Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Era glukotoksyczności
Autor Wiadomość
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Paź 05, 2017 13:32   Era glukotoksyczności

Świetny materiał edukacyjny.

Ketogenic Diet. Dr Damien Downing. With thanks to Dr Heinz Reinwald
http://docplayer.net/4377...z-reinwald.html
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Paź 05, 2017 17:33   

Very-low-carbohydrate diets and preservation of muscle mass
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC1373635/

Właśnie za takie rzeczy lubię Phinneya

"The perception that the VLCARB leads to progressive loss of muscle protein apparently comes from the poorly controlled "Turkey Study" published in the New England Journal of Medicine in 1980 [12]. The authors of this study reported that the protein-only diet subjects were losing nitrogen yet gaining potassium. As pointed out by Phinney [13,14], however, potassium and nitrogen losses are closely related, as they are both contained in lean tissue. This anomaly occurred because the authors assumed the potassium intake of their subjects was based upon handbook values for raw turkey, but half of this potassium was being discarded in the unconsumed broth. Deprived of potassium, these subjects were unable to benefit from dietary protein and thus lost muscle mass [14]."

A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.

"As noted above, the liver produces ketone bodies during a VLCARB and they flow from the liver to extra-hepatic tissues (e.g., brain, muscle) for use as a fuel. In addition, ketone bodies exert a restraining influence on muscle protein breakdown. If the muscle is plentifully supplied with other substrates for oxidation (such as fatty acids and ketone bodies, in this case), then the oxidation of muscle protein-derived amino acids is suppressed. Nair et al. reported that beta-hydroxybutyrate (beta-OHB, a major ketone body) decreases leucine oxidation and promotes protein synthesis in humans [7]. Although blood concentrations of beta-OHB in their subjects during the infusion of beta-OHB were much lower than concentrations observed in humans during fasting, leucine incorporation into skeletal muscle showed a significant increase (5 to 17%)."
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Paź 05, 2017 17:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Paź 06, 2017 09:28   

Sentinel napisał/a:
A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.
Właśnie.
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article-lookup/doi/10.1210/jc.2005-0559
During the 1-wk LC/HP, subjects consumed a weight-maintaining (i.e. kcal = 1.3 × REE) diet consisting of 5% of total energy from carbohydrate, 60% fat, and 35% protein. Daily caloric content for both the standardized control diet and the LC/HP were 40 ± 2 kcal/kg fat free mass (28 ± 1 kcal/kg body weight).

REE to resting energy expenditure czyli spoczynkowe zużycie energii, dla facetów około 1600kcal, razy 1,3 daje jakieś 2100 kcal diety, w tym 735 kcal z białka = 184 gramy,
z tłuszczu 1260 kcal tzn. 140g i z węglowodanów 105 kcal tzn. 26g.
35% energii z białka to graniczna wielkość, jaką można wytrzymać, w praktyce będzie to raczej do 25%, i tak niekiepsko.
Jak to się ma do diety optymalnej, gdzie namaszczeni kapłani do dziś (sic!) zalecają proporcję 1:3:0,8 czyli poniżej 12% energii z białka oraz ograniczanie protein do 30-70g bez żadnej suplementacji, niech sobie każdy sam odpowie.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Paź 06, 2017 11:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.
Właśnie.
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article-lookup/doi/10.1210/jc.2005-0559
During the 1-wk LC/HP, subjects consumed a weight-maintaining (i.e. kcal = 1.3 × REE) diet consisting of 5% of total energy from carbohydrate, 60% fat, and 35% protein. Daily caloric content for both the standardized control diet and the LC/HP were 40 ± 2 kcal/kg fat free mass (28 ± 1 kcal/kg body weight).

REE to resting energy expenditure czyli spoczynkowe zużycie energii, dla facetów około 1600kcal, razy 1,3 daje jakieś 2100 kcal diety, w tym 735 kcal z białka = 184 gramy,
z tłuszczu 1260 kcal tzn. 140g i z węglowodanów 105 kcal tzn. 26g.
35% energii z białka to graniczna wielkość, jaką można wytrzymać, w praktyce będzie to raczej do 25%, i tak niekiepsko.
Jak to się ma do diety optymalnej, gdzie namaszczeni kapłani do dziś (sic!) zalecają proporcję 1:3:0,8 czyli poniżej 12% energii z białka oraz ograniczanie protein do 30-70g bez żadnej suplementacji, niech sobie każdy sam odpowie.
JW


Podałem 2g białka/kg jako ilość dla przeciętnego człowieka o średniej aktywności fizycznej i umysłowej. Ustalając to, ile dziennego zapotrzebowania na energię ma pokrywać białko, bierze się pod uwagę prawo minimum Liebiga, bo na klasycznej LC, KD białko jest zużywane do celów energetycznych tylko w niewielkim procencie, a reszta do budulcowych. Żeby takie zjawisko zaszło, nie można hamować ketogenezy zwiększonym spożyciem węglowodanów. I mimo tego, że ketogeneza zapobiega miolizie, nie oznacza to, że można zredukować ilość białka do 15% zapotrzebowania energetycznego, bo i tak braknie go wtedy na cele budulcowe i organizm sięgnie po białka z mięśni. Do tego dochodzi ilość glukozy potrzebna komórkom nie posiadającym mitochondriów, którą przy niskim spożyciu węglowodanów trzeba pokryć z glukoneogenezy. Kwaśniewski jest uparty i zapewne do dziś nie zrozumiał tego, że podwyższając ilość węglowodanów, przy jednoczesnym niskim spożyciu białka efekt neuroprotekcyjny, mioprotekcyjny i przeciwzapalny LC zostaje znoszony. Efekt jest więc odwrotny do zamierzonego. Skacze wtedy glikemia, traci się mięśnie, rozwija się miażdzyca i wracają stare dolegliwości, które chwilowo zostały przyhamowane, bo na początku diety optymalnej spożycie białka było dwa razy wyższe niż zalecenia z drugiego etapu.

Jest na to jeden sposób: nie zaczynać swojej przygody z LC od Kwaśniewskiego, ale od "Leben ohne Brot" gdzie Lutz tłumaczy dlaczego czerpie się korzyści z diety niskowęglowodanowej, dopóki utrzymuje się spożycie białka na odpowiednio wysokim poziomie, i dlaczego ketoza pojawiająca się cyklicznie w ciągu doby, lub ketoza permanentna to normalny stan, którego nie trzeba zmieniać zwiększonym spożyciem węglowodanów. Zasada jest prosta jak drut: 25-30% zapotrzebowania energetycznego z białka dla osób mało aktywnych, a dla aktywnych nawet do 40%, lub... 100-150g dla mniej aktywnych fizycznie i umysłowo i 150-250g dla ludzi nie unikających wysiłku fizycznego i umysłowego.

PS Przy niskim spożyciu białka nie ma gwarancji że ketonuria zniknie po zwiększeniu ilości spożywanych węglowodanów. Kto wie dlaczego?
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Paź 06, 2017 11:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Paź 07, 2017 10:30   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
735 kcal z białka = 184 gramy


184 gramy białka

to:
1150 gramów łopatki wieprzowej
lub
30 kurzych jaj

Moim gołym okiem widać, że to /średnio/ full wypas na 3dni,
no nie da się tak jadać codziennie.
:D
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Paź 08, 2017 19:16   

vvv napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
735 kcal z białka = 184 gramy


184 gramy białka

to:
1150 gramów łopatki wieprzowej
lub
30 kurzych jaj

Moim gołym okiem widać, że to /średnio/ full wypas na 3dni,
no nie da się tak jadać codziennie.
:D


Doświadczenia własne, cioci, wujka et cetera, nie są miarą ogółu, nie są też dowodem naukowym. Proporcje B:T w diecie większości mięsożerców to 1,2,3:1 wagowo. Pierwsza opcja jest najwłaściwsza dla człowieka, ponieważ zbyt dużo tłuszczu hamuje wydzielanie soku żołądkowego, co sprawia, że faza wstępnego trawienia w żołądku jest mizerna, a to z czasem może spowodować problemy zdrowotne różnego typu, z rakiem żołądka lub jelit włącznie, a zbyt dużo białka do tłuszczu/węglowodanów powoduje rabbit starvation. Zbyt dużo to znaczy kiedy energia pozyskiwana z białka podchodzi pod 50%. Badania, które na ten temat prowadzono, wykazały że ludzie u których blisko 40% energii pochodzi z białka, 55% z tłuszczu i 5% z ww, wykazują niezwykłą wręcz odporność na infekcje wirusowe i bakteryjne, oraz cechuje ich duża odporność psycho-fizyczna. Nie wiem czy dobrze kojarzę, bo chyba Włodzimierz Ponomarenko wspomniał w swojej książce o jednym z takich badań. Jeśli więc tłuszczu do białka będzie wagowo 1 do 1, to kilogram łopatki + 200g tłuszczu podzielony na 3,4 posiłki jest opcją strawną niemal dla każdego dorosłego człowieka.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 09:11   

http://www.dietaketogenic...osci-w-ketozie/

"Bardzo często przeciwnicy diet tłuszczowych powołują się na stan zdrowia Inuitów (np. natywnych Alaskan), że w ich populacji nowotwory występują częściej, etc, etc. Argumenty te są słabe, ponieważ badania dotyczące występowania chorób wśród Inuitów wykonywano dopiero od drugiej połowy XX w. Zawsze należy mieć na uwadze, że badano populacje, które zamieszkiwały blisko szpitali czy większych skupisk (miast) białych osadników. Takie populacje Inuitów były już częściowo „ucywilizowane” co wiązało się także ze spożyciem pokarmów typowych dla białego człowieka czyli kawy, mąki i cukru. Badania z lat osiemdziesiątych wykazały, że Inuici spożywali więcej węglowodanów niż przeciętny obywatel USA."

"Dieta tłuszczowa nierówna diecie tłuszczowej. Jeśli komuś zależy, żeby wpędzić się w mocniejszą ketozę i bardziej obniżyć glikemię powinien zwrócić uwagę na rodzaj tłuszczów, które zawiera w diecie. Dieta składająca się w większości z tłuszczów wielonienasyconych i jednonienasyconych wywoła większy efekt ketogenny niż dieta, w której tłuszcze składają się w większości z tłuszczów nasyconych. Nie podoba mi się ten fakt, ale nic na to nie poradzę. Dieta „Poly” bardziej obniżyła poziom glukozy i trójglicerydów i zwiększyła wrażliwość insulinową. Obie składały się z 70% tłuszczu, 15% białka i 15% węglowodanów. Jednak zbyt wielu tłuszczów wielonienasyconych nie włączałbym do diety. Czyli bardziej wieprzowina niż wołowina, więcej oliwy, mniej masła i nabiału, tłuste ryby bardziej niż jaja, choć jaja są ok. Dieta trwała 5 dni, więc trudno powiedzieć jaki jest jej długoterminowy efekt. W każdym razie wynika, że na tłuszczach nienasyconych łatwiej jest osiągną wysoki poziom ketonów."
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 12:25   

http://www.dietaketogenic...a-temat-ketozy/
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 17:16   

Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT - średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich, jak w oleju kokosowym. Są to kwasy w 99% nasycone. Nawet w łoju wołowym mamy tylko 50% kwasów nasyconych, z tym, że są to kwasy długołańcuchowe.
MCT, pomimo, że nasycone, są powszechnie akceptowane i stosowane w odżywkach medycznych.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 17:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT - średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich, jak w oleju kokosowym. Są to kwasy w 99% nasycone. Nawet w łoju wołowym mamy tylko 50% kwasów nasyconych, z tym, że są to kwasy długołańcuchowe.
MCT, pomimo, że nasycone, są powszechnie akceptowane i stosowane w odżywkach medycznych.
JW


Część niskowęglowodanowców uznaje MCT za drogę na skróty. Osobiście się z nimi zgadzam.
Jest też mały mankament. Po MCT jest większa ochota na węglowodany. Nie u wszystkich, ale jednak zdarza się to dużo częściej niż na "klasycznej" keto. Także fakt, że nie trzeba ciąć tak drastycznie węglowodanów, aby wejść w ketozę, sprawia że wielu robi znaczne odstępstwa od zasad LC.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 18:47   

Jeszcze jedna sprawa, odnośnie tematu powyżej, że nie da się zjeść 180g białka "na czyjeś oko". Zapotrzebowanie kota to 5g białka/kg masy ciała, ale kot poluje i je od kilku do kilkunastu razy dziennie. Rozkłada te 20g białka na kilka/kilkanaście porcji, ponieważ ważący 3,5-4 kg kot, nie jest w stanie przyswoić na raz 20g białka, mimo że teoretycznie jest w stanie upolować zwierzątko z którego mógłby pozyskać więcej niż 20g białka. Tygrys ważący 300 kg zjada na raz do 7 kg mięsa, co daje ponad 2g białka/kg masy ciała w jednej porcji. Człowiek w zależności od aktywności fizycznej jest w stanie przyswoić 25-60 gramów białka w ciągu 3-3,5 h. Dla aktywnego człowieka o wadze 70 kg optymalne będą 4 posiłki po 35g białka każdy. 35g białka to nieco ponad 200g makreli. Proporcje B:T w makreli to 1:1. W zasadzie to gotowy niskowęglowodanowy posiłek. Jest w niektórych takie przekonanie "że lepiej jeść raz dziennie żeby dać układowi pokarmowemu odpocząć". Trawienie odbywa się etapami w różnych odcinkach przewodu pokarowego. Jelita nie "odpoczywają", chyba że poda się komuś atropinę, która obniża napięcie mięśni gładkich ścian przewodu pokarmowego. Im tłustsze mięso tym dłużej zalega w żołądku, stąd max 2 posiłki na diecie optymalnej, co przyczynia się do niskiego spożycia białka. Mniej tłuszczu sprawi że człowiek znów poczuje się głodny po 3-4 godzinach i zje więcej białka i przyswoi jego właściwą ilość.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 20:44   

Do kitu ta praca. Wprowadza w błąd.
http://www.dietaketogenic...h/#comment-4765

I co z tego, że "pogorszyło się spożycie" tiaminy na diecie Atkinsa, jeśli tiamina bierze udział głównie w metabolizmie węglowodanów. W diecie Atkinsa węglowodanów jest tyle co kot napłakał, więc i tiaminy trzeba mniej.

I co że "pogorszyło się spożycie witaminy C" jeśli przy niskim spożyciu węglowodanów zapotrzebowanie na witaminę C jest minimalne.

"Podobnie można wyjaśnić zapotrzebowanie na witaminę C. Cukrzycy typu 2 mają średnio o 30% mniej witaminy C we krwi niż ludzie zdrowi. Tzw. syndrom metaboliczny jest również związany ze „znacznym spadkiem” poziomu witaminy C w organizmie, co pozwala niedobór tej witaminy uznać za jeszcze jedną „chorobę cywilizacyjną.” Wyjaśnienie jej przyczyn zaproponowało w 1997 roku dwoje badaczy, Julie Will z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób (CDC) i Tim Byers z Uniwersytetu Colorado. Sformułowali oni tezę, że duże stężenie cukru we krwi i/lub wysokie stężenie insuliny zwiększa zapotrzebowanie organizmu właśnie na witaminę C. Badacze szczegółowo opisali mechanizm, w ramach którego glukoza we krwi wpływa na możliwości przyswajania witaminy C przez organizm: im więcej glukozy, tym mniej witaminy C może przedostać się do komórek. Do podobnych wniosków doszedł John Cunningham z Uniwersytetu w Massachusetts. Co więcej wiadomo dziś również, że glukoza osłabia równie zdolności nerek do absorpcji witaminy C. Stąd im większe stężenie cukru we krwi, tym więcej witaminy C wydalane jest z organizmu z moczem. Z kolei inne badania pokazały, że podawanie pacjentom insuliny powoduje u nich „znaczny spadek” stężenia witaminy C we krwi."
http://nowadebata.pl/2011...nsowanej-diety/

Trzeba mieć łeb jak słoń, żeby te wszystkie błędy wynikające ze złej interpretacji wyników przez "fachowców" wyłapać.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 09:52   

Sentinel napisał/a:
Część niskowęglowodanowców uznaje MCT za drogę na skróty. Osobiście się z nimi zgadzam.
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami, często irracjonalnymi. Paradygmaty dietetyczne wbijane przez medyczny pijar są spetryfikowane w mózgach większości ludzi jak skała. To jest nie do zmiany. Na zasadzie magicznego myślenia większość uważa za oczywiste, że tłuszcz tuczy a cholesterol powoduje miażdżycę, chociaż w opisie badania czytają, że ich aorta jest zwapniona a nie otłuszczona.
Wiele, szczególnie kobiet, przyjęło paradygmat wegetariański i nabrało obrzydzenia do mięsa. Coś tak, jak starozakonni nie biorą do ust wieprzowiny, a Hindusi wołowiny. Z kolei optymalni walczą z przebiałczeniem i żadne argumenty ani naoczne obserwacje stanu zdrowia nie są w stanie zawrócić ich z tej drogi degradacji organizmu. I to się dzieje teraz, w 2017 roku (sic!)

Tak więc większość osób uporczywie będzie wracać do żywienia wysokowęglowodanowego i lepiej niech już jedzą olej kokosowy niż bagietki, bo coś jeść trzeba. Oprócz tego, że ten olej łatwo stymuluje wytwarzanie ciał ketonowych, to jest roślinny i dostępny także dla wegetarian. Otacza go aura wyjątkowości i osoby myślące magicznie chętnie przyjmą go jako lekarstwo. Osoby z Alzheimerem łatwiej zostaną wprowadzone w zbawienną dla nich ketozę. Wreszcie, kokosowe tłuszcze nasycone nie generują tyle wolnych rodników, co pozostałe oleje roślinne, a też są skuteczne w ketogenezie.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 10:24   

Sentinel napisał/a:
Do kitu ta praca. Wprowadza w błąd.
http://www.dietaketogenic...h/#comment-4765
I co z tego, że "pogorszyło się spożycie" tiaminy na diecie Atkinsa, jeśli tiamina bierze udział głównie w metabolizmie węglowodanów. W diecie Atkinsa węglowodanów jest tyle co kot napłakał, więc i tiaminy trzeba mniej.
Słusznie.
Brak w tej pracy podstawowych makroskładników i energii. Bez tego nie wiemy, czy zużycie energii wzrosło, czy zmalało. A ze zużyciem energii powiązane są proporcjonalnie wszystkie składniki pożywienia.
Wnioski wyciągnięto z porównania zmiany ilości mikroskładników po zmianie diety. To jest typowe motanie na danych względnych. Wcale nie jest powiedziane, że dieta, która zwiększa dostawę mikroskładników jest lepsza od tej, która coś tam zmniejsza. Np. we wszystkich prezentowanych dietach ilość wapnia jest i tak za duża.
Z kolei wit. A jest jakby za mało na diecie Atkinsa. Zazwyczaj na dietach niskowęglowodanowych wit. A jest 1500 mcg i więcej, a nie, jak podają 743 mcg. Co stawia pod znakiem zapytania rzetelność badań.
Analogicznie, warzywa w rozsądnych dietach niskowęglowodanowych dostarczają około 150 mg wit.C, ale nawet gdyby przyjąć wynik 66 mg na diecie Atkinsa, to i tak jest to ilość wystarczająca dla dorosłych. Nie mówiąc o tym, że przed szkorbutem zabezpiecza już 20 mg tej witaminy.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 19:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami, często irracjonalnymi. Paradygmaty dietetyczne wbijane przez medyczny pijar są spetryfikowane w mózgach większości ludzi jak skała. To jest nie do zmiany. Na zasadzie magicznego myślenia większość uważa za oczywiste, że tłuszcz tuczy a cholesterol powoduje miażdżycę, chociaż w opisie badania czytają, że ich aorta jest zwapniona a nie otłuszczona.
Wiele, szczególnie kobiet, przyjęło paradygmat wegetariański i nabrało obrzydzenia do mięsa. Coś tak, jak starozakonni nie biorą do ust wieprzowiny, a Hindusi wołowiny. Z kolei optymalni walczą z przebiałczeniem i żadne argumenty ani naoczne obserwacje stanu zdrowia nie są w stanie zawrócić ich z tej drogi degradacji organizmu. I to się dzieje teraz, w 2017 roku (sic!)

Tak więc większość osób uporczywie będzie wracać do żywienia wysokowęglowodanowego i lepiej niech już jedzą olej kokosowy niż bagietki, bo coś jeść trzeba. Oprócz tego, że ten olej łatwo stymuluje wytwarzanie ciał ketonowych, to jest roślinny i dostępny także dla wegetarian. Otacza go aura wyjątkowości i osoby myślące magicznie chętnie przyjmą go jako lekarstwo. Osoby z Alzheimerem łatwiej zostaną wprowadzone w zbawienną dla nich ketozę. Wreszcie, kokosowe tłuszcze nasycone nie generują tyle wolnych rodników, co pozostałe oleje roślinne, a też są skuteczne w ketogenezie.
JW


Patrząc na to z szerszej perspektywy, to irracjonalne myślenie większości jest chyba wpisane w Historię rodzaju ludzkiego. Moje zdanie jest takie, że może jednak warto tej większości na to pozwolić. Uzasadniłbym to dlaczego warto, ale moje poglądy na te kwestie są dość radykalne i ktoś mógłby się poczuć dotknięty do żywego. Dogmaty mi nie przeszkadają, dopóki ktoś nie próbuje mi narzucać wiary w nie przemocą fizyczną czy psychiczną, chociaż czasem trudniej bronić się przed pokusą jaką niosą obietnice bez pokrycia, niż przed bezpośrednim zagrożeniem. Najlepiej po prostu mieć dystans, który jest naturalną konsekwencją umiejętności weryfikacji tego czy prawdy objawione są wynikiem analizy czy urojeń. Istotnie, MCT w takich chorobach jak choroba Parkinsona czy Alzheimera mogą być alternatywą do KD. Bez względu na to czy suplementuje się D3 i K2, czy się tego nie robi, to dobowe spożycie wapnia u dorosłego człowieka nie powinno przekraczać 500 mg/dobę. Czasem samo ograniczenie spożycia wapnia daje zaskakujące efekty zdrowotne. Co do optymalnych ortodoxów, to mam coś.

Tam gdzie odnośniki do Volka i Phinneya zawsze można trafić na coś ciekawego. :)
http://zachbitter.com/blo...ster-study.html
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation/


A teraz dla porównania długodystansowiec, który próbował szczęścia na czymś pomiędzy złotą proporcją a dietą egipskich kapłanów. Opowieść nie kończy się happy endem. Nie radzę więc czytać tego dzieciom przed snem.
http://fellrnr.com/wiki/Ketogenic_Experiment
"For some of the time I was on the Ketogenic Diet I analyzed my food in detail. During this time my average diet was 3,740 Calories/day, 357g fat, 53g carbs, 27g fiber (26g Net Carbohydrates), and 88g protein. This is a Ketogenic Ratio of 3.13:1, and the calories ware 87.6% fat, 2.8% carbohydrate, 9.6% protein."
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 19:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami
JW

Do tego chciałbym się odnieść osobno.


Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Nie trzeba nawet jednej strony tekstu. Wystarczy dwa zdania. Po przeczytaniu kilku tysięcy prac na temat żywienia niskowęglowodanowego nie znalazłem niczego co nie dałoby się zamknąć w dwóch linijkach zaleceń Lutza: "Ogranicz węglowodany do 70g. Resztę jedz do woli według tego co podpowiada organizm."

I gwarantuję każdemu, że jeśli nie zapcha się tłuszczem, to dostarczy tyle białka oraz innych makro i mikroskładników ile trzeba.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Śro Paź 11, 2017 10:06   

Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Paź 11, 2017 18:13   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW


Po prostu każdy reaguje inaczej. Różnice osobnicze w nastawieniu do różnych kwestii, to rzecz tak naturalna jak różnice w kolorze włosów, oczu, czy typie sylwetki. Ja uważam że jeść trzeba spokojnie, a do niuansów związanych z dietą podchodzić zgodnie z metodologią naukową. Pewnie że jest tak, iż czasem trafia się na rzeczy zaskakujące. Na przykład eksperyment, w którym przy wysokiej ketonemii i podaniu insuliny obniżono glikemię do 19 mg/dl bez żadnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych, a badani byli w pełni przytomni. W takich momentach zastanawiam się czy to wszystko nie jest postawione na głowie, i czy dla człowieka, stan wyższej ketonemii przy niskiej glikemii nie jest przypadkiem tą właściwą opcją. W końcu człowiek wyewoluował na pożywieniu z niską, czy nawet bardzo niską ilością węglowodanów. Zdrowia nie szukam, ponieważ nie mam powodów żeby na brak zdrowia narzekać. LCD to tylko jedno z wielu zagadnień z kręgu moich zainteresowań i szczerze mówiąc bardziej emocjonujące są dla mnie inne dziedziny niż biochemia. Mimo to nie twierdzę, że biochemia to nudy. Jest ciekawa wtedy kiedy można zobaczyć jak LCD wpływa na zdrowie i życie ludzi, którzy zdecydowali się na zmianę sposobu odżywiania. Z innymi dziedzinami jest zresztą podobnie. Mało mnie interesowało lotnictwo, dopóki nie przeczytałem powieści "S-kadra" Toma Wolfe'a. W 1983 r powstał film, którego pomysłodawcą był Wolfe: "Pierwszy krok w kosmos" ( The Right Stuff).

Polecam i książkę i film. Wzbudzają emocje, nie mniejsze niż "Paragraf 22". ;)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Paź 17, 2017 18:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Śro Paź 18, 2017 09:23   

Sentinel napisał/a:
Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl.
Tzn. że mierzył Pan poziom ketonów we krwi?
JW
PS. Za komuny, przy podobnych zarobkach, 250 g masła, często zjełczałego, kosztowało sztywno, zawsze 17,50 zł. Więc nie jest jeszcze tak źle. :)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Paź 18, 2017 11:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl.
Tzn. że mierzył Pan poziom ketonów we krwi?
JW
PS. Za komuny, przy podobnych zarobkach, 250 g masła, często zjełczałego, kosztowało sztywno, zawsze 17,50 zł. Więc nie jest jeszcze tak źle. :)


Źle może nie jest i może w końcu cena masła spadnie. :) Żeby chociaż mięso potaniało kiedy masło idzie w górę. :)

Zrobiłem, ale glukometr z opcją pomiaru ketonów (firmy, której nazwę pominę, żeby nie było kryptoreklamy), "zapowietrzył się" przy 6,8 mmol i wskazuje tylko "high". Przy ketonemii +- 3 mmol/dl glukoza 76 mg/dl, a przy ketonemii +- 7 mmol glikemia była niższa o 10 mg. Mierzę raz na jakiś czas ketony, bo nie chcę wychodzić z ketozy. Zdarzało się, ale zawsze potem jest mi szkoda, bo na keto myślenie jest ostre i kondycja fizyczna nieporównywalnie lepsza. Ze względu na ograniczony zakres pomiaru ketonów nie jestem w stanie określić dokładnej wartości. Mogło to być trochę mniej niż 7 mmol, ale też dużo więcej. Po oleju na czczo zdarzały się bóle brzucha, które nie trwają zbyt długo. Bywały też lekkie bóle głowy na następny dzień rano, po zjedzeniu większej ilości, ale po mocnej czarnej kawie bez cukru przechodzą bardzo szybko. Spożycie białka 140-160g, czyli niecałe 2g/kg masy ciała, co wskazuje na to że można osiągnąć wysoką ketonemię nie tnąc za bardzo protein. Pomiary wykonywałem zwykle około godziny 23. Dieta oparta jest praktycznie wyłącznie na mięsie, podrobach i rybach jako źródłach białka (białka roślinnego nie wliczam), trochę warzyw, orzechów, tłuszcze zwierzęce i roślinne. Nie wiem jaka ilość oleju kokosowego jest optymalna. Pewnie oscyluje to koło 1g na/kg masy ciała. U mnie to do 100g na dobę. Nie wiem zresztą czy nie przesadzam z ilością, bo różne źródła podają różne ilości. Jedni piszą o 5g a inni o 20g na dobę. W moim przypadku potwierdza się reguła, że glikemia obniża się proporcjonalnie do wzrostu ketonemii.
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 07:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW

Cóż, na nieprawidłowe jedzenie ogółu składa się wiele czynników od tradycyjnej piramidy żywieniowej opartej na węglach, poprzez tradycję, funkcji społecznych wspólnych posiłków, poszukiwanie doznań nowych smaków, nieufność do nowych-starych teorii, no i... cukier- pyszny narkotyk, który zagłusza racjonalne myślenie. Nie wyobrażam sobie arystokraty który liczy makroskladniki. Oburza się na samo życzenie "smacznego", bo nie je, by zaspokoić głód. W sumie szacunek dla Kwaśniewskiego, za to że nauczył sporo normalsów liczyć BTW, bo to dla większości jakaś abstrakcja jest. Człowiek w ogóle się zastanawia nad swym życiem dopiero jak go coś poważnie boli. Taka nasza natura i to się nie zmieni, dopóty człowiek nie będzie mial łatwego dostępu do przetworzonej żywności opartej na węglach.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 12:29   

Sentinel napisał/a:


Zrobiłem, ale glukometr z opcją pomiaru ketonów (firmy, której nazwę pominę, żeby nie było kryptoreklamy),


możesz napisać jaki to konkretnie glukometr? próbowałem wysłać ci PW, ale masz wyłączoną tę opcję...
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Śro Paź 25, 2017 12:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 16:59   

3of5 napisał/a:
możesz napisać jaki to konkretnie glukometr? próbowałem wysłać ci PW, ale masz wyłączoną tę opcję...


CardioChek Professional.
Nie opłaca się jeśli robisz pomiary rzadko. Lepiej jest robić to wtedy w najbliższym laboratorium diagnostycznym.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 17:54   

dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Śro Paź 25, 2017 17:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 20:36   

3of5 napisał/a:
cena z kosmosu.


Dlatego nie ma sensu wydawać blisko 1200 zł, jeśli nie planujesz długich albo bardzo długich okresów na keto.


Optium xido powinien wystarczyć, a z tego co jest w necie mierzy stężenie BHB i acetooctanu. Paski do glukometrów mierzących ketony zawsze były drogie i to się raczej nie zmieni.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 20:44   

Żadna to nowość, ale krótko i przystępnie dla zielonych w temacie.

„Jesz jajka z chlebem? To może być błąd!”
https://youtu.be/bPDPyfGACWM
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Paź 27, 2017 22:38   

AHS17 The State of Paleo Panel
https://youtu.be/FtsIwO_mks0
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Lis 03, 2017 20:48   

Jeśli NEJM taką notkę wysmarował, to znaczy, że zaszły tam kosmiczne zmiany. 😉

http://blog.designsforhea...abolic-syndrome

"Incidence of gout has risen in concert with other disorders attributed to “Western” diets and lifestyles, such as type 2 diabetes and heart disease. Gout involves abnormal buildup of uric acid in the blood, leading to its precipitation into urate crystals which accumulate in soft tissues. This condition has long been blamed on a high intake of animal protein, owing to the breakdown of purines into uric acid. For this reason, diets lower in animal protein—red meat, in particular—are often recommended for those who suffer from gout. However, evidence suggests higher protein intakes (including from animals) may not be associated with increased risk of gout. According to a paper from The New England Journal of Medicine, “High-protein diets are associated with increased urinary uric acid excretion and may reduce the blood uric acid level. In a recent open-label study involving 13 patients, a dietary intervention was used that included an increased proportional intake of protein; the study showed a significant reduction in the rate of recurrent attacks of gout.” "
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Lis 03, 2017 20:53   

Łowcami jesteśmy od dwóch milionów lat. Śmieci zaczęliśmy jeść stosunkowo niedawno.

https://amp.theguardian.com/science/2012/sep/23/human-hunting-evolution-2million-years
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Sob Lis 04, 2017 17:56   

Cytat:
http://www.nejm.org/doi/pdf/10.1056/NEJMoa035700
conclusions
Higher levels of meat and seafood consumption are associated with an increased risk of gout, whereas a higher level of consumption of dairy products is associated with a decreased risk. Moderate intake of purine-rich vegetables or protein is not associated with an increased risk of gout.
Może nie do końca jest to zmiana poglądów, ale pierwsza jaskółka na pewno.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Wto Lis 28, 2017 08:56   

3of5 napisał/a:
dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
http://xidoneo.pl/produkty/optium-xido-neo
Jak na razie sklep firmowy sprzedaje tylko paski oraz igły, miernika trzeba sobie szukać gdzie indziej niestety. Ale i tak paski do ketozy 110 PLN za 10 szt. to trochę drogo, sam miernik 250 PLN, paski do glukozy 40 PLN za 50 szt. do tego płyn kontrolny 40 zeta, razem 440 PLN. No ale kondycja fizyczna i zdrowie rzecz bezcenna, więc może warto?
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Lis 29, 2017 09:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
3of5 napisał/a:
dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
http://xidoneo.pl/produkty/optium-xido-neo
Jak na razie sklep firmowy sprzedaje tylko paski oraz igły, miernika trzeba sobie szukać gdzie indziej niestety. Ale i tak paski do ketozy 110 PLN za 10 szt. to trochę drogo, sam miernik 250 PLN, paski do glukozy 40 PLN za 50 szt. do tego płyn kontrolny 40 zeta, razem 440 PLN. No ale kondycja fizyczna i zdrowie rzecz bezcenna, więc może warto?
JW


Warto, jeśli planuje się być dłuższy czas na KD. Wtedy bardzo przydaje się glukometr z funkcją pomiaru stężenia ketonów. Przy odpowiedniej ilości makro i mikroelementów KD jest bezpieczna, nawet jeśli ketoza trwa kilka lat. Ludzie, którzy są na KD latami, to nie jest rzadkość w środowisku niskowęglowodanowym. Obecnie więcej niskowęglowodanowców jest na cyklicznej lub permanentnej KD, niż klasycznej LCD powodującej minimalną ketonemię. Dzieje się tak, ponieważ KD daje lepsze efekty zarówno lecznicze, jak i odchudzające. Już mało kto boi się ketozy. Większość zna już różnicę pomiędzi ketozą a cukrzycową kwasicą ketonową.
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Śro Lis 29, 2017 09:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Śro Gru 20, 2017 21:29   

Sentinel napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 13:42   

aldek napisał/a:
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.
Bo nagły spadek glikemii powoduje takie objawy, dlatego cukrzyk może się czuć fatalnie przy glikemii 80 mg/% (4,5 mmol/dl). Natomiast stopniowe przestawienie metabolizmu pozwala czuć się znakomicie przy 50 mg/%. Mózg wówczas dostosowuje się do niskiego poziomu glukozy. Przeżuwacze mają średnią glikemię dwukrotnie niższą, na poziomie 40 mg/% i nie umierają. A taka glikemia u cukrzyka, to poważne zagrożenie.
JW
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 15:16   

Ok.tylko ze ja nie mam cukrzycy.Na dietach niskoweglowodanowych ponad 20 lat z malymi przerwami.najpierw Kwasniewski potem LC a od roku Keto.Dodam odrazu ze HbA1c 5,2 przy normie od 4,8 do 5.9.Wydaje mi sie ze diabel tkwi w szczegolach.Tym szczegolem jest Bialko (za malo)i ostry trening(w lato pow.12 godz.tygodniowo.Prosze mnie poprawic jesli sie myle
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 16:37   

aldek napisał/a:
Ok.tylko ze ja nie mam cukrzycy.Na dietach niskoweglowodanowych ponad 20 lat z malymi przerwami.najpierw Kwasniewski potem LC a od roku Keto.Dodam odrazu ze HbA1c 5,2 przy normie od 4,8 do 5.9.Wydaje mi sie ze diabel tkwi w szczegolach.Tym szczegolem jest Bialko (za malo)i ostry trening(w lato pow.12 godz.tygodniowo.Prosze mnie poprawic jesli sie myle


Za mało białka i za mało danych. Po 20 latach na LCD hemoglobina glikowana powinna być raczej w dolnych granicach normy. Bywa że przy zbyt niskiej ilości protein insulinooporność początkowo spada, a potem rośnie. Stąd wziął się jeden z mitów o szkodliwości LC. 90g białka i intensywne uprawianie sportu to nieporozumienie. Przy 80 kg wagi 160-180g to rozsądna ilość. Jeśli jest problem z taką ilością to zmniejszyć ilość tłuszczu na rzecz większej ilości protein.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 16:44   

aldek napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.


Trudno coś stwierdzić. Wygląda to na zawroty ortostatyczne wywołane odwodnieniem. Przy hipoglikemii trząsłbyś się jak osika i oblewał zimnym potem, ale wykluczyć nie można. 4 mmol/dl to nie są mecyje. Widocznie zależy to od predyspozycji osobniczych.

Spoglądam sobie właśnie na forum sdf i widzę, że niektórzy dietą dochodzą do 10 mmol/dl, więc do rekordzistów nie należysz. 😉 Ja jeszcze też nie dobiłem do 10 mmol. ☺
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Gru 21, 2017 16:53, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 18:29   

Rzeczywiście, trudno coś powiedzieć. I na pewno, jak pisze Sentinel, przy intensywnym wysiłku za mało białka.
Cytat:
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.
Czy 4 mmol dotyczą ciał ketonowych, czy glukozy?
Czasem po zjedzeniu w głodzie samych warzyw, bez mięsa i tłuszczu po godzinie następuje odbicie w stronę hipoglikemii i dotyczy to też wieloletnich niskowęglowodanowców. Jeżeli człowiek już jest głodny, to taka niewielka warzywna lub inna węglowodanowa przekąska, bez mięsnego posiłku, nie poprawia samopoczucia a dobija.
JW
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 21:59   

no to ja napisalem ze bialka za malo(chyba)4 mmol to ketony.ale to sie zadko zdaza.przewaznie rano na czczo cukier kolo 110 a ketony pomiedzy 0,4 a 0,9.jest roznie.te oslabienia jak mialem to mialem zawsze cukier nisko a ketony wysoko.To prawie ksiazkowo a zawroty byly.to mialem na wiosne i lato jak sie adoptowalem do ketozy.wedlug ksiazek to trzeba na adaptacji ponad 80%z tluszczu a 15 z bialka.Tak mi zostalo i sie zalatwilem.ale jak podnioslem bialko i zmniejszylem tluszcz to przytylem.wegle to troche z orzechow(ale nie codziennie)i zielone warzywa.czytalem temat na temat odrzywiania w ultramaratonach bo interesuje mnie to jako ze na rowerze jezdze czasami ponad 5 godz w tempie wyscigowym.dzisiaj pierwszy raz przed treningiem wypilem trzy zoltka.I o zgrozo byla sila.Ja przed jazda jadlem jajecznice na boczku ale w czasie jazdy tlko tluszcz.widze ze byly bledy.ten temat jeszcze tu porusze.Teraz zastanawia mnie dlaczego ten cukier na czczo jest taki wysoki.jak jadlem malo bialka i duuuzo tluszczu to mialem ponizej 95.wiem bialko podbija cukier,ale czy to jest w miare normalne.Po poludniu mam juz raczej niski,blisko 100 albo nizej
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:11   

Sentinel napisał/a:
aldek napisał/a:
Ok.tylko ze ja nie mam cukrzycy.Na dietach niskoweglowodanowych ponad 20 lat z malymi przerwami.najpierw Kwasniewski potem LC a od roku Keto.Dodam odrazu ze HbA1c 5,2 przy normie od 4,8 do 5.9.Wydaje mi sie ze diabel tkwi w szczegolach.Tym szczegolem jest Bialko (za malo)i ostry trening(w lato pow.12 godz.tygodniowo.Prosze mnie poprawic jesli sie myle


Za mało białka i za mało danych. Po 20 latach na LCD hemoglobina glikowana powinna być raczej w dolnych granicach normy. Bywa że przy zbyt niskiej ilości protein insulinooporność początkowo spada, a potem rośnie. Stąd wziął się jeden z mitów o szkodliwości LC. 90g białka i intensywne uprawianie sportu to nieporozumienie. Przy 80 kg wagi 160-180g to rozsądna ilość. Jeśli jest problem z taką ilością to zmniejszyć ilość tłuszczu na rzecz większej ilości protein.
Przepraszam nie przeczytalem tego postu.mam jeszcze HbA1c(ifcc) i tu w procentach jest 33 przy normach 29-42.wydaje mi sie ze to nisko.jak zjesc taka ilosc bialka.NIE dotykam produktow Mlecznych.z bialka to tylko miesa,ryby ,zoltka(10 to standart)i watroba.Teraz ledwo dobijam do 120.Nie jestem glodny.z warzyw nie licze bo sa to ilosci sladowe.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:23   

Komuś chyba żółtka za mocno weszły. 😉
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:30   

Sentinel napisał/a:
Komuś chyba żółtka za mocno weszły. 😉
a co myslisz o spozyciu soli w ketozie.mi pomaga a przynajmniej tak mi sie wydaje.biore z woda i do posilkow pomiedzy 10 do 15g.acha pije jeszcze codziennie wywar z kosci wolowych :P
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:36   

co to kurde jest.jakas nachalna reklama.bylem na diecie optymalnej ale nie wyszlo.I zeby nie bylo,mialem przyjemnosc poznac Pana Adama Jany na jednym ze spotkan optymalnych.Jednego nie rozumiem,wedlug zalozen DO nie chorujemy na niej.to co sie stalo.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:43   

optymalnyreciu napisał/a:
aldek napisał/a:
co to kurde jest.jakas nachalna reklama.bylem na diecie optymalnej ale nie wyszlo.I zeby nie bylo,mialem przyjemnosc poznac Pana Adama Jany na jednym ze spotkan optymalnych.Jednego nie rozumiem,wedlug zalozen DO nie chorujemy na niej.to co sie stalo.
Pan Witold Jarmołowicz cały czas stosuje dietę optymalną złotą proporcję.
ale ja jestem w ketozie.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 08:05   

Optymalnyreciu nawypisywał mnóstwo bredni hejtowych z którymi nie warto polemizować.
Co do złotej proporcji, nie przestrzegam jej, bo jasno, jak krowie na granicy uzasadniałem wielokrotnie, dlaczego jest szkodliwa. Żywię się niskowęglowodanowo, bez wchodzenia w ketonurię, białka, tak jak pisałem, zjadam do woli, bez ograniczeń, bo sam smak ogranicza łaknienie nadmiaru protein. Kiedy wcześniej ograniczałem białka i drastycznie węglowodany, to miałem permanentną ketonurię na 2 krzyżyki i czułem się coraz gorzej, po początkowej poprawie.
Pan Jany zmarł przed laty na raka żołądka, a rzeczywiście przestrzegał złotej proporcji i był w ketozie, co wyszło w badaniach prof. Pilisa. Miał wysoką wydolność fizyczną, w przeciwieństwie do młodszych optymalnych.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 09:08   

aldek napisał/a:
no to ja napisalem ze bialka za malo(chyba)4 mmol to ketony.ale to sie zadko zdaza.przewaznie rano na czczo cukier kolo 110 a ketony pomiedzy 0,4 a 0,9.jest roznie.te oslabienia jak mialem to mialem zawsze cukier nisko a ketony wysoko.To prawie ksiazkowo a zawroty byly.to mialem na wiosne i lato jak sie adoptowalem do ketozy.wedlug ksiazek to trzeba na adaptacji ponad 80%z tluszczu a 15 z bialka.Tak mi zostalo i sie zalatwilem.ale jak podnioslem bialko i zmniejszylem tluszcz to przytylem.wegle to troche z orzechow(ale nie codziennie)i zielone warzywa.czytalem temat na temat odrzywiania w ultramaratonach bo interesuje mnie to jako ze na rowerze jezdze czasami ponad 5 godz w tempie wyscigowym.dzisiaj pierwszy raz przed treningiem wypilem trzy zoltka.I o zgrozo byla sila.Ja przed jazda jadlem jajecznice na boczku ale w czasie jazdy tlko tluszcz.widze ze byly bledy.ten temat jeszcze tu porusze.Teraz zastanawia mnie dlaczego ten cukier na czczo jest taki wysoki.jak jadlem malo bialka i duuuzo tluszczu to mialem ponizej 95.wiem bialko podbija cukier,ale czy to jest w miare normalne.Po poludniu mam juz raczej niski,blisko 100 albo nizej


Zawsze to inaczej jeśli jest więcej informacji. Otóż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jesteś w nielicznej grupie osób, których organizm z jakichś przyczyn nie może w sposób efektywny spalać ciał ketonowych. Świadczy o tym kilka rzeczy o których napisałeś, a mianowicie: 1. Tyjesz w przypadku zwiększenia podaży białka. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ciała ketonowe nie mogą zaspokoić potrzeb energetycznych, co bardzo wzmaga glukoneogenezę z wszystkich dostępnych substratów niecukrowych. 2. W początkowej fazie adaptacji, kiedy przez kilka tygodni ketogeneza jest intensywna, zanim komórki zaczną korzystać z kwasów tłuszczowych zamiast ketonów, może wystąpić taka reakcja jak u Ciebie, kiedy to komórki posiadające mitochondria nie mogą zaspokoić pełni swoich potrzeb energetycznych spalając ketony, a substratów do glukoneogenezy jest mniej. Głęboka ketoza nie jest po prostu dla Ciebie. Najlepiej jeśli będzie to koło 1-2 mmol/dl, bo taką ilość ciał ketonowych jesteś w stanie spalić. Na ilości białka typowej dla DO glikemia była niższa, bo z pustego i Salomon nie naleje. Co miało wejść w szlak glukoneogenezy, jeśli białka było mało? Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, dobrze byłoby zwiększyć ilość białka. Początkowo będzie występował efekt odbicia, bo w środku nocy glikemia jest najniższa i rano występuje pohipoglikemiczna hiperglikemia, ale jeśli zasugerujesz się bardziej Lutzem a mniej Kwaśniewskim to glikemia się ustabilizuje. Są schorzenia lub zmiany genetyczne powodujące, że komórki niektórych ludzi nie mogą spalać ketonów w ogóle, lub tak jak w twoim przypadku mogą z nich korzystać w sposób umiakowany. Trzebaby mocno zaangażować wyszukiwarkę internetową w wyszukanie prac naukowych na ten temat.
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Gru 22, 2017 09:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 09:13   

aldek napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Komuś chyba żółtka za mocno weszły. 😉
a co myslisz o spozyciu soli w ketozie.mi pomaga a przynajmniej tak mi sie wydaje.biore z woda i do posilkow pomiedzy 10 do 15g.acha pije jeszcze codziennie wywar z kosci wolowych :P


Solić. Bezsolna dieta niskowęglowodanowa to samobójstwo. Solić, a jeśli zachodzi taka potrzeba, to suplementować makro i mikroelementy.
 
     
gwarek 

Dołączył: 20 Gru 2017
Posty: 12
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 12:51   

Sentinel napisał/a:
Otóż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jesteś w nielicznej grupie osób, których organizm z jakichś przyczyn nie może w sposób efektywny spalać ciał ketonowych.

Sentinel napisał/a:
Głęboka ketoza nie jest po prostu dla Ciebie.

Sentinel napisał/a:
Są schorzenia lub zmiany genetyczne powodujące, że komórki niektórych ludzi nie mogą spalać ketonów w ogóle, lub tak jak w twoim przypadku mogą z nich korzystać w sposób umiakowany.

Nie ma to jak wpierw podniecić się ketozą, piać dla ketozy glorię, że leczy wszystko, a jak ktoś w to uwierzy i praktyka pokazuje co innego to wywody niczym konowała przychodniowego typu: Jest pan w grupie ludzi z podwyższonym cholesterolem i z jakiś powodów genetycznych ma pan wysoki cholesterol i trza brać leki.

Doktor Kwaśniewski wszystko pięknie opisał o ketozie i nie ma potrzeby wyważać drzwi otwartych.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 14:55   

gwarek napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Otóż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jesteś w nielicznej grupie osób, których organizm z jakichś przyczyn nie może w sposób efektywny spalać ciał ketonowych.

Sentinel napisał/a:
Głęboka ketoza nie jest po prostu dla Ciebie.

Sentinel napisał/a:
Są schorzenia lub zmiany genetyczne powodujące, że komórki niektórych ludzi nie mogą spalać ketonów w ogóle, lub tak jak w twoim przypadku mogą z nich korzystać w sposób umiakowany.

Nie ma to jak wpierw podniecić się ketozą, piać dla ketozy glorię, że leczy wszystko, a jak ktoś w to uwierzy i praktyka pokazuje co innego to wywody niczym konowała przychodniowego typu: Jest pan w grupie ludzi z podwyższonym cholesterolem i z jakiś powodów genetycznych ma pan wysoki cholesterol i trza brać leki.

Doktor Kwaśniewski wszystko pięknie opisał o ketozie i nie ma potrzeby wyważać drzwi otwartych.


Jeśli ktoś urodził się bez nóg, to nie pobiega. Jeśli urodził się z niedoborami enzymatycznymi, to pewne typy diet nie są dla niego. W takich przypadkach wszelkie zażalenia i skargi należy w zależności od światopoglądu kierować do matki natury, lub do Boga.
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Gru 22, 2017 14:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 10:19   

aldek napisał/a:
zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.


Czy takie zjazdy miałeś kilka godzin po posiłku?
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 10:36   

nie.powiem szczerze ze nie wiem.tak mialem zawsze po ostrej jezdzie..Np.pare godzin po albo na drugi dzien.ale to bylo w lato jak jechalem ostro na tluszczu.mozliwe ze moja adaptacja przebiegala nieprawidlowo.wprawdzie jadlem potezne ilosci tluszczu ale w miedzyczasie sporo trenowalem.podobno niewskazane.tak sie czasami zastanawiam czy nie adoptowac sie jeszcze raz.ale chyba bez sensu bo 12 mies.jem duzo tluszczu i min.ww.w miedzyczasie cholesterol poszedl mi od 230 na 480.hdl 90 a triglicerydy 86.(statnie wyniki.tylko na wieczor zoltka i moglo wyjsc tak wysoko)teraz po zwiekszeniu bialka widze ze cos sie dzieje.NP.wczoraj ostry interwal silowy(30 min na ponad 90%ftp i dzisiaj zero zakwasow)musze sobie dac czas.niech cialo sobie samo ustali co i jak.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 12:11   

aldek napisał/a:
nie.powiem szczerze ze nie wiem.tak mialem zawsze po ostrej jezdzie


Nie masz cukrzycy, więc to hipoglikemia reaktywna. Wbrew pozorom nie dotyczy tylko osób zajadających się cukrami prostymi. Może pojawić się po wysiłku także u osób które gwałtownie schudły, lub pod wpływem diet wysokotłuszczowych a ubogobiałkowych, które drenują nadnercza zmuszając je do do nadmiernego wydzielania kortyzolu i adrenaliny.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 14:09   

no wlasnie.od ciebie dowiedzialem sie wiecej niz gdzie indziej.ale na ketozie niski cukier(hipoglikemia)nie powoduje podobno skutkow ubocznych.tylko ze to sie ma chyba do ketozy bez intensywnych anerobowych wysilkow.widze gdzie sa bledy.balem sie tyle bialka.ALE jak zwykle jest jedno ale.bo skoro przykladowo 140 g bialka(u mnie to ok.1,7 g na kilo)to540 kcl plus jakies 25 g wegli-100 kcl i tluszczu jak radzisz w stosunku 1.5 do bialka to wychodzi 210 g to jest 1890 kcl.2530 kcl to normalnie jest za malo.tylko ze jakbysmy podnosili bialko to automatycznie tluszcz.przeciez takiej ilosci nie da sie zjesc.przynajmniej ja nie dam rady.tluszcz jeszcze idzie bo objetosciowo jest malo.i tu sie klania odrzywka bialkowa.(jeszcze sie nie zdecydowalem)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 17:41   

aldek napisał/a:
140 g bialka(u mnie to ok.1,7 g na kilo)to540 kcl plus jakies 25 g wegli-100 kcl i tluszczu jak radzisz w stosunku 1.5 do bialka to wychodzi 210 g to jest 1890 kcl.2530 kcl to normalnie jest za malo.tylko ze jakbysmy podnosili bialko to automatycznie tluszcz.przeciez takiej ilosci nie da sie zjesc.przynajmniej ja nie dam rady.tluszcz jeszcze idzie bo objetosciowo jest malo.i tu sie klania odrzywka bialkowa.(jeszcze sie nie zdecydowalem)


Jeśli nie chcesz przybierać na wadze, to przy twoim wzroście i aktywności fizycznej 2700 kcal. 800 kcal z białka, 300 z ww i reszta z tłuszczu.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 17:51   

aldek napisał/a:
balem sie tyle bialka


Nie Ty jeden odczuwasz ten irracjonalny strach. W ten sam sposób wykreowano strach przed tłuszczami.
To jest problem natury psychologicznej, więc ja nic na to nie poradzę, bo nie jestem psychologiem.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 21:46   

a czemu tyle ww.mam luszczyce i bylem na LC ale nie pomoglo.teraz jak jem malo ww to jest troche lepiej.wprawdzie musze brac tabletki ale deastycznie zmniejszylem dawke.Nie da sie tych wegli jakos obejsc?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 23:53   

Łuszczycę nasilają niektóre leki i pokarmy, szczególnie zbożowe.
JW
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 09:41   

produktow zbozowych nie ruszam juz pare lat(nawet w panierce)alkocholu tez nie nawet sporadycznie.zreszta na ketozie przy malej podazy cukru nie ma duzego marginesu
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 10:18   

aldek napisał/a:
Nie da sie tych wegli jakos obejsc?


Da się.

https://zerocarbzen.com/
"13. How much meat do you eat per day on average?
Lots!!! LoL. On average, I eat 3-4lbs a day. Sometimes more. I am very active though."
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Gru 29, 2017 10:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 12:24   

Sentinel napisał/a:
https://zerocarbzen.com/
"13. How much meat do you eat per day on average?
Lots!!! LoL. On average, I eat 3-4lbs a day. Sometimes more. I am very active though."
Szacun, to 1,5-2kg mięsa wołowego, codziennie w 2-3 posiłkach. Jest w tym 300-400 g białka i jakieś 100g tłuszczu, może więcej, bo gość jest rzeźnikiem i może sobie wybrać tłustsze kawałki. Dawniej tak żywili się Inuici.
Chris Cogswell był schorowany, miał astmę, alergie, zaburzenia układu trawiennego, migreny. Wg zaleceń lekarzy przez lata jadł ryż, kurczaki, mrożone warzywa. Ponieważ nie było poprawy, zaczął poszukiwać innych diet, próbował diety paleo, jednak nie dawało to zadowalających efektów. Dopiero przejście na żywienie wyłącznie mięsem, głównie wołowym, czasem jagnięcym i z kurczaków oraz kaczek, spowodowało znaczną poprawę zdrowia. Pierwszy tydzień był ciężki, wystąpiło znaczne osłabienie, po trzech miesiącach organizm się wreszcie przystosował. Przez pierwszy rok kusiło go jednak, żeby przekąsić coś węglowodanowego. Obecnie nie jada nic poza mięsem i podrobami, żadnych warzyw, suplementów, nawet rosołów.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 14:09   

To jeszcze dwa przykłady.

https://zerocarbzen.com/2015/02/26/zero-carb-interview-kelly-williams-hogan/
"13. How much meat do you eat per day on average?
I currently eat about a pound of ground beef, several (4-6?) thick slices of bacon, and several spoonfuls of bacon grease. But that amount has varied tremendously throughout my ZC journey. I previously ate about 3 pounds per day for quite some time. And I definitely had long periods where two pounds of meat per day served me well. But I currently am enjoying bacon, bacon drippings, and about one pound of beef per day."

https://zerocarbzen.com/tag/pregnancy/
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 05, 2018 20:23   

Cytat:
http://livinlavidalowcarb...-healthier/9270
"HOW MUCH MORE EVIDENCE DO YOU NEED?"


Więc? Ile jeszcze dowodów potrzebujesz?
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Sty 05, 2018 20:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 07:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
https://zerocarbzen.com/
"13. How much meat do you eat per day on average?
Lots!!! LoL. On average, I eat 3-4lbs a day. Sometimes more. I am very active though."
Szacun, to 1,5-2kg mięsa wołowego, codziennie w 2-3 posiłkach. Jest w tym 300-400 g białka i jakieś 100g tłuszczu, może więcej, bo gość jest rzeźnikiem i może sobie wybrać tłustsze kawałki. Dawniej tak żywili się Inuici.
Chris Cogswell był schorowany, miał astmę, alergie, zaburzenia układu trawiennego, migreny. Wg zaleceń lekarzy przez lata jadł ryż, kurczaki, mrożone warzywa. Ponieważ nie było poprawy, zaczął poszukiwać innych diet, próbował diety paleo, jednak nie dawało to zadowalających efektów. Dopiero przejście na żywienie wyłącznie mięsem, głównie wołowym, czasem jagnięcym i z kurczaków oraz kaczek, spowodowało znaczną poprawę zdrowia. Pierwszy tydzień był ciężki, wystąpiło znaczne osłabienie, po trzech miesiącach organizm się wreszcie przystosował. Przez pierwszy rok kusiło go jednak, żeby przekąsić coś węglowodanowego. Obecnie nie jada nic poza mięsem i podrobami, żadnych warzyw, suplementów, nawet rosołów.
JW


Zero Carb ok, tyle że jest to hardcorowa dieta, i trzeba sobie uczciwie odpowiedzieć czy jest się w stanie wyrzec nawet śladowych ilości normalnych posiłków w towarzystwie rodziny, to raz.. No i pytanie główne czy masz dostęp do hurtowej ilości mięsa... Jeśli nie to ja bym na miejscu aldka podbił węgle o jakieś 80g skoro ostro trenujesz, utrzymać białko ok 2g i proporcjonalnie tłuszczu do białka ale oczywiście nie w proporcji złotej. Jeśli brakuje mocy zwiększać białko z tłuszczem ale nie sam tłuszcz. I dbaj o elektrolity bo to pewnie jest przyczyną że puchniesz i waga rośnie, skoro nawet soli się boisz. Jeśli jesz mało mięsa nie w i kości zero Carb to musisz suplementować potas głównie ale też magnez i sól.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 13:22   

damned napisał/a:
Zero Carb ok, tyle że jest to hardcorowa dieta.


ZC to nie jest hardcore. Nie należy się sugerować tym, że zaadaptowanie się do ZC zajęło Cogswellowi tyle czasu. Trzeba wziąć pod uwagę to, że był bardzo schorowanym człowiekiem. Czasem zdrowym zajmuje to więcej, mimo, że średni okres adaptacji do diet niskowęglowych to 6 tygodni. Kiedy Wolfgang Lutz decydował się na taki sposób odżywiania, też był młodym schorowanym człowiekiem. Prawdopodobnie to przedłużyło mu życie o kilka dekad. Gdyby jako zdrowy człowiek postąpił w taki sam sposób to zapewne żyłby jeszcze dłużej. ZC nie różni się zasadniczo od LC z kilkudziesięcioma gramami ww na dobę, jednak wywiera silniejszą presję na organizm i przez to ma większy potencjał leczniczy. 2 kg mięsa na dobę to żaden hardcore. Zjedz pół kilo śliwek i popij mlekiem. To jest hardcore.
"Zero Carb" jest nazwą umowną, bo nawet mięso zawiera 1-2% węglowodanów.

Mózg większości współczesnych ludzi jest przeładowany sprzecznymi informacjami na temat właściwego sposobu odżywiania, a ewolucyjnie nie jest do tego przystosowany i zero carb jest czymś co może budzić obawy. Ale jak na ironię ci sami ludzie którzy obawiają się takiego sposobu odżywiania, nie mają oporu żeby jechać cały dzień na glukozie w proszku (bo i takich widziałem).

PS kiedy ktoś zmaga się z kilkoma przewlekłymi chorobami jednocześnie, to nie ma takich dylematów czy jeść to co inni domownicy.
Gdybyś odczuł na własnej skórze czym są ataki astmy, to nie zaprzątałbyś sobie głowy takimi rzeczami.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Sty 08, 2018 13:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 15:38   

Sentinel napisał/a:
damned napisał/a:
Zero Carb ok, tyle że jest to hardcorowa dieta.


ZC to nie jest hardcore. Nie należy się sugerować tym, że zaadaptowanie się do ZC zajęło Cogswellowi tyle czasu. Trzeba wziąć pod uwagę to, że był bardzo schorowanym człowiekiem. Czasem zdrowym zajmuje to więcej, mimo, że średni okres adaptacji do diet niskowęglowych to 6 tygodni. Kiedy Wolfgang Lutz decydował się na taki sposób odżywiania, też był młodym schorowanym człowiekiem. Prawdopodobnie to przedłużyło mu życie o kilka dekad. Gdyby jako zdrowy człowiek postąpił w taki sam sposób to zapewne żyłby jeszcze dłużej. ZC nie różni się zasadniczo od LC z kilkudziesięcioma gramami ww na dobę, jednak wywiera silniejszą presję na organizm i przez to ma większy potencjał leczniczy. 2 kg mięsa na dobę to żaden hardcore. Zjedz pół kilo śliwek i popij mlekiem. To jest hardcore.
"Zero Carb" jest nazwą umowną, bo nawet mięso zawiera 1-2% węglowodanów.

Mózg większości współczesnych ludzi jest przeładowany sprzecznymi informacjami na temat właściwego sposobu odżywiania, a ewolucyjnie nie jest do tego przystosowany i zero carb jest czymś co może budzić obawy. Ale jak na ironię ci sami ludzie którzy obawiają się takiego sposobu odżywiania, nie mają oporu żeby jechać cały dzień na glukozie w proszku (bo i takich widziałem).

PS kiedy ktoś zmaga się z kilkoma przewlekłymi chorobami jednocześnie, to nie ma takich dylematów czy jeść to co inni domownicy.
Gdybyś odczuł na własnej skórze czym są ataki astmy, to nie zaprzątałbyś sobie głowy takimi rzeczami.



Wiesz Sentinel, to nie takie proste. Nie chodziło mi o adaptacje organizmu, bo z tym nie ma problemów. Raczej chodziło mi o kulturowe podejście do wspólnych posiłków. Te parę gram węgli więcej jednak robi różnicę, zostawia większe pole manewru. Ja jako człowiek zdrowy, odbierany jestem jako osoba "która wydziwia" Z resztą to banał jest, bo pewnie każdy to przechodzi, nie żyjemy na księżycu. Jestem zdrowy, więc i argumentów brak.
Z drugiej strony, osoby z mojego najbliższego otoczenia, które powinni spróbować tej diety jak ojciec co ma stwierdzone zwapnienie tętnic, czy teściowa, rak piersi, co właśnie miała kolejną operacje po przerzutach na węzły chłonne tego nie chcą zrobić bo w to nie wierzą, lekarz im tego nie zalecił itd.- Oni się leczą, robią badania, biorą prochy i przechodzą operacje, ale poza tym chcą żyć, m.in. jeść normalnie. Choć po prawdzie ostatnio coś drgnęło, może wyśle ich oficjalnie do p. Witolda, jednak do Częstochowy mamy kawałek :) Chwała, więc tym chorym co podejmują próbę poprawienia sobie komfortu życia, wyleczenie przecież nie zawsze wchodzi w grę. Chorzy jednak znajdą więcej zrozumienia niż tacy jak ja.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
Ostatnio zmieniony przez damned Pon Sty 08, 2018 15:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 16:30   

witam.Damned ja wegli nie podbije.jem ich bardzo malo.soli jem ponad dwie male lyzeczki i wiecej dziennie.suplementuje sie dodatkowo potasem i magnezem.jem jeszcze avokado i suplementuje jod.zwiekszylem bialko A tluszcz dodatkowy to olej kokosowy albo MCT do kawy.reszta tluszczu to z zoltek i miesa.poprawila mi sie regeneracja,idzie sila.mam lepsze parametry na trenazerze.zaczyna to powoli jakos wygladac.owszem waga poszla ale moga to byc miesnie.bede to monitorowal i informowal was o postepach.jeszcze zeby wzmocnic ketoze lub nauczyc cialo z uzywania energi z tluszczu i bialka to morsuje sie trzy razy w tygodniu.mysle jeszcze o jakichs okresowych postach(np.30 godz).i tak jak u Was wszyscy na okolo sie dziwa jak mozna jesc takie zeczy.stwierdzaja nawet ze to nie moze mi smakowac.co zrobic.nic.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 18:19   

damned napisał/a:
wyleczenie przecież nie zawsze wchodzi w grę


Zależy to w zasadzie od dwóch rzeczy: od stopnia zaawansowania nowotworu, tego czy to nowotwór wtórny, wtórny po chemio/radioterapii, pierwotny i od tego na ile chory jest zdeterminowany, bo trzeba wytrzymać rygor diety ketogenicznej.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Sty 08, 2018 18:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 21:03   

Sentinel napisał/a:
damned napisał/a:
wyleczenie przecież nie zawsze wchodzi w grę


Zależy to w zasadzie od dwóch rzeczy: od stopnia zaawansowania nowotworu, tego czy to nowotwór wtórny, wtórny po chemio/radioterapii, pierwotny i od tego na ile chory jest zdeterminowany, bo trzeba wytrzymać rygor diety ketogenicznej.
No dobrze, teściowa jest przed chemią i radioterapią, ogólnie to świeża sprawa, pierwsza operację miała pod koniec listopada, bez chemii, drugą miała po przerzutach na węzły chłonne, parę dni przed świętami Bożego Narodzenia. Jest w domu dochodzi do siebie, czeka na radio i chemioterapię. Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne, bo ufa lekarzom w 100%.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 08:56   

damned napisał/a:
Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne
Na takie pytanie może Ci odpowiedzieć dietetyk mający doświadczenie z zakresu diety ketogenicznej, który ma dostęp do dokumentacji medycznej, lub po konsultacji z lekarzem prowadzącym pacjentkę. W tej kwestii zwróć się do Admina. Jeśli do Częstochowy macie daleko, to przecież można wszystkie dane przesyłać drogą elektroniczną, monitorować sytuację na bieżąco i wprowadzać zmiany jeśli zajdzie taka potrzeba. Niewiele jest w Polsce przypadków konwencjonalnych terapii onkologicznych skojarzonych z KD, więc efekty współpracy onkologa i Witolda Jarmołowicza mogłyby być zaskakujące. Najsłabszym lub najsilniejszym ogniwem jest w takich sytuacjach charakter pacjenta.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Sty 09, 2018 08:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 08:57   

damned napisał/a:
Jest w domu dochodzi do siebie, czeka na radio i chemioterapię. Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne, bo ufa lekarzom w 100%.
Przed chemią nie ma sensu nic zmieniać, bo chemia wyniszcza organizm, powoduje niedożywienie i utratę tkanek. Jeżeli do tego dołożymy dietę ketogenną, to zanim organizm się przestawi i zbierze do życia, może tego nie doczekać. Głównym problemem chemii, poza skracaniem życia, jest skrajne wyniszczenie, kacheksja.
JW
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 11:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
damned napisał/a:
Jest w domu dochodzi do siebie, czeka na radio i chemioterapię. Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne, bo ufa lekarzom w 100%.
Przed chemią nie ma sensu nic zmieniać, bo chemia wyniszcza organizm, powoduje niedożywienie i utratę tkanek. Jeżeli do tego dołożymy dietę ketogenną, to zanim organizm się przestawi i zbierze do życia, może tego nie doczekać. Głównym problemem chemii, poza skracaniem życia, jest skrajne wyniszczenie, kacheksja.
JW

Panie Witoldzie a po chemii po jakim czasie można by było ewentualnie zgłosić się do Państwa? Jeśli będzie potrzeba podjedziemy i do Częstochowy. Co do szczegółów oczywiście przejdziemy na priv.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 13:22   

Kiedy już miną ciężkie objawy uboczne.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Sty 11, 2018 10:38   

damned napisał/a:
  No i pytanie główne czy masz dostęp do hurtowej ilości mięsa.
Typowy błąd logiczny.
ZC wychodzi taniej niż tradycyjne żywienie. Jest też taniej niż w przypadku klasycznej LC, która wymaga dodatków w postaci niskoprzetworzonej żywności: masło, sery, jaja, orzechy, świeże warzywa. W przypadku Cogswella, znaczna część przypada na podroby, które są czterokrotnie tańsze niż mięso.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Sty 11, 2018 14:17   

Taka ciekawostka:
Cytat:
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation
The final chart depicts the mean fuel partitioning of the subjects over a 3 hour submaximal treadmill run at 65% of VO2Max. While both cohorts were burning more fat than carbohydrates by the end of the 3 hours, the low-carb subjects are burning approximately 30% more fat and, consequently 30% less carbohydrate than the high-carb subject.

 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Sty 11, 2018 18:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Taka ciekawostka:
Cytat:
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation
The final chart depicts the mean fuel partitioning of the subjects over a 3 hour submaximal treadmill run at 65% of VO2Max. While both cohorts were burning more fat than carbohydrates by the end of the 3 hours, the low-carb subjects are burning approximately 30% more fat and, consequently 30% less carbohydrate than the high-carb subject.

Obrazek


Mnie się też ten fragment rzucił w oczy. :)

W ten sposób można sobie obliczyć ile kalorii spali się podczas takiego biegu, jeśli zna się swoje vo2 max. Intensywność biegu długodystansowego oscyluje wokół 65% vo2 max więc swoje 65% trzeba pomnożyć przez masę ciała i czas np 50 ml/kg masy ciała/min. Tak więc zawodnik o masie 70 kg, pobierający przy 65% vo2 max 50ml/kg w ciągu 180 minut "spali" 630 litrów tlenu. Każdy litr to 5 kcal, więc będzie to 3150 kcal. Można więc w ten sposób spalić pół kilo sadełka. :)
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Sty 11, 2018 18:52, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 01:17   

Sentinel napisał/a:
Tak więc zawodnik o masie 70 kg, pobierający przy 65% vo2 max 50ml/kg w ciągu 180 minut "spali" 630 litrów tlenu. Każdy litr to 5 kcal, więc będzie to 3150 kcal. Można więc w ten sposób spalić pół kilo sadełka. :)
Zauważmy jeszcze, że na LCD zawodnik uzyskał nie więcej niż 15% energii z węglowodanów, tzn. 470 kcal lub 120 g glikogenu, czyli miał jeszcze zapas co najmniej na następne 3 godziny.
Natomiast zawodnik HCD średnio połowę energii uzyskał z węglowodanów, tzn. 1600 kcal lub 400 gramów glukozy, czyli już po dwóch godzinach musiał uzupełniać cukry, bo nie miał takiego zapasu glikogenu.
JW
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 12:22   

Ciekawe. Zawsze byłem ciekaw, jaki się ma zapas na LCD podczas biegu chociażby tak jak tu podany 65% V02max, bez spożywania czegokolwiek. Na HCD to książkowo przypada kryzys energetyczny mniej więcej na 37 km, czyli po 2,5-3,5 H biegu.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 12:33   

Sentinel napisał/a:
damned napisał/a:
  No i pytanie główne czy masz dostęp do hurtowej ilości mięsa.
Typowy błąd logiczny.
ZC wychodzi taniej niż tradycyjne żywienie. Jest też taniej niż w przypadku klasycznej LC, która wymaga dodatków w postaci niskoprzetworzonej żywności: masło, sery, jaja, orzechy, świeże warzywa. W przypadku Cogswella, znaczna część przypada na podroby, które są czterokrotnie tańsze niż mięso.


Dla kawalera, księdza, osoby samotnej to i owszem :) U mnie sa jeszcze 4 osoby HCB z czego dwójka dzieci VVVHCB i nie ma siły na nie :/

A z ciekawości Sentinel, gdzie się zaopatrujesz w mięso? Tu na tym forum wstyd się przyznać, że się zaopatruje w sieci sklepów mięsnych i marketowych promocjach... ale takie jest życie. Jem by żyć, a nie na odwrót.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 13:12   

damned napisał/a:
Ciekawe. Zawsze byłem ciekaw, jaki się ma zapas na LCD podczas biegu chociażby tak jak tu podany 65% V02max, bez spożywania czegokolwiek. Na HCD to książkowo przypada kryzys energetyczny mniej więcej na 37 km, czyli po 2,5-3,5 H biegu.

Mnie to też ciekawiło, a tu mamy czarno na białym.
Glukoza sprawdza się się w sprincie, skokach, rzutach, ale jak widać, w długotrwałym wysiłku tłuszcze zapewniają większą wytrzymałość.
Co prawda, do uzyskania tej samej energii z tłuszczów potrzeba o kilka procent więcej tlenu. To ma znaczenie w wysiłku maksymalnym i szczególnie supramaksymalnym, natomiast nie jest istotne w ultramaratonie z obciążeniem 65% VOmax. Ponadto osoby wdrożone do LCD mają trochę wyższy pułap tlenowy VOmax, co wynika właśnie z niższej efektywności tlenowej tłuszczów i jest mechanizmem kompensującym niedobór energii w stosunku do HCD.

Zazwyczaj biegacze są szczupli, więc nie zgromadzą dużo zapasów energetycznych, w przeciwieństwie do kulomiota.
Zawodnik LCD oduczył organizm od metabolizowania dużych ilości glukozy, więc można przyjąć, że gromadzi tylko 1/4 kg glikogenu, razem z wodą daje to ciężar 0,75 kG.
(kilogram masy kg i kilogram siły kG to różne jednostki)
Przyjmijmy, że wytrenowany HCD może zmagazynować do 1/2 kg glikogenu. Glikogen musi być magazynowany razem z wodą, czyli dodatkowo ciężar zawodnika zwiększa się o 1 kG wody, razem z glikogenem 1,5 kG. Więcej o 0,75 kG, niż dla LCD. To tylko o 1% większy ciężar zawodnika HCD, ale w wielogodzinnym biegu to się też liczy.
JW
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 14:51   

A wie Pan jakie jest teoretyczne zapotrzebowanie na wodę podczas tego typu wysiłku na LCD? Wychodzi na to że mniejsze w porównaniu z HCD.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 17:21   

damned napisał/a:
Tu na tym forum wstyd się przyznać, że się zaopatruje w sieci sklepów mięsnych i marketowych promocjach... ale takie jest życie. Jem by żyć, a nie na odwrót.
Dlaczego wstyd? Przecież większość tak robi, że stara się kupować jak najtaniej. Kupuję mięso w sklepie mięsnym. Często jest taniej niż w supermarkecie. Zjadam ponad kilogram mięcha na dobę, więc też staram się nie przepłacać. W skupie dziczyzny przy kole łowieckim kupisz dzika, jelenia (całego lub połówkę). Kupujesz pół dzika w skupie, wieziesz do weterynarza i w domu wycinasz całe mięso. Nawet jeśli zsumujesz koszt badania, transportu i półtuszy to wyjdzie Ci 8-10 zł za kilogram. Jeśli masz znajomego myśliwego to podroby dostaniesz za darmo, bo i tak zostają w lesie (zwierzyna jest wybebeszana tam gdzie padła, a podrobów się nie zabiera).
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 17:52   

Sentinel napisał/a:
a podrobów się nie zabiera

Na łowisku zwierzęta się patroszy a samce wytrzebia. Następnie oddziela się narogi, czyli jadalne części (serce, płuca, wątroba, nerki) od patrochów (jelita, żołądek, tchawica, przełyk, jądra, macica).
Patrochy się zakopuje. Od przepony odcina się tzw. nóżki przepony, które obowiązkowo, razem z czterema innymi fragmentami mięśni idą do badania weterynaryjnego.
Nikt nie zostawia w lesie narogów. To są przecież delikatesy.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 18:32   

EAnna napisał/a:
Patrochy się zakopuje.
W teorii, a w praktyce nikt się w to nie bawi. Jeśli się strzeli dzika ważącego bez trzewi 90 kg w młodniku gdzie nie można dojechać samochodem, to trzeba go targać przez chaszcze siłą własnych mięśni nawet kilometr, co po zmroku w świetle latarki nie jest łatwym zadaniem. Komu by się jeszcze chciało kopać wtedy dół na flaki. Druga kwestia: najczęściej poluje się na polach. Jeśli zwierz pada w środku pola, to kto niósłby flaki do lasu przez całe pole? A rolnikowi się w polu nie ryje żeby zakopać bebechy. Następnego dnia zjedzą to lisy, albo dziki zjedzą wątróbkę ze swoich pobratymców. Kwestia trzecia: jeśli strzeli się kilka sztuk zwierzyny, to na flaki trzebaby wykopać dołek wielkości małego słonia. Dejcie spokój. ;) To jest polowanie a nie pogrzeb. ;)
EAnna napisał/a:
Nikt nie zostawia w lesie narogów. To są przecież delikatesy.
W 99 przypadkach na 100 zostają w lesie. Takie jest prawo dżungli.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Sty 12, 2018 18:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 19:08   

Przy polowaniach zbiorowych obowiązują nieco inne procedury ale nie ma to wpływu na los narogów.
No, nie wiem, w którym okręgu łowieckim polujesz, w każdym razie panują tam barbarzyńskie zwyczaje.
Ale ryba się psuje od głowy, pardon, szyszki :shock:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 19:12   

Jeszcze dodam, a kto to wozi całego dzika do weterynarza?
Jeżeli zakupione w sklepie to po bieleniu i ocenie weterynaryjnej.
A może Ty @Sentinel piszesz, co Ci ślina na jezyk przyniesie?
I cała Twoja narracja jest warta tyle, co rozważania o dziczyźnie i polowaniach.
Niektórzy to kupią :shock:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
Ostatnio zmieniony przez EAnna Pią Sty 12, 2018 19:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 20:01   

EAnna napisał/a:
Przy polowaniach zbiorowych obowiązują nieco inne procedury
Polowania zbiorowe organizuje się dla oficjeli, którzy chcą sobie postrzelać. To polowanie tylko z nazwy. Są to spotkania biznesowe, lub takie na których zapadają decyzje polityczne.
EAnna napisał/a:
nie wiem, w którym okręgu łowieckim polujesz
I niech tak zostanie, bo ekooszołomów nie brakuje. Napiszę gdzie, a potem nie zaznam spokoju.
EAnna napisał/a:
w każdym razie panują tam barbarzyńskie zwyczaje
No sorry, ale polowanie to ogólnie barbarzyństwo. To że zakopię flaki i wezmę podroby nie zmieni polowania w festiwal poezji śpiewanej.
EAnna napisał/a:
a kto to wozi całego dzika do weterynarza?
Ten kto przyjedzie do skupu i kupi sobie dzika lub sarnę.
EAnna napisał/a:
A może Ty @Sentinel piszesz, co Ci ślina na jezyk przyniesie?
Piszę jak jest. Mógłbym ubarwić to opowieściami o dzielnych myśliwych, którzy kopią saperką w zamarzniętej ziemi metrowy dół, aby z nabożną czcią oddać matce ziemi jelita dzików wypełnione nie strawionymi resztkami tego co zrodziła... ale po co ściemniać.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 20:23   

Zadziwiająca pewnośc siebie .
Jednak Twoje odpowiedzi pokazują czarno na białym, że z myślistwem masz do czynienia wyłącznie w sklepie z dziczyzną i nigdy osobiście dzika nie rozbierałeś. :viva:
:shoot:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 20:40   

@Sentinel,
pooglądaj sobie jak się białkuje dzika i co z niego można zrobić.

https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/#entry256214
https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/page-3#entry437578
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 21:00   

EAnna napisał/a:
nigdy osobiście dzika nie rozbierałeś

Nie napisałem ani jednego zdania na podstawie którego możnaby było wyciągnąć taki wniosek.
To jest projekcja wynikająca z... nie wiadomo czego: uprzedzeń, urażonej dumy, a może z tego, że ktoś burzy wyidealizowany obraz myśliwych.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 21:02   

EAnna napisał/a:
@Sentinel,
pooglądaj sobie jak się białkuje dzika i co z niego można zrobić.

https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/#entry256214
https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/page-3#entry437578


A co to ma wspólnego z tym o czym pisaliśmy powyżej?
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 44
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 23:28   

Trochę na temat, kupuje świński zestaw podrobowy takie zamówienie spod lady w tym jest cała wątroba, serce, płuca, ozor, przełyk. Wątroba, serce ozor wiadomo, ale czy reszta jest jadalna? Pytam, bo ja podroby jem od paru miesięcy w ogóle i nie się nie znam :)
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 23:32   

damned napisał/a:
wątroba, serce, płuca, ozor, przełyk

Z tego zestawu tylko przełyk jest niejadalny - dla człowieka :D
Wszystko można zjeść na surowo ale płuc nie radzę.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 08:34   

EAnna napisał/a:
Jeszcze dodam, a kto to wozi całego dzika do weterynarza?
Jeżeli zakupione w sklepie to po bieleniu i ocenie weterynaryjnej.
A może Ty @Sentinel piszesz, co Ci ślina na jezyk przyniesie?
I cała Twoja narracja jest warta tyle, co rozważania o dziczyźnie i polowaniach.
Niektórzy to kupią :shock:


Musiałem się cofnąć do tego posta żeby załapać o co chodzi. Nie mówiłem o sklepie, a skupie (np przy kole łowieckim). Można tam "dostać" dzika od myśliwego, bo odsprzedać mu nie wolno. W sklepie wyszłoby kilka razy drożej, a damned chce tanio. Nabywa się dzika w skórze i jedzie z nim do weterynarza, który za przysłowiową flaszkę wytnie próbki. Oczywiście mógłby to zrobić myśliwy i wysłać lub zawieźć próbki, ale trzeba mu wtedy zapłacić za fatygę. Taniej jest zawieźć dzika do weterynarza, podać swoje dane osobowe, nr tel i czekać na wynik badania. Z dzika 50 kg wychodzi 25 kg mięsa. Przy cenie 5 zł za kg wychodzi 10 zł za kg czystego mięsa. Mimo tego, że kilka razy napisałem o skupie, to Pani mi tu wyskakujesz ze sklepem, złymi myśliwymi Szyszką itd. Sugeruję zrezygnować z diety optymalnej, bo przy niskiej podaży białka człowiek staje się agresywny i patrzy komu tu dowalić. Jest to poparte badaniami naukowym. Niedobiałczony mózg = agresja. I proszę uważnie czytać to o czym pisze przedmówca, bo jeśli się tego nie robi to plecie się trzy po trzy.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Sty 14, 2018 08:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 08:42   

damned napisał/a:
jakie jest teoretyczne zapotrzebowanie na wodę podczas tego typu wysiłku na LCD? Wychodzi na to że mniejsze w porównaniu z HCD.


Nie ma dokładnych wyliczeń zapotrzebowania na wodę na LC czy HC. Można to jednak sprawdzić doświadczalnie. Wystarczy zjeść półkilogramową pizzę i przekonać się jak bardzo chce się pić po czymś takim. Żłopie się wodę jak smok. Po pół kilo pieczonej karkówki tego nie ma.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 09:10   

aldek napisał/a:
wypilem trzy zoltka

aldek napisał/a:
zoltka(10 to standart)

aldek napisał/a:
tylko na wieczor zoltka i moglo wyjsc tak wysoko


Jeśli to możliwe, to przestań myśleć kategoriami Diety Optymalnej.

Co z tymi żółtkami? Wbrew pozorom i temu co głosił Kwaśniewski, nie jest to najlepsze źródło białka dla człowieka.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 11:10   

Np. jedzenie dużej ilości jajek powoduje swędzenie skóry.
JW
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3183
Skąd: UK
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 12:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Np. jedzenie dużej ilości jajek powoduje swędzenie skóry.
JW
jajek w każdej postaci ? 8)

u mnie po kilku dniach rosołu z gotowanymi żółtkami pojawiał się katar
po zmianie gotowanych na surowe nie

D
_________________
The Truth is still out there.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 17:45   

Sentinel to jakie zrodlo bialka bys proponowal.Panie Witoldzie mowimy o zoltkach nie o calych jajkach
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 18:30   

aldek napisał/a:
jakie zrodlo bialka bys proponowal.
Wątroba wołowa: koszt 5-6 zł za kg, 270 gramów białka. Jaja: koszt 15-16 zł za kg, 120 gramów białka. Krwista wątroba to lekkostrawne i dobrze przyswajalne białko oraz komplet witamin i minerałow. Jajka surowe, na miękko są ciężkostrawne, a surowe i półsurowe białko z jaj jest przyswajane o 1/3 gorzej niż z długo gotowanych/smażonych. Jeśli jajka powodują: przyśpieszoną perystaltykę jelit, świąd, wysypkę, ból brzucha, wahania glikemii, znużenie, osłabienie, to znaczy, że spożywanie jaj przynosi więcej szkody niż pożytku.
aldek napisał/a:
mowimy o zoltkach nie o calych jajkach
Całe jajko czy samo żółtko, to jeden pies. Niektórzy wychodzą z diety optymalnej, ale dieta optymalna nie wychodzi z nich nigdy.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 20:48   

podroby staram sie jesc dwa razy w tygodniu.
 
     
lipon 

Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 99
Wysłany: Wto Sty 16, 2018 14:54   

Sentinel napisał/a:
Wątroba wołowa: koszt 5-6 zł za kg,


Chciałem spróbować jak smakuje wątroba wołowa,szukałem w całym mieście.Znalazłem tylko wątrobe cielęcą w promocji 23zł za kg.5 zł to kosztuje wieprzowa.Smacznego
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Sty 16, 2018 15:20   

lipon napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Wątroba wołowa: koszt 5-6 zł za kg,


Chciałem spróbować jak smakuje wątroba wołowa,szukałem w całym mieście.Znalazłem tylko wątrobe cielęcą w promocji 23zł za kg.5 zł to kosztuje wieprzowa.Smacznego


To że czegoś nie ma w sklepie, nie oznacza, że jest niedostępne. Podroby wołowe i wieprzowe zwykle zamawia się w sklepie mięsnym. Trzeba podejść do pani/pana ze sklepu mięsnego i zamówić. Przywożą z najbliższą dostawą. Cena 6 zł wołowa i 4,5-5 zł wieprzowa.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Sty 17, 2018 12:00   

Dobra wiadomość dla leniuchów. :)

https://breakingmuscle.com/fitness/the-athletic-potential-of-vitamin-d
Cytat:
New research in professional hockey and soccer players found a strong correlation between low vitamin D status and VO2 max. If you’re a weekend warrior, this relationship may be even stronger


Potwierdzają to badania, które wykazują, że osoby mniej aktywne fizycznie mogą zyskać więcej suplementując witaminę D.
Relation of Vitamin D Level to Maximal Oxygen Uptake in Adults
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC4460985/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
lipon 

Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 99
Wysłany: Śro Sty 17, 2018 14:23   

To że czegoś nie ma w sklepie, nie oznacza, że jest niedostępne. Podroby wołowe i wieprzowe zwykle zamawia się w sklepie mięsnym. Trzeba podejść do pani/pana ze sklepu mięsnego i zamówić. Przywożą z najbliższą dostawą. Cena 6 zł wołowa i 4,5-5 zł wieprzowa.

Pytałem w trzech miejscach,wszedzie zostałem odprawiony z kwitkiem.Czytając Twoje posty widze ze pozjadałes wszystkie rozumy.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Sty 17, 2018 15:18   

lipon napisał/a:
Pytałem w trzech miejscach,wszedzie zostałem odprawiony z kwitkiem.
Spisek. Albo podpadłeś sprzedawcom ze sklepów mięsnych w swoim mieście. Jeśli tak bardzo chcesz poznać smak wątroby wołowej to nie pozostaje Ci nic innego, jak zamówić ją przez internet. https://super-stek.pl/podroby/172-watroba-wolowa.html

lipon napisał/a:
Czytając Twoje posty widze ze pozjadałes wszystkie rozumy.
Przemyślę to.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Śro Sty 17, 2018 22:16   

lipon napisał/a:
Pytałem w trzech miejscach,wszedzie zostałem odprawiony z kwitkiem

To musi być sklep w typie hali mięsnej lub market, gdzie prowadzą rozbiór półtusz na miejscu.
Kiedyś rozbiór był w Selgrosie - nie wiem, jak jest obecnie.
Dobre też są sklepy przy hurtowniach mięsa a jeszcze lepiej przy ubojniach.
Czasami są stoiska mięsne na targach, prowadzą sprzedaż 2x w tygodniu, często mięso z małych ubojni, których resztki gdzie niegdzie się ostały.
Kiedyś kupiłam spontanicznie wątrobę wołową w Auchanie. Była nadspodziewanie dobra, z młodej sztuki.
Chciałam przeznaczyć ją na pesztet ale nadawała sie na delikatne steki.
Generalnie mięsa nigdy nie kupuję w marketach. Z reguły jest naszprycowane wypełniaczami aby obniżyć koszty. Podrobów nie wypełnia się niczym i czasami warto - wobec braku innych możliwości - kupić je w markecie.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
lipon 

Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 99
Wysłany: Czw Sty 18, 2018 08:55   

EAnna napisał/a:
To musi być sklep w typie hali mięsnej lub market, gdzie prowadzą rozbiór półtusz na miejscu.


Dziękuje za podpowiedż bede szukał dalej.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Sty 19, 2018 20:57   

How Adrian Ballinger Summited Everest Without Oxygen
https://www.mensjournal.c...-oxygen-w484387
Cytat:
When you’re a carb-burner, you have about 45 minutes of fuel storage in your body — glycogen — at any one time, and after that your body runs out; you have to feed yourself constantly to keep it up. But while that system works fine on most peaks, in the punishing altitudes of Everest — above 25,000 feet is dubbed “the death zone” because of the lack of oxygen — suddenly your digestive system shuts down, you feel nauseous, and you can’t put food in your mouth, Ballinger says. When his hands went icy, it’s because he was depleted of glycogen; his body went into protective mode, and sent more blood flow to his gut and away from his extremities. “All of a sudden I didn’t have those carbs stored — I needed my body to burn fat for fuel.” But his body wasn’t primed to do it, Johnston guessed. [...] The solution, Uphill decided, was to [help Ballinger] become a fat-burner. In practice, that means Ballinger has embraced a ketogenic diet, limiting the calories he eats from carbs to just 10 percent of his daily intake, and getting 60 percent from fats and 30 percent from protein. A typical day includes an incredible 4,000 calories of seeds, nuts, meat, cheese, and “loads of avocado and butter.” Which might sound pretty great on paper. “It takes getting used to,” Ballinger says. “I used to be the guy who would eat a whole pizza every day, and I loved pasta, baked goods, and my carbohydrate gels while I was working out. Removing all of that has taken a major shift.”
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Sty 22, 2018 22:41   

aldek napisał/a:
podroby staram sie jesc dwa razy w tygodniu.


Musisz sam dojść do tego co jest dla Ciebie najlepsze. Trzeba wypróbować różne rodzaje białka i tłuszczów.
Tak robił każdy kto metodą prób i błędów znalazł swój sposób na dietę niskowęglowodanową.
Nie ma na to niestety gotowej recepty.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Sob Lut 03, 2018 17:35   

Nutritional aspect of nephrolithiasis
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC3034061/
Cytat:
Most children diagnosed with idiopathic hypercalciuria are treated either with dietary means or with pharmacological preparations. The long-term outcome of hypercalciuric children is not completely clear. There are two main types of the disorders – bladder stones in children, a form of disorder that disappeared from Europe in the late 19th and early 20th centuries, and upper urinary tract stones in adults. The former has been decreasing in most countries in the so-called endemic bladder stone belt with gradual improvements in the levels of nutrition. The types of stones formed depend mainly on the composition of urine, which, in turn, reflects the type of diet consumed in the countries concerned. The main factor that leads to the formation of bladder stones in children is a nutritionally poor diet that is low in animal protein, calcium and phosphate, but high in cereal and is acidogenic.[8] This leads to the formation of urine with a relatively high content of ammonium and urate ions and, consequently, to the formation of ammonium acid urate crystals and stones. In countries where there is also a high intake of oxalate from local leaves and vegetables, urinary oxalate is increased and, as a result, the ammonium acid urate stones often contain calcium oxalate as well. The stone problem in the tropics is compounded by low urine volumes resulting in some areas from poor drinking water, which causes chronic diarrhea, and in others from the hot climate and fluid losses through the skin. As nutrition improves in these countries, the formation of bladder stones gives way to upper urinary tract stones consisting of calcium oxalate, often mixed with calcium phosphate or uric acid, such as those that are formed in most Western countries.[8]
Almost all investigators of vesical stones have implicated dietary factors in the causation of stone. Epidemiological studies on dietary intakes from areas endemic for vesicle stones have revealed that these children eat mainly a cereal-based diet lacking in animal proteins, especially milk.[9] Less than 25% of the total protein intake of the diet is of animal origin. The commonly used cereals are whole wheat flour, either alone or mixed with Bengal gram flour, millets and pulses like black gram, red gram and green gram.[10] Studies with experimental diets in Indian children with vesical stone have shown that consumption of whole wheat flour as a staple food leads to the production of urine with a high specific gravity (SG), increased excretions of calcium, phosphorus, magnesium, oxalate and uric acid and supersaturation of urine with uric acid. The uric acid/creatinine ratio is higher in children, which decreases with increasing age. 
Children consuming wheat as a staple food are at a greater risk of forming a stone because of the increased saturation and precipitation of uric acid.[11]
Early weaning with supplements of pre-masticated rice, vegetables and uncooked fermented fish without other sources of animal protein has been reported from endemic areas of Thailand.[12] The geographical distribution of vesical stones in Indian children revealed that its incidence is highest in areas with mild to moderate protein energy malnutrition (PEM) and low in areas with a severe degree of PEM.


Twierdzenie, że białko zwierzęce jest przyczyną kamicy można sobie włożyć między bajki. Tak też można zrobić z teorią o tym, że dieta wegetariańska zapobiega kamicy.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 10:54   

Ciekawa opcja mięsno-jajecznej zero carb diet.
https://zerocarbzen.com/tag/candida/

Są odpowiedzi na pytania o koszt takiej diety, suplementację itd.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 18:27   

Rzeczywiście, interesujące.
Cytat:
5. Do you eat only meat, or do you include eggs, cheese, and cream in your diet?
For the most part, I only eat meat and eggs. On occasion I might have butter/ghee or cheese, although I am no longer a big fan of dairy. However when I first started zero carb, I did include butter and cheese quite regularly.

6. What percentage of your diet is beef verses other types of meats?
About 90%. It is certainly my main meat, although I also have pork, lamb, chicken, and fish. This may drastically change in the future, as I plan to eventually obtain all of my food from wild game.
7. When you eat beef, do you cook it rare, medium, or well done?
I prefer it very rare, and have had it raw a few times out of curiosity.

8. Do you add extra fat to your meat? (i.e. butter, lard, tallow)
When I first started zero carb I did all the time, but now I rarely do because I don’t crave fat as much. Only if I think the meat is too lean will I cook it in extra fat such as lard or ghee. I mainly do this with fish because I tend to get fatty cuts of meat such as ribeye, chuck, and new york steaks.

9. Do you limit your meat consumption or do you eat until satisfied?
I eat until satisfied.

10. Do you eat liver or other organ meats? If so, how often?
I almost never eat organ meats, but only because they are not very accessible in my area. Otherwise I would certainly include some, although I am not a big fan of liver.

11. Do you consume bone broth? If so, how often?
I no longer consume bone broth, although I did a few times in the beginning.

12. How many meals do you eat per day on average?
I always have one meal per day.

13. How much meat do you eat per day on average?
I eat about 2 pounds a day on average, but my appetite can vary so it is not uncommon for me to eat between 1.5-2.5 pounds.

19. How much money do you spend on food each month?
$250-$300 per month.

Ciekawe, jak długo wytrzyma bez dodawania tłuszczu do mięsa.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 19:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Ciekawe, jak długo wytrzyma bez dodawania tłuszczu do mięsa.
JW


Do chudego mięsa dodaje masło i smalec więc wychodzi na to, że proporcja B:T to 1:1-0,5 wagowo. Nawet jeśli to jest 1:0,5, to i tak 50% energii pochodzi z tłuszczu.
Wytrzymała tak już ponad 2,5 roku, więc to bezpieczna proporcja. :)
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Lut 26, 2018 09:27   

http://www.newsweek.pl/wi...100812,1,1.html
Cytat:
Jeśli rano czujemy, że brakuje nam energii, zjedzmy duże śniadanie, z dużą porcją wędliny i przetworów mlecznych. Dostarczymy mózgowi cennego l-tryptofanu, który skutecznie przeciwdziała bezsenności i zmniejsza wahania nastroju. – l-tryptofan ma ogromny wpływ na gospodarkę serotoniną, która odpowiada nie tylko za utrzymywanie w dobrym nastroju, ale także zmniejsza poziom agresji i skłonność do przemocy – mówi prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN. Dowiedli tego badacze z University of Texas, którzy podawali grupie zdrowych mężczyzn miksturę z aminokwasów, która obniżała w organizmie poziom l-tryptofanu. Już po pięciu godzinach od wypicia substancji u wszystkich mężczyzn znacząco wzrósł poziom agresji. Jak wyjaśniają uczeni, dzieje się tak dlatego, że l-tryptofan zwiększa w mózgu poziom hormonu szczęścia, serotoniny.

Dobroczynny l-tryptofan może nie tylko uczynić łagodniejszym największego zabijakę, ale także zmienić kultury całych społeczeństw. – Z wieloletnich obserwacji antropologów wynika, że społeczności, które tradycyjnie jedzą mało mięsa, a więc ubogie, na przykład w krajach arabskich, mają o wiele wyższy poziom agresji niż populacje, w których mięso stanowi podstawę żywienia, np. u znanych z łagodności Skandynawów – mówi prof. Vetulani.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pon Lut 26, 2018 18:12   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
3of5 napisał/a:
dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
http://xidoneo.pl/produkty/optium-xido-neo
Jak na razie sklep firmowy sprzedaje tylko paski oraz igły, miernika trzeba sobie szukać gdzie indziej niestety. Ale i tak paski do ketozy 110 PLN za 10 szt. to trochę drogo, sam miernik 250 PLN, paski do glukozy 40 PLN za 50 szt. do tego płyn kontrolny 40 zeta, razem 440 PLN. No ale kondycja fizyczna i zdrowie rzecz bezcenna, więc może warto?
JW


trochę mi to zajęło, ale w końcu się zdecydowałem na zakup. Udało mi się znaleźć ten glukometr za 120, ten sam sprzedawca miał paski do ciał ketonowych (ważność do 31.10.18) za 100. I tak będę te pomiary robić nieregularnie, nie ukrywam, że ta kwota mnie przekonała. Potem się zobaczy....
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Lut 27, 2018 23:40   

„My personal Ketogenic Miracles.”
https://youtu.be/xhXzP63npRY
https://youtu.be/__JSoEaO3Ms
https://youtu.be/Mm2N8WyLNdQ

Ketobabcia ❤ :) a młodzi ludzie stękają i kwękają, bo ciężko wytrwać w keto kilka tygodni. Wstyd. :)
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 02, 2018 20:42   

"Czy warzywa i owoce pozbawione są witamin i składników mineralnych? Czy suplementacja jest konieczna?" https://radoslawsmolikblog.wordpress.com/2017/11/19/czy-warzywa-i-owoce-pozbawione-sa-witamin/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 18:19   

Jedna z najciekawszych prac o LC jaką czytałem. ☺️
Porównanie dwóch różnych wersji LC. Jedna oparta na mięsie ssaków, a druga na drobiu, rybach i jajach.
Na tej drugiej trójglicerydy lecą na łeb na szyję. ☺️
Effects of low carbohydrate diets high in red meats or poultry, fish and shellfish on plasma lipids and weight loss | Nutrition & Metabolism | Full Text
https://nutritionandmetabolism.biomedcentral.com/articles/10.1186/1743-7075-4-23
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 18:58   

jakieś głodowe te porcje mieli - vide tab. 2
RM 1410 ± 155 kcal
PFS 1342 ± 30 kcal
na tej pierwszej tgl nie lecą na dół??
na tej drugiej bardziej spadają, bo początkowy poziom był dużo wyższy
poziom końcowy jest podobny....
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 19:19   

3of5 napisał/a:
jakieś głodowe te porcje mieli - vide tab. 2
RM 1410 ± 155 kcal
PFS 1342 ± 30 kcal
na tej pierwszej tgl nie lecą na dół??
na tej drugiej bardziej spadają, bo początkowy poziom był dużo wyższy
poziom końcowy jest podobny....


Lecą ale różnica jest znaczna
Cytat:
Subjects experienced a significant reduction in plasma triglycerides in the PFS group (p = 0.042) while plasma triglyceride reduction in the RM group was not significant (p = 0.326). Because the RM subjects began the study with a plasma TG concentration that was generally lower than that of the PFS group they may have been less responsive to diet induced reductions in plasma triglycerides.


A porcje niewielkie, bo to dieta redukcyjna, co w piśmie stoi. 😁
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 07:52   

no właśnie, nie rozumiem skąd wzięły się wartości odpowiednio p=0,042 i p=0,326
szkoda, że próba taka mała - 18 osób rozbite na grupy, a wyniki i wnioski są z jeszcze mniejszej próby...

To będzie główny zarzut pod adresem tego badania, który zostanie podniesiony przez zwolenników tradycyjnego żywienia
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 09:02   

Myślę, że najistotniejszy jest wniosek z tej pracy
Cytat:
This study suggests that dire predictions about LCD effects are anachronistic.

To studium wskazuje, że złowieszcze przestrogi przed efektami diet niskowęglowodanowych są anachroniczne.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 09:28   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Myślę, że najistotniejszy jest wniosek z tej pracy
Cytat:
This study suggests that dire predictions about LCD effects are anachronistic.

To studium wskazuje, że złowieszcze przestrogi przed efektami diet niskowęglowodanowych są anachroniczne.
JW

https://goo.gl/images/A9XJFf ☺️
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 09:33   

3of5 napisał/a:
no właśnie, nie rozumiem skąd wzięły się wartości odpowiednio p=0,042 i p=0,326
szkoda, że próba taka mała - 18 osób rozbite na grupy, a wyniki i wnioski są z jeszcze mniejszej próby...

To będzie główny zarzut pod adresem tego badania, który zostanie podniesiony przez zwolenników tradycyjnego żywienia


Oczywiście że tak. Większa grupa badanych mogłaby podnieść wiarygodność. Nie tylko liczba badanych, ale i powtarzalność wyników jest istotna, więc najlepiej gdyby tego typu badania powtórzono. Nie wpłynęło na to ograniczenie dziennego spożycia kalorii, ponieważ ten manewr zastosowano w obu grupach, więc diabeł tkwi w zróżnicowaniu spożywanych kwasów tłuszczowych w poszczególnych grupach. Badania o podobnej skali wykazały, że wartość ketonemii zależy nie tylko od proporcji TBW i ograniczenia kalorii, ale także od rodzaju spożywanych tłuszczów.

Po co patrzeć na wyniki morfologii które są ciągle takie same i wyglądają jak powielone na kserokopiarce, jeśli można sobie coś pozmieniać spożywając okresowo kwasy tłuszczowe o różnym stopniu nasycenia i długości łańcucha. 😁
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 11:28   

Nie było, nie ma i nie będzie szeroko zakrojonych badań naukowych na temat LC. Poza nielicznymi zapaleńcami nikogo to nie interesuje, a nawet powszechnie jest zwalczane. Zdrowych nie interesuje, póki są zdrowi. Chory żąda tabletek i nie chce się wysilić umysłowo. Farmacja i medycyna żyją z produkowania coraz dziwniejszych nieuleczalnych chorób, a nie ze zdrowia. Rządy chętnie kontrolują przydział pieniędzy na medycynę, bo to powiększa obszar ich władzy, przynosi gratyfikacje od farmacji, czyni potulnym chore społeczeństwo, skraca życie, dzięki czemu oddala widmo zapaści systemu emerytalnego. Produkcja żywności roślinnej jest prostsza, pewniejsza, przynosi większe zyski.
Jedynymi, którzy są zainteresowani LC, to producenci mięsa, ale też nie do końca, bo żywienie niskowęglowodanowe jest oszczędne, wcale tak bardzo nie zwiększa spożycia mięs.
JW
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 12:17   

Panie Witoldzie - wydaje mi się, że gdyby dzisiaj ktoś podjął się wykonania takiego lub podobnego badania, było znacznie łatwiej znaleźć chętnych do udziału jak i nieco przedłużyć badania, bo mam wrażenie, że skończono badania trochę za wcześnie. 28 dni, to trochę za krótko moim zdaniem. Po dłuższym okresie, wyniki byłyby jeszcze bardziej wymowne.

Dzisiaj mamy dużo więcej wiedzy na ten temat, jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe blogi o LC lub pokrewne itp, itd...
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 00:31   

To nie jest kwestia chętnych subiektów, tylko kwestia niechęci badaczy do zajmowania się obiektywnie tematem, na którym można tylko stracić apanaże, opinię, stanowisko. Pies z kulawą nogą potem nie ujmie się za zdegradowanym uczonym, a już najmniej ludzie, którym mógłby pomóc. Czego klasycznym przykładem dr Bachański próbujący stosować dietę ketogenną w epilepsji.
JW
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 08:10   

fakt...
A dr Bachańskiego kojarzyłem z marihuaną medyczną, a nie dietą ketogenną...i że to z tego pierwszego problemu miał problemy, które skończyły się zwolnieniem...
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 09:17   

Dr Bachańskiego znam osobiście. Był neurologiem w Centrum Zdrowia Dziecka. Był otwarty na terapie alternatywne, od lat jako jedyny próbował rozpropagować dietę ketogenną w leczeniu padaczki lekoopornej. Niestety bez większego zainteresowania wśród samych pacjentów. Później zaczął eksperymentować z medyczną marihuaną. To już okazało się nie do zniesienia przez władze medyczne i wiadomo, jak się skończyło.
Poza dr Bachańskim dietę ketogenną propaguje dr Dangel w Warszawskim Hospicjum Dziecięcym. To nie jest jednostka rządowa, więc może to robić, wszakże i tam nie jest łatwo.

Medycyna jest taka, jakiej oczekują pacjenci i nie ma co narzekać na lekarzy, że te oczekiwania spełniają. W dobie Internetu każdy może bez najmniejszego problemu zdobyć wiedzę na temat swojego zdrowia, tylko się nie chce. Bo pacjent potrzebuje magicznej wiary w czarownika, a nie wiedzy.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 10:31   

The Ketogenic Diet for Health: The Effect of Ketogenic Diets on Thyroid Hormones
http://www.ketotic.org/20...c-diets-on.html

The Ketogenic Diet for Health: The Ketogenic Diet's Effect on Cortisol Metabolism
http://www.ketotic.org/20...n-cortisol.html
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 10:54   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W dobie Internetu każdy może bez najmniejszego problemu zdobyć wiedzę na temat swojego zdrowia, tylko się nie chce.
JW


To nie jest kwestia internetu. "Leben ohne brot" przeczytały setki tysięcy chorych ludzi, a skorzystało kilka procent.
Zawsze tak było.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 13:33   

Sentinel - uważam, że jednak to jest kwestia internetu. Wystarczy spojrzeć, ile jest chociażby na FB grup, które w tytule mają KETO - i ile one mają członków...a o szybkość propagacji informacji chyba nie muszę wspominać...
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 13:46   

3of5 napisał/a:
Sentinel - uważam, że jednak to jest kwestia internetu. Wystarczy spojrzeć, ile jest chociażby na FB grup, które w tytule mają KETO - i ile one mają członków...a o szybkość propagacji informacji chyba nie muszę wspominać...


Keto i owszem ale z LC już nie jest tak różowo mimo że to prawie to samo.

Jest tak prawdopodobnie dlatego, że keto jest bardzo skuteczna i daje spektakularne efekty. Jednak aby dłużej stosować KD i nie zrobić sobie krzywdy, trzeba mieć duże zasoby wiedzy. Kto jednak raz spróbował KD z wszystkimi jej dobroczynnymi efektami, ten będzie się jej trzymał.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 15:08   

THE ART AND SCIENCE OF LOW CARBOHYDRATE LIVING
Jeff S. Volek, PhD, RD
Stephen D. Phinney, MD, PhD

Cytat:
The last few decades have yielded a lot of scientific knowledge about low carbohydrate diets, but in the few thousand millennia preceding the development of modern science, our hunting and herding ancestors solved the practical problems needed to live and function well with a minimal carbohydrate intake. They didn’t need to know how it worked, just that it did. Successful dietary practices were integrated into their cultures and passed along across generations. But as these traditional cultures were overwhelmed and replaced by agriculture, much of this hard won knowledge has been lost. This is unfortunate, given the potential value that low carbohydrate diets offer us, particularly in the management of diseases associated with insulin resistance. So let us summarize three lessons plucked from a few of these cultures.
1. First, a well formulated low carbohydrate diet is moderate in protein and higher in fat. People attempting to follow a low carbohydrate diet that is also low in fat will find it unpleasant if not unhealthy and difficult to sustain. Aboriginal cultures knew that the body prefers fat over protein as fuel.
2. Second, the type of fat eaten when most of your energy comes from fat is important. If you are a hunter getting 70-80% of your energy from fat, your dietary fat composition needs to be different from what you would consume if you were a subsistence farmer eating mostly carbohydrates with just 15% of your energy as fat. When fat is used for fuel, the body prefers that the majority of it be provided as mono-unsaturates and saturates. On a low carbohydrate diet appropriately rich in fat, even if only a small proportion of your fat is polyunsaturated, this small fraction times the total amount will still provide enough grams of the essential fatty acids. Because they function like vitamins rather than fuel, for the essential fatty acids, it’s all about dose, not percent. And for the omega-6 fats in particular, more is not necessarily better.
3. Third, the body’s metabolism of salt is uniquely different when one is adapted to a low carbohydrate diet. Salt and water are more efficiently excreted, which is a good thing as long as you maintain an adequate minimum sodium intake. Ignore this lesson and you are likely to suffer the completely avoidable problems of headache, fatigue, weakness, and constipation – maladies that any Inuit healer would have promptly resolved by giving you a bowl of blood soup, or meat broth made with sea ice of the proper age.


Czernina lub czarna polewka to jest polska tradycyjna zupa. 😁
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 19:24   

Sentinel napisał/a:


Keto i owszem ale z LC już nie jest tak różowo mimo że to prawie to samo.



Dalej ma wątpliwości...proszę spojrzeć tutaj:
https://www.similarweb.co...ealth/nutrition
nie wiem ile warte są takie zestawienia, ale dietdoctor.com jest na 4 miejscu...atkins.com na 14...

Chyba nie jest tak źle...

Co pan miał na mysli, pisząc o dłuższym stosowaniu KD i zrobieniu sobie krzywdy??
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Czw Mar 08, 2018 19:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 08:22   

3of5 napisał/a:
Co pan miał na mysli, pisząc o dłuższym stosowaniu KD i zrobieniu sobie krzywdy??


Dwie sprawy których trzeba pilnować to: żeby się nie odwodnić i nie ciąć ilości białka.

Trzeba pić słone wywary mięsne, warzywne.
Starać się nie schodzić poniżej 1,5 grama białka/kg masy ciała.

Nie trzeba bać się ketozy i reagować paniką na lekkie zawroty, bóle głowy itp. Część reaguje w ten sposób, że po wystąpieniu na początku takich objawów opycha się weglowodanami, co jest bez sensu (rozumiem ten lęk, bo sam kiedyś przez to przechodziłem).
Wszystko z czasem mija.
Na początku mogą odżyć jakieś stare kontuzje, pojawić się nerwobóle. Potem wszystko znika.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Mar 09, 2018 08:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 09:22   

aaaa. to wszystkie wiem i stosuję.
Myślałem, że chodzi o coś innego...ale dziękuję :)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 09:39   

Sentinel napisał/a:
Dwie sprawy których trzeba pilnować to: żeby się nie odwodnić i nie ciąć ilości białka.
Dokładnie. W tłuszczu nie ma żadnych składników rozpuszczalnych w wodzie, ani witamin, ani soli mineralnych. Te elementy występują tylko w składnikach białkowych. To był podstawowy błąd dra Kwaśniewskiego, że ciągle powtarzał, że w tłuszczach są wszystkie niezbędne witaminy.
Na medycznej diecie ketogennej B:T=1:4 (g/g) ewidentnie trzeba podawać suplementy. Ale to skrajność. Normalna dieta niskowęglowodanowa, gdzie białko dostarcza 20-25% energii proporcja B:T wynosi zaledwie 1:1,3, góra 1:1,8 i występuje lekka ketoza lub nie.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 11:03   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Dwie sprawy których trzeba pilnować to: żeby się nie odwodnić i nie ciąć ilości białka.
Dokładnie. W tłuszczu nie ma żadnych składników rozpuszczalnych w wodzie, ani witamin, ani soli mineralnych. Te elementy występują tylko w składnikach białkowych. To był podstawowy błąd dra Kwaśniewskiego, że ciągle powtarzał, że w tłuszczach są wszystkie niezbędne witaminy.
Na medycznej diecie ketogennej B:T=1:4 (g/g) ewidentnie trzeba podawać suplementy. Ale to skrajność. Normalna dieta niskowęglowodanowa, gdzie białko dostarcza 20-25% energii proporcja B:T wynosi zaledwie 1:1,3, góra 1:1,8 i występuje lekka ketoza lub nie.
JW


Jeśli zachodzi taka potrzeba, to jak najbardziej suplementować.
W moim przypadku było tak, że unikałem suplementacji witaminami rozpuszczalnymi w tłuszczach, bo zjadam około 2 kg tłustych ryb i wątróbek rybnych tygodniowo.
Nie żałowałem sobie witamin z grupy B: Neurovit 2×dziennie (małe pudełko można dostać bez recepty) + B12 dodatkowe 100 mikrogramów/dobę i cytrynian potasu. Z czasem zmniejszałem dawki aż do całkowitego zaprzestania suplementacji.
W ten sposób w drugim podejściu uniknąłem przykrych objawów, które pojawiły się przy pierwszym.
Mimo wysokiego spożycia białka (średnio 2g/kg mc) nie wychodzę z ketozy.

Dodam jeszcze, że aktualne zalecenia spożycia białka w KD to 2-2,5 g bialka/kg masy ciała, a culturzyści na swoich forach piszą o tym, że pozostają w ketozie nawet przy ilości wyższej niż 3 gramy białka/kg mc.
Stężenie ciał ketonowych na poziomie 1-2 mmol/dl to u nich normalka, nawet przy proporcji: ponad 30% zapotrzebowania energetycznego z białka i około 60% z tłuszczu.
Jest więc mało prawdopodobne, że duża ilość białka zakłóca ketogenezę. Robiono takie próby. Udało się to dopiero przy ilości białka która wymagała zastosowania odżywek wysokobiałkowych.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Mar 09, 2018 12:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 12:00   

Ketogenic Diets and Pain
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC4124736/
Cytat:
Inflammation is increasingly appreciated as part of the epileptogenic process, and becomes ever more strongly associated with neurological problems in young and old alike. For example, autism is associated increasingly with maternal inflammation,62 and seizures are often comorbid.63 Inflammation and seizures are similarly comorbid with Alzheimer's disease,64, 65 and recent work has highlighted benefits of metabolic therapies in Alzheimer's and Parkinson's disease.66 Recent reviews have highlighted the potential for ketogenic diets in diverse disorders.21, 67 Aside from disease-based processes, cognitive impairment has been observed alongside prediabetes even in adolescents,68 thus underscoring the ability for altered metabolic homeostasis to affect brain function throughout the lifetime. A major research focus should be on how metabolic interventions such as a ketogenic diet can ameliorate common, comorbid, and difficult-to-treat conditions such as pain and inflammation.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 12:28   

Nutrition Express Articles - Jeff S. Volek Ph.D., R.D.
https://www.nutritionexpr...+s+volek+phd+rd

Novel ketone diet enhances physical and cognitive performance | The FASEB Journal
http://www.fasebj.org/doi/10.1096/fj.201600773R

Nutritional Ketosis Alters Fuel Preference and Thereby Endurance Performance in Athletes: Cell Metabolism
http://www.cell.com/cell-...4131(16)30355-2

To już było. Admin cytował, ale powtórzyć nie zaszkodzi.
https://www.nutritionexpr...le.aspx?id=2579

Cytat:
Using modern techniques that examine essential amino acid oxidation relative to intake, it has been determined that minimum protein requirements may have been underestimated by as much as 50% and optimal intakes may be 2-3 times the RDA in the range of 1.5 to 2.2 g/kg of body weight or 105 to 154 grams of protein for a 154-pound person. For the hypothetical 70 kg (154 pound) person consuming adequate energy to maintain weight (2940 kcal/day), this translates into 14 to 21% of total calories.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Mar 09, 2018 12:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Ryszard 
RW

Dołączył: 27 Paź 2013
Posty: 59
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 13:50   

Jaki jest sens katowania się tą dietą?
Jak długo można ją stosować?
Czy to się odnosi tylko do osób nadgorliwie uprawiających sport wyczynowy?
Czy natura w przyrodzie stworzyła ssaki tak odżywiające się?
Narzuca się tu mnóstwo innych jeszcze pytań.............
_________________
RWP
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 15:39   

Ryszard napisał/a:
Jaki jest sens katowania się tą dietą?
Jeśli się ktoś tym katuje, to nie ma sensu.
Cytat:
Jak długo można ją stosować?
Nie ma ograniczeń czasowych.
Cytat:
Czy to się odnosi tylko do osób nadgorliwie uprawiających sport wyczynowy?
Nie tylko. Do amatorsko uprawiających sport też. Korzyści z keto odniosą także ludzie którzy nie lubią się wysilać.
Cytat:
Czy natura w przyrodzie stworzyła ssaki tak odżywiające się?
Wszystkie prócz przeżuwaczy. Dla przeżuwaczy ketoza to śmierć, dla całej reszty hiperglikemia to choroby, a w konsekwencji przedwczesna śmierć.
Cytat:
Narzuca się tu mnóstwo innych jeszcze pytań.............
Kto pyta, nie błądzi.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Mar 09, 2018 16:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Sob Mar 10, 2018 09:06   

Sentinel napisał/a:
Dla przeżuwaczy ketoza to śmierć, dla całej reszty hiperglikemia to choroby, a w konsekwencji przedwczesna śmierć.
To jest taka ciekawostka, mało znana nawet weterynarzom. Pomimo, że przeżuwacze jadają tylko rośliny, zawierające głównie węglowodany przyswajalne i błonnik, to mają dwukrotnie niższy poziom glikemii niż drapieżniki. Z tego powodu są podatne na hipoglikemię, w przypadku ciąży bliźniaczej ta hipoglikemia okazuje się śmiertelna.
Dlaczego?
Przeżuwacze mają niebywale sprawny system trawienny, w którym mikroorganizmy przetwarzają błonnik i oczywiście wszystkie węglowodany na nasycone kwasy tłuszczowe, głównie kwas octowy i trochę kwasu propionowego. Czyli praktycznie nie otrzymują glukozy z pożywieniem, pomimo jej spożywania. Żywią się kwasem octowym i białkiem z mikroorganizmów, czyli białkiem zwierzęcym.
Niezbędną glukozę przeżuwacze wytwarzają z nieparzystych kwasów tłuszczowych, tzn. z kwasu propionowego i z białka.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Sob Mar 10, 2018 16:01   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Niezbędną glukozę przeżuwacze wytwarzają z nieparzystych kwasów tłuszczowych, tzn. z kwasu propionowego i z białka.
JW


Czyli w procesie glukoneogenezy, tak jak u człowieka na LC, KD.
Tak więc krowę, lwa i prawidłowo żywiącego się człowieka łączy glukoneogeneza. ☺

Bez względu na to czy to przeżuwacz, drapieżnik czy człowiek, przyczyną cukrzycy jest nadmiar węglowodanów.

http://www.veterynaria.pl...-mellitus-bovis
Cytat:
W powstawaniu cukrzycy bydła istotne znaczenia mają błędy żywieniowe, polegające na nadmiernej podaży węglowodanów w dawce pokarmowej


http://www.kocie-abc.pl/d...styka-leczenie/
Cytat:
Jest wiele przyczyn, które mogą powodować cukrzycę u kota – wśród nich coraz bardziej popularną przyczyną problemu jest otyłość, która zwykle jest efektem podawania karmy bogatej w węglowodany
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Sob Mar 10, 2018 16:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Mar 12, 2018 09:21   

3of5 napisał/a:
no właśnie, nie rozumiem skąd wzięły się wartości odpowiednio p=0,042 i p=0,326
szkoda, że próba taka mała - 18 osób rozbite na grupy, a wyniki i wnioski są z jeszcze mniejszej próby...

To będzie główny zarzut pod adresem tego badania, który zostanie podniesiony przez zwolenników tradycyjnego żywienia


Tego nie doprecyzowałem, ale nie zawsze jest na to czas.
https://pl.wikipedia.org/wiki/P-warto%C5%9B%C4%87
Cytat:
P-wartość, wartość p, prawdopodobieństwo testowe (ang. p-value, probability value) – prawdopodobieństwo, że zjawisko jakie zaobserwowano w jakimś pomiarze na losowej próbie statystycznej z populacji, mogło wystąpić przypadkowo


Oznacza to, że prawdopodobieństwo spadku stężenia trójglicerydów jest blisko ośmiokrotnie większe na diecie niskowęglowodanowej opartej na owocach morza, drobiu i jajach.

IMO nie bez znaczenia jest też wyższa zawartość fosfolipidów w PFS, ale to byłby już temat na oddzielne badanie. :)
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Mar 12, 2018 09:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Mar 12, 2018 11:53   

Po raz kolejny jakiś doctor (tym razem doctor Fung) przekonuje ludzi do tego, że głodówka ma wiele zalet. Jest to jednak zestaw argumentów (excusez le mot) z d#%y.
Post i autofagia - mTOR / Autophagy 1 - Intensive Dietary Management (IDM)
https://idmprogram.com/fasting-and-autophagy-mtor-autophagy-1/

Jako kontrargument warto zacytować Phinneya i Volka.
Wsparte licznymi pracami naukowymi, wyjaśniającymi to, na czym polega bezsens głodówki.
To Fast or Not to Fast: What Are the Risks of Fasting? – Blog | Virta Health
https://blog.virtahealth.com/science-of-intermittent-fasting/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Mar 12, 2018 11:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Mar 14, 2018 10:56   

How Carbs and Protein Affect Ketosis (Keto Research Review) • Sci-Fit
https://sci-fit.net/carbs-protein-ketosis-research/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Mar 15, 2018 19:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Normalna dieta niskowęglowodanowa, gdzie białko dostarcza 20-25% energii proporcja B:T wynosi zaledwie 1:1,3, góra 1:1,8 i występuje lekka ketoza lub nie.
JW

Gdyby Pan o tym nie wspomniał, to pewnie w ogóle bym się nie zastanawiał nad tym co napędza u mnie ketozę mimo podaży białka na poziomie 160-180 gramów na dobę. Człowiek się głupi rodzi i głupi umiera. Zjadam 3200 kcal na dobę (czasem trochę mniej, czasem trochę wiecej) w białku i tłuszczu, ale... powstaje deficyt kaloryczny, bo wartość kaloryczna wolnych kwasów tłuszczowych jest dwukrotnie większa niż ciał ketonowych, a znaczna część wkt jest na diecie niskowęglowodanowej przekształcana w ciała ketonowe. Jak wykazują badania, nawet niewielki deficyt kaloryczny rzędu 100 kcal powoduje na LC dość znaczny wzrost ketonemii, nawet przy spożyciu białka przekraczającym 2 gramy na kg masy ciała.

Co ciekawe moja waga utrzymuje się na stabilnym poziomie mimo, że jak się okazuje, 4-5 dni w tygodniu jadę na niewielkim deficycie kalorycznym.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Mar 15, 2018 19:43, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pią Mar 16, 2018 07:49   

Sentinel napisał/a:
3of5 napisał/a:
no właśnie, nie rozumiem skąd wzięły się wartości odpowiednio p=0,042 i p=0,326
szkoda, że próba taka mała - 18 osób rozbite na grupy, a wyniki i wnioski są z jeszcze mniejszej próby...

To będzie główny zarzut pod adresem tego badania, który zostanie podniesiony przez zwolenników tradycyjnego żywienia


Tego nie doprecyzowałem, ale nie zawsze jest na to czas.
https://pl.wikipedia.org/wiki/P-warto%C5%9B%C4%87
Cytat:
P-wartość, wartość p, prawdopodobieństwo testowe (ang. p-value, probability value) – prawdopodobieństwo, że zjawisko jakie zaobserwowano w jakimś pomiarze na losowej próbie statystycznej z populacji, mogło wystąpić przypadkowo


Oznacza to, że prawdopodobieństwo spadku stężenia trójglicerydów jest blisko ośmiokrotnie większe na diecie niskowęglowodanowej opartej na owocach morza, drobiu i jajach.


Dziękuję bardzo, tego mi brakowało :)
Jeszcze taka uwaga odnośnie tych obu grup, które były badane - nie wiem dlaczego akurat taki a nie inny podział zastosowano - dla mnie jajka zawsze były czymś naturalnym i oczywistym, drób tez bywał regularnie. Gdybym miał procentowo to ując, to u mnie byłoby to szacunkowo 50% mięso ssaków i 40% drób i jaja.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pią Mar 16, 2018 09:14   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Normalna dieta niskowęglowodanowa, gdzie białko dostarcza 20-25% energii proporcja B:T wynosi zaledwie 1:1,3, góra 1:1,8 i występuje lekka ketoza lub nie.
JW

wpisałem właśnie do arkusza dane z końca zeszłego roku(około 2 miesiące) - prowadziłem wtedy skrupulatne notatki co jem (BTW)
Przy 25% białka(energetycznie) daje mi to B:T=0,79. B:T=1,33 to miałem, gdy B=34%
Do obliczeń przyjąłem B=4kcal,W=4kcal, T=9kcal.
B:T=1,81 to miałem, gdy B=44%
średnia za te 2m to B:T=0,73, średniodobowa ilość B=96
kalorycznie to dużo mniej niż np. pisze Sentinel, ale takie mam potrzeby a nie inne.Średnia kaloryczna jest taka a nie inna, bo w to wchodzą też dni z częściową głodówką(także dni bezbiałkowe).
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Pią Mar 16, 2018 09:20, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Mar 16, 2018 10:24   

3of5 napisał/a:
Jeszcze taka uwaga odnośnie tych obu grup, które były badane - nie wiem dlaczego akurat taki a nie inny podział zastosowano - dla mnie jajka zawsze były czymś naturalnym i oczywistym, drób tez bywał regularnie. Gdybym miał procentowo to ując, to u mnie byłoby to szacunkowo 50% mięso ssaków i 40% drób i jaja.
Tzw dieta Kwaśniewskiego jest jedyną odmianą diety niskowęglowodanowej na świecie w której postawą są jaja. We wszystkich innych podstawą jest mięso: ssaków, drobiu i ryb, a jaja są tylko dodatkiem, lub nie ma ich w diecie w ogóle. Stąd ten podział. Dla tych co zaczynali od Kwaśniewskiego to normalne, że jaja są podstawą, ale dla całej reszty jest to egzotyczny wariant LC.
3of5 napisał/a:
kalorycznie to dużo mniej niż np. pisze Sentinel
Palę od 1000 do 1500 kcal dziennie: 2 dni w tygodniu na trampolinie, 2 dni w tygodniu skacząc na skakance i 3 dni jeżdżąc na rowerze górskim (godzina na trampolinie/skakance lub 2h na rowerze ze średnią 25 km/h). Gdybym jadł mniej padłbym z głodu.
3of5 napisał/a:
ale takie mam potrzeby a nie inne
I słusznie, bo dietę trzeba dostosować do siebie, a nie siebie do diety.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Mar 16, 2018 10:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Mar 22, 2018 17:33   

Tak kiedyś uzupełniano niedobór witaminy D u dzieci.
https://www.reddit.com/r/...berlin_germany/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1123
Wysłany: Czw Mar 22, 2018 21:08   

Sentinel napisał/a:
Tak kiedyś uzupełniano niedobór witaminy D u dzieci.

W Polsce były powszechne - tzw "lampy" do końca lat 60.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Sob Mar 24, 2018 21:01   

EAnna napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Tak kiedyś uzupełniano niedobór witaminy D u dzieci.

W Polsce były powszechne - tzw "lampy" do końca lat 60.


Wbrew pozorom naświetlanie lampami kwarcowymi jest najefektywniejszym i najbezpieczniejszym sposobem na uzupełnianie niedoborów witaminy D. Ewentualny nadmiar z syntezy skórnej jest unieczynniany, a w przypadku suplementacji dojelitowej nie jest, co niesie ryzyko zatrucia.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Sob Mar 24, 2018 21:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ryszard 
RW

Dołączył: 27 Paź 2013
Posty: 59
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob Mar 24, 2018 21:32   

Sentinel napisał/a:
EAnna napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Tak kiedyś uzupełniano niedobór witaminy D u dzieci.

W Polsce były powszechne - tzw "lampy" do końca lat 60.


Wbrew pozorom naświetlanie lampami kwarcowymi jest najefektywniejszym i najbezpieczniejszym sposobem na uzupełnianie niedoborów witaminy D. Ewentualny nadmiar z syntezy skórnej jest unieczynniany, a w przypadku suplementacji dojelitowej nie jest, co niesie ryzyko zatrucia.


Ryzyko zatrucia jest chyba dalekie; wskazują na to poniższe informacje: http://www.akademiawitaln...j-niz-myslisz/.
_________________
RWP
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Sob Mar 24, 2018 22:53   

Ryszard napisał/a:
Sentinel napisał/a:
EAnna napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Tak kiedyś uzupełniano niedobór witaminy D u dzieci.

W Polsce były powszechne - tzw "lampy" do końca lat 60.


Wbrew pozorom naświetlanie lampami kwarcowymi jest najefektywniejszym i najbezpieczniejszym sposobem na uzupełnianie niedoborów witaminy D. Ewentualny nadmiar z syntezy skórnej jest unieczynniany, a w przypadku suplementacji dojelitowej nie jest, co niesie ryzyko zatrucia.


Ryzyko zatrucia jest chyba dalekie; wskazują na to poniższe informacje: http://www.akademiawitaln...j-niz-myslisz/.


Próg toksyczności jest kwestią osobniczą. U każdego jest inny.
Suplementacja ma sens w przypadku dużych niedoborów (cokolwiek to znaczy) wtedy próg jest wyższy.
Jeśli pomimo dużego spożycia witaminy D z naturalnych produktów stężenie aktywnej formy wit D nie powala na kolana, to tak ma być.
Teraz jest moda na badanie stężenia aktywnej formy, mimo że to stężenie 25-hydroksycholekalcyferol daje obraz wysycenia komórek.
Jeśli jest wysokie, to nie jest powód do radości. Znaczy to tylko tyle, że komórki już nie chcą więcej, a adipocyty nie są jej już w stanie magazynować.
Wysokie stężenie w surowicy nie jest gwarancją zdrowia. Mówi tylko o tym, że "co za dużo to i świnia nie zje". Tak jest w przypadku wit D lub sławetnej C.

Cytat:
rozmiękanie kości czyli osteomalacja (zwana krzywicą jeśli występuje u dzieci) i u osób starszych osteoporoza? Owszem, wszyscy wiedzą, że choroby metaboliczne kości też są skutkiem niedoboru witaminy D (i jednocześnie wapnia, który bez niej nie wchłania się jak należy), ale to jedynie wierzchołek góry lodowej spośród wszystkich objawów przewlekłego niedoboru słońca. Nietrudno zresztą sprawdzić to u siebie nawet samodzielnie: należy kciukiem ucisnąć mostek – duża bolesność w tym miejscu świadczyć może o rozmiękaniu kości


Próg odczuwania bólu jest kwestią indywidualną, tak że tym "badaniem" lepiej się nie sugerować.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Sob Mar 24, 2018 22:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Kwi 16, 2018 10:10   

Science Reveals Why Calorie Counts Are All Wrong - Scientific American
https://www.scientificame...-are-all-wrong/

Ci bardziej dociekliwi znają, ale warto przypomnieć.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Kwi 17, 2018 08:51   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
damned napisał/a:
Ciekawe. Zawsze byłem ciekaw, jaki się ma zapas na LCD podczas biegu chociażby tak jak tu podany 65% V02max, bez spożywania czegokolwiek. Na HCD to książkowo przypada kryzys energetyczny mniej więcej na 37 km, czyli po 2,5-3,5 H biegu.

Mnie to też ciekawiło, a tu mamy czarno na białym.
Glukoza sprawdza się się w sprincie, skokach, rzutach, ale jak widać, w długotrwałym wysiłku tłuszcze zapewniają większą wytrzymałość.
Co prawda, do uzyskania tej samej energii z tłuszczów potrzeba o kilka procent więcej tlenu. To ma znaczenie w wysiłku maksymalnym i szczególnie supramaksymalnym, natomiast nie jest istotne w ultramaratonie z obciążeniem 65% VOmax. Ponadto osoby wdrożone do LCD mają trochę wyższy pułap tlenowy VOmax, co wynika właśnie z niższej efektywności tlenowej tłuszczów i jest mechanizmem kompensującym niedobór energii w stosunku do HCD.

Zazwyczaj biegacze są szczupli, więc nie zgromadzą dużo zapasów energetycznych, w przeciwieństwie do kulomiota.
Zawodnik LCD oduczył organizm od metabolizowania dużych ilości glukozy, więc można przyjąć, że gromadzi tylko 1/4 kg glikogenu, razem z wodą daje to ciężar 0,75 kG.
(kilogram masy kg i kilogram siły kG to różne jednostki)
Przyjmijmy, że wytrenowany HCD może zmagazynować do 1/2 kg glikogenu. Glikogen musi być magazynowany razem z wodą, czyli dodatkowo ciężar zawodnika zwiększa się o 1 kG wody, razem z glikogenem 1,5 kG. Więcej o 0,75 kG, niż dla LCD. To tylko o 1% większy ciężar zawodnika HCD, ale w wielogodzinnym biegu to się też liczy.
JW


:)

Cytat:
Attia went from burning 95 percent carbohydrate calories at anaerobic threshold to burning 25 percent carbs and 75 percent fat at the same threshold heart rate after a devoted period of dietary transformation. What’s more, Attia achieved an increase in wattage output at anaerobic threshold when fat adapted—in other words, he went faster on fat! This data shatters the notion that keto is only for long, slow endurance performance.

https://www.marksdailyapp...ength-athletes/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3183
Skąd: UK
Wysłany: Wto Kwi 17, 2018 11:32   

Jak wejść 'łagodnie' w ketozę ?
kilka...naście lat temu ograniczyłem WW do 20g na dobę przez 2 tyg.
ból głowy, nerwowość, problemy z koncentracją ...
nieprzyjemnie było

D
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Kwi 17, 2018 13:01   

dario_ronin napisał/a:
Jak wejść 'łagodnie' w ketozę ?
kilka...naście lat temu ograniczyłem WW do 20g na dobę przez 2 tyg.
ból głowy, nerwowość, problemy z koncentracją ...
nieprzyjemnie było

D


Czasem sam rygor KD powoduje rozdrażnienie. Dopóki organizm nie zaadaptuje się do głębszej ketozy na której człowieka odrzuca od węgli, a widok osoby jedzącej czekoladę przyprawia o mdłości, to bywa ciężko.
Mnie np mdli podczas oglądania tego typu filmów https://youtu.be/ophXa_LvUKk szczególnie po konsumpcji tłustego kawałka mięcha. 5 minut oglądania bez pawia to byłby cud.
Jest kilka opcji: jeśli ktoś ma już doświadczenie z dietą niskowęglowodanową, to można obciąć węgle całkowicie i zastąpić tę ilość białkiem. Jest to korzystniejsze, bo witaminy i minerały z produktów zwierzęcych są nawet dziesięciokrotnie lepiej przyswajalne niż te z roślin, a często to niedobory minerałów i witamin rozpuszczalnych w wodzie są przyczyną rozdrażnienia. Wskazana jest suplementacja przez kilka pierwszych tygodni: magnokal i B complex 2xdziennie po jednej tabletce. Koszt śmiesznie niski, a korzyści w okresie adaptacji bezcenne. Zrezygnować z nabiału: jajek i wszelkich produktów mlecznych. Tylko mięso, podroby i ryby. Tylko w ten sposób zapewni się odpowiednie proporcje: cynku do żelaza i miedzi, co ma niebagatelny wpływ na nastrój. Nadmiar wapnia i fosforu zaburza zarówno ich wchłanianie jak i przyswajanie, co z kolei wpływa na syntezę enzymów i hormonów. Wywary z gotowanych mięs wypijać.

Aha. No i jest też opcja z średniołańcuchowymi kwasami tłuszczowymi. Jeśli ktoś ma strusi żołądek, to może wejść w ketozę z pomocą MCT. Tolerancja na nie jest kwestią osobniczą. Ja wymiękam kiedy jest ich więcej niż 100 gramów na dobę, chociaż i do takiej ilości idzie przywyknąć.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Kwi 17, 2018 13:16, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Kwi 17, 2018 22:11   

Nigdy nie byłem fanem suplementacji.
https://www.nytimes.com/2...n-fish-oil.html
Cytat:
In the latest report, published online on Jan. 31 in JAMA Cardiology, an international team headed by Dr. Robert Clarke of the University of Oxford analyzed the combined results of 10 trials of fish oil supplements involving 77,917 older adults at high risk for cardiovascular disease. At doses ranging from 226 milligrams to 1,800 milligrams per day of omega-3 fatty acids, no significant protection against “major vascular events” was found overall among the participants or for any subgroup, like those with prior heart disease or diabetes. While this does not necessarily mean the supplements are unhelpful, it does suggest a more nuanced consideration of who, if anyone, may benefit from taking fish oils and whether we all might be better off simply eating more fish, even though that too can have some downsides as well as benefits.

Also not firmly established is the protective value of plant sources of omega-3s: alpha-linolenic acid found in flax seeds, walnuts and some vegetable oils, which could be an option for vegetarians and people allergic to fish.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Kwi 17, 2018 22:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 01:39   

dario_ronin napisał/a:
Jak wejść 'łagodnie' w ketozę ?
kilka...naście lat temu ograniczyłem WW do 20g na dobę przez 2 tyg.
ból głowy, nerwowość, problemy z koncentracją ...
nieprzyjemnie było

D


Nutritional Ketosis FAQ – Blog | Virta Health
https://blog.virtahealth.com/nutritional-ketosis-faq/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 07:20   

Sentinel napisał/a:
Aha. No i jest też opcja z średniołańcuchowymi kwasami tłuszczowymi. Jeśli ktoś ma strusi żołądek, to może wejść w ketozę z pomocą MCT. Tolerancja na nie jest kwestią osobniczą. Ja wymiękam kiedy jest ich więcej niż 100 gramów na dobę, chociaż i do takiej ilości idzie przywyknąć.
No i olej kokosowy jest cztery razy droższy niż masło, o smalcu nie wspominając. Rzeczywiście można wymięknąć. :)
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 10:56   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
olej kokosowy jest cztery razy droższy niż masło, o smalcu nie wspominając. Rzeczywiście można wymięknąć. :)
JW


Niekoniecznie. ☺ Można kupić olej MCT. Za tę samą cenę nabywamy wtedy ponad 6 razy więcej MCT, bo olej kokosowy zawiera ich około 15%, a olej MCT ponad 90% (C12-kwas laurynowy stanowiący znaczną część oleju kokosowego to LCT a nie MCT. Opisywanie go w reklamach, artykułach, badaniach jako MCT jest wprowadzaniem w błąd). Można pójść jeszcze bardziej na skróty i suplementować bHB. Koszt: złotówka za gram β-hydroksymaślanu. Dobowa dawka to na początku 5 a potem 15 gramów. Wszystkie trzy warianty (olej kokosowy, olej MCT i egzogenne ketony) są do bani, bo tylko symulują stan ketozy. Nie powoduje to głębokich zmian metabolizmu komórkowego, tak jak w przypadku zaawansowanej adaptacji metabolicznej, która jest skutkiem długotrwałego stosowania diety ketogenicznej. KD ma działanie antyoksydacyjne. Stymuluje między innymi syntezę glutationu. Działa silnie przeciwzapalnie. Stymuluje biogenezę mitochondriów, czyli zwiększa się ilość i masa mitochondrów. Odwraca stan, który ogólnie nazywany jest mitochondriopatią. Mitochondriopatia występuje np w cukrzycy, neuroboreliozie, chorobie Parkinsona, Alzheimera. Występuje w szeregu schorzeń, w których pacjenci skarżą się na brak energii, przewlekłe zmęczenie. Jest to skutek nadprodukcji ROS, którego skutkiem jest zapalenie, a w dalszej konsekwencji uszkodzenia mitochondriów. KD w krótszej lub dłuższej perspektywie czasowej niweluje skutki tego całego bałaganu. Jak pokazują doświadczenia, nigdy nie jest za późno na zastosowanie diety ketogenicznej. Korzyści z niej odnoszą nawet osoby u których choroba jest w zaawansowanym stadium. Od siebie mogę dodać tylko tyle, że moim skromnym zdaniem nie istnieje wersja light adaptacji metabolicznej do KD. Na podstawie setek opisów ludzi, którzy taką adaptację przeszli i doświadczeń własnych, mogę stwierdzić, że bezbolesne przejście z HC a nawet z mało restrykcyjnej wersji LC do KD, wiąże się z niedogodnościami. Czasem trwa to kilka tygodni, a czasem kilka miesięcy. Większość z reguły nie wytrzymuje i odpada zanim organizm zdąży się przystosować. Często wymiękają nawet ludzie śmiertelnie chorzy, którym KD mogłaby ocalić życie. Nie ma się więc co dziwić w miarę zdrowym, którzy rezygnują po kilku dniach.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 12:07   

fakt, kupić można wszystko
przykladowe oleje MCT
https://www.ceneo.pl/40109787
ja się tylko zastanawiam czasami - po cholerę ludzie to kupują?(Mct i bhb)
w sensie - po co im taka symulacja??
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Pią Kwi 20, 2018 12:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 15:25   

3of5 napisał/a:
fakt, kupić można wszystko
przykladowe oleje MCT
https://www.ceneo.pl/40109787
ja się tylko zastanawiam czasami - po cholerę ludzie to kupują?(Mct i bhb)
w sensie - po co im taka symulacja??


Czasem jest to uzasadnione. Tam gdzie chodzi tylko o to, żeby nieco wyższe stężenie ciał ketonowych wywoływało efekt przeciwdrgawkowy, przeciwzapalny, neuroprotekcyjny. W przypadku chorób scricte metabolicznych: nowotwory, cukrzyca typu 2, oraz wynikających z autoagresji: cukrzyca typu 1, szereg chorób reumatycznych itd, suplementacja mct/bhb jest pozbawiona sensu. W tych chorobach chodzi o możliwie najniższą glikemię przy najwyższej dopuszczalnej ketonemii, z zachowaniem odpowiedniej ilości spożywanych protein, czyli około 2-2,5 gr/kg masy ciała I TO JEST MINIMUM, co oznacza nieraz cięcie węgli niemal do zera. Pogłębić ketozę można jeśli połowa lub jedną trzecią tłuszczów stanowić będą tłuszcze roślinne i nie musi to być olej kokosowy. Dodatek jakiegokolwiek roślinnego tłuszczu podbija ketonemię na KD/LCD. Młodszy lub starszy zdrowy człowiek, który poprzez przejście w stan permanentnej ketozy chce osiągać lepsze wyniki, wspiąć się trochę wyżej fizycznie i intelektualnie, nie osiągnie niczego idąc na łatwiznę. Po prostu trzeba poświęcić kilka tygodni na ketoadaptację. Ten przypływ energii jest po jakimś czasie odczuwalny. Następuje także zwiększenie zdolności intelektualnych, np ktoś zauważa ze zdziwieniem, że potrafi się skupić na kilku rzeczach na raz, a wcześniej nie mógł nawet na jednej. To samo jest z fizyczną wydolnością.

Ale bywa też tak, że keto nie daje pozytywnych efektów.
Są to nieliczne przypadki.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 18:40   

nieprecyzyjnie napisałem - ja tak naprawdę wiem, dlaczego oni to stosują. Najczęściej chcą schudnąć, ewentualnie gdzieś przeczytali że na keto jest większy power ewentualnie jasność myślenia. Czasami chodzi o dolegliwości o których napisał pan w poprzednim poście (tak to mniej więcej wynika z mojego prywatnego doświadczenia,obserwacji) Tyle, że to nie zmienia , że dalej nie rozumiem...Czasami(często?!?) chodzi też o kulturystykę (ćwiczenia,rekompozycje i takie tam - zupełnie nie mój świat)

Nie wiem, może ja już taki stary jestem, w innej rzeczywistości wychowany, że nie potrzebuję mieć wszystkiego tu i teraz, natychmiast...dla mnie było oczywiste, że na DO (bo zaczynałem od DO) potrzeba 1-3 miesięcy na adaptację i że w tym okresie będą pewne niedogodności itp...
No i kolejna kwestia - sama chęć zrzucenia wagi też jest dla mnie trochę nieporozumieniem - bo zwykle będzie się to wiązało (po osiągnięciu wagi docelowej) do powrotu do dokładnie tych samych nawyków żywieniowych przy których się wcześniej przytyło...i potem znowu po przytyciu powrót do keto? bez sensu (IMHO)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Kwi 20, 2018 19:48   

3of5 napisał/a:
nieprecyzyjnie napisałem - ja tak naprawdę wiem, dlaczego oni to stosują. Najczęściej chcą schudnąć, ewentualnie gdzieś przeczytali że na keto jest większy power ewentualnie jasność myślenia. Czasami chodzi o dolegliwości o których napisał pan w poprzednim poście (tak to mniej więcej wynika z mojego prywatnego doświadczenia,obserwacji) Tyle, że to nie zmienia , że dalej nie rozumiem...Czasami(często?!?) chodzi też o kulturystykę (ćwiczenia,rekompozycje i takie tam - zupełnie nie mój świat)

Nie wiem, może ja już taki stary jestem, w innej rzeczywistości wychowany, że nie potrzebuję mieć wszystkiego tu i teraz, natychmiast...dla mnie było oczywiste, że na DO (bo zaczynałem od DO) potrzeba 1-3 miesięcy na adaptację i że w tym okresie będą pewne niedogodności itp...
No i kolejna kwestia - sama chęć zrzucenia wagi też jest dla mnie trochę nieporozumieniem - bo zwykle będzie się to wiązało (po osiągnięciu wagi docelowej) do powrotu do dokładnie tych samych nawyków żywieniowych przy których się wcześniej przytyło...i potem znowu po przytyciu powrót do keto? bez sensu (IMHO)


Ja mam podobne odczucia. W tych kwestiach jestem tradycjonalistą i trzymam się sprawdzonych rzeczy. Wiele lat temu bałem się trochę ketozy. Nie miałem wtedy jak zmierzyć ketonemii, ale nie było takiej potrzeby. Czuło się to kiedy wchodziło się w ketozę i kiedy organizm zaczyna się do niej przystosowywać. Fajne było właśnie to, że wiele rzeczy robiło się "na czuja", a kiedy miałem wątpliwości i obawy co do ketozy, to czytałem sobie codziennie ten fragment: "Pamiętajmy, że to, co jest dziś uważane za "dietę normalną", zostało ustanowione na podstawie ograniczonych danych, te zaś uzyskano dopiero, kiedy ludzie przywykli do nadmiernie węglowodanowego sposobu odżywiania. Gdybyś mógł się przenieść w czasy przed powstaniem współczesnej cywilizacji przekonałbyś się, że ketoza była bardziej naturalnym stanem metabolicznym. Tym samym obecny stan metaboliczny większości ludzi należałoby uznać za nienormalny." Amen 😉
To fragment z książki "życie bez pieczywa" Allan, Lutz.

Jest to prawda na milion procent. Ketoza jest stanem naturalnym, choć z jakichś powodów wmówiono ludziom, że jest stanem patologicznym.
Wszelkie cykliczne ładowania węglami uznaję za niezrozumienie tematu ketozy. Podobnie jest z suplementacją MCT i β-hydroksymaślanu.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Kwi 20, 2018 19:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Kwi 22, 2018 09:20   

Paleo vs. Keto: What’s the Difference? – Blog | Virta Health
https://blog.virtahealth.com/paleo-vs-keto-whats-the-difference/

How Much Protein Do You Need In Nutritional Ketosis? – Blog | Virta Health
https://blog.virtahealth.com/how-much-protein-on-keto/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
kristiankostov 

Wiek: 20
Dołączył: 24 Kwi 2018
Posty: 15
Wysłany: Śro Kwi 25, 2018 00:53   

piszecie o ketozie i diecie ketogennej w taki sposób, że zastanawiam się czy to bezpieczne. Samo słowo ketoza niezbyt pozytywnie mi się kojarzy i dlatego chciałbym zapytać jakie mogą być konsekwencje diety keto dla 20-latka o dużej wadze, który chce dość dużo schudnąć.

Zastanawiam się też nad tytułowa glukotoksycznością. Czy to naprawdę takie groźne czy po prostu wymysły spowodowane modnym stylem odżywiania bez glutenu?
_________________
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Śro Kwi 25, 2018 06:19   

kristiankostov napisał/a:
piszecie o ketozie i diecie ketogennej w taki sposób, że zastanawiam się czy to bezpieczne. Samo słowo ketoza niezbyt pozytywnie mi się kojarzy i dlatego chciałbym zapytać jakie mogą być konsekwencje diety keto dla 20-latka o dużej wadze, który chce dość dużo schudnąć.


polecam książkę D. Dobropolskiego "Ketoza" - wiele kwestii ci się wyjaśni...
https://dobropolski.com/ketoza

konsekwencje mogą być takie, że ten 20 latek schudnie :medit:
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Śro Kwi 25, 2018 08:23   

kristiankostov napisał/a:
piszecie o ketozie i diecie ketogennej w taki sposób, że zastanawiam się czy to bezpieczne. Samo słowo ketoza niezbyt pozytywnie mi się kojarzy i dlatego chciałbym zapytać jakie mogą być konsekwencje diety keto dla 20-latka o dużej wadze, który chce dość dużo schudnąć.
Zastanawiam się też nad tytułowa glukotoksycznością. Czy to naprawdę takie groźne czy po prostu wymysły spowodowane modnym stylem odżywiania bez glutenu?
Ketoza jest naturalnym stanem zdrowych ludzi. Niebezpieczna jest tylko w niektórych chorobach, np. w cukrzycy. W cukrzycy ketoza jest niebezpieczna dlatego, że cukrzycę II "leczy" się podawaniem insuliny i wówczas łatwo o rozchwianie homeostazy. Gdyby w cukrzycy II nie podawać leków, to nie byłoby problemów z ketozą.

Nie ma na świecie żadnych dużych zwierząt, które żywiłyby się tak dużą ilością węglowodanów, jak zaleca się człowiekowi. Drapieżniki nie jadają glukozy, to oczywiste, ale również roślinożercy nie żywią się glukozą, ponieważ mikroorganizmy w ich układzie trawiennym przetwarzają glukozę na kwasy tłuszczowe. U przeżuwaczy bardzo łatwo występuje hipoglikemia, niedocukrzenie.

Skoro nie ma takich zwierząt, to człowiek też nie powinien się żywić węglowodanami, bo nie jest kosmitą, a teoria ewolucji jest uznawana także przez Kościół.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Kwi 25, 2018 18:54   

kristiankostov napisał/a:
piszecie o ketozie i diecie ketogennej w taki sposób, że zastanawiam się czy to bezpieczne.
Jest niebezpieczne tylko w przypadku wrodzonego niedoboru enzymów ketolitycznych, który występuje rzadziej niż albinizm.
kristiankostov napisał/a:
Samo słowo ketoza niezbyt pozytywnie mi się kojarzy
Po co więc zastanawiasz się nad czymś, co źle Ci się kojarzy? To masochizm.
kristiankostov napisał/a:
jakie mogą być konsekwencje diety keto dla 20-latka o dużej wadze, który chce dość dużo schudnąć
Takie, że dość dużo schudnie. O ile nie będzie tak, że będzie paplał na prawo i lewo, że jest na diecie ketogennej, a kiedy nikt nie widzi, to będzie zżerał codziennie kilo snickersów.
kristiankostov napisał/a:
Zastanawiam się też nad tytułowa glukotoksycznością. Czy to naprawdę takie groźne
Skąd Ci to przyszło do głowy? Z cukrzycą, miażdżycą, rakiem, RZS, GPP, po zawale czy udarze i z setkami innych, które są spowodowane nadmiarem spożywanych węglowodorów, da się dziś dość dobrze funkcjonować. I to wszystko dzięki postępowi w medycynie.
kristiankostov napisał/a:
czy po prostu wymysły spowodowane modnym stylem odżywiania bez glutenu?
A co ma piernik do wiatraka?. Można odżywiać się bardzo wysoko węglowodanowo nie jedząc ani grama glutenu.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Kwi 25, 2018 22:58   

https://blog.virtahealth.com/top-keto-mistakes/
Cytat:
The length of time it takes a person to adapt to nutritional ketosis varies from one individual to the next, as each person has  a unique biochemistry and varying degrees of metabolic damage needing repair. With very rare exceptions (Corti 2008), it is possible for everyone to enter nutritional ketosis. In fact, all of us are exposed to nutritional ketosis as newborn infants if we are exclusively breastfed (Cahill 2006). So, if weeks or even months have passed and you are still struggling, you may be falling prey to one of these common mistakes that can interfere with nutritional ketosis.

Cytat:
Most healthy individuals require between 1.5 and 1.75 grams of protein per kg of ‘reference body weight’ (Phinney 1983, Davis 1990) to maintain lean body mass and function during  a ketogenic diet. Intakes above 2.0 g/kg reference weight show no additional benefit. You can find your protein needs in the table

Z tym bywa różnie. Dla mnie 1,75 grama/kg masy ciała to dolna granica. Ale jeśli ktoś czuje się lepiej przy mniejszej ilości to ok.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Kwi 26, 2018 09:05   

Sentinel - ja mam problem - jaka jest ta moja waga należna?? Kiedyś tam, dawno temu, jak miałem dużą nadwagę, to przyjąłem sobie 80kg (mam 180cm wzrostu)
Patrzę do swojego arkusza z notatkami (mam juz dane za łącznie 4 miesiące) i średnio wychodzi mi 93,6g B/dzień
biorąc wagę należną 80kg to daje 1,17g/kg masy ciała
biorąc wagę należną np 76kg to daje 1,23g/kg masy ciała
a biorąc wagę należną np. 70kg to da 1,33g/kg masy ciała
dla mnie te średnie 93,6g B jest jak najbardziej ok
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Kwi 26, 2018 10:47   

3of5 napisał/a:
Sentinel - ja mam problem - jaka jest ta moja waga należna?? Kiedyś tam, dawno temu, jak miałem dużą nadwagę, to przyjąłem sobie 80kg (mam 180cm wzrostu)
Patrzę do swojego arkusza z notatkami (mam juz dane za łącznie 4 miesiące) i średnio wychodzi mi 93,6g B/dzień
biorąc wagę należną 80kg to daje 1,17g/kg masy ciała
biorąc wagę należną np 76kg to daje 1,23g/kg masy ciała
a biorąc wagę należną np. 70kg to da 1,33g/kg masy ciała
dla mnie te średnie 93,6g B jest jak najbardziej ok


WN to wzrost - 100 (+- 5 kg). Czyli dla kogoś o wztoście 180 cm będzie to od 75 do 85 kg. Dla ektomorfika będzie to 75, dla mezomorfika 80, a dla endomorfika 85 kg. 1,2 gr białka/kg mc ujdzie, jeśli ilość węglowodanów oscyluje w granicach 100 gr na dobę. U mnie jest to z reguły zero carb, a 50 gr węglowodanów zdarza się raz na ruski rok. Z racji tego u mnie jest to od 1,8 do 3 gramów białka na kg mc. I to nie jest tak że cierpię męki katując się ograniczaniem węglowodanów do maksimum. Po prostu nie znoszę wszelkich węglowodanowych dodatków, które zmieniają/tłumią smak tłuszczowo-białkowych produktów. Jeśli jem gotowany boczek, to chcę żeby smakował jak boczek, a jeśli mam ochotę na marchew, to smażę ją na smalcu i jem osobno.
Można powiedzieć, że ogólnie nie przepadam za węglowodanami.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Kwi 26, 2018 11:08   

W tym linku https://blog.virtahealth.com/how-much-protein-on-keto/
z moim wzrostem 5'11 powinienem ważyć między 154 a 166 lbs, czyli od 69,7 do 75,2kg
Ilość B - już podałem - średnio=93,6, z kolei W średnio=22,7g (gdzie zdarzały się i 0 lub kilka g z organów a także 1 dzień że było 97g - to był ten ruski rok)
Przy mojej aktywności nie bardzo wyobrażam sobie, żeby jeść jakoś dużo więcej białka - może to kwestia tego że to średnia, bo jadam i w okolicy 150-200g/d, ale są tez i dni bez B w ogóle lub śladowymi ilościami.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Kwi 26, 2018 15:08   

3of5 napisał/a:
W tym linku https://blog.virtahealth.com/how-much-protein-on-keto/
z moim wzrostem 5'11 powinienem ważyć między 154 a 166 lbs, czyli od 69,7 do 75,2kg
Ilość B - już podałem - średnio=93,6, z kolei W średnio=22,7g (gdzie zdarzały się i 0 lub kilka g z organów a także 1 dzień że było 97g - to był ten ruski rok)
Przy mojej aktywności nie bardzo wyobrażam sobie, żeby jeść jakoś dużo więcej białka - może to kwestia tego że to średnia, bo jadam i w okolicy 150-200g/d, ale są tez i dni bez B w ogóle lub śladowymi ilościami.


U mnie jest to ilość zbliżona, ale rzadko przeliczam ilość białka/mc.
3200 kcal z czego 900 z białka i 2300 z tłuszczu. To daje około 225 gr białka (około30% dziennego zapotrzebowania kalorycznego pochodzi z białka. Reszta z tłuszczu).
Objętość 1 kilograma mięsa to około 1 litr, ponieważ ciężar właściwy mięsa jest zbliżony do ciężaru właściwego wody. Objętość 1kg tłuszczu jest podobna i wynosi nieco ponad 1 litr. 225 gramów białka to 1,2 kg mięsa + 350 gramów tłuszczu daje 1,55 kg/litra. To jest średnia pojemność żołądka dorosłego człowieka. Dzieląc to 3 posiłki dziennie, każdorazowo zapełnia się tylko 1/3 żołądka. Dlatego dieta niskowęglowodanowa nie rozpycha żoładka tak jak high carb, nawet jeśli zawiera dużo białka.
Przy wadze 85 kg i spożyciu 225 gr białka wychodzi 2,6 gr białka/kg mc. Łba nie urywa.
Ilość kalorii jest mniej więcej na tym samym poziomie. Zmienia się tylko % dziennego kalorycznego zapotrzebowania z B i T. Czasem jest to ponad 40% z B i nie odczuwam żadnych negatywnych skutków. Czasem jest to 20%. To jest mało istotne, bo tak jest na KD, że czasem ma się ochotę na wiecej tluszczu a mniej białka i vice versa.
Kwaśniewski i Ponomarenko chyba źle wyliczyli proporcje przy których pojawia się rabbit starvation. Według fachowej literatury występuje ono dopiero przy długotrwałym żywieniu, w którym ponad 70% kalorii pochodzi z białka. Dokładnie takie proporcje uzyskuje się żywiąc się mięsem królików, które zawiera tylko kilka procent tłuszczu.

PS przeliczanie na % dziennego zapotrzebowania energetycznego jest prostsze, niż to całe przeliczanie wagowo w diecie optymalnej. Te wszystkie proporcje wagowe, kalkulatory optymalne, to jakiś dom wariatów.
Nie idź tą drogą. 😁
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Kwi 26, 2018 16:27, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Kwi 26, 2018 19:41   

Sentinel napisał/a:

PS przeliczanie na % dziennego zapotrzebowania energetycznego jest prostsze, niż to całe przeliczanie wagowo w diecie optymalnej. Te wszystkie proporcje wagowe, kalkulatory optymalne, to jakiś dom wariatów.
Nie idź tą drogą. 😁


naprawdę takie odniosłeś wrażenie po moim poście, że chcę iść drogą optymalną? :shoot:
nic bardziej mylnego...ja to ze zwykłej ciekawości liczę i piszę...a pomaga mi to trochę w komponowaniu posiłków, bo staram się nie mieszać białek i przede wszystkim dlatego zapisuję co jem...złote proporcje w ogóle mnie nie interesują... :-x :hah:
no, ponad 10 lat temu...był taki epizod..na szczęście krótki...
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Kwi 27, 2018 12:37   

kristiankostov napisał/a:
Czy to naprawdę takie groźne czy po prostu wymysły spowodowane modnym stylem odżywiania bez glutenu?


Moda powiadasz.

https://juniperpublishers.com/nfsij/NFSIJ.MS.ID.555596.php
Cytat:
The consequences of GFD on energetic metabolism are poorly explored. Soares et al. [15] in a murine model of diet- induced obesity compared the effects of two isocaloric, isoproteic diets supplemented or not with 4.5% of gluten isolate. The Gluten-free group presented reduction in weight gain and adiposity, without changes in food intake, blood or fecal lipids. These results were associated with up-regulation of peroxisome proliferator-activated receptor PPAR alpha, gamma and enzymes related to lipid metabolism (lipoprotein lipase, hormone sensitive lipase and carnitine palmitoyl transferase-1). The Gluten-free diet also improved insulin sensibility, in agreement with the increased expression of adiponectin, insulin and GLUT4 as well as the reduction of resistin in adipose tissue. Moreover, intravital microscopy confirmed the proinflammatory role of gluten. Animals fed on gluten-free diet showed lower number inflammatory cell migrating to mesenteric tissue. In a similar study, Freire et al. [16] evaluated absorption and bio-distribution of orally administered (99m)Technetium radiolabeled with gluten. They demonstrated that gluten or its peptides reaches blood and tissue such adipose tissue, liver, spleen and lung. In adipose tissue, gluten-rich diet was associated to lower expression of UCP-1 and other proteins involved in the browning process, and to a reduction of thermogenesis. Increase of interleukin-6 expression were also seen in cultures of isolated adipocytes from obese mice receiving gluten [16].The results of Freire and colleagues are in agreement with clinical studies showing that gliadin residues reach serum and breast milk in a significant concentration of 41ng/mL
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Kwi 27, 2018 12:50   

3of5 napisał/a:
staram się nie mieszać białek


Przy tak prostym żywieniu na prawdę trudno jest namieszać.

https://zerocarbzen.com/tag/eczema/
Cytat:
Co najbardziej lubisz w diecie Zero Carb?
Prostotę.


https://zerocarbzen.com/2016/03/25/zero-carb-interview-keidren-devas/
Cytat:
Co najbardziej lubisz w diecie Zero Carb?
Prostotę.


Jakby odbite na xero, a to po prostu wnioski, do których każdy na ZC, KD dochodzi.

Fajnie jest posiedzieć w kuchni z rodziną. Mam w kuchni radio, kolorowe światełka i inne ozdóbki. Nie mam pojemników na chleb, kasze, ryż, groch itp. Jest więc dużo miejsca na ozdóbki. 😂

Prostota ZC oznacza między innymi to, że nie ma za bardzo jak wymieszać białek, bo jak się upiecze dwa kilo karkówki, to trzeba ją zjeść w tym samym dniu.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Pon Kwi 30, 2018 07:00   

2kg karkówki to dla mnie zdecydowanie za dużo, jakby nie patrzeć. Wczoraj sobie taki dzień zrobiłem, ledwo 1kg zjadłem...

Prostota prostotą - ale lubię czasami zjeść też coś innego - lubię pomidory,ogórki i jeszcze trochę innych warzyw niskowęglowodanowych, a także czasami maliny i truskawki które też nie mają dużo W - nie wiem dlaczego miałbym sobie ich odmawiać. Lubię gotować i od XXX lat robię dla siebie jedzenie, więc to żaden problem, a tylko urozmaicenie...
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pon Kwi 30, 2018 13:44   

3of5 napisał/a:
2kg karkówki to dla mnie zdecydowanie za dużo


Dla mnie też, ale dla trzyosobowej rodziny to nie jest dużo.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 250
Wysłany: Czw Maj 03, 2018 07:53   

No, to jednak zasadniczo zmienia wszystko :)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Maj 22, 2018 10:52   

Interakcje genom – epigenom: epigenetyczna regulacja ekspresji genów :: Biotechnologia: e-biotechnologia.pl :: Biotechnologiczny Portal Internetowy-aktualności, artykuły, laboratorium, studia biotechnologiczne.
http://www.e-biotechnolog...kspresji-genow/
 
Cytat:
Analizy funkcjonalne kodu genetycznego wydawały się być stosunkowo prostym zadaniem po rozszyfrowaniu sekwencji DNA człowieka w 2003 roku, w ramach projektu poznania ludzkiego genomu (HGP z ang. Human Genome Project). W istocie pomimo znacznego postępu w zrozumieniu podstaw chorób genetycznych i dziedziczenia innych cech, pełne zrozumienie procesów genetycznych okazuje się trudniejsze, niż pierwotnie oczekiwano. Być może najważniejszą tego przyczyną jest złożoność modyfikacji epigenetycznych, które odgrywają kluczową rolę w ekspresji ludzkich cech genetycznych.
Temat epigenetyki poruszył Jerzy Zięba w jednym ze swoich filmów. Szkoda, że w sposób tak nieudolny i przy okazji tłumaczenia się z głupot, dotyczących powiększania biustu za pomocą hipnozy, bo sprawa jest szalenie ciekawa i kieruje na ścieżki prowadzące do właściwych wniosków...
Cytat:
Aby przybliżyć relację genomu z epigenomem można sobie wyobrazić, że genom to części składowe komputera, a modyfikacje epigenetyczne to oprogramowanie komputerowe, które zarządza i kontroluje jego działanie
Cytat:
Tak jak mutacje w DNA mogą powodować chorobę, tak samo w przypadku nieprawidłowych zmian w aktywności genów, które nie zależą od sekwencji DNA, również mogą przyczynić się do różnych schorzeń, dlatego należy skoncentrować się na zjawiskach epigenetycznych oraz mechanizmach ich działania, które leżą u podstaw aktywności lub wyciszania genów. Należy brać pod uwagę, że nie zawsze tylko geny same w sobie, które dziedziczymy, determinują choroby lub ich brak, lecz to jak się odżywiamy, jaki prowadzimy tryb życia również odgrywa kluczową rolę w naszym funkcjonowaniu i przekłada się na stan naszego życia.
...a wnioski są takie, że za rozwój chorób odpowiadają głównie czynniki środowiskowe, a nie czynniki genetyczne.

No i jest jajko niespodzianka, czyli 2 w jednym, a w zasadzie to wiele w jednym:
http://www.czytelniamedyc...hondrialna.html
Cytat:
HAPLOGRUPY MITOCHONDRIALNE
Specyfika dziedziczenia oraz częstość występowania mutacji sprawiły, że analiza mtDNA jest intensywnie wykorzystywana w badaniach filogenetycznych, dotyczących pochodzenia współczesnego człowieka. Możliwe jest prześledzenie „drogi” mtDNA od początków ludzkości przez identyfikacje polimorfizmów sekwencji mtDNA, które akumulowały się z biegiem lat. Zestawy takich polimorfizmów definiują grupy mtDNA, które wyewoluowały od wspólnego przodka – są to haplogrupy mitochondrialne. Obecnie haplogrupy oznaczane są za pomocą wielkich liter wraz z numerami określającymi podgrupy. Według aktualnych klasyfikacji, drzewo ludzkiego mtDNA ukorzenione jest w Afryce, 140 do 180 tysięcy lat temu i daje początek siedmiu głównym grupom nazwanym: L0, L1, L2, L3, L4, L5 i L6. Wszystkie pozaafrykańskie mtDNA pochodzą od haplogrupy L3, rozdzielając się na dwie klasy M i N. W przypadku Europy dominuje osiem haplogrup (H, U, K, J, T, V, X, I, W), wywodzących się z klasy N (25, 26).
Szybki rozwój tej dziedziny wiedzy staje się fundamentem dla nowej gałęzi badań, poszukujących związku między przynależnością do mitochondrialnych haplogrup a fenotypem. Przesłanką do tych badań był fakt, że dystrybucja poszczególnych haplogrup, jest silnie specyficzna dla regionu (26), prowadząc do hipotezy, że akumulacja zmian w sekwencji mtDNA mogła wpływać na produkcję ciepła przez mitochondria, a tym samym mogła być czynnikiem korzystnym w adaptacji do różnych warunków klimatycznych (27, 28). Zmiany sekwencji można podzielić na trzy kategorie:
a) obojętne,
b) szkodliwe,
c) adaptacyjne (pozytywne).
Część mutacji mtDNA, które nastąpiły w czasie wyodrębniania się haplogrup doprowadziło do zmiany kodowanych aminokwasów, a ponieważ zostały zachowane, prawdopodobnie dawały adaptacyjną przewagę. Zakłada się, że prowadząc do częściowego rozprzęgania łańcucha oddechowego, zwiększały produkcję ciepła, co ułatwiało przetrwanie w zimnym klimacie (29).

Tyle teorii. W praktyce wygląda to tak:
Cytat:
Bez wątpienia cukrzyca typu 2 jest chorobą uwarunkowaną genetycznie oraz czynnikami środowiskowymi, zwiększającymi masę ciała w następstwie hiperalimenetacji. Jak wykazały badania epidemiologiczne u Indian Pima, posiadających fenotyp oszczędzający gospodarkę energetyczną, zmiana nawyków żywieniowych, powiązana ze znacznie mniejszym wydatkiem energetycznym potrzebnym do zdobywania pokarmu (poprzez przyznanie stałych racji żywnościowych), stała się powodem wzrostu występowania cukrzycy w tej społeczności. Podobne obserwacje dotyczą całego zespołu metabolicznego.
Tak więc dziedziczy się predyspozycje, a do rozwoju choroby przyczyniają się czynniki środowiskowe.
"Podobne obserwacje dotyczą całego zespołu metabolicznego" oznacza tyle, że dotyczy to niemal wszystkich chorych na cukrzycę, a nie tylko Indian Pima.
Cytat:
Natura uwarunkowań genetycznych cukrzycy typu 2 nie jest dokładnie poznana. Prowadzono również badania poszukujące związku ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 2 z przynależnością do haplogrupy mitochondrialnej, znajdując jak dotąd tylko słabą asocjację z haplogrupą J (69). Natomiast markerem ryzyka może być często występujący polimorfizm T16189C (69, 70) oraz inne polimorfizmy sekwencji mtDNA (71). Niezbyt silny efekt poszczególnych wariantów sprawia jednak, że przy małych grupach badanych jest on trudny do wyodrębnienia (38).
Czyli, że "dalsze badania są konieczne." Tylko po co, skoro z dotychczasowych wniosków wynika, że profilaktyka zaoszczędziłaby furę pieniędzy podatników, bo 70% przypadków tzw chorób cywilizacyjnych spowodowanych jest niewłaściwym stylem życia.
W dalszej części pracy omówiono: niealkoholowe stłuszczenie wątroby, choroby układu krążenia, neurodegeneracyjne i kilka innych.
Wnioski są podobne. W kilku procentach winne są predyspozycje genetyczne, a o reszcie decyduje styl życia.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Maj 22, 2018 11:07, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Nie Maj 27, 2018 17:50   

Dieta ketogeniczna przedłuża życie i poprawia pamięć? - Badania i rozwój
http://www.rynekzdrowia.p...,176160,11.html

•••

A Diet Mimicking Fasting Promotes Regeneration and Reduces Autoimmunity and Multiple Sclerosis Symptoms: Cell Reports
https://www.cell.com/cell...1247(16)30576-9
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Maj 29, 2018 11:26   

Nazbierało mi się trochę staroci i chińszczyzny. 😉

The nature of the bactericidal substance in the urine of patients receiving a ketogenic diet
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC1252974/

Another one from 1933:
THE KETOGENIC DIET IN THE TREATMENT OF INFECTIONS OF THE URINARY TRACT WITH A REVIEW OF SIXTEEN CASES
https://t.co/sEv1euyeRA

Adjunct Therapy with Ketogenic Diet to Infant Bacterial Meningitis | OMICS International
https://www.omicsonline.o...7.php?aid=75673

The Ketogenic Diet In The Treatment Of Infections Of The Urinary Tract With A Review Of Sixteen Cases on JSTOR
https://www.jstor.org/stable/25319599
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Maj 29, 2018 11:47, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Wto Maj 29, 2018 11:37   

Effects of a ketogenic diet on the quality of life in 16 patients with advanced cancer: A pilot trial | Nutrition & Metabolism | Full Text
https://nutritionandmetabolism.biomedcentral.com/articles/10.1186/1743-7075-8-54
Cytat:
Stwierdzono, że dzienna synteza glukozy u zdrowych pacjentów wynosi około 3,6 μmol / kg / min (co odpowiada 0,933 g / kg / dzień) przy bardzo stabilnym tempie glukoneogenezy 2,6 μmol / kg / min (co odpowiada 0,67 g / kg / dzień)


Czyli dla osoby o wadze 70kg, mało aktywnej, będzie to: 70×0,67=46,9+70=116,9. Tyle glukozy na dobę potrzebują tkanki glukozależne na KD - około 120 gramów. Nie 180-250 jak twierdził dr Ponomarenko.
Tabele są w artykule. Takie jest tempo glukoneogenezy przy KD gdzie białko pokrywa średnio 25% zapotrzebowania energetycznego, a ilość węglowodanów to 70 gramów lub mniej.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Maj 29, 2018 11:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Śro Cze 13, 2018 17:03   

Jak dzieci we mgle.

A Critical Assessment of Research Needs Identified by the Dietary Guidelines Committees from 1980 to 2010 - ScienceDirect
https://www.sciencedirect...212267213003468

Full text of "Dietary goals for the United States"
https://archive.org/stream/CAT10527234/CAT10527234_djvu.txt
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Czw Cze 14, 2018 09:21   

http://diabetes.diabetesj...6.full-text.pdf
Measurements of Gluconeogenesis and Glycogenolysis: A Methodological Review

Z Figure 3 wynika, że glukoneogeneza wynosi około 1,35 mg/kg/min, co daje na dobę dla 70 kilogramowego człowieka 1,35x60x24x70= 136g glukozy.
Oczywiście pod warunkiem, że badani nie ścigali się w obniżaniu spożycia białka do 30g.

Do glukoneogenezy dochodzi glukoza z glikogenolizy, razem 2,1 mg/kg/min, co na dobę daje dla 70 kilogramowego człowieka 2,1x60x24x70= 212g glukozy.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Cze 14, 2018 09:42   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
http://diabetes.diabetesjournals.org/content/64/12/3996.full-text.pdf
Measurements of Gluconeogenesis and Glycogenolysis: A Methodological Review

Z Figure 3 wynika, że glukoneogeneza wynosi około 1,35 mg/kg/min, co daje na dobę dla 70 kilogramowego człowieka 1,35x60x24x70= 136g glukozy.
Oczywiście pod warunkiem, że badani nie ścigali się w obniżaniu spożycia białka do 30g.

Do glukoneogenezy dochodzi glukoza z glikogenolizy, razem 2,1 mg/kg/min, co na dobę daje dla 70 kilogramowego człowieka 2,1x60x24x70= 212g glukozy.
JW

Teoretycznie tak, ale w praktyce jest tak, że glikogenoliza jest na KD hamowana. Przyczyna jest prozaiczna. Wątroba i mięśnie gromadzą wtedy znikome ilości glikogenu, bo zapotrzebowanie na glukozę drastycznie spada. Organizm nie podejmuje wtedy działań dla niego zbędnych i glikogenogeneza jest ograniczona do minimum.
Cytat:
Zwiększona glukoneogeneza w wątrobie, lecz zmniejszona całkowita endogenna produkcja glukozy, kosztem zmniejszonej glikogenolizy. [3,4]. Organizm produkuje mniej glukozy, gdyż wraz ze wzrostem zużycia tłuszczu i ketonów jako substratów energetycznych spada zapotrzebowanie na glukozę.
http://www.dietaketogenic...-ketogenicznej/

Druga kwestia to ilość białka. Obcięcie białka do 30 gramów na dobę spowoduje wzrost a nie spadek glikemii. Jest to znany przecież fakt, bo zjawisko to występowało u optymalnych. Tu też przyczyna jest banalnie prosta. Mała ilość białka nasila miolizę i białka własne wchodzą w szlak glukoneogenezy. Zwiększenie ilości białka zatrzymuje ten proces i prowadzi do spadku glikemii.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Cze 14, 2018 09:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Czw Cze 14, 2018 10:05   

Klasyczny przypadek.

Tak sobie tłumaczą progres:
Cytat:
both patients showed tumor progression while on the ERKD therapy. Immunohistochemistry reactions showed that their tumors had tissue expression of at least one of the two critical mitochondrial ketolytic enzymes (succinyl CoA: 3-oxoacid CoA transferase, beta-3-hydroxybutyrate  dehydrogenase 1)
Kiedy nie dało się utrzymać niskiej glikemii, to winne są enzymy ketolityczne guza, które umożliwiają mu korzystanie z ciał ketonowych.
Wątpliwości co do tego jednak mają, bo...
Cytat:
One explanation for the failure of the ERKD to control these patients’ tumor progression may be the failure to keep the patient’s glucose in the target range of 50 to 70 mg/dl.
...i słusznie, bo to prawie koryto
Cytat:
His blood glucose levels could not be maintained below the target value of 80 mg/dl but with a few exceptions remained below 100 mg/dl(...)After hospital discharge on this diet, his PM ketones remained >3 mM and his AM >2 mM (Figure 3), but his AM and PM blood glucose increased to >80 mg/dl most of the time (61% of time)


Za mała ilość kalorii i zbyt niska ilość białka doporowadziła początkowo do kacheksji, rozpadu białek własnych. W próbach wykazano, że nasila to glukoneogenezę.
Przy wyższej podaży białka i kalorii glukoneogeneza jest niższa i utrzymuje się na stałym poziomie. Przy niższym jest intensywna i chaotyczna. Organizm zjada sam siebie. Wątroba może wyprodukować wtedy nawet ponad 200 gramów glukozy z substratów niecukrowych, powstałych z rozkładu własnych tkanek.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Cze 14, 2018 10:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Pią Cze 15, 2018 08:16   

Zależy, które prace naukowe rozpatrujemy.
11 lat temu tam:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=73958#73958
omawialiśmy pracę:
Cytat:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6865775
The fasting whole-body glucose oxidation rate determined by a 13C-glucose primed constant infusion technique fell from 0.71 mg/kg/min during the control diet to 0.50 mg/kg/min (P less than 0.01) during the fourth week of the EKD.

Co daje spoczynkowe dobowe spalanie glukozy na KD 50g, a na standardowym żywieniu tylko 72g. Widać, że spożywanie większej ilości węglowodanów musi powodować zamienianie ich na bezpowrotnie tłuszcze, jeżeli nie zażywamy ruchu i glukoza nie jest spalana w wysiłku fizycznym.
Na marginesie, te 72g korespondują z zaleceniami Lutza!
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 577
Wysłany: Pią Cze 15, 2018 09:18   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Zależy, które prace naukowe rozpatrujemy.
11 lat temu tam:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=73958#73958
omawialiśmy pracę:
Cytat:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6865775
The fasting whole-body glucose oxidation rate determined by a 13C-glucose primed constant infusion technique fell from 0.71 mg/kg/min during the control diet to 0.50 mg/kg/min (P less than 0.01) during the fourth week of the EKD.

Co daje spoczynkowe dobowe spalanie glukozy na KD 50g, a na standardowym żywieniu tylko 72g. Widać, że spożywanie większej ilości węglowodanów musi powodować zamienianie ich na bezpowrotnie tłuszcze, jeżeli nie zażywamy ruchu i glukoza nie jest spalana w wysiłku fizycznym.
Na marginesie, te 72g korespondują z zaleceniami Lutza!
JW


Istotnie. 0,5×60=30×24=720mg na dobę. ☺

I proszę jak pięknie. Eukaloryczna dieta ketogeniczna z 1,75g białka/kg masy ciała jest euglikemiczna. Daje się utrzymać glikemię na poziomie 70 mg/l.
Nie trzeba ciąć białka i kaloryczności w bezrozumny sposób powodując hipermetabolizm i hiperkatabolizm.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Sob Cze 16, 2018 09:11   

Ściślej rzecz biorąc, spoczynkowe dobowe spalanie glukozy dla 70 kg człowieka to:
na diecie KD 0,5x60x24x70 = 50400mg=50g
na diecie standardowej 0,71x60x24x70=71568mg = 72g.
Różnica bardzo niewielka, co oznacza, że na standardowym żywieniu zalecanym przez IŻŻ i tak ponad 200g spożytych węglowodanów jest zamieniane na tłuszcze.
Ponieważ człowiek nie spoczywa przez całą dobę, więc dojdzie jeszcze dodatkowe zapotrzebowanie na glukozę dla mięśni szkieletowych.
JW
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Cze 20, 2018 21:53   

No ale wygląda jakby nie brano pod uwagę intensywności aktywności fizycznej, a to diametralnie zmienia końcowe wyliczenia i wpływ na raki, miażdżycę itd.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6697
Wysłany: Śro Cze 20, 2018 22:01   

gudrii napisał/a:
No ale wygląda jakby nie brano pod uwagę intensywności aktywności fizycznej, a to diametralnie zmienia końcowe wyliczenia i wpływ na raki, miażdżycę itd.
Bo wysiłek fizyczny jest różny u różnych osób, natomiast spoczynkowe zużycie energii jest niezależne od aktywności fizycznej i można je odnieść do masy ciała, wieku, płci i wiarygodnie porównywać różne osoby. Co ciekawe, nawet spoczynkowe zużycie energii tak wyliczone wykazuje gaussowski rozkład i rozrzut około +/-30%
Są prace badające metabolizm sportowców, które też można cytować, ale tutaj mówimy o minimalnym zużyciu składników energetycznych.
JW
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Cze 20, 2018 22:13   

Tak, ale nikt nie leży i tylko oddycha i przyswaja/wydala pokarmy przez cały dzień. Przy chwili rozszerzę swój wpis.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2018 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved