Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Witold Jarmolowicz
Pią Sie 31, 2018 12:32
Wegetarianizm
Autor Wiadomość
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sie 10, 2010 07:21   

tomtom napisał/a:
A co do obecnej diety Inuitów, zmieniło się głównie to, że spożycie tłuszczu nasyconego z wartości praktycznie zerowej (co było faktyczną przyczyną niskiej zapadalności na niektóre choroby) kiedyś skoczyło do ultrawysokiej dziś. Węgle żadnego wpływu na to nie miały, co jest oczywiste dla każdego kto ma chociaż minimalne pojęcie o dietetyce (np nie czerpie wiedzy o zdrowiu dawnych Eskimosów z książek przygodowych). Zresztą tak czy tak spożycie węgli mają o wiele niższe niż reszta świata.

Mowa była o faktach a Ty powtarzasz to co pisałeś już naście razy. Tomtom wiesz co jest takie powiedzenie tylko głupiec robiąc to samo oczekuje innych efektów a Ty ciągle używasz te same "argumenty"
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sie 10, 2010 14:26   

tomtom napisał/a:
A co do obecnej diety Inuitów, zmieniło się głównie to, że spożycie tłuszczu nasyconego z wartości praktycznie zerowej

Myślałem, że się w ostatnim czasie trochę douczałeś w tej materii, a Ty nadal nic na ich temat nie wiesz.
Rozróżniaj Innuitów śródlądowych od tych z wybrzeży.
Ci pierwsi (np. Ihalmiutowie) bazowali głównie na karibu, które miały SFA niemało.
Ci drudzy bazowali na ssakach morskich (mniej SFA, więcej PUFA (o-3))
Zarówno w przypadku jednych jak i drugich ich opcje były w DANYCH WARUNKACH optymalne. Na każdym innym żywieniu umieralność i zachorowalność szybują w górę że hej.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Wto Sie 10, 2010 16:13   

...a to szybowanie w górę umieralności wyraża się zwiększeniem średniej długości życia o 20 lat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Sie 11, 2010 16:14   

tomtom napisał/a:
...a to szybowanie w górę umieralności wyraża się zwiększeniem średniej długości życia o 20 lat

chyba kompletnie nie zrozumiałeś o czym ja napisałem :roll:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
alejasienieznam 

Wiek: 29
Dołączył: 13 Maj 2009
Posty: 340
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 00:22   

tomtom napisał/a:

alejasienieznam napisał/a:


Współczynnik zapadalności mierzy się w czasie roku na 100 tys. populacji. Także długość życia nie wpływa bezpośrednio na ten współczynnik, więc albo nie manipuluj albo się doucz. :roll:


o, coś nowego

sugerujesz, że statystycznie 15 latek ma taką samą szansę zapadnięcia na nowotwór jak 60 latek?

To jak to jest, że 75% przypadków raka dotyczy ludzi po 60ce....?



Nie, nic nowego. Ten termin stosuje się w medycynie, prawie, statystyce od wielu lat. Czy coś sugeruje to odpowiedz sobie sam, jak już dowiesz się co ten termin oznacza.
Ostatnio zmieniony przez alejasienieznam Czw Sie 12, 2010 00:24, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 01:28   

Hannibal napisał/a:
tomtom napisał/a:
A co do obecnej diety Inuitów, zmieniło się głównie to, że spożycie tłuszczu nasyconego z wartości praktycznie zerowej

Myślałem, że się w ostatnim czasie trochę douczałeś w tej materii, a Ty nadal nic na ich temat nie wiesz.
Rozróżniaj Innuitów śródlądowych od tych z wybrzeży.
Ci pierwsi (np. Ihalmiutowie) bazowali głównie na karibu, które miały SFA niemało.
Ci drudzy bazowali na ssakach morskich (mniej SFA, więcej PUFA (o-3))
Zarówno w przypadku jednych jak i drugich ich opcje były w DANYCH WARUNKACH optymalne. Na każdym innym żywieniu umieralność i zachorowalność szybują w górę że hej.

Hanni koncowki posta ja tez nie kumam...
Cytat:
..Na każdym innym żywieniu umieralność i zachorowalność szybują w górę że hej..
co miales na mysli?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6782
Wysłany: Pon Sie 30, 2010 11:34   

http://www.pudelek.pl/art...al_mnie_zabila/

Zazwyczaj żartuję, że sekretem mojej urody jest soczysty stek – powiedziała niedawno w wywiadzie aktorka. Ale na serio, to uwielbiam krwiste mięso. Przez
jakiś czas byłam weganką. Tak restrykcyjna dieta niemal mnie zabiła. Kilkakrotnie zemdlałam i lekarze stwierdzili, że nie dostarczam swojemu organizmowi wystarczającej ilości składników
odżywczych.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 10:44   

Kiedys sporo przebywalem na forach wegetarianskich probujac zrozumiec jakie moga byc racjonalne przeslanki uprawiania tego dziwnego hobby, bo raczej racjonalnym zachowaniem tego nazwac sie nie da. Niestety albo wegetarianie sa leniwi albo po prostu czerpia wiedze z kosmosu, bo zadnej ksiazki, czy naukowej publikacji nie ma na te tematy. Tzn sa ale w wiekszosci to jakis bezwartosciowy nawiedzony chlam bez potwierdzenia w faktach. Jedyne czym sie podpieraja to w kolko gerson, budiwg, ornish etc.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
plej_tssz 

Pomógł: 10 razy
Wiek: 31
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 894
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 11:02   

Od dzisiaj przechodzę na laktowegetarianizm.Pozdro Tomtom.A jeśli czasem wypiję rosół to będzie dalej to samo?
_________________
ggggggggggrrrrrrrrrrrddddddddddyyyyyyyyykkkka
 
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 11:06   

plej_tssz napisał/a:
Od dzisiaj przechodzę na laktowegetarianizm.

czyli co, surowy szpik już nie? ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
plej_tssz 

Pomógł: 10 razy
Wiek: 31
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 894
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 11:11   

heh

powiedzmy ze zamrożony na czarną godzinę :D

pzdr
_________________
ggggggggggrrrrrrrrrrrddddddddddyyyyyyyyykkkka
 
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1130
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 12:13   

zyon napisał/a:
sporo przebywalem na forach wegetarianskich probujac zrozumiec jakie moga byc racjonalne przeslanki uprawiania tego dziwnego hobby,

Spotkałam się z takim wytłumaczeniem z ich strony: "wegetarianizm to nie tylko dieta ale przede wszystkim filozofia. My po prostu nie jadamy naszych przyjaciół".
Ostatnio często widuję pewną znajomą wegerariankę jak usiłuje, na spacerze, uspokoić swoje wiecznie płaczące niemowlę. Dziecko jest rosłe, grubiutkie, karmione piersią ale bardzo niespokojne. Zastanowiło mnie, czy może to mieć związek z dietą matki? Dziecko ma już 8 miesiecy, płacze w dzień i w nocy.

Pozdrawiam
EAnna
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 12:15   

EAnna napisał/a:
zyon napisał/a:
sporo przebywalem na forach wegetarianskich probujac zrozumiec jakie moga byc racjonalne przeslanki uprawiania tego dziwnego hobby,

Spotkałam się z takim wytłumaczeniem z ich strony: "wegetarianizm to nie tylko dieta ale przede wszystkim filozofia. My po prostu nie jadamy naszych przyjaciół".

No wlasnie to takie wybiorcze uspokajanie sumienia :-D , tak jakby sie nie dalo zaprzyjaznic z roslina, w koncu udowodniono, ze rosliny reaguja na muzyke. Leon Zawodowiec sie zaprzyjaznil z roslina przeciez :viva:
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sie 31, 2010 22:34   

Cytat:
My po prostu nie jadamy naszych przyjaciół

Jakbyśmy my jadali :hihi: Już bez przesady jak można nazywać przyjacielem kogoś z kim się nigdy nie miało żadnego kontaktu zwłaszcza jeśli dotyczy to zwierzęcia...
Ostatnio zmieniony przez iliq Wto Sie 31, 2010 22:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6851
Wysłany: Wto Wrz 21, 2010 08:33   

Wegetarianizm dopada ludzi zaangażowanych, ideowych, którzy chcą zrobić coś dobrego dla świata. To nie tylko sposób żywienia, ale również sposób na życie, sposób na urządzenie przyjaznego świata w którym nie ma cierpienia.
Najczęściej są to osoby stawiające sobie wysokie wymagania etyczne.
Za taki profil osobowościowy zazwyczaj płaci się zaburzeniami typu zespół jelita drażliwego, ponieważ współczesny świat stawia na efektywność, skuteczną manipulację żeby osiągnąć założony cel niemoralny, ale dopuszczalny przez prawo, lekką psychopatię, brak skrupułów moralnych itp.
Człowiek spolegliwy nieustannie jest raniony przez takie otoczenie, wykorzystywany, a wysoka poprzeczka etyczna, jaką sobie postawił nie pozwala mu walnąć pięścią w stół i przywrócić należną rangę międzymózgowiu oraz emocjom w interakcjach społecznych.
Ponieważ nic w przyrodzie nie ginie bez śladu, walka przenosi się do wnętrza jego układu autonomicznego i manifestuje w postaci zaburzeń jelitowych, które po wielu latach mogą prowadzić do raka.
Te zaburzenia są nasilane na poziomie organicznym z powodu niedoboru wartościowego białka zwierzęcego, który to niedobór sam w sobie zaburza funkcje mózgowe nawet u wypasionych żołnierzy na poligonie.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6851
Wysłany: Wto Wrz 21, 2010 08:49   

iliq napisał/a:
Cytat:
My po prostu nie jadamy naszych przyjaciół

Jakbyśmy my jadali :hihi: Już bez przesady jak można nazywać przyjacielem kogoś z kim się nigdy nie miało żadnego kontaktu zwłaszcza jeśli dotyczy to zwierzęcia...

To są argumenty wegetarian dorabiane ex post.
Główna przyczyna kultywowania wegetarianizmu jest jak wyżej.
JW
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Wto Lis 02, 2010 16:34   

Kiepska sprawa, przegapiliśmy Dzień Weganina: http://www.worldveganday.org/
Wczoraj był, w Dzień Zmarłych :]
_________________
Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę
Ostatnio zmieniony przez _flo Wto Lis 02, 2010 17:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Zielony Karzeł 

Pomógł: 5 razy
Wiek: 32
Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 282
Skąd: Gniezno
Wysłany: Śro Lis 03, 2010 19:17   

Cytat:

Kiepska sprawa, przegapiliśmy Dzień Weganina: http://www.worldveganday.org/
Wczoraj był, w Dzień Zmarłych :]


LOL!!!

To na pewno nie przypadek!!! :D
_________________
Mój nick - Zielony Karzeł Reakcji. Cały niestety się nie mieści.

Blog o permakulturze, produktywnych leśnych ogrodach, hodowli zwierząt i ekologii.
 
 
     
Zielony Karzeł 

Pomógł: 5 razy
Wiek: 32
Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 282
Skąd: Gniezno
Wysłany: Śro Lis 03, 2010 20:25   

Mój wpis nt. iluzjii bezcierpiętniczej produkcji wegańskiej żywności:

Cytat:
"Śmierć to życie

Tytuł wbrew pozorom nie jest szczytem rozwoju orwellowskiego dwójmyślenia, tylko przedstawieniem sposobu w jaki funkcjonują naturalne i te bardziej sztuczne ekosystemy. Chcę w nim przedstawić, że niezależnie w jakikolwiek sposób będziemy gospodarować i tak musimy zabijać różne organizmy (również zwierzęta) by cokolwiek jadalnego wyprodukować – w ogrodzie czy gospodarstwie.

Jeśli chcemy uzyskać jakieś plony (nawet wegańskie) z naszego gospodarstwa musimy zarządzać tym gospodarstwem w odpowiedni sposób np. plewiąc chwasty – kolejne słowo w repertuarze gatunkowisty (tego chcemy jednak unikać stosując np. ściółkowane grządki!). Prawdziwy problem powstaje jednak gdy do naszego ogrodu zawitają jakieś szkodniki np. ślimaki.

„Normalny” człowiek pewnie by je pozabijał, by one nie zżarły jego kapusty, ogrodnik „chemiczny” użył jakiegoś środka, Francuz ;) prawdopodobnie by je zjadł, permakulturnik pewnie by puścił kaczki do warzywniaka na chwilę by te wyżarły ślimaki (i potem zjadł jajka i kaczki), osoba bardzo wyczulona na cierpienie innych istot pewnie by je pozbierała do wiadra i wyniosła na łąkę czy do lasu.
Każde z tych rozwiązań wiąże się jednak z wyrokiem śmierci dla ślimaków, chyba, że poświęcimy naszą kapustę i outsourcujemy (oddelegujemy) „konieczność zabijania ślimaków” na kogoś innego (ktoś inny będzie dla nas produkował żywność). Większość ludzi w Polsce właśnie tak robi.

Co się stanie ze ślimakami wyniesionymi do lasu, łąkę czy innego naturalnego ekosystemu*?
Natura nie znosi próżni, dlatego ilość ślimaków w tym naturalnym ekosystemie jest zawsze największa jak to jest możliwe (w danych okolicznościach) – „ślimaczana” nisza ekologiczna jest zapełniona – nie ma w niej miejsca na dodatkowe ślimaki… Zatem szkodniki „humanitarnie” przyniesione z innego ekosystemu (naszego ogrodu) spotka następujący los:

1. nie znajdą odpowiedniej ilości pożywienia i zdechną z głodu
2. przypełzną do naszego ogrodu ponownie
3. przypełzną do ogrodu jakiegoś ogrodnika, który nie będzie się z nimi certolił.
4. padną ofiarą drapieżników (z braku odpowiedniej ilości schronienia)
5. padną ofiarą chorób spowodowanych zbyt dużą gęstością „zaślimaczenia”
6. jeśli w środowisku nie będzie drapieżców a ilości ślimaków nie zdziesiątkują również choroby (sytuacja raczej rzadko spotykana w naturze), to zwiększona populacja ślimaków doprowadzi do zniszczenia swojej bazy pokarmowej i w konsekwencji śmierci głodowej większości tych mięczaków. Ilość ślimaków wróci z czasem ponownie do równowagi (możliwe, że na mniejszym poziomie z powodu zdegradowania środowiska).

W tym miejscu jest obrazek

Wykres obrazujący ilość pozyskanych w danych latach futer zajęcy i rysi (których zające stanowią bazę pokarmową) . Zwróć proszę uwagę jak spadek liczebności rysi następuje po spadku liczebności zajęcy. Statystyki są autorstwa kompanii Zatoki Hudsona.

Jeśli wynosilibyśmy ślimaki regularnie to populacja zwierząt polujących na ślimaki zwiększyłaby się do tego stopnia by dostosować się do zwiększonej ilości pożywienia – dostępna ilość pożywienia jest często czynnikiem ograniczającym maksymalną populację danego gatunku.

Inną opcją jest stworzenie oczek wodnych, głazów na których mogą się wygrzewać płazy i gady – wszystkie polskie płazy na jakimś etapie życia żywią się ślimakami! To jednak znowu jest oddelegowanie potrzebnego w tym ekosystemie mordowania ślimaków na inne organizmy (co jest oczywiście bardzo sprytnym i permakulturowym rozwiązaniem!

Do czego zmierzam… Śmierć to nieodłączny i konieczny element cyklu życia - nie bójmy się korzystać ze śmierci czegoś – to jak najbardziej naturalne zachowanie. Zabrzmi to brutalnie, ale tylko w ten sposób możemy nasze życie podtrzymać. Jeśli będziemy robić to świadomie możemy bardzo poprawić jakość naszego życia a także zwiększyć plony z danego obszaru. Kilka przykładów jak możemy korzystać ze śmierci i rozkładu:

* produkcja grzybów jadalnych
* hodowla królików
* poprawa jakości gleby dzięki martwym korzeniom traw
* jedzenie odchodów różnych zwierząt przez świnie

*większość lasów i łąk w Polsce to tak naprawdę nie są ekosystemy naturalne, tylko wtórne."

http://permakultura.net/2...mierc-to-zycie/
_________________
Mój nick - Zielony Karzeł Reakcji. Cały niestety się nie mieści.

Blog o permakulturze, produktywnych leśnych ogrodach, hodowli zwierząt i ekologii.
 
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6851
Wysłany: Pon Sty 17, 2011 22:29   

http://muzyka.onet.pl/101...,1,wywiady.html
Cytat:
Długo walczył z chorobą?
Przez kilka lat. Wbrew temu, co się mówi, nie chorował wcale na nowotwór jelita grubego, lecz układu chłonnego. Ale to wcale nie z jego powodu umarł, lecz za sprawą powikłań związanych z zapaleniem płuc. Nabawił się go już w szpitalu onkologicznym, w którym leżał. Niestety, ktoś wpadł tam na genialny pomysł, by styczniu wymienić okna…
Jak wyglądało pani ostatnie spotkanie z Czesławem Niemenem?
Odbyło się kilkanaście dni przed śmiercią. Co prawda tatę widziałam później w szpitalu, ale wtedy był już w śpiączce, z której się nie obudził. Dobrze pamiętam to spotkanie. Wyjeżdżałam na koncert z chórem gospel. Tata się wtedy do mnie uśmiechał, był pogodny, niemal rozpromieniony. Warto przypomnieć, że on do samego końca naprawdę świetnie wyglądał.

JW
 
     
martka

Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 27
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 19:03   

Witam wszystkich. Mam pytanie (bardzo ważne dla mnie). Czy ktoś z was wegetarian ma może grupę krwi 0? Ja mam 0 rh+, nie jadłam mięsa przez ok rok (tzn ryby jadłam, więc nie mogę powiedzieć, że byłam wegetarianka) i podupadłam na zdrowiu. Jest teoria, że zerówki są mięsożerne, ale ja jakoś nie umiem się przełamać, by zjeść np wołowinę, ponoć tak cudotwórczą. Dlatego też chciałabym się dowiedzieć, jak to jest u innych, czy można nie jadać zwierzaczków przy grupie 0 i mimo to cieszyć się zdrowiem. Pozdrawiam
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 19:22   

martka napisał/a:
Witam wszystkich. Mam pytanie (bardzo ważne dla mnie). Czy ktoś z was wegetarian ma może grupę krwi 0? Ja mam 0 rh+, nie jadłam mięsa przez ok rok (tzn ryby jadłam, więc nie mogę powiedzieć, że byłam wegetarianka) i podupadłam na zdrowiu. Jest teoria, że zerówki są mięsożerne, ale ja jakoś nie umiem się przełamać, by zjeść np wołowinę, ponoć tak cudotwórczą. Dlatego też chciałabym się dowiedzieć, jak to jest u innych, czy można nie jadać zwierzaczków przy grupie 0 i mimo to cieszyć się zdrowiem. Pozdrawiam

Kobito.
Juz sprawdzilas na sobie co jest wart wegetarinizm.
Przeczytaj jedna z ksiazek o zywieniu optymalnym Jana Kwasniewskiego i podejmij decyzje. Najpraktyczniesza jest Ksiazka Kucharska autorstwa Jana i Tomasza Kwasniewskich.
Rawo+ (zbieracz-misjonarz), zbiera na swoja glowe kupe klopotow.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
soook

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Sie 2010
Posty: 389
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 19:42   

Kangur nie strachaj ! Jedz nerki i tłuszcze , jak Pan przykazał . Widzę , że truchlejesz w lęku . Więcej diety kapłanów :-)







.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Kwi 12, 2011 19:35   

Vegan vs. Carnivore
http://www.youtube.com/wa...w&feature=share
:D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Wto Kwi 12, 2011 20:49   

fuck ;D ;D ;D
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Wto Kwi 12, 2011 21:32   

Ostatnio było tak:

wtorek wieczór 300g podgardla w domu
środa nic
czwartek wieczór 300g podgardla na wyjeździe
piątek nic
sobota wieczór w domu.

Po co takie ćwiczenia?
A no jak extraterestialki zaproszą
na grilla to będzie jak znalazł.

http://www.youtube.com/watch?v=hiEGSywmUe4

:-)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6851
Wysłany: Czw Kwi 21, 2011 11:49   

martka napisał/a:
Witam wszystkich. Mam pytanie (bardzo ważne dla mnie). Czy ktoś z was wegetarian ma może grupę krwi 0? Ja mam 0 rh+, nie jadłam mięsa przez ok rok (tzn ryby jadłam, więc nie mogę powiedzieć, że byłam wegetarianka) i podupadłam na zdrowiu. Jest teoria, że zerówki są mięsożerne, ale ja jakoś nie umiem się przełamać, by zjeść np wołowinę, ponoć tak cudotwórczą. Dlatego też chciałabym się dowiedzieć, jak to jest u innych, czy można nie jadać zwierzaczków przy grupie 0 i mimo to cieszyć się zdrowiem. Pozdrawiam
Przepraszam za te odpowiedzi forumowiczów nie na temat.
Są nieliczne osoby, które nie tolerują czerwonego mięsa, podobnie, jak są osoby nie tolerujące pieczywa, serów itp. Nie warto z tym walczyć. Natomiast na każdym żywieniu należy dostarczać mało węglowodanów i dostateczną ilość białka. Ryby, nabiał, jajka, to też w najwyższym stopniu wartościowe produkty zwierzęce. Problem polega na tym, że nie powinno ich być mało i to jest główną przyczyną problemów zdrowotnych.
JW
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Czw Kwi 21, 2011 13:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Są nieliczne osoby, które nie tolerują czerwonego mięsa
Ale w jakiej postaci? Np. surowego lub poddanego łagodnej obróbce termicznej typu gotowanie, duszenie, bez przypraw, sosów, dodatków, itp?
Czy może nietolerancja dotyczy mięsa owszem czerwonego, ale w istotny sposób zmodyfikowanego?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6851
Wysłany: Pią Kwi 22, 2011 00:02   

Osoby, które nie tolerują czerwonego mięsa, z natury rzeczy kierują się w stronę wegetarianizmu i tym bardziej nie jedzą mięsa surowego.
JW
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 22, 2011 05:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Osoby, które nie tolerują czerwonego mięsa, z natury rzeczy kierują się w stronę wegetarianizmu i tym bardziej nie jedzą mięsa surowego.

Ale część z nich, po latach, świadoma tego, że wege to marna opcja zaczynają się interesować surowym mięsem i włączają go do swojego menu, jak to miało miejsce u całkiem sporej części osób rawpaleo
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6851
Wysłany: Pią Kwi 22, 2011 11:04   

Hannibal napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Osoby, które nie tolerują czerwonego mięsa, z natury rzeczy kierują się w stronę wegetarianizmu i tym bardziej nie jedzą mięsa surowego.
Ale część z nich, po latach, świadoma tego, że wege to marna opcja zaczynają się interesować surowym mięsem i włączają go do swojego menu, jak to miało miejsce u całkiem sporej części osób rawpaleo
To prawda, wszakże bardzo niewiele osób świadomie planuje i analizuje kompetentnie swój sposób żywienia. Najczęściej przestrzegają jakichś prostych regułek typu: żadne czerwone mięso, żadne mleko, nic, co biega na nogach, żadne zwierzęta, żadne produkty zwierzęce, tylko oleje roślinne, żaden tłuszcz, dużo tłuszczu zwierzęcego, pożywienie silnie rozgotowane, pożywienie surowe, woda niegazowana, jedzenie przed godz.18-tą, obowiązkowe jedzenie śniadania przed wyjściem, jedzenie lub niejedzenie zupy, picie tranu, mikstury , jedzenie miodu, odkwaszanie itd. itp. itd.
Nawet badanie żywienia 100 tys. amerykańskich pielęgniarek po kilkunastu latach nic mądrego nie odkryło. Wszystko utopiło się w szumie informacyjnym.
Ważne jest, Co się je, Ile się je, Ile się metabolizuje i co z tego wynika dla całości klienta.
Koncentrowanie się nad jednym rozdętym szczegółem prowadzi do nonsensów z gatunku: mięso czerwone bogate w żelazo sprzyja powstawaniu raka, ponieważ jony żelaza w reakcji Fentona powodują powstawanie wolnych rodników.
Co jest z jednej strony prawdą, bo żelazo jest toksyczne, podobnie, jak tlen, sód, potas, woda, ale z drugiej strony bez tych substancji się umiera. Akurat w produktach czysto roślinnych najbardziej brakuje żelaza i sodu.
JW
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Kwi 22, 2011 20:17   

ładnie Pan to powiedział :)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
fruit.junkie 

Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 4
Wysłany: Pią Gru 16, 2011 13:39   

Ten wybór pozostawiony weganom jest tylko teoretyczny. Widok mięsa nie budzi we mnie apetytu, raczej moralny niepokój. Nie oceniam mięsożerców, opisuję tylko jak to wygląda u mnie. Wolę jeść rośliny, nawet jeśli mam być przez to chory (chociaż weganizm i tak jest zdrowszy niż przeciętna zachodnia dieta), niż żywić się kosztem czyjegoś bólu. Brzmi to patetycznie, ale czy tak właśnie nie jest? Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pią Gru 16, 2011 14:47   

fruit.junkie napisał/a:
Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.


Chcesz zastąpić wiarę w Boga wiarą w wegetarianizm?
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Gru 16, 2011 17:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Akurat w produktach czysto roślinnych najbardziej brakuje żelaza i sodu.


No nie prawda :) Bo zależy co się je. Po prostu. Jak się jada to co trzeba to nie brakuje. Za to na diecie mięsnej może braknąć. Podobnie jest ze straszeniem mlekiem. Mleko jest doskonałe.

Wegetarianizmem można sobie zaszkodzić, ale można sobie zaszkodzić korytem, LC, i wszystkim.
Prawda jest taka że dopóki ktoś ma zdrowie ten nie musi się obawiać. Ostatnio czytałem jakiś wywiad z jakimś produktem medialnym w którym zapytany co robi że ma taką mleczną cerę odpowiedział że pije soki z marchwi i buraka... niby zdrowo, ale zaraz dodaje produkt medialny że ma alergie! No to jest zdrowie jak się patrzy.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Gru 16, 2011 17:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pią Gru 16, 2011 18:04   

rakash napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Akurat w produktach czysto roślinnych najbardziej brakuje żelaza i sodu.


No nie prawda :) Bo zależy co się je. Po prostu. Jak się jada to co trzeba to nie brakuje. Za to na diecie mięsnej może braknąć. Podobnie jest ze straszeniem mlekiem. Mleko jest doskonałe.

Wegetarianizmem można sobie zaszkodzić, ale można sobie zaszkodzić korytem, LC, i wszystkim.
Prawda jest taka że dopóki ktoś ma zdrowie ten nie musi się obawiać..


słusznie prawisz
przecie niejeden Oświęcim przeżył i długich lat dożył,

a o żelazie hemowym i niehemowym nie słyszał
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Gru 16, 2011 18:27   

ali napisał/a:
rakash napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Akurat w produktach czysto roślinnych najbardziej brakuje żelaza i sodu.


No nie prawda :) Bo zależy co się je. Po prostu. Jak się jada to co trzeba to nie brakuje. Za to na diecie mięsnej może braknąć. Podobnie jest ze straszeniem mlekiem. Mleko jest doskonałe.

Wegetarianizmem można sobie zaszkodzić, ale można sobie zaszkodzić korytem, LC, i wszystkim.
Prawda jest taka że dopóki ktoś ma zdrowie ten nie musi się obawiać..


słusznie prawisz
przecie niejeden Oświęcim przeżył i długich lat dożył,

a o żelazie hemowym i niehemowym nie słyszał


Jakie porównanie. Żadne.
_________________

 
     
fruit.junkie 

Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 4
Wysłany: Pią Gru 16, 2011 23:03   

Piotrx napisał/a:
fruit.junkie napisał/a:
Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.


Chcesz zastąpić wiarę w Boga wiarą w wegetarianizm?


Weganizm nie wyklucza ani nie zastępuje wiary w Boga. Mając do wyboru jeść owoce, a zabić (lub zapłacić rzeźnikowi za zabicie) czującą istotę, wybieram jedzenie owoców. Ponieważ warzywa nie zaspokoją zapotrzebowania kalorycznego, a zboża są dla ptaków, a nie dla ludzi. Weganizm ma sens, gdy jest surowy. Ewentualnie nieoczyszczony ryż.
Ostatnio zmieniony przez fruit.junkie Pią Gru 16, 2011 23:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pią Gru 16, 2011 23:37   

fruit.junkie napisał/a:
Piotrx napisał/a:
fruit.junkie napisał/a:
Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.


Chcesz zastąpić wiarę w Boga wiarą w wegetarianizm?


Weganizm nie wyklucza ani nie zastępuje wiary w Boga. Mając do wyboru jeść owoce, a zabić (lub zapłacić rzeźnikowi za zabicie) czującą istotę, wybieram jedzenie owoców. Ponieważ warzywa nie zaspokoją zapotrzebowania kalorycznego, a zboża są dla ptaków, a nie dla ludzi. Weganizm ma sens, gdy jest surowy. Ewentualnie nieoczyszczony ryż.

ha ha
przecież każda uprawa likwiduje konkurentów
jak możesz godzić się na takie barbarzyństwo
nie lepiej żyć praną
nikomu przez to nie zaszkodzisz

a zwolnisz miejsce innym
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6782
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 09:35   

fruit.junkie napisał/a:
Wolę jeść rośliny, nawet jeśli mam być przez to chory (chociaż weganizm i tak jest zdrowszy niż przeciętna zachodnia dieta), niż żywić się kosztem czyjegoś bólu. Brzmi to patetycznie, ale czy tak właśnie nie jest? Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.

Myślisz że świat roślin jest martwy?
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 11:21   

Ciekawe jaki wybór mają eskimosi żyjący w krainie wiecznej zimy. Żeby przetrwać zwyzcajnie muszą jeść mięso.
_________________

 
     
fruit.junkie 

Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 4
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 17:22   

Molka napisał/a:
fruit.junkie napisał/a:
Wolę jeść rośliny, nawet jeśli mam być przez to chory (chociaż weganizm i tak jest zdrowszy niż przeciętna zachodnia dieta), niż żywić się kosztem czyjegoś bólu. Brzmi to patetycznie, ale czy tak właśnie nie jest? Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.

Myślisz że świat roślin jest martwy?


Układ nerwowy roślin nie wytworzył świadomości, więc z mojego punktu widzenia, zjadanie ich wywołuje najmniejszą szkodę. Jak wspomniałem, nie zamierzam nikogo oceniać, po prostu zwracam uwagę, że nie można relatywizować zwierzę = roślina, pies to nie fiołek, krowa to nie kartofel. Co do Eskimosów to oczywiście jedynym ich wyjściem jest jedzenie zwierząt, w klimacie arktycznym nie ma chyba wielu roślinożerców, człowiek nie przezwycięży natury.
 
     
Edyta Słonecka
Najinteligentniejszy


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 24 Paź 2011
Posty: 933
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 17:29   

fruit.junkie napisał/a:
wybieram jedzenie owoców.

A buty jakie nosisz? itp.?
 
     
fruit.junkie 

Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 4
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 19:27   

napisał/a:
fruit.junkie napisał/a:
wybieram jedzenie owoców.

A buty jakie nosisz? itp.?


skóra syntetyczna. przyłapanie mnie na hipokryzji nie zmieniłoby meritum.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 19:50   

To jest hipokryzja. A nawet gorzej.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Gru 17, 2011 19:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Edyta Słonecka
Najinteligentniejszy


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 24 Paź 2011
Posty: 933
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 20:00   

"Skora syntentyczna"... zabrzmialo jak kotlety schabowe sojowe. :)
Nie masz odwagi nazwac rzeczy po imieniu. Nosisz po prostu jakis trujacy syntetyk.Po prostu nie chcesz zabijac innych stworzen, ale za to zabijasz siebie. Powiedz mi w imie czego?
Przeslanie matki natury jest takie : jak ktos ma miekkie serce, to musi miec twarda d.....,niestety nikt z nas nie ma az tak twardych czterech liter by zniesc te toksyny z plastiku.

Oczywiscie mam swiadomosc,ze sa strefy klimatyczne, gdzie ten model zywienia sie sprawda, chocby dlatego, ze nie ma koniecznosci noszenia butow z plastiku, co najwyzej moze to byc odswietna ekstrawagancja,ale w naszej strefie klimatycznej, gdzie wydatki energetyczne organizmu sa takie jakie sa, po prostu nierozsadnym jest rezygnowanie z miesa i tl zwierzecego. To zakrawa o masochizm.
_________________
Z osobami z HIV i osobami odpowiedzialnymi za śmierć współforowiczów oraz ze złośliwymi kurduplami nie rozmawiam.
Nie rozmawiam również z ludźmi o mentalności motłochu, który pragnie tanich igrzysk.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 20:02   

napisał/a:
"Skora syntentyczna"... trujacy syntetyk.Po prostu nie chcesz zabijac innych stworzen, ale za to zabijasz siebie.


A zwierząt to niby nie zabija? Zwierzęta są ogólnie bardziej wrażliwe jeżeli tak można powiedzieć na skażenie środowiska. Podobnie jest z odżywianiem.


Cytat:
Oczywiscie mam swiadomosc,ze sa strefy klimatyczne, gdzie ten model zywienia sie sprawda, chocby dlatego, ze nie ma koniecznosci noszenia butow z plastiku, co najwyzej moze to byc odswietna ekstrawagancja,ale w naszej strefie klimatycznej, gdzie wydatki energetyczne organizmu sa takie jakie sa, po prostu nierozsadnym jest rezygnowanie z miesa i tl zwierzecego. To zakrawa o masochizm.


To jest jedno. Druga sprawa że dieta tak uboga w pewne składniki na dłuższą metę wcale się nie sprawdza. W tym jest problem.
Chociaż jak popatrzeć na pewne przypadki to podobno niektórzy nic nie jedzą i żyją. Trzeba zostawić jakąś furtkę dla pewnego rodzaju organizmu który w jakiś sposób jest w stanie wytrzymać taką dietę. Aczkolwiek na ogół jednak ludzie nie są w stanie. Chociaż faktycznie dużo szkodliwsza jest dieta na chlebie czy innym przetworzonym świństwie.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Gru 17, 2011 20:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Edyta Słonecka
Najinteligentniejszy


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 24 Paź 2011
Posty: 933
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 20:12   

O wlasnie. Wegetarianie plastikiem zabijaja siebie innych ludzi i zwierzeta.Bo przeciez ten syntetyk dla wegetarian trzeba wytworzyc. Jak to truje srodowisko...szkoda slow. To jest faktycznie gorzej niz hipokryzja.
Ostatnio zmieniony przez Edyta Słonecka Sob Gru 17, 2011 20:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Sob Gru 17, 2011 20:16   

fruit.junkie napisał/a:
napisał/a:
fruit.junkie napisał/a:
wybieram jedzenie owoców.

A buty jakie nosisz? itp.?


skóra syntetyczna. przyłapanie mnie na hipokryzji nie zmieniłoby meritum.


właśnie
osiągnołeś szczyt hipokryzji
zobacz wpierw jakie szkody środowiskowe wywołuje "chemia"
którym nigdy nie dorówna produkcja zwierzęca
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 20:19   

napisał/a:
O wlasnie. Wegetarianie plastikiem zabijaja siebie innych ludzi i zwierzeta.Bo przeciez ten syntetyk dla wegetarian trzeba wytworzyc. Jak to truje srodowisko...szkoda slow. To jest faktycznie gorzej niz hipokryzja.


Prawda jest taka że świat jest tak stworzony że zwierzęta polują na zwierzęta. Jak się tak zastanowić nad ilością mięsa potrzebną człowiekowi w ciągu roku to wyjdzie że wystarczy mu jakieś 150 kg a może i mniej. Jak się jada systematycznie mięso to nie trzeba go jadać aż tak dużo. Trdycyjnie poszczono w srody i piątki, do tego post 40dniowy. Jak się tak sprężyć to wychodzi że dużo mniej tego mięsa można zjadać. Zresztą kiedyś nie było tak jak teraz i luddzie tego mięsa jedli mniej. Nie mówiąc już o tym że to produkowane przemysłowo jest mniej wartościowe więc rzeczyiwście to co dzisiaj się dzieje to ślepa uliczka.
Wystarczy zobaczyć ile kg waży wół czy krowa i mieć odpowiedź ile tych zwierzątek musi być zjedzone wagowo. Można sobie to zestawić z danymi na temat tego ile takich zwierząt zjadają drapieżniki. W końcu dojdziemy do takiej prawdy że ten system jest właściwy. Tak samo jak bakterie są bo są potrzebne. Wegetarianie mają takie myślenie jak ci którzy chcą wybić wszelkie bakterie i wydaje im się że od tego będzie lepiej. Odwrotnie dokladnie. Bez bakterii jest gorzej. Natura jest tak stworzona że bakterie rozkładają i przerabiają materiały naturalne, natomiast z syntetycznym szitem jest problem.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Sob Gru 17, 2011 20:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Trolejbus


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 330
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 22:47   

Rolnictwo-zbieractwo, myśliwstwo, pasterstwo... Wybór jest.
Pasterstwo i produkcja jaj daje człowiekowi wyjątkową możliwość zajęcia pozycji nieosiągalnej dla zwierząt roślino i mięso-żernych w naturze. Nawet nie trzeba zabijać by mieć najlepszy i zdrowy pokarm zwierzęcy. Jest to zawsze alternatywa dla wegetarian. :)

 
     
Edyta Słonecka
Najinteligentniejszy


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 24 Paź 2011
Posty: 933
Wysłany: Sob Gru 17, 2011 23:12   

rakash napisał/a:
...Wegetarianie mają takie myślenie

Wyobrazmy sobie, ze od jutra np. 6 mld ludzi ma nosic buty z syntetyku, ze skory nie, bo cierpia zwierzeta.
Mozna sobie wyobrazic jaki bylby czad. Czy ci, ktorzy kieruja sie takim wyjatkowym dobrem zwierzat, biora to pod uwage? Czy w ogole przyszlo im to na mysl?
A co z odzieza welniana i wiazacym sie z tym zniewoleniem zwierzat? Czy ktos z wegetarian noszacych welniana odziez postawil sie na miejscu takiej zniewolonej owcy?

Edit. Ale chyba nie wszyscy wegetarianie kierują się tą... "miłością" do zwierząt w doborze odżywiania?
Wegetarianie, z którymi zdarzyło mi się porozmawiać kiedyś tam w przeszłości, to nie mówili takich niedorzeczności.
Ostatnio zmieniony przez Edyta Słonecka Nie Gru 18, 2011 10:58, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Wto Gru 20, 2011 10:13   

Wege to moda, kazdy nastolatek jest podatny na rozne prania mozgu, zdrowko sie posypie to wroci do mieska
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Wto Gru 20, 2011 13:46   

zyon napisał/a:
Wege to moda, kazdy nastolatek jest podatny na rozne prania mozgu, zdrowko sie posypie to wroci do mieska


Jak się ma problemy to się szuka. Łatwiej jest zrezygnować z mięska niż z chlebusia. Zresztą niektórzy wege jedzą schabowe czy dużo mąki i słodycze. Więc co to za wege.
_________________

 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Sty 03, 2012 22:06   

Nie jem mięsa, ale nie jestem wegetarianinem. Uważam że wegetarianizm to stan umysłu, który polega na empatii do zwierząt i zmianie nawyków żywieniowych pod tym kątem. Ten kto nie je mięsa tylko dlatego że mu nie smakuje to nie wegetarianin. Ja nie jem mięsa dla zdrowia i ekologii. Jestem tylko jaroszem.
Denerwują mnie ludzie, którzy gdy dowiadują się, że ktoś nie je mięsa, to odrazu posądzają go o skrajny wegetarianizm (weganizm) i wypominają, że je tylko przysłowiową sałatę i marchewkę i że zniszczy swoje zdrowie. A przecież ktoś, kto unika tylko mięsa, to może jeść np. jogurt, miód, pyłek pszczeli, sery... A więc ma zapewnione wszystkie składniki i nie dostanie żadnej anemii. Mięsojady posądzają czasami bezmięsnych o dostarczanie białka tylko ze soi, choć ja wcale nie zamierzam żywić się żadnymi strączkowymi specyfikami.
Po prostu złe jest to, że społeczeństwo patrzy na każdego bezmięsnego jak na ortodoksyjnego wegetarianina, albo jak na jakiegoś sekciarza. Nawet u mnie w rodzinie, gdy nie jadłem mięsa, ale piłem jogurt, to ktoś się przyczepił: "ale przecież jogurt jest zwierzęcy, bo pochodzi od krówki, i zwierzątka cierpią żeby wyprodukować mleko" - ludzie odrazu narzucają ideologię, kiedy ja czym innym się kieruję w diecie.
 
     
plej_tssz 

Pomógł: 10 razy
Wiek: 31
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 894
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 06:05   

Ja również zacząłem unikać jedzenia mięsa na rzecz aury którą chcę stwarzać rzeczywistość dookoła siebie.Zdaje sobie sprawę że jedzenie ma ogromny wpływ na zachowanie.
Od kąd transformacja i życie jako takie zmieniło mój tok myślenia zacząłem zauważać że zwierzęta też mają swoją osobowość i dusze....właściwie to piszę w imieniu tych zwierzątek które poszły na rzeź :) .Również uważam że kury nie postradały jeszcze umysłu od zanieczyszczeń środowiska i że starają się SPECJALNIE DLA LUDZI produkować świadomie w miarę przyswajalne jedzenie w postaci jajek...........oby nie było za późno .....
Zacząłem spożywać tłuste sery, surowe jaja, zimnotłoczone oleje roślinne lub masło, orzechy
(cukier i miód i to wcale w niemałych ilościach do herbaty) i słodkie owoce.

Taka zasada..........jeśli rolnictwo pójdzie w strone o ekologii to losy tego świata w zasadzie mogą się odmienić.

Tylko pozostaje pytanie..............
Czy My będziemy tego chieli..........?
Ja już mówie wszystkim pokolei jaka jest rzeczywistość............GMO, transformacja, chemtraile.
Nie ma na co czekać.
Same płody się proszą o ocalenie.............jestem tego świadomy proszę Pań i Panów :)
_________________
ggggggggggrrrrrrrrrrrddddddddddyyyyyyyyykkkka
Ostatnio zmieniony przez plej_tssz Śro Sty 04, 2012 06:07, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Trolejbus


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 330
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 06:20   

yarosh1980 napisał/a:
...Nawet u mnie w rodzinie, gdy nie jadłem mięsa, ale piłem jogurt, to ktoś się przyczepił: "ale przecież jogurt jest zwierzęcy, bo pochodzi od krówki, i zwierzątka cierpią żeby wyprodukować mleko"...

Dobry pasterz dba o swoje stada. :medit:
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 09:45   

Trolejbus napisał/a:
Dobry pasterz dba o swoje stada. :medit:

Niezupełnie, akurat w mojej rodzinie wszyscy jedzą mięso, a ten mięsojad co mi zwrócił uwagę, to błędnie pomyślał że jestem wegetarianinem skoro nie jem mięsa:D I wypomniał mi że krówki nie unikną cierpienia jeśli będę pił jogurt:) Czyli zarzucił mi niekonsekwencję xD Jaka szkoda, że każdy kto nie je mięsa, jest odrazu postrzegany jako chcący ratować zwierzątka swoją dietą.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Sty 04, 2012 09:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
heniu007 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 385
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 10:11   

Semiwegetarianie mogą zajadać się nabiałem, jajkami, rybami, a nawet kurczakami. Ale żadnego innego mięsa.

Pesco-wegetarianie spożywają jaja, nabiał, ryby, ale nie spożywają mięsa !

Lakto-ovo-wegetarianie jak nazwa wskazuje mogą zajadać produkty mleczne oraz jajka. Nie spożywają ryb oraz mięsa.

Lakto-wegetarianie mogą spożywać produkty mleczne. Lecz nie wolno im spożywać jajek, ryb, żadnego mięsa.

Ovo-wegetarianie mogą pozwolić sobie na jajecznicę, czy inne danie z jajek, ale nie spożywają produktów mlecznych, mięsa, ryb.

I dopiero teraz, do tego podziału dokładamy Vegan czy Wegan.
I już wiecie, że weganie nie spożywają żadnych z powyższych produktów, a do tego również nie spożywają miodu czy innych produktów pszczelych i nie noszą ubrań ze zwierząt.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 11:32   

heniu007 nie zrozumiałeś mnie. Ja nie należę do żadnej z tych grup które podałeś, mimo że z odzwierzęcych rzeczy jem tylko jogurt i miód. Tu nie chodzi o to czego w jedzeniu się unika, tylko Z JAKIEJ PRZYCZYNY się unika. Każda z grup które wymieniłeś zawiera cząstkę "-wegetarianie", a takie osoby z definicji ustalają swoją dietę w celu zmniejszenia lub wyeliminowania cierpienia zwierząt. Pierwsi wegetarianie stworzyli swój styl życia w trosce o los zwierząt i określili się takim mianem tylko w odniesieniu do dbania o zwierzęta. Dziś nie każdy kto unika odzwierzęcych rzeczy robi to dla dobra zwierząt, więc nie może być nazwany wegetarianinem. To by krzywdziło nurt wegetariański, który powstał z ideologii niesienia pokoju, harmonii i braku zabijania innych istot. Wyobraź sobie osobę która ma jakieś schorzenie układu pokarmowego i nie może jeść mięsa i innych odzwierzęcych rzeczy. Nie je tego w ogóle. Ale ta osoba bardzo by chciała jeść mięso i nabiał, bo bardzo jej to smakowało. Czy taka osoba jest wegetarianinem?
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 11:39   

ja np mimowolnie miewam okresy kiedy lapie sie pod ktoras z trych kategorii henia, jak np nie mam dobrego miesa od gospodarza to nie kupuje w sklepie, wtedy jaja i ryby np tylko
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
heniu007 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 385
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 12:18   

Jasne, celowo użyłem słowo podział, ponieważ podział nie wyczerpuję zbioru. W tym zbiorze znajduję się również Twój przypadek rezygnacja z produktów zwierzęcych - oprócz jogurtu i miodu.
Gdybym chciał opisać wszystkie przypadki - wtedy mielibyśmy do czynienia z klasyfikacją.
Byłoby to ciężkie i z góry narażone na porażkę - jak polskie prawo.

Oczywiste, że baba, której lekarz zabronił jeść jaj i mięsa nie jest wege. ;D
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sty 04, 2012 12:47   

heniu007 napisał/a:
Oczywiste, że baba, której lekarz zabronił jeść jaj i mięsa nie jest wege. ;D

Analogicznie jest ze mną. Ja nie jestem wege, gdyż troska o własne flaki, samopoczucie i o planetę zabraniają mi jeść mięso ;D
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Sty 05, 2012 00:03   

aha jeszcze jedno, twoje rozdzielanie wegetarianizmu na przedrostki semi, pesco, lakto, owo nie ma sensu, bo nikt ze zwykłych ludzi nie będzie na to patrzał, ani zawracał sobie głowy różnymi rodzajami wege. Dla nich nie istnieje żaden podział który tu podałeś! Ludziska tylko zapytają: jesz mięso? Mówisz nie, to odrazu przyklejają ci łatę wegetarianina, i to takiego który tylko roślinkami się żywi. Oni nie zakładają że istnieje lakto-owo. I automatycznie sądzą że nie dostarczasz aminokwasów egzogennych i wit. B12, mimo że przecież możesz to brać z pyłku pszczelego lub nabiału. To dlatego jestem przeciwny nazywaniu bezmięsnych ludzi wegetarianami, bo to rodzi same nieporozumienia.
 
     
heniu007 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 385
Wysłany: Czw Sty 05, 2012 10:38   

yarosh1980 napisał/a:
Oni nie zakładają że istnieje lakto-owo. I automatycznie sądzą że nie dostarczasz aminokwasów egzogennych i wit. B12, mimo że przecież możesz to brać z pyłku pszczelego lub nabiału. To dlatego jestem przeciwny nazywaniu bezmięsnych ludzi wegetarianami, bo to rodzi same nieporozumienia.



Możesz wytłumaczyć, zaciekawić czymś. Ten mój podział króluje zagranicą, zwłaszcza w podręcznikach.
W Polsce to różnie bywa. Chyba Semi i Pesco odpada - nie jest to wegetarianizm.

Zresztą jakby tak pomyśleć, i określić czym jest wegetarianizm, to na pierwszy myśl - odrzucenie potraw mięsnych, ryb.
Czyli w takim wypadku Semi i Pesco odpada. No bo co to za wege, który zajada się kurczakami. ;D

yarosh1980 napisał/a:
Oni nie zakładają że istnieje lakto-owo. I automatycznie sądzą że nie dostarczasz aminokwasów egzogennych i wit. B12,


Ale za to będą mieli wiedzę o aminokwasach egzogennych i kobalaminie ?
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 14:41   

heniu007 napisał/a:
Ale za to będą mieli wiedzę o aminokwasach egzogennych i kobalaminie ?

Bo wśród mas jest powszechnie wiadome, że pełnowartościowe białko znajduje się tylko w mięsie oraz innych produktach zwierzęcych. Ale gdy gawiedź słyszy słowo wegetarianin, to odrazu pojawia im się w wyobraźni marchewka i groszek na talerzu takiej osoby. Nawet nie przypuszczają że jakiś wegetarianin może spożywać inne odzwierzęce rzeczy zamiast mięsa.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 14:52   

yarosh1980 napisał/a:
Bo wśród mas jest powszechnie wiadome, że pełnowartościowe białko znajduje się tylko w mięsie oraz innych produktach zwierzęcych

No ale masy tego wlasnie nie wiedza, stad tyle idiotycznych diet i piramid zywieniowych.
yarosh1980 napisał/a:
Nawet nie przypuszczają że jakiś wegetarianin może spożywać inne odzwierzęce rzeczy zamiast mięsa.

No tylko jajka poza miesem, bo co poza tym?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 18:20   

Cytat:
No tylko jajka poza miesem, bo co poza tym?

Nabiał, sery. No i pyłek pszczeli - zawiera on aminokwasy egzogenne, jak również witaminę B12 której brak w roślinach.
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 19
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 18:37   

A aminokwasy ograniczające posiada?
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 18:42   

mam nadzieję że nie:)
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 19
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Pon Sty 09, 2012 18:48   

To dobrze :) inaczej anemia murowana ;)
P.S Dlatego zjem sobie zaraz placka serowo-jajecznego na deser, aby anemii nie było po skwarkach :)
Ostatnio zmieniony przez Mariusz_ Pon Sty 09, 2012 18:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 15:11   

O znalazlem cos ciekawego, co wy na to ? :)

This woman is 51...

She is TV health guru Gillian McKeith, advocating a holistic approach to nutrition and health, promoting exercise, a vegetarian diet high in organic fruits and vegetables.
She recommends detox diets, colonic irrigation and supplements.

This woman is also 51...

She is Nigella Lawson a TV cook, who eats meat, butter and desserts.

Any Questions?

http://michaelscomments.w...om-the-kitchen/
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 15:27   

zyon napisał/a:

Any Questions?
http://michaelscomments.w...om-the-kitchen/

Zapytałbym czy to matka i córka, ale trochę nie podobne :D
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pią Sty 27, 2012 15:56   

yarosh1980 napisał/a:


No i pyłek pszczeli - zawiera on aminokwasy egzogenne, jak również witaminę B12 której brak w roślinach


ijjjjjj nie wal takich baboli wiecej

jeśli brak witaminy B12 w roslinach
to skąd on się bierze w pyłku kwiatowym?????
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 16:08   

Zyonie, tu masz Andrea L Cox, surową wegankę

oczywiście młodsza, bo 35 lat, ale wszystko jedno ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 16:25   

Kto tu jeszcze ma
50 lat, i jeszcze je?


:-)

Hannibal napisał/a:
ale wszystko jedno

Pewnie, że wszystko jedno,
mogłaby mieć 50cioletnią matkę.
:-)
Ostatnio zmieniony przez Adam319 Pią Sty 27, 2012 16:33, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 16:49   

Nigella Lawson wspomaga się operacjami plastycznymi, nie mówiąc o tym, że obwód bioder ma pokaźny więc siłą rzeczy buźka jest gładsza.
http://www.plejada.pl/17,...em,artykul.html
 
     
heniu007 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 385
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 17:04   

zyon napisał/a:
She is TV health guru Gillian McKeith,

Wygląda jak po speedballu ;D

Podobna reklama, jak pionier weganizmu w Polsce - Dariusz Gzyra.

Weganie żyją dłużej
Głos również zabrała, już nam znana Małgorzata Desmond.


I kolejna reklamówka :shock:


zyon napisał/a:
This woman is also 51...
She is Nigella Lawson a TV cook, who eats meat, butter and desserts.


Na tej fotce wygląda bardzo smacznie 8)

pl.wikipedia.org napisał/a:
W 2003 ponownie wyszła za mąż za 17 lat starszego od siebie milionera Charlesa Saatchi.


Wyszła za milionera - marzenie każdej kobiety.
Nie dziwota, że pięknieje w tym wieku. 8)
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 18:12   

ali napisał/a:
jeśli brak witaminy B12 w roslinach
to skąd on się bierze w pyłku kwiatowym?????

ale pszczoły mieszają pyłek kwiatowy ze swoją śliną, a witamina B12 produkowana jest głównie przez bakterie żyjące w układzie pokarmowym zwierząt. Zresztą zobacz na wikipedii że B12 jest w pyłku pszczelim.
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pią Sty 27, 2012 18:16   

yarosh1980 napisał/a:
ali napisał/a:
jeśli brak witaminy B12 w roslinach
to skąd on się bierze w pyłku kwiatowym?????

ale pszczoły mieszają pyłek kwiatowy ze swoją śliną, a witamina B12 produkowana jest głównie przez bakterie żyjące w układzie pokarmowym zwierząt. Zresztą zobacz na wikipedii że B12 jest w pyłku pszczelim.


no widzisz jakiś mondry
tyle że to nie jest już pyłek pszczeli a pierzga

pyłek zbiera się z odnóży zanim go pszczoły zmagazynują w plastrach
pierzgę można tylko wydłubać
Ostatnio zmieniony przez ali Pią Sty 27, 2012 18:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 19:37   

ali napisał/a:
no widzisz jakiś mondry
tyle że to nie jest już pyłek pszczeli a pierzga

pyłek zbiera się z odnóży zanim go pszczoły zmagazynują w plastrach
pierzgę można tylko wydłubać

"Pszczoły zbierają z kwiatów pyłek, mieszają z odrobiną miodu, nektaru lub śliny i w postaci uformowanych kulek, obnóży przenoszą do ula w specjalnych koszyczkach na tylnych nogach".
"Witaminy. W pyłku pszczelim zidentyfikowano następujące witaminy: A, B1, B2, B3, E, C, B6, PP, P, D, H, B12, kwas foliowy, inozytol, biotynę, kwas pantotenowy, kwercytynę."

Co do pierzgi, to też ją można kupić np. na allegro, nie trzeba wydłubywać.
Jeszcze co do pyłku dodam, iż mimo że jest to produkt roślinny, to jego białko zawiera 32 aminokwasy, w tym wszystkie egzogenne.
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pią Sty 27, 2012 20:18   

yarosh1980 napisał/a:

"Witaminy. W pyłku pszczelim zidentyfikowano następujące witaminy: A, B1, B2, B3, E, C, B6, PP, P, D, H, B12, kwas foliowy, inozytol, biotynę, kwas pantotenowy, kwercytynę."

Co do pierzgi, to też ją można kupić np. na allegro, nie trzeba wydłubywać.
Jeszcze co do pyłku dodam, iż mimo że jest to produkt roślinny, to jego białko zawiera 32 aminokwasy, w tym wszystkie egzogenne.


ha ha
cudowny lek
tyle ze w śladowych ilościach
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 20:30   

Cytat:
cudowny lek
tyle ze w śladowych ilościach

B12 w twoich żółtkach z podgardlem jest w ograniczonych ilościach, jeśli je gotujesz. Więcej jest w nabiale i w lepiej przyswajalnej formie, bo obróbka termiczna niszczy tę witaminę.
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pią Sty 27, 2012 20:39   

yarosh1980 napisał/a:
Cytat:
cudowny lek
tyle ze w śladowych ilościach

B12 w twoich żółtkach z podgardlem jest w ograniczonych ilościach, jeśli je gotujesz. Więcej jest w nabiale i w lepiej przyswajalnej formie, bo obróbka termiczna niszczy tę witaminę.


znaczy siem jest OK
ponoć mamy tego nadmiar
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 20:43   

yarosh1980 napisał/a:
obróbka termiczna niszczy tę witaminę.

to prawda
jednak stopień zniszczenia zależy od rodzaju i długości trwania obróbki
witamina b12, kwas foliowy są wrażliwe na temp.
niacyna, ryboflawina, dla przykładu, są bardziej stabilne
ile się dokładnie anihiluje to nie wiem - może Krzysztof ma pod ręką jakieś dobre "data"
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pią Sty 27, 2012 20:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 21:51   

Hannibal napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
obróbka termiczna niszczy tę witaminę.

to prawda
jednak stopień zniszczenia zależy od rodzaju i długości trwania obróbki
witamina b12, kwas foliowy są wrażliwe na temp.
niacyna, ryboflawina, dla przykładu, są bardziej stabilne
ile się dokładnie anihiluje to nie wiem - może Krzysztof ma pod ręką jakieś dobre "data"

tez tak uważam i nie rozumiem dlaczego np. tutaj zawartość wit B12 jest podana odwrotnie ?

http://nutritiondata.self...-products/816/2
http://nutritiondata.self...-products/817/2

http://www.ile-kalorii.pl...urowo-d898.html
http://www.ile-kalorii.pl...ogniu-d899.html
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 22:02   

Chyba już wiem o co biega. Waga produktu po obróbce termicznej spada i aby otrzymać przykładowe 100g upieczonej wątroby, to należy zużyć surowej >100g ?
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 22:18   

Zgadza się, side.
Poza tym tam masz "simmered liver", czyli obróbka w 100 stopniach lub niższej temp.
Wg niektórych szefów kuchni "simmering" odbywa się w temp. 82 stopni.
To zupełnie inna "półka" aniżeli mocne smażenie i pieczenie
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Pią Sty 27, 2012 22:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
heniu007 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 385
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 22:24   

Profeska 8)
Hannibal napisał/a:
Wg niektórych szefów kuchni "simmering" odbywa się w temp. 82 stopni.


 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 22:51   

a orientuje się ktoś, jak jest temp. potrawy grillowanej na patelni grillowej ?
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 12:12   

To taki cytat który znalazłem na jakimś forum; dla tych co wahają się czy nie zostać wegetarianinem;)
"Człowiek ma bardzo długi przewód pokarmowy - 16 razy dłuższy od naszego ciała. Przewód pokarmowy krowy jest 12 razy dłuższy od jej ciała, a przewód pokarmowy zwierząt mięsożernych (lew, pies) jest 4 razy dłuższy od ich ciała.
Im dłuższy przewód tym dłużej się przez ów przewód przedostaje pokarm. Mięso gnije już po paru godzinach. Połóż mięso na stole w temperaturze pokojowej (takiej jak ciało ludzkie - 36.6) a zobaczysz jak szybko mięso zacznie gnić. Natomiast warzywa i owoce nie gniją długo. Przekrojone jabłko nie gnije przez kilka dni...
Kiedy mięso znajduje się w naszym przewodzie pokarmowym zaczyna gnić tak samo szybko jak to na stole. Mięso gnijące w przewodzie pokarmowym jest bezpośrednią przyczyną powstawania raka jelita grubego (jak wykazały badania w Harvardzie, sprawdź stronę internetową P.C.R.M. po angielsku).
Nasz przewód pokarmowy jest długi, albowiem jest przystosowany do trawienia owoców.
Krowa jest herbiworem, a więc jej przewód pokarmowy jest najlepiej przystosowany do trawienia roślin. Natomiast drapieżniki mają krótkie przewody pokarmowe by pozbyć się niestrawionych odpadków po mięsie jak najszybciej.
Zwierzęta mięsożerne mają 20-krotnie mocniejszy kwas żołądkowy od kwasu żołądkowego człowieka. Pies, czy lew trawi kości - ale człowiek nie.
Nasze uzębienie również wskazuje na to, że jesteśmy jaroszami, a nawet frutarianami (owocożercami). Niektórzy ludzie myślą, że kły u człowieka są po to by rwać nimi mięso. Podczas gdy kły u tygrysa, czy psa - potrafią rozszarpać mięso na przykład na byku - ludzkie kły nie byłyby wstanie tego zrobić. Wyobraź sobie próbę ugryzienia byka… (i oczywiście nigdy tego nie próbuj!) Goryle, które są całkowitymi wegetarianami i mają większe kły od ludzkich. Goryle używają swych kłów do rozgryzania orzechów i ewentualnie do walki…
Człowiek jest istotą owocożerną, i nie jest dlań zdrowo jeść mięso. Pomijam w tym momencie kwestię antybiotyków i hormonów w mięsie, choroby zakaźne takie jak gruźlica, cholesterol i wiele innych problemów wynikających z jedzenia mięsa…"
 
     
brajan30

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 1020
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 12:38   

yarosh1980 napisał/a:
Mięso gnije już po paru godzinach. Połóż mięso na stole w temperaturze pokojowej (takiej jak ciało ludzkie - 36.6) a zobaczysz jak szybko mięso zacznie gnić.

Jeżeli położysz na stole to rzeczywiście takie coś nastąpi, jeżeli ktoś ma problemy z wydzielaniem soków trawiennych i perystaltyką jelit mięso rzeczywiście będzie gniło w ich przewodzie pokarmowym, lub na skutek przyjmowania leków obniżających kwasowość żołądka. Natomiast u osoby zdrowej w mocno zasolonym środowisku żołądka mięso nie będzie gniło.
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 12:58   

brajan30 napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
Mięso gnije już po paru godzinach. Połóż mięso na stole w temperaturze pokojowej (takiej jak ciało ludzkie - 36.6) a zobaczysz jak szybko mięso zacznie gnić.

Jeżeli położysz na stole to rzeczywiście takie coś nastąpi, jeżeli ktoś ma problemy z wydzielaniem soków trawiennych i perystaltyką jelit mięso rzeczywiście będzie gniło w ich przewodzie pokarmowym, lub na skutek przyjmowania leków obniżających kwasowość żołądka. Natomiast u osoby zdrowej w mocno zasolonym środowisku żołądka mięso nie będzie gniło.


Nie z perystaltyką, raczej z żółcią i florą.
_________________

 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 13:01   

yarosh1980 napisał/a:
"Człowiek ma bardzo długi przewód pokarmowy - 16 razy dłuższy od naszego ciała. Przewód pokarmowy krowy jest 12 razy dłuższy od jej ciała, a przewód pokarmowy zwierząt mięsożernych (lew, pies) jest 4 razy dłuższy od ich ciała.


Yaroshku drogi, udzielę Ci za friko dobrej rady - zanim zrobisz ctrl-c i ctrl-v, to się chwilkę zastanów i upewnij, czy ktoś Cię nie robi w balona. Dzięki temu nie będziesz się błaźnił i ośmieszał.

wikipedia napisał/a:
]Przełyk ma długość średnio około 23-25 cm
Długość żołądka: 25-30 cm
Jego długość wynosi ok. 4-6 m (jelito cienkie)
Długość wszystkich tych odcinków wynosi ok. 1,5 m. (jelito długie)


Po zsumowaniu dostajemy jedynie 6-8 metrów, co daje 3-5 długości ciała człowieka.
Jest to długość typowa dla zwierząt mięsożernych i znacznie odbiegająca od przeżuwaczy.

Dalszej części artykułu nie będę komentował, szkoda mi czasu i klawiatury :evil:
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 13:14   

brajan30 napisał/a:
Jeżeli położysz na stole to rzeczywiście takie coś nastąpi, jeżeli ktoś ma problemy z wydzielaniem soków trawiennych i perystaltyką jelit mięso rzeczywiście będzie gniło w ich przewodzie pokarmowym,

zauważ też że mowa tam o surowym mięsie, a mięso po obróbce termicznej może się przechować znacznie dłużej. Co do trawienia, to jeśli nawet zdrowa osoba zje duży kawał golonka, to może się ono trawić nawet 10 godzin.

Ps.
Ej "Maad", ty chyba rzeczywiście jesteś na wszystko 'mad' :D
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:09   

yarosh1980 napisał/a:

Połóż mięso na stole w temperaturze pokojowej (takiej jak ciało ludzkie - 36.6) a zobaczysz jak szybko mięso zacznie gnić. Natomiast warzywa i owoce nie gniją długo. Przekrojone jabłko nie gnije przez kilka dni...


Bzdura. Nic tak szybko nie psuje się jak właśnie owoce. Zawsze w lecie jak trzymam owoce to momentalnie mam pełno muszek. A zwykłe jabłko obrane ze skórki już po kilku godzinach jest ciemne i się psuje, chyba, że ma tyle środków konserwujących, że nie może się popsuć.
 
     
brajan30

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 1020
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:12   

yarosh1980 napisał/a:
zauważ też że mowa tam o surowym mięsie, a mięso po obróbce termicznej może się przechować znacznie dłużej.

Nieco odbiegne od tematu, skoro mowa o surowym i po obróbce termicznej. Obróbka termiczna ma plusy i minusy, minusem jest to że w temperaturze wysokiej ginie część witamin i minerałów, a plusem jest to że owa obróbka termiczna niszczy sporo lektyn, które będa nadal w surowym.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:13   

yarosh1980 napisał/a:
Co do trawienia, to jeśli nawet zdrowa osoba zje duży kawał golonka, to może się ono trawić nawet 10 godzin.


To akurat jest pozytywne, bo nie trzeba jeść 10 razy co godzinę owoców, tylko wystarczy raz zjeść na 10 godzin i jest się najedzonym.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:17   

yarosh1980 napisał/a:
Ej "Maad", ty chyba rzeczywiście jesteś na wszystko 'mad


masz rację, nic mnie nie wkurza tak bardzo jak brak umiejętności dodawania w zakresie do 10, u osób starszych niż 5 lat :D
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:30   

Piotrx napisał/a:
Zawsze w lecie jak trzymam owoce to momentalnie mam pełno muszek.

to że owady obsiadają owoce, to nie znaczy że są zepsute. Muszkom nie robi różnicy czy jabłko jest świeże czy nadpsute - jeśli w owocu są otwarcia, to zawsze gęsto go obsiadają, konsumują i składają jajeczka. Mam taki sposób na muszki w lecie - do pojemniczka wkładam zepsuty kawałek owocu jako przynętę. Gdy przez całą noc zleci się tam pełno muszek, to szybko zakrywam pojemnik i zabijam muszki wysoką temperaturą.
Sczernieć to ci mogą starte owoce albo ziemniaki, ale nie pokrojone.

Piotrx napisał/a:
To akurat jest pozytywne, bo nie trzeba jeść 10 razy co godzinę owoców, tylko wystarczy raz zjeść na 10 godzin i jest się najedzonym.

Ja też tak mam gdy się napcham czegoś kalorycznego, i wcale nie musi to być mięso. Po prostu zależy ILE się tego zje.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:34   

Maad napisał/a:
masz rację, nic mnie nie wkurza tak bardzo jak brak umiejętności dodawania w zakresie do 10, u osób starszych niż 5 lat :D

musisz mi wybaczyć ale nigdy nie byłem dobry w przedmiotach ścisłych ;)
 
     
stdt 

Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 01 Lut 2011
Posty: 517
Skąd: Cała Europa.
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 16:58   

Piotrx napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
Co do trawienia, to jeśli nawet zdrowa osoba zje duży kawał golonka, to może się ono trawić nawet 10 godzin.


To akurat jest pozytywne, bo nie trzeba jeść 10 razy co godzinę owoców, tylko wystarczy raz zjeść na 10 godzin i jest się najedzonym.


Raz na 10h to może zjeść ktoś, kto się kisi przed TV. Nie wyobrażam sobie jeść raz na 10h, jak tyram łopatą albo uprawiam jakąś aktywność fizyczną, potocznie zwaną sportem, a krytykowaną usilnie przez Mistrza zakonu. Po prostu organizm się sam domaga pożywienia.
_________________
-Pane moderatore, prose ne ubija tematu.

-To se ne da!
Ostatnio zmieniony przez stdt Nie Lut 05, 2012 16:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 17:16   

stdt napisał/a:
Raz na 10h to może zjeść ktoś, kto się kisi przed TV. Nie wyobrażam sobie jeść raz na 10h,

no dokładnie. Ja teraz nie pracuję i nie wychodzę na dwór, więc wystarczy mi obfite śniadanie na cały dzień. Ale gdy haruję, to już po 5 godzinach od obfitego posiłku muszę coś znowu wszamać. Gdybym zjadł duże golonko przed robotą, to po kilku godzinach czuję głód i mam ochotę coś zjeść, mimo że golonko jest jeszcze w jelitach (ale żołądek już pusty).
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 17:31   

yarosh1980 napisał/a:
brajan30 napisał/a:
Jeżeli położysz na stole to rzeczywiście takie coś nastąpi, jeżeli ktoś ma problemy z wydzielaniem soków trawiennych i perystaltyką jelit mięso rzeczywiście będzie gniło w ich przewodzie pokarmowym,

zauważ też że mowa tam o surowym mięsie, a mięso po obróbce termicznej może się przechować znacznie dłużej. Co do trawienia, to jeśli nawet zdrowa osoba zje duży kawał golonka, to może się ono trawić nawet 10 godzin.

Cytat:
surowy pokarm zawiera własne, endogenne enzymy. Niektóre z nich, zawarte w organach komórki, zwane hydrolazami, są w stanie zniszczyć struktury komórkowe, w których się znajdują. Wystarczy tylko, aby znalazły się w bardzo kwaśnym środowisku – już to wyzwoli reakcję destrukcji.Tak właśnie dzieje się w żołądku. Surowy pokarm zawierający hydrolazy, zostaje poddany działaniu bardzo kwaśnych soków żołądkowych. Kwaśne środowisko wywołuje aktywność hydrolaz zawartych w surowym pokarmie, a te zaczynają niszczyć „od środka” własne komórki. Dochodzi wówczas w ten sposób do procesu samotrawienia pokarmu surowego, czyli autolizy. Kwasy żołądkowe wywołują samotrawienie pokarmu za pośrednictwem enzymów tegoż pokarmu.
http://www.eioba.pl/a/1ux...e-naszego-zycia
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 18:12   

I dlatego gdy np. wąż połknie innego węża, to ten drugi wąż sam się rozkłada od środka:)
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 18:31   

yarosh1980 napisał/a:
To taki cytat który znalazłem na jakimś forum; dla tych co wahają się czy nie zostać wegetarianinem;)
"Człowiek ma bardzo długi przewód pokarmowy - 16 razy dłuższy od naszego ciała. Przewód pokarmowy krowy jest 12 razy dłuższy od jej ciała, a przewód pokarmowy zwierząt mięsożernych (lew, pies) jest 4 razy dłuższy od ich ciała.
Im dłuższy przewód tym dłużej się przez ów przewód przedostaje pokarm. Mięso gnije już po paru godzinach. Połóż mięso na stole w temperaturze pokojowej (takiej jak ciało ludzkie - 36.6) a zobaczysz jak szybko mięso zacznie gnić. Natomiast warzywa i owoce nie gniją długo. Przekrojone jabłko nie gnije przez kilka dni...
Kiedy mięso znajduje się w naszym przewodzie pokarmowym zaczyna gnić tak samo szybko jak to na stole. Mięso gnijące w przewodzie pokarmowym jest bezpośrednią przyczyną powstawania raka jelita grubego (jak wykazały badania w Harvardzie, sprawdź stronę internetową P.C.R.M. po angielsku).
Nasz przewód pokarmowy jest długi, albowiem jest przystosowany do trawienia owoców.
Krowa jest herbiworem, a więc jej przewód pokarmowy jest najlepiej przystosowany do trawienia roślin. Natomiast drapieżniki mają krótkie przewody pokarmowe by pozbyć się niestrawionych odpadków po mięsie jak najszybciej.
Zwierzęta mięsożerne mają 20-krotnie mocniejszy kwas żołądkowy od kwasu żołądkowego człowieka. Pies, czy lew trawi kości - ale człowiek nie.
Nasze uzębienie również wskazuje na to, że jesteśmy jaroszami, a nawet frutarianami (owocożercami). Niektórzy ludzie myślą, że kły u człowieka są po to by rwać nimi mięso. Podczas gdy kły u tygrysa, czy psa - potrafią rozszarpać mięso na przykład na byku - ludzkie kły nie byłyby wstanie tego zrobić. Wyobraź sobie próbę ugryzienia byka… (i oczywiście nigdy tego nie próbuj!) Goryle, które są całkowitymi wegetarianami i mają większe kły od ludzkich. Goryle używają swych kłów do rozgryzania orzechów i ewentualnie do walki…
Człowiek jest istotą owocożerną, i nie jest dlań zdrowo jeść mięso. Pomijam w tym momencie kwestię antybiotyków i hormonów w mięsie, choroby zakaźne takie jak gruźlica, cholesterol i wiele innych problemów wynikających z jedzenia mięsa…"

cos dla wege
Cytat:
niewłaściwy sposób odżywiania - okresowo prawie wegetariański - przez długi czas oparty był wyłącznie na warzywach, sałatkach i minimalnej ilości mięsa i tłuszczu - sprawił, że przy wzroście 177 cm ważyłem 44 kilogramy. Spowodowało to u mnie zanik wydolności fizycznej, moje zęby były w fatalnym stanie, a wzrok słaby. Wydaje mi się, że od poważniejszych konsekwencji uchroniło mnie jedynie to, że od lat regularnie biegałem (nawet przy wadze 40 kilogramów) i dużo ćwiczyłem. Jednakże po napadzie bezwładu nóg, którego doświadczyłem w trakcie długiego spaceru, postanowiłem spróbować zmienić swój sposób odżywiania się. Teraz zacząłem postępować ściśle według zaleceń doktora Lutza i włączyłem do mego pożywienia tłuszcz pochodzenia zwierzęcego, kiełbasę i gotowaną wątrobę (o której sadzę, że ma większą wartość niż mięso); trzy żółtka kurze od czasu do czasu; gotowane na parze warzywa ubogie w węglowodany; około 1/8 litra śmietany i 150-200 gramów masła dziennie; ser; mleko; odrobinę surowych owoców; trochę kwaśnego mleka. W czasie 3 miesięcy przybyło mi 20 kilogramów. Przy mej obecnej wadze wynoszącej 60 kilogramów czuję się silny i mogę biegać, jak kiedyś. Zmiana na dietę bogatą w tłuszcz była prosta i nie miała żadnych złych skutków.

Fragment książki Życie bez pieczywa" Wolfgang Lutz
 
     
brajan30

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 1020
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 18:36   

yarosh1980 napisał/a:
Gdy przez całą noc zleci się tam pełno muszek, to szybko zakrywam pojemnik i zabijam muszki wysoką temperaturą.

To jest sprzeczne z filozofią wegetarianizmu-szacunek dla istoty żyjącej. ;)
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 18:41   

Jadł same warzywa i surówki? To oczywiste więc, że był wątły i coraz słabszy. Jak się nie je węglowodanów i tłuszczy, to nie ma skąd brać energii. Dieta jarska to także zboża i nasiona oleiste, a nie tylko sałata i pomidor.

brajan30 napisał/a:
To jest sprzeczne z filozofią wegetarianizmu-szacunek dla istoty żyjącej. ;)

no tak, tylko że ja nie jestem wegetarianinem. Jestem tylko jaroszem.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Nie Lut 05, 2012 18:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 20:05   

yarosh1980 napisał/a:
Jadł same warzywa i surówki? To oczywiste więc, że był wątły i coraz słabszy. Jak się nie je węglowodanów i tłuszczy, to nie ma skąd brać energii. Dieta jarska to także zboża i nasiona oleiste, a nie tylko sałata i pomidor.

nie przekrecaj
Cytat:
niewłaściwy sposób odżywiania - okresowo prawie wegetariański - przez długi czas oparty był wyłącznie na warzywach, sałatkach i minimalnej ilości mięsa i tłuszczu -

sądzisz, że gdyby jadał również zboża, to byłby zdrowszy ? :D
http://nowadebata.pl/2011...acy-w-pszenicy/

i jeszcze mały fragment z ksiażki Małachowa "Dieta lecznicza i rozdzielna" Jest to opinia dr Normana Walkera (94lata) - ojca sokoterapi
Cytat:
Kamienie i piasek zawarte w wątrobie, pęcherzyku żółciowym i w nerkach są wynikiem niezdolności organizmu do wydalenia zgromadzonego w nim nieorganicznego wapnia. Dostarcza go spożywanie pokarmu poddanego obróbce termicznej, szczególnie modyfikowanych skrobi i cukrów. Przy ciągłym spożywaniu chleba, gotowanych kasz, makaronów i innych produktów mącznych, następuje stopniowe nagromadzenie się nieorganicznego i nierozpuszczalnego w wodzie wapnia, który odkłada się w złogi i kamienie, wywołując choroby wątroby, pęcherzyka żółciowego, nerek i pęcherza moczowego, żylaki, miażdżycę i inne.

Jak to wygląda w praktyce ?

Z jelit nieorganiczny wapń wchłania się do krwi i krąży w niej jako balast. Przy pierwszej możliwości organizm próbuje usunąć go na zewnątrz. Najbardziej sprzyjającym miejscem do jego usunięcia jest wątroba. Krew przekazuje wapń do komórek wątroby, te z kolei jego część przerzucają do przewodów żółciowych, którymi dochodzi do pęcherzyka żółciowego. Tam tworzą się pierwsze złogi i kamienie.
Ponadto wapń nieorganiczny ma właściwość odkładania się tam, gdzie jest zwolniony przepływ krwi. Są to w pierwszej kolejności żyły znajdujące się w jamie brzusznej (co wywołuje obrzęki) i żylny pierścień odbytu (co wywołuje żylaki odbytu).
Cząsteczki wapnia nieorganicznego, które przeszły przez wątrobę i nie osiadły w żyłach, zwykle dochodzą do nerek i pęcherza moczowego i tworzą w nich kamienie.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 20:06   

brajan30 napisał/a:
Obróbka termiczna ma plusy i minusy, minusem jest to że w temperaturze wysokiej ginie część witamin i minerałów, a plusem jest to że owa obróbka termiczna niszczy sporo lektyn, które będa nadal w surowym.

Dlatego nie jada się wielu szkodliwych produktów surowych.
Co prawda po obróbce lektyny mogą być "unieczynnione", ale to nie powoduje, że produkty będą wówczas zdrowe.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 20:58   

side napisał/a:
i minimalnej ilości mięsa i tłuszczu -

skoro podupadł na zdrowiu i siłach, to widocznie tak mało jadł tego mięska że się nie liczyło, czyli tak jakby w ogóle go nie jadł.
side napisał/a:
sądzisz, że gdyby jadał również zboża, to byłby zdrowszy ?

ale nie mam tu na myśli kajzerek, białego chleba czy innej piany. To oczywiste, że muszą to być nieoczyszczone kasze.
Co do kamieni, to sugerujesz, że one mogą powstawać nawet od jedzenia samych gotowanych kasz gruboziarnistych? Jedząc takie pszeniczne syfy jak kukus, makaron, pieczywo z białej mąki to jasne że można się nabawić kamieni, ale od kaszy gryczanej czy jaglanej? Wapń można przecież brać z warzyw lub ich soków, bo z mięsa, nawet surowego to nie za bardzo, mięso ma go mało.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 22:06   

yarosh1980 napisał/a:
Wapń można przecież brać z warzyw lub ich soków, bo z mięsa, nawet surowego to nie za bardzo, mięso ma go mało

Cytat:
Nie ulega wątpliwości, że najbardziej kontrowersyjnym zaleceniem diety zgodnej z własną grupą krwi jest wskazanie do spożywania czerwonego mięsa przez osoby z grupą 0 oraz twierdzenie, iż pokarm ten jest niezbędny dla zachowania przez nie zdrowia. Konwencjonalna dietetyka uważa czerwone mięso za przyczynę podwyższonego poziomu cholesterolu, chorób serca i osteoporozy. Nasze rozumienie roli jelitowej fosfatazy zasadowej zaprzecza jednak tym poglądom. Jelitowa fosfataza zasadowa jest wytwarzanym w jelicie cienkim enzymem, który, niezależnie od innych swoich funkcji, pomaga trawić zwierzęce białka i tłuszcze.
Najnowsze badania wyraźnie pokazują, że osoby z grupą krwi 0 i – w mniejszym stopniu – reprezentanci grupy B – mają wysokie poziomy jelitowej fosfatazy zasadowej, która chroni je przed szkodliwymi skutkami diety wysokobiałkowej. Z tych samych badań wynika również, że organizmy ludzi z grupą krwi A niemal w ogóle nie wydzielają enzymu, a niewielkie jego ilości powstające w ich jelitach są unieczynnione przez ich własny antygen A. Fakt ten przekonująco uzasadnia rekomendację diety niskobiałkowej dla tej grupy ludzi. U osobników niewydzielających antygenu grupy krwi do płynów ustrojowych aktywność fosfatazy zasadowej w surowicy wynosi tylko 20% w porównaniu z jej aktywnością u wydzielających. Oznacza to, że osoby niewydzielające, mające grupę krwi A, mogą mieć niebezpiecznie niski poziom tego ważnego enzymu.
Z badań wynika, że jelitowa fosfataza zasadowa nie tylko pomaga w trawieniu tłuszczów, lecz także w przyswajaniu wapnia. Być może dlatego właśnie u przedstawicieli grupy 0 złamania kości występują rzadziej niż u ludzi z innymi grupami krwi.
Od wielu lat wiadomo, że poziom fosfatazy zasadowej wzrasta po spożyciu posiłku zawierającego tłuszcz; najnowsze badania pokazują jednak, że reakcja taka występuje również po posiłku wysokobiałkowym.
Mamy coraz więcej dowodów na to, że skrajna koncepcja wegetariańska jest z naukowego punktu widzenia niemożliwa do utrzymania.

LINK
 
     
heniu007 

Pomógł: 13 razy
Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 385
Wysłany: Nie Lut 05, 2012 22:10   

yarosh1980 napisał/a:
Wyobraź sobie próbę ugryzienia byka… (i oczywiście nigdy tego nie próbuj!)


Takie rzeczy, to wyrabia jakiś psychol z wariatkowa. ;D
W odróżnieniu od przedstawicieli innych gatunków szerokiego grona królestwa zwierząt, jesteśmy istotami inteligentnymi. 8)

Polowanie uporczywe - Wikipedia Oni na pewno nie zjedzą jabłuszka. Gdyby nawet mieli wybór, nie sądze aby przerzucili się na "wege".

A propo mięsa, przypomniał mi się taki ciekawy eksperyment.

 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Lut 06, 2012 01:15   

RAW0+ napisał/a:
Z badań wynika, że jelitowa fosfataza zasadowa nie tylko pomaga w trawieniu tłuszczów, lecz także w przyswajaniu wapnia.

Ale chyba mało kto wie czy dobrze przyswaja wapń z mięsa; no i musiałby jeść tylko surowe mięso.
RAW0+ napisał/a:
Być może dlatego właśnie u przedstawicieli grupy 0 złamania kości występują rzadziej niż u ludzi z innymi grupami krwi.

Gdybym miał się cofnąć w czasie do dzieciństwa z obecną wiedzą, to i tak jadłbym mięso:) Odrzuciłbym je po 18 roku życia, kiedy przestaje się rosnąć. Wtedy można już sobie pozwolić na cudowanie w diecie. Ale najważniejszą rzeczą jaką bym zmienił, to wywaliłbym biały cukier z mojego pożywienia. A pamiętam że jadłem go od groma niestety, i to prawie codziennie. Bywały okresy że nawet pół szklanki cukru dziennie pochłaniałem, używając go do wyrobu domowej czekolady. Gdyby nie to g*wno - cukier kryształ, to dziś z pewnością miałbym mocniejsze kości i wszystkie zęby naturalnie zdrowe, ani jednej wizyty u dentysty. Gdyby tylko w porę się dowiedzieć o wpływie cukru na wapń...
Gdybym miał do wyboru: powtórzyć wszystkie lata tak jak dotychczas, czyli z mięsem i z cukrem albo bez mięsa i bez cukru, to wybrałbym drugą opcję, czyli życie bez cukru i mięsa. Jestem pewien, że codziennie opychanie się zwykłymi słodyczami działa o wiele bardziej destrukcyjnie na wzrost i rozwój tkanek niż unikanie mięsa. Zresztą nawet nie ma pewności czy zastąpienie mięsa nabiałem stwarza jakieś ryzyko że młody organizm słabiej się rozwinie.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Pon Lut 06, 2012 01:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Śro Lut 22, 2012 11:15   

Slynny dietetyk tomtoma, dr Ornish w akcji! :what: Trawojaden attack!

Cytat:
spożywamy jak najwięcej warzyw, owoców, kasz i roślin strączkowych, zastępujemy białe pieczywo ciemnym, a nabiał - produktami sojowymi. Trzeba wyeliminować z diety oleje, nawet oliwę z oliwek (badania wykazują, że po spożyciu 30-50 g oleju nasilają się w organizmie procesy zapalne, co sprzyja rozwojowi miażdżycy), mięso, drób, a nawet ryby.


http://www.styl.pl/zdrowi...,433200,nPack,1
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 22, 2012 11:16, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 12, 2012 11:55   

Ci goście są nieźli :D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pon Mar 12, 2012 22:20   

side napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
To taki cytat który znalazłem na jakimś forum; dla tych co wahają się czy nie zostać wegetarianinem;)
"Człowiek ma bardzo długi przewód pokarmowy - 16 razy dłuższy od naszego ciała. Przewód pokarmowy krowy jest 12 razy dłuższy od jej ciała, a przewód pokarmowy zwierząt mięsożernych (lew, pies)

O psie Bear
Cytat:
Dean, interesting article. A dog is not strictly speaking a pure carnivore, it is more of an opportunistic feeder- thus the slightly longer gut. If he had chosen a panther (obligate carnivore) which is our size, the intestines etc, would have been a closer match. Perhaps this is one reason why dogs were better able (and willing) than cats to adapt to us as our diet changed. Here in Queensland there are packs of feral dogs who feed on the fallen fruit in avocado orchards!
8)
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Mar 12, 2012 22:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 12, 2012 22:28   

Nic odkrywczego Bear nie powiedział.
Tu masz o tym merytorycznie - http://maxshouse.com/feline_nutrition.htm
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Pon Mar 12, 2012 22:31   

Ale jak dużo to mówi o wpływie genów i pożywienia na zachowania osobników :shock: (epigenetyka) :D
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pon Mar 12, 2012 23:07   

Dziwię się gdy moi znajomi karmią swojego psa płatkami owsianymi, nie rozumiem tego. A potem się dziwią że ich pies puszcza bąki w mieszkaniu. Przecież pies powinien jeść samo surowe mięso. W sumie jednak psy i tak jedzą cokolwiek dorwą, nawet jabłko, cukierki czy chleb. A taki kot pije mleko, mimo że picie mleka krowiego skraca życie kota o połowę. Czyżby pierwotny instynkt kulinarny ich z(a)wodził?
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Pon Mar 12, 2012 23:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 12, 2012 23:21   

yarosh1980 napisał/a:
A potem się dziwią że ich pies puszcza bąki w mieszkaniu. Przecież pies powinien jeść samo surowe mięso.

Po kościach też podobno psy puszczają niezłe "śmierdziuchy". Ale to pewno te, które mają już mocno sforsowane układy pokarmowe.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Mar 13, 2012 20:41   

Marcela82 napisał/a:
Nie mogę powiedzieć, że przejście na wegetarianizm wiązałoby się u mnie z ideologią, więc może powinnam mówić że chcę być jaroszką?

Jeśli unikasz wszelkich produktów odzwierzęcych, czyli nawet miodu, pyłku pszczelego, nabiału, ale tylko w celu bycia zdrowym, a nie dla zwierząt, to i tak mocno zalatuje to weganizmem ;) Tylko nie wiem - gdy ogłosisz się już weganką lub wegetarianką - czy ludzie nie będą ci wypominać że nosisz rzeczy ze skóry:D Kiedyś znajomy gdy się dowiedział że nie jem mięsa, to pomyślał że jestem wegetarianinem i zaczął mi wypominać że pijąc jogurt powoduję cierpienie krów. No więc ja mu na to, że nie jestem wegetarianinem, że ja tylko nie jem mięsa ;)
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 37
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 00:01   

58 letni Douglas Graham wege na niskim facie .Autor diet 801010.

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

Nieżle zjechana głowa i skóra szyji.

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,


A tu Lou Corona wege na facie wysokim i ....60 letni :shock: !

http://www.youtube.com/wa...ayer_embedded#!

Różnica przepastna.
_________________
"he , to zabawne .. Że po za SYSTEMEM działa wszystko sprawnie" - Bolec , Tewu "Wyrwani ze snu"
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 00:22   

chill napisał/a:
58 letni Douglas Graham wege na niskim facie .Autor diet 801010.

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

Nieżle zjechana głowa i skóra szyji.

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,


A tu Lou Corona wege na facie wysokim i ....60 letni :shock: !

http://www.youtube.com/wa...ayer_embedded#!

Różnica przepastna.

w stanie skory - roznica pokolen - niczym ojciec i syn
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 61
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1141
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 01:40   

Ten pan w niebieskiej koszulce na drugim filmiku ma 60 lat???? :shock:
_________________
pozdrawiam
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 11:32   

Lou Corona
http://loucorona.com/
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 37
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 12:40   

figa napisał/a:
Ten pan w niebieskiej koszulce na drugim filmiku ma 60 lat???? :shock:


A no :) .Ostro co :) ?

Widać mega różnice między low fatem a high fatem na wege . Spójrz jaką ten Douglas G. ma zniszczoną brzydką skórę widać to na końcu dobrze. Ale fakt nie będe jeszcze tak generalizował bo nie wiem ile oni tak jadą i jak od urodzenia było no i inne czynniki ...
_________________
"he , to zabawne .. Że po za SYSTEMEM działa wszystko sprawnie" - Bolec , Tewu "Wyrwani ze snu"
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 13:25   

chill napisał/a:
jaką ten Douglas G. ma zniszczoną brzydką skórę


Bardzo się postarzał, pamiętam jego zdjęcia sprzed lat może dziesięciu, różnica kolosalna. Na filmiku zauważyłam nawet jakby plamy wątrobowe na dłoniach. Na wydolność fizyczną jednak, jak widać, jego dieta dobrze mu służy. Przynajmniej w tych wygibasach.

Ale tych, co to tak młodo wyglądają niby dzięki swoim dietom, podejrzewam jednak o wspieranie się skalpelem, bo to podnosi wiarygodność i zwiększa sprzedaż...
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Czw Mar 15, 2012 13:34   

http://www.youtube.com/watch?v=DsOoVJBrvHE

O, na tym filmie promującym raw vege, facet z mikrofonem przekonuje, jak to odmłodniał na tej diecie, ale trikiem jest tu pofarbowanie włosów na jasny blond i zasłonięcie nimi twarzy. 8)
Ostatnio zmieniony przez Kefa Czw Mar 15, 2012 13:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Pią Mar 16, 2012 15:50   

zenon napisał/a:
Moim skromnym zdaniem WHO to banda gamoni.
Najlagodniej mowiac.


Ciekawe czy dzisiaj tomtom wierzy ciagle w WHO, gdzie wiekszosc to ludzie z koneksjami w farmacji. A farmacja to czesty temat jego forka jest ;D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 13:12   

fruit.junkie napisał/a:
Wolę jeść rośliny, nawet jeśli mam być przez to chory (chociaż weganizm i tak jest zdrowszy niż przeciętna zachodnia dieta), niż żywić się kosztem czyjegoś bólu. Brzmi to patetycznie, ale czy tak właśnie nie jest? Tak zbudowany jest świat przyrody, że wszelkie stworzenie zjada się wzajemnie, ale człowiek ma wybór, w przeciwieństwie do np. kota czy lwa.


Interesuje mnie ten wybór moralny. Rozumiem, że 15-latka przechodząca na wege wyobraża sobie, że jak wszyscy przestaniemy jeść mięso świat będzie cudowny i pachnący, wszyscy będa się nawzajem przytulali - coś jak na obrazkach w gazetkach od "jechowych".

Ale dorosły człowiek chyba jakąś tam elementarną wiedzę na temat świata i uprawy roślin posiada. Wie, że nigdzie na świecie nie ma żyznych gleb, które czekają na posianie "sałaty". Wszędzie jest jakieś życie. Może niekoniecznie od razu to krowa czy koń, ale nawet na niewielkiej łące rosną setki różnych odmian roślin, pełzają różne robaczki, ślimaczki, biegają myszy, przekopują się krety, latają motyle, ptaki... A od czasu do czasu przykica jakiś zając czy nawet sarna.

Potem na taką łąkę wjeżdża rolnik, wypala wszystko i sieje "sałate". Zabija przy okazji bezpowrotnie mnóstwo gatunków roślin i zwierząt a jak tylko pojawia się na tym polu coś co nie jest "sałatą" to jest od razu KILLIM.

W czym lepsze moralnie jest zniszczenie bezpowrotnie całych łańcuchów pokarmowych i usmażenie żywcem jednych zwierząt od poderżnięcia gardła innym?

Pomijam tu szkodliwość standardowych upraw ("roundupy", nawozy i inne chemikalia). Zakładam, że "eko-rolnictwo" jakoś bez tego daje rade.
 
     
Gavroche
[Usunięty]

Wysłany: Wto Mar 27, 2012 13:43   

Wegetarianizm to moralne przyzwolenie społeczeństwa na mordowanie marchewek!
Jeśli coś wygląda inaczej,nie krzyczy(my nie słyszymy) i nie ucieka,to można to zabijać?
A jak ma oczy na głowie to nie można?
Wegetariańskie brednie!
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 14:04   

Ja serio pytam, choć może z mojego posta wynikać, że dla mnie to taki sam wybór jak między dżumą a cholerą. Być może czegoś nie dostrzegam.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 14:19   

devnull napisał/a:
na taką łąkę wjeżdża rolnik, wypala wszystko i sieje "sałate". Zabija przy okazji bezpowrotnie mnóstwo gatunków roślin i zwierząt

Wegetarianom wystarczy, że będą zapobiegać cierpieniu i śmierci zwierząt na tyle, na ile są w stanie to wykonać. Dowiedziałem się tego będąc jeszcze na portalu wegetarianie.pl. Oni odnośnie poprawy losu zwierząt rozgraniczają rzeczy na możliwe i niemożliwe do wykonania. To usłyszałem w odpowiedzi na moje zarzuty, gdy np. wypominałem im, że jadąc samochodem zabijają tysiące owadów; używają benzyny przywiezionej przez statek, który płynąc zabił w łopatkach wirnika wiele morskich organizmów; korzystają z prądu z elektrowni wiatrowej, gdzie podobno zabijają się ptaki; czy po prostu chodzą po trawie pełnej żyjątek.
Wegetarianom wystarczy tylko robić rzeczy, które są dla nich możliwe do wykonania aby pozostać moralnym i nie mieć krwi zwierząt na rękach. Jako dodatkowy argument podają zapobieganie męczarni zwierząt, jaką przynosi przemysłowa ich hodowla.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Wto Mar 27, 2012 14:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 15:06   

yarosh1980 napisał/a:
Wegetarianom wystarczy, że będą zapobiegać cierpieniu i śmierci zwierząt na tyle, na ile są w stanie to wykonać.


Ja to doskonale rozumiem, nie da się być 100% bezinwazyjnym. Czy mógłbyś to trochę rozwinąć w jaki sposób w RZECZYWISTOŚCI zapobiega się cierpieniu i śmierci zwierząt poprzez niejedzenie mięsa?

Czy chodzi o to, że jakbym zabił dziś wszystkie krowy to w sumie zabije ich mniej niż po kilka każdego roku, pozwalając pozostałym na posiadanie potomstwa?

yarosh1980 napisał/a:
nie mieć krwi zwierząt na rękach


Zakładam, że mam to traktować dosłownie.

yarosh1980 napisał/a:
Jako dodatkowy argument podają zapobieganie męczarni zwierząt, jaką przynosi przemysłowa ich hodowla.


No tak, ale na drugim biegunie mamy "świat według monsanto", czego myślę że wegetarianie też nie popierają, tak jak większość ludzi mięsożernych nie popiera trzymania zwierząt w klatkach metr na metr, jedno na drugim itp...

Ja tu rozważam takie opcje bardziej pro-eko uprawy i hodowli.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 18:48   

devnull napisał/a:
Czy mógłbyś to trochę rozwinąć w jaki sposób w RZECZYWISTOŚCI zapobiega się cierpieniu i śmierci zwierząt poprzez niejedzenie mięsa?

Jeśli ludzkość nie będzie jeść mięsa, to koncerny mięsne i hodowlane stracą rację bytu, a więc nie będzie już komercyjnego chowu zwierząt, ani ubojni dla zwierząt, czyli zero obozów koncentracyjnych dla zwierząt i zero śmierci.
devnull napisał/a:
Czy chodzi o to, że jakbym zabił dziś wszystkie krowy

Jeśli nawet zabicie ostatnich sztuk bydła, tucznika i drobiu przeznaczonego na mięso jest niemoralne, to nie musisz ich w ogóle zabijać. Wystarczy że umrą śmiercią naturalną i problem zabijania z głowy;) Po co dawać im się rozmnażać? W normalnych warunkach ich tyle nie było, dopiero człowiek stworzył ich przemysłowo miliardy sztuk
devnull napisał/a:
Zakładam, że mam to traktować dosłownie.

Dosłownie też:)
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 19:56   

Yarosh, ja pytałem o rzeczywistość :P

Ale mam jeszcze jedno pytanie...



powiedzmy, że w jakimś tam miejscu na Ziemii wpytalasz z kolegami te liście, po czym giną kolejno koniki, myszy, węże, ptaszyska

Masz "czyste rączki"?
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 23:07   

Cytat:
Yarosh, ja pytałem o rzeczywistość

aha, no to nie jedząc mięsa każdy wegetarianin zapobiega bólowi i śmierci kilkudziesięciu sztuk zwierzyny rzeźnej, którą normalnie by zjadł w ciągu swojego życia gdyby był mięsojadem.

devnull napisał/a:
powiedzmy, że w jakimś tam miejscu na Ziemii wpytalasz z kolegami te liście, po czym giną kolejno koniki, myszy, węże, ptaszyska
Masz "czyste rączki"?

Jeśli byłbym wegetarianinem i nie miałbym nic innego do jedzenia, to nie miałbym wyboru - musiałbym to jeść. Miałbym czyste ręce, nawet jeśli bym wiedział, że jedzenie tych liści spowoduje wymarcie pewnych gatunków zwierząt. Inaczej ja bym wymarł. W walce o przetrwanie wygrywa ten kto potrafi zapewnić sobie jedyne pożywienie. W tym przypadku ja wygrywam w zdobyciu liści. Inne zwierzę nie potrafi go tyle nałapać więc ginie, a za nim następne. I nie mam na sumieniu ich śmierci, bo nie było albo nie wiedziałem że jest w tym miejscu na Ziemi jakiś zamiennik tego pożywienia.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Wto Mar 27, 2012 23:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
michal_krk

Dołączył: 19 Paź 2011
Posty: 177
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 07:37   

Pod wrażeniem tej dyskusji pozwolę sobie wkleić swoje przemyślenia:
- Skoro ludzie jedzący zwierzęta mają ich "krew na rękach", to niewątpliwie zwierzęta jedzące zwierzęta również mają krew na... łapach. Masowo zmuszamy zwierzaki do wegetarianizmu? Czy idziemy po rozum do głowy?

- Przejście na wegetarianizm w żaden sposób nie jest w stanie uratować ani jednego życia zwierzątek hodowlanych; tu się niestety moja ukochana ekonomia kłania. Gdyby nawet przykładowo (i zupełnie nierealistycznie) z dnia na dzień spadł popyt na mięso o około 50%, żaden hodowca czy rzeźnik nie wypuści zwierzątek na wolność. Ubój i tak nastąpi, natomiast zmniejszy się w takiej sytuacji rozród. Wegetarianizm powoduje zatem zmniejszenie narodzin nowych zwierząt, w żaden sposób nie ratując życia zwierząt hodowlanych

Jak dla mnie dziwne rozumienie "zapobiegania bólowi zwierząt"- powodując, że zwierzęta w ogóle się nie rodzą. Równie dobrze- per analogia- możnaby położyć kres wszelkiemu cierpieniu ludzkości np. kastrując wszystkich samców i powodując, ze więcej ludzi się nie narodzi. Bez sensu.

Wymyślcie drodzy wege-koledzy sposób na to, żeby hodowcy wypuścili na wolność chociaż jedną z tych biednych świnek i krówek, które już żyją, to wtedy może będzie to miało jakikolwiek sens. Sam wtedy rozważę wegetarianizm.

Michał[/b]
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3485
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 08:02   

Cytat:
Pod wrażeniem tej dyskusji pozwolę sobie wkleić swoje


" Wszelkie poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną roślinność daję wam to wszystko.  Tylko mięsa z jego duszą — jego krwiąnie wolno wam jeść. "
( wiadomo Kto i gdzie )

ale dlaczego ?

Dar
_________________
The Truth is still out there.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 08:58   

michal_krk napisał/a:
to niewątpliwie zwierzęta jedzące zwierzęta również mają krew na... łapach.

zwierzęta nie mają innego wyboru niż polowanie bo zostały tak zaprogramowane przez naturę. Nie uczłowieczajmy zwierząt w kwestiach moralnych.
michal_krk napisał/a:
Ubój i tak nastąpi

ale będzie o 50% mniejszy, tak jak wcześniej założyłeś przy mniejszym spożyciu mięsa o 50%. Przy zupełnym braku spożycia mięsa ubój wynosiłby 0%.
michal_krk napisał/a:
Wegetarianizm powoduje zatem zmniejszenie narodzin nowych zwierząt, w żaden sposób nie ratując życia zwierząt hodowlanych

Ale zapobiegnie narodzeniu się nowych sztuk zwierząt przeznaczonych na ubój, które czekałby ten sam los, co obecne sztuki, gdyby ci ludzie jedli mięso. Zatem ilu jest wegetarian, tyle zwierzyny się nie narodzi i uniknie się jej zabijania.

michal_krk napisał/a:
Jak dla mnie dziwne rozumienie "zapobiegania bólowi zwierząt"- powodując, że zwierzęta w ogóle się nie rodzą.

sytuacja zwierząt hodowlanych to co innego niż gatunek ludzki. Zwierzęta ubojowe zostały sztucznie pomnożone przez człowieka - ich liczba nie jest czymś normalnym. Gdyby ludzie nigdy nie jedli mięsa, to natura nie stworzyłaby aż tyle sztuk bydła, świń i kurczaków. Zatem niedopuszczenie do narodzenia się jakichkolwiek zwierząt rzeźnych będzie powrotem do natury, do jej stanu wyjściowego.
Co do gatunku ludzkiego - człowiek obecnie mnoży się wprawdzie przez głupotę i będzie przeludnienie, ale to go w końcu zmusi to podjęcia kroków w celu zmniejszenia populacji (o ile rządy krajów już nie stosują utajonej depopulacji).
michal_krk napisał/a:
Wymyślcie drodzy wege-koledzy sposób na to, żeby hodowcy wypuścili na wolność chociaż jedną z tych biednych świnek i krówek, które już żyją,

Jaki sens to robić dla jednej sztuki, skoro kolejne miliardy sztuk zwierząt i tak będą cały czas cierpiały i ginęły?
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Mar 28, 2012 09:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
michal_krk

Dołączył: 19 Paź 2011
Posty: 177
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 09:21   

Tak jak sądziłem, będziesz zaklinać rzeczywistość, zamiast podać jakieś rzeczowe argumenty.

Otóż ubój *już żyjących* zwierząt nie spadnie i wszystkie zwierzęta, które *już żyją* zostaną zabite, sprzedane taniej. A nowych pojawi się mniej.

Zatem wegetarianizm nie ochrania żadnego istniejącego życia. Dla mnie jest to koniec tematu.


Rozważania na temat tego, w jaki sposób możemy przed cierpieniem uchronić życie, którego jeszcze nie ma, przez to, że spowodujemy, że się nie narodzi, to bardzo śliska filozofia.
Nie mająca nic wspólnego z faktycznym ratowaniem życia.

Do mojego poczucia moralności nie przemawia takie działanie w żaden sposób, mało tego, wręcz wydaje się wysoce szkodliwe i niepewne.

Druga, bardziej przyziemna kwestia- widzę to odwrotnie niż Ty; mój instynkt, ale także zdrowy rozsądek oraz logika podpowiadają mi, że człowiek też MUSI jeść mięso, żeby zdrowo żyć- bo tak został zaprogramowany przez naturę. To, że ma na tyle silną wolę, że umie stworzyć patologie (żywieniowe i nie tylko) to inna kwestia. Mamy przewód pokarmowy wszystkożercy. Nie mamy wielu żołądków, nie trawimy celulozy. Z punktu widzenia natury, na pewno nie jesteśmy roślinożercami. To jest elementarz, przecież.

To, dlaczego warto jeść mięso dla zdrowia było tutaj omawiane wielokrotnie. Począwszy od najprostszych przykładów, typu witamina B12 czy żelazo, na profilach aminokwasowych skończywszy. Dieta, która wymaga suplementacji nie może być- na logikę- naturalna. Proste.

Spora część zwierząt je mięso, zatem jest to naturalne. Czemu niby jedzenie mięsa przez człowieka ma być nienaturalne?

Michał
Ostatnio zmieniony przez michal_krk Śro Mar 28, 2012 09:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 10:17   

michal_krk napisał/a:
będziesz zaklinać rzeczywistość, zamiast podać jakieś rzeczowe argumenty.

masz problem ze zrozumieniem czy nie rozumiesz tego co sie do ciebie pisze? Żadnego zdania nie zrozumiałeś czy tylko odnośnie poniższego cytatu?
michal_krk napisał/a:
Otóż ubój *już żyjących* zwierząt nie spadnie i wszystkie zwierzęta, które *już żyją* zostaną zabite, sprzedane taniej.

Twój tok myślenia jest pozbawiony praktycznego sensu. Jeśli dziś ludzkość przestałaby jeść mięso, to oczywiste że właściciele zwierząt by je zabili, bo stałyby się zbędne. Ale byłoby to tylko JEDNORAZOWE zabicie zwierząt, które znajdują się aktualnie w zakładach. To byłby ostatni ubój zwierząt w historii ludzkości.
Czy tylko dlatego, że nie da się uniknąć jednorazowej śmierci tych ostatnich kilku miliardów sztuk jakie pozostały na farmach, to ty chcesz dawać przyzwolenie na dalsze zabijanie zwierząt, które będzie trwało bez przerwy w ilości miliony razy większej niż to, które dotyczy ostatniego zabicia resztki zwierząt? To tak jakbyś powiedział, że nie ma różnicy czy jakiś bandyta zabije jedną czy sto osób. Wszak zabicie zarówno 1 jak i 100 osób jest niemoralne, więc niech morderca zabije sobie te 100 osób, niech se dogodzi, no nie?
michal_krk napisał/a:
Z punktu widzenia natury, na pewno nie jesteśmy roślinożercami.

jesteśmy naczelnymi, więc możemy jeść jak małpy - czyli albo same roślinki albo też i mięso. One też czasami zjedzą mięso, ale na pewno nie poddają go obróbce termicznej.
michal_krk napisał/a:
człowiek też MUSI jeść mięso, żeby zdrowo żyć- bo tak został zaprogramowany przez naturę.

nie musi, ale MOŻE jeść mięso. I jeśli już, to tylko surowe - bo tylko wtedy to będzie zgodne z naturą i nie będzie destrukcyjne dla zdrowia (choć nie dla wszystkich). Mój instynkt podpowiada mi jednak aby nie jeść żadnego mięsa, m.in. po tym jak się po nim czuję, a zakwasza bardzo. Tatar mi bardzo smakował, ale po nim się czułem jakby mój przewód pokarmowy "gnił".
michal_krk napisał/a:
mój instynkt, ale także zdrowy rozsądek oraz logika podpowiadają mi

a nie przypadkiem kaprys podniebienia? Czy jadłbyś mięso gdyby miało taki smak jak np. sojowe substytuty mięsa? Albo gdybyś nie mógł używać soli do mięsa i wtedy nie miałoby ono żadnego smaku?
michal_krk napisał/a:
witamina B12 czy żelazo, na profilach aminokwasowych skończywszy.

komplet aminokwasów jest w wielu produktach roślinnych. Można też łączyć różne rodzaje produktów, aby ich aminokwasy się uzupełniały. Żelazo też jest w roślinach, choć gorzej przyswajalne. B12 jest w jajach i nabiale, które w tym celu można by podbierać od zwierząt w takiej ilości, aby nie musieć ich zabijać jak obecnie.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Mar 28, 2012 10:28, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 10:25   

yarosh1980 napisał/a:
michal_krk napisał/a:
będziesz zaklinać rzeczywistość, zamiast podać jakieś rzeczowe argumenty.

masz problem ze zrozumieniem czy nie rozumiesz tego co sie do ciebie pisze?

hehe zaczyna sie ;D powodzenia michal :keep:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
michal_krk

Dołączył: 19 Paź 2011
Posty: 177
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 11:20   

Cytat:
Twój tok myślenia jest pozbawiony praktycznego sensu. Jeśli dziś ludzkość przestałaby jeść mięso, to oczywiste że właściciele zwierząt by je zabili, bo stałyby się zbędne. Ale byłoby to tylko JEDNORAZOWE zabicie zwierząt, które znajdują się aktualnie w zakładach. To byłby ostatni ubój zwierząt w historii ludzkości.


Jeśli czyjeś postępowanie nie ma praktycznego sensu, to wyłącznie wegetariańskie. Wegetarianie stanowią tak niewielki odsetek populacji krajów rozwiniętych (pozwól, że pominę Indie), że ich nie-spożywanie mięsa nie ma żadnego praktycznego wpływu na śmierć zwierząt. Zwierzęta będą umierać w ubojniach, bo ludzie lubią mięsko.

Zresztą- sprawa jest prosta, jak powiedziałem. Wegetarianizm nie ocali żadnego istniejącego życia. Chyba się zgadzamy?

Ja się również zgadzam z tym, że gdyby wszyscy byli wegetarianami, to zniknęlyby zwierzątka hodowlane. Tylko co z tego? Czy fakt wyginięcia jakichś gatunków to rzecz dobra czy zła? Umiesz to ocenić?

Nie mniej celne jest spostrzeżenie, że gdybyśmy się przestali rozmnażać, to w ciągu 150 lat zniknęłyby wszelkie choroby trapiące ludzkość, mało tego- żaden człowiek już by nie umarł.
Forumowiczom należy pozostawić ocenę sensowności takiego rozumowania.

Podsumowując: według Ciebie, ideowy wegetarianizm ma w zamierzeniu zlikwidowanie gatunków hodowlanych. Nie pociąga mnie to i tyle.

Dla mnie EOT!

Michał

P.S. Jaja i nabiał, o których wspomniałeś, jednak zakładają istnienie hodowli :) Rozumiem, że krówki i kurki umierałyby tam ze starości a następnie grzebane byłyby na cmentarzach zwierzęcych :) Nie daj Boże, jakby się dorwał do nich jakiś lis. Trzebaby go do wegetarianizmu nakłonić :P
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 11:22   

yarosh1980 napisał/a:
nie jedząc mięsa każdy wegetarianin zapobiega bólowi i śmierci kilkudziesięciu sztuk zwierzyny rzeźnej, którą normalnie by zjadł w ciągu swojego życia gdyby był mięsojadem


Jednocześnie przyczyniając się do śmierci innych zwierząt konsumując produkty pochodzące z upraw. Bo kilkadziesiąt zwierząt to nawet na małej działce trza utłuc żeby "pinć" marchewek urosło. No ale niech Ci będzie, może ten wegetarianin jadłby przez całe życie tylko szprotki, wtedy może bilans byłby rzeczywiście na plus.

yarosh1980 napisał/a:
nie miałbym wyboru - musiałbym to jeść. Miałbym czyste ręce, nawet jeśli bym wiedział, że jedzenie tych liści spowoduje wymarcie pewnych gatunków zwierząt.


Miałbyś wybór, mógłbyś zjeść trochę liści, trochę myszy i ptaka "od święta" oczywiście ekosystem byłby naruszony, ale dalej wszystko by się "kulało".

Dlaczego dla dobra zwierząt wybierasz ich wyginięcie?

yarosh1980 napisał/a:
W walce o przetrwanie wygrywa ten kto potrafi zapewnić sobie jedyne pożywienie. W tym przypadku ja wygrywam w zdobyciu liści. Inne zwierzę nie potrafi go tyle nałapać więc ginie, a za nim następne.


Sęk w tym, że te liście to nie jest jedyne pożywienie, staje się tym jedynym jeśli dla "dobra" zwierząt sam sobie tak to nazwiesz.

yarosh1980 napisał/a:
I nie mam na sumieniu ich śmierci, bo nie było albo nie wiedziałem że jest w tym miejscu na Ziemi jakiś zamiennik tego pożywienia.


No i właśnie tu dochodzimy do fantazji (IMHO). Jakie zamienniki? Wymień choć jeden, który nie spowoduje śmierci innych zwierząt. Na moją wiedzę jest tak, że możesz:

1) "wyciągnąć" liścia z innego łańcucha pokarmowego -> efekt śmierć dalszych ogniw tego łańcucha

2) wypalić łąkę / wykarczować las rozwalając za jednym zamachem cały ekosystem i posadzić "sałate" -> efekt taki sam

3) plastik? kamienie? inedia?
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 12:09   

michal_krk napisał/a:
żaden hodowca czy rzeźnik nie wypuści zwierzątek na wolność


A nawet jak wypuści, to co? Adaptacja (jeśli się uda) będzie polegała na tym, że wyginą inne zwierzęta, które żarły trawe na danym terenie.

yarosh1980 napisał/a:
Zwierzęta ubojowe zostały sztucznie pomnożone przez człowieka - ich liczba nie jest czymś normalnym. Gdyby ludzie nigdy nie jedli mięsa, to natura nie stworzyłaby aż tyle sztuk bydła, świń i kurczaków. Zatem niedopuszczenie do narodzenia się jakichkolwiek zwierząt rzeźnych będzie powrotem do natury, do jej stanu wyjściowego.


A te hektary pszenicy, soji i kukurydzy to natura stworzyła? Tak według Ciebie wyglądał świat przed "erą człowieka"?
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 12:10   

michal_krk napisał/a:
Wegetarianie stanowią tak niewielki odsetek populacji krajów rozwiniętych (pozwól, że pominę Indie), że ich nie-spożywanie mięsa nie ma żadnego praktycznego wpływu na śmierć zwierząt. Zwierzęta będą umierać w ubojniach, bo ludzie lubią mięsko.


Ja to podejście akurat rozumiem. Coś jak lepiej palić 10 fajek dziennie niż 15. Tylko, że ja nie bardzo rozumiem, w którym momencie wegetarianin przyczynia sie do ocalenia kilku zwierząt. No chyba, że chodzi tylko o te hodowlane, a dzikie to se mogą umierać. Albo jakaś inna gradacja...

Na tą chwilę, po tym co mówi Yarosh, to idealny wege-świat wygląda tak, że zostajemy my i "sałata", nic poza tym.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 13:34   

michal_krk napisał/a:
Wegetarianizm nie ocali żadnego istniejącego życia. Chyba się zgadzamy?

heheh no jeśli patrzysz na sprawę w taki sposób, to zgadzam się, że nawet jeśli wszyscy ludzie nagle by przeszli na wegetarianizm, to nie ocali to żadnego istniejącego zwierzęcia wyhodowanego na ubój. Ale i na to jest sposób. Organizacje wege musiałyby zgodzić się na przyjęcie od właścicieli farm i ferm tych wszystkich zwierząt, a następni opłacić ich transport na jakieś odludzie, np. do Afryki i Azji, żeby tam dożyły swoich dni. Widzisz? da się;)
I ja też mogę być taki czepialski jak ty i mogę to widzieć po swojemu. Na przykład wszyscy ludzie mogą zapowiedzieć, że za jakiś czas przejdą na wegetarianizm. Zapowiedzą to koncernom mięsnym i właścicielom żywego inwentarza, żeby już nie fatygowali się z bezcelową produkcją mięsa. Ci producenci na wieść o tym zaprzestaną dalszego rozmnażania zwierząt. I dopóki ostatnia sztuka bydła nie zostanie zabita i przerobiona na mięso, to ci ludzie NADAL BĘDĄ MIĘSOŻERCAMI póki jedzą mięso, aż nie zjedzą ostatniego istniejącego mięsa. Staną się wegetarianami dopiero w dniu, gdy nie będzie już żadnych zwierząt ubojowych. Tak więc w czasie, gdy ludzie będą już wegetarianami, to nie będzie zabijania zwierząt, bo ostatnie sztuki bydła i świń zostały zabite, gdy ludzie byli mięsożerni.
michal_krk napisał/a:
Czy fakt wyginięcia jakichś gatunków to rzecz dobra czy zła?

Te gatunki stworzyli ludzie, nigdy ich wcześniej nie było zanim człowiek ich nie udomowił dla własnych celów. Zresztą wszystkie zwierzęta hodowlane można by przenieść w miejsce gdzie żyją ich naturalnie ich odpowiedniki, czyli np. kury do kurków, świnie rozesłać po lasach do dzików, bydło wysłać na jakieś stepy, gdzie kiedyś żyły tury.
michal_krk napisał/a:
Nie mniej celne jest spostrzeżenie, że gdybyśmy się przestali rozmnażać, to w ciągu 150 lat zniknęłyby wszelkie choroby trapiące ludzkość, mało tego- żaden człowiek już by nie umarł.

żeby móc tak sarkastycznie porównywać, musiałbyś najpierw postawić ludzkość w sytuacji zwierząt, czyli miliardy ludzi umieścić w ciężkich obozach koncentracyjnych, gdzie będą mieć same takie warunki bytowe i stres (a na końcu uśmiercenie) jak zwierzęta. Wtedy można by poważnie rozważać czy nie lepiej żeby tych sztucznie hodowanych miliardów ludzi po prostu nie było.
michal_krk napisał/a:
Jaja i nabiał, o których wspomniałeś, jednak zakładają istnienie hodowli

Jednak nie zakładają hodowli. Już mówiłem że w ilościach potrzebnych do uzupełnienia b12 wystarczy PODBIERAĆ małą ilość mleka lub jaj zwierzętom żyjącym swobodnie. Kiedyś ludzie nie hodowali pszczół żeby móc żywić się miodem.
michal_krk napisał/a:
Rozumiem, że krówki i kurki umierałyby tam ze starości a następnie grzebane byłyby na cmentarzach zwierzęcych

oj zdziwiłbyś się, są nawet cmentarze dla psów, nie wiedziałeś? :)
michal_krk napisał/a:
Nie daj Boże, jakby się dorwał do nich jakiś lis. Trzebaby go do wegetarianizmu nakłonić :P

jeśli aż tak byś kochał wszystkie krowy i kury, to byś się namęczył z kopaniem dołów dla nich :D Normalni ludzie nie grzebią zwierząt żyjących dziko i swobodnie. Jeśli lis by coś odkopał z twojego cmentarza, to tylko twoja strata, bo w naturze lis żywi się padliną :P
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Mar 28, 2012 13:40, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 13:38   

Prawo ewolucji jest nie ublagane. Zeby ktos mogl zyc, to ktos musi umrzec. Czy to bedzie na poziomie komorkowym czy innym, to nie ma znaczenia. Natomiast spozywanie produktow nie zjadalnych, nie jest niczym innym jak unicestwianiem wlasnego gatunku.

wrzuce maly cytacik z ksiazki „Tao zdrowia” Daniela Reida
Cytat:
„Rolnictwo otwiera ostatni etap dietetycznej „degeneracji” człowieka. Kiedy głównym składnikiem ludzkiej diety stalo się zboze, do przewodu pokarmowego wprowadzony zostal zupełnie nowy element, który w planach Matki Natury nie zostal uwzględniony jako pokarm dla człowieka. Mowa o skrobi. Sam fakt, ze zboza sa jednym w ludzkiej diecie składnikiem, którego nie można jesc i trawic w stanie surowym, jednoznacznie dowodzi, ze człowiek nie jest przystosowany do spozywania produktow zbozowych.
Starożytni mędrcy Chin również nieprzychylnym okiem spoglądali na „zbożowe nawyki ludności, czego wyrazem może być przewijające się w całej taoistycznej literaturze poświęconej temu problemowi wyrażenie „bi-gu (wystrzegaj się zboża).
Taoiści, którzy wystrzegaja się zboza, zyja znacznie dłużej i zdrowiej niż ogol spolecznenstwa, choc warto zaznaczyc, ze tradycyjna chinska dieta laczy zboza w o wiele korzystniejszy sposób niż diety zachodnie.
Szkodliwość zboza potwierdzaja odkrycia wybitnych dietetykow jak Arnold Egret, dr Herbert Shelton, dr Marsh Morrisom, V. E. Irons i dr Norman Walker.”

... i dla przypomnienia co dr Walker ma w tej kwestii do powiedzenia
Cytat:
Kamienie i piasek zawarte w wątrobie, pęcherzyku żółciowym i w nerkach są wynikiem niezdolności organizmu do wydalenia zgromadzonego w nim nieorganicznego wapnia. Dostarcza go spożywanie pokarmu poddanego obróbce termicznej, szczególnie modyfikowanych skrobi i cukrów. Przy ciągłym spożywaniu chleba, makaronów i innych produktów mącznych, następuje stopniowe nagromadzenie się nieorganicznego i nierozpuszczalnego w wodzie wapnia, który odkłada się w złogi i kamienie, wywołując choroby wątroby, pęcherzyka żółciowego, nerek i pęcherza moczowego, żylaki, miażdżycę i inne.

Jak to wygląda w praktyce ?

Z jelit nieorganiczny wapń wchłania się do krwi i krąży w niej jako balast. Przy pierwszej możliwości organizm próbuje usunąć go na zewnątrz. Najbardziej sprzyjającym miejscem do jego usunięcia jest wątroba. Krew przekazuje wapń do komórek wątroby, te z kolei jego część przerzucają do przewodów żółciowych, którymi dochodzi do pęcherzyka żółciowego. Tam tworzą się pierwsze złogi i kamienie.
Ponadto wapń nieorganiczny ma właściwość odkładania się tam, gdzie jest zwolniony przepływ krwi. Są to w pierwszej kolejności żyły znajdujące się w jamie brzusznej (co wywołuje obrzęki) i żylny pierścień odbytu (co wywołuje żylaki odbytu).
Cząsteczki wapnia nieorganicznego, które przeszły przez wątrobę i nie osiadły w żyłach, zwykle dochodzą do nerek i pęcherza moczowego i tworzą w nich kamienie.


ps. Po rewolucji rolniczej srednia zycia człowieka obniżyła sie o 20 lat.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 13:52   

side napisał/a:
... i dla przypomnienia co dr Walker ma w tej kwestii do powiedzenia

jakie ksiazki jego oprocz Kwitnace Zdrowie wyszly u nas?

side napisał/a:
.
ps. Po rewolucji rolniczej srednia zycia człowieka obniżyła sie o 20 lat.

I objetosc mozgu tez spadla o ok 13-15%
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 15:26   

zyon napisał/a:
side napisał/a:
... i dla przypomnienia co dr Walker ma w tej kwestii do powiedzenia

jakie ksiazki jego oprocz Kwitnace Zdrowie wyszly u nas?

Nie znam innych, ale wiem,ze kiedys ukazaly sie "Jak sie odmlodzic" i "Zyciodajne salatki"
A cytat pochodzi z Diety rozdzilenej Malachowa, o ktorej Ci kiedys wspominalem.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 16:02   

Cytat:
Jednocześnie przyczyniając się do śmierci innych zwierząt konsumując produkty pochodzące z upraw.

Te zwierzęta przynajmniej całe życie żyły swobodnie aż do śmierci, a nie były uciskane i katowane jak zwierzęta z przemysłowego chowu.
devnull napisał/a:
Miałbyś wybór, mógłbyś zjeść trochę liści, trochę myszy i ptaka "od święta"

Chwila, poprzedni rozmówca nic nie mówił o tym, czy miałbym wybór, czy mógłbym się żywić czymś innym, więc nie wbudowuj do tego jakiejś nowej historii.
devnull napisał/a:
Dlaczego dla dobra zwierząt wybierasz ich wyginięcie?

Czytaj ze zrozumieniem i nie wyrywaj do cytatu zdań z kontekstu. Napisałem:
"Jeśli byłbym wegetarianinem i nie miałbym nic innego do jedzenia, to nie miałbym wyboru - musiałbym to jeść."
Więc nie stwierdzaj bez podstaw że "wybieram" wyginięcie zwierząt.
devnull napisał/a:
Sęk w tym, że te liście to nie jest jedyne pożywienie, staje się tym jedynym jeśli dla "dobra" zwierząt sam sobie tak to nazwiesz.

Sęk w tym, że imputujesz tu jakieś swoje inne założenia, które nie miały miejsca w poprzedniej rozmowie. Tamten rozmówca podał wyraźnie, że żywiłbym się tylko liśćmi, nie podał z jakiego powodu - czy z powodu że wszytko inne jest trujące albo niedostępne etc.
devnull napisał/a:
Jakie zamienniki? Wymień choć jeden, który nie spowoduje śmierci innych zwierząt.

Nie stwierdzałem że są jakieś zamienniki tego liścia; pisałem tylko, że gdyby one tam były, ale nie wiedziałbym o ich istnieniu, to nie miałbym na sumieniu zagłady łańcucha, bo moje dostępne informacje nie pozwalały mi na inny wybór.
devnull napisał/a:
A te hektary pszenicy, soji i kukurydzy to natura stworzyła? Tak według Ciebie wyglądał świat przed "erą człowieka"?

Jest mała różnica między przemysłowym chowem zwierząt a uprawą zbóż - rośliny nie doznają cierpienia i śmierci podczas ich hodowli.
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 17:28   

Yarosh, wiem, że nie jesteś wegetarianinem i nie zarzucam Tobie bezpośrednio nic.
Jeśli Ciebie uraziłem, to przepraszam.
To:
Kod:
Dlaczego dla dobra zwierząt wybierasz ich wyginięcie?

powinno brzmieć
Kod:
Dlaczego, Ty jako wyimaginowany wegetarianin na mojej wyimaginowanej wyspie z jednym łańcuchem pokarmowym,  dla dobra zwierząt wybierasz ich wyginięcie?


Jednak bronisz poglądu jakoby wegetarianin ratował życie zwierząt a człowiek ma wybór i może zaoszczędzić cierpienia zwierzętom.

A moje zdanie jest takie, że takiego wyboru nie ma. Chciałem pokazać Tobie przykład jak zadziała wegetarianizm w naturze (ten łańcuch pokarmowy) i jak wegetarianizm działa w dzisiejszej rzeczywistości -> uprawy.

yarosh1980 napisał/a:
Nie stwierdzałem że są jakieś zamienniki tego liścia; pisałem tylko, że gdyby one tam były, ale nie wiedziałbym o ich istnieniu, to nie miałbym na sumieniu zagłady łańcucha, bo moje dostępne informacje nie pozwalały mi na inny wybór.


A tu chodziło mi o to, że gdziekolwiek na świecie (już niekoniecznie na tej mojej wyimaginowanej wyspie) nie ma takiego zamiennika pożywienia, który mógłbyś zjeść nie krzywdząc nikogo. Więc, to czy wiedziałbyś o ich istnieniu czy nie, nie miałoby żadnego znaczenia. Obojętnie który łańcuch pokarmowy, obojętnie gdzie na świecie i obojętnie które ogniwo "ugryziesz", to ktoś poniesie tego konsekwencje.

yarosh1980 napisał/a:
Jest mała różnica między przemysłowym chowem zwierząt a uprawą zbóż - rośliny nie doznają cierpienia i śmierci podczas ich hodowli.


Może tak, ale inne zwierzęta na pewno doznają cierpienia przez te uprawy.

yarosh1980 napisał/a:
Te zwierzęta przynajmniej całe życie żyły swobodnie aż do śmierci, a nie były uciskane i katowane jak zwierzęta z przemysłowego chowu.


To chyba mi już wszystko tłumaczy. Dzięki za odpowiedź.



A tak na marginesie w Polsce nie jest jeszcze tak źle. 60% mięsa pochodzi z niewielkich gospodarstw (do 50 sztuk). Pewnie w tych gospodarstwach też są debile, którzy znęcają się nad zwierzętami, ale na to powinno być (jest?) postępowanie karne.

Co niedobre, to że ten przemysł zmierza do koncentracji, czyli pewnie wkrótce będzie tak jak piszesz - przemysł pełną parą wraz z jego "urokami". No i oczywiście to mięso będzie gorszej jakości niż dzisiejsze.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 21:12   

devnull napisał/a:
wiem, że nie jesteś wegetarianinem i nie zarzucam Tobie bezpośrednio nic.

No ale cały czas przyjmujemy, że ja i paru ludzi jesteśmy wegetarianami na tej wyspie i żywimy się tylko liśćmi; zależy nam na życiu wszystkich zwierząt. I od tego czy mamy wybór zależy to, czy mamy na sumieniu śmierć innych istot nawet jeśli spowodujemy ich śmierć.
devnull napisał/a:
Dlaczego, Ty jako wyimaginowany wegetarianin na mojej wyimaginowanej wyspie z jednym łańcuchem pokarmowym, dla dobra zwierząt wybierasz ich wyginięcie?

Jeśli nie mam wyboru, czyli albo moja śmierć głodowa albo wyginięcie łańcucha, to porzucam dobro zwierząt i walczę o przetrwanie.
devnull napisał/a:
Jednak bronisz poglądu jakoby wegetarianin ratował życie zwierząt a człowiek ma wybór i może zaoszczędzić cierpienia zwierzętom.

Może nie dosłownie, ale wegetarianin nie dopuszcza do powstania kolejnych zwierząt i ich śmierci. A człowiek ma ten wybór, że może zdecydować, czy narodzą się te kolejne zwierzęta które czeka ból i śmierć.
devnull napisał/a:
Chciałem pokazać Tobie przykład jak zadziała wegetarianizm w naturze (ten łańcuch pokarmowy) i jak wegetarianizm działa w dzisiejszej rzeczywistości -> uprawy.

Jedzenie jakich warzyw, owoców i zbóż niszczy jakiś łańcuch pokarmowy? Chodzi ci o zabieranie terenu zwierzętom pod nasze uprawy? Cóż, to nieuniknione, nie ma wyboru. A uprawy pod paszę dla bydła też zabierają tereny dzikim zwierzętom i nie mogą się swobodnie żywić.
devnull napisał/a:
Może tak, ale inne zwierzęta na pewno doznają cierpienia przez te uprawy.

Równie dobrze można by wegetarianom wytykać śmierć owadów pod ich nogami gdy chodzą po ziemi. Może jakieś tam zwierzęta giną przy eksploatacji pól, ale ich śmierć nie jest zamierzona (w przeciwieństwie do hodowli przemysłowej). I tu wegetarianie są niewinni, bo nie mają innego wyboru ani możliwości aby stworzyć sobie jedzenie.
devnull napisał/a:
Pewnie w tych gospodarstwach też są debile, którzy znęcają się nad zwierzętami

YT - meet your meat - i wszystko w temacie.
devnull napisał/a:
No i oczywiście to mięso będzie gorszej jakości niż dzisiejsze.

Jest jakiś plus z tego że dzisiejsze wyroby mięsne są w 50% wypełniaczami. Jakby wędliny i mięso było samym mięsem, to zwierząt musiałoby być chyba 2 razy więcej zabijanych. A tak człowiek naje się tym co w połowie jest mięsem.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Mar 28, 2012 21:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 21:35   

devnull napisał/a:
napisał/a:
No i oczywiście to mięso będzie gorszej jakości niż dzisiejsze.

yarosh1980 napisał/a:

Jest jakiś plus z tego że dzisiejsze wyroby mięsne są w 50% wypełniaczami. Jakby wędliny i mięso było samym mięsem, to zwierząt musiałoby być chyba 2 razy więcej zabijanych. A tak człowiek naje się tym co w połowie jest mięsem.

I placi za to wlasnym zdrowiem utrzymujac:
konowalow, koncerny farmaceutyczne i roznej masci znachorow oraz szamanow.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 23:05   

yarosh1980 napisał/a:
Jest jakiś plus z tego że dzisiejsze wyroby mięsne są w 50% wypełniaczami. Jakby wędliny i mięso było samym mięsem, to zwierząt musiałoby być chyba 2 razy więcej zabijanych. A tak człowiek naje się tym co w połowie jest mięsem.

Gdzie Ty tu widzsz jakis plus ? To, ze czlowiek pochlania chemie kosztem ubicia mniejszej ilosci zwierzat ?
Na szczescie wbrew powszechnej opini wegemanow mieso z reguly nie jest niczym wypelniane. Jedynie wyroby sa naszpikowane syfem coby koszty zmniejszyc, a nie poglowie bydla zaoszczedzic ;D
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Śro Mar 28, 2012 23:12   

yarosh1980 napisał/a:
żeby móc tak sarkastycznie porównywać, musiałbyś najpierw postawić ludzkość w sytuacji zwierząt, czyli miliardy ludzi umieścić w ciężkich obozach koncentracyjnych, gdzie będą mieć same takie warunki bytowe i stres (a na końcu uśmiercenie) jak zwierzęta. Wtedy można by poważnie rozważać czy nie lepiej żeby tych sztucznie hodowanych miliardów ludzi po prostu nie było.
Była taka koncepcja, ale ludzie są bardziej dochodowi gdy pracują niż jako pokarm, a wydajniej pracują, jak im się wydaje, że są wolni bo mogą sobie jechać gdzie chcą, a ogłupiać "edukacją", dezinformacją i łupić podatkami można ich systemowo, gdziekolwiek by nie zechcieli przebywać. No lepiej, że są, bo jak by ich nie było to niemożliwe by było ich wyzwolenie, niemożliwy wzrost świadomości, niemożliwe wykazanie, że jednostka i grupy jednostek na dłuższą metę domagają się fair reguł gry, nie wszyscy dążą do wykorzystania okazji, jak silniejsza świnia przy korycie zjadająca więcej od swoich braci. Mam nadzieję, że wyraziłem się niejasno.
:-)
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 00:54   

yarosh1980 napisał/a:
No ale cały czas przyjmujemy, że ja i paru ludzi jesteśmy wegetarianami na tej wyspie i żywimy się tylko liśćmi; zależy nam na życiu wszystkich zwierząt. I od tego czy mamy wybór zależy to, czy mamy na sumieniu śmierć innych istot nawet jeśli spowodujemy ich śmierć.


Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś, więc napisze o co mi chodzi.

W imię ideologii wege jecie tylko liście, więc na tej hipotetycznej wyspie zamiast zjeść po trochę wszystkiego, zjadacie więcej liści i w efekcie zabijacie więcej zwierząt.

Tak w totalnym uproszczeniu - przy założeniu, że konik polny je 3 liście dziennie, a mysz 5 koników polnych:

1) jesteś "normalny" :D - na każde zjedzone 3 liście zjadasz 1 konika polnego, a na każde 5 koników polnych zjadasz 1 mysz, powiedzmy w ciągu dnia wszamałeś 30 liści, 10 koników polnych i 2 myszy

2) jesteś wege - zjadasz te 30 liści co wyżej + niech będzie 15 dodatkowych (żeby zrównoważyć brak kalorii z "mięcha"), wynik jest taki, że pozbawiasz pożywienia o 5 koników polnych więcej i o 1 mysz więcej niż w pierwszym przypadku.

No i oczywiście nie będzie tak, że jak zjesz te 45 liści, to na drugi dzień znajdziesz trupy tych 15 koników i 3 myszy. Ale końcowy efekt będzie taki, że po Waszym pobycie będzie ich mniej niż po pobycie "normalnych".

A jakbyś jeszcze jadł myszy razem z mózgiem 8) to byłoby jeszcze bardziej optymalnie :D

I tak samo by było gdyby na tej wyspie żyły tylko muchy i ptaki a Ty byłbyś "muchoterianinem" i chciał "chronić" biedne ptaki, czy w przypadku jakiegokolwiek innego łańcucha pokarmowego.

yarosh1980 napisał/a:
meet your meat


Ja już te sceny widziałem, film nazywał się "Earthlings".
Czy to według Ciebie reguła? Bo ja mam troche inne doświadczenia.


Do reszty nie odnoszę się. Pewnych rzeczy nie da się "przeskoczyć".
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 10:24   

Adam319 napisał/a:
Gdzie Ty tu widzsz jakis plus ? To, ze czlowiek pochlania chemie kosztem ubicia mniejszej ilosci zwierzat ?

Plus dla wegetarian, że mniej zwierząt musi być ubitych na wyprodukowanie większej ilości "mięsa". I plus dla planety że będzie mniej zdegradowana, skoro mniej zwierząt potrzeba do wyprodukowania mięsa.
side napisał/a:
Na szczescie wbrew powszechnej opini wegemanow mieso z reguly nie jest niczym wypelniane.

chyba nie słyszałeś o nastrzykiwarkach przemysłowych i nie widziałeś jak wstrzykują one chemiczny roztwór w surowe mięso.
Adam319 napisał/a:
niemożliwe wykazanie, że jednostka i grupy jednostek na dłuższą metę domagają się fair reguł gry, nie wszyscy dążą do wykorzystania okazji, jak silniejsza świnia przy korycie zjadająca więcej od swoich braci.

nie wszyscy ludzie w świecie to nieuczciwe rekiny biznesu, reszta to uczciwe łagodne owieczki. Stąd nierówność, podziały i wykorzystywanie.
devnull napisał/a:
W imię ideologii wege jecie tylko liście, więc na tej hipotetycznej wyspie zamiast zjeść po trochę wszystkiego, zjadacie więcej liści i w efekcie zabijacie więcej zwierząt.

więc chodzi ci o to, że zabijemy mniej zwierzątek jeśli będziemy je jeść niż byśmy pośrednio zabili gdybyśmy zjadali im pożywienie. Ok, ale wegetarianie nadal jedliby te liście, tłumacząc się, że spowodują iż tamte zwierzęta umrą śmiercią naturalną, a nie będą musieli ich bezpośrednio okrutnie zabijać - po to, aby nie mieć ich krwi na rękach (w przenośni i w dosłownym znaczeniu). Wegetarianie są zapewne bardzo uwrażliwieni na punkcie zabijania. Będą nadal z siebie zadowoleni - nie będą mieć na sumieniu śmierci innych zwierząt, które przecież nie zostały zabite, tylko wyginęły - umarły same, nie mogły się już dalej rozmnażać.

devnull napisał/a:
A jakbyś jeszcze jadł myszy razem z mózgiem 8) to byłoby jeszcze bardziej optymalnie :D

Poznałeś to na swoim przykładzie? :P Twoje odmóżdżenie było raczej wielkie. Dużo rozumku ci przybyło od zjadania całych myszek? Mam nadzieję że jadłeś na surowo, bo wiesz, po termizacji szare komórki już są nieprzydatne..
devnull napisał/a:
Do reszty nie odnoszę się. Pewnych rzeczy nie da się "przeskoczyć".

nie szkodzi, to nie twoja wina, ale może za mało tych mysich móżdżków zjadłeś ;D Spróbuj z ptasim móżdżkiem, może będzie bardziej kompatybilny z twoim 8)
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Czw Mar 29, 2012 10:28, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 12:05   

side napisał/a:

Na szczescie wbrew powszechnej opini wegemanow mieso z reguly nie jest niczym wypelniane.


yarosh1980 napisał/a:
chyba nie słyszałeś o nastrzykiwarkach przemysłowych i nie widziałeś jak wstrzykują one chemiczny roztwór w surowe mięso.


znowu przekrecasz
side napisał/a:

Na szczescie wbrew powszechnej opini wegemanow mieso z reguly nie jest niczym wypelniane. Jedynie wyroby sa naszpikowane syfem coby koszty zmniejszyc, a nie poglowie bydla zaoszczedzic


Oczywiscie, ze wstrzykuja. I powtorze raz jeszcze, ze w mieso przeznaczone do produkcji wysokowydajnych wyrobow. I do takich mies wstrzykiwana jest tzw. popularna solanka. Jest to woda wzbogacona o rozne związki toksyczne; takie jak: fosforany, azotany, azotyny, służące również do produkcji nawozow rolniczych.

W miesie przeznaczonym do dalszej odsprzedazy takich praktyk sie nie stosuje. Sa oczywiscie wyjatki. Jak sie połakomisz na schab bez kosci za 9,99/kg wyrozniajacy sie nie naturalnym kolorem, to mozesz byc pewien, ze cos z nim jest nie tak.

A jak masz ochote na dobra kielbase, to nie widze problemu, aby na lokalnym podworku znalezc producenta, u ktorego kupisz produkt chemiczne nie wzbogacony, wraz z zawarta informacja z ilu kg miesa 1kg zostal wytworzony.
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 12:09   

yarosh1980 napisał/a:
Spróbuj z ptasim móżdżkiem, może będzie bardziej kompatybilny z twoim


OK Yarosh, mam ptasi móżdżek. To by mogło też tłumaczyć dlaczego sam jeden tomtom dał rade przeczytać miliardy badań, a ludzie z tego forum przez kupe lat ledwo 3 książki przygodowe.
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 12:12   

side napisał/a:
Gdzie Ty tu widzsz jakis plus ? To, ze czlowiek pochlania chemie kosztem ubicia mniejszej ilosci zwierzat ?


No jasne, że plus. Jak po żarciu tego "dostaniesz raka" i po mękach w końcu kipniesz, to będzie moralnie lepsze, tak samo jak spalenie żywcem dzikich zwierząt(ek) na łące. W obu przypadkach limit szczęścia został wykorzystany - nie to co zwierzęta hodowlane.

A sekret w tym, żeby to robić nieświadomie :pada:
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 12:42   

devnull napisał/a:
yarosh1980 napisał/a:
Spróbuj z ptasim móżdżkiem, może będzie bardziej kompatybilny z twoim


OK Yarosh, mam ptasi móżdżek. To by mogło też tłumaczyć dlaczego sam jeden tomtom dał rade przeczytać miliardy badań, a ludzie z tego forum przez kupe lat ledwo 3 książki przygodowe.

Hehe dostalo ci sie.....spodziewalem sie tego ;D Jezeli chesz sobie oszczedzic daremnych trudow, to przeczytaj te dysusje pare stron wstecz, jego poziom polemiki to poziom gimnazjalisty, jedyna ksiazka ktora przeczytal to ksiazka Tombaka a "wiedze" czerpie z programow "popularnonaukowych". Erystyka i logika to dla niego dziedziny, ktore sa relatywnie swieze i nic w nich nie zostalo jeszcze ustalone a wyjatki potwierdzaja reguly, bo tak "w zyciu bywa". To co mam w stopce to tez jego madrosci.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Czw Mar 29, 2012 12:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 12:51   

side napisał/a:
Oczywiscie, ze wstrzykuja. I powtorze raz jeszcze, ze w mieso przeznaczone do produkcji wysokowydajnych wyrobow.
side napisał/a:
W miesie przeznaczonym do dalszej odsprzedazy takich praktyk sie nie stosuje.

Ok, czyli surowe mięso przeznaczone do produkcji wędlin jest nastrzykiwane chemicznym wypełniaczem. A co ze surowym mięsem, które nie będzie podlegało przemysłowej przeróbce termicznej? Chodzi mi tu o surowe mięsa dostępne w sklepach, np karkówka, tatar, boczek, schab, mięso mielone. Czy możesz mnie zapewnić że one w takiej samej postaci (oprócz mięsa mielonego) zostały wyjęte z ciał zwierząt i nie zostały niczym "podrasowane"?
 
     
maniek669

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Lut 2012
Posty: 460
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 14:34   

hahaha Jarosz, czy Ciebie ktoś w dzieciństwie regularnie bił?? Przepraszam Cię bardzo, ale rozwojem psychicznym chyba nie różnisz się od 12-latki nafaszerowanej bzdurami o wege... Tylko, że ta 12-latka najczęściej, w miarę rozwoju mądrzeje i tak jak kiedyś przestała wierzyć w bajki, tak teraz przestaje wierzyć w bzdury nawiedzonych, chorych, nieszczęśliwych wegetarian, bo to po prostu NIE MA SENSU.

Ale fajnie, że jesteś na tym forum, rozcieńczasz papkę jabłkową śliną, gotujesz na szkalnej patelni, robisz serię 80 powtórzeń na siłowni :evil: . Naprawdę czekam na Twoje posty i jak tu tylko zaglądam, to bardzo się cieszę jak coś napiszesz - od razu banan na twarzy :D

PS. Polecam Ci nasz Jaroszu świeże polskie pomidorki i ogórki w supermarketach w promocji cenowej, wyhodowane na wacie mineralnej, i na nawozach... Mniam... samo zdrowie. Wege górą!!
Ostatnio zmieniony przez maniek669 Czw Mar 29, 2012 14:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 14:47   

side napisał/a:
A jak masz ochote na dobra kielbase, to nie widze problemu, aby na lokalnym podworku znalezc producenta, u ktorego kupisz produkt chemiczne nie wzbogacony, wraz z zawarta informacja z ilu kg miesa 1kg zostal wytworzony.


Jak ktoś chce mieć dobrą kiełbasę bez chemii, to musi ją sobie sam zrobić.

_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 15:23   

Maad napisał/a:
Jak ktoś chce mieć dobrą kiełbasę bez chemii, to musi ją sobie sam zrobić.

Wszystko co dobre jest:

niemoralne - biedne zwierzęta hodowlane, trzeba ich więcej zabić na kilogram domowej kiełbasy bez wypełniaczy,

nielegalne - uszczuplenie budżetu państwa przez niezapłacony vat przez fachowców opłacających składki, którzy normalnie się tym zajmują,

powoduje tycie - o tak, smaczne żarcie jest tyciogenne

albo ... jest po angielsku - może i nie jest.
:-)
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 16:09   

Cytat:
hahaha Jarosz, czy Ciebie ktoś w dzieciństwie regularnie bił??

Mnie nie bito, ale ciebie na pewno. Jak było? Ej maniek669, a może twoje urazy psychiczne masz od tego, że gdy byłeś mały, to cię napędzali pasem transmisyjnym od heblarki, bo zawsze byłeś taki niekumaty i we wszystkim ograniczony??
maniek669 napisał/a:
ale rozwojem psychicznym chyba nie różnisz się od 12-latki nafaszerowanej bzdurami o wege...

Ty się lepiej martw o swój rozwój (a raczej niedorozwój) umysłowy. Pojmij bezmózgowcze, że ja tu właśnie wykładam punkt spojrzenia wegetarianek (mówię w ich imieniu), a nie opisuję własnych odczuć moralnych względem zwierząt. Przeczytaj kilka razy 20 ostatnich postów tutaj, to może to do ciebie dotrze i nie będziesz mącił tu swoimi żałosnymi wywodami.
maniek669 napisał/a:
gotujesz na szkalnej patelni

hahah ty nawet nie odróżniasz gotowania od pieczenia i smażenia w opiekaczu - kolejny raz pokazałeś swój denny poziom umysłowy, wobec czego reszta twoich wypocin jak widać ma argumentację podobnego polotu:)
maniek669 napisał/a:
bardzo się cieszę jak coś napiszesz - od razu banan na twarzy :D

ty jesteś cały jak ten banan ;) Nazywanie cię człowiekiem uwłaczałoby nam, istotom myślącym ;D
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Czw Mar 29, 2012 16:23, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
maniek669

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Lut 2012
Posty: 460
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 19:35   

hahaha , a o mielenie jabłek ze śliną i o 80-ciu powtórzeniach w serii nie napiszesz. Buhahaaha mówiłem, że jak coś napiszesz, to jest taki ubaw jakby kabaret oglądać. Jak czytałem Twój wątek o jabłkach, to przysięgam Ci, że aż się popłakałem ze śmiechu. Napisz jeszcze coś śmiesznego :D
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 20:09   

maniek669 napisał/a:
o mielenie jabłek ze śliną i o 80-ciu powtórzeniach w serii nie napiszesz.

nie napiszę, bo akurat w tych aspektach się nie pomyliłeś - mieszam pokarm ze śliną i stosuję 80 powtórzeń w treningu. Pomijam kwestię tego, jak ty się na to zapatrujesz przez pryzmat swojej bezgranicznej głupoty, na którą nic nie poradzę.
maniek669 napisał/a:
mówiłem, że jak coś napiszesz, to jest taki ubaw jakby kabaret oglądać.

gdzie ty masz ten ubaw? Sam u siebie? Może zaszczepisz go u innych? Kabaret to ty właśnie odwalasz tutaj; jesteś takim nadwornym błaznem:) Przydajesz się do poprawy humoru innym użytkownikom:) Podejrzewam że wzbudzasz swoją durnowatością salwy śmiechu u wszystkich, gdziekolwiek się pojawisz:)
maniek669 napisał/a:
Jak czytałem Twój wątek o jabłkach, to przysięgam Ci, że aż się popłakałem ze śmiechu.

No widzisz, twój kretynizm na coś ci się jednak przydaje, bo dzięki niemu możesz się śmiać z czego popadnie, nawet jeśli jest to zupełnie irracjonalne :)
maniek669 napisał/a:
Napisz jeszcze coś śmiesznego

śmieszny to ty jesteś matołku :P , jak już wspomniałem:)
 
     
maniek669

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Lut 2012
Posty: 460
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 20:58   

Mam jeszcze Jaroszu pytanko o Twój podpis "nie wiem o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma". Co to? :keep: Twoja nie ma otworu? Hahaha

To sobie lalkę kup, to będzie miała.:)

Ale ogólnie to mocno dziwny jesteś gość. Fajnie się z Tobą gada. To tak jak z "Kiepskimi", czasem dobrze jest pośmiać się z czyjejś głupoty
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 21:21   

maniek669 napisał/a:
Mam jeszcze Jaroszu pytanko o Twój podpis "nie wiem o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma"

maniek669 napisał/a:
Twoja nie ma otworu? Hahaha
To sobie lalkę kup, to będzie miała.:)

Dobrze rozszyfrowałeś ten cytat!!:))) Właśnie tak chciałem żeby był zrozumiany przez wszystkich:)))) Bo o takie poprawne odebranie go chodziło ;) Tylko, że TEN TEKST DOTYCZY USERA O NICKU "zyon". To on gdzieś napisał takie zdanie, a ja wlepiłem je do podpisu, żeby go tym cytatem ośmieszać; aby wszyscy widzieli do czego on się przyznał ;D . Dobrze że zwróciłeś na to uwagę, i nawet przy okazji podałeś mu niezłą radę hahaha.
Podpis widać działa i spełnia swoją rolę:)
PS. w podpisie mam też drugie zdanie cytujące zyon'a, obnażające jego brak umiejętności poprawnego pisania, chodzi m.in. o brak logiki w jego zdaniach.

A ty maniek669,.. cóż, jesteś jak taki pożyteczny głupek, który czasem zbłądził po czeluściach internetu i nieświadomie się komuś przydał:)
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Czw Mar 29, 2012 21:27, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
maniek669

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Lut 2012
Posty: 460
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 21:47   

Sory, ale ja czytałem Twoją dyskusję z Zyonem i moim skormnym zdaniem brak logiki to chyba u Ciebie...

A zresztą dobrej nocki Ci życzę, nie ma sensu z Tobą dyskutować, boś jest "odporny na wiedzę i trudny do zaje...." - to taki wojskowy cytat nie obraź się

A tak w ogóle to:
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

WHO uznało wegetarianizm za chorobę psychiczną!!!

I w tym jednym się z nimi zgodzę :viva:
Ostatnio zmieniony przez maniek669 Czw Mar 29, 2012 21:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 23:32   

yarosh1980 napisał/a:
maniek669 napisał/a:
Mam jeszcze Jaroszu pytanko o Twój podpis "nie wiem o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma"

maniek669 napisał/a:
Twoja nie ma otworu? Hahaha
To sobie lalkę kup, to będzie miała.:)

Dobrze rozszyfrowałeś ten cytat!!:))) Właśnie tak chciałem żeby był zrozumiany przez wszystkich:)))) Bo o takie poprawne odebranie go chodziło ;) Tylko, że TEN TEKST DOTYCZY USERA O NICKU "zyon". To on gdzieś napisał takie zdanie, a ja wlepiłem je do podpisu, żeby go tym cytatem ośmieszać; aby wszyscy widzieli do czego on się przyznał ;D .

hehe ten troglodyta nigdy nie przestanie rozsmieszac, oto moje cale zdanie hehe, wycial kawalek zdania, no na tyle go stac ;D

http://dobradieta.pl/foru...01b333f5#190456

Molka napisał/a:
zyon napisał/a:
Pokrywa nie ma zadnego wiec w sumie to jest zamkniete. Chyba zrobie w wieku jeden otwor. Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.

masz racje, pokrywa nie ma :)
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 09:29   

Uuuu no co jest maniek669 mój ty "przyjacielu":D Czemuś taki naburmuszony i zły na mnie? Rozchmurz się:) Nie przybijesz ze mną piątki że pomogłeś mi jeszcze bardziej pogrążyć osobnika o nazwie "zyon"? Chyba że to jest twój idol, skoro tak mu słodzisz w kwestii wiedzy i logiki :D ... Trudno, widać nie wszyscy umieją używać tych pojęć zgodnie ze stanem rzeczy i adekwatnie do swojego poziomu intelektu, nie obraź się :P

maniek669 napisał/a:
A tak w ogóle to:
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html
WHO uznało wegetarianizm za chorobę psychiczną!!!

hehe ja przeczytałem ten artykuł na długo zanim ty zdążyłeś się tu pochwalić, że na niego natrafiłeś. Miałem rację co do twojej bezmyślności:) Gdybyś umiał kojarzyć pewne fakty, to wpadłbyś na to, że WHO to sami mięsożercy pracujący na usługach koncernów mięsnych i dostali za to jakieś łapówki. Oni mogą uznać cokolwiek za jakąś rzecz jeśli się im zapłaci. Tak było z różnymi chorobami.
PS ciekawe że wcześniej na stronie who pojawiło się to: WHO 12. Vegetarian Diet (page 57) ... Page 3. "vegetarian diets can, in fact, be very healthful". Zamieszanie robi tu przemysł mięsny i farmaceutyczny. Ten pierwszy zauważył że spożycie mięsa spada, więc nie podoba mu się wizja spadku sprzedaży; temu drugiemu nie podoba się perspektywa naturalnie zdrowszych społeczeństw. Komu mieliby wtedy sprzedawać leki na obniżenie cholesterolu czy insulinę? Mięso działa smakiem, więc mięsojady bronią swoich pozycji i podają nieprawdziwe argumenty, że jarstwo niby powoduje jakieś niedobory.
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Pią Mar 30, 2012 09:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
maniek669

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Lut 2012
Posty: 460
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 09:59   

Nie niedobory ale chorobę psychiczną. Patrząc na Twoje wygłupy w wieku 31 lat, zgadzam się z nimi całkowicie. Myślę, że tea zmielona ze śliną owocowa papka wypala Ci szare komórki doprowadzając do stanu określonego przez WHO.Bez odbioru. To mój ostatni post do Ciebie. Znudziła mi się dyskusja z gościem, który pluje do swojej michy.
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 10:31   

WITAM :hug:

maniek669 napisał/a:
....wypala Ci szare komórki doprowadzając do stanu określonego przez WHO.


Jak zwykle mało kto sprawdza źródła.

Prawdopodobne pierwsze miejsce gdzie pojawił się tekst ( bez podania źródła ).
http://mysteriousall.com/...al-illness.html
Powtórzone bezmyślnie na:
http://digg.com/news/worl..._mysterious_all
także rosyjskie strony :D
http://www.newsland.ru/news/detail/id/922965/
itd.

Nie ma też "dokumentu " na oficjalnej stronie
http://www.who.int/publications/en/

Mental disorder
http://en.wikipedia.org/w..._note-WHOICPE-0
http://en.wikipedia.org/wiki/Mental_disorder

Odpowiedź WHO z twittera
https://twitter.com/#!/WHO/statuses/185300900938661888

Cytat:
@fmarcoz There is no statement in F63.8 linking raw #food eating, #vegetarian or #vegan diet to a mental disorder.



POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 10:47   

Hoax na temat wegetarianizmu zanegowany przez WHO na Twitterze.

Swoją drogą warto się przyjrzeć kto się podniecał tą ewidentną i łatwo rozszyfrowalną głupotą , atrakcyjną chyba tylko dla "inteligentnych inaczej" na rozmaitych forach (tu i tam :) i blogach :) . I zapamiętać :)
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 11:03   

yarosh1980 napisał/a:
maniek669 napisał/a:
A tak w ogóle to:
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html
WHO uznało wegetarianizm za chorobę psychiczną!!!

hehe ja przeczytałem ten artykuł na długo zanim ty zdążyłeś się tu pochwalić, że na niego natrafiłeś. Miałem rację co do twojej bezmyślności:) Gdybyś umiał kojarzyć pewne fakty, to wpadłbyś na to, że WHO to sami mięsożercy pracujący na usługach koncernów mięsnych i dostali za to jakieś łapówki. Oni mogą uznać cokolwiek za jakąś rzecz jeśli się im zapłaci. Tak było z różnymi chorobami.
PS ciekawe że wcześniej na stronie who pojawiło się to: WHO 12. Vegetarian Diet (page 57) ... Page 3. "vegetarian diets can, in fact, be very healthful". Zamieszanie robi tu przemysł mięsny i farmaceutyczny. Ten pierwszy zauważył że spożycie mięsa spada, więc nie podoba mu się wizja spadku sprzedaży; temu drugiemu nie podoba się perspektywa naturalnie zdrowszych społeczeństw. Komu mieliby wtedy sprzedawać leki na obniżenie cholesterolu czy insulinę? Mięso działa smakiem, więc mięsojady bronią swoich pozycji i podają nieprawdziwe argumenty, że jarstwo niby powoduje jakieś niedobory.


Cytat:
- Skąd się bierze cholesterol w organizmie?
"Biochemia Harpera" podaje wyraźnie - z pożywienia i z wewnętrznej syntezy. Z pożywienia organizm może wchłonąć jedynie ok. do 1 g niezależnie od ilości spożytej. Wewnętrzna synteza może być natomiast źródłem syntezy nawet 3-4g cholesterolu dziennie.
- Z czego powstaje cholesterol w organizmie?
Biochemia Harpera podaje odpowiedź na to pytanie bardzo wyraźnie - z CUKRU, pod wpływem INSULINY. Najprostszą drogą do wyhamowania syntezy cholesterolu jest więc ograniczenie spożycia cukrów.

Cukrzyca, jest to choroba polegająca na tym, że organizm nie toleruje dłużej cukru jako paliwa i próbuje go wydalić do moczu. Robi to olbrzymim kosztem, gdyż potrzeba do tego dużych ilości wody i rozchwiewa się przez to cała gospodarka mineralna organizmu.
Istota choroby polega na tym, że receptory dla insuliny, od których zależy wpompowywanie cukru do komórek stopniowo przestają reagować na insulinę. Narastająca stopniowo oporność na insulinę jest jednym z elementów procesu starzenia się organizmu. Szybkość tego procesu zależy przede wszystkim od ilości węglowodanów w diecie.
Skutki:
- rośnie cukier we krwi,
- rośnie insulina we krwi (trzustka wytwarza więcej insuliny, by jakoś dostarczyć cukier do komórek
- w komórkach natomiast cukru brakuje
Alternatywą dla cukru jako paliwa jest tłuszcz oraz białko. Oba te związki w zdecydowanie mniejszym stopniu wymagają insuliny do ich przyswojenia przez komórki.

www.drMichalak.pl


zdrowka zycze :)
 
     
maniek669

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Lut 2012
Posty: 460
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 11:27   

O dr Bruford pseudonim "placebo". Zapamiętuj sobie, zapamiętuj - chyba masz lekkie skrzywienie Po co Ci to zapamiętywanie, będziesz rozliczał w przyszłości, czy co?

Powiedziałem doktorku jak chcesz być odbierany poważnie to się przedstaw bo anonimowego gościa nikt nie traktuje poważnie. A może Ty masz dwakonta i np. jesteś też Jaroszem... Powiedziałeś A to powiedz i B przedstaw się uwiarygodnij swoją wiedzę, to wszyscy będą wiedzieć czy masz pewną wiedzę, czy jesteś zwykłym cienkim Bolkiem ukrywającym się pod jakimiś śmiesznymi pseudonimami. Bo na razie na tym forum, jak też na innym.., jak na mądrego, wykształconego, pouczającego innym LEKARZA niczym szczególnym się nie popisałeś i nie jest mi wiadome, żeby Twoje wywody były jakoś szczególnie doceniane.

BĄDŹ MĘŻCZYZNĄ :viva:

P.S. Fake z WHO nie jest mi szczególnie atrakcyjny, dla mnie cała ludzkość łącznie z Tobę, może jeść korę z drzewa, nie interesuje mnie to. Informację tą wstawiłem bez sprawdzanie jako coś śmiesznego a nie dla zbawienia świata.
Ostatnio zmieniony przez maniek669 Pią Mar 30, 2012 11:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 11:58   

Bruford napisał/a:
Hoax na temat wegetarianizmu zanegowany przez WHO na Twitterze.

Swoją drogą warto się przyjrzeć kto się podniecał tą ewidentną i łatwo rozszyfrowalną głupotą , atrakcyjną chyba tylko dla "inteligentnych inaczej" na rozmaitych forach (tu i tam :) i blogach :) . I zapamiętać :)

Rewanz za ostatnie zsynchronizowane "reklamy" o szkodliwosci czerwonego miesa.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 12:04   

maniek669 napisał/a:
Znudziła mi się dyskusja z gościem, który pluje do swojej michy.

Hmmm maniek669 a jeszcze przed chwilą stwierdzałeś że fajnie się ze mną gada;) Czyżby przytoczył cię nawał moich argumentów? Co jeszcze wymyślisz oprócz nudy?
Co do "plucia", to lepiej się doinformuj jakie znaczenie ma ślina oraz to, że zawiera enzymy. Zdradzę ci grzbiecie, że nie można odrazu połykać pokarmu zawierającego cukry; trzeba go pierw zmieszać ze śliną.

krzysztof2 napisał/a:
WITAM :hug:

witam cię i tutaj, z naszego forum zza miedzy:)

side napisał/a:
wrzuce maly cytacik z ksiazki „Tao zdrowia” Daniela Reida
side napisał/a:
... i dla przypomnienia co dr Walker ma w tej kwestii do powiedzenia

porównując te dwa cytaty, to w końcu co jest szkodliwe - spożywanie zboża w postaci surowej czy termizowanej? Co do surowego, to nie mówimy tu o zwykłym suchym zbożu z łuską, ale o podkiełkowanym ziarnie bezłuskowym. Nadal jest niestrawne i obce dla organizmu?

side napisał/a:
"Przy ciągłym spożywaniu chleba, gotowanych kasz, makaronów i innych produktów mącznych, następuje stopniowe nagromadzenie się nieorganicznego i nierozpuszczalnego w wodzie wapnia, który odkłada się w złogi i kamienie, wywołując choroby wątroby, pęcherzyka żółciowego, nerek i pęcherza moczowego, żylaki, miażdżycę i inne."

Tu mogę się zgodzić. Zastanawiało mnie to, więc z ciekawości podałem twój cytat w pewnym forum w temacie o kaszy, i zobacz co mi odpisano:
http://potreningu.pl/diet...-weglowodanow--
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Pią Mar 30, 2012 12:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
devnull 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 14 Sie 2010
Posty: 36
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 12:41   

Bruford napisał/a:
Swoją drogą warto się przyjrzeć kto się podniecał tą ewidentną i łatwo rozszyfrowalną głupotą , atrakcyjną chyba tylko dla "inteligentnych inaczej" na rozmaitych forach (tu i tam i blogach . I zapamiętać


łonetowi pewnie poszło w pięty :D
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Pią Mar 30, 2012 12:58   

maniek669 napisał/a:
Znudziła mi się dyskusja z gościem, który pluje do swojej michy.


Nie zapomninaj o rzyganiu na zawolanie po spozyciu pol kilograma ciastek ;D Ja jak to czytam to sie zawsze zasmiewam do rozpuku.
http://dobradieta.pl/foru...c9d0601a#195688

yarosh1980 napisał/a:
Uff, nareszcie mi się udało (pierwszy raz w życiu bez upicia się alkoholem) zwrócić z żołądka niechcianą treść, a przynajmniej jej dużą część. Będąc jak zwykle na psychicznym głodzie słodkości, gdy zjadłem po południu te pół kilo ciastek czekoladowo-orzechowych, to obiecałem sobie że już nic nie zjem do rana. Ale ktoś przyszedł do domu i przyniósł mi na talerzu usmażoną kiełbasę z ziemniakami i cebulą. Nie mogłem się powstrzymać, uległem smakowi, tym bardziej że nie trzymam w tym momencie żadnej diety, więc co mi tam kolejny niezdrowy posiłek... Po chwili miałem już tak nabity brzuch, że myślę sobie: tego już za wiele, kolejne katowanie układu przede mną, tak nie może być! Nie będę znowu przeciążał układu zabójczą mieszanką na całą dobę. Przyłożyłem więc pisak do gardła i do dzieła. No i przy okazji znowu skosztowałem tych ciastek, tylko że ich ruch odbywał się już w przeciwną stronę (od gardła ku ustom). Odrazu lżej, a organizm nie będzie miał tyle katorżniczej pracy. To był dobry krok w budowaniu woli, aby następnym razem już nie brać żadnych ciastek do domu, a trzymać się ustalonych wcześniej założeń dietetycznych. Bo gdy się weźmie, to znowu się wpadnie w bagno zapychania się do granic (a raczej poza granice).
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pią Mar 30, 2012 12:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 37
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 753
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Kwi 11, 2012 21:42   

no dobra maniek669, ponoć masz napady śmiechu na widok moich mądrych komentarzy (pisanych we filozoficzny sposób). Chcę ci pomóc, więc abyś sobie znowu ulżył rubasznym chichraniem na widok czegoś, czego nie obejmuje twój intelekt, to wejdź sobie na stronę, gdzie prowadzę z kimś wywody nt. zdrowotnego aspektu weganizmu. Miłej zabawy. PS. nawet zazdroszczę ci tej przypadłości śmiania się do rozpuku z jakiejś dyskusji tylko dlatego, że nie dorastasz do jej poziomu :]
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=755
Ostatnio zmieniony przez yarosh1980 Śro Kwi 11, 2012 21:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Czw Kwi 12, 2012 10:13   

yarosh1980 napisał/a:
gdzie prowadzę z kimś wywody nt.

Raczej "lanie wody" ;D ROTFL
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Wto Kwi 17, 2012 11:32   

Socjalistyczna propaganda uposledzonych ludzi
http://www.youtube.com/watch?v=ZtI7KnTN49Q
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Wto Kwi 17, 2012 11:50   

sobie poczytalem forum vege i takiego kwiatka znalazlem:

yarosh1980 napisał/a:
wiem o jajach w diecie optymalnej, ale nieraz czytałem pewnego fana diety Kwacha, który z lubością wspominał o tym, jak to zajada się jedynie "podgardlem z żółtkami", przy czym jadł to pieczone lub gotowane. A na samo moje słowo o roślinach, szczególnie owocach, dostawał białej gorączki.


O kogo chodzi, ktory to ten-taki wariat ? ;D ;D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Kwi 17, 2012 11:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Czw Kwi 19, 2012 12:56   

yarosh1980 napisał/a:
no dobra maniek669, ponoć masz napady śmiechu na widok moich mądrych komentarzy (pisanych we filozoficzny sposób). Chcę ci pomóc, więc abyś sobie znowu ulżył rubasznym chichraniem na widok czegoś, czego nie obejmuje twój intelekt, to wejdź sobie na stronę, gdzie prowadzę z kimś wywody nt. zdrowotnego aspektu weganizmu. Miłej zabawy. PS. nawet zazdroszczę ci tej przypadłości śmiania się do rozpuku z jakiejś dyskusji tylko dlatego, że nie dorastasz do jej poziomu :]
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=755


No maniek jestes w koncu! Podbijam ci posta, bo nie odpisujesz i yarosha jakos nie widac, wez no cos mu napisz, bo sie chlopak nie loguje.

No chyba, ze ma 3 zmiane na magazynie w tym miesiacu.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Śro Kwi 25, 2012 21:56   

Cytat:
WEGETARIANIZM
Rodzaj diety charakteryzujący się wyłączeniem z posiłków produktów pochodzenia mięsnego i ewentualnie jaj lub nabiału z powodów moralnych, etycznych bądź zdrowotnych
ODMIANY WEGETARIANIZMU
Laktoowowegetarianizm - najbardziej rozpowszechniona odmiana wegetarianizmu. Polega na rezygnacji z potraw mięsnych. Do jadłospisu dopuszczone są natomiast produkty pochodzenia zwierzęcego: nabiał, jajka, miód
Laktowegetarianizm – popularna odmiana wegetarianizmu, polegająca na wyłączeniu z jadłospisu jajek. Laktowegetarianie dopuszczają jednak spożywanie mleka i jego przetworów
Owowegetarianizm - dieta, która z produktów zwierzęcych dopuszcza jedynie spożywanie jajek
Weganizm - polega na rezygnacji ze spożywania wszelkich pokarmów wytwarzanych przez zwierzęta. Poza mięsem wyłączane są więc z jadłospisu mleko, sery, jaja oraz miód
Witarianizm - dieta polegająca na spożywaniu wyłącznie świeżych warzyw i owoców. Odrzuca jakiekolwiek potrawy gotowane. Witarianie rezygnują również z wszelkich napojów typu kawa, herbata
Frutarianizm - najbardziej zaostrzona forma wegetarianizmu. Oprócz mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, fruktarianie nie jedzą żadnych owoców i warzyw, które musieliby zerwać. Ich pokarmem są owoce, które same spadną z drzewa
BEZPIECZNE ?
Dieta laktoowowegetariańska i laktowegetariańska należą do najbardziej bezpiecznych spośród wszystkich diet wegetariańskich; ich zbilansowanie jest łatwe
Dieta wegańska jest trudna do zbilansowania, często pojawiają się braki wit. B12; weganie powinni spożywać mleko sojowe wzbogacone w wit. i skł. min. ( tj. Fe, wit. B12 itd.)
Frutarianizm i witarianizm – najbardziej niebezpieczne, niemożliwe do zbilansowania


FILOZOFIA I SPOSÓB NA ŻYCIE
Dla niektórych wegetarianizm jest także stylem życia opierającym się na ścisłych regułach etycznych nakazujących człowiekowi dążyć do doskonałości i harmonii z przyrodą, zgodnie z zasadą „ żyj i daj żyć innym”
Niektórzy z etycznych wegetarian porównują zwierzęta do ludzi, zdają sobie sprawę że zwierzęta cierpią i powinny być lepiej traktowane (prawo do życia i wolności)
Niektórzy przeszli na wegetarianizm, aby zmniejszyć głód na świecie. Zostało bowiem stwierdzone statystycznie, że produkcja mięsa zużywa duże zasoby pokarmów roślinnych, co uniemożliwia bogatszym państwom dostarczanie żywności biedniejszym regionom
Zwracają też uwagę, że jedzenie mięsa może być źródłem wielu nowych, nieznanych dotąd zagrożeń: zdrowotnych, ekologicznych i ekonomicznych, zarówno w skali globalnej, jak i lokalnej


DIETA WEGETARIAŃSKA A ZDROWIE
Większość naukowych autorytetów w sprawach żywieniowych zgodnie twierdzi, że przemyślana i dobrze zrównoważona dieta wegetariańska jest jedną z najzdrowszych stosowanych diet
Wegetarianie jako grupa, w porównaniu z resztą populacji na tym samym terenie, zazwyczaj wykazuje niższą, średnią masę ciała, niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie krwi, znacznie mniej przypadków zawału serca, nadciśnienia, cukrzycy, kilkunastu rodzajów nowotworów, osteoporozy i miażdżycy
Rzekomy niedobór białek oraz aminokwasów wśród wegetarian stosujących zrównoważoną dietę nie został nigdy wiarygodnie dowiedziony

Głównym źródłem białka w diecie wegetariańskiej, w zależności od odmiany diety, mogą być jaja, mleko i jego przetwory lub rośliny wysokobiałkowe, takie jak np. rośliny strączkowe czy kasze
Stwierdzono, że w pewnych okresach życia, przy niewłaściwie skomponowanej diecie wegańskiej mogą występować niedobory witaminy B12 (głównie u osób starszych), witaminy D (u dzieci i młodzieży), żelaza i cynku. Niedoborów można stosunkowo łatwo uniknąć modyfikując odpowiednio swoją dietę w tych okresach życia poprzez włączenie do posiłków produktów wegetariańskich bogatszych w te witaminy i minerały.
SKŁADNIKI ODŻYWCZE W DIECIE WEGETARIAŃSKIEJ

W celu optymalizacji spożycia białka w całodziennym jadłospisie wegetarianina powinno znaleźć się: 6-11 asortymentów produktów zbożowych, 3-5 warzyw, 2-4 roślinne zamienniki mięsa, 2 produkty nabiałowe i ew. 2 mięsne. Produkty te należy tak łączyć w posiłkach, by uzupełniały się aminokwasowo, np. fasola z ryżem, omlet z groszkiem, kasza z grzybami itp. Powinno to zapewnić potrzebną ilość białka ( 90-100 g) i wystarczającą podaż niezbędnych aminokwasów.

PODSUMOWANIE
Dietę wegetariańską stosuje wielu sportowców i jest ona szczególnie korzystna w sportach wytrzymałościowych. Stosowanie diety wegetariańskiej zalecane jest również w leczeniu i zapobieganiu metabolicznym chorobom cywilizacyjnym oraz w żywieniu ludzi starszych. Natomiast szczególną ostrożność trzeba zachować przy stosowaniu jej w żywieniu dzieci i kobiet w ciąży.
Dieta wegetariańska nie ma w sobie żadnej „magicznej” mocy uzdrawiającej i wymaga umiarkowania oraz starannego dobierania pokarmów, w przeciwnym przypadku może być równie szkodliwa dla zdrowia, jak niewłaściwie realizowana dieta tradycyjna czy lecznicza
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Śro Kwi 25, 2012 21:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
robert2222

Dołączył: 23 Kwi 2012
Posty: 7
Wysłany: Czw Kwi 26, 2012 01:14   

ktoś tam pisał że nie można być w 100% bezinwazyjnym. Ano można słyszał ktoś najsurowszej formie czyli Bretarianizm?? W skrócie odżywanie się energią miłości, słońca, praną itp.
 
     
robert2222

Dołączył: 23 Kwi 2012
Posty: 7
Wysłany: Czw Kwi 26, 2012 01:16   

apropo wegetarianizmu to zapewne owoce i warzywa też mają świadomość, ale napewno nie odczuwają aż tak bólu jak zwierzęta.(patrz z drzew owocowych same spadaja owoce)
 
     
Gavroche
[Usunięty]

Wysłany: Czw Kwi 26, 2012 09:44   

Robert,
A jaszczurki same odrzucają ogon.
A lisy i wilki same odgryzaja łapy,złapanie w sidla.
A ryby same giną w rwacych potokach,byle sie rozmnażać.
Takie gadanie.
 
     
robert2222

Dołączył: 23 Kwi 2012
Posty: 7
Wysłany: Czw Kwi 26, 2012 21:31   

ale zwierzęta to nie rośliny, odetnij sobie ręke to zobaczysz czy cię to nie będzie bolało jak bedziesz krzyczał tzn. że boli.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Czw Kwi 26, 2012 21:37   

no no nie przesadzaj robert, to znaczy, ze mozna jesc niemowy, bo one nie krzycza jak je sie zjada?? ryby tez nie krzycza, zupelnie jak rosliny
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Gavroche
[Usunięty]

Wysłany: Czw Kwi 26, 2012 22:04   

Robert,
jak wyżej.
A skąd wiesz,ze marchew nie wrzeszczy?
Może w roślinnym świecie brukselki krzyczą najgłośniej,a my mamy upośledzony słuch?
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pią Kwi 27, 2012 01:28   

Gavroche napisał/a:
Robert,
jak wyżej.
A skąd wiesz,ze marchew nie wrzeszczy?
Może w roślinnym świecie brukselki krzyczą najgłośniej,a my mamy upośledzony słuch?

Jak zyrafa obzera akacje, to inne akacje w okolicy unosza do gory galezie.
To pokazywal na jednym ze swych filmow D.Attenborrow.
http://en.wikipedia.org/wiki/David_Attenborough
Nietoperze i szczury porozumiewaja sie ultradzwiekami.
Jak sie te drzewa miedzy soba porozumiewaja?
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Pią Maj 04, 2012 23:51   

Jak sie okazuje dieta dr Ornisha przed nowotworem nie chroni. Ciekawe co na to tomtom i inni trawozercy,

Cytat:
Przeszedł również na ścisłą dietę wegańską


http://muzyka.interia.pl/...je,1792603,2098
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Sob Maj 05, 2012 08:38   

zyon napisał/a:
Jak sie okazuje dieta dr Ornisha przed nowotworem nie chroni.


Źle to sformułowałeś. Nie leczy, bo chronić to go już nie mogła, skoro zachorował.
Brał pewnie chemię, to i dieta nie miała znaczenia.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Sob Maj 05, 2012 14:06   

Nie wiadomo czy bral chemie a pare stron wczesniej wklejalem link do artu, ze dieta Ornisha cos tam dziala przeciwko rakowi, tomtom juz dawno cos lepil, ze jedyna, ktora jest udokumentowana badaniami klinicznymi.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 06, 2012 17:45   

Mimi Kirk - 71 letnia wegetarianka [PL] http://www.youtube.com/wa...feature=g-all-u
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6782
Wysłany: Nie Maj 06, 2012 19:02   

http://www.youtube.com/wa...ature=endscreen
:P Mimi is cooking
Ostatnio zmieniony przez Molka Nie Maj 06, 2012 19:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 06, 2012 19:50   

Wow, babka wygląda świetnie.
 
     
chill 


Pomógł: 14 razy
Wiek: 37
Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 818
Skąd: W-W
Wysłany: Pią Maj 11, 2012 20:09   

10 shitowych wege białek ;) :

http://www.myhealthblog.o...+Health+Blog%29
_________________
"he , to zabawne .. Że po za SYSTEMEM działa wszystko sprawnie" - Bolec , Tewu "Wyrwani ze snu"
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Pią Maj 11, 2012 20:31   

yarosh sie ucieszy. Tesknie za nim buuu ;(
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pią Maj 11, 2012 20:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Sob Maj 12, 2012 10:22   

fajny z niego byl herbatnik 8)

jego kolekcja http://www.fotosik.pl/u/yarosh1980/album/1082429
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8227
Wysłany: Sob Maj 12, 2012 10:54   

Ten klej ciasteczskowy sni mi sie po nocach.... :D

Nowy sposob "blenderowania", no te jego slowotworstwo bylo przekomiczne, nowy sposob mikserowania, nowy sposob tosterowania heheh
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob Maj 12, 2012 15:52   

Wywiad z Mimi Kirk

http://weganizm.blox.pl/2...izm-krzepi.html
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Sob Maj 12, 2012 19:17   

Cytat:

fragment wywiadu
http://weganizm.blox.pl/2...izm-krzepi.html

Kiedy i dlaczego przeszłaś na weganizm?
Po 30-stce zostałam wegetarianką, wtedy ludzie z ledwością wiedzieli, co to znaczy. Na początku chodziło tylko o zwierzęta, ale później dokształciłam się na temat zdrowotnych powodów dla unikania protein pochodzenia zwierzęcego i zostałam weganką. Jestem wegetarianką czy weganką od 40 lat.

Większość ludzi uważa dietę wegańską za bardzo zdrową, co więc skłoniło cię, aby zrobić dodatkowy krok i przejść na surowe jedzenie?

Cztery lata temu, kiedy miałam 69 lat, okazało się, że moje ciśnienie i poziom cholesterolu wzrosły i zaczęłam odczuwać bóle artretyczne.


Szczerze pojechala po wegediecie. Ciekawe jakby odniosl się do tego nasz dyżurny yarosh ?

Ja jeszcze mozna zrozumiec, bo mozna powiedziec, ze przecierala szlaki ponoc zdrowego zywienia. Nie rozumiem jednak innych, ktorzy nie chca uczyc sie na bledach innych. Widac taka natura ludzka.
Przeciez moga dorzucic jaja i/lub niepasteryzowany nabial i jest w miare cacy.
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Śro Maj 16, 2012 21:12   

My Experience With Vegetarianism
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Maj 26, 2012 22:17   

Jak dużo owoców jada się na opcji wegańskiej 80-10-10 -
http://www.youtube.com/watch?v=w-PcGP0BLqM
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Sob Maj 26, 2012 22:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Gavroche
[Usunięty]

Wysłany: Nie Maj 27, 2012 08:56   

Hannibal napisał/a:
Jak dużo owoców jada się na opcji wegańskiej 80-10-10 -
http://www.youtube.com/watch?v=w-PcGP0BLqM


Ja mam wrażenie,ze zycie ludzi z takich skrajnych opcji,kręci sie tylko wokol zarelka :)
Mogę sie mylić...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 09:23   

Gavroche napisał/a:
Mogę sie mylić...

Moje życie też swego czasu kręciło się tylko wokół tego. Jeśli jest to okresowe to imo jak najbardziej naturalne zjawisko.
Jak jest forum tematyczne to siłą rzeczy ludzie wypowiadają się raczej tylko na temat konkretnych rzeczy; co przecież nie musi oznaczać, że w realu też tylko o jednym myślą
Jak znam trochę osób z owych skrajnych opcji - od ZC po surowy weganizm - to robią różne rzeczy, podróżują, uprawiają sporty, piszą poezję, malują, etc.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 09:44   

Przykładowe surowe wegańskie posiłki Andrea Cox -








Spora część tych produktów niestety niedostępna w Polsce.
Andrea mieszka w San Diego, na samym południu Californi i ma dostęp do ogromnych ilości tego typu rarytasów.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 09:58   

Hannibal, jakbym miał sobie stworzyć model uzasadniający Twoje posty to bym powiedział, że masz w domu presję i niedługo zostaniesz wegetarianinem, ale w sumie to taki kierunek jest, ja też ostatnio więcej masła orzechowego, a mniej smalcu i mięsa wcinam. Masło orzechowe [Sante 90%] w 200g (dzienna porcja i nic więcej) zawiera.
B: 56g
T: 106g
W: 22g (w tym cukry 12g)

Taka letnia odmiana pasztetu.
:-)
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 10:26   

Adam319 napisał/a:
masz w domu presję i niedługo zostaniesz wegetarianinem
;D
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Maj 27, 2012 10:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3485
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 10:38   

Adam319 napisał/a:
B: 56g
T: 106g
B- jaka przyswajalność , T- jakiego tłuszczu ? pytam tylko :)
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 10:43   

kilka innych ciekawych produktów i potraw, surowych rzecz jasna -

\
tych sapote jestem ciekawy -

a tu świeże figi, surowy jogurt kokosowy polane z lekka miodem
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 10:47   

Adam319 napisał/a:
Masło orzechowe [Sante 90%]

Z mojej opcji totalnie odpada. Peanut Butter ma lektyny po których to tuscyk lawinowo narasta :shock: , co mówi mi też teoretycznie moje swami :) . Z drugiej strony służą nauczycielom i wojownikom.
Gdzieś tam czytałem że usa rozważało wycofanie tego produktu jako żywnościowego ze wzgl. na jego większą szkodliwość niż pożyteczność :D
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Maj 27, 2012 10:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Nie Maj 27, 2012 10:50   

Jedz mniej to tłuszczyk nie narośnie,
jedną z cech dobrego jedzenia jest to,
że jada się go mniej,
jak USA wycofuje to trudno o lepszą rekomendację.
:-)