Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Molka
Pią Sty 02, 2015 19:08
Witamina D
Autor Wiadomość
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 16:51   Witamina D

Założyłem taki wątek, gdyż info o witaminie D jest porozrzucane po forum, a coraz więcej wskazuje na to że tej witaminy brakuje prawie każdemu nawet temu co słońca nie unika. Znalazłem trochę pożytecznych informacji i ciekawych badań. Molka ma rację, mając wgląd do badań w laboratorium i pisząc że prawie każdy ma jej niedobór:

"Trzy obszerne opracowania z terenu Francji wykazały, że u ponad 90% ludności, spożywana żywność nie pokrywa minimalnego zapotrzebowania na witaminę D.
Wyniki badań w Austrii były podobne.
Polskie badania wskazują, że u 92%. kobiet jej poziom w surowicy krwi nie przekracza 50 nmol/l, przy normie 75–200 nmol, czyli 30–80 ng/ml-

http://www.hashimoto.pl/c...moto/witamina-d

W poniższym linku ciekawy artykuł naukowy z badaniami, jak niedobór witaminy D wpływa na nowotwory i choroby autoimmunologiczne:
http://www.endokrynologia...&indeks_art=277

„Zaraz, ale czy nie słyszymy cały czas, że mamy nie przejmować się witaminą D, bo już 5-15 minut ekspozycji na słońcu wystarczy do wyprodukowania „dziennej dawki” witaminy D? Jest to jeden z powszechnie powtarzanych zarówno przez media jak i wielu lekarzy mitów. Poczynając od określenia „dziennej dawki”, która jest śmiesznie mała i może co najwyżej zapobiec krzywicy, w Polsce RDA to raptem 5 mikrogramów czyli zaledwie 200 jednostek międzynarodowych oznaczanych jako IU (1 mcg=40 j.m.), a jako górną dawkę przyjęto oficjalnie 2000 j.m. czyli 50 mcg, choć toksyczność witaminy D w literaturze medycznej jest niezmiernie rzadka i została opisana dopiero przy dawkach wielokrotnie większych niże te marne 2000 j.m. na dobę). Przy obecnie panującej pandemii niedoborów witaminy D dawka 2000 j.m. może okazać się kroplą w morzu potrzeb.”

„Polska norma dla poziomu witaminy D we krwi to jak już sobie powiedzieliśmy 30-80 ng/ml. Jak widać jest to duża rozpiętość. Mając zaledwie 30 ng/ml może nie udać nam się uniknąć np. nowotworów, Alzheimera, zapalenia stawów czy stwardnienia rozsianego. A to miłe choroby nie są, „tanie w utrzymaniu” też nie. Lepiej zabezpieczyć się przed nimi celując w wyższy poziom witaminy D w swojej plazmie."

Dr Sarfraz Zaidi jest uznanym endokrynologiem i autorem wielu książek. W jednej z nich, wydanej również w języku polskim, „Witamina D kluczem do zdrowia” pan doktor przedstawia poparte niezwykle obszerną literaturą medyczną (mamy obecnie ponad 59 tysięcy wyników na hasło „vitamin D” na PubMedzie i każdego tygodnia ta liczba rośnie!) dowody na stwierdzone przez badaczy powiązania niedoboru witaminy D z licznymi zaburzeniami. Wtóruje mu dr Soram Khalsa w swojej książce ” The Vitamin D Revolution How the Power of This Amazing Vitamin Can Change Your Life” (niedostępna po polsku). Obie książki napisane przez lekarzy praktyków i znakomicie udokumentowane odniesieniami do literatury medycznej nie pozostawiają złudzeń.

Dr Zaidi stara się utrzymywać poziomy witaminy D u swoich pacjentów w granicach 50-100 ng/ml. W tym celu przepisuje pacjentom witaminę D według następującego sprawdzonego schematu:”

- przy poziomie mniejszym niż 10 ng/ml – dawka 15.000 j.m. /dobę
- przy poziomie 10-20 ng/ml – dawka 12.500 j.m. /dobę
- przy poziomie 20-30 ng/ml – dawka 10.000 j.m. /dobę
- przy poziomie 30-40 ng/ml – dawka 7.500 j.m. / dobę
- przy poziomie 41-50 ng/ml – dawka 5.000 j.m. /dobę



„W miarę możności warto zaopatrzyć się w preparat witaminy D3 w kroplach, który można wtedy stosować podjęzykowo, jak sugeruje dr Zaidi: tak zaaplikowana witamina D wchłaniana jest przez błony śluzowe w jamie ustnej i trafia szybko bezpośrednio do krwiobiegu, czyli podobnie jak dzieje się to fizjologicznie podczas opalania na słoneczku. Na polskim rynku dostępne są obecnie krople o pojemności 20 ml marki Dr Jacobs z dawką 800 j.m. w 1 kropli albo krople o pojemności 29,6 ml marki Swanson z dawką 400 j.m w 1 kropli. Cenowo bardzo zbliżone (ok. 40-45 zł za opakowanie). Mają też przyzwoity skład.”

I jeszcze też ciekawie napisane o K2 MK-7:
„Nie znajdziesz wiele (o ile wcale) witaminy ani D ani K w mleku, jajkach i nabiale, które pochodzą od zwierząt hodowanych w przemysłowych warunkach: karmione opartymi na zbożu paszami w ciemnych oborach. Dlatego jeśli masz zamiar w ogóle spożywać nabiał i jajka w poszukiwaniu witaminy D lub K, to sięgaj jedynie po produkty pochodzące TYLKO od zwierząt hodowanych w warunkach naturalnych. Czyli „od rolnika” hodującego i karmiącego swoje zwierzęta zgodnie z naturą. W przypadku przemysłowo przetworzonego nabiału nie mamy niestety pewności co do zawartości w nim witaminy K – nie wiemy co krowy jadły. Natomiast na pewno ma on wapń, który przy niedoborze witaminy K nie trafi tam gdzie trzeba i tam gdzie my byśmy tego sobie życzyli.”
„W mięsie bydła i drobiu karmionego w sposób tradycyjny, czyli trawą zawarta była duża ilość witaminy K2, natomiast stosowanie karmy zbożowej skutecznie zwalczyło K2 we współczesnej diecie mięsożerców, ale tym niech się oni martwią.”

http://www.akademiawitaln...adanki-zdrowia/

To pokazuje że Doktor Dangel ma zupełną rację podpierając się swoją praktyką:

„Natomiast moje stanowisko jest inne ponieważ jestem lekarzem w hospicjum dla dzieci. Niektóre z nich doznawały patologicznych złamań kości (proszę sobie wyobrazić ich cierpienie). Dopiero przeprowadzenie wielokierunkowych badań i w ich wyniku wprowadzenie wysokich dawek witaminy D spowodowało, że od tamtej pory nie mieliśmy na szczęście ani jednego przypadku złamania (chociaż wiemy, że wszystkie te dzieci mają osteoporozę). W tamtym okresie zacząłem czytać na ten temat, sam stosować wysokie dawki witaminy D i zalecać ludziom, którzy zwracają się do mnie o porady żywieniowe. Jest to podejście, które możecie Państwo krytykować, jako typowo lekarskie (mimo, że inni lekarze zalecają znacznie niższe dawki niż ja). Proszę jednak pamiętać, że ja właśnie jestem lekarzem, więc postępuję zgodnie ze swoją wiedzą i etyką. Na swoją obronę powiem tylko, że kontroluję u swoich pacjentów stężenia 25(OH)D.”
http://www.bioslone.pl/fo...03523#msg203523
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 17:00   

Tyle że dr Dangel ma dostęp do danych co oprócz witaminy D przyjmują ludzie, którym tę witaminę podaje. Ty Samarytaninie polecasz ją na prawo i lewo nie mając pojęcia z czym ta witamina wchodzi w interakcje. Jeśli ktoś przyjmuje diuretyki triazydowe to przyjmowanie równocześnie dużych dawek witaminy D grozi hiperkalcemią i uszkodzeniem czynności nerek.
Witaminy to nie cukierki i ich duże dawki powinny być stosowane pod nadzorem lekarza. Samodzielnie można uzupełniać je tylko dobraną pod tym kątem dietą.

.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 06, 2014 17:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 17:18   

Grzegorz R napisał/a:
Tyle że dr Dangel ma dostęp do danych co oprócz witaminy D przyjmują ludzie, którym tę witaminę podaje..

Owszem i sam Dangel pisze też co zaleca ludziom zwracającym się do niego po poradę wystarczy czytać:
„W tamtym okresie zacząłem czytać na ten temat, sam stosować wysokie dawki witaminy D i zalecać ludziom, którzy zwracają się do mnie o porady żywieniowe.”
Grzegorz R napisał/a:
Ty Samarytaninie polecasz ją na prawo i lewo nie mając pojęcia z czym ta witamina wchodzi w interakcje. Jeśli ktoś przyjmuje diuretyki triazydowe to przyjmowanie równocześnie dużych dawek witaminy D grozi hiperkalcemią i uszkodzeniem czynności nerek.
Witaminy to nie cukierki i ich duże dawki powinny być stosowane pod nadzorem lekarza. Samodzielnie można uzupełniać je tylko dobraną pod tym kątem dietą.
Nie ja polecam, tylko pokazuję co piszą ludzie wiedzący trochę więcej od nas tu wszystkich na forum. Nie piszemy w tym wątku o chorych przyjmujących jakieś leki, tylko o zupełnie zdrowych, mających jej niedobory. Jeżeli komuś się podobają niedobory witaminy D to jego sprawa, każdy robi ze swoim zdrowiem co chce.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 18:13   

Samarytaninie. Jesteś twórcą nowego pojęcia "zupełnie zdrowy człowiek z niedoborami".
Zupełnie zdrowy człowiek nie ma niedoborów bo one zawsze dają jakieś objawy chorobowe. Robi się ludziom wodę z mózgu.
Niedobory witaminy D to skutek na przykład: niedobory enzymów trzustki, choroby pęcherzyka żółciowego, stany zapalne jelit, schorzenia wątroby. Tak więc trzeba w pierwszej kolejności leczyć te schorzenia a nie zaczynać od d..y strony.
Wchłanialność wit D polepszają inne witaminy rozpuszczalne w tłuszczach. Pogarszają wchłanialność środki alkalizujące.
Wniosek z tego taki że trzeba zacząć od diety niskowęglowodanowej i omijać szerokim łukiem apteki a poziom wit D wróci do normy.

Kiedyś piło się tran, przebywało na słońcu, jadło tłusto i nie było niedoborów wit D i akwizytorów polecających w bezmyślny sposób wytwory farmacji.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 06, 2014 18:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 18:49   

Grzegorz R napisał/a:
Samarytaninie. Jesteś twórcą nowego pojęcia "zupełnie zdrowy człowiek z niedoborami".
Zupełnie zdrowy człowiek nie ma niedoborów bo one zawsze dają jakieś objawy chorobowe. Robi się ludziom wodę z mózgu.
Miałem na myśli człowieka który „jeszcze” jest zdrowy. To tak samo jak zwykły Kowalski, jadający śmieciowo któremu „jeszcze” nic nie jest, tak samo człowiek z niedoborem „jeszcze” jest zdrowy.
Grzegorz R napisał/a:
Niedobory witaminy D to skutek na przykład: niedobory enzymów trzustki, choroby pęcherzyka żółciowego, stany zapalne jelit, schorzenia wątroby. Tak więc trzeba w pierwszej kolejności leczyć te schorzenia a nie zaczynać od d..y strony..

Raczej mało to przekonujące, gdyż 90% ludzi mających niedobór witaminy D musiało by mieć owe schorzenia. Zupełnie to przeczy temu co piszą ludzie którzy zaczęli przyjmować witaminę D:
http://www.akademiawitaln.../#comment-23641
http://www.akademiawitaln.../#comment-22973
Jasno widać że były niedobory witaminy D.
Grzegorz R napisał/a:
Wniosek z tego taki że trzeba zacząć od diety niskowęglowodanowej i omijać szerokim łukiem apteki a poziom wit D wróci do normy..
Właśnie Dangel sam pisze że jadał niskowęglowodanowo, na słońcu też przebywał, a mimo to miał niedobór witaminy D.
Grzegorz R napisał/a:
Kiedyś piło się tran, przebywało na słońcu, jadło tłusto i nie było niedoborów wit D i akwizytorów polecających w bezmyślny sposób wytwory farmacji.
Kiedyś owszem tak było, właśnie w powyższych linkach to wyjaśniają, jakie kiedyś było jedzenie, środowisko, a jakie jest dziś.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 20:19   

Samarytaninie, twój tok myślenia o witaminie D jest dość oryginalny. Gdyby użyć obrazowej analogii - gdybyś bak w twoim samochodzie był dziurawy to zatkał byś dziurę czy dolewał wciąż benzyny żeby utrzymać jej poziom umożliwiający jazdę?
Według twojej logiki lepiej dolewać benzynę.

To tak na koniec bo nie zamierzam się wiecej w tej kwestii spierać. Z farmacją jeszcze nikt nie wygrał.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 06, 2014 20:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 20:46   

Grzegorz R napisał/a:
Samarytaninie, twój tok myślenia o witaminie D jest dość oryginalny. Gdyby użyć obrazowej analogii - gdybyś bak w twoim samochodzie był dziurawy to zatkał byś dziurę czy dolewał wciąż benzyny żeby utrzymać jej poziom umożliwiający jazdę?
Według twojej logiki lepiej dolewać benzynę.

To tak na koniec bo nie zamierzam się wiecej w tej kwestii spierać. Z farmacją jeszcze nikt nie wygrał.
To jest zbyt proste pojmowanie aby niedobór witaminy D, w organizmie porównywać do uciekającej benzyny ze zbiornika.

Ja też bym chciał wierzyć że dzisiejszym żywieniem i słońcem potrafimy uzupełnić witaminę D. Ale im więcej czytam na ten temat, tym bardziej się przekonuję że to raczej niemożliwe.
Przedstawiłem powyżej wypowiedzi ekspertów kompetentnych którzy problem badają, przedstawiłem badania, przedstawiłem wypowiedzi Dr. Tomasza Dangla (którego raczej nie można posądzać o związki z farmacją) odnośnie chorych jak i zdrowych, wypowiedź jego samego żywiącego się niskowęglowodanowo, przedstawiłem w końcu wypowiedzi zwykłych ludzi. Molka jest kolejnym przykładem osoby żywiącej się niskowęglowodanowo, a pomimo tego ma niski poziom witaminy D.

A Ty poza własnym zdaniem tylko... przykład z dziurawym bakiem po paliwie. To tak samo jak poseł Macierewicz na udowodnienie swoich tez o rzekomym wybuchu smoleńskim podawał przykłady z... puszkami po piwie.
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 06, 2014 21:11   

Znalazłem na forum gazeta.pl, wypowiedzi ludzi, aż się roi od niedoboru witaminy D. Ludzie opisują jakie mają wyniki po badaniu krwi: http://forum.gazeta.pl/fo...tykuly.html?v=2
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 00:42   

Słonecki chyba jest w błędzie stawiając znak równości między fluorem, a witaminą D gdyż pisze:

„Tak samo jak nie ma znaczenia, kto ów wegiel wrzucił do komórki – my sami, ktoś z domowników albo umyślnie wynajęty robotnik, tak samo nie ma znaczenia, czy wapń do kości wrzucił fluor, witamina D3 albo K2. Ważny jest efekt ostateczny – że ów wapń nie tylko nie wzmacnia kości, ale na dodatek je osłabia. Gdy zorientowano się, iż fluor sprawia, że kości stają się gestsze, próbowano użyć go w leczeniu osteoporozy. Były prowadzone kontrolne badania, które po czterech latach trzeba było przerwać, ponieważ wszystkie złamania kości udowych wystapiły w grupie kontrolnej przyjmującej fuor. Ciekawe, po ilu latach okaże się, że wszystkie złamania kości udowej wystepują w grupie kontrolnej przyjmującej witaminę D, i czy w ogóle takie badania zostaną przeprowadzone, a jeśli tak, to czy będę opublikowane.”
Specjalnie podkreśliłem, zdanie, gdyż Dr. Dangel je obalił swoimi badaniami:

Dr. Dangel pisze:
„jestem lekarzem w hospicjum dla dzieci. Niektóre z nich doznawały patologicznych złamań kości (proszę sobie wyobrazić ich cierpienie). Dopiero przeprowadzenie wielokierunkowych badań i w ich wyniku wprowadzenie wysokich dawek witaminy D spowodowało, że od tamtej pory nie mieliśmy na szczęście ani jednego przypadku złamania (chociaż wiemy, że wszystkie te dzieci mają osteoporozę).”
http://www.bioslone.pl/fo...03523#msg203523

Proszę jednak wziąć pod uwagę, że całkowicie kontroluję sposób odżywiania u swoich pacjentów (dieta zbilansowana, niskowęglowodanowa z naturalnych produktów podawana do żołądka + MO + KB), a mimo to nie potrafiłem zapobiec złamaniom patologicznym. Dlatego sięgnąłem po witaminę D.
http://www.bioslone.pl/fo...03586#msg203586

Jak widać praktyka Dr. Dangla bierze górę, nad wymysłami Słoneckiego odnośnie witaminy D.
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Nie Gru 07, 2014 08:37   

http://articles.mercola.c...-the-truth.aspx
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 10:43   

Dzięki za ten link, jak widać temat witaminy D wart jest drążenia, gdyż coś jest na rzeczy. W zeszłym tygodniu czytałem że nawet w słonecznej Portugalii występują też niedobory witaminy D, które są uzupełniane. Było w tamtym artykule napisane że atmosfera ziemska jest bardzo skażona, zanieczyszczona od związków chemicznych, a to bardzo osłabia docierające ze słońca promienie UV.

Przejrzałem dziś książkę, Nataszy Campbell, ona też zwraca uwagę na ten problem i pisze że większość ludzi do utrzymania optymalnego zdrowia potrzebuje jej o wiele więcej niż aktualne zalecenia.

Może z witaminą D jest jak z jodem, wielu ludzi mimo zdrowego żywienia, ma jego niedobory. Z tym że w przypadku witaminy D, skala jest o wiele większa.
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Nie Gru 07, 2014 10:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 36
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 12:36   

Dla mnie przede wszystkim jest wątpliwa rzetelność odzwierciedlenia faktycznego poziomu wit D przez te "badania". To tak jak ludzie idą się badać na żelazo jak mają anemie... Ja mam wrazenie ze od tych kapsułek z witD to tylko sraczki dostaję i jestem bardziej agresywny.
_________________
"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy ... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i agentów ubezpieczeniowych."
 
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 12:56   

samarytaninn napisał/a:
Dzięki za ten link, jak widać temat witaminy D wart jest drążenia, gdyż coś jest na rzeczy. W zeszłym tygodniu czytałem że nawet w słonecznej Portugalii występują też niedobory witaminy D, które są uzupełniane. Było w tamtym artykule napisane że atmosfera ziemska jest bardzo skażona, zanieczyszczona od związków chemicznych, a to bardzo osłabia docierające ze słońca promienie UV.

Przejrzałem dziś książkę, Nataszy Campbell, ona też zwraca uwagę na ten problem i pisze że większość ludzi do utrzymania optymalnego zdrowia potrzebuje jej o wiele więcej niż aktualne zalecenia.

Może z witaminą D jest jak z jodem, wielu ludzi mimo zdrowego żywienia, ma jego niedobory. Z tym że w przypadku witaminy D, skala jest o wiele większa.


Aż żal pośladki ściska jak się to czyta. Poleż plackiem godzinę lub dwie w słoneczny letni dzień i zobaczysz czy opalisz się mniej niż kiedyś.
Z twoich postów wynika że uważasz innych za idiotów, którym można wcisnąć każdy kit.
.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 07, 2014 12:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 13:15   

daniel_K napisał/a:
Dla mnie przede wszystkim jest wątpliwa rzetelność odzwierciedlenia faktycznego poziomu wit D przez te "badania". To tak jak ludzie idą się badać na żelazo jak mają anemie... Ja mam wrazenie ze od tych kapsułek z witD to tylko sraczki dostaję i jestem bardziej agresywny.

Wit D nie jest aktywna biologicznie. Dopiero w organizmie podlega dwuetapowej aktywacji. Najpierw do 25-hydroksywitaminy D. To stężenie tej pochodnej w surowicy krwijest wyznacznikiem zaopatrzenia w wit D. Druga pochodna to 1,25-dwuhydroksywitamina. Jest jej tysiąc razy mniej ale to jeden z najsilniej działających hormonów. Dlatego organizm reguluje poziom tej pochodnej w bardzo rygorystyczny sposób. Wszystko zależy jednak od tego czy wątroba funkcjonuje prawidłowo. Jeśli nie to skutki niekontrolowanej suplementacji wit D mogą przynieść dużo szkody.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 07, 2014 13:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 13:54   

daniel_K napisał/a:
Dla mnie przede wszystkim jest wątpliwa rzetelność odzwierciedlenia faktycznego poziomu wit D przez te "badania". To tak jak ludzie idą się badać na żelazo jak mają anemie... Ja mam wrazenie ze od tych kapsułek z witD to tylko sraczki dostaję i jestem bardziej agresywny.
Wpierw powinieneś zbadać sobie poziom czy rzeczywiście masz niedobór D, może jesteś szczęśliwcem tej wąskiej grupy, która nie ma niedoboru D. W ciemno nie ma co brać.
Kapsułek odradzają brać, bo są zbędnym balastem, zalecają krople.
Grzegorz R napisał/a:
Aż żal pośladki ściska jak się to czyta. Poleż plackiem godzinę lub dwie w słoneczny letni dzień i zobaczysz czy opalisz się mniej niż kiedyś.
Z twoich postów wynika że uważasz innych za idiotów, którym można wcisnąć każdy kit.
Wysil się napisz coś mądrego, bo jak na razie poza przykładem z dziurawym bakiem po paliwie i tym powyżej to bardzo cienko, niczym Słonecki stawiający znak równości między witaminą D, a fluorem. :keep:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 17:27   

samarytaninn napisał/a:
Wysil się napisz coś mądrego, bo jak na razie poza przykładem z dziurawym bakiem po paliwie i tym powyżej to bardzo cienko

To była metefora, której nie zrozumiałeś choć jest bardzo czytelna nawet dla średnio inteligentnego człowieka.
Normy witaminy D są ustalone pod suplementy, tak jak normy cholesterolu są ustawione pod statyny.
Potrzebujesz prostszego wyjaśnienia? Obawiam sie że prościej się nie da.
Co twój guru Jerzy Zięba mówi odkrywczego? Kwaśniewski pisał o tym wszystkim już kilkadziesiąt lat temu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 07, 2014 17:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 18:00   

Grzegorz R napisał/a:
To była metefora, której nie zrozumiałeś choć jest bardzo czytelna nawet dla średnio inteligentnego człowieka.
Normy witaminy D są ustalone pod suplementy, tak jak normy cholesterolu są ustawione pod statyny.
Potrzebujesz prostszego wyjaśnienia? Obawiam sie że prościej się nie da.
Co twój guru Jerzy Zięba mówi odkrywczego? Kwaśniewski pisał o tym wszystkim już kilkadziesiąt lat temu.
No widzisz akurat w tym wątku ani razu nie napisałem o Jerzym Ziębie (choć trzeba przyznać że człowiek oczytany, z dużą wiedzą, opierający się na badaniach i potrafiący odróżnić „głupie badania” od pożytecznych).
Są inni badacze którzy tylko potwierdzają temat witaminy D, jak choćby Dr. Dangel, swoją praktyką, swoim przykładem. Człowiek bardzo wiarygodny.

Twoje zdanie jest tylko Twoim zdaniem, tak jak tylko moje zdanie jest moim zdaniem. O witaminie D należy dyskutować, gdyż coraz więcej wskazuje na jej niedobory i mówienie że jej poziom jest ustalony pod suplementy jest spłycaniem problemu który ewidentnie istnieje. Ty po raz kolejny poza swoim własnym zdaniem nie przedstawiłeś nic wnoszącego.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 18:16   

Pytałem co odkrywczego mówi J Zięba? Opiera się na badaniach które udowadniają że to co mówił Kwaśniewski czterdzieści lat temu pokrywa się z tym co wykazały badania robione wspólcześnie.

Kwestia druga jest taka że do jednego worka wrzucasz pacjentów w stanie terminalnym, czyli podopiecznych dr Dangla i ludzi zupełnie zdrowych. Jesteś więc zwykłym manipulatorem a twoja akwizycja obliczona jest na ciemne umysły.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 07, 2014 18:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 20:01   

Grzegorz R napisał/a:
Pytałem co odkrywczego mówi J Zięba? Opiera się na badaniach które udowadniają że to co mówił Kwaśniewski czterdzieści lat temu pokrywa się z tym co wykazały badania robione wspólcześnie..
Wiele cennych rzeczy, wystarczy posłuchać, a czegoś na pewno się dowiesz, zamiast pisać kolejne posty nic nie wnoszące. I zauważ jedną rzecz zarówno Zięba i Dangel bardzo pozytywnie wypowiadają się o Dr Kwaśniewskim którego tu wymieniłeś, a pomimo tego szukają dalej, gdyż też uważają że nie wszystko on wiedział. Ty masz prawo zatrzymywać się na wiedzy sprzed 40-stu lat.
Grzegorz R napisał/a:
Kwestia druga jest taka że do jednego worka wrzucasz pacjentów w stanie terminalnym, czyli podopiecznych dr Dangla i ludzi zupełnie zdrowych. Jesteś więc zwykłym manipulatorem a twoja akwizycja obliczona jest na ciemne umysły.
Wręcz przeciwnie, poczytaj dokładnie wypowiedzi Dr, Dangla.
Dr. Dangel pisze o osobach chorych, którym witamina D pomogła, ale też pisze o sobie jako zdrowym który również pomimo żywienia niskowęglowodanowego i przebywania na słońcu również miał niski poziom witaminy D, i ją przyjmuje. I tym samym zaleca ją przyjmowanie tym co do niego zwracają się o porady żywieniowe.
Też wystarczy poczytać Dangla, zamiast trolować i pisać puste posty:

„Spróbuję, chociaż zdaję sobie sprawę, że może to wyglądać dziwnie. Pamiętam, żeby pisać prawdę.
Rano piję wodę i łykam Detox (2 x dz.), jukkę (3 x dz.), magnez, selen, witaminę D (b. duża dawka). Magnez i selen zacząłem używać po przeczytaniu książki prof. Juliana Aleksandrowicza "Nie ma nieuleczalnie chorych".
Dawkę witaminy D ustaliłem badając jej poziom w surowicy. Jukkę biorę tylko po to żeby przetestować na sobie.”

Więcej w linku : http://www.bioslone.pl/fo...24892#msg124892

„zacząłem czytać na ten temat, sam stosować wysokie dawki witaminy D i zalecać ludziom, którzy zwracają się do mnie o porady żywieniowe.”
Więcej w linku: http://www.bioslone.pl/fo...03523#msg203523
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Nie Gru 07, 2014 20:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 21:20   

Samarytaninie. Albo udajesz głupiego albo nie musisz go udawać. Skąd ta norma wit D?
Jeśli twierdzisz że ludzie odżywiający się niskowęglowodanowo i przebywający na słońcu mają zbyt niskie stężenie wit D to jakim cudem ludzkość do tego czasu przetrwała nie mając suplementów z wysokimi dawkami wit D? To aż niewiarygodne!
Więc albo normy są do d..y , albo ludzie nie umierali wcześniej z powodu niedoborów wit D bo nie było normy i nie wiedzieli że stężenie witaminy D było u nich poniżej normy.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 07, 2014 21:31, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 07, 2014 22:29   

Grzegorz R napisał/a:
Samarytaninie. Albo udajesz głupiego albo nie musisz go udawać. Skąd ta norma wit D?
Jeśli twierdzisz że ludzie odżywiający się niskowęglowodanowo i przebywający na słońcu mają zbyt niskie stężenie wit D to jakim cudem ludzkość do tego czasu przetrwała nie mając suplementów z wysokimi dawkami wit D? To aż niewiarygodne!
Więc albo normy są do d..y , albo ludzie nie umierali wcześniej z powodu niedoborów wit D bo nie było normy i nie wiedzieli że stężenie witaminy D było u nich poniżej normy.
Nie wiem kto normę ustalił, jakie to ma znaczenie kiedy kolejne badania rozwiewają jakiekolwiek wątpliwości: http://www.dobrametoda.co...0klinicznej.pdf

A wcześniej te: http://www.endokrynologia...&indeks_art=277

Nie ja twierdzę, że również niedobory witaminy D mają osoby żywiące się niskowęglowodanowo, gdyż one same to twierdzą i piszą (Dangel i Molka). Czyżby one też były w spisku z farmacją?

Widzisz ja zanim założyłem ten temat to sporo poczytałem na ten temat i uważam że wart jest on dyskusji, a nie populizmu typu „to spisek farmacji”, „Kwaśniewski wiedział wszystko 40 lat temu” itp. Ja nie przesądzam czy trzeba ją brać, czy nie trzeba jej brać, bo na ten temat jak widać w ostatnich latach toczy się dyskusja którą warto zgłębiać.

Ty jak zwykle nie zapoznając się z tematem, dyskutujesz. Identycznie jak dawniej na Biosłone nie piłeś mikstury, a pisałeś że od niej Ciebie prawie rozłożyło, aż w końcu wykryli że ich oszukujesz.
Nie pamiętasz? Jeszcze Ci kibicowałem: http://www.dobradieta.pl/...p=241807#241807
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 08, 2014 09:10   

Przecież dyskutujemy o witaminie D , Samarytaninie. Nawet lekarze w Wielkiej Brytanii mówią że jej stężenie w surowicy krwi jest u wielu ludzi zbyt niskie. Ale jasno określają przyczyny, którymi są: masowe korzystanie z kremów z filtrami uv, unikanie słońca, dieta uboga w tę i nie tylko w tę witaminę.
Ty natomiast sugerujesz że świat tak się popieprzył że jedynym wyjściem jest suplementacja, że nie trzeba zmieniać patologicznej sytuacji, zmieniając styl życia, a wystarczy brać kropelki z syntetycznym świństwem i wszystko będzie ok.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 08, 2014 09:20, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Pon Gru 08, 2014 22:02   

Grzegorz R napisał/a:
Przecież dyskutujemy o witaminie D , Samarytaninie. Nawet lekarze w Wielkiej Brytanii mówią że jej stężenie w surowicy krwi jest u wielu ludzi zbyt niskie. Ale jasno określają przyczyny, którymi są: masowe korzystanie z kremów z filtrami uv, unikanie słońca, dieta uboga w tę i nie tylko w tę witaminę.
Pełna zgoda.
Ale jakoś szerokim łukiem skrupulatnie i systematycznie omijasz klasyczny przykład Dr. Dangla, który ani słońca nie unika, ani nie stosuje kremów, ani nie stosuje śmieciowego żywienia, a jednak miał jej niedobory, i się zdecydował na branie tej witaminy. Sugerujesz że on też jest niepoważny i dał się zmanipulować?

Może ten przykład skomentujesz, a nie go unikasz jak diabeł święconej wody, zwłaszcza że Dangel jasno opisał swoje odżywianie, podobnie jak Molka.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 08, 2014 22:23   

samarytaninn napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Przecież dyskutujemy o witaminie D , Samarytaninie. Nawet lekarze w Wielkiej Brytanii mówią że jej stężenie w surowicy krwi jest u wielu ludzi zbyt niskie. Ale jasno określają przyczyny, którymi są: masowe korzystanie z kremów z filtrami uv, unikanie słońca, dieta uboga w tę i nie tylko w tę witaminę.
Pełna zgoda.
Ale jakoś szerokim łukiem skrupulatnie i systematycznie omijasz klasyczny przykład Dr. Dangla, który ani słońca nie unika, ani nie stosuje kremów, ani nie stosuje śmieciowego żywienia, a jednak miał jej niedobory, i się zdecydował na branie tej witaminy. Sugerujesz że on też jest niepoważny i dał się zmanipulować?

Może ten przykład skomentujesz, a nie go unikasz jak diabeł święconej wody, zwłaszcza że Dangel jasno opisał swoje odżywianie, podobnie jak Molka.


Skąd taki wniosek że unikam tematu dr Dangla?
Skąd ta norma wit D według której dr Dangel stwierdza jej niskie stężenie? Na podstawie czego została ta norma ustalona? Dlaczego wielu ludzi łamie sobie kości mimo że mają wysokie stężenie wit D w surowicy krwi? Dlaczego suplementy zawierające wit D często nasilają osteoporozę zamiast ją leczyć?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 08, 2014 22:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 15:24   

Teraz się sam wkopałeś, dwa posty wyżej napisałeś:
Grzegorz R napisał/a:
„Przecież dyskutujemy o witaminie D , Samarytaninie. Nawet lekarze w Wielkiej Brytanii mówią że jej stężenie w surowicy krwi jest u wielu ludzi zbyt niskie. Ale jasno określają przyczyny, którymi są: masowe korzystanie z kremów z filtrami uv, unikanie słońca, dieta uboga w tę i nie tylko w tę witaminę.

Grzegorz R napisał/a:
Niedobory witaminy D to skutek na przykład: niedobory enzymów trzustki, choroby pęcherzyka żółciowego, stany zapalne jelit, schorzenia wątroby

Czyli jasny wniosek, że jeśli sam podajesz możliwe przyczyny niskiego poziomu witaminy D, to na podstawie czego jak nie normy?
Jeśli chodzi o Dangla to już nabierasz wody w usta i zasłaniasz się „nieuznawaniem normy”:
Grzegorz R napisał/a:
„Skąd ta norma wit D według której dr Dangel stwierdza jej niskie stężenie? Na podstawie czego została ta norma ustalona?”
Ponawiam pytanie odnieś się do niedoboru witaminy D, u Dangla.
Grzegorz R napisał/a:
Dlaczego wielu ludzi łamie sobie kości mimo że mają wysokie stężenie wit D w surowicy krwi? Dlaczego suplementy zawierające wit D często nasilają osteoporozę zamiast ją leczyć?
A jeśli chodzi o wysokie dawki witaminy D u ludzi mających osteoporozę to również Dangel wykazał że odkąd wprowadził takie dawki wśród chorych, złamań nie było. :keep:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 19:09   

samarytaninn napisał/a:
Teraz się sam wkopałeś, dwa posty wyżej napisałeś:
Grzegorz R napisał/a:
„Przecież dyskutujemy o witaminie D , Samarytaninie. Nawet lekarze w Wielkiej Brytanii mówią że jej stężenie w surowicy krwi jest u wielu ludzi zbyt niskie. Ale jasno określają przyczyny, którymi są: masowe korzystanie z kremów z filtrami uv, unikanie słońca, dieta uboga w tę i nie tylko w tę witaminę.

Grzegorz R napisał/a:
Niedobory witaminy D to skutek na przykład: niedobory enzymów trzustki, choroby pęcherzyka żółciowego, stany zapalne jelit, schorzenia wątroby

Czyli jasny wniosek, że jeśli sam podajesz możliwe przyczyny niskiego poziomu witaminy D, to na podstawie czego jak nie normy?
Jeśli chodzi o Dangla to już nabierasz wody w usta i zasłaniasz się „nieuznawaniem normy”:
Grzegorz R napisał/a:
„Skąd ta norma wit D według której dr Dangel stwierdza jej niskie stężenie? Na podstawie czego została ta norma ustalona?”
Ponawiam pytanie odnieś się do niedoboru witaminy D, u Dangla.
Grzegorz R napisał/a:
Dlaczego wielu ludzi łamie sobie kości mimo że mają wysokie stężenie wit D w surowicy krwi? Dlaczego suplementy zawierające wit D często nasilają osteoporozę zamiast ją leczyć?
A jeśli chodzi o wysokie dawki witaminy D u ludzi mających osteoporozę to również Dangel wykazał że odkąd wprowadził takie dawki wśród chorych, złamań nie było. :keep:


Są schorzenia które powodują że wit D słabiej się wchłania, ale trzeba je leczyć a wszystko wróci do normy. Ty proponujesz suplementację zamiast usunięcia przyczyny. Fakt że trzeba ci to po raz kolejny tłumaczyć nie najlepiej o tobie świadczy.
Kwestia druga jest taka że dr Dangel nie cierpi na nic z powodu niedoboru wit D. Po prostu przeczytał o normie, którą ustalono nie wiadomo na podstawie jakich krytetriów i bierze chłopina suplementy choć nic mu nie jest.
Zbyt niski poziom wit D na przykład u młodzieży w anglii stwierdzono na podstawie przypadków krzywicy a nie w oparciu o normy. Winą jest jednak brak ruchu, kremy z filtrem i spędzanie przez nich niemal całej doby w pomieszczeniach.
Hospicjum to nie słoneczny patrol. Brak aktywności fizycznej odwapnia kości. Wie to nawet gimnazjalista bo się tego uczy na biologii. Nie bywają na słońcu bo trudno napierniczać po plaży ze stojakiem do kroplówki trzymanym w ręce. Suplementacja jest więc koniecznością a zdrowi mają lepsze wyjście.
Zapętliłeś się i chwytasz się już wszystkiego. Nie masz żadnej wiedzy na temat tego co chcesz innym sprzedawać. Jeśli spieprzysz komuś zdrowie to mam nadzieję że weźmiesz za to odpowiedzialność i zrobisz to tak ochoczo jak teraz polecasz suplementy.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 09, 2014 19:24, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6907
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 19:30   

Grzesiek jaki masz poziom wit D, podaj.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 19:57   

Molka napisał/a:
Grzesiek jaki masz poziom wit D, podaj.

W życiu nie robiłem pod tym kątem badań. Nie złamałem nigdy ani jednej kości, choć były okoliczności w których połamał bym się wiele razy gdybym miał słabe kości. Nie jest to napewno zsługa supli.
Po drugie Molciu, wiesz że podopieczni dr Dangla nie dożywają sędziwego wieku i trudno stwierdzić jak oddziaływują na nich duże dawki syntetycznej wit D w dłuższej perspektywie czasowej.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 09, 2014 20:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6907
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 20:03   

Grzegorz R napisał/a:
Molka napisał/a:
Grzesiek jaki masz poziom wit D, podaj.

W życiu nie robiłem pod tym kątem badań. Nie złamałem nigdy ani jednej kości, choć były okoliczności w których połamał bym się wiele razy gdybym miał słabe kości. Nie jest to napewno zsługa supli.

A widzisz, wiec nie znasz poziomu, trudno, zebys w tym wieku łamał kosci z byle powodu, zrób sobie ten poziom z ciekawosci, ja tez sie nie łamie, ale za kilkanascie lat moze byc nieciekawie jak z tym nic nie zrobie.
 
     
opiotr 

Dołączył: 19 Kwi 2013
Posty: 133
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 20:17   

Molka napisał/a:
...ja tez sie nie łamie, ale za kilkanascie lat moze byc nieciekawie jak z tym nic nie zrobie.

Nie ma jak to wczesna prewencja wg służby zdrowia. Polecam wyciąć piersi tak na wszelki wypadek... :)
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6907
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 20:44   

opiotr napisał/a:
Molka napisał/a:
...ja tez sie nie łamie, ale za kilkanascie lat moze byc nieciekawie jak z tym nic nie zrobie.

Nie ma jak to wczesna prewencja wg służby zdrowia. Polecam wyciąć piersi tak na wszelki wypadek... :)

Bez przesady, równie dobrze mozna powiedzic, po co sie dobrze odzywiac skoro teraz jest ok a zachoruje pewnie na starosc. Ludzie podchodza do tematów zdrowia nieprawidłowo, czyli nie skupiaja sie na tym byc zapobiegac, potem gdy zachorują to lamętują i chodzą do lekarzy oczekując cudu za pomocą magicznej tabletki. A to tak nie działa, gdy choroba się pojawi to czasem cięzko jest wrócic na własciwe tory, a gdy zacznie sie brac leki to juz blędne koło się nakręca i końca nie widac. :faint:
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Wto Gru 09, 2014 22:25   

Grzegorz R napisał/a:
Zapętliłeś się i chwytasz się już wszystkiego. Nie masz żadnej wiedzy na temat tego co chcesz innym sprzedawać. Jeśli spieprzysz komuś zdrowie to mam nadzieję że weźmiesz za to odpowiedzialność i zrobisz to tak ochoczo jak teraz polecasz suplementy.
Raczej Ty się zapętliłeś. Porad to raczej Ty udzielasz tu wszystkim na wszystkie tematy, nawet pisałeś jakie miałeś objawy po miksturze której nie piłeś. :keep: Ale mniejsza z tym.
Strzał niecelny, nic nie sprzedaję, nic nie polecam, ani nawet nie biorę witaminy D, bo sam nie wiem jaki mam jej poziom. Założyłem temat, aby dyskutować, na ten temat, bo jest on bardzo ciekawy. W przyszłości na pewno zrobię sobie badanie poziomu witaminy D. Choć samo badanie jest trochę drogie.
Grzegorz R napisał/a:
Kwestia druga jest taka że dr Dangel nie cierpi na nic z powodu niedoboru wit D.
Ma niedobór bo sam to pisał, a skoro sam wcześniej pisałeś że są niedobory, to niedobór można ustalić na podstawie normy. Jeżeli byś nie uznawał normy to byś nie pisał o niedoborze logiczne.
Sam to pisałeś Grzesiu :keep:
Grzegorz R napisał/a:
Niedobory witaminy D to skutek na przykład: niedobory enzymów trzustki, choroby pęcherzyka żółciowego, stany zapalne jelit, schorzenia wątroby.

Więc się pytam po raz kolejny skąd ten niedobór u Dr. Dangla który nie unika słońca, nie stosuje kremów z filtrem, odżywia się zdrowo niskowęglowodanowo prawie 12 lat i jeszcze pije miksturę.
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Wto Gru 09, 2014 22:49, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 07:43   

samarytaninn napisał/a:
nic nie sprzedaję, nic nie polecam, ani nawet nie biorę witaminy D, bo sam nie wiem jaki mam jej poziom. Założyłem temat, aby dyskutować, na ten temat, bo jest on bardzo ciekawy.
A ja jestem Czerwony Kapturek. Co tydzień chodzę do babci z koszyczkiem w którym mam wino, ciasto i miód.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 10, 2014 07:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 07:48   

samarytaninn napisał/a:
Więc się pytam po raz kolejny skąd ten niedobór u Dr. Dangla

Opisz objawy tych strasznych niedoborów wit D u doktora Dangla.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 11:40   

Panowie, konkretnie, do rzeczy.
Z witaminą D nierozerwalnie łączy się witamina K. Ale witamina K w wersji K2 MK7. Badania holenderskie wykazują, że osoby spożywające jej więcej mają mniejsze ryzyko zawału serca. Inne badania na szczurach pokazują, że ta witamina chroni przed kalcyfikacją naczyń, a K1 nasila ją.
Natomiast suplementacja wyłącznie witaminą D lub intensywne opalanie się wydaje się rzeczywiście nieść ze sobą ryzyko zaburzenia gospodarki wapniowej i incydentów wieńcowych.
W Japonii standardową terapią osteoporozy jest stosowanie wysokich dawek witaminy D3 oraz K2 MK7.
Normalnie dzienna dawka wit. K2 rzędu 100 mikrogramów już wywiera działanie ochronne.
Japoński preparat Glakay w tabletce zawiera 15 miligramów (!) i bierze się takie tabletki trzy razy dziennie, razem 45 mg, a są prace, gdzie podawano 90 mg K2 MK7, czyli tysiąc razy więcej, niż przeciętne spożycie.
Ważne, witamina K2 dobrze wchłania się jedynie po posiłku dostarczającym 40g tłuszczu i po 8 godzinach jej stężenie spada.
30 tabletek Glakay wystarcza zatem na 10 dni i kosztuje 100$
Natomiast w przeciwieństwie do bisfosfonianów, Glakay ma bardzo obszerną kartę charakterystyki, świetnie udokumentowaną.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 13:30   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Normalnie dzienna dawka wit. K2 rzędu 100 mikrogramów już wywiera działanie ochronne.

A i owszem. Ponieważ na regulację krzepliwości krwi, organizm potrzebuje kilku mikrogramów na kilogram masy ciała. Tak więc człowiek o masie 80 kg zużywa na ten cel niewiele ponad połowę dziennej dawki wit K2 pochodzącej z pożywienia. Reszta bierze udział w syntezie białek, pełni funkcje ochronne et cetera. 100 mikrogramów to aż nadto.
Natomiast dieta Japończyków charakteryzuje się największą zawartością związków zwanych potocznie antywitaminami. Antagonistów szeregu witamin jest w japońskiej diecie co niemiara, tak więc suplementacja może być w tym przypadku uzasadniona.

Dla wyjaśnienia dodam że kiedyś z powodu niskiego spożycia białka i diety bogatej w antywitaminy, Japonia była w czołówce jeśli chodzi o wylewy krwi do mózgu i zawały. Podobnie było w Irlandii. Do dziś nie mogą tam patrzeć na glony, które obok ziemniaków były podstawą diety Irlandczyków w czasach biedy.

Glony, surowe ryby, soja to tylko nieliczne przykłady produktów zawierających związki będące antagonistami witamin.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 10, 2014 14:02, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 17:12   

Grzegorz R napisał/a:
samarytaninn napisał/a:
Więc się pytam po raz kolejny skąd ten niedobór u Dr. Dangla

Opisz objawy tych strasznych niedoborów wit D u doktora Dangla.
Grzesiu, odpowiedz na pytanie, a nie uciekasz od niego pytaniem, biedaczku. :keep: Skoro stwierdziłeś że istnieje coś takiego jak niedobór witaminy D, zatem tak można stwierdzić uznając normę.

Ponawiam pytanie Grzesiu: skąd ten niedobór u Dr. Dangla który nie unika słońca, nie stosuje kremów z filtrem, odżywia się zdrowo niskowęglowodanowo prawie 12 lat i jeszcze pije miksturę. Odpowiedz proszę. :keep:
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 19:01   

Grzegorz R napisał/a:
Ty jednak nie udajesz idioty. Nikt nie byłby w stanie tak dobrze naśladować upośledzenia umysłowego.

Rozumiem że brak odpowiedzi na moje pytanie oznacza że dr Dangel nie ma żadnych objawów niedoboru wit D?
Tak więc uzupełnia on suplementami nieistniejące niedobory. To coś jak sekcja zwłok na żyjącym jeszcze pacjencie.
Czy oprócz uzupełniania nieistniejących niedoborów masz jeszcze jakiegoś asa w rękawie? Na przykład coś co leczy nieistniejące choroby? Może zestaw "mały chemik" do chemioterapii?
Nabrało się wody w usta Grzesiu i ciągle brak odpowiedzi, nie denerwuj się. :keep: Grzesiu sam piszesz że są niedobory witaminy D, zatem niedobór musi opierać się na normie.
Również Dr. Dangel napisał o niedoborze witaminy D, stwierdził u siebie niedobór, i go uzupełnia. Nie widziałem aby Dangel pisał, iż uzupełnia u siebie niedobór którego nie ma.

I moje pytanie po raz czwarty Grzesiu, na które nie chcesz odpowiedzieć:
Skąd ten niedobór u Dr. Dangla który nie unika słońca, nie stosuje kremów z filtrem, odżywia się zdrowo niskowęglowodanowo prawie 12 lat i jeszcze pije miksturę. Odpowiedz proszę. :keep:
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 19:28   

Grzesiu ale normę uznałeś bo sam pisałeś o niedoborze, nawet dziś:
Grzegorz R napisał/a:
Tak więc ci na tłustej diecie nie muszą się obawiać o niedobory wit D.

A wcześniej; :keep:
Grzegorz R napisał/a:
Niedobory witaminy D to skutek na przykład: niedobory enzymów trzustki, choroby pęcherzyka żółciowego, stany zapalne jelit, schorzenia wątroby.

Zatem Grzesiu odpowiedz: :keep:
Skąd ten niedobór u Dr. Dangla który nie unika słońca, nie stosuje kremów z filtrem, odżywia się zdrowo niskowęglowodanowo prawie 12 lat i jeszcze pije miksturę. Please :keep:
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Śro Gru 10, 2014 21:17   

Grzesiu zupełnie zbędnę są te Twoje inwektywy, posądzenia itp. Zawsze wszystkim na wszystkie pytania odpowiadałeś, a tu nie chcesz odpowiedzieć, biedaczku, nabrałeś wody w usta :keep:
Proszę odpowiedz :keep:
Tym bardziej jeśli odpowiesz, wytrącisz argumenty zalecającym witaminę D, czyli takim jak Zięba, Dangl.
Zatem Grzesiu plesae, śmiało.

Ja powiem szczerze że w przypadku Dangla, nie wiem, co jest u niego przyczyną niedoboru witaminy D, powiem nawet więcej, nie wiem czy powinien ją brać czy jej nie brać. Nie mniej jednak on ją bierze, a Dangel to przecież poważny człowiek a nie jakiś naiwniak i to daje sporo do myślenia. Takie jest moje zdanie na temat niedoboru witaminy D u Dangla. Nie można też robić z Dangla człowieka niepoważnego i mówić że nie ma niedoboru kiedy, sam pisze że ma.

Dodam od siebie, że może na wiosnę zrobię sobie badanie witaminy D, ale nawet jakby wykazało jakieś niedobory, to nadal bedę się zastanawiał, bo doświadczenia jak prawie załatwiła moje zdrowie mikstura Słoneckiego, daje mi wiele do myślenia. Cóż takie życie na wszystko trzeba uważać, ale nie skreślać od razu z góry wszystkiego. I chociaż w tym aspekcie dostania nauczki od mikstury, jest jej jakiś pozytyw.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Czw Gru 11, 2014 22:26   

Faszerować się błonnikiem ale że mięso+ błonnik?, tak Grzesiu?
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 11, 2014 23:02   

Tak koffin. Duża ilość błonnika hamuje wchłanianie cynku. Objawem są białe plamki pod paznokciami. Są często opisywane przez różnego rodzaju media jako objaw niedoboru cynku, więc osoba, która to zauważa suplementuje cynk. Powoduje to spadek stężenia miedzi i zaburzenia we wchłanianiu żelaza, którego i tak jest deficyt bo błonnik hsmuje także wchłanianie żelaza. Trzeba by więc wyrównać poziom miedzi, ale z reguły jest tak że suplementuje się wtedy żelazo.

Spotykałem się z takim błednym kołem wiele razy. LC z jak najmniejszą ilością błonnika załatwiała sprawę. Nie ma w tym wielkiej filozofii choć na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowane.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 11, 2014 23:13, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Pią Gru 12, 2014 12:35   

Powtórzę, do rzeczy.

Oczywistą przyczyną niedoboru wit.D jest przymusowe lub dobrowolne unikanie słońca. Murzyni mający czarną skórę tłumiącą promienie są bardziej narażeni na takie niedobory, niż biali. Nasze pożywienie zawiera mało tej witaminy.

Jaka jest jednak przyczyna niedoboru wit.D u osób opalających się?
1.Wrodzone wady metaboliczne.
2. Składniki pożywienia redukujące tę witaminę
3. Polutanty redukujące tę witaminę.
Innych nie ma.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 12, 2014 13:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Powtórzę, do rzeczy.

Oczywistą przyczyną niedoboru wit.D jest przymusowe lub dobrowolne unikanie słońca. Murzyni mający czarną skórę tłumiącą promienie są bardziej narażeni na takie niedobory, niż biali. Nasze pożywienie zawiera mało tej witaminy.

Jaka jest jednak przyczyna niedoboru wit.D u osób opalających się?
1.Wrodzone wady metaboliczne.
2. Składniki pożywienia redukujące tę witaminę
3. Polutanty redukujące tę witaminę.
Innych nie ma.
JW


Do zestawu można jeszcze dodać chirurgiczne usunięcie woreczka żółciowego. Ci których w ten sposób potraktowała medycyna akademicka, powinni suplementować wit D, lub konsultować swoją dietę z dietetykiem. Najlepiej takim, który zaleca LC, bo inny zaleci dietę beztłuszczową.

Mówimy tu o ludziach ze schorzeniami, a Samarytaninn kilka razy stwierdził że suplementacji wit D wymagają także zdrowe organizmy.
Nadal nie wiadomo też na podstawie czego ustalono normę wit D. Wszystko wskazuje na to że jest ona zawyżona. Nie można jej brać pod uwagę, kiedy wiele badań wykazuje że ludzie bez śladu osteoporozy nie odznaczają się wybitnie wysokim stężeniem wit D w surowicy krwi.

.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 12, 2014 13:51, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Gru 12, 2014 14:55   

Grzegorz R napisał/a:
Tak koffin. Duża ilość błonnika hamuje wchłanianie cynku. Objawem są białe plamki pod paznokciami. Są często opisywane przez różnego rodzaju media jako objaw niedoboru cynku, więc osoba, która to zauważa suplementuje cynk. Powoduje to spadek stężenia miedzi i zaburzenia we wchłanianiu żelaza, którego i tak jest deficyt bo błonnik hsmuje także wchłanianie żelaza. Trzeba by więc wyrównać poziom miedzi, ale z reguły jest tak że suplementuje się wtedy żelazo.

Spotykałem się z takim błednym kołem wiele razy. LC z jak najmniejszą ilością błonnika załatwiała sprawę. Nie ma w tym wielkiej filozofii choć na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowane.


Umm. Plamki moja znajoma ma a pietruchy jak ktoś je np z 2-3 duże pietruchy dziennie i marchew (gotowane ) to może powodować constipation?
Gdy doktorek jakiś poleca jeść 70% warzyw w diecie np: korzenne, warzywa liściaste. Tłuszczu 7% i mięsa z ok 15%, węgli z 8% to powoduje problem z tym cynkiem i karze suplementować? Ta osoba nigdy nie miała zaparć..


Czyż to nie jest tak że osoba- wolnoutleniacz nie potrzebuje więcej cynku?
Ostatnio zmieniony przez koffin Pią Gru 12, 2014 14:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 12, 2014 15:19   

koffin napisał/a:
Umm. Plamki moja znajoma ma a pietruchy jak ktoś je np z 2-3 duże pietruchy dziennie i marchew (gotowane ) to może powodować constipation?
Gdy doktorek jakiś poleca jeść 70% warzyw w diecie np: korzenne, warzywa liściaste. Tłuszczu 7% i mięsa z ok 15%, węgli z 8% to powoduje problem z tym cynkiem i karze suplementować? Ta osoba nigdy nie miała zaparć..


Czyż to nie jest tak że osoba- wolnoutleniacz nie potrzebuje więcej cynku?


Było by co najmniej dziwne gdyby miała zaparcia po takiej ilości błonnika, który pobudza perystaltykę jelit.
Trudno wywołać chaos w przyswajaniu minerałów jeśli są one pobierane z pożywienia. Jedynie zboża przez niekorzystny stosunek miedzi do cynku robią bałagan. Natomiast cynk suplementowany w dużych dawkach najczęściej rozpoczyna łańcuszek reakcji opisanych powyżej.
Czy wolnoutleniacz potrzebuje wiecej cynku to trudno powiedzieć. Proporcje cynku do miedźi powinny być takie jak w LC czyli 10:1 ale mają to być proporcje z produktów żywnościowych a nie z supli.
W diecie większości ludzi jest za dużo wapnia. Coraz bardziej się w tym przekonaniu utwierdzam. Witold Jarmołowicz gdzieś opisał jak niewiele go trzeba na dobę. Nie mogę tego znaleźć a to był najlepszy post wyjaśniający to że dzienne zaspotrzebowanie na wapń ustalone przez "fachowców" jest z tyłka wyjęte.

Jak byś nie patrzył to to co nie wywołuje bałaganu jest albo wysokobiałkowe, albo wysokotłuszczowe, albo ma niewiele węgli.
Z roślinnych to orzechy, jagody a ze zwierzęcych prawie wszystko jest ok jeśli nie jest przetworzone. Gdzie byś się nie obrócił to wychodzi na to że najlepiej jedzą myśliwi zbieracze.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 12, 2014 15:37, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 00:18   

Grzegorz R napisał/a:
a Samarytaninn kilka razy stwierdził że suplementacji wit D wymagają także zdrowe organizmy.
Oj Grzesiu już to pisałem, moje zdanie liczy się tyle co Twoje i nic więcej. Uważam że należy poważnie przeanalizować to co sądzą Jerzy Zięba i Dr Dangl w sprawie witaminy D. Ty tak się zagalopowałeś, że nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie, tylko nabierasz wody w usta biedaczku i jak zwykle po raz kolejny nie odpowiedziałeś. :keep:
Grzesiu zawsze wszystkim odpowiadałeś na pytania, nawet tym co nie chcieli z nawiązką, a mnie nie chcesz odpowiedzieć. :keep:
Grzesiu jest takie powiedzenie „jak wpadniesz do dołka to się nie kop” A Grzesiu woli się kopać. :keep:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Powtórzę, do rzeczy.

Oczywistą przyczyną niedoboru wit.D jest przymusowe lub dobrowolne unikanie słońca. Murzyni mający czarną skórę tłumiącą promienie są bardziej narażeni na takie niedobory, niż biali. Nasze pożywienie zawiera mało tej witaminy.

Jaka jest jednak przyczyna niedoboru wit.D u osób opalających się?
1.Wrodzone wady metaboliczne.
2. Składniki pożywienia redukujące tę witaminę
3. Polutanty redukujące tę witaminę.
Innych nie ma.
JW
To prawda co pan napisał że pożywienie zawiera mało witaminy D. Ryby co prawda mają jej sporo, ale jak usłyszałem co się robi z rybami nawet tymi z Norwegii, to odechciało się mnie ich jeść.
Proponuje odsłuchać Ziębę w tym fragmencie: https://www.youtube.com/w...Rv-lys#t=26m01s
Cóż pozostają nam jedynie żółtka, i nic poza tym. Tranu nie opłaca się pić gdyż nie zawiera on omegi 3 w postaci pierwotnej.

Możliwe że te przyczyny które pan opisał to droga właściwa. Ale okazuje się że nawet można się opalać i jeśli robi się to niewłaściwie, to nic z tego nie będzie. Niby banalne ale watro o tym wiedzieć:
https://www.youtube.com/w...IBcAPg#t=16m49s
https://www.youtube.com/w...IBcAPg#t=30m00s

Zarówno Jerzy Zięba jak i Dr Dangl, dochodzą do tego samego wniosku. Dangel twierdzi że zgromadzona w lecie witamina D wystarczy maksymalnie na dwa miesiące, podobnie mówi Jerzy Zięba:
https://www.youtube.com/w...IBcAPg#t=26m25s

Myślę że ciekawa byłaby debata o witaminie D, w składzie Zieba, Dangel, i pan Witold.
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Sob Gru 13, 2014 00:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 07:56   

Nie ma odpowiefzi na pytanie "skad wzięły się niedobory u kogoś kto nie ma niedoborów".
Samarytsninie. Ja zadałem ci konkretne pytanie - jak ludzkość przetrwała do tego czasu, nie mając wit D z suplementów?

Co to znaczy "niewłaściwe opalanie"? Zięba będzie demonstrował jak się opalać?
Przecież to są jakieś jaja.


Ryby są be, tran jest be, słońce jest be, żółtka są be. Suple są cacy. One są najbardziej naturalną formą uzupełniania wit D. Tako rzecze Samarytaninn.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 13, 2014 08:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 14:43   

Grzegorz R napisał/a:
Nie ma odpowiefzi na pytanie "skad wzięły się niedobory u kogoś kto nie ma niedoborów"..
Oj Grzesiu, jak zwykle ucieczka od odpowiedzi biedaczek. :keep: Niedobory są, gdyż nawet sam pisałeś o niedoborach witaminy D, i sam Dangel pisze je ma.
Zatem pytanie skąd u niego te niedobory? A Grzesiu jak zwykle na pytanie nie odpowiedział. :keep:
Grzegorz R napisał/a:
Samarytsninie. Ja zadałem ci konkretne pytanie - jak ludzkość przetrwała do tego czasu, nie mając wit D z suplementów?"..
Grzesiu już Ci to pisałem, wyjaśnia to też Zięba, dawniej miałeś czystsze środowisko, czystą żywność, nie było tyle skażeń gleby powietrza, wody, itp. Nawet pan Witold stwierdził że witaminy D jest mało w żywieniu.
Dziś zdrową żywność szukać z lupą. Dr Dangel też jadał wszystko naturalne, i napisał co napisał.
Grzegorz R napisał/a:
Co to znaczy "niewłaściwe opalanie"? Zięba będzie demonstrował jak się opalać?
Przecież to są jakieś jaja.
Ryby są be, tran jest be, słońce jest be, żółtka są be. Suple są cacy. One są najbardziej naturalną formą uzupełniania wit D. Tako rzecze Samarytaninn.
Oj Grzesiu biedaczku, trzeba , czytać ze zrozumieniem co piszą, co mówią ludzie wiedzący trochę więcej od Ciebie, mającego gigantyczne problemy z odpowiedzią na pytanie. :keep:
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Sob Gru 13, 2014 14:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 14:49   

samarytaninn napisał/a:
(...) już Ci to pisałem, wyjaśnia to też Zięba, dawniej miałeś czystsze środowisko, czystą żywność, nie było tyle skażeń gleby powietrza, wody, itp. Nawet pan Witold stwierdził że witaminy D jest mało w żywieniu.
Dziś zdrową żywność szukać z lupą.


"Nawet" warto używać rozważniej.
:o
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 16:19   

samarytaninn napisał/a:
ż Ci to pisałem, wyjaśnia to też Zięba, dawniej miałeś czystsze środowisko, czystą żywność, nie było tyle skażeń gleby powietrza, wody, itp.
Dziś zdrową żywność szukać z lupą. Dr Dangel też jadał wszystko naturalne, i napisał co napisał.

No to mamy przesrane. Ludzkość czeka zagłada, jeśli nie bedziemy jeść supli garściami. Tak orzekli Zięba i Dangel.
Teraz cała nadzieja w Chucku Norrisie. Jeśli powie że Zięba i Dangel się mylą to ludzkość zostanie uratowana.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 17:07   

Może teraz trochę faktów. Mleko zdrowej kobiety zawiera średnio 5-6 jednostek wit D na 100 ml. Intensywnie rozwijający się organizm tyle widocznie potrzebuje. Wypija go około 0,6 litra na dobę. To daje 36 jednostek czyli mniej więcej 12 jednostek na kg masy ciała. Można to sobie przeliczyć na swoją masę ciała i ustalić ile się potrzebuje.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 13, 2014 17:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 17:16   

Przede wszystkim nie ma żadnych twardych jednoznacznych norm na cokolwiek związane z człowiekiem. Takie normy, wyśrubowane tylko pod jednym kątem, maksymalnego przyrostu masy, mogą występować tylko w homogenicznym tuczu fermowym.

Na przestrzeni lat nawet zalecane spożycie tak oczywistego makroskładnika, jak białko, wahało się pomiędzy 0,3g/kg a 3g/kg. Różnie w różnych okresach i nie monotonicznie w funkcji czasu.

Co do wapnia, na pewno 1000mg dla dorosłych, to za dużo, ponieważ dieta bez mleka i serów dostarcza zaledwie 300-500mg. A są osoby nie tolerujące mleka, a nawet są całe narody.
W podręczniku F. Kokota jest informacja, że przy niskim spożyciu wapnia nerki zaczynają go oszczędzać i zmniejszają wydalanie do 300mg. Co dobrze koresponduje z ilością wapnia w diecie bezmlecznej. Przecież tak żywią się miliardy ludzi.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 17:45   

Co do wit.D nie po to skóra ją produkuje, żeby potem marnotrawić.
Historia epidemii krzywicy w czasach zamieszkiwania w ciemnych, ponurych kamienicach jednoznacznie wskazuje, że do prawidłowego rozwoju potrzebne jest słońce.
Więc pożywienie europejskie nie zapewnia wystarczającej ilości tej witaminy.
Trzeba się opalać. Albo suplementować.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 17:54   

Wreszcie, które ze wszechobecnych substancji chemicznych zaburzają metabolizm wit.D ?
Przecież jest ona hormonem, a nie witaminą, występuje w śladowych ilościach i bardzo łatwo zaburzyć jej działanie.

Że przypomnę hormonopodobny bisfenol A.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 18:42   

Komuś się chce przekopać przez te dokumenty na temat bisfenolu,
zamiast młócić bezpłodnie pianę inwektyw?
http://www.ncbi.nlm.nih.g...ehp-117-309.pdf
http://www.ncbi.nlm.nih.g...les/PMC2661896/
JW

PS. Dla ułatwienia:
występujący tam skrót CD-1 to nie cd-rom ale linia genetyczna myszy laboratoryjnych
http://www.animalab.pl/mysz-cd-1/
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 21:09   

Sformułowanie "występuje w danym pokarmie" może być mylące,
różnice są 1000-krotne,
coś jak pomiędzy szczyptą soli, a 0,5kg soli.

http://s21.postimg.org/3ltw12afr/image.png

8)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 21:22   

To jeszcze pytanie, jak wchłania się wit.D
Bo witamina K2 wchłania się dobrze dopiero po posiłku zawierającym 50g tłuszczu, po 8g tłuszczu wchłania się znacznie gorzej, a najgorzej na czczo.
JW
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 21:29   

vvv napisał/a:
Sformułowanie "występuje w danym pokarmie" może być mylące,
różnice są 1000-krotne,
coś jak pomiędzy szczyptą soli, a 0,5kg soli.

http://s21.postimg.org/3ltw12afr/image.png
Obrazek
8)

No tak tylko że ryby na początek "dostają strzała" i mogą iść w odstawkę. Chyba że ktoś lubi: https://www.youtube.com/w...Rv-lys#t=26m01s
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Sob Gru 13, 2014 21:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 21:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Co do wit.D nie po to skóra ją produkuje, żeby potem marnotrawić.
Historia epidemii krzywicy w czasach zamieszkiwania w ciemnych, ponurych kamienicach jednoznacznie wskazuje, że do prawidłowego rozwoju potrzebne jest słońce.
Więc pożywienie europejskie nie zapewnia wystarczającej ilości tej witaminy.
Trzeba się opalać. Albo suplementować.
JW

Znalazłem ciekawy wykład Doktor Heleny Paszek o witaminie D, to lekarz praktyk. I co ciekawe po wygoglowaniu okazuje się że również optymalni w swojej gazecie o niej piszą i o witaminie D: http://www.optymalni.org....zeta&idart=1163

Doktor Paszek w wielu punktach pisze podobnie jak Dr Dangel o niedoborach tej witaminy i jak problem jest bagatelizowany, podaje nawet przykład z praktyki lekarskiej:

Szanowni rodzice,
w czasie badania młodzieży szkolnej na Zaolziu stwierdziłam, że 70% ! badanych dzieci wykazywało oznaki krzywicy szkieletu i układu mięśniowego spowodowane brakiem witaminy D. Krzywicze deformacje klatki piersiowej, kręgosłupa i kończyn dolnych, jak również dysbalans mięśniowy powodujący wadliwe trzymanie ciała jest poważnym handicapem w rozwoju psychomotorycznym dziecka. Również u dorosłych, badanych w przychodni rehabilitacyjnej, stwierdzono,że niedobór tej witaminy powoduje cały szereg zespołów chorobowych, które nie musiałyby się pojawiać, gdyby został zrealizowany projekt nieprzerwanej suplementacji witaminą D wszystkich warstw społeczeństwa od narodzin do późnego wieku, zwłaszcza w okresie zimowym.

Zwracam się dlatego do Państwa z apelem i prośbą o współpracę i poważne potraktowanie niniejszego projektu, polegającego na systematycznym stosowaniu witaminy D w okresie jesienno-zimowym, a to nietylko u dzieci ale również u dorosłych.

Dlaczego w naszym regionie występuje tak poważny niedobór witaminy D? Witamina ta powstaje w skórze pod wpływem promieni ultrafioletowych światła słonecznego tylko w miesiącach letnich. Nasze północne położenie geograficzne na 50 st. szer. geogr. północnej oraz smog przemysłowy unoszący się nad krainą nie sprzyjają produkcji naturalnej witaminy za pomocą fotosyntezy skórnej. Również nasze pożywienie, chociaż urozmaicone i bogate w nabiał nie dostarcza organizmowi dostatecznej ilości tej witaminy, któraby stanowiła doskonałą profilaktykę krzywicy czy osteoporozy. Wyjątek stanowi wątróbka dorsza. W jednej puszce znajduje się dostateczna ilość witaminy D3, która by zaspokoiła nasz organizm na okres jednego tygodnia.

Już przed 80 laty naukowcy stwierdzili, że organizm człowieka nie może bez witaminy D prawidłowo się rozwijać. Mimo to w mediach propaguje się nadal tylko wapń, który miałby zaręczyć optymalną strukturę kostną. Wiadomo jednakowoż, że bez witaminy D nie dochodzi do przyswajania wapnia w organizmie. Zamiast posilać tkankę kostną jest on wydalany z przewodu pokarmowego.

Z praktyki lekarskiej: Trzynastoletnia dziewczynka miała już dziewiąte z kolei złamanie kostne, ponieważ nikomu nie przyszło na myśl, by zastosować witaminę D. Po zażyciu kapsulek z tranem zostało błędne koło przerwane i następne złamania już się nie pojawiły. - czyli pisze identycznie jak Dr Dangel.

http://www.szpital.netus....iana-witamina-d
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Sob Gru 13, 2014 22:03   

samarytaninn napisał/a:
ryby
no to może rybi tłuszcz, chyba, że ten tłuszcz, jak w Twoim urywku z filmiku też rodzi się z paszczą otwartą i nie może zamknąć, wtedy się łeb odcina i resztę można sprzedać.
:faint:

www.allegro.pl/listing/li...s+TRAN+NORWESKI


Witold Jarmolowicz napisał/a:
To jeszcze pytanie, jak wchłania się wit.D
Bo witamina K2 wchłania się dobrze dopiero po posiłku zawierającym 50g tłuszczu, po 8g tłuszczu wchłania się znacznie gorzej, a najgorzej na czczo.
JW
Czyli spory łyczek oliwy po tranie i jeść tak (wartościowo i z umiarem) by jedzenie gościło w przewodzie pokarmowym co najmniej 24h, a nie chrum, chrum i sru.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Gru 13, 2014 23:19, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 09:26   

http://www.nutrivitality....n-w-rybach.html
Germon to nic innego jak tuńczyk biały. Link jest o tyle ciekawy że są opisane związki, które występują w surowych rybach, ograniczające wchłanianie wit z grupy B.
Zawartość wit D w olejach niektórych ryb, dość powszechnie dostępnych, jest ogromna.

Mała buteleczka wit D w kroplach, o których pisał samarytanin to koszt ponad 100 zł. Producent zaleca suplementację całoroczną. Przyjmowana w takich dawkach jakie zaleca samarytanin nie starcza na długo. Dla kilkuosobowej rodziny to spory wydatek, jako że producenci zalecają suplementację zarówno dziciom jak i dorosłym.
Jest lepsze wyjście. Lampa uvb dobrej jakości to koszt 600-700 zł. Wydatek jednorazowy. W zestawie jest minutnik, okulary ochronne i inne dodatkowe akcesoria. Służy przez długie lata, może bym pomocna także w leczeniu łuszczycy, infekcji skórnych.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 14, 2014 09:42, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1280
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 09:48   

Grzegorz R napisał/a:
Jest lepsze wyjście

W latach pięćdziesiątych pediatrzy często przepisywali dzieciom tzw."lampy".
Nie wiem, czy były one dobrej jakości ale na pewno były skuteczne. Pamietam białe paski wokół oczu - ślady po okularach.
Tran był zmorą naszego dzieciństwa, zapijany był czarną kawą zbożową z cukrem.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 09:53   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wreszcie, które ze wszechobecnych substancji chemicznych zaburzają metabolizm wit.D ?
Przecież jest ona hormonem, a nie witaminą, występuje w śladowych ilościach i bardzo łatwo zaburzyć jej działanie.

Że przypomnę hormonopodobny bisfenol A.
JW


Tak. Wit D jest hormonem, bardzo zbliżonym budową do hormonów dokrewnych. Łatwo zaburzyć jej działanie bisfenolem A ponieważ zakłóca on metabolizm lipidów. Wielke tyłki amerykanów to e dużej mierze zasługa bisfenolu.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 10:06   

Ze wszystkich ryb tuńczyk, szczególnie biały, zawiera najwięcej rtęci i powinno się go jadać sporadycznie. W ogóle ryby morskie są zatrute rtęcią.
JW
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 10:19   

Grzegorz R napisał/a:
Mała buteleczka wit D w kroplach, o których pisał samarytanin to koszt ponad 100 zł. Producent zaleca suplementację całoroczną. Przyjmowana w takich dawkach jakie zaleca samarytanin nie starcza na długo. .
Raz masz problemy z odpowiedzią na pytanie, a dwa siejesz dezinformację.
Krople o których jest mowa w artykule to te: http://drjacobsmedical.pl...mina-Slonca/213
Nie kosztują ponad 100zł, a 39 zł, też nie jest prawdą że starczą na krótko gdyż zawierają 20 ml na 600 porcji dziennych po 800 IU. Tak że Grzesiu znowu mijasz się z faktami. :keep:
Dawkę każdy sam musi ustalić, a przede wszystkim każdy musi sprawdzić jaki ma poziom witaminy D.
EAnna napisał/a:
W latach pięćdziesiątych pediatrzy często przepisywali dzieciom tzw."lampy".
Nie wiem, czy były one dobrej jakości ale na pewno były skuteczne. Pamietam białe paski wokół oczu - ślady po okularach.
Raczej chodzi Tobie o inne lampy. Takie lampy jak piszesz też miałem przepisywane przez pediatrów, ale one były na zatoki i tak jak piszesz były białe paski wokół oczu.
Wracając do witaminy D, można korzystać z solarium w zimę, ale trzeba wiedzieć czy na pewno tam mają promieniowanie UVB.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 10:50   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ze wszystkich ryb tuńczyk, szczególnie biały, zawiera najwięcej rtęci i powinno się go jadać sporadycznie. W ogóle ryby morskie są zatrute rtęcią.
JW


Po przeczytaniu raportów na zawartość metali ciężkich w żywności, zawartych w Roczniku Państwowego Zakładu Higieny, nie zje Pan niczego bo wszystko uzna za toksyczne. Regularnie zjada Pan rtęć z wołowiny bo w glebie jest jej w cholerę, a roślinki, którymi żywią się krowy, ochoczo ją wchłaniają.
Do Trzeciego Programu Polskiego Radia często dzwoni stały słuchacz. Nazywają go "pan wędkarz". Jest to wiekowy pan, który cały rok łowi ryby i nimi się odżywia, on i jego bliscy. Jest to człowiek o wyjątkowo dobrej kondycji psycho-fizycznej mimo że odżywia się rybami od kilkudziesięciu lat.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 14, 2014 10:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
opiotr 

Dołączył: 19 Kwi 2013
Posty: 133
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 11:03   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W ogóle ryby morskie są zatrute rtęcią.
JW
Bałtyk wiedzie prym.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1280
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 11:56   

samarytaninn napisał/a:
Raczej chodzi Tobie o inne lampy.

Inne od czego?
Tamte lampy, o których piszę, naświetlały promieniami UV.
Pięknie opalały skórę.
Nie wiem, czy były przepisywane na zatoki ale na pewno dla dzieci chorowitych, w okresach rekonwalescencji i na całą skórę.
Stało sie przed taką lampą na golasa :-x
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6907
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 20:54   

Ja nie połykam tych kapsułek od wit D i K2. Tą od D przecinam czubek i ten olej wylewam na masło i tak połykam, a K łatwo sie otwiera i połykam ten biały proszek który był w środku. Co o tym myślicie?
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 20:56   

EAnna napisał/a:

Nie wiem, czy były przepisywane na zatoki ale na pewno dla dzieci chorowitych, w okresach rekonwalescencji i na całą skórę.
Stało sie przed taką lampą na golasa :-x


Nie trzeba stać przed lampą uvb jak kołek. Możesz postawić ją w kuchni i pichcić obiad, ubrana tylko w skąpy fartuszek kuchenny. Przy okazji wszystkie produkty będą wolne od bakterii.
Na zatoki i trudno gojące się rany lepsza jest lampa ozonująca.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 14, 2014 20:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 20:59   

Molka napisał/a:
Ja nie połykam tych kapsułek od wit D i K2. Tą od D przecinam czubek i ten olej wylewam na masło i tak połykam, a K łatwo sie otwiera i połykam ten biały proszek który był w środku. Co o tym myślicie?

Proponuję zmieszać obie, zdobić kreskę i wciągnąć nosem jak kokainę.
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 14, 2014 21:10   

Molka napisał/a:
Ja nie połykam tych kapsułek od wit D i K2. Tą od D przecinam czubek i ten olej wylewam na masło i tak połykam, a K łatwo sie otwiera i połykam ten biały proszek który był w środku. Co o tym myślicie?
Raczej dobrze robisz gdyż D i K2 rozpuszczają się w tłuszczach. A jak samopoczucie? Jest różnica? Choć może jeszcze za krótko.

Znajoma z pracy bierze witaminę D w kroplach, też miała jej niski poziom (przy zdrowym odżywianiu) u niej jest poprawa. Niedobory witaminy D u niej objawiały się w postaci zmęczenia, takiego jakby otępienia bez energii. Teraz jak mówi to całkowicie ustąpiło.
Jak nie brała witaminy D to jej marzeniem było żeby jesień i zima szybko minęły, tak jakby organizm sam domagał się słońca wiosenno-letniego.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 06:56   

samarytaninn napisał/a:
Jak nie brała witaminy D to jej marzeniem było żeby jesień i zima szybko minęły, tak jakby organizm sam domagał się słońca wiosenno-letniego.


Ech... Zamyśliłem się czytając te poetyckie wersy. Mam chyba niedosyt pięknych opisów niedoborów witaminy D. Mógłbyś jeszcze napisać że jesienny wiatr szepcze - weź witaminę D.

Samarytanin spełniający marzenia... Już poczułem atmosferę świąt.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 15, 2014 07:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 11:35   

Grzegorz R napisał/a:
koffin napisał/a:
Umm. Plamki moja znajoma ma a pietruchy jak ktoś je np z 2-3 duże pietruchy dziennie i marchew (gotowane ) to może powodować constipation?
Gdy doktorek jakiś poleca jeść 70% warzyw w diecie np: korzenne, warzywa liściaste. Tłuszczu 7% i mięsa z ok 15%, węgli z 8% to powoduje problem z tym cynkiem i karze suplementować? Ta osoba nigdy nie miała zaparć..


Czyż to nie jest tak że osoba- wolnoutleniacz nie potrzebuje więcej cynku?


Było by co najmniej dziwne gdyby miała zaparcia po takiej ilości błonnika, który pobudza perystaltykę jelit.
Trudno wywołać chaos w przyswajaniu minerałów jeśli są one pobierane z pożywienia. Jedynie zboża przez niekorzystny stosunek miedzi do cynku robią bałagan. Natomiast cynk suplementowany w dużych dawkach najczęściej rozpoczyna łańcuszek reakcji opisanych powyżej.
Czy wolnoutleniacz potrzebuje wiecej cynku to trudno powiedzieć. Proporcje cynku do miedźi powinny być takie jak w LC czyli 10:1 ale mają to być proporcje z produktów żywnościowych a nie z supli.
W diecie większości ludzi jest za dużo wapnia. Coraz bardziej się w tym przekonaniu utwierdzam. Witold Jarmołowicz gdzieś opisał jak niewiele go trzeba na dobę. Nie mogę tego znaleźć a to był najlepszy post wyjaśniający to że dzienne zaspotrzebowanie na wapń ustalone przez "fachowców" jest z tyłka wyjęte.

Jak byś nie patrzył to to co nie wywołuje bałaganu jest albo wysokobiałkowe, albo wysokotłuszczowe, albo ma niewiele węgli.
Z roślinnych to orzechy, jagody a ze zwierzęcych prawie wszystko jest ok jeśli nie jest przetworzone. Gdzie byś się nie obrócił to wychodzi na to że najlepiej jedzą myśliwi zbieracze.



All rite, kobieta potrzebuje więcej miedzi niż cynku a męn odwrotnie, tak myślę..
Z tym wapniem to ciekawe jak korzystać jeżeli wiele nie potrzebujemy. Mleczne robią bałagan u Ciebie, sprawdzałeś przez morfologię?
Ostatnio zmieniony przez koffin Pon Gru 15, 2014 11:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 12:25   

koffin napisał/a:
All rite, kobieta potrzebuje więcej miedzi niż cynku a męn odwrotnie

A to ciekawe. Piszesz nowy rozdział w dietetyce, i to w dodatku w esperanto.
Kobieta i mężczyzna nie różnią się zapotrzebowanierm na miedź i cynk. Potrzebują ich w takich samych proporcjach. Zaburzanie tych proporcji wywoła takie same objawy u mężczyzny jak i u kobiety.
Kobieta ze względu na krwawienia miesiączkowe potrzebuje więcej produktów krwiotwórczych. Te po menopauzie nie mają tego problemu, ale mają za to Radio Maryja.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 15, 2014 12:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 13:45   

Jak by nie patrzył, sprawa wit.D i K nadal nie jest jasna i oczywista.
Jedyne, co pewne, to to, że w klimacie umiarkowanym Murzyni są bardziej narażeni na niedobory niż Biali. Równie dobrze może to jednak implikować rzadsze występowanie kalcyfikacji naczyń u Murzynów.
A jak jest w rzeczywistości?
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 15:31   

Jednak nie, Murzyni mają najczęściej incydenty wieńcowe.
http://www.ncbi.nlm.nih.g...=12397006[PMID]
http://aje.oxfordjournals...1.full.pdf+html
Cytat:
Study communities. The MESA cohort is being drawn from six regions in the United States: Baltimore City and Baltimore County, Maryland; Chicago, Illinois; Forsyth County, North Carolina; Los Angeles County, California; New York, New York; and St. Paul, Minnesota. At each site, approximately 1,083 eligible participants will be recruited, with equal numbers of men and women, according to specified age/race/ethnicity proportions.

TABLE 2. Expected rates of coronary heart disease death and
nonfatal myocardial infarction in the Multi-Ethnic Study of
Atherosclerosis over a period of 6 years
Event rate (%)
All participants 5.1%
Men 6.7
Women 3.5
Race/ethnicity
Whites 4.9
Blacks 6.7
Hispanics 4.3
Asians 3.2


W ogóle tam są ciekawe rzeczy
http://www.ncbi.nlm.nih.g...phs000420.v4.p3
JW
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1371
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 17:18   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jak by nie patrzył, sprawa wit.D i K nadal nie jest jasna i oczywista.
Jedyne, co pewne, to to, że w klimacie umiarkowanym Murzyni są bardziej narażeni na niedobory niż Biali. Równie dobrze może to jednak implikować rzadsze występowanie kalcyfikacji naczyń u Murzynów.
A jak jest w rzeczywistości?
JW


Ja spożywam od 2 miesięcy witaminę D, wcześniej spożywałem w lutym-marcu. Bez witaminy w okresie jeseinno-zimowym zapadam co chwila na infekcje i nie mogę z nich wyjść. Głupia infekcja z katarem potrafiła się ciągnąć tydzień i przechodzić na struny głosowe, co powodowało jeszcze większy problem. Jak biorę witaminę, to zapadam rzadko na infekcje a jak juz zapadnę, to infekcja bardzo szybko mijają w ciągu jednego, góra dwóch dni. Organizm działa tak jak powinien.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8803
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 19:26   

Jako, ze akurat czytam ksiazke i o tym wlasnie leci akcja, wrzucam pare cytatow, ktore pasuja do dykusji i moga zainteresowac i dac do myslenia milosnikom radosnego spozywania hormonu zwanego potocznie witamina D, tak jakby zapomnieli, ze to jednak hormon sterydowy.

Milosnikom "poziomow" czy "norm" wyznaczonych przez kogostam, najczesciej jakas naukowa instytucje "dbajaca" o nasze zdrowie, chcialbym przypomniec znana sytuacje z afrykanskimi dziecmi, u ktorych to europejscy naukowcy "odkryli" niedobory zelaza, ktore nie pasowaly do ogolnych norm. Naukowcy zasuplementowali zelazo dzieciom i wszystkie one umarly, bo okazalo sie, ze ich norma byla ich norma a organizm "schowal" to zelazo wlasnie przed drobnoustrojami. Jedna norma dla wszystkich to jak jeden rozmiar butow dla wszystkich i to wylacznie sandalow. O tym jest na koncu cytatu.

Przerwy oznaczaja kolejne ustepy, z ktorych wycialem akcje nieistotna dla tematu :)
Cytat:



To co uznaje się za działanie danego składnika odżywczego nie zawsze można uzyskać dzięki suplementacji. Potrzeba więcej badan, by ustalić efekt nie tylko stężenia witaminy D w organizmie, lecz także skutków jej suplementacji

Problem tkwi w jednym prostym fakcie - wszystkie składniki odżywcze funkcjonują wewnątrz skomplikowanego układu wzajemnych relacji w organizmie, a zapotrzebowanie na nie potrafi znacznie różnić się w zależności od konkretnej osoby. Niestety współczesne badania zwyczajnie nie biorą tych zmiennych pod uwagę i zamiast tego badają składniki odżywcze we względnej izolacji, rozdzielając to czego przyroda nigdy nie robiła.

Zazwyczaj w ogóle nie omawia się roli pewnych substancji odżywczych w relacji do innych i nie określa potrzeby konkretnych kofaktorów by zoptymalizować działanie tych substancji lub zapobiec nierównowadze. Oczywiście stwarza to liczne problemy. Na przykład - co być może najważniejsze - dla każdego z receptorów witaminy D w każdej komórce , znajdują się dwa receptory witaminy A. Ponieważ badania skupiają się na witaminie D w odosobnieniu, w ogóle nie rozpoznaje się tej kwestii ani o niej nie dyskutuje. Względna równowaga dwóch wspomnianych substancji odżywczych jest kluczowa dla ich zdrowego funkcjonowania w organizmie. Nadmiar jednej z nich może prowadzić do relatywnego niedoboru drugiej. Przykładowo, jeśli zażywasz duże dawki witaminy D bez witaminy A, prawdopodobnie prędzej czy później wystąpią u ciebie objawy niedoboru witaminy A i doświadczysz efektu immunosupresji

Niedawno pojawiła się „alternatywna hipoteza na temat witaminy D” i pewne dowody wysunięte prze Fundacje Badan nad Procesami Autoimmunologicznymi (Autoimminity Research Foundation), sugerujące, ze nadmierna suplementacja witaminą D może wywoływać efekt immunosupresji i tak naprawdę zaburzać prawidłowe funkcje odpornościowe oraz powrót do zdrowia, aniżeli chronić przed choroba. Profesor Trevor Marshall z australijskiej Murdoch University School Of Biological Medicine And Biotechnology zaproponował odmienne spojrzenie na powszechna idee popierającą suplementację witamina D. Zasugerował, ze niski poziom tej witaminy u niektórych może tak naprawdę być rezultatem procesu chorobowego czy szwankującego układu odpornościowego, i że suplementacja nie zawsze będzie wskazana.
Marshall twierdzi – Nasz model chorobowy pokazał, dlaczego w związku z poważną i przewlekłą choroba obserwuje się niskie stężenie witaminy D… Witamina ta jest hormonem sekosteroidowym, a ciało reguluje produkcje wszystkiego, czego potrzebuje. Tak naprawdę zażywanie suplementów może okazać się szkodliwe, ponieważ ograniczają one działanie układu immunologicznego i organizm nie może skutecznie wałczyć z choroba i infekcja (Marshalll, 2008)

Marshall dodaje - Witamina D wpływa na sposób ekspresji ponad 1000 genów, więc nie powinniśmy spodziewać się prostego łańcucha przyczynowo-skutkowego miedzy zażywaniem jej w postaci suplementów i zdrowiem czy choroba (Marshall, 2009)

Nikt nie powinien biec do klepu ze zdrową żywnością i łykać kapsułek z witaminą D jakby to były cukierki.

Pewne jest, ze zarówno witamina A jak i witamina D maja do odegrania ważną role w organizmie jednak nie występują one ani nie funkcjonują w odosobnieniu.

W prasie propagującej witaminę D czy jakikolwiek inny składnik rzekomo będący lekiem na cale zło, rzadko omawia się skomplikowana siec wzajemnych relacji. To duży problem.


_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Gru 15, 2014 19:30, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 20:52   

Fajnie Zyon że to wrzuciłeś, generalnie to więcej zabieraj głosu na forum, bo z tego co widzę, to sporo wiesz, choć rozumiem że byś to robił z przyjemnością, ale „trole z 15-toma kontami” wstawiający dodatkowo, jakieś „szlaczki”, czy swoje urojenia czasami zniechęcają do dyskusji, szkoda że z tego powodu sporo osób fajnych stąd wyparowało. Ale takie życie gdzie normalni tam też muszą być nienormalni.

Odniosę się do tego fragmentu, to rzeczywiście nadmierna suplementacja czymkolwiek może doprowadzić do choroby. Pozostaje pytanie co w przypadku witaminy D oznacza nadmierną suplementację? A co oznacza uzupełnianie jej niedoborów?

Słusznie w tym artykule napisano identycznie co to mówi Zięba, o witaminie A, ale też o witaminie E. Generalnie jeśli ktoś jada śmieciowo i tylko się skupi na witaminie D, bez zmiany nawyków żywieniowych to porażka.

W tym artykule Marshal pisze że w chorobie obserwuje się niski poziom witaminy D, bo podobno organizm sam to reguluje. Skoro tak to dlaczego również niski poziom witaminy D występuje u "zdrowych" zdrowo się odżywiających? Można to tłumaczyć „fałszywą” normą, ale w takim razie na podstawie czego ustala się niedobór u chorych witaminy D jak nie na normie? To w przypadku chorych uznajemy niedobór w oparciu o normę, a w przydadku "zdrowych" podważamy normę? Trochę to fałszywe spojrzenie.
Poza tym nie wiemy, czy to choroba spowodowała jej niski poziom, czy też niski poziom wywołał chorobę. Ciągle jest dużo pytań.

Jeśli chodzi o normy to też nad tym myślałem biorąc za przykład wapń i cholesterol. Tylko pytanie czy były kiedyś jakieś badania stwierdzające że duże dawki wapnia powodują ustępowanie jakiś chorób? Raczej nie. Tak samo nie było żadnych badań potwierdzających że zbijanie cholesterolu powoduje korzyści zdrowotne, czy że niski poziom cholesterolu chroni przed miażdżycą. Badań jako takich nie było, tylko straszono ludzi cholesterolem, co się robi do dzisiaj.
Z witaminą D, jest trochę inaczej, i są na to badania.

A może do problemu trzeba podejść z drugiej strony na przykładzie witaminy C. Wiadomo od ponad 50 lat że wysokie dawki tej witaminy są skuteczne w leczeniu raka, i innych chorób ale przemysł farmaceutyczny nie jest tym zainteresowany i to bagatelizuje.
Być może mamy do czynienia z początkiem bagatelizowania skuteczności witaminy D?
Wczoraj czytałem na forum wypowiedź osoby chorej na RZS od wielu lat, też cudowała z dietami, oczyszczeniami, a po wprowadzeniu witaminy D minęły jej stany zapalne i bóle.
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Pon Gru 15, 2014 21:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8803
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 21:22   

To jest troche jak z banalnymi problemami i metodami ich rozwiazywania. Mozna wszystko ubrac w analogie.

Otoz niedawno, podczas jazdy samochodem ciezarowka ochlapala mi szybe. Wiec wlaczylem spryskiwacz zeby ja przeczyscic. Niestety ku mojemu zdziwieniu okazalo sie, ze (znowu!) nie ma fluidu (zdarzyl sie niedobor) i wycieraczki jedynie rozmazaly bloto. Zastanowilem sie, ze przeciez niedawno dolewalem (suplementowalem) i bylo ok przez jakis okres czasu. I tak robilem pare razy (i przez chwile bylo ok), dopiero, po tym razie dotarlo do mnie, ze albo:
1.zuzylem juz caly plyn (a wiem, ze nie mialem raczej okazji)
2.cos sprawia, ze go ubywa.

Okazalo sie, ze ubywalo (byla jakas nieszczelnosc i wyciekal) Dolewalem go dopoki nie skojarzylem, ze ubywa mimo dolewania, ktore na chwile poprawaialo sytuacje - jak z suplementacja. W momentach kiedy fluidu nie bylo a ja o tym nie wiedzialem pompa od tloczenia fluidu poszla pare razy na sucho - i wiadomo spalila sie (chwila ze nie suplementowalem). Jakbym dolewal regularnie to by sie nie spalila ale jedynie bym odwlekal ten moment. Trafilo ze bylo sucho, rdza gdzies zlapala i musialem zdejmowac cale nadkole zeby wymienic pompe :D

Tak to mozna sobie odniesc analogicznie. Zamiast zapelniac ten niedobor, moze znalezc przyczyne jego powstawania i konsekwencje.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Gru 15, 2014 21:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 21:33   

zyon napisał/a:
Tak to mozna sobie odniesc analogicznie. Zamiast zapelniac ten niedobor, moze znalezc przyczyne jego powstawania i konsekwencje.
Z tym się zgodzę, tylko problem powstaje kiedy osoby "zdrowe" jedzące zdrowo też mają ten niedobór.

Jeśli ten niedobór będzie wynikał przykładowo ze skażenia środowiska, powietrza, gleb, żywności, wody, to mamy jeszcze większy problem co robić?
 
     
opiotr 

Dołączył: 19 Kwi 2013
Posty: 133
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 21:57   

samarytaninn napisał/a:
Jeśli ten niedobór będzie wynikał przykładowo ze skażenia środowiska, powietrza, gleb, żywności, wody, to mamy jeszcze większy problem co robić?
Najlepiej niech te kropelki (wit. D) dodadzą nam do wody w zlewie tak jak cudowny fluor. Jeszcze jakby dosypali prawo i lewo skrętne wit. C to by była pełnia szczęścia.
Ostatnio zmieniony przez opiotr Pon Gru 15, 2014 22:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 22:23   

Rusz głową Zyon. Jeśli wid D nie ma grupy steroidowej , a jej prekursorami są steroidy, czyli lipidy steroidowe to bałaganu może narobić nawet głupi płyn do mycia naczyń.
Witold Jarmołowicz podał przykład Bisfenolu A.
Po prostu jest w cholerę chemii zaburzającej metabolizm tłuszczów, i jeśli się jej nie wyeliminuje to suple z wit D pomogą tyle co umarłemu kadzidło.

Tak się jakoś głupio składa że chłopcy i dziewczęta na tłustej diecie wykazują się wyjątkowo bystrymi umysłami. Ciekawe dlaczego ;)
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 15, 2014 22:30, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Pon Gru 15, 2014 23:37   

Grzegorz R napisał/a:
Po prostu jest w cholerę chemii zaburzającej metabolizm tłuszczów, i jeśli się jej nie wyeliminuje
Jak to zrobić? bo nawet pijący miksturę oczyszczającą biorą witaminę D.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 00:09   

zyon napisał/a:
Można wszystko obrać w analogie.
Się przed zimą (a w właściwie przed pierwszymi przymrozkami) dolewa koncentratu płynu niezamarzającego to nie rozmrozi ani zbiornika, ani przewodów ani pompy i problemu nie ma, analogicznie można przed zimą gdy dzień jest krótki i słońca mało zacząć dodawać do jedzenia tranu (wit. D) i w sezonie zimowym jej niedobór nie narośnie do objawiającego się problemu.

Cytat:
Ostatnio zmieniony przez zyon Wczoraj 19:30, w całości zmieniany 4 razy
No proszę pogrubianie tekstu zajęło Ci 4 zmiany, gdyby tak jeszcze dodać linki, kolory i jakiś wykresik to łatwo doszedłbyś do 10.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Gru 16, 2014 00:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 01:31   

Grzegorz R napisał/a:
Po prostu jest w cholerę chemii zaburzającej metabolizm tłuszczów
Bardzo trafne spostrzeżenie,
robię się niepotrzebny, to bardzo dobrze,
ale póki co sprecyzuję i uogólnię:

Po prostu jest w cholerę chemii (spożywczej, farmaceutycznej) zaburzającej metabolizm człowieka.
8)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 01:37   

opiotr napisał/a:
Najlepiej niech te kropelki (wit. D) dodadzą nam do wody w zlewie tak jak cudowny fluor.
Może dotknąłeś sedna problemu, fluor działa dokładnie przeciwnie do wit. D, może bez fluoru problemu by nie było. Jeszcze przypomnę, że fluor jest także w praktycznie każdej wodzie kupowanej w butelkach.

https://www.youtube.com/watch?v=xRPwpxDQg30

:|
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Gru 16, 2014 01:43, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 08:29   

samarytaninn napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Po prostu jest w cholerę chemii zaburzającej metabolizm tłuszczów, i jeśli się jej nie wyeliminuje
Jak to zrobić? bo nawet pijący miksturę oczyszczającą biorą witaminę D.

A co ma do tego mikstura marki Słonecky corporation? Żaden z jej składników z osobna ani wszystkie razem, nie blokują szkodliwego działa bisfenolu A czy detergentów.
Tu trzeba by skorzystać z wiedzy Ponomarenki i oczyścić organizm dietą z odpowiednio dużą zawartością białka. Chociaż nadzorował takie badania to w książce "diety niskowęgloeodanowe" opisał to bardzo ogólnie. Nie mam dostępu do badań oczyszczania organizmu przez zwiększenie ilości białka.
W jednym z artykułów Lutz pisał że czasem toksyny bywają przyczyną stanu zapalnego. Podawał chyba przykłady ludzi którzy leczyli stany zapalne jelit metodą diety niskowęglowodanowej. Czasem trwało to 6 a nawet 9 lat.
Na którejś z niemieckojęzycznych stron jest to wszystko opisane. Są tabeli i wykresy.
Nie ma szybkich efektów kiedy schorzenie trwające wiele lat zostawiło w organizmie krajobraz jak po bitwie.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 08:45, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8803
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 09:17   

samarytaninn napisał/a:
zyon napisał/a:
Tak to mozna sobie odniesc analogicznie. Zamiast zapelniac ten niedobor, moze znalezc przyczyne jego powstawania i konsekwencje.
Z tym się zgodzę, tylko problem powstaje kiedy osoby "zdrowe" jedzące zdrowo też mają ten niedobór.

Jeśli ten niedobór będzie wynikał przykładowo ze skażenia środowiska, powietrza, gleb, żywności, wody, to mamy jeszcze większy problem co robić?

Wiesz, mozna odwrocic tok rozumowania i sie zastanowic - czy ocena, ze ktos jest " osoba zdrowa jedzaca zdrowo" nalezy do tych osob czy do faktow, rzeczywistosci? Kazdy oceniajacy swoja diete i swoj poziom zdrowia jest w zasadzie dosc arbitralny w ocenie i jako sedzia w swojej sprawie nie do konca obiektywny. Mozna twierdzic, ze sie "je zdrowo i jest sie zdrowym" ale sama obecnosc niedoboru w zasadzie obala teorie, ze ktos jest zdrowy, bo zdrowy=bez niedoborow a niedobor wyklucza definicje zdrowia. To cos jak z wyjatkiem i regula :)

W kazdym razie pisalem o tym tutaj juz 4 lata temu, na podstawie ksiazki znanego niemieckiego dietetyka Udo Pollmera pt "Smacznego! Chorzy z powodu zdrowego jedzenia", ktory "idzie pod prad" wspolczesnych nurtow dietetycznych, ktore popieraja w zasadzie suplementacje.
TUTAJ pisze wlasnie o tym, o czym wspomina Marshall:
Cytat:
Ja z kolei w ksiazce Pollmera wyczytalem cos przeciwnego. Pisze on, ze poprawianie natury dodatkowymi dawkami jest bez sensu. Np w wypadku chorych na malarie, dodawanie im witaminy b1 zwiekszalo umieralnosc, bo bakterie tez z niej korzystaly do rozwoju a organizm w takich sytuacjach celowo zaniza dostepnosc witamin i mineralow. Tak samo jest podobno z witamina C, ktora przeciez jest antyutleniaczem ale i utleniaczem.

Cytat:
Identyko pisze o zelazie. Sa nacje czy plemiona, ktore od razu by sie kwalifikowaly u nas do leczenia z powodu "niedoborow". Zas "pomoc" dzieciom z Nigerii chorym na kwashiorkor i beri-beri w postaci suplementacji zelazem skonczyla sie zwiekszona smiertelnoscia, bo okazalo sie ze np zarazki malarii i w ogole wiekszosc zarazkow chorobotworczych do wzrostu i rozmnazania sie potrzebuje zelaza. Dlatego podczas infekcji organizm sam "chowa" zelazo przed najezdzcami np za pomoca transferryn, "opakowuje" je w bialko i "daje zjesc" komorkom zernym czyli markofagom albo przeksztalca w postac dla zarazkow niedostepna czyli jako ferrytyny.


samarytaninn napisał/a:
Fajnie Zyon że to wrzuciłeś, generalnie to więcej zabieraj głosu na forum, bo z tego co widzę, to sporo wiesz, choć rozumiem że byś to robił z przyjemnością, ale „trole z 15-toma kontami” wstawiający dodatkowo, jakieś „szlaczki”, czy swoje urojenia czasami zniechęcają do dyskusji, szkoda że z tego powodu sporo osób fajnych stąd wyparowało. Ale takie życie gdzie normalni tam też muszą być nienormalni.

Sam widzisz.....
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Gru 16, 2014 09:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 10:19   

Świetnie Zyon. Dotknąłeś sedna sprawy. Pozorne niedobory to celowe działanie organizmu. Niedokrwistość sierpowata to mutacja będąca reakcją obronną organizmu, w odpowiedzi na malarię.

A tak wogóle to temat mutacji założycielskich, spontanicznych, indukwanych itp jest o tyle ciekawy że nie wiadomo ilu ludzi leczy się z rzekomych niedoborów ustalonych na podstawie norm.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 10:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 11:41   

Każdy żywy organizm jest homeostatem, który przeciwstawia się zmianom środowiska, dlatego proste dodawanie lub odejmowanie czegoś przynosi efekty odwrotne do zamierzonych. Klasycznym przykładem jest hipoglikemia, którą należy leczyć zmniejszaniem spożycia węglowodanów, a nie zwiększaniem.

Ze wszystkich suplementów, suplementy żelaza są najmniej skuteczne, a właściwie nieskuteczne i szkodliwe. Jedynym sposobem uzupełnienia niedoborów żelaza jest spożywanie krwistych mięs i żółtek. Co oczywiście jest nierealne obszarach niedożywienia.

Skoro wit.D zmniejsza przyswajalność wit.A to zapewne jest też odwrotnie.
Tak się składa, że na żywieniu niskowęglowodanowym, a ortodoksyjnie optymalnym szczególnie, spożycie wit.A waha się w granicach 2-4mg a na ortodoksji przekracza 8mg.
Norma to 0,8mg (miligrama-1/1000g, nie mylić z mcg -mikrogramem - 1/1000'000g)

Skoro w tym wypadku spożycie wit.A kilkakrotnie przekracza średnią, to dla równowagi dostawa wit.D też powinna być kilkakrotnie większa. Z suplementów lub ze słońca. Z pożywienia nie wystarczy.
Żeby zaś uniknąć kalcyfikacji naczyń, trzeba dodać wit.K2 MK7. I dać sobie spokój z wapniem i nabiałem.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 12:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
dać sobie spokój z wapniem i nabiałem.
Aż się nie mogę doczekać jak Zyon stanie ŻO murem za nabiałem. Skoro Pan Witold kładący nacisk na dużą podaż białka nie widzi sensu w nabiale to tym bardziej ŻO nie powinno go bronić jak jaj codziennie czy niepodległości.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jedynym sposobem uzupełnienia niedoborów żelaza jest spożywanie krwistych mięs i żółtek.
Samo żelazo z tabletek nie da rady, potrzebna jest miedź, B12, C i sporo innych "drobiazgów" by żelazo zagospodarować. Przy niedokrwistości jednak gdy w diecie już jest wątróbka, zwłaszcza cielęca, mozliwość zagospodarowania żelaza przekracza jego podaż i wtedy celowe może się okazać dodanie glukonianu żelaza (ASCOFER) co ładnie widać w kolejnych morfologiach i oznaczeniach poziomu żelaza we krwi. Ale bez przesady, gdyż nadmiar żelaza w diecie więcej rozwala niż naprawia.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Gru 16, 2014 12:21, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 13:24   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
.

Skoro wit.D zmniejsza przyswajalność wit.A to zapewne jest też odwrotnie.
Tak się składa, że na żywieniu niskowęglowodanowym, a ortodoksyjnie optymalnym szczególnie, spożycie wit.A waha się w granicach 2-4mg a na ortodoksji przekracza 8mg.
Norma to 0,8mg (miligrama-1/1000g, nie mylić z mcg -mikrogramem - 1/1000'000g)

Skoro w tym wypadku spożycie wit.A kilkakrotnie przekracza średnią, to dla równowagi dostawa wit.D też powinna być kilkakrotnie większa. Z suplementów lub ze słońca. Z pożywienia nie wystarczy.
Żeby zaś uniknąć kalcyfikacji naczyń, trzeba dodać wit.K2 MK7. I dać sobie spokój z wapniem i nabiałem.
JW

Tak można wymieniać zależności między witaminami bez końca. Spożycie wystarczającej ilości witaminy A powoduje zwiększone wydzielanie melaniny a co za tym idzie szybsze opalanie. W ten sposób organizm chroni się przed nadmiarem wit D, bo trzeba jej o wiele mniej jeśli wit A jest pod dostatkiem. Przecież wit A pełni wiele funkcji, jest ważna tak bardzo że w toku ewolucji ukształtował się mechanizm przekształcania w nią beta karotenu.
Podobne zależności jak w przypadku witamin D i A występują w przypadku witamin K i E.

Organizm może wykazywać zwiększone zapotrzebowanie na wit D jeśli działających z nią w synergii witamin jest niedostatek. To nie jest żadna filozofia. Tak samo jest z wit C, jeśli nie działa w synergii z wit P oraz innymi związkami roślinnymi jej działanie jest setki razy słabsze.

Wniosek z tego taki że w naturalnych produktach są najlepsze proporcje.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 13:34, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 13:26   

Grzegorz R napisał/a:
W ten sposób organizm chroni się przed nadmiarem wit D, bo trzeba jej o wiele mniej jeśli wit A jest pod dostatkiem.
Skąd to wiadomo?
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 13:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
W ten sposób organizm chroni się przed nadmiarem wit D, bo trzeba jej o wiele mniej jeśli wit A jest pod dostatkiem.
Skąd to wiadomo?
JW

Stąd że każda bywalczyni solarium wie że wit A i beta karoten przyspieszają opalanie.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 13:47   

http://www.westonaprice.o...mmune-diseases/ napisał/a:
New Evidence of Synergy Between Vitamins A and D: Protection Against Autoimmune Diseases
Synergia nie oznacza, że jak jest więcej młotków to potrzeba mniej gwoździ, a jak jest więcej gwoździ to potrzeba mniej młotków. Inklinacja jest raczej przeciwna.
8)
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 13:54   

vvv napisał/a:
http://www.westonaprice.o...mmune-diseases/ napisał/a:
New Evidence of Synergy Between Vitamins A and D: Protection Against Autoimmune Diseases
Synergia nie oznacza, że jak jest więcej młotków to potrzeba mniej gwoździ, a jak jest więcej gwoździ to potrzeba mniej młotków. Inklinacja jest raczej przeciwna.
8)

W przypadku witamin A i D sprawa jest prosta bo organizm ma proste mechanizmy regulacji. Jeśli synteza wit D w skórze jest zbyt duża to opalenizna to ogranicza jeśli skóra jest blada to nadmiar z syntezy zostaje unieczynniony. Bez sensu jest więc suplementować jej duże dawki jeśli duża część zostanie unieczynniona.
Jeśli zje się produkt z dużą zawartością wit A, to nadmiar zostaje utleniony i wydalony. Oczywiście są pewne granice. Jeśli zje się coś co ma ogromne ilości wit A to na bank bedzie hiperwitaminoza.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 14:02, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 16, 2014 14:06   

vvv napisał/a:
jak jest więcej młotków to
to jest zabawnie przynajmniej :D
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 14:06   

Głupotą jest suplementacja jeśli LC daje ogromne możliwości ułożenia diety tak żeby żadnych niedoborów nie było. Natury nikt nie skopiuje bo w naturze witaminy powiązane są z białkami, tłuszczami, minerałami, cukrami i tysiącami innych związków w określonych proporcjach.
Kopiowanie tego było by potwornie kosztowne i nie dawało by gwarancji że to co skopiowane zadziała tak samo.
Ale co tu mówić o kopiowaniu proporcji tylu związków jeśli naukowcy skrtobią się w beret jaka jest zależność pomiędzy dwoma cząsteczkami czyli wit Ai D
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 14:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 14:38   

Dobrze, ale co zrobić np. gdy człowiek ma agorafobię, depresję, miażdżycę naczyń, nie toleruje nabiału, natto go brzydzi a ryby zawierają dużo rtęci. Skąd wziąć witaminy D i K2
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 14:45   

Czy tran zawiera dużo rtęci?
Czy warzywa liściaste zielone ze swoim K coś wnoszą czy nie?
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 15:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dobrze, ale co zrobić np. gdy człowiek ma agorafobię, depresję, miażdżycę naczyń, nie toleruje nabiału, natto go brzydzi a ryby zawierają dużo rtęci. Skąd wziąć witaminy D i K2
JW

Jeśli ma to wszystko na raz, to znaczy że natura postanowiła go wyeliminować. Jeśli nie umrze z niedoboru wit D i K to ukąsi go wąż, może rosomak albo zaatakuje sasquatch. Jest jeszcze opcja że tsunami albo huragan zmiotą jego dom z powierzchni ziemi.
 
     
kola28

Dołączył: 16 Gru 2014
Posty: 8
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 15:16   

heh wszystko trzeba przyjmować z umiarem i zachować rozsądek nawet z witaminą D
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 15:23   

Grzegorz R napisał/a:
Głupotą jest suplementacja jeśli LC daje ogromne możliwości ułożenia diety tak żeby żadnych niedoborów nie było.
Fajnie, powiedz to Dangelowi, Molce, a wczoraj napisał Piotrx. A kilka dni wcześniej sam nie potrafiłeś odpowiedzieć.
Grzegorz R napisał/a:
Po prostu jest w cholerę chemii zaburzającej metabolizm tłuszczów, i jeśli się jej nie wyeliminuje to suple z wit D pomogą tyle co umarłemu kadzidło.
Jest zupełnie odwrotnie jak piszesz. Jeśli chory z powodu niedoborów witaminy D, dostanie tę witaminę to zdrowieje. Na to są badania.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:15   

Grzegorz R napisał/a:
Jeśli ma to wszystko na raz, to znaczy że natura postanowiła go wyeliminować.
Niech Pan to powie umierającemu prosto w oczy.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:36   

samarytaninn napisał/a:
powiedz to Dangelowi, Molce, a wczoraj napisał Piotrx.

No to mamy pandemię. Nie ma to jak podkręcic atmosferę zagrożenia.
Mimo wszystko słabo ci to wychodzi.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Jeśli ma to wszystko na raz, to znaczy że natura postanowiła go wyeliminować.
Niech Pan to powie umierającemu prosto w oczy.
JW

Jeśli istnieje taka osoba to żeby cokolwiek zacząć trzeba mieć wiecej danych na temat przyczyn fobii i schorzeń somatycznych. Tu nie ma miejsca na działanie na łapu capu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 16:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:42   

Grzegorz R napisał/a:
Jeśli ma to wszystko na raz, to znaczy że natura postanowiła go wyeliminować.
Bo że, co za gość, jak układ nerwowy może generować tyle szkodliwych spacji. To jest dowód na to, że na tura to spektrum światła, a nie wiązka lasera i każdy komu się wydaje, że chwycił wiązkę za nogę jest w błędzie. A, z wątku Biblijnego, nie ma czarnego światła, jest po prostu brak światła.
:faint:

Ale tutaj ktoś pomyślał by sprawdzić co się dzieje przy dramatycznej suplementacji wit. D,
dlaczego nie 600 000 IU jednorazowo, zrobił badania i wyszło, że to też dobry pomysł, a w dodatku skuteczny. Więc nie ma co kruszyć kopii o marne 5'000 czy 10'000 IU dziennie.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20660032 napisał/a:
Effect of a single oral dose of 600,000 IU of cholecalciferol on serum
calciotropic hormones in young subjects with vitamin D deficiency: a prospective
intervention study.

Cipriani C, Romagnoli E, Scillitani A, Chiodini I, Clerico R, Carnevale V, Mascia
ML, Battista C, Viti R, Pileri M, Eller-Vainicher C, Minisola S.

Department of Clinical Sciences, University of Rome Sapienza, Rome, Italy.


CONTEXT: Effects of vitamin D repletion in young people with low vitamin D status
have not been investigated so far.
OBJECTIVE: We evaluated the effect of a single massive dose of cholecalciferol on
calcium metabolism at 3, 15, and 30 d, compared to baseline.
DESIGN AND SETTING: We conducted a prospective intervention study in an
ambulatory care setting.

PARTICIPANTS: Forty-eight young subjects with vitamin D deficiency participated
in the study.

INTERVENTION: A single oral dose of 600 000 IU of cholecalciferol was
administered to each subject.


MAIN OUTCOME MEASURES: We evaluated serum changes of 25-hydroxyvitamin D
[25(OH)D], 1,25-dihydroxyvitamin D, calcium, and PTH induced by a single load of
cholecalciferol.
RESULTS: The 25(OH)D level was 15.8 ± 6.5 ng/ml at baseline and became 77.2 ±
30.5 ng/ml at 3 d (P < 0.001) and 62.4 ± 26.1 ng/ml at 30 d (P < 0.001). PTH
levels concomitantly decreased from 53.0 ± 20.1 to 38.6 ± 17.2 pg/ml at 3 d and
to 43.4 ± 14.0 pg/ml at 30 d (P < 0.001 for both). The trends were maintained in
a subgroup followed up to 90 d (P < 0.001). Mean serum Ca and P significantly
increased compared to baseline, whereas serum Mg decreased at 3 d.
1,25-Dihydroxyvitamin D significantly increased from 46.8 ± 18.9 to 97.8 ± 38.3
pg/ml at 3 d (P < 0.001) and to 59.5 ± 27.3 pg/ml at 60 d (P < 0.05).
CONCLUSIONS: A single oral dose of 600,000 IU of cholecalciferol rapidly enhances
25(OH)D and reduces PTH in young people with vitamin D deficiency.

PMID: 20660032 [PubMed - indexed for MEDLINE]

Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Gru 16, 2014 17:08, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:52   

Grzegorz R napisał/a:
No to mamy pandemię. Nie ma to jak podkręcic atmosferę zagrożenia.
Mimo wszystko słabo ci to wychodzi.
Nie chodzi o podkręcanie zagrożenia, ale problem niedoboru witaminy D, istnieje wśród osób odżywiających się nawet zdrowo niskowęglowodanowo. Sam pytany kilkakrotnie o ten problem nabierasz wody w usta i milczysz.
Zatem pisanie czegoś takiego:
Grzegorz R napisał/a:
Głupotą jest suplementacja jeśli LC daje ogromne możliwości ułożenia diety tak żeby żadnych niedoborów nie było.
Jest celowym mijaniem się z faktami i tyle.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:55   

samarytaninn napisał/a:
Sam pytany kilkakrotnie o ten problem nabierasz wody w usta i milczysz.

Jaki problem? Chcesz o tym porozmawiać?
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:58   

Grzegorz R napisał/a:
samarytaninn napisał/a:
Sam pytany kilkakrotnie o ten problem nabierasz wody w usta i milczysz.

Jaki problem? Chcesz o tym porozmawiać?

Grzesiu ponawiam pytanie bo zapomniałeś biedaczku :keep:
http://www.dobradieta.pl/...p=244413#244413
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 16, 2014 17:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Niech Pan to powie umierającemu prosto w oczy.
Grzegorz? bez zająknięcia :D
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 18:11   

dario_ronin napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Niech Pan to powie umierającemu prosto w oczy.
Grzegorz? bez zająknięcia :D


http://m.youtube.com/watch?v=BW8AgKSg3eM

.
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 18:33   

Zięba sporo mówi o wpływie witaminy D, na zdrowie w tym jako prewencji na raka. O tym samym pisała ponad 50 lat temu Doktor Budwig, ona oprócz swojej diety, pasty z olejem lnianym, pobyt na słońcu i kąpiele słoneczne uczyniła ważnym filarem swojej terapii. Może to jest to brakujące ogniwo dlaczego dziś ta dieta nie jest taka skuteczna jak dawniej.

Na stronie diety Budwig piszą:
Dr Budwig wiele razy zwracała uwagę, że jej diecie musi towarzyszyć zmiana w stylu życia. Zatem oprócz przestrzegania reguł żywieniowych chory musi bezwzględnie pamiętać o:

„codziennym ruchu na świeżym powietrzu (osoby leżące trzeba codziennie werandować w słońcu, na balkonie lub przy otwartym oknie)
Osobom wycieńczonym chorobą, dr Budwig zalecała spędzanie jak największej ilości czasu na zewnątrz, w słońcu. Swoich pacjentów zawsze najpierw wyprowadzała z sal szpitalnych, aby mogli w pełni korzystać z dobrodziejstw, jakimi natura obdarza nas dzięki światłu słonecznemu”

http://www.primanatura.pl...sowe-podejscie/
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 18:41   

vvv napisał/a:

RESULTS: The 25(OH)D level was 15.8 ± 6.5 ng/ml at baseline and became 77.2 ± 30.5 ng/ml at 3 d (P < 0.001) and 62.4 ± 26.1 ng/ml at 30 d (P < 0.001)...
Czyli okres półrozpadu wit.D przekracza dwa miesiące.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 22:02   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dobrze, ale co zrobić np. gdy człowiek ma agorafobię, depresję, miażdżycę naczyń, nie toleruje nabiału, natto go brzydzi a ryby zawierają dużo rtęci. Skąd wziąć witaminy D i K2
JW


Więc jest to osoba z krwi i kości, czy to tylko fikcja literacka?
Post został napisany w taki sposób że trudno to jednoznacznie stwierdzić.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 16, 2014 22:06, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 01:37   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Każdy żywy organizm jest homeostatem, który przeciwstawia się zmianom środowiska, dlatego proste dodawanie lub odejmowanie czegoś przynosi efekty odwrotne do zamierzonych. Klasycznym przykładem jest hipoglikemia, którą należy leczyć zmniejszaniem spożycia węglowodanów, a nie zwiększaniem.

Ze wszystkich suplementów, suplementy żelaza są najmniej skuteczne, a właściwie nieskuteczne i szkodliwe. Jedynym sposobem uzupełnienia niedoborów żelaza jest spożywanie krwistych mięs i żółtek. Co oczywiście jest nierealne obszarach niedożywienia.

Skoro wit.D zmniejsza przyswajalność wit.A to zapewne jest też odwrotnie.
Tak się składa, że na żywieniu niskowęglowodanowym, a ortodoksyjnie optymalnym szczególnie, spożycie wit.A waha się w granicach 2-4mg a na ortodoksji przekracza 8mg.
Norma to 0,8mg (miligrama-1/1000g, nie mylić z mcg -mikrogramem - 1/1000'000g)

Skoro w tym wypadku spożycie wit.A kilkakrotnie przekracza średnią, to dla równowagi dostawa wit.D też powinna być kilkakrotnie większa. Z suplementów lub ze słońca. Z pożywienia nie wystarczy.
Żeby zaś uniknąć kalcyfikacji naczyń, trzeba dodać wit.K2 MK7. I dać sobie spokój z wapniem i nabiałem.
JW



Czy jest sens uzupełniać niedobory żelaza mięsem czerwonym- well-done?
A co z Wątróbką?
Pyta nr 2: najlepszy sposób na uzupełnienie B12 oraz czy jest sens robić badanie na poziom B12- te badanie nie jest takie tanie. Jeżeli jest sens robić badanie to kiedy warto sprawdzić swój poziom B12?
Ostatnio zmieniony przez koffin Śro Gru 17, 2014 01:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:01   

Jest sens nie unikać czerwonego mięsa. Natomiast nie należy go silnie piec, smażyć i grilować, ponieważ taka obróbka powoduje powstawanie substancji rakotwórczych. Stąd fałszywa opinia, że czerwone mięso jest rakotwórcze. W rzeczywistości samo w sobie jest mniej rakotwórcze, niż drób.
Wątróbkę nie częściej, niż raz na tydzień, ze względu na wit.A i toksyny.
Badanie poziomu wit.B12 ma sens wyjątkowo, w przypadku niedokrwistości lub po resekcji żołądka. Prościej jednak zastosować co pewien czas megadawki tej witaminy, bo są nieszkodliwe.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:04   

Grzegorz R napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dobrze, ale co zrobić np. gdy człowiek ma agorafobię, depresję, miażdżycę naczyń, nie toleruje nabiału, natto go brzydzi a ryby zawierają dużo rtęci. Skąd wziąć witaminy D i K2
JW


Więc jest to osoba z krwi i kości, czy to tylko fikcja literacka?
Post został napisany w taki sposób że trudno to jednoznacznie stwierdzić.

Czy od tego zależą zalecenia?
JW
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:07   

Dobrze wiedzieć!
Jeżeli wynik wykaże niedokrwistość to wtedy badanie B12 koniecznie.
Pierw robimy badanie na niedokrwistość?
W przypadku braku B12 poleca Pan suplementacje dużymi dawkami B12?

Proszę o odpowiedz w dziale Choroby, jeżeli to możliwe.
Ostatnio zmieniony przez koffin Śro Gru 17, 2014 10:19, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:09   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Czy od tego zależą zalecenia?
JW
Przecież Pan Grzegorz nie będzie się produkował po próżnicy.
:-x
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:10   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dobrze, ale co zrobić np. gdy człowiek ma agorafobię, depresję, miażdżycę naczyń, nie toleruje nabiału, natto go brzydzi a ryby zawierają dużo rtęci. Skąd wziąć witaminy D i K2
JW


Więc jest to osoba z krwi i kości, czy to tylko fikcja literacka?
Post został napisany w taki sposób że trudno to jednoznacznie stwierdzić.

Czy od tego zależą zalecenia?
JW

Tak, od tego zależą zalecenia. Jeśli to postać fikcyjna to można sobie poteoretyzować, a jeśli jest to osoba z krwi i kości to trzeba wiedzieć od czego zacząć, żeby jej pomóc.
Na chwilę obecną najbardziej miażdzycogennym czynnikiem jest lęk, obawy. Nadmiar kortyzolu i adrenaliny powoduje uszkodzenia struktury mózgu, uszkadza wątrobę, serce i cały układ krążenia.
Wiara w to że witaminy D i K uzdrowiły by tego człowieka, jest delikatnie mówiąc naiwnością.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 17, 2014 10:16, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:11   

koffin napisał/a:
badanie B12


500g wątroby wieprzowej zabezpiecza B12 na 20 dni, a żelazo na tydzień, po co badania B12, wystarczy morfologia przed wątróbką i po jej 8 porcjach (2 miesiącach skoro Pan Witold jest ostrożny).
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Gru 17, 2014 10:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 10:15   

Jeszcze raz morfologię robić?

Pytam się, ponieważ badanie żelaza jest konieczne i anemia może świadczyć m.in o celiakii ;) ?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 11:52   

koffin napisał/a:
Dobrze wiedzieć!
Jeżeli wynik wykaże niedokrwistość to wtedy badanie B12 koniecznie.
Pierw robimy badanie na niedokrwistość?
W przypadku braku B12 poleca Pan suplementacje dużymi dawkami B12?
Dokładnie tak.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 12:05   

Grzegorz R napisał/a:
Tak, od tego zależą zalecenia. Jeśli to postać fikcyjna to można sobie poteoretyzować, a jeśli jest to osoba z krwi i kości to trzeba wiedzieć od czego zacząć, żeby jej pomóc.
Na chwilę obecną najbardziej miażdzycogennym czynnikiem jest lęk, obawy. Nadmiar kortyzolu i adrenaliny powoduje uszkodzenia struktury mózgu, uszkadza wątrobę, serce i cały układ krążenia.
Wiara w to że witaminy D i K uzdrowiły by tego człowieka, jest delikatnie mówiąc naiwnością.
W tekście nie było nic o traumatycznych przeżyciach. Ale nawet gdyby były, nie chce Pan powiedzieć, że na miażdżycę oferuje Pan tylko psychoterapię i aktywność fizyczną? Zresztą, w przypadku silnej agorafobii jedno i drugie jest prawie nieosiągalne.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 12:37   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Tak, od tego zależą zalecenia. Jeśli to postać fikcyjna to można sobie poteoretyzować, a jeśli jest to osoba z krwi i kości to trzeba wiedzieć od czego zacząć, żeby jej pomóc.
Na chwilę obecną najbardziej miażdzycogennym czynnikiem jest lęk, obawy. Nadmiar kortyzolu i adrenaliny powoduje uszkodzenia struktury mózgu, uszkadza wątrobę, serce i cały układ krążenia.
Wiara w to że witaminy D i K uzdrowiły by tego człowieka, jest delikatnie mówiąc naiwnością.
W tekście nie było nic o traumatycznych przeżyciach. Ale nawet gdyby były, nie chce Pan powiedzieć, że na miażdżycę oferuje Pan tylko psychoterapię i aktywność fizyczną? Zresztą, w przypadku silnej agorafobii jedno i drugie jest prawie nieosiągalne.
JW

Po co mu zdrowe serce, jeśli będzie zamknięty w klatce?
Być może nie doprecyzowałem swojej wypowiedzi i nie zrozumiał pan do końca. Stres będzie niweczył to co będzie próbował pan zrobić, ażeby opanować schorzenia somatyczne za pomocą farmaceutyków. Jest on głównym czynnikiem. Coś w końcu i tak padnie. To co padnie pierwsze jest bez znaczeni, bo nieprawidłowo działająca wątroba będzie wpływać na całą resztę. Cokolwiek by nie padło to zapoczątkuje efekt domina.

Trzeba zacząć wyprowadzać go lub ją z błędu że odwaga to brak strachu, i pokazać że odwaga to działanie mimo strachu.

Myśli pan że jeśli cofnie się miażdzycę to coś to zmieni? Kompleksowe działanie albo szkoda się za cokolwiek zabierać.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 17, 2014 12:49, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 13:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W tekście nie było nic o traumatycznych przeżyciach.
JW

A kto mówi o traumatycznych przeżyciach? Agorafobia jest skutkiem skrajnie niskiej samooceny. Lęk inicjowany przez pierwotną części mózgu rodzi się w części która została ukształtowana później.
Bez zmierzenia się z tym lękiem nie będzie efektów. W agorafobii występuje tzw strach przed lękiem. Jest on bardziej szkodliwy niż próby przezwyciężenia swoich obaw przez konkretne działanie. Jeśli będzie się podejmować takie próby, z czasem działanie adrenaliny i kortyzolu nie będzie już wywierać tak destrukcyjnego działania.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 17, 2014 13:17, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 50
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3494
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 18:16   

Jak mi się dla uproszczenia zdarzy napisać D zamiast D3 to oczywiście mam na myśli D3, ale to oczywista oczywistość, choć w aptece nie zawsze.

http://www.medscape.com/viewarticle/589256_4 napisał/a:
(...)
There is a plethora of logical reasons for advocating the use of vitamin D3 over vitamin D2 dietary supplements (Wolpowitz, & Gilchrest, 2006), including:

•UVB light from the sun strikes the skin, and humans synthesize vitamin D3, so it is the most "natural" form. Human beings do not make vitamin D2, and most healthy fish contain vitamin D3.

•Vitamin D3 is the same price as vitamin D2.

•Vitamin D3 may be less toxic than D2 because higher concentrations of D2 circulate in the blood when consumed (compared to vitamin D3). It does not bind as well to the receptors in the human tissues compared to vitamin D3.

•Vitamin D3 is the more potent form of vitamin D, which is a potential benefit. For example, obesity tends to lower blood levels of vitamin D, so a more potent form is needed.

•Vitamin D3 is more stable on the shelf compared to D2, and is more likely to remain active for a longer period of time and when exposed to different conditions (temperature, humidity, and storage). This is perhaps why the amount of vitamin D2 in certain fortified food products have been significantly lower than that advertised on the label in numerous instances.
(...)
Vitamin D2 is a fungus/yeast-derived product, and it was first produced in the early 1920s by exposing foods to ultraviolet light (Wolpowitz & Gilchrest, 2006). This process was patented and licensed to pharmaceutical companies. Currently, many major prescription forms of vitamin D are actually vitamin D2 and not vitamin D3. Vitamin D2 is synthetically made from radiating a compound (ergosterol) from the mold ergot. Vitamin D3 is made commercially and synthetically in a similar way that it is produced intrinsically in human and animal skin when exposed to UVB light. Wool sources of 7-dehydrocholesterol are used (from cholesterol), and irradiatied to form active vitamin D3. Vegetarians or especially vegans may be opposed to the use of vitamin D3 supplementation because it is derived from an animal source, and these individuals should be guided to the vitamin D2 form. Multivitamins have either vitamin D2 or D3, but many companies are now utilizing mostly vitamin D3. Cod liver oil has vitamin D3 in it.
(...)


Ale jaja - cholesterol w proszku, może bardziej optymalny od masła?
Ale ta cena 2000zł za kg.
:faint:
http://www.sigmaaldrich.com/catalog/product/sigma/c8503?lang=pl&region=PL napisał/a:
C8503 Sigma
Cholesterol
from sheep wool, ≥92.5% (GC), powder
:hihi:
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Gru 17, 2014 18:32, w całości zmieniany 8 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 19:28   

Grzegorz R napisał/a:
Agorafobia jest skutkiem skrajnie niskiej samooceny.
Albo skutkiem postrzału w głowę, tak, jak w przypadku Aleksandra Głowackiego. Albo przedwczesnego porodu. Wcześniaki częściej cierpią na agorafobię, dzieci przenoszone z kolei cierpią na klaustrofobię.

Ta osoba istnieje rzeczywiście. Jest emerytką o mocnej budowie ciała i silnym, zdecydowanym, apodyktycznym charakterze. Nie ma mowy o niskiej samoocenie.

Nie ma to jednak nic do rzeczy. Wcześniej były już podane wszystkie niezbędne informacje.
Psychologizowanie niewiele tutaj pomoże, jak w przypadku większości fobii, obsesji, natręctw, które stanowią najcięższe przypadki neuroz.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 19:36   

vvv napisał/a:

Ale jaja - cholesterol w proszku, może bardziej optymalny od masła?
Ale ta cena 2000zł za kg.
:faint:
http://www.sigmaaldrich.com/catalog/product/sigma/c8503?lang=pl&region=PL napisał/a:
C8503 Sigma
Cholesterol
from sheep wool, ≥92.5% (GC), powder
:hihi:

Tani, jak barszcz. Thimerosal w tej zacnej firmie kosztuje 30'000zł. za kg. Pewnie dlatego tak kurczowo trzymali się go w szczepionkach. Fosforany i chlorki są znacznie tańsze.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 20:42   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ta osoba istnieje rzeczywiście. Jest emerytką o mocnej budowie ciała i silnym, zdecydowanym, apodyktycznym charakterze. Nie ma mowy o niskiej samoocenie.

Nie ma to jednak nic do rzeczy. Wcześniej były już podane wszystkie niezbędne informacje.
Psychologizowanie niewiele tutaj pomoże, jak w przypadku większości fobii, obsesji, natręctw, które stanowią najcięższe przypadki neuroz.
JW


Wiec to kwestia zmian biochemicznych w mózgu. Psychologizowanie zapewne nie pomoże, ale witaminy D i K także niewiele zdziałają.

Można z kilkoma kwestiami polemizować bo ludzie często przykrywają niską samoocenę pozorując cechy charakteru, które mają być jej zaprzeczeniem, ale mi się potwornie nie chce tego tematu rozwijać ;)
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 17, 2014 20:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 22:13   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
w przypadku większości fobii, obsesji, natręctw, które stanowią najcięższe przypadki neuroz.
JW


Wiekszoś substancji odżywczych odpowiedzialnych za dobrą pracę mózgu, lub poprawę jego funkcjonowania, jest obecna w tym co zalecał Jan Kwaśniewski. Jednak takie podejście do tego tematu nie wzbudza tu raczej entuzjazmu.
Trzeba by jeść dużo orzechów, żółtków, wątróbków.
Wśród nałukowców nadal trwają spory czy związki rozpuszczalne zarówno w tłuszczach jak i w wodzie nazwać witaminami, a Kwaśniewski miał to gdzieś. Zauważył że żółtka oraz podroby są w te substancje zasobne i wpływają korzystnie na umysł i ciało. No bo kogo obchodzi czy cholina zsługuje na miano witaminy czy nie zasługuje. Ważne że udowodnił że to co rzekomo szkodzi ma działanie odwrotne. W dodatku jest smaczne. ;)

Nałuka ma też dobre strony bo często udowadnia to co Kwaśniewski przypuszczał już kilkadziesiąt lat temu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Gru 17, 2014 22:30, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 01:04   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
koffin napisał/a:
Dobrze wiedzieć!
Jeżeli wynik wykaże niedokrwistość to wtedy badanie B12 koniecznie.
Pierw robimy badanie na niedokrwistość?
W przypadku braku B12 poleca Pan suplementacje dużymi dawkami B12?
Dokładnie tak.
JW


dobrej jakości jaja, mięso czerwone=żelazo
B12= wątróbka, dobry suplement i coś jeszcze co dobrze się wchłania, nabiał.. jak ktoś toleruje?
Ostatnio zmieniony przez koffin Czw Gru 18, 2014 01:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 18, 2014 05:37   

Grzegorz R napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
w przypadku większości fobii, obsesji, natręctw, które stanowią najcięższe przypadki neuroz.
JW


Wiekszoś substancji odżywczych odpowiedzialnych za dobrą pracę mózgu, lub poprawę jego funkcjonowania, jest obecna w tym co zalecał Jan Kwaśniewski. Jednak takie podejście do tego tematu nie wzbudza tu raczej entuzjazmu.
Trzeba by jeść dużo orzechów, żółtków, wątróbków.
Wśród nałukowców nadal trwają spory czy związki rozpuszczalne zarówno w tłuszczach jak i w wodzie nazwać witaminami, a Kwaśniewski miał to gdzieś. Zauważył że żółtka oraz podroby są w te substancje zasobne i wpływają korzystnie na umysł i ciało. No bo kogo obchodzi czy cholina zsługuje na miano witaminy czy nie zasługuje. Ważne że udowodnił że to co rzekomo szkodzi ma działanie odwrotne. W dodatku jest smaczne. ;)

Nałuka ma też dobre strony bo często udowadnia to co Kwaśniewski przypuszczał już kilkadziesiąt lat temu.
jeszcze fanatyzm czy już bałwochwalstwo?
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 09:40   

dario_ronin napisał/a:
jeszcze fanatyzm czy już bałwochwalstwo?


Przyznam że to intrugujące. Gość któremu wierzenia plemienne zakazują jeść kaszanki pisze o fanatyzmie. Może skusił byś się choć na kaszankę z osocza? Molka ci odwiruje. Nawija 24h na dobę o tęczowym wojowniku, który podobno niedługo ma nadejść i zbawić świat, a pisze o bałwochwalstwie.

Czy myślałeś Dario o tym żeby wziąć cudowny lek, który leczy wszystko i nazywa się witamina D?

A tak wogóle to po co zadałeś tak idiotyczne pytanie? Jesteś na DD dłużej niż Maryla Rodowicz na scenie i powinieneś na takie pytania znać odpowiedzi.
Przecież oficjalna wersja na tym forum brzmi - każdy kto czerpie wiedzę od Kwaśniewskiego to fanatyk i sekciarz, niezdolny do samodzielnego myślenia. Czyżbyś miał wątpliwości co do słuszności oficjalnej wersji?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 18, 2014 10:02, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 09:58   

dario_ronin napisał/a:
jeszcze fanatyzm czy już bałwochwalstwo?


Przyznam że to intrugujące. Gość któremu wierzenia plemienne zakazują jeść kaszanki pisze o fanatyzmie. Może skusił byś się choć na kaszankę z osocza? Molka ci odwiruje. Nawija 24h na dobę o tęczowym wojowniku, który podobno niedługo ma nadejść i zbawić świat, a pisze o bałwochwalstwie.

Czy myślałeś Dario o tym żeby wziąć cudowny lek, który leczy wszystko i nazywa się witamina D?

A tak wogóle to po co zadałeś tak idiotyczne pytanie? Jesteś na DD dłużej niż Maryla Rodowicz na scenie i powinieneś na takie pytania znać odpowiedzi.
Przecież oficjalna wersja na tym forum brzmi - każdy kto czerpie wiedzę od Kwaśniewskiego to fanatyk i sekciarz, niezdolny do samodzielnego myślenia. Czyżbyś miał wątpliwości co do słuszności oficjalnej wersji?[/quote]
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 18, 2014 10:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 14:11   

Wracając do tematu. Nie jest tutaj przedmiotem leczenie agorafobii i rozmywanie tematu, ale istotą sprawy jest oczywista oczywistość, jak skompensować brak słońca i ruchu fizycznego w przypadku tej nieuleczalnej przypadłości.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 17:38   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
jak skompensować brak ruchu fizycznego
JW


Nie ma zamiennika, więc nie można.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 22:20   

Grzegorz R napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
jak skompensować brak ruchu fizycznego
JW

Nie ma zamiennika, więc nie można.
Na sposób sekciarski kolejny raz omija Pan temat niedoborów wit.D. w przypadku agorafobii.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 22:59   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
jak skompensować brak ruchu fizycznego
JW

Nie ma zamiennika, więc nie można.
Na sposób sekciarski kolejny raz omija Pan temat niedoborów wit.D. w przypadku agorafobii.
JW

Nie ma jeszcze aktywności fizycznej w tabletkach, kroplach czy czopkach.
W kwestii wit D podałem juz sposób. Lampa UVB. Jest bezpieczny. W agorafobii nie występuje lęk przed lampami więc bez przeszkód można je stosować.

.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 18, 2014 23:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 09:56   

Są tylko cztery sposoby na dostarczane organizmowi wit D: synteza w skórze pod wpływem słońca, synteza pod wpływem promieniowania uvb z lampy, żywność zasobna w tę witaminę i suplementy.
Jednak ssmarytaninn i Witold Jarmołowicz zadają nadal pytania mimo to że wielokrotnie wszystkie te sposoby opisałem.
Czy oczekują że podam jeszcze jakiś sposób? Że wyciągnę go niczym królika z kapelusza?
Otóż nie. Oni liczą na to że za którymś razem napiszę o "uzupełnianiu niedoborów wit D" , co automatucznie oznaczało by że uznaję jakąś ustaloną normę tej witaminy.

Przykro mi panowie. Nie zatańczę tak jak mi zagracie. Kancierta nie budiet, bo wania nasrał w tubę od patefonu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 19, 2014 10:06, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 10:45   

Dużo słów, mało treści.
Zamiast młócić pianę niech się Pan rozwinie w obszarze meritum.
Ale na podstawie prac źródłowych, a nie youtube.
Jak się uchronić przed kalcyfikacją tkanek miękkich, co zrobić z depresją, co jest lepsze, suplementacja czy lampy.
Czy wysoki poziom K2 jest skorelowany z kalcyfikacją nerek?
Czy wit.A rzeczywiście chroni przed zwapnieniem tkanek powodowanym przez wit.D i jak to się ma do przeciętnego żywienia niskowęglowodanowego. Konkretnie w liczbach, a nie na podstawie wierzeń.
Czy soja zawiera substancje redukujące przyswajalność witamin?
Jaki jest poziom rtęci w rybach oraz pozostałych produktach.
Jak wpływają estrogenopodobne polutanty na metabolizm wapnia.
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 11:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dużo słów, mało treści.
Zamiast młócić pianę niech się Pan rozwinie w obszarze meritum.
Ale na podstawie prac źródłowych, a nie youtube.
Jak się uchronić przed kalcyfikacją tkanek miękkich, co zrobić z depresją, co jest lepsze, suplementacja czy lampy.
Czy wysoki poziom K2 jest skorelowany z kalcyfikacją nerek?
Czy wit.A rzeczywiście chroni przed zwapnieniem tkanek powodowanym przez wit.D i jak to się ma do przeciętnego żywienia niskowęglowodanowego. Konkretnie w liczbach, a nie na podstawie wierzeń.
Czy soja zawiera substancje redukujące przyswajalność witamin?
Jaki jest poziom rtęci w rybach oraz pozostałych produktach.
Jak wpływają estrogenopodobne polutanty na metabolizm wapnia.
JW

Na większość pytań juz odpowiedziałem. Ale postaram się odpowiedzieć na wszystkie ponownie.
Ilość pytań może sugerować że czuje się pan w tym wszystkim mocno zagubiony.

Co zrobić z depresją? A co jest jej przyczyną? Złe odżywienie mózgu.
Antywitaminy podawałem w dziale "choroby" w temacie miażdzyca a dieta. Jeśli natto zawiera proteiny ograniczające działanie wit D to logiczne jest że jej nadmiar przyczynia się do zwapnień. Tak więc jest prawdopodobne to że natto na dwa sposoby chroni przed zwapnieniami. Jeden to duża zawartość wit K a drugi to ograniczanie oddziaływania wit D.

Lepsze lampy niż suplementacja. Organizm lepiej sobie radzi z unieczynnianiem nadmiaru z syntezy skórnej niż nadmiarem z suplementów.

Wit A jest regulatorem wit D. Wszystkie witaminy rozpuszczalne w tłuszczach wpływają na siebie wzajemnie. Częściowo już omawialiśmy tę kwestię.

Jaki jest poziom rtęci? Sugerowałem panu raporty państwowego zakładu higieny. Wszystko jest tam szczegółowo opisane.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 19, 2014 11:52, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 14:52   

Proszę nie odpowiadać, bo to już znamy, ale proszę przedstawić kompetentne prace naukowe.
W dobie Internetu to nie problem.
Nie mówimy o opracowaniach czy opiniach jakichś instytutów, ale o pracach źródłowych.
Np.
http://www.ncbi.nlm.nih.g.../utxm21-520.pdf
Czy witamina K2 trans jest tak samo wartościowa, jak ta z natto. Konkretnie, cytując linki źródłowe, a nie czyjeś opinie.

JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 15:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Proszę nie odpowiadać, bo to już znamy, ale proszę przedstawić kompetentne prace naukowe.
W dobie Internetu to nie problem.
Nie mówimy o opracowaniach czy opiniach jakichś instytutów, ale o pracach źródłowych.
Np.
http://www.ncbi.nlm.nih.g.../utxm21-520.pdf
Czy witamina K2 trans jest tak samo wartościowa, jak ta z natto. Konkretnie, cytując linki źródłowe, a nie czyjeś opinie.

JW


Większość tego co opisałem podparłem linkami. Resztę można znaleźc samemu. W dobie informatyzacji to nie problem.

Szczury charakteryzują się o wiele większą tolerancją na toksyny, w tym na toksyczne działanie dużych dawek witamin, więc nie wiem czemu miało służyć to badanie. Chcą cofać miażdzycę u szczurów?
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pią Gru 19, 2014 16:36   

Grzegorz R napisał/a:
Czyżbyś miał wątpliwości
więc zapytam wprost
Kiedy Grzesiu uwierzyłeś, że jesteś ... mądry ?

Kto krytykuje nie rozumiejąc ?
Ocenia bez wiedzy ?
Głupiec
?
Nie zwykłem obrażać ludzi
bez powodu

Ty Grzegorzu Rec wyjątkowym durniem jesteś
tym większym, że inteligentnym
dorównujesz Tomaszowi K.

mówię jak jest

D
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 17:12   

dario_ronin napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Czyżbyś miał wątpliwości
więc zapytam wprost
Kiedy Grzesiu uwierzyłeś, że jesteś ... mądry ?

Kto krytykuje nie rozumiejąc ?
Ocenia bez wiedzy ?
Głupiec
?
Nie zwykłem obrażać ludzi
bez powodu

Ty Grzegorzu Rec wyjątkowym durniem jesteś
tym większym, że inteligentnym
dorównujesz Tomaszowi K.

mówię jak jest

D


Wielokrotnie pisałem ci że nie jesteś w stanie mnie obrazić.
Czy rzadko kogoś obrażasz to mnie mało obchodzi. Według mnie robisz to często, usprawiedliwiając się misją, zachęcaniem do rozwoju.

Nie rozumiem cię bo każdy ma problem z wyczuciem, kiedy głupi żartuje.
Myślę synu że to sam Jahwe mnie zesłał by poddawać cię próbie. :hah:

Nie mnie oceniać to jak wierzysz, ale obserwując cię zauważyłem że bardzo wierzysz w regułki. Im lepiej znasz biblię tym silniejsza jest twoja wiara. Ni cholery nie ma w tym głebi. Jeśli silisz się na wypowiedź, która ma rzekomo wypływać z głębokich przeżyć religijnych, to widać że jest to sztuczne.

Nie wiem co na to Tomasz K że ustawiłeś nas w jednym szeregu. Ale mniejsza z tym.
Musiałeś być zdenerwowany kiedy to pisałeś, bo nie zwracałeś uwagi na poprawność pisowni.
Nie obrażałem cię celowo, takie mam poczucie humoru. Twoja irytacja była skutkirm ubocznym, ale powiem ci że czytać wku.rwion.ego świadka Jwhowy... Bezcenne.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 19, 2014 17:30, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 18:38   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

http://www.ncbi.nlm.nih.g.../utxm21-520.pdf


JW


Było już o witaminie K i bzdurnych badaniach na szczurach, wiec teraz może o witaminie D.
KITTOX GRANULAT zawiera 0,07 procenta cholekalcyferolu czyli D3 i jest to preparat biobójczy, czyli trutka na szczury. Zapewniam że jest w nim tylko czysta witamina i nic więcej. Szczury giną w kilka dni.
Nadal uważa pan że szczury są dobrym materiałem porównawczym?
Równie dobrze można obserwować co jedzą szczury i jeść to samo.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 19, 2014 18:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Pią Gru 19, 2014 20:21   

Grzegorz R napisał/a:
wku.rwion.ego
raczej wyluzowanego
zasługa Tempranillo
lubię mówić jak jest
czasami chętniej :D
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 19, 2014 20:58   

dario_ronin napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
wku.rwion.ego
raczej wyluzowanego
zasługa Tempranillo
lubię mówić jak jest
czasami chętniej :D


Po Fellatio wyluzował byś jeszcze bardziej.

Nie tłumacz się bo robisz z siebie jeszcze większego głupca.
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Gru 20, 2014 14:45   

Grzegorz R napisał/a:
Po Fellatio wyluzował byś

dziękuję za propozycję ... nie skorzystam :hah:
świntuszku, zdesperowany jesteś :hihi:

D
Ostatnio zmieniony przez Sob Gru 20, 2014 15:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 20, 2014 16:20   

Nie wysilaj się Dario i nie rozwijaj tematu na siłę. Prawda jest taka że ci którzy opierają się na rzekomo doskonałej diecie Lutza, nie mają się zbyt dobrze, skoro muszą jeść suple garściami.

To całe poprawianie rzekomo szkodliwej diety optymalnej to ściema. Może na tym już zakonczę bo robi się to nudne.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 20, 2014 16:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Sob Gru 20, 2014 16:38   

Grzegorz R napisał/a:
Może na tym już zakonczę
masz rację
widać, że się męczysz :keep:
towarzystwo wzajemnej adoracji czeka 'za miedzą'
będziecie sobie z dziobków 'wespół w zespół' wyjadać

trzymaj się :papa:

D
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 16:46   

Psy szczekają, a optymalna karawana jedzie dalej ;]
Jest tu wielu miłośników badań prowadzonych na szczurach. Nawet redaktor naczelny zapałał miłością gorącą do tych zwierzątek.
http://www.urologiapolska.pl/artykul.php?1220

Może jeszcze o preparacie
Kittox Granulat. http://www.anima-iso.pl/pol/igna/gryz.html
Tomasz Kwaśniewski sugerował że witamina D3 działa zabójczo na szczury w połączeniu z antykoagulantami.
Otóż nie. Cholekalcyferol zabija szczury bez dodatków. Padają nawet te które nigdy nie tknęły warfaryny. Kittox powstał właśnie dlatego że szczury szybko uodparniały się na antykoagulanty.
Teraz trują szczury tym samym co bierze Dangel, Zięba i czym Molka robi sobie kuku od jakiegoś czasu.

Ten pierwszy artykuł z urologii polskiej jest ciekawszy. Pokazuje nie tylko zależności pomiędzy wapniem i witaminą D ale także niektórymi hormonami.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 21, 2014 17:07, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 17:24   

Jest jeszcze coś ciekawego na temat witaminy D. Na końcu artykułu autor roztacza wizje końca otyłości na świecie. Zadba o to farmacja.
http://slawomirambroziak....zacego-hormonu/
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 21, 2014 17:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 20:26   

Grzegorz R napisał/a:
Teraz trują szczury tym samym co bierze Zięba

Grzegorz R napisał/a:
Psy szczekają, a optymalna karawana jedzie dalej

Chyba po bandzie pojechałeś i to totalnie ostro. Ja nie wnikam w sprawę witaminy D, i osoby pana Zięby, ale chcę pokazać co robią optymalni,a optymalni wyraźnie temu klaszczą.
Okazuje się że optymalnym do zdrowia potrzebna jest też książka Zięby, i witamina D, czyli kolejne dopasowywanie konia do chomąto:

Pani Teresa Szczepanek to sekretarz Zarządu Głównego OSO, a proszę co pisze o Ziębie i to w miesięczniku Optymalni:
„'Medycyna nie jest nauką ścisłą... jest sztuką. Piękną samą w sobie. Jestem nią zafascynowany od ponad 20-tu lat - podkreśla pan Jerzy - i niemal każdego dnia dowiaduję się znowu o czymś skutecznym w leczeniu człowieka, bezpiecznym i często bardzo tanim. I jak tu przejść obok tego obojętnie?" Książka 'Ukryte terapie. Czego lekarz Ci nie powie" powstała po wielu latach analiz badań medycznych, które nawet w środowisku medycznym są zupełnie nieznane. Dzięki wyjątkowemu talentowi 'szperacza", otrzymujemy dobrze udokumentowaną pozycję, bogatą w niezwykle istotne, a skrzętnie pomijane wyniki badań. Narracja nie jest oparta o przypuszczenia, sprawdzone doniesienia czy myślenie życzeniowe. Jest to owoc prac badawczych prowadzonych i zebranych w różnych zakątkach świata, podanych czytelnikowi w taki sposób, że lektura jest intrygująca od pierwszej do ostatniej strony. To pasjonująca wiedza pokrywająca się niemal w całości z wiedzą dr. Jana Kwaśniewskiego. Wiedza, która zapobiega i leczy. Zawarte w książce wskazówki są proste, naturalne i rozsądne. Zastosowane zarówno profilaktycznie jak i leczniczo przynoszą wyśmienite rezultaty. Skuteczność ich wynika z odbudowywania systemu nowych komórek, a poprzez to regenerację organów i 'postawienia na nogi" układu odpornościowego, a zatem i optymalizacji jego efektywności.”
http://www.optymalni.org....zeta&idart=1167

Tak że sam widzisz wcześniej regionalna szefowa optymalnych śrutowała B17, a teraz kolejna ważna postać w świecie optymalnych wychwala Ziębę. Ciekawe dlaczego optymalni szukają czegoś innego oprócz diety optymalnej? Czyżby już nie wierzyli Doktorowi Kwaśniewskiemu? A skoro wierzą to dlaczego szukają czegoś innego?

O proszę i w tym samym numerze Optymalnych, pan Marek Konopka ten który też zachwalał dietę optymalną co pisze:
„Wiemy, że witamina D normalnie powstaje w naszym organizmie pod wpływem działania promieni słonecznych. Niestety, mieszkamy na takiej szerokości geograficznej, gdzie przez znaczną część roku jest ich zdecydowanie za mało. Ponadto dużo czasu spędzamy w pracy, w zamkniętych pomieszczeniach, osoby starsze lub chore rzadko wychodzą z domu, a na dodatek mieszkamy często w dużych, zanieczyszczonych miastach. Należy więc albo zmienić dietę na bogatszą w witaminę D lub ją suplementować.”
http://www.optymalni.org....zeta&idart=1163

Jak to możliwe po raz kolejny że optymalni szukają czegoś innego poza dietą optymalną? To dieta działa tak dobrze że trzeba szukać czegoś innego?
A może Dr. Kwasniewski też dał sobie spokój z dietą, (gdyż publicznie nie udziela się już od kilku lat) i poświęca czas na szukanie czegoś innego.
Czyli znowu dopasowywanie konia do chomąto. :hah: :hah: :hah:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 21:37   

Mam oglądać pińcet filmów Zięby żeby zobaczyć to co już wiem? Pół godziny się chłopina męczył żeby opisać to co Kwaśniewski zawarł w kilku zdaniach. Mowa o tym jak Zięba tłumaczył to dlaczego tłuszcze zwierzęce są lepsze bo się nie utleniają. Spocił się przy tym jak niemowa przy telefonie.
Poza tym JW mówi że informacje trzeba czerpać z materiałów źródłowych a nie z youtube, tak więc filmy Zięby o kant tyłka potłuc.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 21, 2014 21:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 21:53   

Grzegorz R napisał/a:
Mam oglądać pińcet filmów Zięby żeby zobaczyć to co już wiem? Pół godziny się chłopina męczył żeby opisać to co Kwaśniewski zawarł w kilku zdaniach. Mowa o tym jak Zięba tłumaczył to dlaczego tłuszcze zwierzęce są lepsze bo się nie utleniają. Spocił się przy tym jak niemowa przy telefonie.

Udajesz że nie widzisz, jak sam się zapętliłeś. Ja nie wnikam co masz robić, mi to lata. Pokazuje ciekawostkę, jak znani optymalni promujący dietę optymalną szukają czegoś innego i to wychwalają że leczy różne choroby. Czyżby dieta nie działała? Przecież to dieta optymalna miała leczyć wszystkie choroby świata.
Nie dostrzegasz że optymalni wielbiąc pod niebiosa pana Ziębę, wrzucają cegły do ogródka Dr. Kwaśniewskiego i to w oficjalnym piśmie Optymalnych. Przecież Zięba zaleca suplementy, omega 3 (potępione przez synusia Doktora), i wiele innych rzeczy. :hah:

Grzegorz R napisał/a:
więc filmy Zięby o kant tyłka potłuc.
Powiedz to optymalnym, bo oni piszą całkiem inaczej o Ziębie niż Ty. A może Ciebie też wystrychnęli na dudka? :hah: :hah: :hah:
Dieta optymalna jest taka dobra że Optymalni szukają jeszcze czego innego. To są jaja jak berety : :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Nie Gru 21, 2014 21:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 22:15   

COOLER napisał/a:

Udajesz że nie widzisz, jak sam się zapętliłeś.


Nie znam tych wszystkich rewelacji o których piszesz. Odżywianie się według wskazówek Kwaśniewskiego, nie zobowiązuje do śledzenia wszystkiego co się dzieje w środowisku optymalnych.
Ty wiesz o tym więcej niż czołowi optymalni. Nie chcę ci niczego sugerować ale to nie jest normalne. Pwenie czytasz o tym nawet siedząc na klopie. To jest droga do pokoju bez klamek.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 21, 2014 22:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1371
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 22:50   

Grzegorz R napisał/a:
Psy szczekają, a optymalna karawana jedzie dalej ;]
Jest tu wielu miłośników badań prowadzonych na szczurach. Nawet redaktor naczelny zapałał miłością gorącą do tych zwierzątek.
http://www.urologiapolska.pl/artykul.php?1220



A czy szczury żyją na słońcu? Od wieków jeśli nie od tysięcy lat żyją w ukryciu bez słońca. Pewnie są do tego doskonale przystosowane i nie potrzebują witaminy D. Nie można porównywać tego do człowieka.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 22, 2014 10:02   

Piotrx napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Psy szczekają, a optymalna karawana jedzie dalej ;]
Jest tu wielu miłośników badań prowadzonych na szczurach. Nawet redaktor naczelny zapałał miłością gorącą do tych zwierzątek.
http://www.urologiapolska.pl/artykul.php?1220



A czy szczury żyją na słońcu? Od wieków jeśli nie od tysięcy lat żyją w ukryciu bez słońca. Pewnie są do tego doskonale przystosowane i nie potrzebują witaminy D. Nie można porównywać tego do człowieka.


Poruszyłeś istotną kwestię. Szczury potrzebują wit D lecz pobierają ją głównie z pożywienia. Są to jednak organizmy bardzo różne od ludzi, o innym mrtabolizmie. Dlatego naśmiewam się z badań w których szczury są materiałem porównawczym do ludzi. Jednak nadmiar czy skrajny niedobór wit D wywołuje podobne objawy u ludzi jak i u szczurów. Jednak podobne nie oznacza takie same i przy tej samej dawce na kg masy ciała.

http://artnewsletter.pl/artykuly/5/3.php
Taki jest cykl natury że zimą obniża się stężenie wit D żeby nie mnożyć się jak króliki. Wszystko ma swoje miejsce w naturze. Mimo to nadal są głupcy, którzy chcą poprawiać naturę.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 22, 2014 10:11, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Pon Gru 22, 2014 15:01   

Piotrx napisał/a:
A czy szczury żyją na słońcu? Nie można porównywać tego do człowieka.
Z tym się zgodzę, i dla przykładu przypomnę co pisał Dr. Ponomarenko, o badaniu w którym królikowi podawano cholesterol, królik wyzionął ducha i wyprowadzono z tego fobię cholesterolową o jego zabójczym działaniu.
Grzegorz R napisał/a:
Mimo to nadal są głupcy, którzy chcą poprawiać naturę.
Czyli Optymalni też? Bo chwalą pana Ziębę i witaminę D w swoim oficjalnym piśmie miesięczniku Optymalni. Ciekawe po co im pan Zięba, to już dieta optymalna im nie starczy do zdrowia, razem ze śrutowaniem B17? :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Pon Gru 22, 2014 15:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Pon Gru 22, 2014 21:39   

I kolejna ciekawostka drodzy Państwo, rzecz niespotykana, Optymalni na swojej głównej stronie reklamują i sprzedają książkę pana Jerzego Zięby, została stworzona specjalna strona do tej książki, proszę bardzo: http://www.optymalni.org.pl/?dzial=news&id=266

I jeszcze jak do końca tego roku się kupi to taniej wychodzi, super komentarz. :hah: :hah: :hah:
Ja nie mogę tego pojąć po co Optymalnym książka pana Zięby?, przecież pan Zięba zaleca suplementy, olej lniany, witaminę C, chelatację, itp.
Optymalni są tacy zdrowi i taka skuteczna jest dieta optymalna że oni potrzebują już czego innego. :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Pon Gru 22, 2014 21:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Wto Gru 23, 2014 00:29   

COOLER napisał/a:
I kolejna ciekawostka drodzy Państwo, rzecz niespotykana, Optymalni na swojej głównej stronie reklamują i sprzedają książkę pana Jerzego Zięby, została stworzona specjalna strona do tej książki, proszę bardzo: http://www.optymalni.org.pl/?dzial=news&id=266

I jeszcze jak do końca tego roku się kupi to taniej wychodzi, super komentarz. :hah: :hah: :hah:
Ja nie mogę tego pojąć po co Optymalnym książka pana Zięby?, przecież pan Zięba zaleca suplementy, olej lniany, witaminę C, chelatację, itp.
Optymalni są tacy zdrowi i taka skuteczna jest dieta optymalna że oni potrzebują już czego innego. :hah: :hah: :hah:

Optymalni obudzili się o kilka lat za późno. Mogli robić kasę jak Kwaśniewski był na topie, teraz to już żenada...

A Zięba naczytał się publikacji innych i zupełnie nie kuma cholesterolu lub nie potrafi artykułować swoich przemyśleń...
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
Ostatnio zmieniony przez gudrii Wto Gru 23, 2014 00:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1371
Wysłany: Wto Gru 23, 2014 20:04   

Grzegorz R napisał/a:


http://artnewsletter.pl/artykuly/5/3.php
Taki jest cykl natury że zimą obniża się stężenie wit D żeby nie mnożyć się jak króliki. Wszystko ma swoje miejsce w naturze. Mimo to nadal są głupcy, którzy chcą poprawiać naturę.


Wszystko w nadmiarze szkodzi, należy uzupełniać tylko braki. To oczywiste, ze witamina D poprawia zdolności rozrodcze u kobiet a potencję u mężczyzn. Jak ktoś ma z tym problemy może sprawdzić na sobie.
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Wto Gru 23, 2014 20:41   

gudrii napisał/a:
Optymalni obudzili się o kilka lat za późno. Mogli robić kasę jak Kwaśniewski był na topie, teraz to już żenada...
To nie tak, że Optymalni robią kasę na książce pana Zięby, to zbytnie uproszczenie. Nawet jeśli jest ona sprzedawana przez Optymalnych, to pieniądze z jej sprzedaży w większości trafiają do autora czyli pana Zięby.
Chodzi zupełnie o co innego. To że dieta optymalna to żenada, to właśnie po tym widać, że Optymalni już szukają czegoś innego dla poprawy zdrowia, a nie diety optymalnej, którą defakto przecież stosują. Zatem jasno widać jak skuteczna jest dieta optymalna, że do zdrowia panicznie potrzebują zupełnie czego innego. Słusznie napisałeś, to żenada totalna. :hah: :hah: :hah:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Gru 23, 2014 21:56   

Piotrx napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:


http://artnewsletter.pl/artykuly/5/3.php
Taki jest cykl natury że zimą obniża się stężenie wit D żeby nie mnożyć się jak króliki. Wszystko ma swoje miejsce w naturze. Mimo to nadal są głupcy, którzy chcą poprawiać naturę.


Wszystko w nadmiarze szkodzi, należy uzupełniać tylko braki. To oczywiste, ze witamina D poprawia zdolności rozrodcze u kobiet a potencję u mężczyzn. Jak ktoś ma z tym problemy może sprawdzić na sobie.


Dla większości ludzi takie badania są jak Test Rorschacha, każdy zobaczy to co chce zobaczyć.
Tylko jednostki o analitycznym umyśle i dużej wiedzy wyciągną właściwe wnioski.

.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Gru 23, 2014 21:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Łysica 

Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 65
Wysłany: Wto Gru 23, 2014 23:04   

No to niby jeśli są braki wit.D, to dlaczego podczas ekspozycji na słońce zmieniam kolor skóry?
Dlaczego murzyni mają ciemną karnację skóry? Co niektórzy wręcz czarni jak asfalt?
Dlaczego kuzynka (śniada karnacja), dostała poparzeń od słońca, nie opalając się na plaży plackiem leżąc tylko spacerując w Hiszpani?
Pytań jest wiele, ale czy ktoś zna sensowną odpowiedź?
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 36
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 11:41   

Łysica napisał/a:
No to niby jeśli są braki wit.D, to dlaczego podczas ekspozycji na słońce zmieniam kolor skóry?
Dlaczego murzyni mają ciemną karnację skóry? Co niektórzy wręcz czarni jak asfalt?
Dlaczego kuzynka (śniada karnacja), dostała poparzeń od słońca, nie opalając się na plaży plackiem leżąc tylko spacerując w Hiszpani?
Pytań jest wiele, ale czy ktoś zna sensowną odpowiedź?

Też tak się nad tym zastanawiam bo przecież jaśniejsze bardziej odbija światło więc jest to na logike lepszy mechanizm przystosowawczy niż bycie czarnym i absorbowanie ciepła ze światła, zwłaszcza w afryce gdzie jest po 40 stopni codziennie. Jeśli chodzi o ciepło to nie tylko skóra u murzynów jest przystosowana ale też i np. szerszy nos i większe wargi więc nie można tu rozważać samej skóry w kwestii przystosowania do słońca.
Zastanawia mnie po co ta skóra ciemnieje, jednak myślę że to co gada zięba to bzdura że jak już mamy dośc witaminy to skóra ciemnieje. Bo przecież jest to niby mechanizm obronny przed poparzeniami to organizm nie będzie czekał aż sie "naładuje" wit D tylko od razu ciemnieje żeby nie było poparzeń? Jest czynnik jest reakcja, a witD po drodze... przy okazji.
_________________
"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy ... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i agentów ubezpieczeniowych."
Ostatnio zmieniony przez daniel_K Czw Gru 25, 2014 11:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 12:55   

daniel_K napisał/a:
Zastanawia mnie po co ta skóra ciemnieje, jednak myślę że to co gada zięba to bzdura że jak już mamy dośc witaminy to skóra ciemnieje. Bo przecież jest to niby mechanizm obronny przed poparzeniami to organizm nie będzie czekał aż sie "naładuje" wit D tylko od razu ciemnieje żeby nie było poparzeń? Jest czynnik jest reakcja, a witD po drodze... przy okazji.
Dokładnie jest tak jak piszesz. Zięba nie mówi że jak już mamy dość witaminy D to skóra ciemnieje. On mówi że opalenizna świadczy o tym że na słońcu za bardzo się spiekamy, organizm nam już mówi że ma za dużo słońca, a my wiemy lepiej bo chcemy być bardziej opaleni.
Tutaj Zięba mówi to wyraźnie: https://www.youtube.com/w...IBcAPg#t=21m55s

Jakby nie patrzeć to by się zgadzało, ludzie w tym celu wymyślili kremy z filtrami i dalej się godzinami opalają, spiekają, takie coś może doprowadzić do raka skóry.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 15:38   

samarytaninn napisał/a:
daniel_K napisał/a:
Zastanawia mnie po co ta skóra ciemnieje, jednak myślę że to co gada zięba to bzdura że jak już mamy dośc witaminy to skóra ciemnieje. Bo przecież jest to niby mechanizm obronny przed poparzeniami to organizm nie będzie czekał aż sie "naładuje" wit D tylko od razu ciemnieje żeby nie było poparzeń? Jest czynnik jest reakcja, a witD po drodze... przy okazji.
Dokładnie jest tak jak piszesz. Zięba nie mówi że jak już mamy dość witaminy D to skóra ciemnieje. On mówi że opalenizna świadczy o tym że na słońcu za bardzo się spiekamy, organizm nam już mówi że ma za dużo słońca, a my wiemy lepiej bo chcemy być bardziej opaleni.
Tutaj Zięba mówi to wyraźnie: https://www.youtube.com/w...IBcAPg#t=21m55s

Jakby nie patrzeć to by się zgadzało, ludzie w tym celu wymyślili kremy z filtrami i dalej się godzinami opalają, spiekają, takie coś może doprowadzić do raka skóry.


Czerniak występuje prawie wyłącznie u ludzi rasy celtyckiej, nordyckiej, także u tych z domieszką typu alpejskiego, dynarskiego, baskijskiego. Czerniakowi u tych ludzi sprzyja mała ekspozycja na światło słoneczne a nie intensywne opalanie. Podobnie jest u czarnoskórych, u których czerniak pojawia się czasem na skórze po wewnętrznej części dłoni lub na podeszwach stóp. Występuje on u czarnoskórych, którzy zamieszkali na obszarach o małym nasłonecznieniu. Praktycznie nie występuje u murzynów w afryce.
Masowe używanie kremów z filtrem spowodowało lawinowy wzrost zachorowań na czerniaka, który kiedyś występował niezwykle rzadko.
Nie ma jednoznacznych badań co do tego że nawet bardzo intesywne opalanie może spowodować raka skóry. Wiadomo tylko że w niektórych przypadkach może przyspieszyć jej starzenie.
Plus dla Zięby za to że wspomniał o naświetlaniu lampami i o różnicy jakościowej pomiędzy witaminą D z syntezy skórnej a tej z suplementów.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 25, 2014 15:51, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 15:58   

Łysica napisał/a:
No to niby jeśli są braki wit.D, to dlaczego podczas ekspozycji na słońce zmieniam kolor skóry?
Dlaczego murzyni mają ciemną karnację skóry? Co niektórzy wręcz czarni jak asfalt?
Dlaczego kuzynka (śniada karnacja), dostała poparzeń od słońca, nie opalając się na plaży plackiem leżąc tylko spacerując w Hiszpani?
Pytań jest wiele, ale czy ktoś zna sensowną odpowiedź?

Stężenie wit D nie ma wpływu na to ile melaniny wytworzy się w skórze do jej ochrony przed nadmiernym promieniowaniem uv. Tylko wit A i karoteny powodują szybsze opalanie.
Witaminy A, D, E, K mają swoje zadania w których są wyspecjalizowane ale każda z nich ma także wspólne funkcje, na przykład wszystkie są antyoksydantami. Jeśli dostarcza się wszystkie we w miarę wystarczających ilościach to część zużywana jest do syntezy białek, współpracy z HGH itp, a reszta do procesów zapobiegających nadmiernemu utlenianiu.
Jeśli jest spory niedobór którejś z nich to reszta musi przejąć częściowo jej funkcje.
Zależności jest bardzo dużo bo wszystkie połnią wiele funkcji. A,D,E są odpowiedzialne między innymi za płodność. To nie tylko wit D jak sugerował Piotrx.

Można pisać o tych zależnościach tygodniami. Tylko po co? Lepiej dosytarczać ich z pożywiernia mniej więcej w proporcjach naturalnych, tzn wit A około 50 razy więcej niż D, wit E trzy razy mniej niż D i wit K wychodzi około 100 razy mniej niż E.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 25, 2014 16:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 16:33   

Grzegorz R napisał/a:
Czerniak występuje prawie wyłącznie u ludzi rasy celtyckiej, nordyckiej, także u tych z domieszką typu alpejskiego, dynarskiego, baskijskiego. Czerniakowi u tych ludzi sprzyja mała ekspozycja na światło słoneczne a nie intensywne opalanie. Podobnie jest u czarnoskórych, u których czerniak pojawia się czasem na skórze po wewnętrznej części dłoni lub na podeszwach stóp. Występuje on u czarnoskórych, którzy zamieszkali na obszarach o małym nasłonecznieniu. Praktycznie nie występuje u murzynów w afryce.
Poniekąd częściowo można się zgodzić z tym co napisałeś. Zatem przeginka z opalaniem się, jak, i niedobory witaminy D mogą prowadzić do raka. Do Afryki raczej nikt nie emigruje zatem rodzimych mieszkańców Afryki natura jakoś zabezpieczyła przed nadmiarem słońca. W słonecznej Australii już tak kolorowo nie jest, podobnie jak w USA gdzie jest spora ilość migracji:

„Czerniak jest przyczyną niemal 75% zgonów spowodowanych nowotworami złośliwymi skóry. Rocznie na całym świecie notuje się 92 000 nowych przypadków czerniaka. Zachorowalność na czerniaka skóry wzrasta stale wśród białej populacji – od 3 do 7% rocznie – przez ostatnie 30 lat. Wzrost zachorowań jest wynikiem zwiększonej i wcześniejszej wykrywalności. U ludzi rasy białej zapadalność na czerniaka wzrasta w sposób dramatyczny w miarę przesuwania się miejsca zamieszkania w kierunku równika. Dotyczy to zwłaszcza białej populacji zamieszkującej Australię (głównie stan Queensland), gdzie notuje się najwyższy wzrost zachorowalności, wynoszący ok. 40 przypadków na 100 000 mieszkańców, oraz USA (przede wszystkim Kalifornia, Floryda, Hawaje). Wysoki wzrost zachorowań na czerniaka dotyczy też ludności żydowskiej w Izraelu (ok. 11%) i ludności białej w Nowej Zelandii (ok. 7%). Wśród ludności afrykańskiej i azjatyckiej zachorowalność zmniejsza się. W Europie zapadalność na czerniaka skóry zmniejsza się geograficznie w kierunku południowym, co wynika z ciemniejszego koloru skóry mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. W krajach północnej Europy wzrost zapadalności na czerniaka wynosi około 6%. Większą zapadalność na czerniaka ujawniono również wśród mieszkańców Szwajcarii i austriackiego Tyrolu. Głównymi przyczynami są – zależne od wysokości – większe narażenie na promieniowanie ultrafioletowe oraz uprawianie sportów wysokogórskich (np. wspinaczki) przez mieszkańców tych okolic. Największą zachorowalność na czerniaka w Europie notuje się w Norwegii. Wzrost zachorowań jest w dużym stopniu związany z narastającą tendencją do podróżowania i intensywnego opalania się.”
http://www.medonet.pl/dol...niak,index.html
Ostatnio zmieniony przez samarytaninn Czw Gru 25, 2014 16:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 17:52   

Niska zawartość selenu w warzywach, o czym wspominał Zięba, może być istotnie problemem.
Jednak tzw rośliny inwazyjne, czyli te intensywnie pobierające minerały z gleby, nadal charakteryzują się dużą zawartością selenu. Do najpopularniejszych należy orzech włoski. Chociaż nie wiem dlaczego włoski jeśli ta roślina pochodzi z chin.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Gru 25, 2014 17:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1961
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Gru 25, 2014 19:41   

COOLER napisał/a:
gudrii napisał/a:
Optymalni obudzili się o kilka lat za późno. Mogli robić kasę jak Kwaśniewski był na topie, teraz to już żenada...
To nie tak, że Optymalni robią kasę na książce pana Zięby, to zbytnie uproszczenie. Nawet jeśli jest ona sprzedawana przez Optymalnych, to pieniądze z jej sprzedaży w większości trafiają do autora czyli pana Zięby.
Chodzi zupełnie o co innego. To że dieta optymalna to żenada, to właśnie po tym widać, że Optymalni już szukają czegoś innego dla poprawy zdrowia, a nie diety optymalnej, którą defakto przecież stosują. Zatem jasno widać jak skuteczna jest dieta optymalna, że do zdrowia panicznie potrzebują zupełnie czego innego. Słusznie napisałeś, to żenada totalna. :hah: :hah: :hah:

Nie napisałem że DO to żenada. Napisałem że żenadą jest sprzedawanie książek itd. teraz kiedy popularność Kwaśniewskiego jest znikoma lub nawet nie istnieje. Zważ na to że mówię tu z punktu widzenia czysto ekonomicznego. Profity z popularności wyciąga się kiedy jest się na TOP-ie, a nie w stadium agonalnym (lub pod ziemią).
Tylko do tego się odnosiłem.

Oczywiście, w czasach kiedy Jan Kwaśniewski był popularny nie miał on takich możliwości jakie dziś mamy my. Aczkolwiek był popularny w US więc miał dojście do międzynarodowego rynku. Ale to nie istotne, zrobił dobrze dla promowania diety wysoko tłuszczowej i niech tak pozostanie (bo tak faktycznie jest!).

Zięba dociera do jakiejkolwiek dystrybucji może i stara się sprzedawać swój "towar". Czy jest on dla mnie wiarygodny? Nie.

Myślę że "optymalni" nie mają ze sprzedaży jego książek prawie nic (po za jedną lub dwoma osobami które być może biorą jakiś procent...). Generalnie ta droga dotarcia do rynku (poprzez) "optymalnych" nie jest dziś warta przysłowiowej świeczki. No chyba że ktoś ma gruby portfel (Zięba go nie ma...).

Uproszczeniem natomiast jest takie bezpośrednie łączenie koloru skóry z ilością wytwarzanej wit D i wpływem tego "miksu" na powstawanie nowotworów lub czegokolwiek.

A co to jest pigment? Jaką rolę odgrywa tu sama temperatura ciała i jego otoczenia na różne narządy? Różne promieniowanie słoneczne w zależności od lokalizacji i godziny? (ekspozycja) Skład potu? Używanie "blokerów" promieniowania słonecznego? Używanie okularów z filtrami? A może to właśnie wzrost sprzedaży okularów z filtrami UV ma coś wspólnego z rakiem skóry?

Cytat:
Stężenie wit D nie ma wpływu na to ile melaniny wytworzy się w skórze do jej ochrony przed nadmiernym promieniowaniem uv. Tylko wit A i karoteny powodują szybsze opalanie.
Witaminy A, D, E, K mają swoje zadania w których są wyspecjalizowane ale każda z nich ma także wspólne funkcje, na przykład wszystkie są antyoksydantami.


Z własnych obserwacji (co zgadza się z obserwacjami Ajonusa... :D ). Ilekroć przejdę na prawie 100% surowiznę po pierwszym wstępnym okresie gdzie mam wrażenie że moja skóra wręcz blednie następnie robi się ona może nie ciemniejsza ale nabiera "żywych" barw i pigmentacja wydaje się być bardziej wyrazista (generalnie mam śniady kolor cery, taki jakby Gruzin). Ale to nie ma znaczenia i tak.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 00:41   

gudrii napisał/a:
Nie napisałem że DO to żenada. Napisałem że żenadą jest sprzedawanie książek itd. teraz kiedy popularność Kwaśniewskiego jest znikoma lub nawet nie istnieje. Zważ na to że mówię tu z punktu widzenia czysto ekonomicznego. Profity z popularności wyciąga się kiedy jest się na TOP-ie, a nie w stadium agonalnym (lub pod ziemią).
Tylko do tego się odnosiłem.

Oczywiście, w czasach kiedy Jan Kwaśniewski był popularny nie miał on takich możliwości jakie dziś mamy my. Aczkolwiek był popularny w US więc miał dojście do międzynarodowego rynku. Ale to nie istotne, zrobił dobrze dla promowania diety wysoko tłuszczowej i niech tak pozostanie (bo tak faktycznie jest!).

Zięba dociera do jakiejkolwiek dystrybucji może i stara się sprzedawać swój "towar". Czy jest on dla mnie wiarygodny? Nie.

Myślę że "optymalni" nie mają ze sprzedaży jego książek prawie nic (po za jedną lub dwoma osobami które być może biorą jakiś procent...). Generalnie ta droga dotarcia do rynku (poprzez) "optymalnych" nie jest dziś warta przysłowiowej świeczki. No chyba że ktoś ma gruby portfel (Zięba go nie ma...).
Wyjaśnijmy kilka rzeczy. To że popularność Kwaśniewskiego spadła lub nawet nie istnieje, świadczy o jego diecie, która w proponowanej przez niego wersji okazała się szkodliwa i nie dokonała cudów tak idealnych jakie są opisane w książkach.
Oczywiście Kwaśniewski ma zasługę dla promowania diety wysokotłuszczowej, ale gdyby się zreformował i błędy poprawił wtedy kiedy mu proponowano dziś byłby na topie, dietę by przebadano i argument mocny by się miało.
Jeśli chodzi o Ziębę, to nie chodziło o rozpatrywanie czy jego metody są skuteczne, ani to czy Zięba szuka dojścia do rynku. Mnie te sprawy nie interesują.
Chodzi o prostą zasadę, że Optymalni reklamując książkę pana Zięby i ją autoryzując, pokazują sami że ich dieta jest do d..y. Bo jeżeli dieta optymalna jest skuteczna to po co im metody pana Zięby i zachwycanie się nimi na potęgę? Przecież to co pan Zięba proponuje (suplementy, olej lniany, chelatacja, witamina C) całkowicie kłóci się z dietę optymalną, Kwaśniewskim, i tym co proponują Optymalni.
To nie pan Zięba potrzebuje Optymalnych ale jak widać to Optymalni potrzebują pana Zięby i tego co on proponuje.
Poniższe zdjęcie z okładki najnowszego wydania Optymalnych fajnie pokazuje „optymalne dopasowywanie konia do chomąta”.http://www.optymalni.org....ial=miesiecznik
Ostatnio zmieniony przez COOLER Pią Gru 26, 2014 00:43, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 09:24   

gudrii napisał/a:
Nie napisałem że DO to żenada[/u]. Napisałem że żenadą jest sprzedawanie książek itd. teraz kiedy popularność Kwaśniewskiego jest znikoma lub nawet nie istnieje. Zważ na to że mówię tu z punktu widzenia czysto ekonomicznego. Profity z popularności wyciąga się kiedy jest się na TOP-ie, a nie w stadium agonalnym (lub pod ziemią).
Tylko do tego się odnosiłem.

Oczywiście, w czasach kiedy Jan Kwaśniewski był popularny nie miał on takich możliwości jakie dziś mamy my. Aczkolwiek był popularny w US więc miał dojście do międzynarodowego rynku. Ale to nie istotne, zrobił dobrze dla promowania diety wysoko tłuszczowej i niech tak pozostanie (bo tak faktycznie jest!).

Zięba dociera do jakiejkolwiek dystrybucji może i stara się sprzedawać swój "towar". Czy jest on dla mnie wiarygodny? Nie.

Myślę że "optymalni" nie mają ze sprzedaży jego książek prawie nic (po za jedną lub dwoma osobami które być może biorą jakiś procent...). Generalnie ta droga dotarcia do rynku (poprzez) "optymalnych" nie jest dziś warta przysłowiowej świeczki. No chyba że ktoś ma gruby portfel (Zięba go nie ma...).

Uproszczeniem natomiast jest takie bezpośrednie łączenie koloru skóry z ilością wytwarzanej wit D i wpływem tego "miksu" na powstawanie nowotworów lub czegokolwiek.

A co to jest pigment? Jaką rolę odgrywa tu sama temperatura ciała i jego otoczenia na różne narządy? Różne promieniowanie słoneczne w zależności od lokalizacji i godziny? (ekspozycja) Skład potu? Używanie "blokerów" promieniowania słonecznego? Używanie okularów z filtrami? A może to właśnie wzrost sprzedaży okularów z filtrami UV ma coś wspólnego z rakiem skóry?

Z własnych obserwacji (co zgadza się z obserwacjami Ajonusa... :D ). Ilekroć przejdę na prawie 100% surowiznę po pierwszym wstępnym okresie gdzie mam wrażenie że moja skóra wręcz blednie następnie robi się ona może nie ciemniejsza ale nabiera "żywych" barw i pigmentacja wydaje się być bardziej wyrazista (generalnie mam śniady kolor cery, taki jakby Gruzin). Ale to nie ma znaczenia i tak.

Koloryt skóry jest odzwierciedleniem stanu zdrowia. Skóra jest największym organem naszego ciała. Na podstawie jej wyglądu można określić w jakiej kondycji jest organizm.

Co do finansów o których tak ochoczo dyskutujecie, to bez względu na to kto chce zarobić na chorych ludziach jest gnojem.
Trzeba oddać sprawiedliwość na przykład Słoneckiemu że nie zdziera z ludzi, którzy zwracają się do niego o pomoc. Pod tym względem nie można mu nic zarzucić. Mimo to jeszcze trochę nauki przed nim, bo w artykule o wit D pomylił melaninę z melatoniną.
Z drugiej strony jest kilka związków o podobnej nazwie i łatwo pomylić melaninę z melatoniną lub melaminą. Ale wiedząc o tym lepiej przyswoić sobie nazewnictwo bo pisząc artykuł w którym wspomina się o melaninie trzeba będzie kiedyś poszerzyć artykuł także o neuromelaninę, tym bardziej że biosłone zajmuje się także tematem SM.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 26, 2014 09:39, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 15:20   

Grzegorz R napisał/a:
Witaminy A, D, E, K mają swoje zadania w których są wyspecjalizowane ale każda z nich ma także wspólne funkcje, na przykład wszystkie są antyoksydantami. Jeśli dostarcza się wszystkie we w miarę wystarczających ilościach to część zużywana jest do syntezy białek, współpracy z HGH itp, a reszta do procesów zapobiegających nadmiernemu utlenianiu.
Jeśli jest spory niedobór którejś z nich to reszta musi przejąć częściowo jej funkcje.
Zależności jest bardzo dużo bo wszystkie połnią wiele funkcji. A,D,E są odpowiedzialne między innymi za płodność. To nie tylko wit D jak sugerował Piotrx.
Można pisać o tych zależnościach tygodniami. Tylko po co? Lepiej dosytarczać ich z pożywiernia mniej więcej w proporcjach naturalnych, tzn wit A około 50 razy więcej niż D, wit E trzy razy mniej niż D i wit K wychodzi około 100 razy mniej niż E.
To co piszesz to prawda Zięba też to mówi. Witaminy A, E, C, K1 bez problemu uzupełnisz z żywności. Problemem jest witamina K2 i D, których jest mało w żywności (nawet jeśli odżywiasz się niskowęglowodanowo), a organizm też ich potrzebuje.

P.S, nie ma witaminy K, jest K1 i K2.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 16:21   

Zapewniam cię samarytaninie że jest także witamina K3, K4, K5. A witamina D to 16 podobnych chemicznie związków. Mimo to piszesz o niej "witamina D".
K2 może być syntetyzowana w organizmie z K1 przy pięćdziesięcioprocentowej stracie K1. Tak się też dzieje w przypadku syntezy witaminy A z beta karotenu.
Nasz mądry Zięba nie tłumaczy jednak że wit E jako antykoagulant jest antagonistą wit K, jeśli jest jej zbyt dużo, a jest jej zbyt dużo bo jest dodawana do żywności jako konserwant. To jeszcze bardziej pogłębia deficyt wit K.
Trzeba więc kupować świeżą żywność.

Trzeba też pamiętać że witaminy dodawane do żywności jako konserwanty to czyste syntetyki, najczęściej bardzo odbiegające działaniem od tych naturalnych.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 26, 2014 16:36, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 17:48   

Mam wrażenie że dużo witaminy K i D musi zalegać w magazynach firm farmaceutycznych. Niektóre argumenty używane przez namawiających do ich suplementowania są tak debilne że nie wymagają nawet komentarza.
Biorąc pod uwagę cenę suplementów z witaminami K i D , można stwierdzić że koszt ich wytworzenia jest spory.
Nadal nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie jak ludzkość przetrwała do tego czasu bez suplementów z witaminami K i D? Przecież skutki jej niedoborów, opisywane tu i ówdzie, są tak straszne że 80% ludzkości już powinna konać w męczarniach.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pią Gru 26, 2014 17:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 18:04   

Grzegorz R napisał/a:
Mam wrażenie że dużo witaminy K i D musi zalegać w magazynach firm farmaceutycznych. Niektóre argumenty używane przez namawiających do ich suplementowania są tak debilne że nie wymagają nawet komentarza.
Biorąc pod uwagę cenę suplementów z witaminami K i D , można stwierdzić że koszt ich wytworzenia jest spory.
Pisząc tak idziesz po bandzie, bo dietę optymalną stawiasz od tego jeszcze trzy poziomy niżej, skoro optymalni zafascynowali się metodami pana Zięby i je propagują. :hah: :hah: :hah:
A przecież kogo jak kogo, ale optymalnych nie można posądzać o zmowę z farmacją. A pamiętaj miesięcznik Optymalni jest polecany przez samego Jana Kwaśniewskiego, jest to nawet napisane na okładce. :hah: :hah: :hah:
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Pią Gru 26, 2014 21:43   

Grzegorz R napisał/a:
Nadal nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie jak ludzkość przetrwała do tego czasu bez suplementów z witaminami K i D? Przecież skutki jej niedoborów, opisywane tu i ówdzie, są tak straszne że 80% ludzkości już powinna konać w męczarniach.
To nie takie proste jak statystyka. Choć jakby nie patrzeć to by się jakoś zazębiało. Liczba nowotworów na świecie lawinowo rośnie (jednym z czynników jest niedobór witaminy D), ale jeszcze większym zabójcom od chorób nowotworowych na świecie są choroby układu krążenia (niedobór K2mk7).

Oczywiście to też nie takie proste jak to napisałem bo też swoją rolę odgrywa odżywianie się, truizm i chemizacja zarówno środowiska jak i żywności.

Z niedoborami czegokolwiek jakiś czas możesz żyć, ale wszystko do czasu, identycznie jak żywiąc się śmieciowo. Z czasem trafisz do lekarza, a ten nie zbada czy masz jakiekolwiek niedobory (bo nawet o tym nie wie) tylko dostaniesz leki, jak to fajnie tłumaczy Zięba.

Zobacz ile ludzi choruje na tarczycę, a tak naprawdę część z nich ma tylko niedobór jodu (oczywiście nie wszyscy ale część ma). Zauważył to nawet kiedyś Słonecki zalecając takim przyjmowanie kelpu z suplementu i problemy z tarczycą minęły.
Czytałem wypowiedź na forum chorej dziewczyny na RSZ. W Polsce reumatolog chciał jej aplikować sterydy, na bóle. Jak wyjechała do pracy w Irlandii i poszła do Irlandzkiego reumatologa, to z automatu dostała witaminę D, po kilku miesiącach CRP jej spadło, i bóle też ustąpiły. To tylko pokazuje jak polscy lekarze są niedouczeni.

Słusznie pisze w tym wątku COOLER, coś musi być na rzeczy, skoro tematem na poważnie zainteresowali się stosujący dietę Kwaśniewskiegom którą przecież sam zachwalasz. Może im też czegoś brakuje?
 
     
g69 

Wiek: 53
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 10:02   

samarytaninn
Widzę ,że piszesz z bardzo dużym przekonaniem.
Jak ,to wygląda u Ciebie w praktyce?
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 14:49   

Nie piszę tego z przekonaniem, są to najwyżej pewne tezy do dyskusji, o których można dyskutować na tym forum, czyli przeciwnie do Biosłone gdzie guru zawyje że czarne jest białe i stado baranów musi to samo powtarzać. Nawet jeśli czarne jest czarne to jeśli guru powie że białe to tak jest.

Sam nie biorę witaminy D, gdyż nie wiem jaki mam jej poziom. W przyszłości na pewno sprawdzę.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 15:24   

samarytaninn napisał/a:
Słusznie pisze w tym wątku COOLER, coś musi być na rzeczy, skoro tematem na poważnie zainteresowali się stosujący dietę Kwaśniewskiegom którą przecież sam zachwalasz. Może im też czegoś brakuje?


Cooler ma duże problemy z pamięcią. Nie pamięta co pisał w poprzednim poście, dlatego w każdym pisze to samo.
Żywienie optymalne polecam bo jest to dobry sposób odżywiania. Nie jestem zbyt ciekaw czym obecnie zainteresowali się optymalni. Może to być zięba, może Fidel Castro. To nie ma znaczenia.

Czy czegoś brakuje optymalnym? Napewno rozsądku. Czasem brakuje go także Witoldowi Jarmołowiczowi. Szczególnie widać to w jego wypowiedziach o wit K i D. Ale błądzić jest rzeczą ludzką.
Mówi on że ryby są be bo zawierają dużo rtęci. Paradoksalnie, wraz ze zmniejszaniem się ilości spożywanych ryb, rośnie liczba chorób cywilizacyjnych.
Opisywałem tu kiedyś w jaki sposób zrobiono ludzi w bambuko, udowadniając szkodliwość awidyny z białek jaj. Podawano kurczakom surowe białka jaj i nic więcej. Kurczaki wykazywały po jakimś czasie schorzenia typowe dla dużego niedoboru biotyny. Okrzyknięto więc awidynę szkodliwą anytywitaminą i dali się na to nabrać nawet ci którzy z własnych doświadczeń wiedzieli że picie całych surowych jaj w dawnych czasach nie wywoływało pelagry, nawet jeśli piło się tych jaj bardzo dużo. Żółtko to jedno z najbogatszych żródeł biotyny. Awidyny jest tak niewiele że nie była by w stanie wiązać całej biotyny. Ale same białka są w stanie doprowadzić do niedoboru biotyny. Tyle że nikt nie pije samych surowych białek jaj.
Ryby zawierają rtęć ale też selen, który usuwa ją z przestrzeni międzykomórkowych. Zawierają też dużo aminokwasów będących prekursorami glutationu i karnozyny, związków które chronią przed szkdliwym działaniem metali ciężkich.
Bardziej obawiałbym się diety z niewielką zawartością białka zwierzęcego, nawet jeśli rtęci w produktach żywnościowych było by o wiele mniej.
Szprotki czy śledzie zawierają znikome ilości rtęci a są dobrym żródłem wit D. Wystarczyło by je jeść 3 razy w tygodniu. 200-300 gram co drugi dzień w zupełności wystarczy.
Żeby przekroczyć dopuszczalną normę rtęci trzeba by zjadać codziennie kilogram szprotek.
Zresztą są przecież na świecie społeczności gdzie ryby są podstawą diety i nikt tam nie wykazuje zatrucia rtęcią.
Ogłupianie ludzi sięga już zenitu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 27, 2014 15:57, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 16:45   

Grzegorz R napisał/a:
Cooler ma duże problemy z pamięcią. Nie pamięta co pisał w poprzednim poście, dlatego w każdym pisze to samo.
Żywienie optymalne polecam bo jest to dobry sposób odżywiania. Nie jestem zbyt ciekaw czym obecnie zainteresowali się optymalni. Może to być zięba, może Fidel Castro. To nie ma znaczenia.
Łoj, COOLER nie ma problemów z pamięcią, to Optymalni je mają. Oni też są na diecie optymalnej, również ją polecają, i jednocześnie zachwalają metody pana Zięby które kłócą się z całkowicie z założeniami diety optymalnej. :hah: :hah: :hah:
Grzegorz R napisał/a:
Czy czegoś brakuje optymalnym? Napewno rozsądku.
Niemożliwe przecież Doktor Kwaśniewski pisze że dieta optymalna poprawia myślenie.
A może Optymalnym pełni zdrowia brakuje skoro zachwycają się metodami pana Zięby. Gdyby byli zdrowi olali by całkowicie metody pana Zięby, a tu wręcz przeciwnie. :hah: :hah: :hah:
Grzegorz R napisał/a:
Mówi on że ryby są be. Paradoksalnie, wraz ze zmniejszaniem się ilości spożywanych ryb, rośnie liczba chorób cywilizacyjnych.
I znowu po bandzie, to przecież nie kto inny jak Doktor Kwaśniewski pisze że ryby są be. :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Sob Gru 27, 2014 16:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 17:11   

COOLER napisał/a:
znowu po bandzie, to przecież nie kto inny jak Doktor Kwaśniewski pisze że ryby są be. :hah: :hah: :hah:

Kwaśniewski wyraźnie stwierdził że białko ryb ma niższą wartość biologiczną niż białko wieprzowe. Nie minął się w tym stwierdzeniu z prawdą.
To jest jednak kwestia odrębna od tej którą porusza Witold Jarmołowicz, strasząc rtęcią w rybach.

JW przejął wiele poglądów JK. Nie wnikam w to dlaczego.
Paradoksem jest też to że JW wskazuje niekiedy dietę japońską jako tą która może zapwenić długie życie, a z drugiej strony straszy rtęcią w rybach. Przecież podstawą diety Japończyków są ryby.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 27, 2014 17:20, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 17:42   

Grzegorz R napisał/a:
Kwaśniewski wyraźnie stwierdził że białko ryb ma niższą wartość biologiczną niż białko wieprzowe. Nie minął się w tym stwierdzeniu z prawdą.
To jest jednak kwestia odrębna od tej którą porusza Witold Jarmołowicz, strasząc rtęcią w rybach.
Doktor Kwaśniewski pisze o rybach:
„Spożycie ryb w Polsce jest niewielkie. Ryby przestały być tanim źródłem białka. Skład mięsa odbiega znacznie od składu ciała ludzkiego, a więc i jego przydatność w żywieniu jest mała. Nawet tłuste ryby: łosoś, śledź, płoć, karp, czy węgorz maja mniej tłuszczu niż baranina czy wieprzowina. Ryby jako produkt spożywczy zawierają dużo odpadów i dużo wody.”
Grzegorz R napisał/a:
JW przejął wiele poglądów JK. Nie wnikam w to dlaczego.
Doktor Kwaśniewski też przejął wiele poglądów innych, a nie podając literatury z jakiej korzystał, sobie je przypisał.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Gru 27, 2014 19:57   

samarytaninn napisał/a:
Nie piszę tego z przekonaniem, są to najwyżej pewne tezy do dyskusji, o których można dyskutować na tym forum, czyli przeciwnie do Biosłone gdzie guru zawyje że czarne jest białe i stado baranów musi to samo powtarzać. Nawet jeśli czarne jest czarne to jeśli guru powie że białe to tak jest.

Sam nie biorę witaminy D, gdyż nie wiem jaki mam jej poziom. W przyszłości na pewno sprawdzę.

Scorupion wspomniał o twoim poście, zakładając na Biosłone temat "siła oddziaływania biosłone". Twierdzi że pobyt na biosłone tak zrył ci beret że wzdychasz do nich w każdym poście na dd.

Ale myślę że nie masz powodu do obaw, jeśli podczas szczytowania nie wykrzykujesz imienia mistrza ;D
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Sob Gru 27, 2014 19:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 09:54   

COOLER napisał/a:
przecież Doktor Kwaśniewski pisze że dieta optymalna poprawia myślenie.
A może Optymalnym pełni zdrowia brakuje skoro zachwycają się metodami pana Zięby. Gdyby byli zdrowi olali by całkowicie metody pana Zięby, a tu wręcz przeciwnie. :hah: :hah: :hah:

Dieta optymalna poprawia myślenie, ale nie zrobi z debila geniusza.
JW twierdzi że ludzki organizm jest homeostatem. Coś w tym prawdy jest, bo jeśli ktoś urodził się idiotą, to pomimo dobrego odżywiania, oganizm będzie dążył do utrzymania takiego stanu intelektualnego.

Nie wiem czego brakuje optymalnym że zapałali szaleńczą miłością do Jerzego Zięby. Zbliża się dzień świętego walentego. Będą mieli szansę okazać mu swoją miłość wysyłając walentynkę.

Pisałem to już kilka razy, ale napiszę jeszcze raz. Dla mnie miarą skuteczności dobroczynnego wpływu jakiegoś sposobu żywienia, jest stan psycho-fizyczny kogoś kto ów sposób stosuje.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 28, 2014 10:09, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 11:10   

Grzegorz R napisał/a:
Dieta optymalna poprawia myślenie,
Skoro poprawia myślenie, to w takim razie Optymalni pomyśleli i doszli do wniosku że coś im jeszcze potrzeba oprócz diety optymalnej wielbiąc, i zachwycając się metodami pana Zięby. :hah: :hah: :hah:
Grzegorz R napisał/a:
Nie wiem czego brakuje optymalnym że zapałali szaleńczą miłością do Jerzego Zięby.
Jak nie wiesz, to się dowiedz co się dzieje w twojej frakcji, może zostałeś w tyle, a Optymalni znaleźli coś nowego i to opisują w piśmie polecanym przez samego Doktora Jana Kwaśniewskiego. :hah: :hah: :hah:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 12:20   

COOLER napisał/a:
jak nie wiesz, to się dowiedz co się dzieje w twojej frakcji


Cholera. Nic mi nie wiadomo o tym że należę do jakiejś frakcji. Może jestem podobny do kogoś z OSO?
Można porównać, choć uprzedzam że zdjęcia nie zamieszczę bo Słonecky mając czyjeś zdjęcie potrafi zesłać na niego tygodniową sraczkę. Wystarczy że wpatruje się w czyjś wizerunek i lewitując 5 centymetrów nad ziemią potrafi uwolnić tyle energii że sprzedaje nadwyżki do elektrowni.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 28, 2014 12:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 12:31   

COOLER napisał/a:
Skoro poprawia myślenie, to w takim razie Optymalni pomyśleli i doszli do wniosku że coś im jeszcze potrzeba oprócz diety optymalnej wielbiąc, i zachwycając się metodami pana Zięby. :hah: :hah: :hah:

A to jest nawet dowcipne, ale biorąc pod uwagę to że Zięba zajął się już uświadamianiem całego świata to załapali się i optymalni.
Zięba uświadamia wszystkich, a kto uświadomi Ziębę że nie odkrywa ameryki na audiencjach na których przyjmuje swoich wyznawców?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 28, 2014 12:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 854
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 12:48   

Grzegorz R napisał/a:
Można porównać, choć uprzedzam że zdjęcia nie zamieszczę bo Słonecky mając czyjeś zdjęcie potrafi zesłać na niego tygodniową sraczkę. Wystarczy że wpatruje się w czyjś wizerunek i lewitując 5 centymetrów nad ziemią potrafi uwolnić tyle energii że sprzedaje nadwyżki do elektrowni.
Nie wnikam w to jeśli ktoś preferuje facetów i lubi podniecać się przy ich zdjęciach to jego sprawa.
Grzegorz R napisał/a:
A to jest nawet dowcipne, ale biorąc pod uwagę to że Zięba zajął się już uświadamianiem całego świata to załapali się i optymalni.
Ale problem w tym że Optymalnych miał uświadomić Doktor Kwaśniewski dietę optymalną. Pan Zięba mówi o metodach witaminy C, D, K2 zalecając suplementy, olej lniany, chelatację, zioła czyli zupełnie coś odwrotnego od tego co proponuje Doktor Kwaśniewski. Ale Optymalni chwalą jego metody, ciekawe dlaczego skoro dieta optymalna według Doktora Kwaśniewskiego ma leczyć wszystkie choroby świata. A tu wtopa Optymalni wola metody pana Zięby :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Nie Gru 28, 2014 12:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
g69 

Wiek: 53
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 13:04   

samarytaninn napisał/a:
o których można dyskutować na tym forum, czyli przeciwnie do Biosłone

Taka jest polityka forum i i nie ma co narzekać. Mnie np nie pasuje ,że w niektórych krajach jest ruch lewostronny.Ale będąc w takim kraju mam do wyboru:
Dostosowuję się do przepisów ,albo nie i wtedy guma ,gaz i wąskie drzwi.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 14:04   

Grzegorz R napisał/a:
Można pisać o tych zależnościach tygodniami. Tylko po co? Lepiej dosytarczać ich z pożywiernia mniej więcej w proporcjach naturalnych, tzn wit A około 50 razy więcej niż D, wit E trzy razy mniej niż D i wit K wychodzi około 100 razy mniej niż E.
Nie tylko można, ale właśnie trzeba o tym pisać, dlatego, że współczesne cząstkowe zalecenia prowadzą do absurdalnych, sprzecznych jadłospisów.
Klasycznym przykładem właśnie poziom wapnia, którego nie da się osiągnąć bez nabiału. A nabiał nie jest naturalnym pożywieniem dorosłego człowieka. Trzeba w tym szaleństwie znaleźć więc jakąś metodę.
Innym oczywistym błędem jest założenie, że mózg dorosłego potrzebuje na kg tyle samo glukozy, co mózg noworodka. Tymczasem gdzieś tu cytowano badania, z których wyszło, że w spoczynku dorosły spala 40-60g glukozy, prawie niezależnie od sposobu żywienia.
Wreszcie współczesne pożywienie jest już powszechnie nienaturalne i zatrute, nawet w Arktyce.
Wszechobecne estrogenopodobne polutanty też wymagają jakichś działań.
Niestety, zanieczyszczenia kumulują się tysiące razy intensywniej w tłuszczach zwierzęcych, niż w roślinach, a najbardziej w mleku kobiecym.
Coś z tym trzeba robić.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 43 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 8569
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 14:20   

daniel_K napisał/a:
Też tak się nad tym zastanawiam bo przecież jaśniejsze bardziej odbija światło więc jest to na logike lepszy mechanizm przystosowawczy niż bycie czarnym i absorbowanie ciepła ze światła, zwłaszcza w afryce gdzie jest po 40 stopni codziennie.

Otóż, wbrew pozorom, ludzka skóra niezależnie od koloru, ma taki sam współczynnik pochłaniania, zbliżony do ciała doskonale czarnego.
Ideałem byłoby zapewne, gdyby skóra po wierzchu była srebrzysta, a w środku czarna, jak osłona na film fotograficzny. Skoro natura jednak nie poradziła sobie w ten sposób, więc pozostało ciemnienie, żeby zmniejszyć nasłonecznienie tkanek w głębi. Bo i tak skóra jasna pochłania tyle promieniowania, co skóra ciemna.
A gęstą puszystą sierść ewolucja dawno nam zabrała.
I nadal zabiera :)
JW
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 15:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Można pisać o tych zależnościach tygodniami. Tylko po co? Lepiej dosytarczać ich z pożywiernia mniej więcej w proporcjach naturalnych, tzn wit A około 50 razy więcej niż D, wit E trzy razy mniej niż D i wit K wychodzi około 100 razy mniej niż E.
Nie tylko można, ale właśnie trzeba o tym pisać, dlatego, że współczesne cząstkowe zalecenia prowadzą do absurdalnych, sprzecznych jadłospisów.
Klasycznym przykładem właśnie poziom wapnia, którego nie da się osiągnąć bez nabiału. A nabiał nie jest naturalnym pożywieniem dorosłego człowieka. Trzeba w tym szaleństwie znaleźć więc jakąś metodę.
Innym oczywistym błędem jest założenie, że mózg dorosłego potrzebuje na kg tyle samo glukozy, co mózg noworodka. Tymczasem gdzieś tu cytowano badania, z których wyszło, że w spoczynku dorosły spala 40-60g glukozy, prawie niezależnie od sposobu żywienia.
Wreszcie współczesne pożywienie jest już powszechnie nienaturalne i zatrute, nawet w Arktyce.
Wszechobecne estrogenopodobne polutanty też wymagają jakichś działań.
Niestety, zanieczyszczenia kumulują się tysiące razy intensywniej w tłuszczach zwierzęcych, niż w roślinach, a najbardziej w mleku kobiecym.
Coś z tym trzeba robić.
JW

Nie ma innego sposobu jak ten proponowany przez Ponomarenkę, czyli maksymalizacja spożycia białka, które chroni przed toksynami i oczyszcza z toksyn. Żadne ziółka ani dodatkowa porcja witamin nie pomogą. Najsilniejszą bronią przeciwko toksynom jest nasz układ odpornościowy. Najlepiej było by jadać tak jak Lutz, który okresowo spożywał bardzo dużo białka.
Nie ma innych metod niż ta potwierdzona badaniami nadzorowanymi przez Ponomarenkę i potwierdzona doświadczeniami Lutza.
Inny sposób to ubrać się w pelerynkę supermana i walczyć z zaśmiecaniem globu.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Gru 28, 2014 15:09, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1280
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 16:32   

Grzegorz R napisał/a:
JW twierdzi

Czyli kto?
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 17:07   

EAnna napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
JW twierdzi

Czyli kto?


To moja zagadka na nadchodzący tydzień.
Czy do zagadki mam jeszcze dodać słowo na niedzielę?
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 575
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 21:05   

Grzegorz R napisał/a:
[Scorupion wspomniał o twoim poście
Cóż Scorupionowi możemy zalecić maść na ból tyłka, bo biedaczek pomimo wielu lat picia mikstury wyzdrowieć nie może i jeszcze gdzieś swoje wątki każe ukrywać żeby się nie ośmieszać. Ale bezmyślni, bezrozumni i naiwni wierzący guru w pełni zasługują na swoje choroby. Dobrze że nas czyta, widocznie nie wierzy do końca swojemu guru, a to już jakiś postęp.

Życzmy Scorupionowi zdrowia w Nowym Roku i mniej zazdrości, oraz złośliwości w stosunku do osób które same się wyleczyły bo zaczęły myśleć, a nie wierzyć guru, pomimo tego że po drodze mikstura jeszcze bardziej im zdrowia napsuła.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Gru 28, 2014 22:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Można pisać o tych zależnościach tygodniami. Tylko po co? Lepiej dosytarczać ich z pożywiernia mniej więcej w proporcjach naturalnych, tzn wit A około 50 razy więcej niż D, wit E trzy razy mniej niż D i wit K wychodzi około 100 razy mniej niż E.
Nie tylko można, ale właśnie trzeba o tym pisać, dlatego, że współczesne cząstkowe zalecenia prowadzą do absurdalnych, sprzecznych jadłospisów.
Klasycznym przykładem właśnie poziom wapnia, którego nie da się osiągnąć bez nabiału. A nabiał nie jest naturalnym pożywieniem dorosłego człowieka. Trzeba w tym szaleństwie znaleźć więc jakąś metodę.
Innym oczywistym błędem jest założenie, że mózg dorosłego potrzebuje na kg tyle samo glukozy, co mózg noworodka. Tymczasem gdzieś tu cytowano badania, z których wyszło, że w spoczynku dorosły spala 40-60g glukozy, prawie niezależnie od sposobu żywienia.
Wreszcie współczesne pożywienie jest już powszechnie nienaturalne i zatrute, nawet w Arktyce.
Wszechobecne estrogenopodobne polutanty też wymagają jakichś działań.
Niestety, zanieczyszczenia kumulują się tysiące razy intensywniej w tłuszczach zwierzęcych, niż w roślinach, a najbardziej w mleku kobiecym.
Coś z tym trzeba robić.
JW


Kumulują się w tłuszczach zwierzęcych i to zależy też jakiego pochodzenia jest tłuszcz zwierzęcy? Odnośnie wątróbki (nie pamiętam nazwy ale wiem że kiedyś Pan Witold pisał że kumulują się wątróbce drobiowej "poli.. lub coś podobnego" Nazwa ta dla niektórych sprawia problem aby zapamiętać :)


@Gregor Rec- Pewna osoba uważa że tłuszcze usuwają toksyny, więc białko czy tłuszcze a może dobry błonnik?
Ostatnio zmieniony przez koffin Nie Gru 28, 2014 22:42, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Gru 29, 2014 09:59   

samarytaninn napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
[Scorupion wspomniał o twoim poście
Cóż Scorupionowi możemy zalecić maść na ból tyłka, bo biedaczek pomimo wielu lat picia mikstury wyzdrowieć nie może i jeszcze gdzieś swoje wątki każe ukrywać żeby się nie ośmieszać. Ale bezmyślni, bezrozumni i naiwni wierzący guru w pełni zasługują na swoje choroby. Dobrze że nas czyta, widocznie nie wierzy do końca swojemu guru, a to już jakiś postęp.

Życzmy Scorupionowi zdrowia w Nowym Roku i mniej zazdrości, oraz złośliwości w stosunku do osób które same się wyleczyły bo zaczęły myśleć, a nie wierzyć guru, pomimo tego że po drodze mikstura jeszcze bardziej im zdrowia napsuła.


To czy Scorupion nie wierzy do końca Słoneckiemu zostawiam do przemyślenia Scorupionowi. Nie będę bawił się we wróża. Takie stwierdzenia oparte są na domysłach a twierdzenia oparte na domysłach zostawiam fizykom teoretykom i filozofom.

Dałem plamę bo zamianę melaniny z melatoniną przypisałem Słoneckiemu, podczas gdy ten błąd popełnił autor cytowanego przez niego artykułu. Zwracam więc honor Słoneckiemu.
Jednak z błędów też można coś wywnioskować. Melatonina jest ściśle powiązana z nasłonecznieniem. Jej poziom wzrasta po zmroku. Jest przecież odpowiedzialna za dobry sen. Rano pod wpływem promieni słońca wzrasta poziom dopaminy a maleje melatoniny. Jest więc możliwe że autor artykułu popełnił freudoski błąd pod wpływem jakiegoś artykułu który w przeszłości czytał.
Swoją drogą to bardzo ciekawe czy naszpikowanie kogoś melatoniną zmniejszyło by wytwarzanie melaniny pod wpływem uvb, a szpryc z dopaminy zadziałał by odwrotnie.
Może ktoś kiedyś zrobi takie badania.
Na razie mamy króliki doświadczalne, którymi są Molka i dr Dangel. Cześć im i chwała za to że poświęcają się dla nauki ;)
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Gru 29, 2014 11:53, w całości zmieniany 6 razy