Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Molka
Śro Gru 12, 2012 16:19
Kim jest psychopata?
Autor Wiadomość
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 04:27   Kim jest psychopata?

Wklejam artykuł opisujący psychopatów:
Cytat:


Nasze najszczersze podziękowania dla właścicielki witryny Psychopathic Personality Disorder za zgodę na cytowanie wyników jej badań …..

Określenie socjopata czy psychopata często przywodzi na myśl obraz sadystycznych, gwałtownych osobników, takich jak seryjny morderca Ted Bundy czy fikcyjna postać doktora Hannibala „Kanibala“ Lectera z książki i filmu Milczenie owiec. Wierzę jednak, że zdefiniowane charakterystyczne cechy socjopatów w rzeczywistości kryją znacznie szersze spektrum jednostek, niż większość z nas mogłaby sobie kiedykolwiek wyobrazić. Socjopata to ów naprawdę pochłonięty sobą osobnik, pozbawiony sumienia i uczuć do innych ludzi, dla którego społeczne reguły nie mają żadnego znaczenia. Jestem przekonana, że większość z nas zna lub miała styczność z socjopatycznymi jednostkami nawet o tym nie wiedząc. [Wendy Koenigsmann]

Czym jest psychopata?

Psychopatów nie można pojmować w kategoriach antyspołecznego wychowania czy rozwoju. Są to po prostu moralnie zdeprawowane jednostki, będące „potworami” w naszym społeczeństwie. Są niepohamowanymi i nieuleczalnymi drapieżnikami, których przemoc jest zaplanowana, celowa i pozbawiona emocji. Używanie przemocy trwa, aż osiągnie poziom szczytowy w wieku około 50 lat, poczym zaczyna zanikać.

Ich bezuczuciowość odzwierciedla oderwany, pozbawiony strachu stan i prawdopodobnie stan dysocjacji, ujawniając niski poziom autonomicznego systemu nerwowego oraz brak lęku. Trudno powiedzieć, co ich motywuje – może potrzeba kontrolowania i dominacji – ponieważ historia ich życia zawiera zazwyczaj jedynie krótkotrwałe i chaotyczne związki z innymi ludźmi (przeważnie związane z zaplanowanym użyciem przemocy).

Mają oni skłonność do imponowania, wywyższania się i nienasyconego apetytu, a także do sadyzmu. Nieustraszoność jest prawdopodobnie archetypową (rdzenną) cechą (hipoteza niskiego poziomu lęku). Można myśleć o nich jak o wyścigowych samochodach z nie działającym hamulcem.

Stan umysłu psychopaty mogą imitować pewne zaburzenia organiczne (mózg) i brak równowagi hormonalnej.

Istnieją cztery (4) różne podtypy psychopatów. Najstarszy podział na typ pierwotny i wtórny dokonany został przez Cleckleya w 1941 roku.

PIERWOTNI PSYCHOPACI nie są wrażliwi na karę, lęk, stres czy dezaprobatę. Wydaje się, że przez większość czasu są w stanie powstrzymywać swoje antyspołeczne odruchy, lecz nie z powodu sumienia, ale dlatego, że akurat służy to ich celom. Słowa nie mają dla nich takiego samego znaczenia jak dla nas. Tak naprawdę to nie jest jasne, czy rozumieją oni sens choćby swoich własnych słów, co Cleckley nazwał „semantyczną afazją”. Nie kierują się w życiu żadnym planem i wygląda na to, że nie są w stanie doświadczać żadnych prawdziwych uczuć.

WTÓRNI PSYCHOPACI są ryzykantami, ale są również bardziej podatni na stres, więcej się martwią i mają skłonność do poczucia winy. Narażają się na większą dawkę stresu niż zwykli ludzie, ale są na stres tak samo wrażliwi, jak zwykły człowiek. (Sugeruje to, że nie są „w pełni psychopatyczni“. Być może z powodu specyficznej, odmiennej genetyki.)

Są odważnymi, śmiałymi, niekonwencjonalnymi ludźmi, którzy wcześnie zaczynają grać według własnych reguł. W dużym stopniu kieruje nimi pragnienie ucieczki czy uniknięcia bólu, ale nie są w stanie oprzeć się pokusom. Rośnie ich pożądanie czegoś, co jest zakazane i coraz bardziej ich do tego ciągnie. Żyją czarem pokus. Oba typy psychopatów – pierwotny i wtórny – można podzielić na podtypy:

NIEZRÓWNOWAŻENI PSYCHOPACI to ci, którzy wpadają w furię czy dostają szału łatwiej i częściej niż inne podtypy. Ich furia przypomina napad padaczki. Są też na ogół ludźmi z niewiarygodnie silnym popędem seksualnym, zdolnymi do zadziwiających wyczynów seksualnych i przez większość świadomego życia wyraźnie owładniętymi przez seksualne żądze. Charakteryzują ich również potężne, niepohamowane pragnienia: narkomania, kleptomania, pedofilia oraz wszystkie niedozwolone i nielegalne nałogi. Lubią endorfinowy „haj” czy „szczyt” podniecenia oraz podejmowanie ryzyka. Seryjny gwałciciel-morderca znany jako Dusiciel z Bostonu był takim właśnie psychopatą.

CHARYZMATYCZNI PSYCHOPACI są czarującymi, pociągającymi kłamcami. Zazwyczaj są obdarzeni takim czy innym talentem i wykorzystują go do osiągania korzyści manipulując innymi ludźmi. Przeważnie szybko mówią i posiadają prawie demoniczną zdolność przekonywania innych, by wyzbyli się wszystkiego, co posiadają, nawet własnego życia. Na przykład przywódcy sekt religijnych i kultów mogą być psychopatami, jeśli doprowadzają swoich wyznawców do śmierci. Ten podtyp często zaczyna sam wierzyć w swoje fikcje. Nie sposób się tym ludziom oprzeć.

Socjopaci istnieli zawsze, a socjopatia występowała pod różnymi postaciami, w różnym natężeniu i pod różnymi nazwami. Badano ich z wykorzystaniem rozmaitych technik i przez lata za ich przypadłości przypisywano odpowiedzialność różnym czynnikom. Jedno się tylko nie zmieniało: wszyscy socjopaci mają trzy wspólne cechy. Wszyscy są bardzo egocentrycznymi jednostkami, pozbawionymi empatii i nie są zdolni do wyrzutów sumienia ani poczucia winy. [The Sociopath, Rebecca Horton, kwiecień 1999]

Choć psychopata ma swoje sympatie i antypatie oraz pociąg do przyjemności czerpanej z towarzystwa innych ludzi, analizy pokazują, że jest on całkowicie egocentryczny i ocenia innych wyłącznie pod kątem tego, na ile wzmacniają jego zadowolenie czy status. Chociaż nie daje on prawdziwej miłości, jest jak najbardziej w stanie inspirować u innych miłość często posuniętą do fanatyzmu.

Generalnie ma czarującą powierzchowność i często wywołuje frapujące wrażenie, jakoby posiadał najzacniejsze ludzkie zalety. Łatwo zdobywa przyjaciół, jest manipulatorem wykorzystującym swoje werbalne zdolności do wychodzenia z opałów. Wielu psychopatów uwielbia być podziwianymi i rozkoszować się pochlebstwami innych.

Z brakiem miłości idzie w parze brak empatii. Psychopata nie jest w stanie odczuwać przykrości z powodu czyjegoś nieszczęśliwego położenia ani postawić się na miejscu kogoś innego, niezależnie od tego, czy ten ktoś został skrzywdzony przez niego. [Gordon Banks]

http://arkadiusz.jadczyk....enie-osobowosci

P.S. Zenon na tej stronce Jadczyka znajdziesz sporo ciekawych artykułów z fizyki
Ostatnio zmieniony przez Magdalinha Pią Lip 31, 2009 05:26, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 04:31   

c.d.
Cytat:

Oryginalna lista objawów psychopatii według Cleckleya:


1. Wyraźny urok zewnętrzny i przeciętna lub ponadprzeciętna inteligencja

2. Brak złudzeń i innych oznak irracjonalnego myślenia

3. Brak lęku czy innych „neurotycznych“ objawów, opanowanie, spokój i łatwość mówienia

4. Niesolidność, ignorowanie zobowiązań, brak poczucia odpowiedzialności w sprawach zarówno małej, jak i dużej wagi

5. Nieprawdomówność i nieszczerość

6. Antyspołeczne zachowania, które są niedostatecznie umotywowane i słabo zaplanowane, jakby wynikające z niezrozumiałej porywczości

7. Słabość osądów i nieumiejętność uczenia się z przeszłych doświadczeń

8. Patologiczny egocentryzm. Całkowite skoncentrowanie na sobie, niezdolność do prawdziwej miłości i przywiązania

9. Ogólny niedostatek głębokich i trwałych emocji

10. Brak prawdziwego wglądu, niezdolność spojrzenia na siebie oczami innych

11. Brak wdzięczności za okazane szczególne względy, serdeczność i zaufanie

12. Dziwaczne i ekscentryczne zachowania po spoźyciu alkoholu i nie tylko – wulgarność, opryskliwość, gwałtowne zmiany nastroju, wybryki

13. Brak prawdziwych prób samobójczych

14. Bezosobowe, prymitywne i słabo zintegrowane życie seksualne

15. Brak planów życiowych i niezdolność prowadzenia zorganizowanego życia, za wyjątkiem życia prowadzącego do klęski.


„… Przeważnie przy pierwszym spotkaniu typowy psychopata będzie wydawał się wyjątkowo sympatyczny i sprawiał zdecydowanie pozytywne wrażenine. Uważny i przyjacielski, łatwo się z nim prowadzi rozmowy, wydaje się mieć rozległe zainteresowania. Nie ma w nim nic osobliwego czy dziwacznego i pod każdym względem stara się ucieleśniać zrównoważonego i szczęśliwego człowieka. Z drugiej strony, nie wydaje się szczególnie wysilać, jak to by robił ktoś, kto ma coś do ukrycia albo kto chce ci wcisnąć kit. Trudno go wziąć za zawodowego pochlebcę czy kogoś, kto stara się przypodobać w jakimś ukrytym celu. Oznaki pozowania czy nadmiernej grzeczności nie są jego cechą charakterystyczną. Wygląda zupełnie naturalnie.

„Bardzo często pojawią się oznaki sensownych osądów i zdrowego rozumowania i po spotkaniu z takim osobnikiem można mieć poczucie, że ta normalna i sympatyczna osoba jest również wysoce uzdolniona. Testy psychometryczne bardzo często ujawniają jego wysoką inteligencją. W stopniu większym niż u przeciętnych ludzi będzie się wydawał wolny od społecznych czy emocjonalnych blokad, drobnych spaczeń, dziwactw i niezręczności tak powszechnych nawet wśród ludzi, którym się powiodło. Ta pobieżna charakterystyka nie jest uniwersalna dla tej grupy, niemniej jednak bardzo powszechna.”

„...Należy oczywiście przyznać, że psychopata ma jakieś emocje. Emocja jest chyba jednym ze składników ogólnej sumy życiowych reakcji nawet u protoplazmatycznych jednokomórkowców, a już z pewnością jest to oczywiste w wypadku ssaków. Wspominano o niezbyt intensywnych stanach zadowolenia, przykrości i wrogości doświadczanych przez psychopatę. Utrzymuje się opinia, że nie zdoła on poznać wszystkich tych poważniejszych i głęboko poruszających stanów emocjonalnych, składających się na dramaty i zwycięstwa zwykłego życia, życia na poziomie doniosłego ludzkiego doznania...“


20-punktowa lista PCL-R według Hare’go


20-punktowe zestawienie PCL-R Hare’go oparte na 16-punktowej liście Cleckley’a oraz omówienie pojęć w PCL-R:


1. WYGADANY O POWIERZCHOWNYM UROKU – tendencja do bycia układnym, zaangażowanym, czarującym, pociągającym i płynnie mówiącym. Psychopatycznego uroku nie cechuje bynajmniej płochliwość, samoświadomość czy obawa przed powiedzeniem czegoś. Psychopata nigdy nie trzyma języka za zębami. Wyzwolili się oni ze społecznych konwenansów dotyczących na przykład przekręcania słów.


2. WYBUJAŁE MNIEMANIE O SOBIE – mocno nadęty obraz własnych możliwości i poczucia własnej wartości, pewny siebie, zawzięty, zarozumiały, bufon. Psychopaci są ludźmi aroganckimi, wierzącymi, że są wyższymi istotami ludzkimi.


3. POTRZEBA STYMULACJI albo SKŁONNOŚĆ DO NUDZENIA SIĘ – nadmierna potrzeba stymulacji czymś nowym, poruszającym, ekscytującym; podejmowanie ryzyka i robienie niebezpiecznych rzeczy. Psychopaci często mają słabą samodyscyplinę w doprowadzaniu spraw do końca, ponieważ łatwo się nudzą. Nie wykonują na przykład długo tej samej pracy, albo nie kończą zadań, które uważają za nieciekawe albo rutynowe.


4. PATOLOGICZNE KŁAMANIE – może być umiarkowane albo duże; w umiarkowanej formie będą sprytni, przebiegli, pomysłowi i inteligentni; w formie skrajnej będą zwodniczy, oszukańczy, podstępni, niegodziwi, manipulujący i nieuczciwi.


5. STEROWANIE I MANIPULOWANIE – wykorzystanie kłamstwa i podstępu do oszukiwania, sterowania i okradania innych dla osobistej korzyści; od ptu 4. różni się stopniem, w jakim występuje wykorzystywanie i pozbawiona wrażliwości bezwzględność, odzwierciedlone w braku zainteresowania uczuciami i cierpieniem swoich ofiar.


7. PŁYTKOŚĆ EMOCJI – ubóstwo emocjonalne lub ograniczona sfera głębszych uczuć; chłód interpersonalny pomimo oznak jawnej towarzyskości.


8. GRUBOSKÓRNOŚĆ I BRAK EMPATII – ogólny brak uczuć do innych ludzi; zimny, pogardliwy, nieuprzejmy i nietaktowny.


9. PASOŻYTNICZY TRYB ŻYCIA – zamierzone, manipulacyjne, egoistyczne i wyzyskujące pozostawanie na czyimś utrzymaniu, jako odbicie braku motywacji, słabej samodyscypliny i niezdolności do podjęcia odpowiedzialności.


10. SŁABE MECHANIZMY KONTROLUJĄCE ZACHOWANIE – przejawy drażliwości, irytacji, niecierpliwości, pogróżki, agresja i obelżywe słowa; niewłaściwe panowanie nad złością i nastrojami; pochopne działanie.


11. POZAMAŁŻEŃSKIE ZWIĄZKI SEKSUALNE – szereg krótkotrwałych, powierzchownych związków, liczne romanse, niewybredny wybór partnerów seksualnych; utrzymywanie kilku związków jednocześnie; historia prób seksualnego przymuszania innych do aktywności seksualnej albo chlubienie się w rozmowach wyczynami i podbojami seksualnymi.


12. WCZESNE PROBLEMY WYCHOWAWCZE – szereg zachowań przed osiągnięciem 13 roku życia, włącznie z kłamaniem, kradzieżami, oszukiwaniem, wandalizmem, znęcaniem się, aktywnością seksualną, podpalaniem, wąchaniem kleju, używaniem alkoholu i ucieczkami z domu.


13. BRAK REALISTYCZNYCH, DŁUGOTERMINOWYCH CELÓW – niezdolność albo uporczywa niemożność podejmowania i wykonywania długoterminowych planów i celów; włóczęgostwo, bezcelowość, brak ukierunkowania w życiu.


14. IMPULSYWNOŚĆ – występowanie zachowań niezamierzonych oraz brak refleksji bądź planowania; niezdolność opierania się pokusom, frustracjom i popędom; brak zastanowienia i rozważenia konsekwencji; nierozważny, pochopny, nieobliczalny, narwany i lekkomyślny


15. NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ – powtarzająca się niezdolność wypełniania czy poszanowania zobowiązań; jak niepłacenie rachunków, nieoddawanie pożyczek, niedbałe wykonywanie pracy, spóźnianie się czy absencja w pracy, niewywiązywanie się z umów.


16. NIEPRZYJMOWANIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WŁASNE CZYNY – nieprzyjmowanie odpowiedzialności za własne działania przejawiające się w małej sumienności, braku obowiązkowości, wrogiej manipulacji, odmowie odpowiedzialności i próbie manipulowania innymi poprzez tę odmowę.


17. WIELE KRÓTKOTRWAŁYCH ZWIĄZKÓW MAŁŻEŃSKICH – brak zobowiązania do długotrwałego związku znajduje odbicie w sprzecznych, niesłownych, niesolidnych zobowiązaniach w życiu, włącznie z małżeńskimi.


18. PRZESTĘPCZOŚĆ NIELETNICH – problemy wychowawcze w wieku 13-18 lat, przeważnie zachowania będące przestępstwami albo wyraźnie zawierające elementy wrogości, wyzysku, agresji, manipulacji albo skłonności do bezdusznego, bezwzględnego gangsterstwa.


19. NARUSZANIE WARUNKÓW ZWOLNIENIA – naruszanie warunków zawieszenia kary czy innych zwolnień warunkowych wskutek formalnych naruszeń takich jak beztroska, brak zastanowienia czy niestawienie się.


20. WSZECHSTRONNOŚĆ PRZESTĘPCZA – różnorodność rodzajów wykroczeń kryminalnych, niezależnie od tego, czy osoba ta była za nie aresztowana lub skazana; chlubienie się unikaniem odpowiedzialności za przestępstwa.




CD: Jak Psychopaci Widzą Swój Świat (w tlumaczeniu)

Z: Amerykańska obsesja ... Psychopata

Chciałabym wyszkolić i uczulić czytelnika co do pewnych bardziej powszechnych oznak, że opisywana osoba – zazwyczaj mężczyzna – jest kimś, od kogo powinieneś się odseparować... i to szybko! Im wcześniej wykryjesz kłopotliwą osobę, tym lepiej dla ciebie. Jedno szybkie sprawdzenie i umiejscowisz jego/ją na skali d.....w. Pamiętaj teraz, że nie każdy głupek czy idiota jest koniecznie psychotyczny! Jednak psychopata jest szczytową formą osobowości typu „d...k”, tylko że on nauczył się ukrywać to przez większość czasu i prezentować się jako „miły, uroczy” człowiek. Oni zatrzymali się w rozwoju na wczesnych latach, ciągle toczą walkę z autorytetem i rodzicielską władzą nad nimi!

http://quantumfuture.net/pl/psychopath_2.html
Ostatnio zmieniony przez Magdalinha Pią Lip 31, 2009 06:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 05:09   

inki do artykułów opisujących szeroko psychopatów:
http://quantumfuture.net/pl/psyhopath.html
http://quantumfuture.net/pl/psychopath_2.html

Ciekawy jest art "Oficjalna kultura w Ameryce - naturalny stan psychopatii?", który opisuje mechanizmy rozszerzania się psychopatii w społeczeństwie amerykańskim:
Cytat:


Linda Mealey z Instytutu Psychologii Kolegium Św. Benedykta w St. Joseph, w stanie Minnesota, przedstawiła ostatnio pewne idee w swoim referacie „Socjobiologia socjopatii – zintegrowany model ewolucyjny”. Idee te odnoszą się do narastania psychopatii w kulturze amerykańskiej i wskazują, że w społeczeństwie opartym na konkurencji – na przykład w kapitalizmie – psychopatia jest zjawiskiem adaptacyjnym i łatwo narasta.


Cytat:


...amerykański styl życia zoptymalizował zdolność przetrwania psychopatów, co miało te konsekwencje, że ta adaptacyjna „strategia życiowa”, która okazała się niezwykle skuteczna w społeczeństwie amerykańskim, rozprzestrzeniła się wśród populacji w ściśle genetycznym sensie. Co więcej, w społeczeństwie, które adaptuje się do psychopatii, w konsekwencji wielu ludzi, którzy NIE są genetycznymi psychopatami, przystosowuje się w podobny sposób, „działając jak” psychopaci, czyli stając się „wtórnymi socjopatami”.

W miarę jak społeczeństwo się rozrasta i staje się bardziej konkurencyjne, jednostki stają się bardziej anonimowe i bardziej makiaweliczne. Społeczne rozwarstwienie i segregacja prowadzą do poczucia niższości, pesymizmu i depresji wśród tych nieposiadających, a to przyczynia się do korzystania w życiu ze „strategii oszukiwania”, co z kolei czyni środowisko ogólnie bardziej przystosowanym do psychopatii.

http://quantumfuture.net/pl/oficjalna_kultura.htm

Myślenie pozytywne na wzór Sekretu niewątpliwie przyczynia się do narastania tej patologii.

W tym artykule podkreśla się wpływ genów na skłonności psychopatyczne, ale jak wcześniej Marishka słusznie zauważyła, psychopatia nie jest wrodzona lecz jest wynikiem czynników środowiskowych. Niedawno czytałam artykuł o mężczyżnie, który w wyniku wypadku doznał uszkodzenia mózgu charakterystycznego dla psychopatów, i rzeczywiście nie odczuwał empatii lecz nie przejawiał zachowań psychopatycznych, tzn nie działał na szkodę innych ludzi.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 07:35   

Nie przesadzajmy z tym wpływem społeczeństwa na rozwój, bo się zaplączemy w kolejną ideologię. Presja społeczna jest bardzo silna, ale nie stanowi wyłącznego czynnika kształtującego osobowość. Badania bliźniaków jednojajowych wychowywanych osobno wykazały, że fundamentem osobowości są cechy wrodzone. Dopiero na tym fundamencie społeczeństwo za pośrednictwem rodziców buduje określoną osobowość. Kategoryczne negowanie roli dziedziczenia przez jednych, a roli społeczeństwa przez innych jest bezsensownym brnięciem w dogmaty. Ważne jest jedno i drugie. Mózg, pomimo ogromnej plastyczności jest jakby poszufladkowany na poszczególne ośrodki. Dzieci z dysortografią do końca życia będą popełniać koszmarne błędy ortograficzne. Dzieje się tak POMIMO wieloletniej pracy dydaktycznej nad nimi. Wszyscy akceptują to jako wadę organiczną, niemożliwą do naprawy. Skoro istnieją takie wady jak dysortografia, dyskalkulia itd, to nie ma powodu, żeby nie istniały wady w rodzaju "dysempatia".
Natomiast od społeczeństwa zależy, jak jednostka np. sadystyczna będzie realizować swój wybujały popęd do ranienia innych.
Mały sadysta wychowany w patologicznej rodzinie może skończyć jako seryjny morderca gwałciciel.
Mały sadysta wychowany w rodzinie marginesu zostanie gangsterem.
Mały sadysta wychowany w biednej uczciwej rodzinie ma szansę awansowania do oddziałów specjalnych i wykonywania pożytecznej społecznie pracy walki z terrorystami.
Mały sadysta wychowany w rodzinie lekarzy ma szansę sublimacji swojego popędu i zostania szanowanym chirurgiem.
Mały sadysta wychowany w rodzinie prawników ma szansę zostania politykiem albo skutecznym prokuratorem bezwzględnym dla zdeprawowanych przestępców.
Itd. Ale zawsze komponenta sadystyczna jego osobowości będzie wykraczała ponad przeciętną.
JW
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pią Lip 31, 2009 08:28   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Mały sadysta ....
JW

Czasem wygląd zewnętrzy/rysy twarzy dziecka mówią o jego sadystycznej naturze .
Znam dwóch takich chłopców ,których rysy twarzy zdradzały charaktery wcale nie spokojnych ludzi,odpychających i faktycznie,później dali się poznać z zachowania - rzucali się na rówieśników ,odbierali im plecaki,rzucali nimi,kopali przeróżne przedmioty,klneli,wyzywali,a przy tym zachowywali ironiczny uśmieszek na twarzy,cieszyli się z tego,że robią krzywdę innym-jednym słowem i z wygladu i z zachowania "mali przestępcy".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 09:01   

Ten wątek stanowi doskonałe rozwinięcie problemu asertywności.
Asertywność jest niezbędna osobom słabym, żeby ochronić je przed agresją świata zewnętrznego i manipulacjami. Umożliwia im pełniejszy rozwój i samorealizację.

Asertywność rozpowszechnia się w naturalny sposób po osiągnięciu przez dane społeczeństwo wysokiego szczebla rozwoju gospodarczego. Dzieje się tak w wyniku instynktownych, nieuświadamianych procesów, które funkcjonują tak samo w Nowym Jorku jak i na Grenlandii lub Saharze.
Współczesne społeczeństwa cierpią nie na brak, ale nadmiar asertywności. GUS podał, że najczęściej używanym w Polsce słowem w 2008 roku było: SPADAJ!
Można dzielić włos na czworo i doszukiwać się niewątpliwej agresji, którą to słowo zawiera, tłumaczyć, że prawdziwa asertywność polega na ustanowieniu własnych granic, że nie oznacza to braku wrażliwości na innych ludzi, a wprost przeciwnie, dzięki zdefiniowaniu własnych granic uwrażliwiamy się i szanujemy granice innych itd.
Wg bon motu Leszka Millera prawdziwego mężczyznę nie poznaje się po tym jak zaczyna, ale jak kończy.
W praktyce szkolenia z asertywności są poręcznym narzędziem wielkich korporacji (aż się prosi dodać słowo Bilderberg) do niszczenia więzi nieformalnych wśród pracowników, nasilania bezwzględnej rywalizacji i upowszechniania postaw psychopatycznych, dzięki czemu pracownicy, a szerzej całe społeczeństwa zostają wprzęgnięte w kierat nieustannej charówy ku chwale wielkiego kapitału. Bez więzi nieformalnych jednostka staje się niczym w konfrontacji z ekspandującym otoczeniem, nawet, jeżeli ma habilitację z asertywności. Staje się zamkniętą, asertywną suwerenną kulką, którą rządzący mogą popychać w dowolną stronę.
Bo taka suwerenna zatomizowana kulka jest jak niezwiązana cząsteczka w chmurze pary wodnej. Porusza się suwerennie ruchem Browna, ale byle powiew wiatru przegania chmurę w inne miejsce, z czego kulka nie zdaje sobie nawet sprawy.
Panie Tomku! Przecież to właśnie dzieje się w USA, skąd powrócił Pan zniesmaczony.
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 12:03   

Panie Witoldzie, szkopuł jednak w tym, że moja noga - zarówno lewa jak i prawa - nigdy nie stąpała po ziemi za Atlantykiem 8-) Marishka jednak -nim się poznaliśmy - całkiem spory kawałek życia tam spędziła.

Tomek

ps: Chyba rozmijamy się z pojmowaniem asertywności. Chciałem jedynie zaznaczyć, że owo "spadaj" - to przejaw raczej agresji aniżeli umiejętnego kontaktu z ludźmi czy opieki nad swą "bańką prywatności". Zresztą, ten termin w ogóle nie zawraca mi głowy. Dla mnie może nie istnieć. Jak wiele innych nowotworów.
Warto się zastanowić, czy grupa "silniejszych", o których Pan wspomina, nie jest przypadkiem właśnie bandą psychopatów. I tu znowu wchodzimy w teren pod tytułem, czy powinniśmy wzajemnie się wyrzynać w imię terytorializmu lub innych przyczyn charakterystycznych dla raczej niżej postawionych zwierząt niż my.
Bo wszystkiemu "winna" jest właśnie nasza rozbudowana sfera emocjonalna, zdolność do budowania głębokich relacji uczuciowych, do szczerej empatii. Ta "wina" skupić powinna na sobie wysiłek ludzki. W przeciwnym razie już nie przez złe jedzenie "wieko" opadnie, ale ktoś nam je zamknie po prostu wbrew naszej woli.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 13:58   

Znaczy, że nie doczytałem dokładnie.
Zatem Pańska negatywna ocena USA i niechęć do przebywania tam wynika z obserwacji pośrednich, z reportaży i wspomnień innych osób o tym kraju.
Powszechność słowa "spadaj" nie jest przyczyną czy zjawiskiem społecznym, jest tylko barometrem, który oddaje nastroje społeczne, w tym również rozpowszechnianie się asertywności.
"Miało być lepiej, a jest jak zawsze"
Przecież napisałem, że asertywność powstała w celu obrony przed agresją i wykorzystywaniem. Wszakże stała się znakomitym narzędziem zniewalania ludzi poprzez usłużne usprawiedliwianie egoizmu prowadzące do zniszczenia naturalnych więzi, negatywne nastawianie jednostek do siebie i zaostrzanie rywalizacji. Zamiast stworzyć społeczeństwo szanujących swoją odrębność i współpracujących podmiotów, powszechne w korporacjach szkolenia z asertywności są elementem zaostrzania wrogiej i bezpardonowej rywalizacji. Są elementem stymulacji psychopatycznych postaw i destrukcji czegoś, co nazwałbym przyzwoitością, na korzyść skuteczności osiągania celów po trupach. Bezsprzecznie bowiem psychopata, naruszając nieustannie cudzą tożsamość, w zakresie ochrony własnej jest ideałem asertywności.
Sięgając do teorii gry, obecnie rozpowszechniła się gra "zwycięzca bierze wszystko". Powoduje to wspomnianą wyżej brutalizację rywalizacji i zmniejsza koszty, ponieważ jeden zwycięzca menadżer mniej kosztuje niż kilku, a jest bardziej agresywny i skuteczny, bo wie, że za chwilę może go wykopać jeszcze skuteczniejszy. Najskuteczniejszy jest psychopata bez skrupułów. Kultywuje się obecnie przekonanie, że przegrany jest sam sobie winien, bo był za słaby, za mało sprytny, dał się wpuścić w maliny i należał mu się łomot.
Dlatego asertywność, pomimo szczytnych założeń, stała się elementem budowania wrogich relacji pomiędzy zatomizowanymi jednostkami. A takimi zawsze łatwiej rządzić, niż społeczeństwem patriarchalnym. Podobnie, jak łatwiej przegonić ręką kłąb pary niż rozbić kryształ lodu.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 14:11   

M i T napisał/a:
Warto się zastanowić, czy grupa "silniejszych", o których Pan wspomina, nie jest przypadkiem właśnie bandą psychopatów. I tu znowu wchodzimy w teren pod tytułem, czy powinniśmy wzajemnie się wyrzynać w imię terytorializmu lub innych przyczyn charakterystycznych dla raczej niżej postawionych zwierząt niż my.

Ależ uzasadniałem gdzieś tutaj na podstawie bezosobowych praw termodynamiki, że współczesna cywilizacja promuje zwiększony odsetek psychopatów w społeczeństwie. W sytuacji obfitości energii i rozliczeń pieniężnych, co mamy dziś, to właśnie psychopaci mają najlepsze predyspozycje oraz szanse, na zajmowanie kluczowych pozycji społecznych i zajmują je.
Pytanie podstawowe, czy gatunek ludzki jest zdolny do wytworzenia mechanizmów obronnych, umożliwiających przetrwanie, czy wyginiemy jak koty szablozębne.
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 14:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
asertywność powstała w celu obrony przed agresją i wykorzystywaniem.


I dlatego właśnie hasło "spadaj" nie ma NIC wspólnego z asertywnością, ponieważ samo jest przejawem agresji.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wszakże stała się znakomitym narzędziem zniewalania ludzi poprzez usłużne usprawiedliwianie egoizmu prowadzące do zniszczenia naturalnych więzi, negatywne nastawianie jednostek do siebie i zaostrzanie rywalizacji.


O jakim zniszczeniu naturalnych więzi poprzez asertywność Pan mówi? Czy "naturalną więzią" zatem jest np. bezceremonialne wtrącanie się psychopaty do życia innych? Czy te osoby mają spokojnie pozwalić na notoryczne wykorzystywanie się, bo w przeciwnym razie sami zostaną posądzeni o bycie... psychopatami? Dlaczego Pan nie poda KONKRETNEGO przykładu sytuacji i jej rozwiązania? Dlaczego nie ustosunkuje się Pan do mojego konkretnego przykładu (w wątku "Asertysność")? Skoro postrzega Pan asertywność jako zagrożenie, to jakie rozwiązanie proponuje Pan wzamian? Bo chyba jednak nie "fight or flight"...

Witold Jarmolowicz napisał/a:
powszechne w korporacjach szkolenia z asertywności są elementem zaostrzania wrogiej i bezpardonowej rywalizacji. Są elementem stymulacji psychopatycznych postaw i destrukcji czegoś, co nazwałbym przyzwoitością, na korzyść skuteczności osiągania celów po trupach.


To nie ma nic wspólnego z asertywnością. Tak samo jak reklamy nie uczą nikogo zdrowej miłości własnej i nie mają z nią nic wspólnego. To trochę tak jakby opierać wiedzę o psychologii na różnego rodzaju hellingerach, foleyowych, peale'jach czy innych tippingach. Może jednak warto powrócić do prawdziwego znaczenia asertywności (i przywrócić je) a nie odwoływać się do jego zakłamań i przeinaczeń? Bo na tej samej zasadzie można powiedzieć, że szacunek i miłość dla siebie jest czymś złym, ponieważ pojęcia te zostały zapaskudzone przez różnego rodzaju szarlatanów.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Bezsprzecznie bowiem psychopata, naruszając nieustannie cudzą tożsamość, w zakresie ochrony własnej jest ideałem asertywności.


Ale dla kogo jest "ideałem"? Dla Pana? Dla pańskich znajomych? Dla reszty świata? Bo dla mnie psychopata nie ma nic wspólnego z asertywnością, która zakłada przecież m.in. respektowanie granic innych.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Kultywuje się obecnie przekonanie, że przegrany jest sam sobie winien, bo był za słaby, za mało sprytny, dał się wpuścić w maliny i należał mu się łomot.


Służą temu różnego rodzaju "dobrystyczne", "pozytywno-myślicielskie" i "sekretne" książeczki i filmiki które właśnie z Tomkiem piętnujemy. To, co Pan napisał wyżej jest żywcem wyjęte z "Sekretu". Tyle, że "Sekret" nie ma nic wspólnego z rzetelną psychologią, a tym bardziej z realnym życiem.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dlatego asertywność, pomimo szczytnych założeń, stała się elementem budowania wrogich relacji pomiędzy zatomizowanymi jednostkami.


Nie asertywność, ale jej zniekształcony, zakłamany obraz. Należałoby jedno od drugiego oddzielić, a nie wrzucać do jednego worka.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
A takimi zawsze łatwiej rządzić, niż społeczeństwem patriarchalnym.


W takim razie, jak Pan wytłumaczy dojście do władzy Hitlera, Stalina, czy Mao w jaknajbardziej patriarchalnych społeczeństwach?

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 15:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Mały sadysta [...]
Mały sadysta [...]
Mały sadysta [...]
Mały sadysta [...]
Mały sadysta [...]


Kojarzy mi się to poniekąd ze średniowiecznym przekonaniem, że dziecko rodzi się złe i rolą rodzica jest wypędzenie z niego diabła poprzez odpowiednie wychowanie. Pogląd ten został później świetnie wykorzystany w tzw. "czarnej pedagogice", co można przeczytać w 18-19-wiecznych podręcznikach do wychowywania dzieci. Nota bene, skutecznie stosowanych również w 20 wieku.

Tyle, że ŻADNE DZIECKO NIE RODZI SIĘ "ZŁE", nie rodzi się psychopatą, sadystą, terrorystą czy dyktatorem. Tyle badań już przeprowadzono, tyle książek napisano na ten temat, a jak widać pogląd o tym, że dziecko może urodzić się "złe" nadal dominuje. Czy widział Pan kiedyś sadystycznego noworodka? Albo psychopatycznego noworodka? Na czym konkretnie polegała psychopatia takiego niemowlęcia?

Kiedy widzę/słyszę określenia "mały sadysta", "mały terrorysta", "mały histeryk", "mały złośliwiec", "mały potwór", "mały diabeł", to nóż mi się w kieszeni otwiera. I nie dlatego, że uważam dzieci za idealne aniołki, ale dlatego, że wiem, skąd te określenia się biorą i skąd się też biorą zaburzenia u dziecka. Jakież to doskonałe usprawiedliwienie dla rodzica - "od małego jest taki nieznośny! nic na to nie poradzę!" Bo kto by tam zwracał uwagę na to, co się działo, kiedy matka była w ciąży, jaki był poród, okres tuż po porodzie, oraz pierwsze 3 lata zycia tego "małego sadysty". A to są KLUCZOWE lata w życiu każdego człowieka bo właśnie wtedy kształtują się podstawy jego osobowości. Zdolnośc do empatii lub jej brak również, co potem w dużej mierze przyczynia się do psychopatii.

Polecam na ten temat znakomitą lekturę "Ghosts from the Nursery: Tracing the Roots of Violence" autorstwa Robin Karr-Morse i Meredith S. Wiley. Omawiane są w niej różne wieloletnie badania, obserwacje "trudnej młodzieży" i małoletnich przestępców, podana też jest obszerna bibliografia. Generalnie na podstawie tych badań i własnej pracy autorki dowodzą, że geny nie mają aż tak wielkiego znaczenia i że wszystko sprowadza się do najwcześniejszego okresu życia dziecka i roli najbliższych opiekunów w jego rozwoju.

Kolejną dobrą lekturą na temat psychopatów jest "The Sociopath Next Door" Marthy Stout.

Marishka

P.S. Oglądał Pan może "Synalka" z Macaulay'em Culkinem? Na pierwszy rzut oka - doskonałe psychopatyczne dziecko, uosobienie zła, prawda? Bo tak reżyser chciał to przedstawić. Niewiele wiemy o wczesnym dzieciństwie bohatera, niezbyt obszernie są pokazane relacje z rodzicami. Ale dwie rzeczy jednak mi utkwiły w pamięci - obecność młodszego rodzeństwa i ignorancja ciągle nieobecnego ojca. Czyli już można byłoby się czegoś uchwycić i pociągnąć głębiej, gdyby to się działo w rzeczywistości. I też by się okazało, że bohater wcale się nie urodził psychopatą, tylko w pewnym okresie zabrakło mu np. uwagi i bezgranicznej miłości rodziców.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 23:24   

Cytat:
Tyle, że ŻADNE DZIECKO NIE RODZI SIĘ "ZŁE", nie rodzi się psychopatą, sadystą, terrorystą czy dyktatorem. Tyle badań już przeprowadzono, tyle książek napisano na ten temat, a jak widać pogląd o tym, że dziecko może urodzić się "złe" nadal dominuje. Czy widział Pan kiedyś sadystycznego noworodka? Albo psychopatycznego noworodka? Na czym konkretnie polegała psychopatia takiego niemowlęcia?

To jest taki sam frazes jak wiele innych. Dzieci rodzą się lub są doprowadzane poprzez ciężki poród, szczepionki, ksenobiotyki, nietolerancje pokarmowe do różnych defektów i to jest fakt, któremu nikt nie zaprzeczy. Te defekty mogą być fizyczne lub umysłowe. To jest też niezaprzeczalny fakt. Defekty umysłu mogą polegać na ociężałości umysłowej, abulii, autyzmie, kretynizmie lub tylko dysortografii, dyskalkulii itp. Może wystąpić bardzo ciężki defekt w postaci nieodczuwania bólu. I dziesiątki innych spowodowanych przyczynami organicznymi, którym najdoskonalsza psychoterapia niewiele pomoże. Psychoterapia jest doskonała na globus histericus ale słuchu zniszczonego gentamycyną nic nie przywróci.
Zatem dzieci, nieliczne na szczęście, bywają obarczone defektami układu nerwowego niezależnie od psychiki rodziców.
Nie ma powodu, żeby akurat jedna, jedyna funkcja umysłu zwana empatią nigdy i w żadnym wypadku nie podlegała defektom. Elementarna logika mówi, że to nieprawdopodobne. Wmawianie sobie, że jest inaczej, to jeden z rodzajów dobryzmu.
JW
PS. Co nie znaczy, że nie można normalnego dziecka przerobić na psychopatę. Ale to już zupełnie inna bajka.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 23:43   

Cytat:
Bo na tej samej zasadzie można powiedzieć, że szacunek i miłość dla siebie jest czymś złym, ponieważ pojęcia te zostały zapaskudzone przez różnego rodzaju szarlatanów.

W każdym razie miłość do siebie brzmi dwuznacznie, ja wolę bardziej siermiężne określenie; zaakceptować samego siebie. Mniej w nim egzaltacji, więcej wyrozumienia dla ludzkich ułomności.
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lip 31, 2009 23:53   

Nawet przyjmując to co powyżej, okazuje się, że zaprezentował Pan po prostu stricte akademicką formę widzenia problemu. Zawsze dla mnie jest podejrzane, gdy człowiek dwoi się i troi, by wskazać na szczątkowy jedynie udział rodziców w psychopatologii. To zupełnie niewiarygodne, jak szczelną kurtyną odziewa się błędy tych, którzy w życiu dziecka są istotami najważniejszymi.
Nie widzę sensu w posługiwaniu się przykładami ewidentnych zaburzeń strukturalnych, tym bardziej, że nie dotyczą przeogromnej części społeczestwa nieświadomie powielającej szkodliwe wzorce domowe.

Tomek
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Nie Sie 02, 2009 12:09   

M i T napisał/a:
Nawet przyjmując to co powyżej, okazuje się, że zaprezentował Pan po prostu stricte akademicką formę widzenia problemu. Zawsze dla mnie jest podejrzane, gdy człowiek dwoi się i troi, by wskazać na szczątkowy jedynie udział rodziców w psychopatologii. To zupełnie niewiarygodne, jak szczelną kurtyną odziewa się błędy tych, którzy w życiu dziecka są istotami najważniejszymi.
Nie widzę sensu w posługiwaniu się przykładami ewidentnych zaburzeń strukturalnych, tym bardziej, że nie dotyczą przeogromnej części społeczeństwa nieświadomie powielającej szkodliwe wzorce domowe.
Tomek

Proszę nie uprawiać nadinterpretacji. Nigdzie nie pisałem o szczątkowym udziale rodziców. Pisałem o tym, że nie można absolutyzować wychowania, pisałem, że nie każde dziecko rodzi się wolne od psychopatii. Słynna tabula rasa, to pobożne życzenie oświeceniowych myślicieli. Dziecko rodzi się z określonymi predyspozycjami, które rodzice mogą wzmocnić albo wytłumić. Mogą też rodzice zrobić z dziecka kryminalistę albo społecznika. Niepotrzebnie sobie udowadniamy istnienie okresu wpajania, bo dotyczy on wszystkich ptaków i ssaków o czym sam pisałem.

Cytat:
Tyle, że ŻADNE DZIECKO NIE RODZI SIĘ "ZŁE", nie rodzi się psychopatą, sadystą, terrorystą czy dyktatorem.

Czyż to nie jest właśnie akademicka wiara w dogmat upowszechniony w czasach trochę późniejszych niż Średniowiecze, w Oświeceniu? Mógłbym się wykpić zgrabnym bon motem, że to paradygmat nawet nie średniowieczny, ale antyczny stworzony przez Arystotelesa, więc jeszcze bardziej przestarzały.
Nie jest dobrze wybierać tylko te fragmenty wiedzy, które potwierdzają nasze zdanie.
Rola rodziców w procesie kształtowania osobowości od czasów Freuda została przemłócona na wszystkie sposoby i nie negujemy tego. Bez rodziców dziecko pozostanie tylko zwierzątkiem i nie pomogą najgenialniejsze wrodzone predyspozycje.
Dobrze jest jednak sięgać do wszystkich źródeł, w tym również nowszych badań nad bliźniakami jednojajowymi wychowywanymi przez różnych opiekunów. Drodzy MiT, konsekwentnie pomijacie milczeniem ten aspekt.
Również wybiórczo pominęliście mechanizm obronny zwany sublimacją, znany od stu lat.
W każdym podręczniku sublimacja ilustrowana jest przykładem chirurga, który swój nieakceptowany społecznie popęd sadysty do znęcania się nad innymi, ranienia, sublimuje, "uszlachetnia" do pożytecznego społecznie zawodu chirurga operującego skalpelem.
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Sie 02, 2009 15:05   

Może w ten sposób:

- uważam, podobnie jak choćby A.Miller, że priorytetem rzutującym na dorosłe życie jak i na starość, jest relacja rodzic-dziecko. Im mniej krzywdy, tym mniejsze wystąpienie mechanizmów obronnych jak wyparcie, projekcja czy w procesie terapii częste przeniesienie.
Sarno dowiódł, jak wypieranie złości rujnuje zdrowie nie tylko psychiczne, ale generuje objawy somatyczne. Miller zaś udowodniła, że działa schemat: krzywda w dzieciństwie jest wypierana, bo dziecko nie jest w stanie oskarżyć rodziców, co jest zrozumiałe. W fazie dorastania na jedną chwilę występuje dyfuzyjny, niezbyt właściwie ukierunkowany bunt skrywający wciąż nieznane źródło emocji. Im człowiek bardziej był krzywdzony, tym bardziej będzie chronił swoich rodziców-katów. Meritum schematu jest fakt, że niewyrażone, jak to wspaniale określa Marishka, "zamrożone" emocje, skutkują w dorosłym, nieświadomym życiu bezlitosnym procesem powielenia krzywd na własne dzieci oraz nieustannym, ślepym poszukiwaniu kozłów ofiarnych. Idealizacja prawdziwych sprawców osiąga szczyty w średnim wieku, aby na starość zamienić się w żelbeton. Tacy ludzie będą karać i umniejszać każdy przejaw zachowania, jakie przypominać im będzie ich własne dążenia.
Naukowcy mylą się co do PMS, mylą się szpetnie co do depresji jak i do depresji poporodowej (tutaj matka nie jest w stanie pokochać dziecka, gdyż jego obecność powoduje, że sama zamienia się w dziecko, które nigdy nie zaznało odpowiedniej dawki uwag, pieszczot i całej sfery związanej z rodzicielską miłością. Taka nieświadoma własnych deficytów matka, nie będzie w stanie cieszyć się dzieckiem i obdarzyć je miłością, stąd cały pakiet objawów zwanych depresją poporodową).

- sublimacja, o której Pan pisze, jest tylko mechanizmem obronnym. Niczym więcej. Nie może być konstruktywna na dłuższą metę. Jeśli chirurg nieświadomie wybiera swój zawód, by kanalizować skrywany sadyzm, to znaczy to tylko tyle, że sam został skrzywdzony i to wypiera, bo jak zwykle - jeśli nie chodzi o pieniądze, to o rodziców. Chirurg ów nie może być człowiekiem autentycznym. Jest jak bomba zegarowa. W skrajnych przypadkach - jest wówczas jak w filmie Nacho Cerdy "Aftermath", który jak mi się uda znaleźć, podlinkuję. Nie jestem też w stanie sobie wyobrazić, że wypierający, sublimujący chirurg nie znajduje też innych form wyrażania swych ukrytych uczuć, a to naśmiewając się ze zwłok, żartując sobie z kolegami, czy niezauważalnych w naszym znieczulonym społeczeństwie form umniejszania dzieci, żony, samego siebie. Trzeba wnikać, nie ma że boli.
Można by zapytać, kto się w większości rekrutuje do rzeźni, do zawodu kata, policjanta, żołnierza itp. Odpowiedzi szczere nie byłyby mile widziane. Freud pitolił, że gdyby nie sublimacja, ludzie by się wzajemnie pozagryzali, ale kurcze, jeszcze wcześniej, w "O przyczynach histerii" podał faktyczną przyczynę nieszczęść człowieka. Czemu stchórzył?
Większość artystów, których uwielbiam, to właśnie nieszczęśliwe dorosłe, nieświadome dzieci, które krzyczą swoją sztuką - muzyką, filmem, książką, rzeźbą o tym, co ukryte. Większość żałośnie przyznaje, że gdyby nie ich rodzice, niczego by nie osiągnęli.


- co do jednojajowych bliźniaków. Ja z kolei słyszałem, że doświadczenie pokazuje, że wychowywani w dwóch odrębnych środowiskach, stawali się efektem tych środowisk, nie zachowując do siebie żadnych podobieństw, poza fizycznymi. I to jest całkiem logiczne.

Tomek
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Sie 02, 2009 18:21   

M i T napisał/a:
...Można by zapytać, kto się w większości rekrutuje do rzeźni, do zawodu kata, policjanta, żołnierza itp. Odpowiedzi szczere nie byłyby mile widziane...

Co "siem bedziem p.....lic" jak juz tak daleko jestesmy!!! 8-)

Na przyklad wszyscy zwolennicy "komuchowatosci"
przecie wszystko z nich wyplywa i widac to "az siem"
zygac chce. :razz: :razz: :razz:

Jacy to "zaklamani" i "malokumaci" "parafianie"? :razz:
.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Nie Sie 02, 2009 23:41   

Proste pytanie: czy większość rodziców powodujących kompleksy u swoich dzieci krzywdzi je świadomie, z pełną premedytacją, jak dajmy na to kapral dociera szeregowców?
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 00:53   

Oczywiście, że nieświadomie. Nie ma to jednak znaczenia, gdyż dziecko cierpi bezwzględnie.
W obliczu wiedzy, jaką dysponujemy, powielanie patologicznych wzorców w oparciu o idealizację rodziców, jest dla mnie nie do zaakceptowania. Każdy dorosły, który decyduje się na posiadanie dziecka, powinien rozliczyć się z własną przeszłością, bo jeśli nie, niechybnie skrzywdzi dziecko - oczywiście, że nieświadomie.

Tomek
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 07:08   

A jak ma to zrobić, skoro mimo najszczerszych chęci nie ma zielonego pojęcia o problemie? Problem jest nieświadomy, a żeby go rozwiązać, trzeba o nim wiedzieć przynajmniej to, że on tam gdzieś jest schowany, bo wtenczas można rozpocząć poszukiwania. To jest typowa kwadratura koła.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 07:39   

Cytat:
- co do jednojajowych bliźniaków. Ja z kolei słyszałem, że doświadczenie pokazuje, że wychowywani w dwóch odrębnych środowiskach, stawali się efektem tych środowisk, nie zachowując do siebie żadnych podobieństw, poza fizycznymi. I to jest całkiem logiczne.
Tomek


http://www.focus.pl/dodan...dorastamy/nc/1/
Oczywiście ten artykuł nie jest miarodajną pracą naukową i dowodem, wszakże dziś można sobie znaleźć wiele takich publikacji, jeżeli oczywiście jesteśmy otwarci na weryfikowanie własnych stereotypów, a nie tylko cudzych.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 12:09   

Cytat:
Robert Plomin, “Genetic and Environmental Mediation of the Relationship between Language and Nonverbal
Impairment in 4-Year-Old Twins,” Journal of Speech, Language, and Hearing Research 46, no. 6
(2003): 1271.
http://jslhr.asha.org/cgi...tract/46/6/1271
This study of 4-year-old twins investigated the genetic and environmental origins of comorbidity between language impairment and nonverbal ability by testing the extent to which language impairment in one twin predicted nonverbal ability in the co-twin. Impairment of language ability was defined as scores below the 15th percentile on a general language scale derived from a battery of diverse language tests. Four hundred thirty-six children, members of 160 monozygotic (MZ) and 131 same-sex dizygotic (DZ) twin pairs, were identified as language impaired. Language-impaired probands also suffered significant impairments in nonverbal ability. DeFries-Fulker extremes analysis showed evidence for substantial genetic mediation of the phenotypic relationship between language impairment and poor nonverbal ability in that language problems in one twin predicted poor nonverbal ability in the co-twin, much more so for MZ twins than for DZ twins. This finding held even when we excluded those children with language impairment whose nonverbal score indicated general cognitive delay. These results point to a general genetic factor that includes both language and nonverbal problems.

Tego jest więcej, np.
http://www.staff.amu.edu....a_wyklad_10.pdf

Rzecz nie w tym, żeby z uporem maniaka trzymać się jakiejś tezy i udowadniać sobie racje jedynie słuszne, tylko żeby poznać stan faktyczny.
Tabula rasa była odkrywczym przełomem w czasach Kartezjusza, gdy dominowały średniowieczne przesądy na temat urodzenia. W XX wieku prawie wszystkie kierunki psychologiczne odkrywały ważną rolę okresu wpajania. Przegięły w drugą stronę. Uznano że odpowiednim wychowaniem można osiągnąć wszystko, a genetyka się nie liczy. Teraz kolejni badacze przywracają równowagę i należną rolę dziedziczeniu. Nie jest to powrót do średniowiecza, tylko weryfikacja całkiem nowej, dwudziestowiecznej nauki.
JW
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pon Sie 03, 2009 12:47   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
...Uznano że odpowiednim wychowaniem można osiągnąć wszystko, a genetyka się nie liczy...

Bo bez "gieniow" Panie, geniuszem sie nie zostanie. :viva:

Pieknie to widac czytajac posty tych, ktorym
"genetyka" splatala figla. 8-) :hihi:
.
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 14:12   

grizzly napisał/a:

Bo bez "gieniow" Panie, geniuszem sie nie zostanie. :viva:

tjaa? to jest takie proste - te "geny"? niestety, w życiu widać, że są przypadki, że głupi rodzice mają inteligentne dzieci i na odwrót. Znam parę inteligentnych prawników, którzy odnieśli duży sukces w życiu i mają 2 córki, starsza poszła w ich ślady a młodsza jest zwyczajnie głupia - dlaczego?
Inny przypadek - Polacy, którzy mają najwyższą średnią inteligencję w Europie jako naród - dlaczego to się nie przekłada na sukcesy? Żydzi, mają najwięcej noblistów - to wynika z ich kultury, która celebruje uprawianie nauki, a ich średnia inteligencja nie jest wyższa od Polaków ale te dwie nacje różni WYCHOWANIE i sposób zorganizowania.
Można zauważyć, że owe "geny" są wygodnym pretekstem do wyzysku grup społecznych, coś jak karma, którą lamowie usprawiedliwiają wyzysk chłopów tybetańskich, którzy mają "złą" karmę.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pon Sie 03, 2009 14:18   

Inteligencja człowieka wcale nie implikuje sukcesu.
Można być super debilem i odnieść sukces-trzeba tylko znaleźć się w odpowiednim miejscu ,w odpowiednim czasie vide casus Wałęsa albo Palikot -mają aparycje buraka i inteligencje buta,a jednak sukces odnieśli .

PS.Polecam lekturę "Wystarczy być" Kosińskiego (film też) .
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 23:05   

Jedną z odmian psychopatii jest schizoidia. Występuje u polityków i nie tylko:

Cytat:

Schizoidia: Schizoidia lub psychopatia schizoidalna została wyróżniona już przez pierwszych sławnych twórców współczesnej psychiatrii. Od początku była traktowana jako lżejsza forma tego obciążenia, które jest przyczyną podatności na schizofrenię. Tego ostatniego związku nie udało się jednak zweryfikować statystycznie i nie wynaleziono dotąd żadnego testu biologicznego, który mógłby rozstrzygnąć ten dylemat. [...]

Ich zubożony światopogląd psychologiczny prowadzi do charakterystycznego pesymizmu w stosunku do natury ludzkiej. W ich wypowiedziach i pismach znajdujemy często swoisty tego wyraz. „Natura ludzka jest tak niedobra, że tylko silna władza ludzi o nadzwyczajnych racjonalnych umysłach może utrzymać ład w społeczeństwach”. Taki wyraz ich typowych przekonań nazwijmy „deklaracją schizoidalną”. [...]

Na skutek wspomnianego deficytu wyczucia realiów psychologicznych, są skłonni do błędnego interpretowania intencji innych ludzi.

Łatwo więc angażują się w działalności pozornie tylko moralnie słuszne, które w wyniku przynoszą szkody innymi ludziom i im samym.

Słaby nacisk emocji pozwala takim osobom rozwijać sprawne rozumowanie spekulatywne, swoisty obiektywizm, przydatne w nie-humanistycznych sferach działalności. Taka jednostronność czyni ich skłonnymi do mniemania o wyższości swoich umysłów w stosunku do „zwykłych” ludzi.

Częstotliwość występowania tej anomalii jest różna wśród różnych ras i narodowości - niska wśród typowych Afrykanów, najwyższa u Żydów. W przybliżeniu waha się od wartości pomijalnej do 3%. W Polsce szacuje się ją na około 0,7% populacji.


"Ponerologia polityczna" psychologa Andrzeja Łobaczewskiego.

Jak widać obwołanie się "narodem wybranym", stawiając siebie ponad resztę narodowości świata nie jest zdrowe.
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 23:28   

Na konferencji psychologicznej w Sztokholmie w sierpniu 2004 roku dr Babiak powiedział, że wśród ogółu ludności psychopaci stanowią od 1 do 2%, natomiast wśród menedżerów około 8%. Podobnego zdania jest prof. Robert Hare z kanadyjskiego University of British Columbia.

Wbrew wcześniejszym przekonaniom psychopata zasadniczo nie ma skłonności przestępczych, ale łatwo sięga do nieuczciwych metod. Wielu ludzi tego typu robi karierę. w przedsiębiorstwach, mediach, firmach prawniczych i w polityce. Naukowiec uważa ich za "drapieżników społecznych", którzy, jak wszelkie drapieżniki, znajdują dla siebie najbardziej dogodny teren łowów. Tam, gdzie chodzi o władzę, prestiż i pieniądze, zawsze pojawiają się psychopaci. Z reguły doskonale maskują swoją naturę, potrafią być charyzmatyczni, wzbudzają uznanie swą inteligencją i elokwencją.

Ten pan zabił co najmniej 30 osób:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 23:37   

Magdalinha napisał/a:
"Ponerologia polityczna" psychologa Andrzeja Łobaczewskiego.


Mam. Przebrnęłam przez całą. Napisana straszliwym językiem i z nadmiarem bełkotu, którego można było uniknąć. Ale kilka cennych uwag np. o nieuświadomionych i wypartych uczuciach oraz wpływie rodziców na psychikę dziecka gdzieś tam przemycił. Niepokojące jest jednak idealizowanie przez autora Zbiggiego Brzezińskiego. No ale nawet dobry psycholog może się okrutnie pomylić...

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Sie 03, 2009 23:39   

Magdalinha napisał/a:
Na konferencji psychologicznej w Sztokholmie w sierpniu 2004 roku dr Babiak powiedział, że wśród ogółu ludności psychopaci stanowią od 1 do 2%, natomiast wśród menedżerów około 8%. Podobnego zdania jest prof. Robert Hare z kanadyjskiego University of British Columbia.


A Dr. Martha Stout szacuje obecność psychopatów na 25%. Z własnych obserwacji skłaniam się bardziej ku jej wersji.

Marishka
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 00:33   

Babiak pewnie miał na myśli psychopatów wrodzonych a Stout szacuje łącznie z wtórnymi (pomijając słuszność klasyfikacji).
Hmm, 25% - no i jak tu nie stwierdzić, że imperialistyczny Zachód jest zgniły?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 06:19   

Magdalinha napisał/a:
Niestety, w życiu widać, że są przypadki, że głupi rodzice mają inteligentne dzieci i na odwrót. Znam parę inteligentnych prawników, którzy odnieśli duży sukces w życiu i mają 2 córki, starsza poszła w ich ślady a młodsza jest zwyczajnie głupia - dlaczego?
Inny przypadek - Polacy, którzy mają najwyższą średnią inteligencję w Europie jako naród - dlaczego to się nie przekłada na sukcesy? Żydzi, mają najwięcej noblistów - to wynika z ich kultury, która celebruje uprawianie nauki, a ich średnia inteligencja nie jest wyższa od Polaków ale te dwie nacje różni WYCHOWANIE i sposób zorganizowania.

Gdyby wysocy rodzice rodzice mieli zawsze dzieci nie mniejsze od siebie, to po kilkuset latach dzięki właściwościom postępu geometrycznego ludzie osiągnęliby wysokość żyraf.
Podobnie jest z inteligencją, nie mogą dzieci być zawsze inteligentniejsze od rodziców. Nie mogą też być zawsze głupsze. To podlega prawom statystyki Gaussa.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Wto Sie 04, 2009 07:06   

Cytat:
PS. Żeby dołączyć do czołówki światowej, trzeba maksymalnie wykorzystać nasze atuty gospodarcze, coś, czego mamy najwięcej, a czego gdzie indziej mają mniej, niż my.
Co to jest?
JW

Kiedyś zadałem takie pytanie. Poniżej jest odpowiedź.
Cytat:
Magdalinha napisał/a:
Inny przypadek - Polacy, którzy mają najwyższą średnią inteligencję w Europie jako naród - dlaczego to się nie przekłada na sukcesy? Żydzi, mają najwięcej noblistów - to wynika z ich kultury, która celebruje uprawianie nauki, a ich średnia inteligencja nie jest wyższa od Polaków ale te dwie nacje różni WYCHOWANIE i sposób zorganizowania.

Dlaczego ta inteligencja się nie przekłada na sukcesy? Ponieważ Polacy są inteligentni inaczej. Całą inteligencję wysilają nie na to, żeby coś osiągnąć, ale przede wszystkim na to, żeby uniemożliwić drugiemu sukces. Od tysiąca lat, z małymi przerwami, udaje się nad podziw skutecznie.
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Sie 06, 2009 15:17   

http://wiadomosci.onet.pl..._inne,item.html

Cytat:

Mózgi psychopatów są inne

Mózgi psychopatycznych przestępców różnią się od mózgów innych ludzi pod względem anatomii niektórych struktur - informują naukowcy brytyjscy na łamach pisma "Molecular Psychiatry". Zdaniem autorów pracy, odkrycie to może pomóc wyjaśnić biologiczne podłoże psychopatii.

Skłonności psychopatyczne są problemem społecznym, gdyż często prowadzą do popełniania poważnych przestępstw - morderstw czy gwałtów.

Biologiczne podłoże psychopatii jest jednak słabo poznane. Niektórzy z naukowców wśród jej przyczyn upatrują głównie czynników społecznych. Ale wcześniejsze badania sugerowały, że u psychopatów zaburzona jest czynność niektórych obszarów mózgu - jądro migdałowatego, które kontroluje emocje, m.in. strach czy złość oraz kory oczodołowo-czołowej, która bierze udział w procesie podejmowania decyzji.

Obie te struktury są połączone włóknami istoty białej tworzącej tzw. pęczek haczykowaty. Do tej pory nikt jednak nie badał tego połączenia u psychopatów.

Naukowcy z Instytutu Psychiatrii w londyńskim Collegium Królewskim w Londynie zastosowali w tym celu specjalną odmianę rezonansu magnetycznego określaną jako obrazowanie tensora dyfuzji (DT-MRI). Metoda ta pozwala obrazować subtelną anatomię istoty białej.

Badania przeprowadzono wśród psychopatów oskarżonych o usiłowanie morderstwa, nieumyślne spowodowanie śmierci, wielokrotny gwałt z uduszeniem lub więzienie kogoś i - dla porównania wśród zdrowych osób dobranych pod względem wieku i poziomu inteligencji.

Okazało się, że mikrostruktura pęczka haczykowatego różniła się znacznie między psychopatami a osobami z grupy kontrolnej. Rozmiar tych zmian miał silny związek z natężeniem zachowań psychopatycznych. Naukowcy upewnili się, że zaobserwowane różnice są charakterystyczne dla psychopatów po przebadaniu dodatkowej grupy osób, które w przeszłości miały problemy psychiatryczne. Ich zdaniem, wyniki te wskazują, że anatomiczne zmiany w mózgu mogą być podłożem zachowań psychopatycznych.

Zdaniem jednego z autorów pracy dra Michaela Craiga, odkrycie to - jeśli zostanie potwierdzone w większych badaniach - pomoże stworzyć bardziej kompletny obraz psychopatii, a potencjalnie może też przyczynić się do stworzenia metod terapii tego zaburzenia.


Tiaaaaaaa... Tylko czy ktokolwiek był zainteresowany szczegółowym zbadaniem dzieciństwa tych psychopatów? Jasne, że nie, bo w tym badaniu chodziło tylko i wyłącznie o udowodnenie pewnej tezy, ktora teraz przyniesie ogromne zyski koncernom farmakologicznym, które zaczną opracowywać cudowną pigułke na psychopatię.

Założę się, że gdyby jednak przestudiowali dzieciństwo każdego z tych osobników, to odnaleźliby prawdziwe przyczyny zaburzeń. Ale kogo to w obecnych czasach interesuje? To zbyt bolesne i pracochłonne. Pozatym, przecież komputerowe obrazki naszego mózgu tak wiele mówią (czyżby?) i nie mogą kłamać. Ale przede wszystkim są wygodnym usprawiedliwieniem.

Marishka

P.S. Dziś w pewnej amerykańskiej rozgłośni publicznej usłyszałam rozmowę z psychiatrą na temat depresji i najnowszych badań pokazujących wzrost liczby przeciętnych połykaczy Prozaka (przy jednoczesnym spadku odwiedzin w gabinetach psychoterapeutycznych). Już myślałam, że powiedzą, że jest to niepokojące zjawiso, ale myliłam się i to bardzo! Pan psychiatra powiedział, że jest to wspaniałe zjawisko bo ludzie są bardziej świadomi czym jest depresja (wg niego - ma ona podłoże biologiczno-genetyczne :shock: ) i wiedzą jak sobie pomóc. Bo teraz w Stanach antydepresanty przepisuje zwykły lekarz pod czas zwykłego badania :razz: Dzwoniły słuchaczki i jednej np. lekarz przepisał antydepresant na... polepszenie snu, innej - na obniżenie ciśnienia. Dobre!

Acha, jeśli dawniej do diagnozowania depresji stosowało się liste bodajże 9 pytań, to ten wybitny profesorek z którym dziś był wywiad skrócił ją do... 2 pytań. Wystarczy zapytać o 1) poczucie ciągłego rozdrażnienia w ciągu ostatnich 2 tygodni, oraz 2) obniżenie zainteresowania swoimi typowymi pasjami, a będziemy mieć znakomity powód by przepisać takiej osobie antydepresanty. I nikogo to nie dziwi, że o oburzeniu nie wspomnę?!
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Sie 09, 2009 15:39   

[quote="Magdalinha"]Ciekawy jest art "Oficjalna kultura w Ameryce - naturalny stan psychopatii?", który opisuje mechanizmy rozszerzania się psychopatii w społeczeństwie amerykańskim[quote]

No i jak tu się nie zastanawiać nad zdrowiem psychicznym takiego społeczeństwa, skoro "ponad 60 proc. Amerykanów uważa, że Stany Zjednoczone postąpiły słusznie zrzucając w 1945 roku bomby atomowe na japońskie miasta Hiroszima i Nagasaki"?

http://www.tvn24.pl/12691...,wiadomosc.html

Cytat:

Sondaż: Bomby na Hiroszimę i Nagasaki były okey

Ponad 60 proc. Amerykanów uważa, że Stany Zjednoczone postąpiły słusznie zrzucając w 1945 roku bomby atomowe na japońskie miasta Hiroszima i Nagasaki - wynika z opublikowanego we wtorek sondażu uniwersytetu w Quinnipiac, w stanie Connecticut.
Pierwsza z bomb spadła na miasto Hiroszima 6 sierpnia 1945 roku. Nagasaki zostało zbombardowane trzy dni później. W ataku zginęło w sumie co najmniej 210 tys. ludzi.

Republikanie i starsi "bardziej za"

Jak wynika z badania, aż 61 proc. Amerykanów sądzi, że prezydent Harry Truman miał rację podejmując decyzję o użyciu bomby atomowej wobec Japonii, co doprowadziło do jej kapitulacji. Przeciwnego zdania jest 22 proc. obywateli. Przeciwnego zdania jest 22 proc. obywateli.

Z decyzją USA sprzed 64 lat zgadza się 74 proc. badanych wyborców republikańskich i 49 proc. wśród zwolenników Demokratów.

Sondaż wykazał też, że poparcie spada z wiekiem. Decyzję o użyciu bomby atomowej aprobuje 73 proc. respondentów w wieku ponad 55 lat i 50 proc. badanych w wieku 18-34 lata.

Uniwersytet w dniach od 27 lipca do 3 sierpnia przebadał 2409 osób, które zarejestrowane są na listach wyborczych.


Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Sie 16, 2009 14:44   

Nie jestem jeszcze pewien, czy to dobre do tego wątku, ale wiele rzeczy wskazuje, że jednak.
Już chyba wiadomo, że psychopata to nie tylko Hannibal Lecter, Ed Gain, Andriej Czikatiło itp. Ba! Mi trudno jest porównywać ich szkodliwość - tak zresztą jawną i nie pozostawiającą złudzeń, ze szkodnictwem ludzi uważanych za normalnych, niejako wtopionych w społeczne normy zachowań, a zdradzających jednak oznaki bycia psychopatą.
Prosta droga do tego stanu wiedzie m.in. przez przekonanie że "ja nie lubię i nie odczuwam agresji", co stoi w sprzeczności z postawą, która agresją miota na lewo i prawo, skutecznie przy tym manipulując. Tym kończy się instytucja "negatywnych emocji", zaprzeczanie nienawiści, złości i tak dalej i tak w kółko.
Zapewne ludzie wnikliwi, których tu nie brakuje, wiedzą do czego się odnoszę.
Szlag jasny trafia dogmat o patologicznej czynności mózgu wynikłej ze złego szamania tak skutecznie, że kolaps tej zamiedzowej teoryjki pada jak daniel pod pazurami tygrysa. Widać to, jak się chce zobaczyć, na każdym kroku.
Fraza "psychopaci są wśród nas" jest dla mnie dość oczywista. Fraza , że "psychopaci to genetycznie są skrzywdzeni", jest dla mnie mało przekonująca. Jak i ta legenda o żarełku egzorcyzmującym człeka z depresji...

Tomek
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Sie 19, 2009 15:22   

Jak myślicie, kto może wypowiadać takie słowa?

http://wiadomosci.onet.pl/2028141,12,item.html

Cytat:
- Należy z nimi dalej walczyć, bez ceremonii, likwidując ich bez emocji i wahań, bo w przeciwnym razie sukcesów nie będzie - powiedział....
Dymitrij Miedwiediew.

Spróbujcie oderwać te słowa od imienia i nazwiska, by odpowiedzieć sobie na pytanie, kto może zabijać bez emocji i bez wahania. Jaki typ umysłu?
Przy odpowiedzi na to pytanie skupianie się na kontekście "terroryzmu", nie jest w zasadzie w ogóle istotne.
Kto rządzi społeczeństwami? Takich Miedwiediewów jest na pęczki.

Zabijanie "bez emocji".... zupełnie to przerażające.

Tomek
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Sie 19, 2009 15:37   

A tu zgoła odmienny przykład człowieka, który - jak donoszą - zaatakował pały, gdy ci przydybali go jak rozkopywał grób swej zmarłej partnerki.
To nie jest psychopata! To jest właśnie zasadnicza różnica. Mimo gorszącego purystów zachowania, ten człowiek kierował się EMOCJAMI. Teraz nie analizuję, czy były świadome.
Zakładając, że kierowało nim nieokiełznane i ogromne poczucie straty, którego np. nie mógł wyrazić w trakcie pogrzebu, to zwróćcie uwagę na fragment tekstu....


Cytat:
Policja ustala, dlaczego mężczyzna chciał rozkopać grób. Według nieoficjalnych informacji nagrobek należał do jego konkubiny, która została pochowana pod koniec maja. Niewykluczone, że po stracie ukochanej mógł doznać rozstroju psychicznego - informuje portal tvp.info.


Niewykluczone, że się załamał. Cóż, nie wszyscy dają sobie rade ze śmiercią bliskich, nie wszyscy zatykają umysł i uczucia prochami, nie każdy wytrzymuje taką stratę. W końcu nie każdy nieświadomie pragnie śmierci swego bliskiego...... W końcu, nie dla każdego pogrzeb to ustalanie, ile klesze się należy, jaki wybrać nagrobek i jak się ubrać.
Autor tego tekstu - jak sądzę, na co dzień nie bywa takim idiotą, jak wynika z tego fragmentu. On może nie wiedzieć, że śmierć kogoś bliskiego, naprawdę kochanego, może wiązać się z OGRRROMNĄ TRAUMĄ. Stąd domniemanie rozstroju. Domniemywają rozstrój. I jak to jest nazwane?! A człowiek nastrojony po stracie to jaki to jest? Kto jest nastrojony po śmierci bliskiego człowieka?

Ach...to informuje portal, nie człowiek. No, portal może nie wiedzieć...

Tomek
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Sie 22, 2009 21:33   

Świetny artykuł o psychopatach. Przewijają się w nim motywy Lennona, roli psychopatów w historii cywilizacji, ludzkiej natury, postawy żołnierzy amer. podczas II WŚ itp.

Cytat:
Zmierzch psychopatów

Kevin Barrett

„Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.” – słowa te wypowiedział John Lennon, zanim został zamordowany przez Marka Davida Chapmana, poddanego kontroli umysłu przez CIA.

Kiedy zapytano Gandhiego o jego zdanie na temat zachodniej cywilizacji, powiedział, że to byłaby dobra idea. Jednak ten często przytaczany cytat jest mylący, zakłada bowiem, że cywilizacja jest prawdziwym dobrodziejstwem.

Powiedziano nam, że cywilizowani ludzie pokojowo i w duchu współpracy współdzielą ze swoimi towarzyszami konieczne zadania tak, żeby wygospodarować czas wolny na rozwijanie sztuki i nauki. I chociaż byłaby to słuszna idea, nie tak się jednak rzeczy miały w okresie ostatnich 8 tysięcy lat w tak zwanych kulturach zaawansowanych.

Cywilizacja, jaką znamy, jest w dużej mierze tworem psychopatów. Wszystkie cywilizacje, łącznie z naszą, oparte były i są na niewolnictwie i „działaniach wojennych”. Nawiasem mówiąc, ten ostatni termin jest eufemizmem używanym dla masowych morderstw.

Powszechny przepis na cywilizację jest prosty:

1. Użyj kłamstw i prania mózgu dla stworzenia armii sterowanych, metodycznych masowych morderców;

2. Wykorzystaj tę armię, by zniewolić ogromną ilość ludzi (tzn. żeby przejąć kontrolę nad ich pracą i jej owocami);

3. Wykorzystaj tę niewolniczą siłę roboczą do udoskonalenia techniki prania mózgu (posługując się nadwyżkami ekonomicznymi, by zatrudnić pisarzy, księży, ludzi od Public Relation). Następnie wróć do kroku pierwszego i powtórz proces.

Psychopaci odegrali niewspółmierną rolę w rozwoju cywilizacji, są bowiem tak zaprogramowani, żeby bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia kłamać, zabijać, ranić i generalnie sprowadzać na ludzi ogromne cierpienie. Wynalazca cywilizacji – pierwszy plemienny wódz, który pomyślnie przeprowadził pranie mózgu armii sterowanych, masowych morderców – raczej na pewno był genetycznym psychopatą. Od czasu tego brzemiennego w następstwa odkrycia, psychopaci cieszą się znaczącą przewagą nad nie–psychopatami w walce o władzę w cywilizacyjnych hierarchiach, a szczególnie w hierarchiach militarnych.

Instytucje militarne są wprost idealne dla psychopatycznych zabójców. Te mniej więcej 5% mężczyzn, którzy nie czują wyrzutów sumienia zabijając swoich bliźnich, to najlepsi żołnierze. Pozostałe 95%, mężczyźni w najwyższym stopniu niechętni zabijaniu, są okropnymi żołnierzami, o ile nie zrobi się im prania mózgu z wykorzystaniem wysoce wyrafinowanych nowoczesnych technik, które zmienią ich (jest nadzieja, że tymczasowo) w funkcjonalnych sychopatów.

W swojej książce „On Killing” [O zabijaniu] podpułkownik Dave Grossman poprawił historię wojska, by naświetlić to, co normalnie historia ukrywa: fakt, że nauki militarne dotyczą w mniejszym stopniu strategii i technologii, a w znacznie większym przezwyciężania odruchowego ludzkiego oporu przed zabijaniem członków naszego własnego gatunku. Prawdziwą „Rewolucją w sprawach militarnych” było nie przejście Donalda Rumsfelda w roku 2001 do zaawansowanej technologii, lecz odkrycie dokonane przez generała brygady S.L.A. Marshalla w latach 40 tych ubiegłego wieku, że jedynie 15-20% żołnierzy II Wojny Światowej użyło swojej broni na linii ognia. „Tych 80-85%, którzy nie strzelali, oni nie uciekli ani się nie ukryli (w wielu przypadkach skłonni byli zaryzykować spore niebezpieczeństwo, by ratować kolegów, przynosić amunicję czy przekazywać meldunki), oni po prostu nie strzelali ze swojej broni do wroga nawet wtedy, gdy stawali w obliczu powtarzających się fal masowych ataków wojsk nie dbających o straty w ludziach [„szarże banzai”] (Grossman, str.4)

Odkrycie Marshalla oraz dalsze badania udowodniły, że we wszystkich poprzednich wojnach znikoma mniejszość żołnierzy – te 5% psychopatów z urodzenia i być może kilka procent tymczasowo chorych umysłowo naśladowców – wykonała niemal całe zabijanie. Normalni ludzie po prostu udawali i – o ile to w ogóle możliwe – odmawiali odbierania życia wrogiemu żołnierzowi, nawet jeśli oznaczało to oddanie własnego. Czyli: Wojny są zrytualizowanymi masowymi morderstwami dokonywanymi przez psychopatów na nie-psychopatach. (To nie może wyjść na dobre genetycznym zapisom ludzkości!)

Praca Marshalla doprowadziła do kopernikowskiej rewolucji w nauce o wojskowości. W przeszłości wszyscy byli przekonani, że żołnierz skłonny zabijać w imię swojego kraju jest (bohaterskim) wzorem, podczas gdy ten, który odmawia walki, jest (tchórzliwym) odchyleniem od normy. Prawda, jak się okazało, jest taka, że ten wzorcowy żołnierz pochodził z owych psychopatycznych pięciu procent. Pozostająca przy zdrowych zmysłach większość wolała raczej umrzeć niż walczyć.

Nasuwający się wniosek – zbyt przerażający, by łatwo go było strawić nawet podobnym Marshallowi i Grossmanowi – jest taki, że normy dotyczące zachowania żołnierzy w czasie walki ustalane były przez psychopatów. Oznacza to, że psychopaci kierują wojskiem jak instytucją. Gorzej, oznacza to, że psychopaci panują nad społeczną percepcją przedsięwzięć militarnych. Najwyraźniej w pozornie zdrowym, normalnym społeczeństwie, psychopaci korzystają z olbrzymiej ilości władzy.

Jak to możliwe? W „Ponerologii politycznej” Andrzej Łobaczewski wyjaśnia, że kliniczni psychopaci osiągają przewagę nawet w łagodnej rywalizacji wspinania się po drabinie społecznej hierarchii. Ponieważ potrafią kłamać bez wyrzutów sumienia (i bez charakterystycznego psychicznego napięcia, dającego się mierzyć przy użyciu wykrywacza kłamstw), mogą powiedzieć wszystko, co jest im potrzebne do osiągnięcia celu. W sądzie, na przykład, psychopaci potrafią w wiarygodny sposób sprzedawać jawne kłamstwa, podczas kiedy ich zdrowi psychicznie oponenci – z racji emocjonalnej skłonności do pozostawania w zasięgu głosu prawdy – są w znacznie gorszym położeniu. Zbyt często sędzia czy ława przysięgłych wyobraża sobie, że prawda musi leżeć gdzieś pośrodku, wydane wyroki są więc korzystne dla psychopatów. Podobie jak z sędziami i ławami przysięgłych ma się sprawa z tymi, którzy są w mocy podejmować decyzje co do tego, kogo popierać a kogo nie poprzeć w korporacyjnych, wojskowych i rządowych hierarchiach. W efekcie wszystkie hierarchie nieuchronnie zostają obsadzone psychopatami.

Tak zwani teoretycy spisku (z których część faktycznie zasługuje na pejoratywne zabarwienie tego mocno nadużywanego określenia) często wyobrażają sobie, że tajne stowarzyszenia Żydów, jezuitów, bankierów, komunistów, Bilderbergów, ektremistów muzułmańskich, papistów i tak dalej, potajemnie kontrolują historię, dokonują nikczemnych czynów i/albo zagrażają przejęciem władzy nad światem. Jako główny – według Wikipedii – „teoretyk spiskowy”, czuję się szczególnie uprawniony do zaoferowania innej, alternatywnej teorii spiskowej, która – podobnie jak spiskowe teorie na temat wydarzeń z 11 września – jest zarówno prostsza, jak i bardziej celna od powszechnie panującej mądrości. Oto ona: Jedynym spiskiem, który się liczy, jest spisek psychopatów przeciwko całej reszcie nas.

Za ewidentnym obłędem współczesnej historii stoi rzeczywisty obłęd psychopatów walczących o utrzymanie swojej niewspółmiernej władzy. A ponieważ władza ta jest coraz bardziej zagrożona, psychopaci są coraz bardziej zdesperowani. Jesteśmy świadkami apoteozy nadświata – zbrodniczy syndykat, albo zazębiające się ze sobą liczne syndykaty, czai się ponad zwykłym społeczeństwem i ponad prawem, dokładnie tak samo jak świat podziemny czai się pod spodem. W wydarzeniach 9/11 i wojnach będących ich bezpośrednim następstwem widzimy finalne, desperackie przejęcie władzy – albo „grę końcową” brutalnych, podstępnych gangów: hurtowników narkotykowych z CIA i zabójców prezydentów, międzynarodowych bankierów piorących brudne pieniądze i ich ekonomistów i innych fachmanów od brudnej roboty; skorumpowanych kontrahentów armii i napalonych generałów; drapieżców korporacyjnych wraz z ich politycznymi poplecznikami; specjalistów od prania mózgu i gwałcicieli umysłów eufemistycznie nazywanych ekspertami od operacji psychologicznych (psy-ops) i fachowcami od Public Relation (PR) – krótko mówiąc cała chora zgraja ewidentnych psychopatów rządząca naszą tak zwaną cywilizacją. A rządzą w przerażeniu. To swoją własną grozę utracenia kontroli projektują na resztę nas wysadzając w powietrze wieżowce Twin Towers i wzniecając chwilowe psychopatyczne szaleństwo zagrożenia terrorem w amerykańskim społeczeństwie.

Dlaczego patokracja boi się utraty kontroli? Bo jest zagrożona przez szerzenie się wiedzy. Największy strach w psychopacie budzi możliwość rozpoznania go. George H. W. Bush powiedział do dziennikarki Sarah McClendon w grudniu 1992 roku: „Gdyby ludzie wiedzieli, co zrobiliśmy, przepędziliby nas ulicami i zlinczowali”. Biorąc pod uwagę doniesienia, że wśród wielu innych swoich przestępstw Bush brał udział w imprezach, na które ściągano i wykorzystywano seksualnie, włącznie z aktami sodomii, prostytuujące się dzieci, jego powyższa wypowiedź winna być potraktowana poważnie.

Psychopaci idą przez życie wiedząc, że są zupełnie inni niż reszta ludzi. Szybko uczą się ukrywać swój brak empatii, jednocześnie obserwując wnikliwie cudze emocje, żeby umieć udawać normalność manipulując z zimną krwią normalnymi ludźmi.

Dzisiaj, dzięki nowym technologiom informacyjnym, jesteśmy bliscy zdemaskowania psychopatów i zbudowania cywilizacji dla, przez i składającej się z normalnych, zdrowych ludzi – cywilizacji bez wojen, cywilizacji opartej na prawdzie, cywilizacji, w której raczej ci nieliczni święci, a nie nieliczni z piekła rodem, będą ciążyć w kierunku stanowisk władzy. Posiadamy już wiedzę konieczną do diagnozowania osobowości psychopatycznych i trzymania ich z dala od stanowisk władzy. Posiadamy też wiedzę niezbędną do zdemontowania instytucji, w których szczególnie kwitną psychopaci – armii, służb wywiadowczych, wielkich korporacji i tajnych stowarzyszeń. Potrzebujemy jedynie jak najszerzej rozkrzewić tę wiedzę a także wolę wykorzystania jej.

Nade wszystko musimy informować społeczeństwo o tym, jak psychopaci dokooptowują i demoralizują normalnych ludzi.
Jeden ze sposobów, w jaki to robią, polega na manipulowaniu uczuciem wstydu i skłonnością do negowania – emocjami obcymi psychopatom, ale powszechnymi i łatwo wzbudzanymi u ludzi normalnych.

Pomyśl o tym, jak gangi i tajne stowarzyszenia (zamaskowane bractwa psychopatów) rekrutują nowych członków. Niektóre bandy przestępcze i sabaty satanistyczne wymagają, żeby dla zdobycia ich „naszywki” kandydat ubiegający się o przyjęcie popełnił morderstwo. „Skull and Bones” [Czaszka i Kości], tajne stowarzyszenie związane z uniwesytetem w Yale, które zaopatruje CIA w hurtowników narkotykowych, gwałcicieli umysłu, potwory znęcające się nad dziećmi i zawodowych morderców, wymaga od neofitów położenia się nago w trumnie i masturbowania się na oczach starszych członków stowarzyszenia z jednoczesnym recytowaniem całej swojej przeszłości seksualnej. Zmuszając neofitów do podejmowania zrytualizowanych zachowań, które w normalnym społeczeństwie byłyby ohydne i wstydliwe, bractwo psychopatów niszczy normalną osobowość kandydata, o ile miał takową, i zmienia człowieka w przybrany, zwyrodniały, zhańbiony cień jego wcześniejszego siebie – w sfabrykowanego psychopatę albo psychopatycznego praktykanta.

Ta manipulacja uczuciem wstydu przynosi dodatkową korzyść, czyniąc psychopatyczne organizacje praktycznie niewidocznymi dla normalnego społeczeństwa. Pomimo łatwo dostępnych doniesień mediów, amerykańscy wyborcy w 2004 roku zwyczajnie odmówili zobaczenia, że dwaj główni kandydaci na stanowisko prezydenta leżeli wcześniej nago w trumnie masturbując się przed starszyzną Czaszko-Kościowców, ażeby zostać przyjętymi do „Skull and Bones” i tym samym wejść do przestępczego nadświata. Podobnie wielu Amerykanów przez długi czas nie chciało zobaczyć tych „jastrzębich” (hawkish), bojowych ogniw tego nadświata, działających poprzez CIA, którzy w oczywisty sposób byli zabójcami JFK, MLK, RFK, JFK Jr., Malcolma X, Che, Allende, Wellstone’a, Lumumba, Aguilera’y, Diem, i niezliczonych innych stosunkowo nie-psychopatycznych przywódców. Nie chcieli również widzieć ciągłych zabójstw milionów ludzi na całym świecie składających się na amerykański holokaust. Odmawiają zobaczenia dowodu na to, że bractwa psychopatów kierujące najpoteżniejszymi amerykańskimi instytucjami dopuszczają się w stosunku do dzieci nabardziej przerażających form seksualnego wykorzystywania, jakie tylko można sobie wyobrazić, żeby wywołać u swoich ofiar dysocjacyjne zaburzenie tożsamości [znane wcześniej jako zaburzenie osobowości wielorakiej, Multiple Personality Disorder, MPD], a następnie używają uzyskanych tym sposobem niewolników kontroli umysłów jako dyspozycyjnych, często jednorazowych przemytników narkotyków, prostytutki czy zdalnie sterowanych zabójców po praniu mózgu, jak w filmie “Kandydat” [“Manchurian candidate”], a nawet jako wysłanników dyplomatycznych. Oczywiście odmawiają zobaczenia, że wydarzenia 9/11 są ewidentną operacją wewnętrzną i że ich własny aparat wojskowo-wywiadowczy zdominowany przez psychopatów stoi za niemal każdym głównym terrorystycznym skandalem ostatnich dziesięcioleci.

Wszystkie te psychopatyczne zachowania na szczycie hierarchii społecznej są po prostu zbyt wstydliwe, odwracają więc od nich wzrok,
zupełnie jak żony mężczyzn wykorzystujących seksualnie swoje dzieci odmawiają czasami zobaczenia tego, co mają w zasięgu wzroku. Gdyby przyrównać bardzo, bardzo głębokie zaprzeczenie do egipskiej rzeki, to dobrowolna ślepota obywateli amerykańskich byłaby głęboka jak Rów Mariański.

Jednak dzięki potędze internetu, ludzie na całym świecie zaczynają się budzić. Tak się składa, że jedyny, wyraźnie niepsychopatyczny republikański kandydat na prezydenta, Ron Paul, jest jednocześnie jedynym w ogóle kandydatem cieszącym się znaczącym poparciem zwykłych, szarych ludzi.

Jeśli „miłość” jest wryta w zwiastuny „Rewolucji Rona Paula”, jest tak dlatego, że dr Paul – dobrotliwy, miły, łagodny lekarz, który pomógł przyjść na świat ponad 4 tysiącom dzieci – bezwarunkowo uznaje, że rząd jest wymysłem i narzędziem psychopatów i dlatego musi być ściśle ograniczony co do jego możliwości i poddany rygorystycznemu systemowi kontroli i bilansów, ażeby narzędzia psychopatów – strach i nienawiść – nie zastąpiły miłości w roli spoiwa, które wiąże społeczeństwo w całość.

Schyłek militaryzmu w rozwiniętych krajach po II Wojnie Światowej, rozpowszechnianie się literatury oraz technologii w dziedzinie komunikacji, a także coraz silniejsze domaganie się przez ludzi możliwości lepszego życia – to wszystko razem stanowi wzbierającą siłę, która przeraża patokrację (tych na przemian konkurujących-a potem – współpracujących gangów psychopatów, którzy od samego świtu tak zwanej cywilizacji rządzili poprzez kłamstwa, strach i zastraszenie).

Od kiedy broń jądrowa uczyniła wojnę zjawiskiem przestarzałym, patokracja jest przerażona, że jej ulubiony mechanizn społecznej kontroli – zrytualizowana masowa rzeź – jest w coraz większym stopniu niedostępny. I jeśli wojna była wielką ludzką tragedią, to dramatyczne przystąpienie patokratów do substytutu wojny – ewidentnie fałszywej „walki z terroryzmem” – jest powtórzeniem jej w formie najjawniejszej farsy.

Naprawdę jesteśmy świadkami zmierzchu psychopatów. Czy w swoich śmiertelnych konwulsjach udało im się opuścić na nas wszystkich zasłonę wiecznej nocy, czy też oprzemy się im i przetrwamy, żeby zobaczyć świt cywilizacji wartej swojego imienia – jest kwestią najważniejszej decyzji, w podjęciu której my wszyscy pozostali, jakkolwiek skromnie, bierzemy dziś udział.

O autorze:
Dr. Kevin Barrett, współtwórca Muzułmańsko-Chrześcijańsko-Żydowskiego Przymierza dla Prawdy o 11 Września – LINK, nauczał angielskiego, francuskiego, arabskiego, o Amerykańskiej Cywilizacji, przedmiotów humanistycznych, literatury afrykańskiegj, folkloru oraz Islamu na uczelniach i uniwersytetach na obszarze zatoki San Francisco, w Paryżu i w Madison, w stanie Wisconsin. Barrett stał się aktywistą ruchu prawdy o wydarzeniach z 11 września w 2004 roku po tym, jak przeczytał książkę David’a Griffin’a pod tytułem Nowy Pearl Harbor oraz przeprowadził związane z tym badania, które to przekonały go, że Griffin trafnie podsumował dowody wskazujące, że 11 września był robotą sił wewnątrz USA.
Latem 2006 roku Republikańscy prawodawcy stanowi oraz prezenterzy sieci telewizyjnej Fox zażądali by Barrett został zwolniony z pracy w ramach której prowadził kurs Wstępu do Islamu na Uniwersytecie Stanu Wisconsin w Madison, ale uniwersytet nie ugiął się pod naciskami, a Barrett otrzymał wysokie noty od swoich studentów. Pojawił się w kilkunastu filmach dokumentalnych, prowadzi wykłady na szeroką skalę na temat wydarzeń z 11 września i jest gospodarzem trzech programów radiowych w trzech różnych stacjach o charakterze patriotycznym.


http://pracownia4.wordpre...ch-psychopatow/
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Sie 22, 2009 21:45   

[quote="Magdalinha"]Świetny artykuł o psychopatach.
Cytat:

Kevin Barrett


No bo Kevin Barrett to całkiem mądry gość jest. Szkoda, że do Kongresu się nie dostał, no ale kto by tam chciał kolejnego "prawdziwka" widzieć. Ech...

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 20:09   

Kiedyś pytałam dlaczego jedni są w stanie zabić,a drudzy nie ,co się dzieje w mózgu tych,którzy zabijają,no i znalazłam to;
Cytat:
Dziurawe głowy psychopatów


Tajemnice umysłu. Zachowanie morderców i gwałcicieli można wyjaśnić zmianami w budowie ich mózgów – twierdzą brytyjscy psychiatrzy.
Hannibal Lecter (tu grany przez Anthony’ego Hopkinsa) to najbardziej znany kinowy psychopatyczny morderca. Inteligentny i bez trudu manipulujący ludźmi
źródło: AFP
Hannibal Lecter (tu grany przez Anthony’ego Hopkinsa) to najbardziej znany kinowy psychopatyczny morderca. Inteligentny i bez trudu manipulujący ludźmi
+zobacz więcej

U poddanych badaniom psychopatów naukowcy zauważyli uszkodzone połączenie obszarów mózgu sterujących emocjami i podejmowaniem decyzji. Im większe były te dziury, tym silniejsza skłonność do przestępczych działań – twierdzi dr Michael Craig z Instytutu Psychiatrii King’s College Hospital.

Kłopot z komunikacją

To, że zbrodnicze postępki psychopatów mogą się wiązać z zaburzeniami funkcjonowania mózgu, podejrzewano od dawna. Świadczyły o tym m.in. wyniki badań, w których osoby ze zmianami zachowywały się agresywnie. Zidentyfikowano również różnice w działaniu ciała migdałowatego i kory przedczołowej u psychopatów. Teraz udało się te odmienności precyzyjnie zlokalizować i zmierzyć.

– Odkryliśmy, że połączenia u psychopatów nie są tak dobre jak u normalnych ludzi – mówi agencji Reuters dr Craig. – Określiłbym to jako drogę między dwoma obszarami mózgu. U psychopatów jest ona dziurawa i generalnie źle utrzymana.

"Badania brytyjskich naukowców to kolejny dowód łączący zachowania przestępcze z budową anatomiczną i funkcjonowaniem mózgu"

Szlak komunikacyjny, o którym mówi naukowiec, to tzw. pęczek haczykowaty łączący ciało migdałowate z korą przedczołową. Uważa się, że ten pierwszy region odpowiada za przetwarzanie emocji i podniecenia. Drugi – za podejmowanie decyzji i kontrolę emocji. Osoby z uszkodzeniami kory przedczołowej mogą się stać wulgarne i impulsywne, a także bezkrytyczne wobec siebie.

W eksperymencie opisywanym w „Molecular Psychiatry” dr Craig oraz Declan Murphy i Marco Catani przebadali dziewięć normalnych osób oraz dziewięciu psychopatów (m.in. wielokrotnych morderców, dusicieli, gwałcicieli, sprawców porwań i uwięzień).

– Próby nakłonienia tych ludzi do wzięcia udziału w podobnym badaniu, włożenie ich do skanera i radzenie sobie z ochroną nie były łatwą sprawą – przyznaje dr Craig.

Złapać, zanim zabiją

Naukowcy skorzystali z nowej metody badania pracy umysłu – rezonansu magnetycznego z obrazowaniem tensora dyfuzji (DT-MRI). Pozwala ona śledzić połączenia nerwowe w mózgu.

Jakie skutki dla medycyny i wymiaru sprawiedliwości może mieć odkrycie Brytyjczyków? Czy oznacza, że psychopatów, potencjalnych zbrodniarzy, będzie można wykrywać skanowaniem mózgu?

– Na dyskusję o tym, jakie to ma znaczenie moralne dla społeczeństwa i jak społeczeństwo chce rozwiązać ten problem, jest jeszcze za wcześnie – zastrzega dr Michael Craig. – Na razie najważniejsze jest ustalenie, skąd się biorą te ubytki. Czy ludzie się z nimi rodzą, czy powstają w dzieciństwie, czy może są konsekwencją jeszcze czegoś innego?

Badania te pozwolą na precyzyjne diagnozowanie zaburzeń osobowości. Psychopaci, również ci niebezpieczni dla społeczeństwa, są świetnymi kłamcami i potrafią manipulować innymi ludźmi np. w celu uniknięcia wyższej kary. W przyszłości możliwe będzie nawet stworzenie terapii łagodzącej lub usuwającej psychopatię. Ale do tego potrzebne są dalsze badania – podkreślają autorzy.

– Znaczenia tych badań nie sposób przecenić. Ubytki w strukturze mózgu przestępców niosą implikacje dla naukowców, lekarzy i wymiaru sprawiedliwości – mówi Craig.

Guz pedofila

Nowe doniesienia Brytyjczyków to kolejny dowód ściśle łączący zachowania przestępcze z budową anatomiczną mózgu. Przed rokiem naukowcy z Uniwersytetu Cincinnati stwierdzili, że uszkodzenia mózgu sprawiają, iż ludzie stają się bardziej agresywni i statystycznie częściej trafiają do więzienia. W badaniu rezonansem magnetycznym ubytek komórek w tzw. przednim zakręcie obręczy oszacowano na ok. 1 proc.

Jeszcze mocniejsze dowody zgromadzono w przypadku pedofilii. Badania przestępców rezonansem magnetycznym na Uniwersytecie Yale i w kanadyjskim Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego wykazały, że tego typu skłonności mogą się łączyć z mniejszą objętością płatów skroniowych i ciemieniowych, a także niższą aktywnością podwzgórza.

Najciekawszy wydaje się jednak przypadek 40-letniego nauczyciela w USA, który nagle zaczął się interesować pornografią, również z udziałem dzieci. Ponieważ skarżył się na bóle głowy, wykonano skanowanie mózgu. Lekarze odkryli, że w korze przedczołowej mężczyzny znajduje się spory guz nowotworowy. Gdy go usunięto, zachowanie pacjenta wróciło do normy.

Po kilku miesiącach zainteresowanie pornografią wróciło – badania wykazały, że to nawrót choroby. Guz powtórnie usunięto, a wraz z nim pedofilskie skłonności.

http://www.rp.pl/artykul/...sychopatow.html
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 20:18   

Cytat:
Złapać, zanim zabiją


Jak w "Minority Report"?

Cytat:
Jeszcze mocniejsze dowody zgromadzono w przypadku pedofilii.


Tyle że nie pomyśleli by zapytać tych pedofilów o ich dzieciństwo, czy przypadkiem nikt ich nie molestował, nie wykorzystywał, nie gwałcił. Bez rzetelnej wiedzy na ten temat wszystkie kolorowe obrazki świecących się tych czy innych cześci mózgu są guzik warte.

Marishka

Na początku artykułu wspominaja o Lecterze, a mi się przypomina z kolei "Czerwony Smok" (znakomite obydwie wersje tego filmu) i znakomicie przedstawiona przyczyna psychopatii Mr D. Czy ktoś zwrócił na to uwagę?
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 20:22   

Marishko, napisano ;
Cytat:
Na razie najważniejsze jest ustalenie, skąd się biorą te ubytki. Czy ludzie się z nimi rodzą, czy powstają w dzieciństwie, czy może są konsekwencją jeszcze czegoś innego?

Może jeszcze nikt dokładnie nie zbadał dzieciństwa, jako przyczyny tych zmian,a wartałoby,bo na pewno dzieciństwo ma wielki wpływ,no ale kto by się tam skupiał na nim...
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 20:33   

M i T napisał/a:

Na początku artykułu wspominaja o Lecterze, a mi się przypomina z kolei "Czerwony Smok" (znakomite obydwie wersje tego filmu) i znakomicie przedstawiona przyczyna psychopatii Mr D. Czy ktoś zwrócił na to uwagę?

Marishko z tego filmu kojarzę tę scenę,jak matka czy ojciec chłopca zaczął/zaczęła krzyczeć na niego bo zesikał się ze strachu,a temu psychopacie przypomniało się jego dzieciństwo.
Czy w ogóle dobrze kojarzę?Film oglądałam dawno temu,może coś pomyliłam?
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 20:37   

Marishka napisała
Cytat:
.... wspominaja o Lecterze, a mi się przypomina z kolei "Czerwony Smok" (znakomite obydwie wersje tego filmu)


Kwiatuszku, nie mogę się z Tobą zgodzić :-D
Wersja Michaela Manna z lat 80-tych odskakuje o lata świetlne od "Czerwonego smoka" z Hopkinsem. Ten drugi - dla mnie - jest filmem zdecydowanie na jeden raz i nie ratuje go ani Fiennes ani Hopkins. Ale to taka nasz mała różnica zdań w całym katalogu wspólnych i równorzędnych zachwytów lub psioczeń :)

Twój Tomek :hug:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 20:55   

Iga napisał/a:
z tego filmu kojarzę tę scenę,jak matka czy ojciec chłopca zaczął/zaczęła krzyczeć na niego bo zesikał się ze strachu,a temu psychopacie przypomniało się jego dzieciństwo.Czy w ogóle dobrze kojarzę?


, dobrze kojarzysz. To z tej nowej wersji z Ralphem Fiennesem w roli tytułowego psychopaty. Scena o której piszesz była na samym końcu. Detektyw (Edward Norton) polujący na Czerwonego Smoka zastosował znakomity "trick", kiedy zauważył, że jego synek (trzymany przez Fiennesa) zesikał się ze strachu. Wyszydzał niby swojego syna, doskonale wiedząc jaki efekt będzie to miało na mordercę, który sam w dzieciństwie sikał w majtki i któremu "kochająca" babcia groziła, że obetnie peniska.

Z kolei w starej wersji (Mannowski "Manhunter" z 1986 r.) ten sam detektyw (William Petersen) rzuca mimochodem genialne zdanie, że dziecko nigdy nie jest winne, że to zawsze jakieś zaniedbanie rodziców, które prowadzi później do przestępstw i zaburzeń, coś w tym stylu.

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 21:10   

M i T napisał/a:

, dobrze kojarzysz. To z tej nowej wersji z Ralphem Fiennesem w roli tytułowego psychopaty. Scena o której piszesz była na samym końcu. Detektyw (Edward Norton) polujący na Czerwonego Smoka zastosował znakomity "trick", kiedy zauważył, że jego synek (trzymany przez Fiennesa) zesikał się ze strachu. Wyszydzał niby swojego syna, doskonale wiedząc jaki efekt będzie to miało na mordercę, który sam w dzieciństwie sikał w majtki i któremu "kochająca" babcia groziła, że obetnie peniska.
Marishka

Teraz to sobie już dokładnie przypominam.
Tej starszej wersji nie oglądałam,a widze,że wartałoby.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 21:15   

Iga napisał/a:
Tej starszej wersji nie oglądałam,a widze,że wartałoby.


Pewnie za rok znów będzie powtarzana w TV, w tym roku już była, nie tak dawno temu. Jest też na torrentach, if you know what I mean :)

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Śro Wrz 23, 2009 21:31   

M i T napisał/a:
if you know what I mean :)
Marishka

I know,I know 8-)
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 08:55   

quote="Iga"]Marishko, napisano ;
Cytat:
Na razie najważniejsze jest ustalenie, skąd się biorą te ubytki. Czy ludzie się z nimi rodzą, czy powstają w dzieciństwie, czy może są konsekwencją jeszcze czegoś innego?

Może jeszcze nikt dokładnie nie zbadał dzieciństwa, jako przyczyny tych zmian,a wartałoby,bo na pewno dzieciństwo ma wielki wpływ,no ale kto by się tam skupiał na nim...[/quote]

Badał , badał. Na temat modelowych psychopatów istnieje całkiem niezła bibliografia.Skądinąd to fascynujący temat 8-)
Zasadniczo wyróżnia się dwa typy serial killers : zorganizowany i niezorganizowany.
Zorganizowany : zasadniczo nieźle wykształcony - przynajmniej szkoła średnia , nierzadko studia.Iloraz inteligencji nawet bywa ponadprzeciętny.Zadbany , z wypracowanym statusem społecznym , ojciec rodziny.Nie wzbudza większych podejrzeń poza incydentalnymi atakami wściekłości przy konfliktach.Może mieć pojedyncze ,zadawnione , raczej epizodyczne konflikty z prawem.Osobowość dominująca.Zbrodnie troskliwie planuje i wykonuje wg konsekwentnie wypracowanego planu.Miewa zazwyczaj klucz doboru ofiar.Często wdaje się w różne formy dialogu z policją.Torturuje i gwałci ofiary ale po ich śmierci interesują go wyłącznie jako źródła trofeów.W dzieciństwie : zazwyczaj starszy z rodzeństwa , poddawany niespójnym metodom wychowawczym , często incydent wykorzystania seksualnego w dzieciństwie.Brak reakcji psychotycznych zasadniczo.( Paul Bernardo , David Berkowitz)
Niezorganizowany : zazwyczaj niski iloraz inteligencji , niski poziom edukacji. Niski status społeczny względnie alienacja społeczna. Często samotny , uważany przez otoczenie za dziwaka , lumpa albo "psychola".Zazwyczaj słaby psychicznie , często niewydolny w normalnych relacjach seksualnych.Morduje przypadkowe ofiary bez klucza, bez planu.Często odbywa rytuały lub stosunki płciowe po śmierci ofiar.W dzieciństwie : zazwyczaj młodszy z rodzeństwa , poddawany wyraźnie nadmiernym rygorom wychowawczym aż do represji włącznie, rodzina miewa wywiad uzależnień.Częste epizody zachowań psychotycznych.(Albert Fish , Richard Ramirez)
Dość "zabawne" porównanie : zorganizowany miewa przyzwoity , zadbany wóż klasy średniej lub wyższej , niezorganizowany nie ma lub przysłowiową przerdzewiałą półciężarówkę z lat 50-tych.

Łączą ich jednak pewne żelazne punkty niezależnie od stopnia zorganizowania :
w dzieciństwie zabawy poelgające na torturowaniu zwierząt , inicjowanie pozarów i uwaga : moczenie nocne.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 16:59   

Bruford,dobry opis.
Ciekawe czy zbytni pedantyzm może być cechą charakterystyczną psychopaty.
Dawno temu oglądałam taki film,tytułu sobie nie przypomnę (może ktoś oglądał) .
Nie wiem dokładnie jak to było,ale kobieta poszła do łazienki i coś "krzywo" przewiesiła ręczniki.
Ten to zobaczył i zapytał ją ;"czy uważasz,że jest wszystko w porządku?" ,a ona odpowiedziała ,że tak,a ten się wściekł,bo nie było w porządku,ręczniki były "krzywo" przewieszone .
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 17:01   

Iga napisał/a:
Dawno temu oglądałam taki film,tytułu sobie nie przypomnę (może ktoś oglądał) .


"Sleeping With The Enemy" z Julią Roberts w roli głównej.

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 17:05   

M i T napisał/a:

"Sleeping With The Enemy" z Julią Roberts w roli głównej.
Marishka

Marishko byłam prawie pewna,że oglądałaś ten film i napiszesz tytuł :D
Dzieki za przypomnienie :)
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 19:30   

Iga napisał/a:
...Ciekawe czy zbytni pedantyzm może być cechą charakterystyczną psychopaty... "krzywo" przewiesiła ręczniki.
Ten to zobaczył i zapytał ją ;"czy uważasz,że jest wszystko w porządku?"...


To byl pewnie "pierwszy stopien", bo gdyby stanowczo zazadal
aby recznik "wisial prosto" to pewnie bylby to "drugi stopien".

No a jeszcze, gdyby przyczepil sie, ze jest mokry "za mocno",
pofaldowany "za duzo", czy oswietlony "z ukosa", to nalezaloby
rozwazyc propozycje "wyzszego zaszeregowania"? :hihi:
.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 19:42   

Grizzly założę się,że gdybyś oglądał ten film ,to treść Twojego posta byłaby zupełnie inna,no ale w sumie co tam...może być i tak .
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 19:48   

Dla mnie pedantyzm jest czymś czego sie boje, miałam chlopaka chorobliwego pedanta, masakra, nie da sie zyc z kims takim...oni molestują psychicznie.... :faint: :razz:

gdy na łyżeczce od cukry był cukier to była awantura, nóż musiał zawsze leżeć w tym samym miejscu w szufladzie...gdy wykipiało mleko to była zupełna porażka, nic tylko uciekać...bo inaczej awantura...mogłabym mnożyć takich przykładów setki
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 19:52   

Iga napisał/a:
Grizzly założę się,że gdybyś oglądał ten film ,to treść Twojego posta byłaby zupełnie inna,no ale w sumie co tam...może być i tak .

moj post ma "drugie dno" (zobacz na priv).

Twoj post zainspirowal mnie do rozmyslan nad takimi
i podobnymi gestami!!! :shock:
.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 19:57   

Molka napisał/a:
...oni molestują psychicznie.... :faint: :razz:...

Viola to "bardzo, bardzo delikatnie" opisane. 8-)

Tacy ludzie sa obok nas, obserwuja i "energetyzuja sie"
widzac odmienne od ich idealu "kompulsje"! :shock:
.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 20:04   

grizzly napisał/a:
Molka napisał/a:
...oni molestują psychicznie.... :faint: :razz: ...

Viola to "bardzo, bardzo delikatnie" opisane. 8-)

Tacy ludzie sa obok nas, obserwuja i "energetyzuja sie"
widzac odmienne od ich idealu "kompulsje"! :shock:
.


kiedys była taka sytuacja , tak sie o jakas wkurzył ze podarł moja chustę na szczepy, gdyby nie ta chusta pewnie mnie by się oberwało, nawiasem mowiąc raz pchnął mnie na ścianę, po tym incydencie już nie byłam jego kobieta, decyzja szybka jak cięcie skalpelem... :-)

nawiasem mówiąc student medycyny... :faint:
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 20:14   

o rany, to jakbyscie pisali o moim tacie :x pedantyzm i nerwica natrectw w jednym. Zawsze w domu sie czulam jakby rzeczy byly wazniejsze ode mnie.

Molka ja juz z doswiadczenia wiem, ze lepiej byc z 'brudaskiem' niz z pedantem. Moze brudasek to zle slowo, bo nie lubie brudu w domu, ale z abnegatem.
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 20:22   

JaśniePani napisał/a:
o rany, to jakbyscie pisali o moim tacie :x pedantyzm i nerwica natrectw w jednym. Zawsze w domu sie czulam jakby rzeczy byly wazniejsze ode mnie.

Molka ja juz z doswiadczenia wiem, ze lepiej byc z 'brudaskiem' niz z pedantem. Moze brudasek to zle slowo, bo nie lubie brudu w domu, ale z abnegatem.


po tych wątpliwej przyjemności przeżyciach uwielbiam facetów którzy po przyjściu do domu ściągają skarpety i rzucają w kąt, to oznaka dla mnie że gościu jest normalny... :hah:
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 20:41   

dla mnie tez :-D sama lubie tak porzucac odzieza.

W zeszlym mcu bylismy na slubie kuzynki, przyjechalismy po mlodych do domu, bo uzyczalismy im samochod, moi rodzice tez przyjechali, wchodzimy a tam normalny jak dla mnei nielad spieszacych sie ludzi, niestety ojciec wypatrzyl, ze w sypialni mlodzi mieli niezascielone lozko - rozgrzebana koldre i ciuszki porozrzucane pomeblach, no matko, wspominal to do konca uroczystosci, ze jak mozna tak zyc, tak mieszkac :faint: nie trafialy argumenty, ze to ich mieszkanie, ich zycie, nie odpuszczal.
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 21:04   

dla mnie najgorsze jest takie zamęczanie drugiej osoby narzucaniem swojej wizji postrzegania rzeczywistości...niestety czasami detaliczne sprawy potrafią zniszczyć radość płynącą z obcowania z drugim człowiekiem, przecież tak naprawdę rzeczy materialne mają ułatwiać nam życie a nie być istotą życia... :shock:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 21:19   

Molka napisał/a:
przecież tak naprawdę rzeczy materialne mają ułatwiać nam życie a nie być istotą życia... :shock:


Dlatego złamana noga z powodu poślizgnięcia się na leżącej pośrodku parkietu skarpecie abnegata (skądinąd ostatecznie niedbalucha), nie powinna być żadnym problemem. Należy zatem zacisnąć zęby z bólu, zadzwonić po pogotowie - albo wzorem Adama, pomóc sobie samemu - potem przeprosić, że lekarz musiał przyjechać, za bałagan w pokoju, a następnie z uśmiechem na ustach, jadąc do szpitala pełnego paciorkowców, dziękować mężowi, że taki z niego kochany niedbaluszek i a za to również, że łaskaw jest nie zabijać związku swą dbałością.

Tomek
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 21:22   

q.
_________________
Pachelbel Canon in D
Ostatnio zmieniony przez Neska Śro Paź 26, 2011 23:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 21:29   

M i T napisał/a:

Dlatego złamana noga z powodu poślizgnięcia się na leżącej pośrodku parkietu skarpecie abnegata (skądinąd ostatecznie niedbalucha), nie powinna być żadnym problemem. Należy zatem zacisnąć zęby z bólu, zadzwonić po pogotowie - albo wzorem Adama, pomóc sobie samemu - potem przeprosić, że lekarz musiał przyjechać, za bałagan w pokoju, a następnie z uśmiechem na ustach, jadąc do szpitala pełnego paciorkowców, dziękować mężowi, że taki z niego kochany niedbaluszek i a za to również, że łaskaw jest nie zabijać związku swą dbałością.

Tomek

Piękny post Tomek ! 10/10
Nie jestem pedantką ,nie mam sterylnie czystego mieszkania,ręczniczków równiutko poukładanych od linijki,nie wrzeszczę,że dzieci czy mąż położyli duży talerz na małym,ale też u mnie nie walają się po podłodze jakieś skarpety i w ogóle porozwalane wszędzie ciuchy,bo to druga skrajność :razz:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 21:34   

JaśniePani napisał/a:
o rany, to jakbyscie pisali o moim tacie :x pedantyzm i nerwica natrectw w jednym.


A wiesz może jak ojciec był wychowywany przez swoich rodziców? Czy ostro pilnowali dyscypliny i porządku? Czy karali go za każde drobne odstępstwo?

Takie zmuszanie dziecka do porządku to straszna rzecz. Mój ojciec kiedy chciał się wyżyć, to wywalał wszystko z szafy i kazał spowrotem pukładać bo jak wróci to sprawdzi. Po czym elegancko się stroił, perfumował i wychodził z domu trzaskając drzwiami. Często robił takie rewizje z pasem w ręku. niewyżyty!

Przez to od dziecka miałam awersję do porządku, skrupulatnego segregowania i układania wszystkiego. Wolę tzw. "twórczy bałagan" w którym potrafię wszystko szybko odnaleźć i nie uznaję strylnego porządku. Każda skrajność jest w sumie szkodliwa.

JaśniePani napisał/a:
To masakra znosic takiego czlowieka.


Nie musisz! Nie mieszkasz już z nim pod jednym dachem, nie jesteś ani jego własnością ani żoną, nie musi mieć nad Tobą władzę. To "znosić czy nie znosić" zależy od Ciebie. A że Twoja matka to znosi, to juz jest jej problem i wybór. Ona też może to zmienić.

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 22:24   

M i T napisał/a:
Wolę tzw. "twórczy bałagan" ...
Marishka

Ja znów nazywam to "artystycznym nieładem" :)
Ostatnio zmieniony przez Iga Czw Wrz 24, 2009 22:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 22:33   

q.
_________________
Pachelbel Canon in D
Ostatnio zmieniony przez Neska Śro Paź 26, 2011 23:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Wrz 24, 2009 22:37   

JaśniePani napisał/a:
Jak sie wlacza opcje 'pomogl'?

Ty akurat w tym wątku nie możesz kliknąć Marishce i Tomkowi "Pomógł",bo nie jesteś autorem wątku,ale ja myślę,że Twoje słowa też wiele znaczą :)
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 10:48   

M i T napisał/a:
Molka napisał/a:
przecież tak naprawdę rzeczy materialne mają ułatwiać nam życie a nie być istotą życia... :shock:


Dlatego złamana noga z powodu poślizgnięcia się na leżącej pośrodku parkietu skarpecie abnegata (skądinąd ostatecznie niedbalucha), nie powinna być żadnym problemem. Należy zatem zacisnąć zęby z bólu, zadzwonić po pogotowie - albo wzorem Adama, pomóc sobie samemu - potem przeprosić, że lekarz musiał przyjechać, za bałagan w pokoju, a następnie z uśmiechem na ustach, jadąc do szpitala pełnego paciorkowców, dziękować mężowi, że taki z niego kochany niedbaluszek i a za to również, że łaskaw jest nie zabijać związku swą dbałością.

Tomek


Tomku nie zrozumiałeś albo nie chciałeś zrozumieć, co chcesz mi udowodnić? "Skarpeta" ma znaczenie symboliczne, chciałam zobrazować problem, iż wchodząc w relacje bliższe z mężczyzną ( zapala mi się czerwone światełko - uraz) obserwuję ...mój poprzedni post nie ma nic wspólnego z walającymi się skarpetami w moim mieszkaniu.....aż tak trudno było zrozumieć mój przekaz? wypisujesz głupoty a co niektórzy podłapują dając upust swoich negatywnych emocji i koło się nakręca, i po co to? komu to jest potrzebne?

Zupełnie niepotrzebnie uprzedziłeś się do mojej osoby przez co Twoja interpretacja moich postów ma na celu przedstawienie mojej osoby w nie najlepszym świetle....

coraz bardziej przekonuję się iż w sprawach osobistych, prywatnych najbezpieczniej jest tutaj milczeć.... :shock:
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 11:24   

A ja dziś sobie ładnie posprzątałam mieszkanko ,dzieci wczoraj malowały i nie zdążyły wszystkiego posprzątać ,swoje obrazki przykleiły na ścianę i jest SUPER! :viva:

JaśniePani napisał/a:
Tak w ogole to chcialam wyslac Marishce i Tomkowi wirtualny bukiet kwiatow za wielka pomoc. Za to, ze widze wiele spraw inaczej,

Ja się przyłączam :D

:hug:
Ostatnio zmieniony przez Iga Pią Wrz 25, 2009 18:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 11:26   

Cytat:
coraz bardziej przekonuję się iż w sprawach osobistych, prywatnych najbezpieczniej jest tutaj milczeć....


nie zawsze droga bezpieczna jest tą, która przynosi większą korzyść
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 11:32   

JaśniePani napisał/a:
....Tak, moj ojciec i jego rodzenstwo byli bici b brutalnie, jak psy.Wychowywani w wojskowym drylu, pas wisial w centralnym miejscu w domu :-o Mama tez tresowana, ale bardziej wyrafinowanie - wystarczylo,z e dziadek tylko sie spojrzal z ukosa i juz wszyscy lecieli na miejsca. Mnie tez ojciec jak Twoj wywalal z lozka, w glebokiej nocy, zapalal swiatlo i kazal rowniotko ukladac rzeczy, potem tlukl, kazal sie przepraszac i zostawial sama w pokoju zaplakana na pol nocy...

JaśniePani, nie ulega watpliwosci, ze Twoj Ojciec to chory czlowiek byl i jest,
ale to wcale nie swiadczy, ze nie mozesz mu dostarczyc "pomocy".

Ty jako corka jestes w waskim gronie osob na tym swiecie,
ktore powinny i moga zabiegac o pomoc dla Twojego Taty.

Czy chcesz zostac "modliszka pozerajaca" wlasnego Ojca? :shock:
.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 11:39   

Waldek B napisał/a:
Cytat:
coraz bardziej przekonuję się iż w sprawach osobistych, prywatnych najbezpieczniej jest tutaj milczeć....


nie zawsze droga bezpieczna jest tą, która przynosi większą korzyść


Droga w "MATRIX 10/90" jest ...... zawsze niespodzianka!
Nigdy nie wiadomo co, jak i gdzie "komuchy uczynia" 8-)
.
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 21:12   

q.
_________________
Pachelbel Canon in D
Ostatnio zmieniony przez Neska Śro Paź 26, 2011 23:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Wrz 25, 2009 23:44   

Molka napisał/a:

"Skarpeta" ma znaczenie symboliczne, chciałam zobrazować problem, iż wchodząc w relacje bliższe z mężczyzną ( zapala mi się czerwone światełko - uraz) obserwuję ...mój poprzedni post nie ma nic wspólnego z walającymi się skarpetami w moim mieszkaniu.....aż tak trudno było zrozumieć mój przekaz? wypisujesz głupoty a co niektórzy podłapują dając upust swoich negatywnych emocji i koło się nakręca, i po co to? komu to jest potrzebne?
Zupełnie niepotrzebnie uprzedziłeś się do mojej osoby przez co Twoja interpretacja moich postów ma na celu przedstawienie mojej osoby w nie najlepszym świetle....
coraz bardziej przekonuję się iż w sprawach osobistych, prywatnych najbezpieczniej jest tutaj milczeć.... :shock:


Cytat:
"Skarpeta" ma znaczenie symboliczne,

Nie do końca, faceci, jak wszystkie samce instynktownie znakują swój teren. Nie wypada obsikiwać ścian, to wykorzystują skarpety. :-)

Cytat:
coraz bardziej przekonuję się iż w sprawach osobistych, prywatnych najbezpieczniej jest tutaj milczeć

Źle się dzieje w Państwie Duńskim. Weźmy sobie na wstrzymanie. Arbitralne forsowanie swojego zdania i brak akceptacji tej prostej prawdy, że ludzie mają różne problemy nie tylko wynikające z trudnego dzieciństwa, nie prowadzi do niczego dobrego.
Psychoanaliza nie polega na wygłaszaniu jedynie słusznej interpretacji ale właśnie na słuchaniu o problemach innych i oszczędnym podpowiadaniu.
Drodzy MiT, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przeklęta sztafeta agresji wpojona Wam w dzieciństwie ze sfery fizycznej nie zniknęła, tylko przeniosła się do sfery werbalnej. Pomimo przepracowania dziecięcej traumy, przeklęte dziedzictwo nadal pcha Was do biegu pokoleń, tym razem w warstwie słownych interakcji i dziecięcych emocji przenoszonych na forumowiczów. No, ale może się mylę.
Czego nam wszystkim życzę.
Tzn. żebym się mylił.
Pozdrawiam
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 01:38   

Panie Witoldzie, proszę się dłużej nie opierać wrażeniu, proszę dać się ponieść.
Każdy na tym forum wygłasza arbitralne twierdzenia, czasem zasadne, czasem mniej, nierzadko całkiem słuszne.
Wracając do powyższej reprymendy o nie całkiem jasnym dla mnie źródle, to zachodzę w głowę, jakże to konkretnie analizowałem sytuację skarpetową przypisując ją KONKRETNEJ osobie na tym forum. Mało tego, nic nie było o dzieciństwie. Po prostu zwykły komentarz.
Napominanie mnie w kontekście arbitralności twierdzeń, nie ma logicznego sensu, bo jest wybiórcze. Szanowni koledzy od raw-paleo z powodzeniem i merytorycznie rozpisują się o raju metabolicznym, jaki gwarantuje spożywanie pierwszoklasnych surowych kawałków. I super.
Co mamy jeszcze autorytarnego? Ano Pańskie twierdzenia na temat ŻO i szkodliwości tej nieszczęsnej proporcji w dalekosiężnej perspektywie. I co? No i twierdzi Pan z całą pewnością, arbitralnie. Jakoś mnie to nie mierzi, jak i kapitalne dyskusje o raw-paleo.
Bo niby czemu?
No i nasze forsowanie, propagowanie zwrócenia uwagi na fundamentalne znaczenie roli rodziców w tym, czy delikwent będzie prowadził życie świadome, czy powiewać będzie niczym chorągiewka na skoczni. Jesli ktoś broniący 4 przykazania, poczuł się urażony lub coś się wewnątrz odezwało, to ja nie mogę się winić za nieprzewidziane reakcje, łacznie z bezzasadnymi oskarżeniami o personalny atak.
Ufam, że to z Pańskiej strony jedynie po prostu samodzielna opinia, a nie cenzorska groźba? Ja nie mam nic przeciwko określaniu mnie w przeróżny sposób, to nie ma żadnego znaczenia. Jeśli kogoś uwiera, że rodzice na dobrą sprawę nie mogą być uczciwie oramkowani w ikonie czy wykuci w brązie, to już nie moja w tym wina. Nożyce po uderzeniu w stół, zwykle zawsze zabrzęczą.

ps: Pan widzi w niechlujstwie znaczenie obecności. Równie dobrze mogliby nie podcierać się po defekacji, byłoby bardziej namacalnie. Ja z kolei uważam, że facet ciskający majtami i skarpetami po chałupie, nieświadomie łamie dogmat porządku, jaki mu w dupę wprano lub w mózg wwiercono w dzieciństwie. Taki bunt, jak sądzę. Każdy ma prawo sobie coś sądzić.

Tomek
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 08:18   

Tomek,przecież wiesz ,że im celniejsza uwaga,tym bardziej uwiera jak ciasny but.
Ja również to wiem,pisałam Wam -im celniej tym bardziej bolało,byłam wściekła na Was,ale wściekłość mnie nie zaślepiła do końca,ponieważ później zaczęłam analizować Wasze słowa i Wasze zachowanie .I co się okazało? Mieliście rację!

Nikt na forum nie otworzył się bardziej niż Marishka i Tomek,wszyscy wiedzą jakie mięli dzieciństwo,jacy byli ich rodzice i jak jest między nimi,toteż stają się łatwym celem.Wszyscy mogą komentować ich zachowanie,ich dziecinstwo i jakoś ich to zbytnio nie uwiera.
Szczerze piszą o swoim dzieciństwie,rodzicach,o sobie.Nie lubią niejasnych sytuacji,zawsze starają się naswietlić problem,wytłumaczyć o co chodzi -te cechy sprawiają,że są to osoby godne zaufania,na pewno nie "wbiłyby człowiekowi noża w plecy" z ninacka.
Mają jeszcze jedną cechę,która widzę,że mierzi coniektórych okropnie,"zadaje dotkliwe rany"-nie reagują na zaczepkę -i to jest piękna cecha ,godna naśladowania :)
Pozdrawiam .
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 09:55   

q.
_________________
Pachelbel Canon in D
Ostatnio zmieniony przez Neska Śro Paź 26, 2011 23:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 10:38   

Nie tak dawno był "atak" "poczucia humoru" ,a teraz "atak" symboliki :hihi:
Tylko szkoda,że nie każdy posiada w domu szklaną kulę :hihi:
Innymi słowy ;można sobie klepać co tam się komu podoba,zupełnie bezmyślnie,a potem wykręcić się symboliką lub pożal się boże poczuciem humoru :razz:

Acha.Z góry uprzedzam ,że wszelkie negatywne komenty na mój post mogą wynikać z braku poczucia humoru ,to tak symbolicznie :hihi:
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 13:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:


Cytat:
"Skarpeta" ma znaczenie symboliczne,

Nie do końca, faceci, jak wszystkie samce instynktownie znakują swój teren. Nie wypada obsikiwać ścian, to wykorzystują skarpety. :-)

JW


święta prawda :-) jeśli facet jest ok tzn. fascynuje swoją dobrocią, inteligencją, osobowością, nie zanudza, nie posiada psychicznych zawirowań, jednym słowem jest zajeb... to skarpety czy inne części garderoby pieprz... byle gdzie mądra kobietę nigdy nie wyprowadzą z równowagi ponieważ taka kobieta potrafi odróżnić sprawy istotne od tzw. detali które jakże często potrafią rozwalić niejeden związek....przecież to sama przyjemność pozbierać po ukochanym fatałaszki, wystarczy wczuć się w psychikę mężczyzny, zrozumieć a nie "ciosać kołki na głowie" dzień w dzień aż do "zrzygania".....skoro on jest na tyle tolerancyjny że np. potrafi zrozumieć nasze babskie fanaberie, to czemu my kobiety nie mamy w tak drobnych kwestiach pójść na ugodę?

ja ogólnie kocham mądrych mężczyzn :viva: Tomeczka T. również, z każdym wejściem na to forum "uczę się Go".... :hihi:
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 13:50   

M i T napisał/a:
...Ufam, że to z Pańskiej strony jedynie po prostu samodzielna opinia, a nie cenzorska groźba? Ja nie mam nic przeciwko określaniu mnie w przeróżny sposób, to nie ma żadnego znaczenia. Jeśli kogoś uwiera, że rodzice na dobrą sprawę nie mogą być uczciwie oramkowani w ikonie czy wykuci w brązie, to już nie moja w tym wina. Nożyce po uderzeniu w stół, zwykle zawsze zabrzęczą... Tomek...


Tomek - "cenzorskie grozby".............?

Moze pocieszy Ciebie fakt, ze nie jestes jedynym,
ktory doswiadcza takich "fenomenow"! na "naszym" forum :shock:

Moim zdaniem opisywanie "swojego stanowiska" nawet 1000 x nie powinno
nikogo bulwersowac. Zgodze sie, ze moze to kogos bardzo "bolec",
do tego stopnia nawet, aby zabiegac o wywolanie u "wstretnego bluzniercy" checi "autobanowania". :razz:

Metody "wywolywania autobanowania" moga byc rozne,
ale cel jest jeden. 8-)

Ja mam na przyklad zwyczaj "okraszania zdan pisanych" wytluszczeniami
i emotkami i wyobraz sobie, ze sa ludzie ktorym to BARDZO PRZESZKADZA!?

I co Ty na to Tomek powiesz? 8-)
.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 13:54   

No ja na ten przykład powiem jedynie, że Twoje wytłuszczenia są niczym ponad to, czym chcesz, by były. Jak kogoś to mierzi, że nie wytrzymuje, by nie charknąć czymś pozamerytorycznym, znaczy to, że obca mu jest powściągliwość, nawet ta gadzia.
W ogóle czepianie się podobnych zjawisk jak wytłuszczona czcionka, dośc marnie maskuje prawdziwe zamiary.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Sob Wrz 26, 2009 13:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 13:55   

grizzly napisał/a:

I co Ty na to Tomek powiesz? 8-)
.

Co prawda jam nie Tomek,ale odpowiem :)
Może to zbytni pedantyzm? Tak jak kogoś mogą drażnić krzywo zawieszone ręczniki,to tak samo mogą drażnić wytłuszczone literki -tak to widzę :)
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 14:12   

Ja uwazam, ze kazdego drazni to co go najbardziej boli :what: i potem nadinterpretacja

Igato Ty w awatarku?
ja musze zmienic swojego, juz mnie wkurza ta rozesmiana geba, szczegolnie gdy pisze o maltretowaniu.
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 14:22   

JaśniePani napisał/a:
...szczegolnie gdy pisze o maltretowaniu...
Ale przyznasz JaśniePani, ze sa rozne "formy" maltretowania i "rozna" ich dolegliwosc?

"Nobo" chyba nie bedziesz "wciskac", ze tylko "ojcowskie maltretacje"
istnieja na planecie ZIEMIA!? :viva:
.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 14:25   

JaśniePani napisał/a:

...Igato Ty w awatarku?...
Podoba sie Tobie to zdjecie? 8-)
Jednym slowem jestesmy ............ . :hihi:
.
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 14:50   

A ja niektóre wypowiedzi grizzlego traktuję lekko , nie przeszkadza mi jego uzewnętrznianie się :hah:
_________________
marzena kiwi
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 15:27   

kiwi4 napisał/a:
A ja niektóre wypowiedzi grizzlego traktuję lekko , nie przeszkadza mi jego uzewnętrznianie się :hah:
Dziekuje Kiwi4, dawno nie pisalas pod tym psedonimem. 8-)
.
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 16:33   

Bo dawno mnie tu nie było, wiesz przeobrażenie prywatne. Ja jestem kiwi, co się nie załamie, tylko się ożywi :viva:
_________________
marzena kiwi
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 18:17   

Proponuję jednak powrót do meritum tego wątku, czyli do naszych "kochanych" psychopatów, a konkretnie do 13 zasad radzenia sobie z nimi - jak proponuje Dr Martha Stout:

http://www.bookbrowse.com...hor_number=1097

Moje szybkie tłumaczenie, ku ogólnej rozwadze:

1. Zaakceptuj przykry fakt, że niektóre osoby nie mają sumienia i że osoby te wcale nie wyglądają jak Charles Manson. Wyglądają tak samo jak my.

2. Jeśli masz wybierać pomiędzy swoim instynktem (intuicją), a tym co implikuje rola, którą ktoś obrał - pedagog, lekarz, przywódca, miłośnik zwierząt, humanista, rodzic - zaufaj instynktowi. Czy tego chcesz czy nie, ale ciągle jesteś obserwatorem ludzkiego zachowania i Twoje nieprzefiltrowane wrażenia (jakkolwiek niepokojąco i niewiarygodnie może to zabrzmieć) mogą Ci pomóc jeśli na to pozwolisz. W głębi duszy wiesz, że imponujące i moralizatorskie etykiety wcale nie dodają sumienia temu, kto go już od początku nie miał.

3. Rozważając jakiekolwiek nowe relacje praktykuj Zasadę Trzech jeśli chodzi o twierdzenia i obietnice które dana osoba wygłasza oraz zobowiązania które posiada. Jedno kłamstwo, jedna złamana obietnica albo jedne zaniedbane zobowiązanie może być nieporozumieniem. Dwa takie przypadki mogą dotyczyć poważnego błędu. Ale trzy kłamstwa świadczą o tym, że masz do czynienia z kłamcą, a oszustwo tylko podtrzymuje zachowanie bez sumienia. Zaoszczędź strat i wynieś się z tej relacji jak najszybciej. Odejście, chociaż może być trudne, będzie teraz (na poczatku relacji) łatwiejsze niż później i będzie mniej kosztowne.

4. Podważaj autorytety. Zaufaj swoim instynktom i obawom, szczególnie tym dotyczącym osób, które twierdzą, że dominowanie nad innymi, przemoc, wojna czy inny rodzaj naruszenia Twojego sumienia jest znakomitym rozwiązaniem jakiegoś problemu. Rób to nawet wówczas (albo szczególnie wówczas) gdy wszyscy dookoła Ciebie przestali kwestionować autorytety. Powtarzaj sobie to, czego Stanley Milgram nauczył nas o posłuszeństwie (conajmniej 6 na 10 osób będzie okazywało ślepy posłuch oficjalnie wyglądającemu autorytetowi aż do okrutnego końca). Społeczne wsparcie zwiększa prawdopodobieństwo kwestionowania autorytetów. Zachęcaj innych by też kwestionowali autorytety.

5. Bądź podejrzliwy wobec pochlebstw. Komplementy są fajne, szczególnie kiedy są szczere. Dla odmiany, pochlebstwo to skrajność, która przemawia do naszego ego w nierealistyczny sposób. Ma to w sobie fałszywy urok i prawie zawsze ma na celu manipulację. Manipulowanie poprzez schlebianie jest czasem nieszkodliwe a czasem groźne. Zerknij przez swoje wymasowane ego i pamiętaj by zachować podejrzliwość wobec pochlebstw.

Ta "zasada pochlebstwa" ma zastosowanie nie tylko na poziomie indywidualnym, ale również odnosi się do grup a nawet całych narodów. W całej historii ludzkości i do dziś wezwanie do wojny zawierało w sobie schlebiającą obietnicę, że czyjeś wojska mają właśnie odnieść zwycięstwo, które zmieni świat na lepsze (triumf, który jest moralnie szczytny, usprawiedliwiony, unikalny, prawowity i godny ogromnej wdzięczności). Od kiedy zaczęliśmy zapisywać naszą historię, wszystkie nasze największe wojny były przedstawione właśnie w taki sposób, po wszystkich stronach konfliktu. A we wszystkich językach najczęściej używanym przymiotnikiem do słowa "wojna" było określenie "święta". Z łatwością można wysunąć tezę, że ludzkość wtedy będzie miała pokój, kiedy narody bedą w stanie przejrzeć te sprytne pochlebstwa.

6. Jeśli trzeba, zdefiniuj na nowo swoje pojęcie szacunku. Zbyt często mylimy strach z szacunkiem, a im bardziej się kogoś boimy, tym bardziej postrzegamy taką osobę jako zasługującą na nasz szacunek. [...] Mam nadzieję, że sama nie mylę lęku z szacunkiem, ponieważ to gwarantowałoby moje własne znęcanie się (nad sobą). Używajmy więc naszych dużych ludzkich umysłów by pokonać nasze zwierzęce tendencje do uległości wobec drapieżników, po to by rozwikłać odruchowe pogmatwanie przerażenia i zachwytu. W doskonałym świecie szacunek byłby automatyczną reakcją w stosunku do osób silnych, dobrych i moralnie odważnych. Ale osoba, która zyskuje na zastraszaniu Ciebie taka nie jest.

Takie postanowienie by oddzielić szacunek od strachu nabiera jeszcze większego znaczenia jeśli chodzi o grupy i narody. Polityk (obojetnie czy jest mały czy wielki), który straszy ludzi częstymi wzmiankami o możliwych zbrodniach, przemocy czy terroryźmie, i który następnie wykorzystuje ten wyolbrzymiony lęk by zyskać lojalność ludzi, z większym prawdopodobieństwem okaże się być skutecznym oszustem aniżeli usankcjonowanym przywódcą. To również wielokrotnie się potwierdzało w naszej historii.

7. Nie włączaj się do gry. Intryga to narzędzie socjopaty. Opieraj się pokusie rywalizacji z uwodzicielskim socjopatą, przechytrzania, psychoanalizowania czy nawet przekomarzania się z nim. Oprócz tego, że zniżysz się do jego poziomu, odwrócisz też swoją uwagę od tego, co jest naprawdę ważne, czyli od chronienia siebie.

8. Najlepszym sposobem by ochronić się rpzed socjopatą jest unikanie go, odmawianie wszelkich kontaktów czy komunikacji. Psychologowie najczęściej nie polecają unikania, ale w tym przypadku ja z premedytacją robię wyjątek. Jedynym naprawdę skutecznym sposobem na poradzenie sobie z socjopatą jest całkowite wyrzucenie takiej osoby z Twojego życia. Socjopaci nie przestrzegają społecznych reguł, dlatego włączanie ich do swoich związków czy układów towarzyskich jest ryzykowne. Zacznij od wyeliminowania socjopatów ze swojego życia towarzyskiego. Nie urazisz niczyich uczuć. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi ( i chociaż mogą udawać, że jest inaczej), ale socjopaci nie mają żadnych uczuć, które można byłoby zranić. Twoja rodzina i znajomi mogą nigdy nie zrozumieć dlaczego unikasz tej czy innej osoby. Socjopatia jest szczególnie trudna do zauważenia i jeszcze trudniejsza do wytłumaczenia. Tak czy owak unikaj takich osób.

9. Kwestionuj swoją tendencję do zbyt szybkiego współczucia. Szacunek powinien być zarezerwowany dla dobrych i moralnie odważnych osób. Współczucie to kolejna społecznie ważna reakcja, która powinna być zarezerwowana dla niewinnych osób które autentycznie cierpią albo którym przytrafiło sie nieszczęście. Jeśli zamiast tego często współczujesz temu, kto konsekwentnie rani Ciebie lub innych ludzi, i kto aktywnie zabiega o Twoje współczucie, to niemal na 100% pewne jest, że masz do czynienia z socjopatą.

Polecam też byś zakwestionował swoją potrzebę bycia uprzejmym w absolutnie każdej sytuacji. Dla norlamnych dorosłych osób w naszej kulturze bycie "cywilizowanym" jest jak odruch i dlatego często automatycznie zachowujemy się grzecznie nawet wówczas gdy ktoś nas wkurza, notorycznie okłamuje albo wbija nóż w plecy. Socjopaci wykorzystują taką naszą automatyczną kurtuację. Nie bój się być nieuśmiechniętym i spokojnie merytorycznym.

10. Nie staraj się usprawiedliwić tego, czego się nie da usprawiedliwić. Druga (trzecia, czwarta i piąta) szansa jest dla osób, które posiadają sumienie. Jeśli masz do czynienia z osobą bez sumienia, musisz umieć przełknąć i iśc dalej. Na pewnym etapie naszego życia musimy nauczyć się ważnej aczkolwiek przykrej lekcji, że bez względu na to, jak wspaniałe są nasze intencje, nie możemy kontrolować zachowania - a tym bardziej charakteru - innych ludzi. Zrozum ten fakt i unikaj ironii wikłania się w te same ambicje co socjopata - ambicje kontrolowania.

Jeśli nie pragniesz kontroli a chcesz pomagać innym, to pomagaj tylko tym, którzy naprawdę chcą by im pomóc. Myślę, że zrozumiesz, że osoby bez sumienia do takich się nie zaliczają. Zachowanie socjopaty w żadnym razie nie jest Twoją winą. Nie jest też Twoja misją. Twoją misją jest Twoje własne zycie.

11. Nigdy się nie zgadzaj (ze współczucia czy innego powodu) pomagać socjopacie ukrywać jego lub jej prawdziwy charakter. "Proszę, tylko nikomu nie mów," często wypowiedziane z łezką i zgrzytaniem zębów jest błaganiem rozpoznawczym złodziei, krzywdzicieli dzieci i socjopatów. Nie słuchaj tej syreniej pieśni. Inni zasługują na ostrzeżenie bardziej niż socjopata zasługuje na Twoje dochowanie tajemnicy.

Jeśli osoba bez sumienia będzie nalegać, że jesteś jej coś winien, przypomnij sobie to, co tu teraz przeczytasz, że zdanie "jesteś mi to winien" od tysięcy lat było i wciąż pozostaje standardową frazą socjopatów. [...] Mamy tendencję do odbierania "jesteś mi to winien" jako zniewalającej pretensji, ale to nie jest prawda. Nie słuchaj jej. Ignoruj też zdanie typu "Jesteś taki sam jak ja". Nie jesteś.

12. Chroń swoją psychikę. Nie pozwól osobie bez sumienia (albo nawet szeregowi takich osób) przekonać Ciebie, że człowieczeństwo jest porażką. Większość ludzi jednak posiada sumienie. Większość ludzi jest też zdolna do miłości.

13. Bycie szczęśliwym jest najlepszą "zemstą".

Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 23:06   

Marishko dzięki za artukuł :)
Pewne rzeczy są mi znajome z doświadczenia np. te o pochlepstwach .Nigdy nie zapomnę jednej psychopatki,która tak wychwalała mnie ,moje obrazy,a tu ni stąd niz zowąd "wbiła mi nóż w plecy" :shock: Nie mogłam uwierzyć swoim oczom :shock: Nie powiem,fajnie jest jak się słyszy czy czyta miłe słowa pod swoim adresem,ale teraz już bardziej jestem czujna.W ogóle zastanawiam sie jak tak można? Ładnie ,pięknie,aż tu nagle "ciach" i obrót o 180 stopni :shock: Drugi raz nie zaufałabym takiej osobie.

Następna sprawa ,to doszłam do wniosku,że najlepiej unikać manipulantów -raz się zawiodę i dla mnie to koniec kropka.Wczesniej dawałam szansę,miałam nadzieję,że faktycznie było to nieporozumienie,po czym znów dostawałam "nóż w plecy" .Powiedziałam sobie ;STOP -raz wystarczy,nie uwierzę w ani jedno słowo wypowiedziane przez manipulanta,choćby nie wiem co.

Po tych doswiadczeniach jestem uczulona na manipulantów,potrafię wyczuć niemal od razu,kiedy ktoś kręci.Manipulant ma taką jedną cechę,która go ewidentnie demaskuje ,ale oczywiście ja tego nie powiem 8-)

PS.A w Internecie dochodzi jeszcze problem virtualnych bytów .
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 23:20   

M i T napisał/a:
Ma to w sobie fałszywy urok


Rzucanie uroków.
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 23:22   

q.
_________________
Pachelbel Canon in D
Ostatnio zmieniony przez Neska Śro Paź 26, 2011 23:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Wrz 27, 2009 15:06   

M i T napisał/a:
Proponuję jednak powrót do meritum tego wątku, czyli do naszych "kochanych" psychopatów...Marishka...

Najwiekszymi a zarazem najgrozniejszymii osobnikami,
sa "komuchowaci" czyli wszelkiej "masci"
lewicowi politycy, aktywisci, sympatycy- glosiciele "rownosci",
klamliwie i oszukanczo wmawiajacy "planktonowi" permanentnie "kit". :shock:

Oni sa wsrod nas, na kazdym kroku napotykamy "uposledzonych umyslowo",
ktorzy gotowi sa zrobic krzywde nam, rodzinie, krajowi i wszystkim ludziom.

Warto nauczyc sie perfekcyjnie rozpoznawac takich "ONIOW" :hihi:
.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Wrz 30, 2009 12:34   

JaśniePani napisał/a:
kapitalny art.
do przetrawienia.

Ja nie wiem czy potrafilabym rozpoznac psychopate, .


Jest to niezmiernie trudne czasami.
Wracając do serial killers to sprawa ma sie tak : niezorganizowani a priori właściwie budzą podejrzliwość otoczenia.Zwykle zatem działają poza swoim terenem a jako metodę stosują "nagły atak" zazwyczaj z przesadną dozą przemocy tak by szybko opanować sytuację.
Gorzej jest z zorganizowanymi , ci zazwyczaj stosują dwie inne metody : "oszustwo" lub "zaskoczenie".Oszustwo zazwyczaj wymaga sporego przygotowania , psychopata długo "przygotowuje" ofiarę sprawie rozwiniętą bajeczką która ma wzbudzać zaufanie i obniżać próg czujności ofiary.Ted Bundy np nosił lipny , wielki gips na ręku co miało pokazywać ofiarom jego niezdolność do fizycznej agresji.
"Zaskoczenie" niby jest podobne ale wszystko dzieje się szybciej niż w "oszustwie".Tutaj psychopata ryzykuje więcej , przygotowanie ofiary jest krótkie , przemocy więcej.
Generalnie zorganizowanych cechuje czasami nadzwyczajna umiejętność przetrwania sytuacji krytycznej i niebywałe opanowanie.Dahmer na przykład miał za sobą niesamowity epizod : jego ofiarami byli zazwyczaj młodzi homoseksualiści których zwabiał do domu , tam odurzał narko i zabijał. Jedna z ofiar nadludzkim wysiłkiem wydostała się z więzów i wydostała na ulicę , gdzie uwaga !!--wpadła półnaga i bredząca prosto na patrol policji.Dahmer ścigał ofiarę więc też się napatoczył.Najbardziej niesamowite jest to ,że nie tylko przekonał policjantów ,że sprawuje czasowo opiekę nad sprawiającym rodzinie problemy małolatem ale patrol doprowadził mu ofiarę z powrotem do domu , gdzie Dahmer zademonstrował im salon i kuchnię.Uspokojone gliny nie weszły do sypialni i toalety gdzie były liczne "pamiątki" po ofiarach , zostawiły Dahmerowi chłopaka i "se poszły".[/fade]
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Wrz 30, 2009 13:00   

Bruford, to wszystko jest bardzo ciekawe. Czy może piszesz to na podstawie książki Roberta Hare? Miałam ją w ręku ale na razie odłożyłam ze względu na to, że wbrew temu co sugeruje tytuł ("Psychopaci są wśród nas"), zajmuje się jedynie przypadkami słynnych morderców seryjnych. Jakie są realne szanse, że spotkamy na swojej drodze kogoś takiego?

Dlatego mnie o wiele bardziej interesuje zagadnienie psychopatii w odniesieniu do osób pozornie "normalnych", przeciętnych, nie mordujących. Takich, z którymi mamy do czynienia w realnym życiu, często nawet nie zdając sobie z tego sprawę.

Marishka
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Czw Paź 01, 2009 08:12   

M i T napisał/a:
Dlatego mnie o wiele bardziej interesuje zagadnienie psychopatii w odniesieniu do osób pozornie "normalnych", przeciętnych, nie mordujących. Takich, z którymi mamy do czynienia w realnym życiu, często nawet nie zdając sobie z tego sprawę.
Marishka

A, to wystarczy się bliżej przyjrzeć politykom. Mamy ich jak na talerzu i nie tylko nie trzeba ich szukać, ale sami codziennie włażą do naszych domów.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Czw Paź 01, 2009 08:24   

Mnie nurtuje jeden aspekt psychopatii.
Z natury rzeczy, planując trwały związek, kobiety są realistkami, wnikliwie oceniającymi sytuację, ponieważ to one ponoszą większe koszty i więcej inwestują, więc są instynktownie wyczulone na psychikę potencjalnego partnera.
A jednak spotyka się kobiety zauroczone ewidentnym psychopatą, którym dopiero po wielu latach spadają klapki z oczu i dopiero wtenczas zaczynają dostrzegać psychopatię partnera w pełnej krasie.
Pytanie do Pań. Jak to możliwe, że naturalny instynkt wcześniej nie ostrzegł? Można nie rozpoznać psychopaty na przyjęciu korporacyjnym, ale po kilku miesiącach znajomości?
JW
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Paź 01, 2009 08:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Pytanie do Pań. Jak to możliwe, że naturalny instynkt wcześniej nie ostrzegł? Można nie rozpoznać psychopaty na przyjęciu korporacyjnym, ale po kilku miesiącach znajomości?
JW


Instynkt nie działał z uwagi na stan krótkotrwałej dość , ostrej psychopatii zwanej inaczej "stanem zakochania" :-)
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Paź 01, 2009 08:33   

M i T napisał/a:
książki Roberta Hare? Marishka


Wiem ,że taka książka wyszła natomiast głównie korzystałem z materiałów z netu , głównie amerykańskich.Są dość obszerne.Na szczęście szansa spotkania takiego predatora jest raczej niewielka.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Paź 01, 2009 13:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Pytanie do Pań. Jak to możliwe, że naturalny instynkt wcześniej nie ostrzegł?


Możliwe. Jak ma zadziałać instynkt jeśli od dziecka był tłumiony? Bardzo łatwo jest o uległość wobec psychopatycznych typów jeśli wychowało się w rodzinie z podobnymi cechami. To działa na tej samej zasadzie, wedle której córka alkoholika "wybiera" sobie alkoholika na męża, chociaż zarzeka się, że tego nie zrobi. To tak w wielkim skrócie.

Jeśli dorastaliśmy w rodzinie, gdzie stosowano manipulacje i szantaż, a przed innymi udawano wspaniałą rodzinkę (czyli uprawiano hipokryzję na maksa), to całkiem prawdopodobne jest, że w życiu dorosłym będziemy znieczuleni na manipulację, będziemy jej łatwiej ulegać, a psychopata np. w pracy będzie w nas wzbudzał te same lęki, co np. psychopatyczny ojciec. Łatwo padniemy wówczas np. ofiara mobbingu.

Jeśli nie przejrzeliśmy na oczy i nie osądziliśmy psychopatyczne czyny własnych rodziców/bliskich, to marne są szanse na to, że rozpoznamy psychopatę i poradzimy sobie z nim w życiu dorosłym. Osoba dorastająca w zdrowej rodzinie, w której nie stosuje się szantazu emocjonalnego i kłamstwa, nie umniejsza się uczuć, nie używa się przemocy i uczy się respektowania osobistych granic, przy zetknięciu się z czarującym psychopatą będzie intuicyjnie wyczuwała, że coś jest nie tak, że ktoś udaje, manipuluje, etc. Jeśli wie, jakie są jej osobiste granice, to będzie w sposób naturany bronić je przed przekroczeniem.

Jasne, że nikt z nas nie jest w 100% odporny na działanie psychopatów. Każdy może się pomylić. Chodzi o to, by zmniejszyć szanse na popełnienie takich błędów i nauczyć się wyciągać odpowiednie wnioski. Myślę, że dobre rozeznanie we własnym wnętrzu (uczucia, potrzeby, pragnienia, możliwości, wady, braki, etc.) w znaczącej mierze pomaga nabrać zdrowej "odporności" psychicznej.

Instynkt (intuicję) można w sobie wyćwiczyć. Wiąże się to moim zdaniem z odbudowaniem zaufania dla siebie i swoich odczuć. Jeśli przyzwyczailiśmy się cały czas ufać, że inni mają więcej racji od nas i wiedzą lepiej, co jest dla nas dobre (tak jak kiedyś rodzice), to będziemy ignorować podpowiedzi naszej intuicji na rzecz opinii innych. Obdarzanie innych większym zaufaniem niż siebie samego może okazać się zgubne. I to nie tylko w przypadku tematu psychopatów.

Marishka

P.S. Można też przeczytać "Molestowanie moralne" Marie-France Hirigoyen. Mnie najbardziej w tym temacie jednak odpowiada Dr. Martha Stout i jej "Sociopath Next Door".
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pon Lis 30, 2009 10:10   

WITAM :hug:

"Niedobory omega-3 powodują u niektórych osób zachowania agresywne.Doświadczenia robiono w wiezieniach w Wielkiej Brytanii" - liki od Jędrusia.

www.vitalchoice.com/uploa...eurodvlpmnt.pdf -


http://www.guardian.co.uk...obation.ukcrime
http://translate.google.p...cial%26hs%3D7ST

więcej materiałów o agresji - pdf- y
http://3pdf.com/download-...pdf-ebook-4.htm


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:

tutaj o OMEGA-3 w takiej wersji:
http://docs.google.com/vi...tHaHGke7arZquwA
Ostatnio zmieniony przez krzysztof2 Pon Lis 30, 2009 10:19, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Pon Lis 30, 2009 19:44   

Ciekawe artykuły nt. psychopatii,psychopatów.
Wklejam jeden artykuł ,następnie można sobie poczytać na stronie poniższe tematy;
-Jak ustrzec się przed psychopatą?
-Jak rozpoznać psychopatę?
-Psychopata -kto to taki?
Cytat:
Jaka jest przyczyna psychopatii?
Psychopata uważa, że jest kimś lepszym, że stoi ponad dobrem i złem. Wielu psychopatów-okrutnych morderców mówiło, że w trakcie popełniania zbrodni czuli się "bogami", kręciło ich to, że mają cudze życie w swoich rękach. Z drugiej strony psychopaci odczuwają pewne wybrakowanie w sobie, jakby mieli jakąś dziurę w mózgu, jakąś pustkę wewnątrz. Ten ich "obrazowy" opis jest bardzo trafny. Przyczyną psychopatii jest bowiem "wadliwy mózg", pewne nieprawidłowości neurologiczne głównie w obrębie płata czołowego.

Obszar ten jest również powiązany z warunkowaniem strachu, stąd ich "nieustraszoność" i deficyt lęku. Niewłaściwa budowa czy aktywność chemiczna w tym obszarze mózgu może być spowodowana nienormalnym rozrostem, chorobą mózgu, albo urazem. Teoria ta poparta była wieloma badaniami z wykorzystaniem pozytronowej tomografii emisyjnej (PET), która wyraźnie pokazuje metaboliczną aktywność neuronów w mózgu. Jest to także zgodne z tym, co można odnaleźć w biografiach wielu "sławnych" psychopatów. Często okazywało się, że mieli oni uszkodzenia mechaniczne mózgu spowodowane np. niebezpiecznym upadkiem na głowę lub guzem mózgu.

Kiedyś myślano, że przyczyna psychopatii leży w dzieciństwie, w jakiejś patologii rodzinnej, w przykrych doświadczeniach w młodości. Coraz więcej dowodów mówi, że wcale tak nie jest. Po pierwsze nie udowodniono żadnych przyczyn genetycznych. Po drugie myślano, że psychopatia ma swoje źródło w złych relacjach między rodzicami - jakaś nadopiekuńcza, lub przeciwnie, zbyt oschła lub sadystyczna matka, która nie nauczyła swojego dziecka kochać, gdyż sama nie dawała mu miłości. Jest to przyczyna bardzo pośrednia. Po wnikliwszych badaniach przyczyna okazywała się znów tkwić w biochemii mózgu a nie w nieudanym dzieciństwie. Stwierdzono bowiem, że psychopaci to osoby, których matki w trakcie ciąży paliły lub/i piły alkohol lub/i zażywały narkotyki. Zatem narkotyki, alkohol, nikotyna może powodować w okresie płodowym wady mózgu u dziecka. Także pewne powikłania w czasie porodu mogą być przyczyną psychopatii dzieci. Czyli zauważono pewien związek między "złą matką" a dzieckiem - psychopatą, lecz nie chodzi tu o wychowywanie i złe doświadczenia z dzieciństwa tylko o używki w okresie płodowym - w końcu która matka pali, pije i zażywa narkotyki w czasie ciąży?

Kiedyś uważano także że jest zależność między karaniem dzieci a skłonnością do psychopatii. Dzieci, które były maltretowane, częściej karane lub bite miały duże predyspozycje do stania się psychopatami. Związek między jednym a drugim okazał się całkiem inny. Otóż psychopaci w dzieciństwie wykazywali już dużo cech świadczących o ich nienormalności. Często znęcali się lub zabijali swoje zwierzątka, znęcali się nad rodzeństwem, notorycznie kłamali, kradli, wagarowali, manipulowali ludźmi wokoło. Na psychopatów nie działa system kar i nagród, nie można do nich dotrzeć poprzez stwierdzenia typu: "Nie możesz dusić swojego braciszka bo to go boli i to jest twój brat, który cię kocha. Jakbyś się czuł, gdyby ciebie ktoś tak krzywdził?" gdyż obca im jest empatia, nie czują litości a poza tym nie potrafią się postawić na czyimś miejscu. Zatem częstsze kary stosowane przez rodziców, nawet przemoc fizyczna wynikała prawdopodobnie z ich bezsilności, gdyż "ludzkie" metody wychowawcze zupełnie nie skutkowały.

Autor książki "Psychopaci są wśród nas" podaje parę takich przykładów. Jednym z nich jest czteroletnia dziewczynka o wyglądzie aniołka pochodząca z bardzo dobrej, przykładnej rodziny. Próbowała parę razy udusić swojego młodszego braciszka a opowiadając o tym psychologowi uśmiechała się i najwyraźniej nic sobie z tego nie robiła.

Rodzice zauważyli też, że jest ona straszną manipulatoroką a poza tym flirtuje z dorosłymi mężczyznami. Najpierw nie chcieli w to sami wierzyć, bo przecież nie może tego robić tak małe dziecko. Nawet obwiniali przez pewien czas siebie, że to z nimi jest coś nie tak i że to oni widzą coś, czego pewnie nie ma.

I jeszcze jedno - psychopaci to genialni kłamcy i manipulatorzy. Wielu z nich by dostać mniejszy wyrok lub np. uniknąć więzienia zrzuca całą winę na złe dzieciństwo i krzywdy, jakie go dotknęły. Oczywiście bardzo często okazuje się to stekiem bzdur, za pomocą których próbowali nabrać psychologów. Potrafią symulować depresję i inne choroby, potrafią rozkochiwać w sobie psychologów, którzy mają im zdiagnozować psychopatię.

http://psychika.net/2009/...sychopatii.html
Ostatnio zmieniony przez Iga Pon Lis 30, 2009 19:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pon Lis 30, 2009 20:45   

M i T napisał/a:
...Jasne, że nikt z nas nie jest w 100% odporny na działanie psychopatów. Każdy może się pomylić...
Lepiej juz "nie owijajmy w bawelne"
w kazdym z nas drzemie "Psychopata"! :viva:

Np. kto to widzial zeby tyle "zoltkow i podgardlow" jesc! :hah:
No a jeszcze "namawiac innych" do tego! :shock:

BTW
Ja ostrzegam! 8-) Byc moze tylko maly procent psychopatow
lubuje sie tylko w "morderstwach"! 8-)

A gdzie reszta ja pytam? :hihi:
.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 09:44   

Cytat:
Kiedyś myślano, że przyczyna psychopatii leży w dzieciństwie, w jakiejś patologii rodzinnej, w przykrych doświadczeniach w młodości. Coraz więcej dowodów mówi, że wcale tak nie jest. Po pierwsze nie udowodniono żadnych przyczyn genetycznych. Po drugie myślano, że psychopatia ma swoje źródło w złych relacjach między rodzicami - jakaś nadopiekuńcza, lub przeciwnie, zbyt oschła lub sadystyczna matka, która nie nauczyła swojego dziecka kochać, gdyż sama nie dawała mu miłości. Jest to przyczyna bardzo pośrednia. Po wnikliwszych badaniach przyczyna okazywała się znów tkwić w biochemii mózgu a nie w nieudanym dzieciństwie. Stwierdzono bowiem, że psychopaci to osoby, których matki w trakcie ciąży paliły lub/i piły alkohol lub/i zażywały narkotyki. Zatem narkotyki, alkohol, nikotyna może powodować w okresie płodowym wady mózgu u dziecka. Także pewne powikłania w czasie porodu mogą być przyczyną psychopatii dzieci. Czyli zauważono pewien związek między "złą matką" a dzieckiem - psychopatą, lecz nie chodzi tu o wychowywanie i złe doświadczenia z dzieciństwa tylko o używki w okresie płodowym - w końcu która matka pali, pije i zażywa narkotyki w czasie ciąży?

Kiedyś uważano także że jest zależność między karaniem dzieci a skłonnością do psychopatii. Dzieci, które były maltretowane, częściej karane lub bite miały duże predyspozycje do stania się psychopatami. Związek między jednym a drugim okazał się całkiem inny. Otóż psychopaci w dzieciństwie wykazywali już dużo cech świadczących o ich nienormalności. Często znęcali się lub zabijali swoje zwierzątka, znęcali się nad rodzeństwem, notorycznie kłamali, kradli, wagarowali, manipulowali ludźmi wokoło. Na psychopatów nie działa system kar i nagród, nie można do nich dotrzeć poprzez stwierdzenia typu: "Nie możesz dusić swojego braciszka bo to go boli i to jest twój brat, który cię kocha. Jakbyś się czuł, gdyby ciebie ktoś tak krzywdził?" gdyż obca im jest empatia, nie czują litości a poza tym nie potrafią się postawić na czyimś miejscu. Zatem częstsze kary stosowane przez rodziców, nawet przemoc fizyczna wynikała prawdopodobnie z ich bezsilności, gdyż "ludzkie" metody wychowawcze zupełnie nie skutkowały.

http://psychika.net/2009/...sychopatii.html

Chciałam zwrócić uwagę na te cytaty,ponieważ jako dziecko stykałam się z innymi dziećmi,które zachowywały się agresywnie wobec zwierząt,kolegów itp.-najczęściej,gdy to widziałam od razu uciekałam,nie mogłam patrzeć na to,a tymczasem tamte dzieci czerpały radość z maltretowania zwierząt,czy swoich kolegów.Teraz również widuję dzieci,które pastwią się na innymi dziećmi-tak dla jaj,żeby mogli poczuc się lepiej
Od dawna podejrzewałam,że jednak musi być jakiś defekt w mózgu u takich dzieci.
To niemożliwe,aby to był wynik wychowania- karcenia.Gdyby tak było,to każde dziecko,które było karane robiłoby tak,ale nie robi.
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Gru 01, 2009 11:12, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Gru 01, 2009 12:40   

W takim razie musisz jak najszybciej odwiedzić rodziców dziecka, który pobił Twoją córkę i przeprosić za zwrócenie uwagi, że takie zachowania są wynikiem traktowania w domu. Powinnaś przyznać jej rację, kiedy mówiła że "on taki już jest".
Tym bardziej, że od dawna to podejrzewałaś.

Tiaaa..to musi być z całą pewnością zrypany mózg. Na dodatek, aż roi się od dowodów.

Tomek
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 13:07   

Chwileczkę,chwileczkę.Opisywałam dokładnie przypadek chłopca i ani myślę zmieniać zdania.Jesli zapomniałeś,to wróć do mojego opisu-ewidentne zaniedbanie ze strony rodziców,którzy chłopcem sie nie zajmowali.
Jednak są rodzice,którzy się starają,wychowują swoje dzieci,przebywają z nimi,a jednak dzieci te są agresywne.Pamiętam z dzieciństwa jak chlopaki znęcali się nad kotem,jak o tym pomyślę,to niedobrze mi się robi,a jednak te dzieciaki nie latały po całych dniach same,nie były zaniedbane.Owszem dostawały klapsy za nieposłuszeństwo,ale ileż to dzieci dostawało takie klapsy,a jednak nie każdy się tak znęcał.
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Gru 01, 2009 13:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:02   

Niezgadzam się z tym,że tylko rodzice są odpowiedzialni za zachowania psychopatyczne dzieci bo;
Cytat:
Jak rozpoznać psychopatę?
poniedziałek, styczeń 19, 2009 Tematycznie marlena o psychopatach, marlena pisze, psychopatia 14 komentarze

Jak już wcześniej wspomniałam, psychopaci mają deficyt lęku, także reakcja na nagłe dźwięki lub inne bodźce jest "uśpiona". Stąd uważa się ich za nieustraszonych, odważnych, bohaterskich. Nie jest to tak naprawdę nic pozytywnego. Z deficytem lęku a także brakiem uczuć u psychopaty wiąże się skłonność do ryzyka, prowokowanie sytuacji dających duże dawki adrenaliny, przekraczanie granic moralnych, balansowanie na granicy prawa lub całkowite łamanie prawa. Ich "uśpiony" organizm pozbawiony lęku i uczuć jakby dąży poprzez ten głód silnych wrażeń do równowagi.


Psychopata jakby pragnie doznać chociaż cząstki tego, co czują ludzie normalni. Stąd łamanie prawa, ciągłe życie na adrenalinie, by poczuć cokolwiek. Z ich jednoczesnym deficytem moralnym prowadzi to do tragicznych skutków. Nie liczą się z nikim i niczym, kręci ich, jak kogoś "zrobią w konia", niszczą dla samego niszczenia, by mieć kontrolę nad innymi. I nawet jeśli kradną, to nie pieniądze są tu celem, ale właśnie to, że zrobiło się coś złego, że się kogoś wykiwało.

Próbowano pomóc psychopatom, organizując im normalne życie, dając stałą pracę. Psychopaci niestety ciągle wracali na złą drogę i to był ich świadomy wybór, a nie nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Nic ich tak nie zabija jak nuda i monotonia, dlatego wielu z nich, mimo przeciętnej inteligencji nie kończy szkół, często zmienia miejsca pracy (o ile w ogóle pracuje). Nie ma obecnie żadnej sensownej terapii dla psychopatów. Co gorsze, próby terapii jeszcze bardziej ich "rozbestwiają", ponieważ psychopaci uczą się wtedy więcej na temat pojęć takich jak: współczucie, sumienie, altruizm (coś, co jest im zupełnie obce, czego nigdy nie poczują) i sypią takimi banałami i formułkami na lewo i prawo mamiąc swoje potencjalne ofiary, psychologów, sędziów itd. Zauważono, że psychopaci po próbach socjalizacji jeszcze sprytniej okłamywali, łamali prawo niż wcześniej.

Jak zatem rozpoznać psychopatę?

Jak już wcześniej wspomniałam, jest to zazwyczaj bardzo atrakcyjna osoba, ma czarującą powierzchowność i często wywołuje wrażenie, jakoby posiadał najzacniejsze ludzkie zalety. Łatwo zdobywa przyjaciół, jest manipulatorem wykorzystującym swoje werbalne zdolności do wychodzenia z opałów. Wielu psychopatów uwielbia być podziwianymi i rozkoszować się pochlebstwami innych. Mają jednak swoje słabości: po pierwsze często gubią się w swoich kłamstwach, po drugie ich deficyt lęku sprawia, że zupełnie nie potrafią ocenić sytuacji, nie boją się nikogo lub niczego. [/b]Myślą, że są nietykalni i że nic im się nie może stać. Przeceniają czasem swoje zdolności podejmując zbyt wielkie ryzyko.[/b]

Pewnie niektórzy zauważyli, że psychopaci to idealne jednostki pociągające za sobą tłumy, idealni przywódcy polityczni i religijni. Często są uważani za "wielkich". Jednak oni nie są wcale wielcy, to najbardziej "skrzywione" osoby, jakie tylko można sobie wyobrazić. To tylko bestie, które udają, naśladują ludzi. Tak naprawdę nie posiadają niczego, co ludzkie. Co więcej, są największymi wrogami ludzkości.

Krew mnie zalewa, gdy słyszę od kogoś, że np. Hitler był mądrym, wielkim człowiekiem. Był po prostu dobrym strategiem o przeciętnej inteligencji (inteligencja psychopatów jest taka sama jak normalnych ludzi). Jakże o wiele łatwiej jest dojść do władzy nie posiadając sumienia, nie licząc się z nikim, kłamiąc, manipulując, likwidując na każdym kroku potencjalne zagrożenie. I tu nie chodzi o jakąś nadzwyczajną inteligencję tylko o brak oporów moralnych, o skrzywienie psychiki, o brak tego, co najbardziej ludzkie. Psychopatia jest defektem, a nie czymś ponadludzkim. Od razu przyszło mi na myśl pojęcie "nadczłowieka" Nietzschego. Nadczłowiek to jednostka silna, władcza, stojąca ponad dobrem i złem, kierująca się własnymi zasadami. To przecież obraz typowego psychopaty. Choć sobie cenię Nietzschego jako filozofa to sądzę jednak, że w tym przypadku stanowczo przegiął. Oczywiście, tacy ludzie bez sumienia bardzo często piastują wysokie stanowiska, to fakt. Czynią to jednak dzięki swojemu darowi przekonywania, manipulacji, kłamstwami, bezwzględnością. Pisał o tym Fromm w "Ucieczce od wolności", przewidział on dojście Hitlera do władzy. Ludzie bowiem, którzy boją się odpowiedzialności za własne czyny pragną oddać swoją wolę i wolność "silniejszej" jednostce. Chcą rządów silnej ręki, kogoś, kto ich poprowadzi i będzie za nich decydował. Dlatego wybrano Hitlera. Fromm w "Serce człowieka" stworzył pojęcie "osobowość rozkładu". Hitler oczywiście taką osobowość posiadał. Osobowość rozkładu to inaczej psychopatia. Fromm zauważył, że człowiek taki uwielbia niszczenie, śmierć, rozkład, władzę. Hitler, według świadków, uwielbiał przyglądać się trupom, napawać się widokiem gnijących zwłok. Fascynowała go śmierć, zgnilizna itd. Nie będę już wspominać o jego dziwacznych i chorych dewiacjach seksualnych. Zatem to prawdziwy psychopata, niszczy dla samego niszczenia, wcale mu nie chodzi o budowanie. Mówi, że to dla dobra ludzi, a prawda jest całkiem inna, chodziło jedynie o pragnienie władzy. Mówi się, że władza deprawuje, że dobrym ludziom nagle gdy dojdą do władzy coś się przestawia i zamieniają się w bezwzględnych tyranów i egoistów.

A może jednak już chęć sprawowania władzy, kontrolowania ludzi, posiadania "rządu dusz" jest już jakimś niepokojącym objawem? Czy nie uważacie że silna chęć władzy nie jest już jakimś sadystycznym objawem?

Marlena Majchrzak


....nie każde karcone dziecko wyrasta na pozbawionego empatii psychopatę,nie każdy ma deficyt lęku,nie każdy morduje,nie każdy gwałci.
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Gru 01, 2009 14:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:11   

Iga napisał/a:
ale ileż to dzieci dostawało takie klapsy,a jednak nie każdy się tak znęcał.


Dlatego że nie w klapsach rzecz a w stosunku rodziców do dziecka. Można powiedzieć w dużym skrócie że dzieci robią tak z braku otrzymanej miłości. ( Klaps może być wyrazem tej miłości wbrew temu co się niektórym ponurym żniwiarzom wydaje.) Ale nie jest to warunek konieczny do zachowywania się głupiego. Jest to bardziej tak że dziecko jest zdezorientowane i nie rozumie co się dzieje. Nie nazwał bym tego defektem w mózgu bo to zwyczajne odchylenie jest. Po co tu zaraz o psychopatii mówić, wielu psychopatów w dorosłym życiu wcale nie wyżywa się na zwierzątkach czy koleżankach fizycznie, a właśnie psychicznie, czy wręcz wykorzystując z usmiechem na twarzy do swoich celów. I tutaj nie ma prostego przełożenia, ale można w pewnym stopniu doszukiwać się przyczyn właśnie w charakterze rodziców - apodyktyczny ojciec, sadystyczna matka etc. JAk to się jednak w dziecku rozwinie to już rzecz wtórna. Dzieci są różne i różnie rozładowują negatywne emocje. One wołają i szukają pomocy ale często jej nie znajdują, nawet kiedy jest to niemożliwe bo rodziców nie da sie zmienić to o dziwo nie znajdują też odrobiny zrozumienia u innych. A potem pytania jak ktoś mógł tak nam zrobić.
Ale dlaczego mówić o psychopatach w kontekście bicia, tego nie rozumiem, zobaczcie jak psychopatia koncesjonowana sobie radzi w polityce, w wielkim biznesie, jak np. kupuje się seks z dziećmi i tutaj jest milczenie i przyzwolenie na pornografię w środkach przekazu itd.
Ostatnio miałem okazję rozmawiać z moim 8 letnim chrześniakiem, rodzice go nie bują, ma co trzeba, jest pewny siebie ale kiedy z nim rozmawiam jestem przerażony jego charakterem. To się jeszcze może wyprostuje bo ma dopiero 8 lat, ale kto wie jak się ułoży ?


Tutaj dużo racji mają Tomek i Marishka, poniekąd to czy źli rodzice będą mieli na nas wpływ zależy od tego czy się mentalnie odetniemy od ich działań czy będziemy walczyć o ich miłość. Ale to dotyczy każdego człowieka i często jest tak że pozornie wspaniałej rodzinie znajduje się narkoman, albo osoba o osobowości psychopatycznej.
Ostatnio zmieniony przez ashkar Wto Gru 01, 2009 14:23, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:19   

Iga napisał/a:
....nie każde karcone dziecko wyrasta na pozbawionego empatii psychopatę,nie każdy ma deficyt lęku,nie każdy morduje,nie każdy gwałci.


To się oczywiście zgadza w 100%! Brakuje tylko drugiej - niezmiernie ważnej - części tego zdania. Pozwolę sobię ją przypomnieć: ... ale każdy pozbawiony empatii psychopata, każdy morderca, każdy gwałciciel był jako dziecko karcony, krzywdzony fizycznie czy psychicznie albo zaniedbywany (np. bezstresowe wychowanie).

Ponieważ od lat wszem i wobec podkreślamy z Tomkiem tę prostą regułę (i każdy czytający uważnie nasze posty o tym wie), uważam Twoje ostatnie kilka postów za zwykłą prowokację.

Nie każdy, kto był krzywdzony w dzieciństwie będzie krzywdził własne dzieci, ale każdy krzywdzący sam kiedyś był w jakiś sposób krzywdzony. Już prościej tego ująć się nie da.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Wto Gru 01, 2009 14:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:25   

M i T napisał/a:

Nie każdy, kto był krzywdzony w dzieciństwie będzie krzywdził własne dzieci, ale każdy krzywdzący sam kiedyś był w jakiś sposób krzywdzony. Już prościej tego ująć się nie da.

Marishka


"Oczywista oczywistość. "

Czy do tego potrzebne są badania? Studia? "Mądre" książki? niusy w mediach o najnowszych odkryciach?
Ostatnio zmieniony przez ashkar Wto Gru 01, 2009 14:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:29   

Każdy tekst jest prowokacją,więc to chyba nie nowość.
Przeczytałam te artykuły,które z kolei mnie sprowokowały i nie widzę w tym nic złego-warto przecież myśleć ,nie stać w miejscu,a rozwijać się.
Zastanawia mnie jedno i nie mam w dalszym ciągu odpowiedzi i nie chodzi mi tutaj o Wasze odpowiedzi (MiT)-ogólnie rzecz biorę, może podczas dyskusji wkońcu się pojawi,więc bez obaw.Szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego dzieci,które były wychowywane w normalnych rodzinach,o które dbano,karcono nie bardziej niz inne dzieci stają się gwałcicielami,mordercami,z deficytem lęku,pozbawionymi empatii psychopatami? Co się dzieje w ich mózgu,że tak patrzą na świat?Przecież morderstwa,gwałty to okrutne czyny i nie każdy jest w stanie tego dokonać,naprawdę trzeba być pozbawionym lęku,empatii żeby to robić i nie bagatelizowałabym tutaj zmian w mózgu.
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Gru 01, 2009 14:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:53   

Następny artykuł ;
Cytat:
Słodcy brutale
Jedzenie dużych ilości słodyczy przez dzieci wyzwala u nich po latach skłonność do przemocy — uważają brytyjscy naukowcy
Słodkości źródłem agresji? Sami odkrywcy tego mechanizmu przyznają, że brzmi to dość absurdalnie. Jednak za tym odważnym wnioskiem stoi ogromny materiał dowodowy: aż 17,5 tys. osób przebadanych pod kątem skłonności do przemocy i dostępu do łakoci w dzieciństwie. Wnioski z tych analiz opublikowało pismo „British Journal of Psychiatry”.


Cukierek dla przestępcy

Podczas wcześniej prowadzonych badań dr Simon Moore z Cardiff University, obecnie kierujący pracą naukowców, zauważył, że młodociani przestępcy bardzo źle się odżywiają, pochłaniając przede wszystkim ogromne ilości słodyczy. To go zaciekawiło i pchnęło ku dalszym analizom, które pokazały wyraźnie, że osoby, które jako dziesięciolatki codziennie jadały cukierki i czekoladę, w wieku 34 lat wykazują większą skłonność do agresji. Tak było w przypadku 69 proc. badanych, którzy w wieku dojrzałym popadli w konflikt z prawem. Spośród tych, którzy nie wykazywali jako dorośli skłonności do agresji, tylko 42 proc. w dzieciństwie pochłaniało swoją codzienną porcję słodyczy.

Wpływ jedzenia łakoci na późniejsze agresywne zachowania okazał się być nadrzędny nawet wobec takich fundamentalnych czynników jak presja rodziny, środowiska czy wykształcenia.

Zasłużyć na nagrodę

Naukowcy uważają, że może stać za tym kilka mechanizmów zachowań utrwalonych w dzieciństwie.

- Skłaniamy się ku wyjaśnieniu mówiącemu, iż regularne dawanie dzieciom cukierków i czekoladek może uniemożliwić im nauczenie się oczekiwania na coś, czego pragną — mówi dr Simon Moore. — Nieumiejętność odłożenia nagrody na później może pchnąć taką osobę do impulsywnych zachowań, a nawet przestępczości. Udoskonalenie diety u dzieci może więc nie tylko poprawić ich stan zdrowia, ale i zmniejszyć skłonności do agresji. Być może, dywaguje naukowiec, jedną z przyczyn tego zjawiska jest duża ilość konserwantów zawartych w słodyczach, które w długim okresie wywołują zmiany zachowań.

Według innej, konkurencyjnej teorii, to właśnie dzieciom „trudnym” — agresywnym, wymagającym — daje się najwięcej słodyczy, by choć na chwilę je uspokoić i wyciszyć.

- Nic więc dziwnego, że z pobudliwych kilkulatków wyrastają skłonni do przemocy dorośli — uważa prof. Alan Maryon-Davis z brytyjskiego Faculty of Public Health. W tym więc wypadku zła dieta byłaby więc skutkiem, a nie przyczyną niepożądanych zachowań. Z tego też powodu wielu naukowców jest sceptycznie nastawionych do pomysłu dr Moore'a.

- Słodycze wywołują agresję? To zupełna bzdura albo bardzo zły żart primaaprilisowy — komentuje Julian Hunt z Food and Drink Federation. Dodaje przy tym, że niezbicie dowiedziono, iż korzenie agresji wyrastają z wychowania i wpływu środowiska na młodych ludzi, a nie z dostępu do łakoci. Gorsza dieta jest zazwyczaj skutkiem niedopilnowania dzieci i niskiej świadomości ich rodziców. Bez względu na to, kto ma rację, kilkulatkom lepiej ograniczać dostęp do słodyczy. Chociażby po to, by miały zdrowsze zęby i nie cierpiały na nadwagę.

Czy słodycze wywołują agresję?Hmmm,dawniej nie było takiego dostępu do slodyczy,a jednak agresja była.
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 14:56   

Znowu, słodycze nie są przyczyną jako taką, ale są czynnikiem podobnie jak alkohol czy narkotyki które mogą się przyczyniać do takiego postępowania. Jeszcze raz potwierdza się że religia, wiara ma ogromne znaczenie i sens.
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 15:10   

W książce "Toksyczni Rodzice" Susan Forward pisze ;
Cytat:
Wszyscy rodzice od czasu do czasu popałniają blędy.Ja sama popałniłam kilka strasznych błędów wobec moich dzieci,co było powodem niemiłego bólu dla nich i dla mnie.Żaden rodzic nie może być emocjonalnie otwarty przez cały czas.Jest to całkowicie normalne,że rodzice czasami krzyczą na swoje dzieci.Wszyscy rodzice od czasu do czasu bywają władczy.Wiekszość rodziców,nawet jeśli zdarza się to rzeadko,sprawia lanie swoim dzieciom.Czy z powodu tych uchybień nalezy uznać ich za okrótników?
Oczywiscie,ze nie.Rodzice są tylko ludźmi i mają mnóstwo własnych problemów.Większość dzieci znosi okazjonalne wybuchy złości dopóty,dopóki otrzymuje,jako przeciwwagę ,dużo milości i zrozumienia

Przyznam szczerze,że troszkę mnie to "gryzie" ,bo chyba nie fair jest uderzyć dziecko tylko dlatego,że rodzic miał jakieś tam swoje problemy i akurat dziecko było pod ręką i oberwało jako kozioł ofiarny.
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Gru 01, 2009 15:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 15:14   

http://www.youtube.com/watch?v=UA1e9Xgex34

no comments
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Wto Gru 01, 2009 15:31   

Iga napisał/a:
Każdy tekst jest prowokacją,więc to chyba nie nowość.
Przeczytałam te artykuły,które z kolei mnie sprowokowały i nie widzę w tym nic złego-warto przecież myśleć ,nie stać w miejscu,a rozwijać się.
Zastanawia mnie jedno i nie mam w dalszym ciągu odpowiedzi i nie chodzi mi tutaj o Wasze odpowiedzi (MiT)-ogólnie rzecz biorę, może podczas dyskusji wkońcu się pojawi,więc bez obaw.Szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego dzieci,które były wychowywane w normalnych rodzinach,o które dbano,karcono nie bardziej niz inne dzieci stają się gwałcicielami,mordercami,z deficytem lęku,pozbawionymi empatii psychopatami? Co się dzieje w ich mózgu,że tak patrzą na świat?Przecież morderstwa,gwałty to okrutne czyny i nie każdy jest w stanie tego dokonać,naprawdę trzeba być pozbawionym lęku,empatii żeby to robić i nie bagatelizowałabym tutaj zmian w mózgu.

wydaje mi sie ze psychopatia ma kilka "twarzy", zmiany w życiu płodowym, toksyczny "dom", jak również brak akceptacji ze strony otoczenia i rodzące się z tego tytułu kompleksy, przykładem o którym mówi się dość często jest np. wyśmiany przez kobietę facet (mam na myśli sprawy łóżkowe) w połączeniu z niskim poczuciem własnej wartości - taka sytuacja nie musi ale może zrodzić potencjalnego gwałciciela....przecież to niezwykle czuły punkt a gro kobiet nie zdaje sobie sprawę z faktu iż nieumiejętne podejście może u mężczyzny zaszczepić bardzo negatywny bodziec którego rozładowanie poniżony może podświadomie widzieć tylko w zemście, gwałcie... :faint:
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 15:36   

a niektórzy psychopaci gwałcą siebie

http://wiadomosci.onet.pl...cznej,item.html

:-(
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 15:44   

Molka napisał/a:

wydaje mi sie ze psychopatia ma kilka "twarzy", zmiany w życiu płodowym, toksyczny "dom", jak również brak akceptacji ze strony otoczenia i rodzące się z tego tytułu kompleksy...

No własnie.Nie bagatelizowałabym tych zmian,bo one są i już i jakby się człowiek nie wykręcał,to one istnieją.
Temat jest bardzo złożony w/g mnie.To nie tak,że tylko rodzice odpowiadają za zachowanie dziecka.Człowiek -dziecko/nastolatek/dorosły odbiera bodźce ze wszech stron .
Ja doceniam rolę rodziców ,ale jakby ta rola wielka nie była,to i tak to nie jedyny czynnik,który wpływa na zachowanie się dziecka/człowieka.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Wto Gru 01, 2009 16:01   

gdy byłam nastolatką w mojej głowie zrodził się "genialny" pomysł ,wmówiłam sobie iż mam zbyt chude nogi....tak bardzo się tym przejmowałam że potrafiłam myśleć o tym cały czas, pamiętam wczasy w Gdańsku gdzie jako 15 latka chyba jedyna na plaży opalałam się w jeansach :hah: teraz mnie to śmieszy ale wtedy na prawdę był to dramat...rodzice nie byli w stanie przetłumaczyć mi że jestem w błędzie....podejrzewam iż o wiele większą wzbudzałam sensacje siedząc w spodniach na plaży :hihi: a na moje obnażone nogi pewnie nikt nie zwrócił by uwagi , a jeśli, to być moze dlatego że były całkiem, całkiem tylko że ja inaczej to widziałam...kompleksy mogą doprowadzić człowieka do ostateczności.....na moje szczęście wszystko skończyło się ok, dorosłam, nogi nabrały apetycznego wyglądu, problem przestał istnieć...ale co gdy problem, kompleks wydaje się być nie do rozwiązania? moze budzić agresje skierowaną na siebie bądź otoczenie.....taka jest prawda...
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 16:33   

M i T napisał/a:
... ale każdy pozbawiony empatii psychopata, każdy morderca, każdy gwałciciel był jako dziecko karcony, krzywdzony fizycznie czy psychicznie albo zaniedbywany (np. bezstresowe wychowanie).
Marishka

Ale to zaden dowód na to,że morderca, ,gwałciciel stał się takim,dlatego,ze był bity,bądź ignorowany przez rodziców.Statystyki się kłaniają.Nie każdy kogo spotykamy jest mordercą,wręcz trzeba mieć pecha,żeby na takiego trafić ,ale niemal kazdy kogo spotykamy był w dzieciństwie karcony,więc siłą rzeczy wychodzi na to,że mordercy i gwałciciele byli w dzieciństwie bici.Na podstawie Twoich słów możemy ukuć teze,że chcesz mieć syna lekarza córkę adwokata,to nie oszczędzaj bata-statystycznie by się zgadzało.
Jednak interesuje mnie fakt,że czasem bywa tak,że ci mordercy wcale nie byli gorzej bici od kogoś innego,kogoś kto wcale nie stał się takim psychopatą ,a np. takim człowiekiem ,jak opisuje Waldek;
http://www.dobradieta.pl/...p=108814#108814

Opisywana przeze mnie koleżanka bita kablem dzień w dzień też nie stała się morderczynią,więc co dzieje się w mózgach morderców i gwałcicieli ,dlaczego bawi ich to,że kogoś krzywdzą,dlaczego pozbawieni są leku?
Ostatnio zmieniony przez Iga Wto Gru 01, 2009 20:14, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 16:50   

Iga napisał/a:

No własnie.Nie bagatelizowałabym tych zmian,bo one są i już i jakby się człowiek nie wykręcał,to one istnieją.
Temat jest bardzo złożony w/g mnie.To nie tak,że tylko rodzice odpowiadają za zachowanie dziecka.Człowiek -dziecko/nastolatek/dorosły odbiera bodźce ze wszech stron .
Ja doceniam rolę rodziców ,ale jakby ta rola wielka nie była,to i tak to nie jedyny czynnik,który wpływa na zachowanie się dziecka/człowieka.


Ale zauważ że to właśnie rodzice powinni mieć największy wpływ. Ja jestem tego zdania że dziecka nawet nie trzeba specjalnie wychowywać, w sensie kierownia nim jak maszyną od kiedy tylko stanie na nogi (mały geniusz). Należy go nauczyć tego co w życiu niezbędne do przetrwania. Czyli umiejętności przetrwania, ale też w zdrowym tego słowa znaczeniu czyli nie kosztem innych. Inaczej mówiąc umiejętnośc zadbania o jedzenie i jakiś dach nad głową. To jest podstawa jakby. Dalej jest to co czym dzieci nasiąkną czyli przykład. To jest bardzo ważne bo stanowi o podstawach do umiejętności budowania relacji z innymi, dalej związków. U psychopatów jednym z problemów mże być właśnie brak jasnych sygnałów. Stawiam że psychopatów jest dzisiaj mnóstwo, to czy natomiast usłyszymy o ich wykroczeniach zależy tylko od pewnego zbiegu okoliczności. Psychopatów codziennie polujących jest tysiące, jak już wspominałem np., seks za pieniądze, z nieletnimi , używki itp, to pozwala psychopatom jakoś wytrzymywać.

Z jednej strony niemożna się godzić aby koło nas jacyś rodzice swoje dzieci katowali a z drugiej często ludzie nie maja świadomości i odpowiedniego, dobrego, wpływu na swoje dzieci.
Ostatnio zmieniony przez ashkar Wto Gru 01, 2009 16:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 20:04   

http://www.youtube.com/watch?v=UIrX_di3J9s
Manipulacje psychopatów-dowcipny przykład w wykonaniu Monty Python'a :)
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Gru 03, 2009 19:26   

Od dawna miałam podejrzenia, że NLP w dużej mierze przyciąga i fascynuje osoby ze skłonnościami psychopatycznymi. Albo inaczej, NLP może stać się znakomitym narzędziem w rękach takiej osoby. Nie miałam tylko pewności co do osoby "tfurcy" tej "metody". Ale przypadkowo znalazłam potwierdzenie dla moich intuicyjnych odczuć - Richard Bandler mówi o sobie wprost, że jest sociopath. Był też ponoć oficjalnie w ten sposób zdiagnozowany:

http://www.dobradieta.pl/...p=109096#109096

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Sty 12, 2010 19:54   

Kim jest psychopata? Jak zwykle "dyskretny" i stroniący od konfliktów", a także "pełen uroku, towarzyski i miły w obejściu. Jak ten oto pan (szkoda, że nie dają zdjęć):

http://wiadomosci.onet.pl...yznal,item.html

Cytat:

Dziennik "De Standaard" opisuje go jako człowieka "dyskretnego" i stroniącego od konfliktów. Z kolei zdaniem dziennika "La Libre Belgique", jest to na pozór człowiek "pełen uroku, towarzyski i miły w obejściu", który z wielkim talentem manipulował otoczeniem, chowając swoją prawdziwą twarz seryjnego mordercy.


Marishka
 
     
Iga
[Usunięty]

Wysłany: Czw Sty 14, 2010 14:36   

http://zdrowie.onet.pl/15...sychologia.html
Cytat:
Mój psychomąż
Anna Golan
Norman Daniels to przykładny mąż i szanowany policjant. Tylko jego żona Rose wie, że to fasada skrywająca prawdziwą naturę mężczyzny. Norman i Rose to bohaterowie thrillera Stephena Kinga, jednak realny świat pełen jest podobnych historii. Dramatów kobiet, które odkrywają, że ich ukochany jest psychopatą.
Związek 33-letniej Sabiny zaczął się niczym spełnienie kobiecych marzeń o idealnej miłości: „Jacka poznałam 10 lat temu na imprezie u znajomych. Gdy go zobaczyłam, pomyślałam, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia. Był uroczy, wręcz fascynujący, wspaniały w łóżku”. Wkrótce pojawiły się sygnały, że coś jest nie tak, jednak Sabina starała się je ignorować. „Sprzedawał mi masę pokrętnych informacji, zarówno w kwestii uczuć do mnie, jak i w kwestii jego przeszłości. Z jednej strony przyciągał, za chwilę jednak odpychał, a ja się zastanawiałam, co zrobiłam źle i jak mogę mu pomoc. Uwielbiał mówić mi bardzo przykre rzeczy, a potem patrzeć z uśmiechem, jak płaczę”. Konfrontacja z rzeczywistością okazała się wyjątkowo bolesna. „Od osób trzecich dowiedziałam się, że wielokrotnie mnie zdradzał. Twierdził, że jest bardzo religijny, cytował Biblię, regularnie chodził do kościoła. Kiedy ktoś mu wytknął, że uczynił wiele krzywdy innym, szedł do spowiedzi, po czym radośnie oznajmiał, że «licznik mu się wyzerował»”. Zakończenie związku wcale nie oznaczało końca kłopotów Sabiny.



„Najgorsze zaczęło się po naszym rozstaniu, kiedy już byłam z kimś innym. Jacek skutecznie niszczył mój nowy związek – szantażował wysłaniem «naszych fotek» mojemu chłopakowi, dzwonił do niego. Potrafił mną tak manipulować, że nadal uważałam go za dobrego przyjaciela. Jednak gdy mój związek się rozpadł, z dnia na dzień przestał się do mnie odzywać. Po kilku miesiącach znów się pojawił. Daje o sobie znać mniej więcej co dwa lata i próbuje coś w moim życiu zniszczyć. Myślę, że chce mnie upokorzyć, ukarać...”.

Dziś Sabina nie ma żadnych wątpliwości, że była uwikłana w relację z człowiekiem głęboko zaburzonym – psychopatą. Dyssocjalne zaburzenie osobowości – nazywane również antyspołecznym zaburzeniem osobowości, osobowością nieprawidłową, socjopatią lub psychopatią – dotyka 2–3 proc. każdej populacji i częściej występuje u mężczyzn.

Psychopata w twoim domu
Określenie „psychopata” najczęściej przywodzi na myśl seryjnych zabójców, takich jak Ted Bundy czy Charles Tex Watson, albo przerażające postaci fikcyjne, jak Hannibal Lecter z „Milczenia owiec”. Jednak dużo bardziej prawdopodobne, a tym samym znacznie bardziej zagrażające jest uwikłanie się w relację, w której osoba jest wykorzystywana, oszukiwana, systematycznie pozbawiana godności i szacunku dla siebie. Wbrew powszechnemu wyobrażeniu psychopata nie zawsze jest przestępcą czy seryjnym mordercą. Może nim być partner, mąż, sąsiad, kolega z pracy. Łamie prawo moralne poprzez takie zachowania jak zdrady małżeńskie, finansowe i emocjonalne zaniedbywanie rodziny, najczęściej nie naruszając prawa karnego. Poza tym, w społeczeństwie nastawionym na rywalizację, bezwzględność i umiejętność naginania reguł mogą przyczynić się nawet do odnoszenia sukcesów.
[Fabrykazdrowia]
Według Herveya Cleckleya, amerykańskiego psychiatry, psychopata to człowiek całkowicie pozbawiony poczucia winy i wstydu, lekceważący wszelkie zobowiązania i normy społeczne. Nie odczuwa skruchy, choć potrafi doskonale ją udawać. Nie jest zdolny do prowadzenia uporządkowanego życia, brania odpowiedzialności za swoje czyny. Za to każdy swój postępek potrafi usprawiedliwić. Jeżeli zostanie przyłapany na gorącym uczynku, natychmiast przedstawi gotowe uzasadnienie oraz będzie starał się pomniejszyć znaczenie czynu albo uczyni z siebie „prawdziwą ofiarę”. Psychopata nie potrafi spojrzeć na siebie oczami innych ani postawić się na ich miejscu. Obce jest mu zatem uczucie zakłopotania z powodu swoich długów, kłopotów prawnych czy braku pracy.

Psychopata nie okazuje wdzięczności za okazaną pomoc i przychylność. Przyjmuje je jako coś oczywistego, należącego mu się. Ubóstwo emocjonalne i egocentryzm sprawiają, że nie jest w stanie tworzyć autentycznych związków. Kontakty z innymi są płytkie, nastawione wyłącznie na eksploatację. Jego pozorna towarzyskość, życzliwość i optymizm są jedynie środkami do osiągania celów.Inny charakterystyczny objaw to patologiczne kłamstwo. Osoby dotknięte dyssocjalnym zaburzeniem osobowości kłamią dla przyjemności albo „dla hecy”, często bez konkretnego celu.

Psychopata dąży do uzyskania kontroli nad bliskimi. W tym celu korzysta z rozmaitych mechanizmów manipulacyjnych. Może nawet uciekać się do szantażowania otoczenia samobójstwem czy próby odebrania sobie życia, co pozwala mu uzyskać natychmiastowe potwierdzenie, że nadal kontroluje partnerkę lub rodzinę.

Psychopaci żyją tak, jakby istniała wyłącznie chwila obecna. Dążą do natychmiastowego zaspokojenia popędów i potrzeb. Często zmieniają plany i nie ma dla nich znaczenia, jakie skutki może przynieść ich postępowanie. W efekcie mogą mieć problemy z utrzymaniem pracy czy pełnieniem roli rodzica.

Według Roberta Kegana, psychologa z Uniwersytetu Harvarda, psychopatia jest związana z opóźnieniem rozwoju. Osoba zaburzona pod wieloma względami funkcjonuje jak dziewięcio- czy dziesięcioletnie dziecko. Potwierdzają to badania aktywności mózgu prowadzone z użyciem elektroencefalografu. Ich wyniki pokazują, że niektóre struktury mózgu psychopaty rozwijają się w wolnym – odbiegającym od normy – tempie. Ludzie cierpiący na dyssocjalne zaburzenie osobowości niewątpliwie posiadają pewne cechy typowe dla dzieci: są egocentryczni, impulsywni, dążą do natychmiastowego zaspokojenia pragnień. Być może właśnie te cechy sprawiają, że wzbudzają u kobiet troskę i potrzebę opiekowania się.

Seks, przygoda & kłamstwa
Kobiety, które były w związkach z osobami dotkniętymi dyssocjalnym zaburzeniem osobowości, początkowy okres znajomości zwykle opisują jako niezapomnianą przygodę, świetną zabawę, czas wypełniony intensywnymi doznaniami. Przy niezwykle atrakcyjnym i uwielbiającym przygody mężczyźnie inni muszą wypadać blado i nieciekawie.
Psychopatia wiąże się z impulsywnością i dążeniem do doświadczania przyjemności. Zakochana kobieta może to odbierać jako kreatywność i swobodę, nieprzeciętność. Osoby dotknięte tym zaburzeniem odczuwają także nieustanną potrzebę silnych doznań, stymulacji. Nie tolerują nudy i jednostajnych zajęć, wymagających skupienia. Mogą sprawiać wrażenie dziecka z nadpobudliwością psychoruchową. Pragną żyć intensywnie, na krawędzi, jakby przyświecała im zasada „sex, drugs & rock’n’roll”. Może to się objawiać niezapowiedzianymi wizytami w środku nocy, dramatycznymi wyznaniami uczucia i gorącym seksem. Być może partner będzie cudownym kochankiem, jednak wcześniej czy później kobieta zapłaci za tę dobrą zabawę wysoki rachunek. Odkryje bowiem, że nie była partnerką, a jedynie źródłem rozrywki, zaspokojenia seksualnego, pieniędzy. A kiedy źródło się wyczerpie, zaburzony mężczyzna szybko znajdzie nowe.

Osobom cierpiącym na psychopatię niezwykle trudno osiągnąć stan fizjologicznego pobudzenia, który jest związany z przeżywaniem emocji, zwłaszcza strachu. Badania Roberta D. Hare’a, emerytowanego już profesora Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, pioniera badań nad psychopatią pokazały, że psychopaci prezentują inne reakcje w sytuacji strachu niż osoby zdrowe. U osób zdrowych, które spodziewają się wystąpienia zagrożenia, np. w postaci głośnego dźwięku lub porażenia prądem, wzrasta tętno. Tętno psychopatów natomiast nie zmienia się lub rośnie dopiero w ostatniej chwili. Stale niski poziom pobudzenia może też sprawiać, że życie jawi się psychopatom jako niezwykle nudne. Z tego powodu dążą do ciągłego doświadczania intensywnych wrażeń – w ten sposób chcą poczuć, że żyją. Ludzie zdrowi porządkują swoje życie wokół pewnych nadrzędnych celów. Umysłem psychopaty kieruje natomiast chwilowy impuls. W jego świadomości nie ma wartości moralnych ani celów związanych z samorealizacją, zastępują je obrazy i skojarzenia związane z uzyskaniem szybkiej gratyfikacji. Osoby cierpiące na dyssocjalne zaburzenie osobowości nie tolerują stabilizacji. Gdy brakuje nowych, krótkotrwałych bodźców, zaczynają odczuwać nudę. Nie dążą zatem do tworzenia bliskich, opartych na zaufaniu i przewidywalnych związków. Ich żywiołem i naturalnym środowiskiem jest chaos. A ryzyko związane z kłamstwem oraz kłótnie i kryzysy zaspokajają ich nieustanną potrzebę stymulacji i mocnych wrażeń.

Niestety, poprzez zdradę psychopata niszczy nie tylko związek, ale często też naraża zdrowie partnerki, która, ufając mężczyźnie, może nie dostrzegać potrzeby stosowania zabezpieczenia. Socjopaci okłamują swoje partnerki co do własnej przeszłości seksualnej. Nie zaprzątają sobie głowy tym, czy narażają je na zakażenie wirusem HIV i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową, dbają bowiem jedynie o własną przyjemność.

Teatr słów, emocji i gestów
Cleckley wskazuje, że właściwością typową dla psychopatów jest afazja semantyczna. Oznacza ona wrodzoną niezdolność do rozumienia i wyrażania stanów emocjonalnych, doznawanych uczuć. Psychopata nie potrafi zatem zrozumieć, jak jego zachowanie wpływa na inne osoby, co to znaczy, że rani partnerkę. Zwroty takie jak „przepraszam”, „martwię się o ciebie” są w jego ustach wyłącznie pustymi formami. Znają słownikowe znaczenie słów, nie pojmują jednak ich wartości emocjonalnej. Boleśnie przekonała się o tym
29-letnia Lena: „Powiedziałam mu, że już nie podoba mi się nasza relacja, która polegała na tym, że spotykaliśmy się przypadkiem, piliśmy, rozmawialiśmy i oczywiście lądowaliśmy w łóżku. Najpierw był przekonany, że żartuję. Przecież jest fajnie. Nie miał pojęcia, o co mi chodzi. Powiedziałam, że brakuje mi równowagi w zaspokajaniu potrzeb, że spotykamy się tylko, kiedy jemu pasuje. Odpowiedział, że jestem dla niego ważna, wyjątkowa, ale powinnam była wiedzieć, że żadna kobieta nigdy nie będzie ważniejsza niż jego praca. To, co działo się od ponad pół roku między nami, określił jako ciekawą erotyczną znajomość. Po chwili zapytał: A czy ty myślisz, że ja uprawiam seks tylko z tobą? Śniadanie stanęło mi w gardle... Dotarło do mnie, że jestem kolejną zabawką tego 35-letniego chłopca”.
Psychopaci szybko orientują się, że czułość i wyrażanie emocji są bardzo cenione i gdy zachodzi taka potrzeba, potrafią je odegrać. Często są to pełne dramatyzmu, krótkotrwałe demonstracje, służące wprowadzaniu w błąd osób, od których mogą oni uzyskać jakieś korzyści. W rzeczywistości wielu z nich nie zna uczucia wstydu i zakłopotania, nie potrafią przecież przyjąć perspektywy innej osoby, a to oznacza, że nie są w stanie zrozumieć, jak inni odbierają ich kłamstwa czy akty agresji. Podstawowe uczucia mogą interpretować w zdumiewający i zupełnie niezrozumiały dla otoczenia sposób. Przeciętny człowiek, dobierając słowa, kieruje się nie tylko ich znaczeniem, ale także konotacjami uczuciowymi. Dla osoby zaburzonej natomiast słowa nie mają żadnego ładunku emocjonalnego.

Osoby z dyssocjalnym zaburzeniem osobowości zdradza także gestykulacja. Ekspresyjne gesty na ogół ułatwiają porozumiewanie się. Jeśli podczas rozmowy spróbowalibyśmy nie używać rąk, zwiększy się liczba zająknięć i pauz. Posługując się ojczystym językiem, gestykulujemy mniej niż wtedy, gdy posługujemy się obcym językiem. Badania cytowane przez Roberta D. Hare’a w książce Psychopaci są wśród nas pokazują, że psychopaci żywo gestykulują znacznie częściej niż niezaburzone osoby. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy mówią o kwestiach dotyczących uczuć i emocji. Oznacza to, że wyrażanie emocji jest niejako ich drugim, wyuczonym językiem. Inne charakterystyczne cechy, które powinny zwrócić uwagę i wzmóc czujność, to częste zmiany tematu, ignorowanie niewygodnych pytań. Towarzyszy temu przesadna mimika i żywe ruchy rąk. Wypowiedzi psychopaty często przypominają wielkie przedstawienie, w którym zwodzi nas nie sama treść, lecz sposób mówienia i granie na emocjach odbiorcy.

Sprzeczność na języku
Według Roberta D. Hare’a wypowiedzi osób dotkniętych psychopatią mają pewną wspólną cechę – zawierają sprzeczne i niespójne logicznie twierdzenia. U przeciętnego człowieka każda z półkul mózgowych ma inne, dokładnie określone zadania. Prawa przetwarza informacje całościowo i równocześnie oraz pełni ważną funkcję w odbieraniu doznań emocjonalnych. Lewa specjalizuje się w analitycznym i sekwencyjnym przetwarzaniu informacji oraz odgrywa doniosłą rolę w rozumieniu i używaniu języka. Badania wskazują, że dla psychopatów charakterystyczne są dwustronne procesy językowe, będące rezultatem nieprawidłowego zarządzania, jakby każda z półkul mózgowych próbowała przejąć dowodzenie. W efekcie nadmiar wykluczających się twierdzeń wypowiadanych przez psychopatę wywołuje u słuchacza dezorientację.

Niestety, niekiedy kobiety stają się wspólniczkami mężczyzn, którzy je niszczą i wykorzystują. Pełne dobrych chęci, również same się oszukują. Kiedy kolejne kłamstwa wychodzą na jaw, kobiety uwikłane w toksyczny związek usiłują usprawiedliwiać partnera. Osoba uczciwa i lojalna często zakłada, że inni czują i postępują tak samo. Przypisuje partnerowi własne wartości. Zdecydowanie bezpieczniej, choć może mniej romantycznie, jest nie zakładać niczego z góry, poznawać partnera. Na zaufanie trzeba zasłużyć. Inne złudzenie, któremu mogą ulegać kobiety, to przekonanie, że udane życie seksualne jest gwarantem wierności mężczyzny. Jednak jeżeli oprócz namiętnego seksu partnerów nie łączy uczciwość i szacunek, kobieta nie może mieć gwarancji, że mężczyzna nie ma równie satysfakcjonującego seksu poza związkiem.

Psychopata może obiecać kobiecie wszystko. Potrafi mówić to, co ona chce usłyszeć. Jednak jego słowa nie znajdują potwierdzenia w czynach, a wszystkie obietnice okazują się kłamstwem. Jeżeli związałaś się z psychopatą, nie łudź się, że możesz mu pomóc i że dla ciebie się zmieni. Jedyną osobą, której możesz pomóc, jesteś ty sama. Przejmij kontrolę nad swoim życiem i... odejdź. Być może przestroga wypowiedziana przez Rose Madder z powieści Stephena Kinga: „mężczyźni to bestie” wobec większości panów jest krzywdząca, jednak jeśli masz do czynienia z psychopatą, sprawdzi się na pewno...

Od razu skojarzyło mi się z "niedzielnym tatusiem".
Ostatnio zmieniony przez Iga Czw Sty 14, 2010 15:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 15:49   

Całkiem sensowny artykuł. Warto zwrócić szczególną uwagę na fragmenty poniżej. Wyszczególniłam te, które moim zdaniem są niezwykle istotne i często spotykane w zyciu. Jak chociażby ta wzmianka o "odwracaniu kota ogonem" - czyli cecha opanowana przez psychopatów do perfekcji (często jest to podkreślane w filmach, kiedy np. widzimy jak tzw. "stróże prawa" opowiadają się po stronie psychopaty a nie jego ofiary).

Opis zachowań psychopatycznych jest w tym artykule bardzo dobry. Brakuje mi jedynie (jak zwykle w tego typu artykułach) odpowiedzi na pytania DLACZEGO, czyli tego odwiecznego pytania o to, co spowodowało, że dana osoba nabrała cech psychopaty. Artykuły tego typu takimi odpowiedziami się nie interesują, książki tematyczne/fachowe też nie zawsze. Ważniejsza jest sensacja, straszenie, a nie zbadanie przyczyn czy przedstawienie możliwych postępowań z osobami psychopatycznymi. Chociaż tak naprawdę (zdrowy i skuteczny) "sposób" na psychopatycznego osobnika jest tylko jeden - UNIKAĆ KONTAKTU.

Zresztą już przedstawiałam wcześniej w tym wątku sugestie Marthy Stout, pod którymi podpisuję się wszystkimi kończynami.

Cytat:

Nie jest zdolny do prowadzenia uporządkowanego życia, brania odpowiedzialności za swoje czyny. Za to każdy swój postępek potrafi usprawiedliwić. Jeżeli zostanie przyłapany na gorącym uczynku, natychmiast przedstawi gotowe uzasadnienie oraz będzie starał się pomniejszyć znaczenie czynu albo uczyni z siebie „prawdziwą ofiarę”. Psychopata nie potrafi spojrzeć na siebie oczami innych ani postawić się na ich miejscu.
[...]
Psychopata nie okazuje wdzięczności za okazaną pomoc i przychylność. Przyjmuje je jako coś oczywistego, należącego mu się.
[...]
Inny charakterystyczny objaw to patologiczne kłamstwo. Osoby dotknięte dyssocjalnym zaburzeniem osobowości kłamią dla przyjemności albo „dla hecy”, często bez konkretnego celu.
[...]
ryzyko związane z kłamstwem oraz kłótnie i kryzysy zaspokajają ich nieustanną potrzebę stymulacji i mocnych wrażeń.
[...]
Psychopaci szybko orientują się, że czułość i wyrażanie emocji są bardzo cenione i gdy zachodzi taka potrzeba, potrafią je odegrać. Często są to pełne dramatyzmu, krótkotrwałe demonstracje, służące wprowadzaniu w błąd osób, od których mogą oni uzyskać jakieś korzyści. W rzeczywistości wielu z nich nie zna uczucia wstydu i zakłopotania, nie potrafią przecież przyjąć perspektywy innej osoby, a to oznacza, że nie są w stanie zrozumieć, jak inni odbierają ich kłamstwa czy akty agresji. Podstawowe uczucia mogą interpretować w zdumiewający i zupełnie niezrozumiały dla otoczenia sposób. Przeciętny człowiek, dobierając słowa, kieruje się nie tylko ich znaczeniem, ale także konotacjami uczuciowymi. Dla osoby zaburzonej natomiast słowa nie mają żadnego ładunku emocjonalnego.
[...]
Wypowiedzi psychopaty często przypominają wielkie przedstawienie, w którym zwodzi nas nie sama treść, lecz sposób mówienia i granie na emocjach odbiorcy.
[...]
wypowiedzi osób dotkniętych psychopatią mają pewną wspólną cechę – zawierają sprzeczne i niespójne logicznie twierdzenia. [...] W efekcie nadmiar wykluczających się twierdzeń wypowiadanych przez psychopatę wywołuje u słuchacza dezorientację.


Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Sty 14, 2010 15:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 19:07   

Rozkminka tematyki psychopatów jest dla mnie kwestią najważniejszą w "sferze psychicznej", bo wiąże się z tematem o wpływie rodzicieli na dziecko, tym pomniejszym - związanym z warunkami środowiskowo-kulturowymi i tym zupełnie iluzorycznym, dotyczącym działania genów w tym konkretnym przypadku i oddziaływaniu wad strukturalnych mózgu.

Zdumiewające! W mojej rodzinie pochodzenia, IDEALNIE w ramy jednostki psychopatycznej wpisują się przynajmniej 4 dorosłe osoby: matka, babka i jej syn wraz z żoną (co do ojca nie jestem całkowicie pewien, bo w zasadzie tak naprawdę go nie znam: prowadzi podwójne życie - wiem tylko jak potrafi krzywdzić). Moje rodzeństwo jest ich ofiarami - po prostu zostało "wciągnięte" w chore układy. Nikt, poza mną, nie był w stanie układu zerwać. Mało tego, moje rodzeństwo, nad którym zawsze i ochoczo roztaczałem opiekę, zostało w sposób dla nich nieświadomy, odwrócone przeciwko mnie i Marishce.

Idealizowałem w jakiś sposób rodzinkę jeszcze nie tak zupełnie dawno, pozostając w zaprzeczeniu, ale nie w całkowitym, co pozwoliło się "wybudzić".

Ktoś - już nie pamiętam kto - napisał, że światem rządzą psychopaci. Temu nie sposób zaprzeczyć. Ale mało kto wie, że stykamy się z nimi codziennie: na forach, w pracy, w domu, w urzędach, na imprezach itd...

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Sty 14, 2010 19:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 19:21   

Tomek i Maryshka, kiedys pewien psycholog nawiasem mowiac swietny w swojej profesji powiedzial mi iz np. nerwica nigdy nie dosiega psychopatow , nigdy nie maja poczucia winy natomiast poczucie krzywdy i owszem, łatwiej jest zyc innym ludziom z nerwicowcem (nie mylic z nerwusem bo to zupelnie cos innego) natomist z psychopatom to isntny koszmar, nerwicowiec zazwyczaj meczy sie sam ze soba natomiast psychopata czuje sie sam ze soba swietnie..... co Wy na to zgadzacie sie z tym?
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 19:42   

Co do poczucia winy. Z obserwacji wnioskuję, że nie są w stanie odczuć konsekwencji własnych działań jako poczucia winy. Uważam, że hardkorowo je wypierają. Tak skutecznie, że świadomy obserwator z zewnątrz, ma wrażenie obcowania z maszyną obleczoną skórą.
To ludzie "idący w zaparte".

Czy nerwica dosięga psychopatów? Jeśli klarowaniu się cech psychopatycznych towarzyszą jakieś etapy, to może jednym z nich jest nerwica?

U tych, których znam, nie widzę żadnych objawów nerwicy.
Czy psychopata czuje się ze sobą świetnie? Podejrzewam, że tak. Zdecydowanie uważa się za osobę nieskazitelną i nie mającą sobie absolutnie nic do zarzucenia. Podkreślam: nic po fakcie wyrządzenia komuś krzywdy.

Tomek

ps: Być może psychopatą zostaje ktoś SKRAJNIE, EKSTREMALNIE wypierający swój udział w krzywdzie. Ooo..tak to widzę. Często ludzie oskarżają ofiary, że się bronią przed psychopatą. Widzą tu równość. Reakcja na akcję psychopaty, nie może być w żadnym razie wartościowana negatywnie, o ile niesie za sobą konstruktywne następstwa.
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Sty 14, 2010 19:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 19:45   

M i T napisał/a:
Co do poczucia winy. Z obserwacji wnioskuję, że nie są w stanie odczuć konsekwencji własnych działań jako poczucia winy. Uważam, że hardkorowo je wypierają. Tak skutecznie, że świadomy obserwator z zewnątrz, ma wrażenie obcowania z maszyną obleczoną skórą.
To ludzie "idący w zaparte".

Czy nerwica dosięga psychopatów? Jeśli klarowaniu się cech psychopatycznych towarzyszą jakieś etapy, to może jednym z nich jest nerwica?

U tych, których znam, nie widzę żadnych objawów nerwicy.
Czy psychopata czuje się ze sobą świetnie? Podejrzewam, że tak. Zdecydowanie uważa się za osobę nieskazitelną i nie mającą sobie absolutnie nic do zarzucenia. Podkreślam: nic po fakcie wyrządzenia komuś krzywdy.

Tomek


no zgadzam sie rowniez z taka konkluzja w 100% :-)
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 19:47   

psychopata= zero zdrowego samokrytycyzmu!
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 20:13   

Powszechnie uważa się też, że psychopaci są kompletnie wyzbyci empatii i uczuć. Ale spotkałam się też gdzieś z twierdzeniem, że tacy osobnicy są jak najbardziej empatyczni. Ale "inaczej" :) Otóż ich zdolność do wczuwania się i przewidywania reakcji innych pomaga im manipulować ofiarami. Być może robią to intuicyjnie. Ale coś w tym jest!

Chodzi o to, że psychopata wie, jak wzbudzić u ofiary określone uczucia i wykorzystuje tę wiedzę by manipulować otoczeniem. Np. teatralne łzy "na zawołanie" i odpowiednie modulowanie głosu są ulubionym narzędziem wielu psychopatek.

Psychopata nie ma kontaktu ze swoimi prawdziwymi uczuciami i nie ma autentycznego współczucia dla uczuć innych. Ale doskonale potrafi wywołać pożądane uczucia w drugiej osobie i je wykorzystać. Paradoks?

Marishka
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Sty 14, 2010 21:12   

M i T napisał/a:
Powszechnie uważa się też, że psychopaci są kompletnie wyzbyci empatii i uczuć. Ale spotkałam się też gdzieś z twierdzeniem, że tacy osobnicy są jak najbardziej empatyczni. Ale "inaczej" :) Otóż ich zdolność do wczuwania się i przewidywania reakcji innych pomaga im manipulować ofiarami. Być może robią to intuicyjnie. Ale coś w tym jest!

Chodzi o to, że psychopata wie, jak wzbudzić u ofiary określone uczucia i wykorzystuje tę wiedzę by manipulować otoczeniem. Np. teatralne łzy "na zawołanie" i odpowiednie modulowanie głosu są ulubionym narzędziem wielu psychopatek.

Psychopata nie ma kontaktu ze swoimi prawdziwymi uczuciami i nie ma autentycznego współczucia dla uczuć innych. Ale doskonale potrafi wywołać pożądane uczucia w drugiej osobie i je wykorzystać. Paradoks?

Marishka

wyczytalam cos takiego...
"Wobec słabszych stosuje terror psychiczny, uwielbia wprost otaczać sie kobietami, glupszymi od siebie samotnymi lub nieszcześliwymi, ktore terorryzuje swoim krytykanctwem i negatywnym traktowaniem ( psychopata ma alergie na kobiety temperatemtem, wrażliwe, inteligentne, wykształcone i niezależne.)" :faint: alergia zapewne wynika stad iz taki typ kobiet trudno mu okiełznać... :viva:
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 62
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1141
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 02:35   

M i T napisał/a:
Psychopata nie ma kontaktu ze swoimi prawdziwymi uczuciami i nie ma autentycznego współczucia dla uczuć innych. Ale doskonale potrafi wywołać pożądane uczucia w drugiej osobie i je wykorzystać. Paradoks?

pięknie-dostałam palpitacji serca ,
matka ,babka ,częśc rodzeństwa ..ufff...rodzina męża ..
ranyyyy ..kupe tego.
Kazdy inny model ,ale to machanie gałęziami , łzy na zawolanie.....
no i ta spychologia :shoot:
_________________
pozdrawiam
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 11:28   

Iga napisał/a:
Dyssocjalne zaburzenie osobowości – nazywane również antyspołecznym zaburzeniem osobowości, osobowością nieprawidłową, socjopatią lub psychopatią – dotyka 2–3 proc. każdej populacji i częściej występuje u mężczyzn.


Też mi się sporo elementów opisu skojarzyło z bliżej znanymi osobami :hah: , no ale skoro psychopatów jest 2-3 %, to przecież nie mamy ich tak wielu w najliższym otoczeniu, na szczęście.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Sty 15, 2010 13:30   

Zależy kto i jak szacuje. Generalnie przyjmuje się 5%. Dr. Martha Stout uważa, że bardziej realistyczne jest 25%. Czyli co czwarty. To by się zgadzało :)

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Pią Sty 15, 2010 13:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
qwert

Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 2
Wysłany: Sob Sty 16, 2010 20:46   

Witam Was serdecznie

Pisze do Was "prosto z mostu" - POMOŻCIE PROSZE!!!

Jestem w związku z osoba, co do ktorej podejrzewam tzw dyssocjalne zaburzenia osobowosci (wole nie uzywac okreslen typu "psychopata", "socjopata"...). I tak - nie wiem co mam dalej poczac z ta znajomoscia...
Od dawna zaobserwowalam w nim niepokojace cechy. Od dawna rozbijaly nasz zwiazek nieustanne klotnie i awantury z byle powodu. Az natrafilam przypadkowo na artykul o aspolecznych zaburzeniach osobowosci. I czytajac go bylam coraz bardziej przerazona. Wszystkie kolejne cechy takiej osoby znajdowalam w czlowieku z ktorym jestem.
Wiem, moze to blad, moze zbyt pochopnie go oceniam. Nikt nie jest bez wad... Ale nie wiem juz co mam robic...

Pojawil sie on w moim zyciu kiedy bylam na tzw. krawedzi. Bardzo mocno mnie wspieral i pomagal w ciezkim dla mnie okresie. Tak naprawde gdyby nie on nie wiem czy bym teraz byla...
Teraz mija rok odkad z nim jestem. I przez ten czas zdazylam sie przekonac o jego impulsywnosci, porywczosci, nawet zachowaniach agresywnych tj naskoczenie na plecy, popychanie "aby mi cos udowodnic". Potem stanowcze tlumaczenie i usprawiedliwiane takiego zachowanie (dopiero po dluzszym czasie jakby do niego dotarlo i okazal "poczucie wstydu"). Ogolnie notoryczne jest tlumaczenie kazdego swojego uczynku, pomyslunku, slow... Sprzeczne zdania i stwierdzenia tez. I ta czesta zmiana zdania czy planow.
W odbiorze ma sie wrazenia ze to inteligenty czlowiek, ale nie udalo mu sie skonczyc szkoly.( Nigdy nie bylo to dla mnie kryterium do oceny innych). Ciezko mu sie skupic na jednej czynnosci. Nie pracuje dluzej niz pol roku w jednym miejscu. Ostatnio nie pracuje od dwoch miesiecy w ogole. Ale szuka pracy, stara sie, widze..
Mial, wedlu niego "przedawniony" dlug w banku. Umowe na telefon to tez nie na swoje dane bo cos tam cos tam. Jednorazowe aresztowanie w czasie mlodosci i deportacje.
Jego mama urodzila go w wieku 36 lat (to tez moze miec znaczenie?...)

Teraz, po malej motywacji z mojej strony, uczeszcza zaocznie do szkoly. chce zrobic zaoczne mature (ma 30 lat). I cieszy mnie to bardzo ze odnalazl taka chec... Boje sie ze gdybym odeszla straci wszelka motywacje.
Nie, nie chce tu przeceniac swojej osoby.Nie bede pisac, jak wyniszczaja i mecza mnie fizycznie i psychicznie nasze czeste spory i klotnie. Nie wiem jak mam postapic.
Czy takich ludzi trzeba przekreslic juz "z gory"?? Dawanie kolejnych szans to tylko bledne kolo?? Mamy myslec -MY "zdrowi"- tylko o ratowaniu siebie??

pomóżcie...:(:(:(
 
     
qwert

Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 2
Wysłany: Nie Sty 17, 2010 11:14   

I jeszcze jedno...
Jak mozna powiedziec czy oceniac kogos, ze "nie ma sumienia", "nie ma uczuc ktore by mozna zranic"?... Jak???...

:(
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Sty 17, 2010 11:51   

Uciekaj, byle szybko :sad:
Kochać i szanować trzeba najpierw siebie. Nie warto być ofiarą. Szkoda życia - ono wcale nie jest takie długie. Szkoda lat na sprawdzanie. Nic nie przemawia za tym związkiem, jasno to widać z Twojego opisu.
Jeżeli się jeszcze wahasz, porozmawiaj z fachowcem - psychologiem. :keep:
Ostatnio zmieniony przez xvk Nie Sty 17, 2010 12:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Sty 17, 2010 14:17   

Widzę, że warto raz jeszcze przypomnieć następujące podstawowe (sprawdzone i potwierdzone) zasady postępowania z zaburzonymi osobami:

http://www.dobradieta.pl/...p=101397#101397

Podpisuję się pod tymi sugestiami. Nic dodać, nic ująć.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Sty 17, 2010 14:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Czw Mar 18, 2010 22:29   

Witajcie :)
jestem tu pierwszy raz. Trafiłam na wasze posty zupełnie przypadkiem jak szukałam informacji o psychopatach. Mam w pracy psychopatkę na 10 cech które są w badaniach wskazywanych ona posiada wszystkie. Nie wiem jednej rzeczy czy rzeczywiście ona nic nie czuje, choć należy do wyrachowanych zimnokrwistych osób. Urzadza u nas w pracy polowania na osoby. Podaję przykład (nie ma klucza według którego wybiera ofiarę) upatrzyła ofiarę lata maniupuluje nastawia ludzi przeciwko następnie gdy osaczy ofiarę ostatnie uderzenie i leży. Tak załatwiła jedną dziewczynę która była słaba, tak próbowała załatwiać mnie i ja wiedziałam że ona wszystko na mój temat wymyśla. Dotarło do mnie jednak że coś jest nie tak gdy bez niczego zaczęła niszczyć osobę z która się przyjaźni. Dryfuje na granicy prawa, snuje okropne opowieści ale jednak bardzo prawdopodobne gdy ma zamiar załatwić osobę. Mocno manipuluje, notorczynie kłamie i co ciekawe uważa że drugi jest bardzo głupi. nie liczy się traktuje ludzi instrumentalnie, wykorzystuje ich. Jest ładna zatem rozpoznaje teren i tam gdzie ma mieć jakąś korzyść to wkręca się jak obślizgły robak. Nie ma poczucia wstydu np. zrobi Ci świństwo okropne jakieś po którym się trześiesz tydzień ona na drugi dzien przychodzi jakby nic nigdy się nie wydarzyło. Można pisać i pisać o tej osobie. Ktoś 2 lata temu wskazał mi jak opowiadałam że to jest psychopatka i mam uważać. Ja miałam swoją teorię, więc starałam się zaprzyjaźnić z nią i być dobra za każdym razem dostawałam nóż w plecy. Ostatnio mi sie odechciało zgłosiłam to przełożonym, nie wiem raczej jej nie zwolnią choć mamy dowody na jej zachowania. Pewnie dostanie upomnienie. W mojej miejscowości jest trudno o pracę a wszystko napisaliście ale nie jest nigdzie napisane czego boi się psychopata jak z nim grać by się oczepił. Wydaje mi się z psychologicznego punktu widzenia to jedyne co można zrobić to pokazywać siłę ignorować i nie w chodzić w relację. Mam jednak świadomość, że zgłoszenie tego u szefa wywoła utajoną agresję i nagonkę na moją osobę. Najgorsze jest to że szef rzadko z nami bywa i zrobił wielkie oczy jak mu powiedziałam przypuszczam że osobnik jak został wezwany pomimo dowodów które miałam nieźle namieszał. Podajcie receptę jak się bronić przed takim osobnikiem ona jest jak cybork zmiata po kolei wszystkich którzy stoją jej na drodze ale jednocześnie tam gdzie powinna jest elekwentna inteligentna i nie do zagięcia.
Jak poradzić sobie z kimś takim gdy nie masz szans na zmianę pracy a cybork siedzi i czeka? Jest jakiś sposób?
Ostatnio zmieniony przez Ewa2 Czw Mar 18, 2010 22:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Czw Mar 18, 2010 22:35   

Ewa2 naprawde Ci wspolczuje, najlepiej jak MIT-y cos napisza a na pewno cos poradza. Trzymaj sie dziewczyno! :hug:
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Czw Mar 18, 2010 22:35   

A i jeszcze jedno kolega który zna ją wiele lat uprzedzał mnie bym nie szła tam do pracy, powiedział mi tylko tyle zobaczysz co ona potrafi :( to jakiś koszmar jest rzeczywiście. Monstrum w ładnej mini i super fryzurze. Ma 29 lat i jeden rozwód za sobą, drugi mąż siedzi w domu a my w pracy po kontach uciekamy ale bycie dobrym nic nie daje ona jest na wskroś ZLA to mało powiedziane, niszczy wszystkich opowiada niesamowite historie o sobie spotkanie takiej osoby wywołuje u normalnego człowieka gdy to odkryje SZOK polowanie na ludzi wyobrażacie sobie to bo ja do dziś nie mogę uwierzyć w to że to się dzieje :(
Ostatnio zmieniony przez Ewa2 Czw Mar 18, 2010 22:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Czw Mar 18, 2010 22:38   

Mola dzięki :) )))))))))))liczę że może są tu osoby które napiszą coś konkretnego może ktoś wie jak z tym się uporać bo ja nie mogę iść pod most muszę tam pracować.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Mar 19, 2010 12:34   

Ewa2 napisał/a:
Witajcie :)Jak poradzić sobie z kimś takim gdy nie masz szans na zmianę pracy a cybork siedzi i czeka? Jest jakiś sposób?


Możesz zrobić wiele, jeżeli masz tego świadomość i komfort. Oczywiście biorąc pod uwagę realne mozliwości. Możesz postępować nieprzewidywalnie. Jeżeli masz odwagę i stać cię na to aby postawić wszsytko na jedną kartę. Wbrew pozorom tacy ludzie często własnie odstępują kiedy zoabczą że ktoś jest agresywny, ponieważ oni sami są agresywni. Ale to nie rozwiąże pewnie problemu, a na ciebie wpłynie. Nie ma idealnych rozwiązań niestety, ale ja bym zaryzykował, przed tem jednak robiąc wszystko co możliwe. Masz męża, chłopaka, ojca, matkę? Nie mogą ci pomóc, jeżeli nie to dlaczego?

Niestety najlepiej takich ludzi omijać, powinno się ich skazywać na ostracyzm. Ale jak sama widzisz ludzie nie reagują, wiecej ludzie na ostracyzm gotowi są skazywać tych którzy są ofiarami. I niestety na tym forum jest podobnie. Muszę cię niestety ale zasmucić, ale psychologizowanie nie wiele tu zmieni. Możesz zrobić coś najlepszego, odejść stamtąd.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Mar 19, 2010 12:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Mar 19, 2010 16:18   

rakash napisał/a:
...Niestety najlepiej takich ludzi omijać, powinno się ich skazywać na ostracyzm. Ale jak sama widzisz ludzie nie reagują, wiecej ludzie na ostracyzm gotowi są skazywać tych którzy są ofiarami. I niestety na tym forum jest podobnie. Muszę cię niestety ale zasmucić, ale psychologizowanie nie wiele tu zmieni. Możesz zrobić coś najlepszego, odejść stamtąd...
Hej, "jaszkar" co ty "bonkasz"? :hihi:

Najpierw jak rasowy-egalitarny "mlotkowiec-pospolity"
wypisujesz auto-kompromitujace "agitki",
a teraz sugerujesz "autoaborcje" forumowiczom? :shock:

A nie bierzesz pod uwage tego, ze
bedac z NAMI juz "podreperowales" swoj "egalitarny intelekt" tylko piszesz:
"I niestety na tym forum jest podobnie."? :shock:

To w koncu jednak My podajemy Tobie "pomocna dlon"! :hihi:
.
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Pią Mar 19, 2010 20:49   

Rakash :)
z pewnych względów nie mogą odejść z tej pracy ale to nie na forum.
Właśnie ostracyzm ostatnio jej powtarzam że nie mamy o czym rozmawiać - odcinam drogę dostępu do siebie, mam w zanadrzu tekst o jej ambicji może poskutkuje zobaczymy:)
Dziś dowiedziałam się od koleżanki z innego działu że oni jej unikają, tylko człowiek nigdy nie miał odwagi pytać o opinię o niej. Czyli wszystko się zgadza sieje spustoszenie podobno.
Piszecie odejść czy ten człowiek się może jakoś w miarę normalnie funkcjonować zawsze będzie odwalać numery?
Może bat w postaci szefa ją uspokoi, podobno jak przyszła do pracy pierwsze 2 lata tam była spokojna, potem jak to wybuchło to ludzi zszokowało:(
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Mar 19, 2010 21:04   

Ewa2 napisał/a:
zawsze będzie odwalać numery?


Zawsze będzie odwalać numery. Żyjemy na co dzień wśród psychopatów.
Okresy, gdy następuje pozorny spokój, wg mnie oznaczają przygotowywanie strategii, wyrafinowaną kalkulację, badanie granic i terenu prowadzenia ewentualnej bitwy, szukanie słabych punktów u przeciwnika. Na pewno były też epizody zupełnie wyrachowanego włazodupstwa.

Jaka rada? Najważniejsze: nie liczyć bezpodstawnie na zmianę u kogoś takiego.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Pią Mar 19, 2010 21:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Pią Mar 19, 2010 21:07   

M i T napisał/a:

Jak rada? Najważniejsze: nie liczyć bezpodstawnie na zmianę u kogoś takiego.

Tomek

swieta prawda... 8-)
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Pią Mar 19, 2010 21:12   

Eh no były okres włazodupstwa chwilami panował spokój.
Czyli co jedyna strategia to ostracyzm na ile się da.
Matko czy Ci ludzie zatem odczuwają radość, szczęście że im się chce tak planować wyrafinowanie. Nie mogę sobie pomieścić w głowie. Jak można nie czuć?
SZOK
No tak ona szuka słabych punktów to fakt, na mnie nigdy nie znalazła ale ja znalazłam na nią dlatego mogłam iść do przełożonych ale innych załatwiła po kolei. Choć pal licho wie co tym razem knuje :(
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Pią Mar 19, 2010 21:14   

Żyjemy wśród psychopatów?
poważnie jest ich aż tak dużo ja spotkałam tylko ją jako odlotowego cyborga aż strach pomyśleć że jest ich więcej tylko siedzą w ukryciu :(
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 03:01   

Ewa2 napisał/a:

z pewnych względów nie mogą odejść z tej pracy ale to nie na forum.

Niech zgadne, ta praca to przyrzeczenie, i dlatego nie mozesz jej rzucic, chocbys nawet chciala. :hihi:
Ostatnio zmieniony przez _flo Sob Mar 20, 2010 03:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 11:54   

Hm myślę że nie będę się tłumaczyć dlaczego nie moge jej rzucić i tyle ale nie mogę i te kometarze są zbędna. Gdybym mogła to bym zrobiła to z wielką radością.
Może za 2 3 lata będzie to możliwe ale nie dziś. Chyba jednak nie o tym piszemy.
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 11:58   

Flo przepraszam że to napisze ale masz lekko okrojony sposób widzenia polskiej rzeczywistości chyba ze swojego punktu widzenia :)
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 12:20   

Ewa2 napisał/a:
Eh no były okres włazodupstwa chwilami panował spokój.
Czyli co jedyna strategia to ostracyzm na ile się da.
Matko czy Ci ludzie zatem odczuwają radość, szczęście że im się chce tak planować wyrafinowanie. Nie mogę sobie pomieścić w głowie. Jak można nie czuć?
SZOK
No tak ona szuka słabych punktów to fakt, na mnie nigdy nie znalazła ale ja znalazłam na nią dlatego mogłam iść do przełożonych ale innych załatwiła po kolei. Choć pal licho wie co tym razem knuje :(


Tak, i pocieszę cię nie tylko ty masz z tym do czynienia i musisz się uczyć. To jest biblijna bestia. Może to ci ułatwi zrozumienie problemu.

Nie namawiam cię do walki, ale jeżeli musisz to radzę się przygotować. Doradzam hartowanie poprzez ruch. Odpowiednie odżywianie. Mogą być też medytacje i rózne psychologiczne "przerabiania" ale tak naprawdę to najważniejsze jest mieć wsparcie bliskich no i nie zaniedbywać higieny, zdrowia. Dobrze jest też poakzać takiej osobie że masz kogos kto cię wspiera, dobrze jest zaaranżować coś co będzie wyglądało prawdziwie.
Np. możecie głośno rozmawiać o jakiejś sytuacji, dając do zrozumienia że ktoś kto chciał zaszkodzić został surowo ukarany. Należy stworzyć wrażenie że masz możliwości, znajomości. Na takie osoby działa to jak miód na niedźwiedzie. Ale to jest gonienie w piętkę, najlepszym efektem takich działań może być to że psychopata znajdzie sobie nową ofiarę która nie będzie w stanie sobie poradzić.

Oczywiście wszystko zależy od tego jak wygląda sytiuacja, czy ta psychopatka znajduje stronników, czy osób mających z nią problem jest wiecej itd. Z tego dopiero można próbować coś zrobić. Jakby nie patrzeć jeżeli jesteś sama, jeżeli psychopata sobie wytypował ciebie na ofiarę a pozostali ludzie udają że nic nie widzą to jest problem bo pewnie takich ludzi nie przekonasz dopóki sami nie doświadczą tego problemu.

Ewa2 napisał/a:
Żyjemy wśród psychopatów?
poważnie jest ich aż tak dużo ja spotkałam tylko ją jako odlotowego cyborga aż strach pomyśleć że jest ich więcej tylko siedzą w ukryciu :(


To ciekawe w sumie gdy ktoś tak piszę. Dziwi fakt że ludzie tego nie dostrzegają. Jednak skoro już o tym wpsomniałaś i DOSTRZEGASZ to jest nadzieja.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Mar 20, 2010 12:28, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 13:44   

Rakash :)
Eh chyba do tej pory miałam to szczęście że siedzieli w ukryciu.
Z tą osobą na 4 trzy z nas były ofiarami. Co rusz kogoś osacza jak już pisałam nie ma klucza według którego obiera ofiary. Bo wszystkie trzy jesteśmy całkiem różne, mam różny poziom materialny, kwestie rodzin, wykazywania się w pracy. Atakuje tych w pracy słabych jak i mocnych.
Uspokają się wtedy gdy przewąchuje, że możesz jej się przydać do czegoś. Tak miała ze mną jak zwąchała że mogę jej coś załatwić to była jak miód. Niestety nie załatwiłam jej głupia nie jestem, po takich numerach, zaczęła swoje sztuczki.
Ona uważa nas za durni jednego po drugim, zatem mi robiła świństwa oficjalnie gdzie mam na to świadków. Wymyślała świństwa pradopodobne ale jednak według swojej kategorii myślenia i na tym wpadała. Balansowała na granicy prawa nie myśląc że ja przestzegam jasnych reguł postępowania i że się natnie. Zrobiła parę nie ładnych rzeczy na zewnątrz na co były dowody w postaci emaili - no właśnie bo traktowała mnie jak oszołoma. No to zebrałam to wszystko i mogłam powiadomić szefa.
Liczę na to że jej kota trochę pogoniłam bo teraz wie że są silniejsi i że nie zawsze wie z kim ma do czynienia. Aczkolwiek ja i tak panikuje ale ona nie wie tego bo wiem od dawna że nie mogę jej tego pokazać. To byłaby masakra.
Właściwie ostatnio przydały mi się rady tu zawarte, wbiłam je sobie do głowy i je stosuje bezwzględnie. Jak zaczyna mi być jej szkoda przypominam sobie to co tu pisaliście. Sama sobie mówię nie - BEZWZGLĘDNY OSTRACYZM
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 14:34   

Diagnostyka osobowości nieprawidłowej (psychopatii)
prof. dr hab. Andrzej Jakubik

Wprowadzenie

Zasadniczym kierunkiem badań nad zaburzeniami osobowości w psychiatrii klinicznej są teorie opisowe, czyli tzw. teorie cech osobowości, charakteryzujące się klasyfikowaniem ludzi z perspektywy ich stałych właściwości (dyspozycji) psychofizycznych, tj. cech. "Cecha to hipotetyczny komponent osobowości, definiowany przez przypisywanie ogólnej nazwy dla zbioru współwystępujących zachowań" (Jakubik, 1979, s. 160). Podstawę teoretyczną takiego opisowego ujęcia osobowości stanowi fakt względnej stałości niektórych elementów zachowania się człowieka w podobnych sytuacjach oraz regularność i podobieństwo zachowań różnych ludzi, co pozwala wnosić o wspólności ich cech i opisywać je za pomo-cą tych samych pojęć.

Struktura osobowości byłaby więc określonym układem (konfiguracją) cech, a cecha - skrótowym opisem pewnych zachowań, a przy tym jednocześnie ich determinantą. Opisowe ujęcie osobowości, mimo poważnych słabości teoretyczno-metodologicznych, przeważa obecnie w psychiatrii, stanowiąc wygodną - chociaż heurystycznie bezpłodną - płaszczyznę porozumienia między psychiatrami o różnych poglądach teoretycznych (np. zwolennicy koncepcji typologicznych czy psychoanalitycznych również posługują się opisem zaburzeń osobowości w kategoriach cech) oraz w miarę dogodne rozwiązanie kliniczno-pragmatyczne.

W myśl założeń teorii cech, dla celów praktyki klinicznej można ogólnie określić osobowość jako wieloczynnikową strukturę dynamiczną, która integruje i reguluje zachowanie się człowieka oraz jego relacje ze światem zewnętrznym, natomiast zaburzenia osobowości jako względnie trwałe zahamowanie rozwoju osobowości, przejawiające się głównie zakłóceniem prawidłowego funkcjonowania mechanizmów integracyjno-regulacyjnych (Jakubik, 1987).

Najczęściej zaburzenia osobowości dzieli się na dwie kategorie: zaburzenia struktury osobowości (np. osobowość nieprawidłowa) oraz zaburzenia cech osobowości (np. osobowość paranoiczna, schizoidalna, histrioniczna czy anankastyczna), przyjmując założenie, że różnice dotyczą patogenezy, obrazu klinicznego, przebiegu, stopnia trwałości i nasilenia zaburzeń, dynamiki zmian i skuteczności stosowanych metod leczenia. Doświadczenie psychiatryczne wskazuje, że diagnostyka i różnicowanie obu rodzajów zaburzeń osobowości jest praktycznie sprawą bardzo trudną.
Historia pojęcia psychopatii

Do zaburzeń struktury osobowości zaliczamy osobowość nieprawidłową, powszechnie określaną jeszcze do niedawna terminem "psychopatia", stanowiącą do dnia dzisiejszego jedno z najbardziej wieloznacznych i kontrowersyjnych pojęć z zakresu psychiatrii i psychologii klinicznej.

Rodowód historyczny psychopatii można wywodzić od pierwszych klinicznych opisów społecznie nieprzystosowanych wzorów zachowania się, zaburzeń uczuć i woli, włączonych w roku 1801 przez Pinela do kategorii "manii bez urojeń", przez Trélata do "obłędu jasnego", a nazywanych przez Rusha "moralnym pomieszaniem zmysłów". Znacznie później Prichard (1835) przedstawił koncepcję tzw. obłędu moralnego (moral insanity), charakteryzującego się degradacją lub wrodzonym brakiem uczuć moralnych, przy jednocześnie niezaburzonych procesach intelektualnych. Z biegiem lat, pod wpływem teorii degeneracji Morela, zaczęto stosować ten termin wyłącznie w odniesieniu do osób z dziedzicznie, jak sądzono, uwarunkowanym niedorozwojem uczuć moralnych (tj. trwałym defektem charakteru), choć zespół moral insanity stwierdzano także w przebiegu i zejściu różnych chorób psychicznych.

Pojęcie psychopatii, a ściśle mówiąc "konstytucjonalnej psychopatycznej małowartościowości" (konstitutionell psychopathische Minderwertigkeit), pierwszy wprowadził Koch (1891) na oznaczenie trwałego defektu uczuć w rozumieniu prichardowskim. Stał on na stanowisku organicznej (wrodzonej lub nabytej) etiologii psychopatii. Z czasem wielu psychiatrów opisywało psychopatię, jako typ osobowości pozbawionej uczuć złożonych, pod różnymi nazwami, np. daltonizm moralny (Maudsley), znieczulenie zmysłu moralnego (Ballet), inwalidztwo moralne (Arnaud), społeczno-fizjologiczna niewrażliwość (Rotenberg), zespół anetyczny (Albrecht), psychopatia amoralna (Birnbaum), oligotymia (Davidson), defekt moralny (Wyrsch), anetopatia (Karpman), anomalia zmysłu moralnego (Barbé), stan ubytku moralnego (Berze), niedorozwój moralny (Mazurkiewicz), kryerotymia (Łuniewski) itp.

Na gruncie psychiatrii dynamicznej proponowano w miejsce psychopatii takie określenia, jak socjopatia (Partridge, 1930), charakter narcystyczny (Kernberg, 1975), osobowość hiperinstrumentalna (Wolman, 1987), czy też osobowość manipulacyjna (Bursten, 1973), a propozycje Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zmieniały się kolejno od "osobowości socjopatycznej z reakcjami antysocjalnymi" (DSM-I) poprzez "zaburzenia osobowości typu antysocjalnego" (DSM-II), aż do "antysocjalnych zaburzeń osobowości" (DSM-III, DSM-III-R; DSM-IV, 1994). W klasyfikacji ICD-9 (1981, s. 32) wyróżniało się kategorię: „osobowość nieprawidłowa z wyraźnymi cechami antysocjalnymi”, natomiast ICD-10 (1994, s. 50) wprowadza nowy termin: „osobowość dyssocjalna”, równoważny takim rozpoznaniom, jak osobowość amoralna, antysocjalna, asocjalna, psychopatyczna lub socjopatyczna.

Współczesna psychologia oferuje termin makiawelizm (osobowość makiawelistyczna), nazywany w skrajnych przypadkach „zespołem chłodu” (Christie i Geis, 1970).
Klasyfikacje psychopatii

Wychodząc z założenia, że zachowania antyspołeczne nie są typowe dla osobowości psychopatycznej, gdyż nieprzestrzeganie powszechnie przyjętych norm społecznych występuje również u osób z nerwicami, upośledzeniem umysłowym, lekozależnością lub psychozami, a także wśród ludzi zdrowych psychicznie, niektórzy autorzy podejmowali próby wyodrębnienia różnych postaci psychopatii, np. Karpman, Arieti, Reid czy Blackburn. Jednocześnie ze spornymi problemami terminologicznymi pojawiła się tendencja do podziału psychopatii na różne typy na podstawie kryteriów klinicznych, co doprowadziło do jeszcze większej wieloznaczności i nieostrości tego pojęcia. Większość z licznych klasyfikacji psychopatii, proponowanych między innymi przez takich autorów jak Bumke, Ewald, Gannuszkin, Gruhle, Henderson, Kahn i Kraepelin, należy już dzisiaj do przeszłości, a cieszące się największą popularnością w świecie i w Polsce podziały Schneidera (1950), czy też E. i M. Bleulerów (1972), także przechodzą stopniowo do historii psychiatrii. Z wydzielonych przez nich kilkunastu typów psychopatii tylko jednostki zaliczane przez Bleulera do kategorii upośledzenia moralnego lub do schneiderowskiej grupy psychopatów chłodnych uczuciowo, odpowiadają pojęciu psychopatii w jego pierwotnym, klasycznym znaczeniu.

Kliniczne klasyfikacje psychopatii nie mają właściwie żadnej wartości praktycznej ani teoretycznej, gdyż nie spełniają podstawowych wymogów logicznych - chociażby warunków wyłączności i rozłączności - opierają się na eklektycznych kryteriach podziału oraz obejmują wszelkie postacie zaburzeń osobowości, a więc i takie, które ex definitione nie są psychopatiami.

W ostatnich latach pojawiła się interesująca i wartościowa heurystycznie tendencja do tworzenia klasyfikacji osobowości nieprawidłowej na podstawie ścisłych kryteriów empirycznych, ale ostateczne rozwiązanie tego zagadnienia nie wydaje się bliskie (por. Jakubik, 2003b).
Opis kliniczny

Nadmierne poszerzanie zakresu pojęcia psychopatii, którego najlepszą egzemplifikacją może być m. in. praca Kępińskiego (1977), spowodowało, że obecnie rozpoznaje się ją zbyt pochopnie, na co słusznie już wiele lat temu zwracali uwagę Jaroszyński i in. (1963). Z tego powodu w literaturze przedmiotu obserwuje się ostatnio wyraźne dążenie do uściślenia kryteriów diagnostycznych oraz zmian terminologicznych. Istotnym elementem postępu w tym zakresie, nawiązującym do prawie zapomnianej propozycji Schneidera z roku 1934, było wprowadzenie terminu „osobowość nieprawidłowa” (abnorme Persönlichkeit) w miejsce obciążonej pejoratywnym znaczeniem nazwy psychopatia, jakby zgodnie z życzeniami przeciwników tzw. naznaczania czy stygmatyzacji społecznej. Już wówczas bowiem Schneider wskazywał, że koncepcje zaburzeń osobowości nie powinny być oparte na wartościujących ocenach o charakterze normatywnym. Istotą osobowości psychopatycznej jest istnienie wewnętrznego „ciernia”, którym jednostka taka rani nie tylko wszystkich dookoła, lecz także i siebie. Sprawia cierpienie innym ludziom, ale też cierpi sama. Jego zdaniem, zaburzone zachowanie się jest zawsze wtórne do nieprawidłowej struktury osobowości i dlatego nie jest ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym do rozpoznania psychopatii.

Z przeglądu piśmiennictwa wynika, że do istotnych cech osobowości nieprawidłowej (klasycznej psychopatii) należy przede wszystkim słabość uczuć złożonych, nieumiejętność nawiązania właściwych związków międzyludzkich, błędy w ocenie otoczenia, postawy instrumentalne i „kalkulacyjne” wobec innych ludzi, ujmujący sposób bycia (tzw. „lew salonowy”, błyszczący w grupie, ale bardzo powierzchowny intelektualnie), pozorna ogłada towarzyska, skłonność do działań popędowych (np. impulsywność, nie kontrolowana agresja), skrajny egocentryzm, brak poczucia winy i wyrzutów sumienia, nieumiejętność przewidywania, brak wglądu w siebie, nieprzystosowanie społeczne oraz niezdolność do uczenia się, tzn. słaba reakcja na społeczne wzmocnienia dodatnie lub ujemne (por. Jakubik, 2003b). Ogólnie mówiąc, osobowość nieprawidłową charakteryzuje więc wyraźna przewaga sfery popędowo-emocjonalnej nad sferą poznawczo-uczuciową. „Psychopatie są niedorozwojem życia uczuciowego, podobnie jak oligofrenia jest niedorozwojem życia intelektualnego” – pisał przed laty Mazurkiewicz (1980, s. 114).

Zdaniem Pospiszyla (1985), opisywane w piśmiennictwie właściwości osobowości psychopatycznej dadzą się sprowadzić do dwóch strukturalnie najważniejszych elementów: nieumiejętności nawiązywania głębszych związków emocjonalnych z innymi ludźmi oraz tzw. deficytu lęku. To właśnie „upośledzenie związków międzyludzkich” i niski poziom lęku są przyczynami zachowań antyspołecznych u tego typu osób. Stąd niektórzy autorzy podkreślają, że osobowość nieprawidłowa stanowi poważny problem kryminologiczny (por. Eron, 1980; Guze, 1976; Hare, 1983; Kozarska-Dworska, 1977; Pospiszyl, 1985; Robins, 1977), ale ich stanowisko w świetle współczesnej diagnostyki zaburzeń osobowości wydaje się już od dawna odosobnione (por. Jakubik, 2002, 2003a). W ICD-9 (1981) zwraca się uwagę, że częste konflikty z prawem mają charakter raczej drobnych i przypadkowych; nie są to przestępstwa poważne, złożone, zaplanowane. Szczególnie ważne jest stwierdzenie o „raczej drobnych i przypadkowych” konfliktach z porządkiem prawnym, gdyż kwestionuje ono utrwalony schemat „psychopaty-przestępcy” czy „psychopaty-recydywisty”, jaki pokutuje jeszcze do dnia dzisiejszego nie tylko w opinii publicznej, ale także w niektórych kręgach profesjonalnych, np. wśród psychiatrów, psychologów, prawników.
Dlatego np. Blackburn (1988) i Gunn (1977) bardzo ostro krytykują badaczy, którzy za jedno z głównych kryteriów diagnostycznych psychopatii uważają zachowania antyspołeczne, zwykle o charakterze przestępczym. Stanowczy sprzeciw – moim zdaniem w pełni uzasadniony (Jakubik, 2003b) – wyraża także Jaroszyński (1980), który podkreśla, że w praktyce klinicznej psychiatrom i psychologom „zupełnie wystarcza stwierdzenie [u badanego – dop. A. J.] jakichkolwiek konfliktów z otoczeniem lub – jeszcze lepiej – z prawem. W ten sposób stwarza się znak równości między osobowością nieprawidłową a antysocjalnością” (s. 44).
Kryteria diagnostyczne

W obecnie zalecanej przez Światową Organizację Zdrowia, X Rewizji Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10) osobowości dyssocjalnej (tj. osobowości nieprawidłowej) przypisano następujący krótki opis:

„Zaburzenie, które zwraca uwagę dużą niewspółmiernością między zachowaniem a obowiązującymi normami społecznymi, charakteryzuje się:
1. bezwzględnym nieliczeniem się z uczuciami innych;
2. silną i utrwaloną postawą nieodpowiedzialności i lekceważenia norm, reguł i zobowiązań społecznych;
3. niemożnością utrzymania trwałych związków z innymi, chociaż nie ma trudności w ich nawiązywaniu;
4. bardzo niską tolerancją frustracji i niskim progiem wyzwalania agresji, w tym zachowań gwałtownych;
5. niezdolnością przeżywania poczucia winy i korzystania z doświadczeń, a w szczególności z doświadczanych kar;
6. wyraźną skłonnością do obwiniania innych lub wysuwania pozornie możliwych do uznania racjonalizacji zachowań, które są źródłem konfliktów z otoczeniem.
Cechą towarzyszącą może być także nadmierna drażliwość” (ICD-10, 1997, s. 172).


Obecnie przyjmuje się powszechnie kryteria diagnostyczne osobowości nieprawidłowej sformułowane przez wybitnego znawcę zagadnienia, Cleckleya (1985). Uwzględniając nieznaczne modyfikacje własne (por. Jakubik, 2002, 2003a, 2003b) są to następujące kryteria:

* trwała niezdolność do związków uczuciowych z innymi ludźmi;
* bezosobowy stosunek do życia seksualnego (przedmiotowe traktowanie partnera);
* brak poczucia winy, wstydu i odpowiedzialności;
* nieumiejętność odraczania satysfakcji (dążenie do natychmiastowego zaspokojenia popędów i potrzeb);
* utrwalone i nieadekwatne zachowania antyspołeczne;
* autodestrukcyjny wzorzec życia (np. po okresie dobrego przystosowania, a nawet sukcesów, niszczenie dotychczasowych osiągnięć z przyczyn dla otoczenia nie zrozumiałych);
* nadmierne zapotrzebowanie na stymulację;
* nieumiejętność planowania odległych celów (koncentracja na teraźniejszości, zmienność i nietrwałość dążeń);
* znaczna aktywność dla osiągnięcia celu doraźnego, zanikająca wobec minimalnych niepowodzeń;
* niezdolność przewidywania skutków własnego postępowania;
* niezdolność wysnuwania praktycznych wniosków z przeszłych doświadczeń (tj. nieefektywność procesu uczenia się);
* nie dające się logicznie wyjaśnić przerywanie każdej podjętej konstruktywnej działalności (tzw. „początki bez końca”);
* swoisty brak wglądu ("otępienie semantyczne"), tj. zdolności oceny samego siebie, zrozumienia zależności niepowodzeń od własnych cech;
* w miarę sprawna ogólna inteligencja, formalnie nie zaburzona;
* nierozróżnianie granicy między rzeczywistością a fikcją, prawdą a kłamstwem (określane też
takimi terminami, jak pseudologia, pseudologia phantastica, mitomania, zespół Delbrücka,
kłamstwo patologiczne);
* brak lęku;
* nietypowa lub niezwykła reakcja na alkohol;
* częste szantażowanie samobójstwem;
* tendencja do samouszkodzeń.


W dążeniu do obiektywizacji procesu diagnostycznego próbuje się stosować różnorodne narzędzia badawcze do pomiaru osobowości nieprawidłowej. W badaniach używa się do tego celu licznych inwentarzy, skal i kwestionariuszy o bardzo różnym stopniu standaryzacji, rzetelności i trafności, m. in. Skali Empatii R. Hogana, Kwestionariusza Osobowości H. J. Eysencka, Skali Więzi Międzyosobowowej D. Schalling, Listy Cech Psychopatii R. Craddicka, Skali Nonkonformizmu R. I. Lanyona, Skali Braku Kontroli R. Monroe'a, Kwestionariusza Prawidłowego Przystosowania H. Quaya, Skali Wywiadu Diagnostycznego L. Robinsa, skal Mach IV i Mach V R. Christie i F. Geisa, Wywiadu Społeczno-Diagnostycznego B. B. Wolmana, Skali Zachowania Psychopatycznego E. Ziskinda i wielu innych.

Chociaż za stosunkowo obiektywne narzędzia pomiarowe uznaje się obecnie jedynie trzy: 1) Skalę Uspołecznienia z kwestionariusza CPI H. G. Gougha, 2) Skalę Socjopatii (SPY) C. D. Spielbergera oraz 3) Minnesocki Wielowymiarowy Inwentarz Osobowości (MMPI) S. R. Hathawaya i J. C. McKinleya, w którym profil charakterystyczny dla osobowości nieprawidłowej wyraża się wysokimi wynikami (powyżej 70 T) w skalach psychopatii (Pd) i hipomanii (Ma), przy względnie niższych wynikach (nie przekraczających 60 T) w pozostałych skalach diagnostycznych - to jednak nie stanowią one pełnowartościowych metod klinicznej diagnozy osobowości nieprawidłowej.
Osobowość nieprawidłowa a encefalopatia

Do dnia dzisiejszego nie znamy patogenezy czy też czynników warunkujących ukształtowanie się osobowości nieprawidłowej. Tymczasem udoskonalenie metod badania mózgu spowodowało wydzielenie swoistej kategorii osobowości nieprawidłowej, uwarunkowanej nabytym, zwłaszcza w okresie płodowym, okołoporodowym lub wczesnym dzieciństwie, uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego o różnorodnej etiologii (urazy, infekcje, zatrucia, itp.). Osobowość nieprawidłową o podłożu organicznym nazywamy encefalopatią lub charakteropatią , jak proponuje T. Bilikiewicz, który ostro rozgranicza "charakteropatie, jako uwarunkowane organicznie zaburzenia charakteru, od psychopatii, w których nie da się stwierdzić zmian organicznych mózgu" (Bilikiewicz, 1989, s. 249).

W najnowszej klasyfikacji ICD-10 (1997) wyodrębnia się kategorię "organicznych zaburzeń osobowości" w postaci osobowości rzekomopsychopatycznej lub osobowości rzekomoupośledzonej, którym przypisuje się "istotną zmianę utrwalonych wzorców przedchorobowego zachowania. Szczególnie dotknięte jest wyrażanie emocji, potrzeb i popędów. Zaburzenia procesów poznawczych dotyczą głównie lub nawet wyłącznie planowania, przewidywania prawdopodobnych następstw indywidualnych i społecznych, jak to bywa w tzw. zespole płata czołowego” (s. 66). Obecnie używamy raczej nazwy encefalopatia zamiast charakteropatia, ponieważ ten ostatni termin sugeruje ujemne wartościowanie jednostki pod względem społecznym i moralnym.

Osobowość encefalopatyczna przejawia się cechami typowej osobowości nieprawidłowej, często w połączeniu z rysami histerycznymi, chociaż mogą istnieć duże różnice obrazu klinicznego, jeżeli uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego nastąpiło późno, gdy osobowość była już w pełni ukształtowana. Obok wymienionych cech zaznaczają się mniej lub bardziej wyraźnie objawy zespołu organicznego, jak np. chwiejność afektywna, drażliwość, wybuchowość, skłonność do czynów impulsywnych, reakcje dysforyczne przebiegające nierzadko ze zwężeniem pola świadomości, obniżenie sprawności intelektualnej itp. Encefalopatia często występuje u osób nadużywających alkoholu, narkotyków lub leków, u których zresztą w praktyce błędnie rozpoznaje się osobowość nieprawidłową, zwłaszcza, jeśli dostępnymi metodami badań nie stwierdza się uchwytnych zmian organicznych w mózgu, gdy tymczasem patologia jest po prostu następstwem wieloletniego nieraz alkoholizmu, narkomanii lub lekozależności, a nie pierwotnie zaburzoną strukturą osobowości.

Wydaje się, że Jaroszyński (1980) słusznie krytykuje wyodrębnianie osobowości nieprawidłowej na podłożu organicznym: "Rozróżnianie osobowości nieprawidłowej właściwej (dawnej psychopatii) od osobowości też nieprawidłowej, ale odznaczającej się zmianami organicznymi (encefalopatia, charakteropatia) trudno nazywać różnicowaniem. W każdym razie, różnicowanie to nie leży w płaszczyźnie psychopatologicznej, opiera się jedynie na wynikach badań neurologicznych i dodatkowych. Samo rozgraniczenie jest zresztą wątpliwe, w każdym razie linia podziału nie przebiega zgodnie z zasadą: są zmiany organiczne czy ich nie ma, lecz odpowiednio do naszych możliwości wykrycia tych ewentualnych zmian” (s. 47).
Kontrowersje diagnostyczne

W rozważaniach nad kryteriami diagnostycznymi osobowości nieprawidłowej nie można pominąć ważnych kontrowersji związanych z poszukiwaniem zależności między osobowością nieprawidłową a innymi zaburzeniami psychicznymi, jak psychozy schizofreniczne, choroby afektywne, narkomania czy alkoholizm. Analiza literatury przedmiotu skłania do następujących uwag krytycznych:


1. Podstawowym źródłem nieporozumienia w tej kwestii jest niepotrzebna koncentracja badań na problemie tzw. "osobowości przedchorobowej". Badania te nie spełniają elementarnych wymagań współczesnej metodologii, gdyż opierają się prawie wyłącznie na ocenie osobowości chorych na podstawie danych z wywiadów od pacjenta, jego rodziny lub najbliższych osób. Poza tym każde badanie ex post facto charakteryzuje duża niedokładność oraz brak obiektywnej kontroli głównej zmiennej niezależnej i zmiennych ubocznych, zakłócających jej wpływ. Z drugiej strony, pojęcie osobowości jako konstruktu hipotetycznego (bez względu na założenia teoretyczne) przypisane jest człowiekowi na stałe i dlatego nie można "mieć" dwóch osobowości: przedchorobowej i chorobowej. Powinno się raczej mówić o przejściowej lub względnie trwałej zmianie osobowości bądź nawet - jeśli zostanie zweryfikowana - swoistości funkcjonowania osobowości w przebiegu określonych zaburzeń psychicznych. Taki punkt widzenia nadaje całkowicie odmienny, bardziej perspektywiczny i poprawny metodologicznie kierunek badaniom empirycznym nad osobowością chorych psychicznie. Umiejscowienie problematyki badawczej w czasie teraźniejszym, a nie przeszłym, stwarza jednocześnie szansę, iż nieadekwatny termin "osobowość przedchorobowa" przejdzie na trwałe do historii psychiatrii i psychologii klinicznej.
2. Badaniom ukierunkowanym na zagadnienie funkcjonowania osobowości w zaburzeniach psychicznych grozi natomiast inne niebezpieczeństwo: opisywanie chorych w kategoriach diagnostycznych osobowości nieprawidłowej lub zaburzeń osobowości, zgodnie z propozycjami istniejących klasyfikacji psychiatrycznych, tj. ICD czy DSM. Wówczas nie uwzględnia się istotnego, modyfikującego wpływu zaburzeń psychicznych (np. psychozy, uzależnień) na osobowość badanych. Nieuprawnione wnioski badawcze łączą się wtedy w praktyce z dodatkowym etykietowaniem (naznaczaniem) chorych, którym np. do diagnozy "narkomania" dodaje się "osobowość nieprawidłowa”.
3. W opublikowanych pracach dość często spotyka się żargonowe określenie „psychopatyzacja", przypisywane głównie chorym psychotycznym. Pisze się o "psychopatyzacji schizofrenii", "psychopatyzacji manii", "psychopatyzacji choroby afektywnej" itp. Problem ten pojawił się w rezultacie obserwacji klinicznych, wskazujących, że w przebiegu przewlekłych chorób psychicznych, zwłaszcza schizofrenii bez objawów psychotycznych, pacjenci ujawniają zachowania (np. antysocjalność, brak związków uczuciowych z ludźmi) charakterystyczne dla osobowości nieprawidłowej (stąd wzięła się np. nazwa: "schizofrenia rzekomopsychopatyczna"). Zakładając pewność rozpoznania schizofrenii, przy wyjściowej diagnozie różnicowej z osobowością nieprawidłową, znów powinniśmy spojrzeć na taki obraz kliniczny jako na wyraz względnie trwałych zmian funkcjonowania osobowości, a nie przyrównywać go do kategorii osobowości nieprawidłowej.
4. Podobnie można polemizować z poglądami tych badaczy, którzy dopatrują się bezpośredniego związku między osobowością nieprawidłową a zależnością lekową. Bez wątpienia istnieją pewne cechy osobowości lub nawet zaburzenia osobowości, które w jakimś sensie są jednym z czynników warunkujących lekozależność, ale niestety - jak wynika z przeglądu piśmiennictwa światowego (por. Gaś, 1987) - bardzo wielu autorów wiąże rozwój zależności lekowej i narkomanii z osobowością nieprawidłową. Tymczasem "można nawet przypuszczać - pisze Jaroszyński (1980, s. 49) - że cechy osobowości nieprawidłowej niespecjalnie sprzyjają nadużywaniu leków". Ten typ osobowości raczej charakteryzuje handlarza narkotyków, a nie narkomana. Stwierdzenie w przebiegu lekozależności zachowań lub postaw zbliżonych do właściwości osobowości nieprawidłowej, nie upoważnia jeszcze do jej rozpoznania.
5. Identyczne zastrzeżenia budzi niczym nieuzasadnione i nie poparte poprawnymi metodologicznie badaniami, stwierdzanie zależności między osobowością nieprawidłową a chorobą alkoholową. W piśmiennictwie z tego zakresu również przeważają prace obejmujące najczęściej badania nad "osobowością przedchorobową" ("przedalkoholową") lub zaburzeniami osobowości pod wpływem wieloletniego nadużywania. Warto więc być może przytoczyć opinie tych autorów, którzy zalecają daleko idącą ostrożność w ocenie relacji osobowość nieprawidłowa-alkoholizm.


"Nie wszyscy alkoholicy są socjopatami i nie wszyscy socjopaci są alkoholikami - twierdzi Wolman (1987, s. 16) i kontynuuje - Powstaje podstawowe pytanie, czy nadużywanie alkoholu i narkotyków powoduje socjopatię, czy też socjopaci mają skłonność do stawania się alkoholikami i narkomanami, co wzmacnia i utrwala ich zachowania antyspołeczne". Podobne stanowisko zajmuje Jaroszyński (1980), który powściągliwie, ale z naciskiem pisze: "Powszechnie uważa się, że alkoholizm rozwija się często na podłożu osobowości nieprawidłowej. Nie można jednak tego stwierdzenia odwracać: >skoro jest alkoholizm, to była osobowość nieprawidłowa już poprzednio<. Znamy bowiem liczne inne przyczyny rozwoju nałogu alkoholowego. Jeżeli stwierdzamy zdeklarowany alkoholizm przewlekły, to dopisywanie osobowości nieprawidłowej jest zbędne, a często błędne, prawie zawsze wątpliwe. Takie dodatkowe rozpoznanie opiera się bowiem na danych z wywiadu, dotyczących zwykle spraw sprzed wielu lat i rzadko obiektywnie przedstawianych" (s. 49). Dorzućmy do tego istotny argument rzeczowy: w patognomicznych kryteriach diagnostycznych osobowości nieprawidłowej nie wymienia się skłonności do nadużywania alkoholu, a jedynie wyszczególnia "nietypową lub niezwykłą reakcję na alkohol" (Cleckley, 1985, s. 77).


O Autorze



Bibliografia


* Bilikiewicz T.: Psychiatria kliniczna. Wyd. 7. (pod red. A. Bilikiewicza), PZWL, Warszawa 1989, t. 2.
* Blackburn R. B.: On moral judgements and personality disorders: the myth of the psychopathic personality revisited. Brit. J. Psychiat., 1988, 153, 505-512.
* Bleuler E.: Lehrbuch der Psychiatrie. Wyd. 12, Springer, Berlin 1972.
* Bursten B.: The manipulator. Yale Univ. Press, New Haven 1973.
* Christie R., Geis F.: Studies in machiavellianism. Academic Press, New York-London 1970.
* Cleckley H.: The mask of sanity. Wyd. 6, Mosby, St. Louis 1985.
* DSM-IV. Diagnostic and statistical manual of mental disorders. Wyd. 4, APA, Washington 1994.
* Eron L. D.: Prescription for reduction of aggression. Amer. Psychologist, 1980, 35, 244-252.
* Gaś Z. B.: Agresja a osobowość w uzależnieniach. WSP, Rzeszów 1987.
* Gunn J.: Criminal behaviour and mental disorder. Brit. J. Psychiat., 1977, 130, 317-329.
* Guze S. B.: Criminality and psychiatric disorders. Oxford Univ. Press, New York 1976.
* Hare R. D.: Diagnosis of antisocial personality disorder in two prison population. Amer. J. Psychiat., 1983, 140, 887-890.
* ICD-9. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób, Urazów i Przyczyn Zgonów (IX wersja). IPiN, Warszawa 1981.
* ICD-10. Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych. Rewizja dziesiąta. Rozdział V: Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania (F00-F99). Vesalius, Kraków 1994.
* Jakubik A.: Histeria. PZWL, Warszawa 1979.
* Jakubik A.: Zaburzenia osobowości. W: S. Dąbrowski, J. Jaroszyński, S. Pużyński (red.):
* Psychiatria. PZWL, Warszawa 1987, t. 1, 230-248.
* Jakubik A.: Zaburzenia osobowości. W: A. Bilikiewicz, S. Pużyński, J. Rybakowski, J. Wciórka (red.): Psychiatria. Urban & Partner, Wrocław 2002, t. 2, 583-616.
* Jakubik A.: Zaburzenia osobowości. W: A. Bilikiewicz (red.): Psychiatria. Podręcznik dla studentów medycyny. Wyd. 3. zmienione i uaktualnione, WL PZWL, Warszawa 2003a, 414-427.
* Jakubik A.: Zaburzenia osobowości. Wyd. 3. uaktualnione, WL PZWL, Warszawa 2003b.
* Jaroszyński J.: Niektóre zagadnienia różnicowania zaburzeń psychicznych. Biul. Inst. Psychoneurol., 1980, 1/2, 5-54.
* Jaroszyński J., Jarzębowska E., Ostaszewska J.: Z zagadnień diagnostyki psychopatii. NNiPP, 1963, 13, 509-514.
* Kernberg O. F.: Borderline conditions and pathological narcissism. Aronson, New York 1975.
* Kępiński A.: Psychopatie. PZWL, Warszawa 1977.
* Koch J. L. A.: Die psychopathischen Minderwertigkeiten. Maier, Ravensburg 1891.
* Kozarska-Dworska J.: Psychopatia jako problem kryminologiczny. Wyd. Prawnicze, Warszawa 1977.
* Mazurkiewicz J.: Zarys psychiatrii psychofizjologicznej. PZWL, Warszawa 1980.
* Partridge G. E.: Current conceptions of psychopathic personality. Amer. J. Psychiat., 1930, 10, 53-99.
* Pospiszyl K.: Psychopatia. PWN, Warszawa 1985.
* Prichard J. C.: A treatise on insanity and other diseases affecting the mind. Sherwood, Gilbert a.
* Piper, London 1835.
* Robins E.: Sociopathy. W: B. B. Wolman (red.): International encyclopedia of psychiatry, psychology, psychoanalysis and neurology. Aesculapius, New York 1977, t. 10, 364-368.
* Schneider K.: Die psychopatischen Persönlichkeiten. Wyd. 9, Deuticke, Wien 1950.
* Wolman B. B.: The sociopathic personality. Brunner/Mazel, New York 1987.


http://www.psychologia.ne...l.php?level=158
Ostatnio zmieniony przez Ewa2 Sob Mar 20, 2010 14:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 16:01   

Ewa2 napisał/a:

Flo przepraszam że to napisze ale masz lekko okrojony sposób widzenia polskiej rzeczywistości chyba ze swojego punktu widzenia

Nooo to rzeczywiscie zaskakujaca przenikliwosc. Po dwoch dniach takie wnioski. Gratuluje nadludzkiej zdolnosci ogarniecia informacji, przynajmniej na temat uzytkownikow tego forum.
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 16:58   

No cóż Flo i widać na tym zakończyła się nasza rozmowa :) ))))))) było miło dzięki
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Mar 20, 2010 22:38   

Ewa2, fajne i mądre te opisy psychologiczno-psychiatryczne. Problem w tym że wśród ludzi mających taką wiedzę są też psychopaci. Jak to tłumaczyć? No więc wiedza ma się nijak do praktyki. Właściwie psychologia i psychiatria służą za język opisu, przy czym z racji teorii pozostają tylko teorią. Nie dają żadnych wskazówek, recepty. Wręcz przeciwnie przyczyniają się raczej do tego że patologie przestają być czymś obcym co powinno się z życia eliminować. To jest również po części odpowiedź na twój SZOK - ten dysonans poznawczy, że w takich warunkach żyjemy. Jak mówi przysłowie JAK SE POŚCIELESZ TAK SIĘ WYŚPISZ. Paradoksalnie, a może raczej szczęśliwie to pokzuje nam, odkrywa przed nami problem. Bo tak też jest skonstruowany świat. Akcja - reakcja, przyczyna - skutek. Podobnie jak z bólem, czy właśnie chorobą.

Cytat:
Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują.


Tutaj trzeba wspomnieć o tej "prawdziwej" psychologi, a więc nauki o duszy. Dalej wkracza do pomocy teologia która najlepiej na najwyższym poziomie tłumaczy te wszystkie zjawiska. Właśnie na poziomie duchowym.


Cytat:
Odwrócenie się od Boga jest korzeniem wszelkiego zła. Usprawiedliwione są słowa proroka Jeremiasza: „Twoja własna złość cię karze; twoje odstępstwo jest tym, który cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i przykro, że opuściłeś [...]
Boga twego, i żadnej trwogi nie miałeś przede Mną
” (Jr 2, 19). Bóg mógł więc pytać: „Co za nieprawość znaleźli we Mnie ojcowie wasi, że Mnie opuścili?” (Jr 2, 5).

Odwrócenie się od Boga polega na odrzuceniu Jego przykazań oraz przymierza, które zawarł ze swoim ludem. Ujawnia się w tym, że Izrael nie słucha głosu Boga, odrzuca Jego wskazania i zapomina o nich. Ma ono miejsce zawsze wtedy, gdy lud czyni to, co złe w oczach Pana.

Święty Jan Apostoł traktuje grzech jako odrzucenie miłości i światła. Czytamy w prologu do jego Ewangelii: „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki” (3, 19). Ewangelista widzi grzech jako nieposłuszeństwo wobec Boga, znienawidzenie dobra, zakłamanie rzeczywistości: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: »Widzimy«, grzech wasz trwa nadal” (J 9, 41). Święty Paweł natomiast porównuje grzesznika do kogoś, kto jest wewnętrznie pusty, umarły dla życia i niezdolny, aby wejść do Królestwa Bożego. Każdy grzech jest podeptaniem przykazania miłości18.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Mar 20, 2010 22:41, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Ewa2

Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 15
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 11:02   

Rakash :)
święta racja to źródło tkwi w duszy a ona jest naczyniem połączonym z naszym ciałem i psychiką. Tylko widzisz by coś zmienić trzeba w coś wierzyć a nie tylko w siebie. Jeśli ja wierzę tylko w siebie to staję się Bogiem dla siebie i innych wokoło. To oznacza oczywiście jedno będę ich dominować na ile mogę sobie pozwolić. To oczywiście może również kłócić się z osobowością osoby tak uznającej oraz jej wychowaniem. Aczkolwiek gdy pojawia się drapieżnik to on będzie miał zachowania psychopatyczne bo on uznał że świat leży u jego stóp. Jaka jest pomoc z strony Boga - Stwórcy ano taka by takim kimś wstrząsną lub uzdrowić. Wstrząs może także prowadzić do uzdrowienia, jednak najczęściej prowadzi do pogłębienia się zaburzeń.
i tak i tak jest źle.
Dobrze jednak zauważyć, że rzeczywiście wokół nas żyją tzw inni i mieć dystans do świata by potem nie zostać za mocno skopanym przez tzw. życie :)
Ostatnio zmieniony przez Ewa2 Nie Mar 21, 2010 11:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 11:32   

Tak, higiena jest ważna. Ale tez nie zawsze nas chorni. Ja mam np. silne mechanizmy obronne wyrobione przed takimi osobnikami, ale to nie zmienia faku że ktoś taki może mnie zaatakować i próbować ustawić wedle własnego widzimisię. Problem zaczyna się właśnie w takich sytaucjach jak twoja że nikt nie podejmuje się obłaskawiania drapieżnika. Wiadomo można za to zapłacić wysoką cenę.

Ten problem można rozpatrywać na wielu płaszczyznach, teologia tłumaczy to najlpeiej bo operuje na najwyższym poziomie, duchowym. Można oczywiście działać energetycznie (fizycznie) albo informacyjnie (psychicznie) ale to są tak jak piszesz niedostateczne środki bo takie zabiegi nie uzdrowią człowieka. Porównanie z drapieżnikami oczywiście jest zasadane, ale nie jest to przecież typowy drapieżnik, tylko... n owłaśnie skoro ta zwierzęca drapieżność objawia się na poziomie duchowym?

Czyli duchowość tu gra rolę, psychika jest podporządkowana duchowości. Serce to duchowość, a umysł to psychika. Coś musi byćnie tak z ich sercem.

Pytanie co robić jest skomplikowane, bo co taka osoba podda się dobrowolnie egzorcyzmom, zamiast szukać ofiary, pokornie będzie szukać problemu w sobie?
Wszelkie działania są tutaj skazane na niepowodzenie tak naprwadę, można się od tego odciąć, ale ta osoba dalej będzie szukać ofiary.

A to powiedział wielki nasz rodak, prawie mało komu znany dzisiaj ze względu na dominację cywilizacji zła która chce zatrzeć to co dobre i to co do dobra przysposabia:

Cytat:
Napomknę tylko więc, że moim zdaniem zło powstaje z zaniedbania dobra. Nie ma bowiem próżni etycznej, nie można nigdy zrobić sobie pauzy od moralności, w takiej luce lęgnie się od razu zło. Zło nie wytwarza atoli siły twórczej samo z siebie, pod tym względem jest jałowe.
Ściągamy na siebie zło przez zaniedbywanie dobra. To prawo pozostaje niezmiennym.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Nie Mar 21, 2010 17:58, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 18:48   

Tematowi mobbingu w pracy w zasadzie wypadałoby poświęcić osobny wątek. Co do praktycznych porad, to można znaleźć wskazówki m.in. w takich książkach jak Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne" czy Susan Forward "Szantaż emocjonalny". W sieci również nie brakuje porad na ten temat. Np. takich:

Cytat:

Co możesz zrobić, gdy jesteś mobbingowany

- Zapisuj wszystkie szykany, notuj miejsce i czas oraz okoliczności im towarzyszące
- Rozmawiaj na ten temat z jak największą liczbą osób
- Pamiętaj, ze nie możesz czuć się odpowiedzialny i winny za zachowanie sprawców przemocy
- Szukaj pomocy poza pracą
- Nie spotykaj się z mobberem sam na sam, zawsze bierz kogoś ze sobą: ze związków zawodowych, prawnika, a w ostateczności nagrywaj rozmowy
- Rozmawiaj o możliwości rozwiązania problemu w obecności jeszcze kogoś
- Przechowuj zapisy wszystkich incydentów, nawet jeśli nie ma na to świadków
- Tyrani utrzymują swój proceder tylko dlatego, że ich ofiary milczą – mów więc o swoim mobberze rodzinie, związkom zawodowym, prawnikowi, itd.
- Tyrani działają w ukryciu (za zamkniętymi drzwiami) – otwieraj te drzwi i pokazuj swojego tyrana innym
- Proś o pomoc innych
- Jeśli zauważysz pierwsze oznaki szykanowania, od razu rozmawiaj o tym z innymi (z rodziną, z wyższymi szefami, z kolegami, z organizacjami udzielającymi pomocy mobbingowanym, ze związkami zawodowymi)
- Szukaj możliwości mediacji
- Zacznij się uczyć jak odpowiadać na słowne zaczepki
- Znajdź chociaż jedną osobę (najlepiej z autorytetem) w miejscu pracy, która będzie po twojej stronie

(na podstawie: Kmiecik-Baran K., Rybicki J., Mobbing. Zagrożenie współczesnego miejsca pracy, Pomorski Instytut Demokratyczny, Gdańsk 2003)

http://nomobbing.pl/porad...sz%20zrobic.php

Więcej literatury na ten temat:
http://nomobbing.pl/Liter...%20polecana.php

Marishka
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Wto Mar 23, 2010 18:59   

Ładnie, tylko zakładając że w przypadku gdy mobbingowane są trzy osoby a inne wiedzą o tym jak zachowuje się tyran to nic nie da. Problem w tym że te osoby czują się bezkarne. I są bezkarne.
_________________

 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 17:18   

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3645
W poszukiwaniu genu agresji .

"Mobley jest biały, wychował się w zamożnej rodzinie, dzieciństwo miał szczęśliwe i nie był ofiarą molestowania seksualnego. Jak się wydaje, zabijanie ludzi po prostu sprawiało mu przyjemność.

Mecenas Summer sięgnął do literatury naukowej i w numerze pisma „Science" z 22 października 1993 roku znalazł artykuł na temat "anormalnego zachowania związanego z mutacją punktową w genie strukturalnym kodującym monoaminooksydazę A", w którym był opisany przypadek holenderskiej rodziny z okolic Nijmegen, cierpiącej od pokoleń....


. Przed z górą 120 laty włoski lekarz Cesare Lombroso po przestudiowaniu kształtu czaszki straconego właśnie notorycznego bandyty doszedł do wniosku, że „masywna dolna szczęka, wielkie oczodoły i spiczaste uszy" charakteryzują „kryminalistów, dzikusów i małpy".


Badania przeprowadzone w latach siedemdziesiątych na grupie żołnierzy amerykańskich wykazały po raz pierwszy związek pomiędzy niskim poziomem serotoniny a niekontrolowanym agresywnym zachowaniem.
Jednym z najciekawszych odkryć było stwierdzenie, że mężczyźni, którym udaje się obniżyć poziom cholesterolu (spokrewnionego chemicznie z serotoniną) we krwi, a tym samym zmniejszyć niebezpieczeństwo ataku serca, istotnie mają zdrowsze serce, ale z punktu widzenia statystyki nie przedłużają sobie życia, ponieważ częściej giną w bójkach lub popełniają samobójstwo.

Poziom serotoniny jest o 20-30% niższy u mężczyzn niż u kobiet; wysoki u noworodków, obniża się w wieku dojrzewania, a potem znów wzrasta z wiekiem.

relacja między biologią a moralnością jest daleko bardziej subtelna. Bada ją nowa dyscyplina nauki, psychologia ewolucyjna, ale związki między jej odkryciami a życiem w wielkomiejskiej dżungli inner city to już temat zupełnie innej historii. "


Ciekawy artykul, warty przestudiowania....
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 17:39   

Molka napisał/a:
"Mobley jest biały, wychował się w zamożnej rodzinie, dzieciństwo miał szczęśliwe i nie był ofiarą molestowania seksualnego. Jak się wydaje, zabijanie ludzi po prostu sprawiało mu przyjemność.


Zasadnie byłoby jednak dokładnie się dowiedzieć, co dla tych ludzi oznacza termin "szczęśliwe dzieciństwo". Bo jak popatrzyć na np. moje z zewnątrz - niczego mi nie brakowało. 95 jeśli nie 100% ankietowanych odpowiedziałoby, że "Tomkiewicz" w szczęściu mało nie utonął.

Owszem, po przejrzeniu losów seryjnych morderców, niektórzy z nich miewali skłonności sadystyczne (ci pastwili się nad ciałami ofiar, zadawali setki ran kłutych, defekowali się na ciało ofiary lub je nadjadali). Uważa się, że nie każdy seryjny lubił zabijać - sporo z nich robiło to z zupełnie innych pobudek. Nie chodziło im o unicestwienie ofiary, lecz zagłuszenie swego bólu lub o inscenizację swego własnego dramatu.

Temat-rzeka. Jednak każda z tych osób była w dzieciństwie traktowana fatalnie. Błędy rodzic może popełnić różne. Nie może wiedzieć, czy jego dziecko na jeden z nich zareaguje chorym pędem do kariery w wieku dorosłym lub duszeniem przypadkowo napotkanych osób w parku. IMO, im bardziej wrażliwy jest pokrzywdzony, tym większa będzie jego ewentualna zemsta - ofkors, wielokierunkowa.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Maj 16, 2010 17:58, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 18:00   

Cytat:
wychował się w zamożnej rodzinie, dzieciństwo miał szczęśliwe

To tak jakby zamożność rodziny gwarantowała "szczęśliwe" dzieciństwo. I nic w tym zdaniu nie ma na temat relacji rodzic-dziecko. Np. JaśniePani pisała na tym Forum, że się wychowała w zamożnej rodzinie. Założę się, że jeszcze do niedawna uważała swoje dzieciństwo za "szczęśliwe". A na pewno z boku tak było ono postrzegane przez postronnych obserwatorów.

Ja np. też do 31 roku życia twierdziłam z wielkim przekonaniem, że też miałam "szczęśliwe" dzieciństwo, że rodzice mnie "kochali" i byli najlepszymi moimi "przyjaciółmi". Co więcej, twierdziłam też, że byłam "rozpieszczana" i na pewno niczego mi nie brakowało. :razz: Co więcej, ja święcie w to wierzyłam, byłam o tym przekonana!

Tak więc, by móc ocenić, czy dzieciństwo tej osoby było na pewno "szczęśliwe" należałoby bardzo uważnie się przyjrzeć relacjom z rodzicami, wypytać o szczegóły. Bo to, że ktoś wywodzi się z zamożnej, inteligenckiej, niepijącej, wierzącej, wykształconej czy innej "normalnej" rodziny wcale nie musi oznaczać, że miał "szczęśliwe" dzieciństwo. Czy dzieciństwo "bezstresowo wychowanych" można nazwać szczęśliwym?

Bieda, przemoc czy alkoholizm nie są jedynymi czynnikami mogącymi stworzyć psychopatę. Równie dobrze można wychować psychopatę w domu pełnym dostatku ale pozbawionym współczucia dla uczuć dziecka i autentycznego zainteresowania rodzica światem dziecka.

Przecież od lat dobrze znany jest "fenomen" młodocianych przestępców z bogatych i "porządnych" domów, gdzie rodzice są szanowanymi osobami piastującymi wysokie stanowiska.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Maj 16, 2010 18:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 18:00   

Niedawno zapoznawałem się pobieżnie z rysem polskich seryjniaków. W jednym z przypadków, morderca po zabiciu kolejnej ofiary (w nocy), gdy wrócił do domu, otrzymał wiadomość, że zwali się do niego matka. Gdy to usłyszał, rozpłakał się jak dziecko i wpadł w popłoch. Nabrał przekonania, że omyłkowo ją zaciukał.

Tomek
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 18:18   

troche zdziwil mnie fakt iz ojciec Mobleya bardzo bogaty odmowil finansowania badan nad genem u syna ( istniala szansa uratowania synowi zycia), chyba az tak bardzo go nie kochal.... :razz:

"Pozostało tylko pobrać od „Toniego" Mobleya próbkę moczu do analizy i zagadka jego przestępczej osobowości zostałaby, być może, wyjaśniona. Tu jednak obrona natrafiła na pewne przeszkody. Testy kosztowałyby tysiąc dolarów i sąd odmówił przeznaczenia na ten cel społecznych pieniędzy. Sam oskarżony był bez grosza, a jego ojciec, choć milioner, nie tylko odmówił pokrycia kosztów, ale wynajął własnych prawników, by bronić przed posądzeniami rodzinnego „honoru genetycznego". W marcu 1994 roku sąd najwyższy stanu Georgia utrzymał w mocy wyrok skazujący."
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Maj 16, 2010 18:23   

Cytat:
wynajął własnych prawników, by bronić przed posądzeniami rodzinnego „honoru genetycznego".


No bo co by to było, gdyby nagle się okazało, że on sam również jest... psychopatą (co np. mogło mu skutecznie umożliwić zrobienie kariery i zgromadzenie milionów - Zenek ostatnio poruszał podobne zagadnienie)?

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Maj 19, 2010 16:17   

UWAGA! Jak dobosza najnowsze badania naukowców z Toronto "lying children will grow up to be successful citizens" ("dzieci, które kłamią wyrosną na obywateli cieszących się sukcesem", co można jeszcze inaczej odczytać jako "skutecznych obywateli"):

http://www.telegraph.co.u...l-citizens.html

Okazuje się, że kłamanie jest cechą pozytywną i pożądaną (a nie jak dawniej sądzono, jedną z cech socjopatii). Co więcej, pomaga takiemu dziecku w przyszłości np. zrobić karierę... bankową (mniej więcej o tym jakiś czas temu wspominał pan Witold):

Cytat:
“Almost all children lie. Those who have better cognitive development lie better because they can cover up their tracks. They may make bankers in later life.”


No i jak tu nie sparafrazować pewnych starszych panów: "wesołe jest życie kłamczuszka... ha ha"

Marishka

P.S. Ten cytat jest dobry:

Cytat:
Researchers say there is no link between telling fibs in childhood and any tendency to cheat in exams or to become a fraudster later in life. Nor does strict parenting or a religious upbringing have any impact.


Szczególnie to zaprzeczenie, że surowe wychowanie może mieć wpływ na kłamliwośc dziecka. Od dawna NORMALNA psychologia wiedziała, że surowo karane, zastraszane, maltretowane dziecko nie ma innego wyjścia jak nauczyć się kłamać - z obawy przed karą. To przecież takie proste i logiczne i chyba większość z nas jest w stanie przypomnieć sobie chociażby ukrywanie/wymazywanie swoich prawdziwych ocen z lęku przed gniewem rodziców z powodu kolejnej "2", etc. Ale WSPÓŁCZESNA dobrystyczna psychologia dotychczasową wiedzę przekreśla i wmawia rodzicom, że ich metody wychowawcze nie maja nic wspólnego z kłamstwami dziecka. A co tam! Przecież świat potrzebuje większej ilości (potencjalnych) psychopatów!

Jeszcze kilka lat, a oficjalnie uznają, że sumienie i empatia są cechami niepożądanymi we współczesnym świecie, bo pierońsko utrudniają życie, szczególnie tym, którzy pną się na szczyt. :razz:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 22:13   

Całkiem sensowna (pomijając egalitarne zapędy pod koniec audycji) i ciekawa audycja o empatii - in English:

http://www.wpr.org/ideas/programnotes.cfm
Na tej stronie kliknąć na "listen" obok tej notki (nie klikać na "download" bo to nic nie da):



Marishka
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Maj 23, 2010 15:14   

Faktycznie macie z tego co piszecie to macie wielkie problemy, ale przyjmijcie do wiadomości że nie każdy jest w ten sposób zakłamany jak wy. Więc uwaga tylko na przyszłość, abyście brali to pod uwagę.
_________________

 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Czw Cze 03, 2010 18:59   

"Rozwiedziony,mieszkal sam"-nie,nie,nie chodzi mi tutaj o nikogo z forum,a o taksowkarza z Anglii,ktory zabil 12 ludzi ,a ranil 25.Wychodzi na to ,ze tacy sa najgorsi,tacy,ktorzy nie sa w stanie stworzyc rodziny,a nie moga stworzyc rodziny,bo cierpia na rozmaite schorzenia psychiczne.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Czw Sie 05, 2010 21:21   

M i T napisał/a:


Marishka

P.S. Można też przeczytać "Molestowanie moralne" Marie-France Hirigoyen. Mnie najbardziej w tym temacie jednak odpowiada Dr. Martha Stout i jej "Sociopath Next Door".


Znalazłam dopiero teraz ten wątek i tłumaczony przez Ciebie wyżej fragment M.Stout Marishka jest dla mnie bardzo pomocny , dziękuję.

Znalazłam na innej stronie po polsku fragment z jej książki z opowiadaniem o sąsiadce, który poniżej wklejam do poczytania wraz z komentarzem autora/ki.

cyt:



W poprzednim wpisie pisaliśmy m.in o psychopatach i jest tam odsyłacz do artykułu SOTT „If The Sociopath Is Next Door – Move Upstairs„. Poniżej przetłumaczona spora jego część.

Problem w tym, że nawet jeśli mamy jakąś wiedzę na temat psychopatów, to ciągle nie mieści nam się w głowie, że istnieją na tej planecie istoty wyglądające jak wszyscy inni, a jednak ulepione z zupełnie innej gliny. Nie mówią nam o tym rodzice, nie uczy się nas tego w szkole, raczej się też o tym nie rozmawia, nie należy więc ta wiedza do naszego „systemu przekonań”. A ten kształtuje nasz sposób postrzegania rzeczywistości i nie jest łatwo naprawdę przyjąć do wiadomości coś, co z owym systemem przekonań stoi w sprzeczności. A że psychopaci stanowią istotny element naszego świata, element zły i niszczący, nie da się WIDZIEĆ rzeczy, jakimi są, dopóki ta wiedza nie stanie się immanentną częścią naszej świadomości.

Zacznijmy od fragmentu z książki Marthy Stout, „The Sociopath Next Door”. Jest to historia Tillie – psychopatycznej sąsiadki. Zwróćcie uwagę na jej sposób myślenia.

Fred wyjmuje z kieszeni latarkę, trzyma ją nisko przy ziemi i zapala. Po chwili znajduje kamień wielkości sporego melona, idzie łatwiej niż się spodziewali, bo kamień jest gładki i biały, a ziemia dookoła czarna. Catherine robi wydech i zakłada luźny kosmyk włosów za lewe ucho. Oboje z Fredem pochylają się i razem podnoszą głaz, odsłaniając zaskakująco mały otwór w ziemi, zapewne wejście do nory świstaka.

Catherine ma ochote poświecić w otwór latarką w poszukiwaniu mieszkańca nory. Ale szybko zdaje sobie sprawę, że nie zobaczy zbyt wiele, a dodatkowo może przestraszyć zwierzątko.

Ramię przy ramieniu, szepcząc do siebie i powstrzymując śmiech, wracają z Fredem do domu
Tillie ich nie widzi. Kiedy wracali do domu, ona od kilku już godzin popijała i dąsała się jak zwykle. Teraz siedzi na kanapie w salonie i nalewa sobie kolejną szklankę Glenliveta, próbując utopić w nim monotonię swojego życia i tych idiotów, z którymi bez przerwy ma do czynienia. Jedyne, co odróżnia ten wieczór od pozostałych, to sterta poustawianych dookoła kartonowych pudeł.

Zamroczona alkoholem, gratuluje sobie genialnego pomysłu, żeby tym razem nie wystawić przed domem tablicy “NA SPRZEDAŻ”. “Wezmę ich przez zaskoczenie. Opadną im ze zdziwienia szczęki”, myśli.

Ten beznadziejny agent nieruchomości powtarzał jej, że nieoznakowanie domu mierzy w nią samą i że jego zdaniem powinna poczekać na lepszą ofertę. Ten kupiec oferuje niższą kwotę od wystawionej ceny. Ale Tillie nie może czekać. Nigdy nie lubiła czekania. Będzie miała swoją chwilę i nastąpi to jutro rano. A wtedy każdy w tym całym koszmarnym sąsiedztwie będzie w kompletnym szoku w związku z jej wyprowadzką. Jest tego pewna. Ten agent nie rozumie, dlaczego liczy się tajność, ale on jest durny, więc po co go słuchać? Już wcześniej wkalkulowała straty, chciała się wyprowadzić szybko. “Wszystko jest grą”, myśli sobie. “Wszystko jest grą. Nie możesz zostać tam, gdzie ludzie cię nie słuchają. A cios na pożegnanie jest bardzo ważny”.

Tak naprawdę, nic nie jest dostatecznie interesujące. Duszenie gryzonia [przez zatkanie kamieniem wylotu nory] było fajne przez kilka minut, no i miała nadzieję, że Catherine to widziała. Catherine dostanie zawału. Ale to już Tillie załatwiła i znowu nie miała nic do roboty. Nie może sobie wyobrazić, co ci śmieszni ludzie z sąsiedztwa robią, że wydają się tak tym kompletnie pochłonięci. Muszą mieć mózgi wielkości ziarnka grochu.

W tym domu na wzgórzu Greta ma wolny weekend i śpią z Jerrym do późna. Kiedy powoli się wygrzebali i wyszli na werandę napić się kawy, zauważyli dużą ciężarówkę do przewożenia dobytku na podjeździe przed domem Tillie.

“Czy to znaczy to co myślę?”, zapytał Jerry, gapiąc się na samochód. „A może to tylko sen?” “Musimy śnić” mówi Greta też wpatrzona. “Nie widziałam żadnej tablicy. Widziałeś cokolwiek?” “Nie”.

Właśnie dwóch mężczyzn w kombinezonach wynosi z domu Tillie sofę. Greta i Jerry spoglądają na siebie i wybuchają śmiechem. Jerry aż opluł się kawą.

Greta pyta: “Jak myślisz, dlaczego trzymała to w tajemnicy?” “ A dlaczego w ogóle coś robi? Ale to już nie ma znaczenia, prawda? Nie do wiary.”

Greta zamyśliła się, po czym powiedziała: “Jak myślisz, ile ona ma lat?” “Nie wiem. Nie jest młoda”. “Zastanawiam się, czy kiedykolwiek miała dzieci. Potrafisz wyobrazić, być jej dzieckiem?” “Albo jeszcze gorzej – być nią?” “Myślisz, że powinno nam być jej żal?”, pyta Greta.

Jerry pogardliwie się uśmiechął i machnął lekceważąco ręką, “Nie jestem pewien, kochanie. Ale jeśli ma nam być jej żal, to dopiero po śniadaniu, dobrze? Pamiętasz, mamy strudel!”

„Tak!” mówi Greta, oblizując się. Bierze filiżanki i oboje porzucają widok z werandy dla ciasta w kuchni.

Catherine i Fred – jako że mieszkają w domu obok Tillie – również zauważyli mężczyzn z ciężarówki od przeprowadzek i zastanawiają się, dlaczego nigdy nie udało im się zobaczyć tablicy “NA SPRZEDAŻ” ani nie słyszeli od Tillie, że się przeprowadza. Fred przewraca ponownie oczami, a Catherine potrząsa głową. Ale wtedy ich uwagę pochłania dzwoniący telefon, to od córki i zięcia, mówią, że za dwa tygodnie przylatują z czteroletnią Katie z kolejną wizytą. Catherine jest podekscytowana i zapomina o wyprowadzce Tillie.

Jak powiedziała Tillie – „wszystko jest grą”. Wszystkie myśli krążą wokół obserwowania i kalkulowania wyniku. Nie ma żadnych zakłóceń ze strony tych głupich i obcych “rzeczy” zwanych emocjami. Tillie postrzega emocje jako bufory, zawadę, coś, czego jej głupi sąsiedzi nie potrafili się pozbyć. Proces myślenia Tillie jest tak drastycznie różny od myślenia jej sąsiadów, że jedyne, co im zostaje, to potrząsać głową na widok czegoś tak absurdarnego.

Ale dla Tillie takie myślenie nie jest absurdem. Jest krystalicznie czyste i oczywiste. Wszystko wokół siebie widzi jako grę, coś jak szachy, ludzie są pionkami na szachownicy, a celem jej życia jest wygranie tej gry i zdobycie maksimum władzy. Nie ma nic, co by się bardziej liczyło.

I jest jeszcze nuda. Tillie musi czuć się sfrustrowana tym, że ci głupi sąsiedzi nie “tańczą” tak jak ona im gra, więc Tillie ma frajdę tylko od czasu do czasu.

Ale co ona robi i jak to widzi?

Wyobraź sobie bardzo dziwną i leniwą osobę siedzącą obok mrowiska. Siedzi tam już dość długo i jest okropnie znudzona (zbyt leniwa, żeby wstać i przenieść się w inne miejsce). Bierze więc gałązkę, wtyka ją w mrowisko i myśli: “O, świetnie! Te małe stworzonka zaczynają się ruszać. Koniec nudy! Zobaczmy, co się stanie, kiedy to zrobię” – i burzy konstrukcję jeszcze bardziej. “Och, po prostu cudownie! To ja mam kontrolę nad tym wszystkim. Zdecydowanie nie jest to nudne. Cóż za wspaniały sposób spędzania czasu”. I dalej zabawia się z mrówkami, za każdym razem wymyślając nowy sposób ich torturowania. Po chwili wszystkie mrówki albo są martwe, albo się wyniosły. Znowu nudno.

Szczęśliwym trafem pojawili się w pobliżu jacyś turyści i owa dziwna osoba decyduje się sprawdzić, czy może sobie z nimi pograć tak samo jak z mrówkami. Wyraźnie jest to tak łatwe, oni nie mają o niczym pojęcia! Znowu mniej nudno.

Z punktu widzenia Tillie bardzo ważne więc było, że Catherine widziała ją rzucającą kamień na wejście do nory świstaka, bez tego nie byłoby zabawy tylko nuda. Silna reakcja Catherine jest zabawna, ponieważ to Tillie spowodowała, że Catherine się skręcała i czuła w środku ten emocjonalny chaos. „Och, jak to dodaje sił!” To gra i Tillie gra po mistrzowsku. Dokładnie wie, co ludzi rusza. To łatwe dla niej i nie może zrozumieć, jak durni muszą być ludzie, że tego nie łapią. Dreszczyk emocji towarzyszący wygranej to wszystko, co się liczy.

Kiedy to zrozumiemy, zrozumiemy również dlaczego Tillie zdecydowała się trzymać swoją przeprowadzkę w tajemnicy.

Chciała po prostu na koniec szturchnąć to ludzkie mrowisko. Chciała, żeby zaczęli się gorączkowo poruszać, mieli w głowie zamieszanie. A Tillie, jako “mistrz gry”, jest powodem tego chaosu. To ona wprowadziła to niespodziewane wydarzenie w ich życie i teraz będzie się cieszyć widząc, jak sobie z tym radzą.

Gdyby Tillie nie była tak leniwa, mogłaby pracować np. jako urzędnik podejmujący decyzje imigracyjne. Och, to byłoby coś. Widzieć, jak ludzie płaczą, kiedy im mówi, że ich papiery gdzieś zginęły, a termin odwołania już upłynął! Jaki chaos, jaka frajda! Mogłaby trzymać w garści klucze i kontrolować ich życie. Mogłaby znacznie więcej, gdyby była prezydentem.

I dokładnie to się dzieje. Jesteśmy jak te mrówki, na łasce dziwnych, znudzonych kreatur, które nie są w stanie pojąć, co to takiego te emocje, sumienie czy empatia. Oto kim są – bezdusznymi mistrzowskimi graczami. Nie możemy przechytrzyć ich w bezpośredniej konfrontacji, bo ich sposób myślenia polega na kalkulacji oraz na analizowaniu naszej natury – perspektywa gry z zaangażowanymi mrówkami. Możemy jednak z nimi walczyć poznając ich naturę i unikając bycia ich “mrówkami” – to znaczy ucząc się, jak nie dać się wciągnąć w tę grę. Musimy nauczyć się, jak być ponad tę grę – takiej koncepcji oni po prostu nie pojmują.

Psychopaci mają zdolność “wyczuwania” zranionych dusz, bowiem ludzie, którzy zostali zranieni w dzieciństwie są bardziej podatni na manipulacje. Jest więc z nimi znacznie zabawniej, niż ze “zdrowymi” mrówkami! Najdrobniejsza sugestia wywołuje w zranionym umyśle totalny chaos, tak łatwo można go wtedy urabiać – jakież to bogate źródło frajdy.

Wszystko to przypomina mi dialog ze świetnego filmu “Piąty element”. To rozmowa Księdza z psychopatycznym Zorgiem:

Zorg: Miło cię znów widzieć, Ojcze.

Ksiądz Vito Cornelius: Teraz sobie przypominam, tak zwany marszand.

Zorg: Cieszę się, że wróciła ci pamięć, bardzo ci się przyda.

Zorg: Gdzie są kamienie?

Ksiądz Vito Cornelius: Nie wiem, a zresztą i tak bym ci nie powiedział.

Zorg: Czemu? Co mi zarzucasz?

Ksiądz Vito Cornelius: Ja ratuję życie … ty je niszczysz.

Zorg: Och, Ojcze, mylisz się. Zaraz ci to wyjaśnię.

[zamyka drzwi, stawia pustą szklankę na stole]

Zorg: Życie, któremu tak szlachetnie służysz, rodzi się z chaosu i zniszczenia. Choćby ta szklanka. Jaka ona spokojna, jaka nudna. Za to gdy ją…

[strąca szklankę ze stołu]

Zorg: zniszczymy…

[robot rusza, by sprzątnoć stłuczone szkło]

Zorg: Spójrz na te roboty, ile mają pracy. Widzisz jakie są przydatne. Cudowny balet, ile w nim ruchu i barw. Pomyśl o ludziach, które je stworzyli. O technikach, inżynierach, o setkach ludzi, którzy mogli dziś nakarmić swoje dzieci, żeby te dorosły i same miały dzieci. Tak powstaje wspaniały łańcuch… życia.

[Biurko przygotowuje szklankę wody i miskę z owocami]

Zorg: Powodując drobne zniszczenia, promuję życie. Tak naprawdę chodzi nam o to samo.

[pije wodę z wiśnią i zaczyna się dławić, kiedy wiśnia utknęła mu w gardle. Zorg gorączkowo naciska wszystkie guziki na biurku szukając czegoś, co odblokuje mu gardło.]

Ksiądz Vito Cornelius: Gdzie jest robot, który klepnie cię w plecy? Gdzie ten inżynier? Gdzie jego dzieci?

Ksiądz Vito Cornelius: Teraz rozumiesz, jak niewiele znaczy twoja potęga. I jak w jednej chwili pada całe twoje imperium zła. Z powodu małej… wisienki.

[Klepie Zorga w plecy, Zorg wypluwa wisienkę]

Zorg: [otwiera drzwi, wyrzuca Corneliusa prosto w ręce straży] Uratowałeś mi życie, w zamian daruję ci twoje… Chwilowo.

Ksiądz Vito Cornelius: Jesteś potworem, Zorg.

Zorg: Wiem.

[każe straży wyprowadzić Corneliusa]

Zorg: [pstryka palcami] Torturuj wszystkich, jeśli musisz. Nawet prezydenta, wszystko mi jedno, tylko sprowadź mi tu kamienie. Masz na to godzinę.


link: http://pracownia4.wordpre...o-psychopatach/
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Oftopełek 


Wiek: 19
Dołączył: 02 Sie 2010
Posty: 63
Wysłany: Czw Sie 05, 2010 21:49   

:roll: No to ja siem muszę zgodzić ze zdaniem M i T :pada: . Najpierw jest psychotata a potem jest psychopata, a potem koło sie zatacza i historia siem odnawia.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Czw Sie 05, 2010 22:52   

Opowieści opowieściami, nauka nauką, a życie życiem.
Skądinąd bardzo ciekawa charakterystyka psychopaty. Lubiący się pastwić nad innymi.
Natomiast osoby które strzelają do innych to jest jednak trochę inny typ, raczej desperat.
Podobnie jak ludzie popełniający samobójstwa.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Czw Sie 05, 2010 22:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 20:50   

Molka napisał/a:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3645
W poszukiwaniu genu agresji .


. Przed z górą 120 laty włoski lekarz Cesare Lombroso po przestudiowaniu kształtu czaszki straconego właśnie notorycznego bandyty doszedł do wniosku, że „masywna dolna szczęka, wielkie oczodoły i spiczaste uszy" charakteryzują „kryminalistów, dzikusów i małpy".


Ciekawy artykul, warty przestudiowania....


Te 120 lat temu to tak około ciekawe czasy nauki , z których potem czerpali następni naukowcy i pożyczył sobie trochę z tego Hitler. Ale naukowcy na usługach psychopaty to co innego niż naukowcy wymyślający i starający się udowodnić różne teorie. Tak samo jak z udowadnianiem, która dieta ta właściwa.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 20:59   

sylwiazłodzi napisał/a:
naukowcy wymyślający i starający się udowodnić różne teorie.


Sylwio, tego rodzaju teorie są potrzebne po to, by nie musieć konfrontować się z prawdą o dominującym wpływie rodziców i dzieciństwa na kształtowanie się osobowości psychopatycznej. Przecież nie można burzyć mitu "świętości" rodzica! :razz:

Na temat morderców i innych zboczeńców dobrze pisze Jarek Stukan w "Polskich seryjnych mordercach". Kładzie duży (i słuszny!) akcent na dzieciństwo tych osobników.

Marishka
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Sie 07, 2010 11:29   

Teorie się mnożą, a życie się toczy. Ile jeszcze będzie "odkryć" szczegółów i szczególików, a ile jeszcze będzie i czy wraz z nowymi teoriami mniej czy więcej wypadków?

Problem polega na tym że nie każdy kto dopuści się czynów uważanych za zbrodnicze, niecne jest psychopatą. Natomiast często tacy ludzie są urabiani na psychopatów przez właśnie psychopatów. Bowiem psychopata tak jak to już było cytowane potrafi świetnie odnaleźć się w każdej rzeczywistości, ma jakby dystans do otoczenia, jest z niego wyobcowany i równocześnie bardzo zakotwiczony, potrafi być dla wielu osób bardzo przekonywający, swoje ofiary stara się ogłupić, wykorzystać, kiedy mu się to nie udaje próbuje niszczyć, a kiedy spotyka opór robi z przeciwnika osobę winną, chorą psychicznie itp. Nie każdy psychopata zabija, a raczej nie zabija. Psychopatia to ogólnie bardzo głębokie i szerokie pojęcie, można więc powiedzieć że w dzisiejszym świecie jest to niejako norma, a to czego dowiadujemy się o seryjnych mordercach czy innych tego typu przypadkach to tylko sensacyjki dla tych którzy lubią się karmić takimi strawami. Tymczasem patologia ma się dobrze, rozsiadła się na tronie i rozlewa swoje macki coraz szerzej i głębiej.

Wystarczy spojrzeć na tutejsze podwórko, spór się toczy, akcja mozolnie ale się rozwija, a teorie niczego tak naprawdę nie wnoszą. Są martwe.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Sie 07, 2010 11:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Sob Sie 07, 2010 11:35   

rakash napisał/a:
...potrafi być dla wielu osób bardzo przekonywający, swoje ofiary stara się ogłupić, wykorzystać, kiedy mu się to nie udaje próbuje niszczyć, a kiedy spotyka opór robi z przeciwnika osobę winną, chorą psychicznie itp., Wystarczy spojrzeć na tutejsze podwórko, spór się toczy, akcja mozolnie ale się rozwija, a teorie niczego tak naprawdę nie wnoszą. Są martwe.

Dokładnie . Mało tego,udaje ,że współczuje,chce pomóc,a tymczasem taka osoba nie wie,co to współczucie.Jest wyzuta z uczuć wyższych.
Ostatnio zmieniony przez IgaM Sob Sie 07, 2010 11:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Sie 07, 2010 11:44   

Ciekawe że u nas ci którzy chcą pokazywać i napiętnować patologie określani są mianem oszołomów. Tresowanie społeczeństwa przyniosło efekty.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Sie 07, 2010 11:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
IgaM
[Usunięty]

Wysłany: Sob Sie 07, 2010 17:12   

rakash napisał/a:
Ciekawe że u nas ci którzy chcą pokazywać i napiętnować patologie określani są mianem oszołomów.

Określani są tak po to, by niektórzy podatni na manipulację nie brali słów "oszołomów" na poważnie. No bo cóż taki "oszołom" może wiedzieć?
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Sie 08, 2010 21:04   

Marishka nie napisałam , że są niepotrzebne. Moja nieścisłość.

Tylko cytowany fragment artykułu warty przestudiowania wg Molki albo jest źle napisany albo naukowiec miał trochę niepoukładane w głowie.

Po zbadaniu jednej czaszki - 1 szt ? już miał takie wnioski? Ja rozumiem, że Ja kiedyś napisałam ,że jestem pierwsza prowadząca dziecko z autyzmem na low-carb i, że to działa ale nie zrobiłam tego ot tak sobie od razu pisząc, że to działa tylko opisywałam obserwacje trwające dłuższy czas i miałam nadzieję, że kiedyś następny przypadek podobny potwierdzi moje obserwacje.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Nie Sie 15, 2010 00:40   

Ja bym się rzetelnie zastanowił, jakie motywy kierowały naukowcem badającym czaszkę.
Co chciał odkryć i z jakiego powodu?
Z naszej perspektywy ludzi znających Holokaust, ostatnie zamieszki etniczne we Francji, eksperymenty medyczne w Auschwitz
(wcale, jak się teraz wmawia, nie były pseudomedyczne, ale właśnie medyczne, tyle że całkowicie nieetyczne, zbrodnicze, bo dokonywane na ludziach, a nie na szczurach, na których takie eksperymenty medyczne są dozwolone)
więc z naszej perspektywy ludzi znających przyszłość, która była zakryta przed tamtym naukowcem, łatwo jest zadzierać nos do góry i wymądrzać się etycznie.
Facet chciał coś odkryć, a miał tylko jedną czaszkę, więc zrobił to, co mógł.

Zauważmy, że współczesna metodologia EBM i przebadanie tysięcy pielęgniarek w USA doprowadziło do bzdurnych konkluzji w dziedzinie prawidłowego żywienia.

Rozbudowana procedura DAN! zatrudniająca tysiące światowych specjalistów daje mniejsze efekty, niż jedna zaangażowana mama, p. Sylwia.

Itd. W nauce, podobnie jak w sztuce, ilość nie zawsze przechodzi w jakość.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Nie Sie 15, 2010 00:52   

sylwiazłodzi napisał/a:
Molka napisał/a:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3645
W poszukiwaniu genu agresji .
. Przed z górą 120 laty włoski lekarz Cesare Lombroso po przestudiowaniu kształtu czaszki straconego właśnie notorycznego bandyty doszedł do wniosku, że „masywna dolna szczęka, wielkie oczodoły i spiczaste uszy" charakteryzują „kryminalistów, dzikusów i małpy".
Ciekawy artykul, warty przestudiowania....


Masywna dolna szczęka nie ma związku z wychowaniem, ale jest spowodowana wysokim poziomem androgenów, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Zaś wysoki poziom androgenów sprzyja agresywnym, antyspołecznym zachowaniom i właśnie jest charakterystyczny dla różnego rodzaju przestępców.
To jest korelacja organiczna, a nie czynnościowa z przestępczością.
JW
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Sie 15, 2010 12:25   

Ergo kobiety z wydatnymi szczękami to antyspołeczne jednostki które trzeba izolować.

Obawiam się panie Witoldzie że jednak większa odpowiedzialność ciąży na wychowaniu. Bardzo ogólnie pojętym, nie tylko tym domowym.
_________________

 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 00:13   

az mialam ciarki jak to czytalam http://natropie.onet.pl/c...ul-special.html

szkoda, ze tak malo napisali o jego dziecinstwie, rodzicach...
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 15:44   

Bóg przypomina że istnieje piekło.
_________________

 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Nie Lut 27, 2011 15:48   

rakash napisał/a:
istnieje piekło.


"miejsce tortur" - wymysł KK

ludzie sobie stworzyli piekło na Ziemi

dlaczego obwiniać Boga ?

Dar
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6830
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 15:55   

Neska napisał/a:
az mialam ciarki jak to czytalam http://natropie.onet.pl/c...ul-special.html

szkoda, ze tak malo napisali o jego dziecinstwie, rodzicach...

człowiek to taka zagadkowa "maszyna" , nigdy nie wiadomo co i kiedy zaważy na przyszłych losach , widac moze to byc bodziec wydawac by sie mogło w danym momencie bez znaczenia, a jednak? w pewnym okresie życia budzący się niczym wulkan ...
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 17:13   

Neska napisał/a:
szkoda, ze tak malo napisali o jego dziecinstwie, rodzicach...

No szkoda, bo zazwyczaj za mało o tym wspomina się w tego typu artykułach. Ale przynajmniej pojawiła się taka ważna wzmianka o potrójnej traumie dziecka:

Cytat:
Charakter Jeffa zmienił się drastycznie, kiedy zaczął chodzić do szkoły. Ten moment zbiegł się w czasie z przyjściem na świat jego brata, Davida, a także z przeprowadzką do innego stanu.


Oczywiście nie dowiemy się, jak naprawdę wyglądał stosunek rodziców do Jeffa szczególnie po urodzeniu się brata. Nie wiemy też, jakie były relacje między rodzicami, ale fakt, że się w końcu rozwiedli mówi sam za siebie. To, że Jeff w wieku nastoletnim mocno się zmienił i zaczął chlać jakoś rodziców nie niepokoiło? W jaki sposób próbowali mu "przemówić do rozsądku"? A może całkowicie go ignorowali dając mu tzw. "wolność"? Jakie były jego relacje z ojcem? Jak ojciec się wypowiadał np. o "kolorowych" i gejach? Czy Jeff był molestowany?

Pytań może być mnóstwo i wiadomo, że taki artykulik nie odpowie na żadne z nich. A co do tego, że kobiety broniły Jeffa i deklarowały miłość, to podobno jest to częste zjawisko w przypadku psychopatów/seryjnych morderców. Tomek o tym kiedyś też wspominał.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Lut 27, 2011 17:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 18:31   

dario_ronin napisał/a:
rakash napisał/a:
istnieje piekło.


"miejsce tortur" - wymysł KK

ludzie sobie stworzyli piekło na Ziemi

dlaczego obwiniać Boga ?

Dar


Kto obwinia Boga?

Człowiek ma wyznaczone pewne miejsce, drogę, po której idąc ma w zasadzie pewny spokój duszy, a więc szczęście. Grzech przeciwko duchowi jest najcięższy i ma największe konsekwencje bo człowiek traci kontrole i się rozpada. Nie wie co się z nim dzieje, więc wariuje i staje się psychopatą. Lub musi znosić cierpienie.
Musi się tego wyznaczonego toru trzymać w innym wypadku schodzi na psy... konsekwencją grzechu jest zboczenie, co przeważnie dzieje się poza świadomością. Żeby tylko, ludzie najczęściej zaprzeczają i spierają się, a kiedy wpadną w sidła wtedy jeszcze bardziej się szamocą. To jest skutek tego że są źle wychowani.

Nie ma żadnych wymysłów KK, może być tylko niewłaściwie rozumienie tego co się czyta. Słowa mają wiele znaczeń.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Nie Lut 27, 2011 18:36, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 18:56   

fink napisał/a:
rakash napisał/a:
Nie ma żadnych wymysłów KK, może być tylko niewłaściwie rozumienie tego co się czyta. Słowa mają wiele znaczeń.

a Ten, który na nim siedział, podobny był z wyglądu do kamienia jaspisowego i karneolowego, a wokoło tronu tęcza, podobna z wyglądu do szmaragdu.

I widziałem, a oto siwy koń, a temu, który na nim siedział, było na imię Śmierć, a piekło szło za nim; i dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta ziemi.

I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich. I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć.


Bardziej odkrywcze by to było gdybyś odniósł się swoimi słowami do tego fragmentu.

Mnie się to kojarzy z pewnymi fragmentami, coś o polowaniu i porwaniu i coś o czasie próby. I dalej tym tropem właśnie okazuje się kto jest kim... pierwsza śmierć i druga śmierć... na dzień dzisiejszy myślę że to jest kwestia normalnego dojrzewania człowieka, czasu jaki został mu wyznaczony, dany, jaki przyniósł mu los, i każdego czeka taki sąd. Wtedy okazuje się kto na co zasłużył. I w tym kontekście zaczynam rozumieć pozostałe słowa.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Nie Lut 27, 2011 19:03, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 22:58   

nie wiem, tylko jakbyscie zapomnieli, ze czlowiek jest bardzo mocno ograniczony i uwarunkowany - rodzinnie, srodowiskowo, systemowo, ustrojowo...nie ma ludzi prostych i snieznych jak te lilijki. Ludzie nie sa swiadomi wielu rzeczy, sa silnie zmanipulowani od urodzenia az do smierci.
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Mar 05, 2011 16:30   

ta, jasne. Ludzie lubią komplikować a potem narzekać, i zwalać winę na innych. O tym jest ta cała bajka.

"Mam dość waszych ofiar, chcę miłości" tak mówił Bóg do żydów przez proroków, ale oni go nie posłuchali. Wysłał (mesjasza) im więc syna. Oni go zabili. Cała bajka. Świat psychopatów którzy nie chcą dorastać i brać odpowiedzialności, a przez to nie mają życia wiecznego... co znowu wpędza ich w złość. Inaczej obłęd.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Mar 05, 2011 18:33, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Mar 05, 2011 18:13   

Zdrowi nie potrzebują lekarza. Lekarz przychodzi do chorych.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Mar 05, 2011 18:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 17, 2011 22:13   

Ciekawe i spora część prawdziwa, aczkolwiek z tym brakiem zdania bym się nie zgodził. Cała wersja artykułu jest nistety płatna.
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 08:58   

Ee , nie lubię takich artykułów.Właściwie to tylko wycinek artykułu , należy mieć nadzieję ,że autor gdzieś tam dalej definiuje np co to jest "prawdziwy świat".Mam potworny dystans do takich tez o "wyższych motywacjach" , moralności itp.Bo co to niby ma oznaczać kategorycznie?
Jestem po lekturze takiej książki wspomnieniowej Hansa Ulricha Rudla z czasów wojny i powojennych.Dla tych którzy nie wiedzą :wielce prawdopodobnie najwybitniejszy pilot bojowy II wś.Z pkt widzenia wychowania młodzieży zapewne wzór cnót : zapalony wszechstronny sportowiec , totalny abstynent , znakomity pilot, nienaganny moralnie i rzeczywiście zdolny do wyjątkowych poświęceń.No i co ? Po latach się okazało - kompletnie niezdolny do jakiejkolwiek krytycznej refleksji nt systemu dla którego walczył , pitolący w nieskończoność o koleżeństwie i honorze bez umiejętności rozróżnienia żołnierzy od morderców- krótko mówiąc jełop.Jakoś "wielkie wartości" nie determinują do końca tego kogo się w rezultacie wychowa.
_________________
Those Who Go Beneath the Surface Do So At Their Peril
I think that God in creating Man somewhat overestimated his ability.
"Amerika - ach, was ist Amerika gegen die Straßenbahnlinie Neun, die nach Brösen fuhr..."
Ostatnio zmieniony przez Bruford Pią Mar 18, 2011 08:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 09:40   

Autor próbuje pokazać że jego filozofia życiowa jest "lepsza" niż stereotypowej młodzieży. Tutaj faktycznie mogę się w 100% z Tobą zgodzić że taka hipokryzja to zła cecha. Aczkolwiek podoba mi się to że zauważa czemu ludzie najczęściej pomagają innym osobom, z celów egoistycznych o ile nie ma w tym nic złego bo to pomoc, to robić z tego szlachetność nie za bardzo wypada. Tak samo z tym wołaniem o tym że wszyscy są równi, ok niech wszyscy mają prawo robić ze swoim życiem to co chcą. Jednak jest różnica pomiędzy poliglotą który jest zarazem przedsiębiorcą a pracownikiem tesco. Gdyby oboje byli traktowani tak samo to społeczeństwo przestało by przeć do przodu bo po co.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 18:16   

Bruford napisał/a:
Ee , nie lubię takich artykułów.Właściwie to tylko wycinek artykułu , należy mieć nadzieję ,że autor gdzieś tam dalej definiuje np co to jest "prawdziwy świat".Mam potworny dystans do takich tez o "wyższych motywacjach" , moralności itp.Bo co to niby ma oznaczać kategorycznie?
Jestem po lekturze takiej książki wspomnieniowej Hansa Ulricha Rudla z czasów wojny i powojennych.Dla tych którzy nie wiedzą :wielce prawdopodobnie najwybitniejszy pilot bojowy II wś.Z pkt widzenia wychowania młodzieży zapewne wzór cnót : zapalony wszechstronny sportowiec , totalny abstynent , znakomity pilot, nienaganny moralnie i rzeczywiście zdolny do wyjątkowych poświęceń.No i co ? Po latach się okazało - kompletnie niezdolny do jakiejkolwiek krytycznej refleksji nt systemu dla którego walczył , pitolący w nieskończoność o koleżeństwie i honorze bez umiejętności rozróżnienia żołnierzy od morderców- krótko mówiąc jełop.Jakoś "wielkie wartości" nie determinują do końca tego kogo się w rezultacie wychowa.


Ale to nie jest żaden przykład ani dowód. To że abstynent to ma niby dyskredytować innych abstynentów a promować pijaków czy jak panie brudford?

To że ten dziadek pitoli to ja jestem w stanie zrozumieć, ale to że np. ludzie pitolą że to Hitler był zły a reszta Niemców dobra to jest dopiero pitolenie. Nie mówiąc już o innych pitoleniach których jest mnogo. Pitolenie o globalnym ociepleniu... co tam pitolenie, wystarczy zobaczyc na czyny.

Tak jak hartman pitoli że ta młodzież to na Msze chodzi. To jest megapitolenie.

fink napisał/a:

A to, to już kompletnie mnie rozbroiło (oczywiście chodzi o kradzież czasu, aby przypadkiem ludzie nie zaczęli myśleć o prawdziwych przyczynach rzeczy, i jakie są rzeczywiste cele tych którzy jak na razie kontrolują świat):
Poza tym należy podróżować, żeby poznawać inne kultury.


To chyba nie bardzo pasuje do tego układu. Najlepiej jakby wszyscy podróżowali non stop. Żyć nie umierać.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Mar 18, 2011 18:19, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 20:11   

A mi się to kupy nie trzyma. To co pisze Hartman to jakaś hipokryzja (żęby tylko), a to co Ty z kolei chcesz przekazać to też nie bardzo rozumiem.

O kim mówisz w ogóle? Raczej wydaje mi się że próbujesz się dowartościować. Inna sprawa że tak jak piszesz też jest. Jeszcze dobrze jak ktoś idzie do kościoła na rekolekcje, bo cała rzesza nigdzie nie chodzi właśnie.

W pewnym sensie zgodzę się że jest to żenujące, ale ci ludzie sami sobie na to zapracowali niejako. Takie jest właśnie życie i jeżeli pewne sprawy się zaniedba to potem odrobić jest trudno. Ale ani mizantropizm ani takie bezmyślne podejście nie są prawidłowe.
_________________

 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 20:12   

iliq napisał/a:
Jednak jest różnica pomiędzy poliglotą który jest zarazem przedsiębiorcą a pracownikiem tesco. Gdyby oboje byli traktowani tak samo to społeczeństwo przestało by przeć do przodu bo po co.
Poraził mnie Pan. Skąd w tym zalewie egalitarno-spiskowo-polskiej bogo-ojczyźnianej głupoty zachował Pan trzeźwość umysłu?
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 20:24   

fink napisał/a:
(oczywiście chodzi o kradzież czasu, aby przypadkiem ludzie nie zaczęli myśleć o prawdziwych przyczynach rzeczy, i jakie są rzeczywiste cele tych którzy jak na razie kontrolują świat):
Poza tym należy podróżować, żeby poznawać inne kultury.

Nie to, żebym się czepiał, ale generalnie ludzie napraszają się, żeby ich władcy dymali. Mają to na własne życzenie. I w marketach, i w przychodniach i w wyborach.
Myślę, że u Kosmitów jest tak samo. Przecież jesteśmy Dziećmi Wszechświata.
JW
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 20:24   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
iliq napisał/a:
Jednak jest różnica pomiędzy poliglotą który jest zarazem przedsiębiorcą a pracownikiem tesco. Gdyby oboje byli traktowani tak samo to społeczeństwo przestało by przeć do przodu bo po co.
Poraził mnie Pan. Skąd w tym zalewie egalitarno-spiskowo-polskiej bogo-ojczyźnianej głupoty zachował Pan trzeźwość umysłu?
JW


A prawda. Znam ludzi którzy są niby tacy poligloci a głupi jak ten but. Znam takich którzy są prości i zarabiają dużo więcej niż ci tacy inteligentni. I znam takich co są wysoko postawieni, zarabiają wiele więcej niż pracownik w tesko a niczego nie pchają do przodu, wręcz przeciwnie. A większość tak zwanych intelektualistów to zwyczajni próżniacy i wygodniacy.

Niestety ale zarówno ze słów Iliq jak i pana bije tutaj głęboki prymitywizm i głupota. Wiedza nie jest synonimem mądrości.

Poza tym jeżeli się mulę to proszę mi udowodnić że tak nie jest i mądrze wyjaśnić powiedzieć do czego prze to społeczeństwo? Do zalania wszystkiego betonem czy wystrzelenie się w kosmos?
Bo jeżeli o mnie chodzi to ja sobie niepomiernie wyżej cenię las niż to całe "społeczeństwo". Za co proszę o najniższy wymiar kary.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
fink napisał/a:
(oczywiście chodzi o kradzież czasu, aby przypadkiem ludzie nie zaczęli myśleć o prawdziwych przyczynach rzeczy, i jakie są rzeczywiste cele tych którzy jak na razie kontrolują świat):
Poza tym należy podróżować, żeby poznawać inne kultury.

Nie to, żebym się czepiał, ale generalnie ludzie napraszają się, żeby ich władcy dymali. Mają to na własne życzenie. I w marketach, i w przychodniach i w wyborach.
Myślę, że u Kosmitów jest tak samo. Przecież jesteśmy Dziećmi Wszechświata.
JW


O. I z tym to się już szybciej zgodzę. I my, ja, fink, iliq i pan też zasługujemy na to aby nas dymali ci którzy pracują w tesko i niczego nie pchają do przodu. Mają prawo? Mają, przecież ja podpisując się pod tymi słowami zgadzam się z panem, a pan zgadza się z tym że tak jest. No i w czym problem? Zapewne w nas samych.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Mar 18, 2011 20:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 20:28   

Chyba Pan nie zrozumiał. Proszę przeczytać jeszcze raz.
JW
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Mar 18, 2011 20:34   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Chyba Pan nie zrozumiał. Proszę przeczytać jeszcze raz.
JW


Zrozumiałem. Macie pretensje do tych co się domagają więcej i stawiacie ich w jednym rzędzie z pracownikami tesko którzy to z założenia są tępi i głupi. Natomiast wy sami przynależycie do kasty nadludzi którzy pchają ten świat i tych obrzydliwych pracowników tesko do przodu. Bez was by ten świat w ogóle nie istniał i to wam się wszystko należy, a każdy robol który domaga się więcej to dureń skończony bez szkoły.

Myślę że to jest zła miara. Człowieka mierzy się miarą człowieczeństwa a nie siłą parcia.
Poza tym myślę że przemawia przez nas strach i pomieszanie.

Ostatecznie kto karze nam w ogóle zajmować się tymi w tesko? Jesteśmy poliglotami, wykształconymi, z dyplomami więc w czym problem? My zarabiamy kilkanaście razy więcej niż robole i wszystko gra. Skąd więc te obiekcje?
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Mar 18, 2011 20:41, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6968
Wysłany: Śro Mar 23, 2011 22:28   

fink napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
iliq napisał/a:
Jednak jest różnica pomiędzy poliglotą który jest zarazem przedsiębiorcą a pracownikiem tesco. Gdyby oboje byli traktowani tak samo to społeczeństwo przestało by przeć do przodu bo po co.
Poraził mnie Pan. Skąd w tym zalewie egalitarno-spiskowo-polskiej bogo-ojczyźnianej głupoty zachował Pan trzeźwość umysłu?
JW

Ha ha, chyba wiem czego się Pan boi, i czego boi się iliq. To jest podobnie jak z niedźwiedziem. Otóż boicie się dokładnie tego samego czego boją właściciele Tesco, Carrefour'a, Biedronki, itp. itd. Trafiłem ?

A niby czego? Właściciele sieci marketów mając pieniądze większe niż przeciętnie, stworzyli strukturę finansową, która daje dźwignię finansową przewyższającą 3,5% dźwignię banków. Żeby stworzyć hipermarket potrzebny jest teren na którym stawia się taniutki blaszak efektownie podświetlony i wewnątrz mnóstwo regałów. To całe koszty. Market nie kupuje towarów, tylko bierze je w komis i udostępnia regały do ich wystawienia. Często sami producenci zajmują się ekspozycją swoich towarów na udostępnionym miejscu. Termin płatności to co najmniej 90 dni. Klienci sami siebie obsługują. Pojedynczy market funkcjonuje jako spółka komandytowa na zasadzie franczyzy, czyli dźwignia finansowa jest jeszcze korzystniejsza, bo pieniądze wykładają udziałowcy, a jeden odpowiada całym swoim majątkiem za rzetelność rozliczeń. W takiej twardej strukturze organizacyjnej żaden szeregowy pracownik nie podskoczy. Właściciele sieci niczym nie ryzykują w kraju, który normalnie rozwija się bez rewolucji. Towary należą do dostawców, budynki i wyposażenie do udziałowców, właściciele sieci najwyżej płacą za grunty jak Mac Donald, więc nie mają się czego obawiać, bo za wszystko odpowiada komplementariusz całym swoim majątkiem.
JW