuszczów, czego już Dukan nie dostrzega, bo jak każdy doktor musi udziwniać swoje zalecenia.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 09:08   

zyon napisał/a:
Ja dorzuce jeszcze jedno - dyskutowalismy juz tutaj o Angusie Barbieri, ktory nie jadl przez 382 dni, musial miec permanentnie stluszczona watrobe, dziwne, ze ludzie, ktorzy monitorowali jego stan przez ten rok z okladem tego nie zauwazyli ani nie wykryli i nie przerwali eksperymentu z obawy o zdrowie pacjenta.
Na prawdę, czytajcie Panowie to, co napisałem, a nie to, co się Wam wydaje, że napisałem.
Cytat:
Diabeł siedzi w szczegółach a pod pojęciem postów można rozumieć wiele rzeczy, więc trudno coś powiedzieć.
Natomiast ewidentnie poszczenie powoduje otłuszczenie wątroby, co oczywiste, bo niski poziom insuliny powoduje zwiększony katabolizm tkanki tłuszczowej i wątroba musi jakoś te tłuszcze utylizować.
JW


Cytat:
Zdrowe niezatrute osoby na zrównoważonej diecie niskowęglowodanowej nie mają otłuszczonej wątroby, nawet, jeżeli nie są aktywne fizycznie, bo są szczupłe, mają zrównoważony metabolizm i niski poziom triglicerydów.
Osoby otyłe, ze stłuszczoną wątrobą po przejściu na lowcarb w ciągu kilku miesięcy redukują otłuszczenie.
A w ogóle, otłuszczona wątroba to nie jest poważny problem. Wątroba ma ogromne zdolności regeneracji i tylko trzeba jej dać szansę, żywiąc się niskowęglowodanowo.
JW
 
     
ew.rokita

Dołączył: 14 Gru 2013
Posty: 45
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 13:17   

zyon napisał/a:
Gesiom sie watrobki obtluszcza sypiac srute kukurydziana prosto w gardlo. A tu wystarczy je glodzic, nie wierze, ze Francuzi by nie poszli ta te metode, w koncu "ekonomia glupcze!". Po co wydawac kupe kasy na karme jak wystarczy przeglodzic i uzyskac ten efekt za darmo?


:D ;D
perpetuum mobile normalnie. Nie jesz, a na wątrobie przyrasta tłuszcz :shock:
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 20:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Nie. Metaboliczny mechanizm regulacyjny polegający na stężeniu aminokwasów też nie działa u wszystkich, czego przykładem są liczne przypadki ludzi którzy stracili zdrowie na diecie Dukana.
Jestem w lepszej sytuacji, bo broni Pan jak niepodległości teorii która nie ma żadnych podstaw. Zrobił Pan z białka bicz na Kwaśniewskiego. Nie chodzi tu o kolejną optymalną krucjatę, ale o fakty
Od dawna nie interesuje mnie, co robią, robili, Kwaśniewscy. To nie ja, ale kolejni nawiedzeni optymalni próbują tu propagować tę dietę.

Przykład diety Dukana jest świetny. Ta dieta oparta na białku wykorzystuje właśnie ten mechanizm, że białkiem nie można się przejeść i efekt odchudzania jest skuteczny, bo nie trzeba się pilnować i ograniczać spożycia, tak, jak to jest w innych dietach. Organizm sam pilnuje, żeby się nie przejeść tym białkiem.
Jest to dieta na krótki okres odchudzania się, gdy delikwent spożywa białko a niezbędne tłucze uzyskuje z własnej tkanki tłuszczowej. Po schudnięciu należy tę dietę zredukować do jednego tylko dnia w tygodniu.
JW

PS. A jeszcze lepiej po schudnięciu byłoby zwiększyć spożycie tłuszczów, czego już Dukan nie dostrzega, bo jak każdy doktor musi udziwniać swoje zalecenia.

Tak myślałem, że będzie Pan bronił swojej teorii, iż białkiem nie można się przejeść.
To, że od wielu lat nie interesuje Pana to co robią Kwaśniewscy, nie zmienia faktu, że ta teoria o białku była pańskim koronnym argumentem w sporze między Panem a J. Kwaśniewskim.

Po raz kolejny powtórzę - pańskie twierdzenie, że nie można się przejeść białkiem nie ma żadnych podstaw. Sęk w tym, że z tą teorią jest tak jak misiem z filmu Barei. Po co jest ten miś. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest Miś na skalę naszych możliwości.
Niestety zjawia się jakiś Grzegorz i pyta.
Co Pan wtedy robi? Udaje echo powtarzając w kółko to samo, albo rozmywając temat.

Nie. Dieta Dukana nie jest żadnym przykładem. Prowadzi do dysfunkcji nerek i wątroby mimo tego, że jest to dieta którą można stosować krótko, a i tak ryje nerki i wątrobę.
Przykładem na brak podstaw pańskiej teorii jest to, że np znaczny procent mieszkańców Ameryki północnej zjada 2-3 razy więcej białka niż wynosi ich zapotrzebowanie, a nie sprawia to, że jeśli zjedzą tyle w jeden dzień, to na następny dzień zjedzą mniej. Wręcz przeciwnie. Nawet w fastfoodach zjadają od 4 do 12 tys kcal dziennie, bez względu na płeć i aktywność fizyczną i jest to znaczny odsetek społeczeństwa USA. Są to ogromne ilości białka i gdyby pańska teoria była prawdziwa to McDonald itp już dawno by zbankrutowały.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Lut 07, 2022 20:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 21:20   

U mnie osobiście węgle plus białko = przejedzenie jednym jak i drugim. Samo mięso już tak nie wchodzi, maks 500 gram i mnie odrzuca. Według tego mogę stwierdzić, że węglowodany powodują, że białka można zjeść dużo więcej. Może to wiąże się z insuliną ?

Znam 2 osoby co miały problem po diecie Dukana, ale one zjadały mimo stosowania diety nadal śmieszne ilości białka. Znajomy jadł 100-150 gram białka. 90 kg wagi, ćwiczący i przebiałczenie ?
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Lut 07, 2022 22:33   

Mariano napisał/a:
U mnie osobiście węgle plus białko = przejedzenie jednym jak i drugim. Samo mięso już tak nie wchodzi, maks 500 gram i mnie odrzuca. Według tego mogę stwierdzić, że węglowodany powodują, że białka można zjeść dużo więcej. Może to wiąże się z insuliną ?

Znam 2 osoby co miały problem po diecie Dukana, ale one zjadały mimo stosowania diety nadal śmieszne ilości białka. Znajomy jadł 100-150 gram białka. 90 kg wagi, ćwiczący i przebiałczenie ?

Nie wiąże się to z insuliną. Nie ma co wymyślać bezsensownych teorii. Wiąże się to z proporcjami makroskładników. Nie ma w tym żadnej filozofii. Przy niskiej podaży tłuszczu i białko i ww będą zamieniane w tłuszcz. Robota głupiego.
Na diecie Dukana nie ma reguły. Bez względu czy jest to 100 czy 300 gramów białka, to jest to ślepa uliczka, a proces chudnięcia na takim sposobie żywienia bierze się z upośledzeniem metabolizmu, który obciąża organizm poprzez energię marynowaną na zutylizowanie białka. To dlatego po zaprzestaniu takich głupich praktyk szybko wraca się do poprzedniej wagi.

Akurat człowiek nie jest stworzeniem, które natura obdarzyła w bardzo efetywny system wydalania nadmiaru spożytego białka. Taki system mają np zwierzęta z rodziny kotowatych, po części także psowate. Dla nich nadmiar białka nie jest problemem, a dla człowieka jest. Trzeba to sobie wbić do głowy raz na zawsze i nie sugerować się tym, że np kulturyści potrafią wciągać 3 gramy białka na kg mc, bo oni ani zdrowi, ani szczęśliwi, ani nie długo żyjący.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pon Lut 07, 2022 22:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 01:09   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Tak myślałem, że będzie Pan bronił swojej teorii, iż białkiem nie można się przejeść.
Cóż tu bronić, skoro to jest fakt.
Od razu widać, że nigdy Pan nie próbował zjeść dużo mięsa.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 08:03   

Mariano napisał/a:
U mnie osobiście węgle plus białko = przejedzenie jednym jak i drugim. Samo mięso już tak nie wchodzi, maks 500 gram i mnie odrzuca. Według tego mogę stwierdzić, że węglowodany powodują, że białka można zjeść dużo więcej. Może to wiąże się z insuliną?
Dokładnie tak. Nic dodać, nic ująć.
Pomijać fundamentalną rolę insuliny w stymulowaniu patologicznie dużego apetytu mogą tylko osoby, które nie miały do czynienia z diabetykami.
JW

PS. Ale nadal nie wiemy, co się dzieje z nadmiarem kalorii w pożywieniu. Ta niewiedza leży u podłoża magicznej wiary w to, że prawa termodynamiki nie obowiązują w organizmach żywych.
A odpowiedź jest banalnie prosta dla każdego, kto się przejadł.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 09:24   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Po raz kolejny powtórzę - pańskie twierdzenie, że nie można się przejeść białkiem nie ma żadnych podstaw.

Tez tak sadze, na iluz to bylem grillach gdzie wepchnalem w siebie niewyobrazalne ilosci karkowki i kelbasy a "nie powinienem". Dieta Dukana to przejadanie sie wlasnie bialkiem, zatem da sie to zrobic.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
podłoża magicznej wiary w to, że prawa termodynamiki nie obowiązują w organizmach żywych.

Jeszcze niedawno twierdzono, ze nic sie nie moze rozchodzic z predkoscia wieksza niz swiatlo a okazuje sie, ze jednak moze, i to kulkukrotnie wieksza i tez lamie to kolejne prawa. Niedawno twierdzono, ze fala elektromagnetyczna nie moze sie rozchodzic bez osrodka i tez jednak jest to mozliwe. Polecam slynne "eksperymenty kolonskie" Nimtza. Mysli pan, ze to, ze odkrylismy pare praw wieki temu, z nie wiadomo ilu praw, i betonuja one na stale scene swiata. Wiecej jeszcze przed nami do odkrycia niz za nami.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 09:39   

zyon napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Po raz kolejny powtórzę - pańskie twierdzenie, że nie można się przejeść białkiem nie ma żadnych podstaw.

Tez tak sadze, na iluz to bylem grillach gdzie wepchnalem w siebie niewyobrazalne ilosci karkowki i kelbasy a "nie powinienem".
A co było następnego dnia i później?
Jednorazowy wyskok żywieniowy o niczym nie świadczy. Nie mówiąc o tym, że grilowanie jest połączone jest z piciem alkoholu, który nasila wydzielanie insuliny i trawienie.
Natomiast węglowodanami można się przejadać codziennie przez całe życie.
Tego nie da się zrobić z białkiem, czego najlepszym dowodem rabbit starvation!
Nie udawajcie Panowie, że tego nie wiecie.
JW
 
     
ew.rokita

Dołączył: 14 Gru 2013
Posty: 45
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 13:30   

Dziwna ta dyskusja o białku.
Chyba tylko jakiś masochosta może przejadać się białkiem.
Przecież to logiczne, że białka jak najmniej, bo po co się tym niesmacznym, suchym i ciężkostrawnym pożywieniem katować...
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 15:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Tego nie da się zrobić z białkiem, czego najlepszym dowodem rabbit starvation!
Nie udawajcie Panowie, że tego nie wiecie.

To jest postawienie sprawy na glowie, Szczerze mowiac to chyba nikt normalny nie zajada sie samym chudym bialkiem, bez innych makroskladnikow, bo sie nie da. Rabbit starvation bylo sytuacja wymuszona z braku innego pozywienia (albo wymuszana w wiezieniach). Tak normalnie to bialkiem mozna sie przejadac do oporu o czym swiadcza chocby te grille gdzie bialko jest w towarzystwie alkoholu albo weglowodanow czy innych skladnikow.

Mowienie, ze samym bialkiem nie da sie przejesc jest bardzo wygodne, bo kto je samo bialko, nie wiem co tam jest takie chude, np piers indycza? Owszem, nie da sie tym przejesc, bo to trociny bez smaku ale to o niczym nie swiadczy, mozna to zalac dowolnym sosem, czy usmazyc na smalcu i juz hamulce znikaja. Widzialem, kulturystow, ba znam i niektorych juz znalem, ktorzy wciagali absurdalne ilosci bialka. Spinacz od bielizny na nos i jazda z wioslem.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 17:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Mariano napisał/a:
U mnie osobiście węgle plus białko = przejedzenie jednym jak i drugim. Samo mięso już tak nie wchodzi, maks 500 gram i mnie odrzuca. Według tego mogę stwierdzić, że węglowodany powodują, że białka można zjeść dużo więcej. Może to wiąże się z insuliną?
Dokładnie tak. Nic dodać, nic ująć.
Pomijać fundamentalną rolę insuliny w stymulowaniu patologicznie dużego apetytu mogą tylko osoby, które nie miały do czynienia z diabetykami.
JW

PS. Ale nadal nie wiemy, co się dzieje z nadmiarem kalorii w pożywieniu. Ta niewiedza leży u podłoża magicznej wiary w to, że prawa termodynamiki nie obowiązują w organizmach żywych.
A odpowiedź jest banalnie prosta dla każdego, kto się przejadł.


Każdy nadmiar musi być wydalony.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 18:25   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
zyon napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Po raz kolejny powtórzę - pańskie twierdzenie, że nie można się przejeść białkiem nie ma żadnych podstaw.

Tez tak sadze, na iluz to bylem grillach gdzie wepchnalem w siebie niewyobrazalne ilosci karkowki i kelbasy a "nie powinienem".
A co było następnego dnia i później?
Jednorazowy wyskok żywieniowy o niczym nie świadczy. Nie mówiąc o tym, że grilowanie jest połączone jest z piciem alkoholu, który nasila wydzielanie insuliny i trawienie.
Natomiast węglowodanami można się przejadać codziennie przez całe życie.
Tego nie da się zrobić z białkiem, czego najlepszym dowodem rabbit starvation!
Nie udawajcie Panowie, że tego nie wiecie.
JW

Wije się Pan jak piskorz, coby tylko nie musieć napisać - "moje twierdzenie jest błędne". Bo jest i nie ma sensu kluczyć, rozmywać temat, obwiniać węglowodany, alkohol, tłuszcz, plamy na słońcu itd. Gdyby białko było tak cudownym regulatorem, to żadne dodatki nie byłyby w stanie zakłócić metabolicznego mechanizmu regulacji łaknienia powodowanego przez białko.
Padło tu kluczowe pytanie, zadane przez zyona - "kto je samo białko?"

Jestem ciekaw pańskiej odpowiedzi na to pytanie, bo to byłby konkret. Przynajmniej nie byłoby żal patrzeć jak robi Pan wszystko żeby wprowadzić chaos w dyskusję, bo to idiotyczne i odechciewa się dyskutować.
PS na razie robi Pan wszystko, żeby udowodnić, że pańska teoria to miś na miarę naszych możliwości.
Niestety nie odpowiada żywotnym interesom całej społeczności, bo jest sprzeczny z faktami.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Wto Lut 08, 2022 18:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Lut 08, 2022 21:25   

zyon napisał/a:
Mowienie, ze samym bialkiem nie da sie przejesc jest bardzo wygodne

Jest bardzo wygodne, bo brzmi z pozoru bardzo mądrze... Dopóki nikt nie pyta o uzasadnienie. Kiedy zapyta, to przypomina to pożar w burdelu, bo trzeba naprędce jakieś uzasadnienie sklecić, co widać w tej dyskusji. Tyle, że te uzasadnienia nie trzymają się za przeproszeniem kupy.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 08:23   

zyon napisał/a:
Tak normalnie to bialkiem mozna sie przejadac do oporu o czym swiadcza chocby te grille gdzie bialko jest w towarzystwie alkoholu albo weglowodanow czy innych skladnikow.
Dobrze, więc mówmy o dużej ilości białka w pożywieniu.
Właśnie po grilu czy zjedzeniu kilograma golonki jeszcze na drugi dzień odczuwamy niechęć do takiego pożywienia. Nie da się codziennie tak jeść.
Natomiast po zjedzeniu pożywienia wysokowęglowodanowego nic takiego nie występuje, a nawet dosyć szybko odczuwamy potrzebę ponownego zjedzenia węglowodanów, które są bezpowrotnie zamieniane na tłuszcz i magazynowane w tkance tłuszczowej.
Białkiem można się przejeść jednokrotnie i wystąpi przesyt.
Węglowodanami można się przejadać codziennie przez całe życie a wręcz im więcej ich jemy, tym więcej potrzebujemy.
Do pioruna, przestańce wreszcie udawać, że nie wiecie o tym.
JW
 
     
ew.rokita

Dołączył: 14 Gru 2013
Posty: 45
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 11:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
zyon napisał/a:
Tak normalnie to bialkiem mozna sie przejadac do oporu o czym swiadcza chocby te grille gdzie bialko jest w towarzystwie alkoholu albo weglowodanow czy innych skladnikow.
Dobrze, więc mówmy o dużej ilości białka w pożywieniu.
Właśnie po grilu czy zjedzeniu kilograma golonki jeszcze na drugi dzień odczuwamy niechęć do takiego pożywienia. Nie da się codziennie tak jeść.
Natomiast po zjedzeniu pożywienia wysokowęglowodanowego nic takiego nie występuje, a nawet dosyć szybko odczuwamy potrzebę ponownego zjedzenia węglowodanów, które są bezpowrotnie zamieniane na tłuszcz i magazynowane w tkance tłuszczowej.
Białkiem można się przejeść jednokrotnie i wystąpi przesyt.
Węglowodanami można się przejadać codziennie przez całe życie a wręcz im więcej ich jemy, tym więcej potrzebujemy.
Do pioruna, przestańce wreszcie udawać, że nie wiecie o tym.
JW

Jakby tak było, to ludzie nie traciliby zdrowia na diecie dukana.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 11:59   

ew.rokita napisał/a:
Jakby tak było, to ludzie nie traciliby zdrowia na diecie dukana.
Skąd w ogóle opinia, że dieta Dukana polega na przejadaniu się białkiem?
Nigdzie w diecie Dukana nie jest powiedziane, że należy jeść dużo mięsa!
Należy jeść bez ograniczeń, do syta, tyle, ile się zmieści, a resztę energii uzyskuje się z własnych tłuszczów.
Dieta dotyczy wyłącznie osób otyłych, odchudzających się, więc niezbędny tłuszcz jest pobierany z tkanki tłuszczowej a jedzenie samego mięsa przestawia metabolizm w stronę ketogeniczną, katabolizmu, chudnięcia.
Dieta zakłada chudnięcie po 100 g dziennie i jest to głównie tłuszcz.

Pierwsza faza trwa tylko do pięciu dni i polega na wyeliminowaniu cukrowców i tłuszczu poprzez jedzenie samego mięsa.
I właśnie tego mięsa nie da się zjeść za dużo, bo się nie da i szlus.
Osoby, które próbowały na siłę jeść dużo mięsa, później przez parę lat nie mogą na to mięso patrzeć. A żyć trzeba 74 lata, nie kilka tygodni.

W drugiej fazie do mięsa i nabiału można dodawać warzywa.
Druga faza trwa do czasu spalenia nadmiaru własnej tkanki tłuszczowej i na tym koniec diety, bo faza 3 i 4 to klasyczne doktorskie udziwnianie i jedzenie samego mięsa tylko raz w tygodniu, co przypomina jednodniowe głodówki.
JW
 
     
ew.rokita

Dołączył: 14 Gru 2013
Posty: 45
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 12:23   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
ew.rokita napisał/a:
Jakby tak było, to ludzie nie traciliby zdrowia na diecie dukana.
Skąd w ogóle opinia, że dieta Dukana polega na przejadaniu się białkiem?
Nigdzie w diecie Dukana nie jest powiedziane, że należy jeść dużo mięsa!
Należy jeść bez ograniczeń, do syta, tyle, ile się zmieści, a resztę energii uzyskuje się z własnych tłuszczów.
Dieta dotyczy wyłącznie osób otyłych, odchudzających się, więc niezbędny tłuszcz jest pobierany z tkanki tłuszczowej a jedzenie samego mięsa przestawia metabolizm w stronę ketogeniczną, katabolizmu, chudnięcia.
Dieta zakłada chudnięcie po 100 g dziennie i jest to głównie tłuszcz.

Pierwsza faza trwa tylko do pięciu dni i polega na wyeliminowaniu cukrowców i tłuszczu poprzez jedzenie samego mięsa.
I właśnie tego mięsa nie da się zjeść za dużo, bo się nie da i szlus.
Osoby, które próbowały na siłę jeść dużo mięsa, później przez parę lat nie mogą na to mięso patrzeć. A żyć trzeba 74 lata, nie kilka tygodni.

W drugiej fazie do mięsa i nabiału można dodawać warzywa.
Druga faza trwa do czasu spalenia nadmiaru własnej tkanki tłuszczowej i na tym koniec diety, bo faza 3 i 4 to klasyczne doktorskie udziwnianie i jedzenie samego mięsa tylko raz w tygodniu, co przypomina jednodniowe głodówki.
JW


To w tym momencie zaprzecza Pan sam sobie. Jeśli wdiecie dukana, nie jest powiedziane, że należy jeść dużo mięsa, to od czego te problemy zdrowotne? Może od tego, że właśnie ludzie źle rozumieją, i jednak jedzą dużo mięsa. Czyli logicznie, z Pana wywodu wychodzi jednak, że ludzie jedzący dużo białka, wbrew zaleceniom diety dukana jednak sobie szkodzą...

Dalej znów Pan pisze, że nie da się zjeść dużo mięsa, a jednak ludzie nie przestrzegający zaleceń diety dukana, jedząc dużo białka jednak tracą zdrowie :) :)

Masło maślane, nie do rozszyfrowania.

Ludzie otyli, równie dobrze mogliby się podtruwać grzybami, zamiast jeść cukrowce i tłuszcze i też by chudli. Efekt pewnie byłby podobny, jak spożywanie dużych ilości białka na siłę. Niepotrzebne, nienaturalne i bezsensowne obciążanie i podtruwanie organizmu. Zresztą. czy kiedykolwiek wcześniej człowiek nadmiernie pragnął białka? Nie, bo nawet świnia była tym lepsza, im więcej miała słoniny, także chyba ten przykład jasno pokazuje jaki składnik był najbardziej porządany. Na pewno nie suche mięso :)
Ostatnio zmieniony przez ew.rokita Śro Lut 09, 2022 12:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 12:29   

Nie uważam, żeby dieta Dukana była pożyteczna,
ale Internet pełen jest wziętych z dyńki dyrdymał o skutkach ubocznych.
I trzeba do takiego medycznego pijaru podchodzić krytycznie.

Przykład pierwszy z brzegu spłodzony przez jakiegoś Beszamela.
Cytat:
Do plusów diety Dukana możemy zaliczyć brak efektu jo-jo i faktycznie efekt schudnięcia. Jego koszt jest jednak niewspółmiernie wysoki. Diecie Dukana towarzyszy na ogół złe samopoczucie, osłabienie, zmęczenie, senność, spowodowane trawieniem białek, które wiąże się z wydalaniem toksycznych produktów przemiany materii. To jednak nie wszystko.

Nie mogą stosować jej osoby z chorymi nerkami, a w zasadzie z żadnymi schorzeniami. Dieta podnosi też ryzyko związane z rozwojem chorób układu krążenia. Szybko powoduje niedobór witamin, minerałów oraz błonnika. Stosując ją, trzeba pamiętać, by bardzo dużo pić. Źle wpływa też na pracę mózgu, który do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje glukozy z węglowodanów.

Znęcając się nad niewiedzą autora należy zaznaczyć, że:
1. Do plusów diety Dukana możemy zaliczyć brak efektu jo-jo bujda, bo to nie jest dieta na całe życie
2. spowodowane trawieniem białek, które wiąże się z wydalaniem toksycznych produktów przemiany materii prawda połowiczna, bo trujący amoniak wątroba musi przetwarzać do mocznika, ale mocznik jest już nietoksyczny.
3. Nie mogą stosować jej osoby z chorymi nerkami, a w zasadzie z żadnymi schorzeniami. Z niewydolnością nerek istotnie, ewentualnie z niewydolnością watroby też.
4. Dieta podnosi też ryzyko związane z rozwojem chorób układu krążenia. wegetariańska bujda
5. Szybko powoduje niedobór witamin, minerałów oraz błonnika. bujda, bo mięso i warzywa dostarczają tych elementów w najlepszej jakości. Nawet chude mięso zawiera też składniki rozpuszczalne w tłuszczach
6. Stosując ją, trzeba pamiętać, by bardzo dużo pić. No przecież weganie też zalecają, żeby dużo pić.
7. Źle wpływa też na pracę mózgu, który do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje glukozy z węglowodanów. bujda do kwadratu, bo mózg świetnie działa na ciałach ketonowych, a z białka wątroba wytwarza niezbędną minimalną ilość glukozy. [/b]
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 13:18   

Grzegorz, oj ta napisał/a:

Padło tu kluczowe pytanie, zadane przez zyona - "kto je samo białko?"

No owszem wiadomo kto - marcin, ktory wcina chemiczne bialko w proszku z Olimpu, bo sie naczytal dyrdymalow z anonimowych stron ;) Ale jego mozemy nie uwzgledniac ;)

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dobrze, więc mówmy o dużej ilości białka w pożywieniu.
Właśnie po grilu czy zjedzeniu kilograma golonki jeszcze na drugi dzień odczuwamy niechęć do takiego pożywienia. Nie da się codziennie tak jeść.

No nie do konca, szczerze mowiac nie kojarze zebym sie nad tym zastanawial, ale teoria teoria a praktyka praktyka. Sam nieraz miewalem i ciagle czasami miewam fazy na watrobke, potrafie np miesiac dzien w dzien jesc smazona watrobe od pol do kilo dziennie. I zajadam ze smakiem. Znam tez wielu znajomych, przewaznie sportowcow silowych, ktorzy ze wzgledu na koszty, bo kilogram watroby jest smiesznie tani potrafia jesc w kolko to danie.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 17:07   

zyon napisał/a:
Co do chudniecia, to moge do autora tematu
wspomniec ze taki problem mialem niedawno , nawet wagowo i wymiarowo niemal identycznie.
Autor tematu ważył 91 kg i miał 182 cm wzrostu.
http://www.dobradieta.pl/...p=137345#137345 JW

Zrzucilem ok 17 kg w dosc krotkim okresie , ok 2-3 miesiecy i od tamtej pory waga stoi. Nie stosowalem zadnej wariackiej diety z jakimis rygorami, co wolno a co nie , po prostu obserwowalem cialo i tyle. Odstawilem cukier, make i produkty, slodycze etc plus niemal calkowicie mieso oprocz tzw wlasnych (nie sklepwych) dostaw.. Jedyny tluszcz jaki spozywalem w ilosciach ogomnych to olej lniany zimnotloczony plus ew oliwa z oliwek i co tam od czasu sie trafilo w pokarmie typu jajko, ryba czy sporadycznie mieso. Na pewno nie napychalem sie nasyconymi tylko wlasnie wielo i jednonienasyconymi. Do tego rozlozenie posilkow na ilosc 5-6, duzo wody, przewaga bialka nad reszta i poszlo. Nie ma jojo. Dieta bez nazwy ale zadzialala, wiec po prostu mowie, ze nie tedy droga od razu 80 bialka i iles tam tlusczu i wegli w proporcjach, bo kazdy ma inny typ budowy ciala, inny metabolizm, jeden pracuje fizycznie inny nie.
Też się zgadzam, że każdy ma inny typ budowy ciala, inny metabolizm, jeden pracuje fizycznie inny nie. Jeden jest kobietą 150 cm 49 kg, a inny mężczyzną 182 cm 91 kg mogącym spokojnie wciągnąć 300 g białka jak Inuit. Ale po schudnięciu, na dłuższą metę bez dodatku tłuszczu to się nie uda.
Natomiast Pan tam ograniczył mięso, więc nie wiem skąd te filipiki na temat dużego spożycia tegoż mięsa. Trochę to niespójne.
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 18:09   

No coz za pamiec ;) Widze, ze odkopie pan wszystko aby bylo na wierzchu ;)

Tyle, ze to sie ma nijak do tematu, wtedy owszem tak bylo, kiedy waga niebezpiecznie mi pokazala 9 z przodu i zaczely sie klopoty zdrowotne, to naczytalem sie ksiazek i artykulow o Diecie Dr.Budwig i tak bylo. Tylko prawda jest taka, ze dla grubasa w zasadzie wystarczy dowolny rezim zywieniowy z odstawieniem tego tzw przetworzonego smiecia. Ale kiedy to bylo prawie 20 lat temu kiedy zboczylem z optymalnej drogi, bo zmienilem prace na korpo, przyjalem korpo tryb zycia i zaczely sie te lunche, zakaski, wyjscia na wspolny posilek itp ;)
Na szczescie porzucilem dawno temu te unijna posadke i wszystko wrocilo do normy.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 09, 2022 18:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Śro Lut 09, 2022 20:51   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
zyon napisał/a:
Tak normalnie to bialkiem mozna sie przejadac do oporu o czym swiadcza chocby te grille gdzie bialko jest w towarzystwie alkoholu albo weglowodanow czy innych skladnikow.
Dobrze, więc mówmy o dużej ilości białka w pożywieniu.
Właśnie po grilu czy zjedzeniu kilograma golonki jeszcze na drugi dzień odczuwamy niechęć do takiego pożywienia. Nie da się codziennie tak jeść.
Natomiast po zjedzeniu pożywienia wysokowęglowodanowego nic takiego nie występuje, a nawet dosyć szybko odczuwamy potrzebę ponownego zjedzenia węglowodanów, które są bezpowrotnie zamieniane na tłuszcz i magazynowane w tkance tłuszczowej.
Białkiem można się przejeść jednokrotnie i wystąpi przesyt.
Węglowodanami można się przejadać codziennie przez całe życie a wręcz im więcej ich jemy, tym więcej potrzebujemy.
Do pioruna, przestańce wreszcie udawać, że nie wiecie o tym.
JW


Przez parę dni pojadłem dużo mięsa i dziś dość. Odrzuca mnie na samą myśl o nim. Zjadłem same warzywa na maśle. Węglowodany działają na mnie odwrotnie. Organizm chce więcej i więcej. Dlatego staram się ograniczać je do minimum. Aktualnie tylko warzywa z mięsem. Sery odstawiłem na próbę i zobaczę czy da się żyć na samym mięsiwie z zieleniną + tłuszcz.

Samo białko na odchudzanie jak najbardziej, ale na dłuższą metę problemy zdrowotne i w ostateczności zgon.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1361
Wysłany: Czw Lut 10, 2022 08:22   

O czym ta dyskusja? Ludzie są latami na diecie karniwora i są zdrowi. Można żywić się tylko mięsem przez całe życie.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Czw Lut 10, 2022 10:37   

Piotrx napisał/a:
O czym ta dyskusja? Ludzie są latami na diecie karniwora i są zdrowi. Można żywić się tylko mięsem przez całe życie.
Oczywiście, że można, czego przykładem ludy Północy, ale temat jest "Zmniejszenie apetytu i sytość".
I chodzi o to, że mięso w sposób naturalny powoduje uczucie sytości i niechęć do przejadania się, natomiast wysokowęglowodanowe żywienie nie tylko nie prowadzi do nasycenia, ale dosyć szybko powoduje uczucie głodu i konieczność zjedzenia następnego posiłku w rytmie bluesa cukrowego, co prowadzi do znacznej otyłości.
Co więcej, diety polegające na ograniczaniu kalorii są nieskuteczne, bo nie da się wygrać z hiperinsulinemią powodowaną przez węglowodany.
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Czw Lut 10, 2022 15:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Piotrx napisał/a:
O czym ta dyskusja? Ludzie są latami na diecie karniwora i są zdrowi. Można żywić się tylko mięsem przez całe życie.
Oczywiście, że można, czego przykładem ludy Północy, ale temat jest "Zmniejszenie apetytu i sytość".
I chodzi o to, że mięso w sposób naturalny powoduje uczucie sytości i niechęć do przejadania się, natomiast wysokowęglowodanowe żywienie nie tylko nie prowadzi do nasycenia, ale dosyć szybko powoduje uczucie głodu i konieczność zjedzenia następnego posiłku w rytmie bluesa cukrowego, co prowadzi do znacznej otyłości.
Co więcej, diety polegające na ograniczaniu kalorii są nieskuteczne, bo nie da się wygrać z hiperinsulinemią powodowaną przez węglowodany.
JW


Dokładnie. Dlatego ludzie tyją przez węgle.

Parę dni temu byłem na wyjeździe i jadłem więcej węglowodanów a dokładniej ryż. Przez te dni ciągle chodziłem głodny. Zjadłem porcje ryżu i po 2 godzinach ssanie i ochota na jeszcze więcej. Dieta cukrowa nie dla mnie.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lut 10, 2022 19:38   

No i zgubił się cały sens w tym młóceniu piany.

A sens jest taki, że argument o tym, iż białkiem nie można się przejść, był kontrargumentem do twierdzenia Jana Kwaśniewskiego, że spożywanie dużych ilości białka nie sprzyjają zdrowiu.
Jak wiemy tak jest w istocie.

Konkluzja jest taka, że osoba o nie zaburzonym łaknieniu nie przeje się ani białkiem, ani tłuszczem, ani cukrem.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Czw Lut 10, 2022 20:05   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
No i zgubił się cały sens w tym młóceniu piany.

No troche tak, bo i sensownych konkluzji nie ma do tego. Jedyne jakie tu sa, to ze weglowodanami mozna sie przejadac, co powinno dotrzec do autora tematu. A poza tym to
Witold Jarmolowicz napisał/a:

Teraz nadszedł czas, żeby chwycić byka za rogi i wyjaśnić, dlaczego niektórzy guru żywienia kwestionują kilokalorie.

Powtorzmy po raz 156: kilokalorie wziely sie, bo okolo 120 lat temu aptekarz Atwater postanowil spalic w piecyku troche pozywienia. Ten dogmat trzyma sie do dzis znakomicie, i mimo tego plaga otylosci rozlewa sie po swiecie coraz bardziej. Powstalo kilkanascie wzorow majacych opisywac dzienna "norme" kaloryczna czlowieka, przy czym kobiety we wzorach roznia sie od mezczyzn niczym ludzie od szympansow. Po prostu we wzorach tych dla kobiet jest inna wartosc stala, nawet nie wspolczynnik, ktora wynika....no wlasnie nie wiadomo z czego. Raz jest to 57 raz 67 a raz iles tam. W kazdym wzorze oczywiscie inaczej. Nie ma w tych wzorach charakteru pracy, miejsca zamieszkania czy strefy klimatycznej, rodzaju aktywnosci czy nawet stresogennosci oraz pory roku.

Najdziwniejsze w tym wszystkim sa dzikie zwierzeta - nie maja pojecia o tych calych kaloriach ale nie tyja choc nie licza kalorii, gepard czy gazela sa ciagle szczpuple mimo, ze nie maja pojecia o kaloriach. Ptaki przed odlotem do cieplych krajow tyja celowo zeby miec energie na dluga podroz a niedzwiedzie zeby miec zapas na czas hibernacji. I to bez znajomosci kalorii! Ale domowe koty i psy potrafia za to chorowac na choroby dzikim zwierzetom nieznane jak np cukrzyca. Ale co tam, kalorie sie licza.
Jak dzialal Atwater mozna sobie poczytac w rocznikach Tygodnika Popularnego "Wszechswiat" poswieconego naukom przyrodniczym z 1912 roku:
https://www.ptpk.org/arch...at_1912_018.pdf
Cytat:
Kiedy pożywienie przechodzi przez nasze narządy i tam zamienia się ostatecznie na dwutlenek węgla, wodę, mocznik
i t. d., ulegając bardziej lub mniej zupełnemu utlenieniu, czy ciepło wynikające z tego spalenia, energia, która z niego pochodzi, jest takaż sama i w takiej
samej tworzy się ilości, jak byłoby, gdyby to pożywienie zostało zamienione
w też same produkty spalenia w naszych
przyrządach laboratoryjnych albo w ognisku pieca?

Dla zbadania tej delikatnej sprawy
Atwater przed jakiemiś piętnastu laty
zbudował swoję „izbę oddechowąu. Jest
to komora metalowa z potrójnemi ścianami, które zapobiegają wszelkim stratom ciepła; człowiek, poddany doświadczeniu, może w niej spędzać dnie i nocy, pobierać żywność, analizowaną poprzednio, oddawać nazewnątrz wydzieliny, działać, pracować, spać, — gdy tym ­
czasem obserwTator zapisuje ściśle ilości
ciepła (albo pracy zamienionej na ciepło),
wytworzonego w tem środowisku, jak
również ilości wody, dwutlenku węgla,
mocznika i t. d., wydzielonych przez
osobnika poddanego doświadczeniu. Otóż
w roku 1904 Atwater przetrzymał w swej
izbie różnych młodych ludzi w ciągu
czasu, wynoszącego ogółem 155 dni i znalazł, że suma energii (cieplnej i mechanicznej), wytworzonej przez nich w tym
czasie i ocenionej zapomocą bardzo dowyipnycli urządzeń pomocniczych aparatu, wyniosła 449 950 kaloryj. Obliczając zaś ilość energii, odpowiadającą pożywieniu, które owi ludzie przyjęli podczas doświadczenia, jeżeliby pożywienie
to było spalone bezpośrednio przez tlen
w kalorymetrze zwyczajnym, otrzymalibyśmy 450 000 kaloryj. Mamy więc w obu
razach tożsamość prawie bezwzględną,
jeżeli pominiemy brak 50 kaloryj (czyli
jednej dziewięciotysiącznej obliczonej ilości ciepła), brak nieunikniony wobec koniecznych drobnych błędów w doświadczeniu tak delikatnem.
Z tych znakomitych doświadczeń musimy wyciągnąć wniosek, że istota żyjąca, czy ona spi lub czuwa, czy spoczywa albo pracuje fizycznie lub umysłowo
(gdyż wszystkie te warunki były badane kolejno i szczegółowo w izbie oddechowej Atw7atera), zawsze, pobierając daną ilość pożywienia, wytwarza tęż samę
ilość energii, i że ta ilość jest właśnie
takaż sama, jak wytworzyłaby się, gdyby owo pożywienie uległo spaleniu w naszych zwykłych przyrządach do spalania
albo w ognisku zwykłego pieca.

_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Czw Lut 10, 2022 20:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lut 10, 2022 22:27   

zyon napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
No i zgubił się cały sens w tym młóceniu piany.

No troche tak, bo i sensownych konkluzji nie ma do tego. Jedyne jakie tu sa, to ze weglowodanami mozna sie przejadac, co powinno dotrzec do autora tematu. A poza tym to
Witold Jarmolowicz napisał/a:

Teraz nadszedł czas, żeby chwycić byka za rogi i wyjaśnić, dlaczego niektórzy guru żywienia kwestionują kilokalorie.

Powtorzmy po raz 156: kilokalorie wziely sie, bo okolo 120 lat temu aptekarz Atwater postanowil spalic w piecyku troche pozywienia. Ten dogmat trzyma sie do dzis znakomicie, i mimo tego plaga otylosci rozlewa sie po swiecie coraz bardziej. Powstalo kilkanascie wzorow majacych opisywac dzienna "norme" kaloryczna czlowieka, przy czym kobiety we wzorach roznia sie od mezczyzn niczym ludzie od szympansow. Po prostu we wzorach tych dla kobiet jest inna wartosc stala, nawet nie wspolczynnik, ktora wynika....no wlasnie nie wiadomo z czego. Raz jest to 57 raz 67 a raz iles tam. W kazdym wzorze oczywiscie inaczej. Nie ma w tych wzorach charakteru pracy, miejsca zamieszkania czy strefy klimatycznej, rodzaju aktywnosci czy nawet stresogennosci oraz pory roku.

Najdziwniejsze w tym wszystkim sa dzikie zwierzeta - nie maja pojecia o tych calych kaloriach ale nie tyja choc nie licza kalorii, gepard czy gazela sa ciagle szczpuple mimo, ze nie maja pojecia o kaloriach. Ptaki przed odlotem do cieplych krajow tyja celowo zeby miec energie na dluga podroz a niedzwiedzie zeby miec zapas na czas hibernacji. I to bez znajomosci kalorii! Ale domowe koty i psy potrafia za to chorowac na choroby dzikim zwierzetom nieznane jak np cukrzyca. Ale co tam, kalorie sie licza.
Jak dzialal Atwater mozna sobie poczytac w rocznikach Tygodnika Popularnego "Wszechswiat" poswieconego naukom przyrodniczym z 1912 roku:
https://www.ptpk.org/arch...at_1912_018.pdf
Cytat:
Kiedy pożywienie przechodzi przez nasze narządy i tam zamienia się ostatecznie na dwutlenek węgla, wodę, mocznik
i t. d., ulegając bardziej lub mniej zupełnemu utlenieniu, czy ciepło wynikające z tego spalenia, energia, która z niego pochodzi, jest takaż sama i w takiej
samej tworzy się ilości, jak byłoby, gdyby to pożywienie zostało zamienione
w też same produkty spalenia w naszych
przyrządach laboratoryjnych albo w ognisku pieca?

Dla zbadania tej delikatnej sprawy
Atwater przed jakiemiś piętnastu laty
zbudował swoję „izbę oddechowąu. Jest
to komora metalowa z potrójnemi ścianami, które zapobiegają wszelkim stratom ciepła; człowiek, poddany doświadczeniu, może w niej spędzać dnie i nocy, pobierać żywność, analizowaną poprzednio, oddawać nazewnątrz wydzieliny, działać, pracować, spać, — gdy tym ­
czasem obserwTator zapisuje ściśle ilości
ciepła (albo pracy zamienionej na ciepło),
wytworzonego w tem środowisku, jak
również ilości wody, dwutlenku węgla,
mocznika i t. d., wydzielonych przez
osobnika poddanego doświadczeniu. Otóż
w roku 1904 Atwater przetrzymał w swej
izbie różnych młodych ludzi w ciągu
czasu, wynoszącego ogółem 155 dni i znalazł, że suma energii (cieplnej i mechanicznej), wytworzonej przez nich w tym
czasie i ocenionej zapomocą bardzo dowyipnycli urządzeń pomocniczych aparatu, wyniosła 449 950 kaloryj. Obliczając zaś ilość energii, odpowiadającą pożywieniu, które owi ludzie przyjęli podczas doświadczenia, jeżeliby pożywienie
to było spalone bezpośrednio przez tlen
w kalorymetrze zwyczajnym, otrzymalibyśmy 450 000 kaloryj. Mamy więc w obu
razach tożsamość prawie bezwzględną,
jeżeli pominiemy brak 50 kaloryj (czyli
jednej dziewięciotysiącznej obliczonej ilości ciepła), brak nieunikniony wobec koniecznych drobnych błędów w doświadczeniu tak delikatnem.
Z tych znakomitych doświadczeń musimy wyciągnąć wniosek, że istota żyjąca, czy ona spi lub czuwa, czy spoczywa albo pracuje fizycznie lub umysłowo
(gdyż wszystkie te warunki były badane kolejno i szczegółowo w izbie oddechowej Atw7atera), zawsze, pobierając daną ilość pożywienia, wytwarza tęż samę
ilość energii, i że ta ilość jest właśnie
takaż sama, jak wytworzyłaby się, gdyby owo pożywienie uległo spaleniu w naszych zwykłych przyrządach do spalania
albo w ognisku zwykłego pieca.


Nie w tym rzecz. To prawda, że teoria Atwatera to idiotyzmy.
Chodzi o to, że teoria, iż nie można przejść się białkiem jest równie niemądra, bo zakłada, iż jeden z makroskładników ma decydującą rolę w regulacji łaknienia. Taki odnośnik można zastosować tylko i wyłącznie do węglowodanów.
Większość zamożnego świata przejada się białkiem, bo 30% zamożnych Europejczyków i 50% Amerykanów potrafi wciągnąć dwukrotnie większą ilość białka niż wynosi ich dzienne zapotrzebowanie. Mimo to mają nadwagę i są otyli, a białko nie działa na nich jak cudowny regulator apetytu.
Ad rem. Jest to więc teoria wyciągnięta wprost z kiszki stolcowej.
Warto więc opierać się nie na teoriach, a na praktyce milionów ludzi, która mówi, że lchf znosi apetyt na to co słodkie.
Reszta to właśnie bicie piany.
PS nie jest to wymysł ani Kwaśniewskiego, ani mój.
To, zawsze będzie się spotykało ze sprzeciwem wielbicieli chlebka i czekolady, którzy na publicznym forum piszą jacy to są niskowęglowodanowi herosi, a w domowym zaciszu wciagają po kilkaset węglowodanów dziennie.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Czw Lut 10, 2022 22:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pią Lut 11, 2022 09:44   

Klasyka.
Im bliżej do naruszenia magicznej wiary w coś, tym większy opór, złość i wypowiadanie dogmatycznych formułek.
Na podobnej zasadzie kultywujące miłość Chrystusa mohery tłuką parasolkami reporterów TVN i klepią litanie do miłosierdzia.
Panowie, jeżeli chcecie kompetentnie polemizować, to czytajcie dokładnie to, co napisałem i nie atakujcie tego, czego nie napisałem a co sobie wyobrażacie, że napisałem.
No i wypadałoby zajrzeć do jakiegoś podręcznika biochemii do środka, nie tylko przez szybę wystawową.
JW

PS. Co do opierania się na teorii. Proszę nie wypisywać bzdur.
Teoretyczna jest matematyka, fizyka i częściowo chemia.
Nauki biologiczne, medyczne, z teorią nie mają nic wspólnego.
To są nauki opisowe, badawcze, które na podstawie obserwacji wyciągają wnioski i syntezują jakieś prawa ogólne, np. prawo Kleibera. Które to prawo ma inne współczynniki dla ssaków, inne dla ptaków oraz inne dla gadów czy płazów.
Dokładnie taką obserwacją praktyczną, nie teoretyczną, jest post użytkownika Mariano, i nie udawajcie, że tego nie widzicie.
Mariano napisał/a:
Przez parę dni pojadłem dużo mięsa i dziś dość. Odrzuca mnie na samą myśl o nim. Zjadłem same warzywa na maśle. Węglowodany działają na mnie odwrotnie. Organizm chce więcej i więcej. Dlatego staram się ograniczać je do minimum. Aktualnie tylko warzywa z mięsem. Sery odstawiłem na próbę i zobaczę czy da się żyć na samym mięsiwie z zieleniną + tłuszcz.

Samo białko na odchudzanie jak najbardziej, ale na dłuższą metę problemy zdrowotne i w ostateczności zgon.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Lut 11, 2022 14:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Dokładnie taką obserwacją praktyczną, nie teoretyczną, jest post użytkownika Mariano, i nie udawajcie, że tego nie widzicie.
Mariano napisał/a:
Przez parę dni pojadłem dużo mięsa i dziś dość. Odrzuca mnie na samą myśl o nim. Zjadłem same warzywa na maśle. Węglowodany działają na mnie odwrotnie. Organizm chce więcej i więcej. Dlatego staram się ograniczać je do minimum. Aktualnie tylko warzywa z mięsem. Sery odstawiłem na próbę i zobaczę czy da się żyć na samym mięsiwie z zieleniną + tłuszcz.

Samo białko na odchudzanie jak najbardziej, ale na dłuższą metę problemy zdrowotne i w ostateczności zgon.

Wystarczy prosty logiczny język.
Z postu Mariano wynika tylko tyle, że przejadł się białkiem, czyli przez jakiś czas jadł go dużo więcej niż wynosiło jego zapotrzebowanie na ten składnik diety. Było to niepotrzebne obciążanie organizmu. Kolokwialnie rzecz ujmując to robota głupiego. Gdy się je tyle ile organizm potrzebuje, to można jeść mięso codziennie latami i nie odczuwać przesytu białkiem.

Jeszcze raz powtórzę. Ta sama historia wystąpiłaby gdyby człowiek z nie zaburzonym łaknieniem zjadł zbyt dużo tłuszczu lub cukru. To spowoduje przesyt.
To że ktoś może zjeść więcej niż potrzebuje świadczy o zaburzeniach łaknienia. Jest to sytuacja analogiczna do tego jak na alkohol reaguje człowiek od niego uzależniony i i nie uzależniony. Ten nie uzależniony kiedy przesadzi z alkoholem, długo potem nie może na niego patrzeć.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Pią Lut 11, 2022 15:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Pią Lut 11, 2022 17:30   

Czy to nazwać, że się przejadłem, zjadłem za dużo niż potrzebowałem, czy tam nasyciłem to jeden pies.

U mnie zadziałało i działa w ten sposób co Pan Witold napisał.

Nawet jak zjem na śniadanie więcej białka to na obiad nie chce mi się już więcej i automatycznie szukam innych produktów. Z węglami już tak nie jest. Jak byłem na wyjeździe i zmuszony byłem jeść ryż czego na codzień nie robię, to zjadając rano ryż nie miałem oporu zjeść go na obiad i już myślałem o czymś słodkim na kolację. Prędzej bym się za przeproszeniem porzygał niż przejadł węglowodanami.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Lut 11, 2022 19:56   

Mariano napisał/a:
Czy to nazwać, że się przejadłem, zjadłem za dużo niż potrzebowałem, czy tam nasyciłem to jeden pies.

U mnie zadziałało i działa w ten sposób co Pan Witold napisał.

Nawet jak zjem na śniadanie więcej białka to na obiad nie chce mi się już więcej i automatycznie szukam innych produktów. Z węglami już tak nie jest. Jak byłem na wyjeździe i zmuszony byłem jeść ryż czego na codzień nie robię, to zjadając rano ryż nie miałem oporu zjeść go na obiad i już myślałem o czymś słodkim na kolację. Prędzej bym się za przeproszeniem porzygał niż przejadł węglowodanami.

Sęk w tym, że admin w akcie desperacji zrobił z Ciebie coś w rodzaju wzorca z Sevres. Jednostkowy przykład nie jest miarą ogółu. Będę to powtarzał do znudzenia.
Polecam stronę zerocarbzen. Tam ludzie miesiącami jedzą duże ilości tłustego mięsa, bo to jedyne co jedzą.
Zero carb to hardcore w porównaniu do lchf J. Kwaśniewskiego. Ci ludzie mają się dobrze, chudną, odzyskują zdrowie i radość życia. Nie jestem na tyle arogancki żeby wiedzieć z czego to wynika. Wiem tylko tyle co mogę powiedzieć z własnych doświadczeń z zero carb, bo autentycznie mam awersję do węgli. Nie przeraża mnie żadna ilość tłuszczu, ale wiem tyle, że przy minimalnej ilości węgli i zbyt dużej ilości białka odkładał mi się tłuszczyk tu i tam. Może dlatego na typowej diecie optymalnej czuję się jak ryba w wodzie. Nic na to nie poradzę, nie zamierzam za to przepraszać i nie czuję się w obowiązku popierać ani sensownych do bólu twierdzeń Jana Kwaśniewskiego, a tym bardziej nie majacych żadnych podstaw teorii Witolda Jarmołowicza.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Pią Lut 11, 2022 20:22   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Mariano napisał/a:
Czy to nazwać, że się przejadłem, zjadłem za dużo niż potrzebowałem, czy tam nasyciłem to jeden pies.

U mnie zadziałało i działa w ten sposób co Pan Witold napisał.

Nawet jak zjem na śniadanie więcej białka to na obiad nie chce mi się już więcej i automatycznie szukam innych produktów. Z węglami już tak nie jest. Jak byłem na wyjeździe i zmuszony byłem jeść ryż czego na codzień nie robię, to zjadając rano ryż nie miałem oporu zjeść go na obiad i już myślałem o czymś słodkim na kolację. Prędzej bym się za przeproszeniem porzygał niż przejadł węglowodanami.

Sęk w tym, że admin w akcie desperacji zrobił z Ciebie coś w rodzaju wzorca z Sevres. Jednostkowy przykład nie jest miarą ogółu. Będę to powtarzał do znudzenia.
Polecam stronę zerocarbzen. Tam ludzie miesiącami jedzą duże ilości tłustego mięsa, bo to jedyne co jedzą.
Zero carb to hardcore w porównaniu do lchf J. Kwaśniewskiego. Ci ludzie mają się dobrze, chudną, odzyskują zdrowie i radość życia. Nie jestem na tyle arogancki żeby wiedzieć z czego to wynika. Wiem tylko tyle co mogę powiedzieć z własnych doświadczeń z zero carb, bo autentycznie mam awersję do węgli. Nie przeraża mnie żadna ilość tłuszczu, ale wiem tyle, że przy minimalnej ilości węgli i zbyt dużej ilości białka odkładał mi się tłuszczyk tu i tam. Może dlatego na typowej diecie optymalnej czuję się jak ryba w wodzie. Nic na to nie poradzę, nie zamierzam za to przepraszać i nie czuję się w obowiązku popierać ani sensownych do bólu twierdzeń Jana Kwaśniewskiego, a tym bardziej nie majacych żadnych podstaw teorii Witolda Jarmołowicza.


Wiadomo każdy jest inny, ja opisuję swój przypadek. Węgle mi nie służą a od nadmiaru białka też tyję, ale ta większa podaż protein wynikała z wciskania w siebie większej ilości wbrew sobie. Były lata, że trenowałem 2 razy dziennie, naczytałem się, że białko to podstawa żeby masa rosła. Aktualnie tłuste mięso z warzywami, posty i dobrze mi z tym. Od marca zrobię sobie typowy karniwor czyli w sumie wywalę warzywa a będzie leciało samo mięsiwo.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 08:51   

Grzegorz, oj ta napisał/a:

Wystarczy prosty logiczny język.
Z postu Mariano wynika tylko tyle, że przejadł się białkiem, czyli przez jakiś czas jadł go dużo więcej niż wynosiło jego zapotrzebowanie na ten składnik diety. Było to niepotrzebne obciążanie organizmu. Kolokwialnie rzecz ujmując to robota głupiego. Gdy się je tyle ile organizm potrzebuje, to można jeść mięso codziennie latami i nie odczuwać przesytu białkiem.

Jeszcze raz powtórzę. Ta sama historia wystąpiłaby gdyby człowiek z nie zaburzonym łaknieniem zjadł zbyt dużo tłuszczu lub cukru. To spowoduje przesyt.
To że ktoś może zjeść więcej niż potrzebuje świadczy o zaburzeniach łaknienia.

Dokładnie tak, wystarczy prosty logiczny język.
Nie mówimy tutaj o nielicznych osobach z uszkodzeniami mózgu, ale o większości.

Zaburzone łaknienie występuje u każdego, kto je dużo węglowodanów, ponieważ są one bezpowrotnie przetwarzane na tłuszcze i magazynowane. Po przetworzeniu występuje niski poziom glukozy, przymus zjedzenia ponownie węglowodanów i ponownie zamienienia ich na tłuszcze. Osoby z nadczynną trzustką tyją patologicznie do pół tony, osoby z mniej aktywną trzustką tyją trochę, o kilkanaście do kilkudziesięciu kg.

Dlaczego w ogóle glukoza musi być zamieniana na tłuszcze a białko nie?
To elementarne.
W 5 litrach krwi krąży zaledwie 5 gramów glukozy, jedna łyżeczka i ten poziom musi być utrzymywany w wąskich garnicach +/-50%, a najlepiej w ogóle jako stały.
Po spożyciu klasycznego węglowodanowego posiłku glikemia wzrasta szybko w ciągu pół godziny, ponieważ węglowodany bardzo szybko się trawią a są spożyte w dużej ilości rzędu 200-300g na raz. (bułki i cola). Żeby organizm się nie zatruł i nie umarł, wątroba w trybie awaryjnym musi te węglowodany przetworzyć na tłuszcze, ponieważ sama wątroba może zmagazynować 70-100g glikogenu. Mięśnie mogą tego glikogenu zmagazynować do 300g i przy takim żywieniu są już zapełnione przed posiłkiem. Nie mówimy o sportowcach wyczynowych.

Przekształcenie jest prawie bezpowrotne, ponieważ u zwierząt tworzone łańcuchy kwasów tłuszczowych zawierają parzyste ilości atomów węgla. Z takich kwasów tłuszczowych nie można uzyskać glukozy. Glukozę można jedynie uzyskać z nieparzystego kwasu propionowego, który jest końcowym produktem procesu betaoksydacji.
Betaoksydacja oddziela zawsze dwie jednostki weglowe, więc łańcuch musi być nieparzysty, żeby na koniec pozostał trójwęglowy kwas propionowy. A zwierzęta nie wytwarzają nieparzystych kwasów tłuszczowych.
Glicerol stanowi tylko 10% tłuszczów i tylko z niego można glukozę wytworzyć.

Białko jest trawione powoli, przez kilka godzin, nie powoduje zwiększenia glikemii i awaryjnego wyrzutu insuliny.
Insulina jest hormonem skierowanym głównie do tkanki tłuszczowej, ponieważ to ta tkanka jest najbardziej na nią wrażliwa.

Jak wszystko w biologii, tak i to teoretyczne wyjaśnienie wynika z uprzednich wieloletnich badań metabolizmu, a nie z czystej teorii, jak w fizyce.

Wiem, że to skomplikowane i w zasadzie żaden lekarz tego nie czai, bo żaden profesor mu na studiach nie powiedział, ale jak się przeczyta kilka razy, to w łepetynie zaczyna się przejaśniać nawet zindoktrynowanym medykom.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 11:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:

Wystarczy prosty logiczny język.
Z postu Mariano wynika tylko tyle, że przejadł się białkiem, czyli przez jakiś czas jadł go dużo więcej niż wynosiło jego zapotrzebowanie na ten składnik diety. Było to niepotrzebne obciążanie organizmu. Kolokwialnie rzecz ujmując to robota głupiego. Gdy się je tyle ile organizm potrzebuje, to można jeść mięso codziennie latami i nie odczuwać przesytu białkiem.

Jeszcze raz powtórzę. Ta sama historia wystąpiłaby gdyby człowiek z nie zaburzonym łaknieniem zjadł zbyt dużo tłuszczu lub cukru. To spowoduje przesyt.
To że ktoś może zjeść więcej niż potrzebuje świadczy o zaburzeniach łaknienia.

Dokładnie tak, wystarczy prosty logiczny język.
Nie mówimy tutaj o nielicznych osobach z uszkodzeniami mózgu, ale o większości.

Zaburzone łaknienie występuje u każdego, kto je dużo węglowodanów, ponieważ są one bezpowrotnie przetwarzane na tłuszcze i magazynowane. Po przetworzeniu występuje niski poziom glukozy, przymus zjedzenia ponownie węglowodanów i ponownie zamienienia ich na tłuszcze. Osoby z nadczynną trzustką tyją patologicznie do pół tony, osoby z mniej aktywną trzustką tyją trochę, o kilkanaście do kilkudziesięciu kg.

Dlaczego w ogóle glukoza musi być zamieniana na tłuszcze a białko nie?
To elementarne.
W 5 litrach krwi krąży zaledwie 5 gramów glukozy, jedna łyżeczka i ten poziom musi być utrzymywany w wąskich garnicach +/-50%, a najlepiej w ogóle jako stały.
Po spożyciu klasycznego węglowodanowego posiłku glikemia wzrasta szybko w ciągu pół godziny, ponieważ węglowodany bardzo szybko się trawią a są spożyte w dużej ilości rzędu 200-300g na raz. (bułki i cola). Żeby organizm się nie zatruł i nie umarł, wątroba w trybie awaryjnym musi te węglowodany przetworzyć na tłuszcze, ponieważ sama wątroba może zmagazynować 70-100g glikogenu. Mięśnie mogą tego glikogenu zmagazynować do 300g i przy takim żywieniu są już zapełnione przed posiłkiem. Nie mówimy o sportowcach wyczynowych.

Przekształcenie jest prawie bezpowrotne, ponieważ u zwierząt tworzone łańcuchy kwasów tłuszczowych zawierają parzyste ilości atomów węgla. Z takich kwasów tłuszczowych nie można uzyskać glukozy. Glukozę można jedynie uzyskać z nieparzystego kwasu propionowego, który jest końcowym produktem procesu betaoksydacji.
Betaoksydacja oddziela zawsze dwie jednostki weglowe, więc łańcuch musi być nieparzysty, żeby na koniec pozostał trójwęglowy kwas propionowy. A zwierzęta nie wytwarzają nieparzystych kwasów tłuszczowych.
Glicerol stanowi tylko 10% tłuszczów i tylko z niego można glukozę wytworzyć.

Białko jest trawione powoli, przez kilka godzin, nie powoduje zwiększenia glikemii i awaryjnego wyrzutu insuliny.
Insulina jest hormonem skierowanym głównie do tkanki tłuszczowej, ponieważ to ta tkanka jest najbardziej na nią wrażliwa.

Jak wszystko w biologii, tak i to teoretyczne wyjaśnienie wynika z uprzednich wieloletnich badań metabolizmu, a nie z czystej teorii, jak w fizyce.

Wiem, że to skomplikowane i w zasadzie żaden lekarz tego nie czai, bo żaden profesor mu na studiach nie powiedział, ale jak się przeczyta kilka razy, to w łepetynie zaczyna się przejaśniać nawet zindoktrynowanym medykom.
JW

Liczyłem na bardziej logiczne uzasadnienie właściwości białka regulujących łaknienie.

Są one bardzo proste. J. Kwaśniewski dość ogólnie opisywał je wielokrotnie. Pewnie ogólnie dlatego, że jego książki są adresowane do wszystkich. Mniejsza z tym.
Napisał o tym, że im lepsze biologicznie białko, tym mniej go trzeba.
Wystarczy to tylko rozwinąć. Weźmy najważniejszy dla ludzi aktywnych fizycznie aminokwas leucynę.
Żeby zaspokoić zapotrzebowanie ciężko pracującej osoby na leucynę, trzeba zjeść 35 gr białka jajek, ale już 45 gramów białka z wołowiny.
Jest to około 5-6 jajek albo 200 gramów wołowiny. Wagowo i objętościowo jest to porównywalne, ale wołowina ma ogólnie gorszy aminogram, więc działa tu zasada czynnika ograniczającego, inaczej zwana Prawem minimum Liebiga i suma sumarum trzeba zjeść więcej białka wołowego coby ten czynnik zniwelować.
Teraz druga ściśle powiązana z tym kwestia. Sygnałem dla ośrodka sytości w przypadku białka jest stężenie aminokwasów we krwi. Im lepszy aminogram białka tym szybciej nastąpi wysyceniem aminokwasami do pożądanego poziomu i mniej go potrzeba.

Przysypiał Pan pewnie często na wykładach Kwaśniewskiego ;) , bo gdyby Pan dokładnie czytał i słuchał tego człowieka, to zaoszczędziłoby wielu głupich sporów.

Biorąc pod uwagę to wszystko można łatwo w przybliżeniu obliczyć, że dla aktywnego człowieka potrzeba około 50 gramów białka z jaj, a to 6 dużych jajek na dobę.
To i tak dużo biorąc pod uwagę to, że efekt anaboliczny daje już 3,5 gr leucyny na dobę.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Lut 12, 2022 11:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 12:49   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Są one bardzo proste. J. Kwaśniewski dość ogólnie opisywał je wielokrotnie. Pewnie ogólnie dlatego, że jego książki są adresowane do wszystkich. Mniejsza z tym.
Napisał o tym, że im lepsze biologicznie białko, tym mniej go trzeba.
Co to ma do rzeczy? Od pół wieku wiadomo, że białka roślinne są gorsze, bo mają niedobory aminokwasów egzogennych i trzeba wówczas jeść ich więcej jako tzw. białka komplementarne, kompensujące poszczególne niedobory poprzez jedzenie różnych roślin.

Ten tutaj temat to "Zmniejszenie apetytu i sytość".
Szczegółowe wyliczanie, że drobnej kobiecie wystarczy 50 g białka zwierzęcego a 100 kg mięśniak potrzebuje tego białka 250 g jest wyważaniem otwartych drzwi, bo to powinno być oczywistą oczywistością. Znowu Pan wyciąga dra Kwaśniewskiego, ale ja nie podejmę tej prowokacji. Wielokrotnie pisałem o wadach oraz zaletach DO i wystarczy.
Fizjolodzy od dawna obserwują naukowo metabolizm nie tylko leucyny, ale także tryptofanu, tyrozyny, waliny i można temat topić w powodzi szczegółów.
Ino dla kwestii "Zmniejszenie apetytu i sytość" niewiele z tego wynika.

Natomiast Panowie uporczywie negujecie prostą regułę, że spożywanie nadmiaru węglowodanów zwiększa łaknienie i prowadzi do otyłości, a spożywanie nadmiaru białek to łaknienie zmniejsza i ułatwia utrzymanie właściwej masy ciała w sposób intuicyjny, bez konieczności nieustannego liczenia.
I o tym jest ta dyskusja.
JW
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 15:33   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Są one bardzo proste. J. Kwaśniewski dość ogólnie opisywał je wielokrotnie. Pewnie ogólnie dlatego, że jego książki są adresowane do wszystkich. Mniejsza z tym.
Napisał o tym, że im lepsze biologicznie białko, tym mniej go trzeba.
Co to ma do rzeczy? Od pół wieku wiadomo, że białka roślinne są gorsze, bo mają niedobory aminokwasów egzogennych i trzeba wówczas jeść ich więcej jako tzw. białka komplementarne, kompensujące poszczególne niedobory poprzez jedzenie różnych roślin.

Ten tutaj temat to "Zmniejszenie apetytu i sytość".
Szczegółowe wyliczanie, że drobnej kobiecie wystarczy 50 g białka zwierzęcego a 100 kg mięśniak potrzebuje tego białka 250 g jest wyważaniem otwartych drzwi, bo to powinno być oczywistą oczywistością. Znowu Pan wyciąga dra Kwaśniewskiego, ale ja nie podejmę tej prowokacji. Wielokrotnie pisałem o wadach oraz zaletach DO i wystarczy.
Fizjolodzy od dawna obserwują naukowo metabolizm nie tylko leucyny, ale także tryptofanu, tyrozyny, waliny i można temat topić w powodzi szczegółów.
Ino dla kwestii "Zmniejszenie apetytu i sytość" niewiele z tego wynika.

Natomiast Panowie uporczywie negujecie prostą regułę, że spożywanie nadmiaru węglowodanów zwiększa łaknienie i prowadzi do otyłości, a spożywanie nadmiaru białek to łaknienie zmniejsza i ułatwia utrzymanie właściwej masy ciała w sposób intuicyjny, bez konieczności nieustannego liczenia.
I o tym jest ta dyskusja.
JW


Dyskusja rozszerzyła się jak tyłek po węglowodanach i niechybnie zgubił się główny wątek.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 16:16   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Są one bardzo proste. J. Kwaśniewski dość ogólnie opisywał je wielokrotnie. Pewnie ogólnie dlatego, że jego książki są adresowane do wszystkich. Mniejsza z tym.
Napisał o tym, że im lepsze biologicznie białko, tym mniej go trzeba.
Co to ma do rzeczy? Od pół wieku wiadomo, że białka roślinne są gorsze, bo mają niedobory aminokwasów egzogennych i trzeba wówczas jeść ich więcej jako tzw. białka komplementarne, kompensujące poszczególne niedobory poprzez jedzenie różnych roślin.

Ten tutaj temat to "Zmniejszenie apetytu i sytość".
Szczegółowe wyliczanie, że drobnej kobiecie wystarczy 50 g białka zwierzęcego a 100 kg mięśniak potrzebuje tego białka 250 g jest wyważaniem otwartych drzwi, bo to powinno być oczywistą oczywistością. Znowu Pan wyciąga dra Kwaśniewskiego, ale ja nie podejmę tej prowokacji. Wielokrotnie pisałem o wadach oraz zaletach DO i wystarczy.
Fizjolodzy od dawna obserwują naukowo metabolizm nie tylko leucyny, ale także tryptofanu, tyrozyny, waliny i można temat topić w powodzi szczegółów.
Ino dla kwestii "Zmniejszenie apetytu i sytość" niewiele z tego wynika.

Natomiast Panowie uporczywie negujecie prostą regułę, że spożywanie nadmiaru węglowodanów zwiększa łaknienie i prowadzi do otyłości, a spożywanie nadmiaru białek to łaknienie zmniejsza i ułatwia utrzymanie właściwej masy ciała w sposób intuicyjny, bez konieczności nieustannego liczenia.
I o tym jest ta dyskusja.
JW

Toż przecież opisałem powyżej mechanizm regulacji apetytu przez spożycie białka. Opieram się na badaniach naukowych.
Tak jak wzrost stężenia glukozy jest sygnałem dla mózgu żeby przestać jeść, tak wzrost stężenia aminokwasów w osoczu także wywiera taki sam skutek. Ta sama historia dotyczy wolnych kwasów tłuszczowych.
To nie jest żadna prowokacja. Obliczono dokładnie w próbach, że 2,5 grama leucyny zapobiega katabolizmowi mięśni, a wyższe dawki stymulują szlak mTor, czyli kolokwialnie mówiąc stymulują tworzenie się nowych włókien mięśniowych.
Podawałem też w innym wątku odnośnik do badań z których wynika, że nie ma żadnych korzyści z tego, że zjada się więcej niż 20 gr białka w jednej porcji, bo te 20 gramów jest ilością optymalną dla regeneracji mięśni po wysiłku. Tych porcji było 3 dziennie, więc suma sumarum daje to 60 gramów na dobę.
Pan za to rzuca liczbami z sufitu. Badania są robione na osobach z przeciętną należną masą ciała tzn 70 kg beztłuszczowej masy ciała. Nie ma w przyrodzie ludzi o beztłuszczowej masie 100 kg, bo takie coś uzyskuje się po przyjęciu wagonu sterydów anabolicznych.
Tak więc pańskie wzięte z sufitu 250 gramów białka nie ma zastosowania w życiu codziennym i nic zwykłemu człowiekowi z takich fantazji.

Co do węglowodanów to każdy tu raczej wie w jaki sposób nadmiar węglowodanów jest przetwarzany na sadło. Nie wiem czy jest w ogóle sens powtarzać to po raz tysięczny.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Lut 12, 2022 16:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 21:10   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Glicerol stanowi tylko 10% tłuszczów i tylko z niego można glukozę wytworzyć.
Nie wiem czy robi to Pan celowo, czy to zwykła ignorancja.
Niecukrowe substraty glukoneogenezy to nie tylko glicerol. Organizm na żywieniu niskowęglowodanowym ma wiele możliwości do tego żeby sobie wytworzyć glukozę.
Oprócz syntezy z glicerolu jest mleczan, inaczej kwas mlekowy, który powstaje glukozy w mięśniach szkieletowych podczas intensywnej pracy. Jest on transportowany do wątroby i nerek, po czym przekształcany w pirogronian, to jest substrat glukoneogenezy. Wyprodukowana glukoza wraca z krwią do mięśni.
Jedźmy dalej. Każdej doby rozpada się na aminokwasy od 300-400 gramów białka. Większość to aminokwasy glukogenne. Jest to kolejny niecukrowy substrat glukoneogenezy.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Sob Lut 12, 2022 21:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 21:24   

Mariano napisał/a:
Jak byłem na wyjeździe i zmuszony byłem jeść ryż
Co to znaczy, że "zmuszony byłeś jeść ryż"?
Gdzie byłeś na tym wyjeździe? Na wietnamskich polach ryżowych?
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 21:33   

Panowie dobrodietowcy. Ujmę to tak. Czytając Was mam nieodparte wrażenie, że "cesarz jest nagi".
Wasze wywody to nie jest kompleksowa wiedza. To jakieś zlepki informacji tego, że w którymś kościele dzwonią, ale nie wiecie w którym.
Nie wiem co mam o tym myśleć.
 
     
Mariano 

Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 399
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 22:12   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Mariano napisał/a:
Jak byłem na wyjeździe i zmuszony byłem jeść ryż
Co to znaczy, że "zmuszony byłeś jeść ryż"?
Gdzie byłeś na tym wyjeździe? Na wietnamskich polach ryżowych?


Nie będę się tłumaczył tutaj na forum ze swojego życia, co robię i gdzie pracuję. Może byłem tu a może tam i jadłem sobie ryż. Jak będę w Ameryce Południowej to będę jadł banany.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Lut 12, 2022 22:40   

Mariano napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Mariano napisał/a:
Jak byłem na wyjeździe i zmuszony byłem jeść ryż
Co to znaczy, że "zmuszony byłeś jeść ryż"?
Gdzie byłeś na tym wyjeździe? Na wietnamskich polach ryżowych?


Nie będę się tłumaczył tutaj na forum ze swojego życia, co robię i gdzie pracuję. Może byłem tu a może tam i jadłem sobie ryż. Jak będę w Ameryce Południowej to będę jadł banany.

OK.
Po prostu myślałem, że zostałeś zmuszony do jedzenia ryżu bo w promieniu 500 km nie było nic innego do jedzenia.
Dla dobra sprawy nie drążmy tematu.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Nie Lut 13, 2022 08:06   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Glicerol stanowi tylko 10% tłuszczów i tylko z niego można glukozę wytworzyć.
Nie wiem czy robi to Pan celowo, czy to zwykła ignorancja.
Niecukrowe substraty glukoneogenezy to nie tylko glicerol. Organizm na żywieniu niskowęglowodanowym ma wiele możliwości do tego żeby sobie wytworzyć glukozę.
Oprócz syntezy z glicerolu jest mleczan, inaczej kwas mlekowy, który powstaje glukozy w mięśniach szkieletowych podczas intensywnej pracy. Jest on transportowany do wątroby i nerek, po czym przekształcany w pirogronian, to jest substrat glukoneogenezy. Wyprodukowana glukoza wraca z krwią do mięśni.
Jedźmy dalej. Każdej doby rozpada się na aminokwasy od 300-400 gramów białka. Większość to aminokwasy glukogenne. Jest to kolejny niecukrowy substrat glukoneogenezy.
To też jest oczywiste, przynajmniej na tym forum, że ze 100 g białek może powstać 56 g glukozy. Cytowane 10% dotyczyło możliwości glukoneogenezy z tłuszczów, a nie wszystkich substratów. Powyżej zacytowane 300-400 g białek wątroba przetwarza z powrotem na inne białka niezbędne w obrocie metabolicznym a tylko 30 g jest deaminowane i wydalane w postaci mocznika. Glukoza może być wytworzona tylko z tych 30 g. Zcukrzenie wszystkich 300 g oznaczałoby zatrzymanie obrotu metabolicznego i śmierć.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 13, 2022 10:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz, oj ta napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Glicerol stanowi tylko 10% tłuszczów i tylko z niego można glukozę wytworzyć.
Nie wiem czy robi to Pan celowo, czy to zwykła ignorancja.
Niecukrowe substraty glukoneogenezy to nie tylko glicerol. Organizm na żywieniu niskowęglowodanowym ma wiele możliwości do tego żeby sobie wytworzyć glukozę.
Oprócz syntezy z glicerolu jest mleczan, inaczej kwas mlekowy, który powstaje glukozy w mięśniach szkieletowych podczas intensywnej pracy. Jest on transportowany do wątroby i nerek, po czym przekształcany w pirogronian, to jest substrat glukoneogenezy. Wyprodukowana glukoza wraca z krwią do mięśni.
Jedźmy dalej. Każdej doby rozpada się na aminokwasy od 300-400 gramów białka. Większość to aminokwasy glukogenne. Jest to kolejny niecukrowy substrat glukoneogenezy.
To też jest oczywiste, przynajmniej na tym forum, że ze 100 g białek może powstać 56 g glukozy. Cytowane 10% dotyczyło możliwości glukoneogenezy z tłuszczów, a nie wszystkich substratów. Powyżej zacytowane 300-400 g białek wątroba przetwarza z powrotem na inne białka niezbędne w obrocie metabolicznym a tylko 30 g jest deaminowane i wydalane w postaci mocznika. Glukoza może być wytworzona tylko z tych 30 g. Zcukrzenie wszystkich 300 g oznaczałoby zatrzymanie obrotu metabolicznego i śmierć.
JW

O to właśnie chodzi, o pełną informację.
Tak więc przy spożyciu 250 gramów tłuszczu jest to 25 gramów glukozy + podobna ilość z aminokwasów glukogennych + 50-70 węglowodanów z pożywienia = 100-120 gramów glukozy. Nie wiem ile pochodzi z przemian mleczanów, dlatego nie będę się silił na jakieś konkluzje.
Więc mamy 100-120 gramów glukozy. Dobowe zapotrzebowanie komórek glukozależnych to 70 gramów. Jest więc aż nadto.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Pon Lut 14, 2022 13:53   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
O to właśnie chodzi, o pełną informację.
Tak więc przy spożyciu 250 gramów tłuszczu jest to 25 gramów glukozy + podobna ilość z aminokwasów glukogennych + 50-70 węglowodanów z pożywienia = 100-120 gramów glukozy. Nie wiem ile pochodzi z przemian mleczanów, dlatego nie będę się silił na jakieś konkluzje.
Więc mamy 100-120 gramów glukozy. Dobowe zapotrzebowanie komórek glukozależnych to 70 gramów. Jest więc aż nadto.
Zwiększając pełność informacji, spróbujmy oszacować ile glukozy możemy odzyskać z mleczanu.
Spalając z dostępem tlenu całkowicie glukozę uzyskamy:
C6H12O6 → 6CO2 + 6H2O + Q +38ATP
reakcja jest nieodwracalna, bo uzyskujemy z niej dwutlenek węgla, wodę, ciepło Q oraz 38 moli ATP, które magazynują 41,7% całkowitej energii spalania. 58,3% uzyskanej energii jest rozpraszane jako ciepło i służy do utrzymania stałej temperatury.
Tylko rośliny potrafią z CO2 i energii wytworzyć ponownie glukozę.

W przypadku spalania beztlenowego uzyskujemy
C6H12O6 → 2C2H4OHCOOH + Q +2ATP
czyli dwie cząsteczki mleczanu, ciepło i zaledwie dwie cząsteczki ATP, dziewiętnaście razy mniej, niż przy spalaniu tlenowym.
W zasadzie, jeżeli dostarczymy energię ze spalania tłuszczów, to z dwóch cząsteczek mleczanu możemy z powrotem uzyskać cząsteczkę glukozy. Gdyby nie pozostałe tkanki, które spalają glukozę całkowicie, to krwinki czerwone mogłyby wykorzystywać na okrągło tę samą glukozę regenerowaną z mleczanu przez wątrobę. Niezbędna jest do tego tylko energia i inne składniki pożywienia.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Lut 14, 2022 20:04   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W zasadzie, jeżeli dostarczymy energię ze spalania tłuszczów, to z dwóch cząsteczek mleczanu możemy z powrotem uzyskać cząsteczkę glukozy. Gdyby nie pozostałe tkanki, które spalają glukozę całkowicie, to krwinki czerwone mogłyby wykorzystywać na okrągło tę samą glukozę regenerowaną z mleczanu przez wątrobę. Niezbędna jest do tego tylko energia i inne składniki pożywienia.
JW

Szczerze mówiąc zatkało mnie, bo nie spodziewałem się tak uderzającej w sedno odpowiedzi. Chylę czoła.
To jest właśnie ten pomijany czynnik. Aktywność fizyczna czyni ten mechanizm bardzo efektywnym. Niestety ludzie zapomnieli że 60-80% ich ciała to mięśnie i zostali stworzeni żeby ich używać. To już nie mój problem, ale na bazie tego można trochę rozwinąć temat.
Ma to na pewno większy sens niż zasysanie energii z dziury w ziemi, czy głupie spory o ilość białka, czy ględzenie o nadmiarze węglowodanów, co było tu przerabiane milion razy.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Wto Lut 15, 2022 10:18   

Wszystkie kwasy tłuszczowe, poza kwasem propionowym, mogą być utleniane jedynie w przemianach tlenowych. Najpowszechniejsza reakcja betaoksydacji polega na odłączaniu jednostek dwuwęglowych i utlenianiu ich.
Gramocząsteczka / mol kwasu tłuszczowego palmitynowego C16H32O2 ma masę 256 gramów i przy całkowitym spaleniu dostarcza 2337 kcal/mol lub 9,1 kcal/g, prawie tyle, ile benzyna.

Mol ATP w przemianie do ADP przy masie molowej 507 g dostarcza 7,3 kcal/mol lub 0,014 kcal/g czyli ATP może być tylko sekundowym przenośnikiem energii bo w jednym gramie gromadzi 650 razy mniej energii, niż tłuszcze.

Spalanie mola palmitynianu wymaga 2 moli ATP na początkową aktywację, a potem uzyskuje się 131 moli ATP, czyli netto energia uzyskana z 1 mola palmitynianu to 129 ATP oraz ciepło.
129 moli ATP przyjmuje 942 kcal/mol, reszta to ciepło.
Przy całkowitej energii spalania mola palmitynianu 2337 kcal/mol ilość ciepła Q to 2337-942=1396 kcal.
Sprawność uzyskiwania ATP z palmitynianu to 942/2337= 40,3% i jest trochę mniejsza, niż w przypadku glukozy, gdzie ATP stanowi 41,7% całkowitej energii.

Jak widać, podczas utleniania substratów energetycznych prawie 60% energii to ciepło, a tylko 40% może być efektywnie wykorzystane do podtrzymywania przemian metabolicznych.
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Lut 16, 2022 21:56   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wszystkie kwasy tłuszczowe, poza kwasem propionowym, mogą być utleniane jedynie w przemianach tlenowych. Najpowszechniejsza reakcja betaoksydacji polega na odłączaniu jednostek dwuwęglowych i utlenianiu ich.
Gramocząsteczka / mol kwasu tłuszczowego palmitynowego C16H32O2 ma masę 256 gramów i przy całkowitym spaleniu dostarcza 2337 kcal/mol lub 9,1 kcal/g, prawie tyle, ile benzyna.

Mol ATP w przemianie do ADP przy masie molowej 507 g dostarcza 7,3 kcal/mol lub 0,014 kcal/g czyli ATP może być tylko sekundowym przenośnikiem energii bo w jednym gramie gromadzi 650 razy mniej energii, niż tłuszcze.

Spalanie mola palmitynianu wymaga 2 moli ATP na początkową aktywację, a potem uzyskuje się 131 moli ATP, czyli netto energia uzyskana z 1 mola palmitynianu to 129 ATP oraz ciepło.
129 moli ATP przyjmuje 942 kcal/mol, reszta to ciepło.
Przy całkowitej energii spalania mola palmitynianu 2337 kcal/mol ilość ciepła Q to 2337-942=1396 kcal.
Sprawność uzyskiwania ATP z palmitynianu to 942/2337= 40,3% i jest trochę mniejsza, niż w przypadku glukozy, gdzie ATP stanowi 41,7% całkowitej energii.

Jak widać, podczas utleniania substratów energetycznych prawie 60% energii to ciepło, a tylko 40% może być efektywnie wykorzystane do podtrzymywania przemian metabolicznych.
JW

Oj chyba za wcześnie Pana pochwaliłem.

40% na podtrzymanie przemian metabolicznych to i tak bardzo dużo, biorąc pod uwagę to, że człowiek jest stworzeniem stałocieplnym i ponad 80% energii zużywa na termoregulację.

Cytat:
4-5.1. Termodynamika organizmu człowieka
4-5.1.1. Człowiek jako samoporuszające się źródło ciepła
Z termodynamicznego punktu widzenia, organizm człowieka jest pewnego rodzaju silnikiem. Wymaga on, podobnie jak w silnikach technicznych, dostarczania paliwa. Paliwem są w tym przypadku pokarmy, tj. węglowodany, białka i tłuszcze. Po wprowadzeniu do organizmu, substancje pokarmowe zostają wciągnięte w tryby metabolizmu (przemiany materii) i spalone do prostych związków, głównie CO2 i H2O. W procesie tym jest wyzwalana energia. W mięśniach może ona zostać częściowo przekształcona w energię mechaniczną, ujawniając się w postaci skurczów izometrycznych lub izotonicznych. Znaczną większość (ponad 80%) stanowi, podobnie jak w silniku, ciepło. Nazywamy je ciepłem własnym albo ciepłem endogennym. Jest ono fizycznie identyczne z ciepłem otrzymywanym ze źródeł pozaustrojowych, np. ze Słońca, żarówki, pieca, grzałki itp., które określamy jako ciepło egzogenne. Nazwy endogenne i egzogenne wprowadzono celem ułatwienia dalszej dyskusji.

http://nop.ciop.pl/m4-5/m4-5_1.htm
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz, oj ta Śro Lut 16, 2022 21:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Czw Lut 17, 2022 08:42   

Sir Sparkly Gregory,
Już myślałem, że samodzielnie przeanalizuje Pan tekst o spalaniu tłuszczów i glukozy, a tu okazuje się, że podpiera się Pan bezkrytycznie autorytetem, który mówi prawdę, ale o czymś innym, niż ja napisałem.

Trza mi teraz wyjaśniać dalej, nic nie poradzisz.

Energia ze spalania palmitynianu i glukozy zgromadzona w ATP nie jest tożsama z pracą mechaniczną mięśni, które mają, jak każdy silnik mechaniczny swoją sprawność wykonywania pracy mechanicznej, około 40%. Reszta energii ATP podczas skurczu mięśnia rozprasza się oczywiście jako ciepło, czyli profesor Krause słusznie oszacował, a nawet przeszacował całkowitą sprawność mięśni jako 20%.

Jednak ja opisałem mechanizm magazynowania energii chemicznej w cząsteczkach ATP, a nie mechanizm skurczu mięśnia.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jak widać, podczas utleniania substratów energetycznych prawie 60% energii to ciepło, a tylko 40% może być efektywnie wykorzystane do podtrzymywania przemian metabolicznych .

ATP nie służy tylko do wykonywania pracy mechanicznej, ale jest wykorzystywane jako uniwersalne źródło energii przemian metabolicznych, podobnie, jak prąd elektryczny jest wykorzystywany do różnych celów w naszych domach.

Oprócz pracy mechanicznej energia z ATP jest wykorzystywana, także w mięśniach, o mózgu i wątrobie nie wspominając:
do transportu różnych substratów wbrew gradientowi stężeń,

do utrzymywania ciśnienia osmotycznego,

w reakcjach chemicznych do pokonania bariery termodynamicznej procesów egzoergicznych, np. w razie potrzeby nerki mogą wytwarzać aminokwasy endogenne z CO2 i mocznika, trochę tak, jak rośliny, tylko zamiast fotonów wykorzystywane jest ATP,

do wytwarzania impulsów prądowych w układzie nerwowym,

do podtrzymywania procesów anabolicznych,

do aktywowania procesów katabolicznych,
np. najpierw potrzebne są 2 cząsteczki ATP do aktywowania procesu spalania palmitynianu żeby potem można było uzyskać 38 moli ATP netto, itd. (Nawiasem mówiąc, w polskiej Wikipedii ktoś napisał 33 mole ATP, myląc cyfrę 8 z cyfrą 3.)

Sir Sparkly Gregory,
Best regards
JW
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Lut 17, 2022 12:37   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sir Sparkly Gregory,
Już myślałem, że samodzielnie przeanalizuje Pan tekst o spalaniu tłuszczów i glukozy, a tu okazuje się, że podpiera się Pan bezkrytycznie autorytetem, który mówi prawdę, ale o czymś innym, niż ja napisałem.

Trza mi teraz wyjaśniać dalej, nic nie poradzisz.

Energia ze spalania palmitynianu i glukozy zgromadzona w ATP nie jest tożsama z pracą mechaniczną mięśni, które mają, jak każdy silnik mechaniczny swoją sprawność wykonywania pracy mechanicznej, około 40%. Reszta energii ATP podczas skurczu mięśnia rozprasza się oczywiście jako ciepło, czyli profesor Krause słusznie oszacował, a nawet przeszacował całkowitą sprawność mięśni jako 20%.

Jednak ja opisałem mechanizm magazynowania energii chemicznej w cząsteczkach ATP, a nie mechanizm skurczu mięśnia.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jak widać, podczas utleniania substratów energetycznych prawie 60% energii to ciepło, a tylko 40% może być efektywnie wykorzystane do podtrzymywania przemian metabolicznych .

ATP nie służy tylko do wykonywania pracy mechanicznej, ale jest wykorzystywane jako uniwersalne źródło energii przemian metabolicznych, podobnie, jak prąd elektryczny jest wykorzystywany do różnych celów w naszych domach.

Oprócz pracy mechanicznej energia z ATP jest wykorzystywana, także w mięśniach, o mózgu i wątrobie nie wspominając:
do transportu różnych substratów wbrew gradientowi stężeń,

do utrzymywania ciśnienia osmotycznego,

w reakcjach chemicznych do pokonania bariery termodynamicznej procesów egzoergicznych, np. w razie potrzeby nerki mogą wytwarzać aminokwasy endogenne z CO2 i mocznika, trochę tak, jak rośliny, tylko zamiast fotonów wykorzystywane jest ATP,

do wytwarzania impulsów prądowych w układzie nerwowym,

do podtrzymywania procesów anabolicznych,

do aktywowania procesów katabolicznych,
np. najpierw potrzebne są 2 cząsteczki ATP do aktywowania procesu spalania palmitynianu żeby potem można było uzyskać 38 moli ATP netto, itd. (Nawiasem mówiąc, w polskiej Wikipedii ktoś napisał 33 mole ATP, myląc cyfrę 8 z cyfrą 3.)

Sir Sparkly Gregory,
Best regards
JW


Wszystko to prawda, tyle, że nie zmienia to faktu, że 80% wytwarzanej przez organizm energii jest zamieniane w ciepło.
Tak więc przytaczane przez Pana 60% zamienianie w ciepło nie jest wadą ale zaletą.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Czw Lut 17, 2022 20:34   

Niewątpliwie w przypadku zwierząt stałocieplnych niezbędna jest produkcja ciepła ze spalania pożywienia.
Spoczynkowe zużycie energii cytowane wyżej przez prof. Krause wynosi około 80 watów na sekundę.
Przeciętna moc w ciągłej pracy fizycznej to około 50 W. Przy sprawności mięśni 40% taka praca wymaga dostarczenia 125 watosekund energii z pożywienia,
czyli moc spalania zwiększa się z 80 W do 205 W, tzn. 2,5 raza.
Praca o mocy 50 W wykonywana przez 8 godzin jest już bardzo wyczerpująca, zazwyczaj jesteśmy w stanie wykrzesać 30 W.
Taka praca z mocą mechaniczną 50 W zwiększa spoczynkowe zużycie energii 2,5 raza i w podobnej skali wymaga zwiększenia spożycia wartości odżywczych. Cudów nie ma, chyba, że ktoś jest świetlisty i żywi się promieniami słońca.
JW

PS. Słowniczek pojęć fizycznych:
wat - W to jednostka mocy dowolnej energii, mechanicznej, cieplnej, elektrycznej, promieniowania.
wat na sekundę albo watosekunda to po prostu dżul - J, jednostka pracy, jaką wykonuje obiekt o mocy 1 wata w ciągu jednej sekundy. Po trzech sekundach zostanie wykonana praca 3 dżuli itd.
Dżul jest równoważny kalorii w proporcji: na jedną kalorię wchodzi 4,19 dżula. Analogiczny współczynnik obowiązuje dla przeliczania kJ na kcal oraz MJ na Mcal.
Przedrostek k - kilo, to mnożnik 1000,
a przedrostek M - mega to mnożnik 1 000 000, milion.

Dla bardzo dociekliwych:
praca 1 dżula jest wykonywana, jeżeli np. podniesiemy ciężar 1 N -niutona o 1 m -metr w górę. Jeżeli dokonamy tego w ciągu 1 sekundy, to moc wyniesie 1 W - wat. Jeżeli się sprężymy i dokonamy tego w ciągu pół sekundy, to moc wyniesie 2 waty.
1 niuton to około 0,102 kG.
kG to jednostka siły, a kg to jednostka masy.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Lut 18, 2022 21:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Niewątpliwie w przypadku zwierząt stałocieplnych niezbędna jest produkcja ciepła ze spalania pożywienia.
Spoczynkowe zużycie energii cytowane wyżej przez prof. Krause wynosi około 80 watów na sekundę.
Przeciętna moc w ciągłej pracy fizycznej to około 50 W. Przy sprawności mięśni 40% taka praca wymaga dostarczenia 125 watosekund energii z pożywienia,
czyli moc spalania zwiększa się z 80 W do 205 W, tzn. 2,5 raza.
Praca o mocy 50 W wykonywana przez 8 godzin jest już bardzo wyczerpująca, zazwyczaj jesteśmy w stanie wykrzesać 30 W.
Taka praca z mocą mechaniczną 50 W zwiększa spoczynkowe zużycie energii 2,5 raza i w podobnej skali wymaga zwiększenia spożycia wartości odżywczych. Cudów nie ma, chyba, że ktoś jest świetlisty i żywi się promieniami słońca.
JW

PS. Słowniczek pojęć fizycznych:
wat - W to jednostka mocy dowolnej energii, mechanicznej, cieplnej, elektrycznej, promieniowania.
wat na sekundę albo watosekunda to po prostu dżul - J, jednostka pracy, jaką wykonuje obiekt o mocy 1 wata w ciągu jednej sekundy. Po trzech sekundach zostanie wykonana praca 3 dżuli itd.
Dżul jest równoważny kalorii w proporcji: na jedną kalorię wchodzi 4,19 dżula. Analogiczny współczynnik obowiązuje dla przeliczania kJ na kcal oraz MJ na Mcal.
Przedrostek k - kilo, to mnożnik 1000,
a przedrostek M - mega to mnożnik 1 000 000, milion.

Dla bardzo dociekliwych:
praca 1 dżula jest wykonywana, jeżeli np. podniesiemy ciężar 1 N -niutona o 1 m -metr w górę. Jeżeli dokonamy tego w ciągu 1 sekundy, to moc wyniesie 1 W - wat. Jeżeli się sprężymy i dokonamy tego w ciągu pół sekundy, to moc wyniesie 2 waty.
1 niuton to około 0,102 kG.
kG to jednostka siły, a kg to jednostka masy.

No i gitara.
Teraz poczytał bym o tym, dlaczego w toku ewolucji organizmy stałocieplne wykształciły mechanizm utrzymujący ciepłotę ciała w tak określonym przedziale pomiędzy 30 a 40 °C?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8449
Wysłany: Nie Lut 20, 2022 13:37   

Grzegorz, oj ta napisał/a:
No i gitara.
Teraz poczytał bym o tym, dlaczego w toku ewolucji organizmy stałocieplne wykształciły mechanizm utrzymujący ciepłotę ciała w tak określonym przedziale pomiędzy 30 a 40 °C?

Wyższa temperatura ciała umożliwia szybszy przebieg procesów metabolicznych a więc większą aktywność życiową dużych zwierząt, niezależność od temperatury otoczenia i możliwość przeżycia we wszystkich strefach klimatycznych oraz porach dnia i roku, czego przykładem może być tygrys.
Przeciętnie szybkość reakcji chemicznych wzrasta 2-3 krotnie przy wzroście temperatury o 10*C.
Podobnie, jak w silniku spalinowym, ta temperatura powinna mieścić się w określonych granicach zapewniających najlepszą wydajność procesów życiowych.
Zwierzęta zapadające w sen zimowy obniżają znacznie swoją temperaturę żeby zaoszczędzić energię i przeżyć, ale co to za życie? Po przebudzeniu temperatura wzrasta do typowej dla ssaków.
Psy np. mają temperaturę około 39*C. Dlaczego nie wyższą?
Generalnie wyższa temperatura ciała przyspiesza metabolizm i powyżej pewnej wartości organizm nie jest w stanie wydalić w całości produkowanego ciepła, co podwyższa temperaturę i jeszcze bardziej przyspiesza spalanie, prowadząc do śmierci z przegrzania po przekroczeniu pewnej granicznej temperatury. Niektóre enzymy białkowe dosyć łatwo ulegają denaturacji.

Analogicznie, nadmierny spadek temperatury poprzez wychłodzenie również powoduje śmierć, ponieważ spalanie zostaje nadmiernie spowolnione, bez możliwości odwrócenia tego procesu, pomimo, że np. temperatura ciała jeszcze wynosi 20*C.

Różne zwierzęta wykazują różne możliwości przetrwania w skrajnych temperaturach. Np. temperatura susła spada do zera, ale to wyjątek. Po przebudzeniu właściwa temperatura susła wzrasta ponad 36*C

Wbrew pozorom tzw. zwierzęta zmiennocieplne również utrzymują dosyć wysoką stałą temperaturę dzięki przemieszczaniu się z okolic nasłonecznionych na zacienione i odwrotnie.

Nawet drożdże optymalnie fermentują w temp. dwudziestu kilku stopni.
Co prawda są nieliczne mikroorganizmy przystosowane do życia w skrajnych temperaturach do 100*C albo w zerze, ale to rzadkość i nie osiągnęły one sukcesu ewolucyjnego.
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8790
Wysłany: Pon Mar 28, 2022 14:43   

Piszcie tak zeby marcin zrozumial, to ile w koncu ma tego eko-chleba jesc czy innych supli.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz, oj ta 

Dołączył: 17 Paź 2021
Posty: 334
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Kwi 24, 2022 22:55   

zyon napisał/a:
Piszcie tak zeby marcin zrozumial, to ile w koncu ma tego eko-chleba jesc czy innych supli.

Niech je do bólu aż będzie go łagodnie przeczyszczać nie przegrywając snu.
Tylko doświadczenie nauczy go tego co jest dla niego właściwe.
Ten moment zbliża się nieuchronnie.
Zaczął swoje eksperymenty mając w miarę młody i odporny organizm, ale patrząc na to co Marcin ostatnio pisze, to już nie jest tak różowo.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2022 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved