W związku z tym że mięso jest obecnie u mnie głównym produktem w posiłkach zastanawiam się w jakiej formie jest najbardziej odpowiednie. Oczywiście najlepiej smakuje po obróbce termicznej... A więc czy gotowanie, smażanie, pieczenie, suszenie, wędzenie, peklowanie mięsa jest w ok, czy któryś ze sposobów mocno masakruje składniki odżywcze? I pytanie o oczywistość zapewne- jakie są straty wagowe BT np w 1 kg surowej łopatki w stosunku do ugotowanej tej porcji powiedzmy w tradycyjnym rozumieniu.
u mnie jest podobnie jeśli chodzi o główne źródło - ale zauważyłem u mnie taki delikatny ciąg do surowizny - nie tylko tatar mi bardzo smakuje, ale np. też krwiste steki...jak mięso jest poddane tylko delikatnej obróbce termicznej, to też mi bardzo smakuje...
No ja jeszcze sie opieram... podroby zacząłem jeść to już sukces w moim przypadku. A można mieszać w diecie surowe i obrobione termicznie mięso, powiedzmy od nastroju w ciągu doby?
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 18:48 Re: Mięso w posiłku
damned napisał/a:
W związku z tym że mięso jest obecnie u mnie głównym produktem w posiłkach zastanawiam się w jakiej formie jest najbardziej odpowiednie. Oczywiście najlepiej smakuje po obróbce termicznej... A więc czy gotowanie, smażanie, pieczenie, suszenie, wędzenie, peklowanie mięsa jest w ok, czy któryś ze sposobów mocno masakruje składniki odżywcze? I pytanie o oczywistość zapewne- jakie są straty wagowe BT np w 1 kg surowej łopatki w stosunku do ugotowanej tej porcji powiedzmy w tradycyjnym rozumieniu.
Średnio przyjmuje się, że obróbka termiczna niszczy 5-10% wartości odżywczych. To zależy oczywiście od zastosowanej technologii.
Im mniej i krócej trwa termizowanie, tym mniejsze starty. Najgorsze jest silne spieczenie i grilowanie, ponieważ zwiększa ryzyko raka czterokrotnie w stosunku do mięsa surowego lub, tutaj zaskoczenie, z mikrofalówki.. Także bezpieczne jest mięso gotowane, duszone.
Natomiast silne wędzenie, solenie, peklowanie zwiększa ryzyko raka żołądka.
JW
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 18:58 Re: Mięso w posiłku
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Także bezpieczne jest mięso gotowane
JW
W osolonej wodzie, czy nie? Jeśli tak to osolonej "od początku" czy pod koniec? Czy nie ma to znaczenia?
_________________ Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
EAnna Pomogła: 22 razy Dołączyła: 03 Sty 2009 Posty: 1329
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 19:10
damned napisał/a:
jakie są straty wagowe BT np w 1 kg surowej łopatki w stosunku do ugotowanej tej porcji powiedzmy w tradycyjnym rozumieniu.
W surowej łopatce - mięsie bez kości - zawarte jest ok. 15% tłuszczu, 20% białka a reszta to woda.
W trakcie obróbki termicznej następuje skurcz poprzeczny a potem podłużny mięśni. W wyniku tego następuje kurczenie się mięsa, z którego zostaje wypchnięta woda.
Pewne ilości białka i tłuszczu zawsze przejdą do wody, czy też sosu, w którym dusimy mięso.
Straty dotyczą istotnie enzymów i witamin, które po prostu giną.
Polecam post StefanaS z www.wedlinydomowe.pl, w którym omawia te sprawy w temacie obróbki niskotemperaturowej mięsa metoda sous vide.: https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/14775-sous-vide-obr%C3%B3bka-termiczna-niskotemperaturowa/
EAnna - bardzo cenne informacje.
a co w przypadku, gdy podsmażamy na patelni, potem dusimy, a potem oczywiście całą wodę/sos wypijamy? Bo tak często przyrządzam mięso. Czy mogę rozumieć, że w ten sposób ograniczamy straty??
EAnna Pomogła: 22 razy Dołączyła: 03 Sty 2009 Posty: 1329
Wysłany: Wto Lis 14, 2017 21:01
3of5 napisał/a:
całą wodę/sos wypijamy
Oczywiście, takie soki są bardzo cenne. Rozmiksowane z warzywami, cebulą, czosnkiem pieczonym itp. są podstawą przepysznych sosów.
Długo smażyłem mięso, ale od jakiegoś czasu przestawiłem się na jego gotowanie. Smakuje lepiej (zatrzymuje w sobie więcej soków) i jest zdrowsze, więc polecam.
Ostatnio zmieniony przez pogodny Śro Lis 15, 2017 11:29, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Śro Lis 15, 2017 12:55
A najlżej strawny jest surowy tatar.
Tak się składa, że mamy komplet enzymów rozkładających wszystkie białka naszego organizmu, bezsprzecznie w stanie surowym w ramach obrotu metabolicznego, więc też tak samo łatwo możemy metabolizować obce surowe mięsa.
Czego nie można powiedzieć o produktach roślinnych, do trawienia których, jako zwierzęta, nie mamy odpowiednich enzymów.
JW
a mam jeszcze pytanie - spotkałem się z opinią, że jedzenie tylko białka zwierzęcego, nie jest zbyt korzystne. Nie chce mi się w to wierzyć, bo niby dlaczego miałoby tak byc??
Pomijając barierę mentalną obcowania z "niecywilizowanym" posiłkiem, ludzie boją się surowego mięsa, może nie dlatego że uważają je za ciężkostrawne, ale dlatego że uważają że pełno w nich antybiotyków, sterydów itp- te ze sklepu, a dziczyzny- ze "nie przebadane". A jak ma sprawa się naprawdę? Czy rzeczywiście mięso z supermarketów, firmowych sklepów mięsnych jest nieprzydatne do spożycia na surowo?
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Śro Lis 15, 2017 16:13
Praktycznie na surowo jest jadany tylko tzw. tatar, wołowina z jajkiem i cebulką. Wbrew opinii, jest właśnie lekkostrawny, a ciężkostrawna jest w nim tylko cebulka. Każdy może sobie to sprawdzić.
Natomiast pozostałe mięsa zdarzają się nieświeże i gotowanie może nas uchronić przed zatruciem, szczególnie w przypadku podejrzanych źródeł. Z kolei mięsa z marketu często pochodzą z farm wielkoprzemysłowych i jedzenie ich to ostateczność. Ta wieprzowina w smaku przypomina wyżętą starą wołowinę.
Co do antybiotyków i sterydów, gotowanie wcale ich nie neutralizuje.
Czy można się żywić samym białkiem zwierzęcym? Oczywiście, że tak, pod warunkiem, że spożywamy także tłuszcz co najmniej w ilości 70% energetycznie licząc. Tak jadały wszystkie ludy północy, jeżeli oczywiście miały co jeść.
Natomiast samym chudym mięsem, białkiem bez tłuszczu, można człowieka zabić w ciągu kilku tygodni - rabbit starvation. Stąd wegetarianie z upodobaniem twierdzą, że mięso jest trujące.
Tak rozumując można stwierdzić, że żywienie samym miodem też człowieka zabija i miód jest trujący. Co poniekąd jest bardziej prawdą, bo fruktoza jest najbardziej toksycznym składnikiem pożywienia.
Skąd bierze się taka propaganda białka roślinnego? Bo jest najtańsze i może wyżywić głodujących biedaków. Innej przyczyny nie ma, a "pożyteczni idioci" dorabiają potem do tego ideologię wyższości roślin nad zwierzętami.
JW
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Śro Lis 15, 2017 20:33, w całości zmieniany 1 raz
EAnna Pomogła: 22 razy Dołączyła: 03 Sty 2009 Posty: 1329
Wysłany: Śro Lis 15, 2017 17:27
Witold Jarmolowicz napisał/a:
a "pożyteczni idioci" dorabiają potem do tego ideologię wyższości roślin nad zwierzętami.
Kiedyś wnuczka, pod wpływem koleżanki - wegetarianki odmówiła jedzenia "przyjaciół".
Nikt nie oponował, pozostawiono jej wolny wybór.
Szybko jej jednak przeszło. Szczególnie, gdy na stole pojawiły się domowe parówki cielęce albo cepeliny z nadzieniem z dzika, polane skwarkami z domowego boczku
też uległem swego czasu tej propagandzie Na szczęście, trwało to stosunkowo krótko . Marne to pocieszenie, ale przynajmniej mam argument, że stosowałem i wiem z czym się to je
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Czy można się żywić samym białkiem zwierzęcym? Oczywiście, że tak, pod warunkiem, że spożywamy także tłuszcz co najmniej w ilości 70% energetycznie licząc. Tak jadały wszystkie ludy północy, jeżeli oczywiście miały co jeść.
zakładając że w g T jest podobna ilość co B, a W<30g to wychodzi akurat energetycznie więcej niż 60%, a zwykle w moim jadłospisie jest to w okolicy 70-80%
Nie kwestionuję, że ludy północy się tak żywiły. Pytanie tylko, czy taki sposób żywienia nie miał jakichś negatywnych konsekwencji. Jest jakaś literatura na ten temat, która jednocześnie nie jest propagandą wegetariańską?
u mnie to trwało 7 lat bez mięsa i ryb, z tym ze miałem gdzieś zwierzątka. Liczyła sie subkultura, klimat, muzyka. Na pytanie, dlaczego nie jesz mięsa, odpowiadałem że nie lubię zwierząt
_________________ Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
Sentinel
Wiek: 52 Dołączył: 05 Sie 2017 Posty: 1021
Wysłany: Czw Lis 16, 2017 18:29
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Praktycznie na surowo jest jadany tylko tzw. tatar, wołowina z jajkiem i cebulką. Wbrew opinii, jest właśnie lekkostrawny, a ciężkostrawna jest w nim tylko cebulka. Każdy może sobie to sprawdzić.
JW
Jest Pan może w jednym procencie ludzi, którzy znają tego typu niuanse. Tak jest w istocie, że trudno znaleźć coś bardziej lekkostrawnego niż surowe mięso, a surowa cebula jest dla człowieka ciężkostrawna (tak jak większość roślin). Dlatego większość tradycyjnych przepisów na tatara mówi o tym, że dodatkiem do niego powinny być warzywa marynowane, fermentowane lub pieczone.
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Pią Lis 17, 2017 08:33
damned napisał/a:
3of5 napisał/a:
też uległem swego czasu tej propagandzie
u mnie to trwało 7 lat bez mięsa i ryb, z tym ze miałem gdzieś zwierzątka. Liczyła sie subkultura, klimat, muzyka. Na pytanie, dlaczego nie jesz mięsa, odpowiadałem że nie lubię zwierząt
I to Pana uratowało. Rasowi wegetarianie tak lubią zwierzęta, że wzdrygają się na myśl o zjadaniu "przyjaciół"
JW
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Pią Lis 17, 2017 08:58
3of5 napisał/a:
Nie kwestionuję, że ludy północy się tak żywiły. Pytanie tylko, czy taki sposób żywienia nie miał jakichś negatywnych konsekwencji. Jest jakaś literatura na ten temat, która jednocześnie nie jest propagandą wegetariańską?
Podstawową wadą takiego sposobu żywienia były częste okresy głodu, kiedy myśliwi nic nie upolowali. Dlatego średnia życia była niska, podobnie zresztą, jak we wszystkich społeczeństwach pierwotnych, także podzwrotnikowych.
Rzetelne prace naukowe na temat ich zdrowia pochodzą z początków 20 wieku, później zaczęto rozmywać temat. Jest trochę informacji tutaj na forum.
Można sięgnąć do takich publikacji, jak
Wacław Sieroszewski 12 lat w kraju Jakutów
Alexander Lake Zabójcy w Afryce
Farley Mowat Ginące plemię
Alina i Czesław Centkiewiczowie różne
http://www.ajcn.org/cgi/reprint/33/12/2657.pdf http://www.dobradieta.pl/...p=239245#239245 http://www.dobradieta.pl/...p=239242#239242 http://gutenberg.net.au/ebooks02/0200251h.html#ch5
JW
which is consistent with the clinical experience of the Greenlandic Hospital system where only 10 cases of overt diabetes mellitus were encountered among the dependent population of 32,000 natives
Not only do these genetically related Eskimo groups demonstrate excellent glucose tolerance, but the racially dissimilar Athabaskan (Alaskan) Indian, who subsists on a similar diet, also has a low incidence of glucose intolerance not dissimilar from the neighboring Eskimo
Mięso w posiłku jest ważne, zresztą podobnie jak inne składniki, ważniejsze jest to aby nasz jadłospis i produkty zawarte w diecie były optymalne pod katem efektu jaki chcemy uzyskać.
Aha i jeszcze pytanie o pianę tworzącą się tuż po zagotowaniu wody , którą zwykle każdy zbiera i wyrzuca. Konieczne to jest?
_________________ Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
Sentinel
Wiek: 52 Dołączył: 05 Sie 2017 Posty: 1021
Wysłany: Pią Sie 17, 2018 11:11
Dlaczego ryby w śmietanie lub sosie śmietanowym nie powodują u mnie sensacji żołądkowych/jelitowych, a wieprzowna, wołowina ze śmietaną jest jak granat wrzucony w jelita?
_________________ "Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Lubię jeść ryby i staram się zwracać uwagę na ich pochodzenie. Nie wiadomo skąd ten łosoś więc pewnie będzie z "ekologicznych" norweskich hodowli. Samo zdrowie, faktycznie.
Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) tygodniowe spożycie mięsa nie powinno przekraczać500 g(po ugotowaniu)
Szok to ja jem 2-3 razy tyle chyba że zastąpie żółtym serem czy jajami czy WPC80% bo tam też jest dobre białko.
Słuchałem dużo Dr Oleszczuka ostatnio i mówił że można jeść tylko 1x w tygodniu niedużą porcje i to starcza. Pamiętam z książki westona że odizolowani Szwajcarzy jedli raz na tydzień.
Moja babcia w powojenej komunistycznej biedzie jadła raz na pare tygodni i w czasie świąt.
W sumie na częśćiowym westonie troche spadł apetyt na mięso.
I co zgodzicie sie że500 g tygodniowo wystarcza?
Nawet Mistrzowie zaznaczają że kiedyś jadło sie za mało z powodów ekonomicznych a dzisiaj je sie za dużo i warta zmniejszyć .
Pozdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Sob Lip 04, 2026 13:25, w całości zmieniany 2 razy
I króciutki cyctat z przekazu na któy zwracam uwage:
Cytat:
However, 2,000 years ago most people did not eat very much meat. Their diet was primarily vegetarian because they simply could not afford to eat large amounts of meat. This has changed, and in today’s western society people can afford to eat large amounts of meat. As a result, most modern people eat far more meat than is advisable from a spiritual standpoint or even healthy from a physical standpoint. So I do encourage everyone to eat less meat.
Cytat:
Eating meat
TOPICS: Spiritual versus physical diet – Jesus was not a vegetarian – modern people eat far more meat than is necessary – diet is individual and should be balanced – follow your inner directions – listen to your body – natural foods good if they are clean –
Question: Jesus: If when you were an Essene, you taught that it is wrong to eat animals, why are you now saying it is okay to eat meat in moderation. Didn’t you say, as recorded in the Holy Gospel of the Essene when you were an Essene that all meat eaters are in danger of damnation and going to hell? Wouldn’t the ideal thing be to eat raw vegan, which is food in the most natural state?
Answer from ascended master Jesus through Kim Michaels:
Compare the statement you are quoting to the official Gospels. I did actually say:
Not that which goeth into the mouth defileth a man; but that which cometh out of the mouth, this defileth a man. (Matthew 15:11)
This statement alone demonstrates that I was not primarily concerned with people’s physical diet but with their spiritual diet. That is still my primary concern.
You will also see from the Gospels that I did eat the Passover meal, which contains lamb. You will see that I multiplied the loaves and the fishes, and that I helped my disciples catch fish. So you can see that I was not a strict vegetarian, and I did not encourage my disciples to never eat meat of any kind.
However, 2,000 years ago most people did not eat very much meat. Their diet was primarily vegetarian because they simply could not afford to eat large amounts of meat. This has changed, and in today’s western society people can afford to eat large amounts of meat. As a result, most modern people eat far more meat than is advisable from a spiritual standpoint or even healthy from a physical standpoint. So I do encourage everyone to eat less meat.
However, I do not encourage any kind of extremism in diet. A person’s diet is a very individual matter. Therefore, you should always follow the directions from your Christ self and the signals from your body.
One of the themes on this website is that people have descended into a lower state of consciousness in which they are trapped by the relativity of the dualistic mind. This relativity often causes people to go from one relative extreme into the opposite extreme. In other words, a person might be awakened to the need for a healthy diet, but then take it too far into the extreme and use the outer will to follow a diet that is unbalanced or even unhealthy.
For example, I consider a raw food diet to be unsuited for most people because it is difficult to get sufficient variety in such a diet. To get variety, you need to include foods that can be eaten only when cooked.
I am not saying that no one should be on a raw food or vegan diet. I am saying that people should not be on such a diet for what I would call philosophical or outer reasons. In other words, the legitimate concern for minimizing the suffering of animals should not be the deciding factor in terms of selecting a vegetarian or raw food diet. What should be the primary concern is an intuitive insight that comes from the person’s Christ self. What I am saying here is that Christhood should be a greater concern than diet.
If you get an insight to be on a raw food or vegan diet, then by all means follow it. However, please recognize that not everyone will get the same insight. In other words, if you get the insight that it is right for you to be on a certain diet, please do not begin to believe that it is right for everyone. And please do not decide that you have to be on such a diet forever. Be sensitive to the signals from your body and your Christ self. Many people have forced themselves to be on a certain diet much longer than necessary, and in some cases they have damaged their bodies in the process.
I do agree that it would be better, both spiritually and for health reasons, to eat food that is as natural as possible. However, once again there is a balance to be found. There are many countries in the world where people eat food that is quite natural but nevertheless, because of a lower hygienic standard, filled with bacteria that make it unhealthy. However, the amount of chemicals used in many industrialized nations is clearly not right, and it jeopardizes both the spiritual and physical health of many people.
I predict that in the coming decades scientists will begin to realize that the amount of chemicals in the food poses an immense danger to public health. Therefore, I foresee that there will be major changes in the way industrialized nations grow, transport, preserve and prepare food.
NOTE: for comments on Jesus being an Essene, see another answer.
Answer from ascended master Jesus through Kim Michaels
Bo się posram.
To jest ten sam stan umysłu, co u czytelników Gazety Wyborczej, która latem 2016 roku, zrobiła wywiad z nieżyjącym już ks. Józefem Tischnerem, który komentował sytuację w Polsce.
Marcin, nie tłumacz się następnym razem, że nie pisałeś, bo ci się komputer na wsi zepsuł.
Piszesz wtedy, kiedy włączają internet w psychiatryku.
Musze powiedzieć że 500g to troche mało jak na zachodnie standardy bogatszej części świata. Chyba na zachodzie jedzą więcej pomimo że mięso jest droższe niż np. produkty zbożowe. Oczywiści w Afryce głodują i nawet zboża ciężko zjeść a co dopiero mięso. Ale u nas chyba je sie go więcej.
Ponowie pytanie czy 500g to nie za mało tygodniowo?
Pozdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Nie Lip 05, 2026 20:28, w całości zmieniany 2 razy
Chociaż z drugiej strony patrząc jest to możliwe by pociągnąć na 500g mięsa jeśli mięso nie jest jedynym źródłem białka. Dorzucić drugie tyle 500g sera żółtego 500g jajek 500g ryb do tego jakieś strączkowe roslinne białko czy w suplementacji WPC80% i w sumie wyjdzie dużo.
W sumie dotyczy ten limit samego mięsa więc źle na to spojrzałem. Dodając inne źródła białka wyjdzie całkiem spora ilość.Więc luz.
Pozdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Nie Lip 05, 2026 21:02, w całości zmieniany 1 raz
Answer from ascended master Jesus through Kim Michaels
Bo się posram.
To jest ten sam stan umysłu, co u czytelników Gazety Wyborczej, która latem 2016 roku, zrobiła wywiad z nieżyjącym już ks. Józefem Tischnerem, który komentował sytuację w Polsce.
Marcin, nie tłumacz się następnym razem, że nie pisałeś, bo ci się komputer na wsi zepsuł.
Piszesz wtedy, kiedy włączają internet w psychiatryku.
Tez sie sklaniam ku tej tezie. Jak w ogole osoba, ktora "zajmuje sie dietami od 20 lat" moze w ogole brac powaznie "zalecenia" polityczno-biznesowej organizacji jaka jest WHO rzadzone przez komunustycznego zbrodniarza z Etiopii?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Dodam że imie Jezus jest bardzo popularne i jeden z Mistrzów tak sie nazywa i co w tym dziwnego. Nie musi chodzić o Jezusa Chrystusa. Mistrz nie podaje nazwiska więc są to całkowicie inne osoby.
Według google na świecie są 3mln osób o tym imieniu a co dopiero w innych światach razem skąd mistrz daje przekaz.
Pozdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Wto Lip 21, 2026 16:49, w całości zmieniany 2 razy
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Tym wpisem straciłeś w moich oczach ostatecznie. Nie raz nie dwa rozwój duchowy duchowość była wrzucana do worka nienormalności i nawet chorób psychicznych. Nie raz nie dwa razy sie z tym spotkałem i nawet zderzałem z powodu inności wierzeń i stylu życia takich ludzi który sie różnił od normalności był inny. Jednak uważałem takich ludzi zawsze próbujących zniszczyć to co inne różniące sie nienormalne za śmieci.
Od dzisiaj będe już na ciebie patrzył inaczej.Jeśli w ogóle.
Pozdrawiam
Marcin
Lepiej nie, bo wizyta u psychiatry to sport wysokiego ryzyka.
JW
To akurat prawda, ale czasami terapia mlotem udarowym potrafi zdzialac cuda. Zwlaszcza w dzisiejszym swiecie
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.