Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Witold Jarmolowicz
Pią Sie 31, 2018 11:32
Wegetarianizm
Autor Wiadomość
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6940

Wysłany: Sob Kwi 11, 2009 21:10   Wegetarianizm

Cytat:
Cytat:
temat o wegetarianizmie are może sam zrobić
No właśnie dziwi mnie nieco Arku, że jako weganin (tak?) robisz tematy np o ŻO a o swoim sposobie niet.


Podyskutujmy poważnie, bez agresji o wegetarianizmie.
Zapraszam
Witold Jarmołowicz
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Kwi 11, 2009 22:42   

ale ze co?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 10:06   

wegieteterianizm to piekna idea
.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:33   

i szlachetna (jeśli rośliny faktycznie nie czują)

w zasadzie to codziennie ok 11 godziny jestem przez chwilę weganinem
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 11:15   

zenon napisał/a:
wegieteterianizm to piekna idea
.


Niestrawne sa jedynie "zabobony". :hah:
Jak na przyklad "pozeranie ciala" pewnego czlowieka! 8) :what: :hah:
Swiete krowy, wycinanie lechtaczki itp. ;(
.
 
 
are

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 06 Mar 2005
Posty: 744
Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 14:09   

Waldek B napisał/a:
i szlachetna (jeśli rośliny faktycznie nie czują)

w zasadzie to codziennie ok 11 godziny jestem przez chwilę weganinem


Nie każdy zawsze moze sobie pozwolić na bycie doskonalym <lol>

A powaznie, to rosliny, nawet jesli by czuly, to na pewno zawsze znacznie mniej niz zwierzeta.
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 22:13   

wegetarianizm... jezeli bez nabialu i jaj, bez suplementow, jakiegos bialka w proszku to ja niewiedze raczej sensu.

Zakladajac nawet ze bialko sojowe bedzie w miare bezpieczne to bez odzywek w proszku (no bo jaja i nabial wykluczony- w koncu pochodzi od zwierzat) nie da rady no bo chcac dostarczyc odpowiednia ilosc bialka zjem przy okazji za duzo wegli i smieciowych kwasow tluszczowych i sie otluszcze.

i jeszcze problem z mineralami i witaminami, enzymami i bakteriami, skad bedac wegetarianinem mam to brac?

powiedzmy ze tluszcz nasycony z kokosa, ok. (z przymknieciem oka bo kokos to nie to samo co łój lub masło)

dochodzi kwestia problemow z trawiniem tego calego ogródka, ciezkostrawne warzywa i owoce, no chyba ze gotowane ale wtedy to juz wogole porazka bo brak enzymow i czesci witamin...

Moze ma ktos jakies rozwiazanie dla tych problemow to chetnie przeczytam...( oczywiscie po za surowym LC 8) )
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
wiraha


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 508
Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 23:19   

Paul Chek o wegetarianizmie [ang]

http://www.paulchek.com/Vegetarianism1.htm

pozd
WiRAHA
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 07:26   

gudrii napisał/a:
wegetarianizm... jezeli bez nabialu i jaj, bez suplementow, jakiegos bialka w proszku to ja niewiedze raczej sensu.

Zakladajac nawet ze bialko sojowe bedzie w miare bezpieczne to bez odzywek w proszku (no bo jaja i nabial wykluczony- w koncu pochodzi od zwierzat) nie da rady no bo chcac dostarczyc odpowiednia ilosc bialka zjem przy okazji za duzo wegli i smieciowych kwasow tluszczowych i sie otluszcze.


Czy ci goście są jakoś bardzo otłuszczeni?

http://slam.canoe.ca/Slam.../UFCKarnage.jpg

http://www.ecorazzi.com/w...2008/06/mac.jpg

http://www.mmaweekly.com/...oUFC82weigh.jpg
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 07:28   

wiraha napisał/a:
Paul Chek o wegetarianizmie [ang]

http://www.paulchek.or/Vegetarianism1.htm

pozd
WiRAHA


konkluzja mi się podoba
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 12:24   

No wlasnie Gudri, to roznie bywa.

Ja za czasow wege schudlem z 8 kilo.
Przy czym nie chcialem chudnac :)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 13:14   

ale chudy nie znaczy zdrowy
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 19:17   

zgoda, ale jak bym chcial zjesc 200g bialka to skad mam to wziasc aby nie zjesc za duzo wegli? (zakladajac ze odzywki i proszki bialkowe wykluczone, nabial i jaja tez) zenon jadales odzywki lub jaja, nabialy czy byles typowym roslinozerca? bo jezeli tak to sie nie dziwie ze schudles... :)

waldek ale ci kolesie napewno jedza proszki bialkowe...mi chodzilo o wegwtarianizm ale przy wykluczeniu wszelkich proszkow i nabialow i jaj, czyli powiedzmy ze "naturalny", tak jak z nasza dieta, mamy wszytkich skl. odzywczych do oporu bez syntetycznych dodatkow, izolatow itp.

kolesie nie sa otluszczeni ale po co dieta do ktorej trzeba dodawac proszki? ja tam sie nie skusze... :D
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 19:30   

gurdrii, ale kto mówi, żeby spożywać 200 g białka?
protein myth
ja też jem raczej mało białka - moje mięso i podroby są już nieźle rozłożone do aminokwasów i ja właśnie je spożywam, podobnie jak Tim Van Orden 8)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 20:02   

Genialna retoryka, gra ciala, pewnosc siebie, sposob intonacji itd.

Natomiast co do merytoryki to nie widze powodu dlaczego enzymy po stermizowaniu - zdenaturyzowane - mialyby nie byc wykrywane podczas badan skladu BTW.
Dosc mialka teoria..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 20:10   

może i miałka, ale weganizm oparty o surowe produkty jest i tak 100-razy lepszy niż cywilizacyjne żarcie
zresztą praktyka weganów czegoś jednak dowodzi
jeśli miałbym wybierać między termicznym zwierzęcym low-carbem a surowym rozsądnym weganizmem to miałbym niezły dylemat; pewnie wybrałbym to pierwsze, ale wcale nie tak zdecydowanie
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Kwi 15, 2009 22:58   

Hannibal napisał/a:
gurdrii, ale kto mówi, żeby spożywać 200 g białka?

ja poprostu lubie 200 gram bialka :D , nic mnie tak nie zaspokaja jak bialko. No co mam zrobic? nie powiesze sie przez to nie... :D :D :D

Ale racja sa osoby ktore jedza malo bialka i sa w dobrym stanie i kondycji.
Wlasnie dzis spotkalem kolesia z afryki ktory wygladal na 26 a mial 41 lat :o . Jego dieta to duzo owocow, troche warzyw i drob. Codziennie gra tez w tenisa...bylem troszke zaskoczony gosciem ale jak widac po raz kolejny organizmy sa rozne.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 08:13   

Cytat:
waldek ale ci kolesie napewno jedza proszki bialkowe...mi chodzilo o wegwtarianizm ale przy wykluczeniu wszelkich proszkow i nabialow i jaj, czyli powiedzmy ze "naturalny"


no właśnie taki weganizm (bez nabiałów, ryb, mleka) oni stosują. i do tego drugi kolo 100% surowy w stylu hannibalowskim, z ewangelizacją po forach i bezlitosnym interlokutorstwem ;)
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 10:06   

gudrii napisał/a:
...ktory wygladal na 26 a mial 41 lat...


Co za precyzja w "oszacowaniu" !!! 8) :P :hah:
.
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 11:24   

może jakiś "dziwnie niedorozwinięty" jak np ja

zresztą młody wygląd nie zawsze przekłada się na zdrowotność organizmu
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 21:48   

grizzly napisał/a:
gudrii napisał/a:
...ktory wygladal na 26 a mial 41 lat...


Co za precyzja w "oszacowaniu" !!! 8) :P :hah:
.

staram sie jak moge... :P

Waldek a jedza proszki bialkowe czy nie?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 21:54   

nie, nie jedza.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 21:57   

zenon napisał/a:
nie, nie jedza.

a skad wiesz?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 06:46   

A Hannibal je proszki białkowe? Ten drugi to taka owocowo-orzechowa wersja Hannibala ;) Nawet należy do jakiegos jedzeniowego koscioła-sekty (?) "Żyjące Jedzenie". Ma forum zdrowotne podobne do tego i na argument odnośnie naturalnego sezonowego braku surowych owoców np w polsce odpowiedział: "tam gdzie nic nie rośnie nie ma życia, dlatego ludzie pochodzą z afryki a nie z polski" :faint: :hah:
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 08:38   

ok hehe, tak ostatnie stwierdzenie jest dobre :D
Czyli on jest poporstu wysokoweglowodanowcem z umiarkowanym spozyciem bialka i tluszczu...

Waldek moglbys zapodac linka do forum lub strony tego kolesia, ciekawi mnie najbardziej w jakiej formie spozywaja bialko.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 13:34   

Strona z filmikami. http://www.lukecummo.com
Hannibal ucz się i kręć swoje.

Forum o mma, żywym jedzeniu i spiskach medyków http://www.lukecummo.com/forum/
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 13:52   

gudrii napisał/a:
Czyli on jest poporstu wysokoweglowodanowcem z umiarkowanym spozyciem bialka i tluszczu...

Z tym tluszczem to moze byc roznie.

W orzechach wloskich, laskowych, kokosie, nerkowcu - masz tluszczu powyzej 50% a czasem to prawie do 2/3 podchodzi.

Ja oczywiscie nie wiem jak dokladnie ten kolo sie zywi, ale rozwazajac "potencjal" zywienia owocowo-orzechowego moze sie okazac, ze gosciu je wiecej tluszczu od ciebie.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 13:55   

zenon napisał/a:
W orzechach wloskich, laskowych, kokosie, nerkowcu - masz tluszczu powyzej 50% a czasem to prawie do 2/3 podchodzi.

i to wagowo! bo energetycznie wychodzi tego tłuszczu jeszcze więcej
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 14:16   

No.
A Gudri je tluszczu "jak dla kota".
:D
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 14:26   

zenon napisał/a:
A Gudri je tluszczu "jak dla kota".

no wiesz, zenon, nie każdy musi być takim wielbicielem sporych ilości "raw grass fat of the land" jak my 8)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 17:11   

chyba dobrze chłopaki kombinują

tak na oko jak patrzyłem na ilości orzechów i nasion słonecznika to proporcjonalnie bliżej mu do jakiejś wegetariańskiej wersji diety optymalnej czy Lutza niż do "wysokoweglowodanowca z umiarkowanym spozyciem bialka i tluszczu..."

gość nie uznaje piwa, ananasów i bananów ("beznasienne hybrydy"), daktyli, marchewki ("szkodliwa hybryda"), ryżu ani żadnych zbóż w jakiejkolwiek formie

to jest niezłe: ;)

Cytat:
wheat cannot grow in the wild. when you eat it, that weakness passes on to you


Cytat:
Lifefood is only food that can be found growing in nature. Yes it has to do with not having seeds. Humans have hybridized it over eons and it no longer resembles its ancestor. Now the sugar in it can no longer be managed by our liver and that creates problems.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 17:17   

czasem dość rozsądnie coś napisze

Cytat:
relevant Jubb quote: "Deficiency occurs because of what you're doing, not because of what you haven't done."

Your friend can't sleep, not because of a lack of valerian root. Also, popping pills won't help. If she wants the benefit of that herb, she will chew it so it mixes with parotid hormone. Otherwise it will be swept out of the body quick.

So what is she doing that's keeping her up at night? One thing could be caffeinated beverages, "energy" drinks, or "fat-burner" pills. Also, sodas or any sugared drink like Gatorade, Snapple. or Vitamin Water. All types of refined carbohydrates will cause you to act like a crack addict. Starch will turn you into a heroin junkie.

One thing that everyone would benefit from doing is waking up with the sun. This sets your body clock and allows proper secretion of melatonin at night. Do it for 7 days in a row to reset your body clock.

You might have to suck it up and stay up one day, go to sleep at a normal hour (some time after sunset, but not too long), and set your alarm for when the sun rises (check here). The only true healing therapeutic is changing your ways, and this is a way for you to get back more in a natural cycle without any pills. You can do it if you want to!
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 22:49   

zenon napisał/a:
gudrii napisał/a:
Czyli on jest poporstu wysokoweglowodanowcem z umiarkowanym spozyciem bialka i tluszczu...

Z tym tluszczem to moze byc roznie.

W orzechach wloskich, laskowych, kokosie, nerkowcu - masz tluszczu powyzej 50% a czasem to prawie do 2/3 podchodzi.

Ja oczywiscie nie wiem jak dokladnie ten kolo sie zywi, ale rozwazajac "potencjal" zywienia owocowo-orzechowego moze sie okazac, ze gosciu je wiecej tluszczu od ciebie.

faktycznie moze je wiecej fatu...

Ja preferuje bialko ponad tluszcze i wagowo jest go w mojej diecie napewno wiecej. Oczywscie zgadzam sie ze ja az takim wielbicielem fatu nie jestem, jak juz to wielbicielem bialka.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 01:15   

A co byście chcieli wiedzieć?

Swoją drogą, wg zaleceń WHO spożycie białka powinno wynosić około 0,8 grama / kg masy ciała. Opracowali to na podstawie tysięcy badań, analizując zarówno wyniki statystyczne jak i doświadczenia z przydzielaniem grupom osób różne diety. Wszystko powyżej granicy 1,6 g / kg jest już w jakimś stopniu szkodliwe (a przy osobie nie uprawiającej sportu zapewne nawet powyżej 1,3g/kg), aczkolwiek nie jest jasne, gdzie leży dolna granica. Znam sportowców którzy mają po 30-40 gram białka / dziennie, robią to od kilku lat i mają znacznie lepsze wyniki, niż ich znajomi.

Nie mam tylko pojęcia, jak udaje im się osiągnąć tak niskie spożycie białka. Na czystych owocach i warzywach jest go więcej.
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 07:55   

Co do białka to się po części zgadzam z tym nieszczęsnym WHO. Choć zasadniczo lepsze są nadmiary niż niedobory czegokolwiek, to są ludzie o ascetycznym-czuciowym organizmie, którym lepiej służy umiarkowana ilośc białka niż jego nadmiar. Dużo więcej jak 1 g na kilogram dla mnie jest bez sensownym obciążaniem ciała.

Dając 100 g T, 150g W i 200 g B, 100 g tego białka organizm wykorzysta a drugie sto przerobi robotą głupiego na węgle (ile węgli zrobi ze 100 g?). I w efekcie taki Gudri może być na "wysokowęglowodanówce". Nie będzie to oczywiście jakaś cywilizycayjna szkodliwa ww ale raczej takie westonowe żywienie.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Sob Kwi 18, 2009 07:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 07:55   

Moim skromnym zdaniem WHO to banda gamoni.
Najlagodniej mowiac.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 07:56   

oj to mało powiedziane
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 08:09   

Co do ilosci bialka to sie zgrubsza zgadzam.
Ja osobiscie jem go nieco wiecej niz Waldek. Jem tak 1.3 -1.5g /kmc dobowo.

Gudri to jakis fetyszysta bialka i uszanujmy jego perwersje.

Ja bym tak jak on nie mogl jesc.
Ale z tego co on pisze to mamy skrajnie rozne organizmy.
G. ma spora wage i mimo ze je czasem polowe kalorii co ja nie ma problemu z masa miesniowa i z utrzymaniem wagi ciala.

Ja natomiast przybieram na wadze, ale potrzebuje w tym celu sporych dawek tluszczu. Bez tego bylbym dozywotnim chudzielcem.
I moge pakowac w siebie dowolnie duze ilosci bialka - nic to nie pomoze w przybieraniu na masie - jedynie skora po tygodniu takiej proteinowej diety mi sie popsuje :D
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 08:19   

ale dawniej ludzie jak upolowali zwierzynę to mieli jednak większe szanse, żeby zjeść więcej białka niż tłuszczu
ja sobie nie żałuję i jednego i drugiej
jak zjem mało białka to nie jestem taki syty i musiałbym "przedawkować" węgle
jem coś w granicach 150 g (przy spożyciu wyraźnie ponad 300 g tłuszczu) i takie i ilości chyba najbardziej mi pasują (węgli ok 70-120)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 08:31   

Cytat:
bylbym dozywotnim chudzielcem.
I moge pakowac w siebie dowolnie duze ilosci bialka - nic to nie pomoze w przybieraniu na masie


Lepiej być zdrowym "dożywotnim chudzielcem" niż chorym sztucznie napychającym się masarzem. I odwrotnie, lepiej być muskularnym naturalsem niż głodzącym się na modela typem ruchowym.

W ogóle jest absurdem cywilizacyjnym epoki reklam i glamuru, że ludzie zamiast wykorzystywać i dbać o wrodzoną naturalną konstytucję fizyczną próbują na siłę kosztem nerwów, czasu i zdrowia dopasowywać się do jakiś ujednoliconych wzorców z kolorowych gazetek i seriali.

Normalnie glamur i dyskurs dla planktonu jak u Pielewina.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 08:47   

Hannibal napisał/a:
ale dawniej ludzie jak upolowali zwierzyne to mieli jednak wieksze szanse, zeby zjesc wiecej bialka niz tluszczu

Zalezy jak bardzo "dawniej".
Jak czlowiek byl padlinozerca to co jadl?
Co pozostawalo nietkniete przez wieksze zwierzeta?
"Musk" i szzpik. :)
Toz to mozna nawetproporcje kaplanow Izraela z tych produktow uzyskac :P :P

Cytat:
ja sobie nie zaluje i jednego i drugiej

Wiemy

Cytat:
jem cos w granicach 150 g (przy spozyciu wyraznie ponad 300 g tluszczu)

No i super, ale to biorac 90kg jako zaokraglenie twojej wagi wychodzi tego bialka mniej wiecej 1.7g / kmc czyli nieznacznie wiecej niz ja zjadam.

A pan Gudri to pochlania ponad 2g/kmc

I je przy tym tluszczu "jak dla kota".

Tak wiec jest zasadnicza roznica.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 08:53   

Waldek B napisał/a:
Cytat:
bylbym dozywotnim chudzielcem.
I moge pakowac w siebie dowolnie duze ilosci bialka - nic to nie pomoze w przybieraniu na masie


Lepiej byc zdrowym "dozywotnim chudzielcem" niz chorym sztucznie napychajacym sie masarzem.


Wiesz, ja nie mam ambicji byc takim "schabem" jak chociazby Ellis.

Chodzi mnie o to by dobrze, zdrowo wygladac.

Moze zle ujalem poprzednio swoje mysli. Niewazne.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 11:17   

zenon napisał/a:


A pan Gudri to pochlania ponad 2g/kmc

I je przy tym tluszczu "jak dla kota".

Tak wiec jest zasadnicza roznica.


zwykle do 150g. Mialem okres ze jadlem wiecej i te ilosci zupelnie nie sluzyly mi, tzn. ograniczylem bialko do 100g, wegle do 50 i dalem ok 300 g fatu ale nie czulem sie dobrze, bylem niby syty ale jak widzialem ladny kawal miecha to mi slina ciekla i dlatego powrocilem do wiekszych ilosci bialka i automatycznie moj apetyt na tluszcz zmalal i samopoczucie sie poprawilo.

Tak, bardzoooo lubie mieso :D

co do WHO to dobra organizacja dla karierowiczow...
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 11:47   

Ale stary, w przyrodzie wystepuja nie tylko skrajnosci. Sa rowniez stany przejsciowe.

Miedzy:
150g bialka, 100g wegli i tluszczu "jak dla kota"
oraz
100g bialka, do 50g wegli i tluszczu 300g = "od pytona"

Jest wiele wiele innych mozliwosci.
serio.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 14:27   

A ja do amatorów dużej ilości białka (czy raczej jednego amatora) mam takie kłopotliwe pytania.

Chodzi mi o procent sprawnych nefronów, zagęszczenie kości, wyniki koronarografii.

Te wszystkie rzeczy są wprost powiązane z nadmierną konsumpcją białka, noooo chyba że WHO przekłamało (nota bene, zgadzam się z tym, że często przekłamują, ale akurat białka polecają raczej za dużo niż za mało).
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 18:13   

tomtom napisał/a:

/.../ noooo chyba ze WHO przeklamalo /.../


Tak wlasnie jest.
Zamiast podniecac sie badaniami w ktorych ludzie jedli sztuczne nienaturalne skondensowane bialko popatrzmy na ludy, ktore odzywialy sie duza iloscia miesa.

Tacy Eskimosi na przyklad, gdzie rekordzisci jedli niekiedy i 600g (!) bialka. Statystyczne spozycie bylo oczywiscie nizsze, ale i tak wielokrotnie wieksze niz "norma".

Czy bylo "tam" odwapnienie?
Jakies braki w uzebieniu?
Osteoporoza?
Zawaly?
Problemy z potencja?

No ale o tym nic nie ma na pubmebie...

ps.
Jak znam zycie zaraz przeczytamy, ze Eskimosi sa przystosowani genetycznie i ponadto spozywaja duzo omega3 co ich chroni przed zabojczymi skutkami wartosciowego bialka. Skad ja to znam?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 18:32   

Czyli wrócił temat ilości białka?

Czy wtrążalający go ogromne ilości nie mają czasem pogrubiałej, wyschniętej, jakby spierzchniętej skóry?
Czy nie wydzielają niemiłych zapachów? Czy ich włosy nie są przedwcześnie siwe? Czy wyglądają na swój wiek lub starzej?

Tomek
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 18:41   

Zdefiniuj co to znaczy "ogromne ilosci bialka".
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 18:44   

Np. 2 g/kg.
Zresztą zapytałem o objawy.

Tomek
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 18:53   

M i T napisał/a:
...Czyli wrócił temat ilości białka?...


Jak jest "pelnowartosciowe" :) - uwielbiam to "slowo klucz"
dla "reni biegier".

To znaczy smutne "zoltka i podgardle" z biedrunki,
to wiara czyni cuda!

Najbardziej "wtajemniczeni" nosza te akcesoria
przy sobie! 8) ;D :hah:
.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 19:28   

M i T napisał/a:
Np. 2 g/kg.

To chyba tu takich nie ma.
Hannibal i Gudri jadaja kolo 150.
Ale jeden wazy powyzej 90, drugie lekko ponizej..

No moze jedynie Matti jada wiecej bialka, on pisal kiedys o ilosciach rzedu 200-300g.
Ale on bywa na low carbie, tak mniej wiecej raz na kwartal zaklada temat w ktorym z entuzjazlem informuje, ze "od kilku dni jest na niskoweglowodanowce, ktora jest wspaniala" itd

Cytat:
Zreszta zapytalem o objawy.

Pytania nota bene wybitnie w "twoim stylu".
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 19:38   

żeby było jasne - ja pisałem o tych 150 g w przybliżeniu - może czasem wychodzi 130, może czasem 180 - licho wie :]
nie mam pojęcia ile dokładnie go jem, bo kawałki mięsa, organów raz są takie a raz takie, czasem mają więcej tłuszczu, czasem mniej, więc i zawartość białka jest ruchoma
jem skóry ozorów, ścięgna, kostki, itd.
jem wg apetytu
nie upieram się przy swoich ilościach; jeśli okaże się, że za jakiś czas trochę inne ilości bardziej mi odpowiadają to bez problemu się przestawię
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 19:52   

Wobec tego inaczej: czy wymienione przeze mnie objawy u kogoś występują? Zaznaczam, że pytanie jest w moim stylu, ponieważ osobiście je zadaję.

Tomek
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 20:20   

Moj pies jada sporawe ilosci bialka, energetycznie czasem i 70% jak szacowalem (!).
I rzeczywiscie ma siwy pyszczek i wali (wrecz sultani) mu z japy.

Czy wyglada na swoj wiek, tego nie wiem. Ma ponad 16 lat i jest najstarszym psem w bloku.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 20:22   

Ok, Zenon, ten dyskurs faktycznie nie ma większego sensu.

Tomek
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 20:25   

ale co to znaczy, że sułtani? to wszystko jest względne
mi się podoba ten zapach, działa na mnie jak narkotyk, psom i gawronom tak samo
ale zatykam nos jak przechodzę koło pewnych barów, gdzie obrabiają term. jakieś okropne rzeczy - a sporej liczbie osób to odpowiada
zatykam nos jak ktoś smaży na smalcu i później ten tłuszcz zostanie na patelni
dzikie zwierzęta też są nieufne wobec tych zapachów, bo dobrze wiedzą co dobre
no ale jak yntelignecja termoforowa uważa świat zwierząt za barachło no to ja dziękuję takim za rozmowę - niech sobie żyją w świecie, z jakiego mądrze wyśmiewał się Pan Hulot w filmach Jacquesa Tati :roll:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Sob Kwi 18, 2009 20:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 20:28   

"M i T", w pierwszej chwili nawet zaczalem szczegolowo odpowiadac na kazde z tych pytan traktujac je zupelnie powaznie. Ale chwile potem uswiadomilem sobie czemu one mialy sluzyc - rozwodnieniu tematu i odwrocenia uwagi od sedna. Moje odpowiedzi jedynie dostarczylyby Ci wiecej osobistych informacji na MOJ temat , a nie na temat duzego spozycia bialka i jego wplywu na samopoczucie, kondycje, wyglad i zdrowie.

Yo!
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 20:34   

Hannibal napisał/a:
ale co to znaczy, ze sultani?


Ja wiem ze to jest wzgledne, przeciez ja sam choduje sobie haje, przeciez wachalem Twojego wlasnego haja ktory wg twojej opinii byl "dziwny".
I te zapachy nie wzbudzaja we mnie sensacji.

Ale mojemu psu tak wali z pyska, ze to ciezko opisac.

Kiedys cie zaprosze do domu rodzicow to stestujesz.
I moge sie tu i teraz zalozyc o kazde pieniadze, ze nie bedziesz mial ochoty sie z moim psem calowac 8)

A tak w ogole to temat byl o wegetarianizmie.

Jutro zrobie maly porzadek usuwajac offtop(y).
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 20:49   

zenon napisał/a:
tomtom napisał/a:

/.../ noooo chyba ze WHO przeklamalo /.../


Tak wlasnie jest.
Zamiast podniecac sie badaniami w ktorych ludzie jedli sztuczne nienaturalne skondensowane bialko popatrzmy na ludy, ktore odzywialy sie duza iloscia miesa.

Tacy Eskimosi na przyklad, gdzie rekordzisci jedli niekiedy i 600g (!) bialka. Statystyczne spozycie bylo oczywiscie nizsze, ale i tak wielokrotnie wieksze niz "norma".

Czy bylo "tam" odwapnienie?
Jakies braki w uzebieniu?
Osteoporoza?
Zawaly?
Problemy z potencja?

No ale o tym nic nie ma na pubmebie...

ps.
Jak znam zycie zaraz przeczytamy, ze Eskimosi sa przystosowani genetycznie i ponadto spozywaja duzo omega3 co ich chroni przed zabojczymi skutkami wartosciowego bialka. Skad ja to znam?


Eskimosi spożywali dużo białka, mało tłuszczu, zaś większość tego tłuszczu to były kwasy omega 3. Praktycznie w ogóle nie mieli w diecie tłuszczu nasyconego. Nie wiem, skąd znasz fakt, że eskimosi jedli omega 3 - pewnie stąd, że właściwości zdrowotne tych kwasów są powszechnie znane. Znane są np jego zdolności do powstrzymywania procesów miażdżycowych.

ALE

Eskimosi jak muchy padali od każdej jednej choroby zakaźnej, a umieralność w wieku dorastania była tam po prostu przerażająca. Zdarzało się, że do pierwszej klasy przychodziło dziesięcioro dzieci, z ósmej wychodziło żywe tylko jedno. Obecnie średnia życia baaaaardzo mocno u nich skoczyła. niemniej dalej jest o całe 10 lat niższa niż u ludzi odżywiających się "normalnie".

do tego

eskimosi mają NAJWYŻSZY wskaźnik osteoporozy na świecie. Oni mają po prostu kości jak zapałeczki.

I owszem, kwasy omega 3 chronią przed uszkodzeniem nerek, co potwierdza wiele badań.
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 21:14   

Cytat:

Napisz prosze w temacie o wegetarianizmie w dziale "diety pozostale" (lub zaloz nowy temat) jak sie dokladnie zywisz, jaki jest twoj jadlospis.


Przez długie lata mój jadłospis to była cola, pizza, czipsy, frytki - najgorsza mieszanka z możliwych. Do tego w ogóle z domu nie wychodziłem w dzień, jak na admina przystało, unikałem słońca "bo raka można dostać". Skończyło się krytycznym niedoborem witaminy D, bardzo mocnym podupadnięciem na zdrowiu, w zasadzie ledwo byłem w stanie funkcjonować. Jakoś rok temu zacząłem brać się za siebie i stopniowo odbudowywać organizm, lekarze oczywiście nie byli w stanie zdiagnozować co mi jest. Pomału, sam zacząłem analizować objawy i podkładać ewentualne schorzenia. Oprócz bardzo niskiego poziomu witaminy D, miałem jak się okazało całkiem niezłą alergię na pleśnie które zalęgły się w domu, oraz braki jodu w diecie. Systematyczne podleczanie przyniosło efekt - powrót do sportu wyczynowego i normalnego funkcjonowania. Jak dieta wygląda teraz?

Opiera się głównie na owocach i warzywach, czyli wchłaniam kilogramy bananów, arbuzów, pomarańczy, soków owocowych, kasz. Z bardziej "białkowych" rzeczy jem na śniadanie miskę soczewicy, około 100 gram. Z tłuszczy - najbardziej zatłuszczone rzeczy to pestki słonecznika, które uwielbiam, do tego - żeby wyrównać proporcje omega 3 do 6 - chleb maczany w oleju lnianym. Orzechy jem niezwykle rzadko.

Pojęcia nie mam, jak u mnie układają się proporcje BTW, a to pewnie najbardziej tu ludzi interesuje. Przypuszczam jednak, że na ~3000 kcal, które codziennie zjadam, będzie się składać jakieś 80 gram białka, coś pewnie z 60 gram tłuszczy (głównie przez ten olej lniany), reszta to węgle.

Można pokusić się o obliczenie - 550 kcal z tłuszczy, 320 kcal z białka, daje 870 kcal spoza węgli. Z węgli więc będzie 2130 kcal, co daje 530 gram.

Wychodzi więc, że wagowo BTW u mnie będzie w okolicach 80 - 60 - 530

Całkiem możliwe jednak, że nie doszacowałem tłuszczy, liczyłem w sumie tylko pokarmy wysokotłuszczowe, a przecież nawet taki banan ma trochę tłuszczu. No i teraz np zjadłem pół marcepana, co już daje 10 gram dodatkowych tłuszczy.

W dzienniku treningowym dość dokładnie opisałem dietę, chociaż bardzo mocno się zmieniła od tamtego czasu - np wywaliłem jajka (to było gdzieś w połowie dzienniczka).

http://www.sfd.pl/tommo66...ie-t462474.html
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 22:30   

Co do eskimosow to "nie skad znam ten fakt", bo to nie fakty a glownie mity. A skad znam: ano z netu, czytalem juz wiele takich "rewelacji".


co do twojej historii, to bardzo mi ona przypomina moje losy.
z ta roznica, ze ja mialem nieco inne problemy zdrowotne, no i ja naprawiam swoj organizm od mniej wiecej 4 lat (z hakiem).
Po roku od momentu jak sie ogarnalem jadlem bardzo podobnie jak Ty i pisalem bardzo podobne eseje.

Wiesz, nie pisze tego by "zaargumentowac" ze sie mylisz, tylko dlatego ze ja mam dluzszy "staz".
Nie o to mi w tym momencie chodzi.
Chce jeno przekazac, ze jestes mi po twych wyznaniach blizsza osoba i ze bardzo Cie szanuje za podjete decyzje (zmiana jakosci swojego zycia) i za prace nad soba.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 23:13   

No cóż, przypuszczam, że u mnie wystarczyłoby uzupełnienie witaminy D. Przez wiele lat miałem taką "śmieciową" dietę, trenowałem jednocześnie sporty walki. Pomimo tragicznego odżywiania, kondycję miałem niesamowitą - bywało, że po solidnych ćwiczeniach siłowych z 50 osób na treningu na nogach stałem ja i taki jeszcze jeden Maciek. Żadnych problemów zdrowotnych, przez 4 lata ani jednego treningu nie opuściłem. Wszystko sypło się w momencie, gdy uwierzyłem, że unikanie słońca jest zdrowe. Ot, można zaśmiecać jelita i wszystko będzie OK, ale jednej jedynej witaminki zabraknie i koniec...

Teraz naprawdę nie mam już na co narzekać, w zeszłym roku na treningach biegałem półmaratony, z całkiem nawet niezłymi czasami - pomimo tego, że dalej miałem bardzo niski poziom witaminy D - zmierzyłem dopiero tej zimy, 8,1 ng/ml przy normie 50-80, na dodatek mierzyłem po zażyciu 100 000 jednostek (przy zalecanej dziennej dawce 400). W ogóle z tą witaminą są niezłe przekręty, znajoma ze Szwecji, kraju gdzie jest mało słońca, brała 2000 jednostek dziennie przez kilka lat (WHO zaleca 400), zmierzyła sobie poziom - miała bodajże 17 ng/ml, przy normie jak wyżej. No ale po co dodawać do jedzenia witaminę D, skoro można sprzedawać ludziom drogie leki na choroby wywołane niedoborem...

ps. co do diety eskimosów, na nutritiondata jest wiele ich przykładowych posiłków, możesz przejrzeć i dokładnie sprawdzić skład. Zwracam zwłaszcza uwagę na zawartość omega 3.
 
 
zbiggy 
Genotypowy Troll


Pomógł: 28 razy
Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 1273
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 23:37   

omega 3 w dużych ilościach osłabiają działanie układu odpornościowego (PUFA stosowane żeby łagodniej przyjmowały się przeszczepy, jednocześnie zwiększone występowanie nowotworów) więc z tymi eskimosami może być coś na rzeczy,

a co do deficytu wit. D, tomtom - czy dobrze rozumiem, że jesteś wege, jeżeli tak to nie ma siły żebyś w naszym klimacie dostarczał sobie odpowiednią ilość tego specyfiku (to nie vit-amina tylko pro-hormon, technicznie ująwszy)
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 00:05   

W ogóle nie ma siły, żeby w naszym klimacie ktokolwiek dostarczał sobie odpowiednią dawkę tej witaminy. Średnio ludziom w Polsce (niewege) wychodzi po 15 ng/ml, przy normie 50-80. Dla przykładu, w jajku jest 20 IU tej witaminy, 100 gram wątroby - 16 IU, a w ciągu kilkunastu minut opalania nasze ciało produkuje 10 000 do 20 000 IU. Powodzenia w uzyskaniu odpowiedniej dawki ze źródeł pozasłonecznych.

Chyba jedyna możliwość dietetyczna to zjadanie kilograma ryb dziennie, razem z bebechami, albo picie litrami oleju z wątroby rybiej. Dość szybko doprowadzi to do problemów m.in. z wątrobą na skutek nadmiaru retinolu.
 
 
zbiggy 
Genotypowy Troll


Pomógł: 28 razy
Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 1273
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 00:13   

zgadzam się z Tobą,
temat wit d już podejmowałem np. tu
http://dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=15752
ale z drugiej strony - jakoś ci północni europejczycy przeżyli i to nieźle przy niskich poziomach 25-oh
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 02:02   

Przeżyć przeżyli, ale z jaką średnią długością...
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 07:28   

Zgadzam się w 100% jeśli chodzi o słońce. Ostatnie dwa lata w cieplejsze miesiące opalałem się po 2-3 godz codziennie i to jest rewelacja. Żaden tran, żadne żołtka tego nie zastąpią.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
are

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 06 Mar 2005
Posty: 744
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 08:02   

Waldek B napisał/a:
Zgadzam się w 100% jeśli chodzi o słońce. Ostatnie dwa lata w cieplejsze miesiące opalałem się po 2-3 godz codziennie i to jest rewelacja. Żaden tran, żadne żołtka tego nie zastąpią.


Ja sie nie do konca zgadzam. Pracowalem teraz 2 miechy wakacyjne na Cyprze i widzialem, jak SLonce potrafi dac w skore. Ci ludzie (w przeciwienstwie do turystow) sa marudni, prostaccy, dekadenccy, zmeczeni, niezbyt zyczliwi. Wygladaja na 10 lat wiecej, niz w rzeczywistosci maja. I to nie tylko moje zdanie, ale calego kilkudziesiecioosobowego stuffu, ktory byl foregin :) Wyglada jak w slonecznym raju, ale tak nie jest, jak zobaczyc ten kraj od kuchni.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 08:17   

tomtom napisał/a:
Eskimosi spożywali dużo białka, mało tłuszczu, zaś większość tego tłuszczu to były kwasy omega 3. Praktycznie w ogóle nie mieli w diecie tłuszczu nasyconego. Nie wiem, skąd znasz fakt, że eskimosi jedli omega 3 - pewnie stąd, że właściwości zdrowotne tych kwasów są powszechnie znane. Znane są np jego zdolności do powstrzymywania procesów miażdżycowych.

to zależy kiedy, to zależy którzy Eskimosi
bo Stephansson, który mieszkał z nimi wiele lat (chodzi o Innuitów z Płn. Kanady) twierdził, że jedli oni tłusto, ze średnią ilością białka - energet. wychodzi to 80-85% tłuszczu i 15-20% białka
były okresy (tzw. "rabbit starvation), kiedy to byli zmuszeni do jedzenia większych ilości białka, małych tłuszczu, ale nigdy nie czuli się przy tym dobrze
w ich pożywieniu dominowały ssaki morskie oraz caribou - jest tam owszem sporo omegi-3, ale przede wszystkim dominują jednonienasycone + nasycone kwasy tłuszczowe
tomtom napisał/a:
Eskimosi jak muchy padali od każdej jednej choroby zakaźnej, a umieralność w wieku dorastania była tam po prostu przerażająca. Zdarzało się, że do pierwszej klasy przychodziło dziesięcioro dzieci, z ósmej wychodziło żywe tylko jedno. Obecnie średnia życia baaaaardzo mocno u nich skoczyła. niemniej dalej jest o całe 10 lat niższa niż u ludzi odżywiających się "normalnie".

do tego

eskimosi mają NAJWYŻSZY wskaźnik osteoporozy na świecie. Oni mają po prostu kości jak zapałeczki.

Tomtomie, mój drogi -
popełniłeś w tym momencie elementarny błąd -
Eskimosi zaczęli się degenerować już w latach przedwojennych ("dzięki" ludziom z Zachodu), więc ich stan późniejszy zupełnie nie oddaje tego, jakimi zdrowymi ludźmi byli jeszcze jak odwiedzał ich V. Stephansson
poczytaj sobie "Ginące Plemię" Farleya Fowata - tam masz ładnie opisane, jak ta degeneracja nastąpiła
no i koniecznie "The Fat of the land" Stephannsona
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 09:53   

..
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 09:57   

tomtom napisał/a:
Przezyc przezyli, ale z jaka srednia dlugoscia...


No z jaka?

Islandczycy sa obecnie najdluzej zyjacym obok Szwajcarow narodem Europy.
Myslisz ze wszyscy suplementuja witamine D i chodza na solarki?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 10:03   

Hannibal napisał/a:

poczytaj sobie "Ginace Plemie" Farleya Fowata - tam masz ladnie opisane, jak ta degeneracja nastapila
no i koniecznie "The Fat of the land" Stephannsona


I Westona..

No tak, ale tego nie ma na pubmedzie :(
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 10:40   

are napisał/a:
... sa marudni, prostaccy...


Jak kazdy "plankton" na Swiecie! 8)
.
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 10:46   

zenon napisał/a:
...Islandczycy sa obecnie najdluzej zyjacym obok Szwajcarow narodem Europy.
Myslisz ze wszyscy suplementuja witamine D i chodza na solarki?...


Zenek to pewnie dlatego, ze nie jedza zupelnie ryb! :P
Te tluszcze nienasycone to jednak jest trucizna! :P
.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 11:02   

grizzly napisał/a:
Zenek to pewnie dlatego, ze nie jedza zupelnie ryb! :P
Te tluszcze nienasycone to jednak jest trucizna! :P .

jedzą ryby, jedzą ssaki morskie i jedzą sporo baraniny z pierwszego sortu
wystarczy sobie popatrzeć co mają na talerzach podczas Thorablot 8)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 11:48   

zenon napisał/a:
Ale stary, w przyrodzie wystepuja nie tylko skrajnosci. Sa rowniez stany przejsciowe.

Miedzy:
150g bialka, 100g wegli i tluszczu "jak dla kota"
oraz
100g bialka, do 50g wegli i tluszczu 300g = "od pytona"

Jest wiele wiele innych mozliwosci.
serio.

zenon a czy ja twierdzilem gdzies ze nie ma mozliwosci? bo nie kumim co przez ta wypowiedz chciales powiedziec... :)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 12:04   

zbiggy napisał/a:
omega 3 w dużych ilościach osłabiają działanie układu odpornościowego (PUFA stosowane żeby łagodniej przyjmowały się przeszczepy, jednocześnie zwiększone występowanie nowotworów) więc z tymi eskimosami może być coś na rzeczy,

ja czytalem kilka badan mowiacych zupelnie cos innego. Duze ilosci tam to bylo okolo 3-4 gram epa i dha razem wziete i leczylo skuteczie depresje i dzialalo anty zapalnie i poprzez to antyrakowo.

Natomiast jesli chodzi o przeszczepy to rez mi sie obilo o uszy omega-6 a nie omega-3 i to ma chyba senes bo to wlasnie nadmier omega-6 w diecie jest powiazany z nowotworami. Tak czy owak badania maja rozne wyniki i dlatego zabardzo im nie mozna wierzyc, zawsze dla mnie najwazniejszym jest slowo Westona Price i jego badania.

Tomtom nie robilem takich badan wiec tobie nie odpowiem na pytanie ale moja dieta podobna jest do diet polnocno amerykanskich indian (z wykluczeniem slodkich ziemniakow i kukurydzy itp) , masajow i momentami eskimosow wiec prawdopodobnie nie mam zadnych problemow.

200g bialka to zaledwie kilogram miesa, kilo surowego miecha to nie jest zadna wielka porcja.
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 13:52   

gudrii napisał/a:

zenon /../ nie kumim co przez ta wypowiedz chciales powiedziec... :)


nie pamietam, ale na pewno mialem racje 8)
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 14:23   

dobra, pochwaliłem trochę weganizm, ale przejdźmy to meritum -
Going veggie shrinks the brain
można zaraz napisać, że z B12 sprawa ma się inaczej
no dobra, nawet jeśli przyjąć tę hipotezę to jest znacznie solidniejszy argument wskazujący, że to właśnie na padlinie, mózgach, szpiku (oczywiście surowych, jakby kto miał jakieś wątpliwości) urósł człowiekowi mózg, a później zaczął się kurczyć jak wprowadzał swoje "nowinki żywieniowe" (w neolicie)
P.S. tomtomie, przypominam Ci, że Atkins ma się do tego paleolitycznego żywienia zupełnie nijak
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 14:35   

Znalazlem u siebie na dysku:

"with three generations of vegertarian higienists" Dr Bass
http://www.sendspace.com/file/kh0trh
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 14:46   

spora części ludzi stosujących rawapaleodiet wcześniej próbowała wegetarianizmu, weganizmu, frutarianizmu, itd. niektórzy byli na wege- wiele wiele lat
bo rzeczywiście pozytywy były w porównaniu do cywilizacyjnego żarcia
część osób po przejściu z obrobionego term. mięsa na wege odczuło zmianę na lepsze - to jest bezsporne
ale... no właśnie, po pewnym czasie pojawiały się inne problemy (niektórzy musieli na nie czekać nawet 10 lat)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
 
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 16:00   

zenon napisał/a:
gudrii napisał/a:

zenon /../ nie kumim co przez ta wypowiedz chciales powiedziec... :)


nie pamietam, ale na pewno mialem racje 8)

poprzewracalo sie w glowie... ;)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 16:29   

To, że większość wegetarian nie suplementuje B12, a nawet spora grupa wegan tego nie robi, to sprawa od dawna wiadoma. Zaniżają statystyki. Degeneracja ośrodkowego układu nerwowego to akurat mały problem, bo w statystykach nie wyjdzie, gorzej że od tego im homocysteina skacze i dostają miażdżycy.

I sorki, ale naprawdę nie interesuje mnie, co 100 000 lat temu robił mój przodek że mu mózg urósł. Najprawdopodobniej urósł, bo zabijał innych moich przodków, więc ci z większym mózgiem najzwyczajniej mieli większe szanse zabicia większej ilości ludzi. Ale to nie znaczy, że ja teraz mam ludzi zabijać, sorki.

Cytat:

Islandczycy sa obecnie najdluzej zyjacym obok Szwajcarow narodem Europy.
Myslisz ze wszyscy suplementuja witamine D i chodza na solarki?


Jedzą duże ilości surowych albo półsurowych ryb. Oznacza to po pierwsze gigantyczne dawki omega 3, co samo w sobie może spokojnie średnią życia kopnąć o 5-10 lat dla narodu, po drugie - całkiem spore dawki witaminy D.

Co do Eskimosów, naprawdę nie interesują mnie dywagacje jakiegoś pojedynczego gościa, który swoją opinię opiera na tym, że ludzie "lepiej się czują". No trudno, żeby czuli się gorzej, skoro pokonują dziennie nawet 20 krotnie większą odległość niż sąsiedzi tego obserwatora. Dla mnie liczą się efekty mierzalne w laboratorium.

Aha, kości "starożytnych" Eskimosów były przebadane. Wyniki potwierdziły to, co mówiłem wcześniej.

@are, no sorki, ale są też inne czynniki, nie tylko słońce, które wpływają na takie a nie inne zachowanie i wygląd ludzi.
 
 
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 17:17   

Cytat:
Aha, kości "starożytnych" Eskimosów były przebadane. Wyniki potwierdziły to, co mówiłem wcześniej.


zródła, linki ?
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
 
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 17:33   

tomtom napisał/a:
...Co do Eskimosów...


Masz racje, ze umieraja jak "muchy".

Taka prawda, ze przecietny Amerykanin czy Japoniec
na Okinawie, co to zyje w "wioskach dlugowiecznosci"
pod platna opieka lekarska, bije na "leb i podgardle"
dlugosc zycia "naturszczyka eskimosa"! 8)
.
 
 
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 19, 2009 20:07   

Waldek B napisał/a:
Cytat:
Aha, kości "starożytnych" Eskimosów były przebadane. Wyniki potwierdziły to, co mówiłem wcześniej.


zródła, linki ?


wiedza powszechna, spytaj dowolnego archeologa

albo googlnij eskimos osteoporosis archaeological
 
 
zbiggy 
Genotypowy Troll


Pomógł: 28 razy
Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 1273
Wysłany: Śro Kwi 22, 2009 04:43   

gudrii napisał/a:
ja czytalem kilka badan mowiacych zupelnie cos innego. Duze ilosci tam to bylo okolo 3-4 gram epa i dha razem wziete i leczylo skuteczie depresje i dzialalo anty zapalnie i poprzez to antyrakowo.


3 gramy to duże ilości? dla kogo? miałem na myśli naprawdę duże ilości.

gudrii napisał/a:

Natomiast jesli chodzi o przeszczepy to rez mi sie obilo o uszy omega-6 a nie omega-3 i to ma chyba senes bo to wlasnie nadmier omega-6 w diecie jest powiazany z nowotworami.



jak to tam jest tego nikt nie wie na 100%, ja zacytuję taki kawałek ze strony Barry Grovesa o tłuszczach wielonienasyconych zwanych dalej PUF i raku:
http://www.second-opinion...and_cancer.html

najpierw jest o tych olejach które chronią przed odrzuceniem nerki po przeszczepie, a potem:

"Wayne Martin opowiada historię która sugeruje jak bardzo rakotwórcze są PUFs. W 1930 w USA 80% mężczyzn było palaczami a zawartość smoły w papierosach była znacznie wyższa niż dzisiaj. W tamtym czasie śmiertelność z powodu raka płuc była bardzo niska. W 1955 lekarze zdecydowali, że PUFs są dobre jeżeli chodzi o właściwości ochronne przed chorobami serca. To od tego czasu liczba ofiar raka płuc wzrosła tak dramatycznie. Do 1980, chociaż liczba palących Amerykanów spadła do 30%, jedzono 3 razy więcej PUFs - i było 60 razy więcej przypadków śmierci na raka płuc.

W 1990, Martin kontaktował się z biurem Newsholme'a w Oxfordzie, ale w tym czasie Newsholme był już na emeryturze. Martin rozmawiał z jego następcą i dowiedział się, że wciąż leczą schorzenia autoimmuniczne za pomocą PUFs. W tym czasie używano już tranu. Doktor powiedział, że powód dla którego wybrano tran był taki, że stopień blokowania układu odpornościowego zwiększał się wraz ze stopniem nienasycenia a tran był o wiele bardziej nienasycony niż olej słonecznikowy. Martin zapytał doktora, dlaczego nie rozmawia się na temat wywoływania raka przez PUF. Doktor odpowiedział, że gdyby zaczął ten temat, zostałby wyrzucony z Oxfordu."
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Kwi 22, 2009 19:17   

tomtom napisał/a:
Waldek B napisał/a:
Cytat:
Aha, kości "starożytnych" Eskimosów były przebadane. Wyniki potwierdziły to, co mówiłem wcześniej.


zródła, linki ?


wiedza powszechna, spytaj dowolnego archeologa

albo googlnij eskimos osteoporosis archaeological


dziwne... będę jutro goglował

...ale z tego co pomnę u Westona były opisy zupełnie odwtrotne, tzn super mocne zęby i kości, mogli dla popisu np nosić w swoich masywnych szczękach ciezary po kilkanaście/kilkadziesiąt kilo itp
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Kwi 22, 2009 19:23   

Smutne w sumie, jak niektórzy wyszarpią z jakiejś jednej prywatnej stronki jeden, kompletnie oderwany od rzeczywistości fragment - ale za to fragment pasujący im do światopoglądu - i go powtarzają jak świętą mantrę.

Gwoli wyjaśnienia - za epidemię raka faktycznie uważa się zwiększenie spożycia wielonianasyconych kwasów tłuszczowych, ale tych z grupy omega 6, których w Ameryce (i w Europie pewnie też) jada się faktycznie kilka razy więcej. Pozytywne działanie mają omega 3, których z kolei jada się teraz o wiele mniej niż xx lat temu.

Hint - stosunek omega 3 do omega 6 dla mieszkańca USA wynosi teraz nawet 1:40, podczas gdy dla Eskimosów oscylował zapewne w granicach 4:1. Różnica bywa 160krotna.

No ale zarówno omega 3, jak i omega 6 to PUFA (PolyUnsaturated Fatty Acids), a skoro na prywatnej stronce ktoś gdzieś kiedyś napisał że jakieś PUFA zwiększają zapadalność na raka, to po co wnikać głębiej... jeszcze światopogląd się zawali i co będzie :(

tia, wiem, jestem złośliwy, ale trafia mnie jak widzę takie "mądrości", które mogą komuś krzywdę zrobić.
 
     
zbiggy 
Genotypowy Troll


Pomógł: 28 razy
Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 1273
Wysłany: Śro Kwi 22, 2009 19:33   

tomtom napisał/a:

No ale zarówno omega 3, jak i omega 6 to PUFA (PolyUnsaturated Fatty Acids), a skoro na prywatnej stronce ktoś gdzieś kiedyś napisał że jakieś PUFA zwiększają zapadalność na raka, to po co wnikać głębiej... jeszcze światopogląd się zawali i co będzie :(


no to jak się nie podoba stronka prywatna, to dawaj linki do państwowych :)

nie twierdzę, że n-3 w rozsądnych ilościach (typu porcja ryby czy łycha tranu) będzie miała negatywny wpływ na zdrowie (sam mam stale butlę tranu w lodówce i ostro z niej pociągam)
w końcu dostały nazwę "niezbędne" dla jakiegoś powodu.

ale zapewne po przeszczepach stosowane są nieco inne dawki.

W składzie tkanki tłuszczowej człowieka PUFA to naprawdę niewielki odsetek (najwięcej jest MUFA, potem SFA i jeżeli to może być jakąś wskazówką to nie trzeba a nawet nie należy łoić PUFA szklankami.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Kwi 22, 2009 19:45   

Sprawdź sobie w MedLine wpływ kwasów PUFA z grupy omega - 3 podawane podczas różnych schorzeń, tego naprawdę jest dużo, bardzo dużo. Powiedziałbym, że na tyle dużo, iż to właśnie niedobory omega 3 podejrzewa się za powodowanie sporej części schorzeń cywilizacyjnych.

Nawiązując do tematu postu - weganie często mają zły stosunek omega 3 do 6, w zasadzie nawet gorszy niż wszystkożercy czy wegetarianie. Wynika to z tego, że ich dieta to często typowa dieta zachodnia ale pozbawiona składników odzwierzęcych, a te roślinne składniki które są do kupienia w "zwykłym" sklepie bardzo często mają ogromną przewagę omega 6 nad omega 3. To oraz braki B12 (ewentualnie witaminy D w krajach gdzie nie ma słońca, a je się bardzo dużo ryb) uważa się za główne przyczyny problemów ze zdrowiem, które czasem dotykają wegan.

Z kolei Japończycy mają jeden z najwyższych (czyt. najlepszych) stosunków omega 3 do omega 6. Chyba nie muszę się rozpisywać o ich długowieczności.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 07:35   

Z Westona http://gutenberg.net.au/ebooks02/0200251h.html#ch5

Cytat:
In his primitive state he has provided an example of physical excellence and dental perfection such as has seldom been excelled by any race in the past or present.


Cytat:
One does not get a conception of the magnificent dental development of the more primitive Eskimos simply by learning that they have freedom from dental caries. The size and strength of the mandible, the breadth of the face and the strength of the muscles of mastication all reach a degree of excellence that is seldom seen in other races. This is typically illustrated in Fig. 9. I was told that an average adult Eskimo man can carry one hundred pounds in each hand and one hundred pounds in his teeth with ease for a considerable distance. This illustrates the physical development of other parts of the body as well as the jaws, and suggests that the exercising of the jaws is not the sole reason for their very fine teeth, since the superb development of the musculature includes all parts of the body.


Czyżby Weston naciągał fakty do swoich teorii a inne pomijał jak np Ancel Keys ?

[ Dodano: Czw Kwi 23, 2009 08:46 ]
sprzeczności ciąg dalszy

http://en.allexperts.com/...291/Eskimos.htm

Cytat:
Anthropology - Eskimos

--------------------------------------------------------------------------------
Expert: John Shea - 10/3/2005

Question
John,

did the eskimos have fire before the europeans arrived? did they cook food? use for heat?

did they have any vegtables? How did they stay healthy on meat only diet?

thank you,
richard


Answer
Dear Richard
They did indeed have fire long before Europeans arrived. Earliest traces of fire in the Arctic New World date to at least 10,000 years ago and much older in the parts of Siberia from which Eskimos (who prefer to be called Inuit, actually) migrated.
They did cook food, as indicated by numerous burned bones from Arctic archaeological sites. Presumably they also used it for heat, light, anti-predator defense, as well as to smoke meat and help dry/tan leather.
The arctic is very poor in vegetal resources, so the traditional Inuit diet was heavily meat-dependent. They did collect some plants, however, and often they would eat the partly digested stomach contents of herbivores that they killed.
The Inuit had a lot of health problems when Europeans encountered them, the most virulent of which was probably tuberculosis. In general, though, their skeletons suggest people who were in excellent health, partly from a sound diet (few sugars, lots of fat from fish sources) and from regular exercise in the course of their daily foraging activities.
Sincerely,
John Shea


[ Dodano: Czw Kwi 23, 2009 08:51 ]
http://www.springerlink.c...77343542t1t82n/

Cytat:
Summary Study of two Paleo-Eskimo skulls found in a necropolis on St-Lawrence Island (Alaska), including radiography and histological examination, revealed the following features. One of the skulls showed a perforation with remodelled borders, considered to be due to trauma and secondary infection. The other showed areas of osteolysis characteristic of a malignant tumor (probably carcinomatous metastasis rather than myeloma).
These cases illustrate the advantage of using various methods of investigating bone pathology, particularly microradiography, in skeleton paleopathology.


[ Dodano: Czw Kwi 23, 2009 08:55 ]
http://www.paleodiet.com/lindeberg/

Cytat:

Some data indicate higher bone mass in ancient human skeletons, although osteoporotic fractures are commonly found in archeological Eskimo skeletons.


[ Dodano: Czw Kwi 23, 2009 09:07 ]
http://www.beyondveg.com/...terview2z.shtml

Cytat:
Conflicts between paleo/anthropological
vs. biochemical/epidemiological evidence


What about the contention that high-protein diets promote calcium loss in bone and therefore contribute to osteoporosis?

The picture here is complex and modern studies have been contradictory. In experimental settings, purified, isolated protein extracts do significantly increase calcium excretion, but the effect of increased protein in natural foods such as meat is smaller or nonexistent.[150] Studies of Eskimos have shown high rates of osteoporosis eating an almost all-meat diet[151] (less than 10% plant intake[152]) but theirs is a recent historical aberration not typical of the evolutionary Paleolithic diet thought to have averaged 65% plant foods and 35% flesh.* Analyses of numerous skeletons from our Paleolithic ancestors have shown development of high peak bone mass and low rates of bone loss in elderly specimens compared to their Neolithic agricultural successors whose rates of bone loss increased considerably even though they ate much lower-protein diets.[153] Why, nobody knows for sure, though it is thought that the levels of phosphorus in meat reduce excretion of calcium, and people in Paleolithic times also ate large amounts of fruits and vegetables[154] with an extremely high calcium intake (perhaps 1,800 mg/day compared to an average of 500-800 for Americans today[155]) and led extremely rigorous physical lives, all of which would have encouraged increased bone mass.[156]
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 17:10   

No tak, z wątku o wegetarianizmie zrobił się o Eskimosach...

Pierwsza rzecz, jeśli chodzi o stan uzębienia czy stan kości, jednak nie będę polegał na opowieściach przy ognisku, wolę analizę archeologiczną kości i zębów zachowanych w wykopaliskach.

Dla przykładu, szympansy, których dieta to niemal wyłącznie węgle, nie mają próchnicy w ogóle - na 40 przebadanych czaszek tylko w jednej znaleziono dziurę. Jednak po przejściu tych małp na "naszą" dietę, próchnica zaczyna szaleć. Wcale bym się więc nie zdziwił, gdyby Eskimosi nie mieli ani jednego przypadku próchnicy. Ale osteoporozę mieli i to galopującą.

Nie rozumiem, czego ma dotyczyć fragment o czaszce Eskimosa, który umarł na raka.

Nie rozumiem też, czemu wklejasz ten fragment:

Cytat:

Some data indicate higher bone mass in ancient human skeletons, although osteoporotic fractures are commonly found in archeological Eskimo skeletons.


Uczciwość nakazuje Ci wkleić coś, co potwierdza moje słowa? Czy po prostu go nie zrozumiałeś? :D

Tłumaczę - sporo danych wskazuje na to, że ludzie pierwotni mieli znacznie większą masę kości niż my, chociaż w przypadku Eskimosów bardzo często znajduje się w wykopaliskach kości połamane na skutek ostrej osteoporozy.

Cytat:
Analyses of numerous skeletons from our Paleolithic ancestors have shown development of high peak bone mass and low rates of bone loss in elderly specimens compared to their Neolithic agricultural successors whose rates of bone loss increased considerably even though they ate much lower-protein diets.


Słowa nie ma o Eskimosach, ale poruszono ciekawe zagadnienie. Przodkowie wędrowni (paleolit) mieli mocniejsze kości, niż przodkowie osiadli (neolit). Nie wiem, czemu tak mocno o tym dyskutują - sprawa jest przecież dziecinnie prosta - chociaż z tego co widzę, 2 z 3 czynników wzięto pod uwagę.

Głównym czynnikiem wpływającym na stan kości jest aktywność fizyczna. Ludy wędrowne zawsze będą miały mocniejsze kości niż osiadłe, czasem nawet duuuuużo mocniejsze, niemal bez względu na dietę. Starczy porównać kości informatyka i sportowca, różnice są kolosalne. Druga sprawa, w neolicie zaczęto już okrywać ciała, co blokowało syntezę witaminy D. Trzecia rzecz, bardzo silna konsumpcja owoców i warzyw, tego się na początku nie hodowało tylko zbierało. Surowych owoców i warzyw. Wszystkie kapustopodobne (np legendarny już jarmuż) mają gigantyczne wręcz ilości wapnia.

Sprawę "blokowania wydalania" przez fosfor w mięsie można między bajki włożyć, vide badania nt wydalania wapnia przez ludzi na diecie Atkinsa.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 17:28   

Cytat:
Nie rozumiem, czego ma dotyczyć fragment o czaszce Eskimosa, który umarł na raka.


Były teorie (Stefanson) mówiące, że eskimosi raka nie znali.

Cytat:
Uczciwość nakazuje Ci wkleić coś, co potwierdza moje słowa?


No jak najbardziej.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 19:29   

No, spróbuję może podsumować moje wnioski na temat diety paleolitycznej i diety Eskimosów:

Ludzie pierwotni epoki jedzenia dużych ilości białka nie byli zdrowi DZIĘKI wysokiej zawartości białka w diecie. Oni byli zdrowi POMIMO tej diety - a przyczyną były czynniki, które już wielokrotnie wymieniałem, jednym z nich jest oczywiście brak przetworzonych węgli (biały chleb, cukier, ziemniaki), możliwe że również brak zbóż (sprawa najbardziej dyskusyjna), ale głównie będzie to tryb życia - bardzo dużo słońca, bardzo dużo ruchu, selekcja naturalna etc.

Z czynników dietetycznych główną rolę grałyby tutaj w/w brak przetworzonych węgli (który jednak nie jest głównym czynnikiem), ale przede wszystkim brak tłuszczu nasyconego, brak tłuszczy trans, duże ilości kwasów omega 3, duże ilości surowych warzyw i owoców.

Te wszystkie czynniki u ludzi żyjących współcześnie, bez ruchu etc powodują poprawę stanu zdrowia, podczas gdy zwiększanie ilości białka, zwłaszcza zwierzęcego, w każdym badaniu powodowało pogorszenie (zdrowia, nie samopoczucia - samopoczucie często się poprawiało). I póki nie zostanie opublikowane jakieś badanie, które potwierdza bądź zaprzecza tezie o wpływie białka zwierzęcego nie gotowanego, proponuję odwiesić temat, a skupić się w tym wątku na wegetarianizmie.

//edit

zapomniałem, kolejny bardzo ważny czynnik to dużo mniejsza ilość kalorii u plemion wędrownych epoki paleo, oni nie jedli wtedy, kiedy chcieli, ale wtedy, gdy przypadkiem coś znaleźli / upolowali.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Kwi 23, 2009 23:48   

tomtom napisał/a:
...zapomniałem, kolejny bardzo ważny czynnik to dużo mniejsza ilość kalorii u plemion wędrownych epoki paleo, oni nie jedli wtedy, kiedy chcieli, ale wtedy, gdy przypadkiem coś znaleźli / upolowali...

Brawo! Dobrze, ze o tym napisales.
To jest bardzo wazne!

Ja bym to dal na pierwsze miejsce. 8-)

Tomtom, bardzo milo mi sie "Ciebie czyta" 8-)
.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Kwi 24, 2009 04:19   

grizzly napisał/a:
Brawo! Dobrze, ze o tym napisales.
To jest bardzo wazne!
Ja bym to dal na pierwsze miejsce. 8-)

rozumiem, grizzly, że Ty też jesz co parę dni i najadasz się na full? a do tego masz okresy głodówkowe, okresy "lean meat and rabbit starvation", itd.? 8-)
"Can you walk the walk?" :viva:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6940

Wysłany: Wto Lip 07, 2009 07:55   

tomtom napisał/a:
No, spróbuję może podsumować moje wnioski na temat diety paleolitycznej i diety Eskimosów:

Zacznijmy podsumowanie od fundamentu.
Nie od autorytetów, tylko od tego, co się da policzyć i sprawdzić.
Zakładając, że tamci ludzie nie byli kurduplami z 1,2 m wzrostu i nie mieli samochodów ale nieustannie przemieszczali się piechotą w poszukiwaniu uciekającego jedzenia, to ich dzienne zapotrzebowanie kaloryczne wynosiło ze 3 tys. kcal.
Nie mieli żadnych wysokowydajnych roślin uprawnych, takich jak zboża, kasze, ziemniaki oraz inne bulwy i warzywa. Zatem, pomijając rzadko występujące orzechy i nasiona, jedynym liczącym się źródłem węglowodanów mogły być dzikie owoce i czasem miód.
Nawet chude mięso z dzikich zwierząt zawiera połowę tłuszczu w stosunku do białka, a oni wszelki tłuszcz zjadali z upodobaniem i niczego nie marnowali, tak jak dzisiaj.
W epoce przedidustrialnej rozrodczość zawsze wyprzedzała dostępność pożywienia, zawsze brakowało tego pożywienia i w związku z tym oni nic nie marnowali.
Praktycznie jedynym źródłem białka i tłuszczu były zwierzęta oraz nasiona i orzechy, ponieważ owoce prawie nie zawierają białka i tłuszczów. Przeciętne dzikie owoce zawierają najwyżej 10% przyswajalnej fruktozy i glukozy.
Zakładając, że wg WHO potrzebowali minimum 0,8g białka na kg masy ciała, to przy 60 kg masie zużywali 50g białka i było w tym 25 g tłuszczu, suma energii z tego wynosiła 50x4 + 25x9 = 425kcal. To jest mniej więcej tyle tłuszczu, ile współcześnie jedzą ludzie w najbiedniejszych krajach: Bangladeszu i Angoli.
Reszta, 2575 kcal musiałaby pochodzić z owoców. Liczmy dokładnie, fruktoza i glukoza mają najwyżej 3,9 kcal/g. Codziennie musieliby zjadać 660 g cukrów prostych.
Codziennie musieliby zjadać ponad 6,5 kg dzikich owoców.
Naciągając hipotezę jak gumę od majtek załóżmy, że tym biegającym nieustannie po okolicy ludziom wystarczała ilość energii zalecana dla współczesnych siedzących kobiet
tzn. 2400 kcal. Odjąwszy 425kcal z mięsa otrzymujemy 1975 kcal z cukrów, których musiało być 506g.
Jak by nie liczył, żywiąc się 10 tys. lat temu wegetariańsko, musieliby zjadać conajmniej 5kg owoców codziennie, przez całe swoje dorosłe życie.
Nie przez miesiąc jak podczas wczasów na Jamajce, ale trzydzieści parę lat.

Proszę się tak żywić tylko przez rok i opowiedzieć nam potem o swoich doznaniach.
Ale bez ściemy, dokładnie tak, co najwyżej dopychając miodem od czasu do czasu.
Nie jedząc białka sojowego, pieczywa, kasz, makaronów, ziemniaków, warzyw, nie pijąc żadnego alkoholu. Jedyny dozwolony sposób na nastrzelanie się, to zjedzenie dużej ilości fermentujących owoców i zapijanie tego wodą, jak u renifera.

Dokładnie tak, przez cały rok. Czy podejmie Pan rękawicę?

Tutaj każdy z nas zaleca to, co sam sprawdził na sobie, bo nie wierzymy autorytetom. Wielu z nas sprawdziło również te owoce i warzywka.
Pozdrawiam
JW
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 00:32   

O, post do mnie napisany, ale chyba po tym, jak na jakiś czas znikłem z netu.

Jest w nim jeden GIGANTYCZNY błąd. Nie mam pojęcia, jak ktoś może aż tak duży błąd zrobić, nie chciałbym tutaj sugerować złej woli...

otóż - nie, jedynym źródłem białka NIE są nasiona i ryby. Nie są nim także owoce.

To tajemnicze źródło białka, o którym "zapomniał" wspomnieć kolega powyżej, to.... warzywa. Małpy w środowisku naturalnym nic innego nie robią, tylko jedzą pędy roślin. Kilogram dostarcza 50% białka dla dorosłego, dużego człowieka, dla małego małpoluda zapewni niemal całość. Taki np goryl praktycznie w ogóle nie zjada nasion czy ryb, z produktów odzwierzęcych zdarza mu się raptem czasem jakiegoś owada wciągnąć, nie stanowi to więcej jak 2% jego diety.

nie ogarniam takiej metody utrudniania sobie życia - jakieś obłędne kalkulacje, wyliczanie masy fruktozy, glukozy, z tego wyciąganie średniej, przeliczanie na masę białka... jezusmaria...

nie prościej powiedzieć "12 bananów dziennie i kilogram warzyw"?


Oczywiście wszystko zmieniło się wraz z epoką lodowcową, ale... czemu w ogóle te dyskusje mają służyć? Dla mnie istotne jest, czy dana dieta jest zdrowa czy nie. Póki co badania naukowe (jedyne badania naukowe, jakie przeprowadzono) gwarantują, że na diecie zbliżonej do tej, jaką mają goryle, ryzyko zgonu z powodu raka czy miażdżycy praktycznie nie istnieje, do tego taką dietę mają najlepsi sportowcy na świecie.

I po co tutaj tworzyć jakieś teorie, wciągać człowieka prehistorycznego... nie interesują mnie przodkowie, to, że w ich zwyczaju było gwałcenie dzieci, nie znaczy że ja też mam tak robić.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 10:52   

tomtom napisał/a:

Póki co badania naukowe (jedyne badania naukowe, jakie przeprowadzono) gwarantują, że na diecie zbliżonej do tej, jaką mają goryle, ryzyko zgonu z powodu raka czy miażdżycy praktycznie nie istnieje, do tego taką dietę mają najlepsi sportowcy na świecie.


Badania naukowe pokazują, że na wegetarianizmie organizm ma niedobory wielu składników. Jeżeli chcesz eksperymentować na własnym zdrowiu, to ryzykuj, ale my tego nie chcemy robić. Pożywienie człowieka musi zawierać zarówno, mięso, tłuszcze jak i warzywa.
 
     
alejasienieznam 

Wiek: 29
Dołączył: 13 Maj 2009
Posty: 340
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 11:19   

tomtom napisał/a:
do tego taką dietę mają najlepsi sportowcy na świecie.


Wyobrażam sobie Phelpsa, który próbuje wcisnąć 12k kalorii w postaci pędów bambusa :pada:
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 12:03   

Właśnie sprawdziłem, co jada Simon Amman, najlepszy skoczek świata - kluski okraszane skwarkami i żółtym serem.
Justyna Kowalczyk jada 6 tys. kcal - pieczywo, czerwone mięso, musli, jajecznice z 4-5 jaj, sporo czerwonego wina.
Małysz jada dużo wołowiny, drobiu i ryb (szczególnie surowych!).
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 12:23   

tomtom napisał/a:

Małpy w środowisku naturalnym nic innego nie robią, tylko jedzą pędy roślin.

I siedzac na termitierach, pedami roslin wyciagaja termity i je zjadaja jako zrodlo bialka. Jak ktos chce malpowac malpy, to jest jego wybor.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 14:25   

@piotr - powodzenia w znalezieniu chociaż jednego niedoboru w moim wegańskim organizmie. Swego czasu miałem dość silny niedobór witaminy D, ale to kwestia trybu życia - informatyk spędzający całe dnie przed kompem raczej nie ma za dużo słońca.

@alejasienieznam - wiesz, jeśli będę chciał zostać phelpsem, pomyślę co z tym zrobić. Na razie chcę po prostu zdrowo i długo żyć, tutaj jedyna dieta w której wykazano faktyczne zniwelowanie ryzyka chorób cywilizacyjncyh to ta stosowana przeze mnie, a wyczyn sportowy interesuje mnie co najwyżej w bieganiu, gdzie spokojnie sobie radzę na czystych węglach (4-5k kcal dziennie z węgli to naprawdę nie jest dużo).

@Hannibal - sorki, ale "sportowe" osiągi skoczków, których jedyna praca polega na podkurczeniu i wyprostowaniu nóg, niespecjalnie do mnie przemawiają. To trochę tak, jakbyś zachwycał się dietą sportowca uprawiającego rzucanie lotkami do tarczy z 3 metrów.
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 14:32   Albert Beckles - czołowy kulturysta wegetarianin

WITAM :hug:



Trzy najcenniejsze wyniki podczas zawodowej kariery:

1985 Olympia - IFBB, 2nd ( w wieku 55 lat !!! przegrał tylko z Lee Haneyem 8 - krotnym zwycięzcą Olimpii ),
1977 Olympia - IFBB,LightWeight, 4th
1975 Olympia - IFBB, LightWeight, 3rd

Wszystkie kulturystyczne osiągnięcia BECKLES-a ( jest tego trochę ):
http://www.bodybuilders.com/albert.htm
http://translate.google.p...lla:pl:official
http://contest.bodybuilding.com/bio/857/

kilka słów o Albercie:
http://arnold-bodybuilding.com/albert-beckles
http://translate.google.p...lla:pl:official




Szereg fotografii BECKLES-a :
http://www.schwarzenegger.it/mro/beckles.html


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
Ostatnio zmieniony przez krzysztof2 Pon Mar 29, 2010 14:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 14:41   

tomtom napisał/a:
@Hannibal - sorki, ale "sportowe" osiągi skoczków, których jedyna praca polega na podkurczeniu i wyprostowaniu nóg, niespecjalnie do mnie przemawiają. To trochę tak, jakbyś zachwycał się dietą sportowca uprawiającego rzucanie lotkami do tarczy z 3 metrów.

Ja tylko podałem kilka przykładów, tak z ciekawości.
BTW - Kowalczyk nie jest skoczkiem ;)
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 19:02   

nie jest też na żadnej konkretnej diecie, zresztą sama siebie określiła jako - hmm, nie pamiętam, ale coś związanego z wsypywanie śmieci. Ot, po prostu jeszcze jedna osoba na jeszcze jednej "tradycyjnej polskiej" diecie.

@krzysztof2 - nie ma sensu wymieniać sportowców wegetarian/wegan, bo by pewnie miejsca zabrakło na serwerze. Nie ma to też chyba specjalnie związku z tematem, chociaż...
Ostatnio zmieniony przez tomtom Pon Mar 29, 2010 19:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 19:25   

Po pierwsze, nie ma sensu tutaj przywoływać sportowców, bo przecież istnieją inne sposoby niszczenia sobie zdrowia poza sportem.
Po drugie, dieta oparta na warzywach i owocach może pomóc w chorobie nowotworowej, ale w chorobie inaczej się postępuje a inaczej w zdrowiu. Z tego nie wynika, że chroni przed nowotworami. Może i rzeczywiście procent chorych na pewne choroby jest mniejszy wśród wegetarian, ale z drugiej strony po latach wywołuje niedobory wielu składników jak choćby żelazo, witamina B12.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 19:28   

Piotrx napisał/a:
dieta oparta na warzywach i owocach może pomóc w chorobie nowotworowej

oczywiście, że może pomóc, o ile jest surowa
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 21:24   

Cytat:
Po pierwsze, nie ma sensu tutaj przywoływać sportowców, bo przecież istnieją inne sposoby niszczenia sobie zdrowia poza sportem.


No tak na logikę kiedy jest większe prawdopobieństwo zdrowia organizmu, kiedy organizm jest silny i wytrzymały czy kiedy jest słabszy i szybciej się męczy. Piotrze lepiej niż uprawiać sport oglądać TV, to zdecydowanie nie zniszczy orgniazmu w takim stopniu jak sport :viva:

tomtom długo już jesteś weganem/wegetarianinem/latkowegeterianem ? Jakie masz skutki stosowania tej diety
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 23:15   

@Hannibal - nie, rak cofał się na diecie wegańskiej niskotłuszczowej co prawda pozbawionej produktów wysokoprzetworzonych (np bułek z białej mąki, białego cukru), ale w żadnym wypadku nie była to dieta czysto "raw". Zwykła dieta złożona z tego, co kupujesz w sklepie spożywczym, ale bez tłuszczu.

@iliq - ciężko mówić o skutkach na podstawie jednej osoby, bo np gość z genami długowiecznej rodziny nawet na najgorszej diecie pożyje bardzo długo, gość ze zrypanymi genami padnie nawet na najzdrowszej diecie. Dla przykładu, chyba połowa najdłużej żyjących ludzi z ostatniego stulecia nałogowo paliła papierosy, czasem aż do śmierci w wieku 1++ lat.

Na wege jestem ponad 15 lat, dokładnie ile - nie wiem, bo szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy przechodziłem. Od jakiegoś czasu dieta wegańska. Efekty ciężko wyczuć, co jest wywołane dietą, a co np dojrzewaniem czy starzeniem się.

Z plusów - jako dzieciak nie byłem w stanie przebiec kilkuset metrów, żeby nie mieć stanów zapalnych kolan, biegałem na w-f najgorzej z całej klasy. Jakiś czas po przejściu na wege odkryłem, że mogę biegać bez problemu, co więcej, większość znajomych zostawała daleko w tyle. Teraz, w wieku 35 lat, wróciłem do biegania, może 30 sekund na 200 metrów bez treningu sprinterskiego nie jest specjalnie powalającym wynikiem, ale przypuszczam że żaden z rówieśników ze starej podstawówki czy szkoły średniej nie byłby w stanie zrobić nawet 35. Tfu, co ja gadam, 40.... Znikły bóle kości, które miałem przez całe dzieciństwo, znikły problemy z cerą, z alergiami, znikły potworne bóle brzucha które też miałem przez całe dzieciństwo.

Z minusów - kilka lat temu dość poważnie zachorowałem, przypuszczam, że główną przyczyną był niedobór witaminy D. Co prawda ta ta witamina nie zależy od diety, tylko od słońca, a ja kilka lat słońca unikałem jak ognia (raz, że nie wiedzieć czemu bałem się czerniaka, dwa że jako informatyk po prostu pracowałem w nocy), tak czy tak w efekcie miałem poziom prawie niewykrywalny. Oczywiście lekarze nie byli w stanie tego zdiagnozować. Nie wiem, czy w ogóle łączyć to w jakikolwiek sposób z dietą - fakt, że gdybym jadł 4 kg ryb tygodniowo, miałbym dość witaminy D z pokarmu, ale kto je 4 kg ryb w tydzień? Uzupełnienie witaminy D załatwiło praktycznie cały problem, ale dalej "coś" jest nie tak. Możliwe, że długotrwały niedobór doprowadził do jakiegoś przewlekłego schorzenia, możliwe, że po prostu się zestarzałem a chciałbym biegać jak 20 latek. Stary chłop dziwi się, że "tylko" 30 sekund ma na 200 metrów prawie bez treningu, gdy tymczasem 18 latek biegający 24 sekundy ma szansę na podium w mistrzostwach Polski.

Jak już mówimy o wegetarianizmie - jest parę rzeczy, na których trzeba przy tej diecie uważać, witamina B12, omega 3, jod. Ale to dotyczy w zasadzie każdej diety, wszędzie są niedobory "czegoś", np weganie to była jedyna badana grupa, która nie miała niedoboru kwasu foliowego.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 06:49   

tomtom napisał/a:
Jak już mówimy o wegetarianizmie - jest parę rzeczy, na których trzeba przy tej diecie uważać, witamina B12, omega 3, jod. Ale to dotyczy w zasadzie każdej diety, wszędzie są niedobory "czegoś", np weganie to była jedyna badana grupa, która nie miała niedoboru kwasu foliowego.

A co z koenzymami? L-karnityna, Q-10, biotyna?
Skąd duże ilości selenu, który ma działanie wybitnie antynowotworowe?
Witamina A?
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 07:34   

Witaminę A mogą brać z marchewki, papryki, pomidora, szparagów, brokuł, dyni, moreli, brzoskwiń, śliwek, arbuza + Beta-karoten z pierzgi. A ci mniej "surowi" (dopuszczający nabiał) mają sporo witaminy A w maśle.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 07:41   

Waldek B napisał/a:
Witaminę A mogą brać z marchewki, papryki, pomidora, szparagów, brokuł, dyni, moreli, brzoskwiń, śliwek, arbuza + Beta-karoten z pierzgi.

No to ja wiem. Tyle, że to jest beta-karoten, którego wartość biologiczna jest mizerna.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:08   

tomtom napisał/a:
I po co tutaj tworzyć jakieś teorie, wciągać człowieka prehistorycznego... nie interesują mnie przodkowie,

Idąc podobnym tokiem rozumowania można do silnika benzynowego lać olej napędowy. Jest przecież tańszy. Albo jeszcze lepiej olej roślinny - jakież to nowoczesne i ekologiczne! Olać konstruktorów, inżynierów, dziesiątki lat badań i rozwoju motoryzacji. Olać setki parametrów mających wpływ na pracę silnika. Po co przejmować się liczbami oktanowymi i tego typu bzdurami? Wystarczy znaleźć jeden, albo dwa modele silników, które przeżyją jakiś czas taki eksperyment i już można głosić wszem i wobec, jakie to jest dobre paliwo dla wszystkich silników.

tomtom napisał/a:
Póki co badania naukowe (jedyne badania naukowe, jakie przeprowadzono) gwarantują, że na diecie zbliżonej do tej, jaką mają goryle, ryzyko zgonu z powodu raka

Moja znajoma była przez wiele lat (15-20) wegetarianką. Próbowała w ten sposób wyleczyć się z mięśniaków macicy. Nie dość że nie wyleczyła mięśniaków i trafiła pod nóż, to jeszcze dorobiła się kandydozy i prawdopodobnie za jej przyczyną alergii na nabiał, jajka, czekoladę .... a także soję. W ten sposób zakończyła wega przygodę i wróciła do tłuszczu i mięsa - chyba jedynych rzeczy które jej w tej chwili nie uczulają.
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:09   

Nie wiem czy dobrze rozumiem, twierdzisz, że marchew i reszta zielska ma tylko beta karoten a witaminy A nie? Z tabel wynika, że zawierają i to i to.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:13   

Waldek B napisał/a:
Witaminę A mogą brać z marchewki, papryki, pomidora, szparagów, brokuł, dyni, moreli, brzoskwiń, śliwek, arbuza + Beta-karoten z pierzgi. A ci mniej "surowi" (dopuszczający nabiał) mają sporo witaminy A w maśle.


Aha rozumiem. Muszą zajadać się zimą i wiosną pędzonymi w szklarniach warzywami, albo napromieniowanym badziewiem nadesłanym nam z ciepłych krajów. Nie sądzę, żeby to wyszło im na zdrowie.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:17   

Waldek B napisał/a:
Nie wiem czy dobrze rozumiem, twierdzisz, że marchew i reszta zielska ma tylko beta karoten a witaminy A nie? Z tabel wynika, że zawierają i to i to.

Z których tabel?
http://www.nutritiondata....products/3026/2
po rozwinięciu masz czarno na białym, że marchew zawiera witaminę A w formie alfa- i beta-karotenu
retinol znajduje się tylko i wyłącznie w produktach zwierzęcych
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:20   weganizm

WITAM :hug:

Wszystkim adeptom weganizmu oraz już praktykującym polecam zapoznać się z tym - naprawdę warto :

"Jak zostać zdrowym weganinem" (Jack Norris)
http://www.rozanski.art.pl/vege/wegan.html
http://www.animal-liberation.pl/index.php?d=378

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:21   

Tylko pamiętajmy o jednym, mianowicie wielu wegan nie odżywia się tak z powodów zdrowotnych, a np światopoglądowych, religijnych, które stawiają ponad zdrowiem.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:22   

Hannibal napisał/a:
Waldek B napisał/a:
Nie wiem czy dobrze rozumiem, twierdzisz, że marchew i reszta zielska ma tylko beta karoten a witaminy A nie? Z tabel wynika, że zawierają i to i to.

Z których tabel?
http://www.nutritiondata....products/3026/2
po rozwinięciu masz czarno na białym, że marchew zawiera witaminę A w formie alfa- i beta-karotenu
retinol znajduje się tylko i wyłącznie w produktach zwierzęcych


a na naszej stronie dobrych dieci stoi inaczej 8/
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:27   

Waldek B napisał/a:
a na naszej stronie dobrych dieci stoi inaczej 8/

nie stoi inaczej
masz tam ilość beta-karotenu oraz ekwiwalent retinolu, czyli to, co tak naprawdę się liczy
cytat: "Amounts of vitamin A are measured in Retinal Equivalents (RE). One RE is equivalent to 0.001 mg of retinal, or 0.006 mg of beta-carotene, or 3.3 International Units of vitamin A."
http://en.wikipedia.org/wiki/Retinol
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:39   

Waldek B napisał/a:
Tylko pamiętajmy o jednym, mianowicie wielu wegan nie odżywia się tak z powodów zdrowotnych, a np światopoglądowych, religijnych, które stawiają ponad zdrowiem.


W Polsce to na pewno nie ze względów religijnych. Żadna religia nie zabrania jedzenia mięsa, w prost przeciwnie katolicka zaleca. Dla mnie to raczej ten cały weganizm jest religią.
Ostatnio zmieniony przez Piotrx Wto Mar 30, 2010 08:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:40   

Cytat:
Wątroba cielęca

Witamina A* [µg]: 21926

Beta-karoten [µg]: 160

* Witamina A (ekwiwalent retinolu) = retinol + beta-karoten

Dane zawartości składników na postawie badań IŻiŻ.



Cytat:
Marchew

Witamina A* [µg]: 1656

Beta-karoten [µg]: 9938

* Witamina A (ekwiwalent retinolu) = retinol + beta-karoten

Dane zawartości składników na postawie badań IŻiŻ.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
 
     
Waldek B 
Moderator


Pomógł: 51 razy
Dołączył: 06 Lip 2008
Posty: 3553
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:41   

Piotrx napisał/a:
Waldek B napisał/a:
Tylko pamiętajmy o jednym, mianowicie wielu wegan nie odżywia się tak z powodów zdrowotnych, a np światopoglądowych, religijnych, które stawiają ponad zdrowiem.


W Polsce to na pewno nie ze względów religijnych. Żadna religia nie zabrania jedzenia mięsa, w prost przeciwnie katolicka zaleca. Dla mnie to raczej ten cały weganizm jest religią.


No to mniej więcej miałem na myśli. Światopogląd, przekonania i wiara nad zdrowiem.
_________________
http://waldekborowski.deviantart.com/
Ostatnio zmieniony przez Waldek B Wto Mar 30, 2010 08:44, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 08:45   

Waldek -
rzeczywiście trochę poplątali na DD
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 14:57   

Hannibal napisał/a:
tomtom napisał/a:
Jak już mówimy o wegetarianizmie - jest parę rzeczy, na których trzeba przy tej diecie uważać, witamina B12, omega 3, jod. Ale to dotyczy w zasadzie każdej diety, wszędzie są niedobory "czegoś", np weganie to była jedyna badana grupa, która nie miała niedoboru kwasu foliowego.

A co z koenzymami? L-karnityna, Q-10, biotyna?
Skąd duże ilości selenu, który ma działanie wybitnie antynowotworowe?
Witamina A?


L-karnityna - jej stężenie MOŻE, ale nie MUSI spadać na diecie wegańskiej. Fakt, że zazwyczaj spada, ale faktem też jest, że jeśli dieta jest dobrze ułożona, poziom jest taki sam albo i wyższy jak w średniej populacji. Prawdopodobnie chodzi tu o dostarczenie w diecie odpowiedniej ilości metioniny.

q-10 - hgw, nie wnikałem w niego.

biotyna - na diecie wegańskiej stężenie biotyny we krwi jest paradoksalnie dużo wyższe, niż na klasycznej. Naukowcy nie wiedzą, dlaczego.

Selen - kwestia tego, w jakim regionie żyjesz. W Polsce gleby są dość ubogie, dlatego uzupełniam (można tabletką, można np orzechami brazylijskimi). W takich Chinach w niektórych regionach stężenie w glebie jest tak wysokie, że ludzie masowo chorują na zatrucie selenem. Na żadnej diecie złożonej z "miejscowych" polskich składników nie będziesz miał wystarczającej ilości selenu, na każdej diecie możesz uzupełniać bez tabletek towarami importowanymi, "naturalna" odmiana suplementacji wege to wspomniane orzechy brazylijskie, na diecie mięsnej - nie wiem jak, nie wnikałem.

witamina A - spożycie odzwierzęcej formy, retinolu, jest powiązane z bardzo wysokim wzrostem ryzyka nowotworów i chorób cywilizacyjnych, formy roślinnej na diecie wege nie brakuje, wprost przeciwnie.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 15:01   

Maad napisał/a:
tomtom napisał/a:
I po co tutaj tworzyć jakieś teorie, wciągać człowieka prehistorycznego... nie interesują mnie przodkowie,

Idąc podobnym tokiem rozumowania można do silnika benzynowego lać olej napędowy. Jest przecież tańszy. Albo jeszcze lepiej olej roślinny - jakież to nowoczesne i ekologiczne! Olać konstruktorów, inżynierów, dziesiątki lat badań i rozwoju motoryzacji. Olać setki parametrów mających wpływ na pracę silnika. Po co przejmować się liczbami oktanowymi i tego typu bzdurami? Wystarczy znaleźć jeden, albo dwa modele silników, które przeżyją jakiś czas taki eksperyment i już można głosić wszem i wobec, jakie to jest dobre paliwo dla wszystkich silników.


Problem w tym, że WSZYSTKIE dostępne badania jednoznacznie wykazują, że dobrze ułożona dieta wege to najzdrowsza dieta, jednocześnie WSZYSTKIE dostępne badania jednoznacznie wykazują, że spożycie mięsa i produktów odzwierzęcych jest jednym z najbardziej niezdrowych nawyków.



Cytat:

tomtom napisał/a:
Póki co badania naukowe (jedyne badania naukowe, jakie przeprowadzono) gwarantują, że na diecie zbliżonej do tej, jaką mają goryle, ryzyko zgonu z powodu raka

Moja znajoma była przez wiele lat (15-20) wegetarianką. Próbowała w ten sposób wyleczyć się z mięśniaków macicy. Nie dość że nie wyleczyła mięśniaków i trafiła pod nóż, to jeszcze dorobiła się kandydozy i prawdopodobnie za jej przyczyną alergii na nabiał, jajka, czekoladę .... a także soję. W ten sposób zakończyła wega przygodę i wróciła do tłuszczu i mięsa - chyba jedynych rzeczy które jej w tej chwili nie uczulają.


nie istnieje taka choroba, jak kandydoza. Internetowy mit. Jeśli ktoś ma przez kolegę z forum albo paralekarza zdiagnozowaną kandydozę, tak naprawdę ma zupełnie inną jednostkę chorobową.

nie jem nabiału, jajek, czekolady i soi. Nie dlatego, że mam na nie alergię, ale dlatego, że są albo niezdrowe, albo niesmaczne. Jeśli opierała swoją dietę na tych produktach, nic dziwnego, że chorowała. Dietę wege można ułożyć w sposób bardzo zdrowy, a może w sposób masakrujący organizm. Jeszcze raz powtarzam - wegetarianizm to nie jest dieta, tylko zbiór diet.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 15:06   

Hannibal napisał/a:
Waldek -
rzeczywiście trochę poplątali na DD


niekoniecznie. Karotenoidy to duża grupa substancji, beta karoten to tylko jeden z nich.

Co więcej, dostarczenie w diecie tylko jednego (np tabletki z beta karotenem) przy niskiej podaży pozostałych doprowadzi do objawów niedoboru karotenoidów - właśnie ich, a nie witaminy A. To one mają potencjał przeciwnowotworowy i ogólnie prozdrowotny.

Innymi słowy, rośliny mogą mieć od cholery i ciut ciut oznaczonej ogólnej witaminy A, odrobinkę tylko beta karotenu - i dalej nie będą miały ani grama szkodliwego retinolu.
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 15:57   

tomtom
Powiedz lepiej od razu, że odżywiasz się wege i suplementujesz się dodatkowo sztucznymi witaminami i mikroelementami, bo tak jest zdrowo i wszystko się wyjaśni.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 16:18   

No tak, kochana paralogika... odpowiedź masz w temacie o Gersonie.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 19:55   

tomtom napisał/a:
biotyna - na diecie wegańskiej stężenie biotyny we krwi jest paradoksalnie dużo wyższe, niż na klasycznej. Naukowcy nie wiedzą, dlaczego.

klasyczna to zwykła "shitówa", więc to nie dziwota
porównaj to z taką, gdzie jada się sporo surowych organów i żółtka
tomtom napisał/a:
Selen - kwestia tego, w jakim regionie żyjesz. W Polsce gleby są dość ubogie, dlatego uzupełniam (można tabletką, można np orzechami brazylijskimi). W takich Chinach w niektórych regionach stężenie w glebie jest tak wysokie, że ludzie masowo chorują na zatrucie selenem. Na żadnej diecie złożonej z "miejscowych" polskich składników nie będziesz miał wystarczającej ilości selenu, na każdej diecie możesz uzupełniać bez tabletek towarami importowanymi, "naturalna" odmiana suplementacji wege to wspomniane orzechy brazylijskie, na diecie mięsnej - nie wiem jak, nie wnikałem.

Nawet jak gleby są uboższe to organy takie jak nerki i jądra baranie zawierają tego selenu duże ilości.
tomtom napisał/a:
witamina A - spożycie odzwierzęcej formy, retinolu, jest powiązane z bardzo wysokim wzrostem ryzyka nowotworów i chorób cywilizacyjnych, formy roślinnej na diecie wege nie brakuje, wprost przeciwnie.

Nic nie jest powiązana. To jest Twój wymysł.
Powiązana jest z świetnym zdrowiem u wielu ludów, które odwiedził Weston Price.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 20:51   

WITAM :hug:

Nie ma potrzeby faszerować się" sztucznymi witaminami " oraz "zajadać się zimą i wiosną pędzonymi w szklarniach warzywami, albo napromieniowanym badziewiem nadesłanym nam z ciepłych krajów."

Łatwo robić sok z trawy pszenicznej , jęczmiennej lub jakiejkolwiek innej przez cały rok a wiosną nawet wczesną pełno jest już mniszek , młoda pokrzywa , babka i innea wszelaka zielenina ( dzika ).
http://www.dobradieta.pl/...p=119224#119224

Selen z orzechów brazylijskich kilka dziennie:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=92582#92582

W razie czego w okresie wiosenno - letnio - jesiennym samemu można przygotować sporo mineralno witaminowych zapasów:
http://www.surawka.republika.pl/O8.htm

Witamina d - dotyczy to większości "obywateli " naszej strefy ze względu na liche nasłonecznienie - istnieje szereg lamp - najskuteczniejszy sposób na pozbycie się niedoborów wit.D. w okresie słabego nasłonecznienia lub braku mozliwości przebywania "na zewnątrz" .

Dodatkowo łatwo można samemu znaleźć rolnika z okolicy z warzywkami ,owocami nawt organicznymi.

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:

Dodatkowo łatwo można samemu znaleźć rolnika z okolicy z warzywkami ,owocami nawt organicznymi.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 21:31   

Hannibal napisał/a:

klasyczna to zwykła "shitówa", więc to nie dziwota
porównaj to z taką, gdzie jada się sporo surowych organów i żółtka


Po co? Skoro mam znacznie wyższy poziom niż średnia, po co mam sobie głowę zawracać suplementacją? Skoro na diecie z dużą ilością surowych organów i żółtka ludzie umierają na raka, to może właśnie nadmiar biotyny ich wykańcza? A może nie umierają? Są na to jakieś dowody....? Jedyne dowody na dietę przeciwrakową jakie istnieją to te, które dotyczą weganizmu - i tego się będę trzymał.



Cytat:

Nawet jak gleby są uboższe to organy takie jak nerki i jądra baranie zawierają tego selenu duże ilości.


wiesz, chyba jednak wolę orzecha brazylijskiego. Z wielu różnych względów, łącznie z ceną i zawartością hormonów.

Cytat:

Nic nie jest powiązana. To jest Twój wymysł.
Powiązana jest z świetnym zdrowiem u wielu ludów, które odwiedził Weston Price.


No właśnie, "nauka" oparta na wspomnieniach jakiegoś gościa, który sobie gdzieś pojechał i napisał 2 zdania o tym, co sobie wymyślił.

Ja jednak wolę naukę opartą na ściśle kontrolowanych doświadczeniach z udziałem tysięcy osób oraz na fachowo przeprowadzonych badaniach statystycznych.
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 05:54   

tomtom napisał/a:
Skoro na diecie z dużą ilością surowych organów i żółtka ludzie umierają na raka, to może właśnie nadmiar biotyny ich wykańcza?

Pokaż mi tych, co podają na raka.
Chyba zaraz spadnę z krzesła :hah:
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 07:28   

tomtom napisał/a:

Ja jednak wolę naukę opartą na ściśle kontrolowanych doświadczeniach z udziałem tysięcy osób oraz na fachowo przeprowadzonych badaniach statystycznych.


Rozumiemy to, tylko dlaczego przemilczasz, że dłuższe przyjmowanie suplementów i witamin powoduje raka a ty musisz dożywotnio się suplementować na tej diecie? Czyżbyś czytał wyniki badań wybiórczo?
Ostatnio zmieniony przez Piotrx Śro Mar 31, 2010 07:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 12:21   

tomtom napisał/a:
nie istnieje taka choroba, jak kandydoza. Internetowy mit. J

to powiedz mi, skąd się biorą u niektórych osób wzdęcia i gazy po zjedzeniu, lub jeszcze lepiej wypiciu, dużej dawki prostych węgli? jaki to może być gaz? w jakim procesie biochemicznym z cukru powstaje duża ilość bezwonnego gazu? a skąd się bierze uczucie otępienia, podobne do lekkiego upojenia alkoholowego?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 16:50   

Hannibal napisał/a:
tomtom napisał/a:
Skoro na diecie z dużą ilością surowych organów i żółtka ludzie umierają na raka, to może właśnie nadmiar biotyny ich wykańcza?

Pokaż mi tych, co podają na raka.
Chyba zaraz spadnę z krzesła :hah:


weź dowolne badanie statystyczne, w którym porównuje się zachorowalność na raka z konsumpcją mięsa czy jajek.

A, sorki, zapomniałem... jeśli zwierzę było ubite o pełni księżyca, to jego mięso już nie jest szkodliwe...
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 16:53   

Piotrx napisał/a:

Rozumiemy to, tylko dlaczego przemilczasz, że dłuższe przyjmowanie suplementów i witamin powoduje raka a ty musisz dożywotnio się suplementować na tej diecie? Czyżbyś czytał wyniki badań wybiórczo?


przyjmowanie witamin i suplementów NIE powoduje raka. Nie ma żadnych badań, które by o tym świadczyły - a wprost przeciwnie, są dziesiątki badań, które świadczą o tym, że suplementy chronią przed zachorowaniem.

Oczywiście jak w każdej regule, tak i tutaj są wyjątki, np syntetyczna witamina E czy syntetyczny beta-karoten faktycznie zwiększają ryzyko raka.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 16:58   

Maad napisał/a:
tomtom napisał/a:
nie istnieje taka choroba, jak kandydoza. Internetowy mit. J

to powiedz mi, skąd się biorą u niektórych osób wzdęcia i gazy po zjedzeniu, lub jeszcze lepiej wypiciu, dużej dawki prostych węgli? jaki to może być gaz? w jakim procesie biochemicznym z cukru powstaje duża ilość bezwonnego gazu? a skąd się bierze uczucie otępienia, podobne do lekkiego upojenia alkoholowego?


mam wymieniać wszystkie kilkadziesiąt możliwych przyczyn? Nie znam wszystkich, ale parę najczęstszych:

bakterie jelitowe, które żerują na niektórych rodzajach węglowodanów (polisacharydy)

połykanie powietrza

schorzenia wątroby

schorzenia woreczka żółciowego

alergia na gluten (zboża europejskie)

inne alergie pokarmowe

cukrzyca

refluks żołądkowy

choroba wrzodowa

...

...

...

Jedno jest pewne, NIE ma takiej choroby, jak "kandydoza" opisywana na forach internetowych. Sam kiedyś w nią uwierzyłem, ale potem poczytałem trochę mądrych książek, trochę badań, sprawdziłem, że WSZYSTKIE przypadki internetowej kandydozy które miałem okazję "leczyć" ludziom okazywały się potem innymi chorobami - i przestałem wierzyć w bzdurki.
 
     
Jarek75 


Wiek: 43
Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 65
Skąd: Śląsk
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 19:29   

tomtom napisał/a:
Jedno jest pewne, NIE ma takiej choroby, jak "kandydoza" opisywana na forach internetowych.

Tomtom, teraz to już zaczynam się zastanawiać, czy u Ciebie wszystko w porządku. Kandydoza to przerost elementu flory bakteryjnej, co może prowadzić do objawów chorobowych. Polecam zacząć od wikipedii, a jak nie wierzysz wikipedii, to na angielskiej wersji masz obszerną bibliografię w postaci naukowych źródeł.
Czyli co? Medycyna się myli, kandydoza prawdziwa nie istnieje, a znachor Tomtom potrafi leczyć rzekomą kandydozę? Chyba nie bananami? Albo jesteś geniuszem, albo porąbany :)

Są tu wątki o kandidzie, podaj tam trochę sposobów na rozpoznanie i wyleczenie rzekomej kandydozy. Wtedy będziemy Ci wdzięczni.

//edit
Szczerze jestem ciekaw Twojej diety, która ponoć jest cud-zdrowa, ale nigdzie jej nie podałeś. Podaj typowy dzień zimowy i w sezonie (łącznie z suplami i napitkami). Na Twoim blogu nie ma nic reprezentatywnego i - jak sam mówisz - jest to nieaktualne.
Ostatnio zmieniony przez Jarek75 Śro Mar 31, 2010 19:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 21:27   

Nie, wikipedia nie jest dla mnie żadnym wiarygodnym źródłem. Niby czemu miałbym wierzyć artykułowi, które mógł napisać pijany 12 latek? Tam każdy może i wstawiać takie bzdury, jakie tylko sobie wymarzy. Na anglojęzycznej wiki masz zresztą jak byk, że to jest teoria medycyny alternatywnej - równie "solidnie" umotywowana jak teorie wg których kosmici wszczepiają nam implanty. Oficjalna medycyna nie zna takiej choroby, jak przewlekła kandydoza. Pleśniawki - owszem, ostra drożdżyca - owszem, posocznica drożdżakowa która zabija w kilkanaście godzin - jak najbardziej, ale nie "kandydoza trwająca latami".

Moja dieta wcale nie jest jakoś specjalnie cudownie zdrowa. Mogę podać z wczoraj, na śniadanie popcorn bez tłuszczu 100g, 4 banany, potem 200 gram soczewicy, sałatka z czerwonej kapusty, pęczek rzodkiewki, ogórek, jeszcze 4 banany, do tego 500 kcal z soku marchewkowego - bardzo mało kalorii, ale wczoraj cały dzień siedziałem przy diablo :D . Specjalnie nie różni się od sezonowej, jak jest więcej zieleniny to jem więcej zieleniny, jak więcej trenuję gotuję np 200 gram ryżu z leczo. Mam zamiar zacząć wypiekać chleb na zakwasie, chociaż krzywo patrzę na zboża europejskie - ale znajomi mnie kuszą że ma kosmiczny smak.

Suplementów wczoraj nie jadłem żadnych. Z tych, które jem w miarę regularnie - jod, selen, witamina B12, tauryna, wapń. W zimie witamina D, ale teraz już jest po zimie i biegam sobie w krótkim rękawku (zabawnie to wygląda, gdy mijam gościa biegnącego w czapce i grubej kurtce).

Co jakiś czas wypróbowuję różne odżywki dla sportowców, aby sprawdzić jaki będą miały wpływ na wyniki sportowe - karnityna (nawet sporo dała, ale jak się okazało zaburza pracę tarczycy), kreatyna (kosztowała mnie sporo zdrowia, odradzam biegaczom), odżywka białkowa, glutamina (zdaje się, że faktycznie działa tak, jak w reklamach, ale nie jestem pewien). Do tego regularnie duże dawki boru, ale to bardziej jako lekarstwo niż suplement - bor jest odtrutką na zatrucie fluorem, które u mnie jest dość prawdopodobne. Efekt wieloletniego picia zielonej herbaty, która zawiera bardzo duże ilości fluoru.

Nie wiem, czy lecytynę sojową można zaliczyć do suplementów - jest to w sumie zwykły produkt spożywczy, coś jak np otręby czy zarodki pszenne.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 23:34   

Kosz
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
Ostatnio zmieniony przez Kangur Śro Mar 31, 2010 23:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Śro Mar 31, 2010 23:41   

bromu, nie boru :D

brom to coś jak fluor - dość paskudny pierwiastek, antagonista jodu. Bor ma zdolność wymywania na pewno fluoru, nie wiem jak z bromem.

Dość dużo ostatnio szumu było wokół bromu, fluoru i jodu w kręgach medycyny alternatywnej, gdy pewien lekarz zaczął podawać pacjentom 50 mg jodu dziennie (zalecana dawka to 0,15 mg, więc przekroczył ponad 300 krotnie). Zmierzył potem wydalanie pierwiastków w moczu, wyszło, że z organizmów zaczął schodzić w bardzo dużych ilościach brom i fluor, tak dużych, iż ich obecność w organizmie musiała świadczyć o przewlekłym zatruciu. Jod przez długi czas nie schodził, dopiero gdy w organizmie zmagazynowały się horrendalnie duże jego ilości, zaczął się pojawiać. Co więcej, stan zdrowia pacjentów wybitnie się poprawił. Niestety, badanie nie zostało nigdzie powtórzone, więc nie ma pewności, czy sobie tych wyników po prostu nie wymyślił. Wiadomo też, że bardzo prawdopodobny jest błąd w ocenie zjawiska nie pojawiania się jodu w moczu - mógł się po prostu nie przyswajać przez pierwsze miesiące.

//edit - i teraz nie będzie wiadomo, na co odpisuję, heh
Ostatnio zmieniony przez tomtom Śro Mar 31, 2010 23:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jarek75 


Wiek: 43
Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 65
Skąd: Śląsk
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 07:45   

//edit - korzystałem z tego artykułu w Wikipedii: Candidiasis

tomtom napisał/a:
Nie, wikipedia nie jest dla mnie żadnym wiarygodnym źródłem. Niby czemu miałbym wierzyć artykułowi, które mógł napisać pijany 12 latek? Tam każdy może i wstawiać takie bzdury, jakie tylko sobie wymarzy.

Nie bądź śmieszny. Tacy mądrzy i światli ludzie, jak Ty, mają możliwość naprawiania tych bzdur. Mogę mieć rezerwę do artykułu napisanego z powietrza, ale jak jest poparty naukowymi źródłami - nie ma powodu by w niego nie wierzyć.
Zresztą komu mam wierzyć: wikipedii czy Tobie? Jaki Ty masz autorytet, żeby wymyślać własne teorie i wymagać, żeby ktoś w to uwierzył?

tomtom napisał/a:
Oficjalna medycyna nie zna takiej choroby, jak przewlekła kandydoza.

No to dawaj źródło, pokaż, że medycyna nie zna takiej choroby. A może już zmieniliśmy froncik przestraszeni i już uważamy, że kandydoza jest, ale nie przewlekła?
Ja mam, Kolego, książki, pisane przez doktorów, na temat kandydozy, np. Ash, Conkling: "Zespół jelita drażliwego" i nie podoba mi się, że wciskasz tu ciemnotę bez pokrycia.

tomtom napisał/a:
Moja dieta wcale nie jest jakoś specjalnie cudownie zdrowa.

tomtom napisał/a:
Jako dziecko, baaaardzo często - non stop zastrzyki z antybiotyków. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy odstawiłem leki i parę razy "przechorowałem", dając organizmowi możliwość nauczenia się walki, przeszedłem na wegetarianizm i zająłem się sportem.

No cóż, Twoje wcześniejsze wypowiedzi dawały do zrozumienia, że to dieta była taka zdrowa. Teraz mówisz, że Twoja dieta nie jest specjalnie zdrowa. No tak, zaczynamy dochodzić do porozumienia.

tomtom napisał/a:
Są dokładnie 2 możliwości "odzyskania" zdrowia na dietach typu low-carb. Pierwsza - alergia na gluten. Przy niej odzyskuje się zdrowie po odstawieniu zbóż europejskich. [...]

Jeśli są jeszcze jakieś, nie wiem o nich, ale pod te 2 kategorie pasuje 99,9% "uzdrowień" o których słyszałem.

Mówienie, że wyzdrowienie w tych przypadkach to zasługa diety low-carb ma taki mniej więcej sens, jakby choremu na gruźlicę podać silne antybiotyki + powiedzmy kropić go święconą wodą, a potem ogłosić wszem i wobec, iż gościa uratował kościół.

Jeżeli Twoje rozumowanie jest słuszne, to zaaplikuj je sam do siebie. W miejsce "low-carb" wstaw tylko "wege".
Ostatnio zmieniony przez Jarek75 Czw Kwi 01, 2010 07:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Piotrx 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Lut 2010
Posty: 1012
Ostrzeżeń:
 1/2/3
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 08:04   

tomtom
Przestać już lepiej pisać, bo ośmieszasz się. Im więcej piszesz, tym bardziej widać, że podajesz głupoty. Nie ma kandydozy, jajka i mięso są szkodliwe. Twoje pożywienie jest bezwartościowe i suplementujesz się masą świństwa. Z całą pewnością za kilka lat zorientujesz się, że masz zrujnowane zdrowie i do czego doprowadziły cię eksperymenty z jedzeniem. Pamiętaj, że zawsze będziesz mógł powrócić do sprawdzonego przez nas jedzenia, które ludzie jedli od wieków.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 09:00   

tomtom napisał/a:
mam wymieniać wszystkie kilkadziesiąt możliwych przyczyn? Nie znam wszystkich, ale parę najczęstszych:


bakterie jelitowe - a jakiż to gatunek bakterii zżera cukier produkując CO2 i C2H5OH ? mnie na biologii uczyli nie o bakteriach tylko o drożdżach, ano ale może na jakiejś lekcji nie byłem i mam luki w edukacji

połykanie powietrza - bzdura, bo dlaczego pijąc colę miałbym połykać więcej powietrza niż pijąc wodę, poza tym nie zdajesz sobie sprawy jakie ogromne ilości gazu produkują osoby mające kandydozę - wierz mi, tego nie dałoby się połknąć, nawet świadomie

schorzenia wątroby - jakie? i dlaczego tak ściśle związane z prostymi węglami?

schorzenia woreczka żółciowego - żółć to raczej mi się kojarzy z trawieniem tłuszczu a nie węgli

alergia na gluten (zboża europejskie) - biegunki to rozumiem ale gazy? możesz opisać mechanizm tego zjawiska? jak obecność glutenu powoduje wytwarzanie gazów?

inne alergie pokarmowe - jw.
cukrzyca - j.w
choroba wrzodowa - j.w

refluks żołądkowy - podobnie jak z połykaniem powietrza - bzduuuura

wygląda na to, że nie masz pojęcia o tym schorzeniu, kwestionujesz jego istnienie, bo stawia pod znakiem zapytania Twoją wizję idealnej zdrowej wegańskiej diety

druga sprawa o której wypadałoby wspomnieć to pasożyty - Twoja dieta z dużą ilością błonnika stwarza świetne środowisko do rozwoju pasożytów, jest wilgotno, jest glukoza - nie boisz się robali ?
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 09:05   

tomtom napisał/a:
Oficjalna medycyna nie zna takiej choroby, jak przewlekła kandydoza. Pleśniawki - owszem, ostra drożdżyca - owszem, posocznica drożdżakowa która zabija w kilkanaście godzin - jak najbardziej, ale nie "kandydoza trwająca latami".

Nalezysz do grupy lekarzy i dentystow, ktorzy nie czytali doswiadczenia przeprowadzonego w Kanadzie na owcach.
Po zaplombowaniu zdrowym owcom zebow plombami amalgamatowymi zachorowaly na kandydoze.
Placzesz sie w swoich wypowiedziach. Raz piszesz ze wierzysz w badania innym razem temu zaprzeczasz.
Podaj link do badan, w ktorych sie stwierdza, ze zdrowe mieso powoduje raka.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 09:38   

tomtom Ty lekarz jestes? cos takiego jak kandydoza jest tylko nie w takiej skali jak piszą ludzie.... :shock:
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 13:24   

Jarek75 napisał/a:

Nie bądź śmieszny. Tacy mądrzy i światli ludzie, jak Ty, mają możliwość naprawiania tych bzdur. Mogę mieć rezerwę do artykułu napisanego z powietrza, ale jak jest poparty naukowymi źródłami - nie ma powodu by w niego nie wierzyć.
Zresztą komu mam wierzyć: wikipedii czy Tobie? Jaki Ty masz autorytet, żeby wymyślać własne teorie i wymagać, żeby ktoś w to uwierzył?


I gdzie tam masz o przewlekłej kandydozie układu pokarmowego, dającej takie objawy, jak te opisane na setkach stronek internetowych (zazwyczaj sprzedających super extra magiczne leki na kandydozę)?

Chodzi mi o bzdury, które są pod tym linkiem:

http://en.wikipedia.org/w...ety_and_culture



Cytat:

No to dawaj źródło, pokaż, że medycyna nie zna takiej choroby. A może już zmieniliśmy froncik przestraszeni i już uważamy, że kandydoza jest, ale nie przewlekła?
Ja mam, Kolego, książki, pisane przez doktorów, na temat kandydozy, np. Ash, Conkling: "Zespół jelita drażliwego" i nie podoba mi się, że wciskasz tu ciemnotę bez pokrycia.


sorki, ale dowody można dawać na istnienie czegoś, a nie na nieistnienie. Ja mogę powiedzieć, że te objawy to efekt implantu obcych. Powodzenia w udowadnianiu, że tego implantu nie ma...

Mądry człowiek nie opiera się na tym, co jakiś koleś sobie napisał (bo papier wszystko przyjmie), ale na wynikach badań.


Cytat:
Cytat:
Jako dziecko, baaaardzo często - non stop zastrzyki z antybiotyków. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy odstawiłem leki i parę razy "przechorowałem", dając organizmowi możliwość nauczenia się walki, przeszedłem na wegetarianizm i zająłem się sportem.

No cóż, Twoje wcześniejsze wypowiedzi dawały do zrozumienia, że to dieta była taka zdrowa. Teraz mówisz, że Twoja dieta nie jest specjalnie zdrowa. No tak, zaczynamy dochodzić do porozumienia.


gdzie to jakaś sprzeczność? Moja dieta jest dużo zdrowsza od przeciętnej albo od tej, którą miałem wcześniej, dużo mniej zdrowa niż możliwa do uzyskania, gdybym się postarał. Po prostu nie chce mi się ustawiać życia pod dietę, są ciekawsze zajęcia.



Cytat:

Jeżeli Twoje rozumowanie jest słuszne, to zaaplikuj je sam do siebie. W miejsce "low-carb" wstaw tylko "wege".


Różnica jest taka, że w przypadku diety low-carb te "wyzdrowienia" są na zasadzie "pani krysia powiedziała" - i to dosłownie tak, pani krystyna-opty :D

w przypadku diety high-carb "wyzdrowienia" ze śmiertelnych chorób są potwierdzone obserwacjami setek naukowców i twardymi wynikami badań, których autentyczność też jest potwierdzona setkami podpisów.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 13:32   

Maad napisał/a:


bakterie jelitowe - a jakiż to gatunek bakterii zżera cukier produkując CO2 i C2H5OH ? mnie na biologii uczyli nie o bakteriach tylko o drożdżach, ano ale może na jakiejś lekcji nie byłem i mam luki w edukacji



oczywiście, że masz luki w edukacji, dobrze, że potrafisz się do tego przyznać. Chociaż nie, wróć - nie w edukacji, tylko w logice. Skąd pomysł, że tworzy się alkohol + dwutlenek węgla, a nie metan?

Cytat:

połykanie powietrza - bzdura, bo dlaczego pijąc colę miałbym połykać więcej powietrza niż pijąc wodę


bo jest gazowana, mój ty geniuszu

Cytat:

schorzenia wątroby - jakie? i dlaczego tak ściśle związane z prostymi węglami?


mam wszystkie schorzenia wątroby wymieniać? Mam też wymieniać wszystkie czynniki, które mogą wypaczyć obserwację - np pijesz colę, która jest dla wątroby zabójcza? Albo masz tłuszczowe zapalenie wątroby, skok cukru we krwi tworzy reakcję powodującą dalsze uszkodzenia?

Cytat:

schorzenia woreczka żółciowego - żółć to raczej mi się kojarzy z trawieniem tłuszczu a nie węgli

dobrze się kojarzy, ale jej wyrzucony nadmiar może dawać objawy jak opisane. Zresztą np słodycze to mieszanka tłuszczu i węgli.

Cytat:

alergia na gluten (zboża europejskie) - biegunki to rozumiem ale gazy? możesz opisać mechanizm tego zjawiska? jak obecność glutenu powoduje wytwarzanie gazów?


powoduje masowe stany zapalne, a przede wszystkim sprawia, że pokarm nie jest przyswajany. W efekcie gnije on w jelitach.

Cytat:


refluks żołądkowy - podobnie jak z połykaniem powietrza - bzduuuura



nie powoduje gazów, ale po spożyciu pokarmu odbijanie się, wrażenie przepełnienia, często zawroty głowy "jak u pijanego", "szczotkę" na języku, astmę, no wypisz wymaluj internetowa kandydoza.

Cytat:

wygląda na to, że nie masz pojęcia o tym schorzeniu, kwestionujesz jego istnienie, bo stawia pod znakiem zapytania Twoją wizję idealnej zdrowej wegańskiej diety

druga sprawa o której wypadałoby wspomnieć to pasożyty - Twoja dieta z dużą ilością błonnika stwarza świetne środowisko do rozwoju pasożytów, jest wilgotno, jest glukoza - nie boisz się robali ?


rofl
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 13:36   

Kangur napisał/a:
tomtom napisał/a:
Oficjalna medycyna nie zna takiej choroby, jak przewlekła kandydoza. Pleśniawki - owszem, ostra drożdżyca - owszem, posocznica drożdżakowa która zabija w kilkanaście godzin - jak najbardziej, ale nie "kandydoza trwająca latami".

Nalezysz do grupy lekarzy i dentystow, ktorzy nie czytali doswiadczenia przeprowadzonego w Kanadzie na owcach.
Po zaplombowaniu zdrowym owcom zebow plombami amalgamatowymi zachorowaly na kandydoze.
Placzesz sie w swoich wypowiedziach. Raz piszesz ze wierzysz w badania innym razem temu zaprzeczasz.
Podaj link do badan, w ktorych sie stwierdza, ze zdrowe mieso powoduje raka.


daj linka do tych owiec - ale linka do artykułu w MedLine, a nie do stronki pani Krysi czy forum curezone. Serio mnie to interesuje, wiem że takie plomby u kobiet są powiązane z ryzykiem rozwoju autyzmu u dzieci, ale pierwsze słyszę o jakiejś kandydozie odplombowej.

i podaj linka do badań, w których się stwierdza, że mięso z uboju w pełnię księżyca powoduje raka.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 13:40   

Molka napisał/a:
tomtom Ty lekarz jestes? cos takiego jak kandydoza jest tylko nie w takiej skali jak piszą ludzie.... :shock:


nie nie. Nie istnieje taka choroba jak kandydoza.

Może faktycznie źle się wyraziłem - ok, jeszcze raz. Pisać, że kandydoza to choroba, to tak jakby pisać że kaszel to choroba. Kaszel to objaw, podobnie jak pleśniawki są objawem. I nie są spowodowane "rozwojem grzybów", tylko skrajnym osłabieniem odporności błon śluzowych. Osoba z "kandydozą" nie będzie tak naprawdę chora "na grzyby", tylko np na białaczkę albo anemię.

Jak już pisałem, oczywiście istnieją takie stany jak przewlekłe pleśniawki, ale na Satana, one nie są jednostką chorobową sensu stricte, tylko objawem innych chorób!
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 14:01   

tomtom napisał/a:
Molka napisał/a:
tomtom Ty lekarz jestes? cos takiego jak kandydoza jest tylko nie w takiej skali jak piszą ludzie.... :shock:


nie nie. Nie istnieje taka choroba jak kandydoza.

Może faktycznie źle się wyraziłem - ok, jeszcze raz. Pisać, że kandydoza to choroba, to tak jakby pisać że kaszel to choroba. Kaszel to objaw, podobnie jak pleśniawki są objawem. I nie są spowodowane "rozwojem grzybów", tylko skrajnym osłabieniem odporności błon śluzowych. Osoba z "kandydozą" nie będzie tak naprawdę chora "na grzyby", tylko np na białaczkę albo anemię.

Jak już pisałem, oczywiście istnieją takie stany jak przewlekłe pleśniawki, ale na Satana, one nie są jednostką chorobową sensu stricte, tylko objawem innych chorób!

oczywiscie ze masz racje, zgadzam sie, kandydoza jesli juz jest to tylko konsekwencją na powaznie zachwianą homeostaze, walka z nią jest cięzka poniewaz ogolny stan pacjenta jest przy tym przewaznie powazny.... grzyb atakuje albo miejscowo ( zaburzona flora) albo ogolnie ( niewydolny system immunologiczny z przyczyn bardzo roznych). zawsze jest to zespol objawow w odpowiedzi na ....
a tak dla uscislenia grzyby stanowia flore fizjologiczna przwodu pokarmowego w odpowiedniej proporcji do flory bakteryjnej....
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 14:05   

Piotrx napisał/a:
tomtom
Przestac juz lepiej pisac, bo osmieszasz sie.

Wez wyluzuj, co?

Cytat:
Im wiecej piszesz, tym bardziej widac, ze podajesz glupoty.

IMO to na forum potrzebna jest mnnogosc pogladow, inaczej podusilibusmy sie we wlasnym low carbowym sosie.
Taki "tomtom" przynajmniej wywolal burzliwa dyskusje, wczesniej byl pprzestuj na forum, a teraz nie nadazam z czytaniem nowych postow 8)

Jest okazja by przedyskutowac pewne kwestie, skonfrontowac poglady.
No - my sami sobie bysmy pewnych pytan nie zadali 8)

I to jest wartosc "tomtoma" 8)

Cytat:
Twoje pozywienie jest bezwartosciowe i suplementujesz sie masa swinstwa. Z cala pewnoscia za kilka lat zorientujesz sie, ze masz zrujnowane zdrowie i do czego doprowadzily cie eksperymenty z jedzeniem. Pamietaj, ze zawsze bedziesz mogl powrocic do sprawdzonego przez nas jedzenia, ktore ludzie jedli od wiekow.

Ale zes pojechal 8)

Nie znam "tomtoma", ale watpie by byl to jakis masochista.
Sadze, ze jego dieta mu sluzy bardziej niz to, co poprzednio u siebie stosowal.


Kwestia diety to bardzo indywidualna sprawa. Jezeli facet nie ma problemow z metabolizmem glukozy, to moze z dobrym efektem smigac na wysokich weglach.
Spozywa sporo surowych, lekkostrawnych produktow, uprawia sport - to moze byc dla niego OK.
I dobrze. Z Bogiem 8) Niech mu sie powodzi.

To, ze Ciebie ta dieta by zdegenerowala nie oznacza, ze jemu szkodzi. I vice versa.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
barb

Pomógł: 11 razy
Dołączył: 27 Mar 2009
Posty: 252
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 14:46   

tomtom
napisz coś o tych zbożach europejskich, czytałem w książce Korzeniewskiego coś że zboża zostały zmodyfikowane w XX wieku aby dawać lepsze plony, ale właściwie na tym sie skończyło.
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 18:47   

"tomtom"
Pisales o suplementacji witaminy D.
Skad ja masz? Mozna kupic w Polsce, czy sprowadzales z zagranicy?

Mozesz dac jakiegos linka do dobrego Twoim zdaniem suplementu?
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 19:27   

tomtom napisał/a:

daj linka do tych owiec - ale linka do artykułu w MedLine, a nie do stronki pani Krysi czy forum curezone. Serio mnie to interesuje, wiem że takie plomby u kobiet są powiązane z ryzykiem rozwoju autyzmu u dzieci, ale pierwsze słyszę o jakiejś kandydozie odplombowej.

i podaj linka do badań, w których się stwierdza, że mięso z uboju w pełnię księżyca powoduje raka.

Link do owiec:
http://www.wddty.com/Util...800370987345906
Jak chcesz wiecej poczytac o plombach to weidz na strone Mercoli:

Co do linka do uboju w pelni ksiezyca;
Nie badz przewrotny i nie odwracaj kota ogonem. To ty twierdziles, ze jedzenie miesa powoduje raka. Wiec podaj link jak na osobe prawdomowna przystalo.

Ktos tu walczy ze stwardnieiem rozsianym. Moze ta informacja na cos sie przyda:
Cytat:
In the latter study, the mercury level in MS patients were on average 7.5 times higher than in the control group. In many of the cases, treatment with antioxidation therapy (ie, vitamins, selenium and or removal of amalgam fillings) helped patients to improve sometimes completely.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
Ostatnio zmieniony przez Kangur Czw Kwi 01, 2010 19:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 19:41   

barb napisał/a:
tomtom
napisz coś o tych zbożach europejskich, czytałem w książce Korzeniewskiego coś że zboża zostały zmodyfikowane w XX wieku aby dawać lepsze plony, ale właściwie na tym sie skończyło.


Chodzi o gluten. Bardzo duży procent populacji ma na niego alergię, w przypadku 1% jest to pełnoobjawowa choroba trzewna, ale jeszcze jest kilka procent którzy mają lekkie objawy i skorzystają na diecie bezglutenowej. Są też doniesienia, że gluten jako taki jest szkodliwy dla każdego.

Druga rzecz, produkty ze zbóż mają z reguły wysoki indeks glikemiczny, co nie jest zbyt zdrowe.

Trzecia, fitynianiany (dobrze piszę?), które blokują wchłanianie składników pokarmowych.

Możliwe, że mógłbym przejść całkowicie na dietę bezglutenową, w końcu teraz gluten pojawia się u mnie co drugi dzień, głównie w postaci chleba maczanego w oleju lnianym albo okazyjnie np słonych paluszków, ale jakoś nigdy nie znalazłem w sobie motywacji do takiego kroku.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 19:47   

zenon napisał/a:
"tomtom"
Pisales o suplementacji witaminy D.
Skad ja masz? Mozna kupic w Polsce, czy sprowadzales z zagranicy?

Mozesz dac jakiegos linka do dobrego Twoim zdaniem suplementu?


Vigantol - 200 000 IU za bodajże 5 zł, jest na receptę, ale aptekarz ma prawo wydać bez recepty (mi kilka razy wydali). Dzienna dawka w zimie to - w zależności od źródła - od 400 do 5000 IU (osobiście polecam 2-4 tysiące). Bez syntetycznej witaminy D każdy będzie miał w zimie niedobory, chyba że wyjątkowo drastycznie zmieni dietę tylko pod kątem tych kilku produktów odzwierzęcych czy roślinnych które tą witaminę zawierają - np wątroby niektórych gatunków ryb albo niektóre gatunki grzybów.

Jest jeszcze druga witamina D w kropelkach, od vigantolu niczym praktycznie się nie różni, cena też podobna. Też na receptę, nie pamiętam teraz nazwy.

W lecie najlepiej suplementować opalaniem się, ciało wytwarza do 20 000 IU dziennie pod wpływem promieni słonecznych.

Na ebayu można kupić trochę droższe suplementy, jeśli komuś nie chce się użerać z lekarzami albo aptekarzami.

Namówiłem na testy witaminy D znajomych, bez znaczenia czy wege czy nie wege, wszyscy mieli niedobory. Norma to 50 do 80 ng/ml, ludziom wychodziły wyniki jednocyfrowe, najwięcej jeden gość miał 30 (dalej jest to lekki niedobór) ale robił badanie przed zimą.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 20:02   

Kangur napisał/a:

Link do owiec:
http://www.wddty.com/Util...800370987345906
Jak chcesz wiecej poczytac o plombach to weidz na strone Mercoli:


To, czego się spodziewałem - wykazali, że rtęć z wypełnień dentystycznych szkodzi, ale słowa o żadnej kandydozie tam nie ma. Jest jedynie wzmianka jakiegoś gościa który sobie powiedział "o, to teraz owce mogą kandydozy dostać". I tyle.

Cytat:

Co do linka do uboju w pelni ksiezyca;
Nie badz przewrotny i nie odwracaj kota ogonem. To ty twierdziles, ze jedzenie miesa powoduje raka. Wiec podaj link jak na osobe prawdomowna przystalo.

Ktos tu walczy ze stwardnieiem rozsianym. Moze ta informacja na cos sie przyda:
Cytat:
In the latter study, the mercury level in MS patients were on average 7.5 times higher than in the control group. In many of the cases, treatment with antioxidation therapy (ie, vitamins, selenium and or removal of amalgam fillings) helped patients to improve sometimes completely.


Badań, które wiążą spożycie mięsa z rakiem są setki, już kiedyś podawałem różne, ale czy jest sens, jak zaraz ktoś zacznie szukać dziury w całym "a może to mięso nie było zdrowe", "a może ubój nie był w czasie pełni księżyca".

Dla mnie osobiście wystarczy fakt, że wyeliminowanie z diety mięsa całkowicie sprawia, że cofa się rak i miażdżyca. Cała reszta to takie ułożenie diety, aby nie doprowadzić do np niedoboru B12 albo nadmiaru omega 6 w stosunku do omega 3.

Ze stwardnieniem rozsianym sprawa jest taka, że obecnie można to już leczyć operacyjnie. Znajoma idzie na operację, po tym, jak zobaczyła swojego kolegę - grafik jeżdżący na wózku inwalidzkim, który już nie był grafikiem, bo nie był w stanie łyżki w ręku utrzymać. Ciach, ciach - i wrócił do zawodu. Odzyskuje też czucie w nogach.

Oczywiście statystyka znowuż jest przeciwna low-carbowcom, prawdopodobieństwo zachorowania na SM jest wprost proporcjonalne do ilości spożywanego mięsa i nabiału.

Dużo ciekawsze od zawartości rtęci są proporcje kwasów tłuszczowych w organizmie ludzi z SM, okazuje się, że mają oni niedobory zarówno omega 3, jak i niektórych odmian omega 6. Wszyscy też co do jednego mają silne niedobory witaminy D. Ta witamina jest zresztą najlepszym "lekarstwem" w rodzaju pierwszej pomocy, jako że rzuty zdają się występować niemal wyłącznie w okresach, kiedy poziom witaminy D jest najniższy - w zimie i na wiosnę.

A jeśli ktoś chce sobie wypłukać rtęć z organizmu, to chyba najlepszy będzie jednak jod. Nie polecam wprost, bo dowodów na jego skuteczność nie mam, ale są bardzo mocne przesłanki:

http://209.85.135.132/sea...lient=firefox-a

http://curezone.com/blogs/fm.asp?i=1580398

jak ktoś chce ryzykować z jodem, na własną odpowiedzialność, żeby potem na mnie nie było :D
Ostatnio zmieniony przez tomtom Czw Kwi 01, 2010 20:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 20:55   

WITAM :hug:

Dlaczego nie ma potrzeby faszerować się :"... sztucznymi witaminami ..." oraz "...zajadać się zimą i wiosną pędzonymi w szklarniach warzywami, albo napromieniowanym badziewiem nadesłanym nam z ciepłych krajów...":

kiełki - ogromna różnorodność i łatwość uprawy przez cały rok :
http://www.dobradieta.pl/...p?p=99113#99113

dzikie owoce krajowe :
http://www.dobradieta.pl/...p=117120#117120

tzw.:superfoodsy - jest ich obecnie cała masa - najpopularniejsze :
- surowe organiczne kakao i surowa or. czekolada ( 300 zawiązków odżywczych ):
http://www.dobradieta.pl/...p?p=93453#93453
- konopie przemysłowe - siewne ( nie mylić z tymi innymi 8-) ) - szkoda , że polscy rolnicy mają taka mękę z "ociemniałymi służbami " w zakresie ich uprawy - można jednak tanio kupić ale z łuską w wędkarskich lub sklepach takiego typu :
http://frufru.pl/sklep/pr...products_id/364
lub sprowadzane już gotowe produkty :
http://www.bogutynmlyn.pl.../?id=2975&page=
http://www.bogutynmlyn.pl...konopie&x=8&y=5
- karob czyli zmielonych nasion chleba Świętojańskiego ( mączka ) - u nas szeroko dostępne
- jagody Goji ( kolcowój )

tzw.:mleczka ( z SKIEŁKOWANYCH zbóż i orzechów ) :
Substytuty mleka zrobione z kiełków owsa oraz innego zboża i orzechów :
http://www.surawka.republika.pl/O3.htm

glony , wodorosty - szereg witamin , mikroelementów np.:
http://www.naturo.pl/inde...72ab6defbc6b710
także morszczyn - kiedyś masowo pozyskiwany z Bałtyku ( koszt 3 -4 zł ,w sklepach zielarskich )

algi -Chlorella ,Spirulina ( olbrzymie ilości białka 4 razy więcej niż taka sama ilość mięsa ) :
http://www.spirulina.pl/a...-spiruliny.html
http://www.spirulina.pl/a...jej-zalety.html
http://www.spirulina.pl/a...-platensis.html

awokado:
AWOKADO OTRZYMUJE NAJWYŻSZE NOTOWANIA RANKINGOWE
http://www.surawka.republika.pl/MZZ11.htm
AWOKADO -OWOC, KTÓRY MÓGŁBY ZDEZAKTUALIZOWAĆ MASŁO I MIĘSO
http://www.surawka.republika.pl/MZZ3.htm

pieczarki krajowe ( selen , miedź , witaminy z grupy b także cholina i betaina ) :
http://www.nutritiondata....products/2482/2
http://translate.google.p...lla:pl:official
Dodatkowo można samemu hodować pieczarkę nawet u siebie w domu - wystarczy kupić gotową kulturę pieczarek :
http://www.grzybowysklep....biale_i_brazowe

soki warzywne , owocowe , inkubowane zupki witariańskie.....

Dodatkowo to co było wcześniej :
http://www.dobradieta.pl/...p=122775#122775

Oczywiście wysoce obrobiony termicznie wege . nie jest "dobrym rozwiązaniem " i jest zasadnicza różnica miedzy wege. totalnie obrobionym termicznie ( na białych bułach , pirogach , produktach sojowych z uprzednio nie skiełkowanej komercyjnej soi , wege. słodyczach itp. itd) a dużym dodatkiem lub nawet przewagą surowych świeżych produktów w posiłkach :
"Dlaczego nie lubię budyniowego wegetarianizmu? ( 4 części ) " :
http://wegetarianski.net/...anie&artykul=98
http://www.wegetarianski....cyna&artykul=99
http://wegetarianski.home...nie&artykul=104
http://www.wegetarianski....yna&artykul=105


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
Ostatnio zmieniony przez krzysztof2 Czw Kwi 01, 2010 20:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 00:38   

O, kiełki jem regularnie, a konopi mam - uwaga uwaga - 8 kg kupione hurtem w sklepie z żarciem dla ptaków :D 4 zł za kg, fakt że łuska to masakra.

pieczarki choliny mają co kot napłakał

http://www.nutritiondata....products/2482/2

ale za to mają substancje pomagające w syntezie kolagenu - podawanie zwierzętom pieczarek redukowało kilkukrotnie występowanie chorób zwyrodnieniowych stawów.
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 09:25   

tomtom napisał/a:
Skąd pomysł, że tworzy się alkohol + dwutlenek węgla, a nie metan?

wiesz jaka jest między nami różnica? Ty znasz problemy jelitowe tylko z teorii, ja się z tym w praktyce męczyłem przez 10 lat,

przekonanie, że gazy powstają na skutek przemiany glukozy w alkohol i co2 można potwierdzić doświadczalnie, zdaje się że uwielbiasz badania naukowe, jeśli sobie życzysz mogę wystąpić w roli królika w następującym eksperymencie:

założenie: teraz jestem na diecie białkowo-tłuszczowej z bardzo małą ilością błonnika, jest to dieta przeważnie rozdzielna (białko spożywam osobno) w moich jelitach nic nie gnije, stolce mam prawidłowe, jest to stan stabilny, długotrwały, nie mam gazów ani wzdęć, brzuch miękki

przebieg eksperymentu: na pusty żołądek wypiję np. 100g glukozy rozpuszczonej w wodzie

wyniki: po 30-60 minutach zobaczysz na własne oczy jak mnie wzdyma, usłyszysz to i zmierzysz obwód brzucha,

to doświadczenie co jakiś czas powtarzam, gdy np. zjem dojrzałego banana, zbyt dużo sernika, czy słodkiego wina, nie ma tu mowy o żadnym rozkładzie gnilnym, ja się nie żywię zieleniną tak jak Ty, zrozum, w moich jelitach nie ma co gnić, to nie metan, to co2

do reszty Twoich rewelacji, typu gazowana woda, nie będę się odnosił, wczoraj miałem już wystarczającą dawkę śmiechu z okazji prima-aprilis, wystarczy

na koniec jeszcze jedna uwaga, te Twoje medyczne przyczyny problemów jelitowych ćwiczyłem przez kilka lat z lekarzami, wykluczyli cukrzycę, tarczycę, wątrobę, leczenie nadkwasoty też nic nie dało, w końcu lekarz stwierdził że to sprawa z psyche i dał jakieś tabletki na uspokojenie,
grzecznie podziękowałem i zacząłem sam szukać pomocy w internecie, trafiając na różne bzdurne strony o kandydozie, o których wspomniałeś, faktycznie jest tego dużo i zawierają kupę bzdur
w końcu trafiłem na DD, i w ciągu kilku dni zmniejszyłem moje problemy jelitowe o 90%, więc nie chrzań głupot :shoot:
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Jarek75 


Wiek: 43
Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 65
Skąd: Śląsk
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 09:57   

tomtom napisał/a:
Dla mnie osobiście wystarczy fakt, że wyeliminowanie z diety mięsa całkowicie sprawia, że cofa się rak i miażdżyca.

To nie żaden fakt, tylko błędna interpretacja tomtoma. Poczytacie o tym w wątku Dieta Gersona - za i przeciw na stronie 7.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 12:05   

tomtom napisał/a:
O, kiełki jem regularnie, a konopi mam - uwaga uwaga - 8 kg kupione hurtem w sklepie z żarciem dla ptaków :D 4 zł za kg, fakt że łuska to masakra.

pieczarki choliny mają co kot napłakał

http://www.nutritiondata....products/2482/2

ale za to mają substancje pomagające w syntezie kolagenu - podawanie zwierzętom pieczarek redukowało kilkukrotnie występowanie chorób zwyrodnieniowych stawów.

Jesc pieczarki zeby organizm mogl syntetyzowac kolagen? Gdzie sens, gdzie logika?
Czy nie lepiej zjesc juz gotowy kolagen?

Jasiu chodzi po korytarzu w szkole, puka sie po glowie i mowi:
-Gdzie sens, gdzie logika?
Dyrektor szkoly pyta co sie stalo.
Jasiu odpowiada:
- Zepsulem powietrze w klasie i pan mnie wygonil na korytarz. Ja jestem na swiezym
powietrzu, a oni siedza w smrodzie. Gdzie sens, gdzie logika?
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Jarek75 


Wiek: 43
Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 65
Skąd: Śląsk
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 14:22   

Kangur napisał/a:

Jesc pieczarki zeby organizm mogl syntetyzowac kolagen? Gdzie sens, gdzie logika?
Czy nie lepiej zjesc juz gotowy kolagen?

Kangur, dziwnie wyciągasz tu sprawę kolagenu. Bo na tym forum można przeczytać post Pana Witolda Jarmołowicza na ten temat. Twoja wypowiedź ma sens tylko wtedy, jeżeli jego wypowiedź go nie ma :)

A już abstrahując od tego - kto ma rację, Ty czy Witold (czego stwierdzić na 100% może się nie da), to każdy sposób wspomagania organizmu w syntezie kolagenu będzie dobry dla tych, którzy mają z tym problem. Jeżeli pieczarki dają tu jakiś bonus, to dobrze o tym wiedzieć.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 15:20   

Maad napisał/a:
tomtom napisał/a:
Skąd pomysł, że tworzy się alkohol + dwutlenek węgla, a nie metan?

wiesz jaka jest między nami różnica? Ty znasz problemy jelitowe tylko z teorii, ja się z tym w praktyce męczyłem przez 10 lat,


(ciach)

i przez 10 lat dalej nie wyszedłeś poza hipotezy z dziedziny paranauki?

chcesz zrobić eksperyment? proszę bardzo. Kup sobie alkomat, grosze kosztują najprostsze modele. Jeśli wytwarza się alkohol, będzie to widoczne na odczycie. Nie mówię, że na pewno nie będzie, twierdzę tylko, że w 19 przypadkach na 20 u osób które są pewne że mają kandydozę, wyniki się nie zmienią.

Więcej o Twoich problemach nie powiem - pisałem ogólnie o internetowej kandydozie, a nie o konkretnym przypadku. Są ludzie z przewlekłymi infekcjami grzybiczymi, np znam jedną kobietę którą zakażono w szpitalu grzybami pleśniowymi, to jest już naprawdę niezły hardkor. Za analizę konkretnego pojedynczego przypadku się nie biorę, póki nie mam okazji sprawdzić wszystkich wyników badań, wszystkich objawów etc.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 15:22   

Kangur napisał/a:

Jesc pieczarki zeby organizm mogl syntetyzowac kolagen? Gdzie sens, gdzie logika?
Czy nie lepiej zjesc juz gotowy kolagen?


logika jest taka, że pieczarki mają silniejsze działanie od "gotowego" kolagenu. Dlatego zresztą w badaniach suplementacja "gotowym" kolagenem nie przynosiła rezultatów, a grzybami - owszem. Żelatyna owszem, pomoże, ale gdy będzie hydrolizowana.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 15:30   

Jarek75 napisał/a:
Kangur napisał/a:

Jesc pieczarki zeby organizm mogl syntetyzowac kolagen? Gdzie sens, gdzie logika?
Czy nie lepiej zjesc juz gotowy kolagen?

Kangur, dziwnie wyciągasz tu sprawę kolagenu. Bo na tym forum można przeczytać post Pana Witolda Jarmołowicza na ten temat. Twoja wypowiedź ma sens tylko wtedy, jeżeli jego wypowiedź go nie ma :)

A już abstrahując od tego - kto ma rację, Ty czy Witold (czego stwierdzić na 100% może się nie da), to każdy sposób wspomagania organizmu w syntezie kolagenu będzie dobry dla tych, którzy mają z tym problem. Jeżeli pieczarki dają tu jakiś bonus, to dobrze o tym wiedzieć.


to jeszcze odnośnie problemów ze stawami:

w dzieciństwie, na diecie "mięsnej" po przebiegnięciu kilkuset metrów miałem przez kilka dni potwornie opuchnięte stawy kolanowe. Nie byłem w stanie ćwiczyć przez ciągłe problemy ze stawami. Obecnie, na diecie bezmięsnej, jestem w stanie biegać po 20 km - ze strony stawów nie ma najmniejszych problemów, co jest dla mnie szokiem, bo biorąc się za bieganie parę lat temu, podejrzewałem, iż po kilku treningach skończy się na tym że zejdę z trasy kulejąc. Mam w diecie dużo mniej białka niż osoba, której w cytowanym poście zalecano zwiększenie jego ilości, możliwe że nawet kilkukrotnie mniej.

Jedyne problemy mam z przyczepami ścięgien, ale to akurat jest normalne przy zaburzeniach pracy tarczycy.

A swoją drogą, na problemy ze stawami polecałbym przede wszystkim suplementację borem, 20 do 50 mg dziennie. Sposób stary jak świat, np reumatoidalne zapalenie stawów występuje wyłącznie na obszarach ubogich w bor. Resztę o borze można dogooglać.
 
     
zeto555 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 50
Dołączył: 09 Mar 2010
Posty: 1035
Skąd: podlasie
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 15:37   

przejdz na ZO to znikna problemy ze stawami
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 16:52   

tzn chciałeś powiedzieć "przejdź na ZO to zaczną się problemy ze stawami". Jeszcze się nie zdarzyło, aby na forum wege ktoś spytał o problemy ze stawami które zaczęły się po przejściu na dietę, a z tego co widzę na tym forum - po przejściu na ZO są czymś w rodzaju reguły.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 17:19   

tomtom napisał/a:
barb napisał/a:
tomtom
napisz coś o tych zbożach europejskich, czytałem w książce Korzeniewskiego coś że zboża zostały zmodyfikowane w XX wieku aby dawać lepsze plony, ale właściwie na tym sie skończyło.


Chodzi o gluten. Bardzo duży procent populacji ma na niego alergię, w przypadku 1% jest to pełnoobjawowa choroba trzewna, ale jeszcze jest kilka procent którzy mają lekkie objawy i skorzystają na diecie bezglutenowej. Są też doniesienia, że gluten jako taki jest szkodliwy dla każdego.

Druga rzecz, produkty ze zbóż mają z reguły wysoki indeks glikemiczny, co nie jest zbyt zdrowe.

Trzecia, fitynianiany (dobrze piszę?), które blokują wchłanianie składników pokarmowych.

Możliwe, że mógłbym przejść całkowicie na dietę bezglutenową, w końcu teraz gluten pojawia się u mnie co drugi dzień, głównie w postaci chleba maczanego w oleju lnianym albo okazyjnie np słonych paluszków, ale jakoś nigdy nie znalazłem w sobie motywacji do takiego kroku.


Lepiej tak gluten odpuść wogóle a bezglutenowe spróbuj co 4 dni. A w ogóle to dorosły jesteś, mój syn żyje nawet bez bezglutenowego A Ty byś mógł? ( to żart , ale wiem co mówię. Co dwa dni gluten czy bezglutenowe u Mnie działa na mięśnie i ścięgna w MPD)Pozdrawiam.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 17:24   

Problem w tym, że prawdopodobnie nie mam alergii na gluten, więc nie widzę aż takiej potrzeby zmiany jadłospisu.

Technika "co drugi dzień" mija się z celem, w przypadku istniejącej alergii na gluten nawet jeden glutenowy posiłek na miesiąc potrafi doprowadzić do nawrotu objawów.
 
     
_flo 


Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 26 Wrz 2009
Posty: 2853
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 17:25   

tomtom napisał/a:
Obecnie, na diecie bezmięsnej, jestem w stanie biegać po 20 km

No i w jakim czasie przebiegasz te 20 km na superzdrowej diecie paluszkowo-chlebowej?
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 17:26   

czytając o tym borze mam pytanie?
brałeś bor dodatkowo czy tylko to Twoja porada?
Tak się jakoś nauczyłam, że jak z czymś mam problem to szukam dalej.

W opisie boru jest co powoduje nadmiar boru, co niedobór. Nie jestem lekarzem ale przekonałam sie, że owoce szkodzą, i że to nieprawda, że dzieci muszą jeść owoce bo są w nich witaminy. Jak działa nadmiar boru na tarczycę albo czy jest jakaś korelacja z jodem, tarczycą? Może ta tarczyca by się poprawiła bez glutenu w diecie?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 17:33   

tomtom napisał/a:
Problem w tym, że prawdopodobnie nie mam alergii na gluten, więc nie widzę aż takiej potrzeby zmiany jadłospisu.

Technika "co drugi dzień" mija się z celem, w przypadku istniejącej alergii na gluten nawet jeden glutenowy posiłek na miesiąc potrafi doprowadzić do nawrotu objawów.


Skoro tak uważasz to znaczy, że wiesz lepiej ode Mnie co to jest Alergia.

Życzę powodzenia na glutenie.

Pozdrawiam.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
terrorysta

Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 44
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 17:41   

Z pewnością lepszy czas osiągnie na paluszkach i chlebie niż na LC.
Każdy liczący się maratończyk czy kolarz jedzie na 70-80 procent węgli w diecie.
No ale tu ciemności nikt chyba nigdy nie rozjaśni,spaczenie zaszło zbyt daleko.
LC ma swe zalety,ale wydolność organizmu nią nie jest i nigdy nie będzie.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 18:51   

Ja wiem ,że na LC daleko nie zajedzie ale węgle można jeść oijając glutenowe i bezglutenowe produkty a przy okazji nie trzeba się martwić o kontuzję mięśni czy stawów. Ale to moje zdanie a nie jestem sportowcem, więc mogę tylko dowieść na podstawie samopoczucia swoich mięśni i ścięgien. A swoją drogą się dziwię dlaczego nie , wszysycy by chcieli zbyt szybko? czy z innych powodów. Lutz napisał, że najpierw spadł z wagi a potem przytył i zamieniło mu się to w mięśnie. Za krótko chyba chcecie te mięśnie tworzyć, w ciągu roku, czy dwóch.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
plej_tssz 

Pomógł: 10 razy
Wiek: 31
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 894
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 19:23   

terrorysta napisał/a:
ale wydolność organizmu nią nie jest i nigdy nie będzie.


8/
_________________
ggggggggggrrrrrrrrrrrddddddddddyyyyyyyyykkkka
 
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 19:43   

sylwiazłodzi napisał/a:
Skoro tak uważasz to znaczy, że wiesz lepiej ode Mnie co to jest Alergia.
Życzę powodzenia na glutenie.


Dziwaczna wypowiedź. Primo: czy pisanie Mnie z dużej litery, to jakaś afirmacja?
Secundo: Na jakiej podstawie rościsz sobie absolutne prawo do ferowania wyroków w temacie alergii? Bo tak wynika z zacytowanego zdania.

Równie dobrze, na podstawie doświadczenia Marishki, mógłbym puszyć się teorią, że WSZYSTKIE alergie pochodzą z przebywania w dodupnym towarzystwie.

Tomek
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 19:49   

M i T napisał/a:

Równie dobrze, na podstawie doświadczenia Marishki, mógłbym puszyć się teorią, że WSZYSTKIE alergie pochodzą z przebywania w dodupnym towarzystwie.

Tomek


Tomek ja dostalam alergie na miod spadziowy w tym roku, wczesniej nigdy nie bylam na miod uczulona, musze szczegółowo przeanalizowac moje towarzystwo, a moze to ktos z forum? :hihi:
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 19:53   

Jeśli już, to dobryzm jaki uprawiasz ;) Ileż można głaskać wściekłego kundla...
To się nie dziwuj potem, że Cię spadziowy uwiera ;)

Tomek
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 20:26   

M i T napisał/a:
Jeśli już, to dobryzm jaki uprawiasz ;) Ileż można głaskać wściekłego kundla...
To się nie dziwuj potem, że Cię spadziowy uwiera ;)

Tomek


Aleś mi dowalił.... :hihi: ja uprawiam dobryzm? Tomku !

Skoro ludzie sa tutaj dla mnie mili , dlaczego mam "szczekac na nich niczym wsciekly burek"? nie odczuwam takiej potrzeby, jesli ktos dla mnie byl czy jest niemily pisalam o tym ... :-P

Tomek, uwierz mi, w realu wyglada to tak, iz ja czuje sie bardzo dobrze jesli mam poprawne stosunki z ludzmi, wowczas zyje sobie bez stresu, spie spokojnie, jestem szczesliwa, natomiast jesli wiem z kims "zadarłam" ( wina zawsze lezy po srodku"), czuje sie z tym zle, mecze sie, nie moge normalnie funkcjonowac, dopóki sprawa nie zostanie wyjasniona i zawsze jest tak iz dąże do konfrontacji by sprawe wyjasnic i powiem Ci iz zawsze udaje mi się zakonczyć niekomfortową sytuacje pomyslnie, innymi slowy udaje mi sie dogadac, byc moze dlatego poniewaz do tej pory mialam szczescie obcowac z ludzmi wrazliwymi, empatycznymi , na poziomie ktorzy podobnie jak ja czuli sie zle w sytuacji nieporozumien. Powiem Ci jeszcze jedno, ludzi na prawde wartosciowych, dobrych, wrazliwych jest bardzo duzo tylko trzeba umiec to w nich zobaczyc , dostrzec a odplacą tym samym. Przynajmniej takie sa moje doswiadczenia. Na pewno zdarzaja sie jednostki wypaczone, z ktorymi nie wiele da sie zrobic ale takich jest zdecydowanie mniej, takich ludzi nalezy unikac i tyle.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 20:43   

Nie pisałem, że bycie dobrystą polega na nieszczekaniu na szczekających. Dobryzm to m.in. taki rodzaj konformizmu mentalnego, który pozwala czerpać korzyści z jak największej ilości osób. Już pomijam najważniejszy rodowód podobnych postaw, bo o tym było wielokrotnie.
No, ale skoro twierdzisz że jest gites, to po co miałbym dalej polemizować. Skoro dobrze sypiasz, nie masz poczucia winy, wszystko fajnie się rozwiązuje...
Co prawda mam wiele niejasności, ale pal licho.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Pią Kwi 02, 2010 20:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 20:47   

_flo napisał/a:
tomtom napisał/a:
Obecnie, na diecie bezmięsnej, jestem w stanie biegać po 20 km

No i w jakim czasie przebiegasz te 20 km na superzdrowej diecie paluszkowo-chlebowej?


Po 3 miesiącach rozbiegań pobiegłem półmaraton (21 km) poniżej 2 godzin na treningu. W ile bym pobiegł na zawodach? Nie mam pojęcia, prawdopodobnie gdzieś pomiędzy 1h40' a 1h50'. W moim wieku i na moim poziomie wytrenowania prędkość "na maksa" przy takiej odległości niewiele różni się od treningowej.

@Sylwia - bor sobie zaaplikowałem jak dowiedziałem się 2 rzeczy, po pierwsze jakie kosmiczne ilości fluoru wchłaniałem oraz w jaki sposób bor działa na fluor w organizmie (wypłukuje go). Nie wiem, gdzie wyczytałaś o nadmiarze boru, bo ja wiedzę czerpałem z badań nad toksycznością - dawka, która wywołuje JAKIEKOLWIEK objawy przedawkowania jest 10 do 20 razy większa od tej, jaką przyjmowałem.

Fluor działa na tarczycę dość toksycznie, możliwe, że moje problemy wzięły się właśnie z toksykacji fluorem, przekraczałem wyraźnie bezpieczną dawkę tego pierwiastka. Biorąc pod uwagę, że obecnie objawów tarczycowych nie mam praktycznie w ogóle, można zgadywać, że coś tu mogło być na rzeczy. No ale to takie gdybanie, zbyt wiele rzeczy robiłem jednocześnie, żeby domyśleć się teraz co pomogło. Mogło być opalanie się, może to kwestia wrzucenia dużych dawek jodu do diety, może fluor, może omega 3, może po prostu oderwałem tyłek od stołka po długich latach siedzenia i zacząłem biegać, co jest najlepszą metodą na regulację równowagi hormonalnej. Jeszcze terapii borowej nie skończyłem, zobaczymy co będzie za miesiąc.

ps. jak już zeszliśmy na temat alergii, mi większość może nie tyle minęła, co mocno się ograniczyła po tym, jak włączyłem do diety duże ilości oleju lnianego (omega 3). Dalej gdy długo głaszczę kota potrafi mi wyskoczyć czerwona plama na ręce, ale nie kicham (przez całe życie w obecności kota kompletnie się zatykałem katarem).
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 20:51   

M i T napisał/a:
Nie pisałem, że bycie dobrystą polega na nieszczekaniu na szczekających. Dobryzm to m.in. taki rodzaj konformizmu mentalnego, który pozwala czerpać korzyści z jak największej ilości osób. Już pomijam najważniejszy rodowód podobnych postaw, bo o tym było wielokrotnie.
No, ale skoro twierdzisz że jest gites, to po co miałbym dalej polemizować. Skoro dobrze sypiasz, nie masz poczucia winy, wszystko fajnie się rozwiązuje...
Co prawda mam wiele niejasności, ale pal licho.

Tomek

Ja zle sypiam, jestem wytracona z roownowagi, nie potrafie skupic sie na czynnosciach dnia codziennego i mam niestety poczucie winy gdy z kims np. sie pokłóce.... tak juz mam i dlatego staram sie unikac takich sytuacji bo wiem jak reaguje.... :razz: nie znosze sytuacji jesli wiem ze ktos prze zemnie cierpi, amen.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 20:58   

Szczerze dziękuję za szczerość :shock: To niestety kwintesencja dobryzmu: chęć bycia lubianym przez wszystkich.

Tomek
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 21:14   

M i T napisał/a:
Szczerze dziękuję za szczerość :shock: To niestety kwintesencja dobryzmu: chęć bycia lubianym przez wszystkich.

Tomek

Tomeczku ale jesli zdarzalo mi sie byc milą dla Ciebie, mam nadzieje ze nie "głaskalam wscieklego psa" ? :-P
byc moze jestem dobrystka, nie kwestionuje, ale z tym jest mi dobrze, reprezentujac inna postawe wykonczylabym sie.... nie umiem inaczej....
zwróc uwage jak ludzie reaguja na mnie tutaj na forum, nikt nie poczytuje mi za zle tego iz jestem mila, wrecz przeciwnie, czy to jest zle?
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Kwi 02, 2010 22:06   

Tomek jakby było w słowach, które zacytowałeś słowo np. Tobie też bym napisała z dużej litery. Jakoś Mi to zostało od dawna. Nie wiem czy dlatego, że z dużej pisze się w wierszach i tak zaczęłam pisać wszędzie czy z innego powodu.

W wegetarianizmie o dobryźmie- a to dobre.

:)

Takie skojarzenie , głupie, nie mądre. No , cóż, zostawiam.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 08:58   

tomtom napisał/a:
Kup sobie alkomat, grosze kosztują najprostsze modele. Jeśli wytwarza się alkohol, będzie to widoczne na odczycie.

Z 1kg cukru drożdże winne robią 0,7 czystego alkoholu, nie wiem jak sprawna jest candida, ile glukozy przerobi a ile zdążą pobrać jelita, ale ze 100g glukozy powstanie pewnie nie więcej niż 35ml spirytusu, co daje mniej niż setę wódy, lub jedno piwko, wypijane w ciągu godziny. Trzeba aby zrobić badanie krwi żeby ta ilość wyszła w pomiarze.

tomtom napisał/a:
Więcej o Twoich problemach nie powiem - pisałem ogólnie o internetowej kandydozie, a nie o konkretnym przypadku.

Nie pisałeś ogólnie tylko bardzo konkretnie, że kandydoza nie istnieje. Teraz jesteś skłonny zrobić wyjątek w moim przypadku. Czyżby lekka zmiana poglądów? Gratulacje!
Może jeszcze będą z Ciebie ludzie :)

Aha, wspomniałeś w innym wątku o brzytwie Ockhama. Dlaczego nie chcesz zastosować tej metody do wyjaśnienia problemów jelitowych, tylko wypisujesz długą listę możliwych przyczyn, tak od siebie odległych, że aż jest nieprawdopodobne, żeby jedna osoba miała choć kilka z nich? Co i tak nie tłumaczy całego spektrum objawów candidy.
Ostatnio zmieniony przez Maad Sob Kwi 03, 2010 09:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 14:57   

Maad napisał/a:

Z 1kg cukru drożdże winne robią 0,7 czystego alkoholu, nie wiem jak sprawna jest candida, ile glukozy przerobi a ile zdążą pobrać jelita, ale ze 100g glukozy powstanie pewnie nie więcej niż 35ml spirytusu, co daje mniej niż setę wódy, lub jedno piwko, wypijane w ciągu godziny. Trzeba aby zrobić badanie krwi żeby ta ilość wyszła w pomiarze.


O, a przed chwilą było o objawach upojenia alkoholowego po cukrze....

Cytat:

Aha, wspomniałeś w innym wątku o brzytwie Ockhama. Dlaczego nie chcesz zastosować tej metody do wyjaśnienia problemów jelitowych, tylko wypisujesz długą listę możliwych przyczyn, tak od siebie odległych, że aż jest nieprawdopodobne, żeby jedna osoba miała choć kilka z nich? Co i tak nie tłumaczy całego spektrum objawów candidy.


bo candida jako choroba nie istnieje. Istnieją pleśniawki będące objawem innych chorób, ale NIGDY grzyby same z siebie nie doprowadzą do choroby u zdrowego człowieka, ani nawet nie utrzymają się w nadmiernej ilości po tym, jak organizm wróci do zdrowia.

A wyjątki robię dla infekcji grzybiczych, takich jak np grzyby pleśniowe.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 19:18   

tomtom napisał/a:

bo candida jako choroba nie istnieje. Istnieją pleśniawki będące objawem innych chorób, ale NIGDY grzyby same z siebie nie doprowadzą do choroby u zdrowego człowieka, ani nawet nie utrzymają się w nadmiernej ilości po tym, jak organizm wróci do zdrowia.

A wyjątki robię dla infekcji grzybiczych, takich jak np grzyby pleśniowe.

To ty chlopie jestes wyjatkowy facet. Szkoda, ze tak sie tu marnujesz. Zabierz sie za pisanie ksiazki uzdrowicielskiej. Masz talent. Wykorzyataj to.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 19:58   

Kangur napisał/a:
tomtom napisał/a:

bo candida jako choroba nie istnieje. Istnieją pleśniawki będące objawem innych chorób, ale NIGDY grzyby same z siebie nie doprowadzą do choroby u zdrowego człowieka, ani nawet nie utrzymają się w nadmiernej ilości po tym, jak organizm wróci do zdrowia.

A wyjątki robię dla infekcji grzybiczych, takich jak np grzyby pleśniowe.

To ty chlopie jestes wyjatkowy facet. Szkoda, ze tak sie tu marnujesz. Zabierz sie za pisanie ksiazki uzdrowicielskiej. Masz talent. Wykorzyataj to.


Co znowu nie pasuje? W przypadku zakażenia candida mówi się o infekcji oportunistycznej, a nie o infekcji patogenem - bo candida to nie żaden patogen sensu stricto.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 20:10   

tomtom napisał/a:
Kangur napisał/a:
tomtom napisał/a:

bo candida jako choroba nie istnieje. Istnieją pleśniawki będące objawem innych chorób, ale NIGDY grzyby same z siebie nie doprowadzą do choroby u zdrowego człowieka, ani nawet nie utrzymają się w nadmiernej ilości po tym, jak organizm wróci do zdrowia.

A wyjątki robię dla infekcji grzybiczych, takich jak np grzyby pleśniowe.

To ty chlopie jestes wyjatkowy facet. Szkoda, ze tak sie tu marnujesz. Zabierz sie za pisanie ksiazki uzdrowicielskiej. Masz talent. Wykorzyataj to.


Co znowu nie pasuje? W przypadku zakażenia candida mówi się o infekcji oportunistycznej, a nie o infekcji patogenem - bo candida to nie żaden patogen sensu stricto.

Ty chlopie nic nie kumasz z tego tekstu na czerwono. Tak pracuje twoj mozg na diecie, ktora wybrales.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 20:14   

To teraz podkreśl wyraz infekcje. Kandydoza nie jest infekcją sensu stricto, tylko zakażeniem oportunistycznym.

Infekcja - zaatakowanie organizmu obcym patogenem

zakażenie oportunistyczne - zaatakowanie tkanki czymś, co w normalnych warunkach pokojowo koegzystuje

spoko, możemy jeszcze przez 2 strony kłócić się o słówko. Na pewno wiele to wniesie do tematu.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 20:32   

tomtom napisał/a:
To teraz podkreśl wyraz infekcje. Kandydoza nie jest infekcją sensu stricto, tylko zakażeniem oportunistycznym.

Infekcja - zaatakowanie organizmu obcym patogenem

zakażenie oportunistyczne - zaatakowanie tkanki czymś, co w normalnych warunkach pokojowo koegzystuje

spoko, możemy jeszcze przez 2 strony kłócić się o słówko. Na pewno wiele to wniesie do tematu.


Dalej nie kapujesz.
Kim ty jestes w ustalaniu terminologii medycznej, ze robisz wyjatki? Zrobiles z siebie jakis urojony autorytet i robisz laskawie wyjatki. Opamietaj sie co piszesz.
No chyba ze ci twoj mozg na to nie pozwala. To zwracam honor.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Sob Kwi 03, 2010 21:45   

no lol

ok, ktoś coś chce jeszcze wiedzieć o wegetarianizmie, weganizmie bądź frutarianizmie? Na przykład jak bezpiecznie stosować weganizm?
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 07:18   

tomtom napisał/a:
To teraz podkreśl wyraz infekcje. Kandydoza nie jest infekcją sensu stricto, tylko zakażeniem oportunistycznym.

Infekcja - zaatakowanie organizmu obcym patogenem

zakażenie oportunistyczne - zaatakowanie tkanki czymś, co w normalnych warunkach pokojowo koegzystuje

spoko, możemy jeszcze przez 2 strony kłócić się o słówko. Na pewno wiele to wniesie do tematu.


wiesz co tomtom przeczytałam inne twoje posty i dla Mnie jest przerażające to , że piszesz tak jakbyś był jakimś wielkim znawcą diet i medycyny i wyleczenia z chorób a tak nie jest.

Infekcja to nie jest tylko zaatakowanie organizmu obcym patogenem!

Co masz na myśli mówiąc infekcja - to pierwsze pytanie, które powinieneś sobie zadać
Następne to dlaczego będąc informatykiem mówisz tak jakbyś był co najmniej lekarzem
A ostatnie czy naprawdę uważasz, że weganizm można stosować tak by było się zdrowym?

Bo wegeterianizm może tak, jak ktoś miałby super wiedzę i by się uparł ale weganizm!!!!!


A co do tematu chorób to poza dietami powinieneś poczytać książki z innej tematyki bo z jednej strony chcesz wyleczyć choroby dietą co w "konwencjonalnej medycynie" nie jest uznane jako droga leczenia a z drugiej strony mówisz właśnie założeniami tej samej konwencjonalnej medycyny.

Polecam np. książkę :"Szczepienia ukrywane fakty" a możesz dowiedzieć się z niej , że oprócz tej tezy , którą ty podałeś jak powstaje choroba są jeszcze inne.

Przeraża mnie to, że ktoś Cię czyta i uzna, że Ty wiesz najlepiej.

Ja nie wiem najlepiej, wiem, że dużo nie wiem, wiem, że to co Ja uważam za skuteczne innemu może się nie przydać i nie zastosuje ale chociaż przekazuję to dalej mając tego świadomość.

Polecam jak ktoś jest ciekawy co dana osoba piszę w różnych tematach korzystać z opcji : pokaż posty w profilu, naprawdę się przydaje.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Nie Kwi 04, 2010 07:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 13:26   

Sylwia,
Weganizm tez moze byc spoko, tylko trzeba sie troche bardziej nameczyc.

Rozne ziarna, kasze kielkowane, rozne tzw superfoodsy - w ten sposob mozna na serio dostarczyc wszystkie skladniki niezbedne czlowiekowi i mozna wyjsc na tym o wiele lepiej niz na standardowym zywieniu przecietnego Polaka.
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 13:29   

tak, tylko czy wszystko co potrzebne by było dostarczone to co w mięsie ,jajach?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 13:34   

sylwiazłodzi napisał/a:
Przeraża mnie to, że ktoś Cię czyta i uzna, że Ty wiesz najlepiej.


Sylwia, każdy ma prawo pisać, zwłaszcza miło jest czytać ludzi, którzy posługują się w miare merytorycznymi argumentami. Chodzi o to, że czytelnik ma mieć osąd, kumasz? Ma myśleć i analizować.
Jak się da złapać w pułapkę, to jego wina. Tu są dorośli.

Czujesz się zagrożona pisaniem TomToma? To Twój problem w takim razie. Ja biorę pod uwagę, że zarówno Hannibal może mieć rację jak i ktoś z wege-zapaleńców. W kwestii jedzenia, jestem coraz bardziej sceptyczny. Za niezdrowe ostatnio uważam już tylko to jadło, które jest skażone chemicznie lub pochodzi z nienaturalnych źródeł. Cofnąłem się w to samo miejsce, z którego wyszedłem. Przejebane.

Tomek
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Kwi 04, 2010 13:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 13:52   

A swoją drogą, TomTom, jedno pytanie - proste jak nowa drewniana linijka. Jak uważasz, czy człowiek jest:

- mięsożerny?
- wszystkożerny?
- rozlinożerny?
- owocożerny?

Ponadto:

- czy są rasy ludzi, mające predyspozycje węglowodanowe i nie znoszące mięsa, tłuszczu?
- czy są rasy ludzi, mające predyspozycje tłuszczowo-mięsne i nie znoszące cukrów w ilościach priorytetowych?

Tomek
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 14:11   

M i T napisał/a:
A swoją drogą, TomTom, jedno pytanie - proste jak nowa drewniana linijka. Jak uważasz, czy człowiek jest:

- mięsożerny?
- wszystkożerny?
- rozlinożerny?
- owocożerny?

Ponadto:

- czy są rasy ludzi, mające predyspozycje węglowodanowe i nie znoszące mięsa, tłuszczu?
- czy są rasy ludzi, mające predyspozycje tłuszczowo-mięsne i nie znoszące cukrów w ilościach priorytetowych?

Tomek


Pierwsze pytanie:

Człowiek, podobnie jak prawie każdy bardziej rozwinięty gatunek na ziemi, ma szereg systemów adaptacyjnych. Gdyby był zorientowany na tylko jeden typ pożywienia, wyginąłby. Są miejsca, gdzie można jeść tylko owoce - i ludzie żyją na tej diecie. Są miejsca, gdzie można jeść tylko mięso - tu też żyją (chociaż krócej).

Można by więc napisać, że człowiek jest wszystkożerny - bo wszystko jest w stanie zjeść.

Ale pytanie teraz, czy powinniśmy w definicji uznać to, co człowiek może robić, czy też to, co jest dla niego najzdrowsze? Bo jeśli to drugie, wszystkie dotychczas przeprowadzone badania, co do jednego, świadczą o tym, że podstawowa, najzdrowsza dieta dla człowieka to albo roślinożerność, albo owocożerność. Diety pozostałe wyglądają na mechanizmy adaptacyjne umożliwiające przetrwanie warunków, które nie są idealne dla gatunku, ale skracają życie i powodują szereg chorób (rak, miażdżyca etc).

Oczywiście człowiek nie jest przystosowany do jedzenia produktów wysoko przetworzonych, takich jak np biała mąka, nie jest też dostosowany do jedzenia np ziemniaków. Kwestia dyskusyjna, czy jest dostosowany do jedzenia ziaren zbóż i roślin strączkowych.

Drugie pytanie - gatunek ludzki rozwijał się wiele, wiele milionów lat. Są rasy, które od setek lat żywią się głównie mięsem, więc teoretycznie w jakimś tam stopniu musiał się przesunąć próg tolerancji - osobniki lepiej tolerujące dietę low carb przeżywały dłużej, osobniki nie tolerujące wymierały. Ale kilkaset czy nawet kilka tysięcy lat w porównaniu do setek milionów to wartość niemal nie istniejąca. Zmiana tolerancji do tego stopnia, że dana rasa nagle przestanie tolerować pokarm węglowodanowy i będzie LEPIEJ żyła na diecie low-carb jest mniej więcej tak prawdopodobna, jak to, że w ciągu 20 pokoleń naturalnej selekcji wykształcą się płetwy i skrzela.

Odpowiadając wprost - nie, uważam, że nie ma ras które będą zdrowsze na diecie low-carb. Bardzo niewielkie różnice w tolerancji będą, ale bardzo niewielkie. Wszystkie dostępne badania znów potwierdzają moją tezę, chociażby porównanie długości życia plemion low-carbowych i high-carbowych.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 14:18   

zenon napisał/a:
Sylwia,
Weganizm tez moze byc spoko, tylko trzeba sie troche bardziej nameczyc.

Rozne ziarna, kasze kielkowane, rozne tzw superfoodsy - w ten sposob mozna na serio dostarczyc wszystkie skladniki niezbedne czlowiekowi i mozna wyjsc na tym o wiele lepiej niz na standardowym zywieniu przecietnego Polaka.


powiem tak - NATURALNY weganizm, taki jaki mają plemiona prymitywne, nie wymaga żadnych kiełków, superfoodsów i innych cudów. W naturalnym weganizmie nie występują pokarmy wysoko przetworzone, które są "pustymi kaloriami". 100 kcal kaszy, chleba czy ziemniaków dostarcza czasem nawet dziesiątki (!!!) razy mniej witamin, niż 100 kcal warzyw dziko rosnących.

Nie ma problemu z jodem, bo w roślinach dziko rosnących jest go o wiele więcej, niż na polach (kwestia agresywnej uprawy i wyjałowienia tych pól), nie ma problemu z witaminą B12 - jest jej od groma i ciut ciut w nie oczyszczonej wodzie, nie ma problemu np z choliną, bo na diecie "naturalnej" dostarcza się jej w pożywieniu roślinnym grubo ponad 100% zapotrzebowania.

Ba, nawet na diecie opartej na zbożach, ale ORGANICZNYCH nie powinno być problemu - vide Kenijczycy, którzy mięsa mają w diecie 10 krotnie mniej niż przeciętny Polak, a są najlepszymi sportowcami na tej planecie. Nie stosują żadnych suplementów.

A sorki, zapomniałem, panuje tu przekonanie że sport jest niezdrowy, więc dobre wyniki sportowe na jakiejś diecie świadczą o tym, że ta dieta niszczy organizm...

Jeden problem - taka "naturalna" dieta byłaby koszmarnie droga w polskich warunkach. Dlatego wolę iść po najmniejszej linii oporu - wybieram to, co najlepsze z weganizmu (tanie, szybkie jedzenie) do tego uzupełniając to, czego brakuje w diecie z produktów wysoko przetworzonych. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale przynajmniej nie muszę sobie głowy zawracać jedzeniem.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 14:26   

sylwiazłodzi napisał/a:
tak, tylko czy wszystko co potrzebne by było dostarczone to co w mięsie ,jajach?


absolutnie nie. Powodzenia w dostarczeniu np 1000 mg witaminy C. Powodzenia w znalezieniu w mięsie bioflowanoidów. Powodzenia w uzyskaniu enzymów oksydacyjnych. Długiego i owocnego szukania wszystkich karotenoidów.

A nawet gdyby jakimś wszewilczym cudem wszystko zostało dostarczone, pozostaje drugi, o wiele, wiele poważniejszy problem.

Niedobory można uzupełnić tabletką, ale nadmiaru - oj, tego się nie zniweluje tak łatwo. Bardzo byłbym np zainteresowany wynikami wysycenia żelazem po powiedzmy 5 latach diety z wysoką zawartością tego pierwiastka w postaci hemowej. Teoretycznie osoba taka powinna być solidnie tym żelazem zatruta - tego z reguły nie czuć, jedynie rośnie ryzyko zgonu z powodu chorób związanych z nagromadzeniem żelaza w organizmie - rak wątroby, wylew etc. Założę się, że nikt takich badań nie przedstawi.

Tak, zgadza się - organizm NIE potrafi kontrolować przyswajania żelaza hemowego. Przyswoi tyle, ile dostanie.

Druga rzecz, tłuszcz nasycony. Tutaj byłbym zainteresowany koronarografią tętnic wieńcowych. Oczywiście nikt takich nie przedstawi.

Trzecia, nadmiar białka. Chciałbym zobaczyć wyniki badań osteoporozy u powiedzmy kilku 60 letnich "low carb high protein" na diecie od powiedzmy15 lat. Skan szyjki kości udowej, to grosze kosztuje. Oczywiście nikt takich nie przedstawi...

Już o taką rzecz, jak profil kwasów tłuszczowych z błony erytrocytów nie pytam (a zwłaszcza wysycenie kwasem gamma-linolenowym), bo takie badanie jest dość drogie, nawet koło 1000 zł. Ale przypuszczam, że tutaj też obraz byłby tragiczny. I tego też nie czuć, póki nie dostanie się jakiejś choroby na tle degeneracyjnym.

Gdyby stanął tu zawodowy dietetyk, ale nie taki na papierze, tylko z prawdziwego zdarzenia, wymieniałby jeszcze dłuuuuugo.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 14:35   

sylwiazłodzi napisał/a:

A ostatnie czy naprawdę uważasz, że weganizm można stosować tak by było się zdrowym?


Dziesiątki tysięcy wegan stosuje i jest o wiele, wiele zdrowsza od otoczenia, więc gdzie problem?

Faktem jest, że można się na 2 czy 3 rzeczach mocno przejechać - witamina B12, kwasy omega 3 (których niedobory ma 95% populacji, ale weganie jedzący produkty z półek sklepowych będą narażeni szczególnie), w niektórych krajach z bardzo wysokim naturalnym spożyciem ryb i bardzo niskim nasłonecznieniem, np w krajach skandynawskich - witamina D. Trzy główne powody problemów zdrowotnych na weganizmie, wszystkie trzy mają związek nie z faktem odstawienia produktów zwierzęcych jako takim, ale z faktem, że produkty roślinne są w formie wysoko przetworzonej, pozbawionej witaminy B12, wysyconej kwasami omega 6.

Witamina D jest oddzielnym problemem, jeszcze nie spotkałem osoby która wykonała w zimie test i NIE miała niedoboru. Dieta w tym wypadku nie miała znaczenia. Ale w kilku krajach na tej planecie weganie będą mieć ten niedobór nieco wyższy.


Cytat:

A co do tematu chorób to poza dietami powinieneś poczytać książki z innej tematyki bo z jednej strony chcesz wyleczyć choroby dietą co w "konwencjonalnej medycynie" nie jest uznane jako droga leczenia a z drugiej strony mówisz właśnie założeniami tej samej konwencjonalnej medycyny.


Ja nie opieram wiedzy na opiniach innych (czyli na książkach). Ja swoją wiedzę buduję za pomocą syntezy i analizy. To trudniejsze niż przeczytanie książki i przyjęcie poglądów autora, ale też o wiele skuteczniejsze.

Trzeba po prostu analizować wszystkie dostępne badania i wyciągać z nich wnioski. Analiza badań może przynieść zaskakujące rezultaty, np antyszczepionkowcy powołują się na badania mające wykazywać, że choroby znikły przed wprowadzeniem szczepionek - po przeanalizowaniu okazuje się, że ta badania albo nie istnieją, albo zostały zafałszowane.

Z drugiej strony, jeszcze nie spotkałem badania, które niezbicie wykazuje związek przyczynowy wirusa HIV i choroby AIDS, ba, nawet nie było badania niezbicie wykazującego egzogenność tego wirusa.
Ostatnio zmieniony przez tomtom Nie Kwi 04, 2010 14:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 18:11   

tomtom napisał/a:
A sorki, zapomniałem, panuje tu przekonanie że sport jest niezdrowy, więc dobre wyniki sportowe na jakiejś diecie świadczą o tym, że ta dieta niszczy organizm...


Przekręciłeś. Chodziło cały czas o sport wyczynowy.

Tomek
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 18:28   

M i T napisał/a:
sylwiazłodzi napisał/a:
Przeraża mnie to, że ktoś Cię czyta i uzna, że Ty wiesz najlepiej.


Sylwia, każdy ma prawo pisać, zwłaszcza miło jest czytać ludzi, którzy posługują się w miare merytorycznymi argumentami. Chodzi o to, że czytelnik ma mieć osąd, kumasz? Ma myśleć i analizować.
Jak się da złapać w pułapkę, to jego wina. Tu są dorośli.

Czujesz się zagrożona pisaniem TomToma? To Twój problem w takim razie. Ja biorę pod uwagę, że zarówno Hannibal może mieć rację jak i ktoś z wege-zapaleńców. W kwestii jedzenia, jestem coraz bardziej sceptyczny. Za niezdrowe ostatnio uważam już tylko to jadło, które jest skażone chemicznie lub pochodzi z nienaturalnych źródeł. Cofnąłem się w to samo miejsce, z którego wyszedłem. Przejebane.

Tomek


Tomek nie czuję się zagrożona.
Masz rację miło jest czytać ludzi posługującymi się w miarę merytorycznymi argumentami.
Czytając powyższe posty tomtoma mogę mu tylko powiedzieć dziękuję.

A co do badań nad szczepieniami to chodzi o kilka kwestii: o brak np. w Polsce informowania rodziców przy szczepieniach jakie mogą być skutki uboczne, o brak informacji i ujawniania badań od firm farmaceutycznych o tym jak wyglądają wyniki testów na dorosłych w stosunku do zgłoszeń rodziców dzieci poszczepiennych powikłań. Dopiero od niedawna wymuszają to rodzice i poniektórzy naukowcy i dziennikarze. Choć Ja mam cały czas meiszane uczucia nie szczepiąc syna bo jesteśmy tylko i aż żywymi organizmami . Ale dopiero ostatni artykuł w Optymalniku- Poradniku dobrego zdrowia z tytułem"Szczepić po ludzku" pozwolił mi zastanowić się nad możliwością : czy szczepić ale jak pojawią się szczepionki "ekologiczne". Oczywiście są już częściowo takie z innymi konserwantami niż te uznane za "toksyczne" ale dla mnie to cały czas jest problem ilości prawdy w ujawnianych do Nas- rodziców, konsumentów szczepionek - badaniach. Bo niewykluczone , że w imię pewnych założeń czy planów np. tajemnicy, patentów nie są przedstawiane badania tak jak być powinny.



Ale co ma spożycie ryb i brak witaminy D. Albo się je ryby a w konsekwencji też tłuszcze rybne w krajach skandynawskich albo się przechodzi na weganizm a wtedy też tłuszcze się omija i zjada w ilości takiej jakiej nie powinno czyli za małej. A jeśli mniejsza ilość tłuszczu powoduje szybsze starzenie się skóry to automatycznie ona gorzej sobie radzi z wchłanianiem światła słonecznego i powstawania witaminy D. Ocenia się, że większość witaminy D pochodzi z reakcji ze skórą i światłem słonecznym ale można ją pobierać z pokarmów a nie zbadano na tyle dużej populacji by można było naukowców przekonać, że może istnieje takie postępowanie dietetyczne, które nie powoduje niedoborów witaminy D bez względu na nasłonecznienie.

Szkoda, że nie znam( nie wiem czy robiono ?) badania u Eskimosów, jak u nich jest w organizmach z witaminą D. Czy na ich diecie występuje jej niedobór?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 19:14   

Kangur napisał/a:
...No chyba ze ci twoj mozg na to nie pozwala. To zwracam honor...
Kangur badz sprawiedliwy!
Informatycy to "ELITA" jesli chodzi o prawidlowa czynnosc CUN. 8-)

Druga grupa ktorej nie mozna pominac to INZYNIEROWIE!!! ;-)

BTW
A tak na marginesie to WIELKIEGO "sliskiego" dyngusa zycze! :hah:
.
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6826
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 19:16   

grizzly napisał/a:

BTW
A tak na marginesie to WIELKIEGO "sliskiego" dyngusa zycze! :hah:
.

:hah: :hah: :x
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 19:31   

tomtom napisał/a:
NATURALNY weganizm, taki jaki mają plemiona prymitywne,

Możesz podać przykład plemienia, które z powodów innych niż religijne nie je mięsa?

tomtom napisał/a:
Trzeba po prostu analizować wszystkie dostępne badania i wyciągać z nich wnioski.

Ale Ty już wyciągnąłeś te wnioski ... jedynie słuszne wnioski. I dalsza analiza służy jedynie ich umocnieniu. Nie jesteś w stanie zdobyć się na obiektywizm, jesteś zbyt zaangażowany po jednej stronie.
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 19:37   

M i T napisał/a:
tomtom napisał/a:
A sorki, zapomniałem, panuje tu przekonanie że sport jest niezdrowy, więc dobre wyniki sportowe na jakiejś diecie świadczą o tym, że ta dieta niszczy organizm...


Przekręciłeś. Chodziło cały czas o sport wyczynowy.

Tomek


no ok ok, sport wyczynowy jest niezdrowy

dlatego na świecie nie ma ani jednego sportowca na diecie low-carb takiej, jak proponowana tutaj
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 19:39   

sylwiazłodzi napisał/a:

zjada w ilości takiej jakiej nie powinno czyli za małej. A jeśli mniejsza ilość tłuszczu powoduje szybsze starzenie się skóry to automatycznie ona gorzej sobie radzi z wchłanianiem światła słonecznego i powstawania witaminy D.


wtf, to z optymalnika? Chyba tak, bo sensu w tym nie ma żadnego.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 19:50   

Maad napisał/a:

Możesz podać przykład plemienia, które z powodów innych niż religijne nie je mięsa?


setki plemion które jedzą w bardzo małych ilościach. Kenijczycy (ci, którzy wygrywają WSZYSTKIE zawody biegowe), mieszkańcy wyspy Ki.. kitava? kativa? ta, o której pisaliśmy niedawno, w każdym razie populacja z zerową ilością schorzeń serca.



Cytat:

Ale Ty już wyciągnąłeś te wnioski ... jedynie słuszne wnioski. I dalsza analiza służy jedynie ich umocnieniu. Nie jesteś w stanie zdobyć się na obiektywizm, jesteś zbyt zaangażowany po jednej stronie.


no tak, jak już nie ma co powiedzieć, można zacząć histerycznie pokrzykiwać że ten drugi to tylko na jedną stronę patrzy i w ogóle!

Widzisz, ja jestem bardzo otwarty. Dla przykładu, dziś na tym forum dostałem ciekawe badania o glutenie, poczytałem, sprawdziłem źródła - w efekcie mocno zmieniłem podejście do glutenu, co z miejsca zaowocowało przesunięciem wartości w diecie którą zalecam.

Jest jeden problem - ja wymagam DOWODÓW.

Dla przykładu, w optymalniku można poczytać o tysiącach osób wyleczonych z raka czy z miażdżycy.

Ale nie ma ANI JEDNEGO dowodu, na takie wyleczenie. Nic, zero, null. Tysiące osób, nikt nie widział na oczy nawet jednej.

Wszystko można sprowadzić do "my jesteśmy super, leczymy wszystko, oddajcie nam wasze pieniądze to was wyleczymy, a ci co się pytają o dowody to wrogowie jedynie słusznej diety w spisku wegetarian".

Wegetarianizm jest niezdrowy, o czym wie każdy czytelnik optymalnika. Można tam poczytać o umierających z głodu, chorowitych wegusach których widzieli autorzy artykułu na spotkaniach wegetariańskich. Problem w tym, że po przyjrzeniu się faktom można zauważyć, że owych spotkań w ogóle nigdy nie było. Wymyślają sobie optyredaktorzy te historyjki. Prawda o zdrowiu przeciętnego wege w Polsce jest taka, że w biegach ulicznych drużynowo wegetarianie plasują się w górnych 10% populacji (i nie mówię tu o zawodnikach którzy biegają maratony poniżej 2:20, bo tacy wege też są w Polsce - oni nie reprezentują klubu vege runners tylko normalne kluby biegacze, mówię o bieganiu amatorskim). Low-carbowcy mają problemy z zebraniem chociaż kilku ludzi, którzy ukończą taki bieg, nie mówiąc o uzyskaniu jakiegoś czasu. Ale tego w optymalniku się nie przeczyta...

Podobnie "badania" pana Price, na które się tu niektórzy powołują - można je streścić w "mięso jest zdrowe, bo raz widziałem dzikusa co jadł mięso i nie miał raka! Serio!". Zero statystyk, zero konkretów, zero prezentacji metodologii, nic.

Nie ma na świecie ANI JEDNEGO badania, które by mówiło cokolwiek dobrego o dietach low carb - z drobnymi wyjątkami dla ludzi którzy powinni unikać glutenu i pokarmów z wysokim IG, co jest bez problemu do osiągnięcia na dietach high-carb. Wszystkie, ale to WSZYSTKIE istniejące badania świadczą na korzyść diet high-carb.

No tak, ale to JA jestem ten taki ciemniak, który tępo jest zapatrzony w swoją ideę i nie chce dojrzeć na oczy faktów.
 
     
zeto555 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 50
Dołączył: 09 Mar 2010
Posty: 1035
Skąd: podlasie
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 21:17   

Tomotom- ty nie jestes otwary tylko latwowierny. Przeczytales dzisiaj cos i "mocno " zmieniles podejscie co z miejsca zaowocowalo przesunieciem wartosci w diecie, ktora polecasz. Jak to mozna nazwac inaczej jak naiwnosc. I taka twoja wiedza. Przeczytasz na necie niby "sprawdzisz zrodlo" i juz wiesz . Powodzenia zycze. Nawiasem mowiac to gdzie slyszales,ze od optymalnych ktos bierze jakies pieniadze? A dowody- no chociaz ten, ze siedze tu i pisze a nie powinno mnie juz byc- i wielu takich jest. Tylko nie sluchacie a chcecie dowodow, adresy, telefony, zdjecia i Bog wie co.
 
     
zeto555 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 50
Dołączył: 09 Mar 2010
Posty: 1035
Skąd: podlasie
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 21:20   

I nie szukaj w Kenii bo masz blizej- w polsce
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 21:36   

grizzly napisał/a:
Kangur napisał/a:
...No chyba ze ci twoj mozg na to nie pozwala. To zwracam honor...
Kangur badz sprawiedliwy!
Informatycy to "ELITA" jesli chodzi o prawidlowa czynnosc CUN. 8-)

Druga grupa ktorej nie mozna pominac to INZYNIEROWIE!!! ;-)

BTW
A tak na marginesie to WIELKIEGO "sliskiego" dyngusa zycze! :hah:
.

Jak narazie odnosze wrazenie, ze mamy na forum informatyka od wegetarianizmu.
Wielkiego dyngusa mam zawsze, a "sliski" jest na zawolanie zainteresowanej osoby.
P.S.
Przypomniales mi Misiu o rozprawie w sadzie.
Sedzia:
-Czy pozwany porzednio napastowal pania?
Powodka:
-Nie. Na sucho zapier******.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
Ostatnio zmieniony przez Kangur Pon Kwi 05, 2010 00:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 22:02   

tomtom napisał/a:
sylwiazłodzi napisał/a:

zjada w ilości takiej jakiej nie powinno czyli za małej. A jeśli mniejsza ilość tłuszczu powoduje szybsze starzenie się skóry to automatycznie ona gorzej sobie radzi z wchłanianiem światła słonecznego i powstawania witaminy D.


wtf, to z optymalnika? Chyba tak, bo sensu w tym nie ma żadnego.


nie to moja własna twórczość

:oops:

już, któryś raz mnie nie rozumiesz, może piszę niezrouzmiale, trudno

ale jak czytam Twoje wywody, mimo, że długie po raz drugi teraz to też bym miała kolejne pytania, więc możemy się tak pytać pewnie do końca świata i o jeden dzień dłużej

tomotom napisałeś w innym poście:

"Widzisz, ja jestem bardzo otwarty. Dla przykładu, dziś na tym forum dostałem ciekawe badania o glutenie, poczytałem, sprawdziłem źródła - w efekcie mocno zmieniłem podejście do glutenu, co z miejsca zaowocowało przesunięciem wartości w diecie którą zalecam. "


No nie, nawet Ja nie jestem tak szybka , zalecasz dietę, którą uważałeś za słuszną ale już po jednym dniu gdy poczytałeś o glutenie zmieniłeś zalecenia

No ale wyjdzie , że się czepiam.

Jak jesteś taki otwarty to postaram się coś zasugerować. Jak już odkryłeś, że można zmienić zdanie w ciągu jednego dnia to ucz się dalej bo z dietą jak z informatyką, ciągle idzie do przodu.

A co do mojej wypowiedzi o białku , o którym pisałeś i Mnie nie zroumiałeś, polecam ten wątek:

http://www.dobradieta.pl/...29b31e61#122570

chodzi o to , że nasz organizm żyje i wpływa na niego nie tylko to co jemy, ale ile jemy, jaki tryb życia prowadzimy etc.
Nie tylko więc ilość białka ma znaczenie ale też to czy mamy ochotę zjeść jednego dnia mięso, jajka, ryby i tłustą śmietanę czy tylko samo mięso a również czy następnego dnia dopuszczamy możliwość jedzenia w ciągu dnia tylko węglowodanów.


opcja szukaj jest super!
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 23:19   

zeto555 napisał/a:
Tomotom- ty nie jestes otwary tylko latwowierny. Przeczytales dzisiaj cos i "mocno " zmieniles podejscie co z miejsca zaowocowalo przesunieciem wartosci w diecie, ktora polecasz. Jak to mozna nazwac inaczej jak naiwnosc. I taka twoja wiedza. Przeczytasz na necie niby "sprawdzisz zrodlo" i juz wiesz . Powodzenia zycze. Nawiasem mowiac to gdzie slyszales,ze od optymalnych ktos bierze jakies pieniadze? A dowody- no chociaz ten, ze siedze tu i pisze a nie powinno mnie juz byc- i wielu takich jest. Tylko nie sluchacie a chcecie dowodow, adresy, telefony, zdjecia i Bog wie co.


no, wyobraź sobie, że można sprawdzać źródła. Nie trzeba wierzyć w to, co w jakiejś książce przygodowej czy kolorowej gazecie ktoś napisze.

Jeśli w badaniu wyszło, co miało wyjść, to oznacza że tak właśnie jest. O glutenie było wiadome od dawna, o czym zresztą sam pisałem. Te badania które podesłała koleżanka to był jedynie gwoździk do trumny.

Wiadomo, że dieta wysokoglutenowa wysokowęglowa jest o wiele zdrowsza od bezglutenowej diety niskowęglowej (co potwierdzają badania). Jeśli można sprawić, że ta dieta będzie JESZCZE zdrowsza, to się to robi i tyle. Nie każdy trzyma się ewangelii wypisanej przez jakiegoś bożka (czy to kwaśniewskiego, czy atkinsa, czy price).

Wszelkiego rodzaju "Arkadie" robią GIGANTYCZNE pieniądze na ludzkiej głupocie i krzywdzie.

Podeślij swoje wyniki koronarografii, jeśli już chcesz robić za dowód.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 23:25   

sylwiazłodzi napisał/a:


Jak jesteś taki otwarty to postaram się coś zasugerować. Jak już odkryłeś, że można zmienić zdanie w ciągu jednego dnia to ucz się dalej bo z dietą jak z informatyką, ciągle idzie do przodu.


no, na niektóre tematy nie mam "twardego" zdania, bo jest za mało i zbyt niedokładnych badań, żeby powiedzieć "wiem wszystko". Kto wie, może ktoś kiedyś przeprowadzi to jedno jedyne badanie, które wykaże jakąkolwiek, chociaż jedną korzyść jakiejkolwiek, chociażby układanej z mikroskopem i wagą elektronową diety low-carb w stosunku do w miarę tylko rozsądnie ułożonej diety high-carb. Naprawdę jestem gotów na zmianę poglądów.

Póki co mamy setki, jak nie tysiące badań i obserwacji życia codziennego dowodzących przewagi diety high-carb.
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Nie Kwi 04, 2010 23:28   

zeto555 napisał/a:
I nie szukaj w Kenii bo masz blizej- w polsce


spoko, już podawałem - reprezentacja wegan polskich (piszę wegan, bo prawie wszyscy to weganie, oraz uwzględniam tylko amatorów, bez wegetarian-zawodowców ze ścisłej czołówki krajowej) w biegach ulicznych plasuje się w górnych bodajże 10%, wyniki z drużynowych startów w Maratonie Warszawskim. Całkiem nieźle, ludzie stanowiący 0,5% (jedna osoba na 200) populacji biegaczy mają lepsze zdrowie, niż 90% tej grupy. Jak to wygląda, jak się przeliczy procenty? Jeden do dwóch tysięcy?
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 00:08   

tomtom napisał/a:
zeto555 napisał/a:
I nie szukaj w Kenii bo masz blizej- w polsce


spoko, już podawałem - reprezentacja wegan polskich (piszę wegan, bo prawie wszyscy to weganie, oraz uwzględniam tylko amatorów, bez wegetarian-zawodowców ze ścisłej czołówki krajowej) w biegach ulicznych plasuje się w górnych bodajże 10%, wyniki z drużynowych startów w Maratonie Warszawskim. Całkiem nieźle, ludzie stanowiący 0,5% (jedna osoba na 200) populacji biegaczy mają lepsze zdrowie, niż 90% tej grupy. Jak to wygląda, jak się przeliczy procenty? Jeden do dwóch tysięcy?
mnie wystarczy


ha ha
pusty śmiech jak widzę takich idiotów którzy na siłe chcą się wykazać
mnie wystarczy że przy kopaniu ogródka nie dostaję zadyszki, w krzyżu nie łamie i zgaga nie męczy jak 10 lat temu
biegać też mógłbym, tylko po co?
jeszcze na rozum nie upadłem zebym musiał cokolwiek udowadniać
żyję i pracuje dla siebie i to mi wystarcza
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 00:29   

ali napisał/a:
...biegać też mógłbym, tylko po co?
jeszcze na rozum nie upadłem zebym musiał cokolwiek udowadniać
żyję i pracuje dla siebie i to mi wystarcza...

Ali jak mozesz tak pisac! :razz:
Nasz forumowy kolega, sp. Jurek to pewnie "w grobie"
sie przewraca jak to czyta! :shock:

Jak pamietam On bardzo by chcial biegac,
ale nie mial takich mozliwosci! :shock:

Ali zyjesz tylko jeden raz! Prawda? :shock:
.
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 01:03   

grizzly napisał/a:
[
Ali zyjesz tylko jeden raz! Prawda? :shock:
.

o to właśnie idzie
chciałby ?
ale czy chciałby, gdyby mógł?
ps
po co tracić czas i energie na bzdury
od których nic nikomu nie przybędzie
czy nie można jej bardziej pożytecznie wykorzystać?
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 03:33   

Jurek to ten który dzięki "genialnym" radom wypłukał sobie białkiem resztkę wapnia z kości?

A sorki, zapomniałem, to nie dieta tylko sterydy. Ci wszyscy lekarze i dietetycy, którzy twierdzą że taka dieta prowadzi do błyskawicznej osteoporozy, też są ze spisku wegetarian. A wszystkie badania są zafałszowane przez spisek koncernów, który chce żeby ludzie odżywiali się niezdrowo. Rację ma tylko pan Kwaśniewski, w którego arkadiach tysiące ludzi wyleczyło się już z osteoporozy (dokumentacja wyleczeń gdzieś zaginęła przy ostatniej przeprowadzce, ale oni serio się wyleczyli!) oraz pan Price, który kiedyś widział Indianina jedzącego mięso, ten Indianin wcale nie wyglądał na dotkniętego osteoporozą!
 
     
tajden 
tajden


Pomógł: 5 razy
Wiek: 70
Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 217
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 06:14   

Wszelkiego rodzaju "Arkadie" robią GIGANTYCZNE pieniądze na ludzkiej głupocie i krzywdzie.
Podeślij swoje wyniki koronarografii, jeśli już chcesz robić za dowód.[/quote]
>
Szukasz stale dokumentów potwierdzających wyleczenia. Dobrze. Rozumiem.
A skąd masz "dokumentację", że Arkadie robią GIGANTYCZNE pieniądze. Na użytek czego jest to słormułowanie GIGANTYCZNE? Czy możesz jaśniej? Czy może kiedyś byłeś księgowym w jakiejś Arkadii i znasz liczby?
Ja jestem "blisko" jednej z najprężniej działającej Arkadii w Polsce (Poznań), wiem dużo na temat ich działalności i wyników ekonomicznych. A teraz posłucham Ciebie...
Podeślij swoje wyniki... tej GIGANTYCZNEJ kwoty... 8/
_________________
Na DO - 9 lat.
Ostatnio zmieniony przez tajden Pon Kwi 05, 2010 06:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
ali
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 11:22   

tomtom napisał/a:
Jurek to ten który dzięki "genialnym" radom wypłukał sobie białkiem resztkę wapnia z kości?


teeeeeee
czytaj ale dokładniej
jak już, to był spisany na straty dużo wcześniej
płuca miał na agrafkach, do tego kupę innych przypadłości
dzięki optymalnemu odżywianiu jakoś funkcjonował i pociągnął dłużej niż mu pisano
ps.
opisz jak to białko wypłukuje wapń z kości,
 
     
Maad


Pomógł: 18 razy
Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 1172
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 12:32   

tomtom napisał/a:
setki plemion które jedzą w bardzo małych ilościach. Kenijczycy (ci, którzy wygrywają WSZYSTKIE zawody biegowe),


Wikipedia napisał/a:

Na nizinie nadmorskiej roślinność sawannowo-leśna, we wnętrzu kraju stepy lub suche sawanny, na wschodzie od Jeziora Turkana roślinność półpustynna i pustynna, wilgotne sawanny w południowo-zachodniej części kraju. Na obszarach wyżej wzniesionych na wysokości ok. 2000-3000 m występują wiecznie zielone lasy, w najwyższych piętrach gór zarośla i roślinność alpejska.


Wiem, że dla Ciebie wikipedia jako źródło wiedzy nie przedstawia żadnej wartości, ale chyba w tak podstawowych sprawach jak fauna i flora jakiegoś regionu można ją zacytować?

Wyjaśnij mi drogi specjalisto ds. analizy i syntezy, jak w takich warunkach można funkcjonować na diecie wege (możesz podać jakiś przykładowy jadłospis)? Proszę, powiedz mi jak? Trochę trudniej będzie Ci wykazać po co tak się mieli kenijczycy wysilać, jeśli:

Wikipedia napisał/a:

Dominuje fauna typowa dla afrykańskiej sawanny oraz świetlistych lasów podzwrotnikowych. Z ssaków występują m.in.: słoń afrykański, nosorożec czarny, bawół afrykański, żyrafa, zebra, lew, lampart, gepard, wiele gatunków antylop (m.in. gnu, eland, kudu, impala, gazele), w sąsiedztwie wód – hipopotam. Bogata ornitofauna, m.in.: sekretarz, sęp, marabut, perlica, czapla, ibis, bogactwo gatunków leśnych, zróżnicowana i bogata fauna bezkręgowców, zwłaszcza owadów.


i mała prośba: nie używaj określenia "setki" bo tylko się ośmieszasz, nie mogąc udowodnić nawet jednego przypadku
_________________
Wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne, powoduje tycie albo ... jest po angielsku.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 12:46   

Maad napisał/a:
tomtom napisał/a:
setki plemion które jedzą w bardzo małych ilościach. Kenijczycy (ci, którzy wygrywają WSZYSTKIE zawody biegowe),

Wiem, że dla Ciebie wikipedia jako źródło wiedzy nie przedstawia żadnej wartości, ale chyba w tak podstawowych sprawach jak fauna i flora jakiegoś regionu można ją zacytować?

W sprawie, ze jedzenie miesa powoduje raka, ten specjalista powolal sie na Wikipidie udowadniajac, ze nie rozumie na co sie powolal.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
krzysztof2

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Maj 2009
Posty: 756
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 13:33   B12

WITAJ Tomtom :hug:

Wspomniałeś w wcześniejszych postach o uzupełnianiu wit. B12 i należny dodać, iż jej suplementacja nie jest tym samym co łykanie innych sztucznych witamin.

Witamina B12 powstaje w czasie fermentacji propionowej ( wywoływanej przez bakterie ) i tak się ją właśnie uzyskuje (ekstrakcja z materiału bakteryjnego ) :
http://pl.wikipedia.org/w...acja_propionowa

Zdecydowana większość osób na diecie opartej na produktach odzwierzęcych myśli , że łatwo uniknie jej niedoborów - są w błędzie( podobnie jak wszelcy ideowi weganie i witarianie - oczywiście są wyjątki) .

W przypadku wit. B12 - mega dawki tej witaminy nic nie dają czy to z suplementów czy to tym bardziej to z konsumowanego pożywienia .
Chodzi o to ,że jednorazowe wchłanianie witaminy B12 jest bardzo małe t.j. z pierwszych 5 mikrogramów wchłania się jedynie połowa t.j. 2,5 mikrograma, dzienna zapotrzebowanie to ok. 3-5 mikrogramów (zależy to od osoby).

Natomiast aby jednorazowo dostarczyć 3 mikrogramów trzeba aż 100 mikrogramów ( powyższe 2,5 mikrograma poprzez czynnik IF a reszta poprzez zwykłą dyfuzję ale wtedy efektywność wchłaniania witaminy B12 gwałtownie spada do 1% i mniej) .
Wszelkie nadmiary ponad to są stopniowo wydalane przez nerki oraz razem z kałem.

I tak z wiekiem jej niedobory narastają na co wpływa bardzo wiele czynników - B12 jest bardzo czuła na światło , chemikalia , opryski ,temperaturę ( np.:termicznie potraktowana żywność ) , pobierane antybiotyki oraz dodawane do pasz dla zwierząt, aby uchronić przed epidemiami w czasie tuczu , spożywanie alkoholu w nadmiernych ilościach , palenie , atrofię i nieżyty układu pokarmowego oraz braki kobaltu w pożywieniu i glebie - to najważniejsze.

Dodatkowo może dochodzić do problemów z substancją zwaną czynnikiem wewnętrznym (ang. intrinsic factor, IF) - jest produkowana przez komórki okładzinowe żołądka - witamina B12 wiąże się z czynnikiem wewnętrznym w żołądku, a następnie powstały związek wchłaniany jest w jelitach.
Także upośledzenia wydzielania żółci (cholestaza) -witamina B12 jest wydalana poprzez żółć i następnie reabsorbowana jeszcze raz. Ww. zjawisko jest znane jako cyrkulacja enterohepatyczna.

Widoczne objawy niedoborów witaminy B12 występują wtedy gdy ww. niedobór jest bardzo duży. Przemęczenie, bladość, anoreksja, niezdecydowanie, urojenia, paranoja, utrata wagi i inne to tylko niektóre objawy świadczące o niedoborach witaminy B12 u danej osoby.

Biochemicy , chemicy postulowali w środowiskach medycznych ( także w Polsce ) o dokładnie monitorowanie poziomu B12 u pacjentów i nie tylko ( a już głównie tych po 50 - niezależnie czy byli to weganie czy nie weganie ) , ale tylko śladowe ilości wyciągnęło z tego wnioski.
Pozwoliło by to uniknąć szeregu " komplikacji " zdrowotnych z wyprzedzeniem - dotyczy to tez chorób psychicznych.

Można zerknąć na ten obszerny materiał a zwłaszcza na :
Rozdział 4. :"SZCZEGÓLNA TROSKA O LUDZI POWYŻEJ 50-TKI "
Rozdział 32. : Jak były formułowane zalecenia
http://www.surawka.republika.pl/WITAMINA%20B12.htm
oraz :
Rozdział 26 - WNIOSKI : CZY NATURALNA DIETA WYMAGA SUPLEMENTÓW?
a także ( pod materiałem znajduje się dodatek ):
KWESTIA WITAMINY B12 - ok. 25 punktów widzenia na temat wit.B12


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :papa:
 
     
tomtom

Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 416
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 14:53   

Maad napisał/a:
Trochę trudniej będzie Ci wykazać po co tak się mieli kenijczycy wysilać, jeśli:


Nie wiem, żeby zostać najlepszymi sportowcami na tej planecie, zapewne.

Co do reszty postu, wiesz, że jeśli samochód jadący 100 km/h na 4 kołach będzie miał 8 kół, to pojedzie 200 km/h?

Ot, paralogika. Po co mieliby tak jeść, a bo tam takie rośliny żyją, bo to, bo tamto...

.... a fakty są takie, że dieta Kenijczyków jest BARDZO dobrze opisana. Naukowcy ją opisali, bo jest to dieta ludzi będących obecnie najsprawniejszymi przedstawicielami gatunku homo sapiens.

Jest to oczywiście dieta w której 80% kalorii idzie z węgli, praktycznie pozbawiona mięsa.

Na przyszłość prop