Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Moje poszukiwanie zdrowia.
Autor Wiadomość
sapero84

Dołączył: 23 Cze 2017
Posty: 17
Wysłany: Pią Cze 23, 2017 22:47   Moje poszukiwanie zdrowia.

Na początku jako świeżak chciałbym przywitać się z szanownymi użytkownikami owego forum.

Od najmłodszych lat moja budowa ciała wykazywała sporą nadwagę. Jednakże w dorosłym życiu moja waga na ogół oscylowała przy 97/98 kg. Mój wzrost to 180 cm. Przez całe dzieciństwo zmagalem się z różnymi problemami zdrowotnymi. Poza nadwagą doskwierać zaczęły mi problemy ze strzelającymi stawami, trądzikiem na twarzy, nadmiernymi gazami, nerwowością. Najbardziej jednak uciążliwe były dla mnie problemy dotyczące funkcjonowania mojego mózgu

W wieku trzech lat zachorowałem na epi, i leczyłem się do ok 14 roku życia. W tym okresie mniej więcej podjąłem decyzję o całkowitym odstawieniu leków przeciwpadaczkowych. Ówczesny stan zdrowia był bardzo stabilny. Nie podobała mi się wizja brania leków do końca życia. Już wtedy bardzo silnie dokuczało mi częste zapominanie. Po kilku latach od odstawienia leków podupadło moje zdrowie psychiczne. Sprawność pamięci była ściśle skorelowana ze stanem emocjonalnym. Po przebojach z samookaleczaniem zdecydowałem się pójść do psychiatry, i przez jakiś czas brałem przepisane przez niego tabletki. Owszem mój stan zdrowia się poprawił. Kilka lat później jednak kiedy nie brałem już żadnych lekarstw mój mózg nadal działał nie tak jak trzeba. Jakiś czas później także dowiedziałem się że jestem zarażony wirusem HCV. Miałem potworny problem ze wstawaniem. Nie mogłem spać po nocach. Miewałem i nadal miewam piski w uszach. Tak właściwie dużo można by było tu napisać, lecz moje problemy zdrowotne spowodowały, że zacząłem drążyć temat dlaczego tak się dzieje.

Pierwszą substancją która pozytywnie na mnie wplynęła była witamina C. Rozpuscilem ok 10 gram w napoju i to jak się dobrze po tym poczułem przeroslo moje oczekiwania. Wtedy jeszcze nie wiedziałem o zakażeniu HCV. Kombinowałem wcześniej z różnymi dietami. Celem moim było schudnąć. Efekt osiągnąłem. W dziesięć tygodni schudlem ok 22kg. Chwilę później wagę odzyskałem. Aktualnie jestem po terapii HCV. Tuż po terapii w lutym tego roku moja waga wynosiła 106 kg. Stwierdziłem że tak nie może być.

Zainspirowany dietą optymalną dr. Jana Kwaśniewskiego 10 marca rozpocząłem odżywianie zgodnie z wytycznymi tejże diety. W dniu dzisiejszym moja waga wynosi 84kg. To co szczególnie się poprawiło to funkcjonowanie umysłu. Jestem dużo mniej nerwowy, wysypiam się.

Ja osobiście nie krytykował bym aż nadto samego Kwaśniewskiego, bo dobrze o tyle że ropropagował w Polsce odżywianie wysokotłuszczowe. Uważam jednak, że w tej diecie jest o dużo za mało białka, lub też tłuszczu względem białka za dużo. Uważam także że ilość węglowodanów należy dobrać bardzo indywidualnie. U mnie wrzucenie 100 gramów wegli powoduje napad wilczego głodu. To jak narazie tyle.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Sob Cze 24, 2017 08:43   Re: Moje poszukiwanie zdrowia.

sapero84 napisał/a:
Ja osobiście nie krytykował bym aż nadto samego Kwaśniewskiego, bo dobrze o tyle że rozpropagował w Polsce odżywianie wysokotłuszczowe. Uważam jednak, że w tej diecie jest o dużo za mało białka, lub też tłuszczu względem białka za dużo. Uważam także że ilość węglowodanów należy dobrać bardzo indywidualnie. U mnie wrzucenie 100 gramów węgli powoduje napad wilczego głodu. To jak na razie tyle.
Dokładnie tak, za mało białka, za dużo tłuszczu. Pierwotnie dr Kwaśniewski zalecał na gram białka 2 gramy tłuszczu, co jest górną granicą, wedle naszych doświadczeń. Później jednak zmienił to na proporcję 1:3 a nawet jako przykład podawał kapłanów egipskich, którzy rzekomo jadali ogromne ilości tłuszczu w proporcji 1:7. I niestety usztywnił swoje poglądy, wbrew docierającym sygnałom o szkodliwości tak niskiego spożycia białka.
W przypadku epilepsji rzeczywiście wskazane jest podtrzymywanie ketozy, bo mózg żywiony z przewagą ciał ketonowych działa lepiej i ogranicza niekontrolowane wyładowania neuronów. Można to osiągnąć znacznie ograniczając węglowodany i niestety białko, z którego wątroba produkuje glukozę w proporcji 0,56g. Jednocześnie białka nie może być za mało, bo doprowadzi to w ciągu kilku lat do zniszczenia układu kostno-mięśniowego. Najlepiej tak się żywić, żeby utrzymywać ketonurię na 1-2 krzyżyki.
JW
 
     
sapero84

Dołączył: 23 Cze 2017
Posty: 17
Wysłany: Sob Cze 24, 2017 12:13   Re: Moje poszukiwanie zdrowia.

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dokładnie tak, za mało białka, za dużo tłuszczu. Pierwotnie dr Kwaśniewski zalecał na gram białka 2 gramy tłuszczu, co jest górną granicą, wedle naszych doświadczeń. Później jednak zmienił to na proporcję 1:3 a nawet jako przykład podawał kapłanów egipskich, którzy rzekomo jadali ogromne ilości tłuszczu w proporcji 1:7. I niestety usztywnił swoje poglądy, wbrew docierającym sygnałom o szkodliwości tak niskiego spożycia białka.
W przypadku epilepsji rzeczywiście wskazane jest podtrzymywanie ketozy, bo mózg żywiony z przewagą ciał ketonowych działa lepiej i ogranicza niekontrolowane wyładowania neuronów. Można to osiągnąć znacznie ograniczając węglowodany i niestety białko, z którego wątroba produkuje glukozę w proporcji 0,56g. Jednocześnie białka nie może być za mało, bo doprowadzi to w ciągu kilku lat do zniszczenia układu kostno-mięśniowego. Najlepiej tak się żywić, żeby utrzymywać ketonurię na 1-2 krzyżyki.
JW


Na przestrzeni tych kilku miesięcy udało mi się ustalić, że najefektywniejsze zjeżdżanie z wagi ma przy stosunku T:2 B:1. Tego rodzaju potrawy są także smaczne. Każdy wzrost przewagi tłuszczu nad białkiem czyni coraz bardziej potrawę mdłą. Zauważyłem także, iż przekroczenie ilości białka przekształca go na glukozę. Tyle, że w przekształcenie białka na glukozę, a przekształcenie węglowodanów np. złożonych na glukozę wymaga trochę innych procesów. Zauważyłem także, że maksymalną granicą jest dla mnie przyjęcie ok 50 gram białka w jednym posiłku. Staram się nie przekraczać 100 gr. białka na dobę. Główne źródła białka w mojej diecie to żółtka oraz mięso. Spożywam też produkty mleczne w postaci serów żółtych, maseł czy od czasu do czasu jogurt naturalny, twarożek wiejski.Chude produkty mleczne traktuje jako źródło węgli w diecie. Ilość węglowodanów staram się trzymać do max 70 gr. Na ogół nie przekraczam 50 gr. Węgli najczęściej dostarczam albo wraz z produktami mlecznymi (mleczko do kawy, jogurt naturalny, maślanka) albo w postaci surówek. Nie udało mi się jeszcze dobrać proporcji węglowodanów względem białka.
Ostatnio zmieniony przez sapero84 Sob Cze 24, 2017 12:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Nie Cze 25, 2017 08:39   Re: Moje poszukiwanie zdrowia.

sapero84 napisał/a:
Na przestrzeni tych kilku miesięcy udało mi się ustalić, że najefektywniejsze zjeżdżanie z wagi ma przy stosunku T:2 B:1. Tego rodzaju potrawy są także smaczne. Każdy wzrost przewagi tłuszczu nad białkiem czyni coraz bardziej potrawę mdłą. Zauważyłem także, iż przekroczenie ilości białka przekształca go na glukozę. Tyle, że w przekształcenie białka na glukozę, a przekształcenie węglowodanów np. złożonych na glukozę wymaga trochę innych procesów. Zauważyłem także, że maksymalną granicą jest dla mnie przyjęcie ok 50 gram białka w jednym posiłku. Staram się nie przekraczać 100 gr. białka na dobę. Główne źródła białka w mojej diecie to żółtka oraz mięso. Spożywam też produkty mleczne w postaci serów żółtych, maseł czy od czasu do czasu jogurt naturalny, twarożek wiejski.Chude produkty mleczne traktuje jako źródło węgli w diecie. Ilość węglowodanów staram się trzymać do max 70 gr. Na ogół nie przekraczam 50 gr. Węgli najczęściej dostarczam albo wraz z produktami mlecznymi (mleczko do kawy, jogurt naturalny, maślanka) albo w postaci surówek. Nie udało mi się jeszcze dobrać proporcji węglowodanów względem białka.
W tym wypadku przydałoby się kontrolować ciała ketonowe w moczu na poziomie 1 krzyżyka, np paskami Keto-Diastix. Żeby to osiągnąć, należy jeść określoną, niską ilość węglowodanów, nie oglądając się na proporcję. Natomiast białko jest jedynym składnikiem, którego spożycie precyzyjnie reguluje smak, nie da się zjeść za dużo mięsa, bo rośnie w ustach. 100g przy wzroście 180 cm to mniej więcej właściwa ilość 1,25 g białka na kg masy należnej. I jak Pan się osobiście przekonał, to znacznie więcej, niż 30-40 g zalecane przez Doktora. Co do mlecznych, wiele osób ma nietolerancję białka krowiego, więc z tym trzeba ostrożnie. Może warto zrobić test.
Teraz jest sezon na owoce. To pułapka, ponieważ ze wszystkich produktów najszybciej tuczą owoce, które rośliny specjalnie produkują dla małych zwierząt, żeby je dotuczyć na zimę.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Nie Cze 25, 2017 08:52   

A propos HCV. Wątroba wymienia swoje komórki na nowe w przeciągu kilku tygodni, najdalej kilku miesięcy. Więc pytanie jest, dlaczego medycyna uznaje marskość wątroby za nieuleczalną? Przecież tak aktywny narząd powinien się sam zregenerować w ciągu roku. A lekarze rozkładają ręce, pomimo, że uczyli się na studiach o tak podstawowych rzeczach, jak to, że to właśnie fruktoza obok alkoholu jest najbardziej toksyczna dla wątroby. A zaleca się chude jedzenie i owocki. Dla regeneracji wątroby niezbędne są duże ilości białek zwierzęcych oraz towarzyszące im inne składniki, takie, jak cholina, betaina, związki siarkowe itp. I to rzeczywiście działa.
Wreszcie niewydolność wątroby, szczególnie spowodowana przez wzw, fatalnie wpływa na mózg, wyzwala stany depresyjne, urojenia, syndrom ustawicznego zmęczenia.
JW
  
 
     
sapero84

Dołączył: 23 Cze 2017
Posty: 17
Wysłany: Nie Cze 25, 2017 10:17   

Z ograniczeniem węglowodanów nie mam problemu. Gdyby trzeba było zjechać do 5 gramów na dobę dałbym radę to zrobić. Z kolei z pomiarem ciał ketonowych o tyle jest problem, że paski do ich pomiaru wprawdzie są osiągalne np. w aptekach, ale są na receptę. Co za debilizm. Owoców nie spożywam z uwagi na fruktozę. Z warzyw wykluczyłem ziemniaki oraz strączkowe. Wczoraj np. zebrałem pierwszy plon ogórków i praktycznie cały dzień przejechałem na wykonanej z nich mizerii :) Z warzyw dopuszczam ogórki, pomidory kapustę oraz buraki. Z tym ostatnim jednak staram się uważać. Sam nie wiem czy istnieje coś takiego jak nietolerancja mleka. Wypadałoby najpierw ustalić o jakich produktach mówimy, o mleku wprost od krowy, czy też o produkcie mlekopodobnym który został poddany obróbce, w wyniku której zniszczone zostały enzymy. Pasteryzowane pomyje nazywane mlekiem i produkty pochodne, w takim przypadku muszą uczulać co niektóre osoby. Osobiście ciekawi mnie czy gdyby poddać osoby uczulone produktom mlecznym badaniu w którym spożywałyby mleko niepasteryzowane, to czy ono by ich także uczulało.

W mojej kuchni już jakiś dłuższy czas temu zaszła duża zmiana. Wszystkie sztućce, patelnie, garnki, oraz czajniki są ze stali nierdzewnej. Patelnie nie mają żadnych powłok. Do smażenia zawsze używam smalcu lub oleju kokosowego. Od czasu do czasu, kupuję oliwę z oliwek tłoczoną na zimno w małej buteleczce, i spożywam po jednej łyżeczce dziennie. Planuję jeszcze w tym roku zakupić zamrażarkę skrzyniową i kupować od rolnika mięso w postaci pociętej całej świnki. Przymierzam się także do zamontowania filtra wody. Póki co mi mięso kupuję w małych sklepikach. jajka oraz mleko kupuję prawie zawsze na rynku.

Kiedy jeszcze byłem przed terapią i wykonywane miałem badania ustalono, że mam kamienie żółciowe. Dużo wcześniej zgłosiłem się do lekarza rodzinnego, i wprost mu zasugerowałem, że najprawdopodobniej mam kamienie w woreczku żółciowym bo odczuwam pobolewania w okolicach wątroby. Ten z kolei uznał, że tak nie jest bo bym się zwijał z bólu :) Później lekarz który kompletował papiery pod terapię HCV, zalecił mi stosowanie innej diety tzn chudej. Dal rozpiskę produktów zalecanych i zakazanych, oraz przepisał "lek" Proursan. Po kilku dniach zaprzestałem przyjmowania tego specyfiku. Powodem zaprzestania było pogorszenie funkcjonowania umysłowego. Szczególnie pamięci. Kiedy otrzymywałem rozpiskę tego co mam jeść, zwróciłem uwagę lekarzowi, że przy tego rodzaju żywieniu kamienie mi się tylko mogą powiększyć z uwagi na fakt, że woreczek żółciowy nie będzie zmuszony do wyrzucania żółci. Lekarz jednak pokrętnie jednak uzasadnił, że takie żywienie przy tym "leku" jest wskazane. Więc machnąłem na to ręką. Dietę stosowałem przez dwa miesiące, po upływie których zrobiłem USG. Badanie wykazało wzrost kamieni o 2 mm. Poza tym co ciekawe to na chudym jedzeniu bardziej odczuwałem bóle spowodowane obecnością tych kamieni, aniżeli na żywieniu wysokotłuszczowym.
Zanim w ogóle na dobre wziąłem się za żywienie wysokotłuszczowe, a kiedy już wiedziałem o HCV oraz o tych kamieniach w pęcherzyku, zauważyłem o tyle fascynującą rzecz, że dużo lepiej czuję się na wątrobie na żywieniu z gigantyczną ilością tłuszczu niż na żywieniu zalecanym przez lekarzy tzn. chudym. Mówiłem to kilku lekarzom, nie potrafili mi tego wytłumaczyć. Wzruszali tylko ramionami. Na ogól słyszy się, że przy problemach zwłaszcza z wątrobą, sercem nie zaleca się smażonego, pieczonego itp. Ja przy przy takim jedzeniu czuję się świetnie. Fakt faktem, że używam w kuchni do smażenia czy pieczenia tłuszczów nasyconych.

Wydaje mi się, że niemożliwość regeneracji tkanek tłumaczona przez lekarzy skupia się na tym, iż uważają oni, że tkanki bliznowate w odróżnieniu od uszkodzonych hepatocytów nie podlegają obiegowi regeneracji. tkanki bliznowate są wyłączone z jakiegokolwiek użytku. Przynajmniej w teorii :) Ja na pierwszym badaniu wątroby miałem włóknienie na poziomie F3,2 a rok później F2,7 :)
W ogóle przy tych problemach z wątrobą świetnie się czułem kiedy konkretnie zjadłem. Inozytol i cholinę przez jakiś czas suplementowałem. Po tym lepiej funkcjonował mi mózg, teraz kiedy jadam spore ilości żółtek, nie suplementuję się tym
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Nie Cze 25, 2017 13:11   

Jednym słowem, w ciągu kilku miesięcy zdobył Pan samodzielnie wiedzę, którą może ma z jeden promil lekarzy.
Gratuluję.
Co do pasków, na receptę są te refundowane. Za pełną odpłatnością można je kupić, chyba że coś się zmieniło. Tak, czy siak, trzeba czekać, bo zazwyczaj apteki nie mają na stanie tego produktu, który powinien być podstawowym w kraju, gdzie są miliony cukrzyków. Sic!
JW
 
     
sapero84

Dołączył: 23 Cze 2017
Posty: 17
Wysłany: Nie Cze 25, 2017 13:44   

Bez przesady. Moje rozeznanie w tej dziedzinie wynika w zdecydowanej większości z faktu, że sam od najmłodszych lat zmagałem się z problemami zdrowotnymi. Z tego też powodu medycyna tudzież biologia stały się moim zainteresowaniem. Zwłaszcza kiedy mowa o alternatywnym podejściu do zagadnienia zdrowia człowieka. Podejście alternatywne zyskuje na sile tym bardziej, że współcześnie widać bardzo wyraźnie, iż zdecydowanej większości lekarzy, wykładowcom czy koncernom farmaceutycznym pomieszały się priorytety. Zamiast wyleczyć chcą leczyć, bo i wyleczony pacjent staje się z automatu osobą na której nie ma później zysku. Widać też wyraźnie, że następuje wzrost świadomości chociażby wśród osób chorych. Coraz więcej osób dostrzega patologię tego systemu. Skorumpowanie i brak logiki w leczeniu człowieka. Wszystko to razem doprowadza to sytuacji w której wyraźnie widać, że pewnym grupom osób nie zależy na zdrowiu człowieka, a wręcz przeciwnie; na tym by ludzie chorowali.

Nie twierdzę, że dieta niskowęglowodanowa / wysokotłuszczowa jest remedium na każdą chorobę. Poza tym środowisko w jakim obecnie żyjemy staje się coraz bardziej toksyczne. Jeżeli następuje jakaś choroba to i następuje jakiś proces który był wywołany jakimś czynnikiem. Bardzo dużo problemów zdrowotnych można rozwiązać poprzez oczyszczanie organizmu z toksyn. O ile w medycynie nastąpił wzrost wiedzy na temat ludzkiego organizmu, o tyle nikt tego nie potrafi połączyć w jedną spójna całość. Kardiolog skupia się na sercu, i nie obchodzą go objawy neurologiczne. Objawy psychiatryczne natomiast na ogół nie interesują neurologa, który z natury rzeczy szuka przyczyn o objawów o innym charakterze. O ile analiza w medycynie jest na dobrym poziomie, o tyle synteza tej wiedzy to zupełne dno.
Ostatnio zmieniony przez sapero84 Nie Cze 25, 2017 14:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 186
Wysłany: Pią Paź 20, 2017 16:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Co do pasków, na receptę są te refundowane. Za pełną odpłatnością można je kupić, chyba że coś się zmieniło. Tak, czy siak, trzeba czekać, bo zazwyczaj apteki nie mają na stanie tego produktu, który powinien być podstawowym w kraju, gdzie są miliony cukrzyków. Sic!
JW


nic się nie zmieniło...można kupić w cenia 17-18zł w aptece - ale faktycznie może być problem z dostępnością. Kilka dni temu kupowałem i kupiłem ostatnie (jedyne?!?) opakowanie. Apteka w markecie spożywczym.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2017 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved