Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Depresja 2
Autor Wiadomość
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 22:15   

Ja uważam , że w depresji świadomość jest ważna, a po kontakcie z chorymi na depresje, stwierdzam, że świadomość jest bardzo ważna. Coś się komuś nie uda, życie mu jakoś nie wyszło, nudzi się, więc też jest do bani i tak świadomie można dołować samego siebie. Zmienić negatywne myślenie u chorego jest bardzo trudno, ale do zrobienia , oczywiście stopniowo.
_________________
marzena kiwi
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 22:17   

kiwi4 napisał/a:
nudzi się

Depresja z nudów? A to ci dopiero... :shock:
Mogłabyś rozwinąć/sprecyzować?

Marishka
 
     
zenon 
Tygrys

Pomógł: 37 razy
Wiek: 33
Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 5624
Skąd: z nienacka
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 22:36   

M i T napisał/a:

Depresja z nudów? A to ci dopiero... :shock:
Mogłabyś rozwinąć/sprecyzować?

Marishka


No to jest poniekąd teza Grzesiaka:
http://www.psychologia.ap...opic.php?t=5757
_________________

(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
     
figa


Pomógł: 8 razy
Wiek: 61
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 1141
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 00:40   

Depresja nie jest z nudów to po prostu utrata celów
i brak motywacji do działania.
niby logika jest ale i ból istnienia ,niemozność zaakceptowania
realizowania dobrych rad
_________________
pozdrawiam
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 00:51   

bol istnienia to juz sartre opracowal w 'mdlosciach' i beckett.
dla mnie depresja to jak pisalam w watku filmowym zyciowa proznia, w ktora ktos sie wlulal. tez inne oczekiwania niz sie mialo wobec kogos, czegos i niemoznosc wyjscia z tej sytuacji.

sinsemilla, romek, sook - kim wy wszyscy jestescie//?
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 00:59   

figa napisał/a:
Depresja nie jest z nudów to po prostu utrata celów
i brak motywacji do działania.
niby logika jest ale i ból istnienia ,niemozność zaakceptowania
realizowania dobrych rad


Primo są osoby z depresją posiadające cele
Secondo dobre rady są najczęściej dobre dla osób je dających a nie dla osób które są dawane.

Neska napisał/a:
dla mnie depresja to jak pisalam w watku filmowym zyciowa proznia, w ktora ktos sie wlulal. tez inne oczekiwania niz sie mialo wobec kogos, czegos i niemoznosc wyjscia z tej sytuacji.


Depresja i nihilizm są dość powiązane.
 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Sob Lut 05, 2011 01:20   

Witam. Źródłem depresji jest zawsze uczucie bezsilności wobec powtarzających się bodźców/sytuacji. Każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości psychicznej. Jego wysokość może zależeć od diety. Ale podstawowym czynnikiem depresjogennym jest zawsze nie radzenie sobie z powtarzającącą się sytuacją. Żródło? Życie :-)
Neska była najbliżej :-)
Ostatnio zmieniony przez gramakawa Sob Lut 05, 2011 01:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Adam319 
We are all One


Pomógł: 43 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 2411
Skąd: tiny.pl/hpb9n tiny.pl/hlhmn
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 02:42   

Neska napisał/a:
(...)
sinsemilla, romek, sook - kim wy wszyscy jestescie//?


I dlaczego nie śpicie?
:-)
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 13:00   

Ta nuda , to nic nie robienie , brak celów w życiu , aż popadają w nicość, zamykają się w czterech ścianach i następuje depresja. Kobieta ma małe dziecko, niby ma jakieś obowiązki, ale ograniczyła się do obowiązków przy dziecku, resztę godzin spędzała leżąc , słuchała muzyki. Obudziła się z ręką w nocniku, teraz leczy się z depresji. Sama powiedział, że ta nuda ją wpędziła w chorobę, bo gdyby miała jakieś zajęcie , ale mąż nie pozwalał jej iść do pracy, sprzątać itp. , mąż prowadzi Firmę, ma mało czasu, więc była odludkiem. Pomału wraca, ale to nie jest takie proste z tymi co ich nuda zabija i wpędza w depresję.
_________________
marzena kiwi
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 13:04   

no to maz byl jej problemem.
nie pozwalal jej sprzatac? cudowny :-)
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Lut 05, 2011 14:26   

gramakawa napisał/a:
...Źródłem depresji jest zawsze uczucie bezsilności wobec powtarzających się bodźców/sytuacji. Każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości psychicznej. ...
Nooooo...., badz konsekwentna! Nie oceniaj i nie klasyfikuj. :hihi:

I widzisz jakie to smieszne co piszesz! :viva:

BTW
Ocenilem. :hihi:
.
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Sob Lut 05, 2011 14:32   

kiwi4 napisał/a:
...Ta nuda , to nic nie robienie , brak celów w życiu , aż popadają w nicość, zamykają się w czterech ścianach i następuje depresja...

Ha, ha, ha faktycznie jakie to proste! :viva: :hihi:

Opisujesz objawy a nie przyczyny, ale tak to juz jest
MATRIX10/90. 8-)
.
 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Sob Lut 05, 2011 14:51   

grizzly napisał/a:
gramakawa napisał/a:
...Źródłem depresji jest zawsze uczucie bezsilności wobec powtarzających się bodźców/sytuacji. Każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości psychicznej. ...
Nooooo...., badz konsekwentna! Nie oceniaj i nie klasyfikuj. :hihi:

I widzisz jakie to smieszne co piszesz! :viva:

BTW
Ocenilem. :hihi:
.


Ja oceniłam źródło depresji, a ty mnie. Nie widzisz różnicy?
BTW Chyba trafnie to zrobiłam, bo sam grizzli się odezwał 8-)
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 15:07   

kiwi4 napisał/a:
Ta nuda , to nic nie robienie , brak celów w życiu

Kiwi, jak rozumiesz/definiujesz tę "nudę"?

kiwi4 napisał/a:
Kobieta ma małe dziecko, niby ma jakieś obowiązki, ale ograniczyła się do obowiązków przy dziecku, resztę godzin spędzała leżąc , słuchała muzyki.

Czy spotkałaś się z pojęciem depresji poporodowej? To nie ma nic wspólnego z "nudą" ("nudzenie się" przy niemowlęciu? wolne żarty!). W tym temacie absolutnie wszystkim polecam niemiecki film "Das fremde in mir" ("Obcy we mnie"). Jest znakomitą, realistyczną i wręcz miażdżącą, ilustracją depresji poporodowej.

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Sob Lut 05, 2011 15:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Śro Lut 09, 2011 02:53   

kiwi4 napisał/a:
Ta nuda , to nic nie robienie , brak celów w życiu


nudzic sie to mogloby byc nawet interesujace.
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Czw Lut 10, 2011 22:01   

Czas na zatwardzenia podczas depresji. Domyślam się, że to normalny objaw, bo lekarz przebadał mnie włącznie z kolonoskopią i nic nie wykrył. Jednak z biegiem czasu nasilają się zatwardzenia. Biorę od ponad roku Forlax i pomaga, ale ostatnio podczas rozłąki z rodziną nasiliły się lęki, ale też zatwardzenia (4 szklanki Normosanu dopiero trochę pomogły). Do tego taki odruch wymiotny mam, odbija mi się i lekko na wymioty zbiera...
Jest sens iść z tym lekkim bólem brzucha, zgagą i odbijaniem do lekarza?
Mam to od 6 dni.
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
 
 
     
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 12:54   

Bystry_Romek napisał/a:
Czas na zatwardzenia podczas depresji. Domyślam się, że to normalny objaw, bo lekarz przebadał mnie włącznie z kolonoskopią i nic nie wykrył. Jednak z biegiem czasu nasilają się zatwardzenia. Biorę od ponad roku Forlax i pomaga, ale ostatnio podczas rozłąki z rodziną nasiliły się lęki, ale też zatwardzenia (4 szklanki Normosanu dopiero trochę pomogły). Do tego taki odruch wymiotny mam, odbija mi się i lekko na wymioty zbiera...
Jest sens iść z tym lekkim bólem brzucha, zgagą i odbijaniem do lekarza?
Mam to od 6 dni.


A ten Forlax i Normosan to jakiś lekarz zalecił?
:)
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
 
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 13:12   

sinsemilla napisał/a:
A ten Forlax i Normosan to jakiś lekarz zalecił?
:)


Pan chirurg i pan od chorób wewnętrznych. To znajomi, dlatego mogę im ufać.
Chirurg mnie operował, także gość jest pewny.
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
 
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 13:41   

Kiepska sprawa Romek. Skoro masz takie objawy to dobrze nie jest. Kolonoskopia to masakra. Porażka. Nie ta droga.

Nie mam gotowej recepty ale chłopie ty się lepiej za siebie weź, bo to się rzeczywiście niedobrze skończy. TE wszystkie środki na wypróżnienie, a organizm i tak dostaje po dEe.
Może i panowie lekarze to twoi dobrzy znajomi ale rozumu to oni nie mają. Podchodzisz do problemu od dPy strony a to się dobrze raczej nigdy nie kończy.

A tyle masz w necie informacji o tym wszystkim. szukajcie a znajdziecie


gramakawa napisał/a:
Witam. Źródłem depresji jest zawsze uczucie bezsilności wobec powtarzających się bodźców/sytuacji. Każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości psychicznej. Jego wysokość może zależeć od diety. Ale podstawowym czynnikiem depresjogennym jest zawsze nie radzenie sobie z powtarzającącą się sytuacją. Żródło? Życie :-)
Neska była najbliżej :-)


Dobrze powiedziane. Jednak zmiennych jest więcej niz tylko dieta. Liczy się to w jakim stanie aktualnie jest nasz organizm, a na to pracujemy od urodzenia. Wcześniej pracują na to rodzice. Dalej ruch, świeże powietrze, słońce... no a z drugiej strony na depresję dobre są takie rzeczy jak Joga, szczególnie może ćwiczenia oddechowe. Tylko ważne żeby nie sfiksować, zawsze pamiętać o tym co najważniejsze w życiu.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Lut 11, 2011 13:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Pią Lut 11, 2011 13:50   

Bystry_Romek napisał/a:
Czas na zatwardzenia podczas depresji.

Mam to od 6 dni.


Nie śledzę wątku..., czy próbowałeś jeść suszone śliwki lub figi? Polecam figi, pełna garść, zamiast kolacji, a przed śniadaniem kilka łyżek oliwy, oleju. Byle nie rycynowego :hah: Powinno pomóc :->
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 15:13   

rakash, kolonoskopia to normalne sprawa i mądrze, że przebadałem się (tj. mnie).
Zresztą robią to podczas śpiączki.
Dobrze wiedzieć, że to przyczyny psychologiczne są podłożem (np. podczas depresji zwalnia układ pokarmowy).
Gorzej wychodzi z uzdrowieniem ducha. Szkoda że A. Miller zmarła, bo poważnie, ale wybrałbym się do niej bez względu na koszty.
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
Ostatnio zmieniony przez Bystry_Romek Pią Lut 11, 2011 15:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 15:21   

gramakawa napisał/a:
Polecam figi, pełna garść, zamiast kolacji, a przed śniadaniem kilka łyżek oliwy, oleju.

Problem mam od 1,5 roku i zjadalem już różne rzeczy :)
Depresje mam od zawsze i zaniepokoiło mnie, że zatwardzenia pojawiły się 1,5 roku temu...

Mam też wrażenie, że trochę za dużo "wymagam" od Forumowiczów, z jednej strony czasem miło coś z siebie wyrzucić, a z drugiej zdaje się, że tu jakiś na prawdę dobry fachowiec potrzebny... :/
Oczywiście doceniam rady i chęci piszących!
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
 
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 15:22   

Bystry_Romek napisał/a:
rakash, kolonoskopia to normalne sprawa i mądrze, że przebadałem się (tj. mnie).
Zresztą robią to podczas śpiączki.
Dobrze wiedzieć, że to przyczyny psychologiczne są podłożem (np. podczas depresji zwalnia układ pokarmowy).
Gorzej wychodzi z uzdrowieniem ducha. Szkoda że A. Miller zmarła, bo poważnie, ale wybrałbym się do niej bez względu na koszty.


Romek. Nie rozumiesz. Nie ma żadnego podziału duch - ciało. Jest jedno. Tylko głupiemu trzeba tłumaczyć, ale też tłumaczenie może być różne.

Kolonoskopia to strata czasu pieniędzy i zdrowia. Tak samo jak gastroskopia. Ale jeden woli iść jak Pan Bóg przykazał drogą człowieka a inny woli się pieprzyć w syfie i się nigdy nie nawraca. Ja Ciebie nie nawracam Romek ale mówię Ci jak jest. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie. tyle.

Alice Miller miała nierówno pod sufitem.
_________________

Ostatnio zmieniony przez rakash Pią Lut 11, 2011 15:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 15:28   

O szukaniu właściwego (wartościowego) terapeuty już kiedyś było na Forum, ale warto przypomnieć kilka podstawowych wskazówek:

http://www.alice-miller.c...n.php?force=faq

to samo po polsku:

http://zrozumienie.inform...a-pl-dt491.html
http://www.koniecmilczenia.pl/gdziekm.html#jak

Marishka
 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Pią Lut 11, 2011 15:59   

Maad napisał/a:

... robili kolonoskopię na żywca - szczerze nie polecam


...ja się wybudziłam w trakcie, taki był ból, masakra. Też nie polecam. To badanie jest zbyt dużą ingerencją w organizm. Ja po nim miałam przez kilka dni bóle brzucha :sad: Uważam, że teraz zbyt często robią to badanie, po co? Zatwardzenie nie jest objawem choroby jelit a psychiki właśnie. Można pomóc sobie doraźnie, ale też szukać przyczyny. Ty zdaje się znasz przyczynę. I za bardzo ufasz medycynie. Są inne możliwości 8-) Jakaś podróż do buszu 8-) Tam, gdzie leczą ciało i ducha jednocześnie, przyrodą i w przyrodzie :-> Najdrożej za oceanem, ale można znaleźć i bliżej 8-)
 
     
soook

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Sie 2010
Posty: 389
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 16:53   

Ależ , Szanowni Państwo . MiT . W jakiej to depresji i psychozie , obracacie się ? Nie może pomóc człowiekowi , Ten i Ta . Kipiący parą , buchającą z wypowiedzi pisanej . Jak Clint z rolami filmowymi i King Crimson z schizofrenią śpiewana Grega Lake , jest wzorem odniesienia to .... okrutne brednie tutaj propagujecie . Pan Tomek , stan samozapalny . Słowa niecenzuralne i niby aroganckie , nie męskie są . Też i nie kobiece . Żona Pana , skacze po gałęziach niby wiedzy , jak wiewiórka . Czarno piórka . I odsyła do cytatów i odniesień , Jej zdaniem arcy ważnych . A to zmyła i nieprawda .
Cała energia czarna , wylewana forumowiczów , spali Wasze Jestestwa . Ogniem ponurym . :-) Czy kogoś , z ludzi przechodnich - Lubicie ? Co to jest , lubić dziecko biegające po trawie , sprzedawczynię na targu . Uśmiech gości na twarzach ? Współistnienie , i z analfabetą angielskiego , filmowego , muzycznego ..... z mieszkańcami Ziemi . :-)

Pomyślności w relacjach .



.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 18:51   

Ciekawa audycja przedstawiająca inne spojrzenie na depresję (in English):

http://www.wpr.org/webcas...rogramnotes.cfm

(jeśli link nie uruchomi automatycznie playera, to można wysłuchać/ściągnąć pod tym adresem:
http://www.wpr.org/ideas/...teDate=4/2/2010
klikając na odpowiedni symbol przy godzinie 9:00 AM)

Artykuł na ten temat:

http://www.nytimes.com/20...&pagewanted=all

Marishka
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 19:31   

gramakawa napisał/a:
Tam, gdzie leczą ciało i ducha jednocześnie, przyrodą i w przyrodzie
planowałem przenieść się na stałe do Zakopanego, ale mi znajomy odradził z uwagi na tubylców :)
Soook, poza sugestią do mojej psychozy, wypowiedź niezwykle celna!
Choć nie wykluczone, że zwariowałem...
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
Ostatnio zmieniony przez Bystry_Romek Pią Lut 11, 2011 19:35, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Pią Lut 11, 2011 20:33   

Bystry_Romek napisał/a:

Soook, poza sugestią do mojej psychozy, wypowiedź niezwykle celna!
Choć nie wykluczone, że zwariowałem...


Masz typowy objaw depresji; bierzesz wszystko do siebie :->
Co do tubylców, wszędzie są jacyś tubylcy, i tak samo wszędzie trzeba żyć z nimi z zgodzie. Ale jest jeden do którego najtrudniej jest Ci wyciągnąć rękę do zgody, nazywa się on.... Ty Sam :-) Zrób mu :hug: i razem pokonacie depresję :-)
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 12:23   

gramakawa, masz na myśli, że nie akceptuje siebie? A jeśli tak, to po czym tak wnioskujesz?
Może pytanie wydać się trywialne, ale z mojej perspektywy wszystko wygląda inaczej :)
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
 
 
     
rakash 
We called it war!


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 2799
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 17:36   

Romek, no jak przecież musisz w to wierzyć co ci mówią.
_________________

 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Sob Lut 12, 2011 20:22   

Nie mam nic przeciwko byś wierzył i rakashowi :-> Każdy na swój sposób próbuje Ci pomóc, ale rozwiązać swój problem musisz już sam. Ty siebie znasz najlepiej, ty sam wiesz, czy akceptujesz siebie. Wierzę, że wybierzesz ze wszystkich udzielonych Ci podpowiedzi, to, co dla Ciebie najlepsze. Z miłością do Siebie. Ode mnie tyle :-) Nic nie musisz a wszystko możesz, jak pisała sinsemilla. Powodzenia :-)
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 20:51   

Cytat:
wszystko możesz

Stwierdzenie równie oderwane od rzeczywistości i toksyczne, jak i "nic nie potrafisz". Typowy dobrystyczny komunał, który niczego nie wnosi.

Marishka
 
     
gramakawa
[Usunięty]

Wysłany: Sob Lut 12, 2011 21:28   

Romek, co wybierasz: "nic nie potrafisz" czy "wszystko możesz" ?

Słyszałaś/czytałaś Marishka o podświadomości? W Twoim przypadku pytanie retoryczne.
Dokładnie to co napisałaś, ja słyszałam w dzieciństwie codziennie: "nic nie potrafisz". oj, ciągnęła się ta depresja za mną długo. Wystarczyły słowa "jak tylko zechcesz, to możesz" i wszystko się odmieniło. Ja to wiem, Ty wierzyć nie musisz :->
Ja napisałam od Siebie dla Romka, jak większość tutaj. Prześledziłam wątki z jego udziałem i otrzymał dużo rad i zrozumienia od forumowiczów. Jak napisałam, sam wybierze. Mnie nie przekonuj o wyższości tej czy innej teorii, bo mi to nie potrzebne :-)

BTW Toksyczna to jest Twoja wypowiedź do mnie skierowana, nie widzisz tego? Ale nie martw się, nie zadziała :-)
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 23:07   

gramakawa napisał/a:
Romek, co wybierasz: "nic nie potrafisz" czy "wszystko możesz" ?

"Do niczego w życiu nie dojdziesz" - osłuchałem się tego w dzieciństwie do bólu.
Nic dobrego to nie dało ani mi, ani rodzicom zaczepiającym to stwierdzenie (chyba tylko to, że się odwróciłem).
Wolę stwierdzenie "możesz wszystko" zmodyfikowane nieco po biblijnemu na "wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam" :)
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
 
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Nie Lut 13, 2011 20:31   

Bystry_Romek napisał/a:
...Wolę stwierdzenie "możesz wszystko" zmodyfikowane nieco po biblijnemu na "wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam" :)...

Nic nowego, sami "kaplani" twierdza,
ze "religia" bywa remedium na "uposledzenie umyslowe"! :viva: :hihi:
.
 
     
Neska 


Pomogła: 23 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 1331
Wysłany: Nie Lut 13, 2011 23:50   

Grizzly a Ty w co wierzysz?
_________________
Pachelbel Canon in D
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 02:00   

Neska napisał/a:
Grizzly a Ty w co wierzysz?

Niech zgadnę, w siebie? 8)
 
     
Bystry_Romek 


Wiek: 36
Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 126
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 08:52   

Dajcie mu spokój, Grizzly to pewnie jeszcze nastolatek, burza hormonów :)
_________________
Steve prowadź mnie!
http://www.youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc
 
 
     
iliq 

Pomógł: 26 razy
Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 1238
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lut 14, 2011 09:59   

Ale Romek to nie był pojazd. Ja sam takiej odpowiedzi udzielam jak przypuszczam że stwierdzenie agnostyk będzie zbyt dociekliwie rozpatrywane.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Wto Lut 22, 2011 11:22   

Ciekawe, co dziś mądrego powiedzą:

http://www.polskieradio.p...ojki-o-depresji

Marishka
 
     
RAW0+ 

Pomógł: 41 razy
Dołączył: 11 Wrz 2009
Posty: 1943
Wysłany: Śro Lut 23, 2011 23:47   

Angielskojęzyczna strona dla ludzi borykających się z ogólnie pojętym stresem
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 17:43   

Oczywista oczywistość od MLK:

http://zdrowie.onet.pl/po...48,artykul.html

Cytat:
Depresja to stan, w którym człowiek czuje się niezwykle samotny, bezradny i zagubiony. Często resztki sił do życia kieruje na udawanie przed otoczeniem, że wszystko jest w porządku. Ubiera uśmiech i nawet wychodzi do szkoły czy pracy, ale to uśmiech rozciągniętych ust. W środku jest wiele łez. Dlatego najgorsze, co można takiemu człowiekowi wtedy powiedzieć, to - weź się w garść. On właśnie tej garści nie ma. Ale potrzebuje czyjejś ciepłej ręki, która go przytrzyma i pomoże dojść do lekarza, a potem jeszcze trochę go za nią potrzyma, by uwierzył, że jest dla kogoś ważny. To może trochę potrwać i nie wolno pospieszać pytaniami – „no, czy już Ci lepiej?” Bo jeżeli jeszcze nie, to co ? Znowu kłamać, że jest ok.? To jak powrót do punktu wyjścia. Leczenie, czas i drugi, życzliwy człowiek– to pomaga.


Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Sob Lut 26, 2011 17:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pią Kwi 22, 2011 15:05   

Bystry_Romek napisał/a:
Depresje mam od zawsze i zaniepokoiło mnie, że zatwardzenia pojawiły się 1,5 roku temu... Mam też wrażenie, że trochę za dużo "wymagam" od Forumowiczów, z jednej strony czasem miło coś z siebie wyrzucić, a z drugiej zdaje się, że tu jakiś na prawdę dobry fachowiec potrzebny... :/
Oczywiście doceniam rady i chęci piszących!

Słusznie, poszukajmy fachowców.
http://www.biologicalpsyc...0585-8/abstract
Cytat:
Poor omega-3 fatty acid status increases the risk of depression. Fish oil and folic acid supplements each have been used to treat depression successfully. Folate deficiency reduces the response to antidepressants. Deficiencies of folate, vitamin B12, iron, zinc, and selenium tend to be more common among depressed than nondepressed persons. Dietary antioxidants have not been studied rigorously in relation to depression.

http://chestjournal.chest.../97/5/1260.long
Cytat:
He reported taking no other medications or vitamin supplements during this time, nor did he report high dietary sources of vitamin A. However, it was later found that the
patient had also consumed an undetermined number of cod liver oil capsules during that year. Approximately one month prior to presentation he began to notice chronic fatigue and malaise as well as dry and itchy skin.

http://www.nutritionjrnl....0319-X/abstract
Cytat:
Higher dietary intake of folate was associated with a lower prevalence of depressive symptoms in Japanese men but not women.

http://www.jad-journal.co...0327(08)X0013-8
Cytat:
Results
Among CAM treatments, omega-3 fatty acids have received the most specific study in terms of epidemiological, preclinical, and clinical research for perinatal depression. Three randomized placebo-controlled trials have been conducted in which investigators assessed omega-3 fatty acids vs. placebo for perinatal depression, with conflicting results. CAM interventions that can be easily added to a treatment plan with little risk and general health benefits for most women include omega-3 fatty acids, exercise, and folate, although data are insufficient at this time to recommend any of these as monotherapy for perinatal depression. S-adenosyl-methionine (SAMe) and bright light therapy may be reasonable to consider based on the evidence in MDD. St. John's Wort requires further study with regard to safety in pregnancy, and drug interactions can be a potential problem.

http://www.psyn-journal.c...4927(05)X0104-4
Cytat:
Separately, hypofolatemia also predicted lack of remission to antidepressant treatment. These associations were independent of the presence of smoking, diabetes, family history, hypercholesterolemia, hyperhomocysteinemia and low B12 levels. Although preliminary, the results of the present work suggest that subcortical brain WMHs and hypofolatemia may have an independent negative impact on the likelihood of responding to antidepressant treatment in non-geriatric subjects with MDD.
Itd.
JW
PS. Na zaparcia dobrze robi większa ilość warzyw.
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Maj 13, 2011 22:50   

Doooobreeeee - depresja jako niezły "biznes". Dość obszerny fragment z książki Jarosława Stukana (psycholog), który pokrywa się z moimi przemyśleniami na ten temat oraz poglądami niektórych amerykańskich psychologów/ekspertów (chyba wklejałam tu kiedyś artykuły na ten temat):

http://www.kontrateksty.p...25&pf=1&id=5188

i jeszcze rozmowa z autorem:

http://www.wiadomosci24.p...125-1--1-a.html

Marishka
Ostatnio zmieniony przez M i T Pią Maj 13, 2011 23:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Maj 16, 2011 08:48   

Psychoterapia to też niezły biznes, a nawet lepszy, bo w przeciwieństwie do lekoterapii, błędy jeszcze trudniejsze do udowodnienia.
JW
 
     
Bruford

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 28 Sty 2005
Posty: 1739
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Maj 16, 2011 18:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Psychoterapia to też niezły biznes, a nawet lepszy, bo w przeciwieństwie do lekoterapii, błędy jeszcze trudniejsze do udowodnienia.
JW



Małe miki w zestawieniu z alt-medem - kompletne zero odpowiedzialności za cokolwiek , bez literalnie najmniejszego zagrożenia koniecznością udowadniania czegokolwiek
_________________
Those Who Go Beneath the Surface Do So At Their Peril
I think that God in creating Man somewhat overestimated his ability.
"Amerika - ach, was ist Amerika gegen die Straßenbahnlinie Neun, die nach Brösen fuhr..."
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Maj 16, 2011 19:58   

Niezupełnie, w ubiegłym roku znajomy, bardzo sympatyczny dyplomowany lekarz stracił prawo wykonywania zawodu za jakieś olejki zapachowe.
Inna doktor z centralnej Polski, nie wiem czy straciła prawo wykonywania zawodu, ale miała poważne kłopoty za stosowanie metody Volla.
Izba Lekarska nieustannie ostrzy sobie zęby na lekarzy stosujących homeopatię.

W średniowieczu władza nie tolerowała niezależnych wiedźm z upodobaniem pławiąc je w wodzie. Dziś władze sponsorowane przez Wielką Farmację ściśle pilnują jej monopolu i tępią w zarodku wszelkie alternatywne metody i potencjalną niezależność lekarzy.
JW
 
     
M i T 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 7106
Wysłany: Pią Maj 20, 2011 16:45   

Dawno nie czytałam tak rażących toksyczności :razz: , ale w sumie jest to dobry przykład, jak NIE należy traktować osoby z depresją. Jest tu cały bukiet toksyn łącznie z popularnym "weź się w garść", "ciesz się z tego co masz", "ja mam większe problemy", "przestań marudzić", etc. i próbami "rozweselenia" osoby cierpiącej :faint:

http://www.wysokieobcasy....?as=1&startsz=x

Zwróćcie szczególna uwagę na wypowiedzi Izy - doskonały portret tzw. "umniejszacza"... Mając w swoim najbliższym otoczeniu takie "życzliwe inaczej" osoby jak Iza, wątpię by Ewelina szybko wróciła do zdrowia...

Marishka
 
     
grizzly
[Usunięty]

Wysłany: Pią Maj 20, 2011 17:40   

[quote="M i T"]...wątpię by Ewelina szybko wróciła do zdrowia...

Marishka[/quote]
----------------------------------------------------------------------------------------



Marishka, ile jest takich sytuacji?
Chyba bardzo wiele.

I co zrobisz w tym "fasadowym raju". ?
.
 
     
Zgubiłem_hasło

Dołączył: 18 Cze 2011
Posty: 46
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 14:48   

Tekst z artykułu:
"Kamil i Darek pierwszą wspólną noc przeżyli wtedy, gdy nad polskimi miastami rozbłysły fajerwerki. Wchodziliśmy właśnie do Unii."

tutaj więcej jest gejo-promocji, niż rzekomej analizy zaburzeń o charakterze depresyjnym...
 
     
Hannibal 
Moderator

Pomógł: 191 razy
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lut 2007
Posty: 15904
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Lut 04, 2012 21:56   

Dlaczego teoria o nierównowadze chemicznej w mózgu jako przyczynie zaburzeń psychicznych to mit. (z: Nowa Debata)
Cytat:
The idea that depression and other mental health conditions are caused by an imbalance of chemicals in the brain is so deeply ingrained in our psyche that it seems almost sacrilegious to question it.

całość: http://chriskresser.com/t...-imbalance-myth
_________________
Don't buy into mono-dimensional training regimens. Exercising should reflect how rich and varied life is. #MovNat
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6818
Wysłany: Nie Kwi 29, 2012 13:27   

http://www.medonet.pl/zdr...esje,index.html
O prosze , ruch zamiast prozaku, (mechanizmy działania analogiczne) ciekawa jestem dlaczego tak mało na ten temat sie mówi, słyszeliście kiedykolwiek np w tv na temat depresji w kontekście ruchu ? bo ja nie..

Ciekawa jestem ilu psychiatrów na 100 proponuje chorym na depresje cwiczenia zamiast chemii... ?
Cytat:

Stworzeni do ruchu

Niezwykle ważny w tej dyskusji jest głos neuronaukowców, czyli przedstawicieli prężnie rozwijającej się interdyscyplinarnej dziedziny badań nad biochemią, anatomią i funkcjonowaniem mózgu oraz ich związkiem z zachowaniem i samopoczuciem. Jeden z jej przedstawicieli, prof. Philip Holmes z University of Georgia, twierdzi, że głównym antydepresyjnym mechanizmem, dzięki któremu ćwiczenia fizyczne wpływają na pracę mózgu, jest regulacja poziomu serotoniny i noradrenaliny – to one odpowiadają za stan naszego nastroju.

Większość obecnych na rynku leków antydepresyjnych to substancje powodujące zwiększenie poziomu serotoniny w organizmie. Noradrenalina z kolei – jak podkreśla prof. Holmes – jest kluczową substancją odpowiedzialną za poziom stresu i nasze reakcje na niezależne od nas zewnętrzne wydarzenia.

Regularne ćwiczenia fizyczne wyraźnie zwiększają poziom obu substancji w organizmie, więc spełniają doskonale tę samą funkcję, co leki antydepresyjne. Serotonina wpływa korzystnie na nastrój, a noradrenalina zwiększa wytrzymałość na stres, który także odgrywa istotną rolę w rozwoju zaburzeń depresyjnych czy lękowych. Systematyczne ćwiczenia powodują więc, że nie tylko czujemy się lepiej, lecz także jesteśmy znacznie bardziej 
wytrzymali.

Zdaniem wielu neuronaukowców – także prof. Holmesa – depresja i inne zaburzenia nastroju mogą być ceną, którą płacimy za rozwój cywilizacyjny. Ten wniosek potwierdzają zresztą dane epidemiologiczne. Największy odsetek zachorowań na depresję (nawet do ok. 17 proc. populacji) występuje w krajach najwyżej rozwiniętych, m.in. w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem, jak przekonują neuronaukowcy, nasze mózgi zostały ewolucyjnie ukształtowane do życia w nieustannym ruchu. Siedzący tryb życia to zjawisko charakterystyczne dopiero dla współczesności.

Na szczęście, dzięki rozwojowi współczesnej nauki możemy skutecznie wrócić do korzeni. Wystarczy 30 minut szybkiego marszu pięć razy w tygodniu albo 
30 minut intensywnego aerobiku trzy razy w tygodniu. Nic trudnego, sama 
przyjemność.
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 07:57   

Codzienne bieganie jest dobre na depresję, ponieważ powoduje wyzwalanie endorfin w mózgu i wciąga. Pozwala na poczucie odrobiny kontroli nad swoim życiem. Może być inny rodzaj ruchu, byle codziennie.
Depresja to stan totalnej rezygnacji, więc żeby zwiększyć te poczucie kontroli nad swoim życiem, dobrze jest znaleźć hobby, jak np rysunek, hodowanie ogródka itp, które pozwala na tworzenie czegoś namacalnego i realnego. Czegoś, co można wziąć w ręce i poczuć tę zmianę.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1139
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 08:26   

Magdalinha,
Ty to tak z teorii, czy z praktyki :?
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 08:30   

Z teorii i obserwacji.
 
     
Kefa 

Pomogła: 4 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 30 Lis 2010
Posty: 110
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 14:02   

Magdalinha napisał/a:
Z teorii i obserwacji.


Widać, że nie z praktyki :P .
Dla mnie, z praktyki, depresja nigdy nie była ani brakiem kontroli, ani rezygnacją. Jeżeli już, do dokładnie odwrotnie, rezygnacja i brak kontroli nad życiem były wynikiem depresji. A bieganie tylko by ją pogłębiło :| Tworzenie natomiast powodowało tylko jeszcze większe poczucie bezsensu i bólu tworzenia i istnienia czegokolwiek.

Depresja dla mnie to choroba bardziej fizyczna. Atakuje szeroko pojętą psychikę, ale wynika "z ciała", bo z hormonów.
 
     
Joannaż 
sinsemilla


Pomogła: 38 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 2284
Wysłany: Wto Maj 01, 2012 23:47   

Kefa napisał/a:

Depresja dla mnie to choroba bardziej fizyczna. Atakuje szeroko pojętą psychikę, ale wynika "z ciała", bo z hormonów.

Dokładnie.

Fizyczność. mięśnie.
serce jest mięśniem
na depresje najlepsza Miłość, czyli ciepłe i aktywne serce (?)

taka miłość do samego siebie

Dobranoc. i pozdrawiam wszystkich działkowiczów :)
_________________
Im więcej trudności w drodze do celu,
tym więcej radości w jego osiągnięciu.
Ostatnio zmieniony przez Joannaż Wto Maj 01, 2012 23:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Cze 09, 2012 22:08   

Wysiłek fizyczny poprawia samopoczucie chwilowo, ale nie zwalcza depresji
http://gizmodo.pl/wysilek...alcza-depresji/
 
     
Iziss80 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Cze 2012
Posty: 33
Wysłany: Pon Lip 02, 2012 13:39   

Bieganie na depresję?:)Qrcze przy depresji dwubiegunowej w okresie hipermani mogłoby spowodować zawał:)WIem, że to temat raczej smutny zresztą sama borykam się z tym problemem od 11lat(diagnoza) a zaczeło się w dzieciństwie. Wrażliwe zdolne dziecko kochające zwierzatka to było takie urocze...tyle, że świat jest zbyt okrutny dla takich jak ja ...oddałabym swoja wrażliwość za darmo...baaa nawet bym dopłaciła.
Antydepresanty lekko zobojetniają i pozwalają funkcjonować takim "mięczkom" jak ja:) No a oprócz nich jedynym naturalnym doraźnym sposbem na depresje jest seks i chyba każdy przyzna mi tutaj rację:)
_________________
"Naszym ce­lem mu­si być wyz­wo­lenie się... pop­rzez roz­szerze­nie kręgu współczu­cia na wszys­tkie żywe is­to­ty i na cały cu­dow­ny świat natury"
Albert Einstein
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Pon Lip 02, 2012 20:29   

Jest takie wegetarianskie forko gdzie depresje lecza niemal tasmowo. Tylko, ze wiekszosc porad rozbija sie o tryptofan, niacyne, suplementacje itp A depresja to przeciez okreslony stan, z ktorym niestety trzeba sobie poradzic. Kiedys czytalem, ze przy badaniu mozgow samobojcow okazalo sie ze ponad 99% mialo niedobory tych samych substancji, nie pamietam tylko czy chodzilo o tryptofan czy serotonine. Musialbym poszperac.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Iziss80 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Cze 2012
Posty: 33
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 09:49   

Prawdopodobnie serotonina. Antydepresanty podnoszą jej poziom.
_________________
"Naszym ce­lem mu­si być wyz­wo­lenie się... pop­rzez roz­szerze­nie kręgu współczu­cia na wszys­tkie żywe is­to­ty i na cały cu­dow­ny świat natury"
Albert Einstein
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 09:54   

Mozliwe, nie pamietam dokladnie. Byc moze o nia chodzi, bo przeciez slynny Prozac i pochodne flueksetyny to glownie SSRI czyli selektywne inhibitory zwrotnego
wychwytu serotoniny. Niby proste ale juz w czasie wstepnych badan klinicznych (na zdrowych ludziach) pare osob popelnilo samobojstwo, co skutecznie przemilczano i zatuszowano.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Iziss80 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Cze 2012
Posty: 33
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 10:03   

Oglądałam kiedyś dokumentalny film jak to w latach chyba, pod koniec lat 80 wprowadzono na rynek prozak i reklamowano go jako tabletę szczęścia. Tyle, że pojawiła się "fala" samobójstw. Przykra sprawa. Od tamtego czasu na ulotkach tych leków pisze, że w poczatkowej fazie leczenia moga nasilić się mysli samobojcze. Myslę, że może to być wina działania przeciw lękowego tych leków. Przed samobójstwem powstrzymuje lęk, instynkt przetrwnia. Gdy leki go stłumią, droga wolna...
_________________
"Naszym ce­lem mu­si być wyz­wo­lenie się... pop­rzez roz­szerze­nie kręgu współczu­cia na wszys­tkie żywe is­to­ty i na cały cu­dow­ny świat natury"
Albert Einstein
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 10:04   

Polecam te dwa filmy i wypróbowanie innych niż leki sposobów na depresję. Prawdopodobnie samo zweryfikowanie diety dużo pomoże. Do tego trochę bezpiecznej, sprawiającej przyjemność aktywności fizycznej, ewentualnie plus zioła na krótki czas. Takie niby banalne rady ale warto spróbować :) U mnie to działa.

http://www.youtube.com/wa...x=2&feature=plc

Cały film daje do myślenia. To link do odcinka, gdzie wypływa temat depresji:

http://www.youtube.com/watch?v=Lwn_JXNxhKs
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 10:05   

Iziss80 napisał/a:
Prawdopodobnie serotonina. Antydepresanty podnoszą jej poziom.

... i kakao
 
     
Iziss80 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Cze 2012
Posty: 33
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 10:22   

xvk napisał/a:
Polecam te dwa filmy i wypróbowanie innych niż leki sposobów na depresję. Prawdopodobnie samo zweryfikowanie diety dużo pomoże. Do tego trochę bezpiecznej, sprawiającej przyjemność aktywności fizycznej, ewentualnie plus zioła na krótki czas. Takie niby banalne rady ale warto spróbować :) U mnie to działa.

http://www.youtube.com/wa...x=2&feature=plc

Cały film daje do myślenia. To link do odcinka, gdzie wypływa temat depresji:

http://www.youtube.com/watch?v=Lwn_JXNxhKs


Jeśli mogę zapytać, od kiedy sie tak leczysz i od kiedy chorujesz:)?
_________________
"Naszym ce­lem mu­si być wyz­wo­lenie się... pop­rzez roz­szerze­nie kręgu współczu­cia na wszys­tkie żywe is­to­ty i na cały cu­dow­ny świat natury"
Albert Einstein
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 10:36   

Iziss80 napisał/a:
Od tamtego czasu na ulotkach tych leków pisze, że w poczatkowej fazie leczenia moga nasilić się mysli samobojcze.

Wez sobie dowolny antydepresant i poczytaj te tzw "skutki uboczne" ale zacznij czytac od konca. Nad kontruowaniem tych ulotek pracuja cale fimy prawnicze, marketingowe i PR-owe aby to ujac tak zeby nikt sie nie mogl przyczepic od strony prawnej jak i przecietny "pacjent" sie nie przestraszyl. Dlatego sa np takie zwroty jak "istnieje prawdopodobienstwo wystapienia" albo "moga wystapic", co nie znaczy, ze "musza". A ze wystepuja najprawdopodobniej to inna bajka :D Ogolnie polecam ksiazke, ktora juz polecalem. Skutecznie leczy z "lekow."
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Lip 03, 2012 15:57   

Iziss80 napisał/a:
Jeśli mogę zapytać, od kiedy sie tak leczysz i od kiedy chorujesz:)?

Od 20 lat miałam skłonność do depresji. W najgorszych okresach życia bardzo ratowały mnie zioła ale wtedy nie wiedziałam jeszcze o wpływie diety. Jadłam mało tłuszczy zwierzęcych, bo nadwaga, w ogóle za mało białka zwierzęcego, za dużo węglowodanów, które ewentualnie na chwilę poprawiały nastrój, później było gorzej. Kombinowałam sama z dietami odchudzającymi, byłam jakiś czas na wegetariańskiej. To nie podnosiło nastroju. Ze względów moralnych wolałabym być weganką, ale nie dało się :) .
Zmiana diety u mnie przyniosła widoczną poprawę. Najpierw w kierunku produktów zgodnych z grupą krwi, później coraz bardziej niskowęglowodanowo Wyrzuciłam zboża z diety, przeszedł apetyt na słodycze. Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez chleba, dzisiaj nie rozumiem jak mogłam go lubić :) Zmiany na poziomie ciała powodują zmiany w psychice. Zmieniałam dietę, żeby nie tyć a poprawa nastroju okazała się skutkiem ubocznym, dlatego zachęcam do spróbowania.
Nie byłam nigdy na lekach antydepresyjnych, bo od dawna nie ufam chemicznej medycynie. Robiłam wszystko co tylko się dało, że ich nie brać. Nie mam więc doświadczenia z odstawianiem leków. Wiem, że to bardzo trudne ale nie niemożliwe. Stawka jest wysoka, warto powalczyć. Spotykam raz po raz w sieci osoby, które piszą, że im się udało.
 
     
Iziss80 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Cze 2012
Posty: 33
Wysłany: Śro Lip 04, 2012 16:24   

xvk gratuluje że, radzisz sobie bez tego świństwa:) Ciekawa jestem jednak opini osób, które brały prochy przez dłuzszy czas bo twoje zaburzenia może nie są aż tak poważne...ja byłam na skraju wyczerpania kiedy zaczełam się leczyć...nie powiem chciałabym dać sobie rade z moimi emocjami, znów poczuć euforie ale jak juz pisałam zawsze źle się to potem kończy...:(
_________________
"Naszym ce­lem mu­si być wyz­wo­lenie się... pop­rzez roz­szerze­nie kręgu współczu­cia na wszys­tkie żywe is­to­ty i na cały cu­dow­ny świat natury"
Albert Einstein
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Wto Paź 30, 2012 12:24   

xvk napisał/a:
Iziss80 napisał/a:
Jeśli mogę zapytać, od kiedy sie tak leczysz i od kiedy chorujesz:)?

Od 20 lat miałam skłonność do depresji. W najgorszych okresach życia bardzo ratowały mnie zioła ale wtedy nie wiedziałam jeszcze o wpływie diety. Jadłam mało tłuszczy zwierzęcych, bo nadwaga, w ogóle za mało białka zwierzęcego, za dużo węglowodanów, które ewentualnie na chwilę poprawiały nastrój, później było gorzej. Kombinowałam sama z dietami odchudzającymi, byłam jakiś czas na wegetariańskiej. To nie podnosiło nastroju. Ze względów moralnych wolałabym być weganką, ale nie dało się :) .
Zmiana diety u mnie przyniosła widoczną poprawę. Najpierw w kierunku produktów zgodnych z grupą krwi, później coraz bardziej niskowęglowodanowo Wyrzuciłam zboża z diety, przeszedł apetyt na słodycze. Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez chleba, dzisiaj nie rozumiem jak mogłam go lubić :) Zmiany na poziomie ciała powodują zmiany w psychice. Zmieniałam dietę, żeby nie tyć a poprawa nastroju okazała się skutkiem ubocznym, dlatego zachęcam do spróbowania.
Nie byłam nigdy na lekach antydepresyjnych, bo od dawna nie ufam chemicznej medycynie. Robiłam wszystko co tylko się dało, że ich nie brać. Nie mam więc doświadczenia z odstawianiem leków. Wiem, że to bardzo trudne ale nie niemożliwe. Stawka jest wysoka, warto powalczyć. Spotykam raz po raz w sieci osoby, które piszą, że im się udało.


Hej, a jak jest teraz? Jak ci leci z ta deprecha?Dajesz rade?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 16:09   

zyon napisał/a:
Jak ci leci z ta deprecha?Dajesz rade?

Teraz jest ok. Wieloletnie szukanie wiedzy, przyswajanie jej, praca nad sobą przyniosły efekty. Zboża trują mnie, więc ich unikam. Ale zmieniłam też w międzyczasie miejsce zamieszkania i męża. Porzuciłam pracę, która mnie stresowała itp. Zmian było dużo, po tym jak ja się zmieniałam. I czuję, że to nie koniec :D
 
     
Użytkownik

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 529
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 16:29   

xvk napisał/a:
Zainspirowana Waszymi doświadczeniami teraz przymierzam się do przejścia na 1 popołudniowy posiłek dziennie, składający się z duszonego mięsa i warzyw lub jaj i warzyw, czasami wątróbka lub ryby. Moje dotychczasowe doświadczenia i wiedza wskazują, że tak będzie dla mnie najlepiej.

A to nadal działa,
czy jest jakaś ewolucja
w kierunku surowej mielonej zieleniny?

Pozdrawiam.
:)
Ostatnio zmieniony przez Użytkownik Śro Paź 31, 2012 16:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 16:38   

xvk napisał/a:
zyon napisał/a:
Jak ci leci z ta deprecha?Dajesz rade?

Teraz jest ok. Wieloletnie szukanie wiedzy, przyswajanie jej, praca nad sobą przyniosły efekty.

To sie chwali. Niektorzy stoja w miejscu "ze soba", zdaje im sie, ze juz sa madrzy, bo znaja zestaw-remedium, ktory trzeba lyknac w odpowiedniej porze a reszta niewazna.

xvk napisał/a:
Zboża trują mnie, więc ich unikam. Ale zmieniłam też w międzyczasie miejsce zamieszkania i męża. Porzuciłam pracę, która mnie stresowała itp. Zmian było dużo, po tym jak ja się zmieniałam. I czuję, że to nie koniec :D

Czyli , ze jedyna stala rzecza jest ciagla zmiana? :D

Jakbys miala jakies ciekawe tytuly z tej dziedziny to podrzuc.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 18:13   

Użytkownik napisał/a:
xvk napisał/a:
Zainspirowana Waszymi doświadczeniami teraz przymierzam się do przejścia na 1 popołudniowy posiłek dziennie, składający się z duszonego mięsa i warzyw lub jaj i warzyw, czasami wątróbka lub ryby. Moje dotychczasowe doświadczenia i wiedza wskazują, że tak będzie dla mnie najlepiej.

A to nadal działa,
czy jest jakaś ewolucja
w kierunku surowej mielonej zieleniny?


Dawno to pisałam :)
Co to jest surowa mielona zielenina?

Najlepiej się czuję po posiłku w dużym procencie surowym, mam na myśli warzywa. Duszone, gotowane w mniejszej ilości. Do tego jajka, żółtka, mięso lub ryby niestety nie surowe. Jem też owoce, do tego czasem jakieś orzechy lub pestki moreli, bo ja wierzę w B17 :)
Przyglądam się rozwijającemu się ruchowi witariańskiemu. Gdybym miała dostęp do ekologicznych warzyw i owoców to spróbowałabym z ciekawości, chociaż na kilka miesięcy takiej diety. Kto wie co przyniesie przyszłość.
Wolałabym zwierząt nie zjadać :(
Trudno pogodzić duszę i ciało 8)
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 18:14   

zyon napisał/a:
Jakbys miala jakies ciekawe tytuly z tej dziedziny


Konkretnie z jakiej dziedziny?
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 18:18   

Psyche-soma, depresja i takie tam. Zwiazek ciala z duchem
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 18:34   

Spotkałam się z interesującą teorią, że za epidemię depresji odpowiada w dużym stopniu zatomizowanie społeczeństwa, gdzie przy słabnących relacjach międzyludzkich, wyścigu szczurów, spadku znaczenia rodziny ludzie nie mają wsparcia i podupadają psychicznie.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 18:37   

zyon napisał/a:
Psyche-soma, depresja i takie tam. Zwiazek ciala z duchem

Dzisiaj najczęściej sięgam po coś napisanego przez tzw. oświeconych, np. Eckharda Tolle. Aktualnie czytam „Nową Ziemię”, polecam :)
Jego wykłady na youtube też świetne, na różne tematy. On miał mega depresję, zanim go oświeciło. Jest ekspertem w temacie.
Jak mi się przypomni coś wartościowego z psychologii, z tego co kiedyś czytałam, to podeślę tytuł.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 18:40   

Magdalinha napisał/a:
za epidemię depresji odpowiada w dużym stopniu zatomizowanie społeczeństwa, gdzie przy słabnących relacjach międzyludzkich, wyścigu szczurów, spadku znaczenia rodziny ludzie nie mają wsparcia i podupadają psychicznie.

Dokładnie tak jest i teraz problem jest w tym by przetrwać w takich warunkach, w jakich przyszło nam funkcjonować.
 
     
Użytkownik

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 529
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 19:14   

xvk napisał/a:
Co to jest surowa mielona zielenina?
http://www.dobradieta.pl/...p=213247#213247

Ja jak kupię mrożone np. brokuły to podgrzewam z tłuszczem i jak zrobią się ciepłe to zjadam, raczej nie zdążą się zagotować, mięso też za mną nie chodzi, tak raczej raz w tygodniu, lubię tuńczyka w oleju słonecznikowym (puszka) lub masło orzechowe 90% Sante. Kawę trochę nadużywam, ale jak zrobię kilka dni przerwy to odsypiam niesamowicie. Do spania dobrze robi odpowiedni podkład z szumu to zawęża horyzont dźwiękowy do pokoju i nie słyszę śpiąc jak pies szczeka 100 metrów dalej. Sny wtedy są bardzo rzeczywiste i wesoło rozsądne.
:D
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Paź 31, 2012 19:58   

A dlaczego te brokuły mrożone, skoro łatwo o świeże? Lekko podgrzane, czyli jak u witarian.
Ogólnie ciekawa ewolucja :)
Kawę też piję, co ciekawe dopóki jadłam zboża nie piłam. Teraz lubię.
Ja mam problem z własnymi psami, zupełnie innego rodzaju. Budzą mnie wchodząc do mojego łóżka, pod kołdrę bo im zimno :D Mają własne futra, namioty ze śpiwora i puchowe poduszki w posłaniach i to nie wystarcza :faint:
 
     
Użytkownik

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 529
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 00:43   

xvk napisał/a:
A dlaczego te brokuły mrożone, skoro łatwo o świeże?


Zawodowo jestem managerem kontroli jakości, wiem jak procedury działają, taką mrożonkę w woreczku się bada u producenta czy zgodnie z normą nie zawiera niczego, fabryka mrożonek sobie bada surowiec przed zamrożeniem i wyrywkowo po zamrożeniu, dodatkowo konkurencja taki woreczek mrożonki kupuje w sklepie i jak cokolwiek stwierdzi to uprzejmie donosi, dodatkowo surowiec na mrożonki się mrozi, nie musi on więc być odporny na szkodniki, gnicie, pleśnie i cokolwiek jeszcze, nie musi być odporny na transport, nie musi ładnie wyglądać na półce w sklepie często dosyć długo. Świeże warzywa to już inna bajka, są jakieś dopuszczalne normy na środki konserwująco-upiększające i te normy się wykorzystuje. W mrożonkach jeśli jest już jakieś żyjątko to ulega rozmrożeniu, a woda strukturyzacji, mrożenie jest jak gotowanie tylko w drugą stronę. :-) Warzywa mrożone posiadają zamrożoną świeżość i korzystną cenę zwłaszcza w sezonie.

Cytat:
Budzą mnie wchodząc do mojego łóżka, pod kołdrę bo im zimno.

Co do psów to znam sztuczkę, udawać, że smalec to czekolada, ukroić kawałeczek i sprawdzić czy pożre, taka psia czekoladka, znajomy 15kilogamowy b. stary pies wieczorem domaga się żółtka (surowego), a gdy już wyliże spodeczek dostaje 15g smalcu i śpi potem jak zabity, nie przesadzać bo zależnie od diety i przyzwyczajeń psa może pojawić się zwrot lub rozwolnienie, trzeba wypraktykować ilość smalcu od mini mini do 1/1000 masy psa. Po żółteczku ze smalcem za ciepło pod kołdrą.
:-)
Ostatnio zmieniony przez Użytkownik Czw Lis 01, 2012 00:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Gavroche
[Usunięty]

Wysłany: Czw Lis 01, 2012 06:49   

xvk napisał/a:
A dlaczego te brokuły mrożone, skoro łatwo o świeże? Lekko podgrzane, czyli jak u witarian.
Ogólnie ciekawa ewolucja :)
Kawę też piję, co ciekawe dopóki jadłam zboża nie piłam. Teraz lubię.
Ja mam problem z własnymi psami, zupełnie innego rodzaju. Budzą mnie wchodząc do mojego łóżka, pod kołdrę bo im zimno :D Mają własne futra, namioty ze śpiwora i puchowe poduszki w posłaniach i to nie wystarcza :faint:

Bo tu nie chodzi o zimno :)
 
     
Mariusz_ 
[Usunięty]

Pomógł: 12 razy
Wiek: 19
Dołączył: 16 Sie 2010
Posty: 2808
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 09:08   

Gavroche napisał/a:
Bo tu nie chodzi o zimno

o depresje nad poxziomem morza ;)
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8405
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 10:32   

xvk napisał/a:
A dlaczego te brokuły mrożone, skoro łatwo o świeże?

Sluszna uwaga, mrozonki to z reguly konktraktowane uprawy z plantacji przemyslowych, i chociaz maja nie zawierac konserwantow to jednak nikt nie mowi, ze nie moga zawierac pestycydow i innymi opryskow. Moj znajomy ma plantacje brokulow i fasoli, czasami mu pomagam i widze ile tego sypie. Ma specjalny garaz na przechowywanie opryskow. Zatem nie polecam :)
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 14:39   

Użytkownik napisał/a:
Po żółteczku ze smalcem za ciepło pod kołdrą.

Smalcu nigdy jeszcze nie jadły, czekolady też :) Codziennie w porcji obiadowej dostają surowy łój z młodej baraniny.
Czy masło (uwielbiają) też tak rozgrzeje?
Spróbuję to żółtko z tłuszczem na talerzyku. Przewiduję, że tłuszcz będzie zjedzony a żółtko zostanie.
 
     
xvk 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 31 Sie 2009
Posty: 715
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 14:50   

Gavroche napisał/a:
Bo tu nie chodzi o zimno :)

Wszystko wskazuje, że jednak tak. Latem jest spokój. Czasami jest piesek na kołdrze ale nie codziennie. Wejdzie cichutko, nie budząc głównych lokatorów. Jesienią zaczynają się wędrówki za ciepłem pod kołdrą. Pogrzać się trochę i wyjść do siebie. Jeżeli wchodząc nie może sobie poradzić z kołdrą to lekko zapiszczy, żeby mu pomóc i budzi człowieka :)
Trochę niedopracowane są chyba te ich "namioty" ze śpiwora. Trzeba wymyślić nową konstrukcję.
 
     
Magdalinha 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 16 Paź 2008
Posty: 879
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lis 27, 2012 18:14   

Zimne prysznice i kąpiele łagodzą depresję:

Cytat:
Adapted cold shower as a potential treatment for depression.
Shevchuk NA.
Source

Molecular Radiobiology Section, The Department of Radiation Oncology, Virginia Commonwealth University School of Medicine, 401 College St, Richmond, VA 23298, USA. nshevchuk@comcast.net
Abstract

Depression is a debilitating mood disorder that is among the top causes of disability worldwide. It can be characterized by a set of somatic, emotional, and behavioral symptoms, one of which is a high risk of suicide. This work presents a hypothesis that depression may be caused by the convergence of two factors: (A) A lifestyle that lacks certain physiological stressors that have been experienced by primates through millions of years of evolution, such as brief changes in body temperature (e.g. cold swim), and this lack of "thermal exercise" may cause inadequate functioning of the brain. (B) Genetic makeup that predisposes an individual to be affected by the above condition more seriously than other people. To test the hypothesis, an approach to treating depression is proposed that consists of adapted cold showers (20 degrees C, 2-3 min, preceded by a 5-min gradual adaptation to make the procedure less shocking) performed once or twice daily. The proposed duration of treatment is several weeks to several months. The following evidence appears to support the hypothesis: Exposure to cold is known to activate the sympathetic nervous system and increase the blood level of beta-endorphin and noradrenaline and to increase synaptic release of noradrenaline in the brain as well. Additionally, due to the high density of cold receptors in the skin, a cold shower is expected to send an overwhelming amount of electrical impulses from peripheral nerve endings to the brain, which could result in an anti-depressive effect. Practical testing by a statistically insignificant number of people, who did not have sufficient symptoms to be diagnosed with depression, showed that the cold hydrotherapy can relieve depressive symptoms rather effectively. The therapy was also found to have a significant analgesic effect and it does not appear to have noticeable side effects or cause dependence. In conclusion, wider and more rigorous studies would be needed to test the validity of the hypothesis.


http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17993252
 
     
Iziss80 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Cze 2012
Posty: 33
Wysłany: Pią Lut 21, 2014 13:14   

Odgrzewam:)

xvk dalej jesteś "czysty"? Jak sobie radzisz?:) Pozdrawiam
_________________
"Naszym ce­lem mu­si być wyz­wo­lenie się... pop­rzez roz­szerze­nie kręgu współczu­cia na wszys­tkie żywe is­to­ty i na cały cu­dow­ny świat natury"
Albert Einstein
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Nie Maj 07, 2017 13:53   

Cytat:
https://www.ncbi.nlm.nih....d00297-0039.pdf
Effects of rubidium chloride on the course of manic-depressive illness
This paper tests the hypothesis that rubidium may have antidepressant properties. Some
neurochemical and neurophysiological actions of rubidium have also been investigated.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Wto Cze 13, 2017 09:50   

M i T napisał/a:
Twierdzenie, jakoby depresja ma swe 90% źródło w nieodpowiedniej zawartości talerza, ma dokładnie taką samą wartość merytoryczną jak twierdzenie, że seks oralny powoduje nowotwory.
Tomek

Po prostu dysonans poznawczy, ot co. I niechęć do weryfikacji przekonań.

Oto pierwsza z brzegu praca naukowa na temat związku żywienia i chorób umysłowych.
Cytat:
https://www.ncbi.nlm.nih....cles/PMC2738337
Understanding nutrition, depression and mental illnesses

W dobie Internetu proste hasło "depression 80 protein"
daje w wyszukiwarce
Cytat:
Około 227 000 000 wyników (0,69 s)

Dlaczego 80? Bo jest tam gdzieś w gąszczu serwerów praca, wykazująca, że zmniejszenie spożycia białka u 80% osób podatnych wyzwala depresję.
Więc rzeczywiście 90%, to nieprawda.
JW
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Śro Paź 03, 2018 17:54   

Należę do grona osób, które wiedzą co to jest depresja, bo sam jej doświadczyłem. To było w 2003 r. i ten okres trwał kilka miesięcy. Powstała z powodów osobistych. Na początku czułem się mentalnie źle, byłem zdołowany pewnym ujmującym stanem rzeczy. Po kilku tygodniach nastąpiło apogeum tej depresji i trwało ono 4 dni. Te cztery dni były najgorsze w całym okresie. Byłem w takiej depresji, że nie miałem na nic ochoty, nie chciało mi się żyć. Nie miałem nawet energii żeby wstać z łóżka i gdzieś wyjść. To znaczy fizycznie dałbym radę, ale psychika odbierała mi siły - przekonywała, że każde działanie jest bez sensu i że najlepiej tylko leżeć cały dzień na łóżku i tkwić w zapaści. Było mi obojętne czy za chwilę umrę czy nie. Po czterech dniach tej depresji właściwej nastąpiła "odwilż" i znowu kilka tygodni depresji "płytkiej", takiej jak przed apogeum. A potem już całkiem ona zniknęła.

A jeszcze o 10 lat wcześniej, czyli w 1993 r. też miałem depresję - kilkutygodniową, ale z innego powodu. Dobijało mnie to, że każda rzecz się kiedyś skończy; że każdą chwilę w życiu spotka niechybny koniec. Zdawało mi się więc, że każdy moment i zdarzenie w życiu jest nic nie warte, a więc że i samo życie jest nic nie warte. To była taka pospolita depresja jaka następuje u nastolatków, bo czytałem o podobnym przypadku w "Popcornie" w dziale "Napisz do Kasi" i jedna dziewczyna się zwierzała, że nie wie po co ma żyć, bo świadomość tego że wszystko się kiedyś skończy nie daje jej cieszyć się z życia, ani nawet normalnie funkcjonować. Przez całe dnie czuła się podle, dokładnie tak samo jak ja wtedy. Na szczęście takie regresy szybko u każdego mijają.

Miałem jeszcze doła w 2007 r., takiego 2-tygodniowego, ale to był już tylko fizyczny dół spowodowany wycieńczeniem organizmu. Otóż wcześniej przez 3 tygodnie ciężko fizycznie pracowałem i w dodatku jeździłem do roboty rowerem 12 km w sumie w obie strony, a jadłem bardzo ubogo, bo nie miałem kasy. Na cały dzień duży placek upieczony z mąki jęczmiennej i jogurtu, polany ketchupem. A więc zużywałem więcej kalorii niż dostarczałem organizmowi. Zacząłem być tak słaby i bez energii na cokolwiek, że nie miałem nawet siły by wstać z wyra i pójść do sklepu. Gdybym nie zjadł wcześniej jakiegoś dużego posiłku (a była to mało treściwa papka), to nie zdołałbym przejść kilkudziesięciu metrów i nie doszedłbym do sklepu. A nawet po wszamaniu tego "placka dla biedaków" musiałem się bardzo zmusić, żeby zrobić kilkaset kroków do dyskontu i kupić jakieś tanie żarło. I nie zasnąć po drodze z braku sił. Taka podróż to była niezła katorga, niemal droga krzyżowa. Potem jak zaczęły się wypłaty, to zaczęło się lepsze żarcie, a więc i stopniowe przybywanie sił.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Śro Paź 03, 2018 17:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Czw Paź 11, 2018 10:15   

szymikon napisał/a:
czytałem o podobnym przypadku w "Popcornie"
https://youtu.be/jPLKXEUm0jE

Nadal brniesz w diety niedoborowe, które nie dają szans na całkowite wyjście z depresji.
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Czw Paź 11, 2018 21:41   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Nadal brniesz w diety niedoborowe, które nie dają szans na całkowite wyjście z depresji.

O, a ten wszędzie musi wepchać swój wątek polegający na opluwaniu wegetarianizmu. Byłem pewny że ktoś ośmieli się zrzucić winę za depresję na brak mięsa w diecie, bo kiedyś admin tak zrobił w przypadku mojej przygody z żyłami.
Przypominasz pewnego oszołoma z Onetu i Interii o nicku "Slawni_wegetarianie", tylko że poglądy masz w przeciwnym kierunku. Swego czasu tamten psychol łaził po wszystkich tematach na portalu, nawet niezwiązanych z dietą, lecz np. z historią lub jakimś wypadkiem, i obłędnie zostawiał tam swoje mądrości na temat zalet diety wegetariańskiej jako zbawczej dla całego świata. Wszyscy oczywiście dawali mu minusy i jeździli po nim za te nachalne wpieprzanie się z wątkiem o jedzeniu i próbowanie wpojenia swoich zasad żywieniowych wszystkim. Ty zachowujesz się tak samo jak ten paranoik. Takie samo wpieprzanie się z materią dotyczącą twojego stylu odżywiania do tematyki która do niej nie pasuje; szerzenie propagandy za pomocą podczepiania na siłę jakiejś kwestii do innej kwestii mimo nieistnienia zależności między nimi.

PS. gdy miałem 12 lat i pierwszą depresję, to byłem mięsożercą, tak więc nie trafiłeś z argumentem.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Czw Paź 11, 2018 21:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Czw Paź 11, 2018 22:23   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Nadal brniesz w diety niedoborowe, które nie dają szans na całkowite wyjście z depresji.

O, a ten wszędzie musi wepchać swój wątek polegający na opluwaniu wegetarianizmu. Byłem pewny że ktoś ośmieli się zrzucić winę za depresję na brak mięsa w diecie, bo kiedyś admin tak zrobił w przypadku mojej przygody z żyłami.
Przypominasz pewnego oszołoma z Onetu i Interii o nicku "Slawni_wegetarianie", tylko że poglądy masz w przeciwnym kierunku. Swego czasu tamten psychol łaził po wszystkich tematach na portalu, nawet niezwiązanych z dietą, lecz np. z historią lub jakimś wypadkiem, i obłędnie zostawiał tam swoje mądrości na temat zalet diety wegetariańskiej jako zbawczej dla całego świata. Wszyscy oczywiście dawali mu minusy i jeździli po nim za te nachalne wpieprzanie się z wątkiem o jedzeniu i próbowanie wpojenia swoich zasad żywieniowych wszystkim. Ty zachowujesz się tak samo jak ten paranoik. Takie samo wpieprzanie się z materią dotyczącą twojego stylu odżywiania do tematyki która do niej nie pasuje; szerzenie propagandy za pomocą podczepiania na siłę jakiejś kwestii do innej kwestii mimo nieistnienia zależności między nimi.

PS. gdy miałem 12 lat i pierwszą depresję, to byłem mięsożercą, tak więc nie trafiłeś z argumentem.


No cóż.
Natura przeznaczyła Cię do odstrzału. :P
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Pią Paź 12, 2018 11:03   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Natura przeznaczyła Cię do odstrzału.

Tak jak każdego z nas. Nie myśl że uda ci się uciec z odstrzału. Z tym, że ja mam lepiej, bo daruję sobie czekanie na śmierć i sam przeznaczę się na odstrzał - pozbawię naturę tej przyjemności :P No a ty będziesz musiał gnić w starości zamiast wziąć sprawy w swoje ręce.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pią Paź 12, 2018 11:58   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Natura przeznaczyła Cię do odstrzału.

Tak jak każdego z nas. Nie myśl że uda ci się uciec z odstrzału. Z tym, że ja mam lepiej, bo daruję sobie czekanie na śmierć i sam przeznaczę się na odstrzał - pozbawię naturę tej przyjemności :P No a ty będziesz musiał gnić w starości zamiast wziąć sprawy w swoje ręce.


Oj tam. Będziesz żywił się karmą dla rybek, to wiadomo że się szybko zestarzejesz i jedyne na co będziesz miał siłę to połknięcie pudełka prochów w celu zejścia z tego świata.
Umrzesz jak metroseksualna ciota. :P

Ja bym chciał zginąć tak jak Frank Drebin https://youtu.be/x-vHtQmAgvM?t=106 :P
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Pią Paź 12, 2018 12:30   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Oj tam.

No co za oj? Ja tylko mówię jak to będzie. Będziesz nadal żywił się obornikiem przeznaczonym na pola, więc wiadomo że późna starość cię dopadnie o wiele wcześniej niż innych i zdziwisz się że tak wcześnie będziesz chodził o lasce, a nawet ruszał się na wózku inwalidzkim, z brakiem możliwości normalnego wypróżnienia się. Współczuję.
Zdechniesz jak bezdomny pies - w rozpaczy i samotności. :P
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Pią Paź 12, 2018 12:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pią Paź 12, 2018 13:24   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Oj tam.

No co za oj? Ja tylko mówię jak to będzie. Będziesz nadal żywił się obornikiem przeznaczonym na pola, więc wiadomo że późna starość cię dopadnie o wiele wcześniej niż innych i zdziwisz się że tak wcześnie będziesz chodził o lasce, a nawet ruszał się na wózku inwalidzkim, z brakiem możliwości normalnego wypróżnienia się. Współczuję.
Zdechniesz jak bezdomny pies - w rozpaczy i samotności. :P


Tak sobie tłumacz. :P
Moi bliscy mnie prawdopodobnie przyżyją, więc w samotności nie umrę.
Wielu mięsożerców których znam, jeszcze po siedemdziesiątce są czynnymi myśliwymy i latają całymi godzinami ze sztucerem po lesie, a do tego trzeba mieć kondycję.
Moje pożywienie przynajmniej biega, a Ciebie zjedzą rybki, za to, że wyjadasz im glony. :P
_________________
Nullius in verba
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz-Rec Pią Paź 12, 2018 13:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Pią Paź 12, 2018 17:00   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Moi bliscy mnie prawdopodobnie przyżyją, więc w samotności nie umrę.

Oj raczej będą chcieli się ciebie pozbyć i wywalić na zbity pysk do domu opieki. Kto by chciał żyć z inwalidą i wiecznie się nim opiekować, i jeszcze podcierać mu tyłek?

Grzegorz-Rec napisał/a:
Ciebie zjedzą rybki

To jest zgodne z naturą i tak powinien skończyć każdy człowiek, czyli bez grobu na cmentarzu. Jakim prawem moje ciało ma zajmować miejsce na świecie po mojej śmierci? Albo przynajmniej kremacji należy się poddawać, ona się kalkuluje.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Pią Paź 12, 2018 17:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pią Paź 12, 2018 22:35   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Moi bliscy mnie prawdopodobnie przyżyją, więc w samotności nie umrę.

Oj raczej będą chcieli się ciebie pozbyć i wywalić na zbity pysk do domu opieki. Kto by chciał żyć z inwalidą i wiecznie się nim opiekować, i jeszcze podcierać mu tyłek?

Grzegorz-Rec napisał/a:
Ciebie zjedzą rybki

To jest zgodne z naturą i tak powinien skończyć każdy człowiek, czyli bez grobu na cmentarzu. Jakim prawem moje ciało ma zajmować miejsce na świecie po mojej śmierci? Albo przynajmniej kremacji należy się poddawać, ona się kalkuluje.


Żeby nie móc sobie podetrzeć tyłka na starość, to trzeba sobie na to nieźle zapracować. Najczęściej kiepskim korytem, brakiem ruchu.

Z tym drugim się zgadzam, z tym że ja wolałbym być zjedzony przez zwierzątka lądowe. :P

PS z czego wynika twój wegetarianizm?
Wciągasz glony z powodów ideowych czy zdrowotnych?
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Sob Paź 13, 2018 09:45   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Najczęściej kiepskim korytem, brakiem ruchu.

Ciebie ten los spotka za samo żywienie się tym, o czym już wspomniałem.

Grzegorz-Rec napisał/a:
ja wolałbym być zjedzony przez zwierzątka lądowe

Ja będę zjedzony przez zwierzątka powietrzne. Oddam swoje ciało na łono natury gdzieś w odludnym miejscu i moja materia wróci do obiegu zamiast bezproduktywnie gnić wiecznie w trumnie jak u katolików i chrześcijan.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Wciągasz glony z powodów ideowych czy zdrowotnych?

Zdrowotnych i ekologicznych. Odżywianie się samymi roślinami stało się moim fetyszem. Chcę uczynić płody ziemi i wody paliwem dla mnie. To mnie rajcuje. Lubię patrzeć jak roślinne źródła energii i budulca, zwyczajowo uważane za słabe i mizerne, dają radę z moim ciałem i dobrze je napędzają. Trzeba tylko zacząć się wegańsko żywić i ciało nauczy się w pełni wykorzystywać składniki odżywcze z roślin. Podobnie ekscytuje mnie świadomość "wegańskich" samochodów napędzanych olejem rzepakowym. Tirowiec kupuje kilka baniaków oleju, wlewa do baku i jedzie dalej. Nawet nie musi to być drogi czysty olej ze sklepu, wystarczy przepalony olej ze smażalni (po przefiltrowaniu), co jest bardzo ekologiczne.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Sob Paź 13, 2018 09:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Sob Paź 13, 2018 10:26   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Najczęściej kiepskim korytem, brakiem ruchu.

Ciebie ten los spotka za samo żywienie się tym, o czym już wspomniałem.

Grzegorz-Rec napisał/a:
ja wolałbym być zjedzony przez zwierzątka lądowe

Ja będę zjedzony przez zwierzątka powietrzne. Oddam swoje ciało na łono natury gdzieś w odludnym miejscu i moja materia wróci do obiegu zamiast bezproduktywnie gnić wiecznie w trumnie jak u katolików i chrześcijan.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Wciągasz glony z powodów ideowych czy zdrowotnych?

Zdrowotnych i ekologicznych. Odżywianie się samymi roślinami stało się moim fetyszem. Chcę uczynić płody ziemi i wody paliwem dla mnie. To mnie rajcuje. Lubię patrzeć jak roślinne źródła energii i budulca, zwyczajowo uważane za słabe i mizerne, dają radę z moim ciałem i dobrze je napędzają. Trzeba tylko zacząć się wegańsko żywić i ciało nauczy się w pełni wykorzystywać składniki odżywcze z roślin. Podobnie ekscytuje mnie świadomość "wegańskich" samochodów napędzanych olejem rzepakowym. Tirowiec kupuje kilka baniaków oleju, wlewa do baku i jedzie dalej. Nawet nie musi to być drogi czysty olej ze sklepu, wystarczy przepalony olej ze smażalni (po przefiltrowaniu), co jest bardzo ekologiczne.


Ciekawa teoria, ale przypomnę Ci, że to Ty sypiesz się na wege diecie, a ja mam się dobrze jedząc mięcho mimo że mam trochę więcej lat.

Jakie powietrzne zwierzątka? Muchy?
Ptaki drapieżne wolą zjadać inne ptaszki i gryzonie, a sępy u nas nie występują.

Zdrowotnych i ekologicznych, czyli zdrowotnych ideowych.
Może to i fajne, ale byłoby jeszcze fajniejsze, gdybyś te rośliny sam uprawiał zamiast kupować.

Samochód pojedzie na oleju roślinnym. Na spirytusie też pojedzie. Czym się tu ekscytować.
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Sob Paź 13, 2018 14:14   

Grzegorz-Rec napisał/a:
przypomnę Ci, że to Ty sypiesz się na wege diecie

Ja już jestem rozsypany od dawna, a sypać się zacząłem gdy w mojej diecie figurowało mięso.

Grzegorz-Rec napisał/a:
a ja mam się dobrze jedząc mięcho mimo że mam trochę więcej lat.

a za kilka lat nie poznasz siebie samego. Zaczniesz się niedługo rozlatywać na kawałki.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Ptaki drapieżne wolą zjadać inne ptaszki i gryzonie, a sępy u nas nie występują

zwierzątka powietrzne to nie tylko ptaki. Nie słyszałeś nigdy o owadach? Spało się na lekcjach biologii?

Grzegorz-Rec napisał/a:
czyli zdrowotnych ideowych

Ideą wegetarianizmu jest tylko troska los zwierząt. Tylko z tej idei powstał wegetarianizm. A niektórzy ludzie mają inne powody niż empatia.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Sob Paź 13, 2018 19:13   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
przypomnę Ci, że to Ty sypiesz się na wege diecie

Ja już jestem rozsypany od dawna, a sypać się zacząłem gdy w mojej diecie figurowało mięso.

Grzegorz-Rec napisał/a:
a ja mam się dobrze jedząc mięcho mimo że mam trochę więcej lat.

a za kilka lat nie poznasz siebie samego. Zaczniesz się niedługo rozlatywać na kawałki.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Ptaki drapieżne wolą zjadać inne ptaszki i gryzonie, a sępy u nas nie występują

zwierzątka powietrzne to nie tylko ptaki. Nie słyszałeś nigdy o owadach? Spało się na lekcjach biologii?

Grzegorz-Rec napisał/a:
czyli zdrowotnych ideowych

Ideą wegetarianizmu jest tylko troska los zwierząt. Tylko z tej idei powstał wegetarianizm. A niektórzy ludzie mają inne powody niż empatia.


Oki, masz jakieś priorytety i cel w życiu.
Czasem bywasz niekonsekwentny, ale wszyscy tak czasem mają.
Wege nie wege, ale przynajmniej nie jojczysz jak ciota, mówisz wprost co myślisz.

Jeśli jesteś przekonany, że postępujesz właściwie, to się tego trzymaj.
Tylko nie strasz mięsożerców "strasznymi" konsekwencjami mięsnej diety, bo oni z reguły mało strachliwi są.
Jak to się dawniej mawiało - nie strasz, nie strasz, bo się zes.... :P
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Sob Paź 13, 2018 20:02   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Tylko nie strasz mięsożerców "strasznymi" konsekwencjami mięsnej diety

przecież obornik to nie mięso :D A od jego wpieprzania rzeczywiście rozlecisz się na kawałki i będziesz kaleką. Tego nie można absolutnie porównywać do mojego sypnięcia się w 2002 i 2012 r. które objawiło się tylko silnym unaczynieniem ciała ;)
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Sob Paź 13, 2018 21:09   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Tylko nie strasz mięsożerców "strasznymi" konsekwencjami mięsnej diety

przecież obornik to nie mięso :D A od jego wpieprzania rzeczywiście rozlecisz się na kawałki i będziesz kaleką. Tego nie można absolutnie porównywać do mojego sypnięcia się w 2002 i 2012 r. które objawiło się tylko silnym unaczynieniem ciała ;)


To nie od mięsa Ci się porobiło, ale od typu diety, którą Kwaśniewski określił jako korytkową. Trochę mięsa i reszta węgle z tłuszczem. To najbardziej szkodliwy typ odżywiania.

Nie porównuj tego do diety mięsnej w której węgli jest znikoma ilość.
Zjadam około 300 kg mięsa rocznie, jestem 7 lat starszy od Ciebie, a to Ty się sypiesz a nie ja. :evil:
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Nie Paź 14, 2018 10:31   

Grzegorz-Rec napisał/a:
To nie od mięsa Ci się porobiło, ale od typu diety, którą Kwaśniewski określił jako korytkową.

Najważniejsze, że już zaznaczasz, że to nie od wegetarianizmu mi się porobiło i że nie od wegetarianizmu jest to sypanie się.
Nie porównuj diety korytkowej do wegetarianizmu.

Grzegorz-Rec napisał/a:
a to Ty się sypiesz a nie ja.

Sypać się przestałem 6 lat temu, bo sypnięcie wystąpiło tylko dwa razy i dawno się skończyło (żylaki, rozrost żył i pajączki od dawna się nie pojawiają). No i wolę się sypać tylko powierzchownie niż także wewnętrznie jak ty za niedługo :pada:
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Nie Paź 14, 2018 13:01   

szymikon napisał/a:
Nie porównuj diety korytkowej do wegetarianizmu.

Wege czy koryto to jeden pies. :P
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Nie Paź 14, 2018 18:04   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Wege czy koryto to jeden pies.

Może być też korytko wege, w której królują słodycze. Nie porównuj korytkowej diety wegetariańskiej do ścisłej raw diety wegańskiej, w której nie ma słodyczy, bo na niej nie ma możliwości aby spowodować rozrost wszelkich żył jak na korytku.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Nie Paź 14, 2018 19:23   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Wege czy koryto to jeden pies.

Może być też korytko wege, w której królują słodycze. Nie porównuj korytkowej diety wegetariańskiej do ścisłej raw diety wegańskiej, w której nie ma słodyczy, bo na niej nie ma możliwości aby spowodować rozrost wszelkich żył jak na korytku.

Węgle to węgle. Nie ważne czy z owoców czy z cukiernicy.
Będąc wege nie uciekniesz od koryta.
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Nie Paź 14, 2018 21:39   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Węgle to węgle. Nie ważne czy z owoców czy z cukiernicy.

Nie przyrównuj mojego korytkowego wege o obłędnej ilości węgli do zdrowej odmiany weganizmu gdzie węgli jest kilka razy mniej. Podawałem ci kiedyś stosunek B:T:W mojej obecnej diety wege, gdzie ilość węgli nie dorasta do pięt ilości węgli mojego dawnego korytkowego wege, w którym żarłem skondensowane węgle i to w przetworzonej postaci (słodycze), a tych jak wiadomo da się zjeść naraz dużo więcej niż węgli w postaci owoców, których trzeba by zjeść chyba 20 kg żeby stanowiło ekwiwalent.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 353
Wysłany: Pon Paź 15, 2018 06:22   

węgle to węgle. A że jedząc owoce zamiast słodyczy zjesz ich mniej, to niewielka różnica :P
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Pon Paź 15, 2018 06:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pon Paź 15, 2018 14:51   

szymikon napisał/a:
Grzegorz-Rec napisał/a:
Węgle to węgle. Nie ważne czy z owoców czy z cukiernicy.

Nie przyrównuj mojego korytkowego wege o obłędnej ilości węgli do zdrowej odmiany weganizmu gdzie węgli jest kilka razy mniej. Podawałem ci kiedyś stosunek B:T:W mojej obecnej diety wege, gdzie ilość węgli nie dorasta do pięt ilości węgli mojego dawnego korytkowego wege, w którym żarłem skondensowane węgle i to w przetworzonej postaci (słodycze), a tych jak wiadomo da się zjeść naraz dużo więcej niż węgli w postaci owoców, których trzeba by zjeść chyba 20 kg żeby stanowiło ekwiwalent.


Chyba nie mnie podawałeś.
Z tego co pamiętam, to z Molką toczyłeś boje o wegańskie proporcje B-T-W.

Miałoby to sens, gdybyś żywił się głównie orzechami.
Orzechy włoskie 1 kg: 6540 kcal, węglowodany 137g, białko 152g, tłuszcz 652g.
_________________
Nullius in verba
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Pon Paź 15, 2018 20:05   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Chyba nie mnie podawałeś.

Skoro podawałem na forum każdemu, to tobie również, bo to czytałeś.
A nawet gdybym nie podał, to i tak powinno być wiadome, że ciężko byłoby za pomocą owoców się tak nacukrzyć, jak za pomocą 2 szklanek cukru, 2 szklanek mąki i innych składników wchodzących w skład smakołyków i wypieków, które wtryniałem.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Miałoby to sens, gdybyś żywił się głównie orzechami.

A z czym te orzechy łączyć w jednym posiłku? Trzeba je z czymś łączyć, bo jak same się będzie zjadało, to nie będzie za zdrowo. Kiedyś robiłem testy z orzechami. Już to opisywałem jak po kilku dniach jedzenia posiłków ze samych orzechów bolała mnie głowa. I to za każdym razem - zarówno po laskowych jak i po kokosowych. Gdy blenduję orzech kokosowy z połówką ananasa, to jest dobrze, bólu głowy nie ma. Ale gdybym jadł sam kokos, to już po 3 dniach zacząłby mnie łeb boleć, bo już tak miałem.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Pon Paź 15, 2018 21:06   

szymikon napisał/a:
A z czym te orzechy łączyć w jednym posiłku?
Dramat wegetarianina.
_________________
Nullius in verba
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 353
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 06:09   

szymikon napisał/a:

A z czym te orzechy łączyć w jednym posiłku? Trzeba je z czymś łączyć, bo jak same się będzie zjadało, to nie będzie za zdrowo. Kiedyś robiłem testy z orzechami. Już to opisywałem jak po kilku dniach jedzenia posiłków ze samych orzechów bolała mnie głowa. I to za każdym razem - zarówno po laskowych jak i po kokosowych. Gdy blenduję orzech kokosowy z połówką ananasa, to jest dobrze, bólu głowy nie ma. Ale gdybym jadł sam kokos, to już po 3 dniach zacząłby mnie łeb boleć, bo już tak miałem.


współczuję.
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 10:00   

3of5 napisał/a:
współczuję.

Ciekawe czego. Negatywne reakcje mojego organizmu na posiłki ze samych orzechów są dowodem, że pomysł Grześka jest do kitu 8)
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 10:34   

szymikon napisał/a:
3of5 napisał/a:
współczuję.

Ciekawe czego. Negatywne reakcje mojego organizmu na posiłki ze samych orzechów są dowodem, że pomysł Grześka jest do kitu 8)


Te negatywne reakcje są dowodem na to, że wegetarianizm jest do kitu, bo ewolucyjnie nie jesteś do niego przystosowany.
Kierujesz się ideologią wege, którzy nigdy nie zadają sobie pytań - dlaczego reakcje alergiczne na orzechy, zboża występują często u ludzi, psów, kotów, a u wiewiórek, kruków czy dzików nie występują nigdy.
_________________
Nullius in verba
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 353
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 11:09   

współczuję tego, że nie jesteś przystosowany....
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 11:13   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Te negatywne reakcje są dowodem na to, że wegetarianizm jest do kitu, bo ewolucyjnie nie jesteś do niego przystosowany.

Totalnie upraszczasz, nie zwracasz uwagi na inne aspekty. To nie wegetarianizm jest do kitu, lecz spożywanie homogenicznego posiłku w dużej ilości, szczególnie gdy jest nim tak treściwa rzecz jak orzechy. Podobnie jak z olejem - gdy wypijesz na czczo szklankę oliwy, to masz sraczkę na miękko przez kilka godzin. Sam taką miałem po zjedzeniu szklanki oleju kokosowego. Ale gdy tę samą ilość oleju dodamy do ciasta na placki albo do kaszy, to takie sensacje nie występują.
Zatem gdy dużą ilość orzechów zmielę z owocami, to tych negatywnych reakcji nie mam.

Grzegorz-Rec napisał/a:
dlaczego reakcje alergiczne na orzechy, zboża występują często u ludzi, psów, kotów, a u wiewiórek, kruków czy dzików nie występują nigdy

Bo ja jadłem dużo orzechów w jednym posiłku, a zwierzęta się nie przejadają, więc ich łeb nie boli. Nigdzie nie zaleca się jeść więcej niż 100g orzechów/nasion oleistych naraz, a ja jem minimum 200 g. Druga sprawa, że łączenie tego esencjonalnego pokarmu z innym typem pokarmu (owoce) nie dopuszcza do bólu.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 353
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 12:03   

szymikon napisał/a:

Totalnie upraszczasz, nie zwracasz uwagi na inne aspekty. To nie wegetarianizm jest do kitu, lecz spożywanie homogenicznego posiłku w dużej ilości, szczególnie gdy jest nim tak treściwa rzecz jak orzechy. Podobnie jak z olejem - gdy wypijesz na czczo szklankę oliwy, to masz sraczkę na miękko przez kilka godzin. Sam taką miałem po zjedzeniu szklanki oleju kokosowego. Ale gdy tę samą ilość oleju dodamy do ciasta na placki albo do kaszy, to takie sensacje nie występują.
Zatem gdy dużą ilość orzechów zmielę z owocami, to tych negatywnych reakcji nie mam.


Czegoś tutaj nie rozumiem. W moim przypadku porcja 150-200g orzechów/migdałów itp nie sprawia najmniejszych problemów. Problem jest inny - po takiej porcji byłem najedzony na pół dnia. Nie wiem, jak można tak się przejadać...I nie wiem jak można tak psuć orzechy mieszając je z owocami?!?
Każe ci ktoś pić olej czy oliwę szklankami??
coraz ciekawiej się robi, jak pisze o niektórych swoich zachowaniach...

W moim przypadku, bardziej by mi zaszkodziła sama kasza, niż nawet większa niż zwykle ilość tłuszczu
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 16:43   

3of5 napisał/a:
współczuję tego, że nie jesteś przystosowany....

A ty niby co, uważasz że jesteś przystosowany do takiego odżywiania? Przecież to nie jest tylko moja przypadłość z bólem głowy gdy jem codziennie 200g orzechów bez niczego. Tak miałaby większość ludzi, bo układ nie jest przystosowany do takiego czegoś. Zresztą ja nie chcę być przystosowany do jedzenia takiej ilości orzechów bez dodatków, bo taki posiłek nie jest za ciekawy smakowo i nie ma węgli, a z owocami jest smaczne i są węgle, tak więc nie wiem czego tu współczuć.

3of5 napisał/a:
W moim przypadku porcja 150-200g orzechów/migdałów itp nie sprawia najmniejszych problemów.

A jesz surowe orzechy? Bo na pewno jadłeś prażone arachidy i migdały suszone w wysokiej temperaturze, a po termizowanych może nic nie być. A spróbuj przez 5 dni jeść 200 g surowych orzechów laskowych moczonych w wodzie przez 8 godzin (po namoczeniu będą ważyły więcej niż 200g) i nic do nich nie dodawaj, to już po 3 dniach cię głowa rozboli.

3of5 napisał/a:
nie wiem jak można tak psuć orzechy mieszając je z owocami

ananas i kiwi mają enzymy rozkładające białko, zatem takie "psucie" ułatwia trawienie orzechów. Stają się one jakby wstępnie nadtrawione.
PS. Hannibal lubi jeść mięso razem z miodem. Czy miód psuje mu mięso?

3of5 napisał/a:
Każe ci ktoś pić olej czy oliwę szklankami??

każe mi ktoś wsuwać samą pastę z orzechów?? Podobnie jak większość ludzi nie chce jeść samej szynki, woli zjeść ją z chlebem i masłem
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Wto Paź 16, 2018 16:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 353
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 17:09   

jem suszone...termizowane też, ale sporadycznie. najbardziej smakują mi te, które mają najmniej W(włoskie,laskowe,macadamia, pekan, migdały). Właśnie dlatego napisałem, że dodawanie do tego owoców psuje je. Bez żadnych dodatków są wystarczająco smaczne. (jak dla mnie)

Pisałem już, że 200g orzechów to dla mnie za dużo...mam się przejadać?
200g orzechów laskowych to około B=32g, T=120g, W=12 (około 1300 kcal)
Dla mnie to za duża porcja. Nie mam potrzeby, że orzechy moczyć, nie mam też problemów żeby je pogryźć. Ani później strawić.

Mi miód popsułby każdą potrawę - jest zdecydowanie za słodki jak na mnie. Nie czuję też potrzeby, żeby ładować w siebie duże ilości węgli. odrobina W w zupełności wystarczy.
Zdarza mi się jeść (rzadko bo rzadko) "kanapki" z szynki - szynka,masło,ogóre/pomidor. Po co to psuć chlebem??

I wiem co mówię, bo robię sobie takie (nawet) wegetariańskie/wegańskie dni/tygodnie co jakiś czas, nigdy nie miałem od tego bólu głowy.
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 18:42   

3of5 napisał/a:
Nie mam potrzeby, że orzechy moczyć, nie mam też problemów żeby je pogryźć. Ani później strawić.

A cały orzech kokosowy byś zjadł, czy jednak to też za dużo jak dla ciebie? Gryzienie jego miąższu to nic przyjemnego, ja to zawsze mieliłem w blenderze i potem szybko i łatwo łykałem, żeby nie marnować czasu na rozgryzanie tego.
Głowa mnie też bolała od codziennego jedzenia pyłku pszczelego w ilości 100g. Coś tu musi być na rzeczy.

3of5 napisał/a:
robię sobie takie (nawet) wegetariańskie/wegańskie dni/tygodnie co jakiś czas, nigdy nie miałem od tego bólu głowy.

wciąż nie wiadomo czy jadłeś surowe przynajmniej 5 dni pod rząd, co najmniej 150g. To by wiele wyjaśniło. Spróbuj z kokosem czy nie będzie bolało.
Ja nie jadę na tłuszczu, lecz na węglach, więc muszę dawać owoce do orzechów, bo inaczej energia mi spada i jestem zamulony, a nie mam zamiaru się przestawiać przez 6 miesięcy z węgli na tłuszcze.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
 
     
Grzegorz-Rec 

Dołączył: 09 Paź 2018
Posty: 57
Skąd: Puszczykowo
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 19:08   

szymikon napisał/a:
Zresztą ja nie chcę być przystosowany do jedzenia takiej ilości orzechów bez dodatków, bo taki posiłek nie jest za ciekawy smakowo i nie ma węgli, a z owocami jest smaczne i są węgle
Im mniej namieszasz tym lepiej. Im prostsze jedzenie tym lepsze.

szymikon napisał/a:
ananas i kiwi mają enzymy rozkładające białko, zatem takie "psucie" ułatwia trawienie orzechów. Stają się one jakby wstępnie nadtrawione.
Jeśli musisz wspomagać się egzogennymi enzymami trawiennymi żeby strawić dwie garści orzechów, to chyba pora udać się do wegetariańskiego raju.

szymikon napisał/a:
Hannibal lubi jeść mięso razem z miodem. Czy miód psuje mu mięso?
Psuje.
Tłuste mięso z miodem to katorga dla wątroby i trzustki.
Ujdzie jeśli je się tak sporadycznie.
Bezkonkurencyjna jest zero carb. Wystarczy niewielki dodatek węglowodanów do tłustego mięsa i nie zje się tego wiele. Dodatkowo po takim posiłku występuje ociężałość.
Kiedy jest to samo białko i tłuszcz, to można wciągnąć kilogram lub więcej i nie czuć tego w kichach.


szymikon napisał/a:
Coś tu musi być na rzeczy.
I jest.
Kiepska czynność zewnątrzwydzielnicza trzustki. Przez to kiepsko trawisz białko.
To może tłumaczyć nastroje depresyjne i bulimię, które są spowodowane niewystarczającą ilością substratów do syntezy neuroprzekaźników.
_________________
Nullius in verba
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz-Rec Wto Paź 16, 2018 19:13, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
szymikon

Wiek: 37
Dołączył: 24 Wrz 2018
Posty: 71
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 19:55   

Grzegorz-Rec napisał/a:
Im mniej namieszasz tym lepiej. Im prostsze jedzenie tym lepsze.

Tym uboższe w składniki. Jeden typ pokarmu nie zapewni tego, co dwuskładnikowy pokarm. Wszystko zależy co z czym się łączy. Są połączenia niekorzystne i są połączenia korzystne.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Jeśli musisz wspomagać się egzogennymi enzymami trawiennymi żeby strawić dwie garści orzechów, to chyba pora udać się do wegetariańskiego raju.

Co za upośledzona logika, nie rób z siebie zyona :P Ten prostak na przykład kiedyś gadał, że dziwi go, że zdrowy osobnik używa blendera, bo to oznacza, że odżywia się jak bobas albo starzec bez zębów. 8/ Aż mnie zszokował zyon, że nie dziwi go używanie łyżek i widelców. Wszak można przybliżyć talerz do ust rękoma i zjeść pokarm; po co jeszcze używać do tego narzędzi ;D
Prezentujesz teraz taki sam pseudo-intelektualny bełkot jak ten kołek. To może jeszcze ja się popiszę: jeśli musisz się wspomagać lampką przy czytaniu gdy jest półmrok ale literki są jeszcze widoczne, to chyba trzeba dać sobie całkowity spokój z czytaniem książek.

Grzegorz-Rec napisał/a:
Wystarczy niewielki dodatek węglowodanów do tłustego mięsa i nie zje się tego wiele. Dodatkowo po takim posiłku występuje ociężałość.

U mnie na odwrót. Jestem ociężały po samym mięsie bez węgli. Nie prezentuj zasad reakcji organizmu po sobie, bo większość ludzi nie jest ustawiona na low carb, a ty ekstrapolujesz reakcje swojego ciała i innych low-carbowców na ogół ludzki.
_________________
kompletna nieznajomosc mechnizmow retoryki czy erystyki to jest cos, co jest tobie kompletnie obce misiu.
Bo nie wiem, o ktorym otworze mowisz ale moja nie ma.
Ostatnio zmieniony przez szymikon Wto Paź 16, 2018 22:05, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1157
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 20:23   

Czy naprawdę nauka/medycyna zmniejszyła problemy ze zdrowiem? Czy wynaleziono lek choćby na katar ?
Ciekawe ilu noblistów zostanie uznanych za szarlatanów za 50 lat.
O ile cywilizacja nie stoczy się na lucyferyczne dno.

A plemiona prymitywne (https://pl.wikipedia.org/wiki/Himba)- nie myjąc się NIGDY, mając monotonną, niezrównoważoną (ZGROZA!) dietę, nie szczepiąc ( a małpy z ebolami, ziką, marburgiem, meers itd w pobliżu) mają zdrowe dzieci. Bez autyzmu, cukrzycy, skoliozy, wzdęć i halitozy. I nie muszą nawet brać Polprazolu czy Dupopiryny.
Oczywiście, gdy zawita do nich "cywilizacja" i męty ludzkie zaczną przeobrażać ich środowisko, natychmiast się "zarażą" wszystkimi chorobami, nie tylko AIDS.

Kiedy to piszę, podnosi mi się ciśnienie. Mnie się zarzuca propagowanie szarlatanerii !

Załączam cytat z tekstu traktującego o radzeniu sobie z różnego rodzaju "deficytami" i "nierównowagami" kiedyś.

Są tam ciekawostki "seksualne" - pasy elektryczne na problem impotencji czy masaże waginalne na kobiece wahania nastroju.

http://joemonster.org/art/8246

Cytat:
"Wyobraź sobie. Siedzisz na kozetce u psychiatra i wylewasz prosto z serca swoje żale o tym jak straszne jest życie a ty pogrążony w depresji. On słucha, robi notatki i kiwa cały czas głową.

- Myślę, że mam lekarstwo na Pana problemy - mówi, po czym wyjmuje 30 centymetrowy szpikulec do lodu. - Włożę to w pana oko i umieszczę w płacie czołowym. Potem pokręcę, poszarpię tak żeby poszatkować nieco tę część mózgu. Już nigdy nie będziesz w depresji. Będziesz po prostu leżał spokojnie...
Brawo! Jeśli żyłeś w latach 40, to właśnie zrobiono ci lobotomię! Były to zabiegi bardzo popularne w pierwszej połowie XX wieku i była uznawane ze "lek" na praktycznie wszystkie problemy mentalne, od zwykłej neurotyczności, przez lekką depresję, aż do ostrej depresji.
Wynalazca lobotomii otrzymał nagrodę Nobla w roku 1949. Lekarze twierdzili, że metoda "szpikulec do lodu w oko" będzie niedługo równie popularna i łatwa jak wyprawa do dentysty. Do lat 60 rodzice robili taki dla swoich humorzastych nastoletnich dzieci.
Ta praktyka nie przetrwała tak długo, jak niektóre inne z listy, ale i tak około 70 000 osób zostało pozbawionych płata czołowego, zanim ktoś nie załapał, że to nie wcale dobry sposób na pozbycie się wszystkich codziennych problemów."
_________________
gea
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2018 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved