Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Co jada przeciętny Polak?
Autor Wiadomość
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Pią Lis 14, 2025 10:42   Co jada przeciętny Polak?

Odpowiedź na pytanie co jada przeciętny Polak nie jest łatwa, ale spróbujmy tutaj to określić wspólnym wysiłkiem. Ja to przekalkuluję i zobaczymy, co nam wyjdzie.

Załóżmy, że człowiek spożywa około 2500 kcal i jakieś 70 g białka oraz niewiele tłuszczów, tak jak to jest dziś propagowane. Jada trzy posiłki dziennie, śniadanie, obiad kolację. Nie stroni od ciasteczek i coli, ale z grubsza nie jest bardzo otyły.
Mówimy o przeciętnej polskiej osobie nie stosującej żadnej diety, a nie o weganach czy optymalnych.
Na początek moja propozycja:
Śniadanie
2 bułki 200g
masło roślinne 10 g
plaster szynki 15 g
plaster sera żółtego 15 g
herbata 200 g
cola 200 g

Obiad
zupa pomidorowa z makaronem 300 g
frytki 150 g
surówka 150 g
kurczak pieczony 200 g

Kolacja
2 bułki 200g
masło roślinne 10 g
łosoś wędzony 15 g
plaster sera żółtego 15 g
pomidor 50g
kruche ciasteczka 50 g
herbata 200 g


Piszcie swoje propozycje, przedyskutujemy je, uśrednimy i zobaczymy, co nam wyjdzie w kwestii makro i mikroskładników.
JW
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Pią Lis 14, 2025 11:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 2178
Wysłany: Pią Lis 14, 2025 17:01   

Warto dodać że przeciętny polak wcina dużo białego pieczywa które należałoby robiąc zmiany na zdrowsze zastąpić 100% pełnoziarnistym jak pisał Weston o zdrowych ludach. Wszystkie zdrowe kultury jadałby chleb z całych ziaren bez obrywania otrąb najzdrowszych najbogatszych w składniki odżywcze części ziarna.
Pozdrawiam
Marcin
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Pią Lis 14, 2025 17:32   Re: Co jada przeciętny Polak?

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Odpowiedź na pytanie co jada przeciętny Polak nie jest łatwa, ale spróbujmy tutaj to określić wspólnym wysiłkiem. Ja to przekalkuluję i zobaczymy, co nam wyjdzie.

Załóżmy, że człowiek spożywa około 2500 kcal i jakieś 70 g białka oraz niewiele tłuszczów, tak jak to jest dziś propagowane. Jada trzy posiłki dziennie, śniadanie, obiad kolację. Nie stroni od ciasteczek i coli, ale z grubsza nie jest bardzo otyły.
Mówimy o przeciętnej polskiej osobie nie stosującej żadnej diety, a nie o weganach czy optymalnych.
Na początek moja propozycja:
Śniadanie
2 bułki 200g
masło roślinne 10 g
plaster szynki 15 g
plaster sera żółtego 15 g
herbata 200 g
cola 200 g

Obiad
zupa pomidorowa z makaronem 300 g
frytki 150 g
surówka 150 g
kurczak pieczony 200 g

Kolacja
2 bułki 200g
masło roślinne 10 g
łosoś wędzony 15 g
plaster sera żółtego 15 g
pomidor 50g
kruche ciasteczka 50 g
herbata 200 g


Piszcie swoje propozycje, przedyskutujemy je, uśrednimy i zobaczymy, co nam wyjdzie w kwestii makro i mikroskładników.
JW

To jest chyba szpitalny jadlospis.
To tylko moje dywagacje, bo nie bywam w szpitalach nawet na odwiedzinach.
W tym jadłospisie brakuje jednego zera przy produktach wysokobiałkowych. Stąd moje przypuszczenia, że chodzi o szpitalne menu.
Więźniowie są żywieni w Polsce lepiej niż pacjenci w szpitach.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Lis 14, 2025 17:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Sob Lis 15, 2025 08:39   Re: Co jada przeciętny Polak?

Strix aluco napisał/a:
To jest chyba szpitalny jadlospis.
To tylko moje dywagacje, bo nie bywam w szpitalach nawet na odwiedzinach.
W tym jadłospisie brakuje jednego zera przy produktach wysokobiałkowych. Stąd moje przypuszczenia, że chodzi o szpitalne menu.
Więźniowie są żywieni w Polsce lepiej niż pacjenci w szpitach.
No właśnie chciałbym jakoś określić, co przeciętny człowiek jada. Jeżeli podglądamy innych, to na pewno jedzą bez masła albo jeżeli już, to smarują bardzo cienko. Wyjdzie jakaś łyżka masła, czyli jakieś 10 g.
Co do reszty, mięsa być może jest więcej a pieczywa mniej.
Spróbujcie to podejrzeć i opisać.
Jeden dzień, to nie jest dużo pracy. :hug:
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Sob Lis 15, 2025 09:51   

Marcin niech sie wypowie, jest otyly jak przecietny Polak i kupuje tanie smieci z promki w biedamarkecie. Ja nie mam pojecia o takich sprawach
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Sob Lis 15, 2025 15:51   Re: Co jada przeciętny Polak?

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
To jest chyba szpitalny jadlospis.
To tylko moje dywagacje, bo nie bywam w szpitalach nawet na odwiedzinach.
W tym jadłospisie brakuje jednego zera przy produktach wysokobiałkowych. Stąd moje przypuszczenia, że chodzi o szpitalne menu.
Więźniowie są żywieni w Polsce lepiej niż pacjenci w szpitach.
No właśnie chciałbym jakoś określić, co przeciętny człowiek jada. Jeżeli podglądamy innych, to na pewno jedzą bez masła albo jeżeli już, to smarują bardzo cienko. Wyjdzie jakaś łyżka masła, czyli jakieś 10 g.
Co do reszty, mięsa być może jest więcej a pieczywa mniej.
Spróbujcie to podejrzeć i opisać.
Jeden dzień, to nie jest dużo pracy. :hug:
JW

A komu by się to chciało liczyć.
Kuchnia to nie apteka. :)
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Sob Lis 15, 2025 16:39   

Ja kiedys kupilem wage, bo do pieczenia pieroga gryczanego byla mi potrzebna do szacowania na pierwszy raz. Potem przestalem ja uzywac. Nigdy nie chcialo mi sie siedziec i liczyc ile czego, bo to mi troche pacnialo psychiatrykiem. A wariaty uzywajace aplikacji do wpisywania jedzenia typu Fitatu czy inne dziadostwo to w ogole inna kategoria...
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Sob Lis 15, 2025 22:18   

Waga w kuchni to już całkiem absurd.

U mnie po przeczytaniu wywiadów z Fungiem i Eenfeldtem oraz zainteresowaniem się kilka miesięcy temu tym co jedzą Japończycy, zmieniło się w zasadzie wszystko..

Nawet nie muszę liczyć żeby wiedzieć ile procent stanowi białko ile tłuszcz a ile węglowodany.
Po prostu jem ryby, jaja, trochę serów, drób, a w większości tych produktów białka jest nieco więcej niż tłuszczów.
Jeśli więc z 1 grama tłuszczu organizm uzyskuje 9 kalorii a z 1 grama białka 4 kalorie, to łatwo obliczyć, że z tych wysokobiałkowych produktów organizm pozyskuje teoretycznie 25% energii z białka i 50% z tłuszczu.
Nie jest to bilans ogólny bo przy średniej spożycia kalorii wynoszącej trochę poniżej 3000 białko stanowi przedział między 20 a 30 procent energii, tłuszcz między 10 a 20 procent a węglowodany między 70 a 50 procent i za każdym razem jest to inaczej.

Zrezygnowałem z wieprzowiny, wołowiny na rzecz drobiu typu gęsina czy mięso kaczki.
Bez żalu.

Tym sposobem łącząc produkty wysokobiałkowe z węglowodanami zawsze mieści się to w przedziałach ilości podanych powyżej.

W ten sposób bez ważenia, mierzenie, liczenia, zawsze dostarczam między 20 a 30% białka zalecane przez Funga i Eenfeldta.
Jest to też zbliżone do ilości jaką jedzą Japońce, tzn około 20 procent energii z białka, 10-20 procent z tłuszczów i reszta węglowodany.
A te niecałe 3000 kalorii, to właśnie jest japońska zasada najadania się na 80% czyli żeby nie napchać się po wól, ale wstać od stołu lekkim.
Z ciekawości przeliczyłem kilka razy kaloryczność całości i różnice były niewielkie. Rzędu stu kalorii i zawsze było to od 50 do 150 kalorii poniżej 3000.
Można więc instynktownie zjadać tyle że ile potrzeba.
Pewnie tym instynktem kierują się Azjaci i najniższy na świecie odsetek ludzi z nadwagą i otyłością pokazuje, że to jest dobry system i że żadne instrumenty pomiarowe nie zastąpią instynktu.

Proste zasady, nie wymagające tworzenia z kuchni laboratorium.

Zaletą wysokiego spożycia białka jest znaczny wzrost potencjału umysłowego i po prostu to czuję.
Mimo że do najgłupszych nie należę, to na niskiej ilości białka intensywna i dłuższa analiza informacji wywoływała u mnie znużenie. Coś jak przeciążenie sensoryczne.
Znużenie, zniechęcenie. Czasem wręcz senność.

Na wysokiej ilości białka po prostu tego nie ma.
Mogę przetwarzać informacje szybciej, w większej ilości i może to trwać długo bez znużenia.
Mogę myśleć o kilku zagadnieniach na raz i analizować je równolegle.
To jest ogromna zmiana.
A lat mi nie ubywa tylko przybywa.

Myślę, że to są rzeczy istotniejsze niż szczegółowe wyliczenia makroskładników i kalorii.

Aha. Jeszcze jedną charakterystyczną dla wyższego spożycia białka cechą jest ogólna poprawa nastroju.
Nie miałem depresji czy czegoś w tym stylu.
Było dobrze, ale teraz jest jeszcze lepiej.
Mój nastrój jest też teraz odporny na czynniki pogodowe. Jesień nie robi na mnie teraz wrażenia, mimo że większość osób ma wyraźnie obniżony nastrój przez jesienną aurę.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Lis 15, 2025 22:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Nie Lis 16, 2025 12:43   

Nie chodziło mi o to, co tutaj się jada, ale o oszacowanie, co może jadać przeciętny Polak.
Wszyscy się na to powołują, ale nikt nie wie nawet w przybliżeniu.
Od upadku komuny zmienił się ewidentnie profil żywieniowy, bo średnia życia konsekwentnie wzrasta. Ale jak się zmienił i co mniej więcej teraz się jada? Poza forum.
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Pon Lis 17, 2025 12:34   

Generalbie nie istnieje cos takiego jak "przecietny Polak".
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Pon Lis 17, 2025 13:59   

zyon napisał/a:
Generalnie nie istnieje cos takiego jak "przecietny Polak".
Jasne, ale można się przybliżyć chociaż trochę do przeciętności. Np. rodowity Polak, szczególnie w Ameryce, jeżeli nie zaszkodził, to już pomógł. Meksykanie odwrotnie, wspierają się nawzajem.
Holendrzy są przyjaźni, nastawieni na współpracę, wysocy, jadają więcej nabiału i ryb ale nie stronią od żeberek. Itd.
Więc jakieś cechy wyróżniające Polacy też mają.
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Pon Lis 17, 2025 17:57   

Czyli mowimy o stereotypach? Wtedy bym powiedzial, ze Holender to nienawidzacy slowian gorszego sortu germaniec szukajacy okazji do oszukania. Ich zywieniowe nawyki to byl dla mnie spory absurd, i ogolnie caly benelux. Nie chce pisac o Rosjanach czy tych Rosjanach z Temu, bo takie mamy czasy...

ale ogolnie jezeli mamy usredniac nawyki zywieniowe to dzisiaj nie ma czegos takiego gdy obok pomodora i ziemniakow leza papaje i awokado, a obok kaszanki i mortadeli lezy prosciutto i kimchi.
Na podstawie wlasnych obserwacji to mnostwo Polakow zywi sie weglowodanami z tluszczami roslinnymi, ale na potrzeby dyskusji za takiego "typowego Polaka" mozemy uznac marcina - je co popadnie aby tanio bylo w biedronce, poziom swiadomosci dietetycznej kreowany jest przez reklamy przekonujace o "prozdrowotnosci" Benecolu i innych margaryn obnizajacych cholesterol.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Pon Lis 17, 2025 19:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie chodziło mi o to, co tutaj się jada, ale o oszacowanie, co może jadać przeciętny Polak.
Wszyscy się na to powołują, ale nikt nie wie nawet w przybliżeniu.
Od upadku komuny zmienił się ewidentnie profil żywieniowy, bo średnia życia konsekwentnie wzrasta. Ale jak się zmienił i co mniej więcej teraz się jada? Poza forum.
JW

To że długość życia w Polsce wzrasta, to nie tylko zasługa wyższego spożycia białka zwierzęcego niż w czasach socjalizmu.
Na to ma wpływ o wiele więcej czynników niż tylko lepsze odżywienie.
Kiedyś niepalący stanowili mniejszość. Teraz jest odwrotnie. Podobnie z alkoholem.

Co się zaś tyczy diety przeciętnego Polaka, to jest tak jak pisze zyon.

Nie ma zresztą nawet przybliżonych danych na ten temat.
Zamieszczałem tu dane z Japonii, ale to zupełnie inna bajka. Oni tam mają środki, technologie, ludzi którzy analizują taką ogromną liczbę danych.
Tylko że tam jest to robione w konkretnym celu. Tzn jest to część programu edukacyjnego, gdzie każdy Japończyk, Japonka są od dziecka uczeni tego co jeść i ile jeść.
Stąd najniższy na świecie odsetek ludzi z nadwagą, otyłością.

W Polsce nie ma takich danych, bo nikt ich nie zbiera, nie prowadzi takich badań itd

Ale dla dobra dyskusji.
Załóżmy teoretyczne, że ma Pan takie dane co je ogół populacji Polski.
I co by Pan z tym zrobił?
Do czego to Panu potrzebne?
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Lis 17, 2025 19:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Pon Lis 17, 2025 19:57   

Strix aluco napisał/a:
Ale dla dobra dyskusji.
Załóżmy teoretycznie, że ma Pan takie dane co je ogół populacji Polski.
I co by Pan z tym zrobił?
Do czego to Panu potrzebne?
No właśnie przydatne dla dobra dyskusji i zrozumienia cząstki dzisiejszego świata. Po to to forum jest.
Zamiast wysilać szare komórki zawsze można zwrócić się w stronę topowych filmów:
Cytat:
Gekijōban Kimetsu no Yaiba Mugenjō Hen
Gekijô-ban Chensô Man Reze-hen
Jak wytresować smoka
Ne Zha 2. W krainie potworów
K-popowe łowczynie demonów
Błękitny szlak
Anioł stróż
Mononoke - Popioły gniewu

Tresowanie smoka to zajęcie fascynujące na zimowe wieczory. :viva:
JW
 
     
marcin458 

Dołączył: 15 Paź 2016
Posty: 2178
Wysłany: Pon Lis 17, 2025 23:35   

Ja do około 18 roku życia bo później zacząłem zdrowe diety odżywianie chociaż dzisiaj mniej to stosuje to wtedy żywiłem się właśnie jak przeciętny polak bo tak umieli moi rodzice gotować z dziada pradziada z matki i ojca.

Więc moge powiedzieć jak wyglądała moja dieta.

Na obiad kotlety mielone schabowe z fileta kurczaka czy karkówki lub kiełbaska lub inne gotowane mieso w kawałkach albo leczo albo ryba mintaj lub paluszku rybne lub jakieś klopsy czy bigos Z MIĘSA.
Do tego dużo ziemniaków bez otoczki lub makarony lub ryż biały albo różne kasze jak gryczana i inne Z WĘGLI
Do tego jakaś surówka sałatka albo buraczki mizeria czy z pomidorów albo groszek z majonezem Z WARZYW
Z ZUP przeróżne najczęściej pomidorowa warzywna kalafiorowa i przemiennie wszelkie rodzaje zup a czasami tylko drugie

Na śniadanie i kolacje często kanapki z białym pieczywem najczęściej z szynką lub serem żółtym.Zdarzało sie że z topionym krakowską lub pasztetem drobiowym i/lub wieprzowym lub mielonką.

Czasami na śniadanie i kolacje nie było kanapek ale coś ugotowanego. Np.z rana często jajecznica z dodatkami lub jajka na twardo czy miękko. Albo parówki z keczupem lub/i majonezem i/lub musztardą.Tak samo kiełbaska. Albo jakaś wędzona ryba jak makrela albo puszkowana.Albo płatki kukurydziane lub czekoladowe.Albo kiełbaska smażona lub z wody lub z mikrofali.Albo flaki z słoika .
Smarowidłem było masło lub margaryna. Także olej rzepakowy lub oliwa z oliwek na smażenie czy sałatek.
Czasamie do szkoły nie było kanapek ale pieniadze na słodkie bułeczki. Także ryż biały lub makaron z jakimś sosem też na rano i wieczór. Albo zupka z torebki amino czy vifon.
Albo jogurty w tym naturalny.Także kanapki z pomidorem.
Albo z makaronu i ryżu jak pisałem spaghetti bolognese lub ze śmietana i cukrem także ryż z tym. Albo kasza(każda naprzemiennie) z jakimś sosem z warzywami i mięsem.
Także czasami pierogi z miesem lub kapusta i grzybami na KOL i ŚNIAD.Także kanapki z dżemami najcześciej brzoskwiniowym truksawkowym śliwkowym i powidła.
Czasami pizza z sieciówki z mikrofali. Albo pyzy z miesem .Albo jakieś klopsy z chlebem czy bigos.Albo śledzie w śmietanie occie lub cebuli z olejem zazwyczaj na święta te ostatnie.

Najczęstszym moim napojem była słodzona mocno białym cukrem czarna herbata.
Dla odmiany czasami zioło jak rumianek najczęściej.Reszta rzadko i mało jak mięta i inne zioła. Po 18tce zwłaszcza po zaczęciu stuidów i sesjami dużo KAWY też z cukrem i mlekiem.
Często cola czasem kakao też z cukrem.
Także energy drinki zwłaszcza dużo na sesji oprócz niej rzadziej ale jednak też.
Wszelkie słodzone napoje jak cola fanta sprite oranżada hellena TAKŻE podróbki bo są tańsze z sieciówki.
Także wszelkie soki i nektary dostępne w sklepach jak pomarańczowy marchewkowy jabłkowy czarna porzeczka bananowy i inne.

Oczywiście dużo i często słodycze zwłaszcza gdy weszły sieciówki i tanie słodycze. Czekolada pieguski lody delicje podróbki i wszelkiej maści słodycze. Jak czasem zostały reszty z zakupów które dostawałem za fatyge lub kieszonkowe czy jakieś inne pieniadze to szedłem do scieciówki i kupowałem dużo tanich słodyczy.Dużo ciast bo babia uwielbiała i nadal to lubi piec ciasta więc dużo ciasta sie jadło przerózne naprzemiennie.
Czasami na śniadanie lub dodatkowo na obiad pączki i słodkie bułeczki.

Co do fast foodów to średnio często McDonald lub chińszczyzna lub pizza albo kebab kfc lub kuchnia polska,sushi nigdy wtedy nie jadłem jak i thai i indian food czy gruzińskiego.

Jadłem też dużo mleka i jego przetworów . Jogurty słodkie cześciej albo naturalny też częściej i też piłem dużo mleka lub rzadziej kefiru lub maślanki.Raz na jakiś czas twaróg.

Na święta jak Boże Narodzenie i wielkanoc ale też i poza czasami nimi karp w panierce pierogi(czasami bez świąt) z mięsem lub grzybami i kapustą,sałatka warzywna i mintaj po grecku z marchewką(czasami na obiad też w panierce czy kolacje czy sniadanie).Także bardzo dużo ciast najczęściej od babci.Także śledzie w cebuli

Z odżywek najtańsze białko serwatkowe słodzone i smakowe np.czekoladowe waniliowe czy bananowe. Najtańsze ze sklepu z odżywkami. Na przyrost masy mięśniowej bo ćwiczyłem siłowo i uprawiałem sporty.

Z supli najczęściej rozpuszczalny musujący plussssz lub tańszy odpowiednik i to było wszystko bez multiwitaminy i multiminerału co brałem już później w dalszych latach.Czasami na przeziębienie lekarz kazał brać wit.c i a+e i brałem.

Wszelkie maści owoce w zalezności jakie rosły w sezonie w danych miesiącach ale praktycznie wszystkie jak truskawki śliwki jabłka pomarańcze grejpfruty kiwi brzoskwinie nektarynki banany i wszystkie. JAKO dodatek do posiłków o każdej porze lub same.dodatkowo z warzyw najczęsciej to samą marchewke lub inne ale rzadziej.

Z przypraw tylko praktycznie sól i czarny pieprz czasam do jakichś warzyw z mięsem coś wiecej jak głównie papryka ostra czy słodka.

Z używek to piłem dużo kawy , energy drinków słodzonych i średnio alkoholu

To tak bardzo na szybko bo pewnie wiele produktów pominąłem.To pamiętam tak naprawde na szybko w skrócie. na pewno jeszcze dziesiątki rodzajów posiłków były których na szybko niepamiętam.Dopisze w razie przypomnienia.

Pozdrawiam
marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Wto Lis 18, 2025 01:48, w całości zmieniany 41 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Wto Lis 18, 2025 12:14   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Strix aluco napisał/a:
Ale dla dobra dyskusji.
Załóżmy teoretycznie, że ma Pan takie dane co je ogół populacji Polski.
I co by Pan z tym zrobił?
Do czego to Panu potrzebne?
No właśnie przydatne dla dobra dyskusji i zrozumienia cząstki dzisiejszego świata. Po to to forum jest.
Zamiast wysilać szare komórki zawsze można zwrócić się w stronę topowych filmów:
Cytat:
Gekijōban Kimetsu no Yaiba Mugenjō Hen
Gekijô-ban Chensô Man Reze-hen
Jak wytresować smoka
Ne Zha 2. W krainie potworów
K-popowe łowczynie demonów
Błękitny szlak
Anioł stróż
Mononoke - Popioły gniewu

Tresowanie smoka to zajęcie fascynujące na zimowe wieczory. :viva:
JW


Jest bardzo mało prawdopodobne, że ktoś lepiej zrozumie świat, zaglądając Polakom w talerze.
Prędzej znajdze i wytresuje smoka, niż wywróży coś z bigosu.

Przecież w piśmie stoi, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, aniżeli Polacy zrezygnują z tradycyjnej polskiej kuchni.

Dlatego niewiele się zmieniło.
Ogólnikowe dane mówią, że Polacy jedzą to co kiedyś: zupy, schabowe, mielone z ziemniakami, chleb z różnymi dodatkami.

I to cała tajemnica wiary.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Śro Lis 19, 2025 09:41   

Strix aluco napisał/a:

Jest bardzo mało prawdopodobne, że ktoś lepiej zrozumie świat, zaglądając Polakom w talerze.
Prędzej znajdze i wytresuje smoka, niż wywróży coś z bigosu.
Nie mówimy o eschatologii Uniwersum ale o tym, co Polacy wciągają z talerzy. Bo co wciągają z kieliszków, to wiadomo.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Śro Lis 19, 2025 09:44   

marcin458 napisał/a:
Ja do około 18 roku życia bo później zacząłem zdrowe diety odżywianie chociaż dzisiaj mniej to stosuje to wtedy żywiłem się właśnie jak przeciętny polak bo tak umieli moi rodzice gotować z dziada pradziada z matki i ojca.
Więc moge powiedzieć jak wyglądała moja dieta.
...
Pozdrawiam
marcin
Podziwiam skrupulatność i ogrom pracy, którą Pan włożył w opis.
Pozdrawiam
JW
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Śro Lis 19, 2025 10:33   

Krajowe badanie sposobu żywienia i stanu odżywienia populacji polskiej
https://www.gov.pl/attach...db-db71ba12686b
Coś tam z tego raportu na temat żywienia Polaków da się jednak wywnioskować.
Negowanie, że nic nie wiemy jest poznawczo jałowe.
Można dodać:
https://efsa.onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.2903/sp.efsa.2013.EN-508
Tab.26 oraz tab.33
https://efsa.onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.2903/j.efsa.2009.1435 Tab.1

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5917420/#sec2

The Household Food Consumption and Anthropomotic Survey in Poland
Food Consumption
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Śro Lis 19, 2025 12:05   

A tu bardzo ciekawe dane 2017 z europejskich krajów na temat spożycia makro i mikroskładników.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29186935/
albo:
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5748739/pdf/nutrients-09-01288.pdf
Na oko z wykresów wynika, że średnie spożycie kcal dla mężczyzn 2400 kcal a dla kobiet 1800 kcal. Są różnice zależne od wieku, płci i kraju.
Za wyjątkiem Turcji we wszystkich krajach węglowodany stanowią poniżej 50% energii a tłuszcze jakieś 35%, czyli na białko przypada około 15%. Wszystkie dane odbiegają od oficjalnych zaleceń.
Polski tam nie ma, ale nie sądzę, żeby była jakimś wyjątkiem.
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Nie Lis 30, 2025 10:24   

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5127476/jak-dawniej-jadano

Związane z tematem, więc tu zamieszczam.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Nie Lis 30, 2025 14:52   

Miales juz nie czytac ksiazek zywieniowych.

Abstrahujac od tego, to nie jest to ksiazka o tym "co jada przecietny Polak" jak jest w tytule tematu a raczej co jadal. Nie ulewa watpliwoosc, ze kiedys jedzenie bylo bardziej jednorodne, organiczne i nie tak przetworzone. Przez ostatnie pol wieku z racji zacofania technologicznego i technicznego, z wiadomych wzgledow nie mielismy dostepu do wielu produktow (co okazalo sie calkiem zbawienne) a normy na to co mielismy, mielismy wysrubowane w stosunku do reszty "cywilizacji". Dlatego kiedys jedzenie salcesonu, kaszanki, boczku czy nawet parowek oraz mortadeli zalatwialo wiekszosc spraw, bo bylo to jedzenie chemicznie czyste. Dzis mamy kleske dobrobytu i plage otylosci, co zreszta widac po naszym najslynniejszym eksponacie z forum.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Nie Lis 30, 2025 16:52   

zyon napisał/a:
Miales juz nie czytac ksiazek zywieniowych.

Abstrahujac od tego, to nie jest to ksiazka o tym "co jada przecietny Polak" jak jest w tytule tematu a raczej co jadal. Nie ulewa watpliwoosc, ze kiedys jedzenie bylo bardziej jednorodne, organiczne i nie tak przetworzone. Przez ostatnie pol wieku z racji zacofania technologicznego i technicznego, z wiadomych wzgledow nie mielismy dostepu do wielu produktow (co okazalo sie calkiem zbawienne) a normy na to co mielismy, mielismy wysrubowane w stosunku do reszty "cywilizacji". Dlatego kiedys jedzenie salcesonu, kaszanki, boczku czy nawet parowek oraz mortadeli zalatwialo wiekszosc spraw, bo bylo to jedzenie chemicznie czyste. Dzis mamy kleske dobrobytu i plage otylosci, co zreszta widac po naszym najslynniejszym eksponacie z forum.


Napisałem, że związana z tematem.
Mimo takiego tytułu nie jest to książka o żywieniu, diecie.

Jest to książka historyczna, antropologiczna.

Reszty wywodu nie rozumiem, bo jest bez związku z treścią książki.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Nie Lis 30, 2025 17:05   

Reszta jest bez zwiazku z trescia ksiazki, bo jest juz tylko w zwiazku z tematem watku,

Sama ksiazka ciekawa ale napisana tylko z punktu widzenia milosnika, jakichs specjalnych analiz dotyczacych zywienia. tam nie ma.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Nie Lis 30, 2025 17:30   

zyon napisał/a:
Sama ksiazka ciekawa... jakichs specjalnych analiz dotyczacych zywienia. tam nie ma.

Właśnie dlatego jest ciekawa.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Pon Gru 01, 2025 10:45   

Tak, bo gdy juz sie "Zrozumie sztuke" to jedzenie jest znowu tylko jedzeniem
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Śro Gru 03, 2025 09:57   

Z jedzeniem jest jak z pisaniem.
Ile wysiłku wkłada pierwszoklasista w naukę pisania, ile ołówków obgryza! Żeby potem biegle i machinalnie pisać bez wysiłku. Podobnie jest z nauką żywienia. Na początku trzeba przyswoić sobie odrobinę wiedzy, przynajmniej raz przeważyć sobie to, co się zjada, a potem można beztrosko dryfować w oceanie różnych diet, wiedząc, dokąd chcemy dopłynąć.
Oczywiście na koniec do piachu, ale lepiej w zdrowiu. ;D
Niedawno spotkałem nieboraka słodkożercę, któremu dietetyk jako rekompensatę słodyczy zalecił jedzenie jogurtu z kalafiorem. :-x
Ktoś próbował taki specjał?
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Śro Gru 03, 2025 11:15   

Ja mam znajomego, ktory sie upasl na grubasa, i jedu tez dietetyk pierwsze co zalecil, oczywiscie dla "odpoczynku watroby" odstawienie alkoholu i teraz je absurdalne ilosci kalafiora i brokula.
Co to za zycie....

Co do dryfowania to mamy tu delikwenta, ktory po 20 rzekomych latach nauki plywania (a raczej pisania) ciagle ledwo sie utrzymuje na powierzchni (pisze tak samo). Choc podobno nawet malpe mozna wytresowac do grania na fortepianie. Jak to mawial Ferdek Kiepski "sa na swiecie rzeczy, ktore sie fizjologom nie snily"
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Śro Gru 03, 2025 11:32   

Zapewne lansowany jest kalafior i inne kapustne, ponieważ zawierają siarkę.
Tak, jakby nie można było zalecać mięsa, które jest świetnym źródłem tego oraz innych pierwiastków oraz niezbędnych aminokwasów i cyjanokobalaminy.
JW
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Śro Gru 03, 2025 14:04   

Inna sprawa, ze kalafior i brokul, kroluja w rankingu najbardziej pryskanych warzyw, a i przy hemoroidach nie powinno sie tyle blonnika spozywac.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Śro Gru 03, 2025 20:57   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Z jedzeniem jest jak z pisaniem.
Ile wysiłku wkłada pierwszoklasista w naukę pisania, ile ołówków obgryza! Żeby potem biegle i machinalnie pisać bez wysiłku. Podobnie jest z nauką żywienia. Na początku trzeba przyswoić sobie odrobinę wiedzy, przynajmniej raz przeważyć sobie to, co się zjada, a potem można beztrosko dryfować w oceanie różnych diet, wiedząc, dokąd chcemy dopłynąć.
Oczywiście na koniec do piachu, ale lepiej w zdrowiu. ;D
Niedawno spotkałem nieboraka słodkożercę, któremu dietetyk jako rekompensatę słodyczy zalecił jedzenie jogurtu z kalafiorem. :-x
Ktoś próbował taki specjał?
JW

Bardzo to szlachetna idea.
Jednak takie zero jedynkowe pojmowanie tematu wyniósł Pan z utopii zawartej w książkach doktora.
To się sprawdziło w wielokrotnie tu przywoływanym przykładzie Japonii, gdzie uczy się tego od oseska. Dlatego tam jest kilka procent ludzi z nadwagą czy otyłością, a reszta to kilkadziesiąt procent.
Tam jest to tradycja od wielu pokoleń i tutaj też potrzeba by było wielu pokoleń żeby tendencję odwrócić.

W książce "Życie bez pieczywa" jest rozdział "Czego oczekiwać".
Warto to od początku do końca przeczytać.
Lutz pisze tam o tym, że nawet u ludzi młodych redukcja ilość węglowodanów nie daje oczekiwanych efektów. Nie daje bo nawet ludzie trzydziestoletni, których organizm nawykł do radzenia sobie z dużą ilością skrobi i cukrów prostych, mogą mieć problem z metaboliczną adaptacją do innego sposobu żywienia.
Dochodzą do tego oczywiście czynniki psychologiczne zwiazane z nawykami żywieniowymi, ale to też jest ściśle powiązane właśnie z tym, że adaptacja metaboliczną może być już niemożliwa.
Jeśli przeczyta Pan ten rozdział uważnie, to zauważy, że jest to w zasadzie w opozycji do cudów na kiju z książek doktora, które są obietnicami bez pokrycia. Tzn chodzi o obiecanki, że każdy bez względu na wiek czy stan zdrowia będzie czerpał maksymalne korzyści ze zmiany sposobu żywienia na niskowęglowodanowy, oraz dozna oświecenia w postaci tzw wyższej czynności umysłu.
Fakty temu przeczą.
Świadczy o tym choćby fakt, że każdy pewnie ma w swoim otoczeniu ludzi wiekowych z ogólnie niezłym stanem zdrowia, którzy nie żywią się niskowęglowodanowo.

Już od jakiegoś czasu odwołuję się do Pana rozsądku o nie generalizowanie tego wszystkiego przez prosty podział na złą dietę opartą na węglowodanach i tą dobrą bo opartą na tłuszczach.

PS gdybym dziś miał wybrać pomiędzy dobrej jakości jogurtem z kalafiorem i tłustą padliną, to wybrał bym to pierwsze.
Może osiągnąłem wyższą czynność umysłu. ;)
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Gru 03, 2025 21:09, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Sob Gru 06, 2025 13:28   

Jakieś generalizacje muszą być, żeby nie trzeba było pytać każdego ze 100 mln Japończyka, co jada i jak się czuje.
Więc otwieram sobie podręcznik internisty i tam czytam, że w Japonii jest dwukrotnie wyższy odsetek diabetyków II niż w Europie. Podręcznik jest dawniejszy, pewnie teraz to się wyrównało. Skąd jednak była taka różnica w ubiegłym wieku? Pomimo, że, jak Pan pisze, Japończycy jadali oszczędnie?
JW
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Sob Gru 06, 2025 14:35   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jakieś generalizacje muszą być, żeby nie trzeba było pytać każdego ze 100 mln Japończyka, co jada i jak się czuje.
Więc otwieram sobie podręcznik internisty i tam czytam, że w Japonii jest dwukrotnie wyższy odsetek diabetyków II niż w Europie. Podręcznik jest dawniejszy, pewnie teraz to się wyrównało. Skąd jednak była taka różnica w ubiegłym wieku? Pomimo, że, jak Pan pisze, Japończycy jadali oszczędnie?
JW


Odpowiedź jest prosta i w innym wątku gdzie niedawno rozmawialiśmy o ilości udarów w Japonii ma Pan odpowiedź.
Od 1945 do lat 70 spożycie białka w Japonii wzrosło czterokrotnie.
W okresie powojennej biedy dieta Japończyków składała się głównie z białego ryżu i innych tanich źródeł skrobi, częściowo produkcji własnej, a częściowo z tego co przekazywano w ramach pomocy z zewnątrz, a to właśnie było głównie to co można długo przechowywać, czyli biały ryż, mąka, cukier itp.
Świeżych nieprzetworzonych źródeł węglowodanów czy białka było bardzo niewiele.
Sprzedażą takiej wartościowej żywności zajmowali się przestępcy, którzy na tym zarabiali.
Mało kto wie, że to właśnie z tego procederu narodziła się Jakuza, czyli jedna z najpotężniejszych mafii na świecie.
To dlatego mówiłem, że medycyna, dietetyka wymaga czasem znajomości Historii, Antropologii czy nawet Archeologii.
Bardzo ciekawie było to zresztą przedstawione w serialu Dr House, który był nie tyle serialem medycznym, co detektywistycznym, a pierwowzorem House'a był nie bez przyczyny Sherlock Holmes i nie jest to fikcja, bo większość przypadków zagadek medycznych przedstawionych w serialu bazuje na autentycznych przypadkach z bardzo długiego okresu. Także na zapiskach historycznych.

Sprawdziłem statystyki. Dziś tendencja jest odwrotna. W Japonii jest 5 razy mniej diabetyków niż w Polsce.
Spożycie białka wzrosło kilkukrotnie, ale spożycie tłuszczów praktycznie się nie zmieniło. Za to zamiast masy skrobi jedzą nieprzetworzone źródła węglowodanów, a biały ryż ma kilkukrotnie mniejszy procentowy udział w całości spożywanych produktów.
I o to mi chodziło we wcześniejszej wypowiedzi, że mitem jest to, że tylko rezygnacja z węglowodanów na rzecz smalcu może uratować świat.

Gdyby ketoguru chcieli się dziś przyznać, że dieta keto czy ogólnie diety niskowęglowodanowe nie leczą z cukrzycy a tylko maskują ten problem, to poszli by z torbami.
Insulinooporność jest zjawiskiem naturalnym i to że niektórzy mają do niej większą skłonność wynika z uwarunkowań genetycznych.
Służyła ona kiedyś do gromadzenia tkanki tłuszczowej na zimę.
Wiadomo że zmniejszenie węglowodanów powoduje zwiekszenie wrażliwości na insulinę bo jest to sygnał dla organizmu, że trzeba zamienić weglowodany na tłuszcz, jeśli się gdzieś trafi ich źródło.
Dlatego jedni objadają się węglami i nigdy na cukrzycę typu II nie zachorują, a inni mający tą bardziej pierwotną skłonność do insulinooporności mając stały dostęp do węglowodanów będą odczuwać negatywne skutki permanentnej hiperglikemii.

Zapomniałem jeszcze o tym o czym Pan wspomniał na końcu posta, tzn o oszczędnym jedzeniu.
To też jest proste.
Te brakujące kilkaset kalorii, których według norm żywienia nie dojadają Japończycy, to nic innego jak lotne kwasy tłuszczowe, które produkują bakterie w toku fermentacji błonnika pokarmowego.
Jedzą oni duże ilości nieprzetworzonych węglowodanów, co jest pożywką dla bakterii wytwarzających te właśnie kwasy tłuszczowe.
Uzyskują w ten sposób kilkaset kalorii z tych kwasów i to jest właśnie ta brakująca część.
Lotne kwasy tłuszczowe są źródłem energii dla enterocytow i kolonocytów, dlatego też wraz ze zmianami w dieci spadała w Japonii nie tylko ilość diabetyków, ale też chorób jelit.
I tu aż się prosi o kolejny kamyczek do optymalnego ogródka.
Właściwości łagodzące choroby jelit diety optymalnej nie wynikały sensu stricte z ograniczenia błonnika, ale ze spożycia dużej ilości masła, które te kwasy tłuszczowe w dość dużej ilości zawiera.
Ewolucyjnie jesteśmy jednak przystosowani do pozyskiwania lotnych kwasów tłuszczowych z symbiozy z bakteriami fermentującymi błonnik, a dostarczanie ich bezpośrednio jest jakby protezą. Tzn to tak jak konieczność podawania hormonów tarczycy po resekcji tejże tarczycy.
Tzw dieta bezresztkowa doktora zmienia mikrobiom, przez co organizm jest skazany na pozyskiwanie lotnych kwasów tłuszczowych z pożywienia. Jeśli są to produkty niskowęglowodanowe ale nie zawierające LKT ani błonnika, to paradoksalnie przyczynia się to do rozwoju chorób jelit i z czasem ten czy ów optymalny umiera na nowotwór przewodu pokarmowego lub rozwija się u niego jakieś inne schorzenie układu pokarmowego.
Nawet tutaj opisane zostały takie przypadki, a jest to pewnie tylko jakaś część.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Gru 06, 2025 15:42, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Strix aluco 

Dołączył: 20 Gru 2024
Posty: 1866
Wysłany: Nie Gru 07, 2025 12:11   

Cytat:
Wnioski: Pima i wiele innych populacjach Indian amerykańskich cierpi na wysoką zapadalność na cukrzycę i charakterystyczne dla niej powikłania powodujące niepełnosprawność lub zgon. Dalsze badania nad patogenezą i zapobieganiem tej chorobie byłyby korzystne.


https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8422779/

I na tym cały dowcip polega, że oporność na insulinę jest zjawiskiem naturalnym.
Ludy które jeszcze niedawno żyły zgodnie z rytmem natury, tzn od wiosny do jesieni gromadziły tkankę tłuszczową aby przetrwać zimowy niedostatek pożywienia, nadal mają ten pierwotny mechanizm wpisany w genom.
Zamiast dać im żyć tak jak kiedyś, dopasowuje się ich do sposobu żywienia białych, którzy w wyniku innego sposobu żywienia z pokolenia na pokolenie osłabiali zdolność do szybkiego gromadzenia zapasów tłuszczu na zimę.
To dlatego Indianie, Murzyni tyją szybciej.

Oczywiście z wielu powodów powrót do stylu życia z przed kolonizacji obu Ameryk jest niemożliwy. Dlatego rdzenni mieszkańcy i potomkowie niewolników są skazani na "leczenie" metodami medycyny nazwijmy to klasycznej.
 
     
Witold Jarmolowicz 
Site Admin

Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 10158
Wysłany: Nie Lut 08, 2026 11:23   

Strix aluco napisał/a:
Zamiast dać im żyć tak jak kiedyś, dopasowuje się ich do sposobu żywienia białych, którzy w wyniku innego sposobu żywienia z pokolenia na pokolenie osłabiali zdolność do szybkiego gromadzenia zapasów tłuszczu na zimę.
To dlatego Indianie, Murzyni tyją szybciej.
Są setki badań Indian Pima za ciężkie pieniądze podatników. Żebyśmy mieli obraz, zacytuję kilka:
Cytat:
Determinanty cukrzycy u Indian Pima
Insulina i nadciśnienie. Związek z otyłością i nietolerancją glukozy u Indian Pima.
Wysoka częstość występowania cukrzycy u młodych Indian Pima: dowody na zmienność fenotypową w genetycznie izolowanej populacji.
Otyłość u Indian Pima: jej wielkość i związek z cukrzycą.
Insulinooporność w patogenezie NIDDM u Indian Pima.
Cukrzyca niezależna od insuliny w populacjach zagrożonych: Indian Pima
Na temat samych Indian Pima jedyny portal PubMed w ciągu sekundy znajduje 206 publikacji a wszystkich podobnych 8422779, 8 milionów.
I kurna co z tego? Opis SKUTECZNEGO leczenia cukrzycy II mieści się na jednej kartce papieru! A oni naprodukowali 8 milionów wnikliwych obserwacji diabetologicznych!
JW
 
     
Słonecznik88 

Wiek: 34
Dołączyła: 14 Lip 2026
Posty: 3
Wysłany: Wto Lip 21, 2026 09:24   

Przeczytałem cały wątek i faktycznie ustalenie, co je "przeciętny Polak", to wyzwanie – większość z nas mocno odbiega od oficjalnych zaleceń i często jednorazowo zjada w mięsie czy węglowodanach znacznie więcej, niż wyjdzie z suchych wyliczeń. A co do jogurtu z kalafiorem... brzmi jak dietetyczna kara zamiast posiłku, chyba wolę pozostać przy tradycyjnej, po prostu mniej przetworzonej kuchni.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 9852
Wysłany: Wto Lip 21, 2026 11:39   

Słonecznik88 napisał/a:
często jednorazowo zjada w mięsie czy węglowodanach znacznie więcej, niż wyjdzie z suchych wyliczeń

Ja w ogole nie robie zadnych wyliczen a waga niezmienna. Zastnawialem sie czy nie udac sie do egzorcysty, bo to chyba czary, jak to tak bez liczenia....
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2026 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved