Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Dieta Dobrych Produktów
Autor Wiadomość
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Nie Lut 02, 2014 10:42   

Nie mam nadwagi, ok 60/170 (plus minus 3 kg non stop od kilku lat). Organizm ma trochę czasu , na trawienie. Od świąt i przez styczeń parę kilo do przodu, więc po to chcę trochę przygłodzić, by spowolnić swój układ pokarmowy . Norma u mnie (najlepsze funkcjonowanie energetyczne) to jeden posiłek, ten po 15, potem tylko napoje, ew. jakiś owoc. Ale nie w tym temacie piszę, jak pisał vvv, trzeba przenieść do wątku o niejedzeniu :)


Każdy jest inny.

:)
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
Ostatnio zmieniony przez Joannaż Nie Lut 02, 2014 10:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
lucynao

Dołączył: 03 Lis 2013
Posty: 50
Wysłany: Pon Lut 10, 2014 07:35   

Co tu tak cicho od kilku dni? Problemy się skończyły? :> Koniec wątku? Chciałabym się dowiedzieć, jak postępy u pana z wzjg?
Na diecie ddp byłam parę miesięcy, potem trochę pofolgowałam. Doszłam jednak do przekonania, że nie wyleczę swojego zapalenia śluzówki jelita grubego bez tej diety, niestety, taka prawda.Czy to się wogóle da radę wyleczyć-też wątpię. Przyjdzie się odstawić gluten do końca życia.
Czy zażywacie jakieś witaminy i minerały? Jeśli tak, to w jakiej postaci? Chelaty? Co mi radzicie przy stanie zapalnym śluzówki jg? Bo już sama się pogubiłam, a mam ewidentny niedobór, mam niedowagę...stawy strzelają...
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7203
Wysłany: Pon Lut 10, 2014 08:55   

lucynao napisał/a:
Doszłam jednak do przekonania, że nie wyleczę swojego zapalenia śluzówki jelita grubego bez tej diety, niestety, taka prawda.Czy to się w ogóle da radę wyleczyć-też wątpię. Przyjdzie się odstawić gluten do końca życia.
Słusznie, trzeba ustalić właściwą dietę dla siebie do końca życia i nie kombinować niepotrzebnie. Szkodliwe rzeczy wyrzucić raz na zawsze. Pieczywo to nie jest jakiś rarytas, którego trzeba żałować. To pożywienie najtańsze z możliwych, na przeżycie.
Tak samo trzeba odrzucić gluten żeby wyleczyć stany zapalne, jak trzeba odrzucić alkohol, żeby wyleczyć marskość wątroby.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7203
Wysłany: Pon Lut 10, 2014 09:08   

lucynao napisał/a:
Czy zażywacie jakieś witaminy i minerały? Jeśli tak, to w jakiej postaci? Chelaty? Co mi radzicie przy stanie zapalnym śluzówki jg? Bo już sama się pogubiłam, a mam ewidentny niedobór, mam niedowagę...stawy strzelają...
Przede wszystkim więcej wartościowych produktów zwierzęcych, suplementy potem. Strzelanie w stawach to pierwszy objaw przewlekłego niedoboru białka. To się nie stało w miesiąc. Pracowała Pani na to co najmniej kilka lat.
Tutaj jest Pani zaledwie trzy miesiące i już się Pani pogubiła.
Keep It Simple.
JW
 
     
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Pon Lut 10, 2014 10:15   

lucynao napisał/a:
Co tu tak cicho od kilku dni? Problemy się skończyły? :>

Nie ma problemów, są wyzwania > :>
DDP jest nie dla mnie, więc się nie wypowiadam więcej w tym temacie. Myślę, że chorobę można potraktować DDP, jak najbardziej.
Ja jestem zdrowa, w diecie szukam energii dla swojego organizmu , więcej sił do kreowania ..
W tej diecie najbardziej mnie powstrzymuje to jedno źródło białka, dla mnie jest zbytnio ograniczające i pochałaniające energię (na myślenie o tym :) ) .. Ale kto wie. być może dojdę do tego samego wykluczając sam gluten.

Pięknie tu Sylwia ujęła , inspirująco :

sylwiazłodzi napisał/a:
daję Ci tym postem do myslenia bo chodzi o to by cię np. obecnie białko wspomagało w myśleniu, w wierze w siebie i pomysłach

czyli dobrze słuchasz, myślisz i działasz bo lepiej jesz.

[...]
czyli: teraz jesz i słyszysz
jak zaczniesz jeść z białkiem dobrym codziennie a organizm się na niego przestawi zaczniesz nie tylko słyszeć ale i wsłuchać się we wszystko co inni chcą ci przekazać i co ty przekazujesz sama sobie


dziękuję :hug:
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
Ostatnio zmieniony przez Joannaż Pon Lut 10, 2014 10:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
lucynao

Dołączył: 03 Lis 2013
Posty: 50
Wysłany: Pon Lut 10, 2014 10:39   

Serdecznie dziękuję za Wasze mądre odpowiedzi. Będą mnie wspierać. Brak białka? Ups!
 
     
abaszydze

Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 94
Wysłany: Pon Lut 17, 2014 17:06   

vvv jak długo stosujesz DDP, kto na forum jest rekordzistą?
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Mar 19, 2014 17:43   

Przykład opracowania posiłku według DDP, moje uwagi na niebiesko.

na forum dr-k napisał/a:
Biszkopt Orzechowy:
1. Miksujemy na jednorodną masę:
125g masła min. 82%

15g cukru
(produkt szkodliwy)

2. Dodajemy:
60g żółtek [ok. 3-4 szt.]
(pierwsze białko)

125g orzechów włoskich startych na grubym oczku [maszynką! inaczej zmielić]
(drugie białko)

10g rodzynek [ja nie moczę ich wcześniej]
(produkt szkodliwy)

10g suszonych moreli pokrojonych w paski
(produkt szkodliwy)

10g smażonej w cukrze skórki pomarańczowej
(produkt szkodliwy)

15g bułki tartej
(produkt szkodliwy)

3.na końcu mieszamy delikatnie z
90g białek ubitych w ostatniej chwili [2-3szt]

Rozkładam tak przygotowaną masę do formy 21,5x28x6cm [foremka jest wypełniona na 5cm] i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 200°C. Zmniejszam temperaturę do 175 °C i tak piekę przez 15min.
(obróbka w wysokiej temperaturze jest szkodliwa)

W czasie tych 15 minut przygotowuję część sernikową.
1. Ucieramy:
125g masła

50g cukru
(produkt szkodliwy)

2. Następnie naprzemiennie dodajemy:
120g żółtek [ok6-7szt.]

250g białego sera
(trzecie białko)

3. Dodajemy
10g mąki ziemniaczanej

10g proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej

pół łyżeczki kwasku cytrynowego

50g płatków migdałowych
(czwarte białko)

25g rodzynek
(produkt szkodliwy)

25g skórki pomarańczowej smażonej w cukrze
(produkt szkodliwy)

trochę aromatu rumowego, migdałowego lub waniliowego.
(produkt szkodliwy - chemia)

4.Delikatnie mieszamy z
125g ubitych białek

Tak przygotowaną masę kładziemy na gorący biszkopt i dalej pieczemy jeszcze ok. 20 min w temperaturze 175°C.
(obróbka w wysokiej temperaturze jest szkodliwa)

Po upieczeniu układam
80g czekolady gorzkiej [BTW: 7,90/18,41/57,35]
na wierzchu gorącego wypieku i zostawiamy w piekarniku aż wszystko ostygnie.
w 100g: B:11,6; T:41,7 W:12,6 co daje nam proporcje: 1:3,6:1
http://img31.otofotki.pl/obrazki/pf523_sernik.jpg

BTW 137 : 402 : 215 ; 1320g ; 5032kcal
BTW 10 : 30 : 16 ; 100g ; 381kcal
BTW 1 : 3 : 1,6

Za samo liczenie może się odniechcieć takiego skomplikowanego jedzenia, a bez liczenia to wielka niewiadoma jest. Wysoka temperatura masło, mieszanka białek, cukier = może i pozornie smaczne, ale niezdrowe związki powstają. Skomplikowane liczenie zapowiada skomplikowane trawienie.



Może jednak lepiej udusić jeden wybrany produkt zwierzęcy (najlepiej nie mnie) z wybranym warzywem, wtedy nie ma liczenia, następnego dnia inny produkt zwierzęcy i inne warzywo, można dodać tłuszczu po uduszeniu wedle uznania.

To tak w temacie DO a DDP,
żeby nie było, że to to samo, albo że podobne
.
:viva:
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Śro Mar 19, 2014 19:46   

vvv

BWT-28,29 36,15 32,93 Takie proporocje są szkodliwe?
558kcal
 
     
zofijeczka 

Dołączyła: 19 Mar 2014
Posty: 2
Wysłany: Śro Mar 19, 2014 21:02   

vvv napisał/a:
Przykład opracowania posiłku według DDP, moje uwagi na niebiesko.

na forum dr-k napisał/a:
Biszkopt Orzechowy:
1. Miksujemy na jednorodną masę:
125g masła min. 82%

15g cukru
(produkt szkodliwy)

2. Dodajemy:
60g żółtek [ok. 3-4 szt.]
(pierwsze białko)

125g orzechów włoskich startych na grubym oczku [maszynką! inaczej zmielić]
(drugie białko)

10g rodzynek [ja nie moczę ich wcześniej]
(produkt szkodliwy)

10g suszonych moreli pokrojonych w paski
(produkt szkodliwy)

10g smażonej w cukrze skórki pomarańczowej
(produkt szkodliwy)

15g bułki tartej
(produkt szkodliwy)

3.na końcu mieszamy delikatnie z
90g białek ubitych w ostatniej chwili [2-3szt]

Rozkładam tak przygotowaną masę do formy 21,5x28x6cm [foremka jest wypełniona na 5cm] i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 200°C. Zmniejszam temperaturę do 175 °C i tak piekę przez 15min.
(obróbka w wysokiej temperaturze jest szkodliwa)

W czasie tych 15 minut przygotowuję część sernikową.
1. Ucieramy:
125g masła

50g cukru
(produkt szkodliwy)

2. Następnie naprzemiennie dodajemy:
120g żółtek [ok6-7szt.]

250g białego sera
(trzecie białko)

3. Dodajemy
10g mąki ziemniaczanej

10g proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej

pół łyżeczki kwasku cytrynowego

50g płatków migdałowych
(czwarte białko)

25g rodzynek
(produkt szkodliwy)

25g skórki pomarańczowej smażonej w cukrze
(produkt szkodliwy)

trochę aromatu rumowego, migdałowego lub waniliowego.
(produkt szkodliwy - chemia)

4.Delikatnie mieszamy z
125g ubitych białek

Tak przygotowaną masę kładziemy na gorący biszkopt i dalej pieczemy jeszcze ok. 20 min w temperaturze 175°C.
(obróbka w wysokiej temperaturze jest szkodliwa)

Po upieczeniu układam
80g czekolady gorzkiej [BTW: 7,90/18,41/57,35]
na wierzchu gorącego wypieku i zostawiamy w piekarniku aż wszystko ostygnie.
w 100g: B:11,6; T:41,7 W:12,6 co daje nam proporcje: 1:3,6:1
http://img31.otofotki.pl/obrazki/pf523_sernik.jpg

BTW 137 : 402 : 215 ; 1320g ; 5032kcal
BTW 10 : 30 : 16 ; 100g ; 381kcal
BTW 1 : 3 : 1,6

Za samo liczenie może się odniechcieć takiego skomplikowanego jedzenia, a bez liczenia to wielka niewiadoma jest. Wysoka temperatura masło, mieszanka białek, cukier = może i pozornie smaczne, ale niezdrowe związki powstają. Skomplikowane liczenie zapowiada skomplikowane trawienie.



Może jednak lepiej udusić jeden wybrany produkt zwierzęcy (najlepiej nie mnie) z wybranym warzywem, wtedy nie ma liczenia, następnego dnia inny produkt zwierzęcy i inne warzywo, można dodać tłuszczu po uduszeniu wedle uznania.

To tak w temacie DO a DDP,
żeby nie było, że to to samo, albo że podobne
.
:viva:


Nie uduszę Pana bez obaw, oczywiście im mniej składników i im są one bardziej odżywcze tym lepiej, jest to szczególnie ważne na DO. Ale chyba każdy z nas miał matematykę w szkole....
Powyższy przepis można zaklasyfikować jedynie do ŻO i nie jest podany do codziennego stosowania a od święta.
Sernik można również piec wq 100 stopniach tyle że dłużej - też wychodzi dobry - jeżeli temperatura tak bardzo Panu przeszkadza.

Jeżeli chodzi o BTW czekolady gorzkiej miałam tam błąd - zamienione T z W - miała to być gorzka czekolada i ta którą stosuję ma [BWT: 7,90/18,41/57,35] !! - to moja literówka

Jednocześnie obliczał pan BTW całości serem białym półtłustym - przy diecie gdzie tłuszcz się "promuje"? - ja do sernika używam sera 17% tłuszczu

Poprosiłabym o przeliczenie potrawy. [ do innych produktów się nie czepiam mają zbliżone wartości]

aromaty można dodawać naturalne - nie napisałam aromat wanilinowy lecz waniliowy - a to już nie jest chemia. Natomiast soda oczyszczona / proszek do pieczenia jest - a tu brak Pana uwagi. Również w dzisiejszych czasach ser biały nie jest już taki zdrowy - też sama chemia. Nie chciałabym Pana również martwić tym że mięso w obecnych czasach zapewne na 90% nie jest wolne od chemii..... Ale szukajmy tych najzdrowszych produktów - niestety produkty kupione na bazarku też nie gwarantują braku chemii. Na każdym polu coś jest rozpylane, a przydomowe poletka stykają się z wodą gruntową i podskórną, a te z dziurawymi szambami.

Jednocześnie chciałam zauważyć że duszenie codziennie nowego mięsnego posiłku nie jest zbyt optymalne.. taka strata czasu. Możliwe że jest Pan na emeryturze i ma pan na to czas - ale każda młoda osoba by się zniechęciła - ja gotuję jeden rodzaj dania podstawowego na 5 dni - łatwiej, szybciej i mniej energii się zużywa.

Ostatnia rzecz: ja nie jestem dietetykiem i moje przepisy nie są wyrocznią ani wykładnią są tylko propozycją i proszę nie utożsamiać ich z wytycznymi DO gdyż ja nie twierdzę że są z nimi w 100% zgodne.

Z Pana postu wnioskuję że nie pali Pan papierosów, nie pije Pan alkoholu, nie pije Pan kawy, i mieszka w sercu Puszczy gdzie powietrze jest krystalicznie czyste - inaczej stosowanie DO czy DDP czy jakiejkolwiek innej diety nie pomoże. niestety

Pozdrawiam i życzę zdrowia

Oczywiście dziękuję za konstruktywną krytykę przepisu - ale jeszcze raz dla poprawności tych skomplikowanych obliczeń poproszę o wprowadzenie w Pana obliczeniach poprawki dla czekolady i sera białego.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Mar 19, 2014 23:15   

z półtłustym napisał/a:
BTW 137 : 402 : 215 ; 1320g ; 5032kcal
BTW 10 : 30 : 16 ; 100g ; 381kcal
BTW 1 : 3 : 1,6


B42 : T10 : W8 ; 320kcal - był twaróg półtłusty
B25 : T46 : W15 ;577kcal - jest pełnotłusty Klimeko

B7 : T25 : W32 ; 402kcal - była czekolada Wedla
B6 : T46 : W15 ; 498kcal - jest wskazana czekolada

Saldo zmian razem:
B-18 : T+57 : W-10 ; +353kcal

Po zmianach:
BTW 119 : 459 : 205 ; 1320g ; 5385kcal
BTW 9 : 35 : 16 ; 100g ; 408kcal
BTW 1 : 3,9 : 1,7


zofijeczka napisał/a:
Poprosiłabym o przeliczenie potrawy.

Jak wyżej.

zofijeczka napisał/a:
aromaty można dodawać naturalne - nie napisałam aromat wanilinowy lecz waniliowy - a to już nie jest chemia.

Byłoby napisane rum, domowy cukier waniliowy, a nie aromat rumowy, aromat waniliowy to bym nie dostrzegł chemii, wiadomo że aromaty są w sklepie w małych buteleczkach i takie ludzie kupią.

zofijeczka napisał/a:
niestety produkty kupione na bazarku też nie gwarantują braku chemii. Na każdym polu coś jest rozpylane, a przydomowe poletka stykają się z wodą gruntową i podskórną, a te z dziurawymi szambami.
Wierzę w badania w dużych sieciach od dużych dostawców - wiem jak to wygląda w praktyce, zawsze przed oczami mam kurę podwórkową która dziobie koło zużytego akumulatora stojącego w trawie i drobnego rolnika który opróżnia na polu resztę zbiornika opryskiwacza w jednym miejscu, nadal nad ziemniakiem czy kalafiorem, szczęśliwy nabywca ma szansę na nowotwór czy rozpad nerwów. Szamba mnie akurat nie przerażają, bo niby co takiego przerażającego jest w szambie oprócz witaminy B12. :-)

zofijeczka napisał/a:
ja gotuję jeden rodzaj dania podstawowego na 5 dni - łatwiej, szybciej i mniej energii się zużywa.
A ja myślałem, że to taki mit jest. Niestety nie wniosę nic praktycznego do krzątaniny kuchennej, choć mogę zauważyć, że świeże mięso mielone na oczach w sklepie dusi się krótko, a wypieki to strata czasu, zdrowia i energii. Dodatkowo rozumiem, że ktoś nie potrafi sobie przyrządzić jedzenia i nie dokonuje wyborów dietetycznych skoro jedzenie przygotowuje ktoś inny i jedzenie już jest i to przewidywalne na 5 dni. nawet jak bardzo dawno temu byłem na łódce dwa tygodnie to nie jadłem codziennie tego samego:
Dzień 1 ) Konserwa mięsna, soczek warzywny i woda
Dzień 2 ) Ser żółty "Liliput", śmietanka, woda
Dzień 3 ) Konserwa rybna, woda
Dzień 4 ) Jak Dzień 1 itd.
Czy jakoś tak. A reszta załogi przygotowywała posiłki i myła gary 3 razy dziennie, a ja sobie pływałem.

zofijeczka napisał/a:
mieszka w sercu Puszczy gdzie powietrze jest krystalicznie czyste - inaczej stosowanie DO czy DDP czy jakiejkolwiek innej diety nie pomoże. niestety
Na Śląsku obserwacje są dokładnie odwrotne, ludzie przy kuchniach węglowych i węglowych piecach kaflowych żyli dłużej niż przy kaloryferach i supermarketach, to jedzenie jest kluczem. Górnik dołowy z łatwością przeżył brata pracującego w mieście w biurze. Dłużej żył ten który miał dewizę z jedzeniem im mniej tym lepiej.

zofijeczka napisał/a:
Natomiast soda oczyszczona / proszek do pieczenia jest - a tu brak Pana uwagi.
To jak woda utleniona - niby chemiczna, a zbyt prosta i naturalna by coś namieszać, a wręcz przeciwnie IMHO. Brak uwagi to było nie dopisanie przy serze - produkt szkodliwy, ale okazyjnie spożycie sera może być korzystne choćby gwoli obserwacji.

zofijeczka napisał/a:
Oczywiście dziękuję za konstruktywną krytykę przepisu

"Spalona" mieszanina białek z cukrem i bułką tarta po prostu wpadła mi w oko na optymalnym forum więc postarałem się rozpatrzyć z punktu widzenia DDP, żeby niejaki GrR mógł zaobserwować, że w DDP nie proporcja jest ważna a produkty. Oczywiście jak mam okazję to korzystając z zapasu zdrowia zjadam gościnnie taki sernik do kawy, ale sam robić nie będę, w sklepie "ciasta" nie kupię, popołudniowi goście skazani są na kawę z mlekiem (krwoim zagęszczonym lub kokosowym), czekoladę, owoce, soki i "Delicje", są też chrupki kukurydziane, sok warzywny, orzeszki, chałwa niesłodzona (tahini), no sorry taki mam klimat.

O, dzisiaj np. zjadłem dwa kiwi do mięsa.

Dziękuję za miłego posta, przepraszam, że akurat padło na Pani sernik, zdecydowała bułka tarta.

Miłego weekendu życzę.
:D
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Mar 19, 2014 23:26, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
zofijeczka 

Dołączyła: 19 Mar 2014
Posty: 2
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 09:55   

vvv napisał/a:

Byłoby napisane rum, domowy cukier waniliowy, a nie aromat rumowy, aromat waniliowy to bym nie dostrzegł chemii, wiadomo że aromaty są w sklepie w małych buteleczkach i takie ludzie kupią.


Ja nie uważam że trzeba koniecznie pisać wszystkim jak krowie na miedzy że "domowy" wszystkie aromaty można sobie w domu zrobić bez chemicznej zabawy



zofijeczka napisał/a:
ja gotuję jeden rodzaj dania podstawowego na 5 dni - łatwiej, szybciej i mniej energii się zużywa.

vvv napisał/a:
A ja myślałem, że to taki mit jest. Niestety nie wniosę nic praktycznego do krzątaniny kuchennej, choć mogę zauważyć, że świeże mięso mielone na oczach w sklepie dusi się krótko, a wypieki to strata czasu, zdrowia i energii. Dodatkowo rozumiem, że ktoś nie potrafi sobie przyrządzić jedzenia i nie dokonuje wyborów dietetycznych skoro jedzenie przygotowuje ktoś inny i jedzenie już jest i to przewidywalne na 5 dni. nawet jak bardzo dawno temu byłem na łódce dwa tygodnie to nie jadłem codziennie tego samego:
Dzień 1 ) Konserwa mięsna, soczek warzywny i woda
Dzień 2 ) Ser żółty "Liliput", śmietanka, woda
Dzień 3 ) Konserwa rybna, woda
Dzień 4 ) Jak Dzień 1 itd.
Czy jakoś tak. A reszta załogi przygotowywała posiłki i myła gary 3 razy dziennie, a ja sobie pływałem.


Ja sobie sama wyliczam co będę jadła w danym tygodniu i sama sobie gotuję i moją decyzją jest ilość 5 dni oraz to co zjem. Czasami mrożę - wiem może być to nie za zdrowe, ale wtedy można "rotować" raz mielone a raz duszone. I zasadą na ŻO jeżeli dobrze pamiętam jest długa obróbka termiczna mięsa - tak 2-3 godziny.

Na obozach żeglarskich również jadałam codziennie inną mielonkę np. raz tyrolską raz byczki itp konserwy mieliśmy chyba wszystkie możliwe łącznie z turystyczną. Soków warzywnych u nas się nie piło bo to rozpusta - a te sklepowe to czysta chemia! [niestety jestem po inż. chemicznej i procesowej więc sobie zdaję sprawę z takich rzeczy]. Ser liliput raczej już z "nowymi" czasami kojarzę. Jednak później gotowaliśmy własne potrawy np rosół ze szkieletów kurczaka lub inne świeżości i to dopiero była wyżerka. - a czterodniowy - pięciodniowy cykl w sam raz by każdemu z załogi dogodzić chociaż raz w tygodniu.
Obecnie nie mam potrzeby jeść każdego dnia co innego.



zofijeczka napisał/a:
mieszka w sercu Puszczy gdzie powietrze jest krystalicznie czyste - inaczej stosowanie DO czy DDP czy jakiejkolwiek innej diety nie pomoże. niestety
vvv napisał/a:
Na Śląsku obserwacje są dokładnie odwrotne, ludzie przy kuchniach węglowych i węglowych piecach kaflowych żyli dłużej niż przy kaloryferach i supermarketach, to jedzenie jest kluczem. Górnik dołowy z łatwością przeżył brata pracującego w mieście w biurze. Dłużej żył ten który miał dewizę z jedzeniem im mniej tym lepiej.

Ależ to nie są odwrotne obserwacje - jak wspomniałam o puszczy nie miałam na myśli kaloryferów i supermarketów - choć z całą pewnością powietrze czystsze

Pozdrawiam, żeglarza [ sternika ]
P.S. Proszę pamiętać nie tylko o źródle, ale i o autorze przepisu któremu należy się wymienienie go.

również życzę miłego weekendu
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 10:34   

vvv napisał/a:
z półtłustym napisał/a:
BTW 137 : 402 : 215 ; 1320g ; 5032kcal
BTW 10 : 30 : 16 ; 100g ; 381kcal
BTW 1 : 3 : 1,6


B42 : T10 : W8 ; 320kcal - był twaróg półtłusty
B25 : T46 : W15 ;577kcal - jest pełnotłusty Klimeko

B7 : T25 : W32 ; 402kcal - była czekolada Wedla
B6 : T46 : W15 ; 498kcal - jest wskazana czekolada

Saldo zmian razem:
B-18 : T+57 : W-10 ; +353kcal

Po zmianach:
BTW 119 : 459 : 205 ; 1320g ; 5385kcal
BTW 9 : 35 : 16 ; 100g ; 408kcal
BTW 1 : 3,9 : 1,7


zofijeczka napisał/a:
Poprosiłabym o przeliczenie potrawy.

Jak wyżej.

zofijeczka napisał/a:
aromaty można dodawać naturalne - nie napisałam aromat wanilinowy lecz waniliowy - a to już nie jest chemia.

Byłoby napisane rum, domowy cukier waniliowy, a nie aromat rumowy, aromat waniliowy to bym nie dostrzegł chemii, wiadomo że aromaty są w sklepie w małych buteleczkach i takie ludzie kupią.

zofijeczka napisał/a:
niestety produkty kupione na bazarku też nie gwarantują braku chemii. Na każdym polu coś jest rozpylane, a przydomowe poletka stykają się z wodą gruntową i podskórną, a te z dziurawymi szambami.
Wierzę w badania w dużych sieciach od dużych dostawców - wiem jak to wygląda w praktyce, zawsze przed oczami mam kurę podwórkową która dziobie koło zużytego akumulatora stojącego w trawie i drobnego rolnika który opróżnia na polu resztę zbiornika opryskiwacza w jednym miejscu, nadal nad ziemniakiem czy kalafiorem, szczęśliwy nabywca ma szansę na nowotwór czy rozpad nerwów. Szamba mnie akurat nie przerażają, bo niby co takiego przerażającego jest w szambie oprócz witaminy B12. :-)

zofijeczka napisał/a:
ja gotuję jeden rodzaj dania podstawowego na 5 dni - łatwiej, szybciej i mniej energii się zużywa.
A ja myślałem, że to taki mit jest. Niestety nie wniosę nic praktycznego do krzątaniny kuchennej, choć mogę zauważyć, że świeże mięso mielone na oczach w sklepie dusi się krótko, a wypieki to strata czasu, zdrowia i energii. Dodatkowo rozumiem, że ktoś nie potrafi sobie przyrządzić jedzenia i nie dokonuje wyborów dietetycznych skoro jedzenie przygotowuje ktoś inny i jedzenie już jest i to przewidywalne na 5 dni. nawet jak bardzo dawno temu byłem na łódce dwa tygodnie to nie jadłem codziennie tego samego:
Dzień 1 ) Konserwa mięsna, soczek warzywny i woda
Dzień 2 ) Ser żółty "Liliput", śmietanka, woda
Dzień 3 ) Konserwa rybna, woda
Dzień 4 ) Jak Dzień 1 itd.
Czy jakoś tak. A reszta załogi przygotowywała posiłki i myła gary 3 razy dziennie, a ja sobie pływałem.

zofijeczka napisał/a:
mieszka w sercu Puszczy gdzie powietrze jest krystalicznie czyste - inaczej stosowanie DO czy DDP czy jakiejkolwiek innej diety nie pomoże. niestety
Na Śląsku obserwacje są dokładnie odwrotne, ludzie przy kuchniach węglowych i węglowych piecach kaflowych żyli dłużej niż przy kaloryferach i supermarketach, to jedzenie jest kluczem. Górnik dołowy z łatwością przeżył brata pracującego w mieście w biurze. Dłużej żył ten który miał dewizę z jedzeniem im mniej tym lepiej.

zofijeczka napisał/a:
Natomiast soda oczyszczona / proszek do pieczenia jest - a tu brak Pana uwagi.
To jak woda utleniona - niby chemiczna, a zbyt prosta i naturalna by coś namieszać, a wręcz przeciwnie IMHO. Brak uwagi to było nie dopisanie przy serze - produkt szkodliwy, ale okazyjnie spożycie sera może być korzystne choćby gwoli obserwacji.

zofijeczka napisał/a:
Oczywiście dziękuję za konstruktywną krytykę przepisu

"Spalona" mieszanina białek z cukrem i bułką tarta po prostu wpadła mi w oko na optymalnym forum więc postarałem się rozpatrzyć z punktu widzenia DDP, żeby niejaki GrR mógł zaobserwować, że w DDP nie proporcja jest ważna a produkty. Oczywiście jak mam okazję to korzystając z zapasu zdrowia zjadam gościnnie taki sernik do kawy, ale sam robić nie będę, w sklepie "ciasta" nie kupię, popołudniowi goście skazani są na kawę z mlekiem (krwoim zagęszczonym lub kokosowym), czekoladę, owoce, soki i "Delicje", są też chrupki kukurydziane, sok warzywny, orzeszki, chałwa niesłodzona (tahini), no sorry taki mam klimat.

O, dzisiaj np. zjadłem dwa kiwi do mięsa.

Dziękuję za miłego posta, przepraszam, że akurat padło na Pani sernik, zdecydowała bułka tarta.

Miłego weekendu życzę.
:D


Niejaki GrR na razie zaobserwował to że bez kalkulatora inżynierskiego, wagi, miary krawieckiej, kompasu itd nie zjesz żadnego posiłku.

Pływam czasem łódką bols. Jeśli trafi się dobra załoga to dopływamy nawet do finlandii. Trzeba przyznać że jak żeglować to na łódkach robionych w krajach skandynawskich.

Bednarczykowa Witoszkowa wymyśliła sobie że jeśli DO szkodzi to trzeba wprowadzić rotację, używać setek narzędzi żeby ważyć, mierzyć, przeliczać, rotować. A wystarczy zamiast tego wszystkiego użyć rozumu. To taki drobny szczegół o którym zapomniała.
Zapewne następnym twoim krokiem będzie przekonanie abaszydze że DO mu zaszkodziła bo z jego nicku wynika że jest muzułmaninem i w ramadan jadł tylko po zmroku.
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 11:46   

Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa wymyśliła sobie że jeśli DO szkodzi to trzeba...
Ja nie czytałem lek. Bednarczyk, więc nie będę się wypowiadał o tej publikacji. Ale skoro lekarz optymalny zauważył że zalecenia Doktora Kwaśniewskiego szkodzą, to tym bardziej Doktor Kwaśniewski powinien „wyjść z szafy” i skorygować swoje błędne teorie diety optymalnej które szkodzą ludziom. Czyli kolejna osoba po Ponomarence, i pnau Witoldzie, musi wyciągać ludzi ze szkodliwości diety optymalnej.

A Zyjon musi robić za pożytecznego idiotę i udawać że dieta optymalna nie szkodzi, jak sam pisał że szkodzi: :hah:
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#138763
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#139555
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#139084

Czyli identycznie jak były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder robiący za pożtyecznego idiotę w obliczu konfliktu na Ukrainie, który widzieć nie chce aneksji Krymu: :hah: http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=11266c
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 12:41   

COOLER napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa wymyśliła sobie że jeśli DO szkodzi to trzeba...
Ja nie czytałem lek. Bednarczyk, więc nie będę się wypowiadał o tej publikacji. Ale skoro lekarz optymalny zauważył że zalecenia Doktora Kwaśniewskiego szkodzą, to tym bardziej Doktor Kwaśniewski powinien wyjść z szafy i skorygować swoje błędne teorie diety optymalnej które szkodzą ludziom. Czyli kolejna osoba po Ponomarence, i pnau Witoldzie, musi wyciągać ludzi ze szkodliwości diety optymalnej.

A Zyjon musi robić za pożytecznego idiotę i udawać że dieta optymalna nie szkodzi, jak sam pisał że szkodzi: :hah:
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#138763
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#139555
http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#139084

Czyli identycznie jak były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder robiący za pożtyecznego idiotę w obliczu konfliktu na Ukrainie, który widzieć nie chce aneksji Krymu: :hah: http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=11266c


DDP to DO tyle że jest wiecej zabawy. Do odmierzania dochodzi rotowanie i dobieranie. Jest tam to samo: straszonko nadmiarem białka i inne rzeczy które już przerabiali ci którzy byli na DO.

Co do twórcy DO to już nie skoryguje błędów. Nie wiem czy to duma czy stan zdrowia mu na to nie pozwala. Pewnie jedno i drugie oraz kilka innych czynników.

Sytuacja na ukrainie jest dość groźna. Na razie szczekają na waszyngton chociaż wiedzą że w razie konfliktu nie mieli by szans z krajem większym niż san marino. Putin i tak już boi się że rosjanie zmądrzeją i tak naprawdę to chodzi o to żeby pokazać swojemu narodowi że jeśli znów zachce się mu demokracji w zachodnim stylu to on nie zawaha się im tego wybić z głowy siłą. Przy okazji kilka scen pod światową publikę żeby pokazać że to nadal mocarstwo.
Na razie biały dom czyli barak obamy reaguje prawidłowo chociaż w takiej sytuacji lepszy byłby jakiś republikanin na fotelu prezydenta usa. Wierzę jednak że Obama stanie na wysokości zadania. Na merkel i resztę europejskich pseudopremierów i pseudoprezydentów bym nie liczył.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Czw Mar 20, 2014 12:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 13:45   

Grzegorz Rec napisał/a:

DDP to DO tyle że jest wiecej zabawy. Do odmierzania dochodzi rotowanie i dobieranie. Jest tam to samo: straszonko nadmiarem białka i inne rzeczy które już przerabiali ci którzy byli na DO.

Co do twórcy DO to już nie skoryguje błędów. Nie wiem czy to duma czy stan zdrowia mu na to nie pozwala. Pewnie jedno i drugie oraz kilka innych czynników.





To dziwne, że wcześniej nikt tego nie zauważył. DDP i DO to, to samo. Nawet Kangur specjalista od DO pewnie nie wie, że jest na DDP pewnie gdyby go oświecić szumy uszne by mu zniknęły, kto wie. Skoro ignorancją można raka wyleczyć..... tosz to cuda najprawdziwsze cuda. Dr Hause to przy naszym Grzesiu to mały pikuś oj przepraszam spoufalam się Pan Pikuś z dużej litery. Ale w końcu jak się jest masażystą to się wie że DDP i DO to to samo. Nawet Pan Witold, który w końcu jest dietetykiem z długoletnim doświadczeniem tego nie zobaczył. A w końcu tyle lat uświadamia ludzi jakie szkody może dieta przynieść. Nikt oprócz naszego Doktorka Grzesia nie zauważył takiego podobieństwa jak tak dalej pójdzie zabiorą nam Grzesia do jakiegoś tajnego instytutu i zaczną robić na nim badania, sprawdzać jego fenomen. A więc cieszmy się tym że go znamy i cieszmy się że daje nam tyle instynktownych wskazówek bo tak instynkt to skarb, a pamiętajcie moim mili że skarb trzeba zakopać 2 metry pod ziemią przy piątej brzozie na polanie bez drzew aby nie zapomnieć gdzie skarb i aby następne pokolenia nie zapomniały gdzie to jest i wiedziały gdzie składować radioaktywne śmieci.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 16:25   

gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:

DDP to DO tyle że jest wiecej zabawy. Do odmierzania dochodzi rotowanie i dobieranie. Jest tam to samo: straszonko nadmiarem białka i inne rzeczy które już przerabiali ci którzy byli na DO.

Co do twórcy DO to już nie skoryguje błędów. Nie wiem czy to duma czy stan zdrowia mu na to nie pozwala. Pewnie jedno i drugie oraz kilka innych czynników.





To dziwne, że wcześniej nikt tego nie zauważył. DDP i DO to, to samo. Nawet Kangur specjalista od DO pewnie nie wie, że jest na DDP pewnie gdyby go oświecić szumy uszne by mu zniknęły, kto wie. Skoro ignorancją można raka wyleczyć..... tosz to cuda najprawdziwsze cuda. Dr Hause to przy naszym Grzesiu to mały pikuś oj przepraszam spoufalam się Pan Pikuś z dużej litery. Ale w końcu jak się jest masażystą to się wie że DDP i DO to to samo. Nawet Pan Witold, który w końcu jest dietetykiem z długoletnim doświadczeniem tego nie zobaczył. A w końcu tyle lat uświadamia ludzi jakie szkody może dieta przynieść. Nikt oprócz naszego Doktorka Grzesia nie zauważył takiego podobieństwa jak tak dalej pójdzie zabiorą nam Grzesia do jakiegoś tajnego instytutu i zaczną robić na nim badania, sprawdzać jego fenomen. A więc cieszmy się tym że go znamy i cieszmy się że daje nam tyle instynktownych wskazówek bo tak instynkt to skarb, a pamiętajcie moim mili że skarb trzeba zakopać 2 metry pod ziemią przy piątej brzozie na polanie bez drzew aby nie zapomnieć gdzie skarb i aby następne pokolenia nie zapomniały gdzie to jest i wiedziały gdzie składować radioaktywne śmieci.


Hmm... Gdybyś miała chociaż szczątkową wiedzę na temat DO i DDP to wiedziała byś że DDP wywodzi się z DO i bazuje na DO.
Bednarczyk Witoszek powołuje się także czasem na Lutza ale DDP ma się do Lutza tak jak hulajnoga do paralotni.

Co do twojego twierdzenia że instynkt nie ma znaczenia to powiedz to dziesiątkom tysięcy ludzi wyleczonym przez Lutza i jego współpracowników. Dieta opracowana przez Dr Wolfganga Lutza to dieta instynktowna w czystej postaci. Ustalił jeden parametr a co do reszty zdał się na instynkt ludzi którzy ją stosowali.
Efekty znamy. Wielu ludzi którzy bez pomocy chemii, naświetlań czy farmaceutyków pozbyli się raka i innych chorób cywilizacyjnych więc nie pieprz mi tu bzdur rodem z ulicy sezamkowej.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Czw Mar 20, 2014 16:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 17:15   

Grzegorz Rec napisał/a:


Hmm... Gdybyś miała chociaż szczątkową wiedzę na temat DO i DDP to wiedziała byś że DDP wywodzi się z DO i bazuje na DO.
Bednarczyk Witoszek powołuje się także czasem na Lutza ale DDP ma się do Lutza tak jak hulajnoga do paralotni.

Co do twojego twierdzenia że instynkt nie ma znaczenia to powiedz to dziesiątkom tysięcy ludzi wyleczonym przez Lutza i jego współpracowników. Dieta opracowana przez Dr Wolfganga Lutza to dieta instynktowna w czystej postaci. Ustalił jeden parametr a co do reszty zdał się na instynkt ludzi którzy ją stosowali.
Efekty znamy. Wielu ludzi którzy bez pomocy chemii, naświetlań czy farmaceutyków pozbyli się raka i innych chorób cywilizacyjnych więc nie pieprz mi tu bzdur rodem z ulicy sezamkowej.




A w którym momencie napisałam że dieta Lutza nie jest skuteczna?? Osobiście nie znam nikogo kogo wyleczyła by ona z raka, ale może Ty znasz takie przypadki?? Instynkt?? Instynktownie Male dzieci wkładają rączki do kupy a potem do buzi w celach poznawczych. Jeśli znasz przykłady wyleczenia choroby nowotworowej przez dietę to proszę dowody!!!!!!!!!Mój ojciec choruje na raka chętnie poczytam i myślę że wiele osób poczyta co masz do napisania na ten temat. Jak na razie żadnych potwierdzonych informacji, zero konkretów.


Każdy swoją dietę musi ustalić indywidualnie dla swojego organizmu, ponieważ każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby. Jeśli są jakieś niedobory należy je uzupełnić ale czy to robimy instynktownie?? Instynktownie wiesz czego Tobie brak w organizmie?? W formule 4eS nie ma nic o instynkcie. Samokształcenie, Samopoczucie, Swoja waga, Smak bo ma być smacznie. Czyli wszystko to co można zaobserwować czyli DDP


Ja nie oceniam ani diety DO ani DDP. Z mojego wywodu można wyciągnąć główne pytanie skoro to takie same diety dlaczego nikt do tej pory tego nie zauważył. Widzę tu dość sporo przykładów na odmienność tych diet, choć oczywiście są podobieństwa a nie widzę nie przedstawiłeś żadnych dowodów na to że jest inaczej czyli że są od takie same. Jak widzę nikt Ciebie nie poparł i o ile nawet COOLER piszę o szkodliwości DO ani słowem nie wspomniał o DDP. Nikt oprócz Ciebie tak nie uważa. Do tego nie trzeba być geniuszem aby stwierdzić że jest to nadinterpretacja. O ile dość dobrze znam DDP a nie znam DO jest to wiedza zbędna. To że Pani doktor Ewa wywodzi się z diety Do tez wiem ale czy to znaczy że są to te same diety?? Z tego co pamiętam to Lutz też współpracował z Dr Kwaśniewski co wcale nie znaczy że są to te same diety. Są to wszystko Diety niskowęglowodanowe?? Popraw mnie jeśli źle pisze. Mają więc wspólne korzenie i punkty wspólne. Ale czy to znaczy że są identyczne??



Jeśli to co piszę jest wprost z Ulicy Sezamkowej to Ty musisz być jak Wielki Żółty Ptak.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 17:22   

Karol Darwin zachowaniom instynktowym przypisuje następujące cechy:


"Czynność, którą wykonuje zwierzę, zwłaszcza młode, bez żadnego poprzedniego doświadczenia i wykonuje ją wiele osobników w jednakowy sposób, bez znajomości celu, to czynność taką nazywamy instynktowną"
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Czw Mar 20, 2014 17:32   

Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa
"Grześ"
jako zdeklarowany Obserwator nie powinienem, ale ...

nie popisuj się ignorancją, bo się ośmieszasz - będą Cię palcami wytykać w miasteczku

Lekarz Ewa Bednarczyk Witoszek jest specjalistą laryngologiem alergologiem, pasjonatem leczenia dietą, znającym biochemię praktykiem ... troooszkę szacunku okaż

To o czym pisze to perły, nie depcz jak wieprz

milcząc możesz za mędrca uchodzić, a tak ... :-x :D

Dar
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 17:37   

gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:


Hmm... Gdybyś miała chociaż szczątkową wiedzę na temat DO i DDP to wiedziała byś że DDP wywodzi się z DO i bazuje na DO.
Bednarczyk Witoszek powołuje się także czasem na Lutza ale DDP ma się do Lutza tak jak hulajnoga do paralotni.

Co do twojego twierdzenia że instynkt nie ma znaczenia to powiedz to dziesiątkom tysięcy ludzi wyleczonym przez Lutza i jego współpracowników. Dieta opracowana przez Dr Wolfganga Lutza to dieta instynktowna w czystej postaci. Ustalił jeden parametr a co do reszty zdał się na instynkt ludzi którzy ją stosowali.
Efekty znamy. Wielu ludzi którzy bez pomocy chemii, naświetlań czy farmaceutyków pozbyli się raka i innych chorób cywilizacyjnych więc nie pieprz mi tu bzdur rodem z ulicy sezamkowej.




A w którym momencie napisałam że dieta Lutza nie jest skuteczna?? Osobiście nie znam nikogo kogo wyleczyła by ona z raka, ale może Ty znasz takie przypadki?? Instynkt?? Instynktownie Male dzieci wkładają rączki do kupy a potem do buzi w celach poznawczych. Jeśli znasz przykłady wyleczenia choroby nowotworowej przez dietę to proszę dowody!!!!!!!!!Mój ojciec choruje na raka chętnie poczytam i myślę że wiele osób poczyta co masz do napisania na ten temat. Jak na razie żadnych potwierdzonych informacji, zero konkretów.


Każdy swoją dietę musi ustalić indywidualnie dla swojego organizmu, ponieważ każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby. Jeśli są jakieś niedobory należy je uzupełnić ale czy to robimy instynktownie?? Instynktownie wiesz czego Tobie brak w organizmie?? W formule 4eS nie ma nic o instynkcie. Samokształcenie, Samopoczucie, Swoja waga, Smak bo ma być smacznie. Czyli wszystko to co można zaobserwować czyli DDP


Ja nie oceniam ani diety DO ani DDP. Z mojego wywodu można wyciągnąć główne pytanie skoro to takie same diety dlaczego nikt do tej pory tego nie zauważył. Widzę tu dość sporo przykładów na odmienność tych diet, choć oczywiście są podobieństwa a nie widzę nie przedstawiłeś żadnych dowodów na to że jest inaczej czyli że są od takie same. Jak widzę nikt Ciebie nie poparł i o ile nawet COOLER piszę o szkodliwości DO ani słowem nie wspomniał o DDP. Nikt oprócz Ciebie tak nie uważa. Do tego nie trzeba być geniuszem aby stwierdzić że jest to nadinterpretacja. O ile dość dobrze znam DDP a nie znam DO jest to wiedza zbędna. To że Pani doktor Ewa wywodzi się z diety Do tez wiem ale czy to znaczy że są to te same diety?? Z tego co pamiętam to Lutz też współpracował z Dr Kwaśniewski co wcale nie znaczy że są to te same diety. Są to wszystko Diety niskowęglowodanowe?? Popraw mnie jeśli źle pisze. Mają więc wspólne korzenie i punkty wspólne. Ale czy to znaczy że są identyczne??



Jeśli to co piszę jest wprost z Ulicy Sezamkowej to Ty musisz być jak Wielki Żółty Ptak.


Twój tekst na temat Lutza, 4s, DO i DDP zostawię bez komentarza. Myślę że takowego nie wymaga.

Rozumujesz swoimi kategoriami a jaki umysł takie rozumowanie.

Dla każdego myślącego człowieka lektura ksiązki "Życie bez pieczywa" wiąże się z pewnego rodzaju szokiem. Widziałem setki ludzi szprycowanych przez lekarzy hormonami, po resekcji tarczycy, dzieci, dorosłych z tak rozchwianą równowagą metaboliczną że nie nadawali się w zasadzie do tego żeby funkcjonować w normalny sposób. Większość z nich mogła by wrócić do zdrowia w ciągu od kilku do kilkunastu miesięcy stosując się do zaleceń Lutza.
Ktoś rozumujący twoimi kategoriami tego nie widzi. Do tego trzeba mieć mózg który odpowiada za coś wiecej niż tylko bodźce płynące z waginy.

To tyle w temacie DDP. Pojawiłem się ty tylko z powodu odniesienia się Adama do mojej osoby.
_________________
Incurably Himself
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 17:48   

Chciałam się upewnić czy dobrze pojmuję definicję INSTYNKTU bo może to ja źle rozumiem.
Coś z psychologii
Instynkt, pojęcie oznaczające wrodzone, złożone formy zachowania się zwierząt i ludzi. Opracowano wiele różnych teorii instynktu. Dla wrodzonego instynktu znamienne są nie tyle wrodzone stereotypy ruchowe, ile raczej wrodzone popędy.

W życiu zwierząt niższych (np. owady) popędy ujawniają się stereotypowymi formami zachowania. Im wyżej na drabinie filogenetycznej występuje dany gatunek zwierzęcy, w tym bardziej zmiennych formach przejawiają się wrodzone popędy.

U człowieka stereotypy nie występują, zachowanie jest zmienne i plastyczne. Pojęcie instynktu w stosunku do człowieka w psychologii współczesnej niektórzy psychologowie próbują zastąpić pojęciem potrzeby. Wyróżnia się m.in. instynkt samozachowawczy, macierzyński.

Coś z filozofii

Znaczenie pojęcia: bodziec, impuls, odruch, charakterystyczne i niezmienne dla każdego gatunku istot żywych zjawisko biologiczne, objawiające się przystosowaniem się organizmu do otoczenia, potrzeb życia, które może być opanowane przez intelekt; jedno z podstawowych pojęć hormizmu rozumiane jako wrodzona, odziedziczona dyspozycja, pozwalająca reagować w określony sposób na dany przedmiot; uważa się, że instynkty są podłożem życia psychicznego człowieka: są dla niego źródłem bodźców, mają wpływ na jego dążenia, życie umysłowe, emocje.

I czegoś tu nie rozumiem. Instynktownie kiedy jestem głodna sięgam po pożywienie aby zaspokoić potrzebę głodu. Jeśli do wyboru będę miała suchy chleb, słoninę oraz mięso- wybiorę mięso to będzie to instynkt- który mi powie że w mięsie jest dużo białka czy to znaczy po prostu że lubię mięso?? Bo dla mnie to znaczy że smakuje mi mięso. I co z tego wynika- instynktownie wiem co lubię. Instynktownie wiemy że musimy zaspokoić potrzebę głodu ale czy wiemy co instynktownie dany produkt jest dla nas dobry?? Bo jeśli instynktownie wiemy jaki produkt jest dobry to skąd tyle zatruć trującymi grzybami. Instynkt?? Czy wiedza?? Ja idąc do sklepu na zakupy nie kieruje się instynktem tylko wiedzą o towarach i produktach. Ale jeśli Ty instynktownie dobierasz składniki swojej diety to masz dość ograniczony instynkt Grzegorz bo Twoja dieta jest dość ograniczona, wieprzowina, sery mleko warzywa, kasza gryczana- to chyba wszystko??
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 18:06   

Widzę że nie mając żadnych konkretnych dowodów oraz brak argumentów nadrabiasz chamstwem. Jeśli myślisz że Twoje słowa mnie obrażą to się mylisz. Zero dowodów tylko Twoje słowo. Widziałem, słyszałam, wiem. A potem wychodzą kwiatki w postaci chorej przyjaciółki z zanikiem mięśni, która nigdy nie istniała. Szkoda że musisz sobie wymyślać nie tylko przypadki na poparcie swoich teorii ale i przyjaciół.

http://www.dobradieta.pl/...r=asc&start=135


Moją waginą się proszę nie interesuj, zajmij się swoim narządem płciowym.

Jesteś dość kiepskim źródłem informacji.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 18:14   

dario_ronin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa
"Grześ"
jako zdeklarowany Obserwator nie powinienem, ale ...

nie popisuj się ignorancją, bo się ośmieszasz - będą Cię palcami wytykać w miasteczku

Lekarz Ewa Bednarczyk Witoszek jest specjalistą laryngologiem alergologiem, pasjonatem leczenia dietą, znającym biochemię praktykiem ... troooszkę szacunku okaż

To o czym pisze to perły, nie depcz jak wieprz

milcząc możesz za mędrca uchodzić, a tak ... :-x :D

Dar


Wiele negatywnych zjawisk na tym forum nie zaczęło się na mnie i nie na mnie się skończy.

Wszedłem tu w poszukiwaniu wiedzy. Prawie natychmiast obsiedli mnie zwolennicy takich czy innych diet oraz teorii spiskowych.
To była samoobrona ;]

Co do Ewy Bednarczyk Witoszek to lekarzy z jej specjalnością jest na świecie bardzo wielu. To jej największy fanatyk na tym forum próbował mi ciągle udowodnić w jakim jestem błędzie żywiąc się w taki sposób w jaki się żywię. Nie ja to zacząłem ale to dziecinne tłumaczenie. Ja tego nie zacząłem ale ja to mogę skończyć.
_________________
Incurably Himself
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 18:50   

Grzegorz Rec napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa
"Grześ"
jako zdeklarowany Obserwator nie powinienem, ale ...

nie popisuj się ignorancją, bo się ośmieszasz - będą Cię palcami wytykać w miasteczku

Lekarz Ewa Bednarczyk Witoszek jest specjalistą laryngologiem alergologiem, pasjonatem leczenia dietą, znającym biochemię praktykiem ... troooszkę szacunku okaż

To o czym pisze to perły, nie depcz jak wieprz

milcząc możesz za mędrca uchodzić, a tak ... :-x :D

Dar


Wiele negatywnych zjawisk na tym forum nie zaczęło się na mnie i nie na mnie się skończy.

Wszedłem tu w poszukiwaniu wiedzy. Prawie natychmiast obsiedli mnie zwolennicy takich czy innych diet oraz teorii spiskowych.
To była samoobrona ;]

Co do Ewy Bednarczyk Witoszek to lekarzy z jej specjalnością jest na świecie bardzo wielu. To jej największy fanatyk na tym forum próbował mi ciągle udowodnić w jakim jestem błędzie żywiąc się w taki sposób w jaki się żywię. Nie ja to zacząłem ale to dziecinne tłumaczenie. Ja tego nie zacząłem ale ja to mogę skończyć.



Nie rób z siebie ofiary......
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 19:09   

Hydrogenium napisał/a:
Dzień wygląda często tak: 3 x 150g mięsa wieprzowego + słonina/smalec + sałatki z papryki, kapusty, ogórka i innych warzyw (przygotowane przez mamę) + kasza jaglana/gryczna/ryż/ziemniaki, tak aby uzbierało się w ciągu dnia te 70g węgli.
Hydrogenium napisał/a:
duże rozczarowanie objawami: dziąsła, sucha skóra, intensywny łupież.
Hydrogenium napisał/a:
Tłuszcz odkłada mi się głownie na udach i tyłku, zaczynają się problemy ze spodniami

Proponuję uczciwie spisać tydzień, a przynajmniej 3 kolejne dni nie pomijając szczegółów w postaci używek, kawy, herbaty, cukru, potrafisz sobie wyliczyć dzienne btw
(nie oszacować, wyliczyć)
np www.tabele-kalorii.pl

Z wymienionych produktów:
- smalec - może mniej skoro sadło się odkłada
- większość przypadków - trzeba spisywać wyjątki bo w nich jest pies pogrzebany
- salceson, kiełbasa - mięso przemysłowe = szkodliwe
- kasza jaglana, ryż - szkodliwe, mało witamin, dużo W
- kasza gryczana - ostrożnie skoncentrowane węglowodany
- ziemniaki - ostrożnie, ważyć, liczyć węglowodany
- te 70g węgli - może 70 do 120, trzeba liczyć, może lepiej do 50g na dobę
- często jadam też jajecznicę - rozważ jedno źródło białka dziennie do oceny
- biały ser ze śmietaną - często powoduje zadziwiające objawy
- wołowina - lepsze po niej masz dziąsła niż po wieprzowinie?
- znaczne ilości orzechów - rozważ jedno źródło białka dziennie
- dziąsła, sucha skóra, intensywny łupież - jak bym miał coś takiego to zero kasz, zero przecinek zero produktów mlecznych, kupowałbym soki warzywne w litrowych kartonikach i do tego duszone mięso i inne białka uznawane za dobre
(lewy link w stopce)
jedno białko dziennie by ocenić na drugi dzień rano czy jest lepiej czy gorzej.

Skończ z kaszami i produktami mlecznymi co do grama, jeśli przychodzi Ci to z trudem tym bardziej świadczy to o uzależnieniu czyli o przywiązaniu do szkodliwych produktów, duszone mięso i sok warzywny w litrowym kartoniku Twoim przyjacielem. I spisuj dokładnie sam dla siebie co jesz, jak przeczytasz i policzysz to możesz się zdziwić np 100g orzechów włoskich to 60g tłuszczu i 650kcal czyli wartość, której nie należy zjadać na przystawkę, a raczej na główne danie. 100g orzechów + 400ml wody + blender to jest pół litra wegetariańskiej 12% "śmietany".

Powtarzam - namawiam do spisywania (nie w pamięci, w dzienniczku) i porzucenia co do grama kasz i mlecznych i co do miligrama chemii z "wędlin", a zwłaszcza azotanów, jedzenie które widziało przetwórnie jest już przetworzone w wyrób jedzeniopodobny tylko dla ludzi o jelitach z nierdzewki.

(kasza jaglana to proso o ile to nie jest oczywiste)
Tyle.
:D



ps.
Hydrogenium napisał/a:
Węgli do 70g, pod postacią surówek i chleba, którym zbieram tłuszczyk z patelni.
No tak do emerytury nie wyzdrowiejesz.
:shock:
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 19:16   

gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa
"Grześ"
jako zdeklarowany Obserwator nie powinienem, ale ...

nie popisuj się ignorancją, bo się ośmieszasz - będą Cię palcami wytykać w miasteczku

Lekarz Ewa Bednarczyk Witoszek jest specjalistą laryngologiem alergologiem, pasjonatem leczenia dietą, znającym biochemię praktykiem ... troooszkę szacunku okaż

To o czym pisze to perły, nie depcz jak wieprz

milcząc możesz za mędrca uchodzić, a tak ... :-x :D

Dar


Wiele negatywnych zjawisk na tym forum nie zaczęło się na mnie i nie na mnie się skończy.

Wszedłem tu w poszukiwaniu wiedzy. Prawie natychmiast obsiedli mnie zwolennicy takich czy innych diet oraz teorii spiskowych.
To była samoobrona ;]

Co do Ewy Bednarczyk Witoszek to lekarzy z jej specjalnością jest na świecie bardzo wielu. To jej największy fanatyk na tym forum próbował mi ciągle udowodnić w jakim jestem błędzie żywiąc się w taki sposób w jaki się żywię. Nie ja to zacząłem ale to dziecinne tłumaczenie. Ja tego nie zacząłem ale ja to mogę skończyć.



Nie rób z siebie ofiary......


Daleko mi do tego żeby robić z siebie ofiarę. Za to z doświadczenia wiem że wielu ludzi pada ofiarą osób takich jak ty. Złości cię to że myślałaś o mnie jako o swojej ofierze ale nie przypuszczałaś że role mogą się odwrócić.

Wiele się dowiedziałem z tego forum. Pewnie nigdy nie dowiedział bym się że był ktoś taki jak Wolfgang Lutz czy Włodzimierz Ponomarenko gdybym tu przez przypadek nie trafił.

Witold Jarmołowicz , Molka i Hannibal reprezentują najrozsądniejsze podejście do diety z wszystkich forów dotyczących diety. Świadczy o tym fakt że ludzie na innych forach chcący zacząć żywić się niskowęglowodanowo są odsyłani na strony dobrej diety.
Nie chrzań Dagmara o ofiarach bo to nie jest egipska świątynia.
_________________
Incurably Himself
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 19:38   

Grzegorz Rec napisał/a:





Daleko mi do tego żeby robić z siebie ofiarę. Za to z doświadczenia wiem że wielu ludzi pada ofiarą osób takich jak ty. Złości cię to że myślałaś o mnie jako o swojej ofierze ale nie przypuszczałaś że role mogą się odwrócić.

Wiele się dowiedziałem z tego forum. Pewnie nigdy nie dowiedział bym się że był ktoś taki jak Wolfgang Lutz czy Włodzimierz Ponomarenko gdybym tu przez przypadek nie trafił.

Witold Jarmołowicz , Molka i Hannibal reprezentują najrozsądniejsze podejście do diety z wszystkich forów dotyczących diety. Świadczy o tym fakt że ludzie na innych forach chcący zacząć żywić się niskowęglowodanowo są odsyłani na strony dobrej diety.
Nie chrzań Dagmara o ofiarach bo to nie jest egipska świątynia.



Grzegorz Rec napisał/a:
Nie wysilaj się Kangur. Sam zniknę z tego forum. Nic tu po mnie. Miłego zakwaszania.


Grzegorz Rec napisał/a:
To wszystko wydaje mi się dziwne dlatego nie zamierzam się udzielać na tym forum. Jeśli ludzie w każdym wieku na tym forum mają paranoje to coś jest nie tak. Napewno mają to ci którzy stosują DO i DDP. Miernikiem skuteczności diety jest dobre samopoczucie i radość życia. Tutaj jest tego tyle co w prosektorium. Potrafili byście zdołować jeszcze bardziej nawet przedsiębiorcę pogrzebowego.


Grzegorz Rec napisał/a:
Skutki tego wszystkiego widać jak na dłoni. Zero radości życia, zero dystansu do czegokolwiek, nikła odporność fizyczna i psychiczna. Przez cały czas praktycznie żyjecie układaniem diety itp. To ma być dobre życie ?
Każdy kto tu wejdzie i obsiądzie go kilka osób z twierdzeniem że jest e.d.y.t.ą uzna że jest tu największe skupisko zrytych beretów.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 19:41   

gusia_29 napisał/a:
to nie jest egipska świątynia.
Odpisując trollowi w wątkach tematycznych (polemika) czynisz się trollem także. Zważ, że jedyna Moderatorka zdeklarowała, że nie potrafi/nie może przenosić postów z wątku do wątku, więc co skrobniesz zostaje na amen.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Mar 20, 2014 19:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 19:43   

Grzegorz Rec napisał/a:

Daleko mi do tego żeby robić z siebie ofiarę. Za to z doświadczenia wiem że wielu ludzi pada ofiarą osób takich jak ty. Złości cię to że myślałaś o mnie jako o swojej ofierze ale nie przypuszczałaś że role mogą się odwrócić.

Wiele się dowiedziałem z tego forum. Pewnie nigdy nie dowiedział bym się że był ktoś taki jak Wolfgang Lutz czy Włodzimierz Ponomarenko gdybym tu przez przypadek nie trafił.

Witold Jarmołowicz , Molka i Hannibal reprezentują najrozsądniejsze podejście do diety z wszystkich forów dotyczących diety. Świadczy o tym fakt że ludzie na innych forach chcący zacząć żywić się niskowęglowodanowo są odsyłani na strony dobrej diety.
Nie chrzań Dagmara o ofiarach bo to nie jest egipska świątynia.



Masz rację jestem Twoją ofiarą, Twoich oszustw kłamstw i manipulacji. Ty jesteś ofiarą swojej Pani. Nigdy nie pisałam że jesteś moją ofiarą.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
Ostatnio zmieniony przez gusia_29 Czw Mar 20, 2014 19:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 20:52   

vvv napisał/a:
gusia_29 napisał/a:
to nie jest egipska świątynia.
Odpisując trollowi w wątkach tematycznych (polemika) czynisz się trollem także. Zważ, że jedyna Moderatorka zdeklarowała, że nie potrafi/nie może przenosić postów z wątku do wątku, więc co skrobniesz zostaje na amen.
8)


Gdybyś nie wywołał wilka z lasu nie było by tematu ;]
Skupiam się na razie na wszystkim co związane z Lutzem i Ponomarenką. Przy sprzyjających wiatrach zostało mi na to jeszcze 50 lat żeby zrozumieć tyle co oni ;] Jak będę chciał się pośmiać to sam znajdę informacje o DDP i nie musisz mnie edukować w tym temacie ;] Jak będę chciał się pośmiać bardziej to sięgnę po materiały o DO.
Przekonywanie mnie że dieta w której obliczenia i zapiski zajmują 16 godzin na dobę a resztę doby zajmuje dobieranie i rotowanie, ma jakiś sens jest pozbawione sensu ;]
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 21:36   

Grzegorz Rec napisał/a:
ludzie na innych forach chcący zacząć żywić się niskowęglowodanowo są odsyłani na strony dobrej diety.
I dobrze że tu są odsyłani, zanim dieta optymalna zniszczy im zdrowie. Trzeba to mówić bo Kangury i Zyjony robią z siebie pożytecznych idiotów, ściemniając ludziom jaka to dieta optymalna jest zdrowa. Ale dobrą robotę wykonuje synuś Doktora, przecząc samemu Doktorowi. :hah: http://www.dobradieta.pl/...p=236295#236295
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Mar 20, 2014 21:51   

vvv napisał/a:
gusia_29 napisał/a:
to nie jest egipska świątynia.
Odpisując trollowi w wątkach tematycznych (polemika) czynisz się trollem także. Zważ, że jedyna Moderatorka zdeklarowała, że nie potrafi/nie może przenosić postów z wątku do wątku, więc co skrobniesz zostaje na amen.
8)


To prawda co napisane zostaje na wieki i nawet jeśli nie widać tego na forum można to znaleźć, oczywiście jeśli ktoś chce. Napiszę więc dziękuje. Miłego wieczoru.
Ps:
Co złe to sąsiadka
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 06:49   

dario_ronin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Bednarczykowa Witoszkowa
"Grześ"
jako zdeklarowany Obserwator nie powinienem, ale ...

nie popisuj się ignorancją, bo się ośmieszasz - będą Cię palcami wytykać w miasteczku

Lekarz Ewa Bednarczyk Witoszek jest specjalistą laryngologiem alergologiem, pasjonatem leczenia dietą, znającym biochemię praktykiem ... troooszkę szacunku okaż

To o czym pisze to perły, nie depcz jak wieprz

milcząc możesz za mędrca uchodzić, a tak ... :-x :D

Dar


Dario. Zachęciłeś mnie do dalszego zapoznawania się z pracą "pasjonatki leczenia dietą".
Oto co pisze ta pasjonatka "Choroby z przewiania należy leczyć węglowodanami w kolorze czerwonym."

Czy to są ku... jakieś jaja z ludzi chorych ?

Jeden wielki chaos, lansowanie proporcji z DO i straszenie wszystkim czym się da.

Jako ciekawostkę dla tych którzy lansują DO i diety DOpodobne ubogie w białko i węglowodany napiszę tylko tyle że w usa przygotowywany jest proces sądowy przeciwko ludziom którzy lansując diety wysokotłuszczowe doprowadzili u niektórych do miażdżycy i innych chorób. Spowoduje to lawinę takich procesów w innych krajach. Radził bym więc dobrze zastanowić się tym którzy lansują DO i twory wywodzące się z DO.

Być może wrócą czasy kiedy lekarz będzie otrzymywał wynagrodzenie dopóki ludzie będący pod jego opieką będą zdrowi.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Pią Mar 21, 2014 07:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 08:12   

A przebieg tych procesów sądowych będzie taki że koncerny farmaceutyczne wpompują ogromne pieniądze w prawników, którzy wrzucą do jednego worka Lutza, DO, Atkinsa oraz całą resztę i będzie to oznaczać koniec low carb. Nikt już nie będzie chciał słyszeć o tym że można się leczyć w taki sposób. Apteki będą rosły jak grzyby po deszczu, będzie coraz wiecej przypadków chorób cywilizacyjnych.

Brawo panowie i panie.
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 10:37   

Grzegorz Rec napisał/a:
DDP to DO tyle że jest wiecej zabawy. Do odmierzania dochodzi rotowanie i dobieranie. Jest tam to samo: straszonko nadmiarem białka i inne rzeczy które już przerabiali ci którzy byli na DO.
Tak ja napisałem wcześniej, nie znam publikacji Lek. Bednarczyk i się o tym nie wypowiadam. Nie mniej jednak, skoro Lek. Bednarczyk ułożyła coś innego niż dieta optymalna, to sama doszła do wniosku że dieta optymalna szkodzi, inaczej by nic nie tworzyła, to logiczne, najważniejsze że kolejna osoba mająca do czynienia wiele lat z dietą optymalną uznała tą dietę za szkodliwą, tym samym kolejne osoby nie nabiroą się na brednie optymalne. To czy jej zalecenia okażą się skuteczne czy też nie okaże się za kilka lat.
Dziś już wiemy, że zalecenia Lutza, Ponomarenki i metody 4s, okazały się skuteczne i uratowały wiele osób którym dieta optymalna zaszkodziła. Fanatycy optymalni zapłacili najwyższą cenę, zachorowali na diecie optymalnej na raka i zmarli, a Doktor Kwaśniewski zapewniał że na jego diecie nie idzie zachorować na raka.
Skutki diety optymalnej mamy tutaj: http://www.dobradieta.pl/...p=227003#227003
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 11:22   

COOLER napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
DDP to DO tyle że jest wiecej zabawy. Do odmierzania dochodzi rotowanie i dobieranie. Jest tam to samo: straszonko nadmiarem białka i inne rzeczy które już przerabiali ci którzy byli na DO.
Tak ja napisałem wcześniej, nie znam publikacji Lek. Bednarczyk i się o tym nie wypowiadam. Nie mniej jednak, skoro Lek. Bednarczyk ułożyła coś innego niż dieta optymalna, to sama doszła do wniosku że dieta optymalna szkodzi, inaczej by nic nie tworzyła, to logiczne, najważniejsze że kolejna osoba mająca do czynienia wiele lat z dietą optymalną uznała tą dietę za szkodliwą, tym samym kolejne osoby nie nabiroą się na brednie optymalne. To czy jej zalecenia okażą się skuteczne czy też nie okaże się za kilka lat.
Dziś już wiemy, że zalecenia Lutza, Ponomarenki i metody 4s, okazały się skuteczne i uratowały wiele osób którym dieta optymalna zaszkodziła. Fanatycy optymalni zapłacili najwyższą cenę, zachorowali na diecie optymalnej na raka i zmarli, a Doktor Kwaśniewski zapewniał że na jego diecie nie idzie zachorować na raka.
Skutki diety optymalnej mamy tutaj: http://www.dobradieta.pl/...p=227003#227003


Nie jest prawdą to że dieta wysoko tłuszczowa z niską zawartością białka i węglowodanów nie została w polsce poddana szczegółowym badaniom. Została takim badaniom poddana a Komitet Terapii Nauk Medycznych PAN wydał orzeczenie w którym określa ją wprost jako miażdżycorodną. Występują w niej niedobory witamin z grupy B, witaminy C, potasu, wapnia, magnezu, miedzi.
Dieta taka rozwiązuje jedne problemy zdrowotne ale tworzy nowe. Po pewnym czasie wracają i te stare problemy.

Jak widać nie jest to mój wymysł a wnioski ze szczegółowych badań. DO zatyka jedną dziurę w łódce a po drugiej stronie łódki robi się druga i tak w koło macieju aż łódka idzie na dno.


Co do DDP to temat rzeka. Jej twórczyni powołuje się na Lutza a zaleca proporcje DO, straszy tym samym co Kwaśniewski, trochę wzięła z Tombaka, trochę z jakiejś chińskiej medycyny.
Robi tym szkodę Lutzowi bo wrzuca go do jednego worka z Kwaśniewskim tak jak Side.
Może zamiast powoływać się na Lutza niech dołączy do ksiązki płytę DVD z rytualnym tańcem voo doo. To bardziej pasuje do DDP.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Pią Mar 21, 2014 11:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 13:32   

Dobrnąłem w zapoznawaniu się z DDP do Fenomenu Brzasku. Jest tam między innymi to "Białka zwierzęce mają największy potencjał wywoływania Fenomenu Brzasku i starzenia się."

Jednym z objawów Fenomenu Brzasku jest poranna sztywność :o

Ja to mam często ale myślałem że to przez hormony a nie białko zwierzęce. Wiedziałem że jak będę jadł tyle białka zwierzęcego to będzie wyłazić ze mnie zwierzę ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 14:08   

A to akurat zabawne jest.
GrR napisał/a:
Jednym z objawów Fenomenu Brzasku jest poranna sztywność :o

Ja to mam często ale myślałem że to przez hormony a nie białko zwierzęce.
Wiedziałem że jak będę jadł tyle białka zwierzęcego
to będzie wyłazić ze mnie zwierze. ;)
W Twoim przypadku może chodzić o Chwałę Poranka
czyli kłopoty z prostatą na horyzoncie.

:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Mar 21, 2014 14:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 14:14   

GrR napisał/a:
"Choroby z przewiania należy leczyć węglowodanami w kolorze czerwonym."
Czerwona papryka, pomidory, żurawina - z tego co bywa u mnie na stole, jak najbardziej chyba można polecić na przeziębienia.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Mar 21, 2014 14:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 14:16   

Hydrogenium napisał/a:
Dzień wygląda często tak: 3 x 150g mięsa wieprzowego + słonina/smalec + sałatki z papryki, kapusty, ogórka i innych warzyw (przygotowane przez mamę) + kasza jaglana/gryczna/ryż/ziemniaki, tak aby uzbierało się w ciągu dnia te 70g węgli.
Hydrogenium napisał/a:
duże rozczarowanie objawami: dziąsła, sucha skóra, intensywny łupież.
Hydrogenium napisał/a:
Tłuszcz odkłada mi się głownie na udach i tyłku, zaczynają się problemy ze spodniami

Proponuję uczciwie spisać tydzień, a przynajmniej 3 kolejne dni nie pomijając szczegółów w postaci używek, kawy, herbaty, cukru, potrafisz sobie wyliczyć dzienne btw
(nie oszacować, wyliczyć)
np www.tabele-kalorii.pl

Z wymienionych produktów:
- smalec - może mniej skoro sadło się odkłada
- większość przypadków - trzeba spisywać wyjątki bo w nich jest pies pogrzebany
- salceson, kiełbasa - mięso przemysłowe = szkodliwe
- kasza jaglana, ryż - szkodliwe, mało witamin, dużo W
- kasza gryczana - ostrożnie skoncentrowane węglowodany
- ziemniaki - ostrożnie, ważyć, liczyć węglowodany
- te 70g węgli - może 70 do 120, trzeba liczyć, może lepiej do 50g na dobę
- często jadam też jajecznicę - rozważ jedno źródło białka dziennie do oceny
- biały ser ze śmietaną - często powoduje zadziwiające objawy
- wołowina - lepsze po niej masz dziąsła niż po wieprzowinie?
- znaczne ilości orzechów - rozważ jedno źródło białka dziennie
- dziąsła, sucha skóra, intensywny łupież - jak bym miał coś takiego to zero kasz, zero przecinek zero produktów mlecznych, kupowałbym soki warzywne w litrowych kartonikach i do tego duszone mięso i inne białka uznawane za dobre
(lewy link w stopce)
jedno białko dziennie by ocenić na drugi dzień rano czy jest lepiej czy gorzej.

Skończ z kaszami i produktami mlecznymi co do grama, jeśli przychodzi Ci to z trudem tym bardziej świadczy to o uzależnieniu czyli o przywiązaniu do szkodliwych produktów, duszone mięso i sok warzywny w litrowym kartoniku Twoim przyjacielem. I spisuj dokładnie sam dla siebie co jesz, jak przeczytasz i policzysz to możesz się zdziwić np 100g orzechów włoskich to 60g tłuszczu i 650kcal czyli wartość, której nie należy zjadać na przystawkę, a raczej na główne danie. 100g orzechów + 400ml wody + blender to jest pół litra wegetariańskiej 12% "śmietany".

Powtarzam - namawiam do spisywania (nie w pamięci, w dzienniczku) i porzucenia co do grama kasz i mlecznych i co do miligrama chemii z "wędlin", a zwłaszcza azotanów, jedzenie które widziało przetwórnie jest już przetworzone w wyrób jedzeniopodobny tylko dla ludzi o jelitach z nierdzewki.

(kasza jaglana to proso o ile to nie jest oczywiste)
Tyle.
:D



ps.
Hydrogenium napisał/a:
Węgli do 70g, pod postacią surówek i chleba, którym zbieram tłuszczyk z patelni.
No tak do emerytury nie wyzdrowiejesz.
:shock:
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 16:26   

vvv napisał/a:
A to akurat zabawne jest.
GrR napisał/a:
Jednym z objawów Fenomenu Brzasku jest poranna sztywność :o

Ja to mam często ale myślałem że to przez hormony a nie białko zwierzęce.
Wiedziałem że jak będę jadł tyle białka zwierzęcego
to będzie wyłazić ze mnie zwierze. ;)
W Twoim przypadku może chodzić o Chwałę Poranka
czyli kłopoty z prostatą na horyzoncie.

:viva:


To jakaś nowa teoria. Okazuje się że ludzkość jeszcze nie wyginęła z powodu kłopotów z prostatą. Po soi i tahini to zjawisko nie występuje bo są w nich fitoestrogeny. Wmawianie ludziom że białko zwierzęce jest szkodliwe skutkuje tym że jest od groma preparatów z l-argininą bez której facet w reklamie nie postawi żagla. Cynk z czerwonego mięsa jest odpowiedzialny za powstawanie tlenku azotu którego niski poziom pozwala co najwyżej ładnie ułożyć go w nogawce spodni :hah:
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 18:31   

vvv napisał/a:
A to akurat zabawne jest.
GrR napisał/a:
Jednym z objawów Fenomenu Brzasku jest poranna sztywność :o

Ja to mam często ale myślałem że to przez hormony a nie białko zwierzęce.
Wiedziałem że jak będę jadł tyle białka zwierzęcego
to będzie wyłazić ze mnie zwierze. ;)
W Twoim przypadku może chodzić o Chwałę Poranka
czyli kłopoty z prostatą na horyzoncie.

:viva:


Być może źle zinterpretowałem słowa dr bednarczyk. Być może miała na myśli stężenie pośmiertne. Jeśli tak to dobrze że przewidziała taką możliwość bo stosując dietę zbliżoną do DO trzeba się z taką ewentualnością liczyć.

Dieta niskowęglowodanowa to także prawidłowy rozwój w sferze psychiki i seksualności.
To co potocznie nazywa się nimfomanią lub erotomanią a co prof Lew Starowicz ładnie nazywa schizofrenią dolnej części ciała jest także w wielu przypadkach spowodowane żywieniem wysokowęglowodanowym.
Syndrom nierządnicy-zakonnicy także.
_________________
Incurably Himself
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Mar 21, 2014 22:47   

jak mnie tu dawno nie było , nie mam czasu i ochoty na udowadnianie czegoś komuś więc konkrety, zarówno za pierwszą jak i drugą książką dr.Bednarczyk-Witoszek, jak i za jej własnymi wpisami jest:

lekarzem laryngologiem z 2 stopniem specjalizacji dla niewtajemniczonych tłumacząc jest dr.n.med i lekarz specjalista

jak ktoś chce doczytać co to jest to najbardziej podstawowy link bo mnie się więcej męczyć nie chce jest tutaj:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lekarz

dla bardzo nieobytych z medycyną przypominam,że bardzo wiele tematów laryngologicznych jest ścisle powiązanych z alergologią a stare książki cegły z lat 90 tych mówiły o chorobach, które obecnie są rozdzielone na kilka książek zarówno w alergologii jak i laryngologii.

Jednak polskie procedury rozdzielają coraz bardziej te dwa kierunki tylko i wyłącznie przez brak kasy

a bardzo wiele można załatwić wiedzą z alergologii by pozbyć się problemów laryngologicznych: np. zatoki, katary, migdałki

lekarze ze starszą praktyką i chcący mówic o tym pacjentom wiedzą co i jak, młodsi, którym się nie chce przepisują antybiotyki

co do diety DDP to już nie chce mi się niektórym tu obecnym czegoś udowadniać, ich sprawa ich ocena, ja mam swoje problemy

moja kasa nie uszczupla się od 2006 roku na rzecz firm farmaceutycznych
ale co do jednego jestem zgodna z innymi, jakiekolwiek próby powrotu w moim przypadku do jedzenia zbóż glutenowych w różnej formie ale codziennie nawet przez kilka dni powodują problemy powracających katarów, bólów stawów, ścięgień czy zatoki, bóle głowy itp. Do gorszych objawów to mi się już nie chce dopuszczać i nie mam na to siły, wkurzające jest samo to, że jeszcze mi się chciało próbować

nadal też nie spotkałam innego dziecka z autyzmem podobnego do mojego syna, który by podczas swojej diety był prowadzony tak,że nie choruje. Mój syn nie choruje, ostatnio nawet apteczka opustoszała bo wyrzucenie przeterminowanych kolejnych leków na wszelki wypadek nie zaowocowało kupnem kolejnych więc podtrzymuję najgłówniejszy wniosek:

twoja dieta = twoje zdrowie-wysoka odporność=nie ma czegoś takiego jak zarażenie się od innych ani rozwój chorób z autoagresji itp.

a jak polska medycyna kiedyś się zdecyduje badać człowieka jak Bóg przykazał to może trafię na rezonans, okulistykę, alergologię, gastro i neurologię z synem za jednym razem
póki co w Polsce nie ma medycyny profilaktycznej, NFZ i przychodnie gdy nie chorujemy a mamy choroby typu autyzm nie ma wskazań do leczenia nie mówiąc już o diagnozowaniu

jak się ktoś uprze lekarz musi mu wpisać coś by wykonać badanie kontrolne

tyle w temacie

a jak ktoś mi powie, że lekarze tylko po zbadaniu pacjenta w gabinecie są w stanie powiedzieć, czy ma iść do alergologa czy laryngologa niech przeczyta to:

alergologiczne objawy niektóre łączą się z laryngologicznymi

http://www.pta.med.pl/objawy.html

cyt:

nos (nieżyt nosa, zapalenie śluzówki),
- oczy (łzawienie, zapalenie spojówki),
- skóra (wysypki, bąble, świąd),
- drogi oddechowe (świszczący oddech, duszność),
- drogi pokarmowe (nudności, biegunki).

Podsumowanie: alergologia plus laryngologia to specjalizacje prof.Buczyłko
alergologia plus dermatologia to specjalizacje dr.Danuty Myłek
i dalej wyliczać nie będę, pa

Dla rodziców chorych dzieci bo tego tak czy tak zdzierzyć nie umiem: prawo kontra ignoracja niektórych lekarzy poniżej
choroby alergologiczne a laryngologii dziecięcej:
cyt:
Choroby alergiczne w laryngologii dziecięcej.


Od kilkunastu lat systematycznie wzrasta liczba chorych zgłaszających się z powodu dolegliwości alergicznych. Szacuje się, że problem chorób alergicznych dotyczy aż 25% społeczeństwa, w tym około 15 % dzieci, a alergiczny nieżyt nosa jest najczęstszą przewlekłą chorobą wieku rozwojowego. Skłoniło nas to do zorganizowania poradni zajmującej się diagnostyką i leczeniem chorób alergicznych górnych dróg oddechowych. Z naszej poradni korzystają głównie pacjenci cierpiący na zaburzenia oddychania w przebiegu:

nawracających i przewlekłych zapaleń błony śluzowej nosa i zatok
polipów nosa
nawracających infekcji górnych dróg oddechowych
kaszlu o niejasnym pochodzeniu
wysiękowego zapalenia uszu

Często objawom tym towarzyszą zmiany skórne, nawracające zapalenia oskrzeli, płuc czy duszność.

Podstawowym celem diagnostyki alergologicznej jest prawidłowa identyfikacja czynnika sprawczego (alergenu) odpowiedzialnego za wystąpienie objawów. Proces diagnostyczny obejmuje więc wywiad lekarski, badanie pacjenta łącznie z oceną laryngologiczną oraz badania dodatkowe.

Najbardziej istotnym badaniem są testy skórne czyli badanie wrażliwości skóry na poszczególne alergeny. Dodatni wynik testu jest dowodem swoistego uczulenia skóry na dany alergen. Wyróżnia się kilka rodzajów testów:

testy skórne punktowe (prick test) z alergenami wziewnymi i pokarmowymi wykonywane na ogół u dzieci powyżej 4 roku życia,
testy śródskórne stosowane , gdy testy punktowe okazują się nie dość czułe, aby zidentyfikować przyczynę reakcji alergicznej.

Niesłychanie pomocne w identyfikacji alergii jest oznaczenie stężenia swoistych immunoglobulin E (IgE) w surowicy krwi. Badanie to stosujemy, gdy nie ma możliwości wykonania testów skórnych lub są problemy z ich interpretacją. W diagnostyce nieżytów nosa stosujemy również wymazy bakteriologiczne i cytologiczne pobierane z błony śluzowej. U wszystkich pacjentów powyżej 6 roku życia wykonujemy badanie spirometryczne. Badanie to umożliwia ocenę wskaźników przepływu powietrza przez drogi oddechowe oraz określa zmiany drożności dróg oddechowych pod wpływem różnych czynników. Część naszych pacjentów, z przewlekłymi procesami zapalnymi, przygotowujemy do wykonania zabiegów operacyjnych nosa i zatok. Oprócz diagnostyki alergologicznej wykonujemy u nich tomografię zatok z oceną kompleksu ujściowo –przewodzeniowego. Terapia schorzeń alergicznych obejmuje przede wszystkim unikanie ekspozycji na alergen, co niestety nie zawsze jest możliwe. Włączamy więc leczenie farmakologiczne stosowane bezpośrednio na chory narząd w formie leków wziewnych donosowych, dooskrzelowych czy na spojówke oka lub formie doustnej. W większości przypadków dobre efekty uzyskujemy stosując leczenie przyczynowe w formie swoistej immunoterapii (SIT) zwanej popularnie odczulaniem.

Jeśli Twoje dziecko ma przewlekły lub nawracający nieżyt nosa nie poddający się leczeniu, kaszel o niejasnej etiologii czy zmiany skórne powinno być skonsultowane w naszej poradni. Potrzebujesz tylko skierowania od lekarza pierwszego kontaktu lub laryngologa.
*
MOJA UWAGA: TO PRAWDA BO LEKARZ LARYNGOLOG NIE MA PRAWA DAĆ SKIEROWANIA NA BADANIA W KIERUNKU ALERGII ale może dać skierowanie do alergologa !!!!- TŁUMACZENIE W KSIĄZCE DR.EWY BEDNARCZYK WITOSZEK Z PODANIEM OBOWIĄZUJĄCEGO PRZEPISU. KOSZMAREK NIE PIERWSZY I OSTATNI POLSKIEGO PRAWA.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 09:25   

Sylwio. Mam wrażenie że jeśli wyznawca DDP zrobi coś logicznie to popełnia grzech z którego musi się spowiadać. Jeśli zboża komuś nie służą to nie musi ich jeść. Nie trzeba wtedy ich rotować niczym idiota, który myśli że jeśli nie będzie się zanurzał w wodzie codziennie tylko raz na tydzień to wtedy się nie zamoczy.

Czytając o DDP często dopatruję się tam logiki jak z anegdoty o dwóch wariatach, którzy planowali nocą jak uciec z piątego piętra wariatkowa. Jeden mówi - ja zapalę latarkę a ty zejdziesz po promieniu światła. Na to drugi odpowiada - Masz mnie za głupca ? Zgasisz latarkę a ja spadnę.

Wypisz wymaluj DDP.
_________________
Incurably Himself
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 21:50   

vvv napisał/a:
Hydrogenium napisał/a:
Dzień wygląda często tak: 3 x 150g mięsa wieprzowego + słonina/smalec + sałatki z papryki, kapusty, ogórka i innych warzyw (przygotowane przez mamę) + kasza jaglana/gryczna/ryż/ziemniaki, tak aby uzbierało się w ciągu dnia te 70g węgli.
Hydrogenium napisał/a:
duże rozczarowanie objawami: dziąsła, sucha skóra, intensywny łupież.
Hydrogenium napisał/a:
Tłuszcz odkłada mi się głownie na udach i tyłku, zaczynają się problemy ze spodniami

Proponuję uczciwie spisać tydzień, a przynajmniej 3 kolejne dni nie pomijając szczegółów w postaci używek, kawy, herbaty, cukru, potrafisz sobie wyliczyć dzienne btw
(nie oszacować, wyliczyć)
np www.tabele-kalorii.pl

Z wymienionych produktów:
- smalec - może mniej skoro sadło się odkłada
- większość przypadków - trzeba spisywać wyjątki bo w nich jest pies pogrzebany
- salceson, kiełbasa - mięso przemysłowe = szkodliwe
- kasza jaglana, ryż - szkodliwe, mało witamin, dużo W
- kasza gryczana - ostrożnie skoncentrowane węglowodany
- ziemniaki - ostrożnie, ważyć, liczyć węglowodany
- te 70g węgli - może 70 do 120, trzeba liczyć, może lepiej do 50g na dobę
- często jadam też jajecznicę - rozważ jedno źródło białka dziennie do oceny
- biały ser ze śmietaną - często powoduje zadziwiające objawy
- wołowina - lepsze po niej masz dziąsła niż po wieprzowinie?
- znaczne ilości orzechów - rozważ jedno źródło białka dziennie
- dziąsła, sucha skóra, intensywny łupież - jak bym miał coś takiego to zero kasz, zero przecinek zero produktów mlecznych, kupowałbym soki warzywne w litrowych kartonikach i do tego duszone mięso i inne białka uznawane za dobre
(lewy link w stopce)
jedno białko dziennie by ocenić na drugi dzień rano czy jest lepiej czy gorzej.

Skończ z kaszami i produktami mlecznymi co do grama, jeśli przychodzi Ci to z trudem tym bardziej świadczy to o uzależnieniu czyli o przywiązaniu do szkodliwych produktów, duszone mięso i sok warzywny w litrowym kartoniku Twoim przyjacielem. I spisuj dokładnie sam dla siebie co jesz, jak przeczytasz i policzysz to możesz się zdziwić np 100g orzechów włoskich to 60g tłuszczu i 650kcal czyli wartość, której nie należy zjadać na przystawkę, a raczej na główne danie. 100g orzechów + 400ml wody + blender to jest pół litra wegetariańskiej 12% "śmietany".

Powtarzam - namawiam do spisywania (nie w pamięci, w dzienniczku) i porzucenia co do grama kasz i mlecznych i co do miligrama chemii z "wędlin", a zwłaszcza azotanów, jedzenie które widziało przetwórnie jest już przetworzone w wyrób jedzeniopodobny tylko dla ludzi o jelitach z nierdzewki.

(kasza jaglana to proso o ile to nie jest oczywiste)
Tyle.
:D



ps.
Hydrogenium napisał/a:
Węgli do 70g, pod postacią surówek i chleba, którym zbieram tłuszczyk z patelni.
No tak do emerytury nie wyzdrowiejesz.
:shock:


Hydro cytuję ciebie i zauważam:
+ kasza jaglana/gryczna/ryż/ziemniaki, tak aby uzbierało się w ciągu dnia te 70g węgli.

czy mam rozumieć, że żeby uzbierać 70 gram węgli zjadasz jednego dnia np. pół paczki kaszy albo ryżu ? bo tak najłatwiej kontrolować ilość zjadanych węgli?
łatwo wtedy podzielić bo nie podejrzewam cię,że chce ci się zjadać 1 dnia wszystkiego po trochu z kaszy, ryżu i ziemniaków?

prosto przeliczyć sobie w jednym posiłku ilość zjadanych węgli ustalając ile to jest cała torebka czyli 100 gram kaszy gryczanej czy ryżu, z ziemniakami ciut trudniej ale też się można uprzeć kupując konkretną ilość surowych i wiedzieć ile to będzie mnie więcej po ugotowaniu lub usmażeniu jeśli to frytki .

poza tym, można zapamiętać, że warzywa mają mniej węgli np. ogórki, pomidory, papryka, marchewka surowa itp
możesz spróbować nie mieszać wielu warzyw np. zjeść sałatke z ogórka plus cebuli jeśli lubisz surowe, lub z kiszonych

sałata z marchewką plus oliwa itd, a następnego dnia może być nawet więcej ziemniaków jeśli będziesz miał ochotę, mniej wegli 1 dnia kompensujesz 2 dnia wiekszą ilością węgli np. gdybyś miał taki dzień ,że jesteś bardziej i mniej głodny szczególnie na początku przestawiania się organizmu aż do momentu gdy on sobie to ustabilizuje albo gdy nadal będziesz miał różne dni np. jakiś dzień wypadnie Ci trening, ćwiczenia itp. i bedziesz bardziej głodny a innego dnia będziesz miał np, głównie siedzący bo niestety ludzie zapominają,że organizm pokazuje czego chce także w zależności od trybu życia lub poszczególnych dni lub tygodni i rytmu spraw jakie mamy lub nie do załatwienia.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 21:52   

Grzegorz Rec napisał/a:
Sylwio. Mam wrażenie że jeśli wyznawca DDP zrobi coś logicznie to popełnia grzech z którego musi się spowiadać. Jeśli zboża komuś nie służą to nie musi ich jeść. Nie trzeba wtedy ich rotować niczym idiota, który myśli że jeśli nie będzie się zanurzał w wodzie codziennie tylko raz na tydzień to wtedy się nie zamoczy.

Czytając o DDP często dopatruję się tam logiki jak z anegdoty o dwóch wariatach, którzy planowali nocą jak uciec z piątego piętra wariatkowa. Jeden mówi - ja zapalę latarkę a ty zejdziesz po promieniu światła. Na to drugi odpowiada - Masz mnie za głupca ? Zgasisz latarkę a ja spadnę.

Wypisz wymaluj DDP.


niektórzy wierzą,że Jezus chodził po wodzie a współcześnie jeden magik to nawet pokazuje w TV czym chciałam Ci tylko oznajmić, że w najkrótszej możliwej wersji będę Ci odpowiadać na twoje posty i tyle
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Hydrogenium


Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 17
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 00:31   

Dzięki za rady. ;)
sylwiazłodzi napisał/a:
organizm pokazuje czego chce także w zależności od trybu życia lub poszczególnych dni lub tygodni i rytmu spraw jakie mamy lub nie do załatwienia.

Zgadzam się w 100%.

LC mi odpowiada, nawet nie chcę myśleć o powrocie do żywienia według WHO. Nigdy wcześniej nie pomyślałbym, że można z otwartym umysłem wytrzymać 10h zajęć.

Ciągle trapi mnie intensywny łupież i kolana trochę pobolewają. Nie sądzę, że to przez błędy żywieniowe. Wszystkie produkty, które można uważać za podejrzane, spożywam w znacznie mniejszej ilości niż wcześniej. Ostatnie 4 dni jadałem wzorowo - jedno źródło białka w ciągu dnia, bez nabiału (tylko na próbę). Węgle również najwyższej jakości. Zacząłem też pić soki warzywne, bardzo fajna sprawa. Ale łupież się trzyma.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 11:29   

Hydrogenium napisał/a:
Wszystkie produkty, które można uważać za podejrzane, spożywam w znacznie mniejszej ilości niż wcześniej

To może działa w świecie proporcji, w świecie alergologii i DDP, albo coś występuje w danym dniu w ilości dowolnej (nawet poniżej grama), albo nie, półśrodki nie działają. Zrób eksperyment myślowy, że masz potworną wysypkę po truskawkach i zamiast zjadać kilogram truskawek dziennie, zjadasz tylko 100gram lub tylko trzy sztuki, wysypka pozostanie. Mniej mieszać, więcej czystych produktów w ilości do syta, mniej mieszania w kuchni i zero produktów już wymieszanych w tym z chemią przez przemysł spożywczy.
8)
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 19:15   

Łupież nie zniknie w kilka dni

W zależności jak wcześniej ustawiałeś dietę należałoby przeczytać wtedy co jadłeś, 4 dni do tygodnia diety, która będzie słuzyć moze złagodzić objawy łupieżu i towarzyszące np.: brak swędzenia skóry.

Jeśli łupież się sypał, najpierw może się goić skóra czyli łupież przestanie się sypać, a potem będzie goiła się skóra i minie.

Do tego zmienia się stan włosów czyli jak były tłuste to przestają się przetłuszczać itp.

Podaję przykład: ktoś eksperymentalnie pił herbatę z cytryną albo np. oliwę i sok z cytryny albo sam sok z cytryny czy kiszonej kapusty- kuracji wymyślono ile wlezie.

Po iluś np. tygodniach gdy uważał, że nie ma żadnych objawów szkodliwych po cytrynie - odstawia ją.
Ale objawy były tylko on nich nie zauważał.

Reakcja z zaprzestania picia /spożywania cytryny może być taka,że organizm albo nasili reakcję, której pacjent nie zauważał albo dodatkowo będzie nowa reakcja na zaprzestanie picia produktu szkodliwego.

Dlaczego piszę ogólnie?

Bo przykład podstawowy to z omawianych pacjentów dr.Witoszek, gdy pacjentka miała szumy uszne a gdy zlokalizowana została herbata z cytryną pita przez ileś dni po jej odstawieniu o ile pamiętam doszedł nowy objaw: złuszczająca się skóra czy zmiany skórne.

Odnosząc do siebie: łupież mi odpadł po dłuższym czasie bo w moim przypadku organizm najpierw leczył bóle głowy i inne dolegliwości. Ale było to dość dobrze zauważalne bo pierwsze 3 miesiące nie jadłam ani mlecznych ani zbożowych.

Być może jak eksperymentujesz i dostosowujesz DDP do siebie potrwa to w innym czasie albo twój organizm będzie leczył się zaczynając od zewnątrz do wewnątrz.

Nie znam twoich chorób i codziennych zapisków diety.

Generalnie można sobie pomagać ograniczając ilość węgli do warzyw różnych, bez owoców, jeśli jesteś / byłeś: ziemniako/kaszo/ryżo/chlebojadem etc. zacznij robić sobie sałatki z warzyw nisko weglowodanowych, które lubisz typu: sałata, kapusta, pomidor, papryka, ogórek, cebula, przyprawy do smaku a nie w celach leczniczych, jesli lubisz gotowane jedz gotowane warzywa, jeśli pieczone jedz pieczone, jeśli czasem smażone jedz takie, jeśli ugotujesz to wg kuchni 5 przemian zrób tak etc. biorąc pod uwage tylko liste dobrych i złych produktów z diety DDP i patrzenie na to czego nie lubisz co cię odrzuca w smaku albo zapachu.

zwracaj uwagę na swój organizm, i zapisuj, co zauważysz i powiążesz z jedzeniem to będzie twoja indywidualna recepta dla ciebie co ci służy co nie.

w zależności od tego co jadłeś za często kiedyś co było za dużo. za często dla twego ciała to w obecnej sytuacji będzie słabiej tolerowane przez organizm
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 20:49   

Po wypiciu soku z dzikiej rózy (pasteryzowany,niefiltrowany ale podobno 470mg/100ml wit C w zachowuje sie po pasteryzacji. Więc po wypiciu 70ml soku z dzikiej róży jestem senny jak nigdy. Niby ta wit C dobra na odporność/wspomaga ale nie wiem dlaczego senny? czyżbym przedobrzył wit C?
Ostatnio zmieniony przez koffin Pią Mar 28, 2014 20:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1157
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 21:18   

koffin napisał/a:
po wypiciu 70ml soku z dzikiej róży jestem senny jak nigdy. Niby ta wit C dobra na odporność/wspomaga ale nie wiem dlaczego senny?

Czy to jest sok słodzony?
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 21:21   

EAnna napisał/a:
koffin napisał/a:
po wypiciu 70ml soku z dzikiej róży jestem senny jak nigdy. Niby ta wit C dobra na odporność/wspomaga ale nie wiem dlaczego senny?

Czy to jest sok słodzony?


Znów udowadniasz że jesteś spostrzegawcza ;) Większość soków a w zasadzie syropów z dzikiej róży to sam cukier. Po 70 ml takiego soku nawet mały słoń zrobił by się senny od skoku poziomu cukru ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 23:27   

Grzegorz Rec napisał/a:
EAnna napisał/a:
koffin napisał/a:
po wypiciu 70ml soku z dzikiej róży jestem senny jak nigdy. Niby ta wit C dobra na odporność/wspomaga ale nie wiem dlaczego senny?

Czy to jest sok słodzony?


Znów udowadniasz że jesteś spostrzegawcza ;) Większość soków a w zasadzie syropów z dzikiej róży to sam cukier. Po 70 ml takiego soku nawet mały słoń zrobił by się senny od skoku poziomu cukru ;)



Sok bez cukru, dobrej jakości ;)
Możliwe że wątroba miała dużo do roboty, ponieważ 70ml to spora dawka.
Ostatnio zmieniony przez koffin Pią Mar 28, 2014 23:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 07:14   

koffin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
EAnna napisał/a:
koffin napisał/a:
po wypiciu 70ml soku z dzikiej róży jestem senny jak nigdy. Niby ta wit C dobra na odporność/wspomaga ale nie wiem dlaczego senny?

Czy to jest sok słodzony?


Znów udowadniasz że jesteś spostrzegawcza ;) Większość soków a w zasadzie syropów z dzikiej róży to sam cukier. Po 70 ml takiego soku nawet mały słoń zrobił by się senny od skoku poziomu cukru ;)



Sok bez cukru, dobrej jakości ;)
Możliwe że wątroba miała dużo do roboty, ponieważ 70ml to spora dawka.


Za mała dawka witaminy C żeby zahamować wydzielanie insuliny. Może więc po prostu chciało ci się spać ;]
Biorąc pod uwagę to że piszesz nocą to najbardziej prawdopodobne ;]
_________________
Incurably Himself
 
     
Hydrogenium


Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 17
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 12:28   

Muszę jeszcze dodać, że od zawsze miałem biały nalot na języku, nie przejmowałem się tym zbytnio, czasem był większy, innym razem prawie znikał. Ale na LC, paradoksalnie, trudniej mi nad nim zapanować. Ostatnio badając sobie jamę ustną przy dobrym świetle nieźle się wystraszyłem. Cała tylna część języka biała. Ostały się jedynie małe wysepki. Świeżość oddechu też pozostawia wiele do życzenia. Candida podobno może żywić się ketonami, moja widocznie nie wybrzydza.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 20:20   

biały nalot na języku - skomentuję jak napiszesz minimum 4 dni co jadłeś,

najprawdopodobniej : mieszasz kilka rodzajów białek albo zjadasz za mało węglowodanów w stosunku do potrzeb - co prawie na jedno wychodzi

bez notatek mogę jak powyżej gdybać ,

co poza białym nalotem na języku? zatyka nos, katar, spływa coś po gardle itd?

inna wersja : jesz białka które lubisz i przedobrzyłeś np. jajka, wieprzowina i tak stale

dobra koniec domysłów

dzisiejsza kolejna rozmowa i pokazanie mi diety kolejnego autysty pokazuje, że :
takich lekarzy jak dr.Witoszek ze świecą szukać bo ile ludzi tyle konfiguracji produktów nadużywanych , wyniki swoje, antybiotyki swoje a dieta i jej dobre ustawienie może poprawić wyniki w taki sposób, że lekarze nie zrozumieją w większości o co chodzi?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 20:38   

Grzegorz Rec napisał/a:
koffin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
EAnna napisał/a:
koffin napisał/a:
po wypiciu 70ml soku z dzikiej róży jestem senny jak nigdy. Niby ta wit C dobra na odporność/wspomaga ale nie wiem dlaczego senny?

Czy to jest sok słodzony?


Znów udowadniasz że jesteś spostrzegawcza ;) Większość soków a w zasadzie syropów z dzikiej róży to sam cukier. Po 70 ml takiego soku nawet mały słoń zrobił by się senny od skoku poziomu cukru ;)



Sok bez cukru, dobrej jakości ;)
Możliwe że wątroba miała dużo do roboty, ponieważ 70ml to spora dawka.


Za mała dawka witaminy C żeby zahamować wydzielanie insuliny. Może więc po prostu chciało ci się spać ;]
Biorąc pod uwagę to że piszesz nocą to najbardziej prawdopodobne ;]



W sumie masz rację. Dzięki.
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 21:24   

koffin będę drążyć ten sok tak dla przykładu:

1. podaj skład bo sam sok ulega wiadomo czemu,a dodanie cukru konserwuje albo czegoś innego- pytanie czego?
2. dzika róża - sok

http://www.jaalergik.pl/r...a-tresc_60.html

czyli:

Róża dzika - Owoce zawierają też dużo prowitamin A, witaminę E, B1, B2 i K, flawonoidy, garbniki, kwasy organiczne (cytrynowy i jabłkowy), sole mineralne, sporo żelaza, karotenoidy, pektyny, cukry. Uznawane są za bardzo wzmacniające, pomocne w leczeniu m.in. szkorbutu, chorób zakaźnych, zapalenia wątroby, nieżytów przewodu pokarmowego. Właściwości dzikiej róży hamują postępowanie zmian miażdżycowych oraz niektóre zaburzenia trawienne. Korzystnie oddziałuje w chorobach zakaźnych, gruźlicy, ma pozytywny wpływ na ciążę. Podaje się ją jako lek witaminowy w zakażeniach bakteryjnych, w nieżytach żołądka i jelit, biegunkach, wrzodzie trawiennym żołądka oraz dwunastnicy. Pomaga w przeziębieniach i grypie. Ma pozytywny wpływ na serce. Polecana zwłaszcza osobom starszym.Poprawia przemianę materii, jest moczopędna i żółciopędna. Skuteczna w leczeniu niedokrwistości, w stanach wyczerpania, przemęczenia, w kolce jelitowej. Konfitura z owoców róży to nie tylko smakołyk (np. do nadziewania pączków), ale też cenny lek. Wykorzystywana do wyrobu win, syropów oraz jako dodatek do herbat. Nie należy róży mylić z głogiem.

koniec cytatu:

garbniki są jednym ze składu, które powodują / mogą wywołać problem , poza tym róża należy do rodziny różowatych, obecnie i dawne twierdzenie o nieszkodliwości dzikiej rózy a wręcz o jej właściwościach prozdrowotnych spowodowało,że jestona od wielu lat stosowana w przemysłach spozywczym, zielarskim, potem kosmetycznym np. linie kremów i żeli z dzika różą - narażenie się na tak wszechstronne działanie kolejnej cudownej rośliny może przyczynić się do wykrycia nowej alergii na dzika różę.


http://www.mojealergie.pl...prawach__1.html

cyt:

Garbniki Substancje o skomplikowanej budowie chemicznej, rozpuszczalne w wodzie, które koagulują białko i tworzą nierozpuszczalne połączenia z alkaloidami i solami metali ciężkich. Garbniki dzielą się na roślinne, mineralne, tłuszczowe i syntetyczne. Garbniki roślinne występują w drewnie, korze, liściach, owocach lub korzeniach.

a co do żelaza z dzikiej róży i pomysłu picia soku z herbatą to :

Z kolei osoby zażywające preparaty żelaza nie powinny pić kawy i herbaty przed, w tracie i po ich zażyciu. [b]Żelazo wiąże się bowiem z niektórymi garbnikami np. z taniną występującą w herbacie[/b]. Popijanie nią preparatów żelaza w leczeniu np. niedokrwistości może więc nie przynieść efektów terapeutycznych i wydłużyć czas leczenia.

link: http://www.rynekzdrowia.p...c,139032,6.html

twierdzenie więc,że wypicie soku z dzikiej róży z herbatą jest prozdrowotne jest lekko bez sensu

albo poczytać jeszcze więcej
Kawa:
http://www.alergia.org.pl..._04/uzywki.html

Alergia a używki część III

http://www.alergia.org.pl...03/alergia.html
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 00:19   

sylwiazłodzi napisał/a:
koffin będę drążyć ten sok tak dla przykładu:

1. podaj skład bo sam sok ulega wiadomo czemu,a dodanie cukru konserwuje albo czegoś innego- pytanie czego?

Może temperatury.

http://polskaroza.pl/produkty/soki-100
napisał/a:
Soki 100%

Nasze soki produkujemy z owoców róży zebranych z naszych ekologicznych plantacji.

Sok wyciśnięty z owoców na prasie nie jest poddawany procesom klarowania i zagęszczania. Jest on sokiem bezpośrednim dlatego też zachowuje duże ilości naturalnych składników:

witamin
pektyn
błonnika pokarmowego

,niezbędnych w codziennej diecie. Produkowane przez nas soki są w pełni naturalne: nie jest dodawany do nich cukier ( zawierają jedynie naturalnie występujące w nich cukry ).

Stabilność mikrobiologiczną i trwałość zapewnia im proces pasteryzacji. Wszystkie produkty dostępne są w estetycznych opakowaniach szklanych, charakterystycznych dla wyrobów spożywczych z tak zwanej "górnej półki".

NASZE SOKI NIE ZAWIERAJĄ KONSERWANTÓW!

8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Mar 30, 2014 00:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 17:21   

sylwiazłodzi napisał/a:
koffin będę drążyć ten sok tak dla przykładu:

1. podaj skład bo sam sok ulega wiadomo czemu,a dodanie cukru konserwuje albo czegoś innego- pytanie czego?
2. dzika róża - sok

http://www.jaalergik.pl/r...a-tresc_60.html

czyli:

Róża dzika - Owoce zawierają też dużo prowitamin A, witaminę E, B1, B2 i K, flawonoidy, garbniki, kwasy organiczne (cytrynowy i jabłkowy), sole mineralne, sporo żelaza, karotenoidy, pektyny, cukry. Uznawane są za bardzo wzmacniające, pomocne w leczeniu m.in. szkorbutu, chorób zakaźnych, zapalenia wątroby, nieżytów przewodu pokarmowego. Właściwości dzikiej róży hamują postępowanie zmian miażdżycowych oraz niektóre zaburzenia trawienne. Korzystnie oddziałuje w chorobach zakaźnych, gruźlicy, ma pozytywny wpływ na ciążę. Podaje się ją jako lek witaminowy w zakażeniach bakteryjnych, w nieżytach żołądka i jelit, biegunkach, wrzodzie trawiennym żołądka oraz dwunastnicy. Pomaga w przeziębieniach i grypie. Ma pozytywny wpływ na serce. Polecana zwłaszcza osobom starszym.Poprawia przemianę materii, jest moczopędna i żółciopędna. Skuteczna w leczeniu niedokrwistości, w stanach wyczerpania, przemęczenia, w kolce jelitowej. Konfitura z owoców róży to nie tylko smakołyk (np. do nadziewania pączków), ale też cenny lek. Wykorzystywana do wyrobu win, syropów oraz jako dodatek do herbat. Nie należy róży mylić z głogiem.

koniec cytatu:

garbniki są jednym ze składu, które powodują / mogą wywołać problem , poza tym róża należy do rodziny różowatych, obecnie i dawne twierdzenie o nieszkodliwości dzikiej rózy a wręcz o jej właściwościach prozdrowotnych spowodowało,że jestona od wielu lat stosowana w przemysłach spozywczym, zielarskim, potem kosmetycznym np. linie kremów i żeli z dzika różą - narażenie się na tak wszechstronne działanie kolejnej cudownej rośliny może przyczynić się do wykrycia nowej alergii na dzika różę.


http://www.mojealergie.pl...prawach__1.html

cyt:

Garbniki Substancje o skomplikowanej budowie chemicznej, rozpuszczalne w wodzie, które koagulują białko i tworzą nierozpuszczalne połączenia z alkaloidami i solami metali ciężkich. Garbniki dzielą się na roślinne, mineralne, tłuszczowe i syntetyczne. Garbniki roślinne występują w drewnie, korze, liściach, owocach lub korzeniach.

a co do żelaza z dzikiej róży i pomysłu picia soku z herbatą to :

Z kolei osoby zażywające preparaty żelaza nie powinny pić kawy i herbaty przed, w tracie i po ich zażyciu. [b]Żelazo wiąże się bowiem z niektórymi garbnikami np. z taniną występującą w herbacie[/b]. Popijanie nią preparatów żelaza w leczeniu np. niedokrwistości może więc nie przynieść efektów terapeutycznych i wydłużyć czas leczenia.

link: http://www.rynekzdrowia.p...c,139032,6.html

twierdzenie więc,że wypicie soku z dzikiej róży z herbatą jest prozdrowotne jest lekko bez sensu

albo poczytać jeszcze więcej
Kawa:
http://www.alergia.org.pl..._04/uzywki.html

Alergia a używki część III

http://www.alergia.org.pl...03/alergia.html


Sylwia, dzieki za zainteresowanie. Tutaj: polskaroza.pl/produkty/soki-100/100-owocowa-witamina-c-szczegoly

W takim razie najlepiej nie pić dzikiej róży?
Skąd czerpać wit C, najlepiej przyswajalną/najlepsza?

Znajomy ma coś białego pod paznokciem który wrasta mu. To coś białego jest konsystencji kremowej i brzydko pachnie. To jest grzybica paznokci? czy to oznacza że on ma candide? Co jest przyczyna tego syfu? Maczanie w occie lub smarowanie olejem kokosowym może wyleczyć ten duży palec u stopy?
Ostatnio zmieniony przez koffin Nie Mar 30, 2014 17:30, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 18:24   

sylwiazłodzi napisał/a:
(...)ile ludzi tyle konfiguracji produktów nadużywanych(...)
Ciekawsze jest to że większość ludzi postrzega jedzenie jako źródło świadomości, prędzej by byli skłonni się zgodzić na wycięcie kawałka mózgu niż na zrezygnowanie z nasion traw czy przetworzonego pokarmu dla cieląt i jeszcze ten diabetolog.

- Pytam po co margaryna
- jak to przecież nie do wszystkiego smalec pasuje,
np. naleśniki smażyć należy na margarynie,
myślałem, że to żart, a może jednak nie.

30 Minuten-Küche für Diabetiker
napisał/a:
http://kwiecienkaodkuchni...-malinowym.html

:faint:
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1157
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 19:06   

vvv napisał/a:
- Pytam po co margaryna
- jak to przecież nie do wszystkiego smalec pasuje,
np. naleśniki smażyć należy na margarynie,

Jeszcze mocniej zakorzenione jest przekonanie: "przecież na czymś to ciasto trzeba upiec"
Śmiem twierdzić, że w 90% przepisów na ciasta publikowanych po II. wojnie światowej, jako wiodący i niezbędny składnik podana jest margaryna :shock: .
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 19:52   

Tania w produkcji, łatwo sie rozsmarowuje, tego sam zazyczył sobie Napoleon III :)
 
     
Hydrogenium


Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 17
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 19:01   

Dzięki.
Oto jadłospis z 4 dni. Nie mieszałem białek na próbę. Dni spędzone mało aktywnie.

Dzień I i II.

-Duszona wieprzowina - 130g
-Smalec - 35g
-Kasza gryczana - 20g (waga przed gotowaniem)
-Kapusta kiszona - objętość pięści.
-Kawałek papryki
-Sok wielowarzywny - 200ml.

i tak samo na obiad i kolację.

Dzień III

-Kurczak z rosołu - 120g po ugotowaniu
-Masło - 40g
-Ryż biały -20g
-Kapusta kiszona - obj. pięści,
-Kawałek papryki, cebula.
-Sok wielowarzywny - 200ml

i to samo na obiad i kolację.

IV. Dzień jajeczny
W ciągu dnia zjedzone 10 jaj, 120g masła, pół papryki, cebula, pól litra soku warzywnego.
Do śniadania 2 chlebki ryżowe, do obiadu i kolacji ziemniaki, niestety nie zważyłem ale raczej zjadłem za mało węgli tego dnia.

Dziś wrzuciłem to do kalkulatora energii i zaczynam się zastanawiać czy nie jadam za mało. Normalnie jadam trochę więcej. Ale wciąż za mało.

Z tą candidą, to chyba troszeczkę przesadziłem. Wyszorowałem ładnie język i nie ma tragedii. Prawdopodobnie bardziej się na tym skupiłem i zadziałała wyobraźnia. Tylna część jest co prawda nie do zdrapania, ale prawdopodobnie od zawsze tak miałem.

Najbardziej dokuczliwym problemem jest łupież i sucha skóra. Kiedyś mocno przetłuszczała mi się skóra głowy. Teraz jest trochę lepiej. Na rękach i piszczelach jest tak wysuszona, że zostawiam biały pył na ubraniach. To jest realny problem.
Wertując forum, znalazłem trzy hipotetyczne przyczyny: zakwaszenie, zbyt duża ilość wolnych rodników w organizmie lub za mało Omega 3.

Prawdę mówiąc, nie jadam zbyt dużo warzyw. Wypijam 500ml soku warzywnego dziennie, ale to pewnie za mało. Każdy pisze, ze należy jeść warzywa, że one najlepiej odkwaszają. Jakie to mają być ilości?
Kolejna kwestia - tłuszcze. Jakie Wy spożywacie i w jakich ilościach?
To samo pytanie odnośnie węglowodanów. Myślę, że niemożliwe jest dostarczenie 70g węgli wyłącznie z warzyw.

Odnośnie pytań bardzo liczę na Wasze odpowiedzi.

Niedługo startuję z siłownią. Zamierzam znacząco podnieść kaloryczność, a węgle tak do co najmniej 100g. W jednym z artykułów Ponomarenko pisze, że 72g Lutza to być może wciąż za mało.
Ostatnio zmieniony przez Hydrogenium Pon Mar 31, 2014 19:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 23:53   

Hydrogenium napisał/a:
Wypijam 500ml soku warzywnego dziennie, ale to pewnie za mało. (...) Jakie to mają być ilości?
Pół litra to całkiem nieźle, będzie lato, czy większy wysiłek fizyczny możesz wypić więcej na ile masz ochotę.

Hydrogenium napisał/a:
Kolejna kwestia - tłuszcze. (...) w jakich ilościach?

Czujesz potrzebę energetyczną, zawsze możesz dolać oliwy z oliwek, pasuje prawie do wszystkiego, smalec dobrze się topi na gorącym daniu.

Hydrogenium napisał/a:
Myślę, że niemożliwe jest dostarczenie 70g węgli wyłącznie z warzyw.
Ziemniaki są na liście dobrych produktów, a ryż nie, masło bym traktował ostrożnie, badawczo raz w tygodniu i potem obserwował skórę.

Może przećwicz, koncentrat pomidorowy wymieszać w dużym kubeczku z oliwą z oliwek, dodać pieprzu do smaku i zalać wrzątkiem i wymieszać ponownie, masz wtedy 3 w jednym, węglowodany, tłuszcz i warzywo (z potasem).

(T+W) ziemniaki gniecione ze smalcem
(T+W) koncentrat pomidorowy z oliwą z oliwek i wrzątkiem (szybka zupa pomidorowa)

Może odstaw ryż, dla sporej grupy osób jest on gorszy od cukru buraczanego. I nie chrup, może pojedz sobie do syta ziemniaków z tłuszczem byś potem nie dogryzał "styropianem".

Jeśli jedzenie nie przelatuje to ekonomicznie czasowo jest pojeść sobie, a nie jeść na raty, nie wyobrażam sobie bym miał zjeść na jedno posiedzenie 130g mięsa, 500g czy więcej to rozumiem.

Jeśli kapusta kiszona przelatuje w ciągu godzin to może warto rozważyć by najpierw (nawet podczas jednego posiłku) zjeść kapustę, potem ziemniaki, a na końcu mięso. Niech sobie kapusta przeleci, ziemniaki zrobią co zechcą, a mięso się spokojnie strawi (będzie powoli wchłaniane może i dłużej niż dobę) - to taka myśl do przemyślenia, wypróbowania.
:D
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Kwi 01, 2014 00:00, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 10:11   

Adam napisał ;]
"masło bym traktował ostrożnie, badawczo raz w tygodniu i potem obserwował skórę."

A ta obserwacja to wymaga hospitalizaji i pobytu na oiomie ?
Trochę się przeraziłem bo w twoim poście zjedzenie masła brzmi jak zdarzenie zagrażające życiu ;)
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Wto Kwi 01, 2014 10:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 10:38   

<dubel - kosz>
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Kwi 01, 2014 10:40, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 10:38   

EAnna napisał/a:
vvv napisał/a:
- Pytam po co margaryna
- jak to przecież nie do wszystkiego smalec pasuje,
np. naleśniki smażyć należy na margarynie,

Jeszcze mocniej zakorzenione jest przekonanie: "przecież na czymś to ciasto trzeba upiec"
Śmiem twierdzić, że w 90% przepisów na ciasta publikowanych po II. wojnie światowej, jako wiodący i niezbędny składnik podana jest margaryna :shock: .



To czy w przepisie jest masło czy margaryna nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Coraz częściej używane jest masło i w przepisach pojawia się coraz częściej. Jednak nawet, jeśli w przepisie jest masło wiele osób użyje margaryny, mimo że smak gorszy i jakość też ze względów ekonomicznych. Margaryna jest tańsza od masła 2-3 krotnie. A to tanie masło chyba dużo się nie różni od lepszej margaryny. Niestety ekonomia rządzi w kuchni. Od lat odwiedzam forum kulinarne i widzę czytam jak się zmienia świadomość dotycząca masła, jednak masło jest drogie dla większości zjadaczy chleba powszedniego. A ciasto w końcu na czymś trzeba upiec to fakt bez sporny, każdy piecze na tym na co go stać.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 10:39   

GrR napisał/a:
A ta obserwacja to wymaga hospitalizaji i pobytu na oiomie ?
Tylko i aż mózgu - oczy (i mózg najlepszym narzędziem diagnostycznym). Nie można liczyć na zmiany nic nie zmieniając lub czyniąc zmiany pozorne.
GrR napisał/a:
zjedzenie masła brzmi jak zdarzenie zagrażające życiu
Życiu tak zaraz może nie, ale może wpływać na skórę stąd sypkość naskórka.
8)
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 12:00   

Hydrogenium napisał/a:
Dzięki.
Oto jadłospis z 4 dni. Nie mieszałem białek na próbę. Dni spędzone mało aktywnie.

Dzień I i II.

-Duszona wieprzowina - 130g
-Smalec - 35g
-Kasza gryczana - 20g (waga przed gotowaniem)
-Kapusta kiszona - objętość pięści.
-Kawałek papryki
-Sok wielowarzywny - 200ml.

i tak samo na obiad i kolację.

Dzień III

-Kurczak z rosołu - 120g po ugotowaniu
-Masło - 40g
-Ryż biały -20g
-Kapusta kiszona - obj. pięści,
-Kawałek papryki, cebula.
-Sok wielowarzywny - 200ml

i to samo na obiad i kolację.

IV. Dzień jajeczny
W ciągu dnia zjedzone 10 jaj, 120g masła, pół papryki, cebula, pól litra soku warzywnego.
Do śniadania 2 chlebki ryżowe, do obiadu i kolacji ziemniaki, niestety nie zważyłem ale raczej zjadłem za mało węgli tego dnia.

Dziś wrzuciłem to do kalkulatora energii i zaczynam się zastanawiać czy nie jadam za mało. Normalnie jadam trochę więcej. Ale wciąż za mało.

Z tą candidą, to chyba troszeczkę przesadziłem. Wyszorowałem ładnie język i nie ma tragedii. Prawdopodobnie bardziej się na tym skupiłem i zadziałała wyobraźnia. Tylna część jest co prawda nie do zdrapania, ale prawdopodobnie od zawsze tak miałem.

Najbardziej dokuczliwym problemem jest łupież i sucha skóra. Kiedyś mocno przetłuszczała mi się skóra głowy. Teraz jest trochę lepiej. Na rękach i piszczelach jest tak wysuszona, że zostawiam biały pył na ubraniach. To jest realny problem.
Wertując forum, znalazłem trzy hipotetyczne przyczyny: zakwaszenie, zbyt duża ilość wolnych rodników w organizmie lub za mało Omega 3.

Prawdę mówiąc, nie jadam zbyt dużo warzyw. Wypijam 500ml soku warzywnego dziennie, ale to pewnie za mało. Każdy pisze, ze należy jeść warzywa, że one najlepiej odkwaszają. Jakie to mają być ilości?
Kolejna kwestia - tłuszcze. Jakie Wy spożywacie i w jakich ilościach?
To samo pytanie odnośnie węglowodanów. Myślę, że niemożliwe jest dostarczenie 70g węgli wyłącznie z warzyw.

Odnośnie pytań bardzo liczę na Wasze odpowiedzi.

Niedługo startuję z siłownią. Zamierzam znacząco podnieść kaloryczność, a węgle tak do co najmniej 100g. W jednym z artykułów Ponomarenko pisze, że 72g Lutza to być może wciąż za mało.


to teraz bedzie po mojemu:
cyt: i tak samo na obiad i kolację.

to komentarza nie potrzebuje poza jednym : jeśli ci pasuje?

a teraz moje pytania do dni powtarzalnych:

dzień z wieprzowiną:
nie odbijało ci sie smakiem papryki albo mięsa?
albo sokiem wielowarzywnym?
czy to go wypiłeś po posiłku, w trakcie i jak robisz zawsze?
czy użyłeś jakiś przypraw do wieprzowiny, kapusty i czy np. któraś z nich ci się nie przypominała?

jak było z papryką w 3 dniu i jak było po papryce w dniu gdy zjadłeś jajka?
miałeś jakieś objawy po jajkach?
paprykę mimo tego, że piszesz ,ze jadłeś kawałek jadłeś łącznie przez 4 dni,
czy zauważyłeś by np. w 3 posiłku tego samego dnia papryka zmieniła dla ciebie smak choć jeśli razem zjada się to z kapustą kiszona to można nic nie zauważyć: pieczenie języka, odbijanie się smakiem papryki,

kiszonki powtarzane przez kilka dni plus zboża tutaj ryż, plus masło w takim jadłospisie może nie pomóc w pozbyciu się suchości skóry i łupieżu.

jak było z ziemniakami w dniu jajecznym? jak się po nich czułeś?
jak się czułeś w dniu kolejnym? i co jadłeś po dniu jajeczno ziemniaczanym?
czasem konfiguracja kilku dni pod rząd jest do przejrzenia i do zmiany kolejności białek
jednemu nie zapasuje jajka plus ziemniaki po dniu z kurczakiem i będzie mu się kurczak przypominać w dniu jajecznym, innemu człowiekowi odwrotnie....

Co do opisu twych łokci i skóry gdy łączysz obok siebie w jadłospisach kapustę kiszoną, masło i zboża nawet bezglutenowe a masz twoje objawy, które czasem są początkiem problemów łuszczycowych a czasem mogą być "alergią skórna" na jedzenie

radziłabym byś napisał , które produkty z list DDP jadasz a ja ci mogę napisać, które na teraz masz odstawić by sprawdzić przyszłe poprawienie się skóry na głowie, łupieżu, łokci itp. bo początki łuszczycy zaczynają się czymś podobnym także do łupieżu ale przez neta tylko ci zwracam uwagę...

wklej sobie w posta listę dobrych i złych produktów i pogrub co jesz bez względu na to czy jest dobrym czy złym produktem.

czy oprócz tego soku pijesz coś jeszcze np. wodę, herbatę, wodę z cytryną itp?

podaj

w przyszłości takie mieszanie jak ty zrobiłeś nie pokazuje nic i pokazuje wszystko co ci potencjalnie moze szkodzić w wyleczeniu skóry:

czyli wieprzowina jeśli kiedyś jadłeś ją częściej może przyczyniać się problemów skórnych
kiszonki także, ryż także, masło także

za blisko siebie stosujesz produkty powtarzając je i dodatkowo mieszając z produktami mlecznymi: masło i zboża :ryż, plus kasza wiem będzie ,że się czepiam ale kasze gryczane są produkowane w środowisku glutenowym i poza produktami z przekreślonym kłosem zawierają więcej niż śladowe ilości glutenu np.w postaci pyłu pochodzącego z produkcji innych produktów glutenowych na tych samych liniach produkcyjnych.

Przerwy pomiędzy kiszonkami a mlecznymi minimum 3 dni

czasem po przerwie 2 tygodniowej nie jedzenia wogóle mlecznych można zobaczyć różnicę, nie mówiąc już o omijaniu kiszonek czy cytrusów nawet w postaci soku do oliwy do sałatki lub cytryny do herbaty

na skórę mogą wtedy działać podobnie w wiekszości różnego rodzaju produkty z witaminą C w składzie bo zapominamy, że jak juz się najemy produktów z poszczególnymi witaminami to są one takze magazynowane w naszym organizmie i gdy organizm ma przesyt okazuje to nam na rózne sposoby nawet gdyby to była czarna porzeczka sezonowa z lasu gdzie sami ją uzbieramy

wchodzi w grę:ilość, częstość spożywania i dobór z innymi produktami.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 12:17   

jeszcze cię zacytuję Hydro, piszesz:

Prawdę mówiąc, nie jadam zbyt dużo warzyw. Wypijam 500ml soku warzywnego
dziennie, ale to pewnie za mało. Każdy pisze, ze należy jeść warzywa, że one najlepiej odkwaszają. Jakie to mają być ilości?
Kolejna kwestia - tłuszcze. Jakie Wy spożywacie i w jakich ilościach?
To samo pytanie odnośnie węglowodanów. Myślę, że niemożliwe jest dostarczenie 70g węgli wyłącznie z warzyw.

w jednej wypowiedzi piszesz ,że nie jadasz warzyw zbyt dużo i, że inni piszą,że należy jeść warzywa. Z jakiego powodu nie jadasz zbyt dużo warzyw? bo pisząc słowa: "że należy jeść dużo warzyw" sugerując się innymi zastanawiam się czy ich nie lubisz czy co?

drugie ważniejsze: jedzenie długotrwałe małej ilości warzyw - tj.węglowodanów
plus jedzenie wśród nich warzyw które nie są neutralne czy to dla skóry czy to dla ukł.pokarmowego szybciej może wywołać problemy skórne a jak u ciebie z owocami?

tłuszcze też u ciebie jakiegoś szału nie ma przynajmniej wg tego co widzę? jadasz jakieś warzywa typu marchewka, pomidor, sałata, kapusta ale nie kiszona, ogórki, dynia, cukinia, inne? przejadałeś się kiedyś czymś często?

siłownia: hipotetycznie: jadasz, jadałeś mało warzyw, mięso plus tłuszcze, jeśli do tego były jeszcze produkty białkowe dla mięśni itp. masz w diecie przewagę białka nad węglowodanami: na łuszczycę czy problemy skórne też sobie trzeba zapracować?

te 4 dni to dla mnie początek, dawaj kolejne....

bo przy twoim myśleniu, że niemożliwe jest zjadać 70 gram węgli dziennie z warzyw to daleko nie zajedziemy.....
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 12:20   

vvv napisał/a:
GrR napisał/a:
A ta obserwacja to wymaga hospitalizaji i pobytu na oiomie ?
Tylko i aż mózgu - oczy (i mózg najlepszym narzędziem diagnostycznym). Nie można liczyć na zmiany nic nie zmieniając lub czyniąc zmiany pozorne.
GrR napisał/a:
zjedzenie masła brzmi jak zdarzenie zagrażające życiu
Życiu tak zaraz może nie, ale może wpływać na skórę stąd sypkość naskórka.
8)


Adam. A czy znakomita cześć objawów które opisujecie u tych którzy stosują DDP nie jest zasługą niedoboru witamin z grupy B ? Pasuje jak ulał.
Witold Jarmołowicz wspominał o podobnych objawach u optymalnych. Są identyczne.
Pasują też do tego co pisała Molka - niedobór omega 3. Ona zauważyła że objawy skórne w wielu przypadkach są spowodowane niedoborem omega 3. Dr Ewa jakoś nie bierze pod uwagę wielu możliwości. Po co to sprawdzać wydając w aptece kilka złotych na B complex i próbować je przez krótki czas suplementować albo przez jakiś czas jeść tłuste ryby obserwując czy jest poprawa.

Napewno o wiele prościej jest zabawiać się miesiącami czy latami z dobieraniem produktów.

Pokaż mi inne stworzenie którego zdrowie uwarunkowane jest taką zabawą.
Trzeba mieć skłonności do sado-maso żeby to robić. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Wto Kwi 01, 2014 12:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 16:42   

GrR napisał/a:
sprawdzać wydając w aptece kilka złotych na B complex i próbować je przez krótki czas suplementować albo przez jakiś czas jeść tłuste ryby obserwując czy jest poprawa.
Sklepowa ryba "wędzona" z ryżem plus drażetki z apteki to prawie doskonały przepis jak "zakonserwować" jelita by nie wygoiły się nigdy, skórę widzisz, jelit w środku nie widzisz, porównując do skóry to jelita poczujesz dopiero gdy pojawią się zapalenia i owrzodzenia - nie polecam. Drobna mało dolegliwość to błogosławieństwo, taki pretekst by opanować jedzenie zanim nie wkroczy lekarz i będzie po ptokach. Jest postęp - chcesz obserwować tylko dlaczego efekt kolorowych drażetek i wędzonej chemicznie ryby, a nie efekt uproszczenia jadłospisu i odstawienia przetworzonych ziaren traw, chemii spożywczej i przetworzonego pokarmu dla cieląt - zbyt niepojęte.

Tak mi się skojarzyło co się stało gdy pies dostał na miskę mięso z "normalnego" rosołu, normalnie psa same łapy cofnęły o 30cm, a ten sam pies jak najbardziej jada kurze korpusy zagotowane w wodzie więc jak widać rosołu jak sam nie zrobisz to nie wiesz co w nim jest.
8)
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 17:13   

vvv napisał/a:
GrR napisał/a:
sprawdzać wydając w aptece kilka złotych na B complex i próbować je przez krótki czas suplementować albo przez jakiś czas jeść tłuste ryby obserwując czy jest poprawa.
Sklepowa ryba "wędzona" z ryżem plus drażetki z apteki to prawie doskonały przepis jak "zakonserwować" jelita by nie wygoiły się nigdy, skórę widzisz, jelit w środku nie widzisz, porównując do skóry to jelita poczujesz dopiero gdy pojawią się zapalenia i owrzodzenia - nie polecam. Drobna mało dolegliwość to błogosławieństwo, taki pretekst by opanować jedzenie zanim nie wkroczy lekarz i będzie po ptokach. Jest postęp - chcesz obserwować tylko dlaczego efekt kolorowych drażetek i wędzonej chemicznie ryby, a nie efekt uproszczenia jadłospisu i odstawienia przetworzonych ziaren traw, chemii spożywczej i przetworzonego pokarmu dla cieląt - zbyt niepojęte.

Tak mi się skojarzyło co się stało gdy pies dostał na miskę mięso z "normalnego" rosołu, normalnie psa same łapy cofnęły o 30cm, a ten sam pies jak najbardziej jada kurze korpusy zagotowane w wodzie więc jak widać rosołu jak sam nie zrobisz to nie wiesz co w nim jest.
8)


Twoim zdaniem kurczaki i wieprzowina jest lepsza od ryb i twarogu ? Hmm... To już wiem dlaczego dobieranie produktów może trwać wieki.

Jest inny sposób żeby uzupełnić niedobory witamin z grupy B. Trzeba jeść wiecej produktów białkowych które mają tych witamin najwięcej. Ale przecież w DDP tak jak w DO straszy się nadmiarem białka więc ludzie którzy stosują te dwie diety są w kropce.


To wszystko brzmi trochę jak celowe działanie na rzecz tego żeby komuś było lepiej ale żeby się całkiem nie wyleczył bo wtedy nie będzie dochodu z ciągłych porad i coraz to nowych wydań książek.
Czym to się różni od polityki koncernów farmaceutycznych i medycyny akademickiej ? W jednym i w drugim przypadku opłaca się to żeby pacjent chorował jak najdłużej.
_________________
Incurably Himself
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 17:42   

G.R skoro nie czytałeś ksiązek dr.Ewy to skąd te prawdy objawione?

jeszcze kilka twoich cudownych wpisów i sobie włączę ignoruj nie będe musiała zamykać oczu by cię nie czytać od któregoś momentu

możesz być na wege i stosować DDP
możesz być nawet na diecie dr.Budwig jak kochasz oliwy ale niech ktoś nie płacze jak się okaże,że jego stoswanie diety dr.Budwig po tym jak wcześniej zajadał się mlecznymi doprowadzi go do różnych chorób mimo poprawy w leczeniu np. nowotworu

każdy ma swoje indywidualne zdolności skopywania diety !!!

na resztę tobie mi się nie chce nic udowadniać a dla pozostałych

to, że człowiek zjada pewne produkty w ilości zbyt częstej lub zbyt rzadkiej lub w niesłużącej mu kolejności oznacza,że zawsze ma jakieś niedobory i tym samym wywołuje nadmiary

masz w mięsie Hydro ile chcesz nawet jak jesteś miłośnikiem ostryg i krabów także i je,

że o rybach czy baraninie albo króliku nie wspomnę

temu słuzy podawanie kolejnych dni jadłospisu bo jak się będziesz poruszał po wieprzu, jajkach i kurczaku może być dla ciebie ok a może być tak, że nie widzisz buraczków, marchewki czy dyni ale możesz niektórych nie lubić więc ustalamy co lubisz jeść i w jakich lepszych od innych konfiguracjach

a kiszonki ze sklepu mają ocet i jednemu nie posłuzą w cukrzycy a drugiemu w problemach skórnych taki traf jaka dieta stąd w ksiązce dla tych najbardziej wrażliwych są też takie cuda jak robienie kiszonej kapusty samemu w słoiku

tyle ode mnie,

jedzenie produktów obok siebie, które przeszkadzają we wchłanianiu witamin i minerałów też było omawiane i też można napisać książkę a z ostatnich reklam telewizyjnych:

zamiast kupować szampon przeciwłupiezowy zobacz w czym jest cynk a nie smaruj głowę cynkiem, podobnie jak z lekami na zatoki, nie wyleczysz ich lekami od producentów którzy znają się na zapaleniu zatok ale możesz je wyleczyć na zawsze jeśli w przypadku alergii pokarmowo wziewnych zmienisz dietę
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 20:44   

sylwiazłodzi napisał/a:
G.R skoro nie czytałeś ksiązek dr.Ewy to skąd te prawdy objawione?

jeszcze kilka twoich cudownych wpisów i sobie włączę ignoruj nie będe musiała zamykać oczu by cię nie czytać od któregoś momentu

możesz być na wege i stosować DDP
możesz być nawet na diecie dr.Budwig jak kochasz oliwy ale niech ktoś nie płacze jak się okaże,że jego stoswanie diety dr.Budwig po tym jak wcześniej zajadał się mlecznymi doprowadzi go do różnych chorób mimo poprawy w leczeniu np. nowotworu

każdy ma swoje indywidualne zdolności skopywania diety !!!

na resztę tobie mi się nie chce nic udowadniać a dla pozostałych

to, że człowiek zjada pewne produkty w ilości zbyt częstej lub zbyt rzadkiej lub w niesłużącej mu kolejności oznacza,że zawsze ma jakieś niedobory i tym samym wywołuje nadmiary

masz w mięsie Hydro ile chcesz nawet jak jesteś miłośnikiem ostryg i krabów także i je,

że o rybach czy baraninie albo króliku nie wspomnę

temu słuzy podawanie kolejnych dni jadłospisu bo jak się będziesz poruszał po wieprzu, jajkach i kurczaku może być dla ciebie ok a może być tak, że nie widzisz buraczków, marchewki czy dyni ale możesz niektórych nie lubić więc ustalamy co lubisz jeść i w jakich lepszych od innych konfiguracjach

a kiszonki ze sklepu mają ocet i jednemu nie posłuzą w cukrzycy a drugiemu w problemach skórnych taki traf jaka dieta stąd w ksiązce dla tych najbardziej wrażliwych są też takie cuda jak robienie kiszonej kapusty samemu w słoiku

tyle ode mnie,

jedzenie produktów obok siebie, które przeszkadzają we wchłanianiu witamin i minerałów też było omawiane i też można napisać książkę a z ostatnich reklam telewizyjnych:

zamiast kupować szampon przeciwłupiezowy zobacz w czym jest cynk a nie smaruj głowę cynkiem, podobnie jak z lekami na zatoki, nie wyleczysz ich lekami od producentów którzy znają się na zapaleniu zatok ale możesz je wyleczyć na zawsze jeśli w przypadku alergii pokarmowo wziewnych zmienisz dietę


Czy chociaż ty sama rozumiesz to co piszesz ?
Mam wątpliwości co do tego.

Wytłumacz mi to co napisałaś "to że człowiek zjada pewne produkty w ilości zbyt częstej lub zbyt rzadkiej lub w niesłużącej mu kolejności oznacza że zawsze ma jakieś niedobory i tym samym wywołuje nadmiary."

Próbowałem doszukać się jakiegoś sensu chociaż w tym jednym zdaniu. Reszta to kompletny chaos tak jak u twojej dr ewy.

Czy wy robicie sobie jaja z ludzi ?
Jeśli się napisze tak żeby nikt tego nie rozumiał to znajdą się ludzie którzy uznają to za wielką mądrość. To już znany z DO.
_________________
Incurably Himself
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 20:55   

odpowiedz sobie podczytując o układzie współczulnym i przywspółczulnym

ty sobie robisz jaja także podważając wpisy na temat DDP nie przeczytawszy żadnej z książek na ten temat słownie : pierwszej lub drugiej

jak się zachowujesz tak masz oddane

mam dość idiotycznych wpisów i marnowania czasu jeśli się nie wie jakie są założenia danego tematu

żegnam na dziś
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez sylwiazłodzi Wto Kwi 01, 2014 20:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 21:29   

nadmiar=niedobór

bardzo proszę

pojedz sobie lub popij dużo mleka dla wapnia a wtedy go nie otrzymasz do organizmu bo...doczytaj jak jesteś ciekawy... dla ciebie produkowac się nie bedę

nadmiar mleka = niedobór wapnia = pewny proces zachodzi

w połączeniu jeszcze ze zbożami = katastrofa

tyle w temacie twoich zarzutów

nie masz do czego się czepiać czepiasz się ogółu

z tobą Panie Grzegorzu już nie rozmawiam bo tracisz mój czas podważając co wiem i czego się nadal uczę jak większość ludzi na ziemi rozmawiać z tobą jest bez sensu nie poświęcasz swego czasu tutaj na dokształcanie w tym temacie, nie interesuje cię ten temat to nie trać mojego czasu

skoro nie jesteś ciekaw nie mów bo to już nie jest twój idiotyzm za który mogę nawet dostać ostrzeżenie a co mi tam

to jest twoje lekceważenie innych i obrażanie według mnie mojej osoby

nadmiar mlecznych dla zainteresowanych wywołuje nie tylko niedobór w przyswajalności wapnia ale także wielkie reakcje w odpowiedziach ze strony choćby układu immunologicznego, który jako pierwszy wysyła sygnały o tym co napisane poniżej,

resztę sobie można doczytać gdzie się chce:

cyt:
,Dobry" wapń czyli organiczny, łatwo przyswajalny przez kości, znajduje się w warzywach i owocach a szczególnie w skórce, w świeżo przygotowanych sokach, jajach, orzechach, miodzie, otrębach, świeżym mleku krowim i kozim. "Zły" wapń, nieorganiczny, trudno przyswajalny dla kości jest we wszystkich produktach oczyszczonych (rafinowanych) czyli również w mleku krowim pasteryzowanym. Pech polega na tym, ze ten zły wapń nie wchłania się do kości ale w tkanki miękkie (ścięgna, między powięzie okołostawowe), powodując stany zapalne stawów, tapetując od środka ściany naczyń przyczyniając się do przyspieszonego procesu miażdżycy.
....

Tkanka kostna jest rusztowaniem dla naszego ciała i równocześnie magazynem, z którego organizm czerpie wapń i fosfor o ile jest jego zbyt mało w środkach spożywczych. Zawartość jego we krwi jest zawsze stała, nawet w ostatnim stadium zrzeszotnienia kości czyli osteoporozy. Jest to reakcja obronną organizmu. W przypadku jego deficytu jest on intensywnie pobierany z kości. Jest to proces nieustanny i wówczas masa substancji kostnej zaczyna zmniejszać się. Wiemy już, że wysoko przetworzone produkty między innymi mleko, mięso, cukier i jego wyroby, tłuszcze zwierzęce, podczas procesu trawienia dostarczają organizmowi dużej ilości szkodliwych kwasów organicznych. Jest to kwas mleczanowy, szczawianowy i moczowy. Sole wapniowe neutralizują te kwasy chroniąc organizm przed zatruciem. W przypadku niskiej ich podaży w pożywieniu organizm sięga do rezerwuaru w kościach. Jeśli to wszystko zsumujemy razem to staje się oczywiste dlaczego większość ludzi cierpi na próchnicę i osteoporozę. Nasuwa się przy tym kolejne pytanie: po co zwiększać ilość zachorowań, spowodowanych przez mleko, a potem walczyć o ich zmniejszenie?

http://www.janus.net.pl/czy_lubisz_mleko_nowy.htm

a więc jak widać czasem jest też w przyrodzie : constans
to była ironia i to wielka


;D

o wapniu bezstronnie:

http://luskiewnik.strefa.pl/biochemia/calcium.htm

cyt: najwięcej wapnia zawierają - nie oznacza, że ten produkt akurat mnie nie będzie szkodził szczególnie ze sklepu choćby i ten biały ser i że mam go jeść bo ser topiony ma więcej konserwantów niż wapnia:

http://podanenatalerzu.bl...w-krazkach.html



a jak chcesz krytykować u źródła to proszę bardzo:

http://www.dieta.com/chore_gardlo.php

4. Nietolerancja produktów mlecznych.

Mimo, że produkty mleczne zawierają witaminę A, nie są bezwzględnie tolerowane przez śluzówkę. W mechanizm nadmiaru węglowodanów wpędza niestety codzienne jadanie produktów mlecznych (uaktywniają szlaki glukoneogenezy-tworzenia się glukozy), być może produkty mleczne działają na zasadzie „alergicznej” to znaczy takiej samej, w jaki sposób wywołują chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy (Romański, więcej w mojej książce). Jogurty, biały ser, kefir często nasilają np. potrzebę chrząkania. Pacjenci obserwują, że masło nasila potrzebę chrząkania czy zespół suchej śluzówki, wymagającej częstego popijania wody. Do produktów mlecznych należałoby podejść od strony "domowej" i jadać te tłustsze. Nie daje to jednak gwarancji likwidacji problemu. Dopiero zastosowanie produktów mlecznych w diecie metodą rotacyjną (jadanie produktów mlecznych od masła po mleko, co 4-7 dni przez ok. 2 miesiące lub dłużej) z całkowitą eliminacją masła i nawet łyżeczki mleka (często codziennie dolewane do kawy) czy plasterka sera w dni bez produktów mlecznych - daje gwarancję całkowitego wyleczenia, jeżeli dolegliwość zależy tylko od nadmiaru produktów mlecznych (prawdopodobnie spada ilość przeciwciał z miesiąca na miesiąc wraz ze zmniejszaniem się objawów po prowokacji produktem mlecznym)

....

5. Cytrusy (nawet plaster cytryny codziennie jest w stanie zaburzyć delikatną funkcję śluzówki).

W diagnostyce polecam stosowanie monodiety i sprawdzanie, po czym najszybciej pojawia się potrzeba chrząkania, po jakim pokarmie najszybciej zachciewa się pić. Okazuje się, że problem najczęściej, najszybciej pojawia się po serach (szczególnie białych), jogurtach i po ... ciemnym pieczywie. Owoce zwykle, jak podaje pacjent, "drapią". Cytrusów nie da się jeść, bo pogarszają gardłowo-krtaniowe samopoczucie. Objawy zaburzeń śluzówkowych często współwystępują z zaparciami (suchość w dystalnym odcinku przewodu pokarmowego). Zaparcia pediatrzy leczą zmniejszając ilość produktów mlecznych, zwiększając ilość warzywa, lekarze osób dorosłych zmniejszają ilość zbóż, zwiększając ilość warzywa. Widziałabym podobne podejście do Terapii zaburzeń śluzówki gardła i krtani. Zaburzenia śluzówki współistnieją często z anemią (produkty mleczne nie zawierają w ogóle żelaza, produkty zbożowe - te często jadane - również). Jestem przeciwnikiem jadania ciemnego pieczywa często i w ogóle produktów zbożowych nieoczyszczonych. Nie zawierają w ogóle witaminy A, E i C (podstawowe antyoksydanty). Zawierają fitaty utrudniające wchłanianie wapnia i mogą w ten sposób nasilać osteoporozę
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 21:41   

Czasami trzeba dotłuścić, a wybór jest:

DDP
napisał/a:
DOBRE PRODUKTY (DP, zwyczajowo nie nadużywane):
(...)
TŁUSZCZE (T)

1. Tłuszcze zwierzęce: smalec, słonina, skwarki, skórki wieprzowe, łój wołowy, tłuszcz gęsi, kaczy, z kury, skóra z kurczaka (B+T), tłuszcze rybie, tran, ghee (masło klarowane),
masło (z masła należy zrezygnować jeżeli grupa mleczna wywołuje bardzo silne reakcje).

2. Tłuszcze roślinne: oliwa, oleje roślinne, olej kokosowy, wiórki kokosowe, owoc kokosu, tłuszcz palmowy, awokado (W+T), oliwki, czekolada gorzka (W+T, nie powinna być jedzona codziennie), masło kakaowe. Czekolada i kakao nie nadają się do żywienia dzieci do 1 roku życia, w mleku matki karmiącej zwykle tylko niewielkie ich ilości są tolerowane przez niemowlaka karmionego naturalnie.


Wczoraj był tłuszcz kokosowy, a dzisiaj do duszonego warzywa z mięsem dolewałem oliwy z oliwek, nie będę uruchamiał lodówki (za blisko do sklepu) by trzymać w niej pół kostki smalcu, a całej nie zjem, prędzej zaliczę kostkę masła naraz na dwa tygodnie lub miesiąc. Jeśli chodzi o tłuszcz wieprzowy do zdarza mi się kupić 100g mielonej słoniny, ale ostatnio podstawą jest jednak oliwa z oliwek, smaczny smak i łatwość przechowywania i dodania do gotowej potrawy wedle uznania.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Kwi 02, 2014 21:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 07:58   

sylwiazłodzi napisał/a:
nadmiar=niedobór

bardzo proszę

pojedz sobie lub popij dużo mleka dla wapnia a wtedy go nie otrzymasz do organizmu bo...doczytaj jak jesteś ciekawy... dla ciebie produkowac się nie bedę

nadmiar mleka = niedobór wapnia = pewny proces zachodzi

w połączeniu jeszcze ze zbożami = katastrofa

tyle w temacie twoich zarzutów

nie masz do czego się czepiać czepiasz się ogółu

z tobą Panie Grzegorzu już nie rozmawiam bo tracisz mój czas podważając co wiem i czego się nadal uczę jak większość ludzi na ziemi rozmawiać z tobą jest bez sensu nie poświęcasz swego czasu tutaj na dokształcanie w tym temacie, nie interesuje cię ten temat to nie trać mojego czasu

skoro nie jesteś ciekaw nie mów bo to już nie jest twój idiotyzm za który mogę nawet dostać ostrzeżenie a co mi tam

to jest twoje lekceważenie innych i obrażanie według mnie mojej osoby

nadmiar mlecznych dla zainteresowanych wywołuje nie tylko niedobór w przyswajalności wapnia ale także wielkie reakcje w odpowiedziach ze strony choćby układu immunologicznego, który jako pierwszy wysyła sygnały o tym co napisane poniżej,

resztę sobie można doczytać gdzie się chce:

cyt:
,Dobry" wapń czyli organiczny, łatwo przyswajalny przez kości, znajduje się w warzywach i owocach a szczególnie w skórce, w świeżo przygotowanych sokach, jajach, orzechach, miodzie, otrębach, świeżym mleku krowim i kozim. "Zły" wapń, nieorganiczny, trudno przyswajalny dla kości jest we wszystkich produktach oczyszczonych (rafinowanych) czyli również w mleku krowim pasteryzowanym. Pech polega na tym, ze ten zły wapń nie wchłania się do kości ale w tkanki miękkie (ścięgna, między powięzie okołostawowe), powodując stany zapalne stawów, tapetując od środka ściany naczyń przyczyniając się do przyspieszonego procesu miażdżycy.
....

Tkanka kostna jest rusztowaniem dla naszego ciała i równocześnie magazynem, z którego organizm czerpie wapń i fosfor o ile jest jego zbyt mało w środkach spożywczych. Zawartość jego we krwi jest zawsze stała, nawet w ostatnim stadium zrzeszotnienia kości czyli osteoporozy. Jest to reakcja obronną organizmu. W przypadku jego deficytu jest on intensywnie pobierany z kości. Jest to proces nieustanny i wówczas masa substancji kostnej zaczyna zmniejszać się. Wiemy już, że wysoko przetworzone produkty między innymi mleko, mięso, cukier i jego wyroby, tłuszcze zwierzęce, podczas procesu trawienia dostarczają organizmowi dużej ilości szkodliwych kwasów organicznych. Jest to kwas mleczanowy, szczawianowy i moczowy. Sole wapniowe neutralizują te kwasy chroniąc organizm przed zatruciem. W przypadku niskiej ich podaży w pożywieniu organizm sięga do rezerwuaru w kościach. Jeśli to wszystko zsumujemy razem to staje się oczywiste dlaczego większość ludzi cierpi na próchnicę i osteoporozę. Nasuwa się przy tym kolejne pytanie: po co zwiększać ilość zachorowań, spowodowanych przez mleko, a potem walczyć o ich zmniejszenie?

http://www.janus.net.pl/czy_lubisz_mleko_nowy.htm

a więc jak widać czasem jest też w przyrodzie : constans
to była ironia i to wielka


;D

o wapniu bezstronnie:

http://luskiewnik.strefa.pl/biochemia/calcium.htm

cyt: najwięcej wapnia zawierają - nie oznacza, że ten produkt akurat mnie nie będzie szkodził szczególnie ze sklepu choćby i ten biały ser i że mam go jeść bo ser topiony ma więcej konserwantów niż wapnia:

http://podanenatalerzu.bl...w-krazkach.html



a jak chcesz krytykować u źródła to proszę bardzo:

http://www.dieta.com/chore_gardlo.php

4. Nietolerancja produktów mlecznych.

Mimo, że produkty mleczne zawierają witaminę A, nie są bezwzględnie tolerowane przez śluzówkę. W mechanizm nadmiaru węglowodanów wpędza niestety codzienne jadanie produktów mlecznych (uaktywniają szlaki glukoneogenezy-tworzenia się glukozy), być może produkty mleczne działają na zasadzie alergicznej to znaczy takiej samej, w jaki sposób wywołują chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy (Romański, więcej w mojej książce). Jogurty, biały ser, kefir często nasilają np. potrzebę chrząkania. Pacjenci obserwują, że masło nasila potrzebę chrząkania czy zespół suchej śluzówki, wymagającej częstego popijania wody. Do produktów mlecznych należałoby podejść od strony "domowej" i jadać te tłustsze. Nie daje to jednak gwarancji likwidacji problemu. Dopiero zastosowanie produktów mlecznych w diecie metodą rotacyjną (jadanie produktów mlecznych od masła po mleko, co 4-7 dni przez ok. 2 miesiące lub dłużej) z całkowitą eliminacją masła i nawet łyżeczki mleka (często codziennie dolewane do kawy) czy plasterka sera w dni bez produktów mlecznych - daje gwarancję całkowitego wyleczenia, jeżeli dolegliwość zależy tylko od nadmiaru produktów mlecznych (prawdopodobnie spada ilość przeciwciał z miesiąca na miesiąc wraz ze zmniejszaniem się objawów po prowokacji produktem mlecznym)

....

5. Cytrusy (nawet plaster cytryny codziennie jest w stanie zaburzyć delikatną funkcję śluzówki).

W diagnostyce polecam stosowanie monodiety i sprawdzanie, po czym najszybciej pojawia się potrzeba chrząkania, po jakim pokarmie najszybciej zachciewa się pić. Okazuje się, że problem najczęściej, najszybciej pojawia się po serach (szczególnie białych), jogurtach i po ... ciemnym pieczywie. Owoce zwykle, jak podaje pacjent, "drapią". Cytrusów nie da się jeść, bo pogarszają gardłowo-krtaniowe samopoczucie. Objawy zaburzeń śluzówkowych często współwystępują z zaparciami (suchość w dystalnym odcinku przewodu pokarmowego). Zaparcia pediatrzy leczą zmniejszając ilość produktów mlecznych, zwiększając ilość warzywa, lekarze osób dorosłych zmniejszają ilość zbóż, zwiększając ilość warzywa. Widziałabym podobne podejście do Terapii zaburzeń śluzówki gardła i krtani. Zaburzenia śluzówki współistnieją często z anemią (produkty mleczne nie zawierają w ogóle żelaza, produkty zbożowe - te często jadane - również). Jestem przeciwnikiem jadania ciemnego pieczywa często i w ogóle produktów zbożowych nieoczyszczonych. Nie zawierają w ogóle witaminy A, E i C (podstawowe antyoksydanty). Zawierają fitaty utrudniające wchłanianie wapnia i mogą w ten sposób nasilać osteoporozę


To są teorie proste żeby nie powiedzieć prostackie. Po pierwsze ddp to zlepek teorii nie mający żadnych podstaw. Pani doktor sobie usiadła w kącie i tak sobie wymyśliła mnóstwo teorii.
Nadmiar wapnia ? Organizm wchłania go tylko wtedy kiedy jest na niego zapotrzebowanie.
Otręby, miód i skórki owoców są źródłem "lepszego" wapnia niż ten w mleku ? Masakra.
Zwapnienia mają bardzo wiele przyczyn ale napewno nie tworzą się z nadmiaru "złego" wapnia. Będą się tworzyć nawet z tego "dobrego" a przyczyn tego jest mnóstwo i temat jest bardzo rozległy.
Jedną z przyczyn jest niedobór krzemu i magnezu. Poza tym stany zapalne, zaburzenia hormonalne... Można by wymieniać cały dzień.

Doktor B wprawdzie wie że dzwonią tyle że nie wie w którym kościele.
Rotacja to nic innego jak stosowanie się do zasady że jeśli wywoła się niedobór to to czego brakuje jest potem lepiej wchłaniane. Do tego nie trzeba rotacji. Wystarczy od czasu do czasu nie jeść nic do popołudnia. Spowoduje to lepsze wchłanianie wszystkich składników odżywczych. Tak samo działa wysiłek fizyczny.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Czw Kwi 03, 2014 08:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 08:21   

Ale mam pytanie czy chodzi o mleko surowe czy pasteryzowane?? Jakiś czas temu był program o mleku surowym na KUCHNIA TV niestety zobaczyłam napisy końcowe. Ale znalazłam coś takiego:

Cytat:
Ludzki organizm nie jest przystosowany do trawienia pasteryzowanego mleka. W procesie pasteryzacji, molekuły głównego białka mleka - kazeiny - ulegają zmianom. To ma wpływ na trzustkę, która zostaje zmuszona do produkcji własnych enzymów trawiennych, aby rozłożyć te molekuły.

To wyjaśnia, dlaczego tak wielu ludzi ma alergię na mleko. Jak każde wolne od enzymów pożywienie, mleko pasteryzowane wymaga od ludzkiego układu trawiennego ogromnego wysiłku. Ludzie z nietolerancją mleka, chorobami jelit lub słabym trawieniem, przepuszczają kazeinę przez ściany jelit do krwiobiegu. To jest powodem wielu alergii i zaburzeń autoimmunologicznych.

Zniszczone i zagubione w procesie pasteryzacji enzymy miały pomagać ludzkiemu organizmowi w rozkładaniu składników odżywczych, takich jak wapń. Bez tych enzymów organizm nie jest w stanie posłużyć się wapniem, a pierwiastek przechodzi przez ciało kompletnie niewykorzystany.



źródło: http://fitness.wp.pl/zdro...lem-wapnia.html
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 08:21   

Ogólnie wnioski na temat ddp są takie: jeśli będzie się stosować low carb jedząc nie przetworzone produkty nie trzeba stosować żadnych śmiesznych zasad ddp.
Jest to zlepek medycyny akademickiej, chińskiej, DO i bóg raczy wiedzieć czego jeszcze. W dodatku jest to wszystko źle zinterpretowane.
Nic dziwnego że średnia długość życia lekarzy w polsce i na świecie jest dużo niższa niż przeciętna jeśli w głowach mają chaos.
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 08:31   

gusia_29 napisał/a:
Ale mam pytanie czy chodzi o mleko surowe czy pasteryzowane?? Jakiś czas temu był program o mleku surowym na KUCHNIA TV niestety zobaczyłam napisy końcowe. Ale znalazłam coś takiego:

Cytat:
Ludzki organizm nie jest przystosowany do trawienia pasteryzowanego mleka. W procesie pasteryzacji, molekuły głównego białka mleka - kazeiny - ulegają zmianom. To ma wpływ na trzustkę, która zostaje zmuszona do produkcji własnych enzymów trawiennych, aby rozłożyć te molekuły.

To wyjaśnia, dlaczego tak wielu ludzi ma alergię na mleko. Jak każde wolne od enzymów pożywienie, mleko pasteryzowane wymaga od ludzkiego układu trawiennego ogromnego wysiłku. Ludzie z nietolerancją mleka, chorobami jelit lub słabym trawieniem, przepuszczają kazeinę przez ściany jelit do krwiobiegu. To jest powodem wielu alergii i zaburzeń autoimmunologicznych.

Zniszczone i zagubione w procesie pasteryzacji enzymy miały pomagać ludzkiemu organizmowi w rozkładaniu składników odżywczych, takich jak wapń. Bez tych enzymów organizm nie jest w stanie posłużyć się wapniem, a pierwiastek przechodzi przez ciało kompletnie niewykorzystany.



źródło: http://fitness.wp.pl/zdro...lem-wapnia.html


No to wszystko jasne. Normalnie to trzustka powinna leżeć i wypoczywać. A jakie pożywienie nie wymaga produkcji enzymów trawiennych ? Ambrozja ?

Był już a w zasadzie jest taki twórca diety zwanej Dietą Optymalną który twierdził że jeśli się je to co on zaleca to organizm nie musi wytwarzać enzymów do trawienia tego. Wogóle można wtedy wysłać wątrobę, trzustkę na wakacje.
_________________
Incurably Himself
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7203
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 09:17   

vvv napisał/a:
- Pytam po co margaryna
- jak to przecież nie do wszystkiego smalec pasuje,
np. naleśniki smażyć należy na margarynie,
myślałem, że to żart, a może jednak nie.
30 Minuten-Küche für Diabetiker
napisał/a:
http://kwiecienkaodkuchni...-malinowym.html

:faint:

A to treść linku:
Cytat:
Troche mnie nie bylo, ale juz wracam :) Tak dluga przerwa na tym blogu nawet dla mnie jest zaskoczeniem, ale zagrozona ciaza rzadzi sie swoimi prawami...
Ostatnio chodzi za mna slodkie, oj chodzi ;) No, ale przy cukrzycy ciazowej niby nie powinnam grzeszyc... Na szczescie, i na to sa sposoby! Raz na jakis czas mozna zaserwowac sobie cos pysznego - byle z glowa...
Przepis na te proste & pyszne nalesniki pochodzi z ksiazki "30 Minuten-Küche für Diabetiker", wiec niejako czuje sie rozgrzeszona ;)

Skladniki na ciasto (na 2 porcje):
100g maki pszennej
125ml + 2 lyzki mleka (1,5%)
1 jajko
pol lyzeczki cukru waniliowego
szczypta soli

Skladniki na nadzienie:
100g chudego serka
1 lyzka cukru
100g mrozonych malin
10g gorzkiej czekolady

Wyjątkowo smakowite, w sam raz dla diabetyczki z zagrożoną ciążą.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 14:21   

GrR napisał/a:
Ogólnie wnioski na temat ddp są takie:
Jasne, a ogólnie wnioski na temat muzyki medytacyjnej są takie:

:viva:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 14:33   

DDP
napisał/a:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych (w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce „Dieta Dobrych Produktów”)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.

Nie ma tego zbyt wiele do unikania,
a jaki wielki krzyk przetwórczo-farmaceutyczny powstaje.


Kto w zestawieniu powyżej widzi masło powinien zwrócić się do okulisty NLP.
A kto używa zamiennie słowa "pasza" i "pokarm" - może już czas pobiegać po pastwisku, albo zapytać jakiegoś znajomego zootechnika na czym polega różnica.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Kwi 03, 2014 14:42, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Kwi 03, 2014 17:10   

vvv napisał/a:
DDP
napisał/a:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych (w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce Dieta Dobrych Produktów)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy rozszczelniające (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące granice) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.

Nie ma tego zbyt wiele do unikania,
a jaki wielki krzyk przetwórczo-farmaceutyczny powstaje.


Kto w zestawieniu powyżej widzi masło powinien zwrócić się do okulisty NLP.
A kto używa zamiennie słowa "pasza" i "pokarm" - może już czas pobiegać po pastwisku, albo zapytać jakiegoś znajomego zootechnika na czym polega różnica.
8)


Tomaszek jest chyba zajęty poprawianiem stanu sierści u zwierząt futerkowych więc nie będę mu przeszkadzał.

Jest w twoim poście wiele informacji dość istotnych. Tylko co z tego skoro nie potrafisz ich rozwinąć ?

Niszczenie błon komórkowych to zasługa wolnych rodników. Są dla nich łatwym łupem. Są słabe kiedy omega 3 w diecie jest niewiele. Molka już wiele razy podkreślała to jak ważne są omega 3. Lutz stawiał ryby bardzo wysoko.
Jeśli brak cynku, selenu witamin A, C, E, K i wielu innych to nawet silna blona komórkowa padnie.
To jeden z powodów tego dlaczego optymalni padają na raka a za kilka-kilkanaście lat zaczną na niego padać wyznawcy ddp.
Kwestia druga - stan zapalny to naturalna reakcja organizmu. To od stanu komórek zależy co się dalej stanie a nie od tego czy ten stan się pojawia czy nie bo pojawia się nawet po każdym dużym wysiłku na przykład w mięśniach a nie tylko w czasie reakcji alergicznej.

Kwestia trzecia - po co rotować bez końca coś co szkodzi jeśli wiadomo że szkodzi danej osobie ? Zboża to nie jest coś potrzebnego do życia ?

Kwestia czwarta - masło zawiera także białko i cukier mleczny. Niewiele ale zawiera.
Gdyby ktoś był naprawdę uczulony na białko z mleka to po zjedzeniu masła miałby takie same objawy jak po zjedzeniu stu gram sera.

Muszę chyba założyć wątek "bzdury w ddp" i omówić wszystko szczegółowo. Tyle że była by to epopeja a ja nie mam na to czasu.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Czw Kwi 03, 2014 17:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Maj 11, 2014 16:37   

Zmień jedzenie i wróć do zdrowia – Ewa Bednarczyk-Witoszek

http://www.youtube.com/wa...b1DZFv7Vao&hd=1

Lek. med. Ewa Bednarczyk-Witoszek jest specjalistą laryngologiem. Ma certyfikat nr 13 uprawniający do udzielania porad w zakresie diety optymalnej. Diety w różnych dziedzinach medycyny zgłębia już od 25 lat.
W powyższym wywiadzie prezentuje Dietę dobrych produktów (DDP) oraz przedstawia jak poruszać się po różnorakim zaopatrzeniu organizmu celem nie obciążania jednego, zwykle nadużywanego szlaku metabolicznego. DDP chroni przed infekcjami, likwiduje wszechobecne nadciśnienie samoistne, nadwagę i nękające większość ludzi - dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Odkrycie i opisanie w niniejszej książce przyczyn Fenomenu Brzasku w cukrzycy I i II jest kamieniem milowym w dietetyce dotyczącej zarówno starzenia się jak i powstawania nowotworów.
Wątki przez nas podejmowane:
- święta geometria w budowie ludzkiego ciała
- przyczyny alergii i sposoby ich całkowitego wyleczenia
- o cukrach
- czy cukrzyca jest uleczalna
- jakie problemy wywołuje spożywanie produktów mlecznych
- leczenie wrzodów żołądka
- co jest przyczyną kataru i jak się go pozbyć
- jak wyleczyć problemy z zatokami
- co jest przyczyną nadciśnienia
- jakie są przyczyny nadwagi
http://www.dieta.com/nowa/
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pon Maj 12, 2014 17:50   

Grzegorz Rec napisał/a:
vvv napisał/a:
DDP
napisał/a:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych (w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce Dieta Dobrych Produktów)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy rozszczelniające (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące granice) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.

Nie ma tego zbyt wiele do unikania,
a jaki wielki krzyk przetwórczo-farmaceutyczny powstaje.


Kto w zestawieniu powyżej widzi masło powinien zwrócić się do okulisty NLP.
A kto używa zamiennie słowa "pasza" i "pokarm" - może już czas pobiegać po pastwisku, albo zapytać jakiegoś znajomego zootechnika na czym polega różnica.
8)


Tomaszek jest chyba zajęty poprawianiem stanu sierści u zwierząt futerkowych więc nie będę mu przeszkadzał.

Jest w twoim poście wiele informacji dość istotnych. Tylko co z tego skoro nie potrafisz ich rozwinąć ?

Niszczenie błon komórkowych to zasługa wolnych rodników. Są dla nich łatwym łupem. Są słabe kiedy omega 3 w diecie jest niewiele. Molka już wiele razy podkreślała to jak ważne są omega 3. Lutz stawiał ryby bardzo wysoko.
Jeśli brak cynku, selenu witamin A, C, E, K i wielu innych to nawet silna blona komórkowa padnie.
To jeden z powodów tego dlaczego optymalni padają na raka a za kilka-kilkanaście lat zaczną na niego padać wyznawcy ddp.
Kwestia druga - stan zapalny to naturalna reakcja organizmu. To od stanu komórek zależy co się dalej stanie a nie od tego czy ten stan się pojawia czy nie bo pojawia się nawet po każdym dużym wysiłku na przykład w mięśniach a nie tylko w czasie reakcji alergicznej.

Kwestia trzecia - po co rotować bez końca coś co szkodzi jeśli wiadomo że szkodzi danej osobie ? Zboża to nie jest coś potrzebnego do życia ?

Kwestia czwarta - masło zawiera także białko i cukier mleczny. Niewiele ale zawiera.
Gdyby ktoś był naprawdę uczulony na białko z mleka to po zjedzeniu masła miałby takie same objawy jak po zjedzeniu stu gram sera.

Muszę chyba założyć wątek "bzdury w ddp" i omówić wszystko szczegółowo. Tyle że była by to epopeja a ja nie mam na to czasu.


Więc jakk ktoś nie toleruje masła- w czym tkwi problem alergików?
Zboż wg Ciebie nie potrzebne a bogate w mg i witamint to mit?
Tylko co z tą skrobią-potrzebna jest po wysiłku aby uzupełnić..
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Maj 14, 2014 21:18   

EAnna napisał/a:
Książka zawiera bardzo cenne obserwacje dotyczące podwyższonego cukru porannego w funkcji zjedzonych poprzedniego dnia produktów.

Wg obserwacji dr Ewy Witoszek, na wzrosty te wpływają nie tylko zjedzone uprzedniego dnia weglowodany ale również białka: ich ilość oraz rodzaj jak również mieszanie białek.

Również monotonna konsumpcja jednego rodzaju produktu powoduje po pewnym czasie rodzaj alergii na ten pokarm, uwidoczniający się podwyższeniem cukru porannego.
Stąd zalecenie rotacji i przerw min. 72 godziny po jedzeniu danej grupy pokarmowej.

Ponieważ u optymalnych utrzymuje się permanentnie podwyższony poziom porannej glukozy a nie wynika on z przekroczenia węglowodanów, przyczyna musi być inna, może to być każda z wyżej wymienionych.

Jeżeli ten wyższy poziom cukru we krwi koreluje z obniżeniem sprawności układu immunologicznego, mamy prawdopodobną przyczyne zachorowań na nowotwory wieloletnich optymalnych.

Książka dr Witoszek jest cenną pozycją napisaną przez bystrego obserwatora, w której zawarte są niebanalne wskazówki ukierunkowane na indywidualnego człowieka zarówno w aspekcie leczenia jak i profilaktyki zdrowotnej.

W praktyce stosowanie zaleceń DDP nie jest trudne (po wstępnym treningu) a znakomicie poprawia samopoczucie oraz wyniki laboratoryjne.

Wystarczy zaplanować sobie kolejne dni jako np. rybne, jajeczne, z mięsem wieprzowym, wołowym, z drobiu wiejskiego, białko z fasoli/grochu/ciecierzycy/bobu oraz dzień z białkiem ziaren (orzechy różnej maści).
Kolejność podana przeze mnie jest przypadkowa. U mnie jest jeden dzień z twarogiem, śmietaną serami (krowie lub kozie) ale raz na dwa tygodnie.
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Maj 14, 2014 21:21, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Maj 15, 2014 07:06   

vvv napisał/a:
EAnna napisał/a:
Książka zawiera bardzo cenne obserwacje dotyczące podwyższonego cukru porannego w funkcji zjedzonych poprzedniego dnia produktów.

Wg obserwacji dr Ewy Witoszek, na wzrosty te wpływają nie tylko zjedzone uprzedniego dnia weglowodany ale również białka: ich ilość oraz rodzaj jak również mieszanie białek.

Również monotonna konsumpcja jednego rodzaju produktu powoduje po pewnym czasie rodzaj alergii na ten pokarm, uwidoczniający się podwyższeniem cukru porannego.
Stąd zalecenie rotacji i przerw min. 72 godziny po jedzeniu danej grupy pokarmowej.

Ponieważ u optymalnych utrzymuje się permanentnie podwyższony poziom porannej glukozy a nie wynika on z przekroczenia węglowodanów, przyczyna musi być inna, może to być każda z wyżej wymienionych.

Jeżeli ten wyższy poziom cukru we krwi koreluje z obniżeniem sprawności układu immunologicznego, mamy prawdopodobną przyczyne zachorowań na nowotwory wieloletnich optymalnych.

Książka dr Witoszek jest cenną pozycją napisaną przez bystrego obserwatora, w której zawarte są niebanalne wskazówki ukierunkowane na indywidualnego człowieka zarówno w aspekcie leczenia jak i profilaktyki zdrowotnej.

W praktyce stosowanie zaleceń DDP nie jest trudne (po wstępnym treningu) a znakomicie poprawia samopoczucie oraz wyniki laboratoryjne.

Wystarczy zaplanować sobie kolejne dni jako np. rybne, jajeczne, z mięsem wieprzowym, wołowym, z drobiu wiejskiego, białko z fasoli/grochu/ciecierzycy/bobu oraz dzień z białkiem ziaren (orzechy różnej maści).
Kolejność podana przeze mnie jest przypadkowa. U mnie jest jeden dzień z twarogiem, śmietaną serami (krowie lub kozie) ale raz na dwa tygodnie.


Bardzo to wszystko ciekawe. Szkoda tylko że jest sprzeczne z tym co pokazuje życie.

Gdyby ta teoria była prawdziwa to masajowie na swojej diecie opartej na mieszaniu białek wymarli by już wieki temu a są jednymi z najzdrowszych ludzi na świecie.
Mało tego bo mieszają te same białka codziennie od pacholęcia począwszy aż po wiek podeszły.
Alergie i rak powinny już siać wśród nich spustoszenie.

Dość monotematyczne diety to także cecha charakterystyczna innych zdrowych i długowiecznych grup ludzi a także poszczególnych osób odznaczających się długowiecznością i dobrym zdrowiem.

Tak więc to całe DDP można sobie w buty wsadzić jeśli się komuś zmieści.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Maj 16, 2014 17:22   

koffin napisał/a:
Zboża wg Ciebie nie potrzebne?
DDP
napisał/a:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych (w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce „Dieta Dobrych Produktów”)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.

Nie ma tego zbyt wiele do unikania, może warto spróbować i samemu ocenić efekty.
8)
 
     
jasta28j 
jasta28

Pomógł: 1 raz
Wiek: 71
Dołączył: 03 Sty 2010
Posty: 160
Skąd: Rabka
Wysłany: Nie Maj 18, 2014 11:09   DDP

Czy wołowina i wieprzowina w jednym posiłku to B1 czy B2 ?
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Maj 24, 2014 01:44   

Wołowina ostrożnie bo przecież to nie zajęcze mleko w sklepach stoi.
Wołowina i wieprzowina to różne białka (różne gatunki zwierząt).

I ten program się ukazał w telewizji, ciekawe niedopatrzenie:
Mleko ukryta trucizna:
http://www.youtube.com/watch?v=KJkSLqYozfM
:shock:
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Maj 24, 2014 01:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Cze 06, 2014 17:17   

Ewa Bednarczyk-Witoszek jest twórczynią Diety Dobrych Produktów, na temat której zrobiła ten wykład podczas warsztatów "Wyjdź ponad..."
W powyższym wykładzie poznasz między innymi sposoby uzdrowienia:
- zatok
- alergii na trawy
- bólów głowy
- bólów stawów
- kręgosłupa
- arytmii serca
- i wielu innych dolegliwości

Część 1 wykładu:
http://www.youtube.com/wa...uWhfEj0uqI&hd=1
 
     
Baldhead 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 475
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Cze 06, 2014 20:59   

Dzięki!
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Cze 13, 2014 23:46   

Dieta Dobrych Produktów - część 2 wykładu - Ewa Bednarczyk-Witoszek

http://www.youtube.com/wa...upZzYMfcAA&hd=1
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lip 27, 2014 13:33   

No proszę co znalazł O'Piotr - istna perła w koronie.

http://pracownia4.wordpre...nicy-i-nabiale/
napisał/a:
5 Styczeń 2011
Uzależniające opioidy w pszenicy i nabiale
Tags: gluten, mleko, nabiał, peptydy opioidowe, pszenica

Dr med. Brad Weeks
Weeks MD
23 stycznia 2008

Zjedliście śniadanie?

W skrócie

Pszenica i produkty mleczne zawierają peptydy opioidowe oddziaływujące na receptory endorfiny w mózgu. Peptydy te uzależniają fizycznie, co powoduje uzależnienie, astmę, otyłość, apatię, ignorancję i drętwienie. To samo dotyczy beta-karbolin z przygotowywanych potraw.

Aby mieć ostry i badawczy umysł, nie powinniście spożywać ani nabiału, ani produktów z pszenicy. Nie potrzebujecie tej “żywności” w ogóle. (...)

:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lip 27, 2014 13:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
gusia_29 

Wiek: 41
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Nie Lip 27, 2014 16:20   

vvv napisał/a:
No proszę co znalazł O'Piotr - istna perła w koronie.

http://pracownia4.wordpre...nicy-i-nabiale/
napisał/a:
5 Styczeń 2011
Uzależniające opioidy w pszenicy i nabiale
Tags: gluten, mleko, nabiał, peptydy opioidowe, pszenica

Dr med. Brad Weeks
Weeks MD
23 stycznia 2008

Zjedliście śniadanie?

W skrócie

Pszenica i produkty mleczne zawierają peptydy opioidowe oddziaływujące na receptory endorfiny w mózgu. Peptydy te uzależniają fizycznie, co powoduje uzależnienie, astmę, otyłość, apatię, ignorancję i drętwienie. To samo dotyczy beta-karbolin z przygotowywanych potraw.

Aby mieć ostry i badawczy umysł, nie powinniście spożywać ani nabiału, ani produktów z pszenicy. Nie potrzebujecie tej żywności w ogóle. (...)

:viva:


Mam pytanie, zauważyłam że bardzo często jest tak jak w tym przykładzie pszenica, gluten. Bardzo często pszenica i gluten są stosowane zamiennie, więc jak to jest tak samo działa orkisz, żyto lub inne zboża?? Wiem że dla alergika gluten to gluten i nie ma to znaczenia ale dla osoby nie uczulonej?? Pszenica jest zmodyfikowana i nie przypomina już swojego przodka tak samo jest z jej innymi zbożami z glutenem?? Już tytuł brzmi Uzależniające opioidy w pszenicy i nabiale"

Z drugiej strony alkohol również powoduje uzależnienie nie tylko fizyczne ale również i psychiczne...........
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 387
Wysłany: Pon Sie 25, 2014 12:53   

EAnna napisał/a:
[size=12][color=black]Książka zawiera bardzo cenne obserwacje dotyczące podwyższonego cukru porannego w funkcji zjedzonych poprzedniego dnia produktów.

Wg obserwacji dr Ewy Witoszek, na wzrosty te wpływają nie tylko zjedzone uprzedniego dnia weglowodany ale również białka: ich ilość oraz rodzaj jak również mieszanie białek.

Również monotonna konsumpcja jednego rodzaju produktu powoduje po pewnym czasie rodzaj alergii na ten pokarm, uwidoczniający się podwyższeniem cukru porannego.
Stąd zalecenie rotacji i przerw min. 72 godziny po jedzeniu danej grupy pokarmowej.


W końcu się przemogłem i dostosowałem to co jem pod kątem nie mieszania białek.(założenia DDP znam od dawna, mleczne raz na tydzień - bo częściej mi nie smakują, zboża praktycznie wcale, czasami jak się gdzies "przypałętają")
I mogę szczerze napisać, że jestem zaskoczony - pozytywnie
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pon Sie 25, 2014 18:22   

gusia_29 napisał/a:
vvv napisał/a:
No proszę co znalazł O'Piotr - istna perła w koronie.

http://pracownia4.wordpre...nicy-i-nabiale/
napisał/a:
5 Styczeń 2011
Uzależniające opioidy w pszenicy i nabiale
Tags: gluten, mleko, nabiał, peptydy opioidowe, pszenica

Dr med. Brad Weeks
Weeks MD
23 stycznia 2008

Zjedliście śniadanie?

W skrócie

Pszenica i produkty mleczne zawierają peptydy opioidowe oddziaływujące na receptory endorfiny w mózgu. Peptydy te uzależniają fizycznie, co powoduje uzależnienie, astmę, otyłość, apatię, ignorancję i drętwienie. To samo dotyczy beta-karbolin z przygotowywanych potraw.

Aby mieć ostry i badawczy umysł, nie powinniście spożywać ani nabiału, ani produktów z pszenicy. Nie potrzebujecie tej żywności w ogóle. (...)

:viva:


Mam pytanie, zauważyłam że bardzo często jest tak jak w tym przykładzie pszenica, gluten. Bardzo często pszenica i gluten są stosowane zamiennie, więc jak to jest tak samo działa orkisz, żyto lub inne zboża?? Wiem że dla alergika gluten to gluten i nie ma to znaczenia ale dla osoby nie uczulonej?? Pszenica jest zmodyfikowana i nie przypomina już swojego przodka tak samo jest z jej innymi zbożami z glutenem?? Już tytuł brzmi Uzależniające opioidy w pszenicy i nabiale"

Z drugiej strony alkohol również powoduje uzależnienie nie tylko fizyczne ale również i psychiczne...........


gusia w autyzmie ten temat chodzi już od czasu gdy mój syn dostał diagnozę czyli przed rokiem 2006r.
Wg badań jakby to nazwać biochemicznych? jak podaje alergologia dla alergika rozróżńia się alergen pszenicy od alergenu ryżu czy kukurydzy bo każda cząstka alergenowa to aminokwas i po zbadaniu jego budowy wyszły im różnice w budowie . Jednocześnie podobieństwa w budowie aminokwasów spowodwały, że powstała "nauka" o alergiach krzyżowych pomiędzy własnie np. trawami/zbożami i np. owocami czy warzywami. Skomplikowane to żeby opisać w skrócie. Odpowiadając na twoje główne pytanie. Gluten i choroba - celiakia nie rozróżnia się tutaj jakie zboża, mówi się,że wszystkie niszczą kosmki jelitowe dlatego oddziela się chorobę celiakię od alergiina ryż czy kukurydzę - jednak nikt nigdy nie jest tak kompleksowo badany by moim zdaniem było to tak do końca zasadne. Ale no cóż, zostawiam to. Opoidy - termin jest róznie tłumaczony albo był kiedyś gdy teksty przechodziły z USA i tłumaczyli je rodzice autystów ale nie zmienia to faktu, że gdy już trafiły do Polski dobrze przetłumaczone wersje jest taki termin jak : kazeinomorfina - pochodzi od kazeiny zawarte w mleku, której rozkład w jelitach działa w sposób, gdy powstają "opiaty" ,że się tak wyrażę mleczne. Od glutenu nazwy polskiej chyba nie ma. Ja mam z tymi nazwami problem bo jak się wczytałam w kilka tekstów kiedyś, w których już były powołania na lekarzy z USA i ich badania i jakieś polskie tam już pisało inaczej,że to po rozkładzie w jelitach glutenu i mlecznych pozostają produkty rozkładu, które działają podobnie jak " morfina czy opiaty. Takie trochę inne sformułowanie, które usiłuję sobie rozłożyć na język lekarski ale jeszcze to trudne bo polscy lekarze nie piszą dużo raczej w kontekście jelit a nie diety bezglutenowej i bezmlecznej.

Kiedyś dr.Witoszek podawała taki link: przeczytaj sobie tam teksty, które są, zrozumiesz więcej:

w zależności co ci się otworzy, wybierz pdf czy tekst na stronie:

od jelit do depresjii

https://www.google.pl/sea...VMqWo8wfy6YGQCQ

inne medyczne:


dlaczego ja do tych opiatów podchodzę inaczej otóż rodzice rzadko chcą mnie zrozumieć ale ja po prostu czytam teksty medyczne o alergologii i tam taki mechanizm jest opisany i słowa i definicje już powstały dawno temu więc nie rozumiem, dlaczego lekarze z USA wprowadzili nowe nazwy a nie mając ich tłumaczenia całych tekstów nie mogę się odnieść do tematu bo mam wrażenie, że ja nie do końca wierzę w to, że oni odkryli nowe cząsteczki tylko jakby innym językiem opisali mechanizm już istniejący ale może ja czegoś nie rozumiem bo:

http://alergie.mp.pl/chor...w.html?id=57574

cyt:
Chory z celiakią cechuje się nieprawidłowym wchłanianiem glutenu, związanym z reakcją układu immunologicznego skierowaną przeciwko fragmentom białek zbóż, m.in. gliadynie (w pszenicy), sekalinie (w jęczmieniu), hordeinie (w życie). Wynikiem tej reakcji jest uszkodzenie jelit prowadzące do zaburzeń trawienia.

(...)

W diagnostyce celiakii wykorzystuje się obecnie m.in. oznaczanie miana przeciwciał skierowanych przeciwko transglutaminazie tkankowej (enzymowi biorącemu udział we wchłanianiu glutenu z jelit) oraz tzw. endomysium mięśni gładkich jelit (jednego ze składników ściany jelit).
koniec cytatu

jest więc moje przypuszczenie, że gdy enzym się nie wydziela , nie rozkłada się do końca gluten i podobnie mleczne i powstają cząstki, które wpływają na zachowanie u autystów czy inne rekacje chorobowe, które ktoś nazwał po nowemu opiatami a ich wcześniejsza nazwa ogólna już istniała. Dla mnie wygląda to tak jakby wiedziano,że cząstki są tylko komuś brakowało nazwy i je sobie stworzył. A drugim pytaniem dla mnie pozostaje, że jeśli wymyślili te określenia bo uznali, że badane dzieci miały dostateczną ilość tego enzymu a cząstki - opiaty i tak powstawały to brałabym opcję, że mechanizm nie był do końca poznany albo opisany i tylko tyle. Czyli, że dzieci różnorodnych jest tyle, że można by wyróżnić kilka opcji : enzymu nie ma są opiaty, enzym jest a mimo wszystko są opiaty itd.

Nie wiem czy zrozumiesz, gusia bo w temacie diety i autyzmu nie jesteś.

A jak gluten łączy się z mlecznymi i czemu mówi się o obu w temacie jelit? Otóż obojętnie co nam zniszczy kosmki jelitowe pierwsze : gluten czy mleczne bardzo zniszczone kosmki nie mogą rozłożyć kazeiny stąd twierdzenie w medycynie, że to gluten jest winowajcą i jest choroba celiakia przy której u wielu osób należy odstawić produkty mleczne by na diecie bezglutenowej kosmki się odnowiły i mleczny można już jeść.
Niestety rzadko się wspomina i robi badania ile z osób będących na diecie bezglutenowej do końca życia nie może jednak jeść mlecznych i zostało zbadane pod kątem trawienia kazeiny lub innych białek mlecznych a z drugiej strony laktozy bo nie mając enzymu trawijacego laktozę mają często podobne objawy jak przy glutenie i zwalają winę nie na mleczne tylko na leczenie się jelit w celiaki albo na nieznajomość produktów które spozywają a w których znajdują się śladowe ilości glutenu.
Być może kiedyś powstanie nowa choroba do opisania, gdy ktoś zbada ileś przypadków,że to mleczne wywołują zanik kosmków jelitowych ? u niektórych osób? :)
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Wrz 03, 2014 18:50   

Dzień pierwszy:
- brokuły 1000g (duszone)
- oliwa z oliwek 100g

Dzień drugi:
- mięso mielone wieprzowe 500g (duszone)
- smalec 100g
- koncentrat pomidorowy 200g

^^^^^^^^^^^^^^^^^^
tłustość, wagowo 13%

BTW 145 : 245 : 75 (1 : 1,7 : 0,5)
(2700kcal)
:hihi:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Paź 25, 2014 16:44   

DDP
napisał/a:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych (w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce „Dieta Dobrych Produktów”)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.

Nie ma tego zbyt wiele do unikania.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 387
Wysłany: Sob Paź 25, 2014 19:00   

i tak i nie
wszystko siedzi w głowie...
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Paź 28, 2014 15:53   

Normalnie poczułem idealny poziom glukozy we krwi.

I nie pomyliłem się:

<się badziewie samo na czas zimowy nie przestawiło>
Na pohybel (ku rozwadze) optyżarłokom
i innym ciasteczk owcom.
ze 129mg%
:oops:
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Paź 28, 2014 15:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7203
Wysłany: Wto Paź 28, 2014 16:32   

Z tymi opiatami to nie jest takie oczywiste.
Zmartwienia ciasteczkami zajadają raczej kobiety,
faceci zazwyczaj idą na wódkę. :)
JW
 
     
culturyzsta 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 28
Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 30
Wysłany: Wto Paź 28, 2014 19:49   

vvv napisał/a:
Normalnie poczułem idealny poziom glukozy we krwi.

I nie pomyliłem się:
Obrazek
<się badziewie samo na czas zimowy nie przestawiło>
Na pohybel (ku rozwadze) optyżarłokom
i innym ciasteczk owcom.
ze 129mg%
:oops:


A jak się czujesz przy cukrze ok. 60? Jeżeli oczywiście miewasz takie stany. Pamiętam że jakiś czas temu o czym zresztą pisałem na forum miałem problem z ciągłym zmęczeniem, duże wahania cukru, badałem sobie cukier na czczo i wyszło owe 60, w sumie nie wiem jak ale wszystko już się wyregulowało... tzn. nie ma zmęczenia.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 13:07   

MSM o alergiach i nietolerancjach pokarmowych.
:shock:

http://m.rmf24.pl/nauka/news,nId,1575979 napisał/a:
Alergie pokarmowe często są diagnozowane dopiero po latach

Dzisiaj, 17 grudnia (06:07)
„Coraz więcej osób dorosłych cierpi z tytułu alergii pokarmowych i często jest też tak, że takie alergie zostają po wielu latach dopiero zdiagnozowane” – mówi nam dietetyk Maria Fall-Ławryniuk. O alergiach, w tym alergiach żywieniowych, mówimy dziś w ramach naszego cyklu Twoje zdrowie w Faktach RMF FM.

Walczycie z alergią? A może ktoś z Waszych bliskich jest uczulony na jakąś substancję? Od godz. 12:30 do 14:30 w naszej redakcji na Wasze pytania odpowiada prof. Ewa Czarnobilska kierownik Poradni Alergologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Dzwońcie - 12 2 00 00 10.

>>>Kuba Kaługa: Alergie pokarmowe to jest problem, który dotyka coraz większej liczby osób?

Maria Fall - Ławryniuk: Tak. Kiedyś mówiło się, że alergie pokarmowe dotykały tylko dzieci, które jeszcze mają przewód pokarmowy nie do końca rozwinięty, więc ich organizm nie toleruje pokarmów. Natomiast teraz coraz więcej osób dorosłych cierpi z tytułu alergii pokarmowych i często jest też tak, że takie alergie zostają zdiagnozowane dopiero po wielu latach. Jak wiemy, alergie pokarmowe dają różnego rodzaju objawy. Niektóre są bardzo delikatne, typu wysypki skórne, liszaje, swędzenie nosa, suchość gałki ocznej. Tego typu objawy my często leczymy albo dermatologicznie, albo za pomocą kropli od okulisty. Natomiast jeśli już bóle dotyczą przewodu pokarmowego, jamy brzusznej czy czujemy, że potrawy niektóre działają wzdymająco, czy zwiększają ilość gazów w naszym organizmie, bądź powodują biegunki, wymioty, czy takie bardziej drastyczne efekty, to zwracamy się do lekarza i wtedy następuje właściwa diagnoza. Jak się okazuje to nie nowotwór jelita, a niestety ••• nietolerancja na białko krowie, laktozę czy na jeszcze inne składniki odżywcze.

>>>Z czego wynika to, że coraz więcej osób cierpi z powodu takich alergii?

Są to nietolerancje pokarmowe, gdzie nasz organizm nie jest w stanie sobie po prostu poradzić. Natomiast najczęściej to wynika z tego, iż coraz więcej różnego rodzaju dodatków do naszej żywności jest dodawanych przez producentów. Im bardziej są to kraje rozwinięte, bardziej bogate, tym wszystko jest bardziej przetworzone. Poza tym też często producenci dążą do tego, aby produkty miały długi termin do spożycia, więc ••• więcej musimy chemii wprowadzić do produktu, aby on ładniej wyglądał, ładniej pachniał, dłużej był trwały. Niestety nie ma on wtedy wartości odżywczych.

>>>Jakich produktów dotyczy to najczęściej?

Produkty mleczne, czyli ••• najbardziej jesteśmy uczuleni właśnie na białko krowie. Unia Europejska sformułowała taką listę największych alergenów i właśnie ••• na czele jest białko krowie. Musimy to właśnie szczególnie uwzględniać robiąc zakupy, ponieważ ••• białko krowie znajduje się niemalże we wszystkich produktach. Nie tylko nabiałowych, ale również cukierniczych, piekarniczych. Poza tym na przykład laktoza, która znajduje się również w mleku. Dlatego producenci stworzyli mleko o obniżonej zawartości laktozy. Także niektóre mięsa. Najbardziej alergenne jest wołowe i wieprzowe oraz część ryb. Dlatego zaleca się, aby podawać ryby dzieciom po ukończeniu drugiego, bądź trzeciego roku życia. I tutaj właśnie taka niespodzianka, że najbardziej uczulają niestety nasze najwspanialsze ryby - dorsze. Wydają się bardzo delikatne i dobrze przyswajalne, ale należą do najbardziej uczulających. Poza tym soje, rośliny strączkowe, soczewice, wszelkiego rodzaju kraby, ślimaki, małże również są bardzo alergenne, jak również jajka, ••• szczególnie żółtko. Często zastępujemy jajkami gęsimi, kaczymi, przepiórczymi czy strusimi, natomiast one mimo wszystko są zawsze alergenne. I jeszcze taki alergen znany: orzechy. Orzechy, których dużo spożywamy zwłaszcza w okresie świątecznym, są bardzo alergenne. Najbardziej alergenne są orzechy ziemne, a jeszcze wzmaga to prażenie orzechów, które często właśnie stosujemy, aby te orzechy były pachnące, aromatyczne i dodajemy je do sałatek, do zup, właściwie do wszystkiego.

>>>Unikać prażonych orzechów?

Może nie unikać… chyba, że faktycznie stwierdzono nietolerancje pokarmową i musimy w takim wypadku unikać, ponieważ grozi ona nam nawet zapaścią, a nawet dochodzi do zgonów w takich drastycznych sytuacjach. Natomiast ograniczać. Dobrze jest skontrolować, czy my faktycznie jesteśmy uczuleni na pewne produkty, czy to jest tylko defekt organizmu naszego, czy to jest taka chwilowa nietolerancja pokarmowa.

>>>Czy to prawda, że jeżeli ktoś ma alergię pokarmową to ona wychodzi we wczesnym dzieciństwie? Czy można też taką alergię nabyć? Już kiedy człowiek jest dorosły?

Oczywiście można taką alergię nabyć i tutaj właśnie często osoby starsze nabywają nietolerancję na laktozę, który znajduje się w mleku, nie tolerują mleka. Często takie alergie nabywamy z wiekiem. Tutaj ••• głównie chodzi o gluten, o którym nie wspomniałam wcześniej. Jest wiele osób, które nie tolerują glutenu i powinny też ewidentnie wykluczyć go ze swojej diety. Natomiast obecnie jest taka moda - po ukazaniu się książki pod tytułem ,,Pszeniczny brzuch'' - iż coraz więcej osób stosuje dietę bezglutenową w odchudzaniu, czemu znowu przeciwni są lekarze i dietetycy. W diecie takiej - jeśli zabieramy część węglowodanów i część białek - wprowadzamy duże ilości tłuszczy. Mimo że roślinne, ale też są ciężkostrawne i nie każdy je toleruje, więc zostają zaburzone proporcje w składnikach odżywczych. Do wszystkiego więc powinniśmy podchodzić z umiarem i najlepiej jeszcze po konsultacji z lekarzem i dietetykiem.

>>>To, że coś nie zawiera pszenicy, oznacza od razu, że jest bezglutenowe?

Nie do końca. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że ••• gluten występuje niemalże we wszystkich produktach. Występuje w cukierkach, w żelkach, w gumie do żucia, więc jeśli faktycznie stwierdzono u nas nietolerancję glutenu lub diagnozowano celiakie, to musi już być prowadzona dieta bardzo szczegółowa i tutaj ••• całkowicie powinniśmy wycofać gluten z diety, zwracać uwagę na produkty z przekreślonym kłosem. Robić zakupy w sklepach, które gwarantują, że dany produkt nie zawiera glutenu.

>>>Które objawy alergii pokarmowych są najczęściej bagatelizowane?

Najczęściej bagatelizowane są właśnie takie delikatne objawy. Jakieś tam uczulenie, swędzenie. Coś nam się pojawia na skórze, więc wtedy po prostu udajemy się do dermatologa i smarujemy maścią odpowiednią. Tego typu alergie pojawiają się po prostu co jakiś czas. One nie są na ogół ciągłe. Po prostu akurat spożyliśmy orzechy, czy spożyliśmy produkty zawierające więcej produktów pochodzenia krowiego i tutaj właśnie wywołany został dany efekt. Często też zależy to od ilości tego alergenu. Z małą ilością jeszcze organizm jest w stanie sobie poradzić, nie wywołuje to alergii. Natomiast, gdy na przykład zjemy dużą ilość orzechów czy dużą ilość suszonych owoców - które znowu zawierają bardzo dużo siarczanów, które są też na liście największych alergenów - nasilają się różnego rodzaju alergie. Pamiętajmy o tym szczególnie w okresie świątecznym. Zjadamy wtedy dużo produktów, których w codziennej diecie nie ma w takich ilościach, typu właśnie orzechy, czy suszone owoce czy różnego rodzaju ryby. Pojawiają się one właśnie w takiej dużej ilości w tradycyjnych potrawach świątecznych.

8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Gru 17, 2014 13:16, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 16:45   

vvv

jak ktoś przeczyta ten artykuł to umrze chyba z głodu :)

http://m.rmf24.pl/nauka/news,nId,1576136

Uczulenie na nabiał? Sprawdź, czym zastąpić jaja, sery i mleko

Dzisiaj, 17 grudnia (13:00)
​Alergia pokarmowa jest jedną z najczęściej spotykanych form uczulenia. Niestety, pomijając fakt, że podobnie jak wszystkie alergie jest uciążliwa fizycznie, to dodatkowo mocno ogranicza nasz menu.

Będąc uczulonym np. na orzechy musimy sprawdzać, w których przekąskach, potrawach nie występuje nawet śladowa ilość tych owoców. A to wiąże się ze stałą kontrolą naszej diety, czytaniem etykiet i uciążliwymi pytaniami w sklepach czy restauracjach. Najczęściej uczulającymi produktami są:

- mąka pszenna,

- pomidory,

- mleko,

- orzeszki ziemne,

- marchew,

- fasola,

- seler,

- groch,

- soja,

- soczewica,

- orzechy laskowe,

- orzechy kokosowe,

- brzoskwinie,

- migdały,

- proszek do pieczenia,

- barwniki azowe, m. in. E102, E104, E110, E122, E124, E129,

- białko jajek,

- ryby,

- mleko krowie,

- białka zbóż,

- wołowina,

- skorupiaki,

- musztarda,

- szynka.

Najpowszechniej występującym uczuleniem (i to bardzo często już w okresie wczesnodziecięcym) jest alergia na mleko, jaja i sery. O ile bez migdałów czy orzechów jesteśmy w stanie prawidłowo się odżywiać, o tyle bez odpowiedniej porcji białka może być już gorzej. Ale, ale! Dobra wiadomość jest taka, że są składniki, którymi jesteśmy jesteśmy w stanie wypełnić niedobór białka. To:

- fasola,

- soczewica,

- ciecierzyca,

- tofu,

- groch,

- glony,

- ziarna,

- drożdże
Pamiętajmy, że witamina B12 występująca głównie w produktach zwierzęcych jest niezbędna do życia. To ona odpowiada za produkcję czerwonych ciałek krwi, odpowiada za przemianę węglowodanów, tłuszczów i białek, wpływa również na nasz układ nerwowy. Choć tę witaminę znajdziemy głównie w produktach zwierzęcych (a zatem sery, jaja, mleko – czyli to na co możemy być uczuleni), istnieją rośliny i produkty, które również posiadają jej niewielką ilość. To:

- drożdże,

- mleko sojowe,

- tempeh,

- glony morskie (spirulina pacifica)

- kiełki pszenicy,

- kiełki ciecierzycy,

- żywokost.

Substytutem jaj (głównie w przypadku pieczenia ciast) mogą być:

- rozdrobnione na puree miękkie tofu,

- ugotowana owsianka,

- siemię lniane,

- prażone jabłka lub dynie,

- rozdrobnione ziemniaki,

- mąka sojowa,

- rozdrobniony banan.

Pamiętajcie! Niedobór witaminy B12 może prowadzić do anemii, a w konsekwencji może spowodować nawet paraliż. Można ją przyjmować w postaci suplementów, które znajdziemy w sklepach ze zdrową żywnością.

Oczywiście jaj, czy mleko znajdziemy również w wielu produktach, np. w jogurcie, majonezie, sosach. I tu kilka podpowiedzi jak je własnoręcznie zrobić, unikając jaj i nabiału.

Majonez migdałowy:
10 dag migdałów, 150 ml oliwy z oliwek, 2 łyżeczki soku z cytryny, 1/2 łyżeczki zmielonej gorczycy, szczypta papryki, pieprz, sól.
Migdały należy sparzyć, a następnie obrać ze skórki. Wszystkie składniki, z wyjątkiem oliwy, miksujemy. Oliwę dodajemy powoli, jednocześnie całość mieszając, aż uzyskamy jednolitą konsystencję.

Śmietana sojowa kwaśna:
1 kubek majonezu sojowego, 2 łyżki soku z cytryny
Sok z cytryny stopniowo dodajemy do majonezu, dokładnie mieszając aż do uzyskania jednolitej konsystencji

Masło oliwkowe:
3 łyżki zielonych oliwek (bez pestek), 1,5 łyżki oliwy z oliwek, szczypta soli
Wszystkie składniki miksujemy na jednolitą mas

***

I PO CO Z NABIAŁEM WIĄZAĆ WITAMINĘ B12 JESZCZE Z MLECZNYMI !!!!!
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 33
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Śro Gru 17, 2014 23:24   

Jajka to jest nabiał? :shock:
_________________
"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy ... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i agentów ubezpieczeniowych."
 
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Gru 18, 2014 02:24   

daniel_K o 23:24 napisał/a:
Jajka to jest nabiał? :shock:
Cytat:
Why are people taking pictures of eggs with milk, butter and cheese? Because they are confused. So let us set the record straight: Eggs are not dairy. Never have been, never will be -- no matter how many times people photograph them together, or how many supermarkets set them side by side.
Cytat:
/wiki/Nabiał
Nabiał – kategoria produktów spożywczych obejmująca: mleko, wszystkie produkty pochodzenia mlecznego oraz jajka.
No nie wiem, w dawnym tradycyjnym gospodarstwie rolnym może się to tak utarło, że doiło się mleko i zbierało jaja, takie pozyskiwanie
naturalnie wydalanego białka zwierzęcego stałocieplnych,
jakaś tam zbieżność występuje. Nawet jest wersja wegetarian co takie produkty jada i jest to wersja bazowa.

Stąd powstał termin "mleczne" by traktować jaja osobno,
to przecież białko ptasie jest a nie krowie.

Na ten Rok wystarczy !!!
tego pisania by od klawiatury nie odwyknąć.

Merry Xmas & Happy New Year.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Gru 18, 2014 02:49, w całości zmieniany 11 razy  
 
     
ekspresja1981

Dołączył: 25 Sty 2015
Posty: 3
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 21:08   jadlospisy

Wiem ze tu poważne wypowiedzi ale ja osobiście jestem na ddp od paru dni i bardzo brakuje mi przykładowych jadłospisów! ! Takich na których mogłabym się oprzeć przy układaniu swojego! Chcę zrzucić kilogramy.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 21:21   Re: jadlospisy

ekspresja1981 napisał/a:
bardzo brakuje mi przykładowych jadłospisów!

http://s2.postimg.org/friz6mjhl/ddp.png

8)
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Sty 28, 2015 22:49   

komputer mój sobie pobył w serwisie zawirusowany na amen ale skoro już tu weszłam wprzerwie nauki to dopiszę bonus do wywodu VVV w sprawie jadłaspisu ale perfidnie to też trochę czasu zabierze

należy wejść na stronę autorki DDP dr. Ewy Bednarczyk-Witoszek i przeczytać artykuły tam istniejące - nie będzie konkretnego jadłospisu ale będą wymienione potrawy niektóre tak dla wyobraźni :)

sorry ale na razie nie mam czsu tu zaglądać - jak zamknę 1 sesję to wtedy tak.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Tomasz B 

Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 14
Wysłany: Czw Sty 29, 2015 05:10   

Odnośnie jadłospisów. Pani Ewa miała wydać książkę z przepisami i pytanie czy książka się pojawi czy pomysł został porzucony?
 
     
ekspresja1981

Dołączył: 25 Sty 2015
Posty: 3
Wysłany: Sob Sty 31, 2015 19:20   

Wszyscy odsyłają do książki. Ja byłam osobiscie u pani Ewy no i niestety nie potrafię sobie ułożyć odpowiedniego jadłospisu. Znam zasady wiem ze jadłospis się zmienia ale ja zaczynam , chce się w to jakoś wdrożyć i wolałabym się na czyms oprzeć. Sylwiazlodzi gdzie są te przykładowe potrawy????
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Sty 31, 2015 22:53   

ekspresja1981 napisał/a:
gdzie są te przykładowe potrawy?
W książce, w rozdziale 6. "Jadłospisy w DDP".
ekspresja1981 napisał/a:
Ja byłam osobiście u pani Ewy
To pewnie książkę masz.

Tam masz i produkty i dania i sposób przyrządzania, natomiast istotą DDP jest to, że co i kiedy to decyduje sam jedzący zależnie od smaku/apetytu (możliwie z wyłączeniem produktów szkodliwych).

Brak elementarnej samodzielności wyklucza możliwość stosowania DDP.

Nawet dogadując się z dzieckiem na temat jadłospisu nie ma nigdy "masz to zjeść", zawsze jest "na co masz ochotę, może na to, a może na to, a może na coś innego" i nie ma planów co jeść, jest plan czego nie jeść, a plan co jeść powstaje dnia tego samego przed jedzeniem. Zgodnie z DDP
NIE WOLNO jeść tego na co się nie ma ochoty "na siłę", to zawsze szkodzi.

Sama nie przewidzisz w poniedziałek na co będziesz mieć ochotę w środę, a tym bardziej nie przewidzi tego ktoś inny, a sugestia jest wrogiem obserwacji swoich smaków i reakcji organizmu na dany produkt.

Jeśli spiszesz dokładnie swój 3-dniowy jadłospis (coś przecież jesz), możesz liczyć na komentarz inspirujący do rozważenia następnym razem.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Sty 31, 2015 23:14, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
ekspresja1981

Dołączył: 25 Sty 2015
Posty: 3
Wysłany: Nie Lut 01, 2015 20:20   

Problem w tym ze nie mam książki.
Wysłałam Pani Ewie mój jadłospis i okazało się ze kompletnie wszystko pomieszałam.
Ale ok pojadę na kontrolę to zakupie książkę bo widzę ze tu i tak nie zrozumiecie o co mi chodzi:(
powodzenia wszystkim zycze
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 02:27   

Sławuś zyon napisał/a:
żółtka jajek są wybitnie cukrogenne - nie mam pojęcia w jaki sposób, białko i tłuszcz takie rzeczy mogą wyprawiać.

Po pierwsze można stwierdzić czy problem
danego osobnika dotyczy czy też nie,
można to wykonać w następujący sposób:


(1) pomiar cukru we krwi glukometrem na czczo.
(2) zjedzenie 5ciu samych żółtek z jaj gotowanych na twardo. Popić czystą wodą.
(3) odczekać 40 minut.
(4) wykonać pomiar cukru we krwi glukometrem.

Jeśli (1) i (4) są mniejsze niż 90mg% to świetnie, jeśli (4) jest większe niż (1) i jest powyżej 100mg% to problem jest i jaja nie pomagają w jego rozwiązaniu.

Proste.

Takie obserwacje można wykonać w odniesieniu do każdego śniadania i porównując wyniki przewidzieć co będzie gdy zje dany produkt, wybrać następnie takie śniadania, które trzymają cukier w ryzach.

Ogólnie nie wiadomo jak działa mózg, ale to nie znaczy, że mózg działać nie może, posiłkujemy się więc obserwacją. Obserwację zawsze można powtórzyć. Obserwacje umożliwiają przewidywanie działania bez znania dokładnych mechanizmów. Kto nie obserwuje - nie wie, kto liczy na zmiany nic nie zmieniając to się przeliczy.
:D

Skoro zwracasz się do mnie Adaś,
to ja będę zwracał się do Ciebie Sławuś,
chyba, że podasz jakieś inne imię.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 03, 2015 02:39, w całości zmieniany 11 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 07:45   

(...)
Patrz:
http://www.dobradieta.pl/...p=245851#245851
JW
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Wto Lut 03, 2015 19:30, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8489
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 08:55   

vvv napisał/a:
Sławuś zyon napisał/a:
żółtka jajek są wybitnie cukrogenne - nie mam pojęcia w jaki sposób, białko i tłuszcz takie rzeczy mogą wyprawiać.

Po pierwsze można stwierdzić czy problem
danego osobnika dotyczy czy też nie,
można to wykonać w następujący sposób:


(1) pomiar cukru we krwi glukometrem na czczo.
(2) zjedzenie 5ciu samych żółtek z jaj gotowanych na twardo. Popić czystą wodą.
(3) odczekać 40 minut.
(4) wykonać pomiar cukru we krwi glukometrem.

Jeśli (1) i (4) są mniejsze niż 90mg% to świetnie, jeśli (4) jest większe niż (1) i jest powyżej 100mg% to problem jest i jaja nie pomagają w jego rozwiązaniu.

Proste.

Probowales? Wyszlo ci, ze podnosza?
To wyglada na pisanie nauki od nowa, bo nagle sie okazuje ze wszystko, cukry, tluszcze i bialka podnosza poziom cukru we krwi. No chyba, ze wlasnie ktos sobie wyhodowal syndroma jakiego, nie? :D

Co do normy cukru, ktora autorka uznaje za wlasciwa czyli 70-90%, ktora z kolei ktos inny uznaje za swiadczacy o glodzeniu, to czy znasz kulisy ustalania wiekszosci norm? Panicznie sie boisz 140, ale 90 lykasz bez popity, kiedy wystarczy sobie przeczytac np w ksiazce Pilona albo Krimsky'ego o kulisach przepychania nowych norm w kongresie USA prez konkretne lobby. Bo schemat jest zawsze taki sam - nie ma badan, nie ma grantow i dotacji. Wystarczy zmniejszyc norme i na drugi dzien 16 mln amerykanow budzi sie z za duzym cholesterolem (tak bylo przy obnizeniu do 200) i jest kasa na badania a pacjenci leca do aptek. Z cukrem bylo to samo, to sciaganie normy w dol sluzy aktualnie temu, zeby lapac ludzi na tzw zespol przedcukrzycowy, czyli jeszcze nie cukrzyca ale juz w grupie ryzyka, czyli spokojnie mozna aplikowac leki i terapie. A ze nasze normy u nas sa baranim pedem zywcem brane z USA, wiec tak to leci.
No i akurat ten kit kupujesz bez popity, choc Manka696 wysmiewales od ketotytanow jak mial cukier wzorcowy wedlug ksiazki DDP.

vvv napisał/a:

Ogólnie nie wiadomo jak działa mózg, ale to nie znaczy, że mózg działać nie może, posiłkujemy się więc obserwacją. Obserwację zawsze można powtórzyć. Obserwacje umożliwiają przewidywanie działania bez znania dokładnych mechanizmów. Kto nie obserwuje - nie wie, kto liczy na zmiany nic nie zmieniając to się przeliczy.
:D

No wiadomo, zycie najlepiej spedzic na paranoicznym obserwowaniu siebie i nie rozstawaniu sie z Fibonotesem do zapisywania wszystkich posilkow i godzin. Co kto lubi. Moge od biedy docenic walor diagnostyczny tej ksiazki, ale sam fakt, ze ktos moze miec tyle nietolerancji naraz od banalnych produktow, swiadczy, ze musial sie wpedzic w niezly kanal. I moze bardziej bym uwierzyl w te cukrogennosc zoltek albo tego, ze mieszanie bialek tez jest cukrogenne, jakby byly opisane konkretne mechanizmy a nie wszystko na slowo honoru, ktorego nawiasem brakuje tak patrzac jak ciagle sie zneca nad tymi biednymi optymusami. Rozdzielanie jajka, czyli produktu 100% naturalnego jako 2 zrodel bialka to tez objaw jakiejs paranoi, w koncu natura sie pomylila a DDP to ujawnila?


vvv napisał/a:

Skoro zwracasz się do mnie Adaś,
to ja będę zwracał się do Ciebie Sławuś,
chyba, że podasz jakieś inne imię.
•••••

Nie ma to dla mnie znaczenia, moze byc Szymuś albo Zyoś :D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 10:10   


http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#245816
vvv napisał/a:
zyon napisał/a:
żółtka jajek są wybitnie cukrogenne - nie mam pojęcia w jaki sposób, białko i tłuszcz takie rzeczy mogą wyprawiać.
Po pierwsze można stwierdzić czy problem
danego osobnika dotyczy czy też nie,
można to wykonać w następujący sposób:
zyon napisał/a:
Próbowałeś?
Tak.
zyon napisał/a:
Wyszło ci, że podnoszą?
Tak, ale nie do poziomu powyżej 90mg%.
8)

Weźcie się z kolegą zdecydujcie, czy to, że zjedzenie żółtek podnosi poziom cukru we krwi jest niemożliwe czy oczywiste bo się już pogubiłem w tych Waszych doci(ek/n)aniach przez atak.

Mogę mieć własne zdanie, więc mam,
cukier we krwi powyżej 100mg% przed jedzeniem
to patologia na 100%
,
oczywiście może wynikać i z przejedzenia i z niedoborów witamin/minerałów (z oczyszczonego i schemizowanego jedzenia) i ze stanów zapalnych nie tylko trzustki, tak czy owak to patologia.

Nie będę się upierał czy 90 czy 80 jest lepiej na czczo (przed jedzeniem) to zależy od aktualnego sformatowania metabolizmu.

zyon napisał/a:
I możne bardziej bym uwierzył w te cukrogenność żółtek albo tego, ze mieszanie białek tez jest cukrogenne, jakby były opisane konkretne mechanizmy a nie wszystko na słowo honoru
Podstawą DDP jest to, że:
nic na słowo honoru, wszystko sprawdzasz i obserwujesz samodzielnie, akurat poziom cukru we krwi łatwo zmierzyć i obserwować. Nawet gdyby danego człowieka DNA całe rozszyfrować to i tak nie wyniknie z tego czy mu bardziej skoczy cukier po jajach czy serze, zależy to bowiem od traktowania organizmu dotychczas.

Ciśnienie krwi także jest wdzięczne do obserwacji, nie wymaga kłucia i pasków.
Nic na słowo honoru.
:viva:

zyon napisał/a:
Rozdzielanie jajka, czyli produktu 100% naturalnego jako 2 źródeł białka to tez objaw jakiejś paranoi
Chyba piłujesz gałąź na której siedzisz, pochodząc z forum gdzie jaja nie tylko rozdzielają na białko i żółtko, ale i białka wyrzucają uznając za niejadalne i poniżej Optymalnej godności. Kulturyści też rozdzielają.
:viva:
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 03, 2015 10:48, w całości zmieniany 12 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8489
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 10:46   

vvv napisał/a:

http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#245816
vvv napisał/a:
zyon napisał/a:
żółtka jajek są wybitnie cukrogenne - nie mam pojęcia w jaki sposób, białko i tłuszcz takie rzeczy mogą wyprawiać.
Po pierwsze można stwierdzić czy problem
danego osobnika dotyczy czy też nie,
można to wykonać w następujący sposób:
zyon napisał/a:
Próbowałeś?
Tak.
zyon napisał/a:
Wyszło ci, że podnoszą?
Tak, ale nie do poziomu powyżej 90mg%.
8)

Weźcie się z kolegą zdecydujcie, czy to, że zjedzenie żółtek podnosi poziom cukru we krwi jest niemożliwe czy oczywiste bo się już pogubiłem w tych Waszych doci(ek/n)aniach przez atak.


Wiec jezeli nie podnosza powyzej magicznych 90% to o co caly halas? W ksiazce jest to napisane tyle razy i w tak dobitny sposob, ze mozna wywnioskowac, ze podnosza do conajmnej 190% Wiadomo, ze jest zmiennosc osobnicza ale takie reakcje moga swiadczyc jedynie o jakims syndromie, jak z ta fruktoza, co to wiekszosci omija wszelkie regulacje. Ale wyciaganie z tego wniosku dla teoretycznego ogolu majacego sie leczyc ksiazka jest conajmniej pochopne.

Rozmawialismy tutaj ze 3 lata temu z Hannibalem, ze nawet slodziki bez cukru a nawet substancje typu placebo, kiedy ktos ma swiadomosc, ze sa slodkie, potrafia zmusic organizm do wydzielania insuliny i enzymow w oczekiwaniu na ten bodziec, typowy odruch Pawlowa. Uwolnienie cukrow do krwi nawet pod wplywem autosugestii czy wizualizacji jest mozliwe. Opisywal to Udo Pollmer w swojej ksiazce. Robiono nawet badania na osobach, ktore przez miesiac wylacznie wizuwalizowaly sobie, ze cwicza fizycznie i faktycznie u stwierdzono i nich po 30 dniach przyrosty masy i sily. Wiec moze te zoltka podnosza ci ten cukier, pewnie w dosc nieistotnym przedziale, bo nie podales ile ci podnosza, bo ty sam teog chcesz? Znaczy sie uwierzyles w ksiazke, zdarza sie ale ciezko zaswiadczyc, ze to zdrowe jest :D
I nikogo nie atakuje, chce sie jedynie pozbyc obu ksiazek w cenie jednej, wiec sie nieopatrznie odezwalem ;)

vvv napisał/a:

Mogę mieć własne zdanie, więc mam, cukier we krwi powyżej 100mg% przed jedzeniem to patologia na 100%, oczywiście może wynikać i z przejedzenia i ze stanów zapalnych nie tylko trzustki, tak czy owak to patologia.

A niby skad wiesz, ze to patologia, rownasz sie do norm stworzonych dla zapasionych amerykanow? Brawo Adasiu, logika zawsze w cenie :D Kilkadziesiat lat temu to nie byla zadna patologia tylko tzw "norma"
Poczytaj sobie Adas, bo wpadasz w paranoje czytajac bzdurne ksiazki pelne urojen o tym, ze tluszcze podnosza cukier we krwi. Takie rzeczy to tylko u wegetarian.

http://www.obesitymyths.c...besityMyths.pdf
Cytat:
"Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of >140 mg/dL to >126 mg/dL would result in 1.7 million new cases … For hypercholesterolemia and being overweight, the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively … "

I przedcukrzycy
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 10:57   

zyon napisał/a:
W ksiazce jest to napisane tyle razy i w tak dobitny sposob, ze mozna wywnioskowac, ze podnosza do conajmnej 190% Wiadomo, ze jest zmiennosc osobnicza ale takie reakcje moga swiadczyc jedynie o jakims syndromie, jak z ta fruktoza, co to wiekszosci omija wszelkie regulacje. Ale wyciaganie z tego wniosku dla teoretycznego ogolu majacego sie leczyc ksiazka jest conajmniej pochopne.


Wyciągnąłeś więc pochopne wnioski,
przy rozchwianej cukrzycy bywa, że właśnie żółtka podnoszą cukier do powyżej 190mg%, a taka sama porcja BT w mięsie już nie,
warto sprawdzić by nie wstrzykiwać sobie insuliny bez opamiętania, czyż nie.

Teoretyczny ogół nie ma się leczyć książką, może za to czerpać z niej inspiracje do własnych obserwacji.
Czego dietetycznie samodzielnie nie zaobserwujesz nie powinieneś uznawać za dla Ciebie właściwe.

Nie należy też mylić powiedzmy aktywnego zawodnika podnoszenia ciężarów z leżącym chorym z zaropiałą wątrobą cukrzycą, stąd wynika potrzeba SAMODZIELNEGO ustalenia właściwej diety metodą SAMODZIELNYCH obserwacji, książka tylko inspiruje co do metodologii obserwacji i opisuje obserwacje lekarza alergologa/dietetyka się tym zajmującego z długoletnią praktyką.

•••••
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 03, 2015 11:05, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 10:57   

(...)
Patrz:
http://www.dobradieta.pl/...p=245851#245851
JW
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Wto Lut 03, 2015 19:29, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 11:01   

Grzegorz R napisał/a:
Cały dowcip w tym że z poziomem cukru na LC bywa różnie, czego przykład podał Zyon, odnosząc sie do mańka.
A ja tylko sobie napisałem, żeby sobie sprawdzić, jeśli ktoś ma taki kaprys. Pewne zjawiska metaboliczne u jednych mają znaczenie kluczowe, a u innych pomijanie małe. Będę się wszakże upierał przy swoim przekonaniu, że rozpoczynanie jedzenia przy cukrze we krwi powyżej 100mg% to patologia.

•••••
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 03, 2015 11:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 11:18   

Grzegorz R napisał/a:
Przecież ten test ma wykazać że żółtka są dla kogoś niekorzystne. Czyż nie?

Testy nie "mają" wykazać, testy "mogą" wykazać, dlatego nazywa się je testami, nie mylić z testami nowych leków które "mają" wykazać ich skuteczność i bezpieczeństwo.

Jeśli nie chcesz wiedzieć nie sprawdzasz, jeśli chcesz wiedzieć to sprawdzasz. Co zrobisz z daną obserwacją to twoja sprawa, nikt na Ciebie krzyczeć nie będzie.

DDP opiera się na samodzielnych decyzjach w oparciu o własne obserwacje, książka może tylko inspirować co do metodologii i opisywać przykładowe obserwacje innych ludzi też tylko inspirująco, nie do naśladowania.

Grzegorz R o 10:57 napisał/a:
ddp zależy od stopnia debilizmu

Używając słowa "debilizm" ujawniłeś swój poziom percepcji jako nierokujący.

8)
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 03, 2015 11:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8489
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 11:22   

vvv napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Cały dowcip w tym że z poziomem cukru na LC bywa różnie, czego przykład podał Zyon, odnosząc sie do mańka.
A ja tylko sobie napisałem, żeby sobie sprawdzić, jeśli ktoś ma taki kaprys. Pewne zjawiska metaboliczne u jednych mają znaczenie kluczowe, a u innych pomijanie małe. Będę się wszakże upierał przy swoim przekonaniu, że rozpoczynanie jedzenia przy cukrze we krwi powyżej 100mg% to patologia. 8)

Mozesz sie upierac i dobrze, ze podkresliles, ze to tylko przekonanie; tylko co z tego jezeli ono jest zupelnie bezpodstawne? Ksiazka, ktora wkleilem wyzej jest do przeczytania calkiem za darmo, mozna sobie poczytac o kulisach takich spraw. Inna sprawa to taka, ze na sile chcesz sobie zalozyc uniwersalne buty uszyte dla wszystkich niezaleznie od warunkow zycia, klimatu, spozywanego pozywienia, charakteru zycia, pracy, stresu etc. Jedna norma dla wszystkich to jeden rozmiar buta dla wszystkich i zawsze jest to sandal. Niemcy np tak latwo nie kupuja amerykanskich norm jak my, zreszta juz sie odzywalem na ten temat w rozmowie o Witaminie D.

Ty na sile chcesz sie miescic w normach, ktore uznales za sluszne, choc sa amerykanskie, zupelnie nie wiem dlacezgo. Pomijam fakt, ze owe normy zostaly kiedys stworzone aby ulatwic diagnoze i poszukiwanie przyczyn, dzisiaj zas same w sobie staly sie przyczynami chorob, bo nic tak nie dziala na ludzi jak wyniki morfologii nie mieszczace sie w normach. Wchodzi pacjent zdrowy, odbiera wyniki i juz jest chory na cukier i cholesterol, zasuwa do apteki po statyny i insuline albo inny Insulan. O ile te normy czasami moga wskazac na jakies nieprawidlowosci to wiekszosc podejmuje absurdalne dzialania, zeby zmusic wlasny organizm do spelnienia owych sztucznie stworzonych norm, o ktorych w zasadzie nie wiadomo na jakiej grupie populacji reprezentujacej jaki model zycia, zywienia, aktywnosci etc zostaly stworzone.
Gdzie tu sens?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Lut 03, 2015 11:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 11:24   

vvv napisał/a:
żywając słowa "debilizm" ujawniłeś swój poziom percepcji jako nierokujący.

To był komplement, największy na jaki było mnie stać w stosunku do ciebie.

Osoby wpędzające innych w hipochondryzm, nie zasługują nawet na miano debila.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 11:32   

zyon napisał/a:
Gdzie tu sens?
Sens jest taki, że albo informacja działa na Ciebie inspirująco i jesteś gotów na jej podstawie poczynić konstruktywne samodzielne obserwacje własnego organizmu, albo nie.

Jeśli nie, to nic w tym złego czy niezwykłego,

większość tak ma, może to po prostu nie ta osoba, nie ten czas. Nie każda informacja przeznaczona jest dla każdego, nawet jeśli zamieszczona jest w książce ogólnodostępnej.
:-/

EDIT:
GR napisał/a:
Osoby wpędzające innych w hipochondryzm
Powyższa odpowiedź w tym poście także pasuje jak ulał, specjalnie bym nie pisał, ale skoro już jest
8)
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 03, 2015 11:40, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 11:48   

My tu sobie gadu gadu, a sedno przesłania umyka:

Gdyby pomimo najlepszych chęci i starań pewne objawy jednak nie ustępowały
i zaszła potrzeba ulepszenia to inspiracja jest taka:

http://s27.postimg.org/5jegbidxv/8gm7.png
napisał/a:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych
(w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce „Dieta Dobrych Produktów”)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.
•••••
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 15:46   

zyon napisał/a:
Z cukrem bylo to samo, to sciaganie normy w dol sluzy aktualnie temu, zeby lapac ludzi na tzw zespol przedcukrzycowy, czyli jeszcze nie cukrzyca ale juz w grupie ryzyka, czyli spokojnie mozna aplikowac leki i terapie. A ze nasze normy u nas sa baranim pedem zywcem brane z USA, wiec tak to leci.
A to dobre chcesz powiedzieć że Doktor Kwaśniewski autorsko ustalając normę cukru na 140,(bez żadnych badań) spowodował barani pęd optymalnych którzy mu uwierzyli na słowo, a dziś stosują metody pana Zięby? :hah: :hah: :hah:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 04, 2015 20:02   

Zajawka w temacie cukrzyca, a jaja codziennie:

DDP 2013 str 145 napisał/a:
Jak wyznaczyć granicę, poza którą jaja przynoszą nam jedynie szkodę? Jak zaobserwować, że nasz organizm ma już dość jaj? WIEMY, ze pierwszym objawem nietolerancji jakiegoś produktu jest brak ochoty na niego. No ale jak tu nie mieć ochoty na żółtka, gdy dowiadujemy się, że w żółtku nie rosną nawet komórki nowotworowe! Owszem, w żółtku nie rosną, ale do wzrostu wykorzystują glukozę, która jest produkowana w organizmie, m.in. z nadmiaru białek, a więc i z nadmiaru żółtek! Skąd to wiem? Otóż osoby z przewlekłą cukrzycą, stosujące długotrwale Dietę Optymalną, dotychczas codziennie jadające żółtka i boczek, doznają cudownych uzdrowień z zawyżonej ilości cukru porannego, kiedy zaczynają stosować jeden rodzaj białka na dobę i obserwować, które białko inicjuje najmniejsze stężenia cukru we krwi z rana. ORGANIZM MA CZASEM DOSYĆ OTRZYMYWANIA CODZIENNIE TEGO SAMEGO! To "DOSYĆ" objawia się chorobą. Żółtek (jaj) nie można jeść codziennie - latami, bez uszczerbku dla zdrowia! 72 godziny w tygodniu bez żółtek wydaje się warunkiem wystarczającym, by organizm nie nabył ochoty produkcji mediatorów zapalenia z tego ketogennego białka u osób, które nie wyobrażają sobie dnia bez jajka.
I dalej też ciekawe, nawet ciekawsze, ale mam już dosyć przepisywania.
:viva:
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 04, 2015 20:12, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1157
Wysłany: Śro Lut 04, 2015 23:57   

vvv napisał/a:
I dalej też ciekawe, nawet ciekawsze

Należy tylko czytać ze zrozumieniem. :)
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 08, 2015 12:02   

O cukrze było tutaj: http://www.dobradieta.pl/...p=234345#234345
Pół roku temu na raka zmarł kolejny wieloletni optymalny w sile wieku.
A optymalne młotki przyłażą na forum, i ciągle wierzą Doktorowi Kwaśniewskiemu że dieta optymalna uniemożliwia zachorowanie na raka, czy jak głosi Doktor jeśli wszyscy będą się żywić optymalnie to nie będzie potrzebna ani policja, ani wojsko. :hah: :hah: :hah:
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lut 08, 2015 14:57   

Czy powyższe niektóre posty mogłyby się już skończyć o jajkach i jak podnoszą cukier bo to nudne. Wystarczy naprawdę WŹIĄŚĆ DOBRY TEKST I POCZYTAĆ W TEMACIE WĄTROBY, PRZEMIANY AMINOKWASÓW, INSULINY I JUŻ.

http://luskiewnik.strefa....le/pages/p1.htm

cyt:

Przemiana białek

Białko pokarmowe ulega w procesie trawienia hydrolizie enzymatycznej do aminokwasów. Wchłonięte w jelicie aminokwasy zostają z krwią żyły wrotnej przetransportowane do wątroby, gdzie ulegają przemianom.
Aminokwasy mogą ulegać:
- reakcjom dezaminacji (deaminacji)
- reakciom transaminacji
- reakciom dekarboksylacji

Część aminokwasów jest wykorzystywana do syntezy białek budulcowych; kolejne do budowy hormonów, enzymów i barwników. Nadmiar aminokwasów ulega w wątrobie dezaminacji (odłączenie grupy aminowej -NH2 od aminokwasu) i przemianie na glukozę lub ketokwasy, które z kolei mogą być utlenione do CO2 i H2O z wyzwoleniem energii, lub też zamienione na tłuszcz.

a wtedy gdy zamienione na tłuszcz także to:

cyt:

Tłuszcze w hydrolizie enzymatycznej rozkładają się na kwasy tłuszczowe i glicerol. Substancje te są wchłaniane do krwi i limfy przez kosmki jelitowe. Żyłą wrotną część [b]tłuszczów jest przetransportowana do wątroby, gdzie ulegają przemianom[/b]"

A WTEDY CYT:" Glukoza stanowi podstawowy składnik energiodajny. Jest łatwo absorobowana po podaniu doustnym. Zmniejsza zapotrzebowanie na metabolizm tłuszczów, zapobiega ketonemii i kwasicy przez zwiększenie ilości glikogenu w wątrobie. Przy niedostatecznej podaży glukozy w pożywieniu uintensywnia się utlenianie tłuszczów w organizmie i wzrasta stężenie pośrednich produktów beta-oksydacji (kwas hydroksymasłowy i acetooctowy). Produkty te kumulują się we krwi, powodując ketonemię."
dlatego trzeba się decydować by NIE ZAWALAĆ SWEGO ŻOŁĄDKA I WĄTROBY KUPĄ ŻÓŁTEK PLUS KOPA SMALCU. BO WTEDY TO JUŻ PODWÓJNA TRUMNA SIĘ PRZYDAJE.

*** dalej się męczyć nie zamierzam bo już z niejednymi rozmawiałam i często jak grochem o ścianę zostawiam więc link, wejdzie albo nie skorzysta nie mój problem

http://luskiewnik.strefa.pl/biochemia/lipid.htm

teoria z biochemii, polecam

http://luskiewnik.strefa....emia_ogolna.htm

A TO, ŻE KTOŚ JEDEN Z DRUGIM NAPISZE,ŻE W JAJKU JEST lecytyna , że z tego cholina itd..... to dodatkowy problem jak kopnięcie siebie niepotrzebnie w kolano cyt: " Cholina reguluje gospodarkę tłuszczową (działanie lipotropowe). Jest dawcą grup metylowych dla syntezy aminokwasu siarkowego - metioniny. Zapobiega stłuszczeniu i marskości wątroby (ochrania miąższ wątroby)"

http://luskiewnik.strefa....emia_ogolna.htm
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 08, 2015 15:02   

sylwiazłodzi napisał/a:
skończyć o jajkach i jak podnoszą cukier bo to nudne. Wystarczy naprawdę WŹIĄŚĆ DOBRY TEKST I POCZYTAĆ W TEMACIE WĄTROBY, PRZEMIANY AMINOKWASÓW, INSULINY I JUŻ.

Ale przecież to nie bezpośrednio z białek jajek tylko jako objaw nasilenia stanu zapalnego w reakcji na nietolerowane białko, oczywiście nie u wszystkich, ale przy cukrzycy gdzie jaja dotychczas były codziennie bardzo prawdopodobne, a już na pewno warte obserwacji.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 08, 2015 15:23, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lut 08, 2015 15:43   

vvv, ale własnie stan zapalny robi się od insuliny o ile mnie pamięć nie myli :) między innymi, poza wgłębianiem się w odpowiedzi ukł.imunnologicznego na jajko... dobra wychodzę na światło dzienne, pa, ubieram się bo wkręciłam się w teksty dr.Różańskiego.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 08, 2015 16:05   

Jak tam angielski.

http://chriskresser.com/how-inflammation-makes-you-fat-and-diabetic-and-vice-versa
http://chriskresser.com/h...-and-vice-versa napisał/a:
In the previous article in this series, I argued that
diabesity is an autoimmune, inflammatory disorder.
In this article, we’re going to review the evidence linking inflammation to obesity and type 2 diabetes (T2DM) and learn why inflammation may be the single-most important mechanism driving the diabesity epidemic.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 08, 2015 16:09, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
SwojskaPiwniczk

Dołączył: 24 Lip 2013
Posty: 63
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 17:55   

Dobre produkty równa się zdrowe i ekologiczne produkty przy których nie musimy martwić się o nadmiar chemii czy konserwantów,warto poszukać ich w dobrych sklepach internetowych tutaj spotkamy szeroki wybór w niższej cenie.
_________________
SwojskaPiwniczka.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 11:19   

GR o 09:01 napisał/a:
Na moim topie wszechczasów są też
bogatobiałkowe produkty typu majonez i śmietana.
zyon o 09:59 napisał/a:
po cukrogennej śmietanie, rakogennych żółtkach

Tworzycie mitologię szydzącą,
a tu po prostu chodzi o podejście alergologiczne:


wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Majonez zawiera dajmy na to 6% żółtka, żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.

cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne. Kto nie nadużywa produktów mlecznych (jedząc je prawie codziennie) może odczuć nawet pewne zdrowotne korzyści, wprowadzając śmietanę do jadłospisu raz w tygodniu lub rzadziej, a nie powiedzmy ser.

GR o 09:01 napisał/a:
Ale przynajmniej jest ubaw.

Masz tu bonus GR, bo ostatnio stwierdzam,
czas zrobił swoje i rozeznałeś się już nieco
w temacie żywienia.

http://www.dobradieta.pl/...p=230168#230168
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
DDP jest nakierowana na leczenie wszystkich chorób, włącznie z genetycznymi. Efekty są ponad dobre.
Problem jest z nowotworami. Na pewno tłusto jest dobrze. Dwa przypadki wyleczeń niewyleczalnych postaci nowotworów (zastosowały DO) związane były z ich uprzednim stosowaniem pieczywa codziennie. Oby dwa "wpędzone" zostały w cholesterol 400mg% na DO. Jeden był straszony za wysokim cholesterolem i zszedł z DO i doznał nawrotu (pewien lekarz prosil bym nie opisywała w DDP przypadku ponieważ on chce temat ogłosić).
Niestety te osoby z nowotworem które trafiają do mnie mają jedną z poniższych wad:
- nie chcą jeść tłusto, bardzo często spotykam się, że po prostu boją się tłuszczy,
dla nich żółtka są lekiem,
- nie chcą zejść z codziennie jedzonego pieczywa,
- wieloletni optymalni z powstałym na tej diecie nowotworem i osoby na Diecie Ducana z powstałym na niej nowotworem nie chcą zejść na 1 rodzaj B na dobę (celem poszukiwań które białko uszkadza),
dla nich musi być co najmniej 72 godziny w tygodniu bez żółtek,
- mają jakąś nieuzasadnioną euforię w stosunku do owoców. Medycyna poszła w jakiś zaklęty kierunek tabletek i euforii w stosunku do owoców w leczeniu wszystkiego.
- nie rozumieją że życie to zmiana i po 3 miesiącach organizm prosi o zmianę diety, z jednej tłustej na inną tłustą. Wszystkie akceptowalne przeze mnie formy diety sa w rozdziale "jadłospisy" Diety Dobrych Produktów,
- kompletnie zatracone mają: samoobserwację i słuchanie siebie, najczęściej chcieliby schemat - jak i co jeść, a tu spotykają się z "słuchaj siebie pośród DDP i jedz tłusto, licz W (Optymalni tu maja łatwość)".
Kluczem w leczeniu dieta nowotworów jest:
- liczenie W,
- jadanie tłusto (1,5-3,5g/kg/dobę)
- podnoszenie cholesterolu (wg mnie) u pieczywo-jadów.
- weryfikacja białek (trzy rozdziały w DDP: II-Złota proporcja, III-Białko, IV- Objaw Poranny). Kwestia białek zostanie rozstrzygnięta w mojej książce w 99% (?). Będzie jeszcze chodziło w leczeniu dietą nowotworów o przepchniecie metabolizmu z nowotworów na starzenie się/autoimmunoagresję (dla mnie starzenie się jest równoznaczne z autoimmunoagresją).
- podatność na zmiany; zarówno stosowana jest ponoć skutecznie Gerson Therapy (dieta bezbiałkowa na 3 miesiące, nie za bardzo ufam sokom z jabłek w niej) jak i dieta bogatobiałkowa (pewno celem podnoszenia LDL)
Tylko raz (osoba z nerwicą, bez nowotworu) spotkałam się by mieszanie białek powodowało spadek LDL. LDL stosuję jako jedno z kryteriów co wrzucić na talerz.
•••••
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 11:58   

vvv napisał/a:
Masz tu bonus GR, bo ostatnio stwierdzam,
czas zrobił swoje i rozeznałeś się już nieco
w temacie żywienia.

http://www.dobradieta.pl/...p=230168#230168
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
DDP jest nakierowana na leczenie wszystkich chorób, włącznie z genetycznymi. Efekty są ponad dobre.
Problem jest z nowotworami. Na pewno tłusto jest dobrze. Dwa przypadki wyleczeń niewyleczalnych postaci nowotworów (zastosowały DO) związane były z ich uprzednim stosowaniem pieczywa codziennie. Oby dwa "wpędzone" zostały w cholesterol 400mg% na DO. Jeden był straszony za wysokim cholesterolem i zszedł z DO i doznał nawrotu (pewien lekarz prosil bym nie opisywała w DDP przypadku ponieważ on chce temat ogłosić).
Niestety te osoby z nowotworem które trafiają do mnie mają jedną z poniższych wad:
- nie chcą jeść tłusto, bardzo często spotykam się, że po prostu boją się tłuszczy,
dla nich żółtka są lekiem,
- nie chcą zejść z codziennie jedzonego pieczywa,
- wieloletni optymalni z powstałym na tej diecie nowotworem i osoby na Diecie Ducana z powstałym na niej nowotworem nie chcą zejść na 1 rodzaj B na dobę (celem poszukiwań które białko uszkadza),
dla nich musi być co najmniej 72 godziny w tygodniu bez żółtek,
- mają jakąś nieuzasadnioną euforię w stosunku do owoców. Medycyna poszła w jakiś zaklęty kierunek tabletek i euforii w stosunku do owoców w leczeniu wszystkiego.
- nie rozumieją że życie to zmiana i po 3 miesiącach organizm prosi o zmianę diety, z jednej tłustej na inną tłustą. Wszystkie akceptowalne przeze mnie formy diety sa w rozdziale "jadłospisy" Diety Dobrych Produktów,
- kompletnie zatracone mają: samoobserwację i słuchanie siebie, najczęściej chcieliby schemat - jak i co jeść, a tu spotykają się z "słuchaj siebie pośród DDP i jedz tłusto, licz W (Optymalni tu maja łatwość)".
Kluczem w leczeniu dieta nowotworów jest:
- liczenie W,
- jadanie tłusto (1,5-3,5g/kg/dobę)
- podnoszenie cholesterolu (wg mnie) u pieczywo-jadów.
- weryfikacja białek (trzy rozdziały w DDP: II-Złota proporcja, III-Białko, IV- Objaw Poranny). Kwestia białek zostanie rozstrzygnięta w mojej książce w 99% (?). Będzie jeszcze chodziło w leczeniu dietą nowotworów o przepchniecie metabolizmu z nowotworów na starzenie się/autoimmunoagresję (dla mnie starzenie się jest równoznaczne z autoimmunoagresją).
- podatność na zmiany; zarówno stosowana jest ponoć skutecznie Gerson Therapy (dieta bezbiałkowa na 3 miesiące, nie za bardzo ufam sokom z jabłek w niej) jak i dieta bogatobiałkowa (pewno celem podnoszenia LDL)
Tylko raz (osoba z nerwicą, bez nowotworu) spotkałam się by mieszanie białek powodowało spadek LDL. LDL stosuję jako jedno z kryteriów co wrzucić na talerz.


To dla mnie?
No nie wiem. Jam nie godzien tej wiedzy o białek rotowaniu, o nietolerancyjach wszelakich.
Najpierw muszę się stać lepszym człowiekiem żeby taki dar przyjąć.
Do klasztoru wstąpię na lat kilka. Wtedy pogadamy.
 
     
gabi 52

Dołączył: 11 Mar 2015
Posty: 5
Wysłany: Nie Mar 15, 2015 17:16   

Anna_ napisał/a:
Haha, toż to już czysta zawijka merytoryczna.

Najpierw piszesz że produkty niezdrowe i dzień wolności wprowadza się dopiero jak się organizm uzdrowi, a teraz że ten dzień jest stosowany żeby wzrosła świadomość na samym początku. To jak to jest w końcu? Dzień wolności ma być dniem wolności żeby sobie pojeść i się pocieszyć, czy żeby "po raz kolejny" uświadomić sobie że coś jednak nie jest zdrowe? Coś to wszystko pokręcone.

"Można nie robić dnia wolności". Tak by było najlepiej.


Nie wszystko wszystkim szkodzi .Dzień wolności jest po to, żeby sprawdzić, czy dany produkt szkodzi danej osobie. A co powiecie na to, że pomarańcza może wywołać ból głowy? Ja tak mam, sprawdziłam bo miałam podejrzenie,że to od pomarańczy boli mnie głowa.Po paru dniach zjadłam ponownie i było to samo. Zwykły ból głowy nie kojarzony z jedzeniem. Dziś wiem, że w moim przypadku tyczy się to również mandarynek. A to nie są złe produkty. A co, jeśli po zjedzeniu brokułów ma się palpitacje serca? To dobry produkt. Teraz wiem, że muszę jeszcze raz zjeść, żeby to potwierdzić. To właśnie jest "dzień wolności". gabi
Ostatnio zmieniony przez gabi 52 Nie Mar 15, 2015 17:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Mar 15, 2015 18:05   

gabi52 napisał/a:
Co ja wczoraj zjadłam? rano siemię 2 łyżeczki zalane wieczorem wrzątkiem. W pracy kawałek wiejskiej {z 8 dkg] Trochę papryki sałata rzymska z masłem troszkę majonezu [kleksik] Trzy kawy ze śmietanką 36% tak ok.2 cm w kubku. Na obiad pół ziemniaka, ryba grillowana bez panierki i surówka z kapusty. Potem 1,5 szkl soku z marchwi i jabłka świeżo wyciskanego.Trochę migdałów. Chyba tyle.


Produkty szkodliwe wg DDP:
(1) kiełbasa (wędzonka, chemia spożywcza)
(2) śmietanka (białko mleczne)
(3) jabłko (owoc)

Liczba białek w ciągu dnia wg DDP:
(1) kiełbasa
(2) majonez (białko jaja)
(3) śmietanka (białko mleczne)
(4) ryba
(5) migdały

To nawet nie był dzień wolności tylko dzień swawoli. W dniu wolności, który następuje po kilku dniach z jednym źródłem białka, bezobjawowych z których jesteśmy zadowoleni, możemy dodać niewielka ilość produktu który podejrzewamy, że może nam szkodzić, w niewielkiej ilości by zaobserwować czy objawy są słabsze czy silniejsze niż poprzednim razem. Słabsze objawy niż przy poprzedniej próbie świadczą, że jesteśmy na dobrej drodze gojenia jelit i obniżenia poziomu przeciwciał IgG.

Codzienna "niewinna" odrobina śmietanki jest bardzo często przyczyną podtrzymywania objawów autoimmunologicznych (cukrzyca, nadciśnienie, tarczyca, miażdżyca, otyłość) - da się to sprawdzić na własnej skórze + bez uproszczenia diety (jedno źródło białka dziennie) i wyeliminowania produktów szkodliwych gdybania o mandarynkach nie mają sensu, tak jak siemię, które może przytłumić nieco objawy i tyle.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Mar 15, 2015 18:16, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pon Mar 30, 2015 15:39   

gabi 52 napisał/a:
Anna_ napisał/a:
Haha, toż to już czysta zawijka merytoryczna.

Najpierw piszesz że produkty niezdrowe i dzień wolności wprowadza się dopiero jak się organizm uzdrowi, a teraz że ten dzień jest stosowany żeby wzrosła świadomość na samym początku. To jak to jest w końcu? Dzień wolności ma być dniem wolności żeby sobie pojeść i się pocieszyć, czy żeby "po raz kolejny" uświadomić sobie że coś jednak nie jest zdrowe? Coś to wszystko pokręcone.

"Można nie robić dnia wolności". Tak by było najlepiej.


Nie wszystko wszystkim szkodzi .Dzień wolności jest po to, żeby sprawdzić, czy dany produkt szkodzi danej osobie. A co powiecie na to, że pomarańcza może wywołać ból głowy? Ja tak mam, sprawdziłam bo miałam podejrzenie,że to od pomarańczy boli mnie głowa.Po paru dniach zjadłam ponownie i było to samo. Zwykły ból głowy nie kojarzony z jedzeniem. Dziś wiem, że w moim przypadku tyczy się to również mandarynek. A to nie są złe produkty. A co, jeśli po zjedzeniu brokułów ma się palpitacje serca? To dobry produkt. Teraz wiem, że muszę jeszcze raz zjeść, żeby to potwierdzić. To właśnie jest "dzień wolności". gabi


bol głowy po cytrusach obojętnie czy to cytryna, czy pomarańcza czy mandarynka tło alergiczne wywołane całością diety do przejrzenia. Patrz alergie krzyżowe, nadmiary różnych białek, zboża itp.
To co wywołuje ból kiedyś ma go przestać wywoływać. Dni wolności za często zbyt ciężkie też wpędzają w chorobę. Sama jestem sobie przykładem.

po brokułach można mieć palpitacje serca gdy mamy problem z tarczycą i jesteśmy na etapie poszukiwań i nie wiem , że to tarczyca a mamy dodatkowo anemię

jak nie smakuje jak mnie, przestałam jeść, bez względu na porady, anemia plus tarczyca plus inne objawy całościowo dieta tylko bo w innym przypadku leczenie anemii nie wyleczy tarczycy, a w Hashimoto nie ma leczenia tylko dawanie tabletek do śmierci więc żadne to leczenie, żeby już o wyleczeniu nie wspominać. Brokuły ze względu na zawartość w sobie związków kojących pewne choroby ale uszkadzających w innych np. w tarczycy mogą być przyjazne jednym ludziom a drugim nie.

i tak trzeba poszukiwać samemu, inaczej się nie da

większość nie rozumie, że jelita i ich pogarszający się stan często jest utajony jak w przypadku osób u których potem stwierdza się celiakię bo jestem takim przypadkiem niestety czekam jeszcze na badanie potwierdzające. Problemy tylko z psychiką były także u około 50 letniej pacjentki lekarki mojej z łodzi, która jest jedyną, która słucha i robi jakieś badania na jakie bez NFZ nie mogę sobie pozwolić. Takich utajonych niszczeń w jelitach jest mnóstwo i nie dotyczy to celiakii bo im dłużej już żyje alergologia tym więcej odkrywa odpowiedzi z ukł.imunnologicznego , które lądują w jelitach i wywołują enigmatycznie mówiąc stany zapalne. Dobra, idę robić co innego bo za długo tłumaczę to samo a zapominam ważne wiadomości. Pa.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Pią Kwi 03, 2015 18:24   

https://www.youtube.com/watch?v=M5EMAEHK-jo
Ewa Bednarczyk-Witoszek
:)
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
malwina28

Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 26
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 07, 2015 17:48   

a ja ostatnio co do dobrych produktów Słyszałam gdzieś ostatnio ciekawostkę o pozytywnym wpływie miodu łączonego z cynamonem na nasz organizm ! zmniejsza cholesterol itp :-0
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Kwi 08, 2015 09:57   

malwina28 napisał/a:
Słyszałam gdzieś ostatnio ciekawostkę o pozytywnym wpływie miodu łączonego z cynamonem
Tempo pisania postów zatrollających dział diety niskowęglowodanowe, faktycznie jakby po miodzie z cynamonem:

:faint:
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7203
Wysłany: Śro Kwi 08, 2015 13:18   

vvv napisał/a:
malwina28 napisał/a:
Słyszałam gdzieś ostatnio ciekawostkę o pozytywnym wpływie miodu łączonego z cynamonem
Tempo pisania postów zatrollających dział diety niskowęglowodanowe, faktycznie jakby po miodzie z cynamonem:
:faint:
Ale po grzańcu, z miodu przefermentowanego. Wszyscy walczą z drożdżycą, a tu drożdże są takie przydatne. :)
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Kwi 11, 2015 20:19   

<> napisał/a:
Uprzemysłowienie produkcji. Sztuczne aromaty, sztuczne dodatki, konserwanty, chemizacja żywności produkowanej na skalę masową, mieszanki, nowe technologie, coraz bardziej rozwinięty proces produkcji żywności, wykorzystywanie modyfikacji genetycznej – wszystko to może być przyczyną pojawiania się alergenów.

Zanieczyszczenie środowiska. Aluminium, ołów, rtęć. Zatrucia ciężkimi metalami (plomby amalgamatowe, szczepionki, spaliny, dym papierosowy) mogą być odpowiedzialne zwłaszcza za nietolerowanie glutenu i produktów mlecznych. Najczęściej występująca nietolerancja dotyczy glutenu, produktów mlecznych i jaj. Pozostałe często spotykane: nietolerancja owoców morza, orzechów, niektórych przypraw, owoców egzotycznych.
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Śro Kwi 15, 2015 18:38   

VVV - dziękuję za przytomność umysłu :) .
Miód zachowuje się jak pół bochenka chleba.
Dla młodych i zdrowych może jeszcze być, ale dla chorych... nie do końca.
A wg tego do jest jak dotąd: "nie ma zdrowych, są tylko niezdiagnozowani" :) .
Jadałabym toto jak najrzadziej...
Nawet bretharianie tego nie jadają/pijają :-0
SM:
https://www.youtube.com/watch?v=TscUzeZ3jUk
Cukrzyca I:
https://www.youtube.com/watch?v=Vqih6zll1M0
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Kwi 26, 2015 14:15   

Cytuj z: DO2000_str118 napisał/a:
Przyczyną choroby reumatycznej i wad serca nią powodowanych był określony skład diety, przy której tkanka łączna nie tylko stawów, ale i zastawek serca, miała taki skład antygenowy, który był zbliżony antygenowe do toksyny paciorkowcowej. Zakażenie (toksyna paciorkowcowa) było tylko zapalnikiem. Później organizm sam niszczył tkankę łączną i zastawki serca.
U innych ludzi, inaczej odżywianych, o innym składzie antygenowym zastawek serca i tkanki łącznej, choroby reumatycznej nie było nawet po wielu anginach.
Jaka ciekawa wskazówka, znam nawet Kogoś, kto się nią pryncypialnie przejął.
;)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Kwi 26, 2015 14:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Kwi 29, 2015 21:04   

świetny pomysł z tymi rozmowami z pacjentami na you tube :)
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Kwi 29, 2015 21:10   

do dr.Witoszek

Jeśli przeczytasz to jestem ciekawa

natrętne myśli smutne, nieszczęśliwe rozumiem, że świadczą o diecie zaistniałe w ciągu jednego dnia nawet i powtarzające się, nie chcące odejść

a w drugą stronę? także, czyli szczęśliwe , ale cały dzień coś podobnego, czy żaden pacjent Ci się nie spowiadał z tego ?

ja się czepiam bo u autystów i Bartka był już śmiech napadowy po słodyczach itp.

więc wiem co dzisiaj jadłam, rozumiem dobry humor po wiśniach w czekoladzie i migdałach z cynamonem w białej czekoladzie w ilości 80 gram
a rano ogórkach, białej papryce i rybie choć wędzonej na zimno

ale starcy 70 letni mają takie radosne zachowania jak ja, w tym moja babcia więc jakoś tak mi przyszło odczucie, czy ktoś ci to kiedyś zgłaszał?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Czw Kwi 30, 2015 09:47   

Przemyślę temat Sylwia.
Zajmie to trochę czasu bo nie wszyscy są jeszcze przygotowani na leczenie myśli - dietą.
A temat ma być zrobiony rzetelnie i dogłębnie.
Na razie Łuszczyca.
https://www.youtube.com/watch?v=lJ8cFpUpdhs
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Wto Cze 02, 2015 16:05   

Autyzm
Dobrze jest jadać tłusto w tej chorobie.
W sumie w każdej. Byle bez przesady.
Budyń (np. sklepowy) na mleku migdałowym z 50g masła gee do porcji?
Budyń na mleku kokosowym z odrobiną cukru?
Tort: 250-300g mielonych migdałów, 3 jaja, cukier do smaku/rodzynki, 125ml oliwy, gałka muszkatołowa/kardamon, sok z całej cytryny, 1 utarta na grubej tarce marchewka, wymieszać, piec 15-20 min w temp - trzeba zweryfikować kolejność i co z czym ubić :)
https://www.youtube.com/watch?v=Qt2q5bx7GC0
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1157
Wysłany: Wto Cze 02, 2015 21:19   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Tort: 250-300g mielonych migdałów, 3 jaja

Przy tych proporcjach to wyjdzie ciasto makaronikowe (twarde) a nie tortowe.
Jajek powinno być 8 i to dużych.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Śro Cze 03, 2015 15:58   

EAnna napisał/a:
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Tort: 250-300g mielonych migdałów, 3 jaja

Przy tych proporcjach to wyjdzie ciasto makaronikowe (twarde) a nie tortowe.
Jajek powinno być 8 i to dużych.

a dlaczego by zamiast tych nieszczęsnych migdałów nie zjeść po prostu kawałka tłustego mięcha?
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
Faun

Dołączył: 07 Cze 2015
Posty: 2
Wysłany: Nie Cze 07, 2015 21:12   

Jestem na diecie dobrych produktow z zamiarem wyleczenia luszczycy. Chce podzielic sie moimi przemysleniami. Rotacja zbozowych ok, jesli jem bezglutenowe zboza a wlasciwie ryz bo tylko to lubie nie ma zaognienia ale na krotko, po drugim dniu juz jest gorzej. Jajka to zlo, teraz juz wiem czemu nigdy za nimi nie przepadalam. Nabial to cichy zabojca. Jedzony codziennie nie latwych do interpretacji objawow a dopiero po jakims czasie sa one zauwazalne. straczkowe u mnie odpadaja, nawet w malych ilosciach - wzdecia na maksa. Wszystkie kapustne tez, z tego samego powodu. Szkoda bo to takie zdrowe i smaczne warzywa...
Wychodzi na to, ze miesa wszelkiego rodzaju sa dla mnie najlepszym pokarmem, ale to tylko pod warunkiem,ze jem jesli mam ochote ( a mam codziennie )i nie jem ciagle tego samego.
Jadam i lubie salaty wszelkiego rodzaju, smalec, boczek, baranine, wolowine, kurczaka i czasem ryby. Jadam tez ziemniaki ale nie codziennie bo szybko mi sie nudza
Raz na jakis czas robie sobie glodowke na rosole i wtedy obserwuje dziejace sie cuda.
Ostatnio zmieniony przez Faun Nie Cze 07, 2015 21:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1157
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 12:16   

Faun napisał/a:
straczkowe u mnie odpadaja, nawet w malych ilosciach - wzdecia na maksa. Wszystkie kapustne tez, z tego samego powodu.

Do tych potraw należy stosować spore ilości tzw. przypraw trawiennych: kminek, majeranek, cząber (szczególnie do fasoli), pieprz, gorczyca, tymianek, oregano, ziele angielskie i listek bobkowy.
Spróbuj zacząć od małych porcji. Dobrze przyprawione w/w nie dają wzdęć a na pewno nie "mega".
Kiedyś przerobiłam to na sobie.
Kminek powinno się dodawać do gotowania ziemniaków (łyżeczka na porcję dla 2 osób). Są o wiele smaczniejsze niż tylko te, na soli - szczególnie młode.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 14:16   

Nie jadam grochu zbyt często, ale jeśli już to dodaję naprawdę dużo pieprzu i nic nie gazuje. Bez pieprzu jest tendencja by się bakterie bulgotliwe rozwijały burzliwie.
8)
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 22:04   

Faun - jadalne i przyjazne będzie coś z dyniowatych, z tłuszczem lub bez.
Najważniejsze są obserwacje bo są tylko Twoje. Oszczędzają czas i pieniądze
na Food Detective i Imupro300.
http://porozmawiajmy.tv/n...rczyk-witoszek/
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
Ewa Bednarczyk-Witoszek

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Cze 2006
Posty: 438
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 22:24   

http://porozmawiajmy.tv/?s=Ewa+Bednarczyk-Witoszek
_________________
Ewa Bednarczyk-Witoszek
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Cze 09, 2015 00:10   

Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
Imupro300
Diag.pl to ma też w ofercie, przy okazji stworzyli/udostępnili bardzo zwięzły opis, który może pomóc się nieco ogarnąć tym co się śmieją, a nie wiedzą z czego.
http://www.diag.pl/Badanie-ImuPro-300(...) napisał/a:
ImuPro 300
Opis badania:

Ilościowe oznaczenie przeciwciał IgG specyficznych w stosunku do panelu 267 alergenów pokarmowych (ImuPro 300), pozwalające na rozszerzoną ocenę składników pokarmowych wywołujących opóźniona alergię pokarmową typu III.
Znaczenie kliniczne:

Ilościowe oznaczenie przeciwciał IgG specyficznych w stosunku do panelu 267 alergenów pokarmowych, pozwalające na rozszerzoną ocenę składników pokarmowych wywołujących alergię pokarmową typu III. Alergia pokarmowa typu III (zależna od IgG) jest opóźnioną reakcją układu odpornościowego na nieprawidłowo rozłożone składniki pokarmowe – alergeny, przenikające barierę jelitową. W wyniku długotrwałej ekspozycji organizmu na takie alergeny dochodzi do powstania w krążeniu specyficznych przeciwciał IgG tworzących z alergenami kompleksy immunologiczne. Kompleksy, których stężenie rośnie w miarę kontaktu z alergenem, są deponowane w różnych miejscach organizmu, powodując stany zapalne o różnym umiejscowieniu i objawach. Objawy alergii IgG-zależnej pojawiają się w kilka godzin po kolejnym spożyciu alergizującego pokarmu, choć opóźnienie reakcji może wynosić dwa do trzech dni. Eliminacja alergenu z diety powoduje zanik specyficznych IgG w okresie od 2 miesięcy do 2 lat. Wynik oznaczenia pozwala na stworzenie indywidualnego, bardzo szerokiego i urozmaiconego profilu żywieniowego dla badanego.

Jadłem kilka rzeczy spoza listy 267, ale nie w Polsce.
:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Cze 09, 2015 00:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Czw Cze 11, 2015 18:09   

vvv, dzięki

jakoś byłam na stronie i nie dotarłam do tego

:medit:
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Faun

Dołączył: 07 Cze 2015
Posty: 2
Wysłany: Nie Cze 14, 2015 16:37   

Wydaje mi sie ze rozwiazalam zagadke moich problemow trawiennych. Sa nimi niemal wszystkie FODMAPS: fruktoza, galaktoza, fruktany itp.

https://stanfordhealthcare.org/content/dam/SHC/for-patients-component/programs-services/clinical-nutrition-services/docs/pdf-lowfodmapdiet.pdf
 
     
ddp

Dołączył: 09 Lip 2015
Posty: 12
Wysłany: Czw Lip 09, 2015 13:45   

Kochani, założyłam blog z przepisami www.ddp.blox.pl, będzie mi miło jeśli chcielibyście podsyłać mi jakieś propozycje. Uważam, że najcudowniejsza na świecie kobieta p.doktor Witoszek powinna dostać Nobla za ta dietę :)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lip 14, 2015 20:34   

http://www.kuchnia-slaska.../modro-kapusta/ napisał/a:
modro kapusta

składniki:

- 1 kg czerwonej kapusty
- 1 średnia cebula
- 15 dag (...) boczku
- sól, cukier, pieprz, ocet do smaku


I inne regionalne potrawy warte uwagi, warto zamienić wędzone na niewędzone, a mąkę zbożową na ziemniaczaną.
 
     
Baldhead 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 475
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lip 27, 2015 15:03   

Dla wszystkich zainteresowanych. DDP zastosowałem w maju zeszłego roku i stosuję do dziś. Ten rok był pierwszym, kiedy nie wziąłem żadnych leków w związku z alergią, która zawsze pojawiała się przy okazji pylenia (kwiecień / maj).
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lip 27, 2015 17:32   

To się współcieszę.
:viva:

Niebanalna przesłanka w temacie produktów mlecznych (z wyjątkiem masła).


Z wapniem bywa indywidualnie bardzo różnie, o jak w tym badaniu:

http://www.icnr.com/artic...deposition.html napisał/a:
(...)
School of Biological Sciences, University of Surrey, Guildford, UK
(...)
Pineal, muscle and bone were dissected from 11 aged cadavers and assayed for F using the HMDS-facilitated diffusion, F-ionspecific electrode method. Pineal calcium was determined using atomic absorption spectroscopy. Pineal and muscle contained 297(+/-)257 and 0.5(+/-)0.4 mg F/kg wet weight, respectively;
(...)
The extent of pineal calcification also varied between individuals: ranging from 4,600 to 37,250 mg Ca/kg wet weight.
(...)
This study has added new knowledge on the fate and distribution of fluoride in the body. It has shown for the first time that fluoride readily accumulates in the human pineal gland although there was considerable inter-individual variation (14 - 875 mg F/kg)
(...)


A nic lepiej nie akumuluje i umartwia wapnia niż fluor.
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lip 27, 2015 19:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Baldhead 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 475
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lip 27, 2015 22:50   

Cytat:
To się współcieszę.


dzięki
Ostatnio zmieniony przez Baldhead Pon Lip 27, 2015 22:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 15:01   

onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Sie 19, 2015 15:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 394
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 18:05   

vvv napisał/a:
Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia.

Coś z tymi ułamkami musi być. Yarosh pisał kiedyś że zaszkodziło mu ćwierć litra. Z pewnością zaszkodziłoby komuś zjedzenie połowy świni albo ćwierci małego słonia.
Bezpieczniej jest jeść jajka w całości, nie dzielić litra na ćwiartki czy świni na półtusze. Jeść w całości.

To dość nowa teoria ale może się przyjmie na polskim gruncie. Szczególnie ta z nie dzieleniem litra na mniejsze ilości.
 
     
yarosh1980 

Pomógł: 8 razy
Wiek: 38
Dołączył: 03 Sty 2012
Posty: 752
Ostrzeżeń:
 7/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 20:12   

Titelitury napisał/a:
Bezpieczniej jest jeść jajka w całości, nie dzielić litra na ćwiartki czy świni na półtusze. Jeść w całości.

No dobrze Grzesiek, tylko że to nie ja wtedy podzieliłem tego litra na ćwiartkę, tylko towarzystwo które raczyło się trunkami, musiało się podzielić jednym litrem:) A potem znowu kolejnym litrem, i kolejnym, itd
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 394
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 21:53   

yarosh1980 napisał/a:
Titelitury napisał/a:
Bezpieczniej jest jeść jajka w całości, nie dzielić litra na ćwiartki czy świni na półtusze. Jeść w całości.

No dobrze Grzesiek, tylko że to nie ja wtedy podzieliłem tego litra na ćwiartkę, tylko towarzystwo które raczyło się trunkami, musiało się podzielić jednym litrem:) A potem znowu kolejnym litrem, i kolejnym, itd

A co masz napisane dwa posty wyżej? Nie dzielić bo zaszkodzi. ;-) Trza pić w całości. Flaszka na łebka. Śledzik na zagrychę w całości bo kawałek zaszkodzi. Jajko do wódki w całości bo pół jajka zaszkodzi. Nie czytasz diety dobrych produktów to Cię ćwiartka sponiewierała hehe :-)
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 23:09   

onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 394
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 23:37   

vvv napisał/a:
onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Panie dzieju. A jak te Eskimosy same ryby i foki jedzo to czemu one szlaków nie majo przeciążonych.
A czy pani dochtór to by mogła napisać co ta ta reakcja z odstawienia na trzecio dobe wieczorem? I z czego się biorą te uszkodzenia przy rotowaniu?
Zaburzenia równowagi współczulno-przywspółczulnej to nie ta bajka. Schorzenia układu sercowo-naczyniowego to chyba nie jest specjalizacja pani dochtór.
W jaki sposób to połączyła w całość?
Wyjaśnia to z jakiś sposobu w swoim kolejnym dziele?
Poproszę o jakikolwiek sensowny opis powiązań. Może być skomplikowany byle sensowny.

Pani dochtór to chyba się innej medycyny uczyła. Może od kosmitów. Moja głowa na to za mała ale chętnie przeczytam o tym jak ona to wszystko do kupy złożyła. Może się czego naucze. Bede to czytał z nabożno czcio ściskając beretke w garści.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Śro Sie 19, 2015 23:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Sie 19, 2015 23:53   

Mr. T napisał/a:
Moja głowa na to za mała ale chętnie przeczytam o tym jak ona to wszystko do kupy złożyła. Może się czego nauczę. Poproszę o jakikolwiek sensowny opis powiązań. Może być skomplikowany byle sensowny.
To zależy czy masz czas i 52.55PLN
<książka w sklep.danwit.pl>
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Sie 20, 2015 00:06, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 394
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 20, 2015 09:29   

Administracja usuwa moje wpisy więc po krótko i rzeczowo wyjaśnię to że postępowanie według ddp po prostu łagodzi objawy tak jak to czyni medycyna akademicka farmaceutykami. Oba sposoby rozwalają organizm.
Ograniczanie spożycia białka i cholesterolu przyczynia się co prawda do spadku ciśnienia, niskiej glikemii ale jest to wynik tego że nadnercza nie są już w stanie wytwarzać kortyzolu w większych ilościach. Z cholesterolu powstaje nie tylko kortyzol ale też inne hormony. Dochodzi tak naprawdę do rozregulowania gospodarki hormonalnej. Przez bardzo długi czas można tego nie odczuwać w sposób dotkliwy. Niektóre objawy można nawet uznawać za korzystne.
Jednak test dobrze tylko wtedy gdy tryb życia takiego osobnika na ddp nie wymaga wysiłku i nie jest zbyt stresujący.

Wysiłek i stres w krótkim czasie ujawniłby że to atrapa zdrowia.

Zaburzenia rytmu dobowego.
Niechęć do wysiłku.
Mała odporność na stres.
Zmęczenie.
Niski poziom cukru rano.
Potrzeba pomagania sobie kawą rano, bez której trudno się dobudzić.

To tylko nieliczne objawy towarzyszące tłumieniu objawów a nie leczeniu.

Kortyzol wpływa na gospodarkę mineralną a ta wpływa na nerki, które z kolei wpływają na zaburzenia równowagi pomiędzy układem współczulnym i przywspółczulnym. Nie chce mi się rozpisywać na ten temat jeśli będzie to usuwane.
Kto ma jako takie pojęcie o medycynie a jest ciekawy niech po prostu poczyta o:
1 wpływie zaburzeń równowagi współczulno-przywspółczulnej na układ sercowo-naczyniowy
2 funkcje cholesterolu w organizmie
3 wpływ kortyzolu na gospodarkę elektrolitową
4 wyczerpanie nadnerczy
Wszystkie powiązania są jasne.

Postępowanie powinno być dokładnie przeciwne zaleceniom ddp.
Organizm potrzebuje dużej ilości fosfolipidów, białka tłuszczów aby nie doszło do sytuacji w której wyczerpanie odbiera się jako objaw poprawy.
To jest absurd. Niech ktoś spróbuje przebiec kilka kilometrów na ddp. Po pierwszym kilometrze będzie musiał uważać żeby nie przydepnąć sobie języka.
O ile nie skończy się szpitalem.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Sie 20, 2015 09:53, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Titelitury 

Dołączył: 29 Lip 2015
Posty: 394
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Sie 20, 2015 11:41   

vvv napisał/a:
onlineocr.net - nieźle sobie poradził, i to ze zdjęcia, nie ze skanu.
Kilka "ł" zgubił, zabawne było też "rolowanie" zamiast "rotowanie".

Gdybym coś jednak przeoczył, można się pomocniczo katować
nieprzeczytanym zdjęciem, z niedokończonym zdaniem.
http://s13.postimg.org/3zr8muvef/DDP_93.jpg


Pierwsza strona rozdziału o białku,
całość poniższego tekstu jest cytatem.
8)

ROZDZIAŁ TRZECI
Białko — życie czy śmierć?

Najczęściej zadawane pytanie, nierozerwalnie związane z każdą dietą, dotyczy jej składników jakościowych i ilościowych. W dietetyce wszyscy podejmują problem wysokości dobowej dawki białka. W DDP również określam granice od—do dla białek, węglowodanów i tłuszczów, jednak podkreślam, że są to bardzo umowne granice, wymagające indywidualnego potraktowania. Zalecenie sztywno określonej ilości białka dla osoby jadającej codziennie mięso oraz identycznie zalecenie wagowe dla osoby wykorzystującej białko z nasion jest błędne. Uznajemy, że dawka białka ma być skorelowana z masą ciała. Czy słusznie? I tak, i nie. Na przykład zdarza się, że komuś wyraźnie szkodzi nawet pół jajka, plaster sera lub kawałek śledzia. Nie każde białko jest bezpieczne dla każdego człowieka, każdy ma właściwą dla siebie tolerowaną dawkę różnych rodzajów białka. Jednej osobie potrzebna jest dziennie większa ilość jaj, drugiej większa ilość sera/śmietany, trzeciej większa ilość mięsa, kolejna z korzyścią dla zdrowia wykorzystuje białka roślin oleistych (słonecznik, pestki dyni, len, migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy ziemne, pistacje, mak, soja itd.) bądź produkty bogatobiałkowe roślinne o mniejszej zawartości tłuszczu (groszek zielony, fasolka szparagowa, bób). Zapotrzebowanie na rodzaj białka jest indywidualne i inne każdego dnia. Warto zachować różnorodność w zakresie białek — codziennie spożywając inny jego rodzaj. Bywają wyjątki — osoby silnie uwikłane w pieczywo i zboża przy odstawianiu go bardziej i długotrwale łakną „dobrych, pełnowartościowych" białek — jaj i mięsa. Nie ma wtedy przeszkody, by jadały je przez jakiś czas codziennie, aż do znudzenia. Spożywanie jakiegokolwiek pokarmu, np. tych samych białek latami, codziennie, staje się wyraźnie prozapalne z powodu nieprzerwanego obciążania tego samego szlaku metabolicznego. Tworzy się nawyk, a w przypadku kontynuacji — nałóg, który skutkuje już powstawaniem reakcji z odstawienia o największym nasileniu objawów na 3 dobę wieczorem. Produkt, który jest w stanie wywołać reakcję z odstawienia go na 3 dobę wieczorem, przy prowokacji daje znaczące, powtarzalne przy rotowaniu uszkodzenia. Nałóg współistnieje ze znacznym rozregulowaniem współczulno-przywspółczulnym. Podstawowe mechanizmy doprowadzające układ do harmonii przestają być wydolne. Nawyki i nałogi powstają, gdy wiara w siebie jest niepełna. Również ja wielokrotnie przedkładałam wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Adam. Tak ochoczo odpowiadasz wszystkim na pytania związane z ddp a na moje nie chcesz odpowiedzieć.

Zadam je więc jeszcze raz.

Czym jest reakcja z odstawienia produktu?
Dlaczego właśnie na trzecią dobę po odstawieniu przypadają najsilniejsze objawy? Dlaczego wieczorem? Skąd wiadomo że to te tajemnicze objawy?
A dlaczego nie w pierwszej albo w piątej dobie w czasie herbatki?

Jakie to podstawowe mechanizmy doprowadzające do harmonii?

A jeśli wiara w siebie jest pełna a nałóg mimo to powstaje? Co wtedy?
Co to jest przeciążenie szlaków metabolicznych? Na czym ten fenomen polega?
Jak wygląda żywienie dzieci na ddp?
Czy są jakiekolwiek badania potwierdzające choćby jedną teorię pani dochtór?
Czy stosując tak długo ddp poddałbyś się kilku testom i badaniom określającym stan twojego zdrowia i wydolność organizmu? Mogę coś takiego zorganizować.

Na koniec pytanie filozoficzne. Co to znaczy przekładać wiarę w innych nad swoje potrzeby.


Jeśli mam kupić książkę to muszę wiedzieć że jest w niej chociaż jedno sensowne zdanie.
Proszę o odpowiedzi proste lub językiem medycznym. Byle miały sens i coś wyjaśniały.
Ostatnio zmieniony przez Titelitury Czw Sie 20, 2015 11:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin
[Usunięty]

Wysłany: Czw Sie 20, 2015 19:48   

Titelitury napisał/a:
więc po krótko i rzeczowo wyjaśnię
czy to choroba psychiczna każe ci wszystko wszystkim wyjaśniać ?