Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
O psychologii- czyli wszystko co Nas zaciekawi
Autor Wiadomość
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lis 29, 2009 21:37   O psychologii- czyli wszystko co Nas zaciekawi

Nie chcę zaczynać tematu konkretnie o tej książce bo Marishka napisałaś, że to zrobisz ale znalazłam fragment książki" Zakazana psychologia" i chciałam Go tutaj wkleić.

Może kiedyś kupię książkę i wtedy przekonam się co jest w dalszej części książki. Póki co ten fragment jako początek musi wystarczyć na zachętę Mnie i innym.

Tomasz Witkowski
Drukowanie pamięci

Molestowanie seksualne dzieci jest rzeczywistym problemem. Skala tego zjawiska prezentowana w mediach to jednak wymysł terapeutów. Dla nich odkrywanie w pamięci pacjentów śladów wykorzystywania okazało się po prostu dobrym biznesem.
Co czwarta kobieta w USA przynajmniej raz została zgwałcona. Co trzecia lub co druga jako dziecko była wykorzystywana seksualnie. 50-60 proc. pacjentów oddziałów psychiatrycznych było w dzieciństwie molestowanych fizycznie lub seksualnie. Aż 50 tys. z 255 tys. amerykańskich terapeutów jest przekonanych, że ich pacjenci byli molestowani seksualnie, choć większość wyparła te wspomnienia. W latach 80. XX wieku te dane wdarły się do świadomości amerykańskiego społeczeństwa tak, jakby ktoś zdarł zasłonę milczenia i obłudy. Czy i w Polsce co drugi lub co trzeci nasz sąsiad wykorzystuje seksualnie swoje dzieci? Czy żyjemy wśród potworów, których jedynym celem jest zaspokajanie zwyrodniałych żądz seksualnych?
Ellen Bass i Laura Davis, autorki książki „The Courage to Heal", są przekonane, że mamy do czynienia niemal z pandemią molestowania. Podobnie uważają tysiące kobiet, które wniosły do sądów oskarżenia o molestowanie seksualne przeciw swoim bliskim, najczęściej rodzicom. Tę tezę potwierdzają zwolennicy tzw. ruchu odzyskanej pamięci. To, że te nadużycia dopiero teraz wyszły na jaw, tłumaczą dostępem do nowatorskich metod odzyskiwania wypartych wspomnień. Na tej podstawie skazano w USA tysiące winnych i niewinnych ludzi.
Prawdopodobnie tylko w latach 80. XX wieku około miliona osób uwierzyło w to, że było w dzieciństwie molestowanych. Terapeuci odzyskiwania pamięci wpłynęli (i nadal wpływają) na stosunki między rodzicami i dziećmi, dziadkami i wnukami. W większości wypadków ta zmiana jest nieodwracalna. Oskarżanie ojców o molestowanie seksualne dzieci stało się powszechnie znaną i łatwo dostępną bronią, która umożliwia kobietom zemstę w sądzie na byłych mężach, a u dzieci wywołuje trwałe urazy psychiczne.
Czy dzieci rzeczywiście są tak często molestowane przez rodziców lub opiekunów? O ile sprawa molestowania seksualnego, jest rzeczywistym problemem, o tyle skala, w której została przedstawiona, jest wymysłem terapeutów. Nie tylko stworzyli swoje koncepcje na podstawie fałszywych teorii, ale też wmieszali do tego ideologię. Niewielu z nich wycofało się ze swoich koncepcji, bo odkrywanie molestowania seksualnego w pamięci pacjentów okazało się dobrym biznesem. Jak do tego doszło?
W latach 70. i 80. XX wieku, kiedy feministki zaczęły poruszać problem molestowania, była to sprawa spychana na margines. To właśnie feministki wyciągnęły ją na światło dzienne. I chwała im za to, bo dla ludzi, którzy doświadczyli tak koszmarnych przeżyć w dzieciństwie, ignorowanie ich wspomnień przez terapeutów było kontynuacją koszmaru. Feministki odrzuciły jeden z psychoanalitycznych przesądów – niedowierzanie relacjom pacjentów dotyczącym molestowania. Wprowadziły jednak kolejnego psychoanalitycznego potwora – wyparcie. To pojęcie oznacza proces usuwania ze świadomości negatywnych doświadczeń. Według tej koncepcji, wyparcie jest mechanizmem obronnym, nad którym nie mamy kontroli. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie treści wyparliśmy ani kiedy to zrobiliśmy.
Zwolennicy terapii odzyskiwania pamięci założyli, że jeśli pacjent ma problemy, to ich źródłem są zdarzenia wyparte. Wystarczy je uwolnić, a pacjent odczuje ulgę. O ile to założenie mogłoby się wydawać logiczne, o tyle założenie dotyczące skali tego problemu miało już korzenie w ideologii feministycznej – przecież większość kobiet jest uciskana, krzywdzona, molestowana itd. Terapeuta o takim światopoglądzie nie zadawał sobie pytania, czy pacjent był molestowany, ale jak dotrzeć do wypartych treści.
Mechanizm wyparcia został uznany przez terapeutów ponad sto lat temu. W tym czasie gromadzono doświadczenia i wyniki badań. Do dziś istnienie tego procesu nie zostało potwierdzone empirycznie. Co więcej, opisywana procedura terapeutyczna prowadzi do stworzenia fałszywych wspomnień, a nie ich odzyskania. Przekonało się o tym wielu terapeutów, niektórzy boleśnie. Jeden z nich prowadził terapię Patricii Burgus, która „odzyskała" wspomnienia o uczestnictwie w satanistycznych rytuałach, wykorzystywaniu seksualnym, wykorzystywaniu własnego dziecka, a także jedzeniu ludzi. W 1997 r. pozwała terapeutę i otrzymała 10,6 mln USD odszkodowania. Nieco mniej kosztował innego terapeutę przypadek Nadean Cool, która w trakcie terapii „odkryła", że wyparła wspomnienia związane z przynależnością do satanistów, jedzeniem dzieci, zgwałceniem, uprawianiem seksu ze zwierzętami i zmuszaniem jej do oglądania morderstwa ośmioletniego przyjaciela. Uwierzyła, że miała ponad 120 osobowości – dzieci, dorosłych, aniołów, a nawet kaczki. Kiedy Cool zdała sobie sprawę, że to fałszywe wspomnienia, pozwała psychiatrę do sądu. W marcu 1997 r. sąd przyznał jej prawo do odszkodowania w wysokości 2,4 mln USD. Lista podobnych historii jest długa. Jakkolwiek przerażające byłyby te przykłady, to przecież nie sądy (wszak te nieraz skazywały niewinnych), lecz wyniki badań powinny decydować o zasadności koncepcji i wynikających z nich zastosowań terapeutycznych. Jaki zatem wniosek płynie z badań? Zbieżny z sądowymi wyrokami.
Mechanizmu wyparcia w czystej postaci nie udało się potwierdzić w badaniach. Dlatego przedstawionych przypadków nie da się nawet zakwalifikować jako błędów w sztuce. Wynikały z fałszywych założeń. Dziś mówimy raczej wyłącznie o problemach z pamięcią, procesach zapominania, a opieranie terapii na założeniu, że pewne zdarzenia zostały od początku do końca zapomniane, ma odniesienie wyłącznie do przypadków amnezji związanych najczęściej z chorobą neurologiczną lub uszkodzeniem mózgu.
Dzięki badaniom neurologicznym mamy jasny obraz procesów zapamiętywania, które mogłyby mieć coś wspólnego z wyparciem. Badacz mózgu Joseph LeDoux uważa, że jest prawdopodobne, by ktoś miał nieświadome wspomnienie traumatycznego zdarzenia, bez świadomości tego, co się zdarzyło. Jest tylko jeden szkopuł: nie ma możliwości stwierdzenia, czy takie osoby istnieją. Jeśli nawet tak, to nigdy się o tym nie dowiemy, bo nie jest możliwe, aby jakiekolwiek procedury psychologiczne wydobyły informacje zapisane dzięki ciału migdałowatemu odpowiedzialnemu za tzw. wspomnienia emocjonalne. Docieranie do treści wypartych jest z punktu widzenia neuropsychologii niemożliwe, a wykorzystywanie ich w terapii jest zwykłym oszustwem.
Terapeuci pomagający odzyskać utracone wspomnienia przypadkiem odkryli silny mechanizm manipulacyjny – wszczepianie fałszywych wspomnień, które psychologowie akademiccy nazywają inflacją wyobraźni. Badania pozwoliły dość precyzyjnie określić naturę tego zjawiska. Ilustrują to eksperymenty. W jednym z nich Elizabeth Loftus i Jacqueline Pickrell spowodowały, że aż 29 proc. osób biorących udział w badaniu „przypomniało" sobie sytuację, kiedy jako dzieci zgubili się w centrum handlowym. Inni badacze doprowadzili do tego, że 20-25 proc. badanych „przypomniało" sobie noc spędzoną w szpitalu z powodu wysokiej gorączki lub przyjęcie urodzinowe z udziałem klowna. W rzeczywistości nigdy im się to nie przydarzyło.
Jeśli terapeucie nie powiedzie się odzyskanie wspomnień, to i tak nie zabraknie (przynajmniej w Polsce) psychologów gotowych orzec o molestowaniu wyłącznie na podstawie wyniku testów projekcyjnych. Te opierają się na założeniu psychoanalizy, że nieświadome treści ujawniają się na przykład w sposobie rysowania ludzkich postaci, drzew lub w spostrzeganiu i interpretowaniu plam atramentu. Wnioskowanie na tej podstawie odbywa się w podobny sposób i z podobną rzetelnością jak na podstawie snów czy wróżenia z fusów. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wykluczyło techniki projekcyjne z programu nauczania psychologii klinicznej, który ma być realizowany w XXI wieku. Mimo to maszyna wymiaru sprawiedliwości z braku innych dowodów orzeka na takich podstawach. Psychologowie występujący w charakterze biegłych sądowych uważają, że ze względu na dobro dziecka lepiej wszcząć niepotrzebny alarm, niż popełnić błąd przeoczenia. Ich zdaniem, dorosły, nawet jeśli zostanie niesłusznie oskarżony, jakoś sobie poradzi.
Zatroskanym dobrem dzieci psychologom warto zadać pytanie, jak rozwija się osobowość dziecka niesłusznie przekonanego, że było wykorzystywane seksualnie? Jak żyje ów „radzący sobie" dorosły z etykietką pedofila? Co się dzieje z rodzinami, w których oskarżono jednego z jej członków? Częściowych odpowiedzi na te pytania mogliby udzielić członkowie Fundacji Syndromu Fałszywej Pamięci (False Memory Syndrome Foundation). Większość z nich to obwinieni krewni „ofiar" molestowania. Od momentu powołania fundacji w 1992 r. do 2001 r. zgłosiło się do niej 4400 osób, dla których fałszywe wspomnienia są koszmarną rzeczywistością. Niestety, fala fascynacji problemem dotarła już jakiś czas temu i do Polski, a wraz z nią rośnie liczba pokrzywdzonych.
Przez niemal sto lat naukowcy nie pochylili się poważnie nad zjawiskiem wyparcia czy innymi mechanizmami obronnymi, a terapeuci usilnie ich do tego zniechęcali. Pierwsze badania nad wszczepianiem wspomnień pojawiły się dopiero wtedy, kiedy rozszalała fala ludzi z „odzyskaną" pamięcią wkroczyła do sądów, aby najbliższych oskarżyć o najpoważniejsze zbrodnie. Postawa psychologów akademickich polegająca na ignorowaniu wszelkich nowych trendów w psychoterapii bez poddania ich weryfikacji empirycznej jest na rękę psychoterapeutom podobnej proweniencji. To nieme przyzwolenie uczonych jest jak parasol rozpięty nad wykluwającym się kolejnym potworkiem.

Tekst w pełnej wersji ukaże się w książce „Zakazana psychologia" wiosną 2009 r.


W czterech ścianach
Przemoc seksualna w Polsce
35% kobiet i 29% mężczyzn zostało w dzieciństwie wykorzystanych seksualnie

prawie 17% kobiet i 9% mężczyzn doświadczyło tej przemocy ze strony członków najbliższej rodziny

ponad 10% kobiet i 3% mężczyzn przeżyło w dzieciństwie gwałt; prawie nikt z nich nie ujawnił tych przeżyć i nie korzystał z pomocy lekarskiej, psychologicznej ani prawnej

Źródło | Polskie Towarzystwo Seksuologiczne

Molestowanie na plakatach

W 1984 r. w Stanach Zjednoczonych opublikowano jedynie 46 artykułów naukowych dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci i 241 na temat innych form krzywdzenia nieletnich. Sześć lat później ta proporcja wynosiła 500 do 349. W Szwecji w latach 1974-1986 opublikowano 66 artykułów poświęconych molestowaniu dzieci, a w latach 1987-1992 – już 757. Artykuły na ten temat zaczęły trafiać na czołówki gazet. Coraz popularniejsze stawały się też kampanie społeczne mające przeciwdziałać temu zjawisku.

link: http://www.wprost.pl/ar/146006/Drukowanie-pamieci/



Drugi artykuł we Wprost tego samego autora jest równie ciekawy

Cuda bez cudu


Każdy z nas myślał kiedyś o kimś intensywnie i właśnie wtedy ta osoba zadzwoniła. Albo miał przeczucie lub sen, które się sprawdziły. Wielu osobom takie sytuacje przywodzą na myśl parapsychiczne zdolności umysłu, telepatię, jasnowidzenie.
W wigilię Bożego Narodzenia 1994 r. mieszkające w sąsiednich miejscowościach bliźniaczki Lorraine i Lavinia Christmas niezależnie od siebie postanowiły odwiedzić siostrę. Wsiadły do aut i ruszyły w drogę. Samochody zderzyły się na oblodzonej jezdni w pobliżu miejscowości Flitcham – w połowie trasy, która dzieliła domy sióstr. Czy to był przypadek? Wiara w istnienie szóstego zmysłu – cudowną zdolność czytania w myślach, przeczuwania, co się dzieje gdzie indziej czy nawet porozumiewania się ze zmarłymi – jest żywotną potrzebą ludzi.
Osoby uznawane za medium i opisane przez „National Enquirer" w latach 1978-1985 przepowiedziały przyszłość 486 razy. Sprawdziły się tylko dwa takie proroctwa. Madonna nie została śpiewaczką gospel, królowa Elżbieta nie abdykowała, aby wstąpić do zakonu, a Bill Cosby nie został ambasadorem w Afryce Południowej. Jasnowidze przegapili wszystkie niezwykłe wydarzenia, które rzeczywiście nastąpiły:atak Saddama Husajna na Kuwejt, zamachy z 11 września 2001 r. i wiele innych. Nawet jasnowidz, którego księżna Diana odwiedziła niedługo przed swoją tragiczną śmiercią, nie dostrzegł czyhającego na nią niebezpieczeństwa.
Wśród zwierzchników komisariatów z 50 największych miast USA przeprowadzono ankietę. Na pytanie, czy korzystają w pracy z usług jasnowidzów, 65 proc. odpowiedziało przecząco. Spośród tych, którzy udzielili twierdzącej odpowiedzi, żaden nie uznał tej pomocy za skuteczną. Wielu mówiło, że psy odnalazły więcej zaginionych, zmarłych i kryjówek z narkotykami niż jasnowidze. To prawda, że medium współpracujące z policją czasami trafnie rozwiązują kryminalne zagadki, ale te trafienia przypadają na setki bezużytecznych przepowiedni. Jak mówi hiszpańskie przysłowie, człowiek, który dużo mówi, czasem ma rację.
Skoro przepowiednie jasnowidzów są niewiele warte, to może więcej można wywnioskować na podstawie snów? Czy przepowiadają one przyszłość albo przekazują ukrytą prawdę? Marzenia senne są niejasne i trudne do zapamiętania. Może więc modyfikujemy wspomnienia snów tak, aby można je było zinterpretować jako przepowiednie wydarzającego się potem wypadku samochodowego, niespodziewanego prezentu czy zaskakującej wizyty?
Psycholog Henry Murray z Uniwersytetu Harvarda zbadał proroczą siłę snów, kiedy porwano i zamordowano syna słynnego lotnika Charlesa Lindbergha. Przed znalezieniem ciała badacze poprosili każdego, kto miał na to ochotę, o zgłaszanie swoich snów dotyczących dziecka. Tylko 4 na 1300 doniesień właściwie przewidywały miejsce odnalezienia ciała (0,31 proc.).
Choć niektórym się wydawało, że dowiedli istnienia nadprzyrodzonych zdolności ludzkiego umysłu, kolejne pokolenia odrzucały to, co poprzedniej generacji wydawało się niezbitym dowodem. Po przeprowadzeniu tysięcy eksperymentów nie odkryto zjawiska możliwego do powtórzenia. Żaden badacz nie przedstawił człowieka, który przekonująco zademonstrowałby swoje parapsychiczne zdolności.
Badanie zjawisk pozazmysłowych przeprowadzone przez Państwową Radę ds. Badań USA potwierdziło, że najlepsze z dostępnych dowodów nie wystarczają, by obronić tezę o istnieniu takich fenomenów. W 1995 r. w raporcie przygotowanym na zlecenie CIA podsumowano dziesięć lat wojskowych badań szpiegów jasnowidzów, na które wydano 20 mln USD. Badania nie przyniosły żadnych użytecznych ustaleń i program zakończono.
Co jakiś czas budzą się nadzieje, że naukowcy wreszcie udowodnili istnienie paranormalnego zjawiska. Niestety, zawsze pojawia się ktoś, kto zaostrza kontrolę zapobiegającą oszukiwaniu i paranormalne zjawisko znika. Mimo to poszukiwania trwają. Richard Wiseman stworzył „mechaniczny umysł", by zbadać, czy ludzie potrafią przewidywać albo wpływać na wynik rzutu monetą. Goście odwiedzający festyny w Stanach Zjednoczonych mieli cztery szanse, by zgadnąć, czy wypadnie orzeł, czy reszka. Wynik określał generator losowych liczb. W styczniu 2000 r. zakończono eksperyment, w którym prawie
28 tys. osób próbowało odgadnąć wynik 11 972 razy. Odsetek prawidłowych odpowiedzi wyniósł 49,8 proc.
Człowiek ma wrodzoną skłonność do szukania przyczyn i skutków zdarzeń, wymyślania powiązań między nimi. Wyjaśniamy fakty bez względu na to, czy mamy wystarczająco dużo informacji. Do tworzenia fałszywych przekonań przyczynia się skłonność umysłu do interpretowania i przypominania sobie zdarzeń, które potwierdzają nasze oczekiwania, do przywiązywania nadmiernej wagi do przypadkowych doświadczeń.
Susan Blackmore, była parapsycholog, twierdzi, że iluzja istnienia zjawisk paranormalnych wynika z fałszywej interpretacji całkowicie normalnych zdarzeń. Inny powód utrzymywania się wiary w zjawiska paranormalne to ich obecność w mediach. Domniemane wypadki parapsychicznych zdolności to wiadomości budzące emocje, więc pożądane. Niesprawdzone przepowiednie takie nie są. Wraz ze wzrostem liczby zasłyszanych historii o nadprzyrodzonych zjawiskach zaczynają one brzmieć coraz bardziej przekonująco.
Najbardziej niebezpieczny rodzaj głodu cudów, na którym żerują wszelkiej maści uzdrawiacze, to ten, który pojawia się, kiedy zachorujemy. Lęk kierujący nas do gabinetów szamanów pojawia się zwykle wtedy, kiedy niepomyślna diagnoza spada na nas jak grom z jasnego nieba. Bunt i zaprzeczanie są w takiej sytuacji naturalną reakcją. W takich okolicznościach nasza racjonalność zostaje stłumiona przez strach. Tracimy zdolność rozsądnej oceny sytuacji. Jesteśmy gotowi uwierzyć w każdą obietnicę. Problemem może być sytuacja, a takie przypadki nie należą do rzadkości, kiedy pacjent rezygnuje z konwencjonalnych metod leczenia na rzecz obietnic bez pokrycia.
Jedyną bronią w takich sytuacjach jest rozum. Powinniśmy go budzić zawsze wtedy, kiedy cudotwórcy obiecują wyleczenie chorób uznanych za nieuleczalne, gdy autorami i propagatorami metod, z których chcemy skorzystać, są pojedyncze osoby, kiedy twórcę lub odkrywcę metody otacza uwielbienie graniczące z kultem, kiedy firmy oferujące pomoc imitują instytucje naukowe, nazywając siebie międzynarodowymi instytutami, funduszami naukowymi itp.
Kiedy doświadczamy niezwykłego zbiegu okoliczności, powinniśmy pamiętać, że takie sytuacje są nieuniknione i naturalne. Matematyk John Allen Paulos stwierdza: „W rzeczywistości najbardziej zadziwiającym zbiegiem okoliczności, jaki można sobie wyobrazić, byłby całkowity brak zbiegów okoliczności".

Krzysztof Jackowski jest jednym z jasnowidzów, którzy współpracowali z polską policją. Specjalizuje się w poszukiwaniu zaginionych. Twierdzi, że w ciągu 20 lat rozwiązał około 600 takich spraw


W depozycie firmy Goldman Sachs złożono milion dolarów – nagrodę ufundowaną przez anonimowego darczyńcę przeznaczoną dla pierwszej osoby, która udowodni swoje parapsychiczne zdolności. Nagrodą dysponuje James Randi Educational Foundation. Co roku po laur chce sięgnąć o wiele więcej kandydatów niż fundacja jest w stanie zbadać. Twórca fundacji James Randi, były iluzjonista i zagorzały sceptyk, przewodniczy panelowi ekspertów obserwujących pretendentów do nagrody. Czasem po pokazie kolejnego „medium" demonstruje komisji, jak zrobić to samo co kandydat do miliona, tylko lepiej



Tomasz Witkowski Dr psychologii, autor m.in książek „Psychologia kłamstwa", „Psycho-manipulacje", „Manipulowanie umysłem"


http://www.wprost.pl/ar/1.../?O=148342&pg=0


___ Życzę miłego czytania. Sylwia.

poprawiłam Ci link, teraz działa - Marishka
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Lis 29, 2009 21:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Lis 29, 2009 22:11   

Dwa ciekawe, ale zupełnie ze sobą nie związane tematy :)

Ten fragment jest dobry:
Cytat:
Jedyną bronią w takich sytuacjach jest rozum. Powinniśmy go budzić zawsze wtedy, kiedy cudotwórcy obiecują wyleczenie chorób uznanych za nieuleczalne, gdy autorami i propagatorami metod, z których chcemy skorzystać, są pojedyncze osoby, kiedy twórcę lub odkrywcę metody otacza uwielbienie graniczące z kultem, kiedy firmy oferujące pomoc imitują instytucje naukowe, nazywając siebie międzynarodowymi instytutami, funduszami naukowymi itp.


Co do artykułu o domniemanym zawyżaniu skali molestowania, to rzeczywiście jest to skrócony fragment z "Zakazanej psychologii". Absolutnie nie mogę się zgodzić z zaprzeczaniem istnienia mechanizmu wyparcia, forsowanym przez Witkowskiego. Poza tym, nie tylko w tym rozdziale o "wymyślonym" (według autora) molestowaniu, ale też w innych, autor wyraźnie stoi po stronie rodziców i ewidentnie umniejsza dziecięce cierpienie. Powołuje się też na organizację bogatych rodziców, którzy zjednoczyli się by bronić się przed dorosłymi dziećmi "pomawiającymi" ich o molestowanie. Książki Miller (jako przykład wymienia "Bunt ciała") w jego oczach są szkodliwymi lekturami odwracającymi dzieci od kochających ich rodziców. Tiaaaaaa... 8/

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Nie Lis 29, 2009 22:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Lis 29, 2009 22:24   

No to druga strona. Czasami lubię po prostu szukać dwóch stron i by coś znaleźć wpisuję hasła , które Mnie prowadzą do różnych innych stron. Tym razem tylko recenzja. Mam nadzieję, że zaciekawi:

Książka
Pierwsza osoba liczby mnogiej
Cameron West

"Co się ze mną dzieje? Czuję się opętany. Bełkoczę do lustra. W środku nocy siedzę pod fortepianem. Czyjś głos, wychodzący z moich ust, odczytuje tablice drogowe".
Kiedy Cameron West wypowiedział te słowa, był trzydziestoparoletnim współwłaścicielem dobrze prosperującej firmy, szczęśliwym małżonkiem i ojcem kilkuletniego syna. "Głos" należał do Davy'ego, pierwszej z dwudziestu czterech odrębnych osobowości, które się ujawniły w ciągu kilku miesięcy i wspominały o makabrycznych przypadkach wykorzystywania seksualnego, o których West do tej pory nic nie wiedział. Ośmioletni Clay jąkał się i był zawsze spięty; dwunastoletnia Dusty, delikatna i życzliwa, nie mogła pogodzić się z faktem, że mieszka w ciele mężczyzny w średnim wieku; pogodny Bart wspierał wszystkich na duchu; Leif, nieprawdopodobnie energiczny i zdeterminowany, czasami zbyt mocno popychał Westa do działania. Było jeszcze dziewiętnaście innych osobowości - każda z własnymi cechami charakteru, manieryzmami i wspomnieniami.
W Pierwszej osobie liczby mnogiej West przejmująco relacjonuje swoje próby zrozumienia, jak funkcjonuje jego pokawałkowany umysł i zaleczenia głębokich ran na duszy. Opisuje też, jak rozpaczliwie trzymał się cienkiej nici łączącej go z żoną Rikki, synem Kyle'em i w miarę normalnym życiem.
Oprócz trzymającej w napięciu fabuły otrzymujemy również bezprecedensowy wgląd w fascynujące działanie psychiki człowieka z osobowością mnogą, widzimy, jak poszczególne alter ego współpracują ze sobą i z tymi "na zewnątrz". Pierwsza osoba liczby mnogiej to rozdzierająca, dowcipna i w sumie napawająca nadzieją opowieść, która każe się zadumać nad potęgą samoobronnych mechanizmów ludzkiego umysłu i trzymać kciuki za Westa, który walczy o uzyskanie kontroli nad swoim życiem.

"Dysocjacyjne zaburzenie tożsamości nareszcie zostało zdemistyfikowane! Z oszałamiającą szczerością autor prowadzi nas przez proces odkrywania zranionych części siebie, do których świadoma pamięć nie miała wcześniej dostępu. Jest to pożyteczna i szalenie poruszająca opowieść o godnym podziwu dążeniu autora do wyzdrowienia".

"Pierwsza osoba liczby mnogiej to szczera, odważna relacja, która demistyfikuje życie osób zmagających się z dysocjacyjnym zaburzeniem tożsamości".
Ellen Bass, autorka The Courage to Heal

"Pierwsza osoba liczby mnogiej to wybitne osiągnięcie, jak również znakomita książka. Cameron West z poruszającymi szczegółami i niezwykle klarownie pokazał wpływ dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości na życie rodziny. Swoją wyjątkowość książka zawdzięcza także temu, że autor jest zarazem pacjentem i doktorem psychologii. Gorąco polecam tę książkę wszystkim chorym na DZT i zainteresowanym tym zaburzeniem".
Colin A. Ross, lek. med.

"Pierwsza osoba liczby mnogiej to niezwykle ważna książka, świadectwo odporności ludzkiej psychiki".
Marlene E. Hunter, lek. med., prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Badania Dysocjacji.

Cameron West uzyskał doktorat z psychologii w Saybrook Institute, gdzie napisał rozprawę na temat eksperiencjalnych aspektów dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości. Mieszka z żoną i synem w okolicy San Francisco, gdzie obecnie pisze swoją drugą książkę, powieść.

Rok wydania: 2003
Stron: 328
Oprawa: broszura
Format: 125/195
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

(podpowiadam bo nie wiem czy mogę podać tego rodzaju link znalazłam na największym serwisie aukcyjnym do kupienia w śmiesznej cenie. )

:papa:
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Gru 01, 2009 17:07   

A tu całkiem sensowny artykuł o PSEUDO-psychologii (Hellinger, NLP i inne czary-mary):

http://www.przekroj.pl/wy...kul,5803,0.html

Marishka
 
     
ashkar
[Usunięty]

Wysłany: Wto Gru 01, 2009 17:33   

M i T napisał/a:
Dwa ciekawe, ale zupełnie ze sobą nie związane tematy :)

Ten fragment jest dobry:
Cytat:
Powinniśmy go budzić zawsze wtedy, kiedy .


Marishka


No to śpijmy sobie :x
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Nie Gru 06, 2009 21:44   

Tak sobie myślę czytając te artykuły Witkowskiego i twoje streszczenia Marishka,że mam jakies dziwne wrażenie, że autor tak jakby z Nami "pogrywał". Jakby chciał napisać w 2 części , że przerysował bo..." miał odzew czytelników, którzy w te jego słowa uwierzyli, przyklasnęli mu. itp. By pokazać w 2 części przeciwieństwo swoich słów z 1 tomu i tak naprawdę pokazać ,że w psychologii można wiele a właściwie wszystko bo znaleźć metody badawcze by każda tezę udowodnić albo szukać rozwiązania jest tak samo"łatwo" jak w medycynie , wiecie co mam na myśli skoro jestem na tym forum. Gdzieś we Mnie siedzi świadomość tego Jego eksperymentu z Charakterami. Mam wrażenie,że On to robi "po coś". Ale może dorabiam "swoją ideologię" bo mam nadzieję?
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Gru 07, 2009 16:51   

sylwiazłodzi napisał/a:
Ale może dorabiam "swoją ideologię" bo mam nadzieję?


Całkiem możliwe, że to właśnie robisz.

Owszem, Witkowski pokazuje, że we współczesnej psychologii "można wszystko", ale nie dlatego, że są prowadzone badania. Jego zdaniem można wcisnać jakikolwiek kit, właśnie dlatego, że nikt nie zadaje sobie trudu by przeprowadzić badania, czy zweryfikować stosowane metody. Panuje ogólna "otwartość umysłowa" (również na renomowanych na uczelniach), dzięki której studentów szkoli się zarówno w klasycznych metodach psychoanalizy (postrzeganej przez Witkowskiego również jako bujda) jak i w hellingerowskiej szarlatanerii.

Prowokacja, którą wymyślił miała na celu pokazać właśnie to - że z łatwością można wcisnąć kit i zachwycić nim redakcję szanującego się czasopisma na czele której zasiadają róznego rodzaju dr. hab., którzy oferowanych kitów nie raczą nawet zweryfikować (a teoretycznie przecież od tego właśnie są). I nic ponadto.

Osobiście odbieram Witkowskiego w dużej mierze jako takiego psychologicznego odpowiednika lekarza konwencjonalnego, który przede wszystkim koncentruje się na lekach i niepodważalnych badaniach akademickich. A to przecież też skrajność.

W drugim tomie spodziewam się kontynuacji tego samego - obalania kolejnych metod, jak wynika z zapowiedzi autora. Kolejnym dążeniem Witkowskiego jest zmiana ustawy o zawodzie psychologa, czyli wprowadzenie zakazu na działalność szarlatańską. Ok, mogę się zgodzić, ale na miejscu autora skupiłabym się też na tych dyplomowanych psychologach, którzy sami posiadając potworne problemy emocjonalne biorą się za "uzdrawianie" swoich klientów. O tym autor już nie wspomina.

Swoją "nadzieję" autor upatruję w ścisłych badaniach naukowych, regulacji prawnej oraz farmakologii. Dla mnie to za mało. Zniechęca też jawna obrona "świętości" rodziców wyraźnie zauważalna u autora, oraz negowanie takich pojęć jak chociażby wyparcie. Więc jakichś większych rewelacji po drugim tomie nie spodziewam się.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Pon Gru 07, 2009 16:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Pią Gru 11, 2009 20:25   

A swoją drogą Tomasz Witkowski jest współautorem wielu pozycji bo chyba dwóch panów o tym samym nazwisku zajmujących się psyche nie ma w PL. Ciekawa jestem co pisze w poradach dla trenerów.BIZNESOWYCH :)

http://www.empik.com/podr...a,prod8120082,p

Podręcznik trenera T.Witkowski, S.Jarmuż

to tak przy okazji oglądania innych pozycji np. Alice Miller, na którą kolejną czekam a się spóżniają właśnie w powyższym sklepie z szacunkiem mnie przepraszając.

:)

:(

:roll:
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Kwi 07, 2010 15:39   

Pojawiła się dość obszerna recenzja (prędzej rekomendacja) "Zakazanej psychologii" Witkowskiego:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7243

Marishka
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Lis 02, 2010 20:47   

Wczoraj wieczorem był wywiad z Witkowskim na stacji TV: Superstacja

Nie wiem czy to będzie to samo ale był w programie Nie ma żartów

a dziś wg programu o 21:40 ma być ten sam program, więc jeśli byłaby to powtórka to polecam obejrzeć.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Wto Lis 02, 2010 23:15   

Cytat:
Jedyną bronią w takich sytuacjach jest rozum. Powinniśmy go budzić zawsze wtedy, kiedy cudotwórcy obiecują wyleczenie chorób uznanych za nieuleczalne, gdy autorami i propagatorami metod, z których chcemy skorzystać, są pojedyncze osoby, kiedy twórcę lub odkrywcę metody otacza uwielbienie graniczące z kultem, kiedy firmy oferujące pomoc imitują instytucje naukowe, nazywając siebie międzynarodowymi instytutami, funduszami naukowymi itp.

Wypisz, wymaluj naukowa medycyna i międzynarodowe firmy farmaceutyczne. Uznają cukrzycę II za nieuleczalną chorobę, podczas kiedy bez żadnych cudów, paranormalnych terapii, sugestii czy psychoterapii można 80% cukrzyków wyleczyć. Właściwie ze wszystkich nieuleczalnych schorzeń, cukrzyca jest najłatwiejsza do wyleczenia.

Co do Witkowskiego, niepotrzebnie miesza przewidywanie przyszłości z pozazmysłowym odbieraniem bodźców. To wskazuje, że jest nastawiony na jednostronne interpretacje.
JW
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 22:03   

Nie wiem gdzie to wkleić, jakaś część psychologi to jest.

szukałam o zwierzętach a znalazłam m.in. to Planete z serii dochodzenia :

http://www.planete.pl/dok...w-na-dobe_33874

300 ORGAZMÓW NA DOBĘ


Michelle Thompson cierpi na niezwykle rzadkie schorzenie - syndrom uporczywego podniecenia seksualnego. Każdego dnia kobieta przeżywa około 300 intensywnych orgazmów.

Czterdziestoletnia samotna matka z północno-zachodniej Anglii zmaga się z tą przypadłością od dziecka. Badający ją neurologowie uznali, że za jej osobliwą przypadłość odpowiadać musi bliżej nieznana dysfunkcja układu limbicznego. Faktem jest, że Michelle znajduje się w stanie ciągłego podniecenia i nawet minimalny bodziec może doprowadzić ją do orgazmu. To sprawia, że często prozaiczne czynności takie jak, mycie włosów, jazda samochodem czy wizyta u dentysty stają się nieoczekiwanym "problemem". Kobieta przekonuje jednak, że przywykła do życia w stanie ciągłej ekstazy. "Dla mnie jest to tak naturalne jak sen czy oddychanie" - mówi. Autorzy filmu towarzyszyli Michelle podczas codziennych czynności w rodzinnym Nelson, starając się jednocześnie zgłębić przebieg i przyczyny dziwnego syndromu, jaki ją nęka.
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 22:07   

Było o niej w wątku "Kobiety wolą..... no wlasnie CO":

http://www.dobradieta.pl/...p=107185#107185

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Śro Gru 01, 2010 22:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 22:14   

jakoś ten temat mnie znięchęcił po przeczytaniu kilku postów Grizlego
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Gru 01, 2010 22:41   

Sylwia, piszesz swoje i się nie przejmujesz :) To Twoja robota, a Grizzly ma swoją. Nie ma się co zniechęcać wpisami. Na forum wielu ludzi gryzmoli różne dziwne rzeczy, ale to jest forum, no i krążą jak sępy różne opinie, więc jak jest problem z kimś - to albo konstruktywnie kawa na ławę, albo olewka na całego. I robić swoje 8-)

Tomek
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Czw Gru 02, 2010 00:28   

sylwiazłodzi napisał/a:
jakoś ten temat mnie znięchęcił po przeczytaniu kilku postów Grizlego

Wiem, wiem "gdzie" Ciebie boli Sylwia. :hihi:

Ale lepiej "twardo" stac na ziemi bo ......
wiesz spoleczenstwo czyli "parafianie" to nie "anioly w niebie" ! :shock:

Jakie jest?
Ano takie jak u naszych "kochanych sasiadow" w latach 30 ubieglego wieku! 8-)

Ktos kto glaska Ciebie prawa reka,
to lewa moze zrobic "dekapitacje". 8-)

I to jest "slowo na niedziele". 8-)
.
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Czw Gru 02, 2010 19:41   

Witoldzie :* , widzę, że właśnie Ty masz rozum, tak mi się wydaje czytając Twoje różne posty. Sylwiazłodzi, tak , niestety sporo jest karierowiczów, pozbawionych pokory. Można o nich czytać w gazetach, oglądać z nimi wywiady, ale każdy kto ma właśnie rozum, wie, że chodzi tu o kasę. Nie słyszałam , żeby ktoś chwalił się, że przyjmuje chorych biednych gratis. Ponieważ zajmuję się jak to niektórzy przyjmują "szarlatanerią", miałam kontakt ze znanymi w kraju "szarlatanami" , ale oni sami powinni się najpierw wyleczyć z zachłanności. :papa:
_________________
marzena kiwi
 
     
sylwiazłodzi 
AutismLowCarbDiet

Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 20 Mar 2007
Posty: 1774
Wysłany: Wto Gru 07, 2010 23:27   

grizzly napisał/a:
sylwiazłodzi napisał/a:
jakoś ten temat mnie znięchęcił po przeczytaniu kilku postów Grizlego

Wiem, wiem "gdzie" Ciebie boli Sylwia. :hihi:

Ale lepiej "twardo" stac na ziemi bo ......
wiesz spoleczenstwo czyli "parafianie" to nie "anioly w niebie" ! :shock:

Jakie jest?
Ano takie jak u naszych "kochanych sasiadow" w latach 30 ubieglego wieku! 8-)

Ktos kto glaska Ciebie prawa reka,
to lewa moze zrobic "dekapitacje". 8-)

I to jest "slowo na niedziele
". 8-)
.


masz rację co nie zmienia faktu, że coraz mniej mi się chce siedzieć i przekopywać wątki z twoimi postami a wolę nie używać ignoruj bo a nuż zmienisz styl

:)
_________________
Powołałam "Fundację Rodzin i Terapeutów Autyzm bez granic"
*w 2012 zostałam dietetykiem*
moja www / my website
Autyzm dieta niskowęglwodanowa - Autism Low Carb Diet

 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 11:11   

M i T napisał/a:
Poza tym, nie tylko w tym rozdziale o "wymyślonym" (według autora) molestowaniu, ale też w innych, autor wyraźnie stoi po stronie rodziców i ewidentnie umniejsza dziecięce cierpienie. Powołuje się też na organizację bogatych rodziców, którzy zjednoczyli się by bronić się przed dorosłymi dziećmi "pomawiającymi" ich o molestowanie. Książki Miller (jako przykład wymienia "Bunt ciała") w jego oczach są szkodliwymi lekturami odwracającymi dzieci od kochających ich rodziców. Tiaaaaaa...


Ja też widzę dzisiejszą tendencję odwracania dzieci od NIEWĄTPLIWIE kochających rodziców. Umniejszanie rodziców, robienie z nich wrogów swoich własnych dzieci, podkreślanie na każdym kroku i przy każdej okazji ich toksycznego wpływu na dzieci - to uderzanie w rodzinę, osłabianie więzów między rodzicami a dziećmi.
Jeżeli modna staje się teoria toksyczności rodziców, jej efektem jest postawienie rodzica na pozycji wroga, i skupienie uwagi TYLKO I WYŁĄCZNIE na krzywdy, jakie dziecku wyrządził.

Obserwuję to wśród znajomych. Dla tych o słabym i biernym charakterze jest to znakomita wymówka przed aktywnością, walką, staraniem o lepsze. „To przez rodziców mam skopany charakter i brak wiary w siebie, a więc nic z tym nie mogę zrobić, więc dalej tkwię w marazmie.“ Tak mniej więcej odpowiada koleżanka na pytanie, dlaczego, tkwiąc w nielubianej pracy, boi się iść na rozmowy kwalifikacyjne. Toksyczność mamy i taty traktuje jako wymówkę. Wielu tak robi, umywa ręce od odpowiedzialności za własne dorosłe życie.

Nauka o toksyczności we wszelkich ludzkich związkach i rodzinie to, moim zdaniem, jedno z największych osiągnięć XX wieku. Ale i najbardziej „toksycznym“, jeżeli przez jej pryzmat będziemy widzieli związki rodzinne. Tak jak z tym molestowaniem seksualnym. Rozdmuchiwanie problemu sprawiło, że boimy się dotykać i głaskać dzieci, bo zaczyna się im wpajać, że każdy dotyk to albo molestowanie, albo przemoc.

Boję się, że obecne mody na toksyczność i molestowanie rozwalają rodziny od środka.

Aż strach mieć rodziców doprawdy.

Ale już pojawiają się głosy przeciwagi, całe szczęście. Wczoraj w TV nadawany był program typu dyskusja (niestety nie mogłam oglądać), pt:

"Idealni rodzice = nudne dzieci?"
 
     
jerzyk 

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 476
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 11:27   

Ja chciałbym "podrążyć" tezę Wtkowskiego że nlp to pseudonauka nie oparta na badaniach tzw.empirycznych.Skoro sprawa nie jest zbadana to skąd wie ów Witkowski, że nlp to pseudonauka.Czy te miliony osób zajmujące się nlp w praktyce nie zauwazyły tego co zauważył dr.Witkowski?
Może ktoś z was ma jakieś przemyślenia na temat nlp?
Ja stawiam taką tezę:

NLP nie jest w żadnym wypadku nauką i nie opiera się na badaniach naukowych, tylko na modelowaniu.
_________________
Jeśli potrzebujesz przyjaciela , kup sobie psa/G.Gekko
Ostatnio zmieniony przez jerzyk Śro Gru 08, 2010 11:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 15:02   

jerzyk napisał/a:
Może ktoś z was ma jakieś przemyślenia na temat nlp?

Jerzyk, o NLP jest w tym dziale cały wątek na 10 stron:

http://www.dobradieta.pl/...pic.php?t=16411

Jest też taki:
http://www.dobradieta.pl/...pic.php?t=15541
oraz całe multum postów na temat NLP, "sekretnego"/pozytywnego myślenia, dobryzmu i innych psycho-babble'ów.

Marishka
 
     
jerzyk 

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 476
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 15:37   

Marishka, dziękuję.
_________________
Jeśli potrzebujesz przyjaciela , kup sobie psa/G.Gekko
 
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 17:15   

Kefa napisał/a:

Jeżeli modna staje się teoria toksyczności rodziców, jej efektem jest postawienie rodzica na pozycji wroga, i skupienie uwagi TYLKO I WYŁĄCZNIE na krzywdy, jakie dziecku wyrządził.
........

Boję się, że obecne mody na toksyczność i molestowanie rozwalają rodziny od środka.

Aż strach mieć rodziców doprawdy.

Ale już pojawiają się głosy przeciwagi, całe szczęście. Wczoraj w TV nadawany był program typu dyskusja (niestety nie mogłam oglądać), pt:

"Idealni rodzice = nudne dzieci?"

Cale szczescie, ze sa jeszcze osoby takie jak TY, ktore widza to zagrozenie pochodzace od psycholow. :hug: :hug:
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 17:23   

Kefa napisał/a:
Ja też widzę dzisiejszą tendencję odwracania dzieci od NIEWĄTPLIWIE kochających rodziców. Umniejszanie rodziców, robienie z nich wrogów swoich własnych dzieci, podkreślanie na każdym kroku i przy każdej okazji ich toksycznego wpływu na dzieci - to uderzanie w rodzinę, osłabianie więzów między rodzicami a dziećmi.
Jeżeli modna staje się teoria toksyczności rodziców, jej efektem jest postawienie rodzica na pozycji wroga, i skupienie uwagi TYLKO I WYŁĄCZNIE na krzywdy, jakie dziecku wyrządził.

Nie chodzi o to, żeby rodziców automatycznie klasyfikować jako wrogów.
Chodzi jeno o ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Dla wielu chyba posiadanie dzieci to jak posiadanie samochodu. :faint:
Zanim będziesz miał dzieci - zrób porządek ze sobą.
Toksyczne więzy są znacznie bardziej szkodliwe od braku więzów.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 17:30   

Hannibal napisał/a:

Nie chodzi o to, żeby rodziców automatycznie klasyfikować jako wrogów.
Chodzi jeno o ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Dla wielu chyba posiadanie dzieci to jak posiadanie samochodu. :faint:
Zanim będziesz miał dzieci - zrób porządek ze sobą.
Toksyczne więzy są znacznie bardziej szkodliwe od braku więzów.

Ile dzieci juz wychowales, "znafco"? Sproboj swoja teorie wprowadzic w praktyke, a potem sie wypowiadac.
Trag mnie szlafia jak czytam takie porady "znafcow".
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 17:42   

Twoje wzburzenie, błędy w stylu "trag mnie szlafia" są ewidentnym dowodem na to, że masz problemy, i to niemałe.
A merytorycznych argumentów z Twojej strony - ZERO; jak zwykle zresztą.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
Ostatnio zmieniony przez Hannibal Śro Gru 08, 2010 17:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 18:29   

Hannibal napisał/a:
Twoje wzburzenie, błędy w stylu "trag mnie szlafia" są ewidentnym dowodem na to, że masz problemy, i to niemałe.
A merytorycznych argumentów z Twojej strony - ZERO; jak zwykle zresztą.

Bledy sa zamierzone. Cy moglbys przestac sie wypowiadac na temat wychowywania dzieci, skoro ich nie masz? Zdrowy rozum to nakazuje. Najpierw trzeba zalozyc sobie rodzine i zaczac wychowywac dzieci, a potem dyskutowac na tematy rodzic-dziecko.
Ty dopiero masz problemy ze soba z hipermania.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 18:33   

Kangur napisał/a:
Najpierw trzeba zalozyc sobie rodzine i zaczac wychowywac dzieci, a potem dyskutowac na tematy rodzic-dziecko.

No trzeba mieć na tym polu jakieś sukcesy.
Ty najwyraźniej takich nie masz.
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Śro Gru 08, 2010 18:56   

A propos, z moich obserwacji, na określenie "toksyczni rodzice" ZAWSZE alergicznie reaguje 2 rodzaje osób:

- sami toksyczni rodzice
- dzieci toksycznych rodziców, którzy za wszelką cenę muszą bronić "świętości" swoich starych

edit: wyboldował i powiększył Tomek
Nie jestem zwolennikiem takiej forumowej literniczej ekspresji, ale to jest tekst z ładunkiem merytorycznym, którego w żaden sposób nie daje się obalić.

To proste. Osoba, która była przez swoich rodziców kochana, akceptowana i szanowana (lub która przepracowała swoje traumy) nie będzie się czuła zagrożona opowieściami innych osób o rodzicach. Taka osoba będzie w stanie odróżnić rozmowę o własnych rodzicach od rozmowy o toksycznych rodzicach innych osób. Nie będzie się czuła zagrożona, ponieważ wie, że jej rodzice byli wobec niej w porządku. Wie też, że rodzice bywają różni i że są też tacy, którzy ewidentnie (a niektórzy wręcz z premedytacją) krzywdzą swoje dzieci. Osoba, która była kochana przez rodziców (lub która przepracowała swoje traumy) będzie w stanie szczerze współczuć osobie, która opowiada o swoich toksycznych rodzicach. Osoba bezwzględnie broniąca wszystkich rodziców świata takiej empatii nie posiada.

Zresztą już tę obserwację przedstawiałam:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=86340#86340

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Gru 09, 2010 01:28, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 00:22   

Hannibal napisał/a:
Kangur napisał/a:
Najpierw trzeba zalozyc sobie rodzine i zaczac wychowywac dzieci, a potem dyskutowac na tematy rodzic-dziecko.

No trzeba mieć na tym polu jakieś sukcesy.
Ty najwyraźniej takich nie masz.

Bede brac przyklad z twoich "sukcesow". Ty ich masz pod dostatkiem.
Cale forum az sie roi od twoich sukcesow.
P.S.
Usuwac niewygodne posty i pisac swoje to jest z twoich sukcesow hipermaniaka.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 09:54   

Panowie, do rzeczy.
Emocjonowanie się i wartościowanie jest zaprzeczeniem nauki. Nikt nie emocjonuje się właściwościami liczb zespolonych. Przypisywanie psychologii, medycynie cech nauki jest nadużyciem. Najlepszym dowodem jest właśnie to, że budzą silne emocje i nie pozwalają na wyciągnięcie jednoznacznej konkluzji takiej, jak np. wzór de Moivre'a, w całym Kosmosie weryfikowalny, powtarzalny i niezależny od chorób psychicznych naukowca oraz jego traum wczesnodziecięcych.
Nawet behawioryzm jest daleki od nauk ścisłych, a co dopiero psychoanaliza czy odkrywanie wypartego molestowania.
Używanie pojęcia nauka jest chwytem marketingowym dowartościowującym wiele dyscyplin wiedzy. Powinno się tego pojęcia zawsze używać z przymiotnikiem: ścisła lub nieścisła. Niestety, w polskim języku nie mamy takich słów jak hard i soft.
JW
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1151
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 10:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nikt nie emocjonuje się właściwościami liczb zespolonych.

No, przyznam się, że ja tak :oops:
Do dziś pamiętam tę euforię gdy odkryłam, że w tak piękny sposób można opisać właściwości prądów i pól wysokiej częstotliwości.
Ale dla wielu osób tylko "nauki klasyczne" dają przepustkę do wykształcenia i prawo wyrokowania o czym się da.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 11:08   

EAnna napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nikt nie emocjonuje się właściwościami liczb zespolonych.

No, przyznam się, że ja tak :oops:
Do dziś pamiętam tę euforię gdy odkryłam, że w tak piękny sposób można opisać właściwości prądów i pól wysokiej częstotliwości.

Prawdziwa pasjonatka! 8-)
To mój nauczyciel analizy dr Pałuba dostawał prawie że orgazmu jak "dochodził" do... meritum jakiegoś dowodu matematycznego :-D
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1151
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 11:16   

Hannibal napisał/a:
To mój nauczyciel analizy dr Pałuba dostawał prawie że orgazmu jak "dochodził" do... meritum jakiegoś dowodu matematycznego

No cóż, skoro się kocha... :viva:
Hannibal napisał/a:
Prawdziwa pasjonatka!

Tę pasję, w życiu zawodowym, można było przełożyć na godny wymiar finansowy.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 11:51   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Używanie pojęcia nauka jest chwytem marketingowym dowartościowującym wiele dyscyplin wiedzy. Powinno się tego pojęcia zawsze używać z przymiotnikiem: ścisła lub nieścisła. Niestety, w polskim języku nie mamy takich słów jak hard i soft.
JW

W jezyku rosyjskim jest tzw. LZENAUKA.( ЛЖЕНАУКА)
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 17:54   

M i T napisał/a:
A propos, z moich obserwacji, na określenie "toksyczni rodzice" ZAWSZE alergicznie reaguje 2 rodzaje osób:

- sami toksyczni rodzice
- dzieci toksycznych rodziców, którzy za wszelką cenę muszą bronić "świętości" swoich starych


A propos moich obserwacji, teorii toksycznych rodziców najbardziej żarliwie bronią ludzie, którzy chcą się tą toksycznością usprawiedliwić. Także ci, którzy faktycznie takich rodziców mieli, mają i jest dla nich jątrzącą się stale raną. Co widzę również na tym forum.

Koleżanka, której przykład podałam, chodziła nawet na sesje do psychologa, który powiedział jej dokładnie to samo co ja: że jej jest dobrze w tym kokonie skrzywdzonego dziecka. I dobrze, jeśli ma przy sobie kogoś do wypłakiwania na łonie (mnie). Niektórzy się tą toksycznością perwersyjnie delektują. (Bo lubią czuć się ofiarami?)

I nie wszyscy z alergią na toksyczność bronią „świętości”. Bronią normalności...

I widzę niebezpieczne narzędzie nawet w nazwie. I skutek, czasem bardziej toksyczne jest myślenie w tej kategorii niż sam „toksyczny” rodzic.

Robiono badania, kto więcej osiągnie, ten kto zna swoje ograniczenia czy ten kto nie jest ich świadomy? Oczywiście ten drugi.

P.S. Takie urywane myśli, bo chora jestem, za ciężki temat dla mnie dziś, idę na lżejsze wątki :)
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 18:18   

Kefa napisał/a:
Koleżanka, której przykład podałam, chodziła nawet na sesje do psychologa, który powiedział jej dokładnie to samo co ja: że jej jest dobrze w tym kokonie skrzywdzonego dziecka. I dobrze, jeśli ma przy sobie kogoś do wypłakiwania na łonie (mnie).

No to teraz wcale się nie dziwię, że Twoja koleżanka ciągle tkwi, jak sama mówi, "w marazmie". Jak się trafia na takiego "psychologa", to można tkwić w "terapii" przez wiele lat i nigdy nie przepracować przeszłości. Bo taki terapeuta sam ma problem z rodzicami i nie jest w stanie tak naprawdę wczuć się w sytuację swojego klienta i tym bardziej stanąć po jego stronie.

Kefa napisał/a:
I nie wszyscy z alergią na toksyczność bronią „świętości”. Bronią normalności...

Kefa, sprecyzuj, co rozumiesz przez tę "normalność", bo ja ze swojej strony wielokrotnie już precyzowałam na czym polega "toksyczność". Swoją drogą, normalności wcale nie trzeba bronić, bo ją widać gołym okiem.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Gru 09, 2010 18:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 19:08   

Nie podam, podejrzewam, że nie istnieje jednoznaczna definicja normalności. I uwaga, nie mylić normalności z idealnością. Nie ma idealnych rodziców, bo nie ma idealnych ludzi.

Ja nie neguję istnienia problemu toksycznych rodziców. Nie podoba mi się jego rozciągnięcie poza granice faktycznej toksyczności. To już pisałam. Oraz robienie z niej (i „świętości rodzica”) punktu wyjścia i dojścia, uniwersalnej matrycy.
Zauważ, jak szybko osądziłaś psychoterapeutkę , że ma problem z rodzicami, przy tak małej ilości danych.

Zajmowanie się, studiowanie jednego tylko zagadnienia sprawia, że patrzymy na świat przez jego pryzmat. Na przykład żywieniowiec pasjonat uważa, że przyczyną emocjonalnych zaburzeń jest złe odżywianie, „candidofob”, że przerost drożdżaka w organizmie, ekolog, że metale ciężkie, a ortodoksyjny katolik, że brak Boga w dzisiejszym świecie, itd. A chirurg wszędzie widzi coś do wycięcia ;)
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 19:17   

Kefa napisał/a:
Nie podam, podejrzewam, że nie istnieje jednoznaczna definicja normalności. I uwaga, nie mylić normalności z idealnością. Nie ma idealnych rodziców, bo nie ma idealnych ludzi.

Ja nie neguję istnienia problemu toksycznych rodziców. Nie podoba mi się jego rozciągnięcie poza granice faktycznej toksyczności. To już pisałam. Oraz robienie z niej (i „świętości rodzica”) punktu wyjścia i dojścia, uniwersalnej matrycy.
Zauważ, jak szybko osądziłaś psychoterapeutkę , że ma problem z rodzicami, przy tak małej ilości danych.

Zajmowanie się, studiowanie jednego tylko zagadnienia sprawia, że patrzymy na świat przez jego pryzmat. Na przykład żywieniowiec pasjonat uważa, że przyczyną emocjonalnych zaburzeń jest złe odżywianie, „candidofob”, że przerost drożdżaka w organizmie, ekolog, że metale ciężkie, a ortodoksyjny katolik, że brak Boga w dzisiejszym świecie, itd. A chirurg wszędzie widzi coś do wycięcia ;)

Fajnie to opisalas. Potrafisz wielostronnie obserwowac swiat. :hug: :hug:
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 19:24   

Kefa napisał/a:
Nie podam

Ok, rozumiem. Tym samym zamknęłaś możliwość jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji. Mnie nie interesuje wymiana oklepanymi frazesami czy ogólnikami, tylko konkrety. Tych, niestety, z Twojej strony zabrakło.

EOT z mojej strony.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Czw Gru 09, 2010 19:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 19:56   

Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś moich postów. Może źle przekazałam, „co autor miał na myśli”, może ty nie widzisz tego, co ja, a ja tego, co ty, bo patrzymy z różnych perspektyw, ty od wewnątrz, a ja od zewnątrz... Ty masz ustaloną wypracowaną swoją wiedzę, ja swoje spostrzeżenia, które są nowsze od twojej wiedzy, dlatego nie usystematyzowane. I wcale nie chciałam dyskutować, podzieliłam się tym, co widzę.

Ale tym szlabanem w łeb dostałam , że ha! ;)
Pierwszy raz tak zostałam potraktowana na "forumach", cóż, nowe doświadczenie, czuję się jakbym od życia w doopę dostała ;)
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 22:47   

Kefa napisał/a:
Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś moich postów. Może źle przekazałam, „co autor miał na myśli”, może ty nie widzisz tego, co ja, a ja tego, co ty, bo patrzymy z różnych perspektyw, ty od wewnątrz, a ja od zewnątrz... Ty masz ustaloną wypracowaną swoją wiedzę, ja swoje spostrzeżenia, które są nowsze od twojej wiedzy, dlatego nie usystematyzowane. I wcale nie chciałam dyskutować, podzieliłam się tym, co widzę.

Ale tym szlabanem w łeb dostałam , że ha! ;)
Pierwszy raz tak zostałam potraktowana na "forumach", cóż, nowe doświadczenie, czuję się jakbym od życia w doopę dostała ;)

Relax Kefa.
Jada samochodem chemik, mechanik, elektryk, psycholog i informatyk.
Silnik przestaje pracowac i samochod sie zatrzymuje.
Chemik:
- Nie ma paliwa.
Mechanik:
- Silnik sie zepsul.
Elektryk:
- Zaplon nie dziala.
Psycholog:
- Silnik sie zatarl, bo nie byl nalezycie fabrycznie dotarty.
Informatyk:
- Wysiadzmy, potem wsiadzmy i sprobujmy zapalic jescze raz.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pią Gru 10, 2010 08:49   

Kefa napisał/a:
Nie podam, podejrzewam, że nie istnieje jednoznaczna definicja normalności.

Oczywiście że nie istnieją i nigdy nie będą istnieć żadne jednoznaczne definicje poza obszarem nauk ścisłych.
W antropologii wystarczy wyjść poza kokon własnej kultury, żeby uzmysłowić sobie ogromną różnorodność i bogactwo struktur oraz problemów, jakie niesie ze sobą internalizacja wzorców społecznych. Ale to jest bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Na pewno, żeby zrozumieć jakieś środowisko, trzeba w nim żyć. Z tym, że najlepiej je zrozumiemy, jeżeli przyjdziemy z zewnątrz i spędzimy w nim wiele lat. Ani przebywanie tam od urodzenia, ani chłodna obserwacja z zewnątrz nie dadzą nam pełnego wglądu. Powinno być jedno i drugie.
JW
 
     
soook

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Sie 2010
Posty: 389
Wysłany: Pią Gru 10, 2010 09:46   

Niewiedza pogrąża , wiedza jest Everestem . I ponad .


IBOGAINA

.
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Nie Gru 12, 2010 16:50   

Kangur napisał/a:
Jada samochodem chemik, mechanik, elektryk, psycholog i informatyk.
Silnik przestaje pracowac i samochod sie zatrzymuje.
Chemik:
- Nie ma paliwa.
Mechanik:
- Silnik sie zepsul.
Elektryk:
- Zaplon nie dziala.
Psycholog:
- Silnik sie zatarl, bo nie byl nalezycie fabrycznie dotarty.
Informatyk:
- Wysiadzmy, potem wsiadzmy i sprobujmy zapalic jescze raz.


Dobre :)

A seksuolog mógłby powiedzieć, że to błąd produkcyjny :hihi:
 
     
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Nie Maj 01, 2011 18:51   



:D

i ja choruję na tą chorobę :)
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
Ostatnio zmieniony przez Joannaż Nie Maj 01, 2011 18:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Nie Maj 01, 2011 19:08   

Oj oj.
_________________

 
     
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Nie Maj 01, 2011 19:23   

rakash napisał/a:
Oj oj.

Tak to czasem bywa :)
http://tiny.pl/hd3dz
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
 
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
  Wysłany: Nie Lis 13, 2011 21:54   

W dzisiejszej Trójkowej "Dobronocce" temat o potrzebie leniuchowania/odpoczynku i ogromnym zapracowaniu przeciętnego człowieka. Gościem będzie Małgorzata Liszyk-Kozłowska, którą od lat ogromnie cenię i polecam każdą audycję z jej udziałem. :viva:

http://www.polskieradio.pl/9/Audycja/7407

Marishka
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pon Lis 14, 2011 21:36   

Wczorajsza "Dobronocka" jest już do wysłuchania w linku poniżej :viva:

http://www.polskieradio.p...nic-nierobienia

Świetne podejście do tematu, jak zwykle, merytoryczne wypowiedzi MLK bez zarzutu 8)
Cytat:
rodzice powinni uczyć swoje dzieci, jak leniuchować. - Rodzic powinien powiedzieć: czas wolny jest wielką wartością, którą masz nauczyć się przeżywać, masz się nauczyć robić nic [...]
jeżeli w dzieciństwie nie będziemy mieć czasu wolnego, nigdy nie dowiemy się, czego tak naprawdę chcemy, co lubimy.

Szczególnie polecam wszystkim zabieganym, zapracowanym, przemęczonym, perfekcyjnym...

Marishka
 
     
plej_tssz 

Pomógł: 10 razy
Wiek: 31
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 894
Wysłany: Śro Lis 16, 2011 15:52   

M i T napisał/a:
Cytat:
rodzice powinni uczyć swoje dzieci, jak leniuchować. - Rodzic powinien powiedzieć: czas wolny jest wielką wartością, którą masz nauczyć się przeżywać, masz się nauczyć robić nic [...]
jeżeli w dzieciństwie nie będziemy mieć czasu wolnego, nigdy nie dowiemy się, czego tak naprawdę chcemy, co lubimy.


Szczególnie po posiłku kiedy to możemy się legalnie przespać podczas owej siesty.....jeśli posiłek był ok wtedy i sen powinien nie stwarzać żadnego problemu :)
_________________
ggggggggggrrrrrrrrrrrddddddddddyyyyyyyyykkkka
 
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Śro Lis 16, 2011 16:08   

M i T napisał/a:
Cytat:
rodzice powinni uczyć swoje dzieci, jak leniuchować. - Rodzic powinien powiedzieć: czas wolny jest wielką wartością, którą masz nauczyć się przeżywać, masz się nauczyć robić nic [...]
jeżeli w dzieciństwie nie będziemy mieć czasu wolnego, nigdy nie dowiemy się, czego tak naprawdę chcemy, co lubimy.


Zdecydowanie popieram i w ramki.



:-)
 
     
Edyta Słonecka
Najinteligentniejszy


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 24 Paź 2011
Posty: 932
Wysłany: Śro Lis 16, 2011 17:36   

M i T napisał/a:
:viva:
Cytat:
masz się nauczyć robić nic [...]


Marishka

Brzmi okrutnie.Jak można czemuś tak okrutnemu bić brawo.
Ostatnio zmieniony przez Edyta Słonecka Śro Lis 16, 2011 17:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Śro Lis 16, 2011 19:09   

napisał/a:
Brzmi okrutnie.

Dlaczego ?
Chodzi Tobie o formę wypowiedzi rodzica do dziecka ,czy dostrzegasz jakieś okrucieństwo w robieniu niczego ?

Zresztą wydaje mi się nie da się robić nic, bo nawet jak się robi nic to też jest działanie, np. myślenie, leniuchowanie to też działanie.
Jedna z praktyk rozwoju duchowego, z Castanedy to nie-działanie :medit:
:)
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
 
 
     
Edyta Słonecka
Najinteligentniejszy


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 24 Paź 2011
Posty: 932
Wysłany: Śro Lis 16, 2011 19:24   

sinsemilla napisał/a:
napisał/a:
Brzmi okrutnie.

Dlaczego ?
Chodzi Tobie o formę wypowiedzi rodzica do dziecka ,czy dostrzegasz jakieś okrucieństwo w robieniu niczego ?

:)

Dostrzegam okrucieństwo w narzucaniu dziecku czegoś,co powinno przychodzić w sposób naturalny.I to "robienie nic" takie puste,nijakie stwierdzenie.Bezdennie okrutne,puste i nijakie stwierdzenie,nawet trudno jest mi to wyrazić słowami.Nie wyobrażam sobie bym mogła coś tak okrutnego i w ten sposób, powiedzieć jakiemukolwiek dziecku.
Nie wiem kto to wymyślił i nawet nie chcę wiedzieć.
Nie jestem pewna Sinsemilo czy pociągnę dalej ten temat,gdybyś jeszcze o coś zapytała.
Po prostu poczuj to wyrażenie ;"masz się nauczyć robić nic". Kim trzeba być,by coś takiego bezdennie okrutnego wymyślić.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2999
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lis 16, 2011 19:56   

napisał/a:

Po prostu poczuj to wyrażenie ;"masz się nauczyć robić nic". Kim trzeba być,by coś takiego bezdennie okrutnego wymyślić.

Trzeba byc aby tak atakowac inne panie. Ja tu gram pierwsze skrzypce, nieprawdaz .
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Nie Sty 15, 2012 20:50   

W dzisiejszej "Dobronocce" całkiem ciekawy temat i w porządku gość (Mirek, kiedy nie wpada w swój zen-owaty dobryzm i samo-umniejszanie, to gada z sensem i bez owijania w bawełnę):

http://www.polskieradio.p...e-popelnic-blad

Cytat:
Bojąc się popełnić błąd

"Żyjemy w społeczeństwie, które pogardliwie patrzy na niepowodzenia i karze za błędy i omyłki. Zaprzeczamy w naszym społeczeństwie istnieniu błędów, albo staramy się je ukryć na podobieństwo chirurgów, których błędy kryje ziemia. Niebezpieczeństwo takiej postawy polega na tym, że ludzie boją się popełnić jakikolwiek błąd - a jak się boją, to unikają ryzyka - trzymają karty przy sobie. Oto pierwsze prawo Aronsona: Ci, którzy boją się popełniać błędy, niczego wielkiego w życiu nie dokonają." (Aronson, Wieczorkowska "Kontrola naszych myśli i uczuć", 2001).

Tuż po północy spotkamy się w "Dobronocce" z Mirosławem Słowikowskim, trenerem rozwoju zawodowego i osobistego.

Marishka
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Nie Sty 15, 2012 22:38   

bardzo wspolczuje dzieciom, ktorych mamy czy ojcowie staraja sie byc zawsze idealni, usmiechnieci, pelni zapalu i dobrego humoru, bojacy sie smiesznosci, utraty autorytetu, odpowiedzi 'nie wiem', swoich uczuc, emocji no i oczywiscie zawsze majacy swieta racje. To straszne, takie dziecko musi zle sie czuc widzac, ze takie nie jest i nie majac przyzwolenia od nich, zeby takim byc, akurat tak jak sie czuje. A potem udawanie, pozory, klamstwa, brak poczucia sily sprawczej, nie-swoje zycie , brak kontaktu ze soba, znieczulanie sie itp :-x
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
suanek 

Dołączył: 01 Lut 2012
Posty: 59
Wysłany: Śro Lut 01, 2012 18:47   

Neska, wyobraź sobie, ze wchodzisz do kina w połowie filmu. Zaczynasz oglądać od połowy i nie możesz załapać o co tak naprawdę chodzi. Coś tam się domyślasz, ale większość to zgadywanka. (Nie mówię oczywiście o serialu, gdzie obojętnie w jakim momencie wskoczysz i tak nic się nie dzieje :> ) To, co piszesz o tych dzieciach i szczególnie o ich rodzicach to właśnie film oglądany od połowy. Trzeba zrobić krok dalej, bo ten "perfekcjonizm" rodziców bierze się właśnie z ich wcześniejszych przeżyć, często bardzo traumatycznych. Współcześni rodzice młodych ludzi to pokolenie, które rodziło się z uczestników wojny. Potrafisz wyobrazić sobie jak może skaleczyć kogoś dzieciństwo pośród śmierci, i w ciągłej świadomości, ze w każdej chwili mogę utracić najbliższych? Im także należy się raczej współczucie niż potępienie...
 
     
suanek 

Dołączył: 01 Lut 2012
Posty: 59
Wysłany: Śro Lut 01, 2012 18:53   

napisał/a:
Po prostu poczuj to wyrażenie ;"masz się nauczyć robić nic". Kim trzeba być,by coś takiego bezdennie okrutnego wymyślić.


Kim? Może tylko Bogiem? Zobacz, róża nic nie robi, a jaka piękna i jak cieszy...
Kiedyś Bóg musiał jej powiedzieć: "rośnij i nic więcej nie rób" :-x
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6835
Wysłany: Pon Gru 16, 2013 19:48   

"affluenza", zaburzenie racjonalnego myślenie wskutek nadmiernego dobrobytu.Osoba cierpiąca na tę przypadłość nie jest świadoma konsekwencji swoich czynów.
:D
http://www.autokrata.pl/g...t-bogaty_s18561
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Gru 16, 2013 19:56   

Molka napisał/a:
http://www.autokrata.pl/g...t-bogaty_s18561
To lepsze niż pomroczność jasna i szczere do bólu:
Cytat:
Sąd dla nieletnich skazał go na 10 lat więzienia. Wyrok nie zostanie jednak wykonany z przyczyn, które większość uzna za absurdalne. Obrońca Coucha w sądzie powołał się na opinię psychologa Dicka Millera. Stwierdził on, że 16-latek cierpi na chorobę zwaną z angielska "affluenza", która zaburza racjonalne myślenie wskutek nadmiernego dobrobytu. Osoba cierpiąca na tę przypadłość nie jest świadoma konsekwencji swoich czynów.

:shock: :faint:
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Gru 16, 2013 19:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6835
Wysłany: Pon Gru 16, 2013 21:33   

Żeby mnie to jakoś szczególnie dziwiło, nie. Bogatym wolno więcej.
Misiek często mówił o planktonie i ELICIE, to ludzie sie oburzali, niestety ale miał i ma racje, tak to wygląda, tak było, jest i będzie. :] Adaś tu sie nie ma co szokowac, to trzeba przyjąc za norme .
Ostatnio zmieniony przez Molka Pon Gru 16, 2013 21:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pon Sty 28, 2019 19:49   

Brutalne. Można rzec, że to selekcja naturalna.

"How the next recession could save lives

Death rates have dropped during past economic downturns, even as many health trends have worsened. Researchers are scrambling to decipher lessons before the next big recession".
https://www.nature.com/ar...MT_2_JAL_Nature
_________________
Nullius in verba
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Pią Lut 01, 2019 00:59   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Brutalne. Można rzec, że to selekcja naturalna.

"How the next recession could save lives

Death rates have dropped during past economic downturns, even as many health trends have worsened. Researchers are scrambling to decipher lessons before the next big recession".
https://www.nature.com/ar...MT_2_JAL_Nature


Grzesiu, jak zwykle czyta bieżączki z internacjonalnych gejzerów wiedzy.

AKTUALNOŚCI 23 STYCZNIA 2019 R
Jak następna recesja może uratować życie
Śmiertelność spadła w czasie ostatnich spowolnień gospodarczych, nawet jeśli pogorszyło się wiele trendów zdrowotnych. Naukowcy próbują odszyfrować lekcje przed kolejną wielką recesją.

W tym gejzerze znajduje się artykuł z bełkotem na temat "stanowiska"
Europejskiej Konferencji na temat "leczenia" metodami "innowacyjnymi" nowotworów.
W 228 badaniach z użyciem trucizn "celowanych" przedstawiane są wyniki dotyczące "infekcji". Czyli efekty trucia pacjentów różnymi trutkami.

Temat konferencji:
"Infekcje związane z immunoterapeutycznymi i molekularnie ukierunkowanymi środkami w hematologii i onkologii. Dokument przedstawiający stanowisko Europejskiej Konferencji ds. Zakażeń w Białaczce (ECIL)"

https://www.nature.com/articles/s41375-019-0388-x

A to cytat z WPROWADZENIA. W którym usiłuje się wmówić, że "nieoczekiwane reakcje" na to wspaniałe innowacyjne leczenie, to nie jest zatrucie chemią, tylko ...zakażenie- infekcja.

cytat:"Przejrzyj artykuł | OTWÓRZ | Opublikowany:30 stycznia 2019 r

Medycyna zakaźna, wirusologia

Infekcje związane z immunoterapeutycznymi i molekularnie ukierunkowanymi środkami w hematologii i onkologii. Dokument przedstawiający stanowisko Europejskiej Konferencji ds. Zakażeń w Białaczce (ECIL)
Georg Maschmeyer ,Julien De Greef ,Sibylle C. Mellinghoff ,Annamaria Nosari ,Anne Thiebaut-Bertrand ,Anne Bergeron ,Tomas Franquet ,Nicole MA Blijlevens ,Johan A. Maertens iw imieniu Europejskiej Konferencji ds. Zakażeń Białaczką (ECIL)
Białaczka ( 2019 ) | Pobierz Citation

Abstrakcyjny
W ostatnim dziesięcioleciu wprowadzono wiele nowych środków do leczenia nowotworów hematologicznych. Hematolodzy, specjaliści od chorób zakaźnych, eksperci od przeszczepów komórek macierzystych, pulmonolodzy i radiologowie spotkali się w ramach Europejskiej Konferencji na temat Infekcji Białaczkowych (ECIL), aby zapewnić krytyczny stan wiedzy na temat powikłań infekcyjnych związanych z celowaniem immunoterapeutycznym i molekularnym środki stosowane w rutynie klinicznej. W przypadku brentuksymabu vedotin, blinatumomabu, inhibitorów CTLA4- i PD-1 / PD-L1, a także ibrutinibu, idelalizybu, inhibitorów HDAC, inhibitorów mTOR, ruksolitynibu i wenetoksenu, przeprowadzono szczegółowy przegląd danych dostępnych do sierpnia 2018 r., i konkretne zalecenia dotyczące profilaktyki,

Wprowadzenie
Środki immunoterapeutyczne i małe cząsteczki do celowanego leczenia molekularnego głęboko zmieniły krajobraz terapii przeciwnowotworowej w hematologii i onkologii. Ich wpływ na wrodzoną i adaptacyjną odporność nie jest jeszcze całkowicie zrozumiały. Biorąc pod uwagę bardzo silnie leczonych pacjentów oraz w połączeniu z innymi metodami leczenia przeciwnowotworowego, mogą one być związane z nieoczekiwanymi, potencjalnie poważnymi zakażeniami. Jednak u poważnie leczonych pacjentów, szczególnie z przewlekłą białaczką limfocytową i innymi chłoniakami niezmiennymi z limfocytów B, może być trudne zidentyfikowanie związku przyczynowego między tymi zakażeniami a lekami podawanymi w leczeniu chłoniaków. Jako że reakcje autoimmunologiczne związane z odpornością są typowymi zdarzeniami niepożądanymi (irAE) występującymi u wielu z tych pacjentów, Różnorodne działania diagnostyczne mające na celu odróżnienie tych reakcji od infekcji są kluczowe. U pacjentów dotkniętych ir AE często konieczne będzie leczenie immunosupresyjne, które doprowadzi do wtórnych infekcji. Ten złożony scenariusz wymaga wysokiej czujności wobec wcześniej nieoczekiwanych powikłań klinicznych wśród hematologów i onkologów wykorzystujących te nowsze środki przeciwnowotworowe."

Brutalne. Można rzec, że to selekcja naturalna.
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Pią Lut 01, 2019 01:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pią Lut 01, 2019 10:29   

gea napisał/a:
Grzesiu, jak zwykle czyta bieżączki z internacjonalnych gejzerów wiedzy.

 Oczywiście że czytam. Kolejny wielki kryzys zbliża się nieuchronnie i nie trzeba być specem o geostrategii żeby to zauważyć. Kryzys przyniesie tzw nowe otwarcie. Moim zdaniem nie doprowadzi ono do zmiany układu sił na świecie, nie doprowadzi do III WŚ, chociaż niektórzy geostratedzy z bożej łaski wieszczą to od dawna.
Lepiej być na to wszystko przygotowanym (chociaż mentalnie, choć fizycznie też warto się na to przygotować).
Jak mówi stare azteckie przysłowie - optymiści uczą się angielskiego, pesymiści chińskiego, a realiści obsługi AK-47.

Możesz się oburzać lub nie, ale to jest to o czym już dawno temu pisałem. Natura zawsze znajdzie sposób na selekcję naturalną, od której rodzaj ludzki tak usilnie próbuje uciec, oszukując naturalne mechanizmy regulacji populacji.
Bez selekcji naturalnej/doboru naturalnego, gatunek ulega degeneracji w bardzo szybkim tempie.
Nie jestem wielbicielem darwinizmu społecznego, ani eugeniki. Po prostu stwierdzam fakt.
_________________
Nullius in verba
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz-Rec Pią Lut 01, 2019 10:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pią Lut 01, 2019 12:10   

gea napisał/a:
Grzesiu, jak zwykle czyta bieżączki z internacjonalnych gejzerów wiedzy.
Dlaczego północno-zachodni Słowianie wyginęli w przeciągu kilkuset lat, pomimo wielkiej dzielności i przywiązania do tradycji?
JW
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pią Lut 01, 2019 22:04   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dlaczego północno-zachodni Słowianie wyginęli w przeciągu kilkuset lat, pomimo wielkiej dzielności?

Bo zawsze znajdą się jacyś dzielniejsi?
_________________
Nullius in verba
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pią Lut 01, 2019 23:46   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dlaczego północno-zachodni Słowianie wyginęli w przeciągu kilkuset lat, pomimo wielkiej dzielności?

Bo zawsze znajdą się jacyś dzielniejsi?
Nie, w bezpośredniej walce Słowianie byli najdzielniejsi. I tacy są do dziś, czego przykładem choćby Dywizjon 303 albo Monte Casino. Co innego ich zgubiło.
JW
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 09:40   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dlaczego północno-zachodni Słowianie wyginęli w przeciągu kilkuset lat, pomimo wielkiej dzielności?

Bo zawsze znajdą się jacyś dzielniejsi?
Nie, w bezpośredniej walce Słowianie byli najdzielniejsi. I tacy są do dziś, czego przykładem choćby Dywizjon 303 albo Monte Casino. Co innego ich zgubiło.
JW

Przyczyn było wiele.
Jedną z głównych było zacofanie technologiczne.
Husaria przegrała z bronią palną.
Utrzymanie piechura z bronią palną było kilka tysięcy razy tańsze niż husarza.
Podobnie było w Afganistanie. Amerykanie zaopatrując Afgańczyków w ręczne wyrzutnie rakiet, sprawili że garstka pustynnych ludków dała łupnia supermocarstwu. Rosjanie do dziś nie wyciągneli z tego nauki.
_________________
Nullius in verba
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 11:32   

Zacofanie technologiczne też.
Dlatego Rzymianie zawojowali znaczną część Europy włącznie z Anglią i Irlandią, czego skutki Irlandczycy odczuwają do dziś w postaci podziału wyspy.
Ale sama przewaga technologiczna nie wystarcza, bo Rzymianie znikli z mapy Europy a zapóźnieni technologicznie Grecy do dziś istnieją.

Dawni Słowianie nie byli bardzo technologicznie zapóźnieni, bo w bezpośrednich walkach z narodami germańskimi zwyciężali i byli niepokonani przez kilkaset lat. Sięgali aż pod Hamburg a sercem słowiańszczyzny był ośrodek kultu Świętowita w Arkonie na wyspie Rugia na północ od Berlina.
Dziś wydaje się to nieprawdopodobne, ale Niemcy w okresie rewolucji przemysłowej byli zacofani tak, jak kiedyś Japonia i Korea Płd. i podobnie jak Azjaci wykradali technologię Brytyjczykom.

Więc w XIII wieku to nie technologia wygubiła zachodnich Słowian.
JW
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 13:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dlaczego północno-zachodni Słowianie wyginęli w przeciągu kilkuset lat, pomimo wielkiej dzielności i przywiązania do tradycji? JW



http://www.upadeknarodu.cba.pl/slowian2.html

Giną narody, społeczności, kiedy przestają się rozmnażać. Kiedy straty (w wyniku działań wojennych) przewyższają przyrost naturalny. Wg. historiozofa Feliksa Konecznego, taki jest koniec cywilizacji "turańskich".

Obecnie, na skutek panowania ideologii cywilizacji lucyferycznej, opierającej się na KAMSTWIE W NAUCE, toczy się wojna specjalnego rodzaju - informacyjna. Rozgrywa się w umysłach.

Depopulacja odbywa się w "cywilizowany" sposób.

Parę tytułów po wpisaniu tematu "aborcjado 9 miesiąca"

,32 s)
Wyniki wyszukiwania
Wyniki wyszukiwania w sieci
Aborcja – Wikipedia, wolna encyklopedia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Aborcja
Aborcja farmakologiczna jest możliwa na najwcześniejszym etapie (do 9. tygodnia ciąży). .... Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej ..... Aborcja jest więc zakazana dopiero od 4. miesiąca ciąży.
‎Aborcja w Polsce · ‎Aborcja na Filipinach · ‎Aborcja na Malcie[]
Legalna aborcja nawet w dziewiątym miesiącu ciąży? Nowe irlandzkie ...
https://natemat.pl › DZIEJE SIĘ
3 maj 2013 - Aborcja nie rozpala na Zachodzie takich emocji, jak w Polsce. Większość państw europejskich na nią zezwala w bardzo liberalnych ...
Lewica nie zatrzyma się na aborcji na życzenie - Gość Niedzielny
https://gosc.pl › ... › Poczytalnia › Lewica nie zatrzyma się na aborcji na życzenie
28 paź 2017 - Skoro lekarz może dokonać aborcji w ciągu pierwszych 9 miesięcy życia dziecka, to dlaczego nie rozszerzyć tego prawa na cały okres życia ...
USA: 36 lat legalizacji aborcji na życzenie | eKAI.pl
https://ekai.pl/usa-lat-legalizacji-aborcji-na-zyczenie/
22 sty 2009 - Przez 36 lat obwiązywania prawa do aborcji na życzenie życie ... Odrzucał nawet prawa stanowe zakazujące aborcji w ostatnich 3 miesiącach ciąży. .... Tylko 9 proc. badanych jest za dokonywaniem aborcji z dowolnego ...
Nowoczesna żąda prawa aborcji do dziewiątego miesiąca ...
https://nczas.com › wiadomosci › polska
25 mar 2018 - W Polsce trwa obecnie dyskusja na temat aborcji. Do Sejmu trafił ... Nowoczesna żąda prawa aborcji do 9-go miesiąca ciąży? – skomentował ...
Aborcja w Europie - WPROST.pl
https://www.wprost.pl › Wiadomości › Świat
10 kwi 2016 - Aborcję na żądanie dopuszcza się przez trzy miesiące po konsultacjach i podaniu motywów. Potem tylko ze względów medycznych. Aborcje z ...
Aborcyjna odwilż w Europie - Wyborcza.pl
wyborcza.pl/1,75399,20785089,aborcyjna-odwilz-w-europie.html
4 paź 2016 - Teoretycznie nie ma tam aborcji na żądanie - warunkiem jest zgodne ... ciążę na żądanie, zabiegów jest jeszcze mniej, odpowiednio 6,1 - 9,2 - 9,7 .... że przed upływem siódmego miesiąca ciąży, płód znajduje się w stanie ...
Aborcja w USA jest zupełnie legalna - O tym się mówi - Polki.pl
https://polki.pl › Magazyn › O tym się mówi
Ocena: 2 - ‎11 głosów
Polka mieszkająca na Florydzie, obserwując #czarnyprotest w Polsce, opisuje, jak temat aborcji wygląda w USA. Do którego tygodnia usunięcie ciąży jest ...
Prenzlau. Ile kosztuje usunięcie ciąży? Gdzie Polki usuwają ciążę?
https://www.fakt.pl › Wydarzenia › Polska
6 paź 2016 - Aborcje wykonuje tam Polak, dr Janusz Rudziński. ... kosztuje 500 euro, jeśli jest to ciąża do 9 tygodnia, i 550 euro od 10 do 12 tygodnia.
Razem on Twitter: "Razem jest za prawem do aborcji na żądanie do ...
https://twitter.com/partiarazem/status/951235755044737024
10 sty 2018 - Razem jest za prawem do aborcji na żądanie do 12 tygodnia ciąży. To nie jest radykalizm. To jest normalny, od lat obowiązujący w zachodniej ...
_________________
gea
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1151
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 14:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Więc w XIII wieku to nie technologia wygubiła zachodnich Słowian.

Zaburzenia klimatyczne skutkujące głodem i wielka epidemia dżumy.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 14:32   

EAnna napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Więc w XIII wieku to nie technologia wygubiła zachodnich Słowian.

Zaburzenia klimatyczne skutkujące głodem i wielka epidemia dżumy.
To dotknęło wszystkie narody, nie tylko Słowian zachodnich.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 14:47   

gea napisał/a:
Giną narody, społeczności, kiedy przestają się rozmnażać. Kiedy straty (w wyniku działań wojennych) przewyższają przyrost naturalny. Wg. historiozofa Feliksa Konecznego, taki jest koniec cywilizacji "turańskich".
Obecnie, na skutek panowania ideologii cywilizacji lucyferycznej,
To nadmiar spiskowego mistycyzmu.
Nadal nie widać, dlaczego akurat ta klęska spadła na Słowian zachodnich, a inne narody mniej dzielne, jak np. Germanie przetrwały, zajęły tereny Słowian i żyły w takich samych trudnych ówczesnych warunkach.
Od czasów Ottona III do czasów Bismarcka Niemcy, w przeciwieństwie do innych państw, znajdowali się w stanie feudalnego rozdrobnienia i braku skutecznej centralnej władzy.
A jednak to Słowianie przegrali.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 14:50   

gea napisał/a:
10 sty 2018 - Razem jest za prawem do aborcji na żądanie do 12 tygodnia ciąży. To nie jest radykalizm. To jest normalny, od lat obowiązujący w zachodniej ...
To się kupy nie trzyma, bo Polki w Anglii rodzą więcej dzieci niż Hinduski i tam ich nie demotywują prawa aborcyjne.
JW
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 16:01   

EAnna napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Więc w XIII wieku to nie technologia wygubiła zachodnich Słowian.

Zaburzenia klimatyczne skutkujące głodem i wielka epidemia dżumy.


Wpisuję cytat z wiki.
Jak zwykle, padają słowa: "wydaje się"

"Wydaje się, że zaraza rozpowszechniła się wzdłuż jedwabnego szlaku wraz z wojskami mongolskimi, kupcami lub ewentualnie na statkach[20]. Jak mówią ówczesne zapiski, w 1346 zawitała do portów morskich Europy. „Indie były wyludnione, Tartaria, Mezopotamia, Syria, Armenia zakryte trupami”[21].

Podobno czarna śmierć po raz pierwszy pojawiła się na terenie Europy na Krymie w 1347. Wtedy to mongolska armia pod dowództwem chana Jani Bega oblegała Kaffę. Gdy oblężenie zaczęło się przedłużać, najeźdźcy za pomocą katapult wrzucili w obręb miasta zwłoki chorych. Spowodowało to ucieczkę kupców z Genui, którzy w ten sposób zanieśli plagę do Europy południowej (w tym Sycylii), skąd przeniosła się ona później na północ[22]. Niezależnie od prawdziwości tej hipotezy, pewnym się wydaje, że do rozpowszechniania się choroby przyczyniły się takie czynniki jak głód, wojny i nieprzyjazne warunki klimatyczne."

Co do słynnej Kaffy, to jest ona przytaczana, jako przykład osławionej "wojny biologicznej".

Tymczasem, intensywnie szukając przyczyn epidemii, NIGDY nie znalazłam informacji, aby występowała ona bez poważnej przyczyny, jaką jest wojna.
Ludzie są w stanie przetrwać nawet wyjątkowo ekstremalne warunki głodu. Vide
:
https://twojahistoria.pl/2019/01/25/recenzja-ksiazki-leningrad-dzienniki-z-oblezonego-miasta-alexis-peri/?utm_source=push&utm_medium=push

Nie są w stanie bez odchorowania, nawet prowadzącego do śmierci, przeżyć traum związanych z zagrożeniem utraty życia, domu, pracy itp.

Dżuma- wojny religijne
Po I wojnie -hiszpanka
po II wojnie- gruźlica
wojna w Zatoce -Syndrom wojny w zatoce
pozostałe "wirusowe" - wojny w Afryce


Obecnie, w związku z prowadzoną wojną informacyjną, wyhacza się jednostki do "badań profilaktycznych. Tak jak dzisiaj - darmowe onkologiczne.
I zapewnia się, że "wczesne wykrycie" raka gwarantuje wyleczenie.
Co, w przypadku wprzęgnięcia w "procedury onkologiczne", gwarantuje przeżycie zgodnie ze statystykami.

Do czasu, kiedy nie zostanie mi odebrana emerytura :shock: z powodu niestawienia się do obowiązkowego PROFILAKTYCZNEGO szczepienia. W związku z ogłoszeniem epidemii afrykańskiego pomoru "polaczków". Albo innego narodowego dobrodziejstwa - profilaktycznego badania wykrywczego, czuję się w miarę bezpiecznie.
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Sob Lut 02, 2019 16:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 18:16   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
gea napisał/a:
Giną narody, społeczności, kiedy przestają się rozmnażać. Kiedy straty (w wyniku działań wojennych) przewyższają przyrost naturalny. Wg. historiozofa Feliksa Konecznego, taki jest koniec cywilizacji "turańskich".
Obecnie, na skutek panowania ideologii cywilizacji lucyferycznej,
To nadmiar spiskowego mistycyzmu.
Nadal nie widać, dlaczego akurat ta klęska spadła na Słowian zachodnich, a inne narody mniej dzielne, jak np. Germanie przetrwały, zajęły tereny Słowian i żyły w takich samych trudnych ówczesnych warunkach.
Od czasów Ottona III do czasów Bismarcka Niemcy, w przeciwieństwie do innych państw, znajdowali się w stanie feudalnego rozdrobnienia i braku skutecznej centralnej władzy.
A jednak to Słowianie przegrali.
JW


Mimo, że grzeszę nadmiarem emocji, które (czasem) obfitują w "barokowe" figury retoryczne, to staram się zaczynać od DEFINICJI.

1/ Czy rzeczywiście to, co dzieję, to spisek ?
definicja (wiki)

"Spisek – tajne porozumienie grupy osób dla osiągnięcia jakiegoś celu"

Bynajmniej, to co się dzieje, to nie jest spisek, gdyż NIE JEST TAJNE.

Plany "globalistów" są artykułowane na wielu konferencjach, np.
"Karta ziemi. Została stworzona przez niezależną Komisję Karty Ziemi, która została powołana jako kontynuacja Szczytu Ziemi w 1992 r. w celu stworzenia globalnego uzgodnionego stanowiska co do wartości i zasad zrównoważonego rozwoju. Dokument został opracowany w ciągu prawie dziesięciu lat poprzez szeroko zakrojony proces konsultacji międzynarodowych, przy których pracowało prawie 5000 osób. Karta ma zostać oficjalnie zatwierdzona przez tysiące organizacji, w tym UNESCO i IUCN (Światowa Unia Ochrony Przyrody). Więcej informacji nawww.EarthCharter.org."

2/ definicja:Mistycyzm – wieloznaczny termin opisujący doświadczenie religijne, polegające na bezpośredniej, czyli niezależnej od rytuałów i obrzędów, relacji człowieka z rzeczywistością pozamaterialną, pozazmysłową lub transcendentną. Rzeczywistość ta jest różnie rozumiana przez poszczególne systemy religijno-filozoficzne.

Jakkolwiek nazwanie cywilizacji w której egzystuję "lucyferyczną" jest terminem z działu "metafizyka", to wg. mnie najlepiej ją opisuje tym jednym słowem.

Określiłam panującą obecnie cywilizację jako "lucyferyczna", ponieważ taka nazwa skojarzyła mi się po przeanalizowaniu opisu cywilizacji wg. pięciomianu bytu- quincunx. 5 reguł wg których można opisac każdą cywilizację. Sformułowanych przez historiozofa, Feliksa Konecznego.
Gdzie pierwszym punktem jest PRAWDA W NAUCE.
Zaś zaczynając od najbardziej ważnej dziedziny dotyczącej egzystencji człowieka- zdrowia,obecna cywilizacja pozwala bezkarnie przekręcać nauki medyczne w GESCHEFT. W bezczelny, lucyferyczny, podstępny sposób.

Co do reszty punktów pięciomianu- etyki, ekonomii i sztuki, to tak samo dołują. Zwieńczeniem uroku tej cywilizacji jest porażająca muzyka i antykultura w dziedzinach opisanych przez Krzysztofa Karonia.

Bynajmniej zasady panujące w medycynie to nie jest to sprawa tajna, czyli spiskowa.

Jest ujęta w obecnej definicji MEDYCYNY.

Medycyna (łac. medicina „sztuka lekarska”) – nauka empiryczna (oparta na doświadczeniu) obejmująca całość wiedzy o zdrowiu i chorobach człowieka oraz sposobach ich zapobiegania, oraz ich leczenia[1]. Medycyna weterynaryjna rozszerza zakres zainteresowań medycyny na stan zdrowia zwierząt. Za prekursora medycyny starożytnej uważa się Hipokratesa, a nowożytnej Paracelsusa. W czasach najnowszych wprowadza się zasady medycyny opartej na faktach.

W Polsce medycyna klasyfikowana jest jako jedna z trzech dyscyplin naukowych w dziedzinie nauk medycznych, obok biologii medycznej i stomatologii[2].

W czasach najnowszych wprowadza się zasady medycyny opartej na faktach.
Co do FAKTÓW, które medycyna najpierw tworzy "badaniami", "eksperymentami" na żywych ludzach, uprzednio ustalając jakieś metodyki i sposoby oceny wyników tych badań, to każdy może sam sprawdzić, jakie OWOCE daje "leczenie". Dziecko do 2 lat chemioterapii nie przeżywa nigdy.


Kiedy przeczytałam jakie remedium proponuje medycyna na depresję, ODESZŁY MI NAJMNIEJSZE SYMPTOMY TAKIEGO STANU. JAK RĘKĄ ODJĄŁ. Ogłaszam samokrtytykę - niesłusznie wypowiadałam się, że mam depresję. Nie mam bowiem żadnego powodu, aby ją mieć.

Nie ruszy mnie żaden wpis Grzegorza Rec o błogosławieństwie najnowszych, celowanych metod walki z rakiem. Niech pisze, niech powtarza za Gazetą Wyborczą czy gejzerem dla globalnowioskowych.

Na wszelki wypadek, gdybym dołączyła do chóru ćwierkającego o cudach bigfarmaceutycznych, pożyteczności szczepień, chemioterapii, przeszczepów, aborcji itp...
Można każdego przekonać metodą bezpośrednią, do głoszenia poprawnych treści medycznych. Metody są znane i używane od dawna.

Więc na ten przypadek, przytaczam puentę z dialogu: " struny głosowe (mam) w porządku, mogę mówić TO SAMO"

Przychodzi 65 latek do seksuologa:
- Panie doktorze, strasznie kiepsko u mnie z tymi sprawami, amam dopiero 60 lat.Mój sąsiad ma ponad 80 i mówi, że bzyka codziennie po 2 razy.
Doktor:
- proszę otworzyć usta i powiedzieć: Aaaaa
- Aaaaa.
- Struny głosowe w porządku. Może pan mówić to samo.

8)
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Sob Lut 02, 2019 18:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 21:20   

gea napisał/a:
Mimo, że grzeszę nadmiarem emocji, które (czasem) obfitują w "barokowe" figury retoryczne, to staram się zaczynać od DEFINICJI

To mi przypomina stary dowcip:
- Jakie ma pan wady?
- Lubię wypić.
- A jakie ma pan zalety?
- Mogę dużo wypić.
_________________
Nullius in verba
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 21:54   

Struny głosowe w porządku?
Może pan mówić to samo.
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Sob Lut 02, 2019 23:05   

Wszelkie zarazy i klęski żywiołowe dotykały wszystkie narody europejskie.
Co więcej, to od wschodu zniszczenie przyniosły wojska mongolskie, przekraczające dzikością wszelkie standardy wojenne Europy.
Także z cytowanych opisów wynika, że zarazy też przyszły ze Wschodu wzdłuż jedwabnego szlaku.
A wyginęli Słowianie zachodni, pomimo feudalnego rozdrobnienia plemion germańskich, naturalnego ich wroga.
Kazuistyka etymologiczna i uparte nawracanie do współczesnych spisków menadżerskich nie przybliża nas do rozwiązania tamtej kwestii.
W X wieku nie mieli lobby farmaceutycznego ani skorumpowanych parlamentów!
JW
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Nie Lut 03, 2019 00:08   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wszelkie zarazy i klęski żywiołowe dotykały wszystkie narody europejskie.

Co więcej, to od wschodu zniszczenie przyniosły wojska mongolskie, przekraczające dzikością wszelkie standardy wojenne Europy.
Także z cytowanych opisów wynika, że zarazy też przyszły ze Wschodu wzdłuż jedwabnego szlaku.
A wyginęli Słowianie zachodni, pomimo feudalnego rozdrobnienia plemion germańskich, naturalnego ich wroga.
Kazuistyka etymologiczna i uparte nawracanie do współczesnych spisków menadżerskich nie przybliża nas do rozwiązania tamtej kwestii.
W X wieku nie mieli lobby farmaceutycznego ani skorumpowanych parlamentów!
JW


http://www.upadeknarodu.cba.pl/slowian2.html
cytat:

"Trwające kilkadziesiąt lat wyniszczające walki między pogańskimi Słowianami Zachodnimi, a sąsiadującymi z nimi państwami chrześcijańskimi, doprowadziły do tego, że ci pierwsi - z braku środków do życia i trudnej sytuacji politycznej - oddali się morskim rozbojom.
Niektóre z miast portowych, m.in. na wyspach Fehmarn i Rugii, przekształciły się w gniazda pirackie, skąd następnie Słowianie dokonywali udanych wypraw na łatwo dostępne wyspy duńskie, a także wybrzeża szwedzkie i norweskie, a nawet dalej - do skolonizowanej przez Niemców Lubeki. Największą i bodaj najbardziej znaną wyprawą morską średniowiecznych Słowian był w sierpniu 1136 roku najazd na będącą pod duńskim panowaniem Konungahelę, ważny gród i port handlowy leżący na pograniczu Norwegii i Szwecji.
Piraci czy korsarze?
Na wstępie należałoby postawić pytanie, czy średniowieczni żeglarze słowiańscy parali się piractwem, czy może korsarstwem? Czym właściwie jest piractwo? Współczesne encyklopedie i słowniki podają, że jest nim bezprawny akt przemocy prowadzący do pozbawienia wolności lub rabunku, dokonywany na pełnym morzu przez statki prywatne. Czy zatem możemy mówić o piractwie wśród Słowian zamieszkujących południowo-zachodnią część basenu Morza Bałtyckiego, skoro niektóre z łupieżczych wypraw dowodzone były przez możnych, a niekiedy także przez samych książąt, tak jak w przypadku najazdu na Konungahelę? Czy nie lepiej mówić wtedy o korsarstwie, które, w przeciwieństwie do piractwa, jest rozbojem dokonanym na mocy upoważnienia panującego, czasem pod jego osobistym przewodnictwem? W przypadku Słowian Zachodnich granica między jednym a drugim jest niemal niezauważalna, przez co trudno jednoznacznie określić, czy Słowianie parali się piractwem, czy też może korsarstwem. Opisywana w niniejszym artykule wyprawa na Konungahelę była z całą pewnością wyprawą korsarską.
Piractwo i korsarstwo rozwinęło się na gruncie trudnej sytuacji politycznej w zachodniej części basenu Morza Bałtyckiego. Najważniejszą przyczyną powstania i rozkwitu tego procederu były najazdy duńskich i niemieckich możnowładców na ziemie zachodniosłowiańskie"

Wojny, walki są czynnikiem niszczącym biologicznie.

Trudno było walczyć z dwoma najeźdźcami naraz.


Wyginęli także np. waleczni Spartanie -cywilizacja turańska. Bez pomocy farmacji.

Albo Majowie "po roku 900 ta cywilizacja zaczęła zanikać, Majowie porzucili swoje wspaniałe miasta i rozpierzchli się. Jako przyczyny wskazuje się przede wszystkim zmiany klimatu i mordercze wojny."

To, że Polska w okresie wojen religijnych nie miała epidemii zawdzięcza spokojowi i tolerancji na swoich terenach.

Czytaj więcej na https://twojezdrowie.rmf24.pl/news-gruzlica-na-ukrainie-duza-czesc-kraju-wymyka-sie-statystykom,nId,2564557#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

cytat:
"Nie widać poprawy. Epidemia gruźlicy jest coraz bardziej widoczna, nie tylko w szpitalach - opisuje profesor Leonid Hryszczuk. Zachorowalność jest największa na wschodzie Ukrainy, czyli tam, gdzie trwa wojna, tam są problemy. Do tego potrzebujemy leków, nowych leków - dodaje. Na terenach, gdzie zachorowalność jest największa pracuje Polski Zespół Humanitarny. Potrzeby są jednak dużo większe."

Jest wojna- jest epidemia.

Ekstremalne zjawiska społeczne, polityczne przekładają się na efekty biologiczne.
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Nie Lut 03, 2019 09:30   

gea napisał/a:
"Trwające kilkadziesiąt lat wyniszczające walki między pogańskimi Słowianami Zachodnimi, a sąsiadującymi z nimi państwami chrześcijańskimi, doprowadziły do tego, że ci pierwsi - z braku środków do życia i trudnej sytuacji politycznej - oddali się morskim rozbojom.
Wreszcie dochodzi Pani do właściwego wniosku.
Aczkolwiek będąc osobą zanurzoną w bogoojczyźniane media, broni się Pani przed prostą konkluzją, ukrywając sedno w dziesiątkach szczegółowych opisów.

Wojny, głód, rywalizacja egzystencjalna plemion nie były przyczyną, ale skutkiem.
Skutkiem czego?
Skutkiem braku zrozumienia procesów społeczno-politycznych, które przewaliły się przez Europę w średniowieczu, a w związku z tym z brakiem dalekosiężnej strategii i posługiwanie się bieżącą taktyką w celu utrzymania status quo, którego nie dało się utrzymać. Kompulsywne przywiązanie do tradycji, zwyczajów i religii przodków, pogarda dla zmian, nieumiejętność zaadaptowania nowej religii i nowych paradygmatów kulturowych do rdzenia własnej kultury, pomimo ogromnej dzielności doprowadziły, bo musiały, do wyginięcia Słowian Zachodnich.
Dziś Słowianie stoją przed takim samym dylematem.
I jak przed tysiącem lat próbują osamotnieni zawracać kijem Wisłę.
JW
  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Nie Lut 03, 2019 19:11   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
gea napisał/a:
"Trwające kilkadziesiąt lat wyniszczające walki między pogańskimi Słowianami Zachodnimi, a sąsiadującymi z nimi państwami chrześcijańskimi, doprowadziły do tego, że ci pierwsi - z braku środków do życia i trudnej sytuacji politycznej - oddali się morskim rozbojom.
Wreszcie dochodzi Pani do właściwego wniosku.
1/Aczkolwiek będąc osobą zanurzoną w bogoojczyźniane media, broni się Pani przed prostą konkluzją, ukrywając sedno w dziesiątkach szczegółowych opisów.

Wojny, głód, rywalizacja egzystencjalna plemion nie były przyczyną, ale skutkiem.
Skutkiem czego?
Skutkiem braku zrozumienia procesów społeczno-politycznych, które przewaliły się przez Europę w średniowieczu, a w związku z tym z brakiem dalekosiężnej strategii i posługiwanie się bieżącą taktyką w celu utrzymania status quo, którego nie dało się utrzymać. [b]2/Kompulsywne przywiązanie do tradycji, zwyczajów i religii przodków, pogarda dla zmian, nieumiejętność zaadaptowania nowej religii i nowych paradygmatów kulturowych do rdzenia własnej kultury, pomimo ogromnej dzielności doprowadziły, bo musiały, do wyginięcia Słowian Zachodnich.[/b]
Dziś Słowianie stoją przed takim samym dylematem.
I jak przed tysiącem lat próbują osamotnieni zawracać kijem Wisłę.
JW


ad 1/ Staram się korzystać ze wszystkich możliwych źródeł. Interesuje mnie treść, którą mogę zweryfikować.To, że cytuję teksty z jakichkolwiek mediów nie oznacza, że się "zanurzyłam" bezktytycznie. Nawet Gazeta Wyborcza podaje czasem prawdę. (czy to przez przypadek czy zaniedbanie ;D )
Mam potrzebę zrozumienia zjawisk, związków przyczynowo-skutkowych.
Kto przeczyta pozycję Cybernetyka i chrakter Mariana Mazura (ateista), nawet będąc niespecjalnie rozgarniętym, powinien zauważyć jak skomplikowane są związki przyczynowo-skutkowe.
Choć schematy przedstawione przez cybernetyka wydają się proste.


Jak bowiem napisałł Marian Mazur cyt
: "Wobec dowolnego systemu możemy przyjąć jedną z dwóch postaw: albo pozostawić system w spokoju i tylko mu się przyglądać, aby się o nim jak najwięcej dowiedzieć, a wówczas będziemy mieć do rozwiązania p r o b l e m y p o z n a w c z e ; albo też przekształcić system w inny system, a wówczas będziemy mieć do rozwiązania p r o b l e m y d e c y z y j n e ; Inaczej mówiąc, możemy w system nie ingerować albo ingerować, a ponieważ jest to podział logicznie zupełny, więc żadnych innych problemów poza obiema wymienionymi ich grupami nie ma i być nie może."

Do eksplorowania tematu wojen religijnych, doskonałymi źródłami są wg. mnie dwie pozycje.

Na temat islamu półgodzinny wykład Billa Warnera pt katastrofalny wpływ islamu na Europę (nie podaję linka, bo często staje się nieczynny, samemu trzeba wpisać temat)
A co do wojen religijnych Średniowiecza, to dobrze ukazuje prawdę historyczną film dokumentalny „Luter i rewolucja protestancka" Grzegorza Brauna.
Kiedy się porówna te informacje z "obiegowymi", choćby z Wikipedii...

2/ Obserwując zmiany w europejskich krajach, zachodzące pod wpływem mas napływoej ludności obcej kulturowo, trudno pozbyć się uczucia niepokoju. https://www.youtube.com/watch?v=BlVxDB47Np4
I oporu przed przyjęciem "nowych paradygmatów kulturowych do rdzenia własnej kultury"


Z historiozofii wynika, że cywilizacje walczą ze sobą. Starożytni Rzymianie ujęli wynik tych zmagań w sentencję: cuius regio eius religio.
Zdominowanie demograficzne przez ludność o innych wytycznych światopoglądowych doprowadzi do zmiany cywilizacji.
Mimo przekonywania, że "multi culti" jest doskonałą cywilizacyjną propozycją, praktycznie tworzy się cywilizacyjny chaos.


Prawa przyrody są poznawane i opisywane w miarę dokonywania wynalazków technicznych. Taki przyrząd jak mikroskop (przełom XVIII w, wykorzystany w XIX wieku)spowodował powstanie nauki mikrobiologii i sformułowanie hipotezy, że choroby są wywoływane przez drobnoustroje. W tym momencie runął paradygmat medyczny oparty na teorii humoralnej
Wynalazek tomografii komputerowej pozwolił dr Hamerowi (ateista) dostrzec zmiany w obrazach mógu powiązane ze zmianami w tkankach i narządach. O umiejscowieniu obszarów w mózgu odpowiedzialnych za pracę układów i narządów, mieli wiedzę neurolodzy. Dzięki doświadczeniom. Embriologia zaś wyjaśnia zmiany jakie toczyły się w organizmach w toku ewolucji.


cytat z cybernetyki:

"E k s p l i k a c j a Gdy wiadomo już, jakie są elementy systemu, pozostaje dowiedzieć się, jakie występują między nimi oddziaływania, czyli „co od czego jak zależy?”. Są to problemy dla dociekliwych, którzy chcieliby nie tylko wiedzieć, ale i rozumieć, wyjaśnić, dlaczego jest tak, a nie inaczej, co się zmieni, gdy zmieni się co innego, znaćprzyczyny różnych skutków i skutki różnych przyczyn. Problemy takie okazały się szczególnie trudne do rozwiązania. Można znać bardzo dokładnie składniki czegoś, a jednak nie wiedzieć, jaka jest zależność jednych od drugich, toteż wykrywanie praw przyrody idzie opornie. Barwę i temperaturę płomienia ludzie mieli sposobność poznać, kiedy pierwszy raz widzieli płonące drzewo, w które uderzył piorun, ale z
92 dowiedzeniem się, że jest między nimi zależność, trzeba było poczekać na Plancka. "

Jak wynika z definicji nauk ścisłych, tylko one są weryfikowalne.
Nie podlegają ocenom moralnym ani politycznym.

Naukowe kłamstwa, tworzone z premedytacją, podlegają takiej ocenie.
_________________
gea
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1151
Wysłany: Nie Lut 03, 2019 19:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Skutkiem braku zrozumienia procesów społeczno-politycznych, które przewaliły się przez Europę w średniowieczu, a w związku z tym z brakiem dalekosiężnej strategii i posługiwanie się bieżącą taktyką w celu utrzymania status quo, którego nie dało się utrzymać. Kompulsywne przywiązanie do tradycji, zwyczajów i religii przodków, pogarda dla zmian, nieumiejętność zaadaptowania nowej religii i nowych paradygmatów kulturowych do rdzenia własnej kultury, pomimo ogromnej dzielności doprowadziły, bo musiały, do wyginięcia Słowian Zachodnich.
Dziś Słowianie stoją przed takim samym dylematem.
I jak przed tysiącem lat próbują osamotnieni zawracać kijem Wisłę.

JW


@gea,
prześliznęłaś się obok tej wartościowej obserwacji Pana Witolda.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Nie Lut 03, 2019 22:58   

EAnna napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Skutkiem braku zrozumienia procesów społeczno-politycznych, które przewaliły się przez Europę w średniowieczu, a w związku z tym z brakiem dalekosiężnej strategii i posługiwanie się bieżącą taktyką w celu utrzymania status quo, którego nie dało się utrzymać. Kompulsywne przywiązanie do tradycji, zwyczajów i religii przodków, pogarda dla zmian, nieumiejętność zaadaptowania nowej religii i nowych paradygmatów kulturowych do rdzenia własnej kultury, pomimo ogromnej dzielności doprowadziły, bo musiały, do wyginięcia Słowian Zachodnich.
Dziś Słowianie stoją przed takim samym dylematem.
I jak przed tysiącem lat próbują osamotnieni zawracać kijem Wisłę.

JW


@gea,
prześliznęłaś się obok tej wartościowej obserwacji Pana Witolda.

To, co się przetoczyło przez średniowiecze, to wojny religijne.

Anno, jeśli sadzisz, że analizując wypowiedź pana Witolda, "prześlizgnęłam się po temacie", to masz prawo miec taką opinię.

Jednak staram się opierać na definicjach, aby logicznie odpowiedzieć i nie pomylić skutków z przyczynami.
Wszystkie przyczyny wojen sprowadzają się do tego, że strona atakująca chce mieć jakieś zyski MATERIALNE. O tym mówił Józef Kossecki, cybernetyk. Gdyby inicjatorzy wojen przewidywali straty, wojen by nie było. Tymczasem szeregowi ludzie uczestniczący w tej wojnie ponoszą TYLKO STRATY. Nawet zwycięzcy. To są efekty biologiczne zezwierzęcenia, jakie ma wtedy miejsce.
Miałam okazję dowiedzieć się, jak wygląda szkolenie pilotów w jednym z krajów zachodnich. 3/4 szkolenia to PRANIE MÓZGU. Aby żołnierz na rozkaz poleciał bombardować cywilne obiekty.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Przyczyny_wojen

"Przyczyny wojen
Zgłębienie polemologii (nauki prowadzącej badania nad wojną) umożliwia zapoznanie się z przyczynami wojen, wśród których wyróżnia się następujące powody:

Strukturalne – uzależnione od takich elementów jak: potencjał ekonomiczny oraz demograficzny, rodzaj technik wojennych, zbyt intensywne zbrojenia czy też nadmierna dominacja elit wojskowych;
Bezpośrednie (okazjonalne) – jako zainicjowane niespodziewanymi zdarzeniami i prowokacjami;
Koniunkturalne – gdzie znaczenie mają polityczne alianse i koalicje, negatywne stereotypy etniczne oraz zmiany opinii publicznej podejmowane pod wpływem ideologii, religii czy też propagandy[1"

I dlatego, po zorientowaniu się, jak wyglądają efekty zmian u zachodnich sąsiadów, zaczęłam odczuwać:
"Kompulsywne przywiązanie do tradycji, zwyczajów i religii przodków, pogarda dla zmian, nieumiejętność zaadaptowania nowej religii i nowych paradygmatów kulturowych do rdzenia własnej kultury".

Tak mi się porobiło.
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pon Lut 04, 2019 09:00   

Z faktu, że Unia Europejska ma wady nie oznacza, że należy się od niej odseparować i trwać jak Słowianie Zachodni w swoim sosie. Bo skończy się tak, jak w przypadku tamtych Słowian.
Właśnie tamtym Słowianom się tak porobiło, z wiadomym skutkiem.
Kto dziś poza naukowcami wie, kim byli Prusowie?
Kto dziś wie, że rdzenną wiarą dawnych Polaków była wiara w Świętowita, Peruna itd?

Gdyby Mieszko i Bolesław Chrobry nie zrozumieli siły przemian społeczno-politycznych, które niosło chrześcijaństwo, to dziś rozmawialibyśmy po niemiecku.
Na szczęście im się tak nie porobiło i przyłączyli się do nowoczesnej wówczas Europy.
Bez skrupułów zarządzili demolowanie przybytków ojczystej wiary do gołej ziemi. Nie pozostał po świętych chramach najmniejszy nawet ślad. Grecy mają swoją mitologię znaną na całym świecie, Polacy nie mają nic z własnej, dawnej tożsamości, a nawet pozwolili sobie wbić do głowy, że od pradziejów byli chrześcijanami.
Dziś dylemat nie jest tak dramatyczny. Pokpiwanie z moherów nie oznacza, że ktokolwiek chciałby burzyć przybytki kultu.

Dziś kluczem do przetrwania narodu jest rozwój gospodarczy a nie ideologia. Polki chcą i rodzą dzieci w Anglii, Holandii. Tam gdzie mają pewność egzystencji.
Tylko dzietność powyżej dwóch zapewni przetrwanie narodu polskiego. Reszta, to bogoojczyźniana tromtadracja. W Polsce przy obecnej niskiej dzietności za 300 lat nie będzie nikogo.
To brak wizji stabilnej egzystencji rodziny zniechęca Polki do rodzenia w Polsce. To i tylko to. Żadne modły, apele i pozorne dofinansowania nie odwrócą tego trendu wymierania polskiego narodu bez uruchomienia rozwoju gospodarczego.
Polska nie leży na Madagaskarze, tylko dokładnie w środku Europy, obok Niemiec, czy to się podoba, czy nie. I Polska musi, czy chce, czy nie, wiązać się z Europą Zachodnią, przy wszystkich tego stanu rzeczy wadach. Bo wiązanie się z księżycową gospodarką Wschodu przerabialiśmy już w RWPG. Nie ma innej alternatywy, ponieważ samotna wymierająca Polska zginie tak, jak Słowianie Zachodni.
Nieobecni nie mają racji.

Dziś każdy chce mieszkać w bloku albo w domku. Nikt nie chce w szałasie. Jednak mieszkanie w bloku odbiera część wolności, nie pozwala na swobodne defekowanie na trawniku, w przeciwieństwie do mieszkania w szałasie.
Podobnie członkostwo w Unii w zamian za korzyści wymaga ograniczenia własnej suwerenności.

Jeżeli Polakom tak się porobi, że wybiorą autarkię, to jeszcze zanim wymrą, zostaną zagarnięci z powrotem przez Moskwę, przy cichym poparciu reszty świata, zniesmaczonego naszym warcholstwem.
Może się tak nie porobi, ale patrząc w którą stronę to idzie, szansa niewielka.
JW
  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Wto Lut 05, 2019 18:06   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jeżeli Polakom tak się porobi, że wybiorą autarkię, to jeszcze zanim wymrą, zostaną zagarnięci z powrotem przez Moskwę, przy cichym poparciu reszty świata, zniesmaczonego naszym warcholstwem.
Może się tak nie porobi, ale patrząc w którą stronę to idzie, szansa niewielka.
JW

Rosja jest już za słaba na to żeby dokonywać ekspansji ekonomicznej lub militarnej w rejonie Europy Środkowej i to jest ból Putina, bo z zazdrością patrzy na Chiny, które gospodarczo zawojowały niemal cały świat.
W wojnie konwencjonalnej Rosja nie ma żadnych szans w starciu z NATO. Zielone ludziki sprawdziły się na Ukrainie, ale drugi raz ten numer nie przeszedł. W Syrii próbowali. Przyleciał jeden samolocik USA i w jednej chwili kilkuset tzw muzykantów Wagnera przeniosło się do krainy wiecznych łowów. Nie było akcji odwetowej bo Putin zdał sobie sprawę z tego jaką przewagę militarną ma USA. To nie Ukraina z posovieckim sprzętem pamiętającym jeszcze czasy Breżniewa.
Chiny nie wesprą w razie draki Rosji. Wynegocjowały niskie ceny ropy i gazu z Rosji i nie jest to przypadek, że po Bałtyku pływały wtedy chińskie okręty wojenne. To był taki gest na czas podpisywania umów na sprzedaż rosyjskiej ropy i gazu. Potem Chińczycy szybko się zmyli.

Ze względu na położenie jesteśmy łakomym kąskiem dla Chin i USA. Jednak i Chinom i USA zależy na korytarzu handlowym, który jest rejonem stabilnym. Dlatego Chińskie szlaki handlowe omijają Rosję.

Więcej optymizmu.
_________________
Nullius in verba
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Wto Lut 05, 2019 19:52   

Kamil Janicki w "Ciekawostkach historycznych" przedstawił swój punkt widzenia na temat
wierzeń pierwszych Piastów.
cyt:
"W rzeczywistości żaden dziejopisarz nie zanotował szczegółów dotyczących wierzeń w państwie pierwszych Piastów. Nie są znane imiona bogów, może poza kilkoma absolutnie podstawowymi, jak pan nieba i błyskawic Perun. Nie sprecyzowano ceremonii, nie podano lokalizacji świątyń czy jakichkolwiek szczegółów kultu. Tak naprawdę nic nie wiadomo. Zasłużony znawca kultury Słowian, Stanisław Urbańczyk, stwierdził nawet posępnie, że historia badań nad ich wierzeniami jest wyłącznie „historią rozczarowań”.
Pan Janicki twierdzi, że :"Powszechna reakcja wymierzona w Kościół wymagałaby przyjęcia, że religia przodków stanowiła jakąś kontrę dla chrześcijaństwa. Że istnieli odsunięci od wpływów pogańscy kapłani, zburzone świątynie dawnego porządku, wykluczające się z wiarą w Chrystusa dogmaty. A wreszcie także złożone rytuały, porządkujące tradycyjną wizję świata. Słowem: że było to wszystko, do czego lud pragnął powrócić."

Autor tekstu podaje argumenty na to, że poganie nie walczyli z chrześcijaństwem, raczej były to sporadyczne akty.
To przekonanie autora krytykowali komentujący, podając swoje kontrargumenty.

Pod tekstem ukazało się przeszło 160 komentarzy. Większość osób twierdziła, że szczupłość bazy materialnej i skąpa ilość zapisów historycznych nie świadczy o braku wierzeń i związanych z nimi zwyczajów, miejsc kultu. A nawet powoływała się na jakieś źródła.
Ktoś obiektywnie stwierdził, że Grecy, Rzymianie czy Aztekowie pozostawili ślady swoich cywilizacji utrwalone w kamieniu. W Polsce materiałem było drewno, więc materiał nietrwały.
Historyczne wydarzenia razem z "zębem czasu" unicestwiły te ślady.


cytat z komentarza:
"Nasze położenie geograficzne zapewniało zawsze nieograniczoną ilość świetnego budulca. Nasi przodkowie nie musieli męczyć się w kamieniu bo drewna było pod dostatkiem. W Grecji ilość dobrego gatunkowo drewna zapewne szybko uległa wyczerpaniu. Stąd późniejsze budowle nadal odwzorowywały złącza ciesielskie w swoich kamiennych detalach.
Poszukiwania pozostałości budowli drewnianych stwarzają nieporównanie więcej problemów. Do tego kompletny brak poszanowania dla tej spuścizny.
W Wielkopolsce w 19 wieku w trakcie budowy linii kolejowej zniszczono kilka z kilkunastu (prawdopodobnie) obiektów grobowych zwanych obecnie Wielkopolskimi Piramidami. Do dzisiaj cały kompleks nie doczekał się rzetelnych badań. Są to obiekty o bardzo dużych rozmiarach wyraźnie widoczne w płaskim terenie.
Większość mniejszych tego typu obiektów została już zapewne dawno zaorana. Śladów możemy teraz jedynie poszukiwać z powietrza analizując przebarwienia w czasie wegetacji roślin.
Wiem, że zawirowania historyczne (zabory) w początkach powstawania archeologii wykluczyły nas skutecznie z dyskursu. Ale teraz należałoby przeznaczyć fundusze na badania i zabezpieczenie tych obiektów. Ta historia nie jest jeszcze do końca znana. Jest jeszcze wiele rzeczy do dopowiedzenia. I przełamania w historiografii tej niekorzystnej dla nas anglosaskiej narracji."

drugi cytat:

"gdyby nie chrzest to Niemcy jako największe imperium w Europie by nas wybili i Polski i Polaków by nie było tak jak wybili Słowian za odrą po zachodniej stronie. Dlatego Mieszko I musiał przyjąć chrzest aby się zabezpieczyć, bo imperium niemieckie miało by pretekst aby nas zabić, okraść i połknąć. Mieszko I uprawiał politykę a nie ulegał wpływom mody."

Generalnie, idee niesione przez chrześcijaństwo (a to uważam za najważniejsze, zgodnie z priorytetami przedstawionymi w piramidzie Masłowa) były konsolidujące i cywilizacjotwórcze.

Niestety, wspólczesna wizja Europy, proponowana przez postmarksistów, to porażka.


Off top, ale chyba nie.

Wizja życia plemion prymitywwnych, ukazana w filmie Mela Gibsona.
Ze względu na brak odpornści na widok scen okrucieństwa, nie dotrwałam do końca filmu Apokalypto. Przeczytałam recenzje i opis treści. Uważam, że film b. wartościowy.

Prawdopodobnie wszystkie prymitywne plemiona w swoich zwierzęcych emocjach i zachowaniach są podobne. Bardziej lub mniej agresywne.

Na tym tle chrześcijańskie idee miłości bliźniego, przebaczania, wydają się odlotowe.
Nikt przed Mistrzem z Nazaretu tego nie głosił.
_________________
gea
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 00:13   

gea napisał/a:
Kamil Janicki w "Ciekawostkach historycznych" przedstawił swój punkt widzenia na temat
wierzeń pierwszych Piastów.
cyt:
"W rzeczywistości żaden dziejopisarz nie zanotował szczegółów dotyczących wierzeń w państwie pierwszych Piastów. Nie są znane imiona bogów, może poza kilkoma absolutnie podstawowymi, jak pan nieba i błyskawic Perun. Nie sprecyzowano ceremonii, nie podano lokalizacji świątyń czy jakichkolwiek szczegółów kultu. Tak naprawdę nic nie wiadomo. Zasłużony znawca kultury Słowian, Stanisław Urbańczyk, stwierdził nawet posępnie, że historia badań nad ich wierzeniami jest wyłącznie „historią rozczarowań”.
Pan Janicki twierdzi, że :"Powszechna reakcja wymierzona w Kościół wymagałaby przyjęcia, że religia przodków stanowiła jakąś kontrę dla chrześcijaństwa. Że istnieli odsunięci od wpływów pogańscy kapłani, zburzone świątynie dawnego porządku, wykluczające się z wiarą w Chrystusa dogmaty. A wreszcie także złożone rytuały, porządkujące tradycyjną wizję świata. Słowem: że było to wszystko, do czego lud pragnął powrócić."

Autor tekstu podaje argumenty na to, że poganie nie walczyli z chrześcijaństwem, raczej były to sporadyczne akty.
To przekonanie autora krytykowali komentujący, podając swoje kontrargumenty.

Pod tekstem ukazało się przeszło 160 komentarzy. Większość osób twierdziła, że szczupłość bazy materialnej i skąpa ilość zapisów historycznych nie świadczy o braku wierzeń i związanych z nimi zwyczajów, miejsc kultu. A nawet powoływała się na jakieś źródła.
Ktoś obiektywnie stwierdził, że Grecy, Rzymianie czy Aztekowie pozostawili ślady swoich cywilizacji utrwalone w kamieniu. W Polsce materiałem było drewno, więc materiał nietrwały.
Historyczne wydarzenia razem z "zębem czasu" unicestwiły te ślady.


cytat z komentarza:
"Nasze położenie geograficzne zapewniało zawsze nieograniczoną ilość świetnego budulca. Nasi przodkowie nie musieli męczyć się w kamieniu bo drewna było pod dostatkiem. W Grecji ilość dobrego gatunkowo drewna zapewne szybko uległa wyczerpaniu. Stąd późniejsze budowle nadal odwzorowywały złącza ciesielskie w swoich kamiennych detalach.
Poszukiwania pozostałości budowli drewnianych stwarzają nieporównanie więcej problemów. Do tego kompletny brak poszanowania dla tej spuścizny.
W Wielkopolsce w 19 wieku w trakcie budowy linii kolejowej zniszczono kilka z kilkunastu (prawdopodobnie) obiektów grobowych zwanych obecnie Wielkopolskimi Piramidami. Do dzisiaj cały kompleks nie doczekał się rzetelnych badań. Są to obiekty o bardzo dużych rozmiarach wyraźnie widoczne w płaskim terenie.
Większość mniejszych tego typu obiektów została już zapewne dawno zaorana. Śladów możemy teraz jedynie poszukiwać z powietrza analizując przebarwienia w czasie wegetacji roślin.
Wiem, że zawirowania historyczne (zabory) w początkach powstawania archeologii wykluczyły nas skutecznie z dyskursu. Ale teraz należałoby przeznaczyć fundusze na badania i zabezpieczenie tych obiektów. Ta historia nie jest jeszcze do końca znana. Jest jeszcze wiele rzeczy do dopowiedzenia. I przełamania w historiografii tej niekorzystnej dla nas anglosaskiej narracji."

drugi cytat:

"gdyby nie chrzest to Niemcy jako największe imperium w Europie by nas wybili i Polski i Polaków by nie było tak jak wybili Słowian za odrą po zachodniej stronie. Dlatego Mieszko I musiał przyjąć chrzest aby się zabezpieczyć, bo imperium niemieckie miało by pretekst aby nas zabić, okraść i połknąć. Mieszko I uprawiał politykę a nie ulegał wpływom mody."

Generalnie, idee niesione przez chrześcijaństwo (a to uważam za najważniejsze, zgodnie z priorytetami przedstawionymi w piramidzie Masłowa) były konsolidujące i cywilizacjotwórcze.

Niestety, wspólczesna wizja Europy, proponowana przez postmarksistów, to porażka.


Off top, ale chyba nie.

Wizja życia plemion prymitywwnych, ukazana w filmie Mela Gibsona.
Ze względu na brak odpornści na widok scen okrucieństwa, nie dotrwałam do końca filmu Apokalypto. Przeczytałam recenzje i opis treści. Uważam, że film b. wartościowy.

Prawdopodobnie wszystkie prymitywne plemiona w swoich zwierzęcych emocjach i zachowaniach są podobne. Bardziej lub mniej agresywne.

Na tym tle chrześcijańskie idee miłości bliźniego, przebaczania, wydają się odlotowe.
Nikt przed Mistrzem z Nazaretu tego nie głosił.


Iście ziemkiemiczowski risercz.
Film Mela Gibsona jako dokument o prymitywnych plemionach. Wierzysz Gibsonowi? Przecież niedawno pisałaś, że w Hollywood jedzą mięso dzieci.
Gibson wybrał akurat tych, którzych prymitywność i okrucieństwo wywodzi się nie z natury, a z wierzeń. Ameryka Południowa i Środkowa tamtych czasów to taki odpowiednik średniowiecznej Europy.
Indianie Ameryki Północnej nie mieli czasu na głupoty tego typu. Rytm ich życia wyznaczały pory roku. Dokładnie tak samo jak słowiańskim starowiercom.
Ludzie żyjący zgodnie z naturą szanują życie innych ludzi, bo nawet najtępszy animista wychowany pośród natury potrafi ją zrozumieć.
Bezsensowne okrucieństwo to domena ludzi opętanych ideami dalekimi od praw natury.

Katolicka Polska nie uniknęła 123 lat rozbiorów przez swoich równie katolickich sąsiadów, więc bajdurzenie o tym jacy to miłosierni są katolicy możesz sobie darować.
To chrześcijanie wycięli w pień większość "prymitywnych" ludów. Wobec swoich byli równie okrutni. Mieszkasz blisko tzw szlaku czarownic. Jest to szlak wyznaczony przez dziesiątki jeśli nie setki tysięcy kobiet spalonych na stosach. Szlak biegnie przez samo serce chrześcijańskiej Europy. Australijscy aborygeni, Indianie Ameryki Północnej i wiele innych, dało się wybić do nogi chrześcijanom, właśnie dlatego, że byli zbyt ufni w stosunku do przybyłszów z Europy.
Te opowieści o okrutnych dzikusach to jest zagłuszanie poczucia winy.
Jak usprawiedliwić masowe mordy na rdzennych mieszkańcach kilku kontynentów? Zrobić z ofiary oprawcę, bo tak najprościej.

Napisz jeszcze że "4 pancerni i pies" to dokument z czasów IIWŚ.
Nie przepuścisz żadnej okazji do pisania głupot na kilkunastu stronach internetowych.
Usprawiedliwia Cię tylko to, że straciłaś większość życia na rzeczy bezsensowne, a konsekwencją tego jest ignorancja i naiwne postrzeganie świata
_________________
Nullius in verba
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 09:56   

gea napisał/a:
Autor tekstu podaje argumenty na to, że poganie nie walczyli z chrześcijaństwem, raczej były to sporadyczne akty.

Nie walczyli z chrześcijaństwem, ale rozpaczliwie bronili się przed ekspansją nowej polityki europejskiej, walczyli o utrzymanie swojej tożsamości narodowej. Dlatego musieli wyginąć, bo byli słabsi gospodarczo od potężnej Europy, pomimo, powtórzmy setny raz, ogromnej dzielności i przewagi w bezpośredniej walce.

gea napisał/a:
Na tym tle chrześcijańskie idee miłości bliźniego, przebaczania, wydają się odlotowe.
Nikt przed Mistrzem z Nazaretu tego nie głosił.[/b]
Głosili hinduiści.
Gdzie Pani widzi tę miłość bliźniego i przebaczanie w praktyce? En masse?
Nieliczne jaskółki w rodzaju ojca Kolbego nie czynią wiosny.
Raczej standardem była sytuacja, kiedy palony na stosie Jan Hus westchnął
na widok staruszki pieczołowicie niosącej podpałkę "o sancta simplicitas".
JW
  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 10:44   

gea napisał/a:
Niestety, wspólczesna wizja Europy, proponowana przez postmarksistów, to porażka.[/b]
Jest dosyć groteskowe wypominanie Europie ciągot marksistowskich przez obywateli kraju, w którym marksizm zapuścił głębokie korzenie i jest do dziś hołubiony w sercach większości.
Istotą marksizmu jest zlikwidowanie własności prywatnej, urawniłowka i wprowadzenie władzy totalitarnej. Reszta ideologii, to kwiatki do kożucha, taktyka służąca wprowadzeniu bazy.
Dokładnie tak jest tutaj.
Pomimo 30 lat reform, nadal obywatele nie szanują własności prywatnej, nadal uważają, że "nam się to należy". Nadal chcą zabierać ludziom zamożnym w ramach sprawiedliwości społecznej (to dokładnie pomysł Marksa), pomimo, że w Polsce w porównaniu z Zachodem ludzi zamożnych jest żałośnie mało, wielokrotnie mniej. Nadal chwytliwy jest slogan, że "mamy jednakowe żołądki". Nadal są tęsknoty za władzą totalitarną: "żeby przyszedł ktoś i zrobił porządek".
JW
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 11:22   

Grzegorz-Rec napisał/a:
gea napisał/a:



Off top, ale chyba nie.

Wizja życia plemion prymitywwnych, ukazana w filmie Mela Gibsona.
Ze względu na brak odpornści na widok scen okrucieństwa, nie dotrwałam do końca filmu Apokalypto. Przeczytałam recenzje i opis treści. Uważam, że film b. wartościowy.

Prawdopodobnie wszystkie prymitywne plemiona w swoich zwierzęcych emocjach i zachowaniach są podobne. Bardziej lub mniej agresywne.

Na tym tle chrześcijańskie idee miłości bliźniego, przebaczania, wydają się odlotowe.
Nikt przed Mistrzem z Nazaretu tego nie głosił.[/b]


Iście ziemkiemiczowski risercz.
Film Mela Gibsona jako dokument o prymitywnych plemionach. Wierzysz Gibsonowi? Przecież niedawno pisałaś, że w Hollywood jedzą mięso dzieci.
Gibson wybrał akurat tych, którzych prymitywność i okrucieństwo wywodzi się nie z natury, a z wierzeń. Ameryka Południowa i Środkowa tamtych czasów to taki odpowiednik średniowiecznej Europy.
Indianie Ameryki Północnej nie mieli czasu na głupoty tego typu. Rytm ich życia wyznaczały pory roku. Dokładnie tak samo jak słowiańskim starowiercom.
Ludzie żyjący zgodnie z naturą szanują życie innych ludzi, bo nawet najtępszy animista wychowany pośród natury potrafi ją zrozumieć.
Bezsensowne okrucieństwo to domena ludzi opętanych ideami dalekimi od praw natury.

Katolicka Polska nie uniknęła 123 lat rozbiorów przez swoich równie katolickich sąsiadów, więc bajdurzenie o tym jacy to miłosierni są katolicy możesz sobie darować.
To chrześcijanie wycięli w pień większość "prymitywnych" ludów. Wobec swoich byli równie okrutni. Mieszkasz blisko tzw szlaku czarownic. Jest to szlak wyznaczony przez dziesiątki jeśli nie setki tysięcy kobiet spalonych na stosach. Szlak biegnie przez samo serce chrześcijańskiej Europy. Australijscy aborygeni, Indianie Ameryki Północnej i wiele innych, dało się wybić do nogi chrześcijanom, właśnie dlatego, że byli zbyt ufni w stosunku do przybyłszów z Europy.
Te opowieści o okrutnych dzikusach to jest zagłuszanie poczucia winy.
Jak usprawiedliwić masowe mordy na rdzennych mieszkańcach kilku kontynentów? Zrobić z ofiary oprawcę, bo tak najprościej.

Napisz jeszcze że "4 pancerni i pies" to dokument z czasów IIWŚ.
Nie przepuścisz żadnej okazji do pisania głupot na kilkunastu stronach internetowych.
Usprawiedliwia Cię tylko to, że straciłaś większość życia na rzeczy bezsensowne, a konsekwencją tego jest ignorancja i naiwne postrzeganie świata




Grzegorzu, masz zaniki pamięci ? Jeśli tak, to sprawdzaj co już nakonfabulowałes/napisałeś rzetelnie w temacie. Omawianie okrutnych, z obecnego punktu widzenia, praktyk ludożerstwa był rozpatrywany w The Cannibal Club. Gdzie sam napisałeś.
Módl się może do wielkiego Manitou, aby ci pomógł zwalczyć amnezję.

Sentinel napisał/a:
http://fragile.net.pl/home/by-osuszyc-lzy-i-zyc-czyli-o-okrucienstwie-irokezow/

http://indianistyka.x10ho..._KOMANCZE_1.htm
Cytat:
Tonkawa byli znani z uprawiania ludozerstwa. Sami Tonkawa zartowali ze ich ulubionym daniem byla "potrawa z Komancza". Noah Smithwick opisal taki przypadek w szczegolach. Otoz cialo zabitego Komancza zostalo wrzucone do duzego kotla razem z ziemniakami i kukurydza. Do tego dodano przyprawy i gotowano przez kilka godzin. Po ostudzeniu potrawy cala wioska zbierala sie na uczte. (Oprocz Tonkawa za ludozercow byli uznawani takze Caddo i Karankawa).


Do "okrucieństwa" katolików nie będę się odnosić. Wrzuciłeś za wiele tematów. Widać, że nie obejrzałeś filmu opartego na FAKTACH, DOKUMENTACH Z EPOKI - Rewolucja protestancka.
Na odniesienie się do nich nie starczyłoby mi sił. A przede wszystkim nie ma to sensu. Masz umysł zabetonowany swoimi infantylnymi przekonaniami. Tylko ci powiem, że gdyby twój ojciec zachowywał się zgodnie z przykazaniami, nie miałbyś dziś problemów.

Niektórzy ludzie, chorzy na umyśle, podają się, a nawet uważają się za katolików, zachowaniem udowadniając coś zupełnie przeciwnego.

Nie wiem, skąd wziąłeś taki wzór zachowania (mogę się tylko domyślać) który nie tylko pozwolił ci na bezwzględne wykorzystanie naiwnej forumowiczki ale i na PUBLICZNE jej upokorzenie. Musiałeś mieć w domu straszny hardcore.

Usprawiedliwia Cię tylko to, że straciłeś większość życia na rzeczy bezsensowne, a konsekwencją tego jest ignorancja.

PS. Za każdym razem, kiedy będziesz oceniał mnie, będę ci przypominać o tym twoim obrzydliwym zachowaniu. Tak więc przemyśl, czy ci się to opłaci. Nie jesteś głupim pacanem, masz sporo wiedzy, jesteś dość bystry. Może w końcu zaczniesz myśleć nad przyczynami swoich porażek życiowych. Bo bynajmniej nie była/jest to zła dieta.
Pokładam nadzieję w opisie człowieka jako obiektu autonomicznego samosterownego (Cybernetyka i charakter, Marian Mazur, ateista)
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 11:52   

Protestanci i prawosławni to też "miłosierni" chrześcijanie.
Katolicy byli tylko bardziej sprawni i pierwsi złupili prawosławne Bizancjum.
Nie ma co rozmywać tematu, mowa o chrześcijanach w ogóle.

Opisy ludożerstwa Indian prokurowane były
przez nienawidzących ich białych,
więc należy podchodzić do nich z dystansem.

Na naszych oczach Serbom dorobiono opinię faszystów,
a zrobiła to cwana firma pijarowa za pieniądze Chorwatów.
Serbowie naiwnie myśleli, że nie potrzebują tej firmy,
bo cały świat wie, że z hitlerowcami flirtowali Chorwaci
i zrezygnowali z jej usług, więc firma zgłosiła się do Chorwatów.
Podobnie Wałęsa zbył Tymochowicza stwierdzając,
że dbania o image to Tymochowicz mógłby się uczyć u niego.
Skończyło się z wiadomym skutkiem.
JW
  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 12:36   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
1/Protestanci i prawosławni to też "miłosierni" chrześcijanie.
Katolicy byli tylko bardziej sprawni i pierwsi złupili prawosławne Bizancjum.
Nie ma co rozmywać tematu, mowa o chrześcijanach w ogóle.

2/Opisy ludożerstwa Indian prokurowane były
przez nienawidzących ich białych,
więc należy podchodzić do nich z dystansem.

Na naszych oczach Serbom dorobiono opinię faszystów,
a zrobiła to cwana firma pijarowa za pieniądze Chorwatów.
Serbowie naiwnie myśleli, że nie potrzebują tej firmy,
bo cały świat wie, że z hitlerowcami flirtowali Chorwaci
i zrezygnowali z jej usług.
JW


1/Jak zawsze, prymitywne instynkty, które człowiek posiada, zwyciężają. Na szczytach władzy, niezależnie jakiej, znajdują się jednostki endodynamiczne, które planują przyszłość podług swojego widzenia (często chorego)
Kto zapoznał się z opisami charakterów (Cybernetyka i charakter Mariana Mazur) ten się nie dziwi.
Jak widać w obecnej nawie sterowniczej episkopatu, nastąpiło sprzeniewierzenie PRAWDZIE naukowej (arcybiskup Hoser zorganizował kongres o pożytezności szczepień, manipulując i niedopuszczając osób prezentujących niezgodne z "linia" badania) Kościł jest przeżarty przez korupcję, cynizm, masonów. I rozpada się od środka.

2/ Odpowiedź na pytanie, czy wśród Indian było praktykowane ludożerstwo (z dystansem) powinna być TAK albo NIE.
Ponieważ istnieją dowody, że taki proceder istniał także wśród innych plemion, trudno się zdystansować w ten sposób, iż nie było go wśród Indian. Zatem odpowiedź brzmi, TAK. A szczegóły trzeba doczytać, kto, kiedy, dlaczego itp.

Po wpisaniu frazy ludożercy wyświetlają się takie strony.

"Współczesny kanibalizm - WP Turystyka
https://turystyka.wp.pl/wspolczesny-kanibalizm-6044268498805889a
23 kwi 2015 - W trakcie rewolucji kulturalnej (1966-76) ludożerstwo wpisało się nawet ... Do dziś zresztą kanibalizm tkwi bardzo głęboko w ludzkiej psychice i ...
Indonezja. Ludożercy wczoraj i dziś A.Kubiak J.Kurzela | Dua Benua
https://duabenua.com/pl/blog/indonezja-ludozercy-wczoraj-i-dzis/
5 cze 2018 - Oto kilka fragmentów książki „Indonezja. Ludożercy wczoraj i dziś” autorstwa Alicji Kubiak i Jana Kurzeli. Przygodę, którą przeżyli opisują w ...
kanibalizm w XXI wieku - National Geographic
www.national-geographic.p...izm-w-xxi-wieku
9 sty 2019 - Na terenie Papui Nowej Gwinei do dziś mieszka niewielkie plemię Krowajów. Znani są przede wszystkim ze swoich umiejętności budowania ...
Na tropie ludożerców - Focus.pl
https://www.focus.pl/artykul/na-tropie-ludozercow
Do tragedii doszło przed 850 laty na równinie zwanej dzisiaj Cowboy Wash w stanie Kolorado. Do małej osady wtargnęli wygłodniali obcy. Zarąbali ...
Papua Zachodnia- ludożercy wczoraj i dziś | Bilety na spotkanie | Łódź ...
https://goingapp.pl › Łódź › Spotkanie › Keja Pub
Bilety i informacje o spotkaniu: Papua Zachodnia- ludożercy wczoraj i dziś 30.01.2018 - Keja Pub"
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Śro Lut 06, 2019 12:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 12:53   

Artykuł w ciekawostakach historycznych

https://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/02/08/krotka-historia-kanibalizmu/#2
cytat - fragment:
"Ludożerczy zachód?
Udajmy się trochę dalej na zachód. Jak się okazuje, w Galii również uprawiano kanibalizm rytualny. W „Lex Salica”, czyli zebranym na piśmie prawie zwyczajowym państwa Franków, oprócz zapisów dotyczących kradzieży, zabójstw i czarów, znajduje się także paragraf przeciw kanibalizmowi.

Z tego jasno wynika, że nawet po przyjęciu przez władcę frankońskiego Chlodwiga chrztu, rytualne ludożerstwo nadal było praktykowane. Kodeks stanowił:

Jeśli ktoś oskarży inną osobę o posługiwanie czarownicom, to znaczy współdziałanie z nimi lub przynoszenie im kotła z brązu, w którym wiedźmy robią strawę, i będzie próbował tego dowieść, lecz nie będzie miał wystarczających dowodów, zostanie ukarany.

Z powyższego wynika, że nie dość że istniały czarownice uprawiające kanibalizm to jeszcze były osoby, które chętnie im pomagały w noszeniu kotła wypełnionego potworną zawartością. I dalej, cytując „Lex Salica” za Michelem Rouche: Jeżeli wiedźma zje ludzkie mięso, przed trybunałem zostanie skazana za szkody spowodowane żarłocznością na grzywnę w wysokości 200 solidów.

Cóż, można by powiedzieć, że to stosunkowo mała kara za ugotowanie i zjedzenie bliźniego. Nie nam to oceniać, w końcu we współczesnym prawie polskim nie istnieje żaden zapis dotyczący kanibalizmu.

Na koniec przedstawmy jeszcze jedną, osobliwą teorię. Podobno „barbarzyńcy” świadomie i z premedytacją popełniający tak straszny czyn jak ludożerstwo, czy wróżenie z wnętrzności jeńców celowo budowali wokół siebie straszliwą legendę i siali postrach wśród wrogów.


Przykładowo Hunowie dzięki takiemu czarnemu PR-owi nie musieli się jakoś bardzo wysilać i z wielkim trudem podbijać miejscowej ludności. Mieszkańcy krainy, do której zbliżała się horda dzikich jeźdźców, na dźwięk imienia Attyla pakowali manatki i uciekali gdzie pieprz rośnie. Lepsze to niż skończyć w brzuchu dzikiego Huna! "

I jeden komentarz
cytat:
"unio napisał 07.08.2012Odpowiedz
A pamięta ktoś słynny apel Pigmejów do ONZ w stosunkowo niedawnym 2003 roku? :) ,,Pomóżcie nam, bo nasi sąsiedzi polują na nas i zjadają!” Ale nikt się tym nie przejął nadmiernie, bo przecież wszyscy wiemy, że jest to jeden z przejawów odmienności etnicznej i kulturowej wysoko rozwiniętych krajów afrykańskich! :) "
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 13:02   

gea napisał/a:
"Współczesny kanibalizm - WP Turystyka
https://turystyka.wp.pl/wspolczesny-kanibalizm-6044268498805889a
23 kwi 2015 - W trakcie rewolucji kulturalnej (1966-76) ludożerstwo wpisało się nawet ... Do dziś zresztą kanibalizm tkwi bardzo głęboko w ludzkiej psychice i ...
To tania sensacja i bzdura. Udowadniałem gdzieś tutaj, że w psychice zwierząt wyższych musi istnieć tabu zabraniające kanibalizmu, bo w przeciwnym razie zwierzęta naruszające to tabu by wyginęły.
Nigdzie w cybernetyce nie ma kwestionowania zasad termodynamiki.
Każdy organizm i każda społeczność jest układem termodynamicznie otwartym i musi maksymalizować efektywność układu otwartego, a nie kierować się w stronę perpetuum mobile.
Nieliczne rzetelne relacje osób, które dopuszczały się kanibalizmu potwierdzają, że kanibalizm to ostateczność, kiedy brakuje pożywienia, a szczególnie białka. Kanibalizm nie jest kontynuowany, jeżeli pojawia się obfitość pożywienia.
JW
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1151
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 16:14   

gea napisał/a:
Prawdopodobnie wszystkie prymitywne plemiona w swoich zwierzęcych emocjach i zachowaniach są podobne. Bardziej lub mniej agresywne.

Na tym tle chrześcijańskie idee miłości bliźniego, przebaczania, wydają się odlotowe.
Nikt przed Mistrzem z Nazaretu tego nie głosił.

@gea,
jesteś inteligentną, oczytaną i myślącą osobą.
Niemniej w niektórych sprawach odnoszę wrażenie, że jakiś welon zasłonił Ci oczy.
Myślisz życzeniowo. Czujesz się dzieckiem cywilizacji chrześcijańskiej (łacińskiej) i widzisz ją w jakichś cukierkowych kolorach.
Tymczasem, sojusz tronu i ołtarza utorował drogę tej i nie tylko tej religii. Genetycznie wpisany w mózgi ludzi strach przed nieznanym znajdywał rozładowanie w religijnej ułudzie. Do dzisiaj to opium działa, wzmacniane tradycją i praniem mózgów od przedszkola. Ułatwia sprawowanie władzy w sferze społecznej i duchowej.
A idee, o których piszesz, były i są zasłoną dymną dla rzeczywistych celów.
Zrozumieli to dobrze nasi pierwsi władcy, którzy ocenili szanse nie-przetrwania w chrześcijańskiej Europie.
Religie torują sobie drogę ogniem i mieczem. Wyprawy krzyżowe, inkwizycja i stosy, zwalczanie nauki, niszczenie całych narodów z pomocą misjonarzy, wielowiekowe niewolnictwo, zniewolenie chłopów pańszczyźnianych (w dominującej części jesteśmy potomkami tych niewolników), podjudzanie religijne....można by mnożyć. Ekumenizm to jest bajka dla naiwnych. To jest następna procesja, w nieco innym wydaniu.
O jakiej cywilizacji Ty piszesz? Z czym się utożsamiasz?
To nie jest tylko patologia kilku ludzi będących u władzy. To jest cecha tej cywilizacji, która w sferze moralnej niewiele się różni od innych.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
Ostatnio zmieniony przez EAnna Śro Lut 06, 2019 16:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 19:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
gea napisał/a:
"Współczesny kanibalizm - WP Turystyka
https://turystyka.wp.pl/wspolczesny-kanibalizm-6044268498805889a
23 kwi 2015 - W trakcie rewolucji kulturalnej (1966-76) ludożerstwo wpisało się nawet ... Do dziś zresztą kanibalizm tkwi bardzo głęboko w ludzkiej psychice i ...


To tania sensacja i bzdura. Udowadniałem gdzieś tutaj, że w psychice zwierząt wyższych musi istnieć tabu zabraniające kanibalizmu, bo w przeciwnym razie zwierzęta naruszające to tabu by wyginęły.
Nigdzie w cybernetyce nie ma kwestionowania zasad termodynamiki.
Każdy organizm i każda społeczność jest układem termodynamicznie otwartym i musi maksymalizować efektywność układu otwartego, a nie kierować się w stronę perpetuum mobile.
Nieliczne rzetelne relacje osób, które dopuszczały się kanibalizmu potwierdzają, że kanibalizm to ostateczność, kiedy brakuje pożywienia, a szczególnie białka. Kanibalizm nie jest kontynuowany, jeżeli pojawia się obfitość pożywienia.
JW


Z tego co zdołałam zrozumieć z oglądania filmów przyrodniczych. Ostatnich programów, które można traktować poważnie (ale z czujnością *). Wśród zwierząt istnieją dwa sposoby egzystencji:
kooperacja albo rywalizacja. Pan Wiktold podał kiedyś przykład.
Są monogamiści i są poligamiści.
Oczywistym jest, że dieta "ludzinowa" nie może być kontynuowana z powodów, które pan Witold podał. Co nie wyklucza elementów rywalizacji na prymitywnym poziomie plemion. Które np.porywały kobiety i dzieci jako trofea do wzmocnienia puli genów w plemieniu. I ludożerstwo, czy to obrzędowe endo czy egzo - istniało.
Jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że gazetoidy żerują na tanich sensacjach, to jednak fakty świadczące o ludożerstwie wśród dzikich plemion, istnieją.

Dopiero po zetknięciu się z człowiekiem wychowanym w innej cywilizacji, można się zorientować w różnicach w podejściu np. do nienaruszalności ciała. Którego Kościół b. długo bronił. W magazynie Historia czytałam o czasach misjonarzy przybywających do Chin. Opisywali oni dziwne wierzenia panujące w tej cywilzacji. Chińczycy wierzyli, że mięso ludzkie ma właściwości lecznicze. Chorujący ojciec zażądał posiłku z kawałka mięsa wyciętego ze swojego syna. Syn dobrowolnie użyczył tego "specjału". Niestety, ojcu nie pomogło, syn został posadzony o złą wolę i też zmarł.
Oczywiście, można mi zarzucić powtarzanie dezinformacji rozsiewanych przez "sukienkowych". Trzeba jednak sobie zdawać sprawę, że praca misjonarzy w Chinach była co najmniej mało bezpieczna. Trzeba sobie też uzmysłowić, że wiekszość leprozoriów prowadziły i prowadzą środowiska katolickie. Takie są fakty. Nie słyszałam o SJ.
Dobrze jest, kiedy się człowiek wczyta w TREŚĆ idei zawartych w religiach. Ze źródeł.
Wysłucha choćby siostry Michaeli o ZDERZENIU CYWILIZACJI. I wtedy można obiektywnie ocenić wartość podstaw na których się cywilizacja opiera.
Jak brzmią słowa piosenki : "bo nie słowa ludzie a słowa ludzi niosą".
I jak twierdzi Bruce Lipton : "Umysł ponad materią".


Kiedyś bardzo podobały mi się idee buddy - styczne. Kto obejrzy jak wygląda praktykowanie wierzeń w reinkarnację w Indiach, to może dozna "iluminacji".



Cywilizacja w której egzystuję obecnie, opiera się na kłamstwie w nauce. I dlatego się wali.


W psychice zwierząt wyższych w XXI wieku powinno zaistnieć tabu zabraniające okaleczania narządów płciowych.
Jednak, mimo ofiar, które są skutkiem utrzymywania tego procederu, ma się on dobrze. A nawet więcej, gdyż "zaprawiony" naukową glazurą, funkcjonuje jako zabieg zapobiegający HIV. Co, z mocą przekonania o słuszności tej naukowej hucpy, przeczytawszy ją w Gazecie Wyborczej, wygłosił mój nieszczęsny, blisko 90 letni ojciec. Leczący się trutką flutamid.

Cytat, który pochodzi z artykułu z WP a który można odnieść do osób zdziwionych, że poza naszą globalną wioską myślą inaczej. Ponieważ myślą inaczej ludzie z innych cywilizacji.

"Naukowcy, którzy się z nimi zetknęli, zadziwieni byli, że Korowai silnie wierzą w to, że poza ich wioskami nie istnieje inny świat."



* W programie BBC padło zdanie, że skały na których gniazdują ptaki niszczeją od zawartego w odchodach kwasu. Tymczasem odchody ptaków mają odczyn zasadowy.
http://niepodlewam.pl/gua...nie-w-ogrodzie/
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Śro Lut 06, 2019 19:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 20:31   

EAnna napisał/a:
gea napisał/a:
Prawdopodobnie wszystkie prymitywne plemiona w swoich zwierzęcych emocjach i zachowaniach są podobne. Bardziej lub mniej agresywne.

Na tym tle chrześcijańskie idee miłości bliźniego, przebaczania, wydają się odlotowe.
Nikt przed Mistrzem z Nazaretu tego nie głosił.



O jakiej cywilizacji Ty piszesz? Z czym się utożsamiasz?
To nie jest tylko patologia kilku ludzi będących u władzy. To jest cecha tej cywilizacji, która w sferze moralnej niewiele się różni od innych.


@ Anno,
przeczytaj historie cywilizacji, zobaczysz różnicę. A przede wszystkim wysłuchaj wykładu Billa Warnera - Katastrofalny wpływ islamu na Europę.
Obejrzyj dokumentalny film Rewolucja protestancka.
Posłuchaj wykładów prof. Wolniewicza (ateista).
I wyciągnij wnioski.

Nie identyfikuję się z istniejącą cywilizacją, ponieważ, JAK CAŁY CZAS TWIERDZĘ, opiera się ona wręcz na hucpie w nauce.

A z tego punktu wynikają następne. Kończy się na antykulturze, które to zjawisko opisał i omawia Krzysztof Karoń.

Fałszywość "elit" politycznych, religijnych, naukowych, woła o pomstę.

Niestety, między ideami a ich realizacją istnieją czynniki ludzkie.

Kiedyś usiłowano resuscytować socjalizm słowami : socjalizm tak, wypaczenia, nie.
Teraz brzmiałoby to : kapitalizm tak, wypaczenia -nie.

Tyle, że już chyba wszystko w Polsce rozkradziono.

Skoro na całym świecie rządzi hucpa bigfarmaceutyczno - militarna, to znaczy, że z metafizycznego punku widzenia, rządzi Szatan.

Co w sposób artystyczny zostało bardzo realistycznie przedstawione na otwarciu tunelu św. Gotarda

http://nowaatlantyda.com/...elu-sw-gotarda/
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 21:23   

gea napisał/a:
Tyle, że już chyba wszystko w Polsce rozkradziono.
Skoro wszystko rozkradziono, tzn. wszystko gdzieś w Polsce jest, bo było tego dużo do rozkradzenia, cała Polska. Nie było obcej armii, sami Polacy musieli to "wszystko" rozkraść i teraz użytkują.
Taki logiczny wniosek wynika z tej opinii.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 21:48   

gea napisał/a:
Oczywistym jest, że dieta "ludzinowa" nie może być kontynuowana z powodów, które pan Witold podał. Co nie wyklucza elementów rywalizacji na prymitywnym poziomie plemion. Które np.porywały kobiety i dzieci jako trofea do wzmocnienia puli genów w plemieniu. I ludożerstwo, czy to obrzędowe endo czy egzo - istniało.
To bardzo dobry przykład na to, że kanibalizm nie daje żadnej premii a prowadzi do degeneracji i wymierania. Plemiona jak w/w egzystowały na obrzeżach ludzkich cywilizacji i nie odniosły żadnego sukcesu, wprost przeciwnie, wegetowały bez szans na rozwój, jaki stał się udziałem wielkich narodów. A antropolodzy z uporem maniaka próbują uzasadniać rozwój mózgu naszych przodków ludożerstwem, wbrew powyższej oczywistości widocznej gołym okiem.

Co do Chińczyków, to w czasie wielkiego głodu sprowokowanego zarządzeniami tow. Mao zdarzało się, że zrozpaczeni rodzice sprzedawali swoje dzieci innym a w zamian kupowali obce, żeby ratować się od śmierci głodowej ludożerstwem.
Podobnie zdarzał się kanibalizm na Ukrainie w okresie wielkiego głodu, albo w czasie oblężenia Leningradu. Także wśród Inuitów podczas bezlitosnej zimy polarnej.
Ale to wszystko tragiczne wyjątki, wyjątki i jeszcze raz wyjątki.
A wśród tych wyjątków zjadania naturalnie zmarłych, jeszcze bardziej rzadkie były przypadki zabijania w celu konsumpcji.
Natomiast nieskończenie więcej ludzi zostało zabitych dla idei, bez zjadania ich. Także przez naszych przodków. I nie mówię tutaj o wojnach obronnych.
JW
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1151
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 22:02   

Osobiście słyszałam wstrząsającą opowieść pewnej Ślązaczki, wywiezionej w 1945 w wagonach towarowych w głąb Niemiec. W tych wagonach zjadano umarłych ludzi aby nie zginąć z głodu.
Ta osoba zmarła w Londynie dwa lata temu. Całe życie cierpiała na chorobę głodową. W swoim mieszkaniu gromadziła resztki jedzenia, które się psuły i były potajemnie usuwane przez jej dzieci.
Była okaleczona psychicznie i chora fizycznie - z permanentnego jedzenia.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 22:30   

gea napisał/a:
Cywilizacja w której egzystuję obecnie, opiera się na kłamstwie w nauce. I dlatego się wali.
W psychice zwierząt wyższych w XXI wieku powinno zaistnieć tabu zabraniające okaleczania narządów płciowych. Jednak, mimo ofiar, które są skutkiem utrzymywania tego procederu, ma się on dobrze.

Cywilizacja oparta na kłamstwie naukowym rozwija się lepiej, niż ta oparta na prawdzie.

Najlepszym przykładem tego są czasy nauki ptolomejskiej, kiedy wierzono, że Ziemia jest w centrum Kosmosu. System ptolomejski był wysokiej próby modelem, z układem współrzędnych umieszczonych w środku Ziemi, umożliwiającym dokładne przewidywanie ruchów planet. Dziś bez komputera nikt by takiego modelu nie opracował.

Co do obrzezania, to operatorzy sami sobie tego nie robią, ale robią to innym, więc to łatwizna. Zawsze łatwiej uciąć coś drugiemu, niż sobie. Tutaj ewolucja nie musiała tworzyć zakazów, bo dopiero człowiek współczesny wymyślił takie rytuały. Obrzezanie nie wpływa w sposób istotny na ekspansję populacji. No i części odciętych się nie zjada.
Natomiast zakaz kanibalizmu powstawał przez setki milionów lat w wyniku podstawowych praw termodynamiki.
JW
  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 22:47   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
gea napisał/a:
Tyle, że już chyba wszystko w Polsce rozkradziono.
Skoro wszystko rozkradziono, tzn. wszystko gdzieś w Polsce jest, bo było tego dużo do rozkradzenia, cała Polska. Nie było obcej armii, sami Polacy musieli to "wszystko" rozkraść i teraz użytkują.
Taki logiczny wniosek wynika z tej opinii.
JW


[b]Nie chcę się wkręcać w ekonomiczno-polityczne dyskusje, bo to wymaga zaangażowania mocy "fizjologicznych" (cybernetyka) a tych mi nie nadbywa.


Mój nieszczęśliwy ojciec, który WIERZY w wyroki medycznych pytii i to, że biorąc Flutamid, się leczy, na wszelkie pytania dotyczące nieszczęść dotykających Polski (kto jest winien) ma jedną odpowiedź: Polak katolik. :o :roll:

Ostatnio tak właśnie komentował film wystawiony do upokorzenia polskiej wołowiny przez niezwykle kreatywną w praniu mózgów "polaczkom" stację TVN.

Dużo poważniejsze sprawki niż ubój niesprawnych zwierząt miała ubojnia w Niemczech- przerabiająca padlinę. Śladu zgorszenia i wrzasku w mediach nie było. Zanim zdążyłam rozeznać się Wo der Hund a raczej die Kuh begraben ist, okazało się, kto ma robić Gescheft.
Za wiedzą i zgodą bogoojczyźniano- katolicką ministrów przecież.

https://www.wykop.pl/link...y-material-tvn/

cytat:
"Mistrzowskie prowadzenie polityki, we wrześniu 2018 EU godzi sie na zwiększenie importu wołowiny z USA, sprawa jest dogadywana, w styczniu 2019 rozpoczyna sie kampania promująca wołowine USA w EU i amerykański TVN odpala materiał o Polskiej wołowinie."

Ponieważ mam zdolności prorocze w materii wróżenia wybuchów epidemii... 8)

Dziś usłyszałam W tv o pryszczycy w Maroko. Kto wie... czy nie dotrze do Polski. Jużci weteryniarze walczą tam z epidemią, intensywnie zwierząta szczepiąc...
Więc kto wie, co przedsięweźmie profilaktycznie Ministerstwo Zdrowia Szczęścia i Pomyślności Zwierząt w Polsce. :razz:
Bo uprzednią epidemię ASF też przewidziałam. Po usłyszeniu entuzjastycznych wypowiedzi urzędników o perspektywach eksportu polskiej świniny do krajów azjatyckich.
I zaraz się jedna świnia w Świsłoczy utopiła. U niej natychmiast "wykryto" (metodą rulety) ASF i hucpa, w którą upośledzeni na umyśle WIERZĄ, trwa w najlepsze/najgorsze.
(hucpiarstwo w pełnej krasie do zapoznania m.in. w Farmer.pl)

Jak powiadała nasza pani od konserwacji powierzchni płaskich o pewnym koledze: " ja to (mu) ANI NA "DZIEŃ DOBRY" NIE WIERZĘ". :?
_________________
gea
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 23:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
gea napisał/a:
Cywilizacja w której egzystuję obecnie, opiera się na kłamstwie w nauce. I dlatego się wali.
W psychice zwierząt wyższych w XXI wieku powinno zaistnieć tabu zabraniające okaleczania narządów płciowych. Jednak, mimo ofiar, które są skutkiem utrzymywania tego procederu, ma się on dobrze.

Cywilizacja oparta na kłamstwie naukowym rozwija się lepiej, niż ta oparta na prawdzie.

Najlepszym przykładem tego są czasy nauki ptolomejskiej, kiedy wierzono, że Ziemia jest w centrum Kosmosu. System ptolomejski był wysokiej próby modelem, z układem współrzędnych umieszczonych w środku Ziemi, umożliwiającym dokładne przewidywanie ruchów planet. Dziś bez komputera nikt by takiego modelu nie opracował.

Co do obrzezania, to operatorzy sami sobie tego nie robią, ale robią to innym, więc to łatwizna. Zawsze łatwiej uciąć coś drugiemu, niż sobie. Tutaj ewolucja nie musiała tworzyć zakazów, bo dopiero człowiek współczesny wymyślił takie rytuały. Obrzezanie nie wpływa w sposób istotny na ekspansję populacji. No i części odciętych się nie zjada.
Natomiast zakaz kanibalizmu powstawał przez setki milionów lat w wyniku podstawowych praw termodynamiki.
JW


I tu wracamy do roli informacji. Ponieważ, mimo naukowych doniesień o braku pożytku a nawet szkodliwości tego procederu, rytuał trwa 2000 lat. Gdyż nie jest to rytuał wymyślony przez człowieka współczesnego. Istnieje PRZEKONANIE, pielęgnowane przez różne środowiska, z Gescheftem na czele, że to dla zdrowotności.
Co do szczegółów rytuału w wersji ortodoksyjnej, są porażające. Każdy może sobie znaleźć nawet film.
Zakaz autokonsumpcji musiał się wytworzyć ewolucyjnie we wszystkich organizmach zwierzęcych. Raczej. Bowiem gatunki by nie przetrwały. Choć w szczególnych sytuacjach takie przypadki się zdarzają. Natura błędów nie robi. Ach, ta modliszka. :/ :-x
_________________
gea
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Śro Lut 06, 2019 23:31   

Mówiliśmy o zwierzętach wyższych.

Na poziomie owadów kanibalizm wewnątrzgatunkowy czasem ma sens.
Samiec modliszki jest źródłem białka dla jej świeżo wyklutego potomstwa.
Podobnie jest w przypadku pająków. Ale dotyczy to samców w okresie kopulacji a nie wszystkich osobników. Prosty rachunek, modliszka składa 10-400 jaj, więc warto poświęcić jednego samca.
Cytat:
Wiki
Modliszki są drapieżne, czasem występuje kanibalizm. Nie jest jednak prawdą popularny mit, zgodnie z którym każda kopulacja kończy się zjedzeniem samca przez samicę. Takie zdarzenie zachodzi tylko w 5 do 30% przypadków (liczby różnią się w zależności od badań). Aby do tego doszło, musi zajść kilka czynników jednocześnie: w otoczeniu musi być mało pożywienia, samiec musi podchodzić do samicy od przodu, a nie od tyłu, a sezon godowy musi się już kończyć.
Jednym słowem modliszka musi być głodna i nie mieć ochoty na bzykanie. Nie ma się co dziwić, że zjada natręta.
JW
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 00:27   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Raczej standardem była sytuacja, kiedy palony na stosie Jan Hus westchnął
na widok staruszki pieczołowicie niosącej podpałkę "o sancta simplicitas".
JW


Dzięki za inspirację. Zmobilizowałam się do przeczytania informacji o Janie Husie.
Wybrałam to źródło ze względu na obszerną bibliografię.
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/301

Bardzo ciekawa osobowość. Jak wynika z informacji źródłowych, nigdy nie można przewidzieć jak człowiek się zachowa...

cytuję fragment, choć dość obszerny,
jednak dość mocno nadwyrężający wizerunek świętego. Historyczny kontekst to "trójpapiestwo":

"Pomimo wielu ważnych spraw na soborze już 28 listopada rozpoczęto przygotowania do sądu inkwizycyjnego. Wraz z jego rozpoczęciem, według przepisów prawa kanonicznego, osoba oskarżona miała przebywać w areszcie. Hus trafił najpierw do pałacu biskupiego, potem do domu kantora katedralnego, później do klasztoru dominikanów, w końcu do franciszkanów w Konstancji. Wokół opisywanych poniżej wydarzeń narosła niebywała „mitologia”, podsycana z jednej strony przez ignorantów, z drugiej zaś przez masonów i historyków antykatolickich. Przedwojenny doktor teologii A. A. Neumann przedstawił proces powstawania tych mitów historycznych w dziewiętnastowiecznej i dwudziestowiecznej historiografii czeskiej, opierającej się na husyckich źródłach. Według Ladislava Horaka, Hus został uwięziony w celi szerokiej na trzy stopy, długiej na siedem, a wysokiej na sześć stóp, śmierdzącej, mokrej, w której nie mógł wyschnąć. W Polsce dorobiono do tego historyjkę o odwiedzinach Zawiszy Czarnego w klasztorze, w którym aresztant był przetrzymywany, i jego oburzeniu na panujące tam warunki. Inny jednak obraz znajdujemy w korespondencji Husa wysyłanej przez cały ten czas do rycerza Jana z Chluma. Cela Husa była taką samą celą klasztorną, w jakiej mieszkali zakonnicy; Hus posiadał „swojego” zakonnika do posług, co świadczy o tym, iż był traktowany w klasztorze raczej jako gość niż więzień; miał prawo do pisania listów, przyjmowania gości, posiadania wbrew regule klasztornej poduszek i ciepłej pierzyny. Kiedy zachorował, Jan XXIII posłał mu swojego osobistego lekarza.

Hus w czasie badania tez Wyclifa „szedł w zaparte” twierdząc, że nie jest wyclifistą, ale prawowiernym katolikiem. Wyparł się wszystkiego, co spowodowało wściekłość niektórych jego zwolenników. Jan z Chluma zarzucał mu nawet, że tak łatwo wyparł się „prawdy Bożej”. Gdyby Hus w czasie dalszego procesu postępował w podobny sposób, niechybnie uratowałby życie – tym bardziej, że cesarz przychylał się do zwolnienia go i przeprowadzenia dalszego dochodzenia w Czechach. Ale nastąpił dość dziwny zwrot... Nadszedł czas badania poglądów samego Jana Husa. Kanclerz paryskiej Sorbony Gerson i mistrz uniwersytetu praskiego Palecz przygotowali spis wypowiedzi Husa w oparciu o jego dzieło Tractatus de Ecclesia (Traktat o Kościele) i głoszone kazania, składający się z ponad trzydziestu zdań sprzecznych z nauką Magisterium. Hus zaatakował, podważając ich prawdziwość, twierdząc, że zostały sfałszowane i wypaczają jego poglądy. Pisał: „niektóre fragmenty sam napisałem i głosiłem, twierdziłem, że są prawdziwe, ale niektóre jednak zostały wymyślone przez nieprzyjaciół, tam przydając, tu ubarwiając”. Argumentacja ta stała się podstawą oskarżania Kościoła o prześladowanie i uśmiercenie niewinnego człowieka, której echa pobrzmiewają w modernistycznych uzasadnieniach rehabilitacji Husa. J. Sedlak i A. A. Neumann dokładnie zanalizowali źródła (wypowiedzi Husa) i porównali je z fragmentami przytaczanymi przez Gersona i Palecza. Aż 17 zdań z przygotowanych przez inkwizytorów 30 było dokładnymi cytatami z pism Husa2. Oskarżony odmówił uznania 7 zdań, które jednak mają odzwierciedlenie w jego poglądach, np. fragment 18 – „Dostojność papieska ma swój początek od cesarza rzymskiego”, w rozdziale XIII O Kościele brzmi – „Widzimy z kronik, jak powstała władza papieża od cesarza Konstantyna”; fragment 20 – „Papież nie żyjący jak św. Piotr nie może nazywać się papieżem lub Namiestnikiem Piotra, ale Antychrysta”, w rozdziale XIV brzmi – „Żyje przecież na przekór cnotom (...) jest prawym i rzeczywistym Namiestnikiem Chrystusa i Piotra, czy raczej namiestnikiem Antychrysta?”. Dr Neumann pisze zdecydowanie: „Nie może być prawdą spreparowanie fragmentów”. Gerson i Palecz ustąpili, heretyckie wypowiedzi ograniczono do trzydziestu dziewięciu. Zdania potępione zawierały poglądy bliskie wyclifizmowi. Oto niektóre z nich: „Jedynym, świętym i realnym Kościołem jest zbiorowość wszystkich predestynowanych do zbawienia” (pkt 1); „Piotr nigdy nie był głową Kościoła” (pkt 7); „Księża, którzy żyją w grzechu, tracą moc kapłańską&#8221, (pkt 8 ), &#8222, Bez wyraźnego wskazania Bożego nikt nie może twierdzić, że jest głową któregokolwiek Kościoła, a biskup rzymski nie jest głową Kościoła rzymskiego” (pkt 10); „Posłuszeństwo kościelne zostało wymyślone przez księży, nie ma żadnego potwierdzenia w Piśmie św.” (pkt 15); „Ktokolwiek został wyświęcony na księdza, ten otrzymał rozkaz, aby głosić kazania i musi być temu posłuszny, nałożenie klątwy nic nie zmienia” (pkt 18); „Jeśli jest papież zły i obrzydliwy, to jest predestynowany [do potępienia]; tak jak Judasz jest diabłem, złodziejem i synem zguby, a nie głową Kościoła” (pkt 20); „Miłość predestynowanych jest związkiem, takim jak ciało Kościoła, a każda część nierozerwalnie jest związana z Chrystusem jako głową” (pkt 21) ; „Wyklęcie przez doktorów 45 tez Wyclifa jest bezdowodne i niesprawiedliwe, gdyż sugerują, że tezy te są sprzeczne z katolicyzmem, że są błędne i gorszące” (pkt 25); „Nikt nie jest panem świeckim, nikt nie jest prałatem, nikt biskupem, jeśli znajduje się w grzechu śmiertelnym” (pkt 30). Wybrane fragmenty, charakterystyczne dla poglądów Husa, pochodzą z bulli papieża Marcina V, który 22 II 1418 r. jeszcze raz uroczyście potępił tezy Husa, zaiste „bliskie eklezjologii II Soboru Watykańskiego”...

Hus grał na zwłokę, licząc na fiasko Soboru, który przecież za główny swój cel postawił sobie zażegnanie gorszącego podziału władzy papieskiej. Całkiem jednak pogrzebał swoje nadzieje w momencie, kiedy przechwycono w Czechach jego list do prażan, w którym napisał, że „otrzyma pozwolenie na publiczne wysłuchanie tylko wtedy, gdy zapłaci sługom Antychrysta 2000 dukatów”. Hus z wielkim wstydem musiał przyznać przed Ojcami Soborowymi, że był autorem listu...

4 maja 1415 r. Sobór potępił poglądy Johna Wyclifa. Husa przeniesiono z klasztoru do pobliskiego zamku bp. Konstancji w Gottlieben, wkrótce po odczytaniu mu zarzutów. Zareagował wymijająco, nie przyznał się do winy, twierdził, że dowody są spreparowane, domagał się możliwości wygłoszenia obszernego wykładu i pojednania. Z drugiej strony w liście do swoich przyjaciół sam przyznawał, że nie był szczery i uczciwy w rozmowie z przedstawicielami Soboru, podsumowując to słowami: „Bóg Wszechmogący dał mi dziś serce stateczne i niebojaźliwe”. Mimo wszystko Sobór i trybunał przez Sobór powołany liczył na skruchę heretyka. Husa odwiedzał dominikanin Jan Falkenberg, z którym więzień rozmawiał przez cały czas pobytu w klasztorze dominikanów. On również na specjalne życzenie Husa był jego ostatnim spowiednikiem przed śmiercią. 7 i 8 czerwca podsądny miał rozmowę z Piotrem kard. de Ailly i Franciszkiem kard. Zabarellą, którzy z prawdziwym zatroskaniem starali się namówić Husa do odwołania poglądów. Nie odniosło to jednak żadnego skutku. Oskarżony trwał w uporze, żądając w imię Boga i swojej świadomości pouczenia z Pisma św. i „z rozumu”, w czym jego poglądy są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Czyżby rektor uniwersytetu w Pradze był aż tak nieświadomy?... Hus otrzymał pouczenie, zawierające również żądanie uznania błędów, przyrzeczenia, że nie będzie ich głosił w przyszłości, publicznego ich odwołania i uczenia ich przeciwności, czyli nauki Kościoła katolickiego. Następnie otrzymał miesiąc na przemyślenie żądań. Zygmunt Luksemburczyk osobiście starał się przekonać zaślepionego heretyka, aby nie gubił samego siebie. 5 czerwca kardynałowie Zabarella i de Ailly wraz z sześcioma Ojcami Soboru przybyli przekonać więźnia o bezsensowności trwania w uporze i przedstawić mu nową formułę odwołania. Głosiła ona, że Hus „poglądów tych nigdy nie głosił, a nawet gdyby to uczynił, to byłby postępował nagannie, bo uznaje je za błędne i potwierdza pod przysięgą, że w przyszłości ich nie chce głosić”. Na większy kompromis Kościół nie mógł już pójść, bo sprzeniewierzyłby się „powszechnie uznanym prawom Kościoła – tępienia herezji i heretyków” (o. Guilleux). Był to gest dobrej woli, ponieważ sam Hus był poniekąd autorem tych słów. Hus jednak odmówił... i na nic się zdało sprowadzenie z rozkazu Zygmunta na zamek jego przyjaciół Jana z Chluma i Vaclava z Dube, czy osobista wizyta księcia Ludwika Bawarskiego. Jak pisze Warren H. Carroll, Hus był coraz bardziej zatwardziały, w rozmowach bluźnił, nie słuchał życzliwych sobie ludzi. 6 czerwca 1415 r. w katedrze odbyła się ceremonia publicznego wyklęcia Jana Husa jako zatwardziałego heretyka, który sprzeniewierzył się swojemu stanowi duchownemu; uznano go za szerzyciela herezji Wyclifa, zdegradowano i zobowiązano wszystkich do spalenia jego książek. Oskarżony został wezwany przed ołtarzem po raz ostatni do odstąpienia od herezji, ale nic nie odpowiedział. Po tym zdjęto z niego szaty duchowne, zgolono tonsurę i po obleczeniu w pokutne szaty włożono na głowę czapkę z przedstawieniem diabła, połykającego dusze potępieńców z napisem: „Hic est haeresiarcha!”. Sobór orzekł, że od tej chwili nie ma z Husem nic wspólnego. Właściwie na tym można by zakończyć smutną historię Jana Husa, ponieważ od tego momentu znajdował się on w mocy władzy świeckiej. Ale z finałem tej całej sprawy łączą się największe oskarżenia miotane pod adresem Kościoła.

Kościół nie spalił Husa na stosie. Prawo kanoniczne również w średniowieczu nie przewidywało kary śmierci. W najcięższych przypadkach, dotyczących zwłaszcza heretyków, którzy byli duchownymi, heretyków zatwardziałych lub szczególnie niebezpiecznych przekazywano władzy świeckiej – prawu świeckiemu, które za takie przestępstwa przewidywało karę śmierci przez spalenie. Dla władzy świeckiej herezja była groźnym przestępstwem, które zazwyczaj pociągało za sobą niebezpieczne konsekwencje społeczne i polityczne, stąd surowość rozprawiania się z kacerzami. Jeśli uświadomimy sobie ogrom zniszczeń w całej Europie Środkowej, jaki był udziałem husytów, spalone miasta, zamki, zniszczone klasztory, splądrowane kościoły, głód, który szedł za oddziałami taborytów, czy okrucieństwo „rozmodlonego” żołdactwa husyckiego w Czechach, na Morawach, na Pomorzu, na Śląsku i w Niemczech, to śmierć Husa przestaje przerażać. Warto przypomnieć sobie bezwzględność przywódcy husyckiego, ślepego Jana Żiżki, mordującego duchownych i katolików, którzy nie chcieli wyrzec się Wiary, uderzeniem czekana w czaszkę (twierdzi się nawet, że nosił „naszyjnik” z nosów i uszu księży i zakonników).

Zatwardziałość Husa znalazła swój koniec na stosie. Oddany w ręce elektora Palatynatu, został przekazany władzom miasta Konstancji i tego samego dnia (6 lipca 1415 r.) przed zachodem słońca spalony... Prochy wsypano do Renu. W tym czasie przedstawiciel polskiego Kościoła na soborze, abp Mikołaj Trąba odprawił w katedrze „solenną sumę”. Papież Leon X pisał o Husie: „Wieluż-to wykładało szkodliwsze jeszcze zasady, ale żaden nie był tak krnąbrnym i niepohamowanym jak Hus, a błędy te powiodły go na rusztowanie”.

Że wojen u nas religijnych nie było, to tylko dowód, że nikt w nic nie wierzył mocno. O to, w co ludzie wierzą, biją się. Wojna jest znakiem życia.

Zygmunt Krasiński w liście do swojego ojca Wincentego

Kościół nie złamał gwarancji danych Husowi przez cesarza Zygmunta Luksemburczyka. Ten fałszywy zarzut powtarzany był z wielką lubością przez protestantów, posiłkujących się rzekomo wypowiedzianym przez Sobór zdaniem, że „heretykom żadnej wiary dochowywać nie trzeba”. Nie występuje ono jednak w jakimkolwiek dokumencie Soboru czy źródle dotyczącym wydarzeń z 1414-1415 r. i stanowi wymysł protestanckiego historyka Gieselera, pragnącego usprawiedliwić niestawienie się Lutra przed sądem kościelnym. Badający ten problem o. Guilleux jednoznacznie stwierdza, że cesarz zastosował normalną w tych czasach procedurę względem osoby podejrzanej o ciężkie przestępstwo, która miała stanąć przed sądem i złożyć wyjaśnienia. List-glejt, który chronił Husa w czasie drogi do Konstancji (jako, że list nie dotarł na czas, przydzielono eskortę), miał zapewnić również spokój w samej Konstancji, aż do rozstrzygnięcia sprawy. Hus miał całkowitą pewność, że w razie udowodnienia herezji kara go nie minie. Pisał: „Jeśli mnie [Sobór] o jaki błąd przekona, a dowiedzie, żem uczył rzeczy z wiarą niezgodnych, nie odmówię poddania się wszelkim karom, na heretyków ustanowionym”. Nie było to jedyne stwierdzenie Husa, posiada ono potwierdzenie w stwierdzeniach Jana z Chluma. Podobnie Zygmunt Luksemburczyk przestrzegając Husa przed obstawaniem przy herezji, miał powiedzieć: „Zamiast potakiwać twoim błędom, raczej sam stos twój podpalę. Jeśli więc chcesz ich bronić, pamiętaj, że Sobór ma władzę i prawa, według których postąpi z tobą”. Stosunek samego Soboru do kwestii listu żelaznego możemy poznać z odpowiedzi udzielonej Hieronimowi z Pragi, uczniowi Husa, który prosił Sobór o list żelazny. Otrzymał w odpowiedzi: „Sobór, o ile to odeń zależy i podług wymagań wiary prawdziwej, udziela ci listu żelaznego, aby cię uchronić od wszelkiej przemocy, z zachowaniem wszakże praw sprawiedliwości, salva semper iustitia”. Gdyby uznano Hieronima heretykiem, zażądanoby od niego wyrzeczenia się błędów lub osądzono by go. Tak też się stało... List żelazny nie miał chronić przed sprawiedliwą karą. Jan XXIII powiedział w czasie Soboru: „Gdyby nawet Hus zabił mego własnego brata, jeszczebym nie dopuścił, aby mu się stała jakaś krzywda w Konstancji”.

Jak widać, Kościół nie ponosi moralnej winy za śmierć Husa. Postępował w jego kwestii delikatnie, starając się nawrócić heretyka, zwlekał z wydaniem wyroku skazującego i przekazaniem podsądnego w ręce władzy świeckiej. W związku z tym rodzi się pytanie, dlaczego Kościół katolicki w osobie następcy św. Piotra, następcy Grzegorza XII i Marcina V przeprasza za śmierć Jana Husa? – Przyczyna leży w ekumenizmie, który jest zakamuflowanym synkretyzmem religijnym, w akceptacji antropocentrycznych praw człowieka, humanizmie integralnym, wyznawanym przez Jana Pawła II. Jednym słowem – w liberalizmie, który błąd wynosi do godności prawdy"

Jest też blog Husyta, ale służy do wymiany poglądów religijnych, mnie interesuje człowiek i historia.
Ze strony Husyty zacytuję tylko to, co dotyczy Polski.

cytat:
"List Marcina V do Jagiełły
Nie mogąc sobie poradzić z Czechami, Marcin V wezwał Jagiełłę na pomocy w eksterminacji Husytów. W liście do Władysława Jagiełły (w r. 1429) napisał:

Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.

Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.
(Cytat z The Papacy and the Civil Power (Nowy York, 1876), str. 253, cyt. wg. David Hunt, Woman Rides the Beast, str. 247)

Król Jagiełło nie usłuchał ‚prośby papieża i nie ruszył na Czechy.

Gdyby Jagiełło ruszył na wojnę z Czechami, Polska mogła by się stać łatwym łupem Krzyżaków.

ANTYPOLSKA POLITYKA MARCINA V
Jagiełło mógł się obawiać polityki Marcina V wobec Polski i to z wielu powodów.
Jeszcze na Soborze w Konstancji, głos Polski został zignorowany kilkakrotnie.

Najpierw nie uwzględniono polskiego głosu obrony w sprawie Jana Husa.
Paweł Włodkowic i cała delegacja polska (poza Mikołajem Trąbą) publicznie wystąpiła w obronie Jana Husa.
Potem Mikołaj Trąba, który wstąpił do antypolskiej koalicji w nadziei uzyskania godności papieskiej (przegrał wybory na rzecz Marcina V) – został nominowany przez papieża Primas Regni – pierwszym prymasem Polski.
Marcin V unieważnił korzystne dla Polski bulle Jana XXIII, potwierdził Zakonowi Krzyżackiemu wszystkie poprzednio uzyskane przywileje (również te fałszywe). (W oparciu o Wikipedię)

Wzywając Jagiełłę do eksterminacji Husytów Marcin V chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zniszczyć Husytów i osłabić Polskę, aby stała się łatwym łupem dla popieranych przez niego Krzyżaków."

O ile pamiętam, mój ojciec naczytawszy się wersji historii o Janie Husie zmajstrowanej specjalnie dla "polaczków" przez gejzer Gazety Wyborczej, miał okazję powiedzieć słowa potępienia katolików- Polaków.
Ponieważ wszyscy wiedzą, że Polak to "pijak i złodziej. Bo każdy pijak to złodziej".
Jak w kultowym filmie powiedziano ;D
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Czw Lut 07, 2019 00:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 08:26   

To może inaczej o chrześcijańskiej miłości bliźniego.
Już w naszych czasach, podobno tolerancji i miłosierdzia, rozjuszone emerytki okładały parasolkami ekipę TVN-u. Mając wyprane mózgi przez pewnego zakonnika z Torunia były przepojone żarliwą wiarą. W co? No oczywiście nie w Jasnogórską Mateczkę, Matkę bolejącą nad ciałem Syna. Furda zasady, które głosił Nauczyciel z Nazaretu, furda Dziesięć Przykazań, furda Święte Księgi. One wiedziały, że TVN, a i nieobecna tam Wyborcza, to szatan wcielony i nikt ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Dlaczego spośród kilkudziesięciu nadawców telewizyjnych i radiowych to właśnie TVN jest wrogiem nr jeden, zarówno w kręgach szeroko rozumianej władzy, jak i w kręgach kiboli?
Myślę, że odpowiedź jednym zdaniem na to pytanie, z Pani inteligencją jest łatwe.
JW
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 12:04   

Tu nie tylko o wyznanie wiary chodzi.
Weźmy propagandę publicznej TV. W zamachach w Szwecji zginęło ostatnimi czasy kilka osób. OK. To że zginie się w zamachu jest mało prawdopodobne, ale prawdopodobieństwo, że zginie się w wypadku drogowym jest bardzo prawdopodobne.
Liczba śmiertelnych wypadków komunikacyjnych na 100 000 jest w Polsce czterokrotnie wyższa niż w Szwecji.
IMO znaczna część polskich kierowców nie powinna otrzymać praw do poruszania się pojazdem mechanicznym po drogach publicznych.
_________________
Nullius in verba
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 12:35   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Tu nie tylko o wyznanie wiary chodzi.
Oczywiście, tu w ogóle nie chodzi o żadną wiarę, ale o pranie mózgu swoich wyznawców i/lub lewe pieniądze.

Wziąłem przykład bogobojnych a rozsierdzonych staruszek,
bo przykład kiboli grożących stryczkiem Monice Olejnik nie jest tak wymowny.
Kibole z natury rzeczy nie przyjmują postawy miłosiernej, wybaczającej.
Nieważne o jakiej religii mówimy, czy pozareligijnym światopoglądzie.
Jak widać, każdego miłośnika bliźnich można skłonić do bezinteresownej agresji.
Ale dlaczego właśnie TVN wśród kilkuset stacji?
This is the question.
Opowieści, że jedno TVN kłamie, na tle działania innych mediów należy między bajki włożyć.
JW
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 13:41   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ale dlaczego właśnie TVN wśród kilkuset stacji?
This is the question.
Opowieści, że jedno TVN kłamie, na tle działania innych mediów należy między bajki włożyć.
JW


Solorz też był wrogiem obecnej władzy ludowej. Stracił ten ststus kiedy wzorem szefa Super Ekspresu zaczął uśmiechać się do miłościwie nam panujących. Nie śledziłem sprawy dokładnie, ale i tak wszystko działo się za kulisami, więc gdybym się analizę to byłyby to tylko spekulacje.

Z TVN-em sprawa jest dość prosta. Powstał tylko i wyłącznie z pieniędzy prywatnych. Trudno jest więc wpływać na firmę, która nie jest w żaden sposób uzależniona od publicznych pieniędzy, a to wielki ból dla PiS, który zmierza prostą ścieżką do tego co dzieje się teraz w Wenezueli. Tyle że Polska nie ma złóż ropy porównywalnych szacunkowo do tych w Arabii Saudyjskiej, więc u nas potoczy się to szybciej.
Choć znając życie, to nie dojdzie do tego, bo PiS przetrwa u steru władzy nie dłużej niż następne 4 lata.
Są pewne obawy, że jeśli za jakiś czas wyborcy powiedzą PiSowi out, to może spróbują siłowo przejąć władzę. Taki scenariusz wydaje mi się mało prawdopodobny. Nie da się go jednak wykluczyć. W stabilniejszych państwach wybuchały wojny domowe.
Znając zamiłowanie Polaków do umierania w boju i ułańską fantazję, nie da się niestety powiedzieć, że za np 4 lata, po przegranych wyborach PiS odda ster bez zgrzytów.
_________________
Nullius in verba
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 14:30   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Z TVN-em sprawa jest dość prosta. Powstał tylko i wyłącznie z pieniędzy prywatnych.
Dokładnie tak, analiza mieści się w tym jednym zdaniu.
Uściślając, to prywatna firma zagraniczna i nie można jej zdominować tak, jak firmy polskie. Dlatego Polsat wymiękł.
Jak widać, ta niemożność uzależnienia TVN przeszkadza nie tylko władzy, ale także Kościołowi.

Za komuny największym wrogiem władzy był Głos Ameryki i Radio Wolna Europa. Po stanie wojennym zagłuszarki były doprowadzone do perfekcji. Sztaby sowieckich naukowców opracowały takie brzmienie warkotu, że kompletnie nic nie dało się usłyszeć. Tylko na najkrótszych falach 13m i 11m można było coś rozróżnić, ale bardzo nieliczne i drogie radia polskie odbierały te zakresy. Ciekawostką jest, że radia sowieckie miały te zakresy nawet do 9m. Widocznie uważano, że homo sovieticus miał mózg dostatecznie wyprany.

Ceausescu tak bardzo nienawidził RWE, że wysłał do Monachium zabójców, którzy zlikwidowali jednego z rumuńskich redaktorów.
Dla młodzieży, Ceausescu był gensekiem (generalnym sekretarzem, w Polsce to był I Sekretarz) Rumuńskiej Partii Komunistycznej (polski odpowiednik Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, PZPR). To stanowisko w krajach komunistycznych, formalnie nie istniało prawnie w strukturach państwa, ale w rzeczywistości dawało nieograniczoną, dyktatorską władzę.
JW
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 14:57   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
To może inaczej o chrześcijańskiej miłości bliźniego.
Już w naszych czasach, podobno tolerancji i miłosierdzia, rozjuszone emerytki okładały parasolkami ekipę TVN-u. Mając wyprane mózgi przez pewnego zakonnika z Torunia były przepojone żarliwą wiarą. W co? No oczywiście nie w Jasnogórską Mateczkę, Matkę bolejącą nad ciałem Syna. Furda zasady, które głosił Nauczyciel z Nazaretu, furda Dziesięć Przykazań, furda Święte Księgi. One wiedziały, że TVN, a i nieobecna tam Wyborcza, to szatan wcielony i nikt ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Dlaczego spośród kilkudziesięciu nadawców telewizyjnych i radiowych to właśnie TVN jest wrogiem nr jeden, zarówno w kręgach szeroko rozumianej władzy, jak i w kręgach kiboli?
Myślę, że odpowiedź jednym zdaniem na to pytanie, z Pani inteligencją jest łatwe.
JW



Jednym zdaniem ? Inne ciemne moce sterują tv rządową, która akuratnie jest u władzy, a inne, równie ciemne, TVN-em. Obydwie piorą mózg i kłamią. TVN robi to zwykle w sposób bardziej wyrafinowany- mniej nudny. Matka zadzwoniła do mnie przerażona po obejrzeniu programu z rzeźni bydlęciny puszczonej na TVN. Ojciec wyzywał od polaków-katolików tych, którzy tak mordowali zwierzęta. Zagrało? Zagrało. Pasuje rządowej ? Też.

Wnikliwi dostrzegają podobieństwo do walki buldogów pod dywanem.

"rozjuszone emerytki okładały parasolkami ekipę TVN-u. "

Ciekawa jestem, co tak rozjuszyło nobliwe starsze panie, że zamiast drzemać na bujanym fotelu z kotem na kolanach przed ekranem tv TRWAM, zdecydowały się na taką agresję :D

Jak zwykle, wstawiłam frazę do wyszukiwarki, chętna obejrzeć ten widok. Niestety, wyszukiwrka znalazła jakieś tematy "kolorowych parasolek" oraz "czarnych parasolek".
Niewykluczam zatem, że wesoły i kreatywny zespół redakcyjny TVN mógł sam urządzić taki teatrzyk. Po słynnej akcji wafel SS, nie wykluczam. A poza tym, wszystkie stacje nadają w dziale informacyjnym dot. zdrowia TO SAMO.

Co do nieobecnych do tłuczenia w tym momencie przedstawicieli Gazety Wyborczej, to przypominam sobie akcję zatkania okna Overtona. Co usprawiedliwiałoby, jak się wydaje taki wydatek energii starszych pań i narażenie na straty materialne połamania parasola, tych (zwykle) emerytek budżetowych.

O taki brak profesjonalizmu bym red-aktorów GW nie podejrzewała. Chociaż nie śledzę na bieżąco obsuwanie się poziomu tego gazetoidu.

To okno zatkała wyjątkowo paskudna agitka proaborcyjna (niektórzy nazywają, jak widać słusznie, to piśmidło Gazetą Aborczą)
Stare (i młode) grafomany nie zauważyły, że aborcja jest passe. O moralnej stronie nie wspominając.
Na tytułowej stronie Wysokich Obcasów, dodatku do GW dla kobiet, zamieszczono zdjęcie młodych dziewczyn w T shirt ach z napisem: aborcja jest OK.

Co do rażenia g ównoprawdą ZE WSZYSTKICH MEDIÓW, to specjalnie różnicy nie widzę. Możnaby mówić o odcienaich łajdactwa.

I, jak powtarzam, słowami naszej pani od konserwacji powierzchni płaskich - ja na "dzień dobry" mediom nie wierzę.

One chcą mojego dobra, a ja nie pozwolę go sobie odebrać. ;D

Nie ma i nie będzie niezależnych mediów. Wszystkie są w czyichś paskudnych paluchach. I wynajmują do pracy sprawnych erystycznie razem z ich sumieniami.
Tak jak naukowcy, mają zapłacone za kłapanie dziobem zgodnie z bieżącą "prawdą etapu".

Programy telewizyjne rządowe są beznadziejnie nudne. Ciagnące się tureckie seriale może mają oswajać z inną cywilizacją. Wyrzucenie Roberta Janowskiego ze świetnie prowadzonego programu, to było wyjątkowo podłe zagranie. Szczegóły, każdy może sobie doczytać. Z przyjemnością oglądałam programy Makłowicza i Cejrowskiego, nie ma ich.
Rządowa tv usiłowała wskrzesić program SONDA, który w czasach komuny był b. interesujący. Pokazał on dno w momencie omawiania pożyteczności szczepień z udziałem wakcynologa. Albo niedawno - Wielki test o zdrowiu w tv.- wielka ściema.

Zalew syfiastych holyłódzkich gniotów z których wylewają się wulgarne pornograficzne teksty, jest porażający.Na pozostałych stacjach, też zresztą.

A tu wstawiam informację jaka jest historia agitacji depopulacyjnych po II wojnie światowej. Kiedy do realizacji wykorzystano metody wykoncypowane przez niemiecki urzędniczy aparat biobóczy dla depopulacji narodów słowiańskich.

http://www.cheops4.org.pl...?t=715&start=25

http://bazhum.muzhp.pl/me...n3-s610-615.pdf


cytat:
"Podczas konferencji szefów rządów USA, ZSRR, Francji i Wielkiej Brytanii, która odbyła się w dniach 18-23 lipca 1955 r. w Genewie, strona zachodnia naciskała na stronę radziecką, by zdecydowała się na politykę ograniczania przyrostu naturalnego w skali całego obozu komunistycznego. Taka polityka miała być dowodem pokojowych zamiarów ZSRR, a ponadto miała ułatwić podniesienie stopy życiowej w krajach komunistycznych. N. Chruszczow uległ naciskom dając się przekonać i na przełomie 1955 i 1956 r. w niemal wszystkich krajach komunistycznych (z wyjątkiem ChRL i NRD) zainicjowana została polityka ograniczania urodzeń. Jednym z pierwszych jej przejawów stało się zalegalizowanie przerywania ciąży, najpierw w ZSRR, a następnie w prawie wszystkich krajach komunistycznych będących jego satelitami (warto przy tym odnotować, że socjalistyczna Jugosławia już w 1952 roku wydała ogólnozwiązkową ustawę legalizującą aborcję); w Polsce legalizacja przerywania ciąży z powodu trudnych warunków życiowych kobiety ciężarnej dokonana została w kwietniu 1956 r. (Dz. U. nr 12 poz. 61, Ustawa z dn. 27 kwietnia 1956 r.).

Gdy po 1955 roku nastąpiło odprężenie w stosunkach międzynarodowych, propaganda neomaltuzjańska została nieco zmodyfikowana. Zaczęto poprzez różnego rodzaju publikacje w czasopismach naukowych i popularnych, a także poprzez radio a następnie telewizję, wreszcie wykorzystując osobiste kontakty z naukowcami i działaczami z krajów komunistycznych jak również krajów Trzeciego Świata, przekonywać, że wysoki przyrost naturalny stanowi podstawowy hamulec wzrostu stopy życiowej. Wysoki przyrost naturalny przedstawiano jako dowód „ciemnoty i zacofania”. Istotną rolę odgrywały przy tym analizy mające pewną podbudowę naukową."
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez gea Czw Lut 07, 2019 15:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 19:57   

Straszny słowotok i ani trochę odpowiedzi na konkretne pytanie.
Przy reprezentowanych przez Panią symetrycznych poglądach w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy Komsomolską Prawdą a tygodnikiem Niedziela.
No i co Pani ciągle z tą depopulacją? Polki chcą i rodzą dzieci nie zważając na tajne plany. Tylko rodzą tam, gdzie mają pewność egzystencji, a nie w kraju rozsierdzonych furiatów politycznych, którzy mają gdzieś rozwój gospodarczy.
JW
  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1244
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 20:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Straszny słowotok i ani trochę odpowiedzi na konkretne pytanie.
Przy reprezentowanych przez Panią symetrycznych poglądach w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy Komsomolską Prawdą a tygodnikiem Niedziela.
No i co Pani ciągle z tą depopulacją? Polki chcą i rodzą dzieci nie zważając na tajne plany. Tylko rodzą tam, gdzie mają pewność egzystencji, a nie w kraju rozsierdzonych furiatów politycznych, którzy mają gdzieś rozwój gospodarczy.
JW


Trudno, tak widzę sytuację w mediach. W kreciej robocie przoduje aktualnie TVN. Akcją "wafel SS" przebiła resztę mediów.


Co do depopulacji, to mówią o tym statystyki. Kiedy się zaczęła, za jakich rządów.
Współczesne markowania "dobrej zmiany" z jednoczesnym intensyfikowaniem działań depopulacyjnych przy pomocy szczepień i procedur "medycznych" to teatr dla nieświadomych.

cytat:
"fakty opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny: „W latach 90-tych nastąpiło przesunięcie najwyższej płodności kobiet z grupy wieku 20-24 lata do grupy 25-29 lat. Jest to wynikiem wyboru, jakiego coraz częściej dokonują ludzie młodzi decydując się najpierw na osiągnięcie określonego poziomu wykształcenia oraz stabilizacji ekonomicznej, a dopiero potem na założenie rodziny oraz jej powiększenie. Przeciętny wiek kobiet, które w 2002 r. urodziły dziecko wynosił 27,2 lat – niewiele więcej niż w latach 90-tych, natomiast wzrósł o 1 rok – do 24,6 lat – wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko. W 2002 r. współczynnik dzietności wynosił 1,25 i był najniższy od ponad 50 lat.” Depresyjny poziom, jaki dziś obserwujemy w zakresie polityki depopulacyjnej wobec Polaków dorównuje skutecznością poziomowi z pierwszych lat okupacji. To już niestety nie są prognozy tylko fakty. Aż dziw bierze, że w różnych mediach, środowiskach (także w tych zdawałoby się patriotycznych, narodowych, katolickich) jest to wciąż nie zauważony problem, przemilczane fakty."

Co prywatnych pieniędzy stacji TVN, to bałabym się dochodzić ich pochodzenia. Jak powiadają Rosjanie - kto nie wie, śpi w piernacie, kto wie, trzęsą się na nim gacie. Czy jakoś tam. :razz:

Ponieważ nie widzę szans na zmianę sytuacji w Polsce, bez względu na kolejną "dobrą zmianę" tak też nie widzę sensu dyskusji na tematy polityczne.
Było dno, jest dno, będzie dno.
_________________
gea
Ostatnio zmieniony przez Witold Jarmolowicz Czw Lut 07, 2019 23:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Czw Lut 07, 2019 23:13   

To może znajdzie sobie Pani wdzięcznych słuchaczy w jakichś bogoojczyźnianych mediach.
Młócenie piany na jedno kopyto zgodnie z własnymi uprzedzeniami jest jałowe poznawczo,
a człowiek przestaje być wiarygodny.
JW
  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 350
Wysłany: Pon Lut 11, 2019 13:27   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Opowieści, że jedno TVN kłamie, na tle działania innych mediów należy między bajki włożyć.
JW
:hah:
https://forum.bioslone.pl/index.php?topic=23187.msg232430#msg232430
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pon Lut 11, 2019 13:54   

Wszystkie media, a najbardziej rządowe, straszą odrą.
To właśnie w rządowych publikatorach
jest wbijany do głowy wierszyk
manipulujący strachem rodziców,
bez żadnych racjonalnych argumentów
ani danych epidemiologicznych,
za to zgodnie z zasadami prania mózgu:
Cytat:
„Polio, tężec, krztusiec, HiB,
w naszym stawie dużo ryb,
odra, ospa, dur, gruźlica,
kogo wskaże czarownica”.

JW
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 350
Wysłany: Pon Lut 11, 2019 14:49   

Media rządowe tłumaczy to że przedstawiają to czego oczekują rządzący, wszak władze telewizji publicznej obsadzają rządzący.
Tak było, jest i będzie. Dzisiejsza TVP w niczym nie odstaje, proszę sobie przypomnieć czasy SLD-PSL i duet Kwiatkowski jako prezes i Czarzasty, grupę trzymającą władzę na którą powołał się sam Rywin i aferę Rywina, nie wspominając już o gnębieniu legendarnego redaktora sportowego Szpakowskiego.

W straszeniu epidemiami odry, grypy, ospy i uwielbianiu szczepień pomijając ich powikłania przoduje nie kto inny jak TVN, co widać gołym okiem, czy to pytanie na śniadanie, czy fakty, czy supervizjer, co jakiś czas to samo wałkują, przedstawiając wszystko w wiadomy sposób.
Dla porównania pani Justyna Socha w mediach Rydzyka, mogła bezproblemowo i wielogodzinnie mówić o szczepieniach, nikt jej nie przerywał, nie ośmieszał.
W przecież nierządowym, „prawdomównym” TVN na takie traktowanie nie ma najmniejszych szans.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pon Lut 11, 2019 17:31   

Mogła do czasu, kiedy farmacja nie dawała co łaska.
Kiedyś wielebni włączyli się w kampanię dyskredytowania homeopatii, znajdując w niej diabelskie nasienie.
Niedawno zatroskani zdrowiem narodu dołączyli do chóru zaniepokojonych zmniejszeniem wyszczepialności. Dlaczego, jest tajemnicą poliszynela.
Myślałem, że mi się to zdawało,
ale tutaj dr Jaśkowski potwierdza,
że tak radio grało:
http://niepoprawni.pl/blo...-w-radiu-maryja
JW
  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 350
Wysłany: Pon Lut 11, 2019 18:50   

No tak, a w nierządowym „prawdomównym” TVN nigdy nie mogli, nie mogą i raczej nie będą mogli przeprowadzić wielogodzinnej debaty na temat szczepień ludzie pokroju pani Justyny Sochy, poza tym nigdzie nie jest napisane że już tego nie będą robili.

Rozumiem pana dr Jaśkowiaka, że on chciałby aby więcej tego było maglowane, ale z drugiej strony media Rydzyka, nie są przeznaczone do tego typu problematyki.
Warto zwrócić uwagę że obecny papież kilka lat temu poparł szczepienia, to samo zrobili ludzie z episkopatu, a Rydzykowi to totalnie zwisało i zrobił po swojemu.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Pon Lut 11, 2019 20:17   

Nie ma niezależnych mediów nigdzie. Wszystkie są mniej lub bardziej zależne od aktualnych przepływów finansowych pochodzących od władzy, polityków, reklamodawców, sponsorów, sympatyków, składek, lewych dofinansowań od biznesowych grup interesów, Kremla, fundacji, stowarzyszeń oraz czytelników i słuchaczy, którzy też mają swoje preferencje.
Przy czym, co oczywiste, różne media są zależne od różnych przepływów i różni sponsorzy różnie naciskają, mniej lub więcej.
Niezależnych zapaleńców, takich, jak Janusz Zagórski czy dr Jaśkowski jest niewielu.
Wspomniany Ojciec jest jednym z najsprawniejszych menadżerów i polityków. Tak sprawnym, że nawet bezdomni ofiarowują mu samochody. Z politycznego punktu widzenia, prezentując p. Justynę, wsparł grupę antyrządową, bo uznał, że należy ten rząd przywołać do porządku i każdy sposób jest dobry, wedle zasady: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Wielkość człowieka poznaje się po tym, czy potrafi przyznać się przed sobą do błędu. Już w lutym Wielki Menadżer zrozumiał, że od antyszczepionkowców nie przepłyną żadne pieniądze, a konfitury są zupełnie gdzie indziej. A może prezentując p. Justynę chciał zmotywować konfitury, żeby same do niego przybiegły? Może poczuł się pominięty przez powidła?
Oto krótka historia o "prawdomówności"
JW

PS. Bardzo cenię p. Justynę Sochę i podziwiam jej determinację.
  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 350
Wysłany: Wto Lut 12, 2019 11:35   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wspomniany Ojciec jest jednym z najsprawniejszych menadżerów i polityków. Tak sprawnym, że nawet bezdomni ofiarowują mu samochody. Z politycznego punktu widzenia, prezentując p. Justynę, wsparł grupę antyrządową, bo uznał, że należy ten rząd przywołać do porządku i każdy sposób jest dobry, wedle zasady: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Wielkość człowieka poznaje się po tym, czy potrafi przyznać się przed sobą do błędu. Już w lutym Wielki Menadżer zrozumiał, że od antyszczepionkowców nie przepłyną żadne pieniądze, a konfitury są zupełnie gdzie indziej. A może prezentując p. Justynę chciał zmotywować konfitury, żeby same do niego przybiegły? Może poczuł się pominięty przez powidła?
Oto krótka historia o "prawdomówności"
JW
To już jest pańska interpretacja i w ogóle nie chodzi o ocenianie działalności Rydzyka bo zbaczamy z tematu. Chodzi o pokazanie że Rydzyk nie boi się farmacji, gdyż w żadnej innej telewizji pani Justyna Socha nie mogłaby wystąpić i mówić godzinami, tłumaczyć bez przerywania prowadzących. Nie po raz pierwszy Rydzyk pokazał że farmacja mu zwisa, przez lata swoje programy miała nieżyjąca już pani Stefania Korżawska, która prócz ziołolecznictwa też krytykowała zarówno farmację jak, i mówiła o ubocznych skutkach leków.

Wracając do tematu dobrze pan wie że kto płaci ten wymaga. TVN to w 100% własność Amerykanów i dlatego propaganda farmacji jest tam największa. W zeszłym tygodniu w TVN24 było o szczepionce HPV w Australii, zaproszony profesor chyba się zapomniał i powiedział że w krajach skandynawskich spadła zachorowalność na raka szyjki macicy bez szczepionki, na co redaktor od razu mu przerwał i powiedział, ale mówimy o szczepionce i Australii. Takie rzeczy tylko w TVN. :what:
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 7100
Wysłany: Wto Lut 12, 2019 12:42   

Należałoby porównać wiele programów, żeby wyciągnąć właściwe wnioski,
co do częstości i manipulacji danymi w nich.
A na to nie mamy czasu, bo i po co tracić ten czas.
Czasem łapię się na audycje rządowe
i tam wcale lepiej nie jest, jeżeli chodzi o rzetelność
prezentowanych argumentów, więc po kilku minutach wyłączam.
Ewa Kopacz była jedynym w historii ministrem, który nie zezwolił na import
zbędnych szczepionek antygrypowych. Politycy PIS chcieli ją za to
postawić przed sądem, pod zarzutem, że naraziła zdrowie Polaków
na niebezpieczeństwo.

Ten temat jest o psychologii.
Raczej z punktu widzenia psychologii przeanalizujmy wierszyk,
który od rana do wieczora młócą rządowe media, znacznie częściej,
niż w/w audycje.
Cytat:
„Polio, tężec, krztusiec, HiB,
w naszym stawie dużo ryb,
odra, ospa, dur, gruźlica,
kogo wskaże czarownica”.

Jak jest siła przekonywania tego wierszyka dla młodych mam?
JW
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 202
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Wto Lut 12, 2019 13:15   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Ten temat jest o psychologii.
Raczej z punktu widzenia psychologii przeanalizujmy wierszyk,
który od rana do wieczora młócą rządowe media, znacznie częściej,
niż w/w audycje.
Cytat:
„Polio, tężec, krztusiec, HiB,
w naszym stawie dużo ryb,
odra, ospa, dur, gruźlica,
kogo wskaże czarownica”.

Jak jest siła przekonywania tego wierszyka dla młodych mam?
JW

Duża, ponieważ jest to gra na emocjach matek, które z oczywistych powodów najbardziej boją się tego, że ich dzieciom może stać się krzywda.
Wystarczy użyć w spocie głosu jakiegoś niewiniątka i instynkt macierzyński dochodzi do głosu.

Niestety po drugiej stronie barykady stosują dokładnie te same sztuczki, tyle że w sposób dość prymitywny. Plakaty stopnop są fatalne. Wyglądają jakby ich pomysłodawcą był paskowy z tvp info.

To jest zrobione z pomysłem: Wyliczanka https://youtu.be/I68N2zmGxEA
_________________
Nullius in verba
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2019 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved