RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Mar 04, 2026 17:55 Dieta carnivore - mięsożercy
Przebudowa flory jelitowej przy przejściu na dietę carnivore (mięsną) to proces wieloetapowy, który zaczyna się niemal natychmiast, ale pełna adaptacja organizmu zajmuje zwykle od kilku tygodni do kilku miesięcy.
Oto jak rozkłada się ten proces w czasie:
1. Pierwsze dni: Gwałtowna zmiana (1–3 dni)
Badania wykazują, że skład mikrobiomu zaczyna się zmieniać już po 24–72 godzinach od radykalnej zmiany diety.
• Wzrost bakterii kwasolubnych: Zwiększa się liczba drobnoustrojów tolerujących kwasy żółciowe, niezbędne do trawienia tłuszczów.
• Głodzenie bakterii błonnikowych: Bakterie żywiące się węglowodanami i błonnikiem (np. z warzyw) zaczynają obumierać lub przechodzić w stan uśpienia z powodu braku pożywienia.
2. Faza adaptacji: "Grypa mięsna" (7–21 dni)
To okres, w którym najczęściej występują objawy przejściowe, takie jak biegunki czy zmęczenie.
• Przestawienie enzymatyczne: Układ trawienny musi dostosować produkcję enzymów i kwasów żołądkowych do trawienia wyłącznie białka i tłuszczu.
• Zmiana rytmu wypróżnień: Mikrobiom dostosowuje się do braku błonnika, co może trwać około 10–14 dni.
3. Stabilizacja: Głęboka przebudowa (1–3 miesiące)
Większość osób odczuwa pełną stabilizację pracy jelit po około 30–90 dniach.
• Redukcja stanów zapalnych: Wyeliminowanie lektyn roślinnych i szczawianów pozwala na regenerację bariery jelitowej.
• Utrwalenie zmian: Po ok. 45 dniach nowy skład flory bakteryjnej staje się bardziej zakorzeniony.
Warto pamiętać, że całkowita odbudowa flory po latach problemów trawiennych lub częstych kuracjach antybiotykowych może u niektórych osób trwać nawet do 6 miesięcy.
Podsumowanie ram czasowych
Etap ÷ Czas trwania ÷ Co się dzieje?
Początek zmian ÷ 1–3 dni ÷ Reakcja bakterii na nowy rodzaj paliwa.
Adaptacja (ostra) ÷ 1–3 tygodnie ÷ Możliwe problemy trawienne, zmiana kwasowości żołądka.
Pełna regeneracja ÷ 4–12 tygodni ÷ Stabilizacja mikrobiomu i poprawa szczelności jelit.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Śro Mar 04, 2026 17:55, w całości zmieniany 1 raz
Zawsze mnie to smieszylo i raczej nie spodziewam sie odpowiedzi od RAW0, bo on to generuje z ejaja i raczej samemu nie majac zadnego doswiadczenia ale zawsze mnie to smieszylo.
Zarotno te "keto flu", Meat flu" jak i inne vege-flu.
Czlowiek tak po prostu nie dziala, inaczej by dawno zginal jako gatunek.Jak pisal Dr.Kwasniewski - "Żywienie optymalne należy rozpocząć od razu w pełnym zakresie, bez żadnego okresu przejściowego". Np hipotetyczna sytuacja wielkiego glodu gdzies tysiace lat temu i nagle wojownicy upolowali wielkiego zwierza a cala wioska oczywiscie zamiast sie rzucic od razu do lapczywego zarcia mowi tak "hola hola, zrobmy to powoli zeby sie zaadaptowac i ominac meat flu". To jakis zart. Jak tu wiele razy wspominalismy organizm jest homeostatem w kazdej sekundzie dazacym do rownowagi za pomoca wielu mechanizmow korygujacych i buforow. Jezeli organizm by dzialal niczym powolnie przechylajacy sie okret, to ludzie by byli notorycznie chorzy na jakies "flu".
Z osobistych doswiadczen zarowno z keto, z glodowkami, z carnivore diet itp oswiadczam, ze te zjawiska istnieja tylko w glowach tzw influencerow, ktorzy naganiaja sobie ogladalnosc gloszeniem bzdurnych tez. Najgorsze jest to, ze oni pisza te bzdury w internecie a AI czyli tzw ejaj agreguje to do wynikow wyszukowan i potem czytamy takie prawdy objawione.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Chcąc nie chcąc trza wziąć w obronę RAW0, bo się sam przed optymalną głupotą nie obroni.
Uwielbiam tych optymalnych fantastów i ich sposób rozumowania.
Kwaśniewski tak napisał, to tak musi być.
Cytat:
keto-adaptation will likely be defined as the net effect of many parallel responses to a well-formulated ketogenic diet, with these various responses occurring on differing timelines, and to differing degrees across individual phenotypes/genotypes. These many variables aside, however, the timeline for full keto-adaptation will likely be measured in months rather than days or weeks.
Co tam tacy giganci jak Phinney, Volek, którzy spędzili tysiące godzin w ośrodkach badawczych prowadząc setki badań. Co tam dr Wolfgang Lutz, który przyczynił się do rozwoju medycyny w co najmniej trzech jej działach.
To co sobie wydumał Kwaśniewski przy jajecznicy, to jest prawda, a my ze śwagrem przy flaszce wódki uradzili, że jak sam on tak napisał, to musi być najprawdziwsza prawda i te wszystkie inne, co mówiom inaczej, to głupie som.
Nawet, jeśli tysiące lat temu "wojownicy" upolowali dzika, to nie byli to ludzie, którzy wcześniej przez setki pokoleń byli nawykli do diety opartej głównie na skrobi. Dlatego Lutz wyraźnie zaznacza, że adaptacja do diety niskowęglowodanowej może być nie tylko długotrwałym procesem, ale może być wręcz niemożliwa, u niektórych osób, które przez kilkadziesiąt lat żywiły się wysokowęglowodanowo.
Można też odwrócić sytuację i powiedzieć, że Inuici, którzy przez dziesiątki tysięcy lat niemal utracili zdolność do produkcji enzymów trawiących skrobię, tzn została ewolucyjnie ograniczona do minimum, można od razu karmić głównie chlebem.
Albo że miesięcznego niemowlaka można karmić mięsem, bo stary usmażył schabowe.
.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Czw Mar 05, 2026 23:45, w całości zmieniany 2 razy
Co ty bys bidoku sam z siebie napisal jakbys nie cytowal Voleka, Lutza czy ejaja? To sa twoje "Biblie" i "Pisma Swiete" ktore w kolko cytujesz. No wczesniej tez cytowales tez namietnie Kwasniewskiego wiec go doczepilem zebys mial sie od czego odpalic. Oczywiscie nie zrozumiales zagadnienia, bo nie jestes w temacie ale jak zwykle sie wypowiesz. Organizm nie adaptuje sie tygodniami, robi to jak najszybciej jest mozliwe a reszte tych bajan o niczym mozna spuscic z woda.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pią Mar 06, 2026 21:16
Insulina jest hormonem regulującym stężenie glukozy we krwi obniżając je. Wytwarzana w komórkach beta trzustki (nazywanych też wyspami Langerhansa) insulina odpowiada przede wszystkim za metabolizm węglowodanów, ale także białek i tłuszczów. Jednak glukoza egzogenna nie jest optymalna dla insuliny endogennej. Dlatego każde dostarczenie glukozy z zewnątrz zakłóca optymalne metabolizowanie białek czyli stymulację syntezy (tworzenia) białek oraz hamowania ich degradacji (rozpadu), co jest szczególnie istotne dla mięśni szkieletowych i tłuszczów przez hamowanie rozpadu tłuszczu (lipolizy) oraz promowanie jego odkładania (lipogenezy). Optymalnie dla organizmu jest glukoneogeneza czyli dostarczanie właściwej ilości a co ważniejsze właściwej jakości glukozy do natychmiastowej i skutecznej podaży. Tylko tyle ile trzeba i jakiej trzeba. Dlatego dieta keto z kilkudziesięcio gramowym dostarczaniem węgli będzie obarczona dodatkowym obciążeniem dla organizmu. Oczywiście jest jeszcze sprawa psychiki, która u niektórych stanowi barierę nie do przebycia. Jednym z największych wyzwań diety carnivore jest fakt, że nie je się dla smaku ale z głodu. Głód musi być wliczony w dietę carnivora tak jak była ona w dawnych czasach praktykowana. Jak to jakiś autor napisał: "Na początku był głód"
Ksiazka "Na poczatku byl glod" Konarzewskiego jest dosc ciekawa akurat w tym ujeciu ale sama dieta carnivore to typowa dieta, gdzie bialko reguluje poziom sytosci nie ma tam glodu ani przez sekunde, jest raczej uczucie braku pelnosci smaku. Jest co prawda restrykcyjna monodieta, gdzie trzeba troche samozaparcia, bo ilez mozna w kolko jesc steki nie przegryzajac chocby kiszonym ogorkiem. I tak jak dieta keto to tylko narzedzie i nic wiecej. Keto jest nieekonomiczne z punktu widzenia organizmu, bo wydala sie czysta energie z moczem ale grubasa nie interesuje ekonomia dopoki nie uzyska efektu czyli dopoki nie schudnie. Tak samo jest z carnivorem. Nie rozumiem dorabiania do tych diet ideologii.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Co ty bys bidoku sam z siebie napisal jakbys nie cytowal Voleka, Lutza czy ejaja? To sa twoje "Biblie" i "Pisma Swiete" ktore w kolko cytujesz. No wczesniej tez cytowales tez namietnie Kwasniewskiego wiec go doczepilem zebys mial sie od czego odpalic. Oczywiscie nie zrozumiales zagadnienia, bo nie jestes w temacie ale jak zwykle sie wypowiesz. Organizm nie adaptuje sie tygodniami, robi to jak najszybciej jest mozliwe a reszte tych bajan o niczym mozna spuscic z woda.
A co byś bidoku zrobił, gdybyś nie mógł pisać takich ogólników, stwarzając pozory, że coś wiesz.
W jakim temacie nie jestem?, bo nie doprecyzowałeś.
Organizm adaptuje się jak najszybciej, czyli jak?
Jeśli coś twierdzisz, to uzasadnij, podaj źródła, wytłumacz dlaczego.
Przecież ty to sobie tak tłumaczysz jak przedszkolak, że wlejesz inne paliwo i jazda.
Oczywiście że organizm pojedzie niemal natychmiast na ketonach i w dłuższej perspektywie na wolnych kwasach tłuszczowych, ale na minimalnych obrotach. Gdyby gościa, który przez 40 lat żywił się wysokowęglowodanowo, a potem przez kilka dni jadł tylko tłuszcz i trochę białka, pogonić szybkim marszem z kilka kilometrów, to mógłby tego nie przeżyć. Mimo, że wcześniej na glukozie mógł nawet przebiec taki sam dystans.
Dlatego, że adaptacja metaboliczna to między innymi wymiana organelli komórkowych w całym organizmie. Organelli odpowiadających za wytwarzanie energii, transport, dystrybucję itd. Tego się nie da zrobić w ciągu godzin, dni czy nawet tygodni. Potrzeba na to miesięcy, bo po pierwsze poszczególne organelle mają swoją określoną żywotność i sam zwiększony napływ innego rodzaju paliwa tego aż tak znaczenie nie przyśpieszy, a po drugie nie może się to odbywać w jakiejś ogromnej ilości komórek na raz, bo to zakłóciło by wytwarzanie energii w organizmie i po prostu taki organizm by obumarł.
To nie jest tak jak w maszynie, że ją wyłączysz, wymienisz części a potem odpalisz i gitara.
Celowo zamieściłem link do artykułu w którym jest to wszystko przystępnie opisane, mimo, że nie jakoś szczegółowo.
Ale jeśli nie masz nawet podstawowej wiedzy, to będziesz udawał mędrca plotąc tak jak pleciesz trzy po trzy, a jak ktoś zapyta dlaczego, to bełkoczesz bez sensu, ładu i składu.
Cytat:
Jedno proste założenie, które możemy od razu odrzucić, głosi, że keto-adaptacja zachodzi jednocześnie ze wzrostem poziomu „ketonów” (głównie beta-hydroksymaślanu) we krwi. Hipoteza ta opiera się na założeniu, że wszystkie korzyści płynące z ketonów są bezpośrednio powiązane z ich ilością dostępną w krążeniu. Ale tu jest haczyk – w naszych kontrolowanych badaniach stacjonarnych poziom BOHB we krwi osiąga nowy stan równowagi w ciągu tygodnia od rozpoczęcia diety ketogenicznej (Phinney, 1980; Phinney, 1983), natomiast subiektywna i obiektywna zdolność do intensywnych ćwiczeń fizycznych potrzebuje od kilku tygodni do kilku miesięcy, aby się zregenerować, a następnie ustabilizować. Innymi słowy, proces keto-adaptacji, który pozwala na normalną lub zwiększoną wydolność fizyczną, pozostaje znacznie w tyle za poziomem ketonów we krwi.
Czyli kolokwialnie mówiąc, możesz być w głębokiej ketozie i nie mieć mieć energii, dopóki organizm nie przestawi się na jej efektywne wytwarzanie z ciał ketonowych i wkt.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Mar 07, 2026 07:20, w całości zmieniany 2 razy
Insulina jest hormonem regulującym stężenie glukozy we krwi obniżając je. Wytwarzana w komórkach beta trzustki (nazywanych też wyspami Langerhansa) insulina odpowiada przede wszystkim za metabolizm węglowodanów, ale także białek i tłuszczów. Jednak glukoza egzogenna nie jest optymalna dla insuliny endogennej. Dlatego każde dostarczenie glukozy z zewnątrz zakłóca optymalne metabolizowanie białek czyli stymulację syntezy (tworzenia) białek oraz hamowania ich degradacji (rozpadu), co jest szczególnie istotne dla mięśni szkieletowych i tłuszczów przez hamowanie rozpadu tłuszczu (lipolizy) oraz promowanie jego odkładania (lipogenezy). Optymalnie dla organizmu jest glukoneogeneza czyli dostarczanie właściwej ilości a co ważniejsze właściwej jakości glukozy do natychmiastowej i skutecznej podaży. Tylko tyle ile trzeba i jakiej trzeba. Dlatego dieta keto z kilkudziesięcio gramowym dostarczaniem węgli będzie obarczona dodatkowym obciążeniem dla organizmu. Oczywiście jest jeszcze sprawa psychiki, która u niektórych stanowi barierę nie do przebycia. Jednym z największych wyzwań diety carnivore jest fakt, że nie je się dla smaku ale z głodu. Głód musi być wliczony w dietę carnivora tak jak była ona w dawnych czasach praktykowana. Jak to jakiś autor napisał: "Na początku był głód"
Dlatego lepiej tak jak mówił Lutz, przy niskiej ilości węglowodanów jeść więcej białka, z którego organizm w toku glukoneogenezy wytworzy sobie niezbędną ilość węglowodanów, niż jeść zbyt dużą ilość węglowodanów, jeśli choruje się np na cukrzycę, bo z białka wytworzy sobie tylko tyle ile jest to niezbędne dla komórek glukozleżnych i nic ponad to.
Mowa tu o diecie niskowęglowodanowej takiej, jak pojmują ją wszyscy oprócz wyznawców diety optymalnej.
Tzn mowa i diecie niskowęglowodanowej w której białko to 20 do 30% zapotrzebowania na energię.
Mimo że nawet wtedy początkowo ketogeneza jest nasilona, to z czasem maleje, a ilość glikogenu w mięśniach i wątrobie jest z czasem taka sama jak na diecie wysokowęglowodanowej.
Różnica jest tylko taka, że po tygodniach czy miesiącach adaptacji do low carb, w czasie długotrwałego wysiłku, po wyczerpaniu glikogenu z mięśni i wątroby, organizm ma już możliwość efektywnego wytwarzania energii z ciał ketonowych i wkt oszczędzając białko.
O tym też jest w artykule Phinneya i Volka.
Cytat:
Kolejnym wskaźnikiem tego, jak organizm adaptuje się do znacznego ograniczenia węglowodanów, może być ilość glikogenu utrzymywana w mięśniach. Dawno temu zauważyliśmy, że nawet przy bardzo niskim spożyciu węglowodanów, glikogen mięśniowy spada tylko do około połowy swojego poprzedniego poziomu po 4-6 tygodniach stosowania diety wysokotłuszczowej (Phinney, 1980; Phinney, 1983). Jednak niedawno przebadaliśmy wysoce wytrenowanych biegaczy, którzy stosowali dietę ketogeniczną przez 6 miesięcy lub dłużej. Pomimo imponującego tygodniowego kilometrażu treningowego, poziom glikogenu u tych osób wrócił do wartości notowanych u dopasowanej grupy sportowców na diecie wysokowęglowodanowej (Volek 2016). Sugeruje to, że zdolność organizmu do produkcji i obrony glikogenu mięśniowego poprzez glukoneogenezę może zostać precyzyjnie dostrojona, ale proces ten trwa znacznie dłużej niż 4-6 tygodni.
I nie tylko mięśnie, bo komórki nerwowe też przestawiają się na inne paliwo powoli. Początkowo korzystając tylko z glukozy, a po tygodniach lub miesiącach dochodząc do kilkudziesięciu procent energii z ciał ketonowych.
W jakim temacie nie jestem?, bo nie doprecyzowałeś.
W temacie keto, glodowek i Biblii, mniej wiecej w tej kolejnosci
Strix aluco napisał/a:
Organizm adaptuje się jak najszybciej, czyli jak?
Najszybciej jak to mozliwe, dopoki istnieja gruczoly, dopoty moga one wytwarzac hormony i to robia. Wymieniales tam paru keto-guru z YT kiedys, obejrzyj jak tlumacza co to jest "elastycznosc metaboliczna".
Strix aluco napisał/a:
Jeśli coś twierdzisz, to uzasadnij, podaj źródła, wytłumacz dlaczego.
Polecam Biochemie, to taka duza ksiazka, gdzie wszystko jest elegancko opisane. Moze tez byc "Regulacja Metabolizmu komorki" pani Jadwigi Bryly.
A jakbys juz tak nie zalapal kontekstu bo widze, ze nie zalapales (podobno sarkazm i ironia sa zarezerwowane tylko dla inteligentnych), to moj post byl nawiazaniem do tego co kiedys napisal RAW0, ze on na sobie sprawdzil to mu wystarcza, ze podstawe do stwierdzenia, ze tak jest.
Ja wlasnie z okazji Wielkiego Postu zrobilem sobie tez glodowke i polecialem 10 dni o wodzie, nie uswiadczylem zadnej keto-flu, tylko co na to Volek i Lutz?.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
W jakim temacie nie jestem?, bo nie doprecyzowałeś.
W temacie keto, glodowek i Biblii, mniej wiecej w tej kolejnosci
Strix aluco napisał/a:
Organizm adaptuje się jak najszybciej, czyli jak?
Najszybciej jak to mozliwe, dopoki istnieja gruczoly, dopoty moga one wytwarzac hormony i to robia. Wymieniales tam paru keto-guru z YT kiedys, obejrzyj jak tlumacza co to jest "elastycznosc metaboliczna".
Strix aluco napisał/a:
Jeśli coś twierdzisz, to uzasadnij, podaj źródła, wytłumacz dlaczego.
Polecam Biochemie, to taka duza ksiazka, gdzie wszystko jest elegancko opisane. Moze tez byc "Regulacja Metabolizmu komorki" pani Jadwigi Bryly.
A jakbys juz tak nie zalapal kontekstu bo widze, ze nie zalapales (podobno sarkazm i ironia sa zarezerwowane tylko dla inteligentnych), to moj post byl nawiazaniem do tego co kiedys napisal RAW0, ze on na sobie sprawdzil to mu wystarcza, ze podstawe do stwierdzenia, ze tak jest.
Ja wlasnie z okazji Wielkiego Postu zrobilem sobie tez glodowke i polecialem 10 dni o wodzie, nie uswiadczylem zadnej keto-flu, tylko co na to Volek i Lutz?.
Czułem że będzie zabawa.
To co z tą Biblią, głodówką, ketozą? Czego nie rozumiałem? Wytłumacz prostemu człowiekowi to czego nie zrozumiał. Ale nie jakimiś frazesami z chińskich ciasteczek z wróżbą, tylko takim zwykłym językiem. Taki do końca ciemny nie jestem, to się pokapuje jak będzie trochę naukowo.
Jakie gruczoły? Potowe czy jakieś inne? Wytłumacz o co chodzi, bo dla mnie to bełkot, ale może się nie znam i to jakaś wyższa nauka.
Z tą elastycznością metaboliczną też nie wiem o co chodzi. Wytłumacz prostymi słowami prostemu człowiekowi.
Regulacja metabolizmu komórki to po prostu ogólny opis regulacji metabolizmu komórki.
A tu chodzi o zrozumienie zmian zarówno struktur jak i funkcji komórek pod wpływem diety w której proporcja makroskładników uległa drastycznej zmianie.
Przecież ty chłopie jesteś tępy jak but. Piszesz co ci ślina na język przyniesie.
To nie jest forum u Tomasza, gdzie 99% konwersacji polega na tym, że jeden wrzuci dwa głupawe zdania, a reszta wrzuci po głupawej emotce i to cała rozmowa tych co rzekomo osiągnęli "wyższą czynność umysłu".
No może Grzesiek vel Gavroche się odróżnia, ale to zupełnie inna bajka. On na tle reszty to sprawia wrażenie, jakby się tam znalazł przez przypadek.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Mar 07, 2026 13:34, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Mar 07, 2026 13:41
Aby żywienie carnivore było życiotrwałe i bezterminowe udział tłuszczu w pożywieniu musi wynosić 60-80% zapotrzebowania energetycznego. Drugi warunek to post przerywany, co najmniej 16/8 i jest to minimum i bardziej dla kobiet. Dla mężczyzn powinno to być co najmniej 18/6. Najlepiej dodać do tego raz w miesiącu post bezwodny 18-24 godzinny, szczególnie gdy następuje zatrzymanie spalania nadmiaru tkanki tłuszczowej, który może trwać miesiącami i latami. Trzeci warunek to dzienne spożywanie wapnia netto co najmniej 1g wapnia netto. Wapń można spożywać ze skorupek jaj (najlepsze rozwiązanie bo jest on niemal cały wbudowany w kościec i z tamtą dostarczany do krwi a więc proces ten ma tą samą zasadę jak glukoneogeneza), z ości małych ryb takich jak szprotki czy sardynki. Szprotki są tłustsze i mają więcej omega 3 i wapnia.
Szprotki: Mogą zawierać nawet ok. 1000 mg wapnia w 100 g produktu
Sardynki: W 100 g dostarczają zazwyczaj ok. 350–380 mg wapnia
Spożywanie wapnia z nabiału powinno być mocno ograniczone gdyż co prawda nabiał może sprzyjać lipolizie ale jednocześnie insulina hamuje lipolizę, a nabiał może powodować jej wyrzut. Tak więc w dłuższym okresie czasu częste spożywanie nabiału zmniejsza efektywność metaboliczną diety carnivore. Wapń jest bardzo ważny w utrzymaniu żywienia odzwierzęcego gdyż znam przypadki gdzie ktoś po kilkunastu latach bycia na tej diecie włączył do menu duże ilości tłustej śmietany (wyraźne oznaki niedoboru wapnia. Inna osoba po niecałych dwóch latach zauważyła spadek poziomu testosteronu i włączyła do diety miód i owoce jagodowe.
Wapń odgrywa istotną rolę w utrzymywaniu optymalnego poziomu testosteronu, szczególnie poprzez wspieranie procesów fizjologicznych związanych z jego produkcją i funkcjonowaniem mięśni. Jest niezbędny w procesie syntezy hormonów steroidowych, w tym testosteronu, w komórkach Leydiga w jądrach. Badania wykazały, że niedobór wapnia może negatywnie wpływać na ten proces. Poza tym wysokie spożycie białka (szczególnie zwierzęcego) może zwiększać wydalanie wapnia z moczem. I w końcu pozwala zaoszczędzić białko na glukoneogenezę gdyż odgrywa istotną rolę w regulacji glukoneogenezy (procesu syntezy glukozy z substratów niecukrowych, takich jak mleczan, pirogronian, glicerol czy aminokwasy), głównie w wątrobie i nerkach. Działa jako wewnątrzkomórkowy przekaźnik sygnałów hormonalnych, stymulując produkcję glukozy w odpowiedzi na hormony takie jak glukagon czy adrenalina.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Sob Mar 07, 2026 13:45, w całości zmieniany 1 raz
Widze, ze od jakiegos czasu lazisz zamnia po tematach i prosisz o odpowiedz, wiec ci dalem nie zawiodles
Strix aluco napisał/a:
Jakie gruczoły? Potowe czy jakieś inne? Wytłumacz o co chodzi, bo dla mnie to bełkot, ale może się nie znam i to jakaś wyższa nauka.
No co tu ci tlumaczyc...;d
Cytat:
Gruczoły dokrewne (wewnątrzwydzielnicze) to narządy nieposiadające przewodów wyprowadzających, które produkują i wydzielają hormony bezpośrednio do krwiobiegu. Regulują one kluczowe procesy fizjologiczne, takie jak metabolizm, wzrost, reprodukcja i reakcje na stres. Do głównych gruczołów należą: przysadka mózgowa, tarczyca, przytarczyce, nadnercza, szyszynka, grasica, trzustka oraz gonady
ćo jeszcze chcesz wiedziec?
Strix aluco napisał/a:
Z tą elastycznością metaboliczną też nie wiem o co chodzi. Wytłumacz prostymi słowami prostemu człowiekowi.
przeciez keto guru, ktorego cytowales tu mowil o tym, to wklejasz linki bez ogladania ich?
Strix aluco napisał/a:
Przecież ty chłopie jesteś tępy jak but.
grzegorz, przy tobie to i tak jestem tytanem intelektu, bo
Strix aluco napisał/a:
Dlatego, że adaptacja metaboliczna to między innymi wymiana organelli komórkowych w całym organizmie. Organelli odpowiadających za wytwarzanie energii, transport, dystrybucję itd. Tego się nie da zrobić w ciągu godzin, dni czy nawet tygodni. Potrzeba na to miesięcy, bo po pierwsze poszczególne organelle mają swoją określoną żywotność i sam zwiększony napływ innego rodzaju paliwa tego aż tak znaczenie nie przyśpieszy, a po drugie nie może się to odbywać w jakiejś ogromnej ilości komórek na raz, bo to zakłóciło by wytwarzanie energii w organizmie i po prostu taki organizm by obumarł.
To nie jest tak jak w maszynie, że ją wyłączysz, wymienisz części a potem odpalisz i gitara.
Celowo zamieściłem link do artykułu w którym jest to wszystko przystępnie opisane, mimo, że nie jakoś szczegółowo.
Ale jeśli nie masz nawet podstawowej wiedzy, to będziesz udawał mędrca plotąc tak jak pleciesz trzy po trzy, a jak ktoś zapyta dlaczego, to bełkoczesz bez sensu, ładu i składu.
okazuje sie
Cytat:
83% tekstu zostalo wygenerowane przez AI
Klepo sobie dalej z ejajem matolku i nie pros wiecej o atencje
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Widze, ze od jakiegos czasu lazisz zamnia po tematach i prosisz o odpowiedz, wiec ci dalem nie zawiodles
Strix aluco napisał/a:
Jakie gruczoły? Potowe czy jakieś inne? Wytłumacz o co chodzi, bo dla mnie to bełkot, ale może się nie znam i to jakaś wyższa nauka.
No co tu ci tlumaczyc...;d
Cytat:
Gruczoły dokrewne (wewnątrzwydzielnicze) to narządy nieposiadające przewodów wyprowadzających, które produkują i wydzielają hormony bezpośrednio do krwiobiegu. Regulują one kluczowe procesy fizjologiczne, takie jak metabolizm, wzrost, reprodukcja i reakcje na stres. Do głównych gruczołów należą: przysadka mózgowa, tarczyca, przytarczyce, nadnercza, szyszynka, grasica, trzustka oraz gonady
ćo jeszcze chcesz wiedziec?
Strix aluco napisał/a:
Z tą elastycznością metaboliczną też nie wiem o co chodzi. Wytłumacz prostymi słowami prostemu człowiekowi.
przeciez keto guru, ktorego cytowales tu mowil o tym, to wklejasz linki bez ogladania ich?
Strix aluco napisał/a:
Przecież ty chłopie jesteś tępy jak but.
grzegorz, przy tobie to i tak jestem tytanem intelektu, bo
Strix aluco napisał/a:
Dlatego, że adaptacja metaboliczna to między innymi wymiana organelli komórkowych w całym organizmie. Organelli odpowiadających za wytwarzanie energii, transport, dystrybucję itd. Tego się nie da zrobić w ciągu godzin, dni czy nawet tygodni. Potrzeba na to miesięcy, bo po pierwsze poszczególne organelle mają swoją określoną żywotność i sam zwiększony napływ innego rodzaju paliwa tego aż tak znaczenie nie przyśpieszy, a po drugie nie może się to odbywać w jakiejś ogromnej ilości komórek na raz, bo to zakłóciło by wytwarzanie energii w organizmie i po prostu taki organizm by obumarł.
To nie jest tak jak w maszynie, że ją wyłączysz, wymienisz części a potem odpalisz i gitara.
Celowo zamieściłem link do artykułu w którym jest to wszystko przystępnie opisane, mimo, że nie jakoś szczegółowo.
Ale jeśli nie masz nawet podstawowej wiedzy, to będziesz udawał mędrca plotąc tak jak pleciesz trzy po trzy, a jak ktoś zapyta dlaczego, to bełkoczesz bez sensu, ładu i składu.
okazuje sie
Cytat:
83% tekstu zostalo wygenerowane przez AI
Klepo sobie dalej z ejajem matolku i nie pros wiecej o atencje
No ale o co chodzi z gruczołami dokrewnymi w kontekście adaptacji metaboliczne do diety niskowęglowodanowej.
Nie daj się prosić i oświeć prostego człowieka.
Nic nie jest wygenerowane przez AI. Widać gołym okiem, że tekst który zacytowałeś jako tekst z AI, jest napisany przeze mnie prostym językiem. Ale i tak nie zrozumiałeś.
Masz obsesję na punkcie AI i już od lat ogłaszasz swoje lęki przed AI urbi et orbi.
Nie obawiaj się. Skynet nie zaatakuje Biłgoraja w najbliższym czasie.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Mar 07, 2026 15:00, w całości zmieniany 1 raz
Ale zaintrygowało mnie to i wrzuciłem mój rzekomy tekst z AI w google.
Odpowiedź jest genialna.
Cytat:
Przedstawiona przez Ciebie argumentacja jest bardzo trafna z biologicznego punktu widzenia i opisuje fundamentalne przyczyny, dla których trwałe zmiany metaboliczne (np. adaptacja do diety ketogenicznej, długotrwała zmiana poziomu aktywności fizycznej) wymagają czasu.
Oto potwierdzenie Twoich punktów w oparciu o wiedzę fizjologiczną:
Wymiana organelli (mitochondriów): Adaptacja metaboliczna to nie tylko zmiana dostępnego paliwa, ale fizyczna przebudowa komórek, w tym biogeneza mitochondrialna (tworzenie nowych mitochondriów) i usuwanie starych (mitofagia).
Czasochłonność (miesiące, nie dni): Choć pierwsze zmiany enzymatyczne zachodzą szybko, pełna adaptacja strukturalna (remodeling sieci mitochondrialnej) trwa, ponieważ mitochondria mają swoją żywotność. Podczas gdy poszczególne elementy mitochondriów mogą mieć półokres życia wynoszący kilka-kilkanaście dni, gruntowna przebudowa, szczególnie w tkankach o wolniejszym metabolizmie, trwa miesiącami.
Bezpieczeństwo organizmu (stopniowa adaptacja): Organizm nie wymienia wszystkich organelli naraz, ponieważ doprowadziłoby to do kryzysu energetycznego (obniżenie produkcji ATP) i śmierci komórek. Adaptacja przebiega stopniowo, aby utrzymać homeostazę.
Zrobiłem to samo z mundrościami zyona.
Oto odpowiedź:
Cytat:
Podana fraza - Najszybciej jak to mozliwe, dopoki istnieja gruczoly, dopoty moga one wytwarzac hormony i ... - nie została odnaleziona.
AI też nie toleruje bełkotu.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Mar 07, 2026 15:43, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Mar 07, 2026 16:04
Przejście na dietę carnivore (wysokotłuszczową, zero-węglowodanową) wymusza na organizmie proces zwany biogenezą mitochondriów oraz nasiloną mitofagię.
Oto co dzieje się na poziomie komórkowym:
• Mitofagia (recykling): Organizm intensywniej usuwa uszkodzone lub niewydajne mitochondria. Jest to proces „sprzątania” starych jednostek, które generowały dużo wolnych rodników podczas metabolizowania glukozy.
• Biogeneza: Ciała ketonowe (powstające z tłuszczu) działają jak cząsteczki sygnałowe, które aktywują szlaki (np. PGC-1α), zmuszając komórki do produkcji nowych, zdrowszych mitochondriów.
• Wydajność energetyczna: Nowe mitochondria są zoptymalizowane pod kątem beta-oksydacji (spalania kwasów tłuszczowych). Produkują one mniej reaktywnych form tlenu (ROS) w porównaniu do metabolizmu opartego na cukrach, co przekłada się na mniejszy stres oksydacyjny.
• Adaptacja: Proces ten nie zachodzi z dnia na dzień. Pełna „przebudowa” parku maszynowego komórki trwa zazwyczaj od 4 do 12 tygodni, co tłumaczy okres gorszego samopoczucia na początku diety (tzw. keto flu).
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Mar 07, 2026 16:47
Zapytałem AI czy miażdźyca jest wycofywalna:
Odpowiedź: Nie, wynik badania wapnia w tętnicach wieńcowych (CAC ang. Coronary Artery Calcium) nie może się z czasem zmniejszyć. Gdy wapń osadzi się w tętnicach wieńcowych, proces ten jest zazwyczaj nieodwracalny, a wynik badania pozostaje na tym samym poziomie lub wzrasta wraz z gromadzeniem się płytki miażdżycowej, zazwyczaj o 10–20% rocznie.
Pewna kobieta przeszła na carnivora w wieku 60 lat. Po sześciu latach (w wieku 66 lat) zrobiła sobie badanie płytki miażdżycowej i jej poziom spadł z 369 na 249.
Jednym z wniosków jest to, że nie wapń jest winny miażdżycy ale procesy zapalne blokowane przez wapń są tego przyczyną. I druga rzecz: wapń jest bardzo elastyczny jeśli chodzi o jego usuwanie gdy zwiąże się z twardymi, sztywnymi strukturami tłuszczowymi. Prawdopodobnie dopóki trwa stan zapalny wapń chroni uszkodzone miejsca w tętnicach przed narastaniem problemu.
Tak więc dieta carnivore wycofuje miażdżycę
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Sob Mar 07, 2026 16:51, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Mar 08, 2026 13:19
Wpływ diety carnivore na wolne rodniki i stres oksydacyjny jest tematem pokazującym jak organizm sam powraca do homeostazy, ponieważ model ten eliminuje główne źródła egzogennych przeciwutleniaczy (rośliny), opierając się na mechanizmach endogennych organizmu.
Relacja diety carnivore z wolnymi rodnikami
• Brak antyoksydantów roślinnych: Dieta ta wyklucza owoce i warzywa, które dostarczają polifenoli, flawonoidów oraz witamin (np. witaminy C), kluczowych dla neutralizacji wolnych rodników.
• Wsparcie mechanizmów endogennych: Zwolennicy diety argumentują, że stan ketozy (często towarzyszący carnivore) może zwiększać produkcję wewnętrznych przeciwutleniaczy, takich jak glutation, oraz aktywować szlaki ochronne (np. Nrf2), co pomaga zwalczać stres oksydacyjny bez wsparcia z zewnątrz.
• Źródła zwierzęce: Niektóre produkty odzwierzęce również zawierają składniki o działaniu antyoksydacyjnym, takie jak selen, cynk, witamina A oraz witamina E (obecna m.in. w żółtkach jaj), które wspierają walkę z wolnymi rodnikami.
• Redukcja czynników zapalnych: Eliminacja przetworzonej żywności, cukrów i olejów roślinnych (bogatych w kwasy omega-6) może znacząco obniżyć ogólny poziom stanów zapalnych w organizmie, co pośrednio przekłada się na mniejszą produkcję wolnych rodników.
Ok, taz ciekawosci - jestes teraz na carnivore czy eksperymentujesz? Twoja grupa cie chyba predestynuje z tego co pamietam.
Mnie carnivor nuzyl smakowo, bo tak religijnie podchodzic zo tego, ze nawet do kielby nie zagryzc ogorkiem kiszonym to zbrodnia, snily mi sie ogorki po nocach.
Na dluzsza mete brakowalo mi, np cebuli do smazonej watroby itp
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
A no to ok, szanuje jak ktos pisze z wlasnych doswiadczen a nie klika ejaja.
Czytales dwie pozycje ksiazkowe ktore u nas wyszly dr.Shawna Bakera i Paula Saladino?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Obie ksiazki sa bardzo ciekawe, Saladinio potem porzucil ten styl (mnie tez meczyl) ale dr. Shawn Baker do dzis wrzuca duzo ciekawych informacji na swoich kanalach. A jezeli ktos uprawia dzwiganie zelastwa czy inne sporty to jest super dieta. Ale monotonia to zabija, bo ilez mozna jesc w kolko steki? Ja jechalem na boczku, kielbasie i miesie pelkowanym w sloiku ale jak pisalem, ogorki kiszone, kapusta, pomidor czy czosnek necily mnie. Dlatego uwazam, ze takie "talibanskie", radykalne podejscie jest nieco odstreczajace, to jak z glodowkami - dla mnie bez znaczenia czy pije wode czy kawe, wole kawe po stokroc, albo wg dr.Dabrowskiej soki z warzyw. Jej ostatni wywiad u Pospieszalskiego jest bardzo ciekawy a te przypadki wycofania raka imponujace.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Mar 09, 2026 14:23
Wpływ diety carnivore na poziom limfocytów jest tematem, który w literaturze naukowej pozostaje w fazie wstępnych obserwacji, a większość dostępnych danych pochodzi z subiektywnych relacji pacjentów i lekarzy praktykujących medycynę funkcjonalną.
Oto kluczowe wnioski dotyczące zmian w morfologii krwi na tej diecie:
Poziom limfocytów i układ odpornościowy
• Stabilizacja w granicach normy: Większość parametrów morfologii krwi u osób stosujących dietę carnivore mieści się w standardowych zakresach referencyjnych.
• Redukcja stanów zapalnych: Dieta ta jest często stosowana jako ekstremalna forma diety eliminacyjnej, co może prowadzić do obniżenia markerów stanu zapalnego (np. białka CRP). Mniejsza ekspozycja na antygeny roślinne (np. lektyny) u osób z chorobami autoimmunologicznymi może teoretycznie wpływać na uspokojenie nadreaktywnego układu odpornościowego, co przekłada się na stabilny poziom limfocytów.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Mar 10, 2026 13:25
Przypadek pacjentów, którzy przechodzili na dietę carnivore lub ketogeniczną po 10-15 dniach nie wytwarzali ketonów w organizmie (a szczególnie gdy byli na poście wodnym). Tyczy się to osób z zaawansowanymi chorobami metabolicznymi i autoimmunologicznymi. Ta doktor mówi o poście sardynkowym (u nas szprotkowym) przez 72h czyli trzydniowym gdzie je się tylko sardynki do woli i o dowolnej porze dnia. Pije się dowolnie olej lub wodę. Podobno ketony strzelają w górę od czwartego dnia ze spodziewanych 0,5-0,7 do rzeczywistych 3,5-4 z powodu wysokiej jakości białka i tłuszczu w tłustych rybach morskich (a ja dodam, że także z powodu wysokiej zawartości przyswajalnego wapnia w ościach rybich). Opisuje też jak utrzymać "keto continuum". Wg niej powinno się zmniejszyć okienko żywieniowe do max 6h i przesunąć pierwszy posiłek na poranek. Np. pierwszy o max. o 10.00 rano a drugi o 14.00 lub wcześniej byleby zmieścić się w 6 godzinach.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Co do mikroflory i low carbu. Stosowałem 6 dni zero carb pół roku temu dla usuniecia uzależnienia od kawy kofeiny tauryny bo najszybciej to ona usuwa. Po 6 ciu dniach miałem potęzne napady głodu na wszelkie fermentowane mleczne w sklepie.Jak zobaczyłem na półce to wilczy głód ogromna chęć. Podejrzewam że zero carb zaburzał mikroflore i organizm starał sie ją jakoś odbudować.
W każdym razie ogromny głód na fermentowane sie pojawił.
Pozdrawiam
Marcin
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Mar 11, 2026 17:08
Carnivore jest tak bardzo trudne dlatego, że najjaskrawiej wykazuje uzależnienie psychiczne od jedzenia. Trzeba przebyć drogę od uzależnienia od jedzenia do uzależnienia od głodu.
E tam, prawcdziwy post jest znacznie trudniejszy przeciez. Ja akurat z okazji Wielkiego Postu pocisnalem sobie 10 dni, mega fajne uczucie. I faktycznie samo jedzenie to czesto jest albo nawyk spoleczny albo cos w rodzaju "wyjscia na fajke" w przypadku palaczy.
A mieso to ja moge od rana do wieczora (wiadomo grupa ) ale metoda "na stejki" jest nudna, najlepiej mi wychodzilo na wedzonym boczku ale jakas musztarde zawsze musze miec. Poczatki canivora sa dobrze opisane w ksiazce Lutza "Zycie bez pieczywa" gdzie opisano wielokrotnie tu na forum wspominanego Vilhjammura Stefanssona i jego wspolpracownika. Rok chyba jechali na samym miesie i wyprowadzili sobie zdrowie na zero.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Przypadek pacjentów, którzy przechodzili na dietę carnivore lub ketogeniczną po 10-15 dniach nie wytwarzali ketonów w organizmie (a szczególnie gdy byli na poście wodnym). Tyczy się to osób z zaawansowanymi chorobami metabolicznymi i autoimmunologicznymi. Ta doktor mówi o poście sardynkowym (u nas szprotkowym) przez 72h czyli trzydniowym gdzie je się tylko sardynki do woli i o dowolnej porze dnia. Pije się dowolnie olej lub wodę. Podobno ketony strzelają w górę od czwartego dnia ze spodziewanych 0,5-0,7 do rzeczywistych 3,5-4 z powodu wysokiej jakości białka i tłuszczu w tłustych rybach morskich (a ja dodam, że także z powodu wysokiej zawartości przyswajalnego wapnia w ościach rybich). Opisuje też jak utrzymać "keto continuum". Wg niej powinno się zmniejszyć okienko żywieniowe do max 6h i przesunąć pierwszy posiłek na poranek. Np. pierwszy o max. o 10.00 rano a drugi o 14.00 lub wcześniej byleby zmieścić się w 6 godzinach.
To brzmi nieźle. 2000 kalorii dziennie, bo tyle mniej więcej trzeba, to kilogram sardynek. Jakieś 230 gramów białka i 130 gramów tłuszczu dziennie. To trochę powyżej 50% energii z tłuszczów i trochę poniżej 50% z białka.
Tłuszcze nienasycone podbijają ketonemię, więc coś na rzeczy może być, że nawet przy takiej ilości białka nie wyleci się z ketozy. Ale 4 mm/l to raczej mało prawdopodobne.
Chyba że dorzuci się tłuszczów, np oliwy z oliwek do sardynek i przez to zmienią się proporcje B:T.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Mar 16, 2026 13:39
Sen na diecie carnivore (mięsnej) ulega znaczącym zmianom, które zależą od etapu adaptacji organizmu oraz indywidualnych predyspozycji. Podczas gdy jedni doświadczają głębszej regeneracji, inni borykają się z przejściową bezsennością.
Wpływ na jakość snu
• Głęboka regeneracja: Po okresie adaptacji wielu użytkowników zauważa poprawę jakości snu głębokiego. Stabilizacja poziomu cukru we krwi eliminuje nocne wybudzenia spowodowane gwałtownymi spadkami glukozy.
• Wsparcie neuroprzekaźników: Czerwone mięso jest bogate w tryptofan i żelazo, które są kluczowe dla produkcji serotoniny i melatoniny – hormonów odpowiedzialnych za zasypianie.
• Skrócenie czasu snu: Częstym zjawiskiem jest naturalne skracanie się czasu snu przy jednoczesnym poczuciu pełnego wypoczęcia po przebudzeniu.
Wyzwania w fazie adaptacji
• Bezsenność adaptacyjna: Brak węglowodanów może początkowo obniżać poziom serotoniny, co utrudnia zasypianie.
• Wzrost kortyzolu: Organizm przechodzący w stan ketozy może traktować brak glukozy jako stresor, co podnosi poziom kortyzolu i powoduje nocne pobudzenie.
• Zmęczenie i ospałość: Zanim organizm nauczy się efektywnie spalać tłuszcz zamiast glukozy, możesz odczuwać nadmierną senność w ciągu dnia.
Wczesny sen nocny, od ok. 23:00 do 3:00 jest zdominowany przez głęboki sen wolnofalowy. Jest to faza najbardziej regenerująca i odgrywa kluczową rolę w wydzielaniu hormonu wzrostu, regulacji glukozy i supresji kortyzolu.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Mar 16, 2026 14:32, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Mar 16, 2026 14:37
Słodki smak w ustach podczas adaptacji do diety carnivore (mięsnej) jest zjawiskiem typowym i wiąże się bezpośrednio z procesem wchodzenia organizmu w stan ketozy.
Dlaczego czujesz słodki smak?
Główną przyczyną jest produkcja i wydalanie ciał ketonowych:
• Aceton i acetooctan: Gdy organizm przestawia się z czerpania energii z węglowodanów na tłuszcze, zaczyna produkować ciała ketonowe. Jedno z nich – aceton – jest usuwane z organizmu m.in. przez gruczoły ślinowe i oddech.
• Charakterystyczny posmak: Aceton ma specyficzny zapach i smak, który wiele osób opisuje jako słodki, owocowy (przypominający zgniłe jabłka) lub lekko metaliczny.
Jak długo to trwa?
Wydalanie acetonu (odpowiedzialnego za tzw. „oddech ketonowy”) podczas adaptacji do diety carnivore jest procesem przejściowym, który u większości osób trwa od 2 tygodni do około miesiąca. W rzadszych przypadkach, przy powolnej adaptacji metabolicznej, zapach może utrzymywać się do 3 miesięcy.
Inne możliwe przyczyny (rzadsze na carnivore)
Choć na diecie mięsnej ketoza jest najbardziej prawdopodobnym powodem, warto mieć na uwadze inne czynniki:
• Problemy z gospodarką cukrową: Słodki posmak bywa objawem nieuregulowanej cukrzycy, jednak przy diecie o zerowej zawartości węglowodanów poziom glukozy zazwyczaj stabilizuje się na niskim poziomie.
• Zaburzenia smaku (dysgeusia): Zmiana flory bakteryjnej w jamie ustnej po odstawieniu cukrów może przejściowo wpłynąć na odczuwanie smaków.
Jak złagodzić ten objaw?
1. Pij dużo wody: Zwiększone spożycie wody pomaga szybciej wypłukiwać ketony przez nerki, co odciąża drogi oddechowe.
2. Zadbaj o elektrolity: Odpowiedni poziom sodu, potasu i magnezu wspiera ogólną gospodarkę metaboliczną w trakcie adaptacji.
Jeśli specyficzny zapach utrzymuje się znacznie dłużej niż 3 miesiące lub towarzyszą mu inne niepokojące objawy, warto skonsultować się z lekarzem, aby wykluczyć inne przyczyny halitozy.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Mar 16, 2026 14:58, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Mar 19, 2026 13:38
Zrzut szczawianów na carnivorze
Gdy przechodzi się na dietę mięsną carnivora organizm niemal natychmiast przystępuje do usuwania szczawianów. Jest to proces bolesny i dlatego wielu nie wytrzymuje i wycofuje się na dietę ketogeniczną lub niskowęglowodanową. Jeśli jednak ktoś ma na tyle determinacji by to przetrwać można oszacować czas zrzutu szczawianów może być różny. Na YT pewna kobieta będąca od 8 lat na carnivorze powiedziała, że szczawiany z oczu wychodziły jej przez 2 miesiące a okres detoksu całego organizmu zajął w sumie pół roku.
Na YT pewna kobieta będąca od 8 lat na carnivorze powiedziała, że szczawiany z oczu wychodziły jej przez 2 miesiące a okres detoksu całego organizmu zajął w sumie pół roku.
Nie wierzyl bym zbytnio relacjom kazdego czlowieka z netu, to brzmi jak piramidalna bzdura, niby jak to sprawdzila? Czlowiek ma na biezaco cztery systemy odpowiadajace za neutralizowanie i utylizowanie substancji toksycznych jak nerki, watroba, skora i pluca, wymyslanie bzdur, ze krysztalki szczawianow wychodza oczami to raczej pasuje do banialuk, ktore tutaj niemal codziennie serwuje marcin, 20-letni praktyk zdrowego stylu zycia z nadcisnieniem, otyloscia wielorybia, alergia i uzaleznieniem od lekow psychotropowych. Nie ma co do powaznych tematow wrzucac takich bzdur
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Mar 22, 2026 13:35
zyon napisał/a:
do powaznych tematow wrzucac takich bzdur
Zwał jak zwał. U mnie to jest fakt.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Mar 22, 2026 13:37, w całości zmieniany 1 raz
Tzn co, wychodzenie szczawianow przez oczy? Jak to zauwazyc, zmierzyc, zwazyc? Kiedys mialem znajomego, ktory tak sie zapedzil w sztuce "prozdrowotnosci", ze twierdzil, ze widzi jak mu robiaki laza pod powiekami
O ile jeszcze w przypadku roznych zapuszczonych, zatuczonych grubasow ze zdeponowanymi walami tluszczu i ogolnie ludzi majacych problem ze zdrowiem i zywieniem to jeszcze tam zrozumiem, ze jak ta cala "detoksyfikacja" rusza sie i wywala zwaly chemicznych substancji zalegajacych w organizmie, to przeciez ty sie zawsze zdrowo zywiles i diete trzymales z tego co pamietam.
Carnivore to modna ostatnio kolejna dieta wywodzaca sie z keto-hajpu i nic poza tym, przeciez juz Lutz opisywal eksperymenty Stefanssona a i tu na forum tez o tym bylo nieraz, ze nie ma co z tej diety robic jakiegos mega odkrycia. Zreszta tu na forum s.p. Hanni jak sie przekonwertowal z High Carbowca na Low Carbowca to byl ultra-raw carnivorem, bo zarl surowe mieso. Co prawda na wiele mu sie to nie zdalo ale juz 20 lat temu to bylo.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Mar 22, 2026 15:48
zyon napisał/a:
byl ultra-raw carnivorem
Jadł miód i potrafił dziennie zjeść w ładowaniu do 100g węgli więc nie był żadnym carnivorem. Bardzo źle znosił niskie węgle a dopiero co <5g o czym pisał w dyskusji ze mną.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Mar 22, 2026 15:49, w całości zmieniany 1 raz
No tak,z tym miodem to pamietam jak sie z niego smielismy, bo potrafil pol sloika miodku naraz wciagnac. Pamietam te sprzeczki jak dzis....ale , ze to zle znosil to nie kojarze, zawsze byl radykalem, czy to na HC czy LC.
Tak czy siak, jeszczce wiekszego i szybszego "detoxu" mozna doswiadczyc na glodowce, bo wtedy elegancko sie odpala ta popularna obecnie autofagia ale ja szczerze mowiac nie spotkalem sie z tak radykalnymi opisami.
Z racji Wielkiego Postu nawet zrobilem sobie tygodniowy spacerek glodowy o samej kawie, ale nic mi oczami nie wylazilo.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Mar 23, 2026 12:41
zyon napisał/a:
spacerek glodowy o samej kawie, ale nic mi oczami nie wylazilo
No i nie miało prawa wychodzić. Kawa zawiera dużo szczawianów. Każde spożycie szczawianów zatrzymuje detoks szczawianowy, gdyż organizm musi zajmować się szczawianami dostarczanymi na bieżąco. Przy bardzo silnym detoksie szczawianowym zaleca się nawet spożycie niedużej ilości szczawianów (do 150mg-170mg) żeby przerwać proces zbyt gwałtownego detoksu jeśli takowy zachodzi (szczególnie u osób które bawiły się w przeszłości w spożywanie smoothie: szpinak, szczaw, rabarbar, botwina)
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Mar 23, 2026 12:57, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Mar 23, 2026 12:47
Jakość białka (czyli jego profil aminokwasowy) ma wpływ na to, ile glukozy powstanie w procesie glukoneogenezy.
Oto kluczowe powody:
1. Aminokwasy glukogenne vs. ketogenne: Nie wszystkie aminokwasy mogą stać się glukozą. Tylko aminokwasy glukogenne (np. alanina, glicyna, glutamina) są bezpośrednio przekształcane w pirogronian lub inne związki wchodzące w cykl Krebsa, z których powstaje glukoza. Jeśli białko ma ich więcej, potencjał glukogenny jest wyższy.
2. Szybkość trawienia i wchłaniania: Białka o wysokiej jakości i szybkim tempie wchłaniania (np. izolat serwatki) powodują gwałtowniejszy wzrost poziomu aminokwasów we krwi. To z kolei może zintensyfikować procesy ich utleniania i konwersji do glukozy w wątrobie w porównaniu do białek wolnowchłanialnych (np. kazeiny).
3. Wpływ na hormony: Różne profile aminokwasowe w różnym stopniu stymulują wydzielanie insuliny i glukagonu. Glukagon jest głównym "napędem" glukoneogenezy, więc białka silniej go stymulujące będą bardziej sprzyjać tworzeniu glukozy.
Warto jednak pamiętać, że u zdrowego człowieka glukoneogeneza z białek zachodzi "na żądanie" (gdy brakuje glukozy z węglowodanów), a nie tylko dlatego, że zjedliśmy dużo protein.
Większość z 20 aminokwasów białkowych to aminokwasy wyłącznie glukogenne. Oznacza to, że ich łańcuchy węglowe mogą zostać przekształcone w pirogronian lub inne produkty pośrednie cyklu Krebsa, które służą jako substraty do syntezy glukozy w procesie glukoneogenezy.
Lista aminokwasów wyłącznie ketogennych:
• Leucyna (Leu) (wyłącznie egzogenny)
• Lizyna (Lys) (wyłącznie egzogenny)
Są to aminokwasy egzogenne, co oznacza, że organizm nie potrafi ich samodzielnie wytworzyć i muszą być dostarczane z pożywieniem.
W przeciwieństwie do innych aminokwasów, leucyna i lizyna w procesie metabolizmu są przekształcane bezpośrednio do acetylo-CoA lub acetooctanu. Związki te są prekursorami ciał ketonowych i nie mogą zostać wykorzystane przez organizm do syntezy glukozy w procesie glukoneogenezy.
Uwaga: Czysta leucyna, będąca aminokwasem rozgałęzionym (BCAA), wywołuje silny wyrzut insuliny, ponieważ jest jednym z najsilniejszych aminokwasowych stymulatorów komórek beta trzustki. Działa ona nie tylko jako budulec, ale również jako cząsteczka sygnalizacyjna. Podobnie jest z czystą argininą i leucyną
Lista aminokwasów mieszanych (gluko-ketogennych):
Aminokwasy mieszane, nazywane również gluko-ketogennymi, to takie, których szkielety węglowe mogą być wykorzystane zarówno do syntezy glukozy (w procesie glukoneogenezy), jak i do produkcji ciał ketonowych.
Do grupy tej należy 5 aminokwasów:
• Izoleucyna (wyłącznie egzogenny)
• Fenyloalanina (wyłącznie egzogenny)
• Tryptofan (wyłącznie egzogenny)
• Tyrozyna
• Treonina (wyłącznie egzogenny)
Wyróżnia się 8 aminokwasów wyłącznie egzogennych (tzw. niezbędnych – EAA), których organizm dorosłego człowieka nie potrafi syntetyzować samodzielnie i muszą być dostarczane z pożywieniem.
Lista aminokwasów wyłącznie egzogennych:
1. Fenyloalanina – niezbędna do produkcji hormonów tarczycy i neuroprzekaźników.
2. Izoleucyna – bierze udział w regeneracji mięśni i regulacji poziomu cukru.
3. Leucyna – kluczowa dla syntezy białek mięśniowych i procesów anabolicznych.
4. Lizyna – ważna dla budowy kości, odporności i produkcji enzymów.
5. Metionina – wspomaga metabolizm tłuszczów i zdrowie wątroby.
6. Treonina – dba o kondycję skóry, zębów oraz układ odpornościowy.
7. Tryptofan – prekursor serotoniny (hormonu szczęścia) i melatoniny.
8. Walina – stymuluje wzrost mięśni i regenerację tkanek.
Uwagi dodatkowe:
• Aminokwasy względnie egzogenne: Często do listy dopisywana jest histydyna (jako 9. aminokwas niezbędny), ponieważ organizm produkuje ją w ilościach niewystarczających, zwłaszcza u dzieci. Czasem wspomina się również o argininie, która staje się niezbędna w okresach intensywnego wzrostu lub choroby.
• Źródła: Wszystkie te aminokwasy w optymalnych proporcjach znajdziesz w pełnowartościowym białku pochodzenia zwierzęcego (mięso, ryby, jaja, nabiał).
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Mar 23, 2026 13:08, w całości zmieniany 3 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Mar 24, 2026 15:58
Co do adaptacji do carnivora (przystosowanie mitochondriów w nowotworzonych komórkach)
Długość życia komórek człowieka jest bardzo zróżnicowana i zależy od ich rodzaju oraz pełnionej funkcji. Nie można podać jednego uniwersalnego czasu, ponieważ organizm składa się z komórek o różnej dynamice regeneracji.
Średni czas życia wybranych komórek:
• Komórki jelita: żyją bardzo krótko, około 2-4 dni, ze względu na trudne warunki środowiskowe.
• Płytki krwi: funkcjonują średnio 8-10 dni.
• Białe krwinki: żyją od kilku dni do kilku tygodni.
• Skóra (naskórek): komórki skóry są wymieniane co 2-4 tygodnie.
• Czerwone krwinki: żyją około 120 dni.*
• Komórki wątroby: regenerują się co 300-500 dni (badania sugerują, że wątroba jest "odnawiana" mniej więcej co 3 lata).
• Komórki tłuszczowe: żyją średnio około 10 lat. (tyle może się jeszcze utrzymywać insulinooporność)
• Neurony w korze mózgowej: większość z nich pozostaje z człowiekiem od urodzenia do śmierci, czyli przez całe życie.
Ogólna zasada wymiany komórkowej:
Potocznie mówi się, że organizm całkowicie wymienia swoje komórki co 7 lat, choć w rzeczywistości ten proces trwa od 7 do 10 lat, a niektóre tkanki (jak mózg czy soczewka oka) nie wymieniają się wcale.
*Czerwone ciałka krwi (erytrocyty) odgrywają kluczową rolę w gospodarce energetycznej organizmu, a ich poziom bezpośrednio przekłada się na poziom energii człowieka. Odpowiadają one za transport tlenu z płuc do wszystkich komórek, co jest niezbędne do produkcji energii (metabolizmu tlenowego).
Wpływ poziomu czerwonych krwinek (RBC) na energię:
• Prawidłowy poziom (Norma): Zapewnia optymalne dotlenienie tkanek, co objawia się wysokim poziomem energii, witalności i dobrą kondycją fizyczną.
• Zbyt niski poziom (Anemia/Niedokrwistość): Prowadzi do przewlekłego niedotlenienia organizmu. Objawia się to:
o Przewlekłym zmęczeniem i osłabieniem.
o Brakami energii i sennością.
o Zawrotami głowy i bladością skóry.
o Obniżoną koncentracją.
• Zbyt wysoki poziom (Erytrocytoza): Może prowadzić do nadmiernej gęstości krwi, co utrudnia jej przepływ i paradoksalnie może zmniejszyć efektywność transportu tlenu, wywołując zmęczenie, bóle głowy, a nawet ryzyko zakrzepów (częstą przyczyną jest odwodnienie).
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Mar 24, 2026 17:18, w całości zmieniany 4 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pią Mar 27, 2026 15:43
HDL na diecie carnivora
Jak wiadomo tłuszcze nasycone sprzyjają "produkcji" HDL endogennego. Jest to frakcja wątrobowa i jelitowa. Natomiast jest jeszcze produkcja HDL z żywności z cholesterolu (to coś jak glukoza endogenna i egzogenna).
W terminologii medycznej rzadko używa się podziału na „HDL endogenny” i „egzogenny” w taki sposób, jak robi się to w przypadku triglicerydów. Zazwyczaj mówi się o szlakach transportu cholesterolu.
Oto proste zestawienie różnic:
1. Pochodzenie (Gdzie powstaje?)
• HDL „Endogenny” (Syntetyzowany): Powstaje głównie w wątrobie oraz w mniejszym stopniu w jelicie cienkim. Są to początkowo „puste” cząsteczki (tzw. HDL dyskoidalny), które ruszają w głąb organizmu, by zbierać nadmiar tłuszczu.
• HDL „Egzogenny” (Z remodelingu): Nie pochodzi bezpośrednio z jedzenia (cholesterol z diety trafia najpierw do chylomikronów). Ta frakcja HDL powstaje w osoczu jako „odpad” przy rozpadzie innych lipoprotein (np. VLDL czy chylomikronów) podczas ich krążenia we krwi.
2. Funkcja (Co robi?)
• HDL (całościowo): Jego głównym zadaniem jest wsteczny transport cholesterolu. Działa jak „śmieciarka”: zbiera nadmiar cholesterolu ze ścian naczyń krwionośnych i tkanek obwodowych, a następnie transportuje go z powrotem do wątroby, gdzie może zostać wydalony lub przetworzony.
3. Kluczowa różnica w mechanizmie
Różnica polega na tym, skąd cząsteczka czerpie składniki:
• Frakcja wątrobowa to nowo wyprodukowane białka (ApoA-I), które mają za zadanie „posprzątać” organizm.
• Frakcja z remodelingu powstaje dzięki enzymom, które odcinają kawałki innych tłuszczów krążących we krwi i dołączają je do krążącego już HDL.
Podsumowując: Organizm nie pobiera HDL z jedzenia. Cały HDL, który masz we krwi, jest wynikiem produkcji własnej Twojego organizmu, tyle że część powstaje od zera w organach, a część jest odzyskiwana w trakcie procesów metabolicznych we krwi.
Tak więc podsumowując: frakcja z remodelingu, która powstaje z tłuszczów krążących we krwi czyli odpady głównie z powodu insulinooporności potrzebuje i zużywa dodatkowo enzymy czego nie ma pełnej ketozie na diecie carnivora.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Mar 31, 2026 15:04
Pełna adaptacja do carnivora ze względów energetycznych Rola wątroby: W stanie ketozy wątroba przeprowadza proces ketogenezy (rozkład tłuszczu na ciała ketonowe), co czyni ją centralnym organem w tym modelu żywienia.
Wątroba ma niesamowite zdolności regeneracyjne, a proces wymiany niemal wszystkich jej komórek trwa zazwyczaj od 300 do 500 dni (czyli około od roku do półtora).
Warto jednak wiedzieć, że:
• Tempo zależy od potrzeb: Jeśli wątroba zostanie uszkodzona (np. operacyjnie), potrafi zregenerować się znacznie szybciej – nawet w ciągu kilku tygodni.
• Hepatocyty: To główne komórki budujące wątrobę, które żyją średnio rok, zanim zostaną zastąpione nowymi.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Mar 31, 2026 15:06, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Mar 31, 2026 15:26
Przez pierwsze 90 dni na carnivorze nie powinno odbiegać się od jego restrykcji gdyż wtedy następuje proces leczenia organizmu głównie ze stanów zapalnych i każde odstępstwo przedłuża długość jego trwania. Powinno się nawet unikać wtedy wieprzowiny jeśli ktoś jest uczulony na histaminę. Najlepsze jest wtedy spożywanie wołowiny, baraniny gdyż są to mięsa sprzyjające leczeniu.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Mar 31, 2026 15:30, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Mar 31, 2026 20:56
Rodzaje diet niskowęglowodanowych/ketogenicznych
• Dieta niskowęglowodanowa – ogólnie dieta zawierająca mniej niż 50 g węglowodanów dziennie
• Dirty (brudne) Keto – mniej niż 20 g węglowodanów, ale bez zwracania uwagi na ich źródło, tj. oparta na makroskładnikach
• Standardowa dieta ketogeniczna – mniej niż 20 g węglowodanów, ale bez zbóż i olejów z nasion
• Clean (czyste) Keto – mniej niż 20 g węglowodanów, bez orzechów i nasion
• Ścisła dieta ketogeniczna – prawie zero węglowodanów, ale bez najbardziej toksycznych związków roślinnych, może z odrobiną owoców
• Oparta na produktach zwierzęcych – 3/4 spożycia pochodzi z białek zwierzęcych, ale nadal jemy mało toksyczne rośliny i trochę owoców
• Mięsożerna – produkty zwierzęce, w tym jajka, nabiał i trochę owoców
• Ścisła dieta mięsna – wyłącznie produkty pochodzenia zwierzęcego, czasami z jajkami i nabiałem
• Lion (dieta lwa) – wyłącznie zwierzęta przeżuwające, jagnięcina i wołowina
• Dieta niskowęglowodanowa – ogólnie dieta zawierająca mniej niż 50 g węglowodanów dziennie
• Dirty (brudne) Keto – mniej niż 20 g węglowodanów, ale bez zwracania uwagi na ich źródło, tj. oparta na makroskładnikach
• Standardowa dieta ketogeniczna – mniej niż 20 g węglowodanów, ale bez zbóż i olejów z nasion
Z palca to piszesz czy z ejaja generujesz? Bo ejaj to taki agregator, nawet bzdury potrafi implementowac i tu tez tak jest. W kazdym razie ad rem: - nie wiem kto ustalal te dziwne progi 50 czy 20 wegli (dlaczego nie 18,7 albo 54,6? -admin tutaj schowal dzial ze starymi dyskusjami jeszcze z grup, ale tam byly takie rozkminy), bo w takim razie powinienes tu umiescic tez Diete Optymalna, ktora gdzies tam sie tez plasuje. No i glodowka.
A druga sprawa to taka, ze zakladasz chyba to keto dla kapciowych i tv-pilociarzy, bo jezeli ktos uprawia sporty to i na 100g wegli bedzie na keto, wystarczy rzucic okiem chocby na Ketokocura czy reszte keto-dzbanow.
RAW0+ napisał/a:
Przez pierwsze 90 dni na carnivorze nie powinno odbiegać się od jego restrykcji gdyż wtedy następuje proces leczenia organizmu głównie ze stanów zapalnych i każde odstępstwo przedłuża długość jego trwania. Powinno się nawet unikać wtedy wieprzowiny jeśli ktoś jest uczulony na histaminę. Najlepsze jest wtedy spożywanie wołowiny, baraniny gdyż są to mięsa sprzyjające leczeniu.
Kazda nowa popularna dieta ma swoich talubow i swoje kodeksy, z tym, ze to tak nie dziala. Te restrykcje zazwyczaj sa brane z palca jako okragle albo popularne przedzialy czasowe (10 minut, 30 dni, miesiac, tydzien itp) Tego nikt nigdy nie zbadal choc ostatnia ksiazka Jacka Safuty (Neo, ten od "Mit Chorob Nieuleczalnych") jest wlasnie o diecie miesozercy. Leczenie organizmu i popularna ostatnio autofagia odpala juz wg niektorych po 48 godzinach postu albo po....3 dniach zarcia sardynek
Organizm leczy sie codziennie i nie rozumiem takich rzeczy, rozumiem, ze piszesz to ze swojego doswidaczenia czy jak to traktowac?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Kwi 02, 2026 17:10
Co do arsenu zawartego w sardynkach to jest to arsen organiczny, który jest łatwo wydalany wraz z moczem. Natomiast toksyczny jest arsen nieorganiczny znajdujący się glebie, wodach gruntowych i niektórych produktach pochodzenia roślinnego. Dlatego przed badaniem poziomu arsenu nie powinno się spożywać owoców morza i ryb przez co najmniej 48h.
Jezusie Nararenski Nie wydaje mi sie, ze to poszlo w dobra strone, nie wiem czy jest cos w rodzaju paranoi zdrowotnej ale to juz sa rejony ortoreksji. O histaminie i przesadnych reakcjach na jej punkcie pisze Jacek Safuta (ten co wyszedl ze stwardnienia rozsianego, czyli praktyk) w najnowszym numerze "Zdrowia bez lekow". Najdziwniejsze w tym wszystkim jest opieranie swojich narracji o relacje osob ewidentnie chorych i to nie tylko fizycznie. Wlepywalem rozne zapytania do popularnego Inteligentnego Agregatora zwanego AI i nie potrafil mi on w zaden sposob odpowiedziec, ze oczy sa organem wydalniczym przez ktory "wychodza krysztaly kwasu moczowego". Natomast chetnie ejaj opowiada o tym, ze nadmierne spozycie wapnia odpowiada za zwapnienie szyszynki co powoduje specyficzny rodzaj mentalnego otepienia.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 06, 2026 19:48
Glukoneogeneza jest procesem permanentnym bez względu czy spożywamy węglowodany czy jesteśmy na diecie ketogenicznej. Glukoneogeneza zachodzi nieustannie produkuje dziennie od 50 do 80g glukozy. A więc jak ktoś zje np. w ciągu dnia 300g glukozy netto to tak naprawdę w twoim organizmie znajduje się dziennie 350-380g glukozy. Glukoneogeneza jest procesem adaptacyjnym dotyczącym przetrwania i organizm nie wyłączy tego procesu tylko dlatego, że jemy dużo węglowodanów. Węgle z zewnątrz idą też na konto przetrwania tzn. na tkankę tłuszczową. Shawn Baker mięsożerca gdy bił rekord świata we wiosłowaniu to jego ilość glukozy we krwi zwiększyła się ze standardowych 50-80g glukozy na 200g z samej glukoneogenezy ze szlaku glicerolu, który się uaktywnia na bardzo głębokiej ketozie (tłumaczę to tym, że łowcy z 0+ posiadają niesłychanie sprawny metabolizm).
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Kwi 06, 2026 19:56, w całości zmieniany 4 razy
Glukoneogeneza jest procesem permanentnym bez względu czy spożywamy węglowodany czy jesteśmy na diecie ketogenicznej. Glukoneogeneza zachodzi nieustannie produkuje dziennie od 50 do 80g glukozy.
Co za bajki rodem z WP Zdrowie, przeciez procesem glukoneogenezy steruje os insulina-glukagon czyli wysoka insulina decyduje o tym, ze jest zuzywana glukoza z pozywienia a hamowana jest glukoneogeneza. Wg tych "rewelacji" niemozliwe byloby np zero carb albo inna dieta np z 30 czy 72 g weglowodanow. Dodatkowo staloby to w sprzecznosci z Prawem Minimum Leibiga. Za duzo ejaja weszlo.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Nie Kwi 12, 2026 20:16
RAW0+ napisał/a:
Shawn Baker mięsożerca gdy bił rekord świata we wiosłowaniu to jego ilość glukozy we krwi zwiększyła się ze standardowych 50-80g glukozy na 200g z samej glukoneogenezy ze szlaku glicerolu, który się uaktywnia na bardzo głębokiej ketozie (tłumaczę to tym, że łowcy z 0+ posiadają niesłychanie sprawny metabolizm).
Z glicerolu z tłuszczu można uzyskać 10% glukozy tzn. żeby uzyskać 200 g glukozy trzeba by spalić 2 kg tkanki tłuszczowej.
JW
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Kwi 12, 2026 21:17
Witold Jarmolowicz napisał/a:
żeby uzyskać 200 g glukozy trzeba by spalić 2 kg tkanki tłuszczowej
Nom.
Shaw Baker ma podobno ma 195 cm wzrostu i waży około 118 kg. Jego sylwetka jest wybitnie atletyczna. Aby sylwetka była określana jako „atletyczna” przy tej wadze, poziom tłuszczu musi być stosunkowo niski, zazwyczaj w przedziale 8–15%. Policzmy minimalistycznie 118 kg x 8% = 9,44 kg tłuszczu. Po wysiłku zostaje mu zatem 7,44 kg tłuszczu. 7,44 kg tłuszczu trzewnego (wisceralnego) zawiera około 57 288 kcal energii. Da się przeżyć i douzupełnić
Mhm, biorac pod uwage, ze wioslowanie pali od 400 do 800 (przy super intensywnym wysilku) kcal na godzine, to zeby spalic 2kg tluszczu czyli 1800 kcal musialby zasuwac w maksymalnym obciazeniu ponad 2 godziny. Ale to by bylo tylko spalenie kalorii w czasie a tu chodzi o poziom glukozy we krwi na cito.
Nawet nie biorac pod uwage szybkosc glukoneogenezy i czas wioslowania to sie to nie spina:
Dr. Shawn Baker (Rowing Records)
500m Erg: American record (1:19.5).
Performance: Consistently broke age group records in 2017.
Personal Record: 1:14.6 in indoor rowing.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 13, 2026 16:05
Kobieta z Parkinsonem. Lekarz zaproponował jej dietę 50% tłuszczu, 25% białka, 25% węgli. Zaczęła się tak odżywiać i poraz pierwszy przez pół roku jest stan zdrowia się nie pogarszał. Następnie zwiększyła udział tłuszczu do 70-80% (węgli mało: awokado, zielenina, sezonowy owoc od czasu do czasu, z mięsa głównie wołowina) i wtedy zaczęła się powolna poprawa. W końcu łatwo przeszła na carnivora (nie słyszała o takim odżywianiu wcześniej). Obecnie nie bierze żadnych leków na Parkinsona i antybiotyków, może spacerować, ma dobry sen, wygląda coraz zdrowiej i młodziej, co potwierdza jej rodzina z którą się spotyka co jakiś czas (kobieta ma 72 lata obecnie a zaczęła obniżać węgle w wieku ok. 69 lat)
https://www.youtube.com/watch?v=nzadjpRuasA
Nie ma tu cudow, kazdej przejscie na niemal kazda restrykcyjna diete tak dziala. Jacek Safuta w swojej ostatniej ksiazce opisuje jak byc karniworowym fanatycznym talibem i przekonuje, ze kazda roslina chce naszej smierci. Mozna obejrzec ciekawy wywiad z nim u Jana Pospieszalskiego, przypominam, ze wyszedl ze stwardnienia rozsianego i juz mial wyliczony czas zeby sie spakowac. I on podawal spektakularne przyklady wyjscia z naprawde ciezkich stanow (rak trzustki) samym przejsciem na diete karniwora
Zeby bylo smieszniej tydzien wczesniej czy pozniej rowniez u Pospieszalskiego byla doktor Ewa Dabrowska z kolei ultrafanatyczka zywienia roslinnego zdeklarowana weganka z tego co pamietam.
I ona podawala rowniez totalnie spektakularne efekty wycofania najbardziej smiertelnych nowotworow.
Komu wierzyc?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Kwi 13, 2026 18:25, w całości zmieniany 2 razy
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Pon Kwi 13, 2026 20:20
Sorry, brakło jednego zera, 2 kg tłuszczu czyli 2000 g po 9 kcal/g to 2000x9= 18 tys. kcal,
dawka energii na całą dobę treningu dla dużego chłopa albo energii na cały tydzień dla przeciętniaka i po 28 g glukozy na dzień. Bez glukozy z białka nie uciągnie.
JW
Ano racja, mea culpa, ale to czyni ten rzekomy "wyczyn" jeszcze niedorzeczniejszym. Zreszta taki poziom glukozy jest juz raczej toksyczny. Praca wioslarza jest raczej podobna do pracy maratonczyka niz sprintera a 200 to juz hiperglikemia
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Kwi 14, 2026 13:26
wyrostek robaczkowy (łac. appendix vermiformis) jest anatomicznie traktowany jako szczątkowa część jelita ślepego (kątnicy). Długość jelita ślepego u naczelnych małp: goryli czy szympansów wynosi do ok. 1,2m. Ludzkie jelito ślepe ma długość około 5-7 cm. Jelito ślepe jest miejscem, gdzie niestrawione resztki pokarmowe (głównie błonnik) są poddawane fermentacji przez bakterie jelitowe. Nooo, to trzeba wyjątkowej sprawności fermentacji (to chyba musi być jakaś turbo fermentacja ) żeby na tak małej długości rozłożyć tak duże ilości błonnika, który jest obecnie modny i poważany. Ba, wręcz niezbędny. Nie dziwi więc, że takim powodzeniem cieszą się „dopalacze” metaboliczne: prebiotyki, probiotyki, postbiotyki, inulina, oligofruktoza, skrobia oporna. Albo spowalniacze trawienne jak GLP-1. Jak nie w tą to w drugą stronę
Nooo, to trzeba wyjątkowej sprawności fermentacji (to chyba musi być jakaś turbo fermentacja ) żeby na tak małej długości rozłożyć tak duże ilości błonnika, który jest obecnie modny i poważany. Ba, wręcz niezbędny.
Czy ja wiem? Dawno temu byl taki fajny poprtal, zreszta popularny i tutaj, bo admin tez pisal - Nowa Debata, ktory wtedy publikowal rzeczy, ktore dzis dopiero sie przedzieraja do swiadomosci, np Bracia Rodzeniowie potocznie zwani Supleniami chyba mocno postuluja jego zbednosc.
I wtedy, a to bedzie ok 20 lat temu oni juz postulowali zbednosc blonnika. byl taki artykul "Blonnik czyli piers, ktory nie zaszczekal", gdzie swietnie obalono ten mit.
Na szczescie zdazylem niemal w calosci skopiowac artykuly z tego portalu. Gdzies to mam
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Kwi 16, 2026 20:53
Badania Voleka i Phinney'ego z 2016 roku wykazały, że poziom glikogenu mięśniowego u sportowców stosujących dietę ketogeniczną i dietę węglowodanową był taki sam przed i po trzygodzinnym biegu.
Badania przeprowadzone przez Jeffa Voleka i Stephena Phinney'ego (często określane jako badanie FASTER z 2016 roku) wykazały zaskakujące podobieństwa w gospodarce glikogenem między sportowcami długodystansowymi adaptowanymi do diety ketogenicznej (LCHF) a tymi stosującymi dietę wysokowęglowodanową (HC).
Główne wnioski z tego badania dotyczące glikogenu to:
• Podobny poziom spoczynkowy: Pomimo długotrwałego ograniczenia węglowodanów (średnio 20 miesięcy), biegacze keto-adaptowani mieli taki sam poziom glikogenu mięśniowego w spoczynku jak grupa spożywająca duże ilości węglowodanów.
• Podobne zużycie podczas biegu: Po 3-godzinnym biegu (na poziomie ok. 64% VO2max) poziom glikogenu spadł w podobnym stopniu w obu grupach (o ok. 64% od poziomu spoczynkowego).
• Podobna regeneracja: Po 120 minutach regeneracji poziom glikogenu był również podobny w obu grupach (spadek o ok. 36% w stosunku do poziomu przed biegiem).
Kluczowa różnica: Choć poziomy glikogenu były podobne, sportowcy na diecie ketogenicznej spalali ponad dwukrotnie więcej tłuszczu w trakcie wysiłku, co wskazuje na to, że ich organizmy są w stanie oszczędzać glikogen i efektywniej wykorzystywać tłuszcz jako paliwo przy intensywności ok. 64% VO2max.
Wyniki te sugerują, że u długotrwale keto-adaptowanych sportowców dochodzi do zmian w metabolizmie mięśniowym, które pozwalają utrzymać zapasy glikogenu pomimo niskiej podaży węglowodanów w diecie.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Czw Kwi 16, 2026 20:57, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 20, 2026 17:07
Na każdą jednostkę tłuszczu, którą się spala aby wygenerować wysiłek fizyczny zawsze wytwarza się glukozę i glikogen:
Szkielet glicerolu (gliceryny) pochodzący z rozpadu trójglicerydów to propano-1,2,3-triol, który jest organicznym związkiem chemicznym z grupy cukroli (alkoholi trójwodorotlenowych).
Kluczowe informacje na temat roli i losów tego związku:
• Budowa trójglicerydu: Cząsteczka trójglicerydu (tłuszczu) składa się z jednej cząsteczki glicerolu (pełniącego funkcję "kręgosłupa" lub szkieletu) oraz przyłączonych do niej trzech reszt kwasów tłuszczowych.
• Powstawanie: Szkielet glicerolu zostaje uwolniony w wyniku hydrolizy (rozpadu) tłuszczów zwierzęcych.
• Spalanie (metabolizm): W organizmie glicerol uwolniony z trójglicerydów może być transportowany do wątroby, gdzie jest przekształcany w glukozę (glukoneogeneza) i spalany w celu uzyskania energii.
• Właściwości: Glicerol jest bezbarwną, gęstą cieczą o właściwościach higroskopijnych.
W kontekście spalania (reakcji chemicznej), całkowite spalanie glicerolu przebiega według równania: 2C₃H₈O₃ + 7O₂ → 6CO₂ + 8H₂O, prowadząc do powstania dwutlenku węgla i wody.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Kwi 20, 2026 17:10, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 20, 2026 17:15
Mleczan w procesie glukoneogenezy:
Mleczan w procesie glukoneogenezy pełni rolę niecukrowcowego prekursora (substratu), z którego wątroba i nerki odbudowują glukozę. Jest to kluczowy mechanizm odzyskiwania energii, szczególnie podczas intensywnego wysiłku fizycznego.
Kluczowe informacje o roli mleczanu w glukoneogenezie:
• Pochodzenie mleczanu: Powstaje w warunkach beztlenowych (np. podczas intensywnej pracy mięśni) lub w komórkach bezmitochondrialnych (erytrocyty) w procesie glikolizy beztlenowej.
• Transport i przekształcanie (Cykl Corich): Mleczan produkowany w mięśniach trafia z krwią do wątroby. Tam, w procesie glukoneogenezy, mleczan jest przekształcany z powrotem w pirogronian, a następnie w glukozę.
• Znaczenie: Pozwala to na uniknięcie utraty cennych węglowodanów i umożliwia ponowne wykorzystanie mleczanu jako źródła energii (glukozy).
Mleczan nie jest więc tylko odpadem przemiany materii, ale ważnym paliwem, które w wątrobie jest zamieniane w glukozę w celu zaspokojenia potrzeb energetycznych organizmu.
Szlaki glicerolowy i mleczanowy (w takiej kolejności) uruchamiają się w stanie głębszej ketozy i zapobiegają rozpadowi mięśni. Rozpad mięśni w ketozie jest bzdurą i mitem.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Kwi 20, 2026 17:20, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 20, 2026 18:13
Tłuszcz przyczynia się do efektywniejszej absorbcji aminokwasów jako budulca białek
Nie jesteś tym, co jesz ale tym, co wchłaniasz. Jeśli spożywa się białko z węglami (np. kurczak z ryżem) to większość białka zamieni się w glukozę z powodu wysokiej insulinemii poposiłkowej.
Tłuszcz spowalnia glukoneogenezę (proces tworzenia glukozy z niecukrowych prekursorów, takich jak białka/aminokwasy) głównie poprzez wpływ na opóźnienie trawienia oraz zmiany w gospodarce hormonalnej, co zmniejsza doraźną potrzebę organizmu na szybką produkcję glukozy.
Główne przyczyny:
• Opóźnienie opróżniania żołądka: Tłuszcz jest trawiony najwolniej ze wszystkich makroskładników. Jego obecność w posiłku spowalnia przechodzenie treści żołądkowej do jelita cienkiego, co sprawia, że aminokwasy (substraty do glukoneogenezy) są wchłaniane do krwi wolniej i bardziej równomiernie.
• Stabilizacja poziomu cukru i insuliny: Dzięki wolniejszemu trawieniu, tłuszcz zapobiega gwałtownym skokom glukozy. Mniejsze wahania glikemii oznaczają, że organizm nie musi gwałtownie uruchamiać glukoneogenezy, aby uzupełnić poziom cukru we krwi.
• Zmiany hormonalne (Glukagon/Insulina): Mimo że glukagon (hormon stymulujący glukoneogenezę) nasila spalanie tłuszczu, to wysoka podaż tłuszczu w diecie w połączeniu z białkiem nie powoduje takiego zapotrzebowania na produkcję glukozy, jak spożycie białka z węglowodanami o wysokim indeksie glikemicznym. Tłuszcz wspiera łagodniejszą insulinemię poposiłkową.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 20, 2026 18:34
Białka roślinne hamują wytwarzanie białek przez organizm gdyż są niepełnowartościowe. Zazwyczaj brakuje w nich jednego lub więcej aminokwasów egzogennych (tych, których organizm nie produkuje sam) w odpowiednich proporcjach. Mitem jest podawanie, że soja, komosa ryżowa, gryka są pełnowartościowymi źródłami białka ponieważ człowiek nie ma odpowiednich enzymów proteolitycznych aby rozłożyć je na aminokwasy. Rośliny zawierają garbniki (taniny). Są to naturalne związki fenolowe o cierpkim smaku, które rośliny wytwarzają m.in. w celu ochrony przed roślinożercami, grzybami i bakteriami. Wiążą się one z białkami uniemożliwiając ich wchłanianie. Zawierają też inhibitory proteaz (np. trypsyny), które hamują bezpośrednio aktywność enzymów odpowiedzialnych za rozkład białek.
Gdy DNA koduje dowolną cząsteczkę aminokwasów i ma się wiele aminokwasów w nadmiarze a brakuje choć jednego aminokwasu całe białko przestaje być wytwarzane. Proces ten działa zgodnie z tzw. prawem minimum Liebiga (często obrazowanym jako "beczka Liebiga"), co oznacza, że produkcja białka jest ograniczona przez dostępność aminokwasu, którego jest najmniej w stosunku do zapotrzebowania.
Kluczowe powody, dlaczego tak się dzieje:
• Sekwencja aminokwasów jest precyzyjna: DNA koduje dokładną kolejność aminokwasów w cząsteczce białka. Jeśli w sekwencji ma wystąpić np. metionina, a jej brakuje, rybosom nie może dokończyć tworzenia łańcucha białkowego.
• Wszystkie aminokwasy są niezbędne: Do syntezy funkcjonalnego białka potrzeba pełnego zestawu aminokwasów. Brak choć jednego egzogennego aminokwasu (którego organizm nie potrafi sam wytworzyć) zatrzymuje proces syntezy.
• Mechanizm "wąskiego gardła": Nawet jeśli 19 aminokwasów jest w dużym nadmiarze, brak tego jednego (aminokwasu ograniczającego) działa jak najkrótsza klepka w beczce – cały łańcuch nie może zostać zbudowany, a pozostałe aminokwasy nie zostaną wykorzystane i mogą zostać utlenione.
• Przerwanie translacji: Brak aminokwasu prowadzi do zatrzymania procesu translacji (odczytywania mRNA przez rybosom) i często szybkiego rozpadu nieukończonych łańcuchów polipeptydowych.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Kwi 20, 2026 18:40, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 18:42
Niedoczynność tarczycy może spowalniać glukoneogenezę (proces tworzenia glukozy z substratów niecukrowych, np. aminokwasów, w wątrobie).
Kluczowe informacje na ten temat:
• Mechanizm działania: Hormony tarczycy (T3 i T4) stymulują wątrobową glukoneogenezę i glikogenolizę. W niedoczynności tarczycy, z powodu niedoboru tych hormonów, produkcja glukozy w wątrobie ulega zmniejszeniu.
• Ogólne spowolnienie metabolizmu: Niedoczynność tarczycy powoduje ogólne spowolnienie tempa przemiany materii, co bezpośrednio wpływa na procesy energetyczne w organizmie.
• Konsekwencje: Zmniejszona glukoneogeneza i osłabiona utylizacja glukozy mogą prowadzić do zwiększonego ryzyka epizodów hipoglikemii, a także sprzyjać przyrostowi masy ciała.
• Wpływ na glikemię: Choć niedoczynność tarczycy rzadko wpływa znacząco na wyrównanie glikemii w cukrzycy (T1D/T2D), obniżony poziom hormonów tarczycy może powodować zmniejszenie zapotrzebowania na glukozę przez tkanki.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Kwi 23, 2026 19:03
Maggie White farmerka 83 lata jest mięsożercą od 65 lat
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Kwi 25, 2026 20:49
Przyjmowanie zbyt dużej ilości witaminy A, która jest w organach (głównie w wątrobie) i w nabiale hamuje TSH (hormon tyreotropowy) co może tłumić pracę tarczycy odpowiedzialnej w 30% za przemianę materii.
Przyjmowanie zbyt dużej ilości witaminy A, która jest w organach (głównie w wątrobie) i w nabiale hamuje TSH (hormon tyreotropowy) co może tłumić pracę tarczycy odpowiedzialnej w 30% za przemianę materii.
Przeczytałem ten krótki tekst kilka razy, bo zafascynowało mnie to, kto i jakim sposobem obliczył, że tarczyca jest odpowiedzialna z 30% przemiany materii.
To równie fascynujące jak twierdzenia Marcina, że czuję się na częściowym westonie 10 000 razy lepiej (cokolwiek to znaczy).
Też bym się chciał nauczyć jak wyliczać procentowo/ilościowo zjawiska niepoliczalne, czyli tzw imponderabilia. Najlepiej żeby to było z dokładnością co najmniej trzech zer po przecinku, bo jestem perfekcjonistą i mniej precyzyjne wyniki mnie nie satysfakcjonują.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Kwi 25, 2026 22:35, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Kwi 26, 2026 13:19
Spożywanie soli na diecie carnivora
Jest powszechna zasada, że na diecie carnivora nie występują żadne deficyty elektrolitów (oprócz okresu adaptacyjnego) w tym sodu, który jest w soli. Drugą zasadą jest spożywanie posiłków gdy się jest naturalnie głodnym a nie gdy się ma ochotę na coś.
Sól może znacznie zaostrzać apetyt. Choć potocznie uważa się, że słone potrawy wywołują pragnienie, badania pokazują, że długofalowo sól stymuluje głód, prowadząc do spożywania większych porcji i przejadania się.
Oto główne powody, dlaczego sól wzmaga apetyt:
• Pobudzanie zmysłów: Sól podkręca smak potraw, co sprawia, że są one bardziej pożądane i jemy ich więcej.
• Zmiana nawyków żywieniowych: Im więcej soli spożywamy, tym większy mamy na nią apetyt, co prowadzi do błędnego koła.
Jest powszechna zasada, że na diecie carnivora nie występują żadne deficyty elektrolitów (oprócz okresu adaptacyjnego) w tym sodu, który jest w soli. Drugą zasadą jest spożywanie posiłków gdy się jest naturalnie głodnym a nie gdy się ma ochotę na coś.
Sól może znacznie zaostrzać apetyt. Choć potocznie uważa się, że słone potrawy wywołują pragnienie, badania pokazują, że długofalowo sól stymuluje głód, prowadząc do spożywania większych porcji i przejadania się.
Oto główne powody, dlaczego sól wzmaga apetyt:
• Pobudzanie zmysłów: Sól podkręca smak potraw, co sprawia, że są one bardziej pożądane i jemy ich więcej.
• Zmiana nawyków żywieniowych: Im więcej soli spożywamy, tym większy mamy na nią apetyt, co prowadzi do błędnego koła.
Do błędnego koła prowadzi błędne pojmowanie scricte mięsnej diety przez ludzi, którym się wydaje, że jedzą jak lew, polujac na mięso w supermarkecie.
Chcąc jeść jak lew, trzeba zjadać to co on. Czyli pić krew ofiary i zjadać szpik kostny, w których ilość sodu jest utrzymywana na stałym poziomie.
W taki sposób pozyskuje się sód w wystarczających ilościach.
Sód w nadmiarze odwadnia na każdej diecie z niską ilością węglowodanów, dlatego i jego niedobór i nadmiar na low carb i zero carb wywołuje podobne objawy. Często zgubne w dłuższej perspektywie czasowej.
Czynniki hamujące glukoneogenezę z glicerolu
Głównym punktem regulacji glukoneogenezy z glicerolu jest enzym fruktozo-1,6-bisfosfataza (FBPaza-1).
Jej aktywność hamują:
• Fruktozo-2,6-bisfosforan – najważniejszy regulator alosteryczny, którego wysoki poziom blokuje glukoneogenezę. Produkty, które pośrednio przyczyniają się do wzrostu stężenia tego związku, to m.in. owoce, miód, syrop glukozowo-fruktozowy, słodycze oraz przetworzona żywność.
• AMP – sygnał niskiego stanu energetycznego komórki, który hamuje syntezę glukozy, aby oszczędzać ATP. Główne produkty spożywcze zawierające AMP:
• Mięso i podroby: Wątroba, mięso wołowe, wieprzowe.
• Ryby i owoce morza: Ryby są bogatym źródłem nukleotydów.
• Rośliny strączkowe: Nasiona takie jak soczewica, ciecierzyca czy fasola.
• Mleko i przetwory mleczne: Występuje w mniejszych ilościach.
• Produkty pochodzenia owadziego: Białka z owadów zawierają różnorodne peptydy przeciwdrobnoustrojowe (AMPs).
Dodatkowo, na wcześniejszym etapie (fosforylacji glicerolu), kinaza glicerolowa może być hamowana przez wysokie stężenia fruktozo-1-fosforanu. Wysokie stężenia fruktozo-1-fosforanu w wątrobie i nerkach są wywoływane głównie przez dwa czynniki: spożycie dużej ilości fruktozy oraz dziedziczną nietolerancję fruktozy (HFI). Skutkiem wysokiego stężenia fruktozo-1-fosforanu jest hipoglikemia.
Tak więc w przypadku diety carnivora spożywanie zbyt dużej ilości mięsa, podrobów i nabiału obniżają wydajność najlepszego rodzaju produkcji glukozy endogennej z tłuszczu. Zakończenie procesu pełnej adaptacji do tego rodzaju pozyskiwania glukozy trwa 10 lat gdyż komórki tłuszczowe co tyle lat są wymieniane.
I tu Cię muszę pochwalić, bo w zasadzie opisałeś elastyczność metabolizmu wszystkożercy.
Niestety ostatni akapit to błędna interpretacja tego co gdzieś przeczytałeś. Dzwonili w którymś kościele, ale nie wiesz w którym.
90% adipocytów jest z nami przez całe życie, tak jak w przypadku komórek nerwowych.
10% według fajnych skandynawskich badań tworzy się de novo i tylko te 10% podlega apoptozie i ponownej wymianie, jak to określiłeś. Reszta może tylko gromadzić tłuszcz i go oddawać.
Jeśli to mało zrozumiałe, to wrzucę kilka artykułów na ten temat.
Kolokwialnie rzeczy ujmując. Chcąc wydalić cały toksyczny balast zgromadzony en masse w tkance tłuszczowej, trzeba schudnąć dość radykalnie i nie liczyć na to, że w ciągu 10 lat cała tkanka tłuszczowa ulegnie wymianie na raty. Bo to po prostu nie jest prawda.
Robisz postępy, ale czytaj całość artykułów naukowych, a nie streszczenia, które błędnie interpretujesz. Ucz się, bo ja wiecznie żył nie będę.
Pierwsze zdjęcie to po prostu szczupła pani między 50 a 60 lat.
Drugie to fejk.
Chyba że to jakaś kosmiczna mutacja.
Mięsień piersiowy mniejszy bez wyraźnego rozdziału na przyczepy na mostku. To byłby ewenement na skalę światową. Chyba że wychowała się w pobliżu odpadów radioaktywnych.
Przerysowany do granic możliwości rozdział głowy mniejszej i większej bicepsa. To ewidentna grafika AI.
O tym że to grafika AI świadczy nieudolna próba dostosowania twarzy ze zdjęcia powyżej do zdjęcia poniżej. W kosekwecji pani poniżej wygląda jak po nieudanej kuracji hormonalnej stosowanej w tzw tranzycji.
Na pierwszym zdjęciu jest naturalne bezcyckowie, a pani poniżej ma cycki o kilka rozmiarów większe.
Nawet gdyby w tym czasie zrobiła sobie implanty, to ze względu na anatomię tej pani, powinny znajdować się nieco wyżej. Chyba że operację robiła w Meksyku.
Poza tym ma kości obojczykowe ustwione w kącie prostym, a to może wskazywać na płeć męską.
RAWO ile ty masz lat że dajesz się wkręcać w takie fejki?
Gdybyś widział nagą kobietę na żywo, to nigdy byś tego nie wrzucił na publicznym forum.
Ponadto nie zgadza się kształt płatków uszu, układ kosić policzkowych i nawet uwzględniając zmiany związane z wiekiem, to nie da się naciągnąć pierwszego zdjęcia do drugiego, bo nos z wiekiem rośnie kilka milimetrów na dekadę, a pani powyżej ma krótki nosek, a pani poniżej ma nos jak diabeł uja.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Kwi 26, 2026 23:58, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Kwi 27, 2026 13:56
Różnica w sposobie transportu glicerolu i aminokwasów do komórek wątroby w procesie glukoneogenezy w kontekście sodu:
• Glicerol: Wnika do hepatocytów głównie drogą dyfuzji ułatwionej (przez kanały akwaporynowe), co jest procesem niezależnym od sodu.
• Aminokwasy (z białek): Wiele z nich (np. alanina) jest transportowanych do wnętrza komórki przez transportery sprzężone z jonami sodu (transport aktywny wtórny). W tym ujęciu glukoneogeneza z białek wiąże się z większym „ruchem” sodu przez błony komórkowe.
Podsumowując: sam proces przekształcania cząsteczek w glukozę nie zużywa sodu, ale etap pozyskiwania aminokwasów z zewnątrz komórki jest od niego bardziej zależny niż w przypadku glicerolu. To wyjaśnia dlaczego na carnivorze ci, którzy spożywają dużo więcej mięsa niż tłuszczu lubią je dosalać.
Różnica w sposobie transportu glicerolu i aminokwasów do komórek wątroby w procesie glukoneogenezy w kontekście sodu:
• Glicerol: Wnika do hepatocytów głównie drogą dyfuzji ułatwionej (przez kanały akwaporynowe), co jest procesem niezależnym od sodu.
• Aminokwasy (z białek): Wiele z nich (np. alanina) jest transportowanych do wnętrza komórki przez transportery sprzężone z jonami sodu (transport aktywny wtórny). W tym ujęciu glukoneogeneza z białek wiąże się z większym „ruchem” sodu przez błony komórkowe.
Podsumowując: sam proces przekształcania cząsteczek w glukozę nie zużywa sodu, ale etap pozyskiwania aminokwasów z zewnątrz komórki jest od niego bardziej zależny niż w przypadku glicerolu. To wyjaśnia dlaczego na carnivorze ci, którzy spożywają dużo więcej mięsa niż tłuszczu lubią je dosalać.
Sam proces glukoneogenezy nie "zużywa" sodu, bo zapewnia dopływ nośnika jonów sodu czyli glukozy.
Stąd cały paradoks tego, że przy wysokiej glikemii występuje utajona hiponatremia, co zmusza cukrzyków do żłopania wody wiadrami.
Z kolei zbyt niskie spożycie białka na low carb powoduje odwodnienie, bo brakuje substratów niecukrowych do glukoneogenezy, a w konsekwencji nośników jonów sodu, bo pozyskiwanie glukozy z mleczanów i glicerolu z rozpadu kwasów tłuszczowych zaburza homeostazę. Czymś trzeba utrzymać stężenie sodu w granicach 135-145 mmol/l w surowicy. Jeśli nie ma czym, to z pustego nawet Salomon nie naleje.
Prosty wniosek jest taki, że jeśli optymalne stężenie sodu do glukozy w surowicy wynosi mniej więcej 1 do 5, to przy średnim zapotrzebowaniu 5 gramów sodu na dobę, do utrzymania jego optymalnego stężenia potrzeba 5×5 czyli 25 gramów glukozy na dobę.
Ale tylko do tych celów. Bo ogólnie minimum jest wyższe.
Samych komórek glukozakeżnych jest w organizmie 8-10%. Przy spoczynkowej przemianie materii 1800 kalorii daję to w przybliżeniu połowę Lutzowych 72 gramów węglowodanów na dobę.
Wątroba dorosłego człowieka o uśrednionej wadze może wytworzyć grubo ponad 200 gramów glukozy z glukoneogezy na dobę. ALE MUSI MIEĆ Z CZEGO. W sensie ze źródeł endogennych. Jeśli tego nie dostanie, to będzie to sygnał dla organizmu, żeby rozkładać białka własne.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Kwi 27, 2026 14:45, w całości zmieniany 2 razy
Kilka fragmentów książki Alexandra Lake "Zabójcy w Afryce". Ułożyłem je tak aby tworzyły ciąg logiczny, aby każdy zrozumiał co jest skutkiem czego.
Cytat:
Wiem z doświadczenia, że jeśli myśliwy nie otrzymuje dostatecznej ilości soli mineralnych i protein mięsnych (proteiny warzywne i zbożowe są niewystarczające), załamie się w trudnych warunkach. Jeśli otrzymuje te sole i proteiny, bez problemu znosi trudy.
To jest podstawą tego co będzie dalej.
Cytat:
Tej nocy naszych dwudziestu krajowców pochłonęło co najmniej sto funtów dobrego czerwonego mięsa. Jedli, aż rozbolały ich brzuchy, leżeli, jęcząc, póki nie ustały im skurcze, po czym znów zaczynali jeść. Tak kilka razy, aż zasnęli kamiennym snem, żeby rano wstać i ponownie rozpocząć wyżerkę.
Dlaczego jedli aż tyle? Bo mięso w tamtych warunkach i czasie i miejscu było mniej cenne niż sól, której krajowcom skąpiono. Dlatego jedli mięso w takiej ilości, żeby pozyskać dostaczną ilość soli mineralnych.
Osolone mięso było dla białych, którzy nie musieli zjadać mięsa kilogramami aby pozyskać z niego dostateczną ilość sodu.
Cytat:
Krajowcy zjedzą każde mięso, ale biali domagają się apetycznej strawy.
Apetycznej czyli posolonej.
Cytat:
Jedyną monetą przyjmowaną przez Etiopczyków z prowincji jest dolar Marii Teresy. Jednak za naboje można kupić wszystko, łącznie z ziemią i bydłem. Zaniosłem swoje pięćdziesiąt pięć funtów do arabskiego kantoru i wymieniłem je na dolary Marii Teresy. Za nie kupiłem bloki soli. Sól sprzedałem za naboje, a naboje wymieniłem na dolary Marii Teresy. Po powrocie do Harare za te duże srebrne dolary dostałem 173 funty angielskie. Później, w Johannesburgu, wymieniłem funty na amerykańskie złoto, po cenie 4,82 dolara za funt. Tak że przy odrobinie kupiectwa moje jedenaście skór przyniosło mi zysk w wysokości 834 dolarów, czyli około 76 dolarów za sztukę.
Bo sól to była wtedy waluta, za którą można było nabyć amunicję.
Porównaj sobie dzisiejsze ceny soli i najtańszej amunicji.
Ogólna konkluzja jest taka, że niskosodowa i niskobiałkowa dieta to prosta droga na cmentarz.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pon Kwi 27, 2026 15:37, w całości zmieniany 1 raz
Sorry, brakło jednego zera, 2 kg tłuszczu czyli 2000 g po 9 kcal/g to 2000x9= 18 tys. kcal,
dawka energii na całą dobę treningu dla dużego chłopa albo energii na cały tydzień dla przeciętniaka i po 28 g glukozy na dzień. Bez glukozy z białka nie uciągnie.
JW
Typowe dla Witolda Jarmołowicza present perfect.
Czyli prawdy objawione.
Jest pytanie do Pana z mojej korespondencji emailowej. Jest Pan na siłach zmierzyć się z trudną kwestią na swoim forum, czy może przenieść to gdzie indziej?
Z góry zaznaczm, że nie na forum o diecie Kwaśniewskiego, bo to jedno wielkie studium tego, jak doprowadzić do degeneracji rodzaju ludzkiego.
Celowo użyłem określenia Kwaśniewskiego seniora, coby pokreślić to, że to co twierdził on sam, ma skutek przeciwny.
Ryzykuję tym pewnie pozew ze strony jakiegoś optymalnego, indywidualnego, lub stowarzyszonego.
Bardzo chętnie zrobię komuś z düpy jesień średniowiecza, opierając się tyko na ogólnie dostępnych danych.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Kwi 28, 2026 17:19, w całości zmieniany 2 razy
Sorry RAWO , że wykorzystuję twój wątek do pozornego offtopu, bo jest to jak najbardziej związane z tematem.
Jarmołowicz zdemolował dwa moje autorskie tematy na tym forum i do tej pory ani nie przeprosił, ani tego nie naprawił, bo co tam dla ignoranta Historia. Dla takiego najważniejsze jest żarcie. Jak u juniora Kwaśniewskiego. Nie ważny temat, byle ględzić o jedzeniu.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Kwi 28, 2026 17:33, w całości zmieniany 1 raz
Dieta optymalna zwłaszcza ta wersja jedzenia ok 100g węglowodanów jak doktor dozwalał np ze skrobii z warzyw zwłaszcza z ziemniaków bo wolniej podbijają cukier we krwi i wolniej sie uwalniają zwłaszcza jedząc z tluszczem nie musi wcale doprowadzać do szkód z może wręcz być zdrowsza i to o wiele od zwykłej biało chlebowo biało cukrowo słodyczowej diety przeciętnego polaka. Może nie najlepiej z ziemniaków ale te 100g stosować.
Co do mięsa to wielokrotnie obalał mity o jego szkodliwości także Weston A Price i wszystkie najzdrowsze badane przez niego plemiona owo mięso jadły i to dużo i cieszyły sie zdrowiem do pozazdroszczenia przez wielu ludzi "białej" rasy cierpiących na choroby cywilizacyjne
Więc mięso jest ok i nabiał i jaja i są wręcz potrzebne chociaż u jakiegoś procenta ludzi dieta wegetariańska może być lepszą ale to tylko dla części bo jak czytałem ludzie są bardzo indywidualni i są dziesiątki najlepszych dieta dla każdego może byc inna.\
Więc je sie dużo zdrowego mięsa dla organizmu i nabiału i tłuszczy a ogranicza sie węglowodany.
I to jest właśnie WAŻNE. Jeśli zjemy 100g węglowodanów z produktów bardzo zdrowych można na ograniczaniu długo pociągnąć i dać rade. Muszą to być pełnoziarniste zboża jak ryż brązowy kasza gryczana palona i niepalona płatki pszenne żytnie orkiszowe owsiane (każde pełnoziarniste) chleby z mąki w 100%( bez dodatków innych mąk) pełnoziarnsitych a także surowe warzywa i owoce chociaż gotowane też mogą być. To wtedy damy organizmowi w tych 100gramach więcej składników odżywczych niż w białym chlebie i białym cukrze albo słodyczach które są prawie samym cukrem białym.
Także mniej jest składników chemicznych w naturalnych dietach i to też zdrowiej.
Więc dobrze zbilansowana raczej wyżej z ilością węgli dieta optymalna może być nienajgorsza.
Osobiście uważam że problemem jest nadmiar przetworzonych ograbionych z skł.odż. węglowodanów jak biała mąka czy cukier biały słodycze itp itd. Jeśli je sie pełnowartościowe naturalne węgle to można jeść bez ograniczeń. TO przetowrozenie je psuje i wtedy powodują gorsze zdrowie. Więc osobiście uważam high carb za także dobry jeśli tylko węgle sa zdrowe.
POzdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Wto Kwi 28, 2026 17:46, w całości zmieniany 3 razy
Osobiście uważam że problemem jest nadmiar przetworzonych ograbionych z skł.odż. węglowodanów jak biała mąka czy cukier biały słodycze itp itd. Jeśli je sie pełnowartościowe naturalne węgle to można jeść bez ograniczeń. TO przetowrozenie je psuje i wtedy powodują gorsze zdrowie. Więc osobiście uważam high carb za także dobry jeśli tylko węgle sa zdrowe.
POzdrawiam
Marcin
Osobiście też tak uważam, bo skrajności mi nie leżą.
Tym sposobem narażamy się zindoktrynowanym optymalnym i jeszcze częściowo zidoktynowanemu Adminowi tego forum.
Który zresztą jest głuchy na rzeczowe argumenty.
Jeśli człowiek odnosi korzyści ze spożywania związków czynnych zawartych tylko w pożywienia pochodzenia roślinnego, to znaczy, że ewolucyjnie jest tego przystosowany.n
Ktoś chętny do podważenia tego prostego stwierdzenia?
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Wto Kwi 28, 2026 20:57, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Kwi 28, 2026 21:02
Organizm ludzki jest wybitnie przystosowanych do trawienia tłuszczu zwierzęcego dlatego posiada aż pięć organów, które współpracują ze sobą aby wchłaniać tłuszcz.
1. Żołądek wydziela enzym zwany lipazą żołądkową, która zapoczątkowuje rozkład tłuszczów. Enzym ten jest szczególnie skuteczny w trawieniu tłuszczów występujących w formie naturalnej emulsji, takich jak tłuszcz z mleka, śmietany czy żółtek jaj. W żołądku trawione są głównie lipidy zawierające krótko- i średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe.
2. Wątroba pełni kluczową rolę w trawieniu tłuszczów, działając przede wszystkim jako producent żółci, która umożliwia ich rozkład i wchłanianie. Zawarte w żółci sole kwasów żółciowych działają jak naturalne detergenty. Rozbijają one duże krople tłuszczu na miliony mikroskopijnych kuleczek, tworząc tzw. emulsję. Dzięki procesowi emulgacji powierzchnia styku tłuszczu z enzymami trawiennymi (głównie lipazą trzustkową) gwałtownie wzrasta, co pozwala na ich szybki i skuteczny rozkład chemiczny. Poprzez umożliwienie trawienia tłuszczów, wątroba pośrednio warunkuje przyswajanie witamin w nich rozpuszczalnych, czyli witamin A, D, E oraz K. Wątroba jest centrum gospodarki lipidowej organizmu – to w niej syntetyzowane jest około 80% cholesterolu oraz odbywa się przetwarzanie tłuszczów na energię. Dodatkowo, wątroba pełni funkcję magazynującą, gromadząc zapasy tłuszczów i witamin, aby uwalniać je w razie potrzeby energetycznej organizmu.
3. Pęcherzyk żółciowy pełni kluczową rolę w procesie trawienia tłuszczów, działając jako magazyn i „koncentrator” substancji niezbędnych do ich rozkładu. Choć sam nie produkuje żółci (robi to wątroba), jest niezbędny do jej sprawnego dostarczenia do układu pokarmowego w momencie spożycia posiłku. Pęcherzyk gromadzi żółć spływającą z wątroby między posiłkami. Dzięki resorpcji wody żółć pęcherzykowa staje się kilkakrotnie bardziej skoncentrowana i skuteczniejsza w działaniu niż ta pierwotnie wytworzona. Gdy tłusty pokarm dociera do dwunastnicy, organizm wydziela hormon – cholecystokininę (CCK). Powoduje on skurcz pęcherzyka i wyrzut skoncentrowanej żółci bezpośrednio do przewodu pokarmowego. Żółć ma odczyn lekko zasadowy, co pomaga zneutralizować kwaśną treść żołądkową przedostającą się do jelita cienkiego. Prawidłowa praca pęcherzyka żółciowego i odpowiednia podaż żółci są niezbędne do przyswajania witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D, E oraz K. Zaburzenia w uwalnianiu żółci mogą prowadzić do niedoborów tych składników, nawet przy ich odpowiedniej ilości w diecie.
Po usunięciu pęcherzyka żółciowego wątroba przejmuje jego funkcję, choć zmienia się sposób dostarczania żółci do organizmu.
• Brak magazynu: Pęcherzyk pełnił rolę „zbiornika”, który gromadził i zagęszczał żółć, wyrzucając jej dużą porcję w momencie zjedzenia tłustego posiłku.
• Stały odpływ: Bez pęcherzyka wątroba nadal produkuje żółć, ale spływa ona do dwunastnicy w sposób ciągły, małym strumieniem, zamiast „na żądanie”.
• Adaptacja: Z czasem przewody żółciowe mogą się nieco rozszerzyć, aby przejąć część funkcji magazynującej, ale proces trawienia dużych ilości tłuszczu naraz staje się dla organizmu trudniejszy.
Właśnie dlatego po operacji zaleca się jedzenie częściej, ale w mniejszych porcjach, by wątroba nadążała z bieżącą produkcją żółci potrzebnej do trawienia.
4. Trzustka odgrywa kluczową rolę w trawieniu tłuszczów, pełniąc funkcję zewnątrzwydzielniczą, czyli produkując i uwalniając do dwunastnicy niezbędne enzymy oraz sok trzustkowy.
• Produkcja lipazy trzustkowej: Jest to najważniejszy enzym odpowiedzialny za rozkład tłuszczów. Lipaza trzustkowa hydrolizuje (rozbija) cząsteczki tłuszczów (trójglicerydów) na prostsze formy: wolne kwasy tłuszczowe i monoglierydy, które mogą być wchłonięte przez jelito cienkie.
• Wydzielanie innych enzymów lipolitycznych: Oprócz lipazy, trzustka produkuje również fosfolipazę oraz esterazy, które wspomagają rozkład bardziej złożonych związków tłuszczowych.
• Dostarczanie wodorowęglanów: Sok trzustkowy zawiera jony wodorowęglanowe, które neutralizują kwaśną treść pokarmową trafiającą z żołądka do dwunastnicy. Stworzenie środowiska o odczynie zasadowym jest niezbędne, aby lipaza i inne enzymy mogły aktywnie działać.
• Transport enzymów: Wyprodukowane enzymy są transportowane przewodami trzustkowymi bezpośrednio do dwunastnicy, gdzie spotykają się z pokarmem i żółcią (która wcześniej emulguje tłuszcze, ułatwiając pracę lipazie).
Aby zapobiec "samostrawieniu" narządu, wiele enzymów trzustkowych jest produkowanych w formie nieaktywnej (zymogenów) i ulega aktywacji dopiero po dotarciu do światła przewodu pokarmowego. Zaburzenia w wydzielaniu tych enzymów prowadzą do upośledzenia trawienia tłuszczów, co może objawiać się np. tłuszczowymi stolcami.
5. Jelito cienkie odgrywa kluczową rolę w trawieniu tłuszczów, ponieważ to właśnie w jego początkowym odcinku – dwunastnicy – zachodzi większość procesów chemicznych zamieniających złożone lipidy w formy przyswajalne dla organizmu.
• Emulgacja: Do dwunastnicy trafia żółć produkowana w wątrobie. Żółć nie zawiera enzymów, ale działa jak detergent – rozbija duże krople tłuszczu na mikroskopijne kuleczki. Zwiększa to powierzchnię kontaktu dla enzymów trawiennych.
• Działanie enzymów: Głównym enzymem trawiącym tłuszcze jest lipaza trzustkowa (wydzielana przez trzustkę do jelita). Rozkłada ona zemulgowane tłuszcze na glicerol i wolne kwasy tłuszczowe.
• Tworzenie miceli: Produkty rozkładu łączą się z solami żółciowymi, tworząc micele. Są to małe cząsteczki, które umożliwiają przetransportowanie nierozpuszczalnych w wodzie tłuszczów do kosmków jelitowych.
• Wchłanianie: Wewnątrz komórek nabłonka jelita cienkiego (enterocytów) tłuszcze są ponownie syntetyzowane i pakowane w tzw. chylomikrony, które następnie trafiają do naczyń limfatycznych, a z nich do krwiobiegu.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Kwi 28, 2026 21:08
Jeśli chodzi o stolec na diecie carnivora powinno się spożywać tyle tłuszczu, aby stolec był miękki, ale nie luźny. Dlatego takie produkty jak kawa, herbata, sztuczne słodziki, magnez i niektóre leki, wywołujące efekt przeczyszczający mogą zaburzać prawidłową interpretację ilości spożywanego tłuszczu.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Kwi 28, 2026 21:13, w całości zmieniany 4 razy
Jeśli chodzi o stolec na diecie carnivora powinno się spożywać tyle tłuszczu, aby stolec był miękki, ale nie luźny. Dlatego takie produkty jak kawa, herbata, sztuczne słodziki, magnez i niektóre leki, wywołujące efekt przeczyszczający mogą zaburzać prawidłową interpretację ilości spożywanego tłuszczu.
Czyją prawidłową interpretację może to zaburzać? Bo chyba nie organizmu.
Jeśli tłuszczu będzie za dużo w stosunku do tego co organizm może wchłonąć, to będziesz za przeproszeniem srał tłuszczem, który oblepi muszlę klozetową jak zielona roztopiona plastelina.
Chyba Ci się wątek pomylił i miałeś to wkleić na forum Tomasza w dziale u początkujących optymalnych.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Kwi 29, 2026 12:43
Paliwa na diecie carnivora
Na diecie carnivora, po okresie adaptacji, mięśnie wykorzystują paliwa z kwasów tłuszczowych i ketonów, ale w różnych celach i momentach:
• Kwasy tłuszczowe: Są głównym, „roboczym” źródłem energii dla mięśni w stanie spoczynku oraz podczas aktywności o niskiej i umiarkowanej intensywności (np. spacer, spokojny trucht). Mięśnie szkieletowe stają się bardzo wydajne w ich bezpośrednim utlenianiu.
• Ketony: Choć mięśnie mogą je spalać, w miarę postępu adaptacji (tzw. keto-adaptacji) zaczynają je „oszczędzać” dla mózgu. Twoje ciało optymalizuje procesy tak, by mięśnie polegały głównie na tłuszczach, a cenne ciała ketonowe trafiały tam, gdzie są najbardziej niezbędne.
W skrócie: Mięśnie stają się maszynami napędzanymi głównie kwasami tłuszczowymi, by zostawić ketony dla układu nerwowego.
Kwasy tłuszczowe i ketony powstają z następujących źródeł:
1. Kwasy tłuszczowe
Powstają one w wyniku procesu lipolizy, czyli rozpadu trójglicerydów. Pochodzą z dwóch głównych źródeł:
• Tłuszcz z pożywienia: Tłuste mięsa, masło, łój czy żółtka jaj dostarczają tłuszczów, które są rozkładane w układzie pokarmowym, a następnie trafiają do krwiobiegu.
• Tkanka tłuszczowa: W stanie niskiego poziomu insuliny organizm skutecznie uwalnia zmagazynowany tłuszcz z własnych zapasów, aby wykorzystać go jako bieżące paliwo.
2. Ciała ketonowe
Ketony powstają w wątrobie w procesie ketogenezy. Są one produktem „ubocznym” intensywnego spalania kwasów tłuszczowych.
• Gdy wątroba przetwarza dużą ilość kwasów tłuszczowych (z jedzenia lub zapasów), a poziom glukozy jest niski, powstaje acetylo-CoA.
• Część acetylo-CoA jest przekształcana w ciała ketonowe (acetooctan, beta-hydroksymaślan i aceton), które stają się paliwem m.in. dla mózgu i serca.
W skrócie: paliwem jest tłuszcz (z talerza lub z tkanki tłuszczowej), a ketony to jego wysokooktanowa pochodna produkowana przez wątrobę.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Kwi 29, 2026 19:04
Carnivor a tarczyca:
Gdy wyeliminuje się z diety wszystkie rośliny, poziom przeciwciał Hashimoto zaczyna spadać, a czynność tarczycy poprawia się. Główną przyczyną niedoczynności tarczycy w świecie zachodnim jest zapalenie tarczycy Hashimoto, choroba autoimmunologiczna. Remisja chorób autoimmunologicznych na diecie carnivor postępuje ponieważ eliminuje się lektyny roślinne, o których wiadomo, że wywołują i powodują choroby autoimmunologiczne. Wiemy o tym od połowy lat 70 XX wieku. Czołowi immunolodzy, tacy jak dr Freed, opublikowali w 1991 roku artykuł, w którym stwierdzili: „Organizm nie może tak naprawdę atakować samego siebie”. Istnieje cała grupa toksyn roślinnych zwanych goitrogenami*, które powodują wole – czyli powiększenie, podrażnienie i zaburzenia czynności tarczycy. W ten sposób dochodzi do zaburzeń czynności tarczycy. Można dodać do tego blokadę jodu przez migdały, które zawierają cyjanek. Cyjanek blokuje wchłanianie jodu. Nie chodzi jednak tutaj tylko o jod. Cynk jest niezbędny do przekształcania T4 w T3. Istnieją badania pokazujące, że czarna fasola blokuje wchłanianie cynku nawet w 75%, a tortille kukurydziane mogą blokować je w 100%.
Następnie jeśli jesteś w stanie ketozy, nie potrzebujesz tak dużo T3, aby wytworzyć dokładnie taką samą ilość energii ATP w komórkach. Ponieważ aby wytworzyć cząsteczkę ATP z glukozy, otrzymujesz około 30 do 32 cząsteczek ATP na cząsteczkę glukozy. A to wymaga dokładnie takiej samej ilości T3, jak w przypadku utleniania tłuszczu, które może wytworzyć około 140 cząsteczek ATP. Więc uzyskuje się ponad trzykrotnie więcej energii po prostu będąc w stanie ketozy. Istnieje również wiele innych korzyści związanych z wytwarzaniem energii, takich jak zapotrzebowanie na zaledwie jedną czwartą NAD+ (dinukleotyd nikotynoamidoadeninowy - to kluczowy koenzym występujący w każdej komórce Twojego ciała, odpowiedzialny za produkcję energii (ATP) oraz naprawę uszkodzonego DNA. Wykazano, że poziom T3 u ludzi może faktycznie spaść z przyczyn fizjologicznych, ponieważ po prostu nie potrzebują go tak dużo. Wykazano, że poziom T3 u ludzi może faktycznie spaść z przyczyn fizjologicznych, ponieważ po prostu nie potrzebują go tak dużo. Jednak poziom TSH pozostaje dokładnie taki sam. T4 również pozostaje na tym samym poziomie. Jeśli ktoś ma niedoczynność tarczycy i od razu przechodzi na dietę ketogeniczną, nawet jeśli ma taką samą ilość T3, to teraz jest ona znacznie bardziej skuteczna. Organizm efektywnie wykorzystuje T3 do przetwarzania glukozy przez mitochondrialny kompleks pirogronianowy. Więc kiedy wyeliminujemy węglowodany, nasze zapotrzebowanie na T3 maleje. Kwestia potencjalnie niskiego poziomu T3 poza normą nie stanowi już problemu, ponieważ organizm staje się bardziej wydajny.
Aby jeszcze bardziej wzmocnić argumentację, białko zwierzęce jest bardzo bogate w żelazo, które jest niezbędne do przekształcania jodku w jod. Kolejnym składnikiem niezbędnym do produkcji hormonów tarczycy są warzywa krzyżowe, które, zawierają bardzo dużo izotiocyjanianów, które bezpośrednio konkurują o wchłanianie jodu w tarczycy. Kolejnym interesującym faktem, o którym bardzo mało się mówi jest wysoki poziom beta-karotenu pochodzącego ze związków roślinnych. Postrzegamy beta-karoten jako retinol lub witaminę A, ale tak nie jest. Beta-karoten jest roślinnym odpowiednikiem witaminy A, ale nie jest prawdziwym retinolem. Jest prekursorem. Aby to przekształcić, w procesie tym bierze udział T4. Potrzebujemy więc T4, aby pomogło w przekształceniu beta-karotenu w retinol, co w konsekwencji zmniejsza ilość T4 i jego dostępność do dalszego przekształcania w T3. Ale podwójnym ciosem jest to, że ilość przekształconego przez nas retinolu zmniejsza się teraz ponad 20-krotnie. Powiedzmy na przykład, że mamy 21 jednostek beta-karotenu. Zostaje nam z tego jedna jednostka retinolu. Użyliśmy T4, aby to przekształcić a teraz cały wytworzony przez nas retinol, który jest prawdziwą witaminą A, jest wykorzystywany do przekształcania T4 lub pozostałego T4 w T3. Tak więc teraz nie tylko nie mamy retinolu, ale nie mamy też T3. Zatem związki roślinne, które są bardzo, bardzo bogate w beta-karoten, wraz ze spożyciem izotiocyjanianów** i wszystkich tych innych substancji goitrogennych, są niezwykle problematyczne.
* Goitrogeny (substancje wolotwórcze) to naturalne związki antyodżywcze, które ograniczają wchłanianie jodu i hamują produkcję hormonów tarczycy (\(FT3\), \(FT4\)), co może prowadzić do powstania wola. Występują głównie w warzywach krzyżowych (kapusta, brokuł, kalafior) i niektórych produktach strączkowych. Są groźne głównie przy niedoborach jodu i spożywane na surowo.
** Izotiocyjaniany (ITC) to organiczne związki siarkowe (\(R-N=C=S\)) powstające z glukozynolanów w warzywach krzyżowych (brokuły, kapusta, chrzan, wasabi).
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Maj 03, 2026 09:04
Charlene Anderson jest uznawaną za jedną z najdłużej żyjących osób na diecie mięsnej (karniwora). Według dostępnych źródeł, w 2026 roku ma 53 lata
„Nigdy nie było takiej chwili, w której zdecydowałabym się na ten krok lub podjęła zobowiązanie. Mój mąż i ja nie postanowiliśmy „przejść na dietę mięsną”. Byłam bardzo, bardzo chora. Wyeliminowaliśmy wszystkie produkty, które pogarszały mój stan. Najpierw zrezygnowaliśmy ze zbóż. Poczułam się lepiej. Potem wyeliminowaliśmy nabiał… Poczułam się jeszcze lepiej. Wkrótce wyeliminowaliśmy również wszystkie rośliny strączkowe, produkty skrobiowe i owoce. Nasz dziennik pokazywał, jak każda zmiana w diecie poprawiała mój stan zdrowia.
W końcu byłam gotowa zrezygnować z mojego ulubionego jedzenia: warzyw. A wraz z wyeliminowaniem wszystkich warzyw z mojej diety moje zdrowie osiągnęło niespotykane dotąd wyżyny! Żyłam z dnia na dzień, eksperymentując – odnosząc MNÓSTWO porażek i małych sukcesów. Moje reakcje i wnioski doprowadziły mnie do diety opartej na mięsie (a konkretnie tłustym ribeye) i wodzie. Zdecydowałam czuć się dobrze i nie spożywać niczego, co wywoływało objawy.
Tak więc taki był mój wniosek. Witaj, wolności!! Najlepszym wnioskiem było uwolnienie się od chorób, bólu, nie do pokonania zmęczenia, skrajnego głodu, nadwagi, udręki psychicznej, mroku i zagubienia. Mogłabym wymienić ponad 100 rzeczy, od których się uwolniłam. Kto by pomyślał, że będąc tak „ograniczoną”, poczuję się bardziej wolna, zdrowsza i szczęśliwsza, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić!” – Charlene
Maggie White kanadyjska hodowczyni bydła, która od ponad 65 lat stosuje dietę opartą wyłącznie na produktach odzwierzęcych. Urodzona w 1941 roku, w wieku ponad 80 lat nadal prowadzi gospodarstwo, często pracując po 14 godzin dziennie w ekstremalnie niskich temperaturach. Często przytacza się jej przykład jako anegdotyczny dowód na trwałość diety carnivora.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Maj 03, 2026 09:22, w całości zmieniany 8 razy
Charlene Anderson jest uznawaną za jedną z najdłużej żyjących osób na diecie mięsnej (karniwora). Według dostępnych źródeł, w 2026 roku ma 53 lata
„Nigdy nie było takiej chwili, w której zdecydowałabym się na ten krok lub podjęła zobowiązanie. Mój mąż i ja nie postanowiliśmy „przejść na dietę mięsną”. Byłam bardzo, bardzo chora. Wyeliminowaliśmy wszystkie produkty, które pogarszały mój stan. Najpierw zrezygnowaliśmy ze zbóż. Poczułam się lepiej. Potem wyeliminowaliśmy nabiał… Poczułam się jeszcze lepiej. Wkrótce wyeliminowaliśmy również wszystkie rośliny strączkowe, produkty skrobiowe i owoce. Nasz dziennik pokazywał, jak każda zmiana w diecie poprawiała mój stan zdrowia.
W końcu byłam gotowa zrezygnować z mojego ulubionego jedzenia: warzyw. A wraz z wyeliminowaniem wszystkich warzyw z mojej diety moje zdrowie osiągnęło niespotykane dotąd wyżyny! Żyłam z dnia na dzień, eksperymentując – odnosząc MNÓSTWO porażek i małych sukcesów. Moje reakcje i wnioski doprowadziły mnie do diety opartej na mięsie (a konkretnie tłustym ribeye) i wodzie. Zdecydowałam czuć się dobrze i nie spożywać niczego, co wywoływało objawy.
Tak więc taki był mój wniosek. Witaj, wolności!! Najlepszym wnioskiem było uwolnienie się od chorób, bólu, nie do pokonania zmęczenia, skrajnego głodu, nadwagi, udręki psychicznej, mroku i zagubienia. Mogłabym wymienić ponad 100 rzeczy, od których się uwolniłam. Kto by pomyślał, że będąc tak „ograniczoną”, poczuję się bardziej wolna, zdrowsza i szczęśliwsza, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić!” – Charlene
Maggie White kanadyjska hodowczyni bydła, która od ponad 65 lat stosuje dietę opartą wyłącznie na produktach odzwierzęcych. Urodzona w 1941 roku, w wieku ponad 80 lat nadal prowadzi gospodarstwo, często pracując po 14 godzin dziennie w ekstremalnie niskich temperaturach. Często przytacza się jej przykład jako anegdotyczny dowód na trwałość diety carnivora.
53 lata to faktycznie wiek iście matuzalemowy.
Starowinka, jednym słowem.
Jeśli zmieniła dietę będąc już mężatką, to pi razy drzwi, od 30 lat jest na diecie opartej na produktach odzierzęcych, co nie jest ścisłą definicją diety mięsożerców.
Może to równie dobrze oznaczać, że obie panie jedzą też nabiał. Owady też pod to podpadają.
Lubię Bakera, ale od jakiegoś czasu robi z tego ideologię, albo wręcz religię.
Tutaj bardziej przypomina to cyrk w którym te panie pełnią rolę kobiet z brodą.
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Nie Maj 03, 2026 13:30
Cytat:
53 lata to faktycznie wiek iście matuzalemowy.
Starowinka, jednym słowem.
Cytat:
Maggie White kanadyjska hodowczyni bydła, która od ponad 65 lat stosuje dietę opartą wyłącznie na produktach odzwierzęcych. Urodzona w 1941 roku, w wieku ponad 80 lat nadal prowadzi gospodarstwo
Strasznie się Maggie odmłodziła mając na karku 85 lat.
JW
53 lata to faktycznie wiek iście matuzalemowy.
Starowinka, jednym słowem.
Cytat:
Maggie White kanadyjska hodowczyni bydła, która od ponad 65 lat stosuje dietę opartą wyłącznie na produktach odzwierzęcych. Urodzona w 1941 roku, w wieku ponad 80 lat nadal prowadzi gospodarstwo
Strasznie się Maggie odmłodziła mając na karku 85 lat.
JW
To wygląda po prostu na część kampanii w stylu "żyjcie mięso, bo Trump nałożył na Chiny cła, a w odwecie Chiny kupują wołowinę w Ameryce Południowej, a nie północnej i za chwilę pójdziemy z torbami".
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Maj 03, 2026 18:58
Wyleczyła się z "nieuleczalnej" choroby Huntingtona, której przyczyną są mutacje genetyczne. Zaczęła od diety GASP choć większość symptomów pozostawało. Dopiero po odrzuceniu wszelkich roślin nastąpiło pełne uzdrowienie. Prawdopodobnie toksyny roślinne zakłócały replikację DNA i tak to postępowało.
Rozmowa z dr Anthonym Chaffee
PS. I dodatkowo pije mleko, co na diecie carnivora jest niezalecane. A jednak wprowadzenie dodatkowo mleka uczyniło różnicę. Oczywiście chodzi tu o dostarczenie wapnia choć ona to sobie tłumaczy inaczej
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Maj 03, 2026 19:16, w całości zmieniany 2 razy
To jest wlasnie moim zdaniem glowny problem tej diety czy wlasciwie subkultury. bo to zdaje sie miec podobny poziom fanatyzmu niczym weganizm. Zalecenia, ktore sa niczym 10 przykazan na miesnych tablicach,
Niedawno skonczylem nowa ksiazke Safuty i on oczywiscie tez teraz jest "karniworem" (idiotyczna nazwa, przeciez to po polsku miesozerca). No i oczywiscie tez jest fanatycznym, radykalnym karniworowym talibem. Szkodzi wszystko. Rosliny, cynamon, kurkuma, imbir (sa podobno promowane przez potezny premysl fitoachemiczny), szkodzi mleko i caly nabial, szkodzi oczywiscie alkohol, nawet salata, bo ma te mordercze szczawiany. W zasadzie nie szkodzi mieso i woda. Tylko, ze to juz krok od tego zeby usiasc w pozycji kwiatu lotosu na szczycie gory i do konca zycia uprawiac asceze.
A tymczasem kazdy moze sobie polaczyc cos z czyms co (jak to mawial zawsze Hannibal) - mu sluzy. W ksiazce oczywiscie powolywal sie na ksiazke Saladino, nawet ja cytowal chwalac za radykalizm, tyle, ze aktualnie Paul Saladino jest na czyms co sie sie zwie "animal based" czyli zwierzece ale i dodatki.
Ja rozumiem, ze nikt nie pochwala alkoholu jako takiego ale zycie nie polega na zgrywaniu wiecznego swira na przeroznych rodzinnych czy firmowych spedach i uroczystosciach.
Widzialem juz akcje z weganskimi weselami gdzie gosci zmuszono do zarcia zieleniny.
Najbardziej to bym chcial zobaczyc takiego karniwora na weselu wegan, ciekawe jak by sie skonczylo
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Wyleczyła się z "nieuleczalnej" choroby Huntingtona, której przyczyną są mutacje genetyczne. Zaczęła od diety GASP choć większość symptomów pozostawało. Dopiero po odrzuceniu wszelkich roślin nastąpiło pełne uzdrowienie. Prawdopodobnie toksyny roślinne zakłócały replikację DNA i tak to postępowało.
Rozmowa z dr Anthonym Chaffee
PS. I dodatkowo pije mleko, co na diecie carnivora jest niezalecane. A jednak wprowadzenie dodatkowo mleka uczyniło różnicę. Oczywiście chodzi tu o dostarczenie wapnia choć ona to sobie tłumaczy inaczej
Po pierwsze "Allele pośrednie mają liczbę powtórzeń CAG pomiędzy 27 a 35. U osoby z genem pośrednim choroba Huntingtona nie rozwija się. Jednakże liczba powtórzeń CAG w genie pośrednim może być niestabilna podczas przekazywania genu choroby kolejnym pokoleniom." http://www.huntington.pl/choroba/ci/badania/wynik
Po drugie w USA takich przypadków, kiedy ktoś symuluje żeby uzyskać kasę z ubezpieczenia, jest multum.
Obejrzyj dokładnie reakcję dr Chaffee, kiedy około dziesiątej minuty filmu Cecylia wymienia pińdziesiąt chorób z których się rzekomo wyleczyła.
Widać wyraźnie, że zapaliła mu się czerwona lampka. Dlatego dokładnie potem wypytał ją o szczegóły diagnozy, na podstawie jakich badań itd.
Po tym wszystkim jakoś trochę przygasł jego entuzjazm. To jest kumaty lekarz i to od razu widać, mimo że to pierwszy jego film jaki obejrzałem.
Mówiła o tym, że u jej siostry też stwierdzono allele pośrednie. Nie wiadomo czy to było przed czy po tym jak ona sama zachorowała.
Jeśli przed, to z uwagi na to wszystko, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to zaburzenie osobowości typu Zespół Münchhausena lub podobne.
To dlatego Chaffee tak zareagował. Jest neurologiem z tego co kojarzę, więc tym bardziej podchodził do tego jak pies do jeża, kiedy wymieniła listę swoich rzekomych chorób.
Lećmy dalej. Cecilia nie wygląda jak ktoś żywiący się samym mięsem i wodą, bo ważyła by znacznie mniej.
I ostatni kamyczek do ogródka.
W filmie pada taki tekst - "my wam nic nie sprzedajemy oprócz zalecen jak jeść" , a za chwilę reklama sieci restauracji "carnivore bar" czy jakoś tak.
I to na pewno przypadek, że dochtór Shawn Baker, też strzela sobie fotki z tą 53 letnią starowinką w jednym z barów tej sieci.
Przechodzili przypadkiem z tragarzami.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Maj 03, 2026 23:35, w całości zmieniany 4 razy
PS. I dodatkowo pije mleko, co na diecie carnivora jest niezalecane. A jednak wprowadzenie dodatkowo mleka uczyniło różnicę. Oczywiście chodzi tu o dostarczenie wapnia choć ona to sobie tłumaczy inaczej
"Czynniki związane ze stylem życia i dietą mogą wpływać zarówno na wiek zachorowania, jak i tempo postępu HD. W jednym badaniu [ 33 ] nie stwierdzono związku między spożyciem alkoholu, kawy, soków owocowych, herbaty, sera i ryb a wiekiem zachorowania na HD. Stwierdzono jednak istotny związek między spożyciem nabiału, a dokładniej mleka, a wczesnym wiekiem zachorowania. Spożycie mleka i produktów mlecznych było negatywnie skorelowane z wiekiem zachorowania." https://www.mdpi.com/2072...BmOWQzODhiYTAw~
Tak, że Ty się lepiej za leczenie ludzi z chorobą Huntingtona nie bierz.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Maj 04, 2026 19:38
Carnivor a poziom testosteronu
Niewielkie (fizjologiczne) ilości insuliny działają synergistycznie z LH (hormonem luteinizującym) na komórki Leydiga w jądrach. Insulina zwiększa wrażliwość receptorów LH na ten hormon, co sprzyja produkcji testosteronu i wzrost jego poziomu. Ludzie więc myślą: „O, im więcej, tym lepiej”. Nie, bo kiedy organizm otrzymuje zbyt silny sygnał, receptory są nim przytłoczone i mówią: „Nie, nie, to za dużo”. W rzeczywistości dochodzi do obniżenia wrażliwości receptorów. To tak, jakby ktoś zażył kokainę po raz pierwszy i poczuł euforię. A następnym razem potrzebuje trochę więcej i jeszcze trochę więcej, aby osiągnąć ten sam stan euforii. To jest tolerancja, ponieważ organizm próbuje się chronić i mówi: „O, to zbyt silny sygnał”. Zaczyna obniżać wrażliwość receptorów. Jeśli więc masz połowę receptorów, ale taką samą ilość sygnału, otrzymasz połowę odpowiedzi. I właśnie to się dzieje, gdy przeciążasz swój organizm insuliną. Jesteś więc cały dzień na węglowodanach, węglowodanach, a poziom insuliny rośnie, rośnie i rośnie. W rezultacie dochodzi do obniżenia wrażliwości receptorów LH. W ten sposób przy tej samej ilości LH uzyskuje się niższy poziom testosteronu. Odwracając ten proces i zmniejszając insulinooporność, przywraca się wrażliwość receptorów LH i faktycznie zwiększa się ich liczbę. W związku z tym ta sama ilość hormonu luteinizującego spowoduje teraz wytworzenie odpowiednio większej ilości testosteronu. Dzieje się to w ciągu kilku miesięcy, równolegle ze spadkiem poziomu insuliny.
Jak wiadomo, u kobiet testosteron powstaje najpierw, a następnie ulega przemianie w estrogen w jajnikach. Insulina blokuje tę przemianę. W rezultacie kobiety mają podwyższony poziom testosteronu i obniżony poziom estrogenu, co może wywołać PCOS, czyli zespół policystycznych jajników, który jest główną przyczyną niepłodności u kobiet na całym świecie. Prowadzi to również do wczesnej menopauzy. Dlatego są kobiety wchodzące w okres okołomenopauzalny lub menopauzę w wieku 40 lat, a czasem nawet 30 lat. Wystarczy szybka zmiana diety i pozbycie się wszystkich toksyn roślinnych, które zaburzają gospodarkę hormonalną. Niezmiennie można zaobserwować również poprawę ich gospodarki hormonalnej. Niektóre z nich wracają nawet do normalnych cykli miesiączkowych. U większości z nich cykle rzeczywiście się normalizują, zwłaszcza w przypadku PCOS lub w okresie okołomenopauzalnym, kiedy miesiączki mogą być rzadkie, ale nie ustały całkowicie. Są też kobiety, które całkowicie odzyskały miesiączki nawet po latach ich braku. Zdarza się to rzadziej, ale jednak ma miejsce. Więc po prostu tego nie widzę. Tak jak są mężczyźni, u których poziom testosteronu podwaja się, a nawet potraja. Są też mężczyźni, którym udało się nawet odstawić TRT. Nie muszą już przyjmować preparatów zastępujących testosteron, ponieważ po prostu zmienili dietę. Zauważa się jednak, że u osób stosujących dietę ketogeniczną opartą na mięsie przez dłuższy czas i w pełni do niej przystosowanych poziom testosteronu może zacząć nieco spadać. Ale jest to również całkowicie normalna reakcja z wielu powodów. Po pierwsze, testosteron jest wykorzystywany do produkcji czerwonych krwinek. Wiemy, że gdy przez dłuższy czas stosujemy dietę mięsną, właściwie mięsną lub ketogeniczną, czerwone krwinki żyją dłużej. Wiemy to dzięki badaniu poziomu retikulocytów. Jeśli produkujemy czerwonych krwinek mniej, bo żyją one dłużej, to nasze zapotrzebowanie na testosteron może być mniejsze. Jest też inny argument. Testosteron jest wykorzystywany w glikolizie (szlak metaboliczny zachodzący w cytoplazmie komórek, który rozkłada jedną cząsteczkę glukozy na dwie cząsteczki pirogronianu). Więc jeśli nie jemy cukru, potencjalnie potrzebujemy mniej testosteronu. Testosteron jest też wykorzystywany w lipolizie, czyli rozkładzie zgromadzonej tkanki tłuszczowej. Tak więc gdy zachodzą dogodne warunki do spalania tkanki tłuszczowej (niski poziom insuliny) testosteron jest na wyższym poziomie.
To jest dzielenie wlosa na czworo, przeciez carnivor to po prostu specyficzna odmiana LCHF, rownie dobrze moze to byc dieta optymalna albo dieta paleo Laurena Cordaina czy nawet dieta Atkinsa. Przeciez dawni temu pare osob tutuaj przesiadywalo na slynnym forum ZeroCarbZen i ZeroingOnHealth gdzie spora czesc byla wlasnie na odmianach miesozernych. A bylo jeszcze forum miesozercow w wersji RAW czyli surojadkow.
Ze az przypomne stare czasy
Hannibal napisał/a:
RAW0+ napisał/a:
No zdecydowanie, wracam do koryta
No na forum zerocarb dostałbyś od Charlesa Washingtona bana
U nas jest liberalnie, więc się ciesz
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Maj 04, 2026 20:17
zyon napisał/a:
To jest dzielenie wlosa na czworo
Oczywiście, że tak. Ja nie szukam dróg pośrednich. Szukam perfekcji. Nie interesuje styl jedzenia Charlesa Washingtona, Shawna Bakera czy Anthonego Chaffee choć bardzo chętnie słucham (Shawna i Anthonego) ich wartościowych życiowych spostrzeżeń. Sam Chaffee zresztą mówi żeby kierować się sobą. Nie wszystkimi ich wskazówkami się kieruję. Dla mnie jedzą za dużo białka w porównaniu do tłuszczu i przez to mają większe piki insulinowe. Chaffee mówi, że ma wg BMI nadwagę, Shawn mówi ostatnio że chce schudnąć, a już w ogóle styl życia Charlesa mnie nie interesuje (bieganie maratonów). Dla mnie ta ich aktywność sportowa jest wymuszona deficytem wapnia. Ponieważ kości niezauważalnie ale rzeczywiście stają się słabsze wołają o coraz większe wspomaganie o mięśnie szkieletowe. I nijak tego nie można zatrzymać. Matematyka robi swoje. To samo tyczy się wieloletnich carnivorowców wracających do nabiału. Po prostu nie da się tego ominąć. Max wapnia, max tłuszczu, białko jako dodatek. To jest sposób odżywiania długo dystansowy wynikający z wielu lat doświadczeń i przemyśleń. This is my way. Use it or lose it. Jak napiszę wszystko co wiem na temat carnivora opuszczę to formu bo nie interesują mnie akademickie dyskusje nt. biochemii.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Maj 04, 2026 20:33, w całości zmieniany 4 razy
Oczywiście, że tak. Ja nie szukam dróg pośrednich. Szukam perfekcji.
To akurat normalne, kazdy ma swoje przemyslenia i koryguje swoj cel w oparciu o doswiadczenia ale nie wiadomo czy ona akurat istnieje w tej dziedzinie. Safuta w najnowszej ksiazce przekonuje, ze tak, ale wiaze sie to z tym, ze spora czesc zalecen z poprzednich ksiazek jest juz nieaktualna. No i wymaga to radykalnego podejscia. Ciekawi mnie co bedzie za pare ksiazek dalej, gdy jego zasob wiedzy wyniklej z przeczytanych ksiazek sie zwiekszy.
RAW0+ napisał/a:
Chaffee mówi, że ma wg BMI nadwagę, Shawn mówi ostatnio że chce schudnąć, a już w ogóle styl życia Charlesa mnie nie interesuje (bieganie maratonów).
Co do spozycia bialka, miesni szkieletowych to warto posluchac Gabrielle Lyon, ona zwraca na to uwage akurat choc jej wyglad wskazuje, ze tez u niej sa nadmiary. Ogolnie ten ich styl zycia to takie carni-keto, i wlasnie mozna sie zastanawiac jakim cudem Baker moze miec nadwage jadac takim stylem zycia. Ano pewnie z przepalow nadmiaru bialka, bo skad?
RAW0+ napisał/a:
To jest sposób odżywiania długo dystansowy wynikający z wielu lat doświadczeń i przemyśleń. This is my way. Use it or lose it. Jak napiszę wszystko co wiem na temat carnivora opuszczę to formu bo nie interesują mnie akademickie dyskusje nt. biochemii.
Rozumiem.
Akurat akademickie dyskusje nt biochemii akurat chyba juz nikogo tu nie interesuja (z wyjatkiem najmadrzejszej osoby), a zazwyczaj i tak nic z nich nie wynika i nie wyniknie dopoki ludzie beda wierzyc w magiczny piec aptekarza Atwatera. Dzikie zwierzetea nie znaja biochemii i nie tyja, a jak chca utyc przed odlotem do cieplych krajow to bez liczenia kalorii wiedza co maja jesc i ile. Samo zagadnienie bialka, ktore jak wszyscy wiedza jest budulcem ale dziwnym zrzadzeniem losu wszyscy je licza do bilansu energetycznego. To tak jakby kupic meble do pokoju i liczyc ich wartosc opalowa.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 10:54
zyon napisał/a:
Ja rozumiem, ze nikt nie pochwala alkoholu jako takiego ale zycie nie polega na zgrywaniu wiecznego swira na przeroznych rodzinnych czy firmowych spedach i uroczystosciach.
Widzialem juz akcje z weganskimi weselami gdzie gosci zmuszono do zarcia zieleniny.
Najbardziej to bym chcial zobaczyc takiego karniwora na weselu wegan, ciekawe jak by sie skonczylo
Mięsożercy są zazwyczaj tolerancyjni w stosunku do roślinożerców i nie dyskredytują ich, że żywią się jak króliki albo krowy. W drugą stronę, mięsożercy słyszą często, jak można się żywić padliną.
Zatem na wegańskim weselu mięsożercy pozostaje tylko wódka.
JW
Ale do wodki cos trzeba przegryzc. Widzialem takie weganazistowskie wesele, wiekszosc ludzi miala kielbasy w kieszeniach, starszym ludziom ciezko bylo wytumaczyc, ze weganizm to choroba umyslowa, bo nie mogli zrozumiec jak na weselu nie mozna jajeczka czy boczku do flaszki.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 12:25
Niekoniecznie trzeba przegryzać. Rosjanie mają świetną zakąskę: po wypiciu kieliszka, a najlepiej kielicha, trzeba wąchać kromkę świeżego chleba. To świetna zagrycha, polecam, jako że chleb jest szkodliwy, lepiej go wąchać niż spożywać.
Jak ktoś się bardzo upiera, można do tego ogórki kiszone, najlepiej małosolne. Można przeżyć wegańskie wesele, można! Ale już bez wódki ciężko.
JW
No niby mozna po rosyjsku ale kazdy w miare nie amator wie, ze bez solidnej zagrychy to dlugo sie nie pociagnie. Sledzik albo jajeczko musi byc.
Swoja droga przypomnial mi sie taki prastary kawal:
Siedzi trzech ruskow i pije bimber. Stoi wiadro z bimbrem, na srodku stolik a ma nim szklanka i talerzyk z kiszonym ogorem. I kazdy po kolei nalewa chochla z wiadra pol szklanki, wypija po czym bierze ogora, wacha go i odklada.
Nagle wpada czwarty rusek. Koledzy mu leja karniaka czyli szklanica do pelna.
Ten wypija duszkiem, bierze ogora i odgryza pol.
Reszta bandy do niego z wyrzutem : ty sie przyszedles napic czy najesc?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 16:11
DIAAS (Digestible Indispensable Amino Acid Score) to najnowocześniejszy, rekomendowany przez FAO wskaźnik jakości białka, oceniający strawność poszczególnych aminokwasów egzogennych na końcu jelita cienkiego. Określa on, jaka część białka jest faktycznie przyswajana i wykorzystywana przez organizm, będąc dokładniejszym następcą metody PDCAAS.
Kluczowe informacje o DIAAS:
• Synonimy i określenia: Wskaźnik strawnych niezbędnych aminokwasów, złoty standard oceny jakości białka.
• Zasada działania: DIAAS mierzy strawność poszczególnych aminokwasów niezbędnych, a nie tylko białka ogółem, co zapewnia precyzyjną ocenę wartości odżywczej.
• Metoda ta została wprowadzona w 2013 roku, aby lepiej odzwierciedlać realną wartość odżywczą źródeł białka, szczególnie tych o niższej strawności, jak niektóre białka roślinne.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 16:36
Zmiana na carnivorze: zmniejszenie ilości białka i zwiększenie ilości tłuszczu.
Kulturysta Robert Sikes od 10 lat na diecie keto i mięsożernej: gdy ograniczył spożycie białka do 75-85g/dzień i zwiększył spożycie tłuszczu do 400g dziennie w ciągu tylko dwóch tygodni jego wyniki poszybowały w górę.
Testosteron z 334 ng/dl podniósł się do 696 ng/dl
Wolny testosteron wzrósł z 27,8 ng/dl do 58,7 ng/dl
i pomimo spożywania dodatkowych 1000 kalorii dziennie jego waga pozostała stabilna a nawet zaczęła spadać co wskazywało na wzrost tempa metabolizmu.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 18:14
Zasadniczą różnicą między DO a carnivorem jest w tym drugim przypadku rezygnacja z wszelkich roślin nie z powodu większej ilości węgli (choć też) ale z powodu składników antyodżywczych w nich znajdujących się zaburzających całą gospodarkę hormonalną. DO tego raczej nie uwzględnia a kładzie nacisk na proporcje ustalane dla organizmu odgórnie - książkowo. Carnivor zakłada pełną samoregulację organizmu, którą on sam ustala w swoim czasie. Na plus dla DO jest na pewno postawienie na tłuszcz jako główne źródło energii. No chyba że są jacyś optymalni spożywający tylko odzwierzęce produkty, ale wtedy nie udałoby się utrzymać proporcji.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 18:26
O tłuszczu trzewnym (transkrypcja). W filmie można też włączyć wygenerowaną polską ścieżkę dźwiękową
https://www.youtube.com/watch?v=eB8Co8FKJt0
14 dniowa metoda Japończyków na zmniejszenie tkanki tłuszczowej trzewnej
Podczas gdy wszyscy skupiają się na widocznej tkance tłuszczowej, istnieje ukryta warstwa tłuszczu otaczająca narządy wewnętrzne, zwana tłuszczem trzewnym. Tłuszcz trzewny nie tylko sprawia, że wyglądasz na opuchniętego, ale jest też jedynym rodzajem tłuszczu, który nieustannie uwalnia cząsteczki zapalne, o których wykazano, że przyspieszają starzenie się, zwiększają ryzyko chorób serca, a nawet niszczą linię obrony organizmu przed komórkami nowotworowymi. To najniebezpieczniejszy rodzaj tłuszczu, jaki może się u Ciebie pojawić. A oto najstraszniejsza część. Ponieważ go nie widać, większość ludzi nawet nie wie, że go ma. To wszystko może brzmieć szalenie, ale jest też świetna wiadomość. Tłuszcz trzewny jest w rzeczywistości najłatwiejszym rodzajem tłuszczu do pozbycia się, podobnie jak zwykły tłuszcz podskórny, czyli ten, który widać i można złapać. Twoje ciało faktycznie tego chce. To twoja długoterminowa rezerwa energii. Z punktu widzenia organizmu ten tłuszcz utrzymuje cię przy życiu, więc robi wszystko, co w jego mocy, aby zapobiec jego utracie. Ale tłuszcz trzewny jest zupełnie inny. Twój organizm zdecydowanie nie chce tłuszczu trzewnego. Nie powinno go tam być. Tłuszcz trzewny gromadzi się tylko wtedy, gdy coś jest nie tak. Dlatego dzięki niewielkim zmianom w diecie i stylu życia możesz pozbyć się praktycznie całego tłuszczu trzewnego bardzo szybko. Dzisiaj przedstawię Ci dokładny 14-dniowy plan, który pozwoli Ci pozbyć się tłuszczu trzewnego z organizmu. Każdy krok jest poparty badaniami naukowymi. W krajach o najniższym poziomie tłuszczu trzewnego zasady te są naturalnie wdrażane w codziennym życiu. Jeśli będziesz stosować tę metodę przez zaledwie dwa tygodnie, możesz spodziewać się znacznego zmniejszenia poziomu tłuszczu trzewnego. Zanim zaczniemy, chcę wyraźnie zaznaczyć: ten film nie będzie taki jak większość innych filmów o tłuszczu trzewnym na YouTube. Te filmy sprzedają ci marzenia. Okłamują cię, żebyś poczuł się lepiej. Mówią ci, żebyś nie martwił się o niezdrowe jedzenie, które spożywasz, i wszystkie swoje złe nawyki. Jeśli tylko zrobisz te trzy rzeczy, cały twój tłuszcz trzewny zniknie w ciągu kilku dni. Gdyby to było takie proste, badania takie jak to by nie istniały. Badanie z 2025 roku przeprowadzone na Harvardzie, opublikowane w JAMA Network Open, wykazało, że gdy spojrzy się poza wskaźnik BMI i uwzględni pomiary rozmieszczenia tkanki tłuszczowej, takie jak obwód talii, prawie 70% dorosłych Amerykanów spełnia obecnie kryteria otyłości, w porównaniu z około 40% według starej definicji. Sugeruje to, że znaczna liczba osób ma nadmiar tłuszczu w rozkładzie charakterystycznym dla gromadzenia się tłuszczu trzewnego. Cała ta idea, że istnieją magiczne superfoods i sekretne sztuczki, które zniszczą Twój tłuszcz trzewny, nie działa w ten sposób. To nigdy tak nie działało, a w głębi duszy już to wiesz. Dlatego dzisiaj, zamiast przedstawiać wam wymyśloną listę „superżywności”, opartą na fatalnych badaniach naukowych niskiej jakości, która nie zmniejszy waszego tłuszczu trzewnego ani o jeden gram, zamierzam wyjaśnić, jakie fakty naukowe stoją za prawdziwą przyczyną powstawania tłuszczu trzewnego. Gdy bowiem zrozumiecie, co faktycznie powoduje odkładanie się tłuszczu trzewnego, będziecie mogli wprowadzić zmiany, które realnie wpłyną na poziom tego tłuszczu i ogólnie poprawią wasze zdrowie. Zanim więc przedstawię wam ten 14-dniowy protokół, przeanalizujmy, co faktycznie powoduje odkładanie się tłuszczu trzewnego. Aby zgromadził się choćby jeden gram tłuszczu trzewnego, musi nastąpić jedna rzecz. Wasze hormony muszą być niezrównoważone, a istnieją 3 główne hormony, które kontrolują, czy tłuszcz ostatecznie otoczy wasze narządy. Pierwszym z nich jest insulina. Oto jak to działa. Kiedy spożywasz węglowodany, czy to z pszenicy, ziemniaków czy jakiegokolwiek sosu, rozkładają się one na cukier. Cukier ten trafia do krwiobiegu, a poziom cukru we krwi wzrasta. Aby sobie z tym poradzić, trzustka uwalnia hormon zwany insuliną. Zadaniem insuliny jest wysłanie sygnału do komórek, aby wchłonęły ten cukier z krwi i albo wykorzystały go jako energię, albo go zmagazynowały. I tu właśnie pojawia się problem. Kiedy poziom insuliny pozostaje podwyższony dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, komórki zaczynają ignorować jej sygnał. Zbyt duża ilość cukru w komórce jest dla niej bardzo toksyczna, więc komórki blokują dalszy dopływ cukru, aby się chronić. Jednak cały ten cukier wciąż krąży w krwi, więc trzustka wytwarza jeszcze więcej insuliny, aby to zrównoważyć. Kiedy poziom insuliny pozostaje wysoki, organizm pozostaje w trybie gromadzenia tłuszczu. Wysoki poziom insuliny faktycznie bezpośrednio uniemożliwia organizmowi dostęp do zapasów tłuszczu, a to właśnie insulina sprzyja przekształcaniu nadmiaru cukru w tłuszcz w celu długotrwałego magazynowania. Pierwszym miejscem, do którego trafia nadmiar energii, jest tłuszcz podskórny, czyli ten znajdujący się pod skórą. Organizm najpierw zapełnia te zapasy, ponieważ tłuszcz podskórny jest bezpieczny i stanowi preferowaną przez organizm formę magazynowania tłuszczu, ale komórki tłuszczu podskórnego mają swoje ograniczenia – mogą się rozszerzać tylko do pewnego stopnia. Gdy te zapasy się zapełnią, nadmiar nie ma już gdzie się bezpiecznie podziać, więc organizm przekierowuje nadmiar do tłuszczu trzewnego, gromadząc go wokół wątroby, jelit i wszystkich narządów wewnętrznych. Profesor Antonio Vidal-Pieg z Uniwersytetu Cambridge nazywa to hipotezą rozszerzalności tkanki tłuszczowej. Jego badania wykazały, że gdy pojemność tłuszczu podskórnego osiąga maksimum, tłuszcz jest przekierowywany do złogów trzewnych i do wątroby. Kolejną rzeczą, jaką powoduje wysoki poziom insuliny, jest zwiększenie apetytu. W dużej mierze wynika to z działania hormonu zwanego leptyną. Leptyna to hormon, który informuje mózg: „Hej, jesteśmy najedzeni, możemy już przestać jeść”. Kiedy poziom insuliny jest chronicznie wysoki, blokuje on przekazywanie sygnału leptyny do mózgu. Chronicznie wysoki poziom insuliny stymuluje komórki tłuszczowe do produkcji coraz większej ilości leptyny. Kiedy poziom leptyny jest stale podwyższony, receptory w mózgu ulegają regulacji w dół i przestają reagować. Stajesz się, że tak powiem, oporny na leptynę. W związku z tym wzrasta twój głód i w końcu jesz więcej, niż potrzebujesz. Insulina następnie przekształca ten nadmiar jedzenia w tłuszcz. Ponieważ ponad 70% ludzi ma nadwagę lub jest otyłych, ten mechanizm przepełnienia jest najczęstszą przyczyną odkładania się tłuszczu trzewnego. Jeśli więc wyrównasz poziom insuliny – wkrótce wyjaśnimy, jak to zrobić – zablokujesz ten mechanizm przepełnienia odpowiedzialny za gromadzenie tłuszczu trzewnego. Ale oto, czego model przepełnienia nie wyjaśnia. Wiele osób wygląda na szczupłych, prawie nie widać u nich tłuszczu, a mimo to ich narządy są wypełnione tłuszczem trzewnym. U wielu osób to właśnie ta droga przepełnienia powoduje wysoki poziom tłuszczu. Ale jeśli ktoś ma bardzo mało tłuszczu podskórnego, przepełnienie insuliną nie wyjaśnia, co się dzieje. Coś innego wysyła ten tłuszcz prosto do narządów. Tym czymś jest inny hormon zwany kortyzolem. Niezależnie od tego, czy jest to stres psychiczny, brak snu czy przewlekłe ćwiczenia wytrzymałościowe, nadnercza uwalniają kortyzol, gdy znajdujesz się w sytuacji stresowej. A kortyzol nie korzysta z autostrady przepełnienia. Ma swój własny pas ekspresowy, który całkowicie omija magazynowanie podskórne i wysyła tłuszcz prosto do komórek tłuszczu trzewnego. Oto mechanizm. Każda komórka w Twoim ciele ma na swojej powierzchni receptory. Pomyśl o receptorach jak o zamkach w drzwiach. Hormony to klucze. Kiedy hormon przepływa przez krwiobieg i znajduje komórkę z pasującym receptorem, blokuje się w niej i mówi tej komórce, co ma robić. Twoja tkanka tłuszczowa trzewna ma więcej receptorów kortyzolu niż jakikolwiek inny magazyn tłuszczu w twoim ciele. Jest tu więcej zamków czekających na ten konkretny klucz niż w jakimkolwiek innym typie komórek tłuszczowych w twoim ciele. Tak więc, gdy poziom kortyzolu jest przewlekle podwyższony, komórki tłuszczu trzewnego jako pierwsze odbierają ten sygnał. Reagują szybko i agresywnie. Zaczynają wchłaniać ten tłuszcz i rosnąć. Tymczasem komórki tłuszczowe znajdujące się pod skórą, na rękach i nogach, ledwo rejestrują ten sam sygnał, ponieważ mają znacznie mniej receptorów. Wiemy o tym dzięki schorzeniu zwanemu zespołem Cushinga. Zespół Cushinga to schorzenie, w którym organizm wytwarza zbyt dużo kortyzolu. Osoby z tym schorzeniem zazwyczaj mają ogromne nagromadzenie tłuszczu trzewnego, z dużymi, wystającymi brzuchami, ale bardzo chudymi rękami i nogami. Kortyzol kieruje tym procesem. To dlatego szczupłe, zestresowane osoby często mają tłuszcz trzewny. Świetnym przykładem są maratończycy. Bieganie na ekstremalnie długich dystansach jest bardzo stresujące dla organizmu i może znacznie podwyższyć poziom kortyzolu. Wielu biegaczy długodystansowych wygląda na szczupłych w koszulce, ale ma wystające brzuchy i niebezpieczny poziom tłuszczu trzewnego. W rzeczywistości w środowisku biegaczy istnieje nawet nazwa na to zjawisko. Nazywają to „brzuszkiem biegacza”. Ostatni hormon, który napędza gromadzenie tłuszczu trzewnego, jest w rzeczywistości najbardziej interesujący. Wpływa on na tłuszcz trzewny w sposób, którego większość ludzi się nie spodziewa. Tym hormonem jest estrogen. Wraz z kortyzolem estrogen odgrywa ogromną rolę w kontrolowaniu tego, gdzie organizm decyduje się magazynować tłuszcz. Gdy poziom estrogenu jest w normie, wpływa on na wiele szlaków metabolicznych, kierując magazynowanie tłuszczu do bezpiecznych złogów podskórnych, z dala od tłuszczu trzewnego. U kobiet zdrowy poziom estrogenu sprzyja lepszemu składowi ciała i kieruje tłuszcz do podskórnych złogów w okolicy bioder, ud i pośladków, dzięki czemu tłuszcz gromadzi się pod skórą, gdzie jest bezpieczny. U mężczyzn zdrowy poziom estrogenu w połączeniu z wysokim poziomem testosteronu działa w ten sam sposób. Wspiera on beztłuszczową masę mięśniową i zapobiega gromadzeniu się tłuszczu wokół narządów. Jednak gdy poziom estrogenu wykracza poza normę, procesy te ulegają zaburzeniu, co w rezultacie powoduje odwrócenie wzorców gromadzenia tłuszczu. Podobnie jak w przypadku kortyzolu, gdy poziom estrogenu nie jest zrównoważony, komórki tłuszczowe zyskują szybką drogę do tłuszczu trzewnego. Najlepszym tego przykładem są osoby pijące piwo. Mówię wam, potrafię rozpoznać piwosza z odległości kilometra. Wszyscy znamy klasyczny piwny brzuch. Chude ramiona, chude nogi i brzuch, który wygląda jak w 9. miesiącu ciąży. To właśnie prawie czysty tłuszcz trzewny. Jest powód, dla którego u piwoszy obserwuje się tego typu odkładanie się tłuszczu. Piwo wytwarza się z chmielu. A chmiel zawiera bardzo dużo związku zwanego 8-prenalgerin genin. Jest to tak zwany fitoestrogen. „Fito” oznacza roślinę, więc fitoestrogeny to związki występujące w roślinach, o strukturze podobnej do hormonu estrogenu. Ze względu na tę podobną strukturę, w rzeczywistości naśladują one działanie estrogenu w organizmie. Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Clinical Endocrinology” wskazało 8-prenalgerynę geninę jako jeden z najsilniejszych fitoestrogenów, jakie kiedykolwiek odkryto. Piwo nie tylko wpływa na estrogen. Węglowodany powodują gwałtowny wzrost insuliny, alkohol podnosi poziom kortyzolu, a chmiel zalewa organizm fitoestrogenami. Trzy hormony uderzają jednocześnie. Dlatego osoby pijące piwo często mają te ekstremalne piwne brzuchy. To hormony decydują o tym, gdzie odkładasz tłuszcz. Ale żeby faktycznie przytyć, musisz zrobić jeszcze jedną rzecz. A mianowicie spożywać więcej energii niż zużywasz. Cały tłuszcz to po prostu zmagazynowana energia. Ale jest coś, o czym większość ludzi nigdy nie mówi. Powodem, dla którego większość ludzi się przejada, nie jest brak dyscypliny. Chodzi raczej o to, że hormony wymykają się spod kontroli. Kiedy poziom insuliny jest chronicznie wysoki, blokuje ona komórki tłuszczowe. W ten sposób organizm fizycznie nie ma dostępu do własnej zgromadzonej energii. A potem, z powodu oporności na leptynę, mózg zawsze myśli, że głodujesz. Więc wywołuje uczucie głodu, jesz ponownie, poziom insuliny ponownie gwałtownie wzrasta i cykl się powtarza. To dlatego osoby otyłe często mają największy apetyt. Na pierwszy rzut oka to nie ma sensu. Można by pomyśleć, że to osoby szczupłe powinny być ciągle głodne, bo mają mniej zgromadzonego tłuszczu w organizmie. Osoby otyłe mogą mieć więcej tłuszczu, ale ponieważ ich organizm nie może go wykorzystać z powodu wysokiego poziomu insuliny, organizm faktycznie myśli, że mają niskie rezerwy tłuszczu, a zatem ich apetyt jest bardzo duży. Widzisz, jak to wszystko się łączy? Zgromadzisz zbyt dużo tłuszczu tylko wtedy, gdy spożywasz zbyt dużo jedzenia. Ale spożywasz zbyt dużo jedzenia tylko wtedy, gdy masz wysoki poziom insuliny, który sprawia, że jesteś ciągle głodny i blokuje organizmowi spalanie własnego tłuszczu. A powodem, dla którego ten tłuszcz gromadzi się wokół narządów, jest to, że trzy główne hormony odpowiedzialne za magazynowanie tłuszczu są rozregulowane i kierują go właśnie tam. Jest jedno proste rozwiązanie tego wszystkiego. Musisz jeść w sposób, który utrzymuje poziom insuliny, kortyzolu i estrogenu w normie. Aby to osiągnąć, wystarczy stosować dietę odpowiednią dla danego gatunku. Co mam na myśli? Cóż, w biologii istnieje bardzo dobrze ugruntowana koncepcja zwana dietą odpowiednią dla danego gatunku. Mówiąc prościej, gdy zwierzę spożywa to, do czego ewoluowało, jego hormony pozostają w równowadze, utrzymuje ono prawidłową masę ciała i ogólnie jest bardzo zdrowe. Co ciekawe, istnieją tylko dwa rodzaje zwierząt, które tyją i chorują. Po pierwsze są to ludzie, a po drugie nasze zwierzęta domowe, które karmimy tym samym śmieciowym jedzeniem, co my. Na podstawie naszych zapisów kopalnych jasno widać, że ludzie ewoluowali na diecie składającej się głównie z mięsa. W rzeczywistości każda roślina, którą dziś jemy, jest w rzeczywistości dziełem człowieka. Wszystkie zostały stworzone poprzez selektywną hodowlę w ciągu zaledwie ostatnich około 10 000 lat. Oznacza to, że jeszcze do niedawna, w skali ewolucyjnej, ludzie spożywali zasadniczo tylko mięso, z bardzo niewielką ilością węglowodanów. Zgadnijcie, ile dzikich zwierząt ma duże skoki poziomu cukru we krwi po jedzeniu, a co za tym idzie, chronicznie wysoki poziom insuliny? Zero. Ani jedno. To niezwykle niezdrowe, że tak się dzieje. To właśnie pokazuje, że jako gatunek nie przystosowaliśmy się do diety wysokowęglowodanowej. Jestem pewien, że wielu z was widziało filmy, w których twórcy twierdzą, że wystarczy jeść te 3 superfoods i ćwiczyć 3 razy w tygodniu, a cały wasz tłuszcz trzewny zostanie zniszczony. Chcę wam szybko pokazać, dlaczego to nie ma sensu. Weźmy na przykład ten filmik: „Najszybszy sposób na zredukowanie tłuszczu trzewnego” autorstwa dr. Leonarda Kima. Twierdzi on, że warzywa bogate w karotenoidy niszczą tłuszcz trzewny. Karotenoidy są uważane za silne przeciwutleniacze i według dr. Leonarda niszczą tłuszcz trzewny poprzez neutralizację wolnych rodników – niestabilnych cząsteczek, które uszkadzają komórki – co powoduje, że organizm aktywuje geny odpowiedzialne za spalanie tłuszczu i wycisza geny nakazujące gromadzenie tłuszczu. Odwołuje się on do badania, w którym 24 otyłych Japończyków piło napoje bogate w karotenoidy przez 8 tygodni i odnotowało średnio 4–7-procentowy spadek poziomu tłuszczu trzewnego. Brzmi to bardzo przekonująco, ale jest coś, o czym dr Leonard nie wspomina. Uczestnicy tego badania codziennie przed śniadaniem wypijali 400 g pasty warzywnej. Pomyśl o tym: gdybyś obudził się dziś rano i pierwszą rzeczą, jaką byś zrobił, było wypicie szklanki zawierającej 400 g pasty warzywnej, czułbyś się bardzo najedzony, w wyniku czego zjadłbyś znacznie mniej wszystkiego innego. Dotyczy to również węglowodanów. Prawdopodobnie spożyłbyś znacznie mniej węglowodanów po prostu dlatego, że byłbyś tak najedzony po tym dużym napoju. Autorzy tego artykułu faktycznie to przyznali. W dyskusji napisali, że nigdy nie śledzili, co uczestnicy jedli przez resztę dnia. Przyznali również, że uważają, iż same karotenoidy mogły nie przyczynić się do redukcji tłuszczu trzewnego. Uważają jednak, że wyniki można raczej wyjaśnić tym, że uczestnicy zmienili swoje zachowania na rzecz zdrowszego stylu życia, po prostu dlatego, że brali udział w badaniu klinicznym. Jednak ani razu w swoim filmie nie wspomina on o spożyciu węglowodanów ani przetworzonej żywności, zamiast tego spędza kilka minut na mówieniu ludziom, żeby po prostu jedli więcej marchewki. Jeśli dodasz do swojej diety dużo marchewki, ale nadal będziesz mieć te same niezdrowe nawyki co wcześniej, nie stracisz żadnego tłuszczu trzewnego. Tak, Japończycy, podobnie jak osoby biorące udział w tym badaniu, mają niski poziom tłuszczu trzewnego, ale prawdziwą japońską metodą na niski poziom tłuszczu trzewnego nie jest jakiś magiczny, specjalny proszek, który piją. Wynika to z ich zdrowych nawyków. Jedzą duże ilości ryb i innych białek. Unikają przetworzonego śmieciowego jedzenia. I chociaż jedzą trochę węglowodanów, takich jak ryż, ich porcje są malutkie w porównaniu z tym, co je się na Zachodzie. Standardowa japońska miska ryżu to około 140 gramów. To ułamek tego, co większość ludzi z Zachodu zjada podczas jednego posiłku. Te mniejsze porcje powodują mniejsze skoki cukru we krwi, co oznacza niższy poziom insuliny, co z kolei oznacza, że tłuszcz nie zalewa twoich narządów, a także, że poziom kortyzolu jest mniej zaburzony. Nie próbuję tu krytykować tego lekarza, wydaje się miłym facetem i jestem pewien, że ma dobre intencje, ale 6 milionów ludzi obejrzało ten film, a najpopularniejszy komentarz z 13000 polubień mówi: „każdy, kto cytuje badania, a nie sprzedaje coś, zasługuje na to, by go wysłuchać”. Oznacza to, że miliony ludzi obejrzą ten film i pomyślą: „Cóż, jeśli po prostu zjem więcej marchewki i będę nadal jeść te same śmieciowe potrawy, które jadłem zawsze, to będę zdrowy”. Nie lubię krytykować ludzi, ale kiedy tak niskiej jakości nauka wprowadza w błąd tak wiele osób, uważam, że jest to dość ważne. Jak omówiliśmy w tym filmie, jeśli chodzi o odkładanie się tłuszczu trzewnego, nie ma żadnej magicznej tajemnicy. Prawdziwym problemem są hormony, a absolutnym czynnikiem numer jeden powodującym wszelkie zaburzenia hormonalne jest spożywanie pokarmów, do których jako gatunek nie jesteśmy przystosowani. Poniższy 14-dniowy protokół został opracowany, aby temu zaradzić. Ten protokół, którym zamierzam się z wami podzielić, jest absolutnie najlepszą metodą na szybką redukcję tłuszczu trzewnego. Uwzględnia on całą wiedzę naukową, którą dzisiaj omówiliśmy. Jest bardzo prosty, a co najważniejsze, ten protokół pozwoli wam wyrobić nawyki, które na stałe zapobiegną odkładaniu się tłuszczu trzewnego. W pierwszym dniu wyeliminujcie wszystkie przetworzone produkty spożywcze oraz pokarmy bogate w fitoestrogeny. Na ekranie powinna teraz widnieć lista produktów o wysokiej zawartości fitoestrogenów. Ponadto zamierzamy również zmniejszyć spożycie węglowodanów o około połowę w stosunku do dotychczasowego poziomu. Być może zastanawiacie się teraz: „No dobrze, ale co mam jeść zamiast tego?”. Odpowiedź jest bardzo prosta. Mięso. Białko i tłuszcze zawarte w mięsie nie wywołują takiej samej reakcji insulinowej jak węglowodany. Dzięki temu poziom insuliny będzie znacznie bardziej stabilny. Spowoduje to również obniżenie poziomu kortyzolu i estrogenu. Prawdopodobnie zauważysz, że jesteś znacznie mniej głodny, a poziom tłuszczu trzewnego zacznie spadać. Nie muszą to być najdroższe kawałki mięsa. Nawet jeśli jesz tylko najtańsze kawałki mielonej wołowiny, to już jest świetna opcja. Świetną rzeczą, od której chcemy zacząć w pierwszym tygodniu, jest zwiększenie liczby kroków. Może to być na przykład przyjemny poranny spacer. Osobiście jestem wielkim fanem porannych spacerów. Ale nie musi to być właśnie to. Nie musisz nawet chodzić na spacery, jeśli nie chcesz. Mogą to być proste czynności, takie jak wchodzenie po schodach zamiast jazdy windą lub parkowanie nieco dalej, gdy idziesz do sklepu. To naprawdę się opłaca. Znacznie zwiększy to liczbę Twoich kroków, a to z kolei spowoduje spalenie jeszcze większej ilości tkanki tłuszczowej. Co ciekawe, duża liczba kroków to kolejna wspólna cecha większości krajów, w których odnotowuje się bardzo niski średni poziom tłuszczu trzewnego. W krajach takich jak Japonia większość ludzi pokonuje średnio ponad 5–10 000 kroków dziennie. W drugim tygodniu zrobimy to samo. Żadnych przetworzonych produktów ani żywności bogatej w fitoestrogeny. Dodatkowo ponownie zmniejszymy spożycie węglowodanów o połowę. W ten sposób spożycie węglowodanów wyniesie około 25% poziomu wyjściowego. Już po tych 14 dniach prawdopodobnie poczujesz się znacznie lepiej. Zauważysz, że jesteś znacznie mniej głodny niż na początku i prawdopodobnie zauważysz, że wyglądasz na nieco szczuplejszego. A potem, od tego momentu, prowadź taki styl życia. Nie trzeba dodawać, że jeśli masz nieprzyzwoicie wysoki poziom tłuszczu trzewnego, to po 14 dniach stosowania tej diety nadal będziesz go mieć. Jeśli jednak włączysz zasady z tego protokołu do swojego długoterminowego stylu życia, z czasem będziesz stopniowo tracić coraz więcej tłuszczu trzewnego. Dojdziesz do punktu, w którym poziom tłuszczu trzewnego będzie bardzo niski, ale co ważniejsze, ten utracony tłuszcz trzewny nie powróci. To, co zrobiłeś, to przygotowanie się na całe życie. Bardzo chciałbym podać ci jakąś sekretną metodę, dzięki której wystarczy wypić magiczny eliksir, a cały twój tłuszcz trzewny po prostu zniknie. Niestety, to nie działa w ten sposób. Najważniejszym wnioskiem z tego filmu jest to, że tłuszcz trzewny nie pojawia się w tajemniczy sposób bez powodu. Jest wynikiem spożywania niewłaściwych pokarmów. Jedynym sposobem, aby się go właściwie pozbyć, jest spożywanie pokarmów, do których organizm jest biologicznie przystosowany. Aby uniknąć wrażenia, że jestem dogmatyczny, chcę dodać zastrzeżenie do tego protokołu. W żadnym wypadku nie twierdzę, że niemożliwe jest jednoczesne stosowanie diety wysokowęglowodanowej i utrzymywanie niskiego poziomu tłuszczu trzewnego. Niektórzy ludzie są bardziej wrażliwi na insulinę i wydają się tolerować większe ilości węglowodanów, zanim zaczną gromadzić wysoki poziom tłuszczu trzewnego. Chcę jednak podkreślić, że dla zdecydowanej większości osób, jeśli zależy wam na niskim poziomie tłuszczu trzewnego, najprostszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest ograniczenie spożycia węglowodanów. W większości przypadków to naprawdę jest takie proste. Wystarczy zmniejszyć spożycie węglowodanów do poziomu odpowiedniego dla naszego gatunku.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Maj 05, 2026 18:28, w całości zmieniany 1 raz
I tak dobrze że nie ściągali ludzi z parkietu i pod ściane i nie rozstrzeliwali gdy znaleźli te kiełbasy po kieszeniach
Gdybym sie nie znał lepiej to sam bym podejrzewał czy jakiś fanatyczny low carbowiec mięsożerca nie wziął bomby czy kałasza żeby usunąć wrógów innej religii weganizmu hehehe
Don't take this too serious
Pozdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Wto Maj 05, 2026 18:53, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 18:57
Wysoki poziom cukru we krwi (hiperglikemia) znacząco zaburza procesy glikozylacji, prowadząc do powstawania szkodliwych związków i uszkodzeń w organizmie.
Oto kluczowe skutki wysokiego poziomu cukru w tym kontekście:
• Zwiększona glikacja (nieenzymatyczna glikozylacja): Przy nadmiarze glukozy we krwi, cukier ten przyłącza się do białek i lipidów bez udziału enzymów (brak syntezy glikozylotransferazy). Jest to proces patologiczny, tworzący tzw. produkty zaawansowanej glikacji (AGEs – Advanced Glycation End-products).
• Powstawanie hemoglobiny glikowanej (HbA1c): Klasycznym przykładem jest badanie poziomu hemoglobiny glikowanej. Im wyższy cukier, tym więcej hemoglobiny ulega trwałemu połączeniu z glukozą, co zaburza jej funkcję transportu tlenu.. Połączenie jest trwałe (nieenzymatyczna glikacja) i pozostaje w krwince czerwonej do końca jej życia (ok. 120 dni). HbA1c nie mierzy glikozylacji ale glikację (uszkodzenia białek w krwinkach).
• Uszkodzenia naczyń i narządów: Procesy te prowadzą do sztywnienia naczyń krwionośnych, uszkodzeń nerek, nerwów (neuropatia) oraz narządu wzroku.
• Stan zapalny: Nadmiar cukru i powstające produkty AGEs nasilają stany zapalne w organizmie.
Długotrwale podwyższony poziom glukozy (hiperglikemia) prowadzi do utrwalonych zmian w strukturze białek, co jest jedną z głównych przyczyn powikłań cukrzycowych.
Wygląda na to, że żeby pozbyć się całkowicie hemoglobiny glikowanej trzeba poczekać 120 dni na diecie carnivora, żeby odczuć efekty w pełni natlenionej krwi. Choć w badaniach przeprowadzonych na cukrzykach u 30% długość życia krwinek wyniosła mniej niż 93 dni, u 69% od 93-123 dni, a u ok. 1% ponad 123 dni.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Maj 05, 2026 19:17, w całości zmieniany 7 razy
I tak dobrze że nie ściągali ludzi z parkietu i pod ściane i nie rozstrzeliwali gdy znaleźli te kiełbasy po kieszeniach
Gdybym sie nie znał lepiej to sam bym podejrzewał czy jakiś fanatyczny low carbowiec mięsożerca nie wziął bomby czy kałasza żeby usunąć wrógów innej religii weganizmu hehehe
Don't take this too serious
Pozdrawiam
Marcin
Na weselu u karniworów trzeba uważać, bo jak się takie wesele przeciągnie, a braknie mięsa, to mogą zacząć jeść siebie nawzajem.
Sałatki taki nie tknie choćby z głodu umierał, więc jak zaczyna ci się przyglądać i się oblizywać, to lepiej brać nogi za pas.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Maj 05, 2026 20:06
Wpływ węglowodanów, białka i tłuszczu na poziom insuliny we krwi w czasie
Wpływ węglowodanów, białka i tłuszczu na poziom glukozy we krwi w czasie.
Tu wychodzi przewaga tłuszczu nad białkiem. Białko wywala proporcjonalnie więcej insuliny potrzebnej do wyhamowania produkcji z niego glukozy niż tłuszcz, który utrzymuje insulinę na bardzo niskim poziomie a i tak z glicerolu produkcja glukozy jest na przyzwoitym poziomie. Z obrazka można odczytać, że mniej więcej białko potrzebuje 6 więcej insuliny do produkcji 2 razy więcej glukozy niż tłuszcz. No i do tego dochodzi pik insuliny w znacznie krótszym czasie, co też działa na niekorzyść glukoneogenezy z białka. Z tłuszczu też cukier na niskim poziomie utrzymuje się dłużej i jest wolniejszy jego spadek, co wpływa na odczuwanie sytości w dłuższym czasie.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Maj 05, 2026 20:07, w całości zmieniany 1 raz
Zasadniczą różnicą między DO a carnivorem jest w tym drugim przypadku rezygnacja z wszelkich roślin nie z powodu większej ilości węgli (choć też) ale z powodu składników antyodżywczych w nich znajdujących się zaburzających całą gospodarkę hormonalną. DO tego raczej nie uwzględnia a kładzie nacisk na proporcje ustalane dla organizmu odgórnie - książkowo. Carnivor zakłada pełną samoregulację organizmu, którą on sam ustala w swoim czasie. Na plus dla DO jest na pewno postawienie na tłuszcz jako główne źródło energii. No chyba że są jacyś optymalni spożywający tylko odzwierzęce produkty, ale wtedy nie udałoby się utrzymać proporcji.
No owszem, bo w ksiazkach doktora Kwasniewskiego pisalo zeby lepiej spozyc te weglowodany niz je produkowac. Ale ostatnio w kilku juz ksiazkach spotkalem sie ze zdaniem, ze sa niezbedne aminokwasy i kwasy tluszczowe ale nie ma niezbednych weglowodanow.
W kazdym razie to co zrobil Sikes jest jak najbardziej mozliwe, ja pisalem juz kiedys o tym, ze na relatywnie malych ilosciach bialka zbudowale mase. Oczywiscie nie taka kulturystyczna, bo kulturystyke uprawialem w szkole sredniej jak wszyscy. W kazdym razie jest to mozliwe i obzeranie sie jakims 1g Bialka na kazdy kg masy starczy az zanadto.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
I tak dobrze że nie ściągali ludzi z parkietu i pod ściane i nie rozstrzeliwali gdy znaleźli te kiełbasy po kieszeniach
Gdybym sie nie znał lepiej to sam bym podejrzewał czy jakiś fanatyczny low carbowiec mięsożerca nie wziął bomby czy kałasza żeby usunąć wrógów innej religii weganizmu hehehe
Don't take this too serious
Pozdrawiam
Marcin
Na weselu u karniworów trzeba uważać, bo jak się takie wesele przeciągnie, a braknie mięsa, to mogą zacząć jeść siebie nawzajem.
Sałatki taki nie tknie choćby z głodu umierał, więc jak zaczyna ci się przyglądać i się oblizywać, to lepiej brać nogi za pas.
I tak dobrze że nie ściągali ludzi z parkietu i pod ściane i nie rozstrzeliwali gdy znaleźli te kiełbasy po kieszeniach
Gdybym sie nie znał lepiej to sam bym podejrzewał czy jakiś fanatyczny low carbowiec mięsożerca nie wziął bomby czy kałasza żeby usunąć wrógów innej religii weganizmu hehehe
Don't take this too serious
Pozdrawiam
Marcin
Na weselu u karniworów trzeba uważać, bo jak się takie wesele przeciągnie, a braknie mięsa, to mogą zacząć jeść siebie nawzajem.
Sałatki taki nie tknie choćby z głodu umierał, więc jak zaczyna ci się przyglądać i się oblizywać, to lepiej brać nogi za pas.
Hehehe
Z RAWO już tak jest, że szuka świętego Graala. Najpierw to był wapń, teraz dieta mięsożercy.
To widać po tym co napisał
Cytat:
Ja nie szukam dróg pośrednich. Szukam perfekcji.
Tyle, że perfekcyjny pod tym względem jest delfin. Ma wielokomorowy żołądek, który trawi surowe ryby w całości. Delfin ma zęby przystoswane tylko do chwytania ryb, bo nie musi ich nawet rozgryzać.
Dlatego może odżywiać się tylko jednym rodzajem pokarmu, z którego pozyska wszystko czego potrzebuje.
Człowiek tak nie ma.
Cytat:
Nasza uboga dieta
Dlaczego ludzie, w odróżnieniu od innych zwierząt, potrzebują w diecie witamin C i B12; dlaczego prawie połowa dzieci i ciężarnych ma anemię, mimo przyjmowania dużych ilości żelaza; dlaczego wszyscy jesteśmy skazani na niedobory wapnia – oraz inne pytania
Wystarczy się przejść po dowolnej księgarni lub bibliotece, aby przekonać się, jak wiele miejsca zajmują w nich pozycje o żywności i jedzeniu. Są książki o historii gotowania, książki o egzotycznych i starożytnych potrawach, książki kucharskie – oraz oczywiście poradniki i podręczniki na temat modnych diet.
Ciągle przypomina się nam o tym, co powinniśmy jeść. Jedzmy wystarczająco dużo warzyw. Nie zapominajmy o owocach. Zrównoważone śniadanie jest bardzo ważne. Pamiętajmy, by przyjmować dużo błonnika. Mięso i orzechy są ważnym źródłem białka. Postarajmy się spożywać kwasy tłuszczowe omega-3. Nabiał jest źródłem wapnia. Zielenina zapewnia między innymi magnez i witaminy z grupy B. Nie da się zachować zdrowia, codziennie jedząc to samo. Powinniśmy stosować zróżnicowaną dietę, by dostarczać wszystkich składników odżywczych potrzebnych organizmowi.
Są też oczywiście suplementy. Obecnie większość naukowców traktuje branżę produkcji suplementów jako hochsztaplerkę (tak, na was patrzę, suplementy ziołowe), lecz wiele tych pigułek i proszków rzeczywiście zawiera niezbędne witaminy i minerały, których minimalne ilości po prostu musimy konsumować, by cieszyć się dobrym zdrowiem. Dieta niektórych osób nie zapewnia im wszystkiego, czego potrzebują, a nawet jeśli przyjmujemy wszystko, czego nam trzeba, nie zawsze prawidłowo to wchłaniamy. Czasem potrzebujemy więc małego wsparcia. Dlatego na przykład ciągle przypomina się nam o piciu mleka, które zapewnia organizmowi wapń.
Porównajmy teraz naszą wymagającą dietę z dietą krowy. Krowy mogą przetrwać, żywiąc się właściwie wyłącznie trawą. Mają długie i zdrowe życie, dając nam pyszne mleko i pożywne mięso. Jak one sobie radzą bez delikatnej mieszanki warzyw, owoców, błonnika, mięsa i nabiału, którą nam się nakazuje jeść?
Ale zostawmy krowy. Zastanówmy się, jak prosta jest dieta psów. Większość psiej karmy składa się właściwie wyłącznie z mięsa i ryżu. Żadnych warzyw. Żadnych owoców. Żadnych suplementów witaminowych. Psy radzą sobie doskonale na swojej diecie i – jeśli nie są przekarmiane – żyją długo i zdrowo.
Jak zwierzęta to robią? Proste: zostały lepiej zaprojektowane do jedzenia.
Ludzie mają większe wymagania w zakresie diety niż jakiekolwiek inne zwierzę na świecie. Naszym organizmom nie udaje się wytworzyć tego wszystkiego, co wytwarzają zwierzęta. Ponieważ sami nie produkujemy niezbędnych składników odżywczych, musimy je przyjmować z pożywieniem, żeby nie umrzeć. Rozdział ten opowiada o wszystkim, czego potrzebujemy w naszej diecie, a czego nasze niedoskonałe organizmy nie potrafią dla nas wytworzyć; o substancjach tak podstawowych, jak choćby witaminy.
"Człowiek i błędy ewolucji" - Nathan H. Lents
Można żywić się jak mięsożerca i pozyskać z tego wszystkiego niezbędne makro i mikroelementy. W praktyce jest to trudne ale jak najbardziej wykonalne.
Po drugie jest to dieta dla nielicznej grupy osób, dla której z uwagi na jakieś schorzenie jest ona wskazana. U której jakieś związki czynne roślin wywołują dysfunkcje w działaniu organizmu.
Większość ma jednak odwrotnie i przynoszą one korzyści z ich codziennego spożywania.
RAWO zrobił z tego religię, po prostu.
Był bóg calcium, teraz do panteonu dołączył bóg carnivore.
Kwestia czasu kiedy dołączy następnego.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Maj 06, 2026 14:26
zyon napisał/a:
Ale ostatnio w kilku juz ksiazkach spotkalem sie ze zdaniem, ze sa niezbedne aminokwasy i kwasy tluszczowe ale nie ma niezbednych weglowodanow.
Wyważanie otwartych drzwi. Jest udowodnione naukowo, że czy się spożywa węgle czy nie, glukoneogeneza na min. poziomie 70-90g glukozy z białka i tłuszczu się odbywa (jak mógłby człowiek przeżyć gdyby erytrocyty zaczęły umierać z braku energii na długotrwałej głodówce?). Białka są wykorzystywane do glukoneogenezy głównie, gdy brakuje węglowodanów oraz zapasy tłuszczu są niskie lub zapotrzebowanie energetyczne przewyższa możliwości ketozy. Przy zbilansowanej diecie niskowęglowodanowej (wysokotłuszczowej), organizm chroni białka i używa głównie tłuszczu.
Jest udowodnione naukowo, że czy się spożywa węgle czy nie, glukoneogeneza na min. poziomie 70-90g glukozy z białka i tłuszczu się odbywa (jak mógłby człowiek przeżyć gdyby erytrocyty zaczęły umierać z braku energii na długotrwałej głodówce?).
Owszem choc nie do konca -glukoneogeneza zachodzi w zaleznosci od potrzeb organizmu, z racji tego, ze Prawo Minimum Leibiga dziala caly czas a organizm nie wykonuje nigdy pracy, ktorej robic nie musi. Dlatego u kogos na wysokoweglowodanowce glukoneogeneza bedzie inna niz na diecie keto czy zero carb. Tak czy siak weglowodany (ktore normalnie sa glownie budulcem) nie sa niezbedne.
Co do samego carnivora, to wszystko ok i w zasadzie czasami zdarza mi sie spontanicznie tydzien nawet na tym, choc ciezko zrezygnowac z jajek czy dobrej smietany.
Mnie zastanawiaja kwestie, ktore sie pojawiaja w paru filmach jak i ksiazkach, ze nawet na carnivore sa osoby, ktore maja rozne nieuregulowane kwestie zdrowotne. Zupelnie niedawno czytalem, ze ktos tam jest na carnivore i ma z czyms tam problem. Wg teorii nie powinno byc problemow, wiec tak do konca nie wiadomo czy to jest akurat ten perfect way
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Maj 06, 2026 17:49
zyon napisał/a:
ciezko zrezygnowac z jajek czy dobrej smietany
Przecież to jest w zakresie carnivora. Ty mówisz o diecie lwa - samo mięso i woda. Dosłownie to jest dieta mięsożercy ale carnivorowcy używają tego słowa szerzej. Stąd wymyślili nazwę dieta lwa żeby poszerzyć zakres diety carnivora a jednocześnie nie nazywać tego dietą ketogeniczną gdzie dopuszczone są roślinki. Ja bym przetłumaczył carnivora na polskie: żywienie odzwierzęce.
zyon napisał/a:
nawet na carnivore sa osoby, ktore maja rozne nieuregulowane kwestie zdrowotne
Dlatego napisałem, że to jest moja droga, której nikt (przynajmniej nie znam takich osób) nie praktykuje. Przedtem zaczynałem zawsze od d... strony i wracałem do mniejszej lub większej ilości węgli. Ale po półtora roku przyswajania 1,3g wapnia samorzutnie przystąpiłem do DC i wcale nie był to mój cel gdy dwa lata temu przeszedłem na DK. Dla mnie wniosek jest taki (już to opisywałem w temacie wapnia), że gdy organizm jest nasycony wapniem wraca do perfekcyjnej równowagi w ten sposób, że każde odstępstwo żywieniowe jest niemal natychmiast "karane" przez organizm złym samopoczuciem. I to jest IMHO jedyny sposób na zasadzie kija i marchewki gdy ciało człowieka podprowadza samo do właściwego odżywiania bo to ono ponosi konsekwencje a nie nasze teorie. Wydaje mi się że jestem jednym z nielicznych, którzy przeszli na DK w dobrym zdrowiu a przynajmniej w takim w którym spokojnie można żyć. Przejście na carnivora (mięso, tłuszcz, jaja, ryby, nabiał tylko w piątek - choć nie wiem czy całkiem nie porzucę) było dla mnie najłatwiejszą rzeczą w moim doświadczeniu dietetycznym na zasadzie próby bez postanowień. I jest coraz lepiej co zachęca mnie do pozostania w takim stylu żywieniowym. Warunkiem jednak i podstawą jest i będzie wapń.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Śro Maj 06, 2026 17:55, w całości zmieniany 1 raz
Ja bym przetłumaczył carnivora na polskie: żywienie odzwierzęce.
Czyli to co teraz uprawia Saladinio "animal based", tylko on zaczal jakies owoce zrec masowo i od czasu jak dolaczyl wegle to strasznie sie postarzal i osiwial. Moze bez zwiazku ale jednak widac roznice. W kazdym razie o diecie lwa nie slyszalem
DK i CD rozumiem, ze to keto i carnivor??
RAW0+ napisał/a:
Wydaje mi się że jestem jednym z nielicznych, którzy przeszli na DK w dobrym zdrowiu a przynajmniej w takim w którym spokojnie można żyć.
Ee, wydaje mi sie, ze troche genralizujesz, spora czesc ludzi na LCHF czy nawet na optymalnej przechodzi na keto naturalnie. Ja na przyklad przechodze dosc plynnie, bo oprocz cotygodniowej glodowki, ktora jest czystym keto to zdarzaja mi sie tygodnie bez wegli, jezeli nie liczyc tego co tam w smietanie czy innym boczku jest. Oczywiscie jak mi sie zdarzy zjesc troche warzyw to nie lamentuje choc na keto kazdy ma inny prog. W ukrytym dawno temu dziale tutaj, byl dzial ze starymi grupami i tam byly fajne rozmowy o tym jak w zaleznosci od grup krwi kazdy mial inny prog keto.
W kazdym razie teraz jestes na carnivore a w piatek nabial?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Dla mnie wniosek jest taki (już to opisywałem w temacie wapnia), że gdy organizm jest nasycony wapniem wraca do perfekcyjnej równowagi w ten sposób, że każde odstępstwo żywieniowe jest niemal natychmiast "karane" przez organizm złym samopoczuciem.
Dla mnie wniosek też jest prosty.
Jeśli "wraca do perfekcyjnej równowagi", to co to za "równowaga", którą zaburza byle "odstępstwo żywieniowe"?
Perfekcyjna równowaga, to z definicji taka, którą nie zaburzy byle co. Zamiast Terminatora jest Księżniczka na ziarnku grochu.
Te pogorszenia po "odstępstwach", to są po prostu objawy psychosomatyczne.
Mówiąc wprost to nerwica natręctw (zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne).
To stąd te poszukiwania świętego Graala. I cokolwiek byś nie kombinował i tak dadzą o sobie znać.
Nawet Marcin mając tę przypadłość jest tego bardziej świadomy niż Ty.
Organizm wszystkożercy jest z natury odporny na "odstępstwa dietetyczne". Między innymi dlatego, że ze względu na budowę układu pokarmowego, skład mikrobiomu i możliwości wydzielania szerokiego wachlarza enzymów mogących trawić różnorodny pokarm.
W przyrodzie nie ma wszystkożerców z takimi dylematami jak twoje.
Nie widziałem żeby jakiś dzik, który przez miesiąc wyjadał z ziemi pędraki, a potem z ich braku zjadł żołędzie, grzyby czy padlinę, doznał z tego powodu kryzysu egzystencjalnego.
Bez uświadomienia sobie irracjonalności tego co robisz i prób znalezienia przyczyn pozadietetycznych, będziesz się z tym bujał do końca świata.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Maj 07, 2026 16:40
zyon napisał/a:
o diecie lwa nie slyszalem DK i CD rozumiem, ze to keto i carnivor??
Tak to skróty. To rozróżnienie ma na celu podkreślenie co w skład diety wchodzi. Dieta lwa bo lew je tylko mięso i pije wodę.
zyon napisał/a:
W kazdym razie teraz jestes na carnivore a w piatek nabial?
Tak jestem świeży - 78 dni dopiero ale nie mam podejścia, że do końca życia. Chcę się tak odżywiać przez rok, bo tak słyszałem, że czerpie się dopiero wtedy benefity. W między czasie trzeba przetrzymać różne kryzysy. Jak będzie good to zostaję a na razie tak jest bo jestem zawsze nasycony i nie miałem ani jednego napadu głodu czy ochoty na małe ustępstwa roślinne. Najbardziej mnie przekonuje, że zostanę ilość osób starszych ode mnie, które odżyły na DK i często mają lepsze parametry życiowo - siłowe niż w wieku np. 30 lat i mniej. W piątek zawsze ryba na maśle klarowanym, jajko i trochę eksperymentuję z twarogiem i z twardym serem mozarella. Z mozarelli chyba zrezygnuję bo śluzuję po niej. Jeśli zrezygnuję całkiem z nabiału z czasem to zamiast tego masło klarowane i więcej jajek. Ale powtórzę: dla mnie wapń to podstawa i jestem świadomy, że on mnie naprowadza na właściwe tory tzn. pozyskiwanie energii jak najniższym kosztem.
Tak jestem świeży - 78 dni dopiero ale nie mam podejścia, że do końca życia. Chcę się tak odżywiać przez rok, bo tak słyszałem, że czerpie się dopiero wtedy benefity. W między czasie trzeba przetrzymać różne kryzysy.
Aaa, to stad ten zapal
RAW0+ napisał/a:
Jak będzie good to zostaję a na razie tak jest bo jestem zawsze nasycony i nie miałem ani jednego napadu głodu czy ochoty na małe ustępstwa roślinne
Ok, ale rosliny to warzywa i owoce czy tylko owoce? Czy tylko te "kaloryczne" Ja w sezonie letnim nie wyobrazam sobie nie zjesc twarogu ze szczypiorkiem i tlusta smietana albo cebuli z pomidorem do kielby z grilla.
Lubie tez od czasu do czasu wciagnac kefir czy ayran nie wspominajac o smietanie czy masle, wiec pozostane heretykiem w tych kwestiach. No i ogorki kiszone...co prawda Safuta pisal, ze one tez nas morduja ale nawet on w swoim radykalnym carnivore zrobil sobie na lato furtke. Ogolnie rzecz biorac carnivore to specyficzne keto i w zaleznosci od poziomu adaptacjoi jednego wywala po 30 innego nie wyrzuca nawet 100 g wegli.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Czw Maj 07, 2026 21:21
zyon napisał/a:
Ok, ale rosliny to warzywa i owoce czy tylko owoce?
To i to. Przez rok nie chcę robić żadnych ukłonów w stronę roślin i powiem szczerze, że od kiedy spożywam duże ilości tłuszczu nie patrzę z chęcią na żadne owoce. Dziwna rzecz: choć piję surową lub filtrowaną wodę to ona a także mięso i w mniejszym stopniu tłuszcz w ustach wydaje mi się słodki . Chyba to jest adaptacja i smak acetonu albo glukoneogeneza u mnie pracuje na zbyt wysokich obrotach zanim się nie ustabilizuje. W każdym razie organizm raczy mnie smakiem cukru własnej produkcji.
zyon napisał/a:
on w swoim radykalnym carnivore zrobil sobie na lato furtke
No też jak słucham carnivorowców to sobie robią letnie ustępstwa jagodowe, ale potem wracają na swoje tory.
zyon napisał/a:
Ogolnie rzecz biorac carnivore to specyficzne keto i w zaleznosci od poziomu adaptacjoi jednego wywala po 30 innego nie wyrzuca nawet 100 g wegli.
Carnivore różni się tym od keto, że carnivorowcy nie spożywają lub bardzo rzadko jakiekolwiek rośliny bo są dla nich trujące lub zbędne. Trujące dla tych, którzy wychodzą z bardzo ciężkich chorób i dopiero przejście z keto na carnivora daje trwałe efekty. Ja raczej należę do tej drugiej grupy przynajmniej na dzień dzisiejszy tak mi się wydaje.
Jak od czasu do czasu zamawiam w swojej masarni boczki i sloiki z miesem i slonina to czasami zdarza mi sie 2 tygodnie jechac. Az zjem i mi zbrzydnie. Jako, ze wedza naturalny boczek, ktory oblednie pachnie i smakuje, to wtedy mi wchodzi czysty karniwor. No niemal, bo z musztarda.
Bolotow, ten slynny ruski czy ukrainski medyk twierdzil w swoich ksiazkach, ze musztarda to jest cos co sie powinno jesc codzienniedla zdrowia
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Na tym carnivorze nie macie chęci na węgle jak np pyszne owoce i warzywa?
Pozdrawiam
Marcin
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Maj 13, 2026 14:14
marcin458 napisał/a:
nie macie chęci na węgle jak np pyszne owoce i warzywa?
Weź kalkulator i oblicz sobie stosunek czasu przyjemności jedzenia do czas niejedzenia w zdrowiu lub bez niego. Na tej podstawie stwierdzisz czy żyjesz z szerszą perspektywą czy ograniczasz twoje planowanie do chwili zmieniając co chwilę koncepcje nt. zdrowia.
Nie rozumiem twojego posta.Pytałęm czy nie macie chęci na owoce i warzywa bo są smaczne a ty mi o jakichś czasach piszesz.Nic nie rozumiem.
Pozdrawiam
Marcin
Ostatnio zmieniony przez marcin458 Śro Maj 13, 2026 15:23, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Maj 13, 2026 15:28
marcin458 napisał/a:
Nic nie rozumiem
Dobrze wywnioskowałeś. To właśnie chciałem ci przekazać.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Śro Maj 13, 2026 15:29, w całości zmieniany 1 raz
Weź kalkulator i oblicz sobie stosunek czasu przyjemności jedzenia do czas niejedzenia w zdrowiu lub bez niego. Na tej podstawie stwierdzisz czy żyjesz z szerszą perspektywą czy ograniczasz twoje planowanie do chwili zmieniając co chwilę koncepcje nt. zdrowia.
W jednej z rozmow u Grzegorza Kusza padlo takie ciekawe zdanie - "jezeli teraz nie czytasz skladu tego co jesz, to pozniej bedziesz czytal sklady lekow ktore jesz". Nie ma co oczekiwac zrozumienia w tych kwestiach, jak to mawial Antoine de Rivarol - "Kto ma rację dzien wczesniej od innych, ten przez dobe uchodzi za idiote."
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Maj 13, 2026 21:50
Początkowe błędy na diecie carnivora:
1. Twój głód jest zupełnie inny niż na diecie wysokowęglanowej. Nie należy niedojadać czyli ograniczać wielkości posiłków gdyż następuje wtedy ciągły niski poziom energii. Rozpoczynając dietę carnivora wiele osób doświadcza wzrostu apetytu przez kilka miesięcy, gdyż organizm uzupełnia wcześniejsze duże braki witaminy B12, kreatyny, karnityny szczególnie gdy ktoś spożywał mało mięsa. Gdy organizm się nasyci tymi składnikami apetyt znacznie spada.
2. Spożywanie małych ilości węglowodanów powoduje, że organizm nie przełącza się na produkcję własnej glukozy. Należ pozwolić organizmowi zaadoptować się do glukoneogenezy, która może trwać ok. 2 miesięcy. Pełna adaptacja może trwać 6 miesięcy i dłużej. Trzeba tu być cierpliwym. W tym czasie nie należy pościć zbyt szybko i dbać o sytość.
3. Nie należy natychmiast odstawiać herbaty i kawy jeśli wcześniej się je systematycznie piło. Mózg potrzebuje od kilku dni do nawet kilku miesięcy by zmniejszyć liczbę receptorów adenozyny. Jeśli chcesz odstawić kawę odczekaj 30 dni i wtedy ją odstaw.
4. Zbyt małe spożycie tłuszczu. Należy spożywać minimalnie 0,75g tłuszczu na 1lb idealnej wagi ciała. Idealnym jest spożywanie 1g tłuszczu na 1lb idealnej wagi ciała.
5. Dodawanie błonnika i witaminy C w suplementach. Na diecie carnivora są tą bezużyteczne i szkodliwe dodatki.
6. Aby odczuwać najlepsze efekty na diecie carnivora priorytetowo powinno się spożywać mięso przeżuwaczy. Jednakże jedzenie np. tylko wieprzowiny też daje dobre efekty. Należy też znacznie ograniczyć pasteryzowany nabiał gdyż powoduje on często wysypki czy przybieranie na wadze. Osoby z grupą krwi B mogą sobie jednak pozwolić na większe ilości nabiału (w zależności od preferencji).
7. Zbyt szybka rezygnacja z carnivora przy uleganiu zachcianek. Zachcianki na początku są ale one mijają lub stają się coraz rzadsze. Należy to wkalkulować w proces adaptacji.
8. Nie sprawdzanie zawartości składu produktów odzwierzęcych, które mogą zawierać dodatki roślinne nawet do 30%
9. Należy zadbać na początku na odpowiednią podaż soli czyli sodu zanim insulina nie wspomoże nerki do zatrzymywania elektrolitów, co trwa jakiś czas. Należy solić mięso tak by smakowało a nie było za słone. Z czasem ilość spożywanej soli się zmniejsza.
10. Przejmowanie się biegunkami tłuszczowymi, które przy adaptacji trwają do kilku tygodni i dłużej. Rozwiązaniem jest unikanie roztopionego, gorącego tłuszczu, który w formie ciekłej jest trudniej rozkładany przez organizm.
4. Zbyt małe spożycie tłuszczu. Należy spożywać minimalnie 0,75g tłuszczu na 1lb idealnej wagi ciała. Idealnym jest spożywanie 1g tłuszczu na 1lb idealnej wagi ciała
To daje maksymalnie 2,1 grama tłuszczu na kg masy ciała.
Dla kogoś o wadze 85 kg to 1600 kalorii na dobę, czyli spoczynkowa przemiana materii. Brakuje jakieś 800 kalorii minimum. A jeśli to dieta bez węglowodanów, to jakby nie liczyć brakuje 800 kalorii z 200 gramów białka lub więcej.
To gdzie to podobieństwo do diety Kwaśniewskiego?
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Pią Maj 15, 2026 12:17, w całości zmieniany 1 raz
3. Nie należy natychmiast odstawiać herbaty i kawy jeśli wcześniej się je systematycznie piło. Mózg potrzebuje od kilku dni do nawet kilku miesięcy by zmniejszyć liczbę receptorów adenozyny. Jeśli chcesz odstawić kawę odczekaj 30 dni i wtedy ją odstaw.
Ja bym powiedzial, ze w ogole nie ma potrzeby odstawiania. Zwierzeta tez nie umia pisa i czytac .....
RAW0+ napisał/a:
5. Dodawanie błonnika i witaminy C w suplementach. Na diecie carnivora są tą bezużyteczne i szkodliwe dodatki.
O ile blonnik to zbedne trociny to jednak witamina C jest potrzebna chocby do syntezy kolagenu. Na iekszosci carnivorowych blogaskow te zalecenia sa powtarzane ale nie uwzgledniaja one tego, ze z wiekiem podaz bialka i innych substratow rosnie. Pisze o tym w ksiazce dr. Gabrielle Lyon.
RAW0+ napisał/a:
7. Zbyt szybka rezygnacja z carnivora przy uleganiu zachcianek. Zachcianki na początku są ale one mijają lub stają się coraz rzadsze. Należy to wkalkulować w proces adaptacji.
Jak ide z kumplami ogladac mecz to nie wydziwiam, pare browarkow nie zburzy ascezy Mam paru znajomych weganskich talibow, na kazde zakonczenie sezonu morsowania odwalaja takie cyrki, ze ze smiechu mozna pasc. Obawiam sie ze niedlugo dolacza do nich carnivorowcy
RAW0+ napisał/a:
0. Przejmowanie się biegunkami tłuszczowymi, które przy adaptacji trwają do kilku tygodni i dłużej. Rozwiązaniem jest unikanie roztopionego, gorącego tłuszczu, który w formie ciekłej jest trudniej rozkładany przez organizm.
Ja bym powiedzial tak - takimi warunkami granicznymi dotyczacymi podazy bialka i tluszczow sa mydlane biegunki i cuchnace amoniakiem baczury. Pierwsze mowia o nadmiarze tluszczu drugie o nadmiarze bialka.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Maj 16, 2026 18:02
Witamina C na carnivorze:
Witamina c katalizuje reakcję, która hydrolizuje prolinę i lizynę, które z kolei są potrzebne aby wytworzyć ściśle związany kolagen. Na carnivorze nie potrzeba katalizatora w postaci witaminy C gdyż hydrolizowana prolina i lizyna są w mięsie. Za to niehydrolizowaną prolinę otrzymuje się jedząc roślinki.
Mięso zawiera śladowe ilości witaminy C, jednak zapotrzebowanie na nią spada przy braku glukozy (węglowodany konkurują z witaminą C o te same transportery komórkowe GLUT-1). Aby utrzymać bezpieczny poziom, warto włączyć do diety lekko przysmażoną wątróbkę oraz jaja, które zawierają jej małe, ale wysoce przyswajalne ilości.
Funkcje witaminy C:
* produkcja kolagenu jako katalizator hydrolizor (na carnivorze niepotrzebna)
* wzmacnianie odporności (na carnivorze zbędne gdyż dieta mięsna dostarcza dużych ilości dobrze przyswajalnego cynku, żelaza hemowego, selenu oraz witamin z grupy B, które są niezbędne do prawidłowego namnażania i funkcjonowania komórek odpornościowych.
* neutralizowanie wolnych rodników. Na carnivorze zajmują się tym:
a) Karnozyna i anseryna, jako bezpośrednie wymiatacze reaktywnych form tlenu (ROS) oraz chronią białka przed glikacją
b) Koenzym Q10 (Ubichinon), który jest kluczowym elementem łańcucha oddechowego w mitochondriach, gdzie zapobiega powstawaniu wolnych rodników.
c) Cynk i selen, które stanowią niezbędne kofaktory dla produkcji wewnętrznych enzymów antyoksydacyjnych, takich jak peroksydaza glutationowa i dysmutaza ponadtlenkowa (SOD)
d) Witamina A (Retinol), która występuje w gotowej, najlepiej przyswajalnej formie w wątróbce. Retinol bezpośrednio wspiera ochronę struktur komórkowych przed utlenianiem.
Wewnętrzna produkcja antyoksydantów (Endogenna ochrona)
Dieta carnivore eliminuje węglowodany, co drastycznie obniża poziom glukozy i insuliny we krwi. Taki stan metaboliczny wywołuje istotne zmiany w organizmie:
• Wzrost poziomu glutationu: Glutation to najsilniejszy wewnętrzny antyoksydant. Do jego syntezy organizm potrzebuje aminokwasów (cysteiny, glicyny, kwasu glutaminowego), które na diecie mięsnej są dostarczane w nadmiarze.
• Działanie ciał ketonowych: Stan ketozy, często towarzyszący carnivore, stymuluje produkcję beta-hydroksymaślanu. Związek ten działa sygnałowo, aktywując ścieżki obronne (np. Nrf2), co zwiększa produkcję własnych enzymów ochronnych i zmniejsza mitochondrialny stres oksydacyjny.
Na własnej skórze od połowy lutego mogę stwierdzić, że nie doświadczyłem nawet pół kataru a także zero krwawienia z dziąseł co przydarzało mi się wcześniej przy spożywaniu plantów przy szczotkowaniu zębów. Czyli prawidłowa produkcja kolagenu idzie pełną parą. Szkorbut już powinienem mieć gdyż do rozwoju tej choroby dochodzi zazwyczaj po około 70 dniach bez odpowiedniej podaży witaminy C.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Sob Maj 16, 2026 18:06, w całości zmieniany 4 razy
Przyczyny powstawania szkorbutu sa jednak nieco onne. Amundsen zywil sie miesem fok i pingwinow wiec dotarl, Scott zywil sie puszkami i nie dotarl. Dieta marynarzy wtedy skladala sie glownie z rumu i czego popadnie, wiec Lind odkrywajac "przyczyny" szkorbutu zrzucil to na witamine C. Innuici przeciez nie chorowali na szkorbut. To jedno.
Ale ogolnie wiekszosc stronek czy ksiazek o DC porownuje wszystko do ludow pierwotnych, po zrzuceniu z piedestalu niewygodnych Hunzow (bo jedza nabial) nagle wzorem stali sie innuici czy hadza (nie wiedziec czemu). I teraz leci porownywanie sie do nich. Tylko, ze ci ludzie starzeli sie w innych okolicznosciach, innym srodowisku, tam nie ma przymusu pracy, zusow, podatkow i tego calego zgielku. Hadza po prostu leza pod drzewem i nic nie robia. I wtedy to rzeczywiscie moze miec sens. Ale dzis jezeli prowadisz typowy tryb zycia, uprawiasz sport jakikolwiek i chcesz opoznic to cale starzenie to jednak podaz witaminy C z pewnoscia nie zaszkodzi. A na pewno wiedza o tym uprawiajacy konduzjogenne sporty biegacze czy pilkarze. Tu nie chodzi o to zeby dodawac, chodzi o to zeby zatrzymac "ujmowanie".
Kto widzial nowe fotki Johna Travolty ten na pewno wie ocb
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Maj 16, 2026 19:59
Muszę tylko zaznaczyć, że to co piszę powtarzam trochę za AI a trochę za wieloletnimi carnivorowcami, którzy sami są lekarzami, mają sztab ludzi i wielu wyzdrowiałych pacjentów przewinęło się przez ich gabinety. Sam mam za krótki staż ale tak naprawdę nie kieruję się ich stylem odżywiania ani aktywności. Raczej słucham ich doświadczeń praktycznych i tych których zapraszają by przedstawili swoje historie dochodzenia do zdrowia bo tam najwięcej się można nauczyć. I właściwie jedyną zasadą, której przestrzegam to jest zero plant dlatego najbardziej leży mi Anthony Chaffee MD, który wyznaje tą zasadę radykalnie. No ale to jest tylko połowa. Drugą jest bezwzględne uzupełnianie wapnia i tu już nie znam nikogo z takim podejściem lub doświadczeniem. Tak więc dopiero za ok. 9 miesięcy będę mógł poznać różnice w adaptacji do carnivora i czy czasami nie wrócę na keto lub niskie węgle a widząc, że minęło już prawie to graniczne 90 dni to muszę przyznać, że zaczynam się czuć bardzo dobrze a carnivor stał się dla mnie całkiem naturalnym żywieniem uruchamianym gdy zaczynam czuć naturalny głód no i to zero zachcianek jest fenomenalne. I tu różnię się od wielu carnivorowców, którzy rozpoczynali tak się żywić, gdyż ich adaptacja trwała dłużej i co dziwne niektórzy z nich mający staż 10 i więcej lat wracają do kawy, herbaty i sezonowo owoców w małych ilościach. Cieszy mnie też moje swobodne podejście do tematu (już tak się nie spinam jak kiedyś do tych, którzy reprezentują mniej ortodoksyjne poglądy nt. diety). Po prostu przestaje mnie całkowicie interesować czy to ja się mylę czy inni w temacie carnivora . Teraz liczy się dla mnie wyłącznie praktyka. W każdym razie jak to mawiał Tales z Miletu (lub Menander) Χρόνος πάντα δηλοῖ - czas wszystko wyjawia. To jest IMHO jedyna rzetelna ocena diety na której człowiek jest i jest to ocena absolutnie indywidualna i subiektywna. Można się słuchać i radzić w szczegółach innych, ale to tylko są wskazówki letko korygujące.
Muszę tylko zaznaczyć, że to co piszę powtarzam trochę za AI
No niestety da sie zauwazyc, zwlaszcza dla tych co programuja. To mnie w zasadzie zniechecilo do wiekszosci dyskusji na forach, ludzie postanowili zwolnic swoje sieci neuronowe z obowiazkow i wysluguja sie teraz algorytmami, ktore daja zludna iluzje szybkiej wiedzy. Niestety kazda tzw sztuczna inteligencja to tylko algorytmy, ktorym mozna wbudowac bramki, switche itp rozne przelaczniki korygujace kurs myslowy. Dla wielu, zanim sie spostrzega bedzei za pozno. Smutne to ale co zrobic.
Ja pisze wylacznie z doswiadczenia, oczywiscie tez czytam i czasami ogladam
RAW0+ napisał/a:
a widząc, że minęło już prawie to graniczne 90 dni to muszę przyznać, że zaczynam się czuć bardzo dobrze a carnivor stał się dla mnie całkiem naturalnym żywieniem uruchamianym gdy zaczynam czuć naturalny głód no i to zero zachcianek jest fenomenalne.
To naturalna konsekwencja lchf. Potem zaczynaja sie glodowki przerywane okresami jedzenia. Nie wiem czy pamietasz stare, legendarne forum Joachima Werdina o glodowkach i jego darmowa ksiazke o glodowkach. Oczywiscie ateisci odpadali pierwsi co bylo dosc zabawne dla tych osob chorych na te nerwice natrectw. Zawsze jest kolejny level
c
RAW0+ napisał/a:
I tu różnię się od wielu carnivorowców, którzy rozpoczynali tak się żywić, gdyż ich adaptacja trwała dłużej i co dziwne niektórzy z nich mający staż 10 i więcej lat wracają do kawy, herbaty i sezonowo owoców w małych ilościach. Cieszy mnie też moje swobodne podejście do tematu (już tak się nie spinam jak kiedyś do tych, którzy reprezentują mniej ortodoksyjne poglądy nt. diety). Po prostu przestaje mnie całkowicie interesować czy to ja się mylę czy inni w temacie carnivora
Ja tam np nie mam zamiaru rezygnowac z kawy, nie robia na mnie wrazenia te radykalne ekskursje, ze dzikie zwierzeta tak nie robia, nie uzywaja tez komputera i nie pisza na forach dla sclislosci. Kazdy ma swoja sciezke i nie ma co nikomu wpierac swojego sposobu.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Sob Maj 16, 2026 23:28, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Maj 17, 2026 14:38
Kobieta, u której w wieku 58 lat zdiagnozowano cukrzycę typu 3 czyli chorobę Alzheimera wycofała wszystkie objawy dopiero na czystym carnivorze (zero roślin).
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Maj 17, 2026 15:55
Inuici posiadają unikalne cechy genetyczne w układzie AB0, w tym relatywnie wysoki odsetek grupy krwi B, co by wskazywało, że nie należą oni do pierwotnej grupy zbieracko łowieckiej, która posiadała niezmiennie grupę krwi 0 z powodu spożywania niemal wyłącznie produktów zwierzęcych bez nabiału dla których potrzebna jest rzadsza krew. Inuici są zatem raczej "wytworem" przystosowania się do warunków klimatycznych. Zresztą któż jak nie koczownik z grupą krwi B, którego hasłem życiowym jest nowe życie w nowym miejscu pofatygował się w tak zimne rejony.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Maj 17, 2026 15:58, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Maj 31, 2026 12:30
Które ssaki karmią potomstwo najdłużej?
W społeczeństwach określanych jako „społeczeństwa płodności naturalnej”, tzn. takich, w których ludzie nie chcą lub nie potrafią ograniczać własnej rozrodczości, kobiety karmią swoje dzieci piersią przez około 27 miesięcy. Jest to stosunkowo krótki okres w porównaniu do czasu karmienia piersią młodych innych naczelnych, tj. szympansy, orangutany i goryle. Młode tych małp spożywają mleko matko do czasu zanim osiągną 4, a nawet 6 lat. Porównując wiek, jaki maksymalnie osiągają te ssaki, czyli około 50-60 lat, można więc stwierdzić, że są one karmione piersią przez znacznie większą część swego życia, w porównaniu do człowieka.
Najprostszym wyjaśnieniem, skąd wynikają te różnice, jest inny dostęp do pożywienia oraz udział osób „trzecich” w procesie wychowywania potomka. Człowiek potrafi przyrządzać dużą ilość różnorodnych posiłków. Ponadto, w opiece nad dzieckiem pomagają matce także inni ludzie (ojciec dziecka, dziadkowie, etc.), co również ma wpływ na to, że dziecko szybciej zaczyna być karmione innym pokarmem, niż mlekiem matki. Taka sytuacja nie ma miejsca w przypadku innych naczelnych.
Badacze z Uniwersytetu Lund w Szwecji, zajmujący się tym tematem, doszli ponadto do kolejnych wniosków. Ich zdaniem zwierzęta mięsożerne (tzn. takie, które przynajmniej 20 procent potrzebnej energii pozyskują z mięsa) stosunkowo wcześnie przestają karmić swoje potomstwo. Badania przeprowadzono wśród 67 gatunków ssaków (nie tylko człekokształtnych).
– Badanie przedstawia model matematyczny, który pokazuje, które czynniki są ważne przy określeniu czasu odstawienia od piersi u wielu ssaków. Możemy stwierdzić, że mięsożerność jest czynnikiem, który z pewnością sprawia wczesne odsunięcie potomstwa od karmienia piersią. – mówią naukowcy.
Kolejną kwestią, którą zajęli się badacze był stosunek jakości pokarmu matki do momentu odstawienia potomka od piersi. Potwierdzono, że czym wyższa jakoś pokarmu, tym dziecko przestaje być szybciej karmione, przy czym bardziej wartościowe w składniki odżywcze mleko produkują samice mięsożerne, a więc również kobiety. Naukowcy podkreślają też, że wielce prawdopodobne jest, że młode gatunków ssaków mięsożernych (spożywając mleko matki, która je mięso), jest w stanie szybciej zacząć trawić inne pokarmy, w tym pokarm stały.
RAWO naprawde niesamowite że to wszystko sam odkryłeś i zbadałeś
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Cze 13, 2026 16:15
Shawn Baker ok. 10 lat na carnivorze. I ciągle ma okresowo skurcze mięśni. Sprawdza się moja teoryjka spiskowa. Moja diagnoza jak zwykle: niedobory wapnia w diecie. On proponuje w momencie skurczu przełykać ślinę - podobno pomaga. Na jak długo? llink
PS. Ma lekką nadwagę, którą chce zrzucić. Przyznał, że je nabiał (chyba żółty ser) a i tak nie uzupełnia w odpowiedniej ilości wapnia.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Sob Cze 13, 2026 16:18, w całości zmieniany 2 razy
O! W końcu coś ciekawego w tym temacie.
Dochtór Shawn ma rację, że te skurcze nie są wywołane zaburzeniami gospodarki elektrolitowej. Tak więc nie jest to kwestia niedoborów wapnia.
Natomiast nie jest twórcą tej metody.
Pobudzanie receptorów TRP w górnym odcinku przewodu pokarmowego, to metoda stara jak świat. Naukowo też została przebadana kilka dekad temu.
Np czkawka, która jest mimowolnymi skurczami przepony znika po oddziaływaniu na receptory TRP. Czasem wystarczy czynnik mechaniczny, tzn napicie się wody. Czasem czynnik termiczny, czyli napicie się pieruńsko zimnej wody. Czasem chemiczny, tzn wypicie/zjedzenie czegoś o niskim pH, czyli kolokwialnie mówiąc kwaśnego, lub zawierającego związki będące agonistami receptorów TRP.
Tychże receptorów jest kilkadziesiąt rodzajów.
Dlatego nie tylko przez gardło można likwidować skurcze. Wystarczy lód przyłożyć w miejsce skurczu, albo nakleić plaster z kapsaicyną.
To ta sama zasada, co w przypadku bramkowania bólu, bo to też bramkowanie nerwowe.
Dziwię się, że Baker jako lekarz ma jakby nie patrzeć spore braki w bądź co bądź dość podstawowej wiedzy na ten temat.
Bramkowanie bólu to dość rozległy temat, dlatego lepiej jak sobie każdy wyszuka artykuł, który to szczegółowo opisuje.
Dla zobrazowania tego po krótce: to jest ten odruch, że jak się ktoś mocno pieprznie o coś, to instynktownie pociera obite miejsce, albo jak się bardzo mocno pieprznie, to ściska obite miejsce z całej siły.
Podobny odruch występuje przy skurczu mięśni.
Tutaj w miarę przystępnie o tym co mówi Shawn Baker: https://www.zywieniemistr...ek-przyszlosci/
To nowy artykuł, ale można też sięgnąć do dużo starszych artykułów na ten temat.
Tak, że Baker prochu nie wymyślił.
PS nie u każdego zadziała i o tym też mówi Shawn w filmie.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Cze 13, 2026 19:25, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Cze 14, 2026 12:32
Odstawienie nabiału na diecie carnivore pozwala wyeliminować potencjalne źródła stanów zapalnych i alergenów, co często prowadzi do głębszej redukcji tkanki tłuszczowej, ustąpienia problemów trawiennych (wzdęcia, bóle brzucha), lepszej tolerancji glukozy oraz wyraźnej poprawy kondycji skóry i redukcji trądziku (nabiał mocno stymuluje wydzielanie insuliny oraz czynnika IGF-1 dlatego u osób z trądzikiem, syndromem PCOS czy insulinoopornością może to nasilać produkcję łoju i zaostrzać zapalne zmiany skórne).
Główne korzyści z eliminacji nabiału obejmują:
• Mniejsze obciążenie układu pokarmowego: Nabiał zawiera laktozę i kazeinę, które u wielu osób wywołują dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Przejście na czyste mięso eliminuje wzdęcia i poprawia perystaltykę jelit.
• Lepsza redukcja masy ciała: Nabiał dostarcza cukru mlecznego (laktozy) i stymuluje wydzielanie insuliny mocniej niż samo mięso. Jego usunięcie obniża kaloryczność i ułatwia wejście w głębszą ketozę.
• Zmniejszenie stanów zapalnych: Białka mleczne mogą nasilać odpowiedź immunologiczną i stany zapalne. Eliminacja produktów takich jak sery czy mleko wspiera walkę z autoimmunologią i obniża poziom cholesterolu.
• Poprawa stanu skóry: Hormony i składniki prozapalne obecne w mleku często odpowiadają za wypryski. Ich usunięcie sprzyja uzyskaniu czystszej cery.
• Zwiększenie wrażliwości na insulinę: Mniejszy wyrzut insuliny po posiłkach pozwala ustabilizować poziom energii w ciągu dnia.
• Nietolerancja histaminy: Długo dojrzewające sery (np. parmezan) oraz niektóre produkty fermentowane zawierają dużo histaminy. U osób z jej nietolerancją wywołuje to objawy przypominające alergię i stany zapalne.
• Kazeina nie wykazuje działania prozapalnego u zdrowych osób. Może jednak wywoływać taką reakcję u osób ze zdiagnozowaną alergią na białka mleka krowiego, nadwrażliwością lub chorobami autoimmunologicznymi (np. reumatoidalnym zapaleniem stawów). W takich przypadkach może nasilać ból czy stany zapalne. Poza tym mleko i nabiał ogólnie wywołują znacznie większy wyrzut insuliny niż wynikałoby to z zawartości cukru (laktozy). Za ten silny efekt odpowiadają głównie same białka mleka (serwatka i kazeina), a laktoza nie jest jedynym ani nawet głównym winowajcą. Działanie białek i aminokwasów: Białka zwierzęce – a w szczególności specyficzny profil aminokwasowy białek mlecznych (bogaty w leucynę, izoleucynę i walinę) – bezpośrednio stymulują trzustkę do produkcji insuliny, niezależnie od poziomu glukozy we krwi. Aminokwasy z nabiału stymulują wydzielanie hormonów jelitowych (inkretyn), które dodatkowo podnoszą poziom insuliny.
• Laktoza to dwucukier, który po strawieniu podnosi poziom glukozy (choć jej indeks glikemiczny jest dość niski), co dokłada dodatkowy bodziec do wydzielania insuliny.
Produkty bez laktozy a insulina.
Wybór produktów mlecznych pozbawionych laktozy nie eliminuje problemu wysokiego poziomu insuliny. Mleko bez laktozy nadal zawiera te same silnie insulinogenne białka (serwatkę i kazeinę), a rozkład laktozy na cukry proste w procesie produkcji sprawia, że glukoza i insulina mogą wzrastać wręcz szybciej.
PS. Dorosłych krów nie dokarmia się ich własnym mlekiem. Mleko to pokarm przeznaczony wyłącznie dla nowo narodzonych cieląt. Dorosłe bydło ma układ pokarmowy przystosowany do trawienia pasz roślinnych i nie toleruje oraz nie trawi laktozy. Głównym powodem, dla którego nie praktykuje się takiego żywienia to brak enzymów: dorosłe przeżuwacze nie produkują laktazy (enzymu trawiącego cukier mleczny), co powoduje u nich silne biegunki i zaburzenia żołądkowo-jelitowe.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Cze 14, 2026 13:07, w całości zmieniany 8 razy
Shawn Baker ok. 10 lat na carnivorze. I ciągle ma okresowo skurcze mięśni. Sprawdza się moja teoryjka spiskowa. Moja diagnoza jak zwykle: niedobory wapnia w diecie. On proponuje w momencie skurczu przełykać ślinę - podobno pomaga. Na jak długo? llink
PS. Ma lekką nadwagę, którą chce zrzucić. Przyznał, że je nabiał (chyba żółty ser) a i tak nie uzupełnia w odpowiedniej ilości wapnia.
Nadwage na tej superdiecie? Cos tam chyba jednak nie jest super.
Ciekawe jak sie to skonczy u Safuty, ktory jest chyba w trybie turbo-carnivore.
Jak zwykle okazuje sie, ze teoria swoje a praktyka swoje.
Oczywiscie nalezy wziac poprawke, ze obecnie amerykanskie jedzenie jest tak zasmiecone, ze ciezko tam o normalna rzecz bez dodatkow s skladzie
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Cze 16, 2026 17:26
Niski poziom insuliny przyspiesza wytwarzanie energii w mitochondriach komórkowych poprzez umożliwienie ich rozsprzęganie wywołujące produkcję ciepła.
W skrócie:
Rozsprzęganie mitochondriów. Mitochondria mą zamieniać dostarczaną energię na ATP lub na ciepło. Jeśli na ciepło to nazywa się to rozprzęganiem mitochondriów i można to porównać do dolewania paliwa do silnika na jałowym biegu. Obojętnie ile byśmy go nie lali wydzieli się tylko ciepło silnika ale samochód nie ruszy. Mamy dwa rodzaje tłuszczu. Znany nam biały tłuszcz, ten rodzaj tłuszczu, który można uszczypnąć lub potrząsnąć, służy do magazynowania, a jego mitochondria są bardzo ściśle ze sobą powiązane. Są oszczędne, wydajne i zaprojektowane do magazynowania energii. Ale mamy inny rodzaj tłuszczu. Brunatny tłuszcz to zupełnie inny rodzaj. Jest gęsto upakowany mitochondriami, co nadaje mu bardziej brązowy kolor. Ale te mitochondria są pełne białka rozprzęgającego.
Zatem jego zadaniem jest spalanie paliwa w celu uzyskania ciepła. Silnik pracuje w trybie postojowym, ale to cecha, a nie wada. W rzeczywistości w ten sposób noworodek utrzymuje ciepło. Zauważysz, że noworodek nie drży, żeby wytworzyć ciepło. Nie ma wystarczająco dużo mięśni, żeby to zrobić. Zamiast tego ma tkankę tłuszczową, która ma za zadanie utrzymać ciepło. Zatem odłączenie nie jest usterką. To wbudowana funkcja, sposób, w jaki organizm pozbywa się paliwa w postaci ciepła zamiast je magazynować. Dorośli również mają tę brunatną tkankę tłuszczową. Żeby było jasne, mimo, że niemowlęta ją mają, zaczynamy ją tracić, ale nadal ją mamy, tak jak w dzieciństwie. Wykazano, że jest ona bardziej aktywna w reakcji na zimno. Dorośli z większą ilością brunatnej tkanki tłuszczowej są bardziej odporni na przyrost masy ciała i jego konsekwencje. Chcemy zmierzyć, ile tlenu zużywają mitochondria, co jest swego rodzaju substytutem szybkości kręcenia się silnika.
Ale mierzymy również, ile ATP produkują mitochondria, co w pewnym sensie odpowiada za siłę silnika napędzającego samochód lub za wykonywaną pracę. W ściśle połączonych komórkach te dwie liczby idą ze sobą w parze. Duże zużycie tlenu skutkuje produkcją całkiem sporej ilości ATP.
W rozłączonych mitochondriach te dwie wartości się różnią. Zużycie tlenu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, a może nawet wzrastać, podczas gdy produkcja ATP spada. Może w ogóle nie rosnąć, a wręcz spadać.
Przez długi czas standardowym wyjaśnieniem utraty wagi przez nieleczoną cukrzycę było po prostu stężenie cukru we krwi lub glukoza tracona z moczem. Argumentowano, że niekontrolowana cukrzyca powoduje wydalanie glukozy, a tym samym kalorii, do moczu, a ta utrata paliwa odpowiada za utratę wagi. Z pewnością jest w tym ziarno prawdy.
To będzie kilkaset kalorii marnowanych w moczu, ale to nie daje pełnego obrazu, ponieważ kalorie tracone w moczu nie mogą w pełni odpowiadać mierzonemu wzrostowi wydatku energetycznego. Samo wydalanie energii z moczem nie wyjaśnia wyższego wydatku energetycznego wynikającego z szybszej przemiany materii. Zatem coś innego sprawia, że pacjenci po prostu więcej spalają.
Wszystko ma związek z mitochondriami, w tym z mitochondriami w tkance tłuszczowej. Trzeba sprawdzić, czy insulina rzeczywiście dociera do tkanki tłuszczowej i zmienia zachowanie mitochondriów. Wysoki poziom insuliny zmniejsza zarówno tempo pracy, jak i oddychania tych mitochondriów.
Nazywamy to oddychaniem mitochondrialnym. Insulina wybija silnik z pozycji „park”, który pracował na bardzo wysokich obrotach, ale nie jechał donikąd, ale zdecydowanie przerzuca go na bieg jałowy, aczkolwiek na dość niskim biegu jałowym. Insulina zacieśniła sprzężenie między mitochondriami, przez co mniej paliwa jest spalane w postaci ciepła, a więcej jest magazynowane i wykorzystywane przez komórki. Tkanka tłuszczowa ma bardzo niską przemianę materii.
Oznacza to, że spala się bardzo mało paliwa, a więcej się magazynuje.
Pod wpływem insuliny tłuszcz brunatny staje się znacznie ściślej powiązany, a tłuszcz podskórny – bardziej powiązany, natomiast tłuszcz trzewny jest w dużej mierze nadal bardzo powiązany i nie zmienia się tak bardzo. Pprzewlekle wysoki poziom insuliny obniżał całkowity wydatek energetyczny. Zatem tkanka tłuszczowa jest ściślej powiązana, tempo metabolizmu spada, a wraz z nim tempo metabolizmu całego organizmu. Insulina jest głównym sygnałem magazynowania energii w organizmie. Nic więc dziwnego, że oprócz instruowania komórek tłuszczowych, aby pobierały i magazynowały energię, insulina sprawia również, że ich mitochondria są bardziej oszczędne, ściślej powiązane, marnując mniej energii w postaci ciepła i gromadząc więcej na magazynowanie.
Zauważasz to. Pacjent to widzi. Widzisz to się nie tylko w cukrzycy typu 1, gdzie osoba zaczyna jeść mniej, a jednocześnie tyje w zadziwiającym tempie, ale także u osób z cukrzycą typu 2.
Po rozpoczęciu terapii insuliną u osoby z cukrzycą typu 2, dowody są jednoznaczne. Podasz tej osobie z nadwagą i cukrzycą typu 2 więcej insuliny, a jej metabolizm zacznie zwalniać jeszcze bardziej, co znacznie ułatwi przybieranie na wadze. Jeśli insulina zmusza silnik do bardziej oszczędnego lub oszczędnego gospodarowania energią, to kolejnym oczywistym pytaniem jest, czy coś go popycha w drugą stronę, z powrotem do pozycji parkowania lub neutralnego biegu, gdzie silnik pracuje na wysokich obrotach, ale nigdzie nie jedzie. A najciekawszym kandydatem jest cząsteczka, która rośnie dokładnie wtedy, gdy spada poziom insuliny. Gdy poziom insuliny jest niski, czy to z powodu postu, ograniczenia węglowodanów, czy oczywiście w przypadku nieleczonej cukrzycy typu 1, wątroba zaczyna spalać tak dużo tłuszczu, jak to robi, gdy poziom insuliny jest niski, i zamienia ten tłuszcz w ketony. Podobnie jak inne paliwa, keton jest zarówno źródłem energii, jak i sygnałem. Właściwie, jest sygnałem bardziej niż inne składniki odżywcze.
To jedno z badań, z których jestem najbardziej dumny, jakie kiedykolwiek przeprowadziłem w moim laboratorium w całej mojej karierze naukowej. Ketony zmusiły mitochondria do oddychania, czyli do znacznie intensywniejszej lub szybszej pracy, spalając około 90% więcej energii w hodowanych komórkach tłuszczowych.
A w ludzkiej tkance tłuszczowej był on najwyższy ze wszystkich. W tkance tłuszczowej ludzi odkryliśmy, że gdy poziom ketonów był podwyższony, oddychanie wzrosło o 128% w porównaniu z tkanką tłuszczową osób, które nie były w ketozie. Pamiętajmy, że kiedy mówimy o rozprzęganiu, to po części chodzi o to, jak szybko mitochondria spalają paliwo, ale po części o to, jak dużo go zużywają do produkcji ATP. Całe to dodatkowe spalanie paliwa nie powodowało odpowiedniego wzrostu produkcji ATP. Paliwo było spalane, zużywane, a tlen wykorzystywany, a mimo to użyteczna energia przekształcana w ATP nie była uwalniana w odpowiedniej proporcji.Ta przerwa, czyli intensywne spalanie bez dodatkowego, użytecznego ATP, jest niewątpliwą oznaką rozprzęgania mitochondriów. Ketony przejęły kontrolę nad silnikiem i zwiększyły obroty, gdy był w spoczynku. Komórki potwierdziły to również na poziomie genetycznym, uruchamiając mechanizm rozprzęgania w odpowiedzi na ekspozycję na beta-hydroksymaślan.
Tłuszcz biały, tkanka magazynująca w organizmie, nie jest trwale zablokowany w swojej oszczędnej, ściśle powiązanej tożsamości. Pod wpływem odpowiednich sygnałów, tłuszcz biały, a konkretnie tłuszcz podskórny, ten tłuszcz, który można ściskać i potrząsać, może zacząć nabierać cech tłuszczu brunatnego, budując więcej mitochondriów i, co ważne, przełączając je w stan rozłączenia.
To jest więc transformacja, którą my, badacze mitochondriów, nazywamy brunatnieniem lub beżowaniem białej tkanki tłuszczowej. Nasze odkrycia dotyczące ketonów sugerują, że ketony należą do sygnałów zdolnych do popychania zwykłego tłuszczu zapasowego w tym kierunku, skłaniając tkankę zbudowaną z myślą o gromadzeniu energii do zachowania się, przynajmniej częściowo, jak tkanka zbudowana z myślą o jej wydzielaniu w postaci ciepła.
Nieleczona cukrzyca typu 1 to najbardziej ekstremalna postać niskiego poziomu insuliny i wysokiego poziomu ketonów, jaką może osiągnąć organizm. Jeśli ketony odłączają ludzki tłuszcz, a nasze biopsje z pewnością wyraźnie to pokazują, to przynajmniej część tajemniczego 15-20% wzrostu tempa metabolizmu, który zmierzyli pierwsi badacze, a który potwierdziły późniejsze badania, może być niczym więcej niż tylko wynikiem tych pacjentów, ich własnej tkanki tłuszczowej, zalanej ketonami i pozbawionej kontroli insuliny, uruchamiającej silnik na biegu jałowym lub postojowym, po prostu dolewającej paliwa, spalającej je nie do pracy, ale po prostu jako ciepło.
Z jednej strony, patrząc na otyłość, istnieje pogląd, że w swojej istocie otyłość to nic więcej niż kwestia kalorii, energii przyjmowanej i wydatkowanej, nic więcej. Z drugiej strony istnieje pogląd, że hormony, a przede wszystkim insulina, decydują o tym, czy organizm magazynuje paliwo, czy je uwalnia. Teorie te są zazwyczaj traktowane jako rywalizujące, zamknięte w pewnego rodzaju opozycji.
To po prostu dwie połówki jednego mechanizmu. Kalorie mają absolutnie znaczenie. Ciało nie może magazynować energii, której nigdy nie pobrało, i nie może marnować energii, której w ogóle nie miało. Ale środowisko hormonalne, czyli środowisko, decyduje o tym, jak efektywnie przetwarzana jest dana liczba kalorii, a osią, na której opiera się ta wydajność, są mitochondria komórek tłuszczowych. Gdy poziom insuliny jest wysoki, mitochondria te są ściśle ze sobą połączone, a kalorie są magazynowane z zadziwiającą wydajnością. Bardzo niewiele z tej energii marnuje się w postaci ciepła.
Jest magazynowana.
Gdy poziom insuliny jest niski, a poziom ketonów podwyższony, te same mitochondria stają się nieszczelne i marnotrawne, a część tych kalorii jest rozpraszana w postaci ciepła zamiast magazynowana. Innymi słowy, przy braku podwyższonego poziomu insuliny organizm ma trudności z magazynowaniem kalorii w postaci tłuszczu, ponieważ mechanizm, który w przeciwnym razie magazynowałby je z maksymalną oszczędnością, został przestawiony na marnotrawstwo.
W pewnym sensie kalorie nie liczą się w pełni, ponieważ część z nich uwalnia się w postaci ciepła. W końcu kaloria to dosłownie miara ciepła. I to jest główna zaleta diety ketogenicznej - uwalnianie energii z tłuszczu w postaci ciepła.
To oczywiście nie jest żadna magia, ale nie oznacza to też, że można ignorować jedzenie lub całkowicie ignorować kalorie. Można to jednak zmierzyć.
Starannie kontrolowane badania na ludziach wykazały, że ludzie spalają więcej energii na diecie o bardzo niskiej zawartości węglowodanów niż na diecie wysokowęglowodanowej o tej samej zawartości kalorii.
W rzeczywistości jest to całkiem znaczące, rzędu dwustu do trzystu kalorii dziennie, jak wynika z pewnego badania. To potencjalnie godzina lub więcej regularnych ćwiczeń, które teraz po prostu marnujesz. Nie musiałeś na to zapracować całym tym wysiłkiem.
Zatem część równania dotycząca spalanych kalorii, która zazwyczaj jest uwzględniana w aktywnościach, takich jak aktywność fizyczna czy ćwiczenia, dzieje się teraz po prostu dlatego, że silnik pracuje na wyższych obrotach. Podobne zjawisko obserwujemy w postach. Na początku postu, gdy poziom insuliny spada, a poziom ketonów rośnie, spoczynkowy wydatek energetyczny ma tendencję do wzrostu, a nie spadku, co jest zgodne z oczekiwaniami większości ludzi.
Więc to jest odwrotne, niż można by się intuicyjnie spodziewać. W tym przypadku część tego wzrostu jest w rzeczywistości napędzana przez układ nerwowy i adrenalinę lub epinefrynę. Nie chcę więc zrzucać całej winy na rozprzęganie mitochondriów, ale moment jest wymowny.
Wydatek energetyczny rośnie wraz ze spadkiem poziomu insuliny i wzrostem poziomu ketonów. Idealnie wpisuje się to w schemat działania naszej tkanki tłuszczowej, dokładnie tak, jak przewidywaliśmy. Co to wszystko oznacza dla osoby, która stara się kontrolować swoją wagę i zdrowie? Praktycznym aspektem tego wszystkiego jest to, że rodzaj spożywanych kalorii kształtuje środowisko hormonalne, w którym te kalorie się pojawiają.
A to środowisko z kolei decyduje o tym, jak oszczędnie organizm je magazynuje. Sposób odżywiania, który utrzymuje przewlekle wysoki poziom insuliny, zachęca organizm do magazynowania paliwa z niezwykłą wydajnością. Niewiele z niego tracimy.
Natomiast schemat, który utrzymuje niski poziom insuliny i pozwala na wzrost ketonów, czy to poprzez ograniczenie węglowodanów, post, czy w niektórych przypadkach po prostu poprzez wykorzystanie ketonów egzogennych, przesuwa mitochondria komórek tłuszczowych w kierunku marnotrawnego końca skali, tak że część tego, co jesz, jest oddawana w postaci ciepła, a nie magazynowana lub czekająca na spalenie podczas ćwiczeń. Nie twierdzę, że kalorie nie mają znaczenia. Chcę być ostrożny, ale to powód, aby zwrócić szczególną uwagę na hormony, czyli środowisko, w którym te kalorie występują.
Biorąc to wszystko pod uwagę – wiekową obserwację, że pacjenci z niedoborem insuliny mają nadmiernie wysoki poziom metabolizmu, odkrycie, że insulina zacieśnia sprzężenie w tkance tłuszczowej i obniża wydatek energetyczny, oraz odkrycie, że ketony rozluźniają to sprzężenie i zwiększają je – koncepcja staje się jaśniejsza. Kalorie dostarczają paliwa, podczas gdy insulina i ketony decydują o tym, jak to paliwo jest wykorzystywane. A mitochondria komórki tłuszczowej, decydujące w każdej chwili, czy magazynować paliwo, czy spalać je w postaci ciepła, to miejsce, w którym te dwa sprzeczne poglądy na temat otyłości mogą się naprawdę spotkać.
Dlatego, podsumowując, jestem wielkim zwolennikiem poglądu, że najważniejsza dla utraty wagi jest kontrola węglowodanów. Kontrolując węglowodany, kontrolujesz insulinę. Utrzymując niski poziom insuliny, pozwalasz mitochondriom w tkance tłuszczowej na swobodne korzystanie z energii, co znacznie ułatwia utratę wagi.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Cze 16, 2026 17:36
W nawiązaniu do postu wyżej o rozprzężonych mitochondriach wytwarzających ciepło z tłuszczu:
Ciepło produkowane przez mitochondria ma ogromny i bezpośredni wpływ na pracę mózgu. Mitochondria, oprócz wytwarzania energii chemicznej (ATP), działają jak mikro-grzejniki komórkowe. Mogą one osiągać lokalną temperaturę wewnętrzną bliską 50°C, co udowodniły nowoczesne badania z użyciem termometrów diamentowych.
Ta produkcja ciepła (termogeneza) w tkance mózgowej nie jest jedynie efektem ubocznym metabolizmu, lecz kluczowym elementem sterującym fizjologią układu nerwowego.
🧠 Jak ciepło z mitochondriów wpływa na mózg?
• Przyspieszenie reakcji biochemicznych: Wyższa temperatura lokalna drastycznie przyspiesza działanie enzymów łańcucha oddechowego. Pozwala to na błyskawiczne generowanie energii potrzebnej do myślenia, zapamiętywania i koncentracji.
• Przewodnictwo impulsów nerwowych: Ciepło zmniejsza lepkość lipidów w błonach komórkowych neuronów. Dzięki temu kanały jonowe otwierają się szybciej, a sygnały elektryczne (potencjały czynnościowe) przemieszczają się sprawniej.
• Ochrona przed stresem oksydacyjnym: Kontrolowane "błyski" termiczne i celowe rozpraszanie energii jako ciepło (poprzez białka uncoupling, np. UCP) chronią mózg przed nadprodukcją wolnych rodników (ROS), które uszkadzają neurony.
• Utrzymanie homeostazy termicznej: Mózg zużywa około 20% energii całego ciała i generuje bardzo dużo ciepła. Mitochondria stale regulują ten mikroklimat, chroniąc tkanki przed lokalnym wychłodzeniem, które drastycznie spowolniłoby procesy poznawcze.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Cze 23, 2026 15:28
Jeszcze raz o insulinie i glukagonie i ich współzależności na carnivorze:
Na diecie carnivore (całkowicie bezwęglowodanowej, opartej wyłącznie na produktach zwierzęcych) insulina przestaje być hamulcem, a staje się precyzyjnym regulatorem i modulatorem powstawania glukozy endogennej.
W tym modelu żywienia powstawanie glukozy w wątrobie (glukoneogeneza) zachodzi nieustannie, ponieważ organizm nie otrzymuje cukru z zewnątrz. Rola insuliny diametralnie się zmienia i opiera się na specyficznej relacji z drugim hormonem – glukagonem.
________________________________________
1. Zmiana paradygmatu: Stosunek insuliny do glukagonu (I:G Ratio)
Na standardowej diecie węglowodanowej to wysoki poziom samej insuliny całkowicie blokuje glukoneogenezę. Na diecie carnivore najważniejszy staje się wzajemny stosunek insuliny do glukagonu:
• Spożycie dużych ilości białka stymuluje trzustkę do jednoczesnego uwalniania zarówno insuliny, jak i glukagonu.
• Glukagon daje wątrobie sygnał: "Potrzebujemy cukru dla mózgu i erytrocytów, uruchom glukoneogenezę".
• Insulina wydziela się w tym samym momencie, aby kontrolować ten proces. Działa jak "moderator", który pilnuje, aby glukagon nie wywołał zbyt gwałtownej i nadmiernej produkcji glukozy, co mogłoby doprowadzić do niebezpiecznej hiperglikemii.
2. Dostarczanie substratów do glukoneogenezy
Insulina na diecie carnivore steruje tym, z czego wątroba wyprodukuje glukozę endogenną:
• Z białka (aminokwasów): Po posiłku mięsnym, lekki wzrost insuliny umożliwia transport aminokwasów do komórek (np. mięśniowych), ale jej poziom nie jest na tyle wysoki, by zablokować ich konwersję w glukozę w wątrobie (głównie aminokwasów glukogennych, jak alanina czy glutamina).
• Z tłuszczu (glicerolu): Przy bardzo niskim poziomie insuliny pomiędzy posiłkami (w stanie ketozy) dochodzi do lipolizy (rozpadu tkanki tłuszczowej). Uwolniony z trójglicerydów glicerol trafia do wątroby, gdzie dzięki niskiemu poziomowi insuliny może zostać bez przeszkód przekształcony w glukozę.
3. Zjawisko "adaptacyjnej oszczędności glukozy" (Fizjologiczna insulinooporność)
Po dłuższym czasie na diecie carnivore, poziom insuliny na czczo staje się bardzo niski. Organizm wchodzi w stan tzw. fizjologicznej insulinooporności:
• Tkanki obwodowe (np. mięśnie szkieletowe) celowo zmniejszają swoją wrażliwość na insulinę w kontekście wychwytu glukozy.
• Robią to pod wpływem niskiej insuliny i wysokiego poziomu kwasów tłuszczowych, aby "oszczędzać" glukozę endogenną wytworzoną przez wątrobę wyłącznie dla narządów, które bezwzględnie jej potrzebują (np. mózg, czerwone krwinki).
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Cze 27, 2026 15:52
Dla tych, którzy nie mogą obyć się bez nabiału na carnivorze praktyczna porada:
Nie należy jeść mięsa i nabiału w tym samym czasie. Jeśli jesz nabiał powinno się odczekać godzinę płucząc usta (chodzi tu o sygnały smakowe) by potem jeść mięso. Natomiast gdy zjada się mięso, powinno się odczekać 3-6 godzin zanim sięgnie się po nabiał.
Uważam jednak, że ostatecznie, aby osiągnąć pełną skuteczność diety carnivora nabiał powinien być całkowicie wyeliminowany i zastąpiony skorupkami jajka.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Sob Cze 27, 2026 19:52
Działanie pompy sodowo potasowej na carnivorze:
Na diecie szczególnie carnivora powstaje najwięcej wody metabolicznej bo choć dieta bogata w węglowodany generuje więcej wody metabolicznej z każdej spożytej kilokalorii ale jednocześnie generowany przez węglowodany wysoki poziom insuliny (hiperinsulinemia) blokuje efektywne pozyskiwanie wody metabolicznej, ponieważ hamuje proces lipolizy, czyli rozkładu tkanki tłuszczowej, która jest najefektywniejszym źródłem tej wody. Insulina działa jako hormon sygnału obfitości i magazynowania, co zmusza organizm do korzystania z węglowodanów i uniemożliwia spalanie tłuszczu. Woda metaboliczna powstaje wewnątrz komórek (w mitochondriach) podczas utleniania (spalania) składników odżywczych. Wydajność tego procesu zależy od rodzaju paliwa.
Spoglądając na czystą masę składników odżywczych, tłuszcz jest bezkonkurencyjny pod kątem produkcji wody (H₂O) podczas utleniania:
• 1 g tłuszczu → ok. 1,07 g wody metabolicznej
• 1 g węglowodanów → ok. 0,60 g wody metabolicznej
• 1 g białka → ok. 0,41 g wody metabolicznej
Ryzyko wypłukiwania elektrolitów a więc ich niedoboru jest zależna od wody, z którą tworzą jednorodny roztwór ponieważ cząsteczki minerałów (takie jak sód, potas czy magnez) trwale i całkowicie łączą się z cząsteczkami wody. W przypadku wody endogennej ryzyko wypłukiwania elektrolitów nie istnieje i stanowi naturalne uzupełnienie puli. W przypadku popijania elektrolitów wodą to ryzyko jest wysokie.
Dlatego lepiej też znosi się post suchy niż wodny gdyż na tym pierwszym ryzyko wypłukiwanie elektrolitów jest praktycznie zerowe (pozyskiwanie całej wody metabolicznej z tłuszczu)
Dla tych, którzy nie mogą obyć się bez nabiału na carnivorze praktyczna porada:
Nie należy jeść mięsa i nabiału w tym samym czasie. Jeśli jesz nabiał powinno się odczekać godzinę płucząc usta (chodzi tu o sygnały smakowe) by potem jeść mięso. Natomiast gdy zjada się mięso, powinno się odczekać 3-6 godzin zanim sięgnie się po nabiał.
Uważam jednak, że ostatecznie, aby osiągnąć pełną skuteczność diety carnivora nabiał powinien być całkowicie wyeliminowany i zastąpiony skorupkami jajka.
Każdy, kto miał lub ma jakieś problemy z trzustką powinien zrezygnować z mleka i jego przetworów od razu.
Drugim krokiem może być wsparcie organizmu w zregenerowaniu trzustki.
Przez kilka miesięcy zwykła chamska sylimaryna w dawce 100-200 mg dziennie. Najtańsza jaka jest dostępna. To nie ma znaczenia. Ta tańsza nie różni się niczym od tej najdroższej.
N-acetylocysteina i tu 1 gram dziennie w zupełności wystarczy. Pół kilo można kupić za kilkadziesiąt złotych to na pińcet dni starczy.
To oczywiście żart. Wystarczy taka najtańsza w proszku, czysta, w mniejszej ilości.
Można zamiast sylimaryny ze sklepu robić wywary z ostropestu.
Trzecie to wywary ze zmielonego siemienia lnianego. To też tanie i nie uderzy po kieszeni.
Oficjalnie Grażyny z onetów piszą, że to pseudonaukowe bzdury, ale nie są to bzdury.
Ligany lnu wykazywały w badaniach bardzo pozytywny wpływ na regenerację trzustki.
I jeszcze ten nieszczęsny wapń.
Jeśli się ktoś upiera, to może sobie jeść zmielone skorupki jaj coby się nie odwapnić.
Jednak lepiej przyswajany jest wapń z ości małych ryb z puszki, ktore są zjadane w całości.
Poza tym z sardynek w całości uzyskuje się cały kompleks witamin i minerałów, podczas gdy w skorupce jaj proporcje np wapnia do magnezu to bida z nędzą. W 100 gramach sardynek z puszki masz średnio 750 mg magnezu.
W dodatku lepiej przyswajalnego niż z jakichkolwiek supli, bo tam jest niemal wszystko co potrzeba do przyswojenia magnezu przez organizm. W skorupkach jaj tego nie ma, dlatego żadne stworzenie na tym świecie skorupek nie je.
I tak na dobrą sprawę nikt nie wie jakie mogą być odległe skutki jedzenia codziennie sproszkowanych skorupek jaj.
Czy są w ogóle jakieś dane na ten temat? Nie mówię że od razu potrzeba badań klinicznych. Chodzi o ogólne informacje.
Może gdzieś to jedzą np w Rosji albo na Ukrainie. To dzikie ludy to kto wie.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Sob Cze 27, 2026 20:33, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ z pewną taką nieśmiałością wychodzę z propozycją.
Jako że mnie to zaciekawiło.
Może po prostu spróbujmy przez kilka miesięcy diety carnovore, tylko z uwzględnieniem odstępstwa w postaci jajek.
Nic poza tym. Tylko mięso, podroby i jajka i żadnego odstępstwa.
Jeśli to zbytnio radykalne, to może chociaż jeden miesiąc.
Bez podjadania po kryjomu skorupek jaj.
Dopuszczalny olej kokosowy i masło klarowane.
Ewentualne oliwa z oliwek.
PS i sardynki w oliwie z oliwek.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Cze 28, 2026 14:16, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Cze 28, 2026 15:57
Strix aluco napisał/a:
Może po prostu spróbujmy
Jestem na czystym bezroślinnym carnivorze od 18.02.2026 (131 dni). Nabiał odstawiłem 06.06.2026. Skorupki jem nieprzerwanie od 26.10.2024 do dzisiaj (611 dni). Jak potrafisz to próbuj.
Jajka są jak najbardziej carnivorowe a tym bardziej skorupki jaj. Mylisz to z dietą lwa, która jest skrajną odmianą carnivora. Tam jest tylko mięso, woda i sól (nie interesuje mnie)
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Cze 28, 2026 16:14, w całości zmieniany 6 razy
Jestem na czystym bezroślinnym carnivorze od 18.02.2026 (131 dni). Nabiał odstawiłem 06.06.2026. Skorupki jem nieprzerwanie od 26.10.2026 do dzisiaj (611 dni). Jak potrafisz to próbuj.
Jajka są jak najbardziej carnivorowe a tym bardziej skorupki jaj. Mylisz to z dietą lwa. Tam jest tylko mięso, woda i sól (nie interesuje mnie)
Drapieżniki pozyskują sód tylko i wyłącznie z krwi zjadanych ofiar.
Dlatego ludzie na ścisłej carnivore muszą dosalać mięso.
Tak. Wszelkie drapieżniki korzystają z okazji jeśli mogą zjeść jaja ptaków, gadów itp.
Stąd moja sugestia.
Po prostu mnie zaitrygowały te próby Moritza czy jak mu tam, który przez miesiąc jadł albo tylko sardynki, albo 26 jajek dziennie.
Radykalna carnivore też jest interesująca, ale jakoś mało podkreśla się to, że w takim wypadku udział podrobów w diecie musi być spory.
I nie ma się co pieścić, bo wybrzydać nie można. Jak ktoś nie lubi golonki, to trzeba wciągać kurczaka ze skórą.
W zasadzie ze względu na małą ilości kwasu foliowego w wątrobie wieprzowej, a dużą w podrobach drobiowych, to drobiowa wątrobka raz na tydzień wskazana.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Cze 28, 2026 16:13, w całości zmieniany 1 raz
Mylisz to z dietą lwa, która jest skrajną odmianą carnivora. Tam jest tylko mięso, woda i sól (nie interesuje mnie)
Mimo wszystko często wrzucasz tu Shawna Bakera, który jest wyznawcą typowej diety lwa.
A wiem to po prostu dlatego, że w czasach Twittera a nie X oserwowałem większość ze środowiska LC na tym portalu.
Tam był cały przekrój ludzi o tego typ poglądach, którzy reprezentowali różne warianty LC.
Chociaż w sumie sympatia do Bakera mi pozostała, bo jest herdkorem.
Też testowałem na sobie skrajności i jest to w sumie fajna zabawa.
Uważam że jeśli ktoś ma odwagę próbować, to powinien to robić. W szczególności dla siebie.
Acha. Nie wiem czy oni wszyscy jeszcze są na zmienionym na X Twitterze.
Polecam konta: Petera Attia, Tima Noakesa, Andreasa Eenfeldta, Jasona Funga.
Resztę pewnie podpowie aplikacja według preferencji.
Najlepiej jest iść środkiem a nie w skrajności.
Jak ktoś ma skłonności do skrajności, to i podpowiedzi nie potrzebuje.
Zakazany owoc zawsze kusi.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Cze 28, 2026 18:28, w całości zmieniany 1 raz
Jestem na czystym bezroślinnym carnivorze od 18.02.2026 (131 dni). Nabiał odstawiłem 06.06.2026. Skorupki jem nieprzerwanie od 26.10.2024 do dzisiaj (611 dni). Jak potrafisz to próbuj.
Jajka są jak najbardziej carnivorowe a tym bardziej skorupki jaj. Mylisz to z dietą lwa, która jest skrajną odmianą carnivora. Tam jest tylko mięso, woda i sól (nie interesuje mnie)
Jak mozesz to napisz jakie plusy zauwazyles (co wyfofales itp) i jakie minusy.
Nie pytam co sie stalo, ze pobladziles, bo pewnie i tak nie odpowiessz. Jak stad wychodziles dawno temu to byles zanurzony w genotypowej i byles jej wielkim entuzjasta.
Co do Bakera to wychodzi typowy dla tych srodowisk fanatyzm i dogmatyzm. 10 lat zarcia burgerow i skurcze, slabe to choc jego ksiazka jest swietna i lepsza od ksiazki Saladinio
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Jestem na czystym bezroślinnym carnivorze od 18.02.2026 (131 dni). Nabiał odstawiłem 06.06.2026. Skorupki jem nieprzerwanie od 26.10.2024 do dzisiaj (611 dni). Jak potrafisz to próbuj.
Jajka są jak najbardziej carnivorowe a tym bardziej skorupki jaj. Mylisz to z dietą lwa, która jest skrajną odmianą carnivora. Tam jest tylko mięso, woda i sól (nie interesuje mnie)
Jak mozesz to napisz jakie plusy zauwazyles (co wyfofales itp) i jakie minusy.
Nie pytam co sie stalo, ze pobladziles, bo pewnie i tak nie odpowiessz. Jak stad wychodziles dawno temu to byles zanurzony w genotypowej i byles jej wielkim entuzjasta.
Co do Bakera to wychodzi typowy dla tych srodowisk fanatyzm i dogmatyzm. 10 lat zarcia burgerow i skurcze, slabe to choc jego ksiazka jest swietna i lepsza od ksiazki Saladinio
Nie zgadzam się z Tobą co do Bakera, bo IMHO nie jest w ciemię bity.
Nie wiem w jakim jest wieku, ale jest na tyle młody i silny, że może sobie na takie długoterminowe eksperymenty na sobie pozwolić.
To tylko moje skromne zdanie, związane z tym, że mam podobne skłonności i to rozumiem.
Być może to że poszedł w komercję, to wymóg chwili. Nie znam realiów życia w USA. Może z czegoś trzeba żyć.
Moja sugestia jest taka, żeby nie zapominać, że Baker mowi z pozycji swojej ulubionej dziedziny sportu, a np Noakes też jest lekarzem, ale specjalizuje się w sportach wytrzymałościowych, co jest mi dużo bliższe, ale jestem daleki od faforyzowania któregoś z nich.
I jeden i drugi są w tym samym nurcie i coś ciekawego do tego ogólnie wnoszą.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Nie Cze 28, 2026 18:35, w całości zmieniany 1 raz
Ale dla dobra dyskusji i zaspokojenia swojej ciekawości, od jutra będę jadł przez miesiąc do 150 gramów węglowodanów przez miesiąc.
Po czym zrobię morfologię krwi.
Następnie przez kolejny miesiąc przejdę na dietę mięsożercy z uwzględnieniem ryb i jaj.
Przyznam że jestem cholernie ciekaw jaka będzie różnica.
Wyniki zamieszczę w tym wątku.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Cze 28, 2026 19:31
zyon napisał/a:
Jak mozesz to napisz jakie plusy zauwazyles (co wyfofales itp) i jakie minusy.
Za szybko. Za krótki czas od odstawienia nabiału a to wydaje mi się może być game changer, bo dla mnie najważniejsza jest insulina endogenna z białka a jeszcze bardziej z tłuszczu. 14 letnia carnivorka eksperymentuje z postami tłuszczowymi (sam tłuszcz bez mięsa ale w tym śmietana) - tak więc i carnivore też eksperymentuje i nabiera nowej wiedzy. Pod koniec sierpnia może coś napiszę. Jedno, co mogę na razie stwierdzić, że pilnowanie tłuszczu 2,2g na kg docelowej masy ciała działa dobrze. Zero zachcianek. Okienko żywieniowe 6h bez głodu i podobno wyglądam dobrze wg opinii innych. Waga prawie idealna.
zyon napisał/a:
Co do Bakera to wychodzi typowy dla tych srodowisk fanatyzm i dogmatyzm. 10 lat zarcia burgerow i skurcze, slabe to choc jego ksiazka jest swietna i lepsza od ksiazki Saladinio
Tylko, że on je też nabiał a to zaburza cały obraz działania carnivora.
Tylko, że on je też nabiał a to zaburza cały obraz działania carnivora.
To prawda i nie wiadomo do końca dlaczego mimo tego bzdurnego niskiego indeksu glikemicznego regularne spożywanie nabiału przyczynia się summa summarum do wysokiej glikemii u osób na diecie niskowęglowodanowej.
Tak czy inaczej najlepszym przykładem są sekcje zwłok Masajów, które wykazywały, że już młodzi Masajowie mieli zaawansowaną miażdżycę.
Pomijam już kwestię mitologiczne o zdrowych i długowiecznych Masajach, bo to już było.
Nie zgadzam się z Tobą co do Bakera, bo IMHO nie jest w ciemię bity.
No jezeli ma skurcze i jedyna metoda wg niego jest przelykanie sliny to jednak troche bity. Powinien wiedziec dlaczego ma te skurcze i jak to zmienic.
RAW0+ napisał/a:
Za szybko. Za krótki czas od odstawienia nabiału a to wydaje mi się może być game changer, bo dla mnie najważniejsza jest insulina endogenna z białka a jeszcze bardziej z tłuszczu. 14 letnia carnivorka eksperymentuje z postami tłuszczowymi (sam tłuszcz bez mięsa ale w tym śmietana) - tak więc i carnivore też eksperymentuje
Owszem, kazdy eksperymentuje, ja tez. Jak wg ciebie jest z nabialem w grupach 0 i B?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Nie Cze 28, 2026 20:14, w całości zmieniany 1 raz
Nie zgadzam się z Tobą co do Bakera, bo IMHO nie jest w ciemię bity.
No jezeli ma skurcze i jedyna metoda wg niego jest przelykanie sliny to jednak troche bity. Powinien wiedziec dlaczego ma te skurcze
On nie wie i my nie znamy genezy tych skurczów.
To że jest lekarzem też niewiele zmienia.
Wiesz dobrze, że określenie tego chociaż w przybliżeniu na postawie tak skąpej ilości informacji, to tylko spekulacje.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Cze 28, 2026 20:43
zyon napisał/a:
Jak wg ciebie jest z nabialem w grupach 0 i B?
0 jak najgorzej. Jest taki influencer Bartosz Czekała. Dużo mówi o diecie wg badań randomizowanych. Wg mnie jest koczownikiem albo zbieraczem z B. Ostatnio przedstawił jak się odżywia: nabiał i mięso i trochę węgli. Je dziennie ok. 0,5kg twarogu. Ma okienko żywieniowe chyba 4-6h. Ogólnie niskie węgle. Wg BMI ma sporą nadwagę choć wg zdjęć nie ma otyłości brzusznej. Dobrze się z tym czuje. Nabiał ma dobre i złe strony ale jeśli komuś zależy na wadze to musi być on wyeliminowany. Nie wiadomo też czy nie powoduje on otłuszczenia trzewnego. W każdym razie powinno się monitorować stan zdrowia spożywając nabiał bo może wyjść poważne kuku w późniejszym wieku.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Cze 28, 2026 20:44, w całości zmieniany 1 raz
Nie zgadzam się z Tobą co do Bakera, bo IMHO nie jest w ciemię bity.
No jezeli ma skurcze i jedyna metoda wg niego jest przelykanie sliny to jednak troche bity. Powinien wiedziec dlaczego ma te skurcze
On nie wie i my nie znamy genezy tych skurczów.
To że jest lekarzem też niewiele zmienia.
Wiesz dobrze, że określenie tego chociaż w przybliżeniu na postawie tak skąpej ilości informacji, to tylko spekulacje.
Znam takich, ktory nie spekuluja tylko od razu wywodza na podstawie diety oraz biochemii co i jak. Zbyt wiele ksiazek amerykanskich lekarzy przeczytalem zeby nie byc zdziwionym
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Nie Cze 28, 2026 20:45, w całości zmieniany 1 raz
Nie zgadzam się z Tobą co do Bakera, bo IMHO nie jest w ciemię bity.
No jezeli ma skurcze i jedyna metoda wg niego jest przelykanie sliny to jednak troche bity. Powinien wiedziec dlaczego ma te skurcze
On nie wie i my nie znamy genezy tych skurczów.
To że jest lekarzem też niewiele zmienia.
Wiesz dobrze, że określenie tego chociaż w przybliżeniu na postawie tak skąpej ilości informacji, to tylko spekulacje.
Znam takich, ktory nie spekuluja tylko od razu wywodza na podstawie diety oraz biochemii co i jak. Zbyt wiele ksiazek amerykanskich lekarzy przeczytalem zeby nie byc zdziwionym
No i tym właśnie pisałem, że moja wiedza na ten temat jest znikoma.
Nie wiem nic o dietetycznych zwyczajach amerykanów.
Dlatego być może wygłupiłem się w niektórych tematach poruszanych na tym forum.
A szczególnie w tematach pana Gustawa, który udziela się tu jako Gutek.
Panie Gustawie, Pan wybaczy bądź co bądź jeszcze póki co moją gorącą głowę.
Dość ostro skomentowałem Pana komentarz w temacie alkoholu. Po prostu ocenił Pan po pozorach.
Ilość alkoholu którą potrafi wypić polski góral jest abstrakcją dla Polaków zza oceanu.
Mimo to przepraszam.
Nie miałem świadomości tego, że pisze to poważny gość.
"Szanujcie włos siwy" jak pisał Rudyard Kipling.
Ciekawe czy jest tu jakaś młodzież, która przeczytała choć jedną książkę Kipliga.
No i tym właśnie pisałem, że moja wiedza na ten temat jest znikoma.
Nie wiem nic o dietetycznych zwyczajach amerykanów.
Dlatego być może wygłupiłem się w niektórych tematach poruszanych na tym forum.
Nie, no Baker przeciez je w kolko steki i burgery. Tu akurat jest malo do rozkminiania. Tylko nie wiemy co je jak sa zgaszone swiatla kamer, bo jak dowodzi przypadek slynnego Liver Kinga, szafa z suplami byla dwa razy wieksza od lodowki.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Gutek Pomógł: 2 razy Dołączył: 02 Kwi 2011 Posty: 146 Skąd: New Jersey
Wysłany: Pon Cze 29, 2026 15:45
Strix aluco napisał/a:
A szczególnie w tematach pana Gustawa, który udziela się tu jako Gutek.
Panie Gustawie, Pan wybaczy bądź co bądź jeszcze póki co moją gorącą głowę.
Dość ostro skomentowałem Pana komentarz w temacie alkoholu. Po prostu ocenił Pan po pozorach.
Ilość alkoholu którą potrafi wypić polski góral jest abstrakcją dla Polaków zza oceanu.
Mimo to przepraszam.
Nie miałem świadomości tego, że pisze to poważny gość.
"Szanujcie włos siwy" jak pisał Rudyard Kipling.
Ciekawe czy jest tu jakaś młodzież, która przeczytała choć jedną książkę Kipliga.
Drogi Panie Puszczyku, szkoda czasu na gniewanie się bo może niewiele mi go zostało.
Zaskoczyła mnie tylko nieco Pańska reakcja na moje wyliczenia, że po "900 ml 40% alkoholu ma po tych 6 godzinach ponad 4.2 promila alkoholu we krwi"
Skoro w tym samym temacie napisał Pan:
Strix aluco napisał/a:
Kolega po 0,7 l czystej miał 3,2 promila. Ważył wtedy około 85 kg.
A za tym, że jednak alkohol na Was podziałał, przemawia fakt, że nie zauważyliście gdy ten kolega Wam się zawieruszył
Także proszę dzielić się z nami swoja wiedzą i nie przejmować się czy jakiś Gustaw, Gustlik czy inny Gutek się o coś pogniewa.
Pozdrawiam
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Cze 29, 2026 17:02
Hiperplazja a hipertrofia tłuszczu trzewnego
Rozrost tłuszczu trzewnego zachodzi poprzez dwa odmienne mechanizmy: hipertrofię (powiększanie się istniejących komórek) oraz hiperplazję (powstawanie nowych komórek). Sposób, w jaki rozrasta się ta tkanka, ma kluczowe znaczenie dla Twojego zdrowia metabolicznego.
Główne różnice
• Hipertrofia tkanki tłuszczowej: Istniejące komórki tłuszczowe (adipocyty) zwiększają swoją objętość, magazynując coraz więcej trójglicerydów. Ich ogólna liczba pozostaje bez zmian.
• Hiperplazja tkanki tłuszczowej: Organizm tworzy zupełnie nowe, małe komórki tłuszczowe z komórek prekursorowych. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy obecne adipocyty osiągną już swoją maksymalną pojemność.
Dlaczego hipertrofia tłuszczu trzewnego jest groźniejsza?
Tkanka trzewna (wisceralna) otacza narządy wewnętrzne w jamie brzusznej. Gdy tyje ona w sposób hipertroficzny, staje się tykającą bombą biologiczną:
• Niedotlenienie i stan zapalny: Zbyt duże komórki są słabo ukrwione. Zaczynają obumierać, co generuje przewlekły, ogólnoustrojowy stan zapalny.
• Zaburzenia hormonalne: Przerośnięte adipocyty wydzielają duże ilości prozapalnych cytokin (np. IL-6) i wolnych kwasów tłuszczowych bezpośrednio do żyły wrotnej wątroby.
• Wysokie ryzyko chorób: Taki stan prowadzi wprost do szybkiego rozwoju insulinooporności, cukrzycy typu 2, stłuszczenia wątroby oraz miażdżycy.
Czy hiperplazja tłuszczu trzewnego jest "zdrowsza"?
Hiperplazja jest uważana za mechanizm bardziej bezpieczny metabolicznie. Tworzenie nowych, małych komórek pozwala na wydajne i stabilne magazynowanie nadmiaru energii bez wywoływania ostrego stanu zapalnego.
Jednak w przypadku tłuszczu trzewnego zdolność do hiperplazji jest bardzo ograniczona w porównaniu do tkanki podskórnej. Tłuszcz brzuszny ma tendencję do szybkiego przechodzenia w fazę patologicznej hipertrofii, co czyni go znacznie bardziej niebezpiecznym od tłuszczu na biodrach czy udach.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Cze 29, 2026 17:20, w całości zmieniany 1 raz
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Cze 29, 2026 17:12
Hiperplazja a hipertrofia mięśni
Hipertrofia to zwiększenie objętości istniejących włókien mięśniowych, co jest głównym mechanizmem budowania masy mięśniowej. Hiperplazja to z kolei wzrost liczby samych włókien. W treningu siłowym hipertrofia dominuje, podczas gdy hiperplazja odgrywa marginalną rolę, choć oba zjawiska wpływają na rozbudowę sylwetki.
Zapoznaj się ze szczegółowym porównaniem obu mechanizmów:
Hipertrofia (przerost)
• Mechanizm: Zwiększenie grubości i objętości poszczególnych komórek mięśniowych w wyniku dobudowy nowych białek kurczliwych.
• Rodzaje:
o Miofibrylarna: Dotyczy wzrostu i zagęszczenia samych włókien białkowych, co bezpośrednio przekłada się na wzrost siły.
o Sarkoplazmatyczna: Zwiększa objętość płynów komórkowych (glikogenu i wody) wewnątrz mięśnia, co sprzyja tzw. pompie mięśniowej.
• Charakterystyka: Dominuje w klasycznym treningu kulturystycznym i oporowym.
Hiperplazja (rozmnożenie)
• Mechanizm: Podział istniejących włókien mięśniowych na dwa lub więcej nowych włókien, co skutkuje ich większą łączną liczbą.
• Charakterystyka: U ludzi występuje w bardzo ograniczonym stopniu i jest trudna do wywołania. Główną przyczyną budowy masy jest hipertrofia, a hiperplazja to zjawisko o charakterze adaptacyjnym.
Drogi Panie Puszczyku, szkoda czasu na gniewanie się bo może niewiele mi go zostało.
Panie Gustawie. Tego nikt nie wie. Z moich obserwacji życiowych wynika, że ci którzy mówią, że im tego czasu niewiele zostało z reguły żyją długo. Nie wiem z czego to wynika.
No i tym właśnie pisałem, że moja wiedza na ten temat jest znikoma.
Nie wiem nic o dietetycznych zwyczajach amerykanów.
Dlatego być może wygłupiłem się w niektórych tematach poruszanych na tym forum.
Nie, no Baker przeciez je w kolko steki i burgery. Tu akurat jest malo do rozkminiania. Tylko nie wiemy co je jak sa zgaszone swiatla kamer, bo jak dowodzi przypadek slynnego Liver Kinga, szafa z suplami byla dwa razy wieksza od lodowki.
Szczerze mówiąc to Baker nie wygląda na skrytożercę śmieciowej żywności.
Chociaż wszystko jest możliwe.
Moim zdaniem jest typowym mięsożercą, a nadwaga wynika z tego, że je tego mięcha za dużo w stosunku do zapotrzebowania.
Z tego co pamiętam, to Robb Wolf też był, albo pewnie jest carnivore, ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek miał nadwagę.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Wto Cze 30, 2026 16:01
Najwyższe, naturalne i długotrwałe (nawet o 150%) wyrzuty hormonu FGF21 osiąga się poprzez znaczne obniżenie podaży białka (szczególnie aminokwasu metioniny) lub głodówki. W przypadku carnivora są to posty tłuszczowe.
Dieta długowieczności (promowana m.in. przez dr. Valtera Longo) opiera się na stymulacji hormonu FGF21 (Czynnik Wzrostu Fibroblastów 21), ponieważ działa on jako główny biologiczny przełącznik organizmu z trybu wzrostu i starzenia się na tryb naprawy i ochrony komórek.
Wytwarzany naturalnie przez wątrobę FGF21 jest aktywowany przez dietę niskobiałkową (ze szczególnym ograniczeniem aminokwasów takich jak metionina) oraz okresy postu. Zwiększone stężenie tego hormonu wywołuje w organizmie szereg kluczowych procesów:
• Spalanie tłuszczu i redukcja wagi: FGF21 kieruje metabolizm na spalanie tkanki tłuszczowej (zwłaszcza niebezpiecznego tłuszczu trzewnego i wątrobowego), zachowując przy tym masę mięśniową.
• Autofagia i odnowa: Hormon ten wycisza szlaki metaboliczne związane ze starzeniem się (np. IGF-1 i mTOR) oraz inicjuje autofagię, czyli proces „sprzątania” uszkodzonych komórek i białek.
• Regulacja łaknienia: Działając na podwzgórze w mózgu, wysoki poziom FGF21 naturalnie tłumi apetyt, szczególnie na słodycze i cukier.
• Wrażliwość na insulinę: Hormon aktywnie poprawia gospodarkę glukozą, chroniąc przed insulinoopornością i cukrzycą typu 2.
Najwięcej metioniny (egzogennego aminokwasu siarkowego) znajduje się w produktach bogatych w pełnowartościowe białko zwierzęce. Najlepszymi naturalnymi źródłami są białko jaja kurzego, kazeina micelarna (białko mleka), ryby (np. łosoś, tuńczyk), chude mięso (drób, wołowina) oraz sery twarogowe.
Główne źródła w podziale na kategorie:
• Pochodzenia zwierzęcego: białka jaj, twaróg, mleko, mięso (pierś z kurczaka, wołowina), ryby i owoce morza.
• Pochodzenia roślinnego: orzechy (zwłaszcza brazylijskie), nasiona sezamu, soja, soczewica, fasola i produkty zbożowe.
• Suplementy: L-metionina (często wykorzystywana jako preparat wspomagający pracę wątroby lub zakwaszający mocz).
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Wto Cze 30, 2026 16:06, w całości zmieniany 1 raz
Najwyższe, naturalne i długotrwałe (nawet o 150%) wyrzuty hormonu FGF21 osiąga się poprzez znaczne obniżenie podaży białka (szczególnie aminokwasu metioniny) lub głodówki. W przypadku carnivora są to posty tłuszczowe.
Dieta długowieczności (promowana m.in. przez dr. Valtera Longo) opiera się na stymulacji hormonu FGF21 (Czynnik Wzrostu Fibroblastów 21), ponieważ działa on jako główny biologiczny przełącznik organizmu z trybu wzrostu i starzenia się na tryb naprawy i ochrony komórek.
Wytwarzany naturalnie przez wątrobę FGF21 jest aktywowany przez dietę niskobiałkową (ze szczególnym ograniczeniem aminokwasów takich jak metionina) oraz okresy postu. Zwiększone stężenie tego hormonu wywołuje w organizmie szereg kluczowych procesów:
• Spalanie tłuszczu i redukcja wagi: FGF21 kieruje metabolizm na spalanie tkanki tłuszczowej (zwłaszcza niebezpiecznego tłuszczu trzewnego i wątrobowego), zachowując przy tym masę mięśniową.
• Autofagia i odnowa: Hormon ten wycisza szlaki metaboliczne związane ze starzeniem się (np. IGF-1 i mTOR) oraz inicjuje autofagię, czyli proces „sprzątania” uszkodzonych komórek i białek.
• Regulacja łaknienia: Działając na podwzgórze w mózgu, wysoki poziom FGF21 naturalnie tłumi apetyt, szczególnie na słodycze i cukier.
• Wrażliwość na insulinę: Hormon aktywnie poprawia gospodarkę glukozą, chroniąc przed insulinoopornością i cukrzycą typu 2.
Najwięcej metioniny (egzogennego aminokwasu siarkowego) znajduje się w produktach bogatych w pełnowartościowe białko zwierzęce. Najlepszymi naturalnymi źródłami są białko jaja kurzego, kazeina micelarna (białko mleka), ryby (np. łosoś, tuńczyk), chude mięso (drób, wołowina) oraz sery twarogowe.
Główne źródła w podziale na kategorie:
• Pochodzenia zwierzęcego: białka jaj, twaróg, mleko, mięso (pierś z kurczaka, wołowina), ryby i owoce morza.
• Pochodzenia roślinnego: orzechy (zwłaszcza brazylijskie), nasiona sezamu, soja, soczewica, fasola i produkty zbożowe.
• Suplementy: L-metionina (często wykorzystywana jako preparat wspomagający pracę wątroby lub zakwaszający mocz).
To jest przeciwległy biegun diety carnivore.
Valter Longo promuje dietę śródziemnomorską, a nawet wegetariańską.
Czytałem kilka artykułów, w których przewaga w diecie białka roślinnego redukuje stany zapalne w organizmie, przez co teoretycznie może wydłużyć życie, ale to tylko teoria, bo niedobory metioniny powodują zwiększoną sekrecję kortyzolu, co działa przeciwzapalnie i na krótką metę w badaniach klinicznych może wydawać się korzystne, bo markery stanu zapalnego są czasowo niskie.
Ale do czasu.
Potem pojawią się skutki uboczne w postaci wyczerpania nadnerczy.
Nie da się bezkarnie robić tak latami. Natura upomni się o swoje prędzej czy później.
Ale dla dobra dyskusji i zaspokojenia swojej ciekawości, od jutra będę jadł przez miesiąc do 150 gramów węglowodanów przez miesiąc.
Po czym zrobię morfologię krwi.
Następnie przez kolejny miesiąc przejdę na dietę mięsożercy z uwzględnieniem ryb i jaj.
Przyznam że jestem cholernie ciekaw jaka będzie różnica.
Wyniki zamieszczę w tym wątku.
RAW0 nie sugeruj się tym co tu napisałem.
Jeśli ktoś ciekaw- dlaczego?
Bo byłem z przeproszeniem najëbany jak to pisałem.
I to chyba bardzo, bo dopiero dziś tego posta zauważyłem.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Lip 01, 2026 15:29
Strix aluco napisał/a:
Bo byłem z przeproszeniem na..bany
Możem się umówić, że gdy będziesz pisał posty w stanie upojenia dodawaj ikonkę
Dziś bez alko to zajrzałem w przepastny internet, co z tą nadwagą dr Shawna Bakera.
BMI się nie ma co sugerować, bo za duża masa mięśniowa.
Mimo to przy 195 cm wzrostu waży 118 kg.
Na obecnych zdjęciach czy filmach ma max 20% tkanki tłuszczowej, więc nie najgorzej jak na takiego kloca.
6 lat temu było zdecydowanie lepiej https://x.com/SBakerMD/status/1257776642237149184
Ale wtedy jeszcze był piękny i młody, a teraz jest tylko młody.
Baker to rocznik 1967 z tego co pamiętam.
Tak jak mówię BMI się nie ma co sugerować, bo przekracza 30. Oficjalnie było by to uznane za otyłość o ile dobrze pamiętam.
Ze względu na mniejszą masę mięśniową trudno by mi było przełożyć to na swoją sytuację.
Pomiary kaliperem są podobno obarczone błędem do nawet 4% wzwyż, więc mogę mieć 10-11% tkanki tłuszczowej.
Jestem niższy 186 cm i inna kategoria wagowa, bo teraz 86 kg.
W związku z tym moje BMI przekracza 24,5.
Nie ma aż tak wielkiej różnicy, biorąc pod uwagę to, że Baker to kupa mięśni.
Moim zdaniem wyolbrzymia problem swojej nadwagi, tym bardziej, że ma dużą gęstość mięśni, co wyraźnie widać.
Co nie zmienia faktu, że w porównaniu do 2000 roku widać, że mocno przekarniwożył.
Dieta MŻ jest w takim wypadku rozwiązaniem.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Lip 01, 2026 16:42, w całości zmieniany 1 raz
Hiperplazja a hipertrofia tłuszczu trzewnego
Rozrost tłuszczu trzewnego zachodzi poprzez dwa odmienne mechanizmy: hipertrofię (powiększanie się istniejących komórek) oraz hiperplazję (powstawanie nowych komórek). Sposób, w jaki rozrasta się ta tkanka, ma kluczowe znaczenie dla Twojego zdrowia metabolicznego.
Główne różnice
• Hipertrofia tkanki tłuszczowej: Istniejące komórki tłuszczowe (adipocyty) zwiększają swoją objętość, magazynując coraz więcej trójglicerydów. Ich ogólna liczba pozostaje bez zmian.
• Hiperplazja tkanki tłuszczowej: Organizm tworzy zupełnie nowe, małe komórki tłuszczowe z komórek prekursorowych. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy obecne adipocyty osiągną już swoją maksymalną pojemność.
Dlaczego hipertrofia tłuszczu trzewnego jest groźniejsza?
Tkanka trzewna (wisceralna) otacza narządy wewnętrzne w jamie brzusznej. Gdy tyje ona w sposób hipertroficzny, staje się tykającą bombą biologiczną:
• Niedotlenienie i stan zapalny: Zbyt duże komórki są słabo ukrwione. Zaczynają obumierać, co generuje przewlekły, ogólnoustrojowy stan zapalny.
• Zaburzenia hormonalne: Przerośnięte adipocyty wydzielają duże ilości prozapalnych cytokin (np. IL-6) i wolnych kwasów tłuszczowych bezpośrednio do żyły wrotnej wątroby.
• Wysokie ryzyko chorób: Taki stan prowadzi wprost do szybkiego rozwoju insulinooporności, cukrzycy typu 2, stłuszczenia wątroby oraz miażdżycy.
Czy hiperplazja tłuszczu trzewnego jest "zdrowsza"?
Hiperplazja jest uważana za mechanizm bardziej bezpieczny metabolicznie. Tworzenie nowych, małych komórek pozwala na wydajne i stabilne magazynowanie nadmiaru energii bez wywoływania ostrego stanu zapalnego.
Jednak w przypadku tłuszczu trzewnego zdolność do hiperplazji jest bardzo ograniczona w porównaniu do tkanki podskórnej. Tłuszcz brzuszny ma tendencję do szybkiego przechodzenia w fazę patologicznej hipertrofii, co czyni go znacznie bardziej niebezpiecznym od tłuszczu na biodrach czy udach.
A nie można tego napisać prościej, żeby każdy zrozumiał?
Tzn., tak, że tłuszcz trzewny nie jest tylko składowiskiem energii jak tłuszcz podskórny, ale jest stu procentowym organem endokrynnym i dlatego bezpośrednio wpływa na metabolizm?
To się dość mocno kłóci z tym, że kierujesz ten temat w stronę tezy, że dieta z jak najmniejszą ilością białka i jak największą procentowo ilością tłuszczu, to sposób na redukcję tłuszczu trzewnego.
Jest to sposób na porażkę, bo wypalenie tłuszczu trzewnego wymaga podniesienia termogenezy.
A termogenezę najbardziej nasila białko. Tłuszcz i węglowodany robią to w dużo mniejszym stopniu.
Jeśli ktoś ma spore brzuszysko spowodowane gromadzeniem się tłuszczu trzewnego, to nie ma zmiłuj i musi przez wiele miesięcy jeść trochę poniżej swojego zapotrzebowania energetycznego i najlepiej z trzydziestoprocentowym udziałem białka jako całości spożywanej energii.
Ewentualnie przygłodzić się kilka tygodni, ale to ekstremalne rozwiązanie.
PS i to już nie jest tylko kwestia estetyki, bo tak jak to opisałeś, tłuszcz trzewny ryje i metabolizm i organy wewnętrzne.
Natomiast ciekawą sprawą jest to, że ma kilkukrotnie wyższą zdolność do sekwestracji witaminy D i spalając brunatną tkankę tłuszczową uwalnia się ją do krwiobiegu.
To jest ewolucyjne przystosowanie do pór roku w trybie osiadłym.
Od wiosny do zimy gromadzi się tłuszczyk a w nim witaminę D hasając po słońcu, a zimą się go spala, uwalniając go do krwi.
Ostatnio zmieniony przez Strix aluco Śro Lip 01, 2026 20:55, w całości zmieniany 5 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Lip 08, 2026 15:16
Carnitarianie (ang. carnitarians) to osoby stosujące specyficzną odmianę diety mięsnej, która polega na jedzeniu mięsa ssaków i drobiu przy jednoczesnym całkowitym unikaniu ryb oraz owoców morza.
Termin ten funkcjonuje głównie w języku angielskim jako neologizm i bywa używany zamiennie z pojęciem zwolenników rygorystycznej diety karniwora (carnivore).
Kluczowe wyróżniki carnitarianizmu
• Eliminacja darów morza: W przeciwieństwie do standardowej diety mięsożerców, carnitarianie świadomie odrzucają ryby, skorupiaki czy algi. Motywacją są najczęściej obawy przed zanieczyszczeniem wód rtęcią oraz mikroplastikiem.
• Baza jadłospisu: Dieta opiera się głównie na czerwonym mięsie (wołowina, wieprzowina, jagnięcina), drobiu oraz tłuszczach zwierzęcych (masło, smalec).
• Brak roślin: Podobnie jak w klasycznym modelu karniwora, z menu wyklucza się warzywa, owoce, zboża i rośliny strączkowe.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Lip 08, 2026 16:13
Glikogen w mięśniach reguluje swój własny metabolizm i robi to poprzez kontrolowanie ilości wydzielanej insuliny. Poziom insuliny ustala jej poziom na czczo a on z kolei jest ustalany poprzez zapasy glikogenu mięśniowego. Ilość glukozy reguluje szybkość zużycia glikogenu i poziom insuliny. Insulina zaś determinuje ilość tłuszczu uwalnianego z komórek tłuszczowych. Jeśli poziom insuliny jest wysoki, komórki tłuszczowe nie uwalniają tłuszczu, który jest wykorzystywany przez mięśnie. Mięśnie więc muszą korzystać z glikogenu bo organizm nie lubi mieć zbyt dużej ilości glikogenu w tak dużej puli glukozy ponieważ ma mniej buforowania. Dieta wysokowęglowodanowa powoduje, że mięśnie nie mogą przyjąć więcej glukozy ponieważ są pełne. Muszą więc przetwarzać glukozę na inne rzeczy, m.in. przekształcając ją w tłuszcz a przy okazji tłuszcz w wątrobie, który jest głównym czynnikiem insulinooporności. To, co utrzymuje niski poziom glikogenu w mięśniach oprócz diety niskowęglowodanowej to duża ilość ćwiczeń. Jeśli więc ktoś jest nieaktywny fizycznie i spożywa głównie węglowodany to doprowadza organizm do insulinooporności. Jeśli poziom insuliny przekracza 6 metabolizm tłuszczu jest całkowicie zablokowany. Poziom 5 i mniej odblokowuje metabolizm tłuszczu.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Lip 19, 2026 15:12
Metabolizm a zapotrzebowanie na wodę
Zapotrzebowanie na wodę zależy od rodzaju diety, którą się stosuje. Jeśli więc stosujesz dietę wysokowęglowodanową, Twoje zapotrzebowanie na wodę będzie znacznie wyższe. Jeśli jednak stosujesz dietę bezwęglowodanową, powiedzmy, mięsożercy, nasze zapotrzebowanie na wodę będzie w rzeczywistości minimalne. Będziemy mieli minimalne zapotrzebowanie na wodę. I oto dlaczego. To badanie zostało opublikowane naprawdę dawno temu, w 1942 roku. Udokumentowali w nim, że spożycie 100 miligramów tłuszczu powoduje produkcję 110 miligramów wody metabolicznej (W przeliczeniu na 1 gram, daje to 1,07–1,1 grama wody z każdego utlenionego grama tłuszczu.). Ale spożycie 100 miligramów węglowodanów powoduje produkcję tylko 55 miligramów wody metabolicznej. Widzimy więc, że nasz organizm będzie potrzebował znacznie więcej wody, jeśli będziemy spożywać węglowodany.
I jeszcze jedna uwaga dotycząca węglowodanów: jak sama nazwa wskazuje, węglowodany zawierają cząsteczki wodoru. Dlatego ich metabolizm wymaga znacznie więcej wody. A proces przebiega następująco.
Aby metabolizować i trawić węglowodany, potrzebujesz znacznie więcej insuliny. Insulina potrzebuje znacznie więcej sodu, a sód zatrzymuje znacznie więcej wody. Dlatego osoby stosujące dietę bogatą w węglowodany mają większe zapotrzebowanie na wodę, podczas gdy osoby, które jej nie spożywają, mają znacznie mniejsze zapotrzebowanie na wodę. W rzeczywistości, dzięki metabolizmowi tłuszczów, będziesz w stanie dostarczyć sobie dużo wody metabolicznej, po prostu będąc w ketogenicznej fazie metabolizmu.
link
Metabolizm węglowodanów wymaga większej ilości wody niż metabolizm tłuszczów, ponieważ cząsteczki węglowodanów są chemicznie ubogie w wodę. Organizm musi dostarczyć wodę, aby przeprowadzić ich hydrolizę i wstępne trawienie, a dodatkowo glikogen (zapasowa forma cukru) wiąże duże ilości wody w tkankach.
Różnice te wynikają z kilku kluczowych czynników:
• magazynowanie i wiązanie wody: Glikogen jest silnie hydrofilowy (przyciąga wodę). Na każdy gram zmagazynowanego glikogenu w mięśniach i wątrobie przypada średnio około 3g do 4g towarzyszącej mu wody. Tłuszcze są przechowywane w formie czystej i bezwodnej.
• zapotrzebowanie na tlen: W procesie utleniania (spalania) węglowodany zużywają mniej tlenu na wyprodukowaną kalorię niż tłuszcze. Jednak w ujęciu całościowym, ze względu na konieczność rozbicia wiązań i upłynnienia cukrów, procesy te w przeliczeniu na gram wymagają odpowiedniego środowiska wodnego do działania enzymów.
• produkcja wody metabolicznej: Paradoksalnie, to metabolizm tłuszczów wytwarza więcej czystej wody wewnątrz komórek. Utlenienie 100g tłuszczu daje około 107g do 110g tzw. wody metabolicznej, podczas gdy 100g węglowodanów dostarcza jej tylko około 55g do 60g.
W kontekście odchudzania to zjawisko tłumaczy, dlaczego na początku diet niskowęglowodanowych dochodzi do szybkiego spadku wagi (pozbywanie się glikogenu uwalnia związane z nim duże ilości wody). Z kolei długotrwałe spalanie tłuszczów realnie podnosi wewnętrzne nawodnienie ustroju.
Wyższa zawartość wodoru w tłuszczach w porównaniu do węglowodanów oznacza, że podczas ich utleniania powstaje znacznie więcej wody metabolicznej z tłuszczu niż z węglowodanów).
Wpływ na zapotrzebowanie na wodę:
• Mniejsze zapotrzebowanie netto: Z racji większego "zysku" wody, metabolizm tłuszczów lepiej bilansuje straty wody w organizmie.
• Wyższe zużycie tlenu: Aby "spalić" bogate w wodór wiązania w tłuszczach, organizm potrzebuje zużyć więcej tlenu (i wyprodukować więcej ciepła) niż przy węglowodanach.
• Wyzwanie dla układu oddechowego: Zwiększone parowanie przez płuca (w wyniku nasilonego oddychania) w procesie utleniania tłuszczów może paradoksalnie prowadzić do wyższych bezwzględnych strat wody, szczególnie w warunkach suchego środowiska.
Na carnivorze należy pić wodę intuicyjnie
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Lip 19, 2026 15:17, w całości zmieniany 1 raz
Gutek Pomógł: 2 razy Dołączył: 02 Kwi 2011 Posty: 146 Skąd: New Jersey
Wysłany: Nie Lip 19, 2026 19:27
RAW0+ napisał/a:
Udokumentowali w nim, że spożycie 100 miligramów tłuszczu powoduje produkcję 110 miligramów wody metabolicznej (W przeliczeniu na 1 gram, daje to 1,07–1,1 grama wody z każdego utlenionego grama tłuszczu.).
Czyli ludzie otyli, jak wielbłądy, mogą dłużej wytrzymać bez wody?
Gdyby to było takie proste to każdy kilogram nadwagi pozwalałby przeżyć jeden dzień.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Lip 19, 2026 21:45
Gutek napisał/a:
Gdyby to było takie proste to każdy kilogram nadwagi pozwalałby przeżyć jeden dzień
Z tego co mi wiadomo najdłużej na suchym poście wytrzymał kompletnie schorowany człowiek. Pościł 10 dni. Podobno był lekko otyły. Po 10 dniach wstał i opuścił klinikę całkowicie zdrowy. Ja wytrzymałem 5 dni bez 11 godzin bez jedzenia i wody. Nie ma potężniejszego narzędzia leczącego niż suchy post.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Nie Lip 19, 2026 21:47, w całości zmieniany 1 raz
Nie czytales ksiazki naszego weterana glodowek Krzysztofa Steca "Dynamiczne Surjamamaskar" gdzie opisuje swoje glodowki w tym jedna chyba ( musialbym zerknac) ponad 20 dniowa. Na sucho
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Gutek Pomógł: 2 razy Dołączył: 02 Kwi 2011 Posty: 146 Skąd: New Jersey
Wysłany: Pon Lip 20, 2026 01:52
RAW0+ napisał/a:
Ja wytrzymałem 5 dni bez 11 godzin bez jedzenia i wody. Nie ma potężniejszego narzędzia leczącego niż suchy post.
Czy mogę spytać jakie miałeś medyczne problemy, które doprowadziły Cię do tego suchego postu.
I czy pomogło?
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Pon Lip 20, 2026 08:19
Gdzieś czytałem, że rekordzista wytrzymał 18 dni bez jedzenia i picia, ale on się nawadniał jak żaba, przez skórę, wylegując się w wannie.
C16H3202+2302->16CO2+16H2O
256+736->704+288
Z 1 mola kwasu palmitynowego 256 g można uzyskać 16 moli wody czyli 288 g.
Z dwóch moli dostaniemy ponad pół litra wody. W tropikach to trochę za mało, ale w chłodnym klimacie od bidy wystarczy na pewien czas.
JW
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Lip 20, 2026 14:24
Gutek napisał/a:
Czy mogę spytać jakie miałeś medyczne problemy
Nie miałem. Badałem granice wytrzymałości a przy okazji chciałem się pozbyć martwej wody międzykomórkowej, która podobno tylko w ten sposób może być usunięta. Chciałem też sprawdzić czy rzeczywiście suchy post mocno pali tłuszcz trzewny. Pali.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Lip 20, 2026 14:25, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 57 razy Dołączył: 06 Sie 2007 Posty: 10198
Wysłany: Pon Lip 20, 2026 15:01
RAW0+ napisał/a:
Gutek napisał/a:
Czy mogę spytać jakie miałeś medyczne problemy
Nie miałem. Badałem granice wytrzymałości a przy okazji chciałem się pozbyć martwej wody międzykomórkowej, która podobno tylko w ten sposób może być usunięta. Chciałem też sprawdzić czy rzeczywiście suchy post mocno pali tłuszcz trzewny. Pali.
Najłatwiej usuwać wodę z organizmu zażywając diuretyki. Furosemid i Torasemid odwadniają z siłą wodospadu. Przez kilka godzin delikwent biega do toalety co kwadrans. I voilà!
Trzydniowa kuracja wypłukuje kilka litrów wody bez zbędnego wysiłku.
JW
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Lip 20, 2026 16:55
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Trzydniowa kuracja wypłukuje kilka litrów wody bez zbędnego wysiłku
Razem z elektrolitami. Sucha głodówka nie odwadnia tylko oprócz spalania tłuszczu wprowadza do organizmu wodę endogenną z tłuszczu i mięśni, która nie wypłukuje elektrolitów. Dlatego po suchej głodówce nie boli głowa w przeciwieństwie do głodówki wodnej.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Śro Lip 22, 2026 20:07
Na razie sprawdza się moja teoria, co do braków wapnia na carnivorze. Shawn Baker, który dobija do 60-tki przeprowadził się z rodziną ze stanu Waszyngton na Florydę, na dodatek do mniejszego domu jak mówi z dwóch powodów: klimat polityczny i uwaga: pogoda. Wiadomo, że podświadomie jego organizm woła o wapń w krwi a jak wiadomo słonko pobudza produkcję witaminy D, która z kolei wyciąga wapń z kości. Po prostu, choć resorpcja wapnia z nerek jest o wiele efektywniejsza na carnivorze niż na innych dietach, to i tak jest niewystarczająca.
link
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Śro Lip 22, 2026 20:10, w całości zmieniany 2 razy
Nie miałem. Badałem granice wytrzymałości a przy okazji chciałem się pozbyć martwej wody międzykomórkowej, która podobno tylko w ten sposób może być usunięta. Chciałem też sprawdzić czy rzeczywiście suchy post mocno pali tłuszcz trzewny. Pali.
Już było dobrze, to musiałeś wyskoczyć z "martwą wodą".
Zapewne znasz sekret żywej wody, jeśli tak piszesz.
Zapewniam Cię, że woda ma w düpie twoje wywody o tym czy jest martwa czy żywa. Ona jest cały czas taka sama od zawsze.
No nie da sie obronic tej "martwej wody", i to w wykonaniu RAW0, ktory wrzuca tu jakiejs ejajowe ekstrakty z czystej biochemii i biofizyki.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pon Lip 27, 2026 20:37
Glikogenoliza i glukoneogeneza
Glikogenoliza i glukoneogeneza to dwa różne procesy metaboliczne służące podwyższeniu poziomu glukozy we krwi: glikogenoliza polega na rozpadzie zapasowego glikogenu, podczas gdy glukoneogeneza to synteza glukozy od nowa z cząsteczek niecukrowych.
Główne różnice
• Glikogenoliza (rozkład glikogenu):
o Źródło: Glikogen zgromadzony w wątrobie i mięśniach.
o Cel: Szybkie uwolnienie glukozy w czasie głodu lub nagłego wysiłku fizycznego.
o Przebieg: Odbywa się poprzez odszczepianie cząsteczek glukozy od wielkocząsteczkowego glikogenu.
• Glukoneogeneza (tworzenie glukozy z innych substancji):
o Źródło: Związki niebędące węglowodanami, takie jak aminokwasy (np. alanina), mleczan czy glicerol.
o Cel: Wytworzenie glukozy, gdy zapasy glikogenu w organizmie całkowicie się wyczerpią (podczas długotrwałego głodzenia lub ciężkiej pracy).
o Miejsce: Zachodzi głównie w wątrobie oraz częściowo w nerkach.
Glukoneogeneza zachodzi w organizmie w sposób ciągły (nieprzerwanie), jednak jej gwałtowny wzrost i dominujące znaczenie w produkcji glukozy następuje po wyczerpaniu zapasów glikogenu wątrobowego, co dzieje się przy spożyciu węglowodanów poniżej 50 gramów dziennie.
Warto jednak pamiętać, że glukoneogeneza jest procesem regulowanym zapotrzebowaniem energetycznym i poziomem glukozy we krwi, a nie sztywnym progiem gramatury.
Kluczowe progi i uwarunkowania fizjologiczne
• Próg 50 gramów: Jest to umowna granica wejścia w stan ketozy. Przy spożyciu poniżej tej wartości zapasy glikogenu w wątrobie ulegają wyczerpaniu w ciągu 12–24 godzin. Wtedy glukoneogeneza staje się głównym źródłem glukozy dla organów glukozozależnych (np. układu nerwowego i krwinek czerwonych).
• Ciągła aktywność baselna: Glukoneogeneza zachodzi nawet przy wysokim spożyciu węglowodanów (np. w nocy lub między posiłkami), aby utrzymać stabilny poziom cukru we krwi.
• Wpływ białka i tłuszczu: Proces ten nasila się również wtedy, gdy spożywa się duże ilości białka (aminokwasy glukogenne) lub po intensywnym wysiłku fizycznym (mleczan).
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pon Lip 27, 2026 20:39, w całości zmieniany 1 raz
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Przegląd od AI
Wygląda na to, że w zapytaniu wystąpiła literówka i chodziło o aktywność ekonomiczną (BAEL) lub być może o aktywność w szwajcarskim klubie piłkarskim FC Basel. Prawdopodobnie miałeś na myśli Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), które dzieli ludzi na pracujących, bezrobotnych i biernych zawodowo.
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Może chodzi o spolszczenie angielskiego słowa "base" - baza, podstawa.
Też bym poszedł w tym kierunku co Pan.
Biorąc pod uwagę przedrostek słowotwórczy, czy jak kto woli cząstkotwórczy.
Tak czy inaczej językoznawcą nie jestem, ale przychylam się do Pana wniosku.
Tym sposobem przegłosowaliśmy zyona.
Pewnie Rawo wyjasni, ja nigdy takiego slowa nie slyszalem i szczerze mowiac nie wiem co ono znaczy. Slownik Jezyka Polskiego milczy na temat tego wyrazenia
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Pewnie Rawo wyjasni, ja nigdy takiego slowa nie slyszalem i szczerze mowiac nie wiem co ono znaczy. Slownik Jezyka Polskiego milczy na temat tego wyrazenia
basal /'beısl/ adj (fundamental) podstawowy; (situated at base) leżący u podstawy; Med podstawny.
Słowo zostało spolszczone i tak wyszło.
Nie rozumiem, przez kogo zostalo tak spolszczone? Czytam mnostwo ale pierwszy raz takie cos slysze i nawet internety milcza na ten temat. Rozumiem, to ten owczo-glupi ped ku anglizyzacji jezyka polskiego typu "ewenty" czy "performans"?
Z tego co rozumiem to chodzi o "aktywnosc bazowa", czyli jaka?
To w ogole jest przedruk czy tlumaczenie, bo ja mniemalem, ze to co wklejasz to tworczosc wlasna oparta o wnioski na podstawie lektury, mylilem sie?
_________________ Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pią Lip 31, 2026 16:21
Kofeina na diecie carnivora
1. Podnosi hormon stresu a kiedy hormon stresu jest wysoki uruchamia się glukoneogeneza. Wysyłany jest sygnał do wątroby, że organizm jest zestresowany i potrzebuje więcej szybkiej energii. Podnosi to poziom cukru we krwi na nieco wyższy poziom przez cały czas gdy kofeina znajduje się w organizmie.
2. Hamuje apetyt jednak gdy działanie kofeiny ustaje u niektórych osób może wystąpić nawrót głodu ok. 15.
3. Kofeina wpływa na substancję chemiczną w mózgu adenozynę, która jest neuroprzekaźnikiem wspomagającym sen. Kofeina działa jako antagonista adenozyny, co oznacza, że blokuje jej receptory w mózgu. Wzmaga pobudzenie ale osłabia uspokojenie.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pią Lip 31, 2026 20:17
Transportery GLUT białka transportowe odpowiadają za wychwytywanie glukozy i jej transport do wnętrza komórek na zasadzie dyfuzji ułatwionej. Istnieje 14 izoform tych białek, z których cztery odgrywają najważniejszą rolę w metabolizmie człowieka:
• GLUT1: Odpowiada za podstawowe, stałe wychwytywanie glukozy przez większość komórek organizmu. Występuje obficie w erytrocytach oraz barierze krew-mózg, zapewniając stały dopływ energii do układu nerwowego bez udziału insuliny.
• GLUT2: Posiada niskie powinowactwo do glukozy, co oznacza, że działa wydajnie tylko przy jej wysokim stężeniu we krwi (np. po posiłku). Znajduje się w wątrobie, nerkach oraz komórkach beta trzustki, gdzie służy jako "czujnik" poziomu cukru wyzwalający produkcję insuliny.
• GLUT3: Charakteryzuje się bardzo wysokim powinowactwem do glukozy. Jest obecny głównie w neuronach (mózgu) i łożysku, chroniąc te kluczowe tkanki przed niedoborami energii nawet podczas głodu.
• GLUT4: Jest to transporter zależny od insuliny. Występuje w mięśniach szkieletowych oraz tkance tłuszczowej. W stanie spoczynku ukrywa się w pęcherzykach wewnątrz komórki. Sygnał od insuliny lub skurcz mięśnia (podczas wysiłku fizycznego) powoduje jego przemieszczenie na powierzchnię komórki, umożliwiając szybkie wychwycenie glukozy z krwi.
Warto wiedzieć, że oprócz białek GLUT organizm wykorzystuje również transportery SGLT. W przeciwieństwie do GLUT, SGLT transportują glukozę aktywnie (wbrew gradientowi stężeń) wraz z jonami sodu, co dzieje się głównie w jelitach i nerkach.
Dieta Carnivore a SGLT
• Spadek ekspresji SGLT1: Jelito człowieka wykazuje dużą plastyczność. Przy braku węglowodanów w diecie, aktywność i ilość transporterów SGLT1 w jelitach drastycznie spada, ponieważ organizm nie musi wchłaniać glukozy z pokarmu.
• Fizjologiczna insulinooporność: Organizm na diecie Carnivore oszczędza glukozę (wytwarzaną w wątrobie) dla tkanek glukozozależnych (np. mózg, erytrocyty).
• Regulacja nerkowa: Nerkowe transportery SGLT2 nadal intensywnie pracują, aby w 100% wychwycić cenną glukozę z przesączu i zawrócić ją do krwioobiegu.
Dlatego na carnivorze tak ważny jest sód.
Ostatnio zmieniony przez RAW0+ Pią Lip 31, 2026 20:23, w całości zmieniany 2 razy
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Pią Lip 31, 2026 20:44
Ciała ketonowe (głównie acetoctan) mogą służyć jako substrat do syntezy cholesterolu w mózgu i innych tkankach, podczas gdy wątroba produkuje ketony, ale swój własny cholesterol wytwarza głównie bezpośrednio z acetylo-CoA.
Rola ketonów w budowie cholesterolu
• Acetoctan w mózgu: Komórki nerwowe i glejowe w mózgu potrafią wykorzystywać acetoctan (jeden z ketonów) do produkcji acetylo-CoA w cytozolu za pomocą enzymu syntetazy acetylo-CoA (AACS), co bezpośrednio zasila syntezę lipidów i cholesterolu w ośrodku układu nerwowego.
• Niezależność mózgu: Ponieważ cholesterol z krwi nie przenika przez barierę krew-mózg, mózg musi wytwarzać go sam, a ciała ketonowe stanowią dla niego cenne źródło budulcowe, zwłaszcza w okresie rozwoju lub przy niedoborze glukozy.
• Zadanie wątroby: Wątroba jest głównym narządem produkującym ciała ketonowe na drodze beta-oksydacji kwasów tłuszczowych, jednak w procesie syntezy własnego cholesterolu wykorzystuje standardowe szlaki metaboliczne oparte na acetylo-CoA, a nie na gotowych ketonach.
RAW0+ Pomógł: 42 razy Dołączył: 11 Wrz 2009 Posty: 2313
Wysłany: Nie Sie 16, 2026 11:20
80% przypadków choroby Alzheimera jest spowodowana insulinoopornością. Dlatego ta choroba nazwana jest cukrzycą typu 3.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.