Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Crohn - pomoc przy diecie
Autor Wiadomość
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Wto Sty 20, 2015 23:10   Crohn - pomoc przy diecie

Witam
W grudniu 2013 trafiłem do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka (ostatecznie okazało się, że miałem stany zapalne w dolnym odcinku jelita cienkiego). W ciągu 5 dni pobytu w szpitalu, w ciągu których nic nie jadłem ani nie piłem, schudłem 10 kg. Waga spadła z 72 do 62 kg (przy wzroście 183 cm). Podawano mi w tym czasie metronidazol z kroplówek. Na początku 2014, już po kolonoskopii i gastroskopii (w obu przypadkach pobranie wycinków do badań), poznałem diagnozę - Crohn. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że lekarze zwykle wrzucają wszystkie choroby z grupy nieswoistych zapaleń jelit (NZJ) do jednego worka, chyba że zmiany dotyczą tylko jelita grubego (WZJG). Gastroskopia nie wykazała żadnych zmian i odchyleń. Kolonoskopia natomiast wykazało liczne afty i nadżerki , nacieki limfoplazmatyczne i miernie skrócone kosmki w dolnym odcinku jelita cienkiego i częsciowo w grubym.

Wizyta u gastroenterologa i badanie usg przyniosły kolejne odkrycie - zapalenie prostaty. Urolog potwierdził i przepisał kolejny antybiotyk. W tym czasie brałem już Pentasę (niesteroidowy lek przeciwzapalny - mesalazyna).

Patrząc na to wszystko z dzisiejszej perspektywy domyślam się co wywołało(bądź przyspieszyło znacznie) pojawienie się choroby. Rok wcześniej zachorowałem na anginę, podczas której przyjmowałem antybiotyk. Nie brałem leków osłonowych. Od tego momentu często miałem podrażnione gardło, dopadały mnie drobne przeziębienia. Laryngolog przepisał mi kolejny antybiotyk (Bactrim), jednak pomogło na krótko. Doszedł jeszcze lek zwiększający odporność Groprinozin, po kilku miesiącach znowu Bactrim i Groprinozin. A ja to wszystko niestety łykałem(chociaż już nie zapominałem o lekach osłonowych). W listopadzie zgłosiłem się go gastrologa(zaproponowała to laryngolog, podejrzewając, że gardło może być podrażnione z powodu problemów z układem pokarmowym). Lekarz zapisał mnie na gastroskopię, której wtedy nie doczekałem - trafiłem do szpitala.

Od wyjścia ze szpitala intensywnie poszukiwałem informacji w internecie na temat choroby, sposobów walki z nią, zarówno na polu medycyny konwencjonalnej jak i niekonwencjonalnej, ale im dalej w las, tym bardziej wiązałem swoje nadzieje ze zmianą diety. Postanowiłem zaryzykować i zerwać z dotychczasowym poglądem na temat odżywiania (chociaż, z powodu problemów z cerą, i tak unikałem produktów zawierających cukier, alkoholu i wszelkiego rodzaju przekąsek w postaci czipsów, paluszków, pizzy itp.). Postanowiłem zwiększyć spożycie tłuszczu i zmniejszyć ilość węglowodanów. Początkowo sugerowałem się dietą Kwaśniewskiego, ale zamiast smażenia wolałem raczej dusić potrawy. Jadłem dużo mięsa, jaj, trochę warzyw. Owoce mi nie służyły. Wyeliminowałem całkowicie nabiał(zalecenie lekarza prowadzącego). Później miałem robione badania w kierunku celiakii, ale nie wykazały alergii na gluten, jak również badania tarczycy(tu także wszystko w porządku). Czułem się całkiem nieźle(choć uczucie dziwnego dyskomfortu, lekkiego wzdęcia brzucha nigdy nie ustąpiły), ale wydaj mi się, że była to też zasługa najpierw kuracji antybiotykowej w szpitalu a potem, po miesiącu, kuracji związanej z zapaleniem prostaty. Powoli wracałem do 'normalnego' żywienia (jednak obawiałem się stosowania przez wiele lat diety tłuszczowej), tzn. jadłem coraz więcej węglowodanów a coraz mniej tłuszczy, nadal jednak unikałem nabiału, cukru, alkoholu, przetworzonej żywności - wszystkie posiłki przygotowywałem w domu. Z czasem objawy choroby zaczęły się nasilać(tak jak pisałem wcześniej - nigdy nie zniknęły całkowicie), chociaż lek Pentasa starał się je tłumić. W maju 2014 czułem się kiepsko. Wyniki badań krwi wykazały zmniejszoną liczbę białych krwinek. Pozostałe wyniki były w normie (glukoza, magnez, potas itp itd). Lekarz prowadzący zaproponował mi sterydy.

Wizja brania sterydów okazała się dla mnie przełomowa. Wiedziałem, że jeśli zacznę je brać to zabrnę w ślepą uliczkę, leki zaczną mnie znowu niszczyć i po odstawieniu pojawią się kolejne problemy - cera, stawy itd. Naczytałem się dość na temat takich terapii, gdzie lekarze standardowo przepisują leki niesterydowe -> sterydy -> leki biologiczne -> operacja. Postanowiłem odstawić wszelkie leki i skupić się na diecie(większość diet proponowanych przy crohnie zaleca odstawienie leków - organizm szybciej podejmie próbę samoleczenia, dodatkowo łatwiej będzie znaleźć produkty, które nie mu nie służą).

Od czerwca 2014 nie przyjmuję żadnych leków. Wybrałem dietę DDP (dr Ewy Witoszek) ze względu na stosowanie jednego białka dziennie a co za tym idzie łatwiejszego wyeliminowania produktów szkodliwych. Zrezygnowałem z kurczaka i indyka. Jednak po miesiącu stosowania tej diety nie doszedłem do żadnych znaczących wniosków a moje samopoczucie nie poprawiło się. Czułem się tak, jak gdyby szkodziło mi dosłownie wszystko...

Były jednak dni, kiedy czułem się znakomicie, bez żadnych dolegliwości. Nie wiem jednak czym było to spowodowane, bo jadałem wtedy te same produkty co zazwyczaj(oczywiście rotowałem). Pamiętam jednak doskonale dni, kiedy się zatrułem po zjedzeniu suszonego mięsa kaczki (w składzie bakterie kwasu mlekowego). Po dosłownie dwóch godzinach gorączka, dreszcze i szybki powrót do domu. Doszły nudności, dlatego zażyłęm węgiel aktywny. Dzień upłynął pod znakiem gorączki i totalnego wyczerpania.
Następnego dnia czułem się dobrze ale byłem zmęczony, jadłem normalnie. Kolejnego dnia czułem się znakomicie, jak nowo narodzony. Oczywiście kolejne dni to powolne powracanie objawów. Mam nadzieję, że będzie to jakiś trop w drodze do wyleczenia:)

Wypiszę może teraz w skrócie moje ostatnie obserwacje i poczynania, bo chyba nie będzie się niektórym chciało aż tyle czytać po tym co już napisałem:)

- wyleczyłem wszystkie zęby(ograniczyło się to tylko do plomb); nigdy nie miałem amalgamatów ani zębów leczonych kanałowo; usunąłem kamień;

- pod koniec zeszłego roku wykonałem test Food Detective(zaraz po świętach, w czasie któych starałem się jeść po trochu ze wszystkich produktów w teście). Wykazał średnią reakcję na jaja i mleko, słabą na pszenicę, ryż, imbir i drożdże, ziemniaki i pomidory. Te produkty na płytce były wyraźnie zaznaczone, natomiast niektóre były widoczne ledwo pod światło, czasami tylko na krawędzi oczek: wołowina, kurczak, wieprzowina, ryby, rośliny strączkowe, cielęcina. W tym przypadku podejrzewam po prostu nieszczelne jelita, które przepuszczają białka i tym samym organizm wytwarza przeciwciała na wszelakie białka w pokarmie :(

- po zbożach moja cera ulega pogorszeniu, pojawiają się pryszcze; obecnie nie mam żadnych problemów skórnych po wyeliminowaniu węgli złożonych (aczkolwiek nie pamiętam już czy po ryżu bądź ziemniakach było tak samo)

- nie piję kawy ani alkoholu, nie palę

- pracuję jako programista, ale zanim zachorowałem byłem bardzo aktywny fizycznie - rower, koszykówka, siłownia. Teraz nie mam siły na sport, jestem cały czas zmęczony, ale codziennie spaceruję

- przez cały czas towarzyszy mi dyskomfort, uczucie jakby skurczu brzucha; nasila się po posiłkach; po białku jest to jednak inne uczucie niż po warzywach

- nie mam biegunek (od początku choroby miałem może dwa razy); czasami śluz w stolcu; brak krwi;

- mięso czy warzywa zawsze gotuję lub duszę

- źle znoszę owoce świeże, po suszonych mam gazy; soki owocowe (te jednodniowe) także źle na mnie wpływają

- nie piję wody na pół godziny przed posiłkiem i 2h po

- ostatnie badanie krwi (sprzed dwóch tygodni) pokazało ponownie zmniejszoną liczbę białych krwinek; reszta w normie (czyli potas, magnez, glukoza, kreatynina itp)

- nie przyjmuję suplementów

- moja grupa krwi to 0 Rhd -

- od 3 tygodni od 1 do trzech plusów na obecność ketonów

Bardzo was proszę o porady dotyczące diety.

Jadłospis z ostatnich 7 dni (od razu zaznaczam że nie jadłem dosłownie niczego innego ponad to co wypisałem):

1 dzień:
- o 11 siemię lniane (sam 'kisiel', bez łupin)
- o 12 200 gr kremu z dyni (sama dynia gotowana) + 25 gr oliwy z oliwek (wcześniej używałem głównie ghee, tym razem oliwa w celu sprawdzenia efektów)
- o 14 jw
- o 16 300 gr kremu z dyni + 25 gr oliwy
- o 18:30 250 gr duszonej sarniny + 45 oliwy + 2 ogórki (po ogórkach wzdęcia)

2 dzień:
- o 9 szklanka ciepłej wody
- o 10:30 2 papryki pieczone(zdjęta skórka) + 20 gr oliwy
- o 12 jw
- o 14 200 gr bażanta (gotowany na małym ogniu) + 40 gr oliwy
- o 16:30 150 gr bażanta + 40 gr oliwy (po bażancie trochę lepiej niż po innych białkach)

3 dzień:
- o 9:00 szklanka wody
- o 11:30 250 gr bażanta + 40 gr oliwy
- o 14 jw
potem tylko woda, ale tego już nie opisuję (tak samo w przypadku innych dni)

4 dzień:
- o 9:00 szklanka wody
- o 10:30 80 gr masła migdałowego (same migdały, bez żadnych dodatków)
- o 12 jw
- o 14 90 gr masła migdałowego
w miarę ok samopoczucie, ale uczucie ciężkości i mniej energii niż zwykle
- o 19:30 300 gr dyni pieczonej maczanej w oliwie (lekkie wzdęcia po)

5 dzień:
- o 9 szklanka wody
- o 10:30 250 gr dyni (pieczonej) maczanej w oliwie
- o 12 jw
- o 14 tuńczyk z puszki (w sosie własnym) + 35 gr oliwy (jedna puszka to 180 gr, 130 po odcedzeniu)
- o 17 dwie puszki tuńczyka + 50 gr oliwy

6 dzień:
- o 9 szklanka wody
- o 10 szklanka wody
- o 11:30 350 gr dyni(pieczonej) maczanej w oliwie
- o 13:30 jw
- o 17 300 gr duszonego boczku maczanego w oliwie

po boczku większy niż zwykle dyskomfort, ucisk

7 dzień:
- woda
- o 13 300 gr dyni(krem z gotowanej) + 35 gr oliwy
- o 15 jw
- o 17 jw
- o 18:30 250 gr duszonych żołądków indyczych(indyk po raz pierwszy od pół roku) + 40 gr oliwy
po 30 min nerwowość, później wzdęcia
- o 24 gorączka, szybkie bicie serca - zażyłem węgiel aktywny

8 dzień:
tylko dynia i oliwa

9 dzień:
królik(gotowany) i oliwa

Cały czas notuję.
Ostatnio zmieniony przez Warszawiak29 Wto Sty 20, 2015 23:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 06:40   

(1)
B: sarnina
T: siemię lniane, oliwa
W: dynia, ogórek (dyniowate)

(2)
B: bażant
T: oliwa
W: papryka (psiankowate)

(3)
B: bażant
T: oliwa
W: brak

(4)
B: migdały
T: migdały
W: dynia (dyniowate)

(5)
B: tuńczyk
T: oliwa
W: dynia (dyniowate)

(6)
B: boczek
T: boczek, oliwa
W: dynia (dyniowate)

(7)
B: indyk
T: oliwa
W: dynia (dyniowate)

(8)
B: brak
T: oliwa
W: dynia (dyniowate)

(9)
B: królik
T: oliwa
W: brak

Zauważyłem, że zauważyłeś, że była silna reakcja na ogórek, a tymczasem dynia to prawie to samo (blisko spokrewniona z ogórkiem) i wygląda na nawyk bo jedzone prawie codziennie, poszukaj może sobie innych węglowodanów. Powiedziałbym że może kupujesz w sklepie zwykłą żurawinę suszoną i moczysz pół szklanki dwukrotnie w przegotowanej wodzie by pozbyć się cukru, potem możesz ją zblendować z jakimś jedzeniem (nada mu kwaskowaty smak), łagodzi dolegliwości, a po nabraniu wprawy w odmaczaniu z niej cukru, nie musi być tak całkiem masz pewne rutynowe codzienne bezpieczne źródło węglowodanów. Warzywa staraj się zmieniać i może wybij sobie z głowy dyniowate na miesiąc. Z podrobów zawsze duszone serca (blendowane na pasztet z żurawiną) są najbezpieczniejsze, wątroba już nieco gorzej, ale z żurawiną nadal powinna raczej łagodzić niż zapalać.

Skoro papryka uchodzi to koncentrat pomidorowy i ziemniak może też powinien (psiankowate).
Sok wielowarzywny tesco może wypróbuj, moim zdaniem działa właściwie, znacznie delikatniej niż dajmy na to świeży sok z marchewki.

Inspiracje jakie istnieją potencjalnie przyjazne białka tłuszcze i węglowodany to oczywiście wiesz gdzie szukać: http://tiny.pl/qz27l
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Sty 21, 2015 06:55, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 09:59   

Zapomniałem napisać iż był to ogórek kiszony:)
Co do dyniowatych - nie jest to bynajmniej nałóg a po prostu brakuje mi pomysłu na węglowodany z warzyw.
Odpadają ziemniaki i pomidory (ziamniaki z powodu testu Food Detective, pomidory - źle się po nich czuję), kapustne (mam po nich wzdęcia), strączkowe (wzdęcia), po marchewce czuję się tak jakby zatkany (stosowana zwykle przy biegunce, więc coś w tym może być). Po cebuli uczucie ciężkości. Staram się nie jeść warzyw z dużą dawką węgli, czyli buraki także odpadają. A uzbierać te kilkadziesiąt gram W z innych warzyw niezwykle ciężko. Spróbuję oczywiście z żurawiną.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1139
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 11:51   

Warszawiak29 napisał/a:
kapustne (mam po nich wzdęcia), strączkowe (wzdęcia), po marchewce czuję się tak jakby zatkany

Kolego,
dodawaj do w/w warzyw duze ilosci przypraw, tzw. trawiennych.
Wzdęcia powinny bye zredukowane do 20%.
Mam na mysli: kminek, pierz, majeranek, bazylię, cząber, rozmaryn, tymianek itp.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 12:55   

Dziękuję za porady. Na pewno się do nich zastosuję i dam wkrótce znać jakie przyniosło to efekty.

Chciałbym jednak wiedzieć co myślicie o białku które jadam, czy jest to odpowiednia ilość, czy czasami warto z niego zrezygnować w niektóre dni.

Co do kalorii to zdecydowanie jem ich za mało jak na swoje potrzeby, ale na razie jestem skłonny jeść takie ilości i skupić się na reakcji jelit na konkretne produkty. Zastanawia mnie także wynik testu Food Detective - nietolerancje na praktycznie wszystkie rodzaje białek (nieszczelne jelita). Czy w takiej sytuacji organizm będzie w stanie się regenerować, mimo ciągłego dostarczania białek? Z drugiej strony bez białka nie da się żyć:/
Ostatnio zmieniony przez Warszawiak29 Śro Sty 21, 2015 12:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 15:15   

Niewinność dyniowatych została wprost poddana w wątpliwość:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=73925#73925 napisał/a:

(...)
Co to jest histaminouwalniacz. To substancja, która "rozregulowywuje".

Raz "robi chorobę" innym razem nie. Zależy na jaki stan organizmu w danym momencie trafi. Podobne może zadziałać ogórek - dając wzrosty cukru, czy chuda ryba. Tak często działa pomidor/keczup, tak może zadziałać kapusta kiszona. Tak samo uszkadzająco działają konserwanty i glutaminiany (parówki, szynki, wegety, kiełbasy). Histaminouwalniacze nie generują jednak trwale podwyższonego zapotrzebowania na insulinę.

A więc wiemy już, ze zboża dają wzrosty cukru i wzrosty cukru dają też histaminouwalniacze, a więc substancje, które zwykle nie zawierają cukru. Substancje, które zwykle nie generują rozbudowy szlaku metabolizmu glukozy.

Każdy ma "własne" histaminouwalniacze. U jednego ogórek powoduje wzrost cukru u innego cukrzyka ten sam posiłek z ogórka daje spadki cukru. Ważnym jest by odżywiać się niskowęglowodanowo – by w konsekwencji zmniejszyć obrót szlakiem trawienia cukrów i zlikwidować nadmierne, nieadekwatne do bodźca reakcje.

Nadmiar białka również JEST histaminouwalniaczem. Wzrosty glukozy mogą występować po...wypitej wodzie, po silnym stresie.
(...)


Dla zasady można rozważać dwa dni smalec, dwa dni oliwa, wszystko(each) nie więcej niż dwa dni z rzędu, wszystko potem trzy dni przerwy.

I na koniec rymowanka, bo humor ma znaczenie zasadnicze.

Tahini może być
całodzienną alternatywą
dla królika z oliwą.

8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Sty 21, 2015 15:27, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 20:26   

Grzegorz R napisał/a:

To jakośik epidemia panuje, bo moje owiecki takie samiuśkie objawy miały, a teroz widze ze sie to samo na barany psenosi hej!.


Błądziłem przez wiele lat i nadal błądzę(po łące także), i choć wiele osób na tym forum nie ma o Tobie najlepszego zdania, dla mnie każda - wnosząca coś nowego - opinia jest ważna (jak to u chorego...). A DDP stosuję dlatego (piszę to bo wiem, że nie masz najlepszego zdania o tej diecie), iż łatwiej mi w ten sposób znaleźć produkty, które szkodzą bardziej niż inne. Jeśli masz lepszy pomysł chętnie rozważę.

Bez porcji warzyw danego dnia czuję się bardzo zmęczony, mimo iż BTW to np 70:150:5.
Jeśli dorzucę warzywa, to przy proporcji 70:50:70 i tak mam znacznie więcej energii.
I choć od kilku tygodni występuje u mnie ketonuria, to nadal czuję się tak, jakby organizm czerpał energię z węgli.
Czy organizm nie przestawił się w takim razie na czerpanie energii z tłuszczu? Wiele osób na tym forum twierdzi, że dobrze funkcjonowało na zero carb (choć zdaję sobie sprawę z tego, iż każdy jest inny). Czy czekać nadal aż organizm się przestawi czy jednak starać się zwiększyć ilość węglowodanów? Nie oczekuję wytycznych, co bardziej opinii:)
 
     
gea

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 1155
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 21:50   

Warszawiak29 napisał/a:
Kolonoskopia natomiast wykazało liczne afty i nadżerki , nacieki limfoplazmatyczne i miernie skrócone kosmki w dolnym odcinku jelita cienkiego i częsciowo w grubym.

Wizyta u gastroenterologa i badanie usg przyniosły kolejne odkrycie - zapalenie prostaty. Urolog potwierdził i przepisał kolejny antybiotyk. W tym czasie brałem już Pentasę (niesteroidowy lek przeciwzapalny - mesalazyna).

Patrząc na to wszystko z dzisiejszej perspektywy domyślam się co wywołało(bądź przyspieszyło znacznie) pojawienie się choroby. Rok wcześniej zachorowałem na anginę, podczas której przyjmowałem antybiotyk. Nie brałem leków osłonowych. Od tego momentu często miałem podrażnione gardło, dopadały mnie drobne przeziębienia. Laryngolog przepisał mi kolejny antybiotyk (Bactrim), jednak pomogło na krótko. Doszedł jeszcze lek zwiększający odporność Groprinozin, po kilku miesiącach znowu Bactrim i Groprinozin. A ja to wszystko niestety łykałem(chociaż już nie zapominałem o lekach osłonowych). W listopadzie zgłosiłem się go gastrologa(zaproponowała to laryngolog, podejrzewając, że gardło może być podrażnione z powodu problemów z układem pokarmowym). Lekarz zapisał mnie na gastroskopię, której wtedy nie doczekałem - trafiłem do szpitala.


Czy to w domu czy w pracy były (są nadal ?!) toksyczne układy. Jakiś wredny babus-szefowa?
_________________
gea
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Sty 21, 2015 21:53   

Ja mam opinię.

Od 30 do 50g węglowodanów dziennie warto, sok wielo-warzywny warto, żurawinę warto.
Słabość to nie tyle niedobór węglowodanów, co minerałów i witamin zawartych w warzywach.

Jak Gea wnosi, psychikę warto wspomagać psychiką i dietą, a nie dietę psychiką, bo świadomość to psychika, a nie masa w jelitach, jakeś programista to zrozumiesz to zdanie.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Sty 21, 2015 21:58, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Czw Sty 22, 2015 07:12   

Warszawiak29
Na początek proponuję obejrzeć ,to:
https://www.youtube.com/watch?v=yOZo0-vC93I
Jeżeli nie znasz biegle angielskiego ,to powiem ,gdzie można nabyć opracowanie.
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Czw Sty 22, 2015 11:50   

Już od samych tych niesteroidowych leków przeciwbólowych idzie dostać zapalenia jelit i to przewlekłego.
Od samych tych antybiotyków ja bym się rozchorował, też takie coś przeszedłem ale nie bawiłem się w jakieś badania i diagnozy bo nic to nie daję. Miałem już taki stan że co miesiąc-dwa musiałem zostawać "przeleczony" antybiotykiem jakims bo ciągle zatoki mi się odnawiały(ropa itp.). Zaparcia ciągle, biegunki i okropne gazy... Dużo innych objawów nie chcę mi się opisywać.
Jak dla mnie to musisz po prostu zregenerować flore jelit a może i nawet faune :)
To co myślałem że mi najbardziej szkodzi okazało się dość mocno naprawić mi trawienie a są to banany. Ograniczyłem białko do 80g na dzień i wszystko gra. Jak po czymś się rozchorowujesz tzn. że zdrowiejesz i to trzeba przeboleć bo antybiotyki zrobiły swoje. Nie że zaraz jakieś tabletki, węgle i inne. Leżysz i kwiczysz aż wydobrzejesz, może to potrwać nawet ze 2-3 lata. Jak masz ztyrane jelita to proponuje suplementy bo i tak z jedzenia nie wchłoniesz tego co ci potrzebne choćbyś jadł grass-fed mięso i organiczne warzywka. Wszystkie są ważne witaminy ale mi najbardziej pomogły z grupy B i minerały jak cynk.
Uważam że warunkiem KONIECZYM jest zaprzestanie brania jakichkolwiek leków, takich jak nawet apap czy inny ibuprom. Wiem że gdybym dalej się raczył tego typu specyfikami to wiele bym nie osiągnął, a naprawdę się męczyłem i wiele razy by mi przynosiły ulgę te tabletki ... na chwile ... A nie biorę już żadnych leków ponad rok. ŻADNYCH!
_________________
"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy ... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i agentów ubezpieczeniowych."
 
 
     
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Pią Sty 23, 2015 11:45   

daniel_K napisał/a:
Leżysz i kwiczysz aż wydobrzejesz, może to potrwać nawet ze 2-3 lata. Jak masz ztyrane jelita to proponuje suplementy bo i tak z jedzenia nie wchłoniesz tego co ci potrzebne choćbyś jadł grass-fed mięso i organiczne warzywka. Wszystkie są ważne witaminy ale mi najbardziej pomogły z grupy B i minerały jak cynk.


Wiem, że regeneracja organizmu może trwać latami, skąd jednak mamy wiedzieć, że obrana ścieżka jest 'właściwa'(o ile to w ogóle możliwe)? No i właśnie to jest mój największy obecnie dylemat. Wydawać by się mogło, że właściwa dieta i podejście powinny z czasem przynosić pozytywne rezultaty(uwzględniając oczywiście okresy przejściowe, kryzysy, detoksykacje itp), a ja czasami czuję się, jakbym stał w miejscu, jakbym coś pominął - coś, bez czego nie będę robił postępów. I nie mówię tego po miesiącu czy nawet dwóch diety, ale po pół roku bez zbóż, nabiału, przetworzonej żywności, cukru, chemii(na ile to możliwe...) itp itd. Zaznaczę tylko, że wyzbycie się tego z mojego życia nie jest dla mnie stratą - najważniejsze jest dla mnie zdowie i możliwość spełniania marzeń.

Co do witamin i minerałów - nabyłem ostatnio wyciskarkę. Jej głównym przeznaczeniem będą soki warzywne(produkty eko, niestety nie takie prawdziwe eko z własnej działki).

gea napisał/a:
Czy to w domu czy w pracy były (są nadal ?!) toksyczne układy.

Tak, były (a może i są nadal). Są to jednak sytuacje z którymi muszę żyć, choć moje życie, pomijając chorobę, uważam za udane. Podróże, poznawanie nowych ludzi, praca którą lubię. I tak naprawdę wszystko to przerwała choroba, która jest moim głównym problemem. Przyznam jednak, że dzięki tej chorobie nabrałem ogromnego dystansu do wielu spraw i inaczej patrzę na życie, bardziej je doceniam.

Grzegorz R napisał/a:
Kiedyś rozmowa z kolejnymi klonami na tym forum była nawet zabawna.

Rozumiem, że teraz traktujesz to jako jakiś przykry obowiązek? Przyświeca Ci jakaś światła idea zdyskredytowania tego forum nakazująca użeranie się z klonami? Zabawa się skończyła, pozostał jedynie satysfakcja z dobrze spełnionego obowiązku, tak? Od czasu do czasu tylko się trochę ponabijasz z 'klona', a tak poza tym jesteś uczciwym, zasługującym na szacunek trolem?

Jestem gotowy udowodnić Ci na priv(o ile Ci na tym tak naprawdę zależy...), że moja historia jest autentyczna. Że nie jestem klonem, tylko kimś, kto potrzebuje pomocy i jest gotowy schować swoją dumę tylko po to, by uzyskać kolejną opinię kogoś, kto wiele udzielał się na tym forum. Mimo, iż ta opinia może okazać się nieprzydatna. Skype, telefon? Dokumentacja medyczna? Nie ma problemu. Zależy mi tylko na tym, by się wyleczyć, i jeśli twoje posty w tym wątku mogą mi w tym przeszkodzić,to zrobię co trzeba, by do tego nie doszło. Jeśli nie przyjmujesz mojej propozycji, nie udzielaj się proszę więcej w tym wątku.
Ostatnio zmieniony przez Warszawiak29 Pią Sty 23, 2015 11:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Sty 23, 2015 18:07   

http://s14.postimg.org/p8buidng1/image.png


Rtęć z ryb można zdezaktywować srebrem.
Regeneracje można stymulować złotem.

Drożdżaki nie zdzierżą miedzi.
Bakterie można ukrócić żurawiną, czosnkiem, cebulą.

Stabilność przeciwnowotworową można stymulować pestkami moreli.
Soki wielo-warzywne by dbać o minerały.
https://www.youtube.com/watch?v=_U3pnVKrhdo

Wodę można filtrować przez węgiel aktywny.
http://allegro.pl/listing...+aktywny+fantom

:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Sty 23, 2015 18:50, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Sty 23, 2015 22:53   

Dokonałem spolszczenia obrazka.

W zasadzie na pohybel suplementacji
Taka inspiracja mnie dzisiaj naszła.

Tylko srebrna łyżeczka i złoty kubek to wymaga albo alchemika,
albo jednak jakiejś gotowej wody z ich śladowymi ilościami.


http://s13.postimg.org/hyltkiidz/hl1.png


Rtęć z ryb można zdezaktywować srebrem.
Regeneracje można stymulować złotem.

Drożdżaki nie zdzierżą miedzi.
Bakterie można ukrócić żurawiną, czosnkiem, cebulą.

Stabilność przeciwnowotworową można stymulować pestkami moreli.
Soki wielo-warzywne by dbać o minerały.
https://www.youtube.com/watch?v=_U3pnVKrhdo

Wodę można filtrować przez węgiel aktywny.
http://allegro.pl/listing...+aktywny+fantom

 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Sob Sty 24, 2015 07:56   

Piaskownica, tak, niby dorosłe osoby, a przepychanki jak w piaskownicy. Widzę, że niektórzy dobrze się czują jak komuś dowalą, ale to jest prostackie.
Jak Warszawiak pijesz dużo wody to ok, ale pij ją z solą , chodzi o gospodarkę, na litr wody 1/2 g soli morskiej , nie tracisz to co wypiłeś. Niektórzy dużo piją i są odwodnieni, bo bez soli nie zatrzymasz wody. Nie widziałam lub nie zauważyłam, czy masz badania na wysokość histaminy, bo wtedy byś wiedział czy Twój organizm jest dobrze nawodniony. Nie widziałam badań na wysokość bromu czy fluoru w organizmie oraz wysokość jodu (pisałeś o sercu). Jak nie masz pasożyta (badania) to jak zazwyczaj wirus, grzyby. Potraktuj to kwasem askorbinowym CZDA w dużych dawkach zamiast antybiotyków, ewentualnie wlewy z askorbinianu sodu. Tak jak inni już pisali selen (nie pozwala grzybom na wchłanianie glukozy), możesz zastosować srebro koloidalne (30 mg na dobę, ja kiedyś stosowałam więcej, jest posmak metaliczny, ale bez zatrucia).
_________________
marzena kiwi
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Sty 24, 2015 11:03   

kiwi4 napisał/a:
(...)srebro koloidalne (30 mg na dobę, ja kiedyś stosowałam więcej, jest posmak metaliczny, ale bez zatrucia).(...)
Mam nadzieję, że chodziło Ci o mililitry.

Najmocniejsze dostępne srebro koloidalne zawiera 50mg srebra w litrze.
Czyli 0,03 litra (30ml) razy 50 = 1,5mg srebra na dobę.

Ja ze swoich obserwacji widzę korzyść z dawek typu:
0,4mg srebra na dobę
0,1mg złota na dobę

dni kilka i potem dłuższa przerwa.


Żeby nie było, że to ja truję srebrem.
8)

@Piaskownica
Mizerię, jeśli się prosi, trzeba eskalować, rozkołysać i wykoleić. Inaczej to już nikt tu nie będzie chciał pisać w obawie przed opiniotwórczym opiniotwórcą zajefajnie niskiego poziomu.
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Sty 24, 2015 11:10, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 340
Wysłany: Sob Sty 24, 2015 13:30   

vvv napisał/a:
Rtęć z ryb można zdezaktywować srebrem.
Regeneracje można stymulować złotem.
Powodzenia, a z czasem będziesz szukał co dezaktywuje srebro. Fajnie czyli jeść ryby a później od razu srebro i tak w kółko. Taka „dezaktywacja” jest zabójstwem dla nerek i wątroby. Poza tym rtęć należy z organizmu usuwać, a nie ją jakoś dezaktywować, a przede wszystkim nie należy jej wprowadzać.
Doktor Cutler (który zajmuje się tym tematem) twierdzi że rtęć organizm może wydalać nawet 20 lat, a może jej nigdy nie wydalić. On sam stworzył swój protokół do usuwania rtęci kwasem ALA, ale i tak nie jest to takie proste, jak się wydaje.

Najlepiej unikać produktów ewidentnie zawierających rtęć. Sam człowiek narobił sobie tego problemu i tyle.
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 15:57   

Tak pomyliłam się 30 ml , 15 ml rano i 15 ml na noc. Rtęć usuwa EDTA - chelatacja lub duże dawki C , lub selen wiąże się z metalami ciężkimi nawet z rtęcią i wywala , trzeba dużo pić wody, bo wiadomo , że trzeba wywalić z nerek. Niektórzy biorą różne suplementy, a piją , w sumie prawie nic wody i jest problem. Chelatacja jest najskuteczniejsza i dosyć szybka jeżeli chodzi o pozbycie się metali ciężkich.
Tak, najlepiej nie jeść metali ciężkich :viva: , ale wiesz, w pożywieniu mamy te coś, jak ktoś ma patelnie to ma aluminium (ja używam ceramicznych) i tak to jest, a potem myślimy jak się tego pozbyć z naszego organizmu , bo chorujemy. Pozdrawiam.
_________________
marzena kiwi
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 16:04   

Nadmiar srebra wyczuwa się posmakiem metalicznym, nie trzeba go usuwać z organizmu, wystarczy przestac go brać, próbowałam na sobie i jakoś nie miałam zatrucia, żeby go usuwać, więc nie ma problemu.
VVV , ze złotem masz rację, w celu regeneracji :) , zapomniałam , że takowe istnieje , też jest w stanie koloidalnym, ciekawe czy jest w aptece, bo kiedyś nie było, było tylko srebro. Pozdrawiam.
_________________
marzena kiwi
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 18:26   

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16599579 napisał/a:
Synthesis of gold nanotriangles and silver nanoparticles using Aloe vera plant extract.

8)
 
     
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 19:49   

Od czwartku piję soki wyciśnięte z białej kapusty - jedna szklanka przed wyjściem z pracy, druga po powrocie. Od razu więcej energii, dolegliwości po sokach nie występuję i czuję się lekko. Na razie nie rotowałem. W czwartek sarnina z oliwą i było OK. W piątek był rosół z bażantem + ghee i po nim było już uczucie pełnego brzucha, ciężkości i generalnie taki nieprzyjemny dyskomfort(delikatnie ujmując...). Wieczorem sok i dolegliwości brak. W sobotę standardowo już sok, po południu pasta jajeczna (jaja przepiórcze zblendowane - czemu to wkrótce wyjaśnię) + oliwa - zaraz po paście dolegliwości. Dzisiaj przez cały dzień ok, natomiast po południu gotowane mięso cielęce i znowu męczarnia.
Tak jak pisałem wcześniej - mam ogromny problem z białkami. W Food Detective wyszły mi nietolerancje na prawie wszystkie produkty białkowe i jak na razie(!) potwierdziła to wieprzowina, cielęcina, drób, jaja (także przepiórcze)... Białko z roślin strączkowych to pamiętam, że dla mnie masakra - próbowałęm jakieś poł roku temu. Co mam w takim razie począć z tym białkiem?? Z jednej strony szkodzi, z drugiej nie mogę go przecież wyeliminować... Wiem, że powiesz VVV tahini, ale z czym mam to później rotować?
Na powyższe obserwacje na pewno miał wpływ czwartkowy zabieg - ekstrakcja ósemki dolnej z dłutowaniem i szyciem. Na razie bez antybiotyku, jutro będzie weryfikacja przez stomatologa czy wszystko ok.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Sty 25, 2015 20:32   

Warszawiak29 napisał/a:
mam ogromny problem z białkami. nietolerancje na prawie wszystkie produkty białkowe


(1) serca wieprzowe blendowane z żurawiną, smalec
(2) serca wieprzowe blendowane z żurawiną, smalec

(3) szpinak mrożony hortex
duszony na smalcu blendowany z żurawiną i smalcem

(4) tahini
(5) tahini

(6) ryby, oliwa z oliwek, żurawina rano
(7) ryby, oliwa z oliwek, żurawina rano

(8) fasola szparagowa, smalec, żurawina rano

(9) wątroba wieprzowa blendowana z żurawiną, smalec

(A) tahini
(B) tahini

(C) ryby, oliwa z oliwek, żurawina rano
(D) ryby, oliwa z oliwek, żurawina rano

Jakieś takie wariacje na temat możesz rozważać. Serce wieprzowe z tego co obserwowałem jest bardzo znacznie łagodniejsze od mięsa wieprzowego, wątroba wieprzowa jest nieco trudniejsza, ale zawiera cenne witaminy i minerały. Gojenie nieco wymuszone żurawiną, ale coś jeść trzeba. Skoro stajesz się wytrawnym obserwatorem, to możesz wypróbować ten gotowy psok wielowarzywny co go wspominałem i porównać skutek z wyciśniętym sokiem z kapusty. Bez miedzi nie pozbędziesz się przerostu drożdżaków z jelit, a miedź jest w wątrobie (zwłaszcza cielęcej) i tahini.

Da się zmielić orzechy włoskie i zblendować z wodą na papkę przypominającą owsiankę. Można z tego zrobić osobny dzień.

Czosnek można dodać do duszenia wedle smaku.
:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Sty 25, 2015 21:09, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Śro Sty 28, 2015 16:25   

Warszawiak , ciągle piszesz , że masz problem z białkiem, to na razie nie jedz białek, spróbuj B6, B9, B12 w dużych dawkach.
_________________
marzena kiwi
 
     
kiwi4


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 823
Skąd: warszawa
Wysłany: Wto Lut 03, 2015 19:45   

Tak sobie dokładniej czytam, Warszawiak , spróbuj gdzies 15 minut przed zjedzeniem białka wypić 1/4 szklanki wody z 2 łyżkami octu z jabłek.
_________________
marzena kiwi
 
     
Warszawiak29 

Wiek: 33
Dołączył: 20 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Polska
Wysłany: Nie Lut 08, 2015 13:04   

Dawno mnie tu nie było ale chciałem wpierw przetestować działanie świeżego soku z kapusty i opisać wrażenia z perspektywy kilku dni.
Słusznie zwróciliście moją uwagę na witaminy i minerały, bo to był chyba główny powód dla którego czułem się taki padnięty. Po kilku miesiącach gotowanych posiłków, bez surowizny i suplementacji brakowało mi pewnie niektórych. Nie wiem też ile węgli zawiera sok ze świeżej kapusty (znalazłem info że około 5g, ale ciężko znaleźć potwierdzenie na innych stronach), a że piję go około 1l dziennie to może też jadłem za mało węgli wcześniej.

@daniel_K
Przejrzałem wszystkie Twoje posty no i objawy miałeś podobne(a nawet bardzo). Piszesz jednak o bananach, ale raz w jednym wątku stanowczo odradzasz, masz po nich jazdy, a w innym już są super. Wiadomo, raz zjedzony produkt za miesiąc może dawać już inne objawy albo nie dawać ich wcale, też zależy od tego co się jadło poza tym. Ja cały czas na warzywach jadę, ale to dlatego, że chcę trochę zagłodzić te nieprzyjazne organizmy i staram się być konsekwentny w tym przynajmniej przez kilka miesięcy (czy to ma sens to się przekonam kiedyś lub wcale:)). Na razie zero węgli złożonych.
Z witaminami z grupy B to chyba jakieś suplementy, bo dopóki nie jadam surowego mięcha to chyba ciężko uzbierać odpowiednią dawkę - polecacie jakieś konkretne?

I wszyscy piszecie o tej witaminie C. Z jednej strony myślę sobie, że nie można z niczym przesadzać, ale z drugiej, skoro już jestem chory i widocznie z czymś przesadzałem(latami), to i odżywianie jak dla zdrowych też nie wystarczy. Jeszcze poczytam.

Po tych sokach samo trawienie też jest chyba lepsze i nie mam już tak drastycznych objawów po posiłkach jak wcześniej, ale nietolerancje na niektóre produkty białkowe nadal występują. Dam sobie jeszcze trochę czasu i poobserwuję.

Tak jak pisałem już wcześniej, miałem wyrywaną dolną ósemkę. NIe obyło się bez dłutowania i szwów, w związku z czym stomatolog zalecił antybiotyk. Grzecznie odmówiłem;) no i nie było żadnych problemów z gojeniem. A w domu dwie osoby były chore, jakieś zapalenia gardła itp i myślę sobie, że w takich warunkach to na pewno coś mnie złapie. Ale nic mnie nie ruszyło, także myślę sobie, że mój organizm nie jest jeszcze taki do niczego i może da radę się zregenerować. Takie pocieszenie na osłodę.

I jeszcze pytanie. Po sokach z kapusty czuję się dobrze, ale po sokach z marchewki czy buraka już nie. Z czym to może być związane? Może z większą ilością węgli?
 
     
alhe 

Dołączyła: 11 Wrz 2014
Posty: 61
Wysłany: Czw Lut 12, 2015 17:18   

Pisales, ze nietolerancje na pszenice masz dosyc nizka, pomyslales o starych odmianach pszenicy (np. orkisz = inny gluten) jako zrodle wegli a w kombinacji z bezglutenowymi ziarnami, i bialka /.
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sob Lut 14, 2015 09:27   

Widzę że muszę się określić z tymi bananami. Otóż w trakcie tych całych moich eksperymentów z dieta w końcu stwierdziłem że nie mam żadnej candidy i że to też jest jakaś bzdura z tą candidą, przynajmniej jeśli chodzi o mnie i o moje jelita. Banany działają u mnie najwidoczniej prebiotycznie stąd z początku mogło być złe samopoczucie. Teraz jem po 10-15 bananow na dzień i jest dobrze. Czesto jem na śniadanie z 5 bananów. Dalej się trzymam paleo, wyjątkiem są ziemniaki - czyli zero zbóż i mlecznych. Witaminy B ciężko nawet z mięsa uzbierać jeśli się ma niedobory. Ja polecam ci B-50 z Puritan's Pride. Witaminy C jadłem już po 150g(tak 150g na dzien) na dzień, ale od tego tygodnia nie potrafie już zjeść nawet 10g, po prostu mnie czyści.
Ja na low carb się po prostu źle czuję, musze jeść przynajmniej medium carb bo taki mam tryb życia.
_________________
"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy ... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i agentów ubezpieczeniowych."
 
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sob Lut 14, 2015 21:58   

Koniecznością to nie jest, tak jak jedzenie wiekszej ilości gramowo tłuszczy niż węgli.
Jestem po prostu otwarty na nowe doznania :)
_________________
"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy ... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i agentów ubezpieczeniowych."
 
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Sob Lut 14, 2015 22:32   

daniel_K napisał/a:
Koniecznością to nie jest, tak jak jedzenie wiekszej ilości gramowo tłuszczy niż węgli.
Jestem po prostu otwarty na nowe doznania :)

Możesz nie zdążyć wiele zaznać. Linus Pauling mówił o kilku gramach na dobę a nie stu gramach. Z tego co pamiętam miał 94 lata kiedy się przekręcił. Można więc przypuszczać że te kilka gramów dziennie wystarczyły mu żeby dożył max tego co mógł.
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1139
Wysłany: Sob Lut 14, 2015 22:32   

daniel_K napisał/a:
Witaminy C jadłem już po 150g(tak 150g na dzien) na dzień

Grzegorz R napisał/a:
żałosna jest konieczność pochłaniania półtora dekagrama wit C w ciągu doby,

150g = 15dkg = 0,15kg
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Sob Lut 14, 2015 22:44   

Grzegorz R napisał/a:
daniel_K napisał/a:
Koniecznością to nie jest, tak jak jedzenie wiekszej ilości gramowo tłuszczy niż węgli.
Jestem po prostu otwarty na nowe doznania :)

Możesz nie zdążyć wiele zaznać. Linus Pauling mówił o kilku gramach na dobę a nie stu gramach. Z tego co pamiętam miał 94 lata kiedy się przekręcił. Można więc przypuszczać że te kilka gramów dziennie wystarczyły mu żeby dożył max tego co mógł.
94 lata to dobry wiek, czołówka optymalnych ze świecznika nieco po sześćdziesiątce przekręciła się na raka, ( a pół roku temu zmarł na raka następny optymalny) przed którym wg Doktora Kwaśniewskiego miała ich uchronić dieta optymalna. Zatem na diecie optymalnej osiągnęli max tego na co pozwoliła dieta optymalna, albo inaczej tyle organizm wytrzymał na diecie optymalnej. :hah: :hah: :hah:
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 07:46   

Odnośnie witaminy C ,to dużymi ,wręcz mega dawkami skutecznie posługiwało się wielu lekarzy.
Jednym z nich jest dr Robert Fulton Cathcart III ,który na podstawie obserwacji opracował tabelkę:

TABLE I - USUAL BOWEL TOLERANCE DOSES

GRAMS ASCORBIC ACID NUMBER OF DOSES
CONDITION PER 24 HOURS PER 24 HOURS
normal 4 - 15 4 - 6
mild cold 30 - 60 6 - 10
severe cold 60 - 100+ 8 - 15
influenza 100 - 150 8 - 20
ECHO, coxsackievirus 100 - 150 8 - 20
mononucleosis 150 - 200+ 12 - 25
viral pneumonia 100 - 200+ 12 - 25
hay fever, asthma 15 - 50 4 - 8
environmental and
food allergy 0.5 - 50 4 - 8
burn, injury, surgery 25 - 150+ 6 - 20
anxiety, exercise and
other mild stresses 15 - 25 4 - 6
cancer 15 - 100 4 - 15
ankylosing spondylitis 15 - 100 4 - 15
Reiter's syndrome 15 - 60 4 - 10
acute anterior uveitis 30 - 100 4 - 15
rheumatoid arthritis 15 - 100 4 - 15
bacterial infections 30 - 200+ 10 - 25
infectious hepatitis 30 - 100 6 - 15
candidiasis 15 - 200+ 6 - 25

http://www.doctoryourself.com/titration.html
Z czego wynika tak duża rozbieżnośc w dawkowaniu?
Otóż dr Cathcart jako pierwszy odkrył właśnie to zjawisko: im bardziej ktoś jest chory/zatruty i nasycony wolnymi rodnikami, tym więcej przyjmie witaminy C bez wystąpienia żadnych objawów jelitowych
Jest ,tylko pewne ale,układ pokarmowy musi być zdrowy,czyli nie cierpiących na stany zapalne przełyku, żołądka, dwunastnicy, IBS (Zespół Jelita Drażliwego), chorobę wrzodową itp. W przypadku tych bowiem zaburzeń podanie kwasu L-askorbinowego uwypukla te problemy (już niewielkie dawki spowodują biegunkę) ,ale to nie znaczy, że człowiek jest super zdrowy, lecz wręcz przeciwnie ma chorobliwie zmieniony przewód pokarmowy.
więcej informacji o pozytywach witaminy C można poczytać na tym blogu:
http://www.akademiawitaln...-iii/#more-5650
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 11:32   

g69 napisał/a:
http://www.doctoryourself.com/titration.html
może jaśniej:
http://s14.postimg.org/4nzfny39t/image.png

8)
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 12:32   

g69 napisał/a:
Odnośnie witaminy C ,to dużymi ,wręcz mega dawkami skutecznie posługiwało się wielu lekarzy.
Jednym z nich jest dr Robert Fulton Cathcart III ,który na podstawie obserwacji opracował tabelkę:

TABLE I - USUAL BOWEL TOLERANCE DOSES

GRAMS ASCORBIC ACID NUMBER OF DOSES
CONDITION PER 24 HOURS PER 24 HOURS
normal 4 - 15 4 - 6
mild cold 30 - 60 6 - 10
severe cold 60 - 100+ 8 - 15
influenza 100 - 150 8 - 20
ECHO, coxsackievirus 100 - 150 8 - 20
mononucleosis 150 - 200+ 12 - 25
viral pneumonia 100 - 200+ 12 - 25
hay fever, asthma 15 - 50 4 - 8
environmental and
food allergy 0.5 - 50 4 - 8
burn, injury, surgery 25 - 150+ 6 - 20
anxiety, exercise and
other mild stresses 15 - 25 4 - 6
cancer 15 - 100 4 - 15
ankylosing spondylitis 15 - 100 4 - 15
Reiter's syndrome 15 - 60 4 - 10
acute anterior uveitis 30 - 100 4 - 15
rheumatoid arthritis 15 - 100 4 - 15
bacterial infections 30 - 200+ 10 - 25
infectious hepatitis 30 - 100 6 - 15
candidiasis 15 - 200+ 6 - 25

http://www.doctoryourself.com/titration.html
Z czego wynika tak duża rozbieżnośc w dawkowaniu?
Otóż dr Cathcart jako pierwszy odkrył właśnie to zjawisko: im bardziej ktoś jest chory/zatruty i nasycony wolnymi rodnikami, tym więcej przyjmie witaminy C bez wystąpienia żadnych objawów jelitowych
Jest ,tylko pewne ale,układ pokarmowy musi być zdrowy,czyli nie cierpiących na stany zapalne przełyku, żołądka, dwunastnicy, IBS (Zespół Jelita Drażliwego), chorobę wrzodową itp. W przypadku tych bowiem zaburzeń podanie kwasu L-askorbinowego uwypukla te problemy (już niewielkie dawki spowodują biegunkę) ,ale to nie znaczy, że człowiek jest super zdrowy, lecz wręcz przeciwnie ma chorobliwie zmieniony przewód pokarmowy.
więcej informacji o pozytywach witaminy C można poczytać na tym blogu:
http://www.akademiawitaln...-iii/#more-5650

Mam teraz dylemat, czy bieżyć do apteki po mega dawki wit C, czy D³ , czy też po któryś z pięciu milionów rodzajów wit K.
Najbezpieczniejsza wydaje się wit C. Jeśli organizm będzie bronił się sraczką przed nadmiarem podawanym doustnie, zawsze można podać 200 gram dożylnie. Niech sobie głupi organizm nie myśli że nie ma sposobu. Jeśli nie drzwiami to oknem albo przez komin.
Pompa infuzyjna to droga rzecz, można więc zakraść się na oiom i podpieprzyć ją jakiemuś pacjentowi w śpiączce. Można mu zostawić wzamian kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Jeśli jest samotny i nikt go nie odwiedza, to kiedy się obudzi, będzie mu miło że ktoś o nim pamięta.

Za dużo trudności. Udałem się więc do sklepu, zakupiłem 20 jaj, kilo pomidorów, pół kilo słoniny, pieczarki.
Pokroiłem 50 gramów słoniny w paski, poczekałem aż przybiorą złoty kolor, podsmażyłem na tym pieczarki i pokrojone w kostkę dwa małe pomidory, potem dorzuciłem 10 żółtek.
Zjadłem to wszystko ale mam uczucie że czegoś brak.
Nie ma po tym sraczki jak po mega dawce wit C, a dzień bez sraczki jest jak wiadomo dniem straconym. Dla niektórych to jedyna okazja żeby przysiąść i pomyśleć.
Paski słoniny przyrumienione na złoto traktuję jak chipsy. To mój patent na chipsy optymalne. Jadam je z dodatkami.
Zajadałem więc sobie te chipsy, rozmyślając o tym, jaka następna witamina okaże się niedługo lekarstwem na wszystko.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Lut 15, 2015 12:59, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 13:02   

Grzegorz R napisał/a:
Udałem się więc do sklepu, zakupiłem 20 jaj, kilo pomidorów, pół kilo słoniny, pieczarki.
Pokroiłem 50 gramów słoniny w paski, poczekałem aż przybiorą złoty kolor, podsmażyłem na tym pieczarki i pokrojone w kostkę dwa małe pomidory, potem dorzuciłem 10 żółtek.
Zjadłem to wszystko ale mam uczucie że czegoś brak.
Masz rację, to oczywiste że brakuje jeszcze tłuszczu, przecież Doktor Kwaśniewski pisał że ilość tłuszczu będzie trzeba zwiększać spożywać nawet powyżej 7 gram, tak jak kapłani Izraelscy, aby im dorównać, ale na to nie jesteśmy jeszcze gotowi. Zatem słusznie zauważyłeś. :hah: :hah: :hah:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 13:45   

[żart]
No prosie, na optyoko to może być
nawet bardziej za dużo białka
niż za mało tłuszczu
[/żarł]

http://s2.postimg.org/f44v8mdm1/image.png

:faint:
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 15, 2015 13:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 14:26   

vvv napisał/a:
[żart]
No prosie, na optyoko to może być
nawet bardziej za dużo białka
niż za mało tłuszczu
[/żarł]

http://s2.postimg.org/f44v8mdm1/image.png
Obrazek
:faint:
Przecież ten palant optymalni nic nie kupuje, nic nie przyrządza, tylko pisze takie rzeczy, żeby napisać. Niebawem napisze że był na Saharze i widział reaktory atomowe z czasów Mojżesza. Cóż tak działa dieta optymalna, nawet to widać po artykułach w miesięczniku Optymalni, gdzie przeczą całkowicie Doktorowi Kwaśniewskiemu.
Pan Witold już dawno o tym pisał: http://www.dobradieta.pl/...p=239742#239742
Ostatnio zmieniony przez COOLER Nie Lut 15, 2015 14:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 15:38   

Grzegorz R napisał/a:
vvv napisał/a:
[żart]
No prosie, na optyoko to może być
nawet bardziej za dużo białka
niż za mało tłuszczu
[/żarł]

http://s2.postimg.org/f44v8mdm1/image.png
Obrazek
:faint:

Adam niedawno napisał "Tabele wartości odżywczych traktuję raczej informacyjnie niż aptekarsko". ;D


Kiedys juz pisalem na ten temat, wiec powtorze wypowiedz dla maniakow przeliczania wszystkiego na 3 miejsca po przecinku.
zyon napisał/a:
Hannibal napisał/a:
Adam319 napisał/a:
To prosty punkt odniesienia,
by oszacować ile procent z pożarcia,
jest wydatkowane na ruch,
a ile procent całej reszty na grzanie.

Właśnie nie chodzi o same grzanie. Liczne procesy metaboliczne, utrzymanie w niezakłóconym stanie organizmu stałocieplnego wymaga pewnej porcji energii.
Do tego dochodzi sposób jej wydatkowania - bardziej efektywny czy mniej efektywny.
Porównaj bieg na 50 km z jazdą na rowerze, w tym samym tempie i na tym samym dystansie. Kto więcej spali?


Ogolnie zgadzam sie w tym punkcie z Hannibalem, ta adamowa liczbomania raczej do niczego nie prowadzi. Zacytuje fragment ksiazki Udo Pollmera "Smacznego!":

NASZE CIALO JAK PIEC WEGLOWY, NASZE JELITO JAK DRUCIK ZAROWY

Tabele kalorii otaczaja nas ze wszystkich stron, wartosc kaloryczna podawana w kaloriach lub dzulach mozna znalezc na etykietach artykulow spozywczych i pod przepisami kulinarnymi. Skad sie biora te wszystkie liczby? Kto i kiedy zmierzyl te wartosci?

Podstawa obliczen jest urzadzenie nazwane kalorymetrem. Jest to metalowe naczynie z bardzo grubymi sciankami, w ktorym sie umieszcza artykuly spozywcze. Nastepnie poddaje sie je dzialaniu wysokiego cisnienia, zapala za pomoca drucika zarowego i spala. Uwalniana wtedy energie w postaci ciepla mozna dokladnie zmierzyc. Wynik podawany w kaloriach albo kilodzulach nazywany jest "kalorycznoscia fizyczna". Czlowiek jednak nie tylko je, ale takze chodzi w ustronne miejsce. Jesli po spozyciu posilku pozostaje cos jeszcze do wydalenia, to znaczy, ze organizm nie "spalil" skutecznie calego pokarmu. Czesc jest nieuzyteczna, wiec zostaje wydalona z organizmu. Naukowcy pomysleli takze o tym: dla okreslonych zawartosci energii w danym artykule spozywczym spalany jest takze mocz i kal oraz mierzona jest ich wartosc energetyczna. Wynik odejmuje sie nastepnie od wczesniej zmierzonej wartosci. Stad wlasnie pochodzi liczba kalorii wpisywana do tabeli nazywana "kalorycznoscia normy fizjologicznej" . Brzmi to przekonujaco, jest jednak dosc zwodnicze, poniewaz znaczna czesc kalu stanowia mikroorganizmy wydalane z naszej flory jelitowej (pt cz 6) oraz zluszczony nablonek jelita, a nie tylko kalorie, ktore zostaly niestrawione.
Procesy trawienia czlowieka probowano nasladowac przez umieszczanie jedzenia w metalowym naczyniu i spalenie go za pomoca wysokiego cisnienia i drucika zarowego. Co mowi nam wynik takiego badania? Obliczenie kalorii przez spalenie w kalorymetrze moze przyniesc dobre wyniki, jesli chcemy poznac wartosc energetyczna gazu ziemnego czy wegla brunatnego. Ta metoda jednak jest malo uzyteczna w odniesieniu do zywnosci przeznaczonej dla ludzi. W koncu nasze cialo nie jest piecem weglowym, w ktorym posilek plonie silnym plomieniem.
Istnieja znaczne roznice miedzy zapotrzebowaniem energetycznym silnika a ludzka przemiana materii. Przypominacie sobie lekcje fizyki? Byla tam m.in. rownia pochyla: gdy chcemy przesunac kulke do gory, musimy zuzyc energie, w dol zas kulka stoczy sie sama. Oznacza to, ze uwalniana jest energia nagromadzona wczesniej. W tym eksperymencie chodzi o fizyke - zupelnie tak jak w kalorymetrze.
Zeby wprowadzic eksperta od zywienia na gore, takze potrzeba energii. Jednak w przeciwienstwie do opisanej wczesniej kuli, meczy sie on tez w czasie schodzenia. To jest bowiem biologia, a nie fizyka. W przemianie materii nic nie jest "spalane". Raczej poszczegolne substancje zmieniaja stopien utlenienia, co wymaga czasem wiecej, czasem mniej energii.
Tluszczyk na brzuchu nie musi miec nic wspolnego z dostarczaniem kalorii, czego dowodem jest nielegalne uzywanie hormonow w tuczeniu zwierzat. Dlaczego tak sie robi? Poniewaz pozwala to na zwiekszenie przyrostu wagi u zwierzat o nawet 30%, chociaz hormony nie zawieraja zadnych kalorii. Wartosci podane w tabeli kalorii nie uwzgledniaja procesow metabolicznych zachodzacych w organizmie.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 16:00   

Nie ja decydowałem gdzie postawić przecinek w:

www.tabele-kalorii.pl

a jak widać dane GRejowych zakupów są wprowadzone bardzo na okrągło,
a cel co było podkreślone był wyłącznie humorystyczny,
nie badawczy,
sprawdzenie optytłustości zakupów optytłuściocha i tyle.
Dla mnie BTW jest tylko zabawne, gdyż w żaden sposób nie przesądza o pełno-wartościowości zdrowotnej posiłku, czy dnia czy tygodnia. Przy pomocy BTW to jedynie można wykazać, że ktoś raczej się głodzi lub raczej przejada. To jak określić po prędkościomierzu czy samochód jedzie do przodu czy do tyłu, trochę to mizerne.
:hah:

zyon napisał/a:
przeliczania wszystkiego na 3 miejsca po przecinku
Jakeś takiś prozdrowotny wykształciuch to powinieneś obie pewne podstawy miernictwa przyswoić:

np. 581,35
reprezentuje dwa miejsca po przecinku i 5 miejsc znaczących. W Biblii napisali, że 10% nie ma znaczenia, co doskonale pasuje do szacunków dietetycznych i wtedy to nieszczęsne

581,35g

zapisuje się oczywiście po zaokrągleniu jako:

0,6kg

Albo bardziej SI czadowo jako:

6hg (hektogramów)

:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 15, 2015 16:12, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 16:11   

Przeczytaj po prostu fragment, ktory zacytowalem.
Tu nie chodzi o zaden przecinek, tylko o sama metode, spalanie w nadmiarze tlenu dodajmy, co wypacza dodatkowo wynik, produktow spozywczych w kalorymetrze. takim piecyku a potem robienie dodatkowych wymykow obliczeniowych aby uwzglednic fizjologie bakterii kalowych, wartosci tracone ze stolcem, flore bakteryjna, zluszczony nablonek itp.

I taka prymitywna metoda ma rzekomo "odzwierciedlac" skomplikowana fizjologie organizmu czlowieka, zupelnie przy tym np pomijajac fakt, ze pokarm w organizmie czlowieka sie nie spala, a jedynie zmienia forme utlenienienia. postac, przy tym dodatkowo zuzywajac energie organizmu na trawienie, dostarczenie odpowiednich czynnikow, enzymow etc do tego procesu. To jest tak nieprecyzyjne jak tylko moze byc, czego niestety wiekszosc nie chce przyjac do wiadomosci, ale wszyscy wyznaczaja sobie te wartosci co do 2 albo i wiecej miejsc po przecinku co jest smieszne po prostu.

Zreszta identycznie jest z owym mitycznym "dziennym zapotrzebowaniem kalorycznym", na ktore tez jest pare wzorow wyznaczonych przez jakiegos "naukowca" przy biurku z takimi zaawansowanymi wspolczynnikami jak k=1,6 przy srednim wysilku a 1,8 przy bardziej ciezkim, co tez jest takim liczeniem wszystkiego "na oko".

Potem pozostaja juz tylko do scalenia dwie rzeczy kon i (jak to pisal znany analfabeta) chomonto. Tylko sensu brak.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 16:24   

zyon napisał/a:
To jest tak nieprecyzyjne jak tylko może być, czego niestety większość nie chce przyjąć do wiadomości, ale wszyscy wyznaczają sobie te wartości co do 2 albo i więcej miejsc po przecinku co jest śmieszne po prostu.
Jeszcze bardziej humorystyczne są rozwolnienia tłuszczowe, czy jakiekolwiek inne. A że napisano, że produkty takie a takie maja wysoką strawność, to się je tak traktuje, abstrahując od prostej obserwacji czy po danym posiłku przypadkiem nie wystąpiła większa srawność niż strawność.
:>
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 15, 2015 16:35, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 16:33   

No ale to juz inna bajka, mozna tak wymieniac bez konca, faktem jest, ze liczby maja po prostu odzwierciedlac pewne abstrakcyjne wartosci czy idee aby pomoc to jakos przelozyc na ogolne, matematyczne formy pojmowania. I czlowiek od zarania dziejow wszystko probuje oszacowac, zwazyc, zmierzyc a nastepnie opisac jakims wzorem czy znakiem, tylko wiekszosc zapomina, ze to jest wlasnie ogol, pewnego rodzaju symbol, ktory moze pomoc cos zrozumiec, ale wiekszosc sobie robi z tego ogolu szczegol i sens. Caly swiat sportu na tym polega, na tych wyliczankach i kazdemu jest to na reke, ale czy to jajko ma 2g wiecej czy 3g mniej to nie ma zadnego znaczenia, w obliczeniach wszystkie jajka sa takie same.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 16:46   

Jeszcze można wspomnieć o "czasach trawienia".

To jest dopiero abstrakcja wyrażona w minutach,
a przecież technicznie rozgarnięty człowiek łatwo uchwyci, że
udział, we wpływie całości pożywienia
na organizm, danego produktu zjedzonego do syta
spada do poziomu poniżej 10% w ciągu dni, a nie minut.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 15, 2015 16:49, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 17:10   

Zeszliście z tematu. Interesujące jest zalecenie ażeby zdrowy człowiek przyjmował od 4 do 15 gramów wit C codziennie. 15 gramów wit C to beczka kiszonej kapusty (oczywiście gdyby chcieć dostarczyć tyle z naturalnych produktów tyle trzeba by tej kapusty zjeść). 100 kg kiszonej kapusty. Może pomylono badania? Może to dotyczyło badań na ciężarnych słonicach?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Lut 15, 2015 17:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 17:56   

Grzegorz R napisał/a:
- 10
Najbezpieczniejsza wydaje się wit C. Jeśli organizm będzie bronił się sraczką przed nadmiarem podawanym doustnie, zawsze można podać 200 gram dożylnie. Niech sobie głupi organizm nie myśli że nie ma sposobu. Jeśli nie drzwiami to oknem albo przez komin.


Urywki z ksiazki Normana Cousins-a p.t. "Anatomia choirboy z punktu widzenia pacjenta".

W sierpniu 1964 roku wróciłem do domu z podróży zagranicznej i poczułem lekką niedyspozycję. Pojawiła się gorączka, ból pojawił się w całym ciele. Mój stan pogorszył się gwałtownie: po tygodniu ciężko było obracać szyja, chodzić, poruszać palcami, podnosić ręce. OB skoczył powyżej 80. Byłem w szpitalu gdy OB osiągnął 88. Tydzień później już było 115, a to już uważa się za stan krytyczny.

Z każdym dniem bylem coraz bardziej przekonany, że szpital, to nie miejsce dla poważnie chorego. Uderzające zaniedbanie w podstawach sanitarnych i higienicznych. Warunki, w których gronkowce i inne patogeny mogą rozprzestrzeniać się szybko, zbyt częste (czasami masowe) stosowanie promieniowania rentgenowskiego, nadmierne używanie silnych środków przeciwbólowych i uspokajających (bardziej dla wygody personelu medycznego - tak łatwiej jest poradzić sobie z ciężkimi pacjentami) System, w którym procedury kliniczne są umieszczane na pierwszym miejscu, a odpoczynek i relaks pacjenta jako ostatni (choć długi sen dla każdego pacjenta to nie prezent, i tego nie powinno przerywać kaprysami personelu medycznego!). Wszystkie te i wiele innych niedociągnięć dzisiejszych szpitali zasługują na poważną krytykę.
Ale najbardziej mi się nie podobało jedzenie szpitalne. Nie dlatego że dieta była słaba i nie wyważona, ale wydawało mi się całkowicie niedopuszczalna obfitość produktów przetworzonych, w tym te które zawierają szkodliwe konserwanty i barwniki. Biały chleb z rafinowanej mąki z dodatkiem chemicznych środków zmiękczających podawano w nadmiarze do każdego dania. Warzywa są zwykle rozgotowane i dlatego praktycznie nie mają wartości odżywczych.
Lekarz zezwalał mi na odmowę procedur przeprowadzanych w klinice. Byłem bardzo szczęśliwy, że mój lekarz był człowiekiem, który może wyobrazić sobie siebie na miejscu pacjenta. Dr William Hitcig wspierał mnie gdy podjąłem zdecydowane działania, aby odeprzeć atak laborantów spragnionych mojej krwi.

Byliśmy bliskimi przyjaciółmi od ponad dwudziestu lat, a on nie wiedział o moim zainteresowaniu medycyną. Często omawialiśmy artykuły opublikowane w prasie medycznej. On nie miał zamiaru niczego ukrywać przede mną niczego co dotyczyło mojej choroby, przekazywał mnie rożnym specjalistom, których prosił o konsultacje. Wszyscy doszli do konsensusu, ze ja cierpię na kolagenozę (choroba tkanki łącznej) Kolagenoza to wszystkie choroby stawów oraz choroby reumatyczne). Kolagen to włóknisty materiał, który wiąże komórki. Krótko mówiąc, ja już ledwie moglem poruszać rękami i nogami oraz z trudem moglem przewrócić się w łóżku. Pod skórą zaczęły się tworzyć stwardniałe guzy a to oznaczało, że już jest porażony cały organizm. W najtrudniejszej chwili choroby moje szczeki się nie zamykały.

Dr Hitcig wezwał ekspertów z rehabilitacyjnej kliniki Howard Rusk w Nowym Jorku. Oni potwierdzili i uściślili diagnozę: Choroba Bechterewa (zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa) Oznacza to przewlekłą, postępującą chorobę tkanki łącznej kręgosłupa.
Zapytalem doktora Hitciga, jakie są moje szanse na całkowite wyleczenie. On szczerze przyznał, że jeden z ekspertów powiedział mu, że ja mam jedną szansę na pięciuset. Ten sam ekspert zauważył, że nigdy nie spotkał osobiście przypadku odzyskania zdrowia przy zmianach niemal w całym organizmie.
………………………………………………………………………..
Czytałem, że witamina C wspomaga utlenianie (czyli dotllenianie) krwi. W trakcie niszczenia kolagenu obserwuje się niewystarczające lub albo spowolnione utlenianie. Czy jest to kolejny argument do zastosowanie kwasu askorbinowego? Co więcej, według niektórych doniesień z badań medycznych, osoby cierpiące na choroby kolagenowe, wykazują brak witaminy C. Czy to oznacza, że organizm zużywa duże ilości witaminy C w walce z niszczeniem kolagenu?
………………………………………………………………………….
Opracowałem cały program (rozśmieszania - uwaga Kangura) i czułem, że lepiej zacząć od komiksów i filmów. Allen Funt, dyrektor w humorystycznym programie telewizyjnym wysłał kilka filmów i projektor filmowy. Pielęgniarka otrzymała instrukcje dotyczące wyświetlanie filmów. Byliśmy nawet w stanie uzyskać jakieś stare filmy braci Marx. Opuszczali zasłony i włączali projektor.
To działa! Ucieszony odkryłem, że dziesięć minut niepohamowanego do kolki śmiechu dawało efekt znieczulający, a to pozwoliło mi spać przez dwie godziny bez bólu. Kiedy przeciwbólowy efekt śmiechu minął znowu włączaliśmy projektor filmowy. Czasami pielęgniarka czytała mi zabawne historie.
Jakie może być naukowe potwierdzenie mojej teorii, że śmiech - tak jak wszystkie pozytywne emocje - wpływają na procesy biochemiczne, przesuwając je w pozytywna stronę? Jeśli śmiech naprawdę ma działanie lecznicze, to można wysunąć twierdzenie (przynajmniej teoretycznie), że śmiech wzmacnia zdolność organizmu do zwalczania stanów zapalnych. Więc sprawdziłem OB bezpośrednio przed "sesja" śmiechu i kilka godzin po serii "sesji". Za każdym razem indeks spadał o co najmniej pięć jednostek. Sam w sobie spadek nie był istotny, ale ważne było, ze OB spadało równomiernie. Byłem szczęśliwy: teraz stare powiedzenie ze śmiech to zdrowie się potwierdziło. Był jednak jeden negatywny efekt mojej fascynacji ze śmiechu - przeszkadzałem innym pacjentom. W końcu wynająłem pokój w hotelu i tam się przeprowadziłem. Bylem zadowolony i tam spotkała mnie nieoczekiwana zaleta: Pokój był trzy razy tańszy niż pobyt w szpitalu. Inne korzyści są niezliczone. Nie budzili, aby się wykąpać, zjeść, połknąć lekarstwa, zmienić pościel wykonać analizę lub poddać się kontroli terapeutom. I cieszyłem się pokojem i spokojem oraz byłem pewien, że to przyczyni się do ogólnej poprawy.
A jakie miejsce w programie odzyskania zdrowia zajął kwas askorbinowy? Dr Hitcig nie był przeciwny jego stosowania, ale ostrzegł mnie przed poważnymi konsekwencjami, które są opisane w artykułach naukowych. On także ostrzegł mnie, że wysoka dawka kwasu askorbinowego może zakłócać pracę nerek. Jednak w tej chwili ja nie przejmowałem się nerkami - wydawało mi się, że jeśli porównać chore nerki z całkowitym bezruchem to warto zaryzykować. Dowiedziałem się od dra Hitcig-a o jego słynnych eksperymentach z dużymi dawkami witaminy C i on potwierdził, że w klinice były przypadki, w których pacjenci otrzymywali do 3 gramów domięśniowo.

I tu pojawiło się pytanie.A jeśli bezpośrednio podawać kwas askorbinowy do krwi (poprzez wlew dożylny) czy to może zapewnić bardziej efektywne przyswajanie witamin, ale czy organizm będzie w stanie wytrzymać wysoką dawkę infuzji witaminy C? Wiedziałem, że tylko pewną ilość kwasu askorbinowego organizm może przyswoić, reszta będzie wydalana z moczem.
Czy przyswajanie kwasu askorbinowego jest uzależnione od czasu? Im więcej o tym myślałem, tym bliżej bylem twierdzącej odpowiedzi. A jeśli zacznę wprowadzać kwas askorbinowy kroplówką, to wtedy można znacznie zwiększyć dawkę. Postanowiłem zacząć od 10 gramów na dzień, i doprowadzić do 25 gramów.
Dr Hitcig był oszołomiony, gdy usłyszał o 25 gramach. Ta dawka znacznie przekracza wszystkie dotychczas zarejestrowane dawki. Przypomniał również o możliwości negatywnego wpływu nie tylko na nerki, ale także na żyły na rekach. Co więcej, on nie miał dowodów, aby potwierdzić, że organizm nawet w ciągu 4 godzin rozprawi się z ogromną dawkę kwasu askorbinowego i nie wydali go z moczem.
Myślałem jednak, że gra warta świeczki: kilka żył przestanie funkcjonować, ale przemogą niewidzialnego wroga, który zjada tkankę łączna i to jest o wiele ważniejsze. Aby upewnić się, że jesteśmy na dobrej drodze, zrobiłem badanie krwi na OB przed pierwszym zabiegiem z 10 g kwasu askorbinowego, a 4 godziny później - w drugiej analizie OB spadła aż o 9 jednostek! Byłem w siódmym niebie! Kwas askorbinowy działał pozytywnie. Podobnie jak śmiech. Potężna kombinacja ciosów atakowała truciznę, która niszczy tkankę łączną.Temperatura spadła, puls nie walił jak oszalały.
Stopniowo zwiększano dawki. Na drugi dzień wprowadzano przez IV 12,5 gramów kwasu askorbinowego na trzeci - 15 gramów i stopniowo pod koniec tygodnia doprowadzono do 25 gramów. Tymczasem "Program śmiechu" był stosowany w pełni sił. Przestałem brać narkotyki i środki nasenne. Wrócił do mnie sen - błogosławiony, naturalny sen bez bólu! Spałem spokojnie jak dziecko, a dnia ósmego bez bólu moglem ruszać swoimi kciukami.(przypis Kangura: kciuki znajdowały się najbliżej wlewu kwasu).OB nadal spadało. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom: pogrubienie i węzły na szyi i na grzbiecie dłoni wydawało się, ze zaczęły się zmniejszać. Nie miałem wątpliwości, że wrócę do zdrowia. Mogłem się poruszać; Nie potrafię opisać, jak wspaniałe jest to uczucie!

Nie mówię, że wszystkie moje dolegliwości zniknęły w mgnieniu oka. Przez wiele miesięcy nie mogłem podnieść rękę, aby sięgnąć książkę z najwyższej półki. Moje palce nie są tak zręcznie i nie nadają się do gry na pianinie. Szyją ledwo moglem obracać, czasem występowało drżenie kolan i ścinało mnie z nóg, byłem zmuszony do noszenia od czasu do czasu specjalnego gorsetu. To wystarczyło jednak aby wrócić do pracy.. To był dla mnie cud.


Tłumaczenie: Kangur
Źródło:
http://libatriam.net/read/211854/0/
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 340
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 19:17   

Fajnie Kangur że to przetłumaczyłeś, dzięki Ci stukrotne chłopie. Szkoda że Administrator dopuszcza tu oszołomów typu Coolery, Grzegorze którzy zasrywają wątki swoimi gó_wnami (może jak napiszę ostro to Administrator zauważy).
Kangur napisał/a:
Co więcej, według niektórych doniesień z badań medycznych, osoby cierpiące na choroby kolagenowe, wykazują brak witaminy C. Czy to oznacza, że organizm zużywa duże ilości witaminy C w walce z niszczeniem kolagenu?
To może być prawdą dlatego że witamina C neutralizuje toksyny tak jak mówi Zięba. Zięba będzie próbował taki ośrodek stworzyć w Polsce gdzie leczą ciężkie choroby witaminą C, tylko kciuki trzymać aby mu się udało, choć farmacja będzie go ostro kopała.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 20:27   

samarytaninn napisał/a:
Fajnie Kangur że to przetłumaczyłeś, dzięki Ci stukrotne chłopie. Szkoda że Administrator dopuszcza tu oszołomów typu Coolery, Grzegorze którzy zasrywają wątki swoimi gó_wnami (może jak napiszę ostro to Administrator zauważy).
Kangur napisał/a:
Co więcej, według niektórych doniesień z badań medycznych, osoby cierpiące na choroby kolagenowe, wykazują brak witaminy C. Czy to oznacza, że organizm zużywa duże ilości witaminy C w walce z niszczeniem kolagenu?
To może być prawdą dlatego że witamina C neutralizuje toksyny tak jak mówi Zięba. Zięba będzie próbował taki ośrodek stworzyć w Polsce gdzie leczą ciężkie choroby witaminą C, tylko kciuki trzymać aby mu się udało, choć farmacja będzie go ostro kopała.

Chyba suple słabo idą :evil: Książki Zięby też, bo bardzo potaniały.
Śmiać mi się chce kiedy czytam teksty że "farmacja będzie go ostro kopać". Przecież cała ta kampania to jedna wielka reklama wytworów farmacji.
I po co się kompromitujesz mało przekonującymi scenkami pod publikę?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Lut 15, 2015 20:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 21:07   

Grzegorz R napisał/a:
Chyba suple słabo idą :evil: Książki Zięby też, bo bardzo potaniały.
Śmiać mi się chce kiedy czytam teksty że "farmacja będzie go ostro kopać". Przecież cała ta kampania to jedna wielka reklama wytworów farmacji.
Przypominam po raz kolejny metody pana Zięby reklamują i chwalą optymalni, na łamach miesięcznika Optymalni i to w kolejnym już numerze. A ten miesięcznik jest polecany przez samego Doktora Kwaśniewskiego. :hah: :hah: :hah:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 21:48   

Kangur napisał/a:
chorobę tkanki łącznej

Od Syberii po Tybet, choroby tkanki łącznej leczy się rokitnikiem. Efekty są dużo lepsze niż te które opisałeś w swoim poście. Rokitnik w zależności od regionu, zawiera często więcej wit C niż dzika róża, ale efekt leczniczy oparty jest na synergii wielu składników.
Ile trzeba tłuc do głowy że im więcej współdziałających ze sobą składników, tym mniej trzeba każdego z nich z osobna?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Nie Lut 15, 2015 21:57, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Nie Lut 15, 2015 22:20   

samarytaninn napisał/a:
Fajnie Kangur że to przetłumaczyłeś, dzięki Ci stukrotne chłopie.

Ten tekst był już podawany na tym forum. Nie moglem go znaleźć, żeby podać tylko link. Prawdopodobnie komuś nie pasował do jego przekonań.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 08:16   

Kangur napisał/a:
Nie moglem go znaleźć, żeby podać tylko link.
Wysłany: Nie Lis 09, 2014 10:58
http://www.dobradieta.pl/...p=243698#243698
:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 16, 2015 08:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 08:28   

Grzegorz R napisał/a:
. Interesujące jest zalecenie ażeby zdrowy człowiek przyjmował od 4 do 15 gramów wit C codziennie. 15 gramów wit C to beczka kiszonej kapusty

Też zwróciłem na to uwagę.Pewnie dla mieszkańca głuszy ,puszczy ,prowadzącego zdrowy styl życia, wystarczą dawki zawarte w samym pożywieniu.
Ale dla mieszkańca Krakowa,który chce prowadzić zdrowy styl,ale tak na prawdę w ciągu roku oddycha powietrzem,które odpowiada 2500 wypalonych papierosów,samo pożywie może być niewystarczające:
http://krakowskialarmsmog...szczegoly/id/78
W takich przypadkach,by utrzymać wewnętrzną czystość organizmu,wolną od toksyn,nie wystarczy wypić w ciągu dnia kilka świeżo wyciskanych soków warzywnych,nawet z tych ekologicznych produktów.Może się okazać wręcz wskazane dosypanie do tych soków w ciągu dnia kilku łyżeczek kwasu L-askorbinowego
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 08:44   

http://www.doctoryourself.com/titration.html napisał/a:
Representative doses taken by tolerant patients titrating their ascorbic acid intake between the relief of most symptoms and the production of diarrhea were as follows:


No ja to rozumiem jak:

Ile można łyknąć witaminy C by było lepiej, ale jeszcze nie wystąpiła sraczka.

Więc w wypadku zdrowego lepiej być nie może, a sraczka może wystąpić już po 4g witaminy C na dobę. Myślą artykułu było wykazanie, że im bardziej chory organizm tym więcej witaminy C jest w stanie przyjąć bez objawu rozwolnienia.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 16, 2015 08:46, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 08:45   

Grzegorz R napisał/a:
Śmiać mi się chce kiedy czytam teksty że "farmacja będzie go ostro kopać". Przecież cała ta kampania to jedna wielka reklama wytworów farmacji.

Zgadzam sie, to jest to samo, tylko kuchennymi drzwiami, pod plaszczykiem alt-medu. To jest podobne dzialanie jak u dr Ratha, ktory tez napisal ksiazke, ze to brak witamin powoduje wiekszosc chorob, po czym sam sprzedaje te wszystkie suplementy. Ktos je musi produkowac przeciez i przewaznie jest to jakas firma farmaceutyczna albo suplemenciarska, czyli galezie przemyslu, ktore zyja z tego, ze ludzie choruja, maja te cale "niedobory". Wystarczy popatrzec co sie dzieje na roznych grupach fb optymalnych, suplementacyjna glupawka opetala wszystkich, kazdy chce sie teraz najesc witD, K2MK7, A i C i byc pelen zdrowia. Dodatkowo witD byla bohaterka ostatniego wydania "Natura i ty", "Ukryty Wymiar", "Nieznany Swiat", "gazety Wyborczej", bylo o niej ostatnio w TV, jest pare reklam, ktore znowu o niej przypominaja......czyli wszyscy chca zdrowia z tej witaminy, co to Mistrzu pisze, ze jest robiona z ropy naftowej.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Lut 16, 2015 08:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 08:57   

zyon napisał/a:
Dodatkowo wit. D (...) że jest robiona z ropy naftowej.
Cytat:
Here are the simplified steps for Vitamin D3 production:

Depending on the breed, healthy sheep will produce from 2 to 30 pounds of wool each year.
Wool is sheared from mature, live sheep.
Crude lanolin is extracted from the wool using a scouring process, during which the fleece is washed in hot water with a detergent.
Crude lanolin undergoes a saponification process; this separates the fatty component which is removed via centrifugation, from the ‘unsaponifiable’ component, known as ‘lanolin alcohols’. These undergo further steps of saponification and separation to increase purity.
Crude cholesterol is extracted from lanolin alcohol using solvent washes and/or column chromatography.
The crude cholesterol undergoes a series of further solvent extractions, washes and drying until it is extremely pure and crystalline.
Purified cholesterol is then taken through a four-step chemical process to make 7-Dehydrocholesterol, this is otherwise known as ‘pre-Vitamin D3’
Next, the pre-Vitamin D3 is irradiated to produce Vitamin D3 (cholecalciferol); this is the same reaction that is used by human skin to manufacture the vitamin from sunlight. Some unwanted isomers are formed during irradiation. These are removed by various techniques, leaving a resin which melts at about room temperature and usually has a potency of 25,000,000 to 30,000,000 International Units per gram. Finally, the pure crystals of Vitamin D3 are used to make the stabilized product forms that can be used to manufacture dietary supplements and other end use applications such as foods and beverages.


owca -> wełna -> lanolina -> cholesterol -> 7-Dehydrocholesterol -> naświetalnie ultrafioletem -> D3

A gdyby tak żółtka na talerzyku wystawić na 15 minut na działanie słońca w południe to ile będzie IU D3, oto jest zagadka.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 16, 2015 09:06, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 09:39   

vvv napisał/a:
zyon napisał/a:
Dodatkowo wit. D (...) że jest robiona z ropy naftowej.
Cytat:
Here are the simplified steps for Vitamin D3 production:

To te tzw manipulacje i to co pisal stdt o wyrwaniu z kontekstu?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Lut 16, 2015 09:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 10:05   

zyon napisał/a:
wyrwaniu z kontekstu?
http://www.dobradieta.pl/...p=243812#243812
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 16, 2015 10:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 10:43   

g69 napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
. Interesujące jest zalecenie ażeby zdrowy człowiek przyjmował od 4 do 15 gramów wit C codziennie. 15 gramów wit C to beczka kiszonej kapusty

Też zwróciłem na to uwagę.Pewnie dla mieszkańca głuszy ,puszczy ,prowadzącego zdrowy styl życia, wystarczą dawki zawarte w samym pożywieniu.
Ale dla mieszkańca Krakowa,który chce prowadzić zdrowy styl,ale tak na prawdę w ciągu roku oddycha powietrzem,które odpowiada 2500 wypalonych papierosów,samo pożywie może być niewystarczające:
http://krakowskialarmsmog...szczegoly/id/78
W takich przypadkach,by utrzymać wewnętrzną czystość organizmu,wolną od toksyn,nie wystarczy wypić w ciągu dnia kilka świeżo wyciskanych soków warzywnych,nawet z tych ekologicznych produktów.Może się okazać wręcz wskazane dosypanie do tych soków w ciągu dnia kilku łyżeczek kwasu L-askorbinowego

Nic nie zrozumiałeś ze wspomnianej przeze mnie synergii.
Trudno jest w prosty sposób wyjaśnić pewne rzeczy bo mam jeszcze w pamięci to jak próbowałem w prosty sposób wjaśnić kilka kwestii yaroshowi i jak je zinterpretował.
Ale postaram się jak najprościej. Zacznijmy od poziomu glukozy we krwi.
Im wyższy poziom glukozy, tym większa konkurencja pomiędzy wit C a glukozą. Wit C to pochodna glukozy, korzystają z tych samych drzwi w komórce. Im mniej glukozy, tym bardziej spada zapotrzebowanie na wit C. Przy 80 mg/dl jest ono dwukrotnie mniejsze niż przy stężeniu przekraczającym 100 mg/dl.
Idźmy dalej. Dieta uboga w witaminy i minerały współpracujące z wit C automatycznie podnosi na nią zapotrzebowanie. Mniej wit E - trzeba więcej C, mniej cynku - trzeba więcej wit C, mniej glutationu bo wzięło się paracetamol - trzeba więcej wit C.
Tych czynników zwiększających zapotrzebowanie na wit C jest ogromna ilość.
Im lepiej działający organizm tym mniejsze zapotrzebowanie na wit C, im więcej współpracujących z nią składników tym mniejsza dawka jest potrzebna żeby ten sam efekt osiągnąć. Dlatego 100 mg w sprzjających warunkach daje taki sam efekt jak 1 gram przy niedoborach współpracujących z nią składniów.
To nie jest żadna filozofia. To wszystko jest bardzo proste.
Zanikł zwyczaj zbierania dzikiej róży, głogu, rokitnika, berberysu, jarzębiny, czarnego bzu, leśnych malin, tarniny. Zanikło zbieractwo, które jeszcze nie tak dawno było zwyczajem.
Stąd mało wit C w diecie.
Przyczyną chorób nie jest niedobór suplementów ale niewłaściwy styl życia.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 16, 2015 11:08, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 15:27   

Grzegorz R napisał/a:
Zacznijmy od poziomu glukozy we krwi.
Im wyższy poziom glukozy, tym większa konkurencja pomiędzy wit C a glukozą. Wit C to pochodna glukozy, korzystają z tych samych drzwi w komórce. Im mniej glukozy, tym bardziej spada zapotrzebowanie na wit C. Przy 80 mg/dl jest ono dwukrotnie mniejsze niż przy stężeniu przekraczającym 100 mg/dl.
Ty weź nie strasz optymalnych i lepiej to odwołaj, :hah: bo Doktor Kwaśniewski pisze że nawet poziom glukozy we krwi 140 jest spoko.
Widocznie optymalni tak się przestraszyli że garściami czerpią z metod pana Zięby głosząc to oficjalnie w swoim miesięczniku , bo wielu optymalnych już się przekręciło na raka.
A może to pan Zięba widząc oszołomstwo poglądu że cukier 140 jest spoko, pospieszył optymalnym z odpowiednimi terapiami. :hah: :hah: :hah:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 18:14   

zyjon napisał/a:
Dodatkowo wit. D (...) że jest robiona z ropy naftowej.
Coś takiego i takie coś chwalą optymalni? I jeszcze piszą że dieta optymalna to mało, bo kiedy zalecili witaminę D zdrowie się poprawiło: http://www.dobradieta.pl/...p=246165#246165
Oj optymalni jacy wy zakłamani jesteście, wasz guru naobiecywał ludziom cudów z odrostem włosów na czele, optymalni zaczęli chorować, w panice stosować metody pana Zięby, a szuje pokroju Zyjona i Grzegorza R, robią wesołego oberka i udają że optymalni nie stosują metod pana Zięby. :hah:
Łoj, jak ta dieta na was działa, tak jak na Putina, który też ją zna, pisał to sam Doktor Kwaśniewski: http://www.dobradieta.pl/...pic.php?t=22886 :hah: :hah: :hah:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 19:44   

COOLER napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Zacznijmy od poziomu glukozy we krwi.
Im wyższy poziom glukozy, tym większa konkurencja pomiędzy wit C a glukozą. Wit C to pochodna glukozy, korzystają z tych samych drzwi w komórce. Im mniej glukozy, tym bardziej spada zapotrzebowanie na wit C. Przy 80 mg/dl jest ono dwukrotnie mniejsze niż przy stężeniu przekraczającym 100 mg/dl.
Ty weź nie strasz optymalnych i lepiej to odwołaj, :hah: bo Doktor Kwaśniewski pisze że nawet poziom glukozy we krwi 140 jest spoko.
Widocznie optymalni tak się przestraszyli że garściami czerpią z metod pana Zięby głosząc to oficjalnie w swoim miesięczniku , bo wielu optymalnych już się przekręciło na raka.
A może to pan Zięba widząc oszołomstwo poglądu że cukier 140 jest spoko, pospieszył optymalnym z odpowiednimi terapiami. :hah: :hah: :hah:

A o co chodzi? Cukier na ŻO mimo wszystko jest niższy niż przeciętnie na korycie.
Jest też wielu na ŻO którzy tak jak ja mają średnio 80 mg/dl.
W czym więc problem?

Wiedziałem że wyłowisz z tamtego posta temat poziomu glukozy we krwi.
To że Kwaśniewski pisał o 140 mg nie oznacza że jest to norma na ŻO.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 16, 2015 19:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 20:14   

Grzegorz R napisał/a:

.....czynników zwiększających zapotrzebowanie na wit C jest ogromna ilość.
Im lepiej działający organizm tym mniejsze zapotrzebowanie na wit C, im więcej współpracujących z nią składników tym mniejsza dawka jest potrzebna żeby ten sam efekt osiągnąć. Dlatego 100 mg w sprzjających warunkach daje taki sam efekt jak 1 gram przy niedoborach współpracujących z nią składniów.
To nie jest żadna filozofia. To wszystko jest bardzo proste.
Zanikł zwyczaj zbierania dzikiej róży, głogu, rokitnika, berberysu, jarzębiny, czarnego bzu, leśnych malin, tarniny. Zanikło zbieractwo, które jeszcze nie tak dawno było zwyczajem.
Stąd mało wit C w diecie.
Przyczyną chorób nie jest niedobór suplementów ale niewłaściwy styl życia.


I dlatego 100g soku z cytryny, w którym oprócz 36mg witaminy C są inne kwasy organiczne jest o wiele skuteczniejszy niż sama witamina C z tejże cytryny.
http://www.fineli.fi/food...d=11557&lang=en


Dotyczy to również owoców dzikiej róży, głogu, rokitnika, berberysu, jarzębiny, czarnego bzu, leśnych malin, tarniny, brusznicy, żurawiny, czarnej jagody itd.

Innym przykładem synergii jest zakaz picia soku z pomarańczy przy zażywaniu niektórych leków obniżających ciśnienie krwi. Nastepuje niezamierzone obniżenie ciśnienia krwi,
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 20:22   

Grzegorz R napisał/a:

A o co chodzi? Cukier na ŻO mimo wszystko jest niższy niż przeciętnie na korycie.
Jest też wielu na ŻO którzy tak jak ja mają średnio 80 mg/dl.
W czym więc problem?
Wiedziałem że wyłowisz z tamtego posta temat poziomu glukozy we krwi.
To że Kwaśniewski pisał o 140 mg nie oznacza że jest to norma na ŻO.
Nie wiesz o co chodzi? Biedaczek a no chodzi o teorie twojego guru, czyli Doktor Kwaśniewski się myli? Przecież on pisze że na ŻO poziom glukozy jest powyżej 120 i tak jest dobrze. Chcesz powiedzieć że Doktor Kwaśniewski nie zna swojej diety i ludzi zrobił w bambuko? :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Pon Lut 16, 2015 20:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 21:17   

Jasne, ze jest dobrze, masz ofermo, czytaj jezeli potrafisz po angielsku, choc cie o to nie posadzam #heheszki Popatrz na daty i sprobuj cos pomyslec, a najlepiej wroc do obsmiewania odrastajacych wlosow, to tylko ten poziom ci pozostaje #lolz
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10538480
Cytat:
1999 Mar-Apr;2(2):76-85.
CONTEXT:

In the hope of extending treatment benefits to patients with early disease, various professional societies have recommended changing several common disease definitions by lowering the threshold value for diagnosis.
RESULTS:

Adopting the new definitions would dramatically inflate disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of > or = 140 mg/dL to > or = 126 mg/dL would result in 1.7 million new cases. Redefining hypertension as systolic blood pressure > or = 140 mm Hg instead of > or = 160 mm Hg or diastolic blood pressure > or = 90 mm Hg instead of > or = 100 mm Hg would create 13 million new hypertensive patients. For hypercholesterolemia (a cholesterol level of > or = 200 mg/dL instead of > or = 240 mg/dL) and being overweight (body mass index > or = 25 kg/m2 instead of > or = 27 kg/m2), the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively. The new definitions ultimately label 75% of the adult U.S. population as diseased.


http://www.obesitymyths.c...besityMyths.pdf
Cytat:
"Adopting the new definitions would dramatically inflate
disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of >140 mg/dL to >126 mg/dL would result in 1.7 million new cases … For hypercholesterolemia and being overweight, the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively … "

I przedcukrzycy
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes


http://www.google.pl/url?....85970519,d.d24
Cytat:

The American Diabetes Association (ADA) has recently recommended a change in the diagnostic criteria for diabetes, with a lowering of the fasting plasma glucose (FPG) threshold from 7.8 mmol/l to 7.0 mmol/l (1).
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 21:24   

zyon napisał/a:
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes


Jasne, bo Amerykanie nie są otyli i nie mają cukrzycy en masse,
tylko normy trzeba zmienić i będzie cacy, jak dawniej.



:faint:

Norma, normą, ale co dalej,
jakie to cukrogenne produkty trzeba wyeliminować,
by przejedzenie głodowe minęło
i zobaczyć na glukometrze na czczo bez leków 85mg% lub mniej:

http://s27.postimg.org/5jegbidxv/8gm7.png
Cytat:
PRODUKTY SZKODLIWE:

Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

Owoce - u dorosłych
(w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce „Dieta Dobrych Produktów”)

Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenne (glukogenne).
Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 16, 2015 21:39, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 21:50   

Kangur napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:

.....czynników zwiększających zapotrzebowanie na wit C jest ogromna ilość.
Im lepiej działający organizm tym mniejsze zapotrzebowanie na wit C, im więcej współpracujących z nią składników tym mniejsza dawka jest potrzebna żeby ten sam efekt osiągnąć. Dlatego 100 mg w sprzjających warunkach daje taki sam efekt jak 1 gram przy niedoborach współpracujących z nią składniów.
To nie jest żadna filozofia. To wszystko jest bardzo proste.
Zanikł zwyczaj zbierania dzikiej róży, głogu, rokitnika, berberysu, jarzębiny, czarnego bzu, leśnych malin, tarniny. Zanikło zbieractwo, które jeszcze nie tak dawno było zwyczajem.
Stąd mało wit C w diecie.
Przyczyną chorób nie jest niedobór suplementów ale niewłaściwy styl życia.


I dlatego 100g soku z cytryny, w którym oprócz 36mg witaminy C są inne kwasy organiczne jest o wiele skuteczniejszy niż sama witamina C z tejże cytryny.
http://www.fineli.fi/food...d=11557&lang=en
Obrazek

Dotyczy to również owoców dzikiej róży, głogu, rokitnika, berberysu, jarzębiny, czarnego bzu, leśnych malin, tarniny, brusznicy, żurawiny, czarnej jagody itd.

Innym przykładem synergii jest zakaz picia soku z pomarańczy przy zażywaniu niektórych leków obniżających ciśnienie krwi. Nastepuje niezamierzone obniżenie ciśnienia krwi,

Zgadza się. Któryś z anglosaskich uniwersytetów prowadził badania nad tym jak drastycznie spada zapotrzebowanie na wit C, jeśli w diecie nie brakuje kilkudziesięciu składników synergistycznie.
Szukaj wśród oxfordzkich albo harwardzkich badań.
 
     
stdt 

Pomógł: 5 razy
Wiek: 27
Dołączył: 01 Lut 2011
Posty: 517
Skąd: Cała Europa.
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 21:51   

Kurde, tyle mnie tu nie było i normalnie, szok! To forum zmieniło chyba ideę, z edukacyjnego, na satyryczne ;D

Czytam tematy "na topie" i ciągle mam bekę, jak to się jeden z drugim przegaduje ;D
_________________
-Pane moderatore, prose ne ubija tematu.

-To se ne da!
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 21:53   

zyon napisał/a:
Jasne, ze jest dobrze, masz ofermo, czytaj jezeli potrafisz po angielsku, choc cie o to nie posadzam #heheszki Popatrz na daty i sprobuj cos pomyslec, a najlepiej wroc do obsmiewania odrastajacych wlosow, to tylko ten poziom ci pozostaje #lolz
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10538480
Cytat:
1999 Mar-Apr;2(2):76-85.
CONTEXT:

In the hope of extending treatment benefits to patients with early disease, various professional societies have recommended changing several common disease definitions by lowering the threshold value for diagnosis.
RESULTS:

Adopting the new definitions would dramatically inflate disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of > or = 140 mg/dL to > or = 126 mg/dL would result in 1.7 million new cases. Redefining hypertension as systolic blood pressure > or = 140 mm Hg instead of > or = 160 mm Hg or diastolic blood pressure > or = 90 mm Hg instead of > or = 100 mm Hg would create 13 million new hypertensive patients. For hypercholesterolemia (a cholesterol level of > or = 200 mg/dL instead of > or = 240 mg/dL) and being overweight (body mass index > or = 25 kg/m2 instead of > or = 27 kg/m2), the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively. The new definitions ultimately label 75% of the adult U.S. population as diseased.


http://www.obesitymyths.c...besityMyths.pdf
Cytat:
"Adopting the new definitions would dramatically inflate
disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of >140 mg/dL to >126 mg/dL would result in 1.7 million new cases … For hypercholesterolemia and being overweight, the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively … "

I przedcukrzycy
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes


http://www.google.pl/url?....85970519,d.d24
Cytat:

The American Diabetes Association (ADA) has recently recommended a change in the diagnostic criteria for diabetes, with a lowering of the fasting plasma glucose (FPG) threshold from 7.8 mmol/l to 7.0 mmol/l (1).

Zyon. Podziwiam twoją wiarę w poziom inteligencji coolesia. Tłumaczysz takie rzeczy gościowi, który za optymalnych brał ludzi z poziomem trójglicerydów, który przekracza nawet ten na korycie.
Jeszcze mu wytłumacz że stężenie glukozy to sprawa indywidualna, tak jak próg nerkowy, który dla różnych osób może być o 50mg/dl mniejszy lub większy. Jeśli zrozumie, to oznacza że masz wybnitne zdolności dydaktyczne. Jeśli nie zrozumie to pewnie wyskoczy z reaktorami na pustyni.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 16, 2015 21:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 16, 2015 23:12   

stdt napisał/a:
Kurde, tyle mnie tu nie było i normalnie, szok! To forum zmieniło chyba ideę, z edukacyjnego, na satyryczne ;D

Czytam tematy "na topie" i ciągle mam bekę, jak to się jeden z drugim przegaduje ;D

A tam od razu forum satyryczne. Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom osób, które ze względu na obserwację objawów, metodą ciągu Fibonacciego, po produktach bogatobiałkowych, takich jak majonez czy śmietana, nie mogą opuszczać domu. I nie ma śmichu, bo nie można zakłócać formowania się stolca przez stres związany z pobytem poza domem. W dodatku fibonotatnik mógłby się zamoczyć w deszczu i przepadły by dane o produkcie który można rotować co ćwierć wieku.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 16, 2015 23:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 08:25   

Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
Jasne, ze jest dobrze, masz ofermo, czytaj jezeli potrafisz po angielsku, choc cie o to nie posadzam #heheszki Popatrz na daty i sprobuj cos pomyslec, a najlepiej wroc do obsmiewania odrastajacych wlosow, to tylko ten poziom ci pozostaje #lolz
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10538480
Cytat:
1999 Mar-Apr;2(2):76-85.
CONTEXT:

In the hope of extending treatment benefits to patients with early disease, various professional societies have recommended changing several common disease definitions by lowering the threshold value for diagnosis.
RESULTS:

Adopting the new definitions would dramatically inflate disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of > or = 140 mg/dL to > or = 126 mg/dL would result in 1.7 million new cases. Redefining hypertension as systolic blood pressure > or = 140 mm Hg instead of > or = 160 mm Hg or diastolic blood pressure > or = 90 mm Hg instead of > or = 100 mm Hg would create 13 million new hypertensive patients. For hypercholesterolemia (a cholesterol level of > or = 200 mg/dL instead of > or = 240 mg/dL) and being overweight (body mass index > or = 25 kg/m2 instead of > or = 27 kg/m2), the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively. The new definitions ultimately label 75% of the adult U.S. population as diseased.


http://www.obesitymyths.c...besityMyths.pdf
Cytat:
"Adopting the new definitions would dramatically inflate
disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of >140 mg/dL to >126 mg/dL would result in 1.7 million new cases … For hypercholesterolemia and being overweight, the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively … "

I przedcukrzycy
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes


http://www.google.pl/url?....85970519,d.d24
Cytat:

The American Diabetes Association (ADA) has recently recommended a change in the diagnostic criteria for diabetes, with a lowering of the fasting plasma glucose (FPG) threshold from 7.8 mmol/l to 7.0 mmol/l (1).

Zyon. Podziwiam twoją wiarę w poziom inteligencji coolesia. Tłumaczysz takie rzeczy gościowi, który za optymalnych brał ludzi z poziomem trójglicerydów, który przekracza nawet ten na korycie.
Jeszcze mu wytłumacz że stężenie glukozy to sprawa indywidualna, tak jak próg nerkowy, który dla różnych osób może być o 50mg/dl mniejszy lub większy. Jeśli zrozumie, to oznacza że masz wybnitne zdolności dydaktyczne. Jeśli nie zrozumie to pewnie wyskoczy z reaktorami na pustyni.

Wiem, ze to bezpodstawna wiara, bo bycie idiota to jest karma ale chcialem dac mu szanse, tak jak Adamowi, ktory wszedzie lepi te swoja DDPropagande niezaleznie od tego co kto napisze. Niestety umiejetnosc czytania ze zrozumieniem to na razie obca mu sztuka. Z faktu, ze jak jakies Amerykanskie Towarzystwo obnizylo normy zeby zlapac nagle pare milionow pacjentow zrozumial tylko tyle, zeby wlepic jakas kolejna tabelke DDP. A ze u nas kazda "norma" wyprodukowana przez Amerykanow dla Amerykanow przyjmuje sie niczym ziarno na zyznej glebie to potem pelno takich hipochondrykow co to chca byc na cukrze 70-90 jak zaleca Witoszkowa i unikaja BARDZO cukrogennej smietany. To de facto jest to samo co robi Zieba, wchodzenie kuchennymi drzwiami zamiast frontowymi i wmawianie ludziom chorob i niedoborow. Adam widac z checia zaklada amerykanskie buty stworzone przez Amerykanskie Towarzystwo Diabetykow, najwiekszy sojusznik USA z niego :D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 09:01   

zyon napisał/a:
Wiem że to bezpodstawna wiara, bo bycie idiota to jest karma ale chcialem dac mu szanse, tak jak Adamowi, ktory wszedzie lepi te swoja DDPropagande niezaleznie od tego co kto napisze. Niestety umiejetnosc czytania ze zrozumieniem to na razie obca mu sztuka. Z faktu, ze jak jakies Amerykanskie Towarzystwo obnizylo normy zeby zlapac nagle pare milionow pacjentow zrozumial tylko tyle, zeby wlepic jakas kolejna tabelke DDP. A ze u nas kazda "norma" wyprodukowana przez Amerykanow dla Amerykanow przyjmuje sie niczym ziarno na zyznej glebie to potem pelno takich hipochondrykow co to chca byc na cukrze 70-90 jak zaleca Witoszkowa i unikaja BARDZO cukrogennej smietany. To de facto jest to samo co robi Zieba, wchodzenie kuchennymi drzwiami zamiast frontowymi i wmawianie ludziom chorob i niedoborow. Adam widac z checia zaklada amerykanskie buty stworzone przez Amerykanskie Towarzystwo Diabetykow, najwiekszy sojusznik USA z niego :D

Ale przynajmniej jest ubaw.
W jakim innym kraju powstało by określenie "zupełnie zdrowy człowiek z niedoborami"? Tylko samarytanin, którego wydało polskie plemię, mógł coś takiego wymyślić. A to tylko jedna z perełek.
"Utajone zakwaszenie" występujące u każdego po roku na LC. To perełka mistrza . Teraz się weź zastanawiaj gdzie się to cholerstwo czai u mnie już 12 lat. Pewnie tam gdzie nie mogę sobie zajrzeć.
Na moim topie wszechczasów są też bogatobiałkowe produkty typu majonez i śmietana. Jeśli ich nie rotujesz to białko uszami wychodzi.
W czołówce jest też teoria Ponomarenki o tym że jedząc w proporcjach optymalnych, uczymy raka scukrzać białko. Ta sama zasada musiałaby dotyczyć proporcji według Wolfganga Lucka, ale ten fakt przemilczał.
Faktem jest że trochę się uśmiałem przez te półtora roku, czytając to wszystko.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Lut 17, 2015 09:15, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 09:59   

Jest na rynku kilka ksiazek o tym calym odkwaszaniu, diecie zwanej "Ph", nie wiem czy przeczytalem wszystkie ale z pewnoscia wiekszosc, w tym te najwazniejsze czyli autorstwa niemieckiego biochemika Norberta Treutweina "Zakwaszenie, nieznana przycznyna wielu chorob" oraz obie amerykanskiego biochemika (zdeklarowanego wegetarianina) Roberta Younga i jego zony pod oryginalnym tytulem "PH Miracle/PH Miracle Weight Loss" a u nas pod idiotycznymi tytułami "Probowalam już tylu diet/Probowalam juz wszystkiego zeby schudnąc". Obie maja ciekawe obserwacje czasami zbiezne z Kwasniewskim (np Treutwein zauwaza, ze weglowodany to jedynie niemal budulec), ale niestety wnioski wydaja sie kompletnie z d...uzego kapelusza i wydaja sie w ogole nie korelowac z wczesniejsza trescia.
Generalnie strata czasu i kasy ale czego sie nie robi dla wiedzy. Co ciekawe kazda ksiazka miala jakies rozbieznosci w stosunku do tego co zakwasza a co alkalizuje, a wszystkie promuja wegetarianizm i oleje roslinne.
Chociaz po cukrogennej smietanie, rakogennych zoltkach, cukrogennych nieistniejacych bialkach ketogennych i wywiadach z amerykanskimi profesorami z Kalifornii to juz chyba nic mi sie nie wydaje tak straszne, glupie i absurdalne.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Lut 17, 2015 10:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 10:48   

GR o 09:01 napisał/a:
Na moim topie wszechczasów są też
bogatobiałkowe produkty typu majonez i śmietana.
zyon o 09:59 napisał/a:
po cukrogennej śmietanie, rakogennych żółtkach

Tworzycie mitologię szydzącą,
a tu po prostu chodzi o podejście alergologiczne:


wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Majonez zawiera dajmy na to 6% żółtka, żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.

cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne. Kto nie nadużywa produktów mlecznych (jedząc je prawie codziennie) może odczuć nawet pewne zdrowotne korzyści, wprowadzając śmietanę do jadłospisu raz w tygodniu lub rzadziej, a nie powiedzmy ser.

GR o 09:01 napisał/a:
Ale przynajmniej jest ubaw.

Masz tu bonus GR, bo ostatnio stwierdzam,
czas zrobił swoje i rozeznałeś się już nieco
w temacie żywienia.

http://www.dobradieta.pl/...p=230168#230168
Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
DDP jest nakierowana na leczenie wszystkich chorób, włącznie z genetycznymi. Efekty są ponad dobre.
Problem jest z nowotworami. Na pewno tłusto jest dobrze. Dwa przypadki wyleczeń niewyleczalnych postaci nowotworów (zastosowały DO) związane były z ich uprzednim stosowaniem pieczywa codziennie. Oby dwa "wpędzone" zostały w cholesterol 400mg% na DO. Jeden był straszony za wysokim cholesterolem i zszedł z DO i doznał nawrotu (pewien lekarz prosil bym nie opisywała w DDP przypadku ponieważ on chce temat ogłosić).
Niestety te osoby z nowotworem które trafiają do mnie mają jedną z poniższych wad:
- nie chcą jeść tłusto, bardzo często spotykam się, że po prostu boją się tłuszczy,
dla nich żółtka są lekiem,
- nie chcą zejść z codziennie jedzonego pieczywa,
- wieloletni optymalni z powstałym na tej diecie nowotworem i osoby na Diecie Ducana z powstałym na niej nowotworem nie chcą zejść na 1 rodzaj B na dobę (celem poszukiwań które białko uszkadza),
dla nich musi być co najmniej 72 godziny w tygodniu bez żółtek,
- mają jakąś nieuzasadnioną euforię w stosunku do owoców. Medycyna poszła w jakiś zaklęty kierunek tabletek i euforii w stosunku do owoców w leczeniu wszystkiego.
- nie rozumieją że życie to zmiana i po 3 miesiącach organizm prosi o zmianę diety, z jednej tłustej na inną tłustą. Wszystkie akceptowalne przeze mnie formy diety sa w rozdziale "jadłospisy" Diety Dobrych Produktów,
- kompletnie zatracone mają: samoobserwację i słuchanie siebie, najczęściej chcieliby schemat - jak i co jeść, a tu spotykają się z "słuchaj siebie pośród DDP i jedz tłusto, licz W (Optymalni tu maja łatwość)".
Kluczem w leczeniu dieta nowotworów jest:
- liczenie W,
- jadanie tłusto (1,5-3,5g/kg/dobę)
- podnoszenie cholesterolu (wg mnie) u pieczywo-jadów.
- weryfikacja białek (trzy rozdziały w DDP: II-Złota proporcja, III-Białko, IV- Objaw Poranny). Kwestia białek zostanie rozstrzygnięta w mojej książce w 99% (?). Będzie jeszcze chodziło w leczeniu dietą nowotworów o przepchniecie metabolizmu z nowotworów na starzenie się/autoimmunoagresję (dla mnie starzenie się jest równoznaczne z autoimmunoagresją).
- podatność na zmiany; zarówno stosowana jest ponoć skutecznie Gerson Therapy (dieta bezbiałkowa na 3 miesiące, nie za bardzo ufam sokom z jabłek w niej) jak i dieta bogatobiałkowa (pewno celem podnoszenia LDL)
Tylko raz (osoba z nerwicą, bez nowotworu) spotkałam się by mieszanie białek powodowało spadek LDL. LDL stosuję jako jedno z kryteriów co wrzucić na talerz.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 17, 2015 11:15, w całości zmieniany 10 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 11:21   

vvv napisał/a:
Tworzycie mitologię a tu po prostu chodzi o wysokobiałkowy majonez

Nooo
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Lut 17, 2015 11:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 11:35   

zyon napisał/a:
Chociaz po cukrogennej smietanie, rakogennych zoltkach, cukrogennych nieistniejacych bialkach ketogennych i wywiadach z amerykanskimi profesorami z Kalifornii to juz chyba nic mi sie nie wydaje tak straszne, glupie i absurdalne.

Żebyś się nie przeliczył. Jeszcze kilka książek o diecie dobrych produktów przed tobą. Kto wie jakie kwiatki się w nich znajdą. A i miszcz coś napewno dorzuci.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 11:44   

Jak juz zmodyfikowales posta 10 razy to juz mam nadzieje moge spokojnie pisac? Oczywiscie, mam nadzieje, ze jezeli cos ci sie znowu nie spodoba to nie okaze sie nagle bratem blizniakiem jakiejs malpy i lovecostam?

vvv napisał/a:
wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki.

Czyli jako jaki? Jaka jest zawartosc bialka w majonezie?
Prosze bardzo sredni majonez http://dieta.pl/dzienniki...html?akcja=info
Miara: 100g
Kalorie 623 kcal
Białko 1.9 g 1.90%
Co jest w takim razie produktem SREDNIO i NISKO -bialkowym jezeli majonez moze miec nawet mniej niz 1% bialka? Woda? Powietrze? Bo jak do 2g/100g to jest wysoko to co jest nisko albo srednio?

vvv napisał/a:
cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne.

Tworzysz nowa biologie Adam? Prozapalne to znaczy cukrogenne? A od kiedy to mozesz wyjasnic? No popatrz, tutaj nic nie pisza o cukrogennosci procesow prozapalnych http://pl.wikipedia.org/wiki/Zapalenie
Smietana BARDZO (nie zapominaj o tym podkresleniu, bo tak stoi w ksiazce) cukrogenna?
No popatrz http://dieta.pl/dzienniki...html?akcja=info
Miara: 100g
Kalorie 290 kcal
Białko 2.16 g 2.16%
No rzeczywiscie, alez ta smietana ma tego szkodliwego, prozapalnego bialka co to cukier tak BARDZO podnosi. Strach pomyslec, co robia z organizmem DDPowca rzeczy, ktore maja BAAAAAARDZO duzo bialka np od 3 do 7% bo 10% to pewnie juz nie do wyobrazenia ;(
No sorry, ale wszystko sie tutaj buntuje, zdrowy rozsadek, logika i rzeczywistosc naraz.

W ogole to przestan w kazdym temacie pisac w kolko o tym samym DDP, bo to juz nudne sie robi, rozumiem, ze to w celu dobrego pozycjonowania DDP pewnie?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 12:05   

zyon napisał/a:
Oczywiscie, mam nadzieje, ze jezeli cos ci sie znowu nie spodoba to nie okaze sie nagle bratem blizniakiem jakiejs malpy i lovecostam?

Nie jest tak źle. Na razie nie wypadłeś z kręgu naczelnych, więc nie narzekaj.
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 14:34   

Kangur napisał/a:

Innym przykładem synergii jest zakaz picia soku z pomarańczy przy zażywaniu niektórych leków obniżających ciśnienie krwi. Nastepuje niezamierzone obniżenie ciśnienia krwi,

Poprawka.
Proszę modów o zmianę w oryginalnym poście pomaranczy na grapefruita i wykasowanie tego postu.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 15:30   

zyon napisał/a:
obsmiewania odrastajacych wlosow,
Odrastanie włosów obiecywał twój guru a sam chodzi w peruce :hah: :hah: :hah:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 15:32   

Grzegorz R napisał/a:
Zyon. Podziwiam twoją wiarę w poziom inteligencji coolesia. Tłumaczysz takie rzeczy gościowi, który za optymalnych brał ludzi z poziomem trójglicerydów, który przekracza nawet ten na korycie.
Jeszcze mu wytłumacz że stężenie glukozy to sprawa indywidualna, tak jak próg nerkowy, który dla różnych osób może być o 50mg/dl mniejszy lub większy. Jeśli zrozumie, to oznacza że masz wybnitne zdolności dydaktyczne. Jeśli nie zrozumie to pewnie wyskoczy z reaktorami na pustyni.

Czyli poziom glukozy 140 jest spoko wedgług Ciebie?
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 15:38   

Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
Jasne, ze jest dobrze, masz ofermo, czytaj jezeli potrafisz po angielsku, choc cie o to nie posadzam #heheszki Popatrz na daty i sprobuj cos pomyslec, a najlepiej wroc do obsmiewania odrastajacych wlosow, to tylko ten poziom ci pozostaje #lolz
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10538480
Cytat:
1999 Mar-Apr;2(2):76-85.
CONTEXT:

In the hope of extending treatment benefits to patients with early disease, various professional societies have recommended changing several common disease definitions by lowering the threshold value for diagnosis.
RESULTS:

Adopting the new definitions would dramatically inflate disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of > or = 140 mg/dL to > or = 126 mg/dL would result in 1.7 million new cases. Redefining hypertension as systolic blood pressure > or = 140 mm Hg instead of > or = 160 mm Hg or diastolic blood pressure > or = 90 mm Hg instead of > or = 100 mm Hg would create 13 million new hypertensive patients. For hypercholesterolemia (a cholesterol level of > or = 200 mg/dL instead of > or = 240 mg/dL) and being overweight (body mass index > or = 25 kg/m2 instead of > or = 27 kg/m2), the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively. The new definitions ultimately label 75% of the adult U.S. population as diseased.


http://www.obesitymyths.c...besityMyths.pdf
Cytat:
"Adopting the new definitions would dramatically inflate
disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of >140 mg/dL to >126 mg/dL would result in 1.7 million new cases … For hypercholesterolemia and being overweight, the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively … "

I przedcukrzycy
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes


http://www.google.pl/url?....85970519,d.d24
Cytat:

The American Diabetes Association (ADA) has recently recommended a change in the diagnostic criteria for diabetes, with a lowering of the fasting plasma glucose (FPG) threshold from 7.8 mmol/l to 7.0 mmol/l (1).

Zyon. Podziwiam twoją wiarę w poziom inteligencji coolesia.
To ja podziwiam waszą optymalną wiedzę bo to jest taki sam bełkot jak Doktora Kwaśniewskiego, może on z tego korzystał, bo też zero badań potwierdzających brednie. :hah: :hah: :hah:
Najlepiej wyszukaj jeszcze bredni internetowych kwestionujących parametry morfologiczne krwi, parametry markerów nowotworowych, albo zacznij od prostego że temperatura ciała powinna być 40 stopni, a otyłośc powinna się zaczynać u człowieka od 150 kg :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Wto Lut 17, 2015 15:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 19:19   

COOLER napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Zyon. Podziwiam twoją wiarę w poziom inteligencji coolesia. Tłumaczysz takie rzeczy gościowi, który za optymalnych brał ludzi z poziomem trójglicerydów, który przekracza nawet ten na korycie.
Jeszcze mu wytłumacz że stężenie glukozy to sprawa indywidualna, tak jak próg nerkowy, który dla różnych osób może być o 50mg/dl mniejszy lub większy. Jeśli zrozumie, to oznacza że masz wybnitne zdolności dydaktyczne. Jeśli nie zrozumie to pewnie wyskoczy z reaktorami na pustyni.

Czyli poziom glukozy 140 jest spoko wedgług Ciebie?

Przecież próbowaliśmy z Zyonem wytłumaczyć ci to wszystko.
Nic nie zrozumiałeś skoro pytasz ponownie.
Coś tam nieudolnie próbujesz udawać że rozumiesz, że waga ciała, że temperatura.
Po co tłumaczyć komuś po kim na pierwszy rzut oka widać że nie zrozumie?

Nikt już się na te manipulacje nie nabierze cooler. Postęp w badaniach nad dietą typu ŻO, którego tak się domagaliście, jest waszym gwoździem do trumny.
Można już dziś udowodnić lecznicze działanie tego typu diety w przypdkach wielu nieuleczalnych chorób.
Nikt już nie wierzy takim płatnym manipulatorom jak ty.
Po co komu jakieś arkadie polanie, które ci płacą, jeśli można samemu stosować dietę typu ŻO.
Czas takich jak ty już się kończy coolerciu. Już nie da się maniupulować ludźmi tak jak jeszcze kilka lat temu. Coś mi sié wydaje że ty też to wiesz, zdajesz sobie z tego sprawę mimo tak małego móżdżka jaki posiadasz.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Lut 17, 2015 19:36, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 19:29   

Cytat:


GR napisał/a:
COOLER napisał/a:
Czyli poziom glukozy 140 jest spoko według Ciebie?
Przecież próbowaliśmy z Zyonem wytłumaczyć ci to wszystko.
Nic nie zrozumiałeś skoro pytasz ponownie.
zyon napisał/a:
Prosta odpowiedz na proste pytanie to : tak/nie i po sprawie. No ale widzę, że masz problem z odpowiedzią, wolisz klepać jakieś bzdurne wykręty i inne wymysły, wszystko aby nie odpowiedzieć.
Chomąto już było samoprzygotowane, teraz znalazł się koń.
:hihi: :viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 17, 2015 19:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 19:51   

COOLER napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
Jasne, ze jest dobrze, masz ofermo, czytaj jezeli potrafisz po angielsku, choc cie o to nie posadzam #heheszki Popatrz na daty i sprobuj cos pomyslec, a najlepiej wroc do obsmiewania odrastajacych wlosow, to tylko ten poziom ci pozostaje #lolz
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10538480
Cytat:
1999 Mar-Apr;2(2):76-85.
CONTEXT:

In the hope of extending treatment benefits to patients with early disease, various professional societies have recommended changing several common disease definitions by lowering the threshold value for diagnosis.
RESULTS:

Adopting the new definitions would dramatically inflate disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of > or = 140 mg/dL to > or = 126 mg/dL would result in 1.7 million new cases. Redefining hypertension as systolic blood pressure > or = 140 mm Hg instead of > or = 160 mm Hg or diastolic blood pressure > or = 90 mm Hg instead of > or = 100 mm Hg would create 13 million new hypertensive patients. For hypercholesterolemia (a cholesterol level of > or = 200 mg/dL instead of > or = 240 mg/dL) and being overweight (body mass index > or = 25 kg/m2 instead of > or = 27 kg/m2), the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively. The new definitions ultimately label 75% of the adult U.S. population as diseased.


http://www.obesitymyths.c...besityMyths.pdf
Cytat:
"Adopting the new definitions would dramatically inflate
disease prevalence. Changing the threshold for diabetes from a fasting glucose level of >140 mg/dL to >126 mg/dL would result in 1.7 million new cases … For hypercholesterolemia and being overweight, the number of new cases would be 42 million and 29 million, respectively … "

I przedcukrzycy
Cytat:
Pre-Diabetes and Impaired Fasting Glucose In a move similar to the redefinion of “overweight” from a BMI of 27 to 25, the American Diabetes Association’s “Expert Committee” redefined the condition commonly known as “pre-diabetes” from a fasting plasma glucose of 110 mg/dL to 100 mg/dL.14 The resulting change dramatically increased the number of Americans considered to have pre-diabetes


http://www.google.pl/url?....85970519,d.d24
Cytat:

The American Diabetes Association (ADA) has recently recommended a change in the diagnostic criteria for diabetes, with a lowering of the fasting plasma glucose (FPG) threshold from 7.8 mmol/l to 7.0 mmol/l (1).

Zyon. Podziwiam twoją wiarę w poziom inteligencji coolesia.
To ja podziwiam waszą optymalną wiedzę bo to jest taki sam bełkot jak Doktora Kwaśniewskiego, może on z tego korzystał, bo też zero badań potwierdzających brednie. :hah: :hah: :hah:
Najlepiej wyszukaj jeszcze bredni internetowych kwestionujących parametry morfologiczne krwi, parametry markerów nowotworowych, albo zacznij od prostego że temperatura ciała powinna być 40 stopni, a otyłośc powinna się zaczynać u człowieka od 150 kg :hah: :hah: :hah:

No widzisz biedna sieroto, nic z tego nie zrozumialos :) To jest z pubmedu, to oficjalne dane do wgladu. Przed kwietniem 1999 roku byly zupelnie inne normy, ktore zostaly celowo zmienione w dol aby wyprodukowac szybko pare milionow "chorych" czyli pacjentow, bo inaczej wiele firm by nie dostalo grantow na badania. Poczytaj sobie o kulisach tego wydarzenia politycznego w Amerykanskim Kongresie np na Nowej Debacie, po polsku moze cos zaczaisz #heheszki Sam nie wiesz co wysmiewasz biedaku. #smuteczek #biednymis
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Lut 17, 2015 19:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Wto Lut 17, 2015 21:52   

zyon napisał/a:
Prosta odpowiedz na proste pytanie to : tak / NIE i po sprawie. No ale widzę, że masz problem z odpowiedzią, wolisz klepać jakieś bzdurne wykręty i inne wymysły, wszystko aby nie odpowiedzieć.

COOLER napisał/a:
Czyli poziom glukozy 140mg% jest spoko według Ciebie?
Nie, nie jest, a oto przesłanki:

140mg% glukozy we krwi przed posiłkiem implikuje pytanie jaki poziom będzie po posiłku i co z tą glukozą we krwi będzie się dalej działo i dlaczego może to być problem typu "idiopatycznej" miażdżycy.

140mg% glukozy we krwi na czczo oznacza, że sporo mechanizmów regulacyjnych gospodarki węglowodanowej jest przeładowanych/wyłączonych i to co się dzieje po posiłku budzi troskę, co wcale nie oznacza, że rozwiązaniem są leki, wręcz przeciwnie, rozwiązaniem jest zmiana odżywiania by opróżnić/odblokować bufory by glukoza na czczo była może niekoniecznie 80mg%, ale zdecydowanie poniżej 100mg%.

^^^
IMHO

Zarys tego co się dzieje ze spożytymi węglowodanami w organizmie:

http://www.drmichalak.pl/...i_tluszczow.htm napisał/a:
Biochemia w pigułce



Wykład 7


Mechanizmy regulacyjne w zakresie gospodarki lipidowo–węglowodanowej.



Bieżący wykład poświęcony jest omówieniu mechanizmów regulacyjnych związanych z gospodarką węglowodanami i lipidami, a także na wzajemnych relacji między przemianami węglowodanów i tłuszczów.





Węglowodany - Glikogen



Glikogen jest formą zapasową glukozy magazynowaną głównie w wątrobie i mięśniach. Powstaje on przez kondensację cząsteczek glukozy w rozgałęziający się łańcuch. W miejscach przedłużania się łańcucha węgiel 1 glukozy łączy się z węglem 4 ostatniej cząsteczki łańcucha. W miejscach rozgałęzienia natomiast węgiel 1 glukozy przyłącza się do węgla 6 jednej z cząsteczek łańcucha. Kondensacja następuje poprzez odłączenie cząsteczki wody. Biochemicznie jest więc bardzo podobny do występującej w roślinach skrobi.

W stanie zdrowia średni poziom cukru we krwi na czczo wynosi ok. 100mg% (mg/100ml). Przeliczając tę wartość na całkowitą objętość krwi i płynów pozakomórkowych wynoszącą średnio ok. 10–15 litrów, łączna ilość cukru krążącego po krwi wynosi ok. 10–15 gramów. Odpowiada to 2–3 łyżeczkom cukru.

Widzimy więc, że po spożyciu posiłku zawierającego np. 100g węglowodanów (np. 1 większa drożdżówka) organizm musi sobie poradzić z szybkim zmagazynowaniem tej (z punktu widzenia pojemności cukrowej krwi) olbrzymiej ilości cukru, gdyż ilość ta przekracza 7-10x ilość cukru krążącego po krwi. W stanie zdrowia cukier wzrasta po takim posiłku co najwyżej do 160–180mg%, oznacza to, że na bieżąco, w miarę wchłaniania cukier jest pochłaniany przez wątrobę, mięśnie i tkankę tłuszczową i zamieniany na substancje zapasowe. Za uruchomienie całego tego ciągu reakcji odpowiedzialna jest insulina. Bez insuliny poziom cukru po spożyciu wspomnianej drożdżówki wzrósłby we krwi do wartości rzędu 700–1000mg%, co byłoby już niebezpieczne dla życia. Z taką sytuacją mamy do czynienia w cukrzycy młodzieńczej typu I, w której organizm nie wytwarza (bądź prawie nie wytwarza) insuliny i musi być ona w całości dostarczona z zewnątrz.





Co się dzieje ze zjedzonym w dużej ilości cukrem?



Pomijając fakt, że nieduża ilość cukru zostanie na bieżąco zużyta na potrzeby energetyczne organizmu w ciągu owych dwóch godzin po posiłku, to generalnie mamy pięć możliwości:



1) zamiana na glikogen w wątrobie

2) zamiana na glikogen w mięśniach

3) zamiana na triglicerydy w wątrobie

4) zamiana na triglicerydy w tkance tłuszczowej

5) zamiana na cholesterol






Ad 1)

Wątroba może zmagazynować maksymalnie ok. 70g cukru w postaci glikogenu. Nie jest to zbyt duża ilość. Po 12-18 godzinach głodu wątroba jest niemal całkowicie pozbawiona glikogenu. Widzimy więc, że pełni ona rolę szybkiego niedużego bufora dla cukru, którego głównym celem jest magazynowanie cukru po posiłku i uwalnianie go pomiędzy posiłkami tak, by zachować stały poziom cukru we krwi rzędu 100mg%.



Ad 2)

Mięśnie procentowo potrafią zmagazynować mniej glikogenu, jednak ze względu na większą masę gromadzą go więcej – ok. 250g. Wartość ta zależy oczywiście od indywidualnej masy mięśniowej oraz od intensywności pracy mięśni. Sportowcy czynnie uprawiający sport potrafią zmagazynować nawet do 1kg glikogenu w mięśniach. W gwarze sportowej funkcjonuje pojęcie tzw. ‘carbo-loading’, czyli zjadanie w przeddzień intensywnego i długotrwałego wysiłku (np. bieg maratoński, wyścig kolarski) większych ilości węglowodanów, w celu zmagazynowania ich w jak największej ilości w mięśniach w postaci glikogenu na okres intensywnego wysiłku. Glikogenu w mięśniach ubywa znacząco jedynie podczas długotrwałego wysiłku fizycznego. Widzimy więc, że jest to bufor cukru używany głównie na potrzeby mięśni. Cukier z glikogenu mięśniowego jest niemal wyłącznie zużywany na miejscu w mięśniu. Nie może być więc traktowany jako bufor cukru dla całego organizmu.



Ad 3) i 4)

Trzecia możliwość to zamiana cukru na tkankę tłuszczową. Ta sama insulina, która indukuje zamianę glukozy na glikogen, indukuje reakcje prowadzące do zamiany cukru na tłuszcz. Są to cykl pentozowy, synteza kwasów tłuszczowych i sprzęganie ich z glicerolem w cząsteczki triglicerydów. Synteza triglicerydów w tkance tłuszczowej prowadzi do ich spichrzania na miejscu, natomiast synteza triglicrydów w wątrobie prowadzi do produkcji frakcji lipidowej VLDL. Główna rola tej frakcji to transport zsyntetyzowanych triglicerydów z wątroby do tkanek obwodowych, gdzie służą jako paliwo.



Widzimy więc, że mamy cztery zasadnicze kierunki przemian spożytych węglowodanów. Podział pomiędzy te 4 ścieżki podlega zmienności osobniczej. U różnych osób podział procentowy może wyglądać nieco inaczej. Jeśli spojrzymy na problem z punktu widzenia człowieka, który prowadzi siedzący tryb życia, to bufor glikogenu w mięśniach możemy potraktować marginalnie. Z kolei, jeśli nie uda nam się opróżnić glikogenu wątrobowego przed kolejnym posiłkiem (np. z powodu zbyt obfitego w węglowodany posiłku poprzedniego lub zbyt małej aktywności w ostatnich godzinach), możemy nie mieć miejsca na zmagazynowanie kolejnej porcji węglowodanów i wtedy dominującym kierunkiem przemian będzie zamiana na triglicerydy. Jeśli proces syntezy triglicerydów w wątrobie jest indywidualnie silniej wyrażony – wzrasta poziom triglicerydów we krwi, gdyż tkanki nie są w stanie odebrać tej ilości wytworzonego paliwa.

Jeśli natomiast dominuje synteza w tkance tłuszczowej – rozwija się nadwaga, bądź jeśli proces trwa dłużej – otyłość. Oczywiście mogą rozwinąć się oba te dwa stany, jeśli nadmiar węglowodanów w diecie jest wystarczająco istotny i długotrwały.




Ad 5)

Przejdźmy teraz do ostatniej możliwości – zamiany na cholesterol. Ilościowo jest to ścieżka marginalna dla łącznego bilansu ilościowego, jest jednak bardzo istotna z punktu widzenia zdrowia człowieka.

Bardzo nieduża część spośród zjedzonych węglowodanów (maksymalnie kilka gramów dziennie) może zostać zamieniona na cholesterol. Cholesterol jest syntetyzowany z tych samych podjednostek co kwasy tłuszczowe – z acetylo–CoA i NADPH2 – również pod wpływem insuliny.

Jeśli stan nadmiaru węglowodanów w diecie jest długotrwały, a indywidualna aktywność procesu syntezy cholesterolu jest wysoka, dochodzi do stopniowego gromadzenia się cholesterolu i jego metabolitów w organizmie. Organizm może wydalić cholesterol jedynie w postaci kwasów żółciowych w ilości ok. 1g dziennie. Maksymalnie tyle samo przyswaja się z przewodu pokarmowego, nawet, jeśli zje się znacznie więcej. Przy wzmożonej syntezie wzrasta więc stopniowo jego poziom we krwi i równolegle wysycają się nim tkanki – jest to jeden z elementów rozwijania się miażdżycy.

Widzimy więc, dlaczego miażdżyca jest skorelowana z podwyższonym poziomem triglicerydów, nadwagą i poziomem cholesterolu. Wspólną przyczyną wszystkich tych zjawisk jest nadmiar węglowodanów w diecie, których organizm nie jest w stanie zagospodarować, prowadzący do nadmiernego rozkręcania się cyklu pentozowego i produkcji NADPH2. Główny odbiorca NADPH2 to cykl syntezy kwasów tłuszczowych oraz w mniejszym stopniu cholesterolu. Kolejność, w jakiej te trzy czynniki te zostały wymienione nie jest przypadkowa – wskazuje na siłę korelacji z miażdżycą.



Najsilniej skorelowane są triglicerydy, jako, że ich metabolizm jest stosunkowo najprostszy i najbardziej bezpośrednio wskazują na przeładowanie organizmu węglowodanami. Jakkolwiek triglicerydy we krwi mogą pochodzić również z pożywienia, to jednak głównym ich źródłem jest synteza w wątrobie z cukru. U osób, które ograniczą nadmiar węglowodanów w diecie, triglicerydy w znaczący sposób szybko spadają. Norma dla triglicerydów to ok. 50-150mg%. Na diecie niskowęglowodanowej rzadko przekraczają one 100mg%.



Otyłość. Jeśli chodzi o pochłanianie nadmiaru węglowodanów przez tkankę tłuszczową to zauważmy, że jest to bufor bardzo duży. Człowiek może zgromadzić bardzo dużo tkanki tłuszczowej. Jeśli ktoś ma konstytucyjnie większą skłonność do wyciągania nadmiaru paliwa do tkanki tłuszczowej, stosunkowo mniej węglowodanów pozostanie do wzmożonej syntezy cholesterolu. Stąd otyłość jest skorelowana słabiej z miażdżycą niż triglicerydy.



Cholesterol. Wreszcie jako najsłabszy wskaźnik zagrożenia miażdżycą wymieniony jest poziom cholesterolu we krwi. Wynika to z faktu, że mechanizmy regulujące poziom cholesterolu we krwi są bardzo złożone (patrz wykład o frakcja lipidowych krwi). Wiele różnych czynników wpływa ostatecznie na to ile cholesterolu krąży w danym momencie po krwi. Poziom ten odzwierciedla równowagę między procesami wyrzucania go do krwi i pochłaniania przez tkanki, w tym szczególnie przez wątrobę. Jeśli dieta jest przeładowana węglowodanami, cholesterol wzrasta we krwi w stosunkowo niedużym stopniu, natomiast konstytucjonalnie można stwierdzić dość duże zróżnicowanie poziomu cholesterolu w populacji. Podwyższony poziom cholesterolu we krwi nie jest więc bezpośrednią przyczyną tworzenia się złogów cholesterolu. W zdecydowanie większym stopniu wynika to z nadmiaru insuliny indukującej jego syntezę. Stwierdzanie więc, że cholesterol jest przyczyną miażdżycy jest więc merytorycznie w dużym stopniu niepoprawne.

Nieco silniejszą korelację z miażdżycą wykazują poszczególne frakcje lipidowe krwi. Dodatnio skorelowana jest frakcja LDL, a ujemnie HDL. Przyjmuje się, że jeśli poziom cholesterolu zawartego we frakcji HDL stanowi więcej niż 20% cholesterolu całkowitego, zagrożenie miażdżycą jest bardzo niewielkie, nawet jeśli całkowity cholesterol jest wysoki. Stosunek HDL do LDL jest silniej skorelowany z miażdżycą niż całkowity cholesterol.



Należy w tym miejscu koniecznie przypomnieć, że rozwój miażdżycy jest procesem znacznie bardziej złożonym. Odgrywają w nim rolę również kwestie równowagi procesów zapalnych, agregacji płytek, a także niedoboru antyoksydantów, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych i niektórych minerałów. Teoria homocysteinowa jako główną przyczynę miażdzycy podaje niedobór witamin B6, B12 i kwasu foliowego, które są niezbędne do przekształcenia homocysteiny (powstającej z metioniny) w cysteinę. Gromadząca się homocysteina nasila procesy miażdżycowe.



W tym miejscu jako dygresję chciałbym jeszcze raz podkreślić, jaka jest różnica między pojęciem "PRZYCZYNA" a "KORELACJA", gdyż rozumienie tej różnicy w środowiskach medycznych jest wysoce niewystarczające. Wyjaśnijmy to na przykładzie: Jeśli na dworze jest mróz, to statystyk z pewnością zauważy bardzo silną korelację statystyczną pomiędzy grubością lodu na jeziorze a grubością odzieży wśród spacerujących nad tym jeziorem ludzi. Jednak ciepłe ubieranie się ludzi nie jest przyczyną zamarzania jeziora. Jeśli ludzie się rozbiorą to lód się NIE ROZTOPI. Obserwowana korelacja wynika natomiast ze wspólnej przyczyny obu obserwowanych zjawisk: niskiej temperatury.



Ciała ketonowe



Dotychczas w dużej mierze skupialiśmy się na sytuacji, gdy w diecie występował nadmiar węglowodanów, gdyż taka sytuacja jest powszechna społecznie. Obecnie skupimy się na sytuacji przeciwnej – niedoborze węglowodanów i nadmiarze tłuszczów.

Zauważmy, że mamy w organizmie dwa główne kierunki przemian – anabolizm związany z cyklem pentozowym i produkcją NADPH2 oraz katabolizm związany z procesami spalania w cyklu Krebsa. Między tymi dwoma kierunkami musi istnieć odpowiednia równowaga.

Cząsteczką, która wchodzi w cykl Krebsa jest acetylo–CoA, może ona jednak również wychodzić z mitochondrium i uczestniczyć w procesach anabolicznych. Jeśli jednak w cytoplazmie nie ma NADPH2 – reakcje syntez nie zajdą. Spójrzmy, co się będzie działo, jeśli w diecie znajdzie się dużo produktów, które degradują się do acetylo–CoA (tłuszcze, aminokwasy ketogenne, a mało węglowodanów i aminokwasów glikogennych, które mogą dać NADPH2?

Jeśli nadmiar tłuszczów będzie wystarczająco duży, w komórkach pojawi się nadmiar acetylo–CoA, który nie będzie mógł zostać spalony, ani też nie będzie mógł wejść w szlak syntezy kwasów tłuszczowych ze względu na brak NADPH2. Komórka radzi sobie z taką sytuacją zamieniając ów nadmiar acetylo–CoA na tzw. ciała ketonowe. Do ciał ketonowych zaliczamy 3 związki: kwas hydroksymasłowy, kwas acetooctowy i aceton.

Synteza ciał ketonowych zachodzi głównie w wątrobie. Dwie cząsteczki acetylo–CoA kondensują tworząc acetooctan. Acetooctan podlega samoistnej dekarboksylacji tworząc aceton, bądź przyłączając wodór z NADH­2 tworzy β–hydroksymaślan. Wszystkie 3 związki wątroba wyrzuca do krwi, skąd są pobierane przez tkanki obwodowe priorytetowo jako paliwo, bądź wydalane do moczu.



Wzrost produkcji ciał ketonowych ma miejsce głównie w 3 sytuacjach:



1. Najbardziej fizjologicznym stanem jest stan głodzenia, w którym organizm zmuszony jest przejść na pozyskiwanie energii z triglicerydów odłożonych na zapas w tkance tłuszczowej. Masa cząsteczki triglicerydu składa się w około 10% z glukogennego glicerolu i w 90% z kwasów tłuszczowych. Owe 10% jest ilością wystarczającą do podtrzymania stężenia metabolitów cyklu Krebsa na takim poziomie, by reakcje spalania powstającego w dużych ilościach z kwasów tłuszczowych acetylo–CoA zachodziły wystarczająco sprawnie. W związku z przestrojeniem metabolizmu na rozkład triglicerydów, we krwi pojawia się duża ilość wolnych kwasów tłuszczowych. Część z nich jest pobierana bezpośrednio przez tkanki, większość jednak jest pobierana przez wątrobę, która zamienia je na ciała ketonowe. Te dopiero są zużywane przez tkanki obwodowe jako paliwo. Można więc powiedzieć, że w wątrobie dokonuje się większa część procesu cięcia kwasów tłuszczowych na kawałki dwuwęglowe, by następnie jako kawałki 4-węglowe (ketony) zostać rozprowadzone po organizmie.



2. Druga sytuacja, w której mogą pojawiać się ciała ketonowe, to stan, w którym w diecie mamy zbyt mało substancji glukogennych, niezależnie od ilości zjadanych tłuszczów. Istotnym czynnikiem, który hamuje ketogenezę jest insulina. Gdy związków glukogennych jest zbyt mało, we krwi jest zbyt mało insuliny, by wyhamowywać ketogenezę. Różnica w porównaniu ze stanem poprzednim jest taka, że teraz spalane są zarówno tłuszcze spożyte, jak i te z tkanki tłuszczowej. Tkanka tłuszczowa ulega na takiej diecie u większości ludzi rozkładowi ze względu na zbyt niski poziom insuliny, który pobudza reakcje syntezy kwasów tłuszczowych. Równowaga pomiędzy syntezą a rozkładem triglicerydów w tkance tłuszczowej jest zachwiana na korzyść ich rozkładu. Innymi słowy, jeśli węglowodanów jest zbyt mało, większość ludzi chudnie, nawet jeśli będzie jeść dużo tłuszczu.



3. Trzecia sytuacja, w której pojawiają się ciała ketonowe, i to w ilości zagrażającej życiu, jest rozchwiana cukrzyca. Rozchwiana cukrzyca, to stan, w którym w organizmie jest zbyt mało insuliny (typ I), bądź też w skutek rozwiniętej insulinooporności jej działanie jest zbyt słabe (typ II). Niedobór oddziaływania insuliny skutkuje nasileniem procesów katabolizmu nad anabolizmem, co prowadzi m.in. do niepohamowanego rozkładu tkanki tłuszczowej z wytwarzaniem ciał ketonowych. Ciała ketonowe oddziałują na metabolizm glukozy w ten sposób, że hamują jej wchłanianie do komórek. Ma to swój fizjologiczny cel – oszczędzanie cukru w warunkach głodu. Ketony są zużywane jako paliwo, cukier natomiast nie może się dostać do komórki i jego poziom we krwi rośnie. W komórkach jednak bardzo go brakuje. Poziom kwasów ketonowych w rozchwianej cukrzycy jest na tyle wysoki, że dochodzi stopniowo do wyczerpania rezerwy alkalicznej tkanek i rozwinięcia się kwasicy metabolicznej ketonowej.



4. Można jeszcze wyróżnić jedną sytuację, w której mogą przejściowo pojawiać się ciała ketonowe we krwi. To stan, w którym ilość węglowodanów jest odpowiednia, jednak ilość spożytego tłuszczu jest zbyt duża. Osobiście, w trakcie swojej praktyki spotkałem tylko kilku ludzi o takim metabolizmie. Z tego względu nie wymieniłem tego przypadku wśród sytuacji, w której pojawiają się ciała ketonowe. Sytuacja ta może pojawić się u ludzi bardzo szczupłych, czyli mających konstytucyjną przewagę procesów katabolizmu nad anabolizmem. Nawet jeśli mogliby dołożyć co nieco na zapas, gdyż jest dosyć acetylo–CoA i glukozy do produkcji NADPH2, to jednak tego nie czynią. Cykl pentozowy nie jest uruchamiany i wzmożona synteza kwasów tłuszczowych nie następuje. Co więcej, pojawiające się ciała ketonowe prowadzą do przejściowego przyhamowywania wchłaniania cukru z krwi do komórek i pojawiają się gwałtowne wahania poziomu cukru. Po zużyciu wytworzonych ciał ketonowych wchłanianie cukru do komórek wraca do normy i cukier się normuje samoistnie. Jeśli pacjent w międzyczasie zażyje insulinę – pojawia się huśtawka cukrów. Jedynym sposobem na opanowanie sytuacji jest zmniejszenie spożycia tłuszczu, do poziomu gwarantującego nie rozpadanie się ich na ciała ketonowe.


Gospodarka cholesterolem


Cholesterol to związek o złożonej strukturze, zbudowany głównie z węgla i wodoru. Pełni on w organizmie różne ważne role:



1. Składnik wszystkich błon lipidowych

2. Składnik surfaktantu w płucach

3. Składnik osłonek mielinowych w układzie nerwowym

4. Substrat do syntezy hormonów kory nadnerczy i hormonów płciowych

5. Substrat do syntezy kwasów żółciowych

6. Substrat do syntezy witaminy D





Synteza tego związku w naszym organizmie jest złożonym procesem i nie będę jej tu w całości przytaczał, podzielę ją na kilka etapów, w których sumarycznie zawartych jest kilka reakcji:



I. 3 CH3–CO–CoA + H2O => C6H9O4–CoA (HMG-CoA) + 2 CoA

3 cząsteczki acetylo–CoA, łączą się w tzw. HMG–CoA (hydroksymetyloglutarylo–CoA)



II. HMG–CoA + 2 NADPH2 => C6H12O4 (mewalonian) + 2 NADP + CoA

Na tę reakcję chciałbym zwrócić uwagę, gdyż jest to ważny punkt regulacyjny szybkości szlaku syntezy cholesterolu. Aktywność enzymu katalizującego tę reakcję, zwanego reduktazą HMG-CoA decyduje w głównej mierze o szybkości całego szlaku syntezy. Enzym ten podlega licznym regulacjom:



Związki hamujące syntezę:

- mewalonian – produkt bezpośredni reakcji;

- kwasy żółciowe – powstające z cholesterolu, jedyna forma wydalania cholesterolu z organizmu;

- tzw. statyny – leki hamujące syntezę cholesterolu;

- cholesterol – zarówno cholesterol z remnantów chylomikronów, jak i cholesterol z LDL po dotarciu do wątroby hamują syntezę endogennego cholesterolu;

- glukagon i glikokortykoidy – dwa główne hormony o działaniu katabolicznym, przeciwstawnym do insuliny;

- głodzenie



Związki nasilające syntezę:

- insulina, której ilość jest bezpośrednio zależna od ilości zjedzonych węglowodanów i w mniejszym stopniu – białek;

- hormony tarczycy



III. C6H12O4 + 3 ATP => C5H9O–PP + 3 ADP + P + CO2

Powstający pirofosforan dimetyloallilu ma możliwość przy pomocy osobnego szlaku metabolicznego przekształcić się z powrotem do HMG–CoA. W wątrobie, w stanie sytości jest to zaledwie 5% jego ilości. W stanie głodu nawet 33%. Jest to dodatkowy mechanizm regulacyjny hamujący syntezę cholesterolu w warunkach niedostatku pożywienia.

Grupa ta jest również prekursorem do syntezy ubichinonu, ważnego składnika kompleksu fosforylacji oksydacyjnej w mitochondriach. Jak widać, hamowanie syntezy cholesterolu hamuje również syntezę tego ważnego dla procesów pozyskiwania energii związku.



IV. 6 C5H9O–PP + NADPH2 => C30H50 (skwalen) + 6 PP + NADP

6 cząsteczek kondensuje do stosunkowo prostego węglowodoru nienasyconego – skwalenu



V. C30H50 + 6 O2 + 5 NADPH2 + 2 NAD =>

C27H45OH (cholesterol) + 3 CO2 + 5 NADP + 5 H2O + 2 NADH2



Następuje tutaj kondensacja skwalenu w układ pierścieni. Utlenienie 3 węgli. Ilość potrzebnego tlenu, NADPH2 oraz powstającego NADH2 nie jest pewna, gdyż reakcje te zostały przedstawione w Biochemii Harpera w sposób dość ogólny. Dokładny przebieg tych reakcji nie jest prawdopodobnie na razie do końca znany.



Sumaryczny uproszczony zapis wszystkich tych reakcji można przedstawić następująco:

18 CH3-CO-CoA + 18 NADPH2 + 18 ATP + 6 O2 + 2NAD + H2O =>

=> 1 cholesterol + 9 CO2 + 18 NADP + 18ADP + 18 CoA + 6 P + 6 PP + 2 NADH2



lub w skrócie:

18 CH3–CO–CoA + 18 NADPH2 + 18 ATP => 1 cholesterol



Jakie wnioski płyną z tych reakcji? Przede wszystkim taki, że do syntezy cholesterolu używane są te same związki chemiczne, co do syntezy kwasów tłuszczowych: acetylo-CoA jako dawca węgla oraz NADPH2 jako dawca wodoru. Acetylo-CoA to związek pośredni spalania zarówno białek, tłuszczów, jak i węglowodanów. Jego ilość w komórce zależy przede wszystkim od stanu odżywienia. NADPH2 natomiast powstaje przede wszystkim w cyklu pentozowym spalania glukozy. W warunkach ograniczonej podaży węglowodanów (i białek, które mogą się zamieniać w węglowodany) związek ten nie powstaje w nadmiarze. Synteza kwasów tłuszczowych oraz cholesterolu jest wówczas ograniczona.



Jedyną drogą usuwania cholesterolu z organizmu jest zamiana cholesterolu w wątrobie na kwasy żółciowe i wydalenie ze stolcem. Dziennie wydala się tą drogą ok. 1 g cholesterolu. Jeśli dzienna synteza będzie wyższa (wysoki poziom insuliny związany z wysoką podażą węglowodanów) – może następować gromadzenie cholesterolu w organizmie.

Pula kwasów żółciowych może być dziennie kilkakrotnie wydalona do jelita i wchłonięta z powrotem do wątroby. Ze stolcem jest tracona jedynie niewielka ich ilość z łącznej ilości krążącej w tzw. krążeniu jelitowo–wątrobowym.

Szybkość szlaku syntezy kwasów żółciowych regulowana jest przez enzym 7α–hydroksylazę. Ilość kwasów żółciowych jest odtwarzana w wątrobie stosownie do strat. Enzym ten wymaga udziału cytochromu C–450. Cytochrom ten jest niezbędny dla usuwania z organizmu wielu leków i toksyn. Mogą one zmniejszać wytwarzanie kwasów żółciowych i przesuwać subtelną równowagę ilości cholesterolu w organizmie w kierunku jego powolnego systematycznego kumulowania w organizmie. W zaawansowanej miażdżycy w tętnicach może być nawet do 1kg odłożonego cholesterolu. Jego usunięcie (po 1 gramie dziennie) wymaga więc minimum 3 lat czasu.



Synteza kwasów żółciowych może być zahamowana przez niedobór witaminy C (badania świnek morskich chorych na szkorbut).



Szczególnie większy wpływ na syntezę kwasów tłuszczowych i cholesterolu mają sacharoza i fruktoza. Dzieje się z dwóch powodów:



1. Fruktoza omija jeden z etapów poziomów regulacji szybkości zachodzenia glikolizy, w związku z czym szybciej się spala.

2. Fruktoza nie wymaga aktywnego transportu w jelicie, by się dostać do krążenia, gdyż jej stężenie we krwi jest zerowe. Po zjedzeniu fruktozy zalewa ona wątrobę i silnie pobudza szlaki syntez triglicerydów i cholesterolu.

Fruktoza występuje w owocach w zmiennej proporcji z glukozą oraz w cukrze z cukierniczki. Owocem, który zawiera aż 90% fruktozy jest jabłko. 80% fruktozy zawiera również miód.

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe powodują zmniejszanie się poziomu cholesterolu w surowicy, jednak mechanizm tego zjawiska nie jest do końca poznany.



Zastosowanie diety niskocholesterolowej daje zmienne wyniki, jeśli chodzi o wpływ na poziom cholesterolu we krwi. W kontekście przedstawionych informacji zupełnie inaczej będzie wyglądać dieta niskocholesterolowa z dużą zawartością mąki, a małą warzyw i olejów, niż odwrotnie – dużo warzyw i olejów a mało mąki. Pierwsza generuje zdecydowanie większą produkcję insuliny, niż druga.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Wto Lut 17, 2015 22:17, w całości zmieniany 10 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 00:33   

[quote="vvv"]



Zarys tego co się dzieje ze spożytymi węglowodanami w organizmie:

http://www.drmichalak.pl/...i_tluszczow.htm napisał/a:
Biochemia w pigułce

3. Trzecia sytuacja, w której pojawiają się ciała ketonowe, i to w ilości zagrażającej życiu, jest rozchwiana cukrzyca. Rozchwiana cukrzyca, to stan, w którym w organizmie jest zbyt mało insuliny (typ I), bądź też w skutek rozwiniętej insulinooporności jej działanie jest zbyt słabe (typ II). Niedobór oddziaływania insuliny skutkuje nasileniem procesów katabolizmu nad anabolizmem, co prowadzi m.in. do niepohamowanego rozkładu tkanki tłuszczowej z wytwarzaniem ciał ketonowych. Ciała ketonowe oddziałują na metabolizm glukozy w ten sposób, że hamują jej wchłanianie do komórek. Ma to swój fizjologiczny cel – oszczędzanie cukru w warunkach głodu. Ketony są zużywane jako paliwo, cukier natomiast nie może się dostać do komórki i jego poziom we krwi rośnie. W komórkach jednak bardzo go brakuje. Poziom kwasów ketonowych w rozchwianej cukrzycy jest na tyle wysoki, że dochodzi stopniowo do wyczerpania rezerwy alkalicznej tkanek i rozwinięcia się kwasicy metabolicznej ketonowej.


Ale gdy wstrzykniemy sobie w tyłek insulinę, to wówczas komórki nie są insulino odporne.
Następny paradoks współczesnej medycyny - komórki są insulino odporne na insulinę endogenną, a akceptują insulinę ekzogenną. Ciekawe, prawda?

http://www.drmichalak.pl/...i_tluszczow.htm napisał/a:
Biochemia w pigułce
Fruktoza występuje w owocach w zmiennej proporcji z glukozą oraz w cukrze z cukierniczki. Owocem, który zawiera aż 90% fruktozy jest jabłko. 80% fruktozy zawiera również miód.



Tymi czframi doktor Michalak przebił Tombaka.
Apple average with skin
http://www.fineli.fi/food...d=28916&lang=en
Tabela zawartości węglowodanów w 100g jabłka.



http://www.fineli.fi/food.php?foodid=4&lang=en
Tabela zawartości węglowodanów w 100g miodu.

_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 04:29   

Kangur napisał/a:
Cytat:
Fruktoza występuje w owocach w zmiennej proporcji z glukozą oraz w cukrze z cukierniczki. Owocem, który zawiera aż 90% fruktozy jest jabłko.

Kangur zauważy, że

chodzi o proporcje fruktozy do fruktozy z glukozą,

a nie o proporcje fruktozy do całego jabłka.

Pewnie to bardzo silnie zależy od dojrzałości jabłka.

http://nutritiondata.self...t-juices/1809/0

Fructose 5900mg w 100g jabłka
Glucose 2430mg w 100g jabłka

5900+2430= 8330 = 100%

5900 / 8330 = 71%


Analogicznie miód:

Fructose 40934mg
Glucose 35744mg


Chyba, rzeczywiście trochę przesadził, z tym, że zawsze można się pokusić o traktowanie Fructose+Glucose fivty/fivty jako Sucrose i wtedy wszystko co ma więcej fruktozy niż glukozy w pewnym sensie ma 100% "nieskompensowanej" glukozą fruktozy. Pociesz mnie Kangur, że wiesz co mam na myśli.

Dzięki za czujność, zawsze miło przeczytać, że ktoś czyta krytycznie i rozumie co jest napisane i mu się zapala światełko wątpliwości.
8)

Kangur napisał/a:
Ale gdy wstrzykniemy sobie w tyłek insulinę, to wówczas komórki nie są insulino odporne. Następny paradoks współczesnej medycyny - komórki są insulino odporne na insulinę endogenną, a akceptują insulinę ekzogenną. Ciekawe, prawda?
Pewnie te insuliny się mogą trochę różnić więc inaczej się przebijają, ale po rzuceniu okiem na teksty to widzę analogię jak z ognioodpornymi drzwiami, na normalny ogień są odporne, ale na palnik acetylenowo-tlenowy już nie, po prostu ładuje się tyle insuliny ile trzeba by odnieść skutek, wielokrotnie więcej niż naturalna wartość fizjologiczna stąd zdarzają się powikłania i zbicie cukru za bardzo.

IMHO.
:/
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 18, 2015 04:57, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 07:43   

vvv napisał/a:

a nie o proporcje fruktozy do całego jabłka.


Proszę nie robić Kangurowi wody z mózgu.
Proporcja jest cyfrą bezwymiarową, a procent to jest cyfra pdzielona przez sto. Symbolem procentu jest %. Przy proporcji jednostki się upraszczają i w wyniku dostajemy cyfrę bezwymiarową. Tyle Kangur pamięta z arytmetyki ze szkoły podstawowej.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 07:54   

Bierzesz 10g fruktozy i 5g glukozy, mieszasz, otrzymujesz:
15g mieszaniny w której

jest 66% fruktozy i 33% glukozy

dolewasz 85g wody i mieszasz i masz proporcje fruktozy i glukozy:
66% fruktozy i 33% glukozy

pomimo, że w roztworze masz:
10% fruktozy i 5% glukozy

odparowujesz i znowu masz
15g suchej masy gdzie jest 66% fruktozy i 33% glukozy.


Jeśli zjesz jabłko i popijesz szklanką wody to proporcje fruktozy do glukozy się nie zmienią.


Tak ja to rozumiem.
8)
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 09:03   

vvv napisał/a:

Zarys tego co się dzieje ze spożytymi węglowodanami w organizmie:

http://www.drmichalak.pl/...i_tluszczow.htm napisał/a:
Biochemia w pigułce
Owocem, który zawiera aż 90% fruktozy jest jabłko.


Kangur podważa podaną przez dra. Michalaka ilość fruktozy w jabłku, a ty Kangurowi próbujesz wyprać mozg swoimi niedorzecznymi tłumaczeniami nie na temat.
Czy nie możesz tego zrozumieć, ze piepszysz nie na temat?
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 09:42   

Kangur napisał/a:
Kangur podważa podaną przez dra. Michalaka ilość fruktozy w jabłku

I Kangur ma rację.

To może pełnym zdaniem:

http://nutritiondata.self...t-juices/1809/0 napisał/a:
Sugars 10.4g
Sucrose 2070mg
Glucose 2430mg
Fructose 5900mg

Jabłka w 100g zawierają 10,4g cukru

z czego

(20%) 2,07g stanowi sacharoza
(23%) 2,43g stanowi glukoza
(57%) 5,90g stanowi fruktoza

Teraz pasuje?

------------------------------------------------------

Albo tak:
Jabłka w 100g zawierają 8,3g cukrów prostych

z czego

(29%) 2,43g stanowi glukoza
(71%) 5,90g stanowi fruktoza

8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 18, 2015 10:03, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Kangur

Pomógł: 34 razy
Wiek: 77
Dołączył: 27 Sty 2005
Posty: 2980
Skąd: Australia
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:23   

vvv napisał/a:

Albo tak:
Jabłka w 100g zawierają 8,3g cukrów prostych

z czego

(29%) 2,43g stanowi glukoza
(71%) 5,90g stanowi fruktoza

8)

Tera jo. I tak powinien napisać dr Michalak, bo wg tego co on napisał to w 100g jabłka jest 80g fruktozy.
_________________
Odkwaszać czy zakwaszać?
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1159
14 W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce».
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:29   

Kangur napisał/a:
vvv napisał/a:

Albo tak:
Jabłka w 100g zawierają 8,3g cukrów prostych

z czego

(29%) 2,43g stanowi glukoza
(71%) 5,90g stanowi fruktoza

8)

Tera jo. I tak powinien napisać dr Michalak, bo wg tego co on napisał to w 100g jabłka jest 80g fruktozy.

Nigdy nie masz pewności co do tego jakie jabłka rosną u Michalaka w ogrodzie. :evil:
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:35   

Ten Michalak to w ogole jest jakis dziwny, jak trzeba go uzyc to wtedy jego biochemia jest ok. A jak trzeba udowodnic, ze istnieja nieistniejace cukrogenne bialka ketogenne, prozapalne procesy cukrogenne, BARDZO cukrogenna smietana i wysokobialkowy majonez (piwo tez jest wysokobialkowe, ma az 0,5g/100g) oraz tym podobne bzdury, to wtedy Michalaka sie nie uzywa. To sie nazywa Michalakowa dychotomia.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 18, 2015 11:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:44   

GR napisał/a:
Nigdy nie masz pewności co do tego jakie jabłka

Dobrze kombinujesz!
Immature - niedojrzałe
Mature - dojrzałe

http://s8.postimg.org/5i0svdw1h/image.jpg

8)
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:47   

zyon napisał/a:
prozapalne procesy cukrogenne.
8/
A gdzie można takie cuda zaobserwować?
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:47   

zyon o 11:35 napisał/a:
cukrogenna smietana i wysokobialkowy majonez
wyjaśnione tutaj: http://www.dobradieta.pl/...p=246325#246325

GR o 11:47 napisał/a:
zyon napisał/a:
prozapalne procesy cukrogenne.
8/
A gdzie można takie cuda zaobserwować?
Tak to jest jak się nie podaje cytatu lub linku tylko powtarza z uprzedzonej pamięci bezrozumnie przekręcając do samoogłupienia byle tworzyć mitologię szydzącą.
8/
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 18, 2015 11:54, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 11:58   

Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
prozapalne procesy cukrogenne.
8/
A gdzie można takie cuda zaobserwować?

No jak to gdzie, na DDP oczywiscie.
vvv napisał/a:
cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 12:07   

zyon o 11:35 napisał/a:
cukrogenne
http://forum.echodnia.eu/...wienia-t167117/
lekarz medycyny Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
(...) Drugą silnie cukrogenną grupą produktów są wszystkie mleczne: ser, twaróg, mleko, jogurt, kefir, lody i śmietana. Na pewno słyszałeś o ludziach jedzących odtłuszczony kefir i odtłuszczone mleko i … nadal maja cukrzycę. Czas to zmienić. Nie wprowadzając skutecznych zmian w terapii trudno oczekiwać rezultatów w postaci wyjścia z cukrzycy! Grupa produktów mlecznych, podobnie jak zbożowe, jest bardzo silnie cukrogenna. Szczególnie te produkty, które nawykowo jadamy codziennie od wielu lat, a być może nawet całe życie, poczynając od dzieciństwa, czynią największe spustoszenie w organiźmie. Mleko dolewane codziennie do kawy, mleko z płatkami zbożowymi, kakao na mleku. Mleko w naszej diecie jako produkt jadany nawykowo! Warto być zorientowanym, czym są nawyki pokarmowe w rozumieniu medycznym i jakie są ich konsekwencje w cukrzycy i w innych chorobach, często uznawanych za nieuleczalne. Wzrosty poziomu cukru po spożyciu tych produktów, podobnie jak po zbożowych, będą widoczne albo po 2 godzinach albo następnego dnia rano. Poziom cukru porannego, mierzony po przebudzeniu, na czczo, jest zwykle miarodajną informacją co do jakości Twojego odżywiania w dniu poprzednim: czy było pro zdrowotne czy cukrogenne! (...)
http://s27.postimg.org/5jegbidxv/8gm7.png napisał/a:
(...) Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. (...)
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 18, 2015 12:23, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3648
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 12:13   

vvv napisał/a:
powtarza z uprzedzonej pamięci bezrozumnie przekręcając do samoogłupienia
arogancja nie idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem
przecież
D
_________________
The Truth is still out there.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 12:40   

vvv napisał/a:
zyon o 11:35 napisał/a:
cukrogenne
http://forum.echodnia.eu/...wienia-t167117/
lekarz medycyny Ewa Bednarczyk-Witoszek napisał/a:
(...) Drugą silnie cukrogenną grupą produktów są wszystkie mleczne: ser, twaróg, mleko, jogurt, kefir, lody i śmietana. Na pewno słyszałeś o ludziach jedzących odtłuszczony kefir i odtłuszczone mleko i … nadal maja cukrzycę. Czas to zmienić. Nie wprowadzając skutecznych zmian w terapii trudno oczekiwać rezultatów w postaci wyjścia z cukrzycy! Grupa produktów mlecznych, podobnie jak zbożowe, jest bardzo silnie cukrogenna. Szczególnie te produkty, które nawykowo jadamy codziennie od wielu lat, a być może nawet całe życie, poczynając od dzieciństwa, czynią największe spustoszenie w organiźmie. Mleko dolewane codziennie do kawy, mleko z płatkami zbożowymi, kakao na mleku. Mleko w naszej diecie jako produkt jadany nawykowo! Warto być zorientowanym, czym są nawyki pokarmowe w rozumieniu medycznym i jakie są ich konsekwencje w cukrzycy i w innych chorobach, często uznawanych za nieuleczalne. Wzrosty poziomu cukru po spożyciu tych produktów, podobnie jak po zbożowych, będą widoczne albo po 2 godzinach albo następnego dnia rano. Poziom cukru porannego, mierzony po przebudzeniu, na czczo, jest zwykle miarodajną informacją co do jakości Twojego odżywiania w dniu poprzednim: czy było pro zdrowotne czy cukrogenne! (...)
http://s27.postimg.org/5jegbidxv/8gm7.png napisał/a:
(...) Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. (...)
•••••

No, no jednak widac umiesz czytac, to moze tez sie odniesiesz do tych produktow srednio i niskobialkowych? No jakos ci to umknelo cudem ;(
Bo jezeli sladowa zawartosc bialka rzedu od 0 do 2% to jest "wysokobialkowosc" i "BARDZO cukrogennosc" to ile tego bialka maja produkty srednio i nisko? Promile? A moze jak w homeopatii, jedna molekula na miliardy? Pod mikroskopem mozna tylko te bialka namierzyc?
FAKTY
Cytat:
ŚMIETANA 30% TŁUSZCZU
Podsumowanie produktu
Białko 2.16 g 2.16%
Minusy:
Mała zawartość białka

www.dieta.pl/dzienniki/dz...html?akcja=info

Cytat:
MAJONEZ DEKORACYJNY (WINIARY)
Podsumowanie produktu
Białko 1.3 g 1.30%
Minusy:
Bardzo mała zawartość białka

www.dieta.pl/dzienniki/dz...html?akcja=info
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 18, 2015 12:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 12:42   

zyon napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
prozapalne procesy cukrogenne.
8/
A gdzie można takie cuda zaobserwować?

No jak to gdzie, na DDP oczywiscie.
vvv napisał/a:
cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne.

Ale glukogenne nie zawsze jest prozapalne i vice versa. To jakaś kaskada nieszczęść. Prozapalne-glukogenno-ketogenne białka. Brakuje jeszcze sraczki i żylaków do kompletu.

Adam lubi straszyć zapaleniami. Pamiętam jak na biosłone pisał niejednej osobie "jesteś jednym wielkim stanem zapalnym". Po takiej diagnozie strach nosić zapałki w kieszeni i ubrania z łatwopalnego materiału.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 12:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 12:53   

zyon napisał/a:

Cytat:
ŚMIETANA 30% TŁUSZCZU
Podsumowanie produktu
Białko 2.16 g 2.16%
Minusy:
Mała zawartość białka

www.dieta.pl/dzienniki/dz...html?akcja=info

Cytat:
MAJONEZ DEKORACYJNY (WINIARY)
Podsumowanie produktu
Białko 1.3 g 1.30%
Minusy:
Bardzo mała zawartość białka

www.dieta.pl/dzienniki/dz...html?akcja=info

No co? Całe 2 gramy białka. Wątroba może z tego aż gram glukozy wytworzyć. Wiesz jaki jest wtedy wyrzut insuliny? Aż się wir w otrzewnej robi.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 12:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:21   

zyon o 12:40 napisał/a:
ile tego białka mają produkty
vvv o 11:47 napisał/a:
zyon o 11:35 napisał/a:
wysokobialkowy majonez
wyjaśnione tutaj: http://www.dobradieta.pl/...p=246325#246325
vvv
http://www.dobradieta.pl/...p=246325#246325 napisał/a:
wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Majonez zawiera dajmy na to 6% żółtka, żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 18, 2015 13:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:27   

vvv napisał/a:
zyon napisał/a:
Prosta odpowiedz na proste pytanie to : tak / NIE i po sprawie. No ale widzę, że masz problem z odpowiedzią, wolisz klepać jakieś bzdurne wykręty i inne wymysły, wszystko aby nie odpowiedzieć.

COOLER napisał/a:
Czyli poziom glukozy 140mg% jest spoko według Ciebie?
Nie, nie jest, a oto przesłanki:

140mg% glukozy we krwi przed posiłkiem implikuje pytanie jaki poziom będzie po posiłku i co z tą glukozą we krwi będzie się dalej działo i dlaczego może to być problem typu "idiopatycznej" miażdżycy.

140mg% glukozy we krwi na czczo oznacza, że sporo mechanizmów regulacyjnych gospodarki węglowodanowej jest przeładowanych/wyłączonych i to co się dzieje po posiłku budzi troskę, co wcale nie oznacza, że rozwiązaniem są leki, wręcz przeciwnie, rozwiązaniem jest zmiana odżywiania by opróżnić/odblokować bufory by glukoza na czczo była może niekoniecznie 80mg%, ale zdecydowanie poniżej 100mg%.

^^^
IMHO

Cale to twoje IMHO to ten slynny Bioslonejski
"pacjentyzm" i uleganie amerykanskim, farmaceutycznym trendom "produkowania" pacjentow aby ich nastepnie "leczyc" z pomoca farmacji. Przykro patrzec jak ulegasz powszechnej propagandzie. Jezeli tak ci pasuja amerykanskie normy to dlaczego nie wezmiesz od razu amerykanskiej piramidy zywieniowej FDA?

Prosze bardzo, tabela ze strony 69, normy z 1979 i pozniejsze, widac jak sie zmienialy, czy czlowiek sie tak szybko zmienial? A Witoszkowa juz zaleca 70-90, widac przekonal ja ten amerykanski "anonimowy naukowiec" i amerykanska profesor psychologii z Kalifornii.
Ergo: w trakcie pisania ksiazek dr.Kwasniewskiego takie byly normy, az do kwietnia 1999. Po kwietniu 1999 czlowiek nagle zmutowal, zmienil geny i swoj metabolizm i nagle ze 140 zzrobilo sie 70 :shock: . Co prawda tylko w USA ale kto tam by sie tym przejmowal, w koncu Polska to tylko 52 stan, tylko jeszcze nam w dolarach nie placa. Bo glupote amerykanska juz nam zaimportowali.
http://clinical.diabetesj...2/2/69.full.pdf

Table 1. Summary of Diagnostic Criteria for Diabetes and Impaired Glycemic States
Fasting plasma glucose
Criteria 1979 and 1980 ||| 1997 and 1999 ||| 2003
Diabetes ≥140 mg/dl ||| ≥126 mg/dl ||| ≥126 mg/dl

Wiecej
http://journal.diabetes.o...ement400/B5.asp
http://www.ncbi.nlm.nih.g...les/PMC3024380/

Deal with it
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 18, 2015 13:28, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:42   

zyon napisał/a:
140mg% glukozy we krwi na czczo oznacza, że sporo mechanizmów regulacyjnych gospodarki węglowodanowej jest przeładowanych/wyłączonych

Normy normami ale to zdanie z ddp brzmi intrygująco.
Jak można przeładować (jedząc 60 gramów węglowodanów na dobę) albo wyłączyć (to już zupełna abstrakcja) mechanizm regulacji gospodarki węglowodanowej?
Ja chyba na tej lekcji nie byłem.
Wiesz coś Zyon o takim zjawisku?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 13:47, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:46   

zyon o 13:27 napisał/a:
Proszę bardzo, tabela

(się kliknie to się powiększy)
http://s17.postimg.org/maphpntjz/image.jpg


GR o 13:42 napisał/a:
to zdanie z ddp brzmi intrygująco
Toi zdanie nie jest z książki DDP tylko moje, jak zwykle nie podajecie linków i źródeł wcale, albo poprawnie. A co do norm to każdy człowiek sam sobie narzuca jakie chce, to chyba oczywiste, a że intrygujące to dobrze bo inspiruje do zastanowienia i samodzielnego poszukiwania informacji, podpowiem nieśmiało, że szydząca mitologia to nie jest jej najlepsze źródło.

zyon o 13:52 napisał/a:
potrafisz wypisać po 1-2 produkty
Z racji formy i celu Twoich wypowiedzi, szydzącej nagonki, rezerwuję sobie właściwość do odpowiadania na wybrane zagadnienia, te które mogą zainspirować innych czytających, odpowiedź zresztą na to pytanie jest dostatecznie jasno udzielona przynajmniej pięć razy, a że Ty tego nie widzisz to rozpaczać nie będę, widać Ci nie jest ta informacja potrzebna. Kto zechce może sobie zresztą doczytać w książce całą odnośna terminologię i przestrzeń pojęciową, kto nie potrafi widać brak dobrej woli, motywacji, gotowości lub po prostu informacja nie jest dla niego.

zyon o 13:55 napisał/a:
może chodzi o te prozapalne cukrogenne białka co to ich jest 2%
"niewielka ilość" http://www.dobradieta.pl/...ghlight=#246392


http://www.dobradieta.pl/...p=246352#246352
vvv Wczoraj o 21:52 napisał/a:
140mg% glukozy we krwi na czczo oznacza, że sporo mechanizmów regulacyjnych gospodarki węglowodanowej jest przeładowanych/wyłączonych i to co się dzieje po posiłku budzi troskę, co wcale nie oznacza, że rozwiązaniem są leki, wręcz przeciwnie, rozwiązaniem jest zmiana odżywiania by opróżnić/odblokować bufory by glukoza na czczo była może niekoniecznie 80mg%, ale zdecydowanie poniżej 100mg%.
GR o 14:01 napisał/a:
To się dobrze składa bo mogę u źródła zasięgnąć informacji jak można wyłączyć mechanizmy regulujące gospodarkę węglowodanową.
Więc jak to można zrobić?
Książka DDP, strona 379, Rozdział Jedenasty, "Cukrzyca"
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Lut 18, 2015 14:46, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:52   

vvv napisał/a:
zyon o 12:40 napisał/a:
ile tego białka mają produkty
vvv o 11:47 napisał/a:
zyon o 11:35 napisał/a:
wysokobialkowy majonez
wyjaśnione tutaj: http://www.dobradieta.pl/...p=246325#246325
vvv
http://www.dobradieta.pl/...p=246325#246325 napisał/a:
wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Majonez zawiera dajmy na to 6% żółtka, żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.
•••••


Prosta kwestia: potrafisz wypisac po 1-2 produkty srednio i niskobialkowe wg tych "uproszczonych" kryteriow wysokobialkowosci (1-2%) czy dalej bedziesz przeklejal to wyjasnienie, ktore nic nie wyjasnia? Co to za produkty? Truskawka, zielona herbata, kartofel, woda oligocenska, owoc kantalupy, pomidor, grzybek tybetanski?
Masz gotowy kwestionariusz:
    nie, nie potrafie, bo nie istnieja
    tak, potrafie, np...........

•••••
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:54   

vvv napisał/a:
zyon o 13:27 napisał/a:
Proszę bardzo, tabela


(się kliknie to się powiększy)
http://s17.postimg.org/maphpntjz/image.jpg
Obrazek


To cię Zyon nie przebije. Chyba że znajdzie tabelkę zapisaną rylcem na kamiennej tablicy.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 13:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:55   

Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
140mg% glukozy we krwi na czczo oznacza, że sporo mechanizmów regulacyjnych gospodarki węglowodanowej jest przeładowanych/wyłączonych

Normy normami ale to zdanie z ddp brzmi intrygująco.
Jak można przeładować (jedząc 60 gramów węglowodanów na dobę) albo wyłączyć (to już zupełna abstrakcja) mechanizm regulacji gospodarki węglowodanowej?
Ja chyba na tej lekcji nie byłem.
Wiesz coś Zyon o takim zjawisku?

Po pierwsze przypisales mi cytat Adama, a to nie moje slowa :D

Ale faktem jest, ze nie mam pojecia, moze chodzi o te prozapalne cukrogenne bialka co to ich jest 2%
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 13:59   

vvv napisał/a:
A co do norm to każdy człowiek sam sobie narzuca jakie chce, to chyba oczywiste

Od razu tak bylo Adam, nie tracilbym czasu na uswiadamianie skad sie wziely. Po co w ogole zaczales te rozmowe jak kazdy moze sobie narzucic norme z sufitu?
Tylko mnie zastanawia dlaczego twoja jest z amerykanskiego sufitu?
Pacjentyzm jak nic! www.portal.bioslone.pl/ni...ania#pacjentyzm
Cytat:
Pacjentyzm właśnie tym się charakteryzuje, iż przyjmuje jako coś normalnego niedorzeczną tezę, że jest skutek bez przyczyny; że nie musi się wiedzieć, jak zachorować, żeby zachorować. Po prostu się choruje, i już. Wtedy trzeba się już tylko leczyć, co dla pacjentów znaczy tyle samo, co dbać o zdrowie.
Przez całe życie jesteśmy bombardowani papką informacyjną noszącą wszelkie znamiona chorobotwórczej. Można by z tego złożyć nie jedną książkę, ale setki, tysiące. Tak – tysiące książek trzeba przeczytać, żeby się w końcu pochorować.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 18, 2015 14:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:01   

vvv napisał/a:


GR o 13:42 napisał/a:
to zdanie z ddp brzmi intrygująco
Toi zdanie nie jest z książki DDP tylko moje

To się dobrze składa bo mogę u źródła zasięgnąć informacji jak można wyłączyć mechanizmy regulujące gospodarkę węglowodanową.
Więc jak to można zrobić?
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:04   

zyon napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
zyon napisał/a:
140mg% glukozy we krwi na czczo oznacza, że sporo mechanizmów regulacyjnych gospodarki węglowodanowej jest przeładowanych/wyłączonych

Normy normami ale to zdanie z ddp brzmi intrygująco.
Jak można przeładować (jedząc 60 gramów węglowodanów na dobę) albo wyłączyć (to już zupełna abstrakcja) mechanizm regulacji gospodarki węglowodanowej?
Ja chyba na tej lekcji nie byłem.
Wiesz coś Zyon o takim zjawisku?

Po pierwsze przypisales mi cytat Adama, a to nie moje slowa :D

Ale faktem jest, ze nie mam pojecia, moze chodzi o te prozapalne cukrogenne bialka co to ich jest 2%

Tak se pomyślałem że może wiesz jak wyłączyć gospodarkę węglowodanową bez chirurgicznego usunięcia organów wewnętrznych. :evil:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:13   

Uzupełniłem post o niektóre aspekty przez Was powyżej poruszone:
http://www.dobradieta.pl/...p=246395#246395
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:23   

vvv napisał/a:
Uzupełniłem post o niektóre aspekty przez Was powyżej poruszone:
http://www.dobradieta.pl/...p=246395#246395

Cukrzyca nie wyłącza gospodarki węglowodanowej. Ale jest takie schorzenie które to robi. Dużo ludzi na to choruje. To się nazywa zgon. W języku zulu "ukufa" w africans "dood".

A jak ni ma cukrzycy a cukier jest 140 mg/dl to jak to cholerstwo wyłączyć?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 14:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:28   

vvv napisał/a:

zyon o 13:52 napisał/a:
potrafisz wypisać po 1-2 produkty
Z racji formy i celu Twoich wypowiedzi, szydzącej nagonki, rezerwuję sobie właściwość do odpowiadania na wybrane zagadnienia, te które mogą zainspirować innych czytających, odpowiedź zresztą na to pytanie jest dostatecznie jasno udzielona przynajmniej pięć razy, a że Ty tego nie widzisz to rozpaczać nie będę, widać Ci nie jest ta informacja potrzebna. Kto zechce może sobie zresztą doczytać w książce całą odnośna terminologię i przestrzeń pojęciową, kto nie potrafi widać brak dobrej woli, motywacji, gotowości lub po prostu informacja nie jest dla niego.

I po co ta sciema z jakas szydzaca nagonka? Powiedz od razu jaka jest prawda: takie produkty NIE ISTNIEJA, bo ponizej tej granicy w zasadzie zadnego produktu nie mozna uznac w ogole za bialkowy, chyba, ze warzywa i owoce nazwie sie bialkowymi, bo jablko ma o,4 a truskawka 1g. Sladowe ilosci ponizej 1% nie sa zadna podstawa do formulowania nazwy na podstawie cech z nich wynikajacych. Wiecej bialka od wysokobialkowego majonezu i smietany ma prawie cokolwiek oprocz wody i powietrza,
czipsy www.dobradieta.pl/tabele....ow_entry&lp=477
pieczarka www.dobradieta.pl/tabele....ow_entry&lp=341
rodzynki suszone www.dobradieta.pl/tabele....ow_entry&lp=376
Ot co, logika DDP.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:33   

Grzegorz R napisał/a:
vvv napisał/a:
Uzupełniłem post o niektóre aspekty przez Was powyżej poruszone:
http://www.dobradieta.pl/...p=246395#246395

Cukrzyca nie wyłącza gospodarki węglowodanowej. Ale jest takie schorzenie które to robi. Dużo ludzi na to choruje. To się nazywa zgon. W języku zulu "ukufa" w africans "dood".

Adam nie lubi czytac zbytnio tego co trzeba, wystarczy, ze ma biblie DDP i wlasne normy z sufitu, to wystarczy, zeby tworzyc mitologie, w jezyku Bioslone - tzw pacjentyzm.
Cytat:
"uderzającą cechą cukrzycy jest zamiana substratu energetycznego z węglowodanów na tłuszcze" cyt. Stryer, "Biochemia", PWN, W-wa 1999 s. 833

Ale po co to czytac jak jest ksiazka od DDP

Ciekawostka, mimo, ze powtarzam: sprzedam 2 ksiazki autorki DDP w cenie jednej+przesylka, nikt sie nie zglosil, ciekawe dlaczego ;(
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 14:38   

zyon napisał/a:


Ciekawostka, mimo, ze powtarzam: sprzedam 2 ksiazki autorki DDP w cenie jednej+przesylka, nikt sie nie zglosil, ciekawe dlaczego ;(


Ja też bym nie kupił. Nie jestem gotowy na prawdę zawartą w tych księgach. Ich moc mogła by mnie porazić, to tak jakbym uchylił wieko Arki Przymierza.
Tylko rycerz o czystym sercu i umyśle może zrozumieć sens tego co tam napisano.

A ty nie zrozumiałeś boś sie przebiałczył majonezem.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 14:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 16:08   

zyon napisał/a:

No widzisz biedna sieroto, nic z tego nie zrozumialos :) To jest z pubmedu, to oficjalne dane do wgladu. Przed kwietniem 1999 roku byly zupelnie inne normy, ktore zostaly celowo zmienione w dol aby wyprodukowac szybko pare milionow "chorych" czyli pacjentow, bo inaczej wiele firm by nie dostalo grantow na badania. Poczytaj sobie o kulisach tego wydarzenia politycznego w Amerykanskim Kongresie np na Nowej Debacie, po polsku moze cos zaczaisz #heheszki Sam nie wiesz co wysmiewasz biedaku. #smuteczek #biednymis

Biedną sierotą optymalną to jesteś Ty, uważaj bo podobno normy zmielili tak aby nie było otyłości na świecie i otyłość zaczyna się od wagi 150 kg, widzisz ilu już z otyłości się wyleczyło z niedowagi oraz anoreksji też bo ustalono że niedowaga zaczyna się o 5kg w dół. :hah:
Doktor Kwaśniewski każde głupoty ci wciśnie, tak jak odrosty włosów. To są chyba dane dla Zyjonów i Doktora Kwaśniewskiego.
Na podstawie jakich badań Doktor Kwaśniewski napisał tak odważny pogląd że poziom cukru 120 - 140 długotrwale jest korzystny dla zdrowia? Gdzie są badania na podstawie których takie coś pisze? Nie ma takich badań, bo Doktor Kwaśniewski sobie to wymyślił bez jakich kolwiek badań, a durne Zyjony takie brednie roznoszą po necie, bo im guru nakazał.
A są za to badania stwierdzające na szkodliwość tego co Doktor Kwaśniewski napisał:
http://www.dobradieta.pl/...p=234191#234191
http://www.dobradieta.pl/...p=234345#234345

I ciekawie napisała też pani EAnna: http://www.dobradieta.pl/...p=238655#238655

Nawet synuś Doktora próbował ciemnotę wcisnąć że „Doktorowi Kwaśniewskiemu chodziło niby o cukrzyków”:
http://www.dobradieta.pl/...p=238665#238665


Nawet Grzegorz R, napisał:
Grzegorz R napisał/a:
Zacznijmy od poziomu glukozy we krwi.
Im wyższy poziom glukozy, tym większa konkurencja pomiędzy wit C a glukozą. Wit C to pochodna glukozy, korzystają z tych samych drzwi w komórce. Im mniej glukozy, tym bardziej spada zapotrzebowanie na wit C. Przy 80 mg/dl jest ono dwukrotnie mniejsze niż przy stężeniu przekraczającym 100 mg/dl.


Zaplątaliście się optymalne matołki. Czas na szkolenie w optymalnym centrum dydaktycznym „zotechnik”. :hah: :hah: :hah:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 16:16   

zyon napisał/a:
Zgadzam sie, to jest to samo, tylko kuchennymi drzwiami, pod plaszczykiem alt-medu. To jest podobne dzialanie jak u dr Ratha, ktory tez napisal ksiazke, ze to brak witamin powoduje wiekszosc chorob, po czym sam sprzedaje te wszystkie suplementy. Ktos je musi produkowac przeciez i przewaznie jest to jakas firma farmaceutyczna albo suplemenciarska, czyli galezie przemyslu, ktore zyja z tego, ze ludzie choruja, maja te cale "niedobory". Wystarczy popatrzec co sie dzieje na roznych grupach fb optymalnych, suplementacyjna glupawka opetala wszystkich, kazdy chce sie teraz najesc witD, K2MK7, A i C i byc pelen zdrowia. Dodatkowo witD byla bohaterka ostatniego wydania "Natura i ty", "Ukryty Wymiar", "Nieznany Swiat", "gazety Wyborczej", bylo o niej ostatnio w TV, jest pare reklam, ktore znowu o niej przypominaja......czyli wszyscy chca zdrowia z tej witaminy, co to Mistrzu pisze, ze jest robiona z ropy naftowej.

No proszę i optymalni też w tym biorą udział, bo w swoim piśmie reklamują i zachwalają metody pana Zięby. :hah: :hah: :hah:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 16:44   

Grzegorz R napisał/a:
A jak ni ma cukrzycy a cukier jest 140 mg/dl to jak to cholerstwo wyłączyć?

A no rzeczywiście masz problem wszak sam pisałeś i ostrzegałeś:
Grzegorz R napisał/a:
Zacznijmy od poziomu glukozy we krwi.
Im wyższy poziom glukozy, tym większa konkurencja pomiędzy wit C a glukozą. Wit C to pochodna glukozy, korzystają z tych samych drzwi w komórce. Im mniej glukozy, tym bardziej spada zapotrzebowanie na wit C. Przy 80 mg/dl jest ono dwukrotnie mniejsze niż przy stężeniu przekraczającym 100 mg/dl.

:hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah: :hah:
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 17:01   

COOLER napisał/a:

A no rzeczywiście masz problem

Problem? Jaki problem?
Jeśli poziom cukru jest wyższy niż 100 mg/dl to zapotrzebowanie na wit C wzrasta dwukrotnie, czyli.... O kilkadziesiąt miligramów. Wystarczy więc zjeść o jedną średniej wielkości paprykę więcej.
Oj kuleś kuleś. Głupca z siebie znów zrobiłeś.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 17:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 17:25   

COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:

No widzisz biedna sieroto, nic z tego nie zrozumialos :) To jest z pubmedu, to oficjalne dane do wgladu. Przed kwietniem 1999 roku byly zupelnie inne normy, ktore zostaly celowo zmienione w dol aby wyprodukowac szybko pare milionow "chorych" czyli pacjentow, bo inaczej wiele firm by nie dostalo grantow na badania. Poczytaj sobie o kulisach tego wydarzenia politycznego w Amerykanskim Kongresie np na Nowej Debacie, po polsku moze cos zaczaisz #heheszki Sam nie wiesz co wysmiewasz biedaku. #smuteczek #biednymis

Biedną sierotą optymalną to jesteś Ty, uważaj bo podobno normy zmielili tak aby nie było otyłości na świecie i otyłość zaczyna się od wagi 150 kg, widzisz ilu już z otyłości się wyleczyło z niedowagi oraz anoreksji też bo ustalono że niedowaga zaczyna się o 5kg w dół. :hah:
Doktor Kwaśniewski każde głupoty ci wciśnie, tak jak odrosty włosów. To są chyba dane dla Zyjonów i Doktora Kwaśniewskiego.
Na podstawie jakich badań Doktor Kwaśniewski napisał tak odważny pogląd że poziom cukru 120 - 140 długotrwale jest korzystny dla zdrowia? Gdzie są badania na podstawie których takie coś pisze?

Biedna sieroto, widze, ze boisz sie w linki, ktore podalem kliknac, bo tam wszystko jest ;D
Pomoge ci i wkleje obrazek, nie musisz wtedy nic klikac. Oto oficjalne normy na przestrzeni lat ustalane przez Amerykanskie Towarzystwo Diabetologiczne, jezeli masz mozg i potrafisz myslec, to zauwazysz jakie kiedy obowiazywaly normy (np jaka byla kiedy dr Kwasniewski pisal ksiazke) i po co je zmieniono. Czestuj sie wiedza, smacznego :D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 18, 2015 17:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 17:28   

COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Zgadzam sie, to jest to samo, tylko kuchennymi drzwiami, pod plaszczykiem alt-medu. To jest podobne dzialanie jak u dr Ratha, ktory tez napisal ksiazke, ze to brak witamin powoduje wiekszosc chorob, po czym sam sprzedaje te wszystkie suplementy. Ktos je musi produkowac przeciez i przewaznie jest to jakas firma farmaceutyczna albo suplemenciarska, czyli galezie przemyslu, ktore zyja z tego, ze ludzie choruja, maja te cale "niedobory". Wystarczy popatrzec co sie dzieje na roznych grupach fb optymalnych, suplementacyjna glupawka opetala wszystkich, kazdy chce sie teraz najesc witD, K2MK7, A i C i byc pelen zdrowia. Dodatkowo witD byla bohaterka ostatniego wydania "Natura i ty", "Ukryty Wymiar", "Nieznany Swiat", "gazety Wyborczej", bylo o niej ostatnio w TV, jest pare reklam, ktore znowu o niej przypominaja......czyli wszyscy chca zdrowia z tej witaminy, co to Mistrzu pisze, ze jest robiona z ropy naftowej.

No proszę i optymalni też w tym biorą udział, bo w swoim piśmie reklamują i zachwalają metody pana Zięby. :hah: :hah: :hah:

Tak masz racje, OSO bierze w tym udzial i zachwala go w swojej gazetce, brawo za spostrzegawczosc! I co teraz? :P ;D
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 21:36   

vvv napisał/a:
GR o 14:01 napisał/a:
To się dobrze składa bo mogę u źródła zasięgnąć informacji jak można wyłączyć mechanizmy regulujące gospodarkę węglowodanową.
Więc jak to można zrobić?
Książka DDP, strona 379, Rozdział Jedenasty, "Cukrzyca"

Niesamowity z ciebie Adam inspirator, otoz zasiadlem z owa ksiazka i przeczytalem calusienki rozdzial "Cukrzyca". Oczywiscie jak sie spodziewalem, owej informacji nie znalazlem, bo jej tu nie ma.

Rozumiem, ze odeslales Grzegorza do lektury, o ktorej dobrze wiedziales, ze jej nie posiada, wiec nie bedzie w stanie sprawdzic.

No wiec jak juz usiadlem i sie zaczytalem to jak zwykle pare fragmentow mialem juz wczesniej pozaznaczanych, uchyle rabka tajemnicy i przedstawie pare rewelacji.
Str379
"Jesli nidzie o funkcjonowanie w spoleczenstwie, przyczyna wystapnienia choroby jest doswiadczenie nieszczenia poczucia wlasnej wartosci i braku szacunku. Cukrzyk nie wierzy w siebie i zbyt czesto ma kontakt z tymi, ktorzy deprecjonuja jego wartosc badz sam nadmiernie sie krytykuje"
Str380
"Po rybach i owocach morza szukaj fiboodpowiedzi w postaci wzrostow cukru"
Str382
"Cwiczenia fizyczne sa bardzo korzystne w uzyskiwaniu normalizacji glukozy"
"Nie nalezy sie glodzic. Post, czyli powstrzymywanie sie od jedzenia, gdy nie ma sie ochoty jesc, jest korzystny"
"Warto miec przygotowana lubiana przekaske z produktow z listy DDP i zjesc ja, gdy zachce nam sie jesc. Jezeli jestesmy na pompie, przekaska z produktu z listy DDP, na ktora jest ochota jest dla organizmu przyjazna"
Str384
"Podstawowym weglowodanem do zastosowania w tej postaci cukrzycy (glutenowej) sa zboza bezglutenowe (ryz, kukurydza, proso), gryka, ziemniaki, nie calkiem dojrzale banany, inne owoce"
"Im szybciej ci rosnie cukier po tluszczach, tym bardziej masz wysycony mnetabolizm w weglowodany i bialka - to niekorzystne"
Str388
"Postac mleczna. Cukrzyca typu I jako nietolerancja wylacznie produktow mlecznych. Tych osob nie mialam okazji obserwowac, choc w literaturrz ediabetologicznej (cukrzycowej) jest opisywana nietolerancja produktow mlecznych jako przyczyna tej postaci curzycy!"
Str389
"W kazdej postaci choroby nie wolno jesc tych produktow z listy DDP, na ktore nie ma sie ochoty."
Str389
"NIE WOLNO JADAC WARZYW, KTORYCH SIE NIE LUBI"
Kto w ogole je rzeczy, ktorych nie lubi, oprocz Adama?
Str411
"Dobrze jest jadac rozdzielnie, nie laczyc bialek z weglowodanami"
Str412
"Mozna zrobic kilka dni pod rzad na mlecznych z zaakcenowaniem smietany i obserwowac i obserwowac, po ilu dniach mleczne zaczynaja podnosic cukry i zaczynaja sie pojawiac dolegliwosci. Specjalista alergolog Danuta Mylek uznaje, ze nie szkodza, jezeli orhganizm toleruje 7 dni jedzenia codziennie produktow mlecznych"

No nie chce mi sie wiecej, jescze moze o postaciach cukrzycy "psiankowej", "mlecznej" etc?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Śro Lut 18, 2015 21:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Śro Lut 18, 2015 21:45   

To ryby i owoce morza (a ryby to nie owoce morza?) też są na ddp cukrogenno-ketogenno-prozapalne?
Masz rację Zyon, nie mam książki o ddp, ale czytałem ostatnio wywiad na onecie z autorką ddp. Twierdzi ona w tym wywiadzie że ddp zapobiega przedwczesnemu starzeniu się organizmu i można się na niej łatwo pozbyć nadwagi.
Autorce diety nie pomogła ani w jednej ani w drugiej kwestii. Adamowi zresztą też a to jedyne osoby o których wiem że są na ddp.
Poza tym jest o fenomenach zmierzchu, świtu i innych pór dnia i nocy, nic nie sztywnieje, nie mięknie itd.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Śro Lut 18, 2015 21:55, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 09:22   

zyon napisał/a:
vvv napisał/a:
GR o 14:01 napisał/a:
To się dobrze składa bo mogę u źródła zasięgnąć informacji jak można wyłączyć mechanizmy regulujące gospodarkę węglowodanową.
Więc jak to można zrobić?
Książka DDP, strona 379, Rozdział Jedenasty, "Cukrzyca"

Niesamowity z ciebie Adam inspirator, otoz zasiadlem z owa ksiazka i przeczytalem calusienki rozdzial "Cukrzyca". Oczywiscie jak sie spodziewalem, owej informacji nie znalazlem, bo jej tu nie ma.

Rozumiem, ze odeslales Grzegorza do lektury, o ktorej dobrze wiedziales, ze jej nie posiada, wiec nie bedzie w stanie sprawdzic.

No wiec jak juz usiadlem i sie zaczytalem to jak zwykle pare fragmentow mialem juz wczesniej pozaznaczanych, uchyle rabka tajemnicy i przedstawie pare rewelacji.
Str379
" przyczyna wystapnienia choroby jest doswiadczenie nieszczenia poczucia wlasnej wartosci i braku szacunku. Cukrzyk nie wierzy w siebie i zbyt czesto ma kontakt z tymi, ktorzy deprecjonuja jego wartosc badz sam nadmiernie sie krytykuje"


No to zagadka cukrzycy rozwiązana.
Cukrzycy słyszeli? Nie krytykować siebie a za rok ani jednego cukrzyka nie będzie!
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Lut 19, 2015 09:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 11:20   

zyon Wczoraj o 21:36 napisał/a:
DDP Str379 "Jeśli nidzie o funkcjonowanie w społeczeństwie


A w książce, którą ja czytam wygląda to tak:

(powiększy się po kliknięciu)
http://s30.postimg.org/5fswq7wcx/DDP.jpg

•••••
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 12:41   

vvv napisał/a:
zyon Wczoraj o 21:36 napisał/a:
DDP Str379 "Jeśli nidzie o funkcjonowanie w społeczeństwie


A w książce, którą ja czytam wygląda to tak:

(powiększy się po kliknięciu)
http://s30.postimg.org/5fswq7wcx/DDP.jpg
Obrazek


No to co w końcu jest przyczyną? Glukogenno-ketogenno-prozapalne białka cukrogenne , czy czynniki psychofizjologiczne?
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 16:21   

zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Zgadzam sie, to jest to samo, tylko kuchennymi drzwiami, pod plaszczykiem alt-medu. To jest podobne dzialanie jak u dr Ratha, ktory tez napisal ksiazke, ze to brak witamin powoduje wiekszosc chorob, po czym sam sprzedaje te wszystkie suplementy. Ktos je musi produkowac przeciez i przewaznie jest to jakas firma farmaceutyczna albo suplemenciarska, czyli galezie przemyslu, ktore zyja z tego, ze ludzie choruja, maja te cale "niedobory". Wystarczy popatrzec co sie dzieje na roznych grupach fb optymalnych, suplementacyjna glupawka opetala wszystkich, kazdy chce sie teraz najesc witD, K2MK7, A i C i byc pelen zdrowia. Dodatkowo witD byla bohaterka ostatniego wydania "Natura i ty", "Ukryty Wymiar", "Nieznany Swiat", "gazety Wyborczej", bylo o niej ostatnio w TV, jest pare reklam, ktore znowu o niej przypominaja......czyli wszyscy chca zdrowia z tej witaminy, co to Mistrzu pisze, ze jest robiona z ropy naftowej.

No proszę i optymalni też w tym biorą udział, bo w swoim piśmie reklamują i zachwalają metody pana Zięby. :hah: :hah: :hah:

Tak masz racje, OSO bierze w tym udzial i zachwala go w swojej gazetce, brawo za spostrzegawczosc! I co teraz? :P ;D
A no hipoktyzja, optymalni stosują dietę optymalną która leczy wszystkie choroby świata i potrzebują jeszcze metody pana Zięby? Czyli zyjonizm do potęgi. :hah: :hah: :hah:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 16:24   

zyon napisał/a:
Biedna sieroto, widze, ze boisz sie w linki, ktore podalem kliknac, bo tam wszystko jest ;D
Pomoge ci i wkleje obrazek, nie musisz wtedy nic klikac. Oto oficjalne normy na przestrzeni lat ustalane przez Amerykanskie Towarzystwo Diabetologiczne, jezeli masz mozg i potrafisz myslec, to zauwazysz jakie kiedy obowiazywaly normy (np jaka byla kiedy dr Kwasniewski pisal ksiazke) i po co je zmieniono. Czestuj sie wiedza, smacznego :D
Obrazek
Ale po co optymalny młotku mi wstawiasz dane która mają sugerować że ktoś jeszcze nie ma cukrzycy? Wszak nie rozmawiamy o cukrzycy. Mowa jest czy poziom cukru taki jak występuje na diecie optymalnej jest dobry dla zdrowia. Sam Doktor Kwaśniewski pisze że optymalni mają poziom glukozy wyższy niż inne osoby na innych dietach. A badania pokazują że taki poziom wpływa negatywnie na komórki, co może prowadzić do nowotworu, jak opisuje Doktor Pawłowski.

Jak to ma się do tego że rak przecież żywi się glukozą, a optymalni mają jej poziom wyższy?

Nawet optymalny Grzegorz R mówi że jak ktoś ma cukier 100 to powinien jeść paprykę. :hah: :hah: :hah:
Grzegorz R napisał/a:
Jeśli poziom cukru jest wyższy niż 100 mg/dl to zapotrzebowanie na wit C wzrasta dwukrotnie, czyli.... O kilkadziesiąt miligramów. Wystarczy więc zjeść o jedną średniej wielkości paprykę więcej.
Ostatnio zmieniony przez COOLER Czw Lut 19, 2015 16:25, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 16:26   

Grzegorz R napisał/a:
COOLER napisał/a:

A no rzeczywiście masz problem

Problem? Jaki problem?
Jeśli poziom cukru jest wyższy niż 100 mg/dl to zapotrzebowanie na wit C wzrasta dwukrotnie, czyli.... O kilkadziesiąt miligramów. Wystarczy więc zjeść o jedną średniej wielkości paprykę więcej.
Oj kuleś kuleś. Głupca z siebie znów zrobiłeś.
Ale po co zjadać? To już nawet boisz się cukru wyższego od 100, kiedy Doktor Kwaśniewski mówi że nawet 140 jest spoko. Świetnie optymalni muszą ciągle jeść paprykę, bo według doktora Kwaśniewskiego ich poziom glukozy to 120 -140.
Kto z siebie robi głupca? :hah: :hah: :hah: , to nie twoja wina tak działa dieta optymalna.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 19:41   

COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Zgadzam sie, to jest to samo, tylko kuchennymi drzwiami, pod plaszczykiem alt-medu. To jest podobne dzialanie jak u dr Ratha, ktory tez napisal ksiazke, ze to brak witamin powoduje wiekszosc chorob, po czym sam sprzedaje te wszystkie suplementy. Ktos je musi produkowac przeciez i przewaznie jest to jakas firma farmaceutyczna albo suplemenciarska, czyli galezie przemyslu, ktore zyja z tego, ze ludzie choruja, maja te cale "niedobory". Wystarczy popatrzec co sie dzieje na roznych grupach fb optymalnych, suplementacyjna glupawka opetala wszystkich, kazdy chce sie teraz najesc witD, K2MK7, A i C i byc pelen zdrowia. Dodatkowo witD byla bohaterka ostatniego wydania "Natura i ty", "Ukryty Wymiar", "Nieznany Swiat", "gazety Wyborczej", bylo o niej ostatnio w TV, jest pare reklam, ktore znowu o niej przypominaja......czyli wszyscy chca zdrowia z tej witaminy, co to Mistrzu pisze, ze jest robiona z ropy naftowej.

No proszę i optymalni też w tym biorą udział, bo w swoim piśmie reklamują i zachwalają metody pana Zięby. :hah: :hah: :hah:

Tak masz racje, OSO bierze w tym udzial i zachwala go w swojej gazetce, brawo za spostrzegawczosc! I co teraz? :P ;D
A no hipoktyzja, optymalni stosują dietę optymalną która leczy wszystkie choroby świata i potrzebują jeszcze metody pana Zięby? Czyli zyjonizm do potęgi. :hah: :hah: :hah:

No jaka hipokryzja blaznie, przeciez nieraz pisalos, ze doktor nic nie uaktualnia i nie zmienia zdania tylko trwa w nich zamiast zmienic :hah: Teraz jak metody Zieby zostaly zaadaptowane przez OSO to piszesz mlotku ze to tez zle :hah: Zdecyduj sie mlotku w koncu, bo samo sie motasz w tym co piszesz, hipokryto :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 19:45   

COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Biedna sieroto, widze, ze boisz sie w linki, ktore podalem kliknac, bo tam wszystko jest ;D
Pomoge ci i wkleje obrazek, nie musisz wtedy nic klikac. Oto oficjalne normy na przestrzeni lat ustalane przez Amerykanskie Towarzystwo Diabetologiczne, jezeli masz mozg i potrafisz myslec, to zauwazysz jakie kiedy obowiazywaly normy (np jaka byla kiedy dr Kwasniewski pisal ksiazke) i po co je zmieniono. Czestuj sie wiedza, smacznego :D
Obrazek
Ale po co optymalny młotku mi wstawiasz dane która mają sugerować że ktoś jeszcze nie ma cukrzycy? Wszak nie rozmawiamy o cukrzycy. Mowa jest czy poziom cukru taki jak występuje na diecie optymalnej jest dobry dla zdrowia. Sam Doktor Kwaśniewski pisze że optymalni mają poziom glukozy wyższy niż inne osoby na innych dietach. A badania pokazują że taki poziom wpływa negatywnie na komórki, co może prowadzić do nowotworu, jak opisuje Doktor Pawłowski.

Hahah mlotku nawet nie umiesz przeczytac tabelki :hah: Tabelka pokazuje, ze w 1999 roku poziom 140 byl poziomem normalnym i tak jest w istocie. Potem farmacja zmienila normy, zeby wlasnie takich mlotkow jak ty zlapac za morde i wmowic im cukrzyce :hah:

Kto to jest w ogole Pawlowski i jakie to badania pokazuja, ze taki poziom wplywa negatywnie na komorki, przeciez ty mlotku nie umiesz znalezc zadnych badan, bo wszystkie sa po angielsku a ty nie potrafisz czytac w tym jezyku, czego dowodzi, ze nie zrozumiales tableli, ktora wkleilem :hah: :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3648
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 19:45   

zyon napisał/a:
pisalos
zyon napisał/a:
bo samo sie
zyon napisał/a:
mlotku
zyon napisał/a:
blaznie
zyon napisał/a:
mlotku
'ale o so cho' ?
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 20:19   

COOLER napisał/a:
Nawet optymalny Grzegorz R mówi że jak ktoś ma cukier 100 to powinien jeść paprykę. :hah: :hah: :hah:
Grzegorz R napisał/a:
Jeśli poziom cukru jest wyższy niż 100 mg/dl to zapotrzebowanie na wit C wzrasta dwukrotnie, czyli.... O kilkadziesiąt miligramów. Wystarczy więc zjeść o jedną średniej wielkości paprykę więcej.


A widzisz w tym choćby najmniejszą sprzeczność z zaleceniami Kwaśniewskiego?.... Młotku :evil:

Przecież zaleca węglowodany z niskowęglowodanowych warzyw, jagód, orzechów.
Podaje nawet przykład że 60 gramów węglowodanów to 2 kg pomidorów. Tak się składa że to co poleca ma dużo witaminy C. Nawet orzechy laskowe ją mają. Sprawdź sobie... Młotku :evil:
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Czw Lut 19, 2015 20:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 20:21   

dario_ronin napisał/a:
zyon napisał/a:
pisalos
zyon napisał/a:
bo samo sie
zyon napisał/a:
mlotku
zyon napisał/a:
blaznie
zyon napisał/a:
mlotku
'ale o so cho' ?

Czcigodny Darze, wez no troche wycytuj tych mlotkow z Coolesia, bo jakos tak mi smutno, ze twoja zawsze sprawiedliwa Temida jest mocno taka jednooka ;(

:hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Czw Lut 19, 2015 20:31   

zyon napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
zyon napisał/a:
pisalos
zyon napisał/a:
bo samo sie
zyon napisał/a:
mlotku
zyon napisał/a:
blaznie
zyon napisał/a:
mlotku
'ale o so cho' ?

Czcigodny Darze, wez no troche wycytuj tych mlotkow z Coolesia, bo jakos tak mi smutno, ze twoja zawsze sprawiedliwa Temida jest mocno taka jednooka ;(

:hah:

Poszedł szukać inspiracji w podpowiedziach z gorejącego krzaka :evil:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pią Lut 20, 2015 18:42   

zyon napisał/a:
Hahah mlotku nawet nie umiesz przeczytac tabelki :hah: Tabelka pokazuje, ze w 1999 roku poziom 140 byl poziomem normalnym i tak jest w istocie. Potem farmacja zmienila normy, zeby wlasnie takich mlotkow jak ty zlapac za morde i wmowic im cukrzyce :hah:
Przecież nikt nie pisze o cukrzycy, nawet nie wiesz o czym piszesz. Wypuścili Ciebie z wariatkowa optymalnego i się pogubiłeś.

zyon napisał/a:
Kto to jest w ogole Pawlowski i jakie to badania pokazuja, ze taki poziom wplywa negatywnie na komorki,

Jest to tu opisane:
http://www.dobradieta.pl/...p=234345#234345
http://www.dobradieta.pl/...p=234191#234191
a więcej w Optymalniku. Niech się z nimi zapozna Doktor Kwaśniewski, bo aż wstyd że tego nie wie i robi ludzi w bambuko, jak z włosami.
Zyjon a co z wysokim poziomem glukozy u optymalnych, przecież rak żywi się glukozą? :hah:
:hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Pią Lut 20, 2015 19:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pią Lut 20, 2015 19:05   

zyon napisał/a:
Teraz jak metody Zieby zostaly zaadaptowane przez OSO to piszesz mlotku ze to tez zle :hah:
Hipokryzja totalna, przecież metody pana Zięby przeczą całkowicie Doktorowi Kwaśniewskiemu który mówi że na ŻO, nie potrzeba suplementów.

Dzięki że pierwszy optymalny przyznał się że optymalni zaadoptowali metody pana Zięby. Doktor Kwaśniewski też już bierze suplementy, czy bierze a udaje że nie bierze?
Przecież sam pisałeś że słabo jest z Doktorem Kwaśniewskim:
„dieta optymalna kwasniewskiego to tez nie jest super dieta, wystarczy popatrzec na to jak pan kwasniewski wyglada a zdrowo nie wyglada." - autor Zyjon
http://www.dobradieta.pl/...p=138763#138763
Oj zyjon tak działa dieta optymalna, zacznij metody pana Zięby. :hah: bo przebywanie w wariatkowie optymalnym ci nie służy.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 18:31   

COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Hahah mlotku nawet nie umiesz przeczytac tabelki :hah: Tabelka pokazuje, ze w 1999 roku poziom 140 byl poziomem normalnym i tak jest w istocie. Potem farmacja zmienila normy, zeby wlasnie takich mlotkow jak ty zlapac za morde i wmowic im cukrzyce :hah:
Przecież nikt nie pisze o cukrzycy, nawet nie wiesz o czym piszesz. Wypuścili Ciebie z wariatkowa optymalnego i się pogubiłeś.

Loj, nie o cukrzycy? Juz zapomnialos o czym rozmawialos? :hah: Przypomne ci:
COOLER napisał/a:
Ty weź nie strasz optymalnych i lepiej to odwołaj, :hah: bo Doktor Kwaśniewski pisze że nawet poziom glukozy we krwi 140 jest spoko.

COOLER napisał/a:
Biedaczek a no chodzi o teorie twojego guru, czyli Doktor Kwaśniewski się myli? Przecież on pisze że na ŻO poziom glukozy jest powyżej 120 i tak jest dobrze. :

COOLER napisał/a:

Czyli poziom glukozy 140 jest spoko wedgług Ciebie?

Otoz, tak poziom 140 jest calkiem spoko, byl taki przed kwietniem 1999, kiedy to Amerykanskie Towarzystwo Diabetykow i pare insystucji amerykanskich pod naciskami w kongresie zmienily te normy, zeby lapac ludzi "na badania" i wmawiac im przedcukrzyce i cukrzyce :D A ty jak zwykle klepiesz to czego nie rozumiesz, wkleilem ci abstrakt i tabele ale angielski widac trudny dla mlotka :hah:

COOLER napisał/a:

zyon napisał/a:
Kto to jest w ogole Pawlowski i jakie to badania pokazuja, ze taki poziom wplywa negatywnie na komorki,

Jest to tu opisane:

A co to za jeden? Jakis kolejny mozg profesorski pokroju profesora Gacionga co kaze jesc trawe? :hah: Jakie ma sukcesy w leczeniu raka z pomoca chemio i radioterapii, 2% czy 3% skutecznosci na 5 lat? :hah: Mlotek dal sie znowu nabrac na naukowa propagande :D Czytaj prof Grazyne Cichosz co kaze jesc tlusto :hah:

COOLER napisał/a:
a więcej w Optymalniku. :

Gdzie to mozna wykopac? :shock:
Mowisz o tej mitycznej gazecie, ktora znikla, bo nikt nie chcial kupowac?
Komedia, moze jeszcze na papirusach egipskich kazesz szukac :hah:
:hah: :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 18:53   

zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Hahah mlotku nawet nie umiesz przeczytac tabelki :hah: Tabelka pokazuje, ze w 1999 roku poziom 140 byl poziomem normalnym i tak jest w istocie. Potem farmacja zmienila normy, zeby wlasnie takich mlotkow jak ty zlapac za morde i wmowic im cukrzyce :hah:
Przecież nikt nie pisze o cukrzycy, nawet nie wiesz o czym piszesz. Wypuścili Ciebie z wariatkowa optymalnego i się pogubiłeś.

Loj, nie o cukrzycy? Juz zapomnialos o czym rozmawialos? :hah: Przypomne ci:
COOLER napisał/a:
Ty weź nie strasz optymalnych i lepiej to odwołaj, :hah: bo Doktor Kwaśniewski pisze że nawet poziom glukozy we krwi 140 jest spoko.

COOLER napisał/a:
Biedaczek a no chodzi o teorie twojego guru, czyli Doktor Kwaśniewski się myli? Przecież on pisze że na ŻO poziom glukozy jest powyżej 120 i tak jest dobrze. :

COOLER napisał/a:

Czyli poziom glukozy 140 jest spoko wedgług Ciebie?

Otoz, tak poziom 140 jest calkiem spoko, byl taki przed kwietniem 1999, kiedy to Amerykanskie Towarzystwo Diabetykow i pare insystucji amerykanskich pod naciskami w kongresie zmienily te normy, zeby lapac ludzi "na badania" i wmawiac im przedcukrzyce i cukrzyce :D A ty jak zwykle klepiesz to czego nie rozumiesz, wkleilem ci abstrakt i tabele ale angielski widac trudny dla mlotka :hah:
No tak, ale ja nigdy nie twierdziłem, że poziom glukozy 140 oznacza cukrzycę, czy stan przedcukrzycowy, zatem zupełnie niepotrzebnie podajesz normy mające się odnosić do tego że ktoś jeszcze nie ma cukrzycy.

zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:

zyon napisał/a:
Kto to jest w ogole Pawlowski i jakie to badania pokazuja, ze taki poziom wplywa negatywnie na komorki,

Jest to tu opisane:

A co to za jeden? Jakis kolejny mozg profesorski pokroju profesora Gacionga co kaze jesc trawe? :hah: Jakie ma sukcesy w leczeniu raka z pomoca chemio i radioterapii, 2% czy 3% skutecznosci na 5 lat? :hah: Mlotek dal sie znowu nabrac na naukowa propagande :D Czytaj prof Grazyne Cichosz co kaze jesc tlusto :hah:
Nie chodzi o osobę Doktora Pawłowskiego, ale o badania na które się powołał, a o których Doktor Kwaśniewski nie ma bladego pojęcia lub ma takie jak ty, widocznie od Ciebie wiedzę czerpał. :hah: :hah: :hah:

zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:
a więcej w Optymalniku. :

Gdzie to mozna wykopac? :shock:
Mowisz o tej mitycznej gazecie, ktora znikla, bo nikt nie chcial kupowac?
Komedia, moze jeszcze na papirusach egipskich kazesz szukac :hah:
:hah: :hah:
U pana Witolda. A teraz zmykaj do centrum dydaktycznego zootechnik, na pranie mózgu, a i nie zapomnij o stosowaniu metod pana Zięby. :hah: :hah: :hah:
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 20:05   

COOLER napisał/a:
[No tak, ale ja nigdy nie twierdziłem, że poziom glukozy 140 oznacza cukrzycę, czy stan przedcukrzycowy, zatem zupełnie niepotrzebnie podajesz normy mające się odnosić do tego że ktoś jeszcze nie ma cukrzycy.

Loj, ale tu przeciez nie chodzi wylacznie o cukrzyce a o normy, a te w 1999 roku przed kwietniem podawaly poziom 140 jako prawidlowy i nic nie da tutaj twoje mlotkowanie, ze jest nieprawidlowy i przywolywanie jakiegos Pawlowskiego znikad na poparcie :what:

COOLER napisał/a:
Nie chodzi o osobę Doktora Pawłowskiego, ale o badania na które się powołał, a o których Doktor Kwaśniewski nie ma bladego pojęcia lub ma takie jak ty, widocznie od Ciebie wiedzę czerpał. :hah: :hah: :hah:

Loj, powolal sie na badania, o ktorych nic nie wiadomo, bo nie ma zadnego linku do nich?
To chyba badania ze snow tego pana, bo nikt ich nigdy nie widzial albo sam je sobie napisal :hah:

COOLER napisał/a:
U pana Witolda.

Hahah, no pewnie jeden numer wyszedl, bo nikt inny nie chcial czytac i zamknieto? :hah: A moze poszukac w egipskich piramidach? :hah: :hah: :hah:
Loj a moze jeszcze na kamiennych tablicach cos pisalo? :hah: :hah:
Loj komedia, kaze czytac gazety, ktorych nikt nie czyta, bo ich nie ma :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 20:29   

zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:
[No tak, ale ja nigdy nie twierdziłem, że poziom glukozy 140 oznacza cukrzycę, czy stan przedcukrzycowy, zatem zupełnie niepotrzebnie podajesz normy mające się odnosić do tego że ktoś jeszcze nie ma cukrzycy.

Loj, ale tu przeciez nie chodzi wylacznie o cukrzyce a o normy, a te w 1999 roku przed kwietniem podawaly poziom 140 jako prawidlowy i nic nie da tutaj twoje mlotkowanie, ze jest nieprawidlowy i przywolywanie jakiegos Pawlowskiego znikad na poparcie :what:

COOLER napisał/a:
Nie chodzi o osobę Doktora Pawłowskiego, ale o badania na które się powołał, a o których Doktor Kwaśniewski nie ma bladego pojęcia lub ma takie jak ty, widocznie od Ciebie wiedzę czerpał. :hah: :hah: :hah:

Loj, powolal sie na badania, o ktorych nic nie wiadomo, bo nie ma zadnego linku do nich?
To chyba badania ze snow tego pana, bo nikt ich nigdy nie widzial albo sam je sobie napisal :hah:

COOLER napisał/a:
U pana Witolda.

Hahah, no pewnie jeden numer wyszedl, bo nikt inny nie chcial czytac i zamknieto? :hah: A moze poszukac w egipskich piramidach? :hah: :hah: :hah:
Loj a moze jeszcze na kamiennych tablicach cos pisalo? :hah: :hah:
Loj komedia, kaze czytac gazety, ktorych nikt nie czyta, bo ich nie ma :hah:
Nie troluj matołku optymalny. Masz klapki na oczach tak samo jak Doktor Kwaśniewski, który na poziom glukozy patrzy tylko i wyłącznie przez pryzmat tego czy ktoś ma cukrzycę czy nie ma. Poziom 140 nie oznacza cukrzycy, i nigdy nie twierdziłem że przy takim poziomie ona występuje.
Ale na poziom taki należy też spojrzeć przez inne aspekty zdrowotne nie mające nic wspólnego z cukrzycą.
Podałem Ci gdzie są badania, a teraz zmykaj do tańczącego z reaktorami atomowymi na pustyni, i nie zapomnij o śrutowaniu metod pana Zięby, bo też skończysz w peruce i okularach. :hah: :hah: :hah:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 20:33   

zyon napisał/a:
(...) tu przecież (...) chodzi (...) o normy, a te (...) przed (...) podawały poziom 140 jako prawidłowy i nic nie da tutaj twoje młotkowanie, że jest nieprawidłowy i przywoływanie jakiegoś Pawłowskiego znikąd na poparcie
(się kliknie to się powiększy)
http://s17.postimg.org/maphpntjz/image.jpg


No i zawsze pozostaje pytanie, jeśli 140mg% na czczo, przed jedzeniem, to ile jest po posiłku, 100, 200, 240?
I jak się to ma do nieenzymatycznej glikozylacji białek i procesu starzenia się.
http://www.drmichalak.pl/starzenie.htm
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Nie Lut 22, 2015 20:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 20:46   

COOLER napisał/a:
Nie troluj matołku optymalny. Masz klapki na oczach tak samo jak Doktor Kwaśniewski, który na poziom glukozy patrzy tylko i wyłącznie przez pryzmat tego czy ktoś ma cukrzycę czy nie ma. Poziom 140 nie oznacza cukrzycy, i nigdy nie twierdziłem że przy takim poziomie ona występuje.
Ale na poziom taki należy też spojrzeć przez inne aspekty zdrowotne nie mające nic wspólnego z cukrzycą.

Loj matolek juz nie wie co mowic, norma 140 oznacza, ze jest to poziom prawidlowy, taki byl dopoki sie do niego nie dobrala farmacja, i nic wiecej, wiec twierdzenia doktora, ze poziom 120 jest spoko to prawda, ktora probujesz zakrzyczec, bo nic nie rozumiesz z angielskiej tabelki :hah:

COOLER napisał/a:
Podałem Ci gdzie są badania, a teraz zmykaj do tańczącego z reaktorami atomowymi na pustyni, i nie zapomnij o śrutowaniu metod pana Zięby, bo też skończysz w peruce i okularach. :hah: :hah: :hah:

Loj, no wlasnie nie podales, bo tam nic nie ma, podales linki do swojego mlotkowania,
COOLER napisał/a:
Jest to tu opisane:
http://www.dobradieta.pl/...p=234345#234345
http://www.dobradieta.pl/...p=234191#234191
:

a tam zadnych badan jak nie ma tak nie bylo, i jeszcze odsylasz do zabytkowej gazety, ktorej dawno nie ma, egipskich papirusow i kamiennych tablic :hah: :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 21:12   

zyon napisał/a:
COOLER napisał/a:
Nie troluj matołku optymalny. Masz klapki na oczach tak samo jak Doktor Kwaśniewski, który na poziom glukozy patrzy tylko i wyłącznie przez pryzmat tego czy ktoś ma cukrzycę czy nie ma. Poziom 140 nie oznacza cukrzycy, i nigdy nie twierdziłem że przy takim poziomie ona występuje.
Ale na poziom taki należy też spojrzeć przez inne aspekty zdrowotne nie mające nic wspólnego z cukrzycą.

Loj matolek juz nie wie co mowic, norma 140 oznacza, ze jest to poziom prawidlowy, taki byl dopoki sie do niego nie dobrala farmacja, i nic wiecej, wiec twierdzenia doktora, ze poziom 120 jest spoko to prawda, ktora probujesz zakrzyczec, bo nic nie rozumiesz z angielskiej tabelki :hah:

COOLER napisał/a:
Podałem Ci gdzie są badania, a teraz zmykaj do tańczącego z reaktorami atomowymi na pustyni, i nie zapomnij o śrutowaniu metod pana Zięby, bo też skończysz w peruce i okularach. :hah: :hah: :hah:

Loj, no wlasnie nie podales, bo tam nic nie ma, podales linki do swojego mlotkowania,
COOLER napisał/a:
Jest to tu opisane:
http://www.dobradieta.pl/...p=234345#234345
http://www.dobradieta.pl/...p=234191#234191
:

a tam zadnych badan jak nie ma tak nie bylo, i jeszcze odsylasz do zabytkowej gazety, ktorej dawno nie ma, egipskich papirusow i kamiennych tablic :hah: :hah:

Bla, bla, bla optymalny trolu zarzyj suplementy pana Zięby, bo kręcisz się w kółko jak Doktor z reaktorami na pustyni. :hah: :hah: :hah:
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 23:12   

vvv napisał/a:
No i zawsze pozostaje pytanie, jeśli 140mg% na czczo, przed jedzeniem, to ile jest po posiłku, 100, 200, 240?
A to dopiero zyjon z Doktorem Kwaśniewskim ustalą, zagrają w kapsle lub butelke i będą wiedzieli. :hah: :hah: :hah:
Ale wpierw muszą się wdrożyć w metody pana Zięby, przecież dla optymalnego zdrowie jest najważniejsze :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Nie Lut 22, 2015 23:20, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 09:10   

Loj nie ma badan i nie masz juz co powiedziec :hah: Uwazaj komu przytakujesz, bo twoj kolega vvv, wlasnie sie zarejestrowal w tym jak piszesz "zamknietnym wariatkowie optymalnym", widac chyba przechodzi na zalecenia doktora i pana Zieby, bo twoj profesor z badaniami z jego snow, chemioterapia i gazeta, ktorej trzeba szukac w piramidach go chyba nie przekonaly :hah: :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Lut 23, 2015 09:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 10:58   

COOLER napisał/a:
vvv napisał/a:
No i zawsze pozostaje pytanie, jeśli 140mg% na czczo, przed jedzeniem, to ile jest po posiłku, 100, 200, 240?
A to dopiero zyjon z Doktorem Kwaśniewskim ustalą, zagrają w kapsle lub butelke i będą wiedzieli. :hah: :hah: :hah:
Ale wpierw muszą się wdrożyć w metody pana Zięby, przecież dla optymalnego zdrowie jest najważniejsze :hah: :hah: :hah:

A o co chodzi? Bo już się pogubiłem. To było pytanie czy diagnoza?
Jeśli poziom wyjściowy to 140 mg/dl , to po optymalnym śniadaniu jakieś 160. Po chałwie albo górze grochu z tłuszczem.... Pewnie dużo więcej. Ale przecież adam potrafi włączać i wyłączać gospodarkę węglowodanową siłą woli.
Masz więc cooleś szczęście że możesz się wspierać cytatami z takiego eksperta.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 11:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 11:06   

zyon napisał/a:
Uwazaj komu przytakujesz, bo twoj kolega vvv, wlasnie sie zarejestrowal w tym jak piszesz "zamknietnym wariatkowie optymalnym", widac chyba przechodzi na zalecenia doktora i pana Zieby, bo twoj profesor z badaniami z jego snow, chemioterapia i gazeta, ktorej trzeba szukac w piramidach go chyba nie przekonaly :hah: :hah:

Nie przekonała go też LC blisko DDP, którą zaczął zaraz po zakończeniu karmienia piersią, NIA do którego wykorzystał lej po pryszczu na nodze, ani zmodyfikowana mikstura , którą pił zanim jeszcze ją wymyślił.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 15:05   

COOLER napisał/a:
vvv napisał/a:
No i zawsze pozostaje pytanie, jeśli 140mg% na czczo, przed jedzeniem, to ile jest po posiłku, 100, 200, 240?
A to dopiero zyjon z Doktorem Kwaśniewskim ustalą, zagrają w kapsle lub butelke i będą wiedzieli. :hah: :hah: :hah:
Ale wpierw muszą się wdrożyć w metody pana Zięby, przecież dla optymalnego zdrowie jest najważniejsze :hah: :hah: :hah:

Już tak się wszyscy zaspętliliście że nie wiadomo, który z was jest większym hipokrtytą.
Tysiąc różnych autorów a nic z tego nie wynika.
Adam poświęca 20 godzin na dobę zgłębianiu tajemnic ddp, frakcja 4s szuka gorączkowo sposobu na cofnięcie miażdżycy, gdzieś tam ktoś pisał że próbowano leczyć chorego na raka metodami Zięby i co prawda operacja się udała ale pacjent nie przeżył, Bednarczykowa twierdzi że za pomocą ddp można wyleczyć wszystkie choroby, choć na razie brak wieści o choćby jednym uzdrowieniu. Podobno ktoś wyleczył katar metodami ddp w ciągu dwóch tygodni. Nie leczony trwałby tydzień ale w tym objawy podlegały rotacji.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 15:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 15:27   

Grzegorz R napisał/a:
gdzieś tam ktoś pisał że próbowano leczyć chorego na raka metodami Zięby i co prawda operacja się udała ale pacjent nie przeżył
Nie wyśmiewaj się z metod które reklamują optymalni i pamiętaj że informacje w miesięczniku Optymalni są zawsze aktualne. :hah: :hah: :hah:
Grzegorz R napisał/a:
Już tak się wszyscy zaspętliliście że nie wiadomo, który z was jest większym hipokrtytą.
Największymi hipokrytami są optymalni, chwalą swoją dietę która leczy wszystkie choroby świata, a jednocześnie stosują, i reklamują metody pana Zięby, czyli „zyjonizm optymalny”. :hah: :hah: :hah:
Ostatnio zmieniony przez COOLER Pon Lut 23, 2015 15:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 15:39   

Grzegorz R napisał/a:
COOLER napisał/a:
vvv napisał/a:
No i zawsze pozostaje pytanie, jeśli 140mg% na czczo, przed jedzeniem, to ile jest po posiłku, 100, 200, 240?
A to dopiero zyjon z Doktorem Kwaśniewskim ustalą, zagrają w kapsle lub butelke i będą wiedzieli. :hah: :hah: :hah:
Ale wpierw muszą się wdrożyć w metody pana Zięby, przecież dla optymalnego zdrowie jest najważniejsze :hah: :hah: :hah:

A o co chodzi? Bo już się pogubiłem. To było pytanie czy diagnoza?
Jeśli poziom wyjściowy to 140 mg/dl , to po optymalnym śniadaniu jakieś 160. Po chałwie albo górze grochu z tłuszczem.... Pewnie dużo więcej. Ale przecież adam potrafi włączać i wyłączać gospodarkę węglowodanową siłą woli.
Masz więc cooleś szczęście że możesz się wspierać cytatami z takiego eksperta.

Kazdy ma takiego eksperta na jakiego zasluzyl :hah: Cooles popierajac Adama wpisuje sie w krag milosnikow takich naukowych cudow-niewidow jak BARDZO cukrogenna smietana, wywiady z nieistniejacymi ludzmi, prozapalne procesy cukrogenne, wysokobialkowy majonez, glukogenne bialka ketogenne, prozapalne owoce morza, prozdrowotny olej rafinowany z Lidla i wielowarzywny sok z Tesco :hah: :hah: Pogratulowac tylko :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 15:46   

zyon napisał/a:
Kazdy ma takiego eksperta na jakiego zasluzyl :hah: Cooles popierajac Adama wpisuje sie w krag milosnikow takich naukowych cudow-niewidow jak BARDZO cukrogenna smietana, wywiady z nieistniejacymi ludzmi, prozapalne procesy cukrogenne, wysokobialkowy majonez, glukogenne bialka ketogenne, prozapalne owoce morza, prozdrowotny olej rafinowany z Lidla i wielowarzywny sok z Tesco :hah: :hah: Pogratulowac tylko :hah:

COOLER nie popiera żadnych Adamów, żadnych rotacji, żadnych reaktorów atomowych, żadnych zootechników tych z kursami serowarstwa i tych bez kursów. COOLER pokazuje brednie Doktora Kwaśniewskiego i "zyjonizm optymalny".
A że Optymalni śrutują metody pana Zięby zatem pokazują jak skuteczna jest dieta optymalna. :hah: :hah: :hah:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 15:48   

GR o 10:58 napisał/a:
potrafi włączać i wyłączać gospodarkę węglowodanową siłą woli
zyon o 15:39 napisał/a:
cukrogenna śmietana, wysokobiałkowy majonez

Tworzycie mitologię szydzącą,
a tu po prostu chodzi o podejście alergologiczne:


wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Majonez zawiera dajmy na to 6% żółtka, żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.

cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne. Kto nie nadużywa produktów mlecznych (jedząc je prawie codziennie) może odczuć nawet pewne zdrowotne korzyści, wprowadzając śmietanę do jadłospisu raz w tygodniu lub rzadziej, a nie powiedzmy ser.

zyon o 17:48 napisał/a:
fakty to fakty
uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Jeśli uważasz, że dla Ciebie takie uproszczenie jest niepomocne, niezrozumiałe, niepotrzebne, lub nieuprawnione to pewnie znaczy że nie było adresowane dla Ciebie.
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 23, 2015 18:25, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 16:00   

COOLER napisał/a:
zyon napisał/a:
Kazdy ma takiego eksperta na jakiego zasluzyl :hah: Cooles popierajac Adama wpisuje sie w krag milosnikow takich naukowych cudow-niewidow jak BARDZO cukrogenna smietana, wywiady z nieistniejacymi ludzmi, prozapalne procesy cukrogenne, wysokobialkowy majonez, glukogenne bialka ketogenne, prozapalne owoce morza, prozdrowotny olej rafinowany z Lidla i wielowarzywny sok z Tesco :hah: :hah: Pogratulowac tylko :hah:

COOLER nie popiera żadnych Adamów, żadnych rotacji, żadnych reaktorów atomowych, żadnych zootechników tych z kursami serowarstwa i tych bez kursów. COOLER pokazuje brednie Doktora Kwaśniewskiego i "zyjonizm optymalny".
A że Optymalni śrutują metody pana Zięby zatem pokazują jak skuteczna jest dieta optymalna. :hah: :hah: :hah:

Loj, no jak to nie, cytujesz i popierasz, przytakujecie sobie wzajemnie, uczyl Kacper Marcina :hah:
Loj, pokazujesz w gazetach, ktorych dawno nie ma, bo nikt nie czytal i w badaniach profesora, ktoremu sie wszystko snilo :hah: :hah: Pokazuj dalej :hah: :hah: :hah:
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Pon Lut 23, 2015 16:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3648
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 16:55   

vvv napisał/a:
żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.
oto przykład z życia Dario, który już Dario nie jest bo Kangur napisał, że Dario zrezygnował ...
do rzeczy
rosół z gotowanymi żółtkami codziennie zakończył się katarem siennym alergicznym
zmiana na rosół z surowymi żółtkami - objawów alergii brak

wnioski ?
Grzegorz do tablicy !
:D
_________________
The Truth is still out there.
Ostatnio zmieniony przez dario_ronin Pon Lut 23, 2015 16:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 17:10   

zyon napisał/a:

Loj, no jak to nie, cytujesz i popierasz, przytakujecie sobie wzajemnie, uczyl Kacper Marcina :hah:
Loj, pokazujesz w gazetach, ktorych dawno nie ma, bo nikt nie czytal i w badaniach profesora, ktoremu sie wszystko snilo :hah: :hah: Pokazuj dalej :hah: :hah: :hah:
To bardzo dobrze że więcej osób dostrzega brednie Doktora Kwaśniewskiego, ba nawet sami optymalni już się skapnęli że z dietą optymalną coś nie tak bo stosują metody pana Zięby. Wcześniej brednie Doktora dostrzegli Ponomarenko, pan Witold, wskazując rozsądną dietę Lutza.
Ty jako optymalny musisz wierzyć w odrosty włosów, reaktory atomowe na pustyni, alkalizującą dietę optymalną, i stek innych bredni autorstwa Doktora Kwaśniewskiego. Dobrze robisz za pożytecznego idiotę. :hah: :hah: :hah:
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 17:48   

vvv napisał/a:
GR o 10:58 napisał/a:
potrafi włączać i wyłączać gospodarkę węglowodanową siłą woli
zyon o 15:39 napisał/a:
cukrogenna śmietana, wysokobiałkowy majonez

Tworzycie mitologię szydzącą,
a tu po prostu chodzi o podejście alergologiczne:


wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy. Majonez zawiera dajmy na to 6% żółtka, żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.

cukrogenna śmietana - uproszczenie , śmietana jest w DDP uznawana za podukt szkodliwy ze względu na zawartość białka mlecznego, które jest w DDP uznane za wybitnie prozapalne, czyli cukrogenne. Kto nie nadużywa produktów mlecznych (jedząc je prawie codziennie) może odczuć nawet pewne zdrowotne korzyści, wprowadzając śmietanę do jadłospisu raz w tygodniu lub rzadziej, a nie powiedzmy ser.
•••••

Adam, ty nie upraszczaj ani nie sciemniaj, bo probujesz na sile zaklinac rzeczywistosci.
O ile to nieszczesne, sladowe bialko moze miec jakies znaczenie alergiczne, co juz ci zreszta raz przyznalem, to zawartosci procentowe rzedu 1-2% nie uprawniaja w zadnym przypadku do zastosowania form przyslowkowytch typu "wysoko".

Zawartosc 2% od biedy moze posluzyc do sforumulowania wzgledem obiektu przymiotnika opartego na tej znikomej cesze choc i to jest watpliwe, bo nikt tortu z kilkoma orzechami nie nazwie wysokoorzechowym. To tak jakby do malucha zalozyc 4 kola z wozu sportowego, co de facto moze stanowic nawet wiecej niz 2% objetosci samochodu i nazywac go samochodem sportowym czy tez wg analogii - wysoko predkosciowym.

Kapisci? Mozesz sobie klepac te mantry, ktore maja to postawic w jakimkolwiek swietle ale fakty to fakty, a sa takie jak stwierdzilem jakis czas temu - ksiazka jest napisana niechlujnie, zabraklo korekty i precyzji sformulowan. I tyle, mozesz ja na sile wybielac i smazyc niestworzone banialuki ale fakty sa takie, ze owoce morza nie sa glukogenne a ketogenne aminokwasy glukogenne to radosna BF - biological fiction. I tyle nic wiecej, nie tworz takich koslawych zlepkow slownych jak "mitologia szydzaca" bo pomysle, ze ty pomagales redagowac te nieszczesna ksiazke, ktora moze wypelniala dobre checi ale fatalne wykonanie dominuje.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3648
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 17:54   

zyon napisał/a:
Kapisci?
capisci !!!
np. Non capisci un cazzo. 8) :hah:
_________________
The Truth is still out there.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 18:00   

dario_ronin napisał/a:

rosół z gotowanymi żółtkami codziennie zakończył się katarem siennym alergicznym
zmiana na rosół z surowymi żółtkami - objawów alergii brak
Widać w opisanym wypadku, białka żółtka denaturowane gotowaniem inaczej reagują z rosołem, a później z jelitami.

/wiki/Denaturacja_białka napisał/a:

Denaturacja białka – zmiany w II, III- i IV-rzędowej strukturze białka natywnego (w przeciwieństwie do wysalania, podczas którego białka wytrącają się bez utraty struktury[1]), które prowadzą do utraty aktywności biologicznej lub innej indywidualnej cechy charakterystycznej przy zachowaniu sekwencji aminokwasów.

Podczas denaturacji niszczone są wiązania wodorowe, a w obecności odczynników redukujących zerwaniu ulegają mostki dwusiarczkowe.

8)
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 18:34   

dario_ronin napisał/a:
vvv napisał/a:
żółtko jest na liście dobrych produktów, ale wymaga uwagi by go nie przemycać w diecie codziennie, zwłaszcza jeśli występują objawy jego nietolerancji.
oto przykład z życia Dario, który już Dario nie jest bo Kangur napisał, że Dario zrezygnował ...
do rzeczy
rosół z gotowanymi żółtkami codziennie zakończył się katarem siennym alergicznym
zmiana na rosół z surowymi żółtkami - objawów alergii brak

wnioski ?
Grzegorz do tablicy !
:D

Opisywałem u i tutaj chyba także, odpowiedź układu immunologicznego na przewagę w diecie żywności poddanej obróbce termicznej.
Podkreślałem że zalecenie Kwaśniewskiego o poddawaniu wszystkiego wysokiej temperaturze jest jednym z fundamentalnych błędów w ŻO. (Cooler będzie miał używanie, choć wtedy to przeoczył a było to niedawno).
Opisałem mit awidyny, czyli błędy i manipulacje w badaniach mających udowodnić szkodliwość spożywania surowych jaj.
Trzeba było być na tych lekcjach. :evil:

Możesz pójść o krok dalej i próbować jeść jeszcze żyjące kury. Może nawet w środku trafi się surowe jajo z nie uformowaną jeszcze skorupką.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 18:45, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 18:48   

vvv napisał/a:
GR o 10:58 napisał/a:
potrafi włączać i wyłączać gospodarkę węglowodanową siłą woli
zyon o 15:39 napisał/a:
cukrogenna śmietana, wysokobiałkowy majonez

Tworzycie mitologię szydzącą,
a tu po prostu chodzi o podejście alergologiczne:


wysokobiałkowy majonez - uproszczenie sprowadzające się do uznania produktu zawierającego produkt wysokobiałkowy-zwierzęcy-żółtko za produkt wysokobiałkowy jako taki. Jeśli żółtko rozcieńczysz tłuszczem, to nadal to będzie żółtko. W alergologii na której opiera się DDP ilość nie ma znaczenia, sam fakt obecności się liczy.

To nie jest uproszczenie, ale bardzo głupio sformułowane zdanie.

Jesli woda zawiera 2% benzyny to nie czyni to ją wysokooktanowym paliwem, tak jak 2% białka nie czyni czegoś wysokobiałkowym produktem.
Jeśli to uproszczenie to jest to najgłupsze i najbardziej zawiłe uproszczenie jakie w życiu widziałem.

Należy po prostu napisać że jest to produkt z niewielką zawartością białka które może uczulać. Koniec kropka. A nie wymyślać takie bzdury jak wysokobiałkowy majonez.
Jak można coś tak prostego opisywać w tak głupi sposób? Po co to robić? Żeby mądrzej brzmiało? To nie brzmi mądrzej. To brzmi tak głupio że bardziej głupio już brzmieć nie może.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 18:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 19:04   

GR napisał/a:
bzdury jak wysokobiałkowy majonez. Jak można coś tak prostego opisywać w tak głupi sposób?
Ale przecież sformułowanie
"wysokobiałkowy majonez" to produkt Waszej szydzącej mitologii,
w książce DDP majonez jest po prostu uznany, za produkt zawierający znaczącą alergologicznie ilość białka jaja.
Znajdź mi sformułowanie "wysokobiałkowy majonez" w książce DDP,
jeśli nie to uznaj, że jest to produkt Waszego żyjącego potrzebą przekłamywania i szydzenia głuchego telefonu.
8)
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 19:07   

Grzegorz R napisał/a:
[Podkreślałem że zalecenie Kwaśniewskiego o poddawaniu wszystkiego wysokiej temperaturze jest jednym z fundamentalnych błędów w ŻO.

Łoj, jako optymalny nie masz prawa tak pisać i jak śmiesz pisać że błędy są w ŻO, kiedy Doktor Kwaśniewski pisze: :hah: :hah: :hah:
Dr. Kwaśniewski napisał/a:
I żeby było śmieszniej : każde zdanie każde słowo, każda wiedza, które można znaleźć w moich książkach i innych publikacjach, poparta jest konkretnym " piśmiennictwem", głównie z tak zwanych pism naukowych. Ja to tylko wszystko posklejałem i zebrałem, uporządkowałem i - wyciągnąłem praktyczne wnioski. Wnioskiem końcowym jest żywienie optymalne, jedyne zgodne z biochemią i podstawowymi prawami obowiązującymi w naukach ścisłych czy w technice. Czy się to komuś podoba, czy nie, to wszelki postęp ludzkość zawdzięcza wyłącznie jednostkom.
Chociaż tutaj zgadzam się z określeniem Doktora "i żeby było śmieszniej", bo rzeczywiście tak jest. :hah:

I pamiętaj skoro metody pana Zeby ukazały się w miesięczniku Optymalni, to też musisz koniecznie zmienić zdanie bo Doktor Kwaśniewski pisze: :hah: :hah: :hah:
Dr. Kwaśniewski napisał/a:
W przeciwieństwie do innych gazet cyklicznie wydawanych periodyków, informacje w "Optymalnych" nie starzeją się i zawsze są aktualne. Wiedza jest zawsze wiedzą i nigdy się nie starzeje.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 19:26   

COOLER napisał/a:
nie masz prawa tak pisać i jak śmiesz pisać że błędy są w ŻO

Wbrew pozorom korekty ŻO są czymś naturalnym. Ważne jest tylko to żeby nie prowadźić krucjaty przeciwko ŻO.
Nie mam ochoty na walkę z wiatrakami, jaką prowadzi na przykład seanor. Jeśli ktoś chce unikać zbóż to niech to we własnym zakresie zrobi i ewentualnie opisze wrażenia.
Faktem jest że gdyby wielu optymalnych na chlebku i mleku pozbawić tych produktów, to czuli by się jak ranny którego znieczulono morfiną a potem podano któryś z antagonistów opioidów.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 19:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3648
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 19:31   

Grzegorz R napisał/a:
Opisywałem
Grzegorz R napisał/a:
Podkreślałem
Grzegorz R napisał/a:
Opisałem
a ... mądrości 'ni ma' :evil:
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 19:37   

dario_ronin napisał/a:
Grzegorz R napisał/a:
Opisywałem
Grzegorz R napisał/a:
Podkreślałem
Grzegorz R napisał/a:
Opisałem
a ... mądrości 'ni ma' :evil:

Piszesz tyle o sfermontowanych produktach mlecznych, jako sposobie na przywrócenie prawidłowej flory jelitowej, a nie wiesz że surowe jajka dają taki sam efekt.
Do tematu immunoglobulin, bakteriobójczych związków zawartych w jajkach można wrócić ale to temat na kilkadziesiąt postów.
To temat szerszy niż mityczne zakwaszenie a dyskusja z Kangurem trwała z tydzień.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 19:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 20:30   

dario_ronin napisał/a:
rosół z surowymi żółtkami - objawów alergii brak

wnioski ?

A widzisz jakieś trudności we wprowadzeniu do diety typu LC 50% lub więcej, produktów nie poddanych obróbce termicznej?
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Pon Lut 23, 2015 20:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 21:31   

dario_ronin napisał/a:

zmiana na rosół z surowymi żółtkami - objawów alergii brak

Slusznie zauwazyles "objawow", ale czy usuniecie objawow oznacza brak przyczyn?
W leczeniu objawow to celuje medycyna akademicka za pomoca szerokiej oferty lekow np jakis profesor-fantasta z nieistniejacych linkow Coolesia (zupelnie identyko jak z nieistniejacymi glukogennymi ketogennymi bialkami).
To ze sam usunales objaw, to tylko ta roznica, ze nie wydales na leki. Ale przyczyna dalej.....jest?
Pewnie jest, bo niby dlaczego mialaby zniknac? Jak swieci kontrolka od paliwa, to mozesz ja wykrecic - usunales objaw, ale czy to znaczy, ze przyczyna jej migania zostala usunieta?
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 22:26   

vvv napisał/a:
GR napisał/a:
bzdury jak wysokobiałkowy majonez. Jak można coś tak prostego opisywać w tak głupi sposób?
Ale przecież sformułowanie
"wysokobiałkowy majonez" to produkt Waszej szydzącej mitologii,
w książce DDP majonez jest po prostu uznany, za produkt zawierający znaczącą alergologicznie ilość białka jaja.
Znajdź mi sformułowanie "wysokobiałkowy majonez" w książce DDP,
jeśli nie to uznaj, że jest to produkt Waszego żyjącego potrzebą przekłamywania i szydzenia głuchego telefonu.
8)

Znajde chwile to poszukam, choc az mi skora cierpnie jak pomysle, ze mam sie przedzierac przez te gaszcze madrosci typu "po wypiciu kawy obserwuj swoje cialo przez 3 godziny" albo "jezeli zjesz po godzinie 17 jajko albo ser, to cie dopadnie bezsennosc w 7 albo 8 godzinie po spozyciu" (czyli po polnocy). Za slaby jestem na takie horrory jak to, ze optymalnym po 2-3 zoltkach cukier skacze z rana do 300 albo autoce kolorowe kola lataly przed oczyma 2 godziny po spozyciu lodow Kwasniewskiego.

Prawdopodobnie z tego co pamietam chodzi ci o samo sformulowanie, ktore jest uzywanie w ksiazce, autorka pisze chyba "bogatobialkowy", i jezeli o to ci biega to wylacznie kwestia semantyki, bo jako formy przeciwnej nie uzywa slowa "ubogobialkowy" tylko "niskobialkowy" - wiec na jedno wychodzi bogato-wysoko, ubogo-nisko.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pon Lut 23, 2015 23:33   

zyon napisał/a:
Znajdę chwile to poszukam, choć aż mi skora cierpnie jak pomyśle, ze mam się przedzierać przez te gąszcze mądrości
Żebyś się nie przemęczał, nad książką, której nie cierpisz, mam w stopce, jest także na stronie 13 książki DDP, jak to majonez by go nie pomijać w alergologicznych rozważaniach został wymieniony w źródłach białka. Dziwne, że musisz szukać czegoś co tyle razy było eksponowane.

książka DDP strona 13 napisał/a:
(...)

DOBRE PRODUKTY (zwyczajowo nie nadużywane):

BIAŁKA (B)

1. Produkty bogatobiałkowe zwierzęce: białko jaja, żółtko jaja, majonez (dla celów maksymalizacji efektów prozdrowotnych będziemy uznawać go jako białko chociaż majonez to B+T; konserwanty w nim zawarte często nie są przyjazne dla organizmu), mięso wieprzowe, mięso wołowe (cielęce), mięso baranie (jagnięce), dziczyzna, kurczak, indyk, kaczka, gęś, królik, ryby morskie, ryby słodkowodne, owoce morza.

2. Produkty bogatobiałkowe roślinne: groszek (zielony świeży, suszony), fasola (świeża, suszona), bób, soczewica, ciecierzyca, chleb świętojański, orzeszki ziemne, soja, słonecznik, pestki dyni, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, migdały, sezam (chałwa, tahina-miazga sezamowa), siemię lniane, słonecznik, mak.

(...)

TŁUSZCZE (T)

(...)

WĘGLOWODANY (W)

(...)
•••••
Ostatnio zmieniony przez vvv Pon Lut 23, 2015 23:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 24, 2015 07:57   

zyon napisał/a:
znajde chwile to poszukam, choc az mi skora cierpnie jak pomysle, ze mam sie przedzierac przez te gaszcze madrosci typu "po wypiciu kawy obserwuj swoje cialo przez 3 godziny" albo "jezeli zjesz po godzinie 17 jajko albo ser, to cie dopadnie bezsennosc w 7 albo 8 godzinie po spozyciu" (czyli po polnocy). Za slaby jestem na takie horrory jak to, ze optymalnym po 2-3 zoltkach cukier skacze z rana do 300 albo autoce kolorowe kola lataly przed oczyma 2 godziny po spozyciu lodow Kwasniewskiego.


Bądź twardy. Przeszedłeś już tak daleką drogę, więc nie możesz się teraz poddać. :evil:

No co? Bezsenność po siedemnastym jajku łatwo przegapić jeśli ma się pojawić o północy, bo wtedy się śpi.
Cukier 300 rano po dwóch żółtkach to nie wiem. To przekracza moje możliwości pojmowania zjawisk. Widocznie to zjawiska nadprzyrodzone.
A te koła po lodach Keaśniewskiego to nie były takie zwyczajne koła. To była aura. Ja ... Mówiłem że to bogini i ma nadprzyrodzoną moc!

A bogatobiałkowy=wysokobiałkowy. Nie ma co kombinować bo mają to samo znaczenie.
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz R Wto Lut 24, 2015 08:10, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Wto Lut 24, 2015 09:30   

vvv napisał/a:
zyon napisał/a:
Znajdę chwile to poszukam, choć aż mi skora cierpnie jak pomyśle, ze mam się przedzierać przez te gąszcze mądrości
Żebyś się nie przemęczał, nad książką, której nie cierpisz, mam w stopce, jest także na stronie 13 książki DDP, jak to majonez by go nie pomijać w alergologicznych rozważaniach został wymieniony w źródłach białka. Dziwne, że musisz szukać czegoś co tyle razy było eksponowane.

Adam, zastanawiam sie kto tu kogo ma uczyc DDP? Ja ciebie czy ty mnie? Przeciez powinienes znac te swoja biblie na pamiec i na wyrywki, a widze wyraznie, ze nie znasz. Prosze bardzo: (o smietanie tez chcesz?) (pogrubienia oryginalne, kolorki moje)
Str198.:
"Ewa B.-W., uwagi: Majonez w diecie osoby stosujacej Diete Optymalna uznaje za produkt bogatobialkowy, poniewaz osoby na Diecie Optymalnej z reguly naduzywaja bialek zwierzecych. Zatem w tym dniu zostaly wprowadzone w diecie dwa rodzaje produktow bogatobialkowych (sledz i majonez, czyli sledz i zoltka)."

Trzeba przyznac, ze logika tego "uznawania" poraza, a co jak osoba nie jest na DO? To czy wtedy moze sie stosowac do innych zasad i uznawac majonez za "niebogatobialkowy"? Nie wiadomo.

No i tradycyjnie skorzystam z okazji zeby wrzucic pare kwiatkow z bogatego ogrodka obsmiewania DO i walenia w Kwasniewskiego: (uprzedzam, ze czytacie na wlasna odpowiedzialnosc, moga po tym bolec synapsy i ginac szare komorki)

Str.232:
"Uznaje sie, ze dieta ta (DDP) jest korzystna, gdy dobowe zapotrzebowanie kaloryczne na niej nie przekracza 1200 kalorii.W opinii dietetykow i lekarzy tzw. dieta optymalna dra Jana Kwasniewskiego nie zapewnia odpowiedniej ilosci zwiazkow mineralnych i witamin"

Czyli autorka poleca glodzenie sie, no nowosc dietetyczna, tylko, ze to juz bylo w Diecie Kopenhaskiej czy Diecie 1000 kalorii, czy diecie South Beach.

Str. 233-234
:
"Krwawienia z dziasel to choroba uznawana przez Tradycyjna Medycyne Chinska za "ogien zoladka" - pomagaja zatem na te dolegliwosc wszystkie umieszczone w nieniejszej ksiazce w rozdziale Choroby porady "dla chorego zoladka".Pojawiajace sie na DO tzw. szumy uszne nakazuja zastosowanie jednego rodzaju bialka na dobe. Na Diecie Optymalnej absolutyzowane sa produkty zwierzece. Jakakolwiek absolutyzacja grupy produktow okazuje sie odcieciem od grupy przeciwstawnej. Nie mozna robic Boga z zadnej ze stron!"

Str.235. Rozdzial pt "Dlaczego bym nie polecala Diety Optymalnej?"
"Wady Diety Optymalnej: doktor poleca ok. 1,5 g tluszczu/kg/dobe tylko w nadwadze. Ja rozszerzylabym te dobowa dawke tluszczu proponowana przez doktora odchudzajacym sie na jego diecie, na wszystkie choroby. Wieksze ilosci tluszczu, z tego powodu, ze jest to TAK DOBRY MATERIAL ENERGETYCZNY, skutkuje nadprodukcja glukozy (glukoneogeneza), tluszczow, przeciwcial i bialek (nadmierne promowanie szlaku pentozofosforanowego) z czego sie da ( z bialek glukogennych obecnych w produktach mlecznych, a i okazuje sie, ze i z bialek uznawanych za ketogenne)"

No genialne, tluszcz z racji swojej "dobrosci" powoduje wzrost produkcji glukozy!

Str.95: (pogrubienia oryginalne)
"Stwierdzenia: "jaja/zoltka nie podnosza cholesterolu" sa tak samo w polowie prawdziwe, jak zdanie "jaja/zoltka nie podnosza cukru u wieloletnich cukrzykow typu I na tlustej Diecie Optymalnej""

Str.81:
"Moze Twoj swiad spojowek pojawia sie 5 godizn po serze, a moze 5 godzin po wedzonej makreli?"

No i troche matematyki a przy okazji skromnosci:
Str.111:
"Wielu wchodzacychy w zasady DDP i obserwujacy DDP najprawdopodobniej zastanawia sie, jak doszlo do jednego z wiekszych odkryc dietetycznych, mojego autorstwa, ktore zalecam w leczeniu kazdej chorby oraz propaguje jako trwaly, dietetyczny styl zycia. Otoz 24 lata wstecz, zanim jeszcze poznalam zasady Diety Optymalnej doktora Jana Kwasniewskiego (1995 rok)"

Ksiazka pisana w roku 2013, wiec po odjeciu 24 lat wychodzi nam rok 1989 a nie 1995.
Co to za odkrycie? Objaw poranny czyli cukier ponizej 90 :hihi:

Na razie wystarczy moze?


No
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Lut 24, 2015 09:33, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3
Wysłany: Wto Lut 24, 2015 11:59   

zyon napisał/a:
Wielu wchodzacychy w zasady DDP i obserwujacy DDP najprawdopodobniej zastanawia sie, jak doszlo do jednego z wiekszych odkryc dietetycznych, mojego autorstwa
;D
To je dobre pane Zyon! ;D
A jakie to odkrycie?
 
     
zyon 


Pomógł: 69 razy
Dołączył: 04 Sie 2009
Posty: 8402
Wysłany: Wto Lut 24, 2015 12:04   

No jak to co, DDP sama w sobie, Objaw Poranny, Fenomen Brzasku, rotowanie, obserwowanie, fibonotowanie, fiboreagowanie i sranie na Kwasniewskiego przy kazdej nadarzajacej sie okazji.
_________________
Nauka:nigdy więcej! Po maturze chodziłem na 3 różne studia, jednak okazało się że wykształcenie to nie jest coś dla mnie. I tak oto twój argument spala na konewce:) To takie krótkowzroczne masło maślane.
Ostatnio zmieniony przez zyon Wto Lut 24, 2015 12:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz R 

Dołączył: 29 Paź 2014
Posty: 725
Ostrzeżeń:
 4/2/3