Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Literatura
Autor Wiadomość
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5633
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 13:20   Literatura

Ciekawe ksiazki ktore polecacie (nie o zarciu!).
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
m
Site Admin


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 16 Sie 2007
Posty: 835
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 13:24   

Paragraf 22, Joseph Heller. Tylko trzeba mieć lekko spaczone poczucie humoru w kierunku Monty Pythona :)
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5633
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 13:31   

Osobom ktore jara polaczenie filozofii z fizyka podana w sposob popularno-naukowy polecam ksiazke Paula Daviesa "Bog i nowa fizyka".

Bardzo fajna sprawa.

(Tytul oryg. "god and the new phisics".)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 42
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 14:20   

dla mnie książka "Milczenie Owiec" rulez! oczywiście w wersji oryginalnej, więc powinienem raczej napisać "Silence of the lambs" :)
 
 
In

Dołączył: 08 Lut 2005
Posty: 42
Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: Śro Wrz 12, 2007 10:07   

:D Uśmiałem się przy "Kompleks Portnoya" Philipa Roota. :D
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5633
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Wrz 12, 2007 10:27   

Czy to chodzi o Mike'a Portnoya z Dream Theater?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
In

Dołączył: 08 Lut 2005
Posty: 42
Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: Czw Wrz 13, 2007 08:18   

:? Teraz już nie pamiętam, ale "będziesz miał jasność", jak przeczytasz :?
 
 
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1900
Wysłany: Pią Gru 19, 2025 10:35   

"Terytorium Komanczów" Arturo Perez Reverte.
Mało kto wie, że Reverte był korespondentem wojennym.
Jest ogólnie kojarzony z innymi książkami, np Klub Dumas.
Terytorium Komanczów ukazuję wojnę z całkiem innej strony niż przekazy medialne. Rozwiewa mit słusznej, sprawiedliwiej i moralnej wojny.
W tym przypadku chodzi o wojnę w byłej Jugosławii.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Gru 19, 2025 10:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1900
Wysłany: Czw Sty 15, 2026 23:04   

Cytat:
Rozdział jedenasty
w którym Autor przedstawia Dziwną Opowieść o Poecie Nadwornym Kiribati, który wcale nie był Poetą ani nie był z Kiribati, niemniej jednak został Poetą Nadwornym albo czymś w tym Rodzaju, chociaż przede wszystkim, mimo wielkiego Tupetu, był zwyczajnym Kretynem.
Niedługo po naszym przybyciu na Tarawę na ostatnich stronach różnych gazet na świecie pojawiła się wzmianka dotycząca Kiribati. Sensację zainicjował angielski magazyn satyryczny „Punch”, gdzie opisano historię pewnego dwudziestojednoletniego mieszkańca Northampton w Wielkiej Brytanii, nazwiskiem Dan Wilson, który wykazując się bezczelnością, hucpiarstwem oraz zuchwałością, wysłał list motywacyjny zaadresowany: „Do Rządu Kiribati”, z propozycją objęcia stanowiska nadwornego poety w państwie (w Anglii jest to funkcja zwana z łacińska Poet Laureate). W liście podkreślał wszechstronność swego talentu – „Mogę pisać wiersze, o czym tylko chcecie; wesołe, smutne, piosenki, dowolnie” – i wyszczególnił, że jako uposażenie wystarczy mu chatka z widokiem na lagunę. Załączył także próbkę swoich możliwości, trzyzwrotkowy poemacik, który rozpoczynał się tak: „Chciałbym mieszkać w Kiribati / Byłoby mi tutaj dobrze / Wiersze pisałbym z sympatii / Kiedy fale biją o brzeg”.
List trafił do rąk prezydenta Teburoro Tito, który wzruszył się tak bardzo, że wystosował do Wilsona zaproszenie – żeby przyjechał i wiódł na miejscu proste, literackie życie, z chatką w pakiecie. Okoliczność, że słowo „Kiribati” wymawia się ki-ri-bas, co trochę zrujnowało rymy w nadesłanym utworze, nikogo specjalnie nie obeszła, bo nawet w Kiribati wiedzą, że w dzisiejszych czasach wiersze wcale nie muszą się rymować. Tymczasem Wilson, zapewne nie zdając sobie sprawy z prostodusznej szczerości I-Kiribati, postanowił przekazać swój wiersz wraz z listem otrzymanym od prezydenta „Punchowi”, nędznej prześmiewczej bulwarówce, odcinającej kupony od dawnej sławy. Powstała z tego mała sensacja, która odbiła się medialnym echem na całym świecie przez jedną dziennikarską dobę. Historię zrelacjonowały gazety od Europy przez Azję po Australię. Był nawet kawałek w CNN. I każda relacja wyglądała podobnie: oto Kiribati, małe państewko na Oceanie Spokojnym, obwołało studenta z Anglii swoim nadwornym poetą na podstawie nadesłanego wiersza (tutaj cytowano pamiętny utwór). Ton był wszędzie taki sam, pobłażliwe politowanie: popatrzcie tylko na prostaczków z jakiejś wyspy, nabranych przez smarkatego żartownisia z Northampton.
Było to niesprawiedliwe. Niech któryś z impertynenckich dziennikarzy „lajfstajlowych” pisemek przyjedzie tu i spróbuje przeżyć, mając do dyspozycji czółno i palmę kokosową. I-Kiribati są zupełnie pozbawieni ironii, która w naszych nowoczesnych czasach jest po prostu obowiązkowa, a przy tym władze kraju niezbyt orientowały się w funkcjonowaniu globalnej machiny medialnej. Większość rządów w tej sytuacji zawstydziłaby się strasznie i zatrudniła legion specjalistów od relacji z mediami, żeby jakoś się wyłgać, ale techniki kreowania wizerunku nie są w Kiribati znane. Zamiast tego prezydent usiłował dociec, o co właściwie chodzi. Jakiś miły młody człowiek z Anglii był tak uprzejmy, by pomyśleć o Kiribati, napisał ładny wiersz i zapytał o możliwość pomieszkania na którejś wyspie, gdzie mógłby tworzyć poezje o pięknym kraju i sympatycznych ludziach. Dlaczego mu odmawiać?
Tak więc prezydent Tito wysłał do Dana Wilsona jeszcze jeden list. Czy młody poeta mówił poważnie? Naprawdę chce przyjechać do Kiribati? Rzeczywiście marzy o życiu w chatce z widokiem na lagunę? Wilson, zdumiony kolejnym listem z sekretariatu prezydenta, odpowiedział od razu: że przeprasza za całe to zamieszanie, media potrafią być naprawdę świńskie i jak najbardziej jest zainteresowany pisaniem wierszy w chatce nad laguną.
Korespondencja z Kiribati często odbywa się z prędkością dziewiętnastowiecznego parowca, minęło więc osiemnaście miesięcy, nim chłopak otrzymał odpowiedź. Prezydent, udobruchany zapewnieniem o dobrych intencjach młodego literata, zlecił sekretarce, by podtrzymała zaproszenie. „W kwestii chatki dla Waszej Ekscelencji – głosiło pismo – może Pan być pewien, że nasza propozycja pozostaje aktualna, chatka zaś jest dogodnie położona na jednej z wysp zewnętrznych”.
Ten list trafił do adresata, kiedy Wilson pracował na plantacji choinek gdzieś na granicy polsko-niemieckiej. Było to w listopadzie. Powtórzę: polsko-niemiecka granica, listopad. W rezultacie któregoś dnia Dan Wilson, pierwszy, powiedzmy, nadworny poeta Kiribati, przybył na Tarawę, gotów przyjąć laurowy wieniec. Na Bonriki International Airport przywitał go urzędnik prezydenckiej kancelarii, zabrał na krótkie zwiedzanie – krótkość wynikała z niewielkich rozmiarów atolu, a nie z zaniedbania obowiązków bądź skąpienia przyjezdnemu pięknych widoków – po czym odstawił do prywatnej rezydencji głowy państwa, prostego szarego domu z pustaków stojącego na wąskim pasku lądu pomiędzy brzegiem laguny a mormońskim gimnazjum. Tam właśnie spotkałem go któregoś poranka, w stanie zmąconej świadomości.
Okazało się, że rodzina prezydenta odkryła kavę, lekko oszałamiający napój używany w Polinezji i Melanezji. Oparłem rower o ścianę i wszedłem do pokoju całkowicie pozbawionego mebli czy ozdób. Były tylko rozścielone na podłodze maty, na których wokół misy z kavą leżał tuzin zamroczonych facetów. Napój uzyskuje się z korzeni pieprzu metystynowego, rośliny, która potrzebuje dużo wody, żyznej gleby, okresowego ochłodzenia i wielu innych rzeczy niedostępnych w Kiribati. I-Kiribati przepadają za wszelkimi substancjami psychoaktywnymi, a ponieważ nie mają niczego w rodzaju Agencji Żywności i Leków, można się było domyślać, że prezydent, natchniony ideą służby obywatelskiej, zgłosił własną rodzinę jako ochotników do wypróbowania napoju, z pewnością w ramach badań naukowych. Konsumowano więc miskę za miską bez zbędnych ceregieli. Kobiety snuły się dokoła, a dziwną, martwą ciszę przerywał od czasu do czasu Wilson, który siedział niedaleko naczynia z kavą i brzdąkał na gitarze. Brzdęk. Pociągnięcie nosem. Brzdęk. Chichot.
Uprzejmie podziękowałem za szklaneczkę. Mam swoje zasady, jeśli chodzi o substancje odurzające. Nie przed dziesiątą rano, jak dla mnie. To równia pochyła. Chciałem tylko pogadać z Wilsonem. O medialnej aferze z nadwornym poetą dowiedzieliśmy się swego czasu z kilku faksów przesłanych przez przyjaciół i nie mieliśmy pojęcia, co się wydarzyło dalej, dopóki nie dotarła do nas pogłoska, że poeta rzeczywiście przybył na Tarawę. Wilson, który na żywo wyglądał jak miniaturowa wersja Liama Gallaghera, chuligańskiego frontmana kapeli Oasis, zgodził się wyjść ze mną na chwilę na zewnątrz, gdzie usiedliśmy w cieniu przybudówki i gdzie spytałem go o pierwsze wrażenia z Tarawy.
Pociągnięcie nosem.
– Taka więcej, kurfa, mikra, nie?
Proszę?
– Kurfa, no mikra taka, mówiłem. I jeszcze gorąco jak .
No tak, w rzeczy samej. Najwyraźniej nadworny poeta nie posługiwał się dworską angielszczyzną.
– Masz szluga?
Słucham?
– Pytałem, czy szluga masz? Fajkę?
Poczęstowałem go papierosem. Zapalił drżącą ręką i zaciągnął się głęboko.
– Uhhhhh.
Pociągnięcie nosem.
– Chrrr.
Pociągnięcie jeszcze raz.
Jako doświadczony dziennikarz wiedziałem, jak ważne jest nawiązanie nici porozumienia z rozmówcą, znalezienie wspólnego języka. Spytałem więc:
– Co ci odjebało z tym nadwornym poetą i całym tym szajsem?
– Pisałem właśnie, kurfa, podanie o robotę na rozwożenie, kurfa, gazet na czwartą rano, czaisz, i pomyślałem, że musi być, kurfa, coś lepszego, nie? A co może być lepszego niż zostać, kurfa, narodowym poetą, siedzieć na i pisać cały dzień jakieś pieprzone wiersze.
Rzeczywiście. Ale czemu nie w Anglii?
– Problem, kurfa, w Anglii jest taki, że a: musisz być zajebiście dobry, b: miejsce jest już, kurfa, zajęte.
Te niesprzyjające okoliczności zniechęciłyby niejednego, ale nie Dana Wilsona. Dan Wilson zajrzał do atlasu.
– Poszukałem jakiegoś miejsca na zadupiu. Popatrzyłem na cały ten pieprzony Pacyfik, na sam, kurfa, środek, i trafiłem na Kiribati.
Pociągnięcie nosem.
– Masz jeszcze fajkę?
Dałem mu jeszcze jednego papierosa.
– Wezmę dwa, OK?
Zapalił jednego od razu, a drugiego wsunął za ucho.
– Chrrrr. Khe khe. Hhhhh… uffffffff.
Wilson wcale nie był takim analfabetycznym półgłówkiem, na jakiego wyglądał. Jego odpowiedzi, pomijając wszystkie „kurfy”, były wypraktykowane i wypracowane podczas wywiadów, jakich udzielił w Anglii. Korespondencję z rządem Kiribati trzymał posegregowaną chronologicznie w schludnej teczce. Bilet na podróż w obie strony zafundowała mu jakaś firma producencka, która dała mu także kamerę, żeby prowadził wideodziennik. A skoro już znalazł się na Tarawie, z dala od fleszy i zainteresowania mediów, co ma zamiar robić? Spytałem, jak spędza czas.
– Takie tam, pływam, śpię, pełny luz, imprezy. No wiesz, tak jak ci wszyscy, kurfa, I-Kiribati.
Może nie całkiem, ale mniejsza z tym. Czy ma jakieś plany odnośnie do poezji? („Napisałeś już jakiś pieprzone wiersze?”)
– Nic, kurfa, nie napisałem. Czekam, aż dostanę moją wypasioną chatkę, i wtedy się zobaczy. Normalnie nie piszę żadnych poważnych wierszy, tylko takie tam śmieszne.
Kto by, kurfa, pomyślał.
– Więc na razie ful relaks, dopóki nie pojadę na Tabiteuea Północ.
Na Tab Północ? Wyspę Noży?
W Kiribati na wieść o morderstwie każdy mówi z niedowierzaniem: „No coś ty?”. A potem, tradycyjnie, pada informacja, że morderca pochodzi z Tabiteuea Północnej, i wszystko staje się jasne: „Aha, oczywiście, można się było spodziewać”. Bardzo są wrażliwi ludzie na Tabiteuea i o byle co od razu łapią za nóż. Czy Wilson zdawał sobie sprawę ze złej sławy zasłużenie otaczającej wyspę? Nie byłem pewien, ale nic nie powiedziałem. Szczerze mówiąc, byłem ciekaw, jak poradzi sobie na Tab Północ. Może prezydent był sprytniejszy, niż myślałem. „Słowo, ośmieszenie mnie przed całym światem to naprawdę nic takiego. Proszę, oto pańska chatka na Tabiteuea. Proszę się nie krępować i sypiać z kobietami, ile się panu podoba”.
Jednak nie sądzę, żeby Wilson się przejął. Palmy kołysały się na wietrze. Woda w lagunie falowała i migotała. Popił solidnie kavy i było mu dobrze. Jakaś ładna dziewczyna przeszła koło nas – czyżby siostrzenica prezydenta?
– Wiesz co – powiedział Wilson, patrząc przed siebie rozmarzonym, szklistym wzrokiem. – A może by tak, kurfa, zabunkrować się tutaj na dobre, suszyć koprę i robić dzieciaki?
Oryginalny pomysł. I rzadko opisywany w poezji. Byłem ciekaw, co dalej stanie się z Wilsonem, którego tak daleko zaprowadził jeden żart. W Kiribati nikt go raczej nie potrzebował. Robert Louis Stevenson napisał kiedyś o wodzu z Butaritari: „Ułożył i zaśpiewał mi osobiście pieśń, którą streścił następująco: «jest o zakochanych, o drzewach i o morzu; żadnej prawdy, same kłamstwa», co zdaje mi się definicją poezji lirycznej tak zwięzłą i akuratną, że trudno o lepszą”. Może więc misją Wilsona było spopularyzować limeryki w Kiribati?
Ale tak się nie stało. W kolejnych tygodniach zniknął pochłonięty przez Betio i portowe bary, gdzie w złym stylu było przejść z punktu A do punktu B bez zataczania się. Wśród I-Matang krążyły plotki o jego pijaństwach i rozpuście, ale – co nietypowe na Tarawie, gdzie pijaństwo i rozpustę w wykonaniu przyjezdnych uznaje się za normę – opowiadano je z nutą dezaprobaty. Często dodawano, że nie ma pieniędzy i żyje na koszt I-Kiribati. Odkrył bubuti. Nadużywał gościnności. Sprowadzał kobiety do domu prezydenta. Pierwsza dama chodziła wściekła.
Spotkałem go jeszcze raz, w barze hotelu Otintaii, skromnego budynku z pustaków postawionego przez Japończyków, gdzie I-Matang i funkcjonariusze rządowi zbierali się na Tanich Piątkach. Wilson wyglądał koszmarnie, ale promieniał szczęściem. Planował się ożenić. Wybranką okazała się pewna Chinka, która przyjechała do Kiribati kupić paszport, na co Wilson rycersko się oświadczył, żeby pomóc jej wyrwać się z Chin. Lubił Azjatki, jak nam wyjaśnił. I kobiety z wyspy. Znają swoje miejsce. Mężczyzna może tu być mężczyzną, a kobieta – kobietą. Żadnych pieprzonych genderów i równości.
– Życie musi być trudne, gdy ktoś jest taki niski – skomentowała uprzejmie Sylvia.
W odpowiedzi Wilson pociągnął nosem i ruszył gdzieś w noc, z dwoma papierosami wiszącymi za uchem. Jego dziwaczna odyseja wkrótce dobiegła końca, wraz z biletem do Zjednoczonego Królestwa i bezżennym powrotem na łono angielskiej żulii.

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4591952/zycie-seksualne-kanibali
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1900
Wysłany: Śro Mar 18, 2026 19:22   

Jeśli ktoś lubi kryminały dziejące się w starożytności, to rozrywka dla niego.
Jest taki fajny film kryminalny z Bryanem Brownem, którego akcja dzieje się w starożytnym Rzymie "Wiek Zdrady".
To coś w ten deseń.
https://lubimyczytac.pl/cykl/3987/trylogia-egipska

A to była dla mnie ciekawostka.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4819954/merit-z-egiptu
Fabuła oparta na ucieczce Hebrajczyków z Egiptu, których z domu niewoli wywiódł Mojżesz. Całość opisana z punktu widzenia Egipcjanki Merit.
Zadka nie urywa, ale klimat książki dość specyficzny. Poza tym są tam opisy podobieństw wierzeń Hebrajczyków i Egipcjan, którzy mają np swoją wersję anioła stróża.


Rollins zapewnia mi dziś rozrywkę, tak jak kiedyś Graham Masterton, Guy N. Smith i im podobni. To książki na wakacje, na leżaczek.
https://www.wydawnictwoal...i/oltarz-edenu/


To moim zdaniem najlepsza książka, którą Preston popełnił wespół w zespół z Childem.
Nie z tym Childem od Jacka Reachera. Lincolnem Childem.
Na drugim miejscu są "Granice Szaleństwa".
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/246296/zaginiona-wyspa


.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Mar 18, 2026 19:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1900
Wysłany: Pią Maj 15, 2026 19:40   

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4355368/cien-poego

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/197368/klub-dantego

Obie ciekawe. Kryminały z czasów Belle époque to jakby osobny gatunek literacki.
Nie było laboratoriów kryminalistycznych. Wszystko było kwestią intuicji.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Maj 15, 2026 19:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1900
Wysłany: Pią Maj 15, 2026 23:17   

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5114337/imperium-ksiezyca-w-pelni-wzlot-i-upadek-komanczow

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/308207/krew-i-burza-historia-z-dzikiego-zachodu

Kto czytał coś Larryego McMurtry, temu się spodobają obie książki.
Dawno temu TVP emitowała miniserial "Na południe od Brazos" na postawie powieści McMurtryego "Lonesome Dove". To mniej więcej ten sam czas historyczny co w książkach powyżej.
Zresztą cała seria książek Larryego została wydana w Polsce: "Na południe od Brazos", "Księżyc Komanczów", "Szlak Umrzyka", "Ulice Laredo".
Jeszcze coś chyba wydano, ale nie pamiętam. Na pewno jeszcze dwie, ale nie są częścią serii wymienionej powyżej.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2026 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved