Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak to jest z tym białkiem?
Autor Wiadomość
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 16:07   Jak to jest z tym białkiem?

No to witam:) przeczytałam książke ZYCIE BZ PIECZYWA dr.Lutza.i niby wszystko proste bo wiadomo ze węglowodany nas tuczą,a nie tłuszcze.I żeby schudnąć trzeba WW ograniczyc.Ale ja mam pytanie odnośnie ilości białka,chce schudnąć bo mam nadwagę i to nie małą.Czy powinnam mieć jakąś górna granice białka żeby od nadmiaru nie tyc? Przy wzroście 170cm.Bede wdzieczna za porady i wskazówki.
Ostatnio zmieniony przez Molka Pon Lut 03, 2014 18:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 18:28   

Zasada jest prosta
Tak długo, jak nie przekraczasz 72 gramów cukrowców
dziennie, możesz jeść tyle tłuszczu i białka, ile zechcesz.

Oczywiście nie oznacza,to,że się mamy obżerać .Jemy do syta ,ale też nie chcemy się głodzić.Czego się można spodziewać,to Lutz przyznaje;

Na początku odchudzania niektóre
kobiety nawet trochę tyją.
Byłoby nieuczciwością twierdzić, że dieta niskowęglowodanowa pozwala
każdemu osiągnąć idealną sylwetkę.
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 18:47   

g69 dzięki za odpowiedz,piszesz ze na początku niektóre kobiety tyją-dlatego pytam o ilość białka bo nie sądze żeby taka mała ilość WW powodowala przyrost wagi no chyba ze się myle.Mysle ze jak wezme 1gB na 1 kg to będzie ok? czy raczej podniesc na 1,5g B/1kg?
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:11   

A ile gram mięsa tak ze smakiem możesz zjeść przez cały dzień.Do tego dorzuć sporą porcję tłuszczu i spory kopiec warzyw nisko węglowodanowych.I wtedy możesz stwierdzić jakie jest twoje samopoczucie.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:24   

Proszę spróbować te 1,5 g/kg czyli 100-110g białka, co odpowiada 60 dag mięsa. Założę się, że będąc kobietą nie wytrzyma Pani dłużej, niż kilka dni na tak dużej ilości białka. To dobre dla mięśniaków. :)
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:29   

w dzisiejszym dniu zjadłam 120gr.karkówki,2 jajka z majonezem,2 serki topione i warzywa na maśle ok 40WW.Nie jestem w stanie zjeść niczego więcej.Tłuszcz syci mnie na długo,miesa nie jem więcej niż 150g.dziennie,duzo to czy mało?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:37   

olenka napisał/a:
w dzisiejszym dniu zjadłam 120gr.karkówki,2 jajka z majonezem,2 serki topione i warzywa na maśle ok 40WW.Nie jestem w stanie zjeść niczego więcej.Tłuszcz syci mnie na długo,miesa nie jem więcej niż 150g.dziennie,duzo to czy mało?

To ledwo ze 70g białka. Jak widać do 1,5g/kg jeszcze daleko, a już się nie mieści. :)
Wyobraźmy sobie teraz, jak biedne dzieci są zmuszane do jedzenia. I nie ma wymówki, że się nie mieści, starzy bywają nieubłagani.
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:40   

panie Witoldzie dziekuje ze pan jest :) mi chodzi o utrate wagi,czyli spokojnie 100g B? a WW ok70? bo wiadomo tłuszczu się nie boje i jem
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:43   

Tak, tylko węglowodanów trzeba pilnować, żeby nie przekroczyć 70g, a nawet można na czas odchudzania zejść do 50g i powinny przeważać warzywa.
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 19:49   

Dziekuje panie Witoldzie :) rozumie ze podnieść Białko do 100g,WW obnizyc do 50 tylko z warzyw,tłuszczu się nie bac,A na wieczorny ostatni posiłek co będzie najlepsze posiłek WW+tłuszcz? czy B+warzywa+tłuszcz.Prosze się nie dziwic takich pytan ale dopiero się ucze LC.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 20:00   

Na noc nie za dużo tłuszczu, bo serce się nieprzyjemnie tłucze. I w ogóle lepiej się nie przejadać niczym przed snem.
Węglowodany wszystkie razem nie powinny przekraczać 70g, w to należy wliczyć również węglowodany z warzyw.
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 20:09   

Panie Witoldzie czyli nie jest istotne co jemy na ostatni posiłek? ważne bym trzymała się proporcji B-100,W-50 .Ja LC wdrożyłam w zycie w dniu dzisiejszym,zanotowałam sobie pana wskazówki,notuje także co i ile jem.Mam nadzieje ze organizm się szybko dostosuje i zaczne gubic kilogramy.Pewnie jeszcze nie raz będę zadawała pytania wiec proszę o cierpliwość i wyrozumialosc :)
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 21:03   

Wszystkie posiłki powinny być z grubsza zrównoważone, na noc trochę mniej tłuszczu.
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Pon Sty 13, 2014 21:14   

ok :)
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Śro Sty 15, 2014 11:48   

2 dzień na LC i już 1,5kg mniej :D tak jak pan Witold.J polecił jem węglowodanów do 50gr,tłuszcz syci mnie na długo.Mam jeden tylko problem bo wieczorami jestem głodna a może to tylko złe nawyki jedzenia wieczorami? Wczoraj o godz.20 zjadłam truskawki z bita smietaną bez cukru oczywiście i ku mojemu zdziwieniu przy rannym wazeniu okazało się ze jest az 800 dkg mniej.Czyli wyszło mi na dobre ta kolacja,chociarz wiem ze na wieczór mam nie jesc tłuszczy :( ale to dopiero początek mojego LC i mam nadzieje ze z czasem tego nawyku się pozbędę.Przy okazji mam jeszcze pytanie w związku z wieczornymi bólami głowy od 2 dni,czy może to być oznaka małej ilości WW? czy to oznaka ze szlaki się przebudowują i to normalne?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Sty 15, 2014 12:15   

Nie to, że nie jeść tłuszczy na wieczór, ale nie przejadać się nimi. Chyba, że ktoś pracuje w nocy.
Prawdziwe chudnięcie zacznie się po tygodniu, na początku organizm traci tylko nadmiar wody i opróżnia jelita.
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Śro Sty 15, 2014 12:55   

Tą bitą smietane nie dałam rady zjeść całą bo mnie zemdliło czyli organizm "podziękował" i więcej ni chciał.Zauwazyłam ze za dużo tłuszczy zjeść nie mogę,chociarz bardziej smakuje mi mięso tłuste niż chude.Dzisiaj zlicze tłuszcze i zobaczę ile tego jest w ciągu dnia ile ma być B w stosunku do T? 1:1?
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Sty 18, 2014 10:51   

Jakie proporcje BiT wprowadziłaś ?Jakie ogólnie masz samopoczucie na takim sposobie żywienia?I co z tuszą ciała się dzieje?
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Sob Sty 18, 2014 11:59   

g69 witaj :) moje proporcje sa następujące B-100 T-100 W-60.Samopoczucie super,pełna energii,waga spadła o 2kg.tylko z tym tłuszczem to jest tak ze nie zawsze jest te 100,bywa ze jest go mniej i nie wiem czy to bobrze? czy jednak doozyc?
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Sty 18, 2014 13:12   

Jeżeli chodzi o proporcje,to to na forum są różne zdania .Czasem dochodzi do szermierki słownej.
Więc może być mętlik w głowie ,który obrać kierunek .Ale tak na logikę ,jeżeli po takim sposobie odżywiania czujesz się bardzo dobrze,organizm zmierza do właściwej wagi to znaczy ,ze to jest odpowiedni kierunek . Wiele znajomych kobiet,też chętnie by się pozbyło zbędnych kilogramów,ale kiedy mówię,ze przede wszystkim trzeba ograniczyć węglowodany a zwiększyć ilość mięsa i tłuszczu,to na ogół mówią,że byłby to problem ponieważ nie przepadają za większą ilością mięsa i tłuszczu .Widzę ,że trudno jest coś podpowiedzieć,jak ogólnie jest strach przed miażdżycą .
A tak z ciekawości,czy dużo pań na tym forum stosuje dietę LC? Może mężczyznom bardziej ta dieta podchodzi?
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Sty 18, 2014 13:24   

to może być jakieś odniesienie w psychodietetyce:
Dziewczynka, która nigdy nic nie jadła.
http://www.youtube.com/watch?v=AneQQ1FUNOk
:shock:
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Sty 18, 2014 14:05   

g69 napisał/a:
A tak z ciekawości,czy dużo pań na tym forum stosuje dietę LC? Może mężczyznom bardziej ta dieta podchodzi?
Z badań Masajów wynika, że kobiety i dzieci intuicyjnie jedzą trochę więcej węglowodanów, niż mężczyźni. Mężczyźni preferują orzechy oraz nasiona, a kobiety i dzieci owoce.
Co oczywiste, bo faceci muszą utrzymać większą masę mięśniową, a kobiety tłuszczową.
JW
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Sob Sty 18, 2014 18:54   

vvv napisał/a:
to może być jakieś odniesienie w psychodietetyce:
Dziewczynka, która nigdy nic nie jadła.
http://www.youtube.com/watch?v=AneQQ1FUNOk
:shock:


0bejrzałam z ciekawoscią
 
     
olenka

Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: Śro Sty 29, 2014 11:25   

od 2 dni jestem na samym białku i tłuszczu,zero WW i czuje się rewelacyjnie.Zauwazylam wlasnie ze im mniej jadłam WW to czułam się lepiej, pełna energi,zapal do pracy,zero apetytu na słodke.Dlatego postanowiłam na kilka dni wyrzucić z jadłospisu węglowodany,chce tak wytrzymać 4-5 dni.Zalezy mi dobrym samopoczuciu ale jeśli zauważę u siebie jakies skutki ujemne to oczywicie stopniowo dodam WW.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Sty 31, 2014 13:59   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
g69 napisał/a:
A tak z ciekawości,czy dużo pań na tym forum stosuje dietę LC? Może mężczyznom bardziej ta dieta podchodzi?
Z badań Masajów wynika, że kobiety i dzieci intuicyjnie jedzą trochę więcej węglowodanów, niż mężczyźni. Mężczyźni preferują orzechy oraz nasiona, a kobiety i dzieci owoce.
Co oczywiste, bo faceci muszą utrzymać większą masę mięśniową, a kobiety tłuszczową.
JW


A ten kto nie dąży aby schundąć a przytyć? to zmniejszenie weglowodanów do 70 z wieksza ilością tłuszczy i białka spwoduje u niego chudniecie? Czy poprostu dowalić mięsa więcej a A 70g węgli bez zmian?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Lut 01, 2014 12:22   

Dokładnie tak.
JW
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Sob Lut 01, 2014 12:48   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Dokładnie tak.
JW


Więcej mięsa żeby przytyć a po treningu jeszcze więcej mięsa i węgli ?
Ostatnio zmieniony przez koffin Sob Lut 01, 2014 12:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Sob Lut 01, 2014 13:28   

olenka napisał/a:
.Dlatego postanowiłam na kilka dni wyrzucić z jadłospisu węglowodany,chce tak wytrzymać 4-5 dni.Zalezy mi dobrym samopoczuciu ale jeśli zauważę u siebie jakies skutki ujemne to oczywicie stopniowo dodam WW.

Ponoć Lutz przez jakiś okres całkowicie zrezygnował z węglowodanów.Myślę,że po takim krótkim okresie po za dobrym samopoczuciem i przypływem energii nie zauważysz niepokojących objawów.
A jak uważacie,czy przy rezygnacji z węglowodanów jest sens robić badania na elektrolity?
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Lut 01, 2014 13:59   

Sprawdziłem na własnej skórze że zero węgli przez kilka dni jest czasem wskazane. Proporcje B do T 1:1 są w moim przypadku wtedy najlepsze. Byle by wtedy nie stosować złotej proporcji bo skutki będą opłakane. Pierwszego dnia już czuję się trochę przypływ energii. Drugi lub trzeci dzień już czuć że zero węgli daje kopa.
Nie wiem czy jest to sposób dla każdego ale spróbować warto.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Lut 01, 2014 14:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Sob Lut 01, 2014 16:35   

Węgle pózniej musisz dodać z warzyw i trochę ze zbóż :P np kaszy, bulw.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Lut 01, 2014 17:15   

W rzeczy samej na zero carb wewnętrzna zamiana metaboliczna ciał zabitych zwierząt na cukier jest mało wydajna więc mało humanitarna.
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Lut 01, 2014 17:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Nie Lut 02, 2014 09:23   

g69 napisał/a:
A jak uważacie,czy przy rezygnacji z węglowodanów jest sens robić badania na elektrolity?
Przy eksperymentach żywieniowych warto pewne rzeczy posprawdzać. To ubogaca naszą wiedzę. :)
W przeciwnym wypadku jesteśmy skazani na dezinformacje naukowych szarlatanów.
Gdybym nie badał poziomu glukozy, to bym nie wiedział, że u niskowęglowodanowców glikemia po przejedzeniu się węglowodanami lub w krzywej cukrowej skacze do 250 mg% i nie powoduje to żadnych zaburzeń samopoczucia ani świadomości. Nie wiedziałbym, że u zupełnie zdrowego człowieka poranna glikemia czasem sporadycznie przez kilka dni skacze do 160 mg%, chociaż przeciętnie waha się około 90 mg% (pamiętajmy, że dawniej mierzono to jako 80).
Gdybym nie mierzył ciał ketonowych, to bym nie wiedział, że u przeciętnego optymalnego ketonuria jest na dwa krzyżyki.
Gdybym nie mierzył ciśnienia, to bym nie wiedział, że wzrasta na żywieniu wysokotłuszczowym. Itd.
Więc warto od czasu do czasu coś tam zmierzyć.
JW
 
     
Hydrogenium


Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 17
Wysłany: Wto Lut 18, 2014 21:37   

Przy 70g białka i 60g węgli na dobę ile mogę maksymalnie zjadać tłuszczu, żeby moje odżywianie było bezpieczne?
 
     
Megana 

Dołączyła: 19 Lut 2014
Posty: 3
Skąd: Polska
Wysłany: Śro Lut 19, 2014 15:03   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
olenka napisał/a:
w dzisiejszym dniu zjadłam 120gr.karkówki,2 jajka z majonezem,2 serki topione i warzywa na maśle ok 40WW.Nie jestem w stanie zjeść niczego więcej.Tłuszcz syci mnie na długo,miesa nie jem więcej niż 150g.dziennie,duzo to czy mało?

To ledwo ze 70g białka.
JW


Jak Pan wyliczył tę ilość białka?
karkówka 120 g - 20
2 jajka - 15
2 top serki - 5

W przybliżeniu wychodzi mi 40 g białka z tego jadłospisu.
Też próbuję sobie ustawić sensownie dietę, i widzę, że albo robię duży błąd w wyliczeniach, albo ciężko mi dojść do 1g białka/kmc.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Lut 19, 2014 22:56   

Megana napisał/a:
W przybliżeniu wychodzi mi 40 g białka z tego jadłospisu.
Też próbuję sobie ustawić sensownie dietę, i widzę, że albo robię duży błąd w wyliczeniach, albo ciężko mi dojść do 1g białka/kmc.
O to właśnie chodzi, że bardzo trudno się przebiałczyć, o ile w ogóle coś takiego jest możliwe. A dziś wszyscy jak nawiedzeni walczą z rzekomo szkodliwym nadmiarem białka. Nie tylko optymalni, ale prawie cała reszta.

Jak dokładnie policzyć tylko to, co przedstawione w jadłospisie, to wyjdzie około 50g, bo z serków i warzyw uzbiera się trochę więcej białka. Wszakże zazwyczaj dana osoba zjada jeszcze inne rzeczy i nie zauważa tego, więc można oszacować, że tego białka w sumie zebrało się tak do 70g, nie więcej, a już spowodowało to sytość i niechęć do spożywania większych ilości. Więc powtórzę, od przebiałczenia chroni nas smak.

Każde białko zawiera toksyczne grupy aminowe i jeżeli ktoś boi się przebiałczenia, to musi w bilansie zliczać wszystkie białka, również roślinne. Rozpatrując sprawę pod kątem szkodliwości amoniaku, to właśnie najszkodliwsze są niskowartościowe białka roślinne i kolagenowe, ponieważ trzeba ich więcej zjeść, żeby dostarczyć niezbędną ilość aminokwasów egzogennych.
Białko zwierzęce jest najmniej szkodliwe, ponieważ wystarcza go zjeść mniej niż roślinnego i zatem powstaje mniej toksycznego amoniaku. To memento dla wegetarian i oczyszczaczy organizmu.
JW
 
     
Hydrogenium


Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 17
Wysłany: Śro Lut 19, 2014 23:37   

Hydrogenium napisał/a:
Przy 70g białka i 60g węgli na dobę ile mogę maksymalnie zjadać tłuszczu, żeby moje odżywianie było bezpieczne?


Proszę o odpowiedź, chodzi mi o orientacyjną wartość dla chłopaka 20lat, 170cm, 73kg.
 
     
Megana 

Dołączyła: 19 Lut 2014
Posty: 3
Skąd: Polska
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 08:16   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
O to właśnie chodzi, że bardzo trudno się przebiałczyć,


Moje obawy idą w przeciwnym kierunku.
Dość aktywnie żyję (biegam ok. 50 km tygodniowo). Jem niskowęglowodanowo od ok. 3 lat, i bardzo sobie taką dietę chwalę. Odkąd sięgam pamięcią, ziemniaki, kaszę, ryż czy chleb z kanapki zawsze najchętniej zostawiałam na talerzu (o ile nie byłam zmuszana do jedzenia). Zupełnie inaczej było z czekoladą czy szarlotką :) . Ale postanowiłam się z cukrem rozstać.
Przez lata jedyne białko, jakie jadłam, to kawałek mięsa na obiad i jakiś jogurt czy kefir na śniadanie. Jak policzyłam - wyszło ok. 40 - 50 g. Od wielu lat 'coś' jest nie tak - rozwarstwiają mi się koszmarnie paznokcie, robią się gangliony, zdarzały się (przed laty; od 5-6 lat już nie) zapalenia ścięgien i przyczepów ścięgien i mięśni, jakiekolwiek zadrapanie goi się tygodniami. Odstawiłam cukry proste, gluten - praktycznie od 3 lat jedyne węglowodany w mojej diecie to warzywa, 60 - 70 dkg + 1-2 sztuki owoców.
Otoczenie jedzące inaczej grzmi, że jem za dużo białka. Policzyłam - i wyszło jak wyżej. Więc stwierdziłam, że jem go za mało. Od ok. 2,5 roku zamiast jogurtu czy kefiru jem konkretne śniadanie - jakieś 3 jajka + warzywko. No i wydawało mi się, że w ten sposób spokojnie dobiję do 1,5 - 2 g białka na kg mc. A tu zdziwienie - wychodzi ok. 60. Mam ochotę pokombinować, żeby jednak zwiększyć (przynajmniej na jakiś czas) ilość białka, ale to wcale nie jest łatwe. No i nie powiem, presja otoczenia - że się wykończę taką ilością mięcha i jajek, też swoje zaczyna robić.
Może ktoś aktywnie żyjący mógłby się podzielić doświadczeniem i wspomóc radą?
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 08:33   

W ciągu dnia soczki warzywne, może z oliwą z oliwek,
kawa może, może nawet lekko słodzona,
może nawet z mleczkiem kokosowym,

a na spokojnie w domu wieczorem konkretne jedno białko
samodzielnie uduszone z surowego produktu do syta,
naprawdę do syta.

Megana napisał/a:
3 jajka + warzywko

No właśnie ni pies ni wydra takie śniadanko,
albo jeść, albo nie jeść, 3 jajka = nic.

Megana napisał/a:
jakiś jogurt

Nic lepszego by podtrzymywać utajone zapalenia niż produkty mleczne i jaja codziennie, no może zboża są tylko bardziej destruktywne.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Lut 20, 2014 08:42, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 08:38   

Megana napisał/a:
Mam ochotę pokombinować, żeby jednak zwiększyć (przynajmniej na jakiś czas) ilość białka, ale to wcale nie jest łatwe. No i nie powiem, presja otoczenia - że się wykończę taką ilością mięcha i jajek, też swoje zaczyna robić.
Może ktoś aktywnie żyjący mógłby się podzielić doświadczeniem i wspomóc radą?
To nie otoczenie wyląduje na wózeczku, tylko Pani, jeżeli będzie się Pani źle żywić. A wtenczas doradcy dyskretnie ulotnią się.
70 g białka to nie jest dużo, ale np. dla kobiety o wzroście 160 cm może być wystarczające.
Żeby jakoś spożyć taką ilość dobrze jest jadać cztery posiłki dziennie, wtenczas się uzbiera. No i właśnie tutaj widać, jak trudno się przebiałczyć.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 08:47   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
cztery posiłki dziennie

500g produktu zwierzęcego zawierającego 100g białka,
na obiadokolację to chyba leży w możliwościach,
jeżeli kichy nie są ciągle zawalane byle czym,
typowy obiad jest przecież objętościowo większy.

Rekord świata to 2kg mięsa w 3 minuty
i chudzinka to zjadła:
http://www.youtube.com/watch?v=7Vz-CAcOGxo
:D
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 10:36   

Adam. Jeśli uważasz nasiona traw za najbardziej destruktywne to wypadało by nie wielbić tak wszystkich produktów z palmy kokosowej. Palma kokosowa jest trawą tylko że dużą. Wynika to z budowy pnia która jest identyczna jak budowa źdźbła trawy. Każdy dobry botanik ci o tym powie.
_________________
Incurably Himself
 
     
Megana 

Dołączyła: 19 Lut 2014
Posty: 3
Skąd: Polska
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 10:44   

vvv napisał/a:

Nic lepszego by podtrzymywać utajone zapalenia niż produkty mleczne i jaja codziennie, no może zboża są tylko bardziej destruktywne.
8)


A skąd informacje o prozapalnym działaniu jajek?

Do zmiany, i w ogóle myślenia o tym, co jem skłoniły mnie problemy z tarczycą. 4 lata temu w badaniach okresowych wyszło mi TSH dwucyfrowe. Potem badania hormonów tarczycy i przeciwciał - hormony lekko pod normą, przeciwciała wywalone w kosmos. Dostałam zalecenie przyjmowania hormonów tarczycy z informacją, że tak już pozostanie do końca życia. Czułam się dobrze, więc hormonów łykać nie zaczęłam. Zainteresowałam się wówczas za to dietą. Metodą prób i błędów, diety eliminacyjnej okazało się, że wystarczy wyeliminować gluten i nabiał (ku mojej rozpaczy - bo sery śmierdzące uwielbiam), z jadłospisu poleciały też gotowe wędliny (jem mięso wyłącznie przyrządzone w domu)i wszystko, co przetworzone + cukier. Początki były trudne, ale bez żadnych hormonów 'nieuleczalne Hashimoto' zniknęło. Jajka mi służą i nic się po nich nie dzieje, OB i CRP niziutkie. TSH, hormony tarczycy i inne wzorowo.

Co do 4 posiłków dziennie - to tu jest problem. Wzrostu mam 168 cm, więc spróbuję, biorąc pod uwagę styl życia, dobić do 75-80 g białka na jakiś czas i zobaczę, jak to działa. Muszę pokombinować, bo 0,5 kg mięsa też naraz nie zjem. Tym bardziej, że zupełnie chudych mięs nie lubię, a tylko takie mają ok. 20 g białka na 100 g.

A już poza tematem, to strasznie wkurzające jest, że mając ponad 40 lat uczę się prawidłowo żywić. Muszę zasiąść do wagi i tabelek i coś tam sobie poukładać. A w szkole na biologii wkuwałam jakieś mejozy, mitozy i cykle rozwojowe buławinki czerwonej.
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 11:09   

Tak cię właśnie oceniam nieoceniając,
że dla Ciebie palma to trawa,
zresztą to przebija z każdego Twojego postu,
a dla mnie trawą są Wiechlinowate do których palma nie należy.
:faint:
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 11:13   

Megana napisał/a:
Metodą prób i błędów, diety eliminacyjnej okazało się, że wystarczy wyeliminować gluten i nabiał (ku mojej rozpaczy - bo sery śmierdzące uwielbiam), z jadłospisu poleciały też gotowe wędliny (jem mięso wyłącznie przyrządzone w domu)i wszystko, co przetworzone + cukier. Początki były trudne, ale bez żadnych hormonów 'nieuleczalne Hashimoto' zniknęło. Jajka mi służą i nic się po nich nie dzieje, OB i CRP niziutkie.
No to fajnie.

Megana napisał/a:
prozapalnym działaniu jajek?
Nie chodzi o jajka tylko o jajka codziennie,
a to taka różnica jak pomiędzy jednym winem na miesiąc wypitym po połowie jednego dnia, a alkoholizmem.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Czw Lut 20, 2014 11:18, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Hydrogenium


Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 17
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 12:03   

Hydrogenium napisał/a:
Hydrogenium napisał/a:
Przy 70g białka i 60g węgli na dobę ile mogę maksymalnie zjadać tłuszczu, żeby moje odżywianie było bezpieczne?


Proszę o odpowiedź, chodzi mi o orientacyjną wartość dla chłopaka 20lat, 170cm, 73kg.


Wiem, że temat nie do końca odpowiedni, ale mi również ciężko jest zjadać powyżej 35 dag mięsa (rodzina ma w tym niemały udział). Pozostały niedosyt przyjemnie uzupełnia tłuszczyk - tylko jak daleko mogę się posunąć? Waszym zdaniem.
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Lut 20, 2014 13:56   

Hydrogenium. 150 gramów tłuszczu.
Nikt nie każe ci jeść tylko mięsa. Są przecież inne źródła białka zwierzęcego. Wypadało by go jeść trochę wiecej.
Nie bój się węgli, one nie gryzą. Jeśli będzie 100 gramów węgli a mniej tłuszczu to żadna tragedia się nie stanie jeśli nie będziesz tych węgli dostarczał wyjadając cukier z domowych zapasów. Lepiej gdyby były nie przetworzone.
_________________
Incurably Himself
 
     
SynMarnotrawny

Dołączył: 30 Paź 2013
Posty: 17
Wysłany: Sob Lut 22, 2014 16:59   

Z mojej obserwacji wynika, że mój organizm najlepiej reaguje, kiedy spożywam taką samą ilość białka i węglowodanów w stosunku 1:1. Zazwyczaj 120g protein i tyle samo węglowodanów. Resztę energii czerpię z tłuszczy, głównie nasyconych.

Pozdrawiam
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Sob Lut 22, 2014 19:53   

Megana napisał/a:
Muszę pokombinować, bo 0,5 kg mięsa też naraz nie zjem
można awaryjnie
białko sojowe koncentrat 80%, 700 g, 22 zł
30 g proszku 200 ml wody , szejker , wypić rano i wieczorem
jest 50 g białka :D

ale ...
Soja jest niezdrowa ;)

Dar
_________________
The Truth is still out there.
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Lut 22, 2014 20:14   

Dario. Lepsze białko sojowe niż brak białka.
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Śro Lut 26, 2014 08:38   

Cholerka. Jednak głupi się urodziłem i głupi umrę.
W Kuwejcie spożycie białka na dobę wynosi od 60 do 80 gram. Średnia długość życia wynosi tam tyle samo co we Francji gdzie średnie dobowe spożycie białka jest dwa razy większe.
Tak więc 60-80 gram białka na dobę jest ilością wystarczającą.
Człowiek uczy się całe życie ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
gusia_29 

Wiek: 40
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Śro Lut 26, 2014 09:32   

To tak na temat głupoty

Bo im więcej wiemy tym bardziej widzimy ile nie wiemy......



Cytat:
DEFINICJA GŁUPOTY



Oj, głupota jest trudno definiowalna. Jak większość pojęć wzniosłych.

No bo przecież głupota ma coś mistycznego w sobie. To jest jak dar! To jest blask otaczający cały świat. Któż nie potrafi dostrzec głupoty pośród innych blasków Kto wie, czy głupota nie świeci najbardziej.

Ale czymże jest?! Pffff

Czy by to był brak wiedzy?
Czyżby? Eeeee Przecież brak dostępu do wiedzy nikogo nie naznacza głupotą. Iluż to prostych, niewykształconych ludzi potrafi być mądrych jak mało kto, a iluż inteligentów z wykształcenia popisuje się głupotą koncertowo.
Gdzie miałaby być ta granica wiedzy która rozdzielała by mądrych i głupich? Czy naprawdę trzeba wiedzieć jak się nazywa największe miasto w kraju, by nie być głupim? Jeśli to człowiekowi do niczego niepotrzebne, to na cholerę mu ta wiedza?

To może brak wiedzy, która akurat jest potrzebna!?
No proszę - jeśli ktoś pracuje jako elektryk, a nie wie, że dotykanie językiem przewodów to nie jest najlepszy sposób na badanie obecności napięcia - to można nazwać go głupim.
Czy elektryk ma prawo nie wiedzieć jak działa prawo Ohma? Lekarz, ekspedient ma prawo nie wiedzieć. Elektryk już nie. Więc tak - jest głupi!
Coś się klaruje. Głupotą jest brak wiedzy, która jest człowiekowi potrzebna w jego życiu - a jest dostępna.

Szukamy dalej... Brak inteligencji - czyli niski IQ...
Inteligencja to umiejętność kojarzenia wiedzy z rzeczywistością, umiejętność kojarzenia odległych pojęć itp. Czy wysoka inteligencja chroni przed głupotą?
Na oko powinna chronić.
Ale przecież znam inteligentnych ludzi, którzy są normalnie głupi! No znam.
Co więc sprawia, że potrafią być głupi? Jak się lepiej przyjrzeć - to wynika to z tego, że zbyt wierzą w swoją inteligencję. Ta miłość własna sprawia, że ślepną i głuchną na inne racje.
Nie jest głupim ten, kto nie rozumie, ale szczerze się do tego przyznaje. Głupim za to jest taki, co nieprzytomnie upiera się przy swoich przekonaniach - niezależnie od stopnia własnej inteligencji. Taki rzeczywiście przestaje rozumieć ludzi i rzeczy.

Pytanie: czy za głupiego można uznać kogoś, kto kieruje się bardzo uproszczonymi opiniami - zasłyszanymi gdzieś w życiu?
I tu jestem na tak. Faktycznie, jest wiele odmian głupoty wynikającej z różnych zasłyszanych zabobonów albo mądrości wymyślonych zapewne przez idiotę.

No i już się powoli klaruje.
Jeszcze tylko dla formalności pytanie: czy głupotą można nazwać upośledzenia umysłowe wszelkiego poziomu - od trudności w nauce do upośledzeń głębokich?
I znów odpowiedź wydaje mi się prosta - nie upośledzenie jest głupotą, a nie przyjmowanie tego do wiadomości. Nad upośledzeniem można rozpostrzeć parasol miłosierdzia dopóki upośledzony nie uprze się kierować sprawami, którymi kierować nie powinien.

Do głupoty dochodzi, kiedy ktoś swoją wiedzę (i inteligencję) uznaje za wystarczającą - pomimo różnych sygnałów, że jest ona zbyt mała. I pomimo tego, że można to uzupełnić - ignoruje takie rozwiązanie.
Więc ostatecznie moja definicja wygląda tak:

Głupota to upór w przecenianiu swojej wiedzy i inteligencji.

Pierwszą rzeczą do zrozumienia powinno być zrozumienie własnych ograniczeń. Na nic inteligencja i wiedza jeśli jest przeceniona. A wielu ludzi przecenia.

Jeżeli ktoś czegoś nie wie, czy nie rozumie - ale ma tego świadomość - to nie grozi mu głupota. Albo się dowie, albo nie będzie się brał za rzeczy których nie rozumie. Tak jest dobrze!
Jeśli ktoś nawet wie dużo i jest inteligentny - ale przesadnie to przecenia - to bardzo łatwo o głupotę. To prędzej czy później się skompromituje w bolesny sposób. A jeśli nie zechce przyjąć tego do wiadomości - no to będzie się kompromitował głupotą stale.

I zauważam taki drobny paradoks - ludzie, którzy łatwo posądzają innych o głupotę, często popisują się własną głupotą. Nie rozumiejąc co oceniają, przeceniają własną mądrość i bezmyślnie wydają wyroki.
Nie wyobrażam sobie, że człowiek mądry (nie dotknięty głupotą) miałby uznać za głupie zdanie, zjawisko, zachowanie, choćby na oko niedorzeczne, bez zrozumienia jego sensu.
Nawet głupota ma swoją logikę. Dopóki owo źródło nie jest zrozumiałe - nie można o niczym powiedzieć, że jest głupie - bo może być w tym ukryta mądrość - tylko za mało wiemy na czym ona polega.

Dlaczego na początku napisałem, że głupota świeci najbardziej na świecie? Wcale nie dlatego, że widzę głupie zachowania, głupie poglądy
Dlatego, że tak wielu ludzi przypisuje innym głupotę nie podejmując najmniejszego wysiłku, żeby coś zrozumieć!
Najwięcej pomówień o głupotę zawsze będzie w dyskusji między dwoma głupcami.

_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Lut 28, 2014 19:56   

Grzegorz Rec napisał/a:
Cholerka. Jednak głupi się urodziłem i głupi umrę.
W Kuwejcie spożycie białka na dobę wynosi od 60 do 80 gram. Średnia długość życia wynosi tam tyle samo co we Francji gdzie średnie dobowe spożycie białka jest dwa razy większe.
Tak więc 60-80 gram białka na dobę jest ilością wystarczającą.
Człowiek uczy się całe życie ;)

Wiecej wegli czy fatu?
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 01, 2014 16:35   

koffin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Cholerka. Jednak głupi się urodziłem i głupi umrę.
W Kuwejcie spożycie białka na dobę wynosi od 60 do 80 gram. Średnia długość życia wynosi tam tyle samo co we Francji gdzie średnie dobowe spożycie białka jest dwa razy większe.
Tak więc 60-80 gram białka na dobę jest ilością wystarczającą.
Człowiek uczy się całe życie ;)

Wiecej wegli czy fatu?


Wiecej węgli bo to oszczędza białko.
Podałem przykład kuwejtu i francji. Na zbliżonej długości życia podobieństwa się kończą. Trzeba to wziąć pod uwagę.
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Wto Mar 04, 2014 21:40   

Na zbliżonej długości życia podobieństwa się kończa'
Napisz dogłebniej ;)
 
     
seanor

Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 249
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 05:10   

No i znów Mój Mistrzu ma rację
Czytajcie...nie chce was obrazac z samego rana...

http://nauka.newsweek.one...y,282188,1.html
 
     
seanor

Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 249
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 07:15   

Cała tłustość baranka(wskazana wieprzowinka) , nerki , wątroba , ogon(prawda Kangur? ;) ) i kawałek mięsa z prawej łopatki.
KAWAŁEK!!!
Optymalni z krwi i kości wiedzą o tym!


Pozostali... wierzom w 4s - wicie , rozumicie - wy jedzcie , a my wos ...nie bójcie się :shoot:
 
     
italodisco 


Wiek: 45
Dołączył: 08 Mar 2005
Posty: 40
Skąd: podkarpackie
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 08:02   

co tydzień to samo , onet, gazeta, interia,wp do tego dodać gazety mojej żony Olivia , Pani domu i Klaudia i w kółko to samo : amerykańscy naukowcy to, amerykańscy naukowcy tamto :shoot:
Ostatnio zmieniony przez italodisco Sob Mar 22, 2014 08:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 08:13   

seanor napisał/a:
Cała tłustość baranka(wskazana wieprzowinka) , nerki , wątroba , ogon(prawda Kangur? ;) ) i kawałek mięsa z prawej łopatki.
KAWAŁEK!!!
Optymalni z krwi i kości wiedzą o tym!


Pozostali... wierzom w 4s - wicie , rozumicie - wy jedzcie , a my wos ...nie bójcie się :shoot:


A co ma wspólnego hamburger z mięsem ? Tutaj nie ma ludzi którzy jedzą takie rzeczy. Tutaj są co najwyżej tacy którzy jedzą na raz tyle mięsa ile waży hamburger. No może są wyjątki, takie które dzielą to mięso na kawałki i je rotują :hah:
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 09:29   

seanor napisał/a:
No i znów Mój Mistrzu ma rację
Czytajcie...nie chce was obrazac z samego rana...

http://nauka.newsweek.one...y,282188,1.html
W artykule jest napisane że jedzenie mięsa sprzyja nowotworom, a Ty piszesz że Mistrz ma rację. Rozumiem że Twój Mistrz zgadza się z tym?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 10:03   

seanor napisał/a:
No i znów Mój Mistrzu ma rację
Czytajcie...nie chce was obrazac z samego rana...
http://nauka.newsweek.one...y,282188,1.html

To jest wyborny przykład, na to, jak naciąga się wyniki do oczekiwań farmacji i ZUS-u
a pijar rozdyma temat.
Oryginalna praca znajduje się tam:
http://download.cell.com/...termediate=true
Na tej właśnie stronie nr 409 (Cell Metabolism 19, 407–417, March 4, 2014 2014 Elsevier Inc.) są wyniki badań tych 6 tys. ludzi.
Jednym z końcowych wniosków pracy jest:
Cytat:
We also propose that at older ages, it may be important to avoid low protein
intake and gradually adopt a moderate to high protein, preferably
mostly plant-based consumption to allow the maintenance of a
healthy weight and protection from frailty

Sam tytuł pracy świadczy o wynikach:
Cytat:
Low Protein Intake Is Associated with a Major
Reduction in IGF-1, Cancer, and Overall Mortality
in the 65 and Younger but Not Older Population


JW
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 10:33   

seanor napisał/a:
Cała tłustość baranka(wskazana wieprzowinka) , nerki , wątroba , ogon(prawda Kangur? ) i kawałek mięsa z prawej łopatki.
oraz
'błyskotliwe' nawiązanie do Biblii
przecież Izraelici zajadali się wieprzowiną ;D ,
a tłuszcz przeznaczony 'na ołtarz' był podstawą ich diety
parodia
 
     
seanor

Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 249
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 11:06   

Luuuuudzie trzymajcie mnie.
Przecież tu chodzi o MAŁĄ PODAŻ BIAŁKA nic wiecej
Wuju TUMAN-escu odpuść im bo nie wiedzą co chlapią
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 12:21   

seanor napisał/a:
Przecież tu chodzi o MAŁĄ PODAŻ BIAŁKA nic wiecej

To już było przerabiane, zalecenia Doktora Kwaśniewskiego 20-30 gram białka po przebudowie organizmu, straszenie przebiałczeniem, i zwiększenie tłuszczu do 4-6 gram.
Jak widać Lutz jest najrozsądniejszy, zdający się na własny organizm, bo takich bredni nie wypisuje i na długo przed Doktorem Kwaśniewskim tworzył swoją dietę.
Ostatnio zmieniony przez COOLER Sob Mar 22, 2014 12:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 12:40   

dario_ronin napisał/a:
seanor napisał/a:
Cała tłustość baranka(wskazana wieprzowinka) , nerki , wątroba , ogon(prawda Kangur? ) i kawałek mięsa z prawej łopatki.
oraz
'błyskotliwe' nawiązanie do Biblii
przecież Izraelici zajadali się wieprzowiną ;D ,
a tłuszcz przeznaczony 'na ołtarz' był podstawą ich diety
parodia


Dowód, jaką wieprzowiną hm?
Ostatnio zmieniony przez koffin Sob Mar 22, 2014 12:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 12:58   

seanor napisał/a:
Luuuuudzie trzymajcie mnie.
Przecież tu chodzi o MAŁĄ PODAŻ BIAŁKA nic wiecej
Wuju TUMAN-escu odpuść im bo nie wiedzą co chlapią


Seanor

Wuj apacz tak bredzi, bo nie może uznac wyższości J.K, ale nie wie, ze i tak już nic nie urosnie.

Ps. apacz – w slangu giedlowym to określenie inwestora-gracza, który licząc na silne odbicie gra przeciwko silnemu trendowi i otwiera przeciwstawne do niego pozycje.
Statystycznie jedno na dziesięć takich podejść konczy się sukcesem, ale co z tego jak 9x tnie raczki az milo. Stad nazwa (l)apacz nozy. A stara maksyma gieldowa mowi graj z trendem, bo on twoim przyjacielem jest.
Proste jak DO.
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 13:27   

side napisał/a:
seanor napisał/a:
Luuuuudzie trzymajcie mnie.
Przecież tu chodzi o MAŁĄ PODAŻ BIAŁKA nic wiecej
Wuju TUMAN-escu odpuść im bo nie wiedzą co chlapią


Seanor

Wuj apacz tak bredzi, bo nie może uznac wyższości J.K, ale nie wie, ze i tak już nic nie urosnie.

Ps. apacz  w slangu giedlowym to określenie inwestora-gracza, który licząc na silne odbicie gra przeciwko silnemu trendowi i otwiera przeciwstawne do niego pozycje.
Statystycznie jedno na dziesięć takich podejść konczy się sukcesem, ale co z tego jak 9x tnie raczki az milo. Stad nazwa (l)apacz nozy. A stara maksyma gieldowa mowi graj z trendem, bo on twoim przyjacielem jest.
Proste jak DO.


Jaki trend masz na myśli ? Żywienie Optymalne ?

Jeszcze wiele osób w polsce i na świecie stosuje żywienie optymalne. Jedni jeszcze nie odczuli jego negatywnych skutków bo są na nim za krótko. Inni już odczuli ale czekają aż to minie i zwiększają ilość tłuszczu wedle zaleceń, ograniczając przy tym ilość białka.
A twórca ŻO z postępującą miażdżycą nadal nie informuje o tym że nad tym typem diety były prowadzone badania i to dość szczegółowe. Nie poda ich wyników chociaż dobrze je zna.
W końcu dojdzie do tego że ktoś pójdzie po rozum do głowy i zażąda odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu związany ze stosowaniem diety ubogiej w białko i węglowodany ale z dużą ilością tłuszczu. Tak się już dzieje w stanach i to tylko kwestia czasu kiedy nastąpi coś takiego w polsce.

PS. Jeśli ruszy choć jeden taki proces to polecą za nim inne i zrobią tomaszkowi z tyłka jesień średniowiecza.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Mar 22, 2014 13:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 16:44   

Grzegorz Rec napisał/a:
side napisał/a:
Stara maksyma gieldowa mowi graj z trendem, bo on twoim przyjacielem jest.
Proste jak DO.

Jaki trend masz na myśli ? Żywienie Optymalne ?

Znowu nic nie zrozumiales.
Tu nie chodzi o trend w zywieniu tylko o prostote, ktora wspolna jest dla tej maksymy i żywienia optymalnego.
Jak widac, ze nie każdy potrafi pojac ta prosta zależność.
Nawet jajoglowi z Puszczykowa.
Ostatnio zmieniony przez side Sob Mar 22, 2014 16:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 17:30   

side napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
side napisał/a:
Stara maksyma gieldowa mowi graj z trendem, bo on twoim przyjacielem jest.
Proste jak DO.

Jaki trend masz na myśli ? Żywienie Optymalne ?

Znowu nic nie zrozumiales.
Tu nie chodzi o trend w zywieniu tylko o prostote, ktora wspolna jest dla tej maksymy i żywienia optymalnego.
Jak widac, ze nie każdy potrafi pojac ta prosta zależność.
Nawet jajoglowi z Puszczykowa.


Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.

Byłem na forum z którego tu przybyłeś. Toan twierdzi że obrażam kobiety na DD. Czy to chodziło o ciebie ? Nie złożyłem ci życzeń na dzień kobiet ale to jeszcze nie obraza.
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 17:52   

Grzegorz Rec napisał/a:
Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.
Bo to prosta droga do raka, po co się męczyć? Jak można iść prosto. Optymalni są super, jak ktoś stosuje zalecenia Instytutu Żywienia i zachoruje na miażdżycę to się śmieją z takiego, a jak optymalny zachoruje na miażdżycę to piszą: na każdej diecie można zachorować, na coś trzeba umrzeć. Czyli mówiąc krótko stopień szkodliwości zaleceń Instytutu Żywienia jest identyczny jak diety optymalnej.
A Side musi stać na "czatach" z nadzieją że uda mu się kogoś przeciągnąć na dietę optymalną. Ciebie i Samarytanina nie przeciągnął, choć walczył jak lew. Jak widać ludzie myślą i to jest największą przeszkodą dla Side.
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 21:39   

koffin napisał/a:
Dowód, jaką wieprzowiną hm?
nie wyczułeś ironii?
powoływanie się na mądrość kapłanów izraelskich, którzy wieprzowiny nie jadali nigdy i jednoczesne namawianie do objadania się wieprzowiną właśnie ...
parodia co?
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Sob Mar 22, 2014 22:44   

Japp, ;) Parodia
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Nie Mar 23, 2014 10:08   

Cytat:

http://download.cell.com/...termediate=true
Low Protein Intake Is Associated with a Major
Reduction in IGF-1, Cancer, and Overall Mortality
in the 65 and Younger but Not Older Population

Z omawianej pracy wynika, że zmniejszenie spożycia białka zmniejsza ryzyko zachorowania na raka do 65 roku życia i działa odwrotnie u ludzi starszych.
U ludzi po 65 r. ż. ryzyko raka jest obniżone przy zwiększeniu spożycia białka.

Zamiast młócić pianę, zastanówmy się nad meritum.

Gdyby nie istnieli Eskimosi, Masajowie, itp. to wynik byłby absolutnie wiarygodny. Jednak istnieli Eskimosi żywiący się prawie wyłącznie czerwonym mięsem oraz tłuszczem i praktycznie nie chorowali na raka. Tłumaczenie, że za krótko żyli, żeby rak się ujawnił jest naciągane. Średni wiek Eskimosów był niski ze względu na trudne warunki życia. Jednak dorośli dożywali 40, 50 a nawet 60 lat. Skoro wg współczesnych poglądów żywili się do 65 roku życia najbardziej kancerogennie, jak tylko sobie można wyobrazić, to powinny się pojawiać przypadki raka przynajmniej tak często, jak w USA w tej grupie wiekowej. A Eskimosi w ogóle na raka nie chorowali.
Przecież powinni, bo z omawianej pracy wynika, że im człowiek młodszy, tym większe ryzyko zachorowania na raka przy wysokim spożyciu białka. Przecież Eskimosi spożywali nie trochę więcej białka, ale cztery - sześć razy więcej białka, niż się obecnie zaleca. (Po 370 gramów, to prawie 2 kg mięsa na małego, 50 kg człowieka)

Musi zatem we współczesnej cywilizacji występować jakiś dodatkowy czynnik skorelowany ze spożywaniem większej ilości czerwonego mięsa, który to czynnik powoduje podwyższenie ryzyka raka. Wpływ tego czynnika zanika po 65 roku życia.
Co więcej, okazuje się wówczas, że wysokie spożycie białka ma działanie przeciwrakowe. Czyli to nie samo białko sprzyja kancerogenezie, ale nie uwzględniony w badaniach jakiś inny czynnik skorelowany z białkiem i wiekiem.
Co to może być?
JW
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 340
Wysłany: Nie Mar 23, 2014 12:02   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jednak istnieli Eskimosi żywiący się prawie wyłącznie czerwonym mięsem oraz tłuszczem i praktycznie nie chorowali na raka. Tłumaczenie, że za krótko żyli, żeby rak się ujawnił jest naciągane. Średni wiek Eskimosów był niski ze względu na trudne warunki życia. Jednak dorośli dożywali 40, 50 a nawet 60 lat. Skoro wg współczesnych poglądów żywili się do 65 roku życia najbardziej kancerogennie, jak tylko sobie można wyobrazić, to powinny się pojawiać przypadki raka przynajmniej tak często, jak w USA w tej grupie wiekowej. A Eskimosi w ogóle na raka nie chorowali.
Musi zatem we współczesnej cywilizacji występować jakiś dodatkowy czynnik skorelowany ze spożywaniem większej ilości czerwonego mięsa, który to czynnik powoduje podwyższenie ryzyka raka. Wpływ tego czynnika zanika po 65 roku życia.
Co to może być?
A może nie ilość, ale jakość jest decydująca? Jakby nie patrzeć u Eskimosów nadal jest żywienie czystsze niż w centrum Europy. Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
http://kuchnia.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html
http://www.kolazkultur.pl/tag/eskimos
http://www.rp.pl/artykul/239883.html
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Mar 23, 2014 21:56   

Według was nadmiar białka jest gorszy, węgli czy tłuszczu? gdzie jest więcej wad?
Ostatnio zmieniony przez koffin Nie Mar 23, 2014 21:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Mar 24, 2014 10:40   

Najgorszy jest nadmiar węglowodanów, ponieważ uruchamia mechanizm bluesa cukrowego i patologicznego łaknienia. Białko tego nie robi, a wręcz nie da się go zjeść za dużo, bo nadmiar białka odrzuca od jedzenia go. Tylko białko tak działa.
JW
 
     
seanor

Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 249
Wysłany: Pon Mar 24, 2014 15:42   

...właśnie ;) :D ;D
za to tłuscu mozesz wypić wiadro :viva: i nikaj ci nie bedzie :shoot:
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Mar 24, 2014 19:04   

seanor napisał/a:
...właśnie ;) :D ;D
za to tłuscu mozesz wypić wiadro :viva: i nikaj ci nie bedzie :shoot:


Marzyciel ;]
Nic mu nie będzie jeśli do wiadra tłuszczu doda pół wiadra karkówki i ani grama jakiegoś słodkiego badziewia.
Co najwyżej można popić nalewką orzechową.
Abstynencja nie sprzyja zdrowiu ;] wegetarianizm też. Hitler był wegetarianinem i abstynentem a wiadomo jak wykorzystał to że bóg na chwilę przysnął w trzydziestym dziewiątym.
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pon Mar 24, 2014 19:30   

Abstynencja nie sprzyja zdrowiu to fakt. Człowiek może dostać ku***cy.
Przez to że tak się odżywiał...
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 10:15   

koffin napisał/a:
Abstynencja nie sprzyja zdrowiu to fakt. Człowiek może dostać ku***cy.
Przez to że tak się odżywiał...


Nie powiedziałem że to wegetariańska dieta zrobiła z Hitlera potwora.

Chciałem tylko zaznaczyć że wegetarianin nie musi być krainą łagodności na którą kreuje się to środowisko.
Ale jest też duże prawdopodobieństwo tego że w niedobiałczonym mózgu zrodzą się ponure myśli.

Największą dozą altruizmu i empatii obdarzeni są ludzie którzy ratują nas z pożarów, bronią w czasie wojny, ratują życie w czasie gdy jest ono zagrożone. Sprawiają to estrogeny i hgh a nie pastwiskowe żarcie. Oczywiście dużą rolę odgrywa też charakter, wychowanie, system wartości.

Sławni wegetarianie padają na raka jak muchy. Czesław Niemen, George Harrison. O nich się mówi. O tych szarych wegetarianach nie. Oni też ze względu na taki styl odżywiania częściej zapadają na nowotwory.

Organizm z przewagą hgh czy estrogenów jest zainteresowany tłuszczami i syntezą białek. Z tego czerpie energię. Tam gdzie górę bierze insulina i jej słudzy w postaci IGF-1 nie ma interesu żeby czerpać energię z tłuszczów i aminokwasów.
Jest tak jak w państwie w którym przejmuje władzę siła która jest zainteresowana tym żeby ludzie kupowali ropę a nie gaz. Trzeba wtedy przestawić urządzenia na inne paliwo. W przypadku insuliny i IGF-1 to glukoza. I zaczyna się rak. Nie od razu , powoli , stopniowo.

Prościej wytłumaczyć się nie da.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Czw Mar 27, 2014 10:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 11:08   

samarytaninn napisał/a:
A może nie ilość, ale jakość jest decydująca? Jakby nie patrzeć u Eskimosów nadal jest żywienie czystsze niż w centrum Europy. Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
Zapewne czysta żywność ma duże znaczenie. Z tym, że niezupełnie, ponieważ DDT zatruło całą planetę. Jako rozpuszczalne w tłuszczach kumuluje się 10-krotnie w każdym ogniwie łańcucha pokarmowego. Na lądzie łańcuch jest krótki: rośliny > roślinożercy > drapieżniki oraz wszystkożercy np. tuczniki wieprzowe > mleko karmiących kobiet. Kumulacja DDT 10 tys. razy.
W Arktyce łańcuch pokarmowy jest wielokrotnie dłuższy: plankton > małe organizmy > małe ryby > średnie ryby > duże ryby > morskie ssaki > mleko karmiących kobiet. Kumulacja 10 milionów razy. Mleko Eskimosek zawiera tysiąc razy więcej DDT, niż mleko reszty kobiet.
To nie jest trzy razy więcej, ale dziesięć do trzeciej potęgi razy więcej.
To przekracza możliwości wyobraźni, potrzebna jest proteza myślowa:
dziennie zjadamy około 2 kg produktów, tysiąc razy więcej oznacza dwie tony produktów.
Dlatego zalecono, żeby Eskimoski nie karmiły piersią.

Cytat:
Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
To chyba jakieś nieporozumienie. Nawet w cytowanym artykule jest mowa, że podstawą żywienia Eskimosów są ssaki. Ryby i owoce morza stanowią drobne urozmaicenie.
http://kuchnia.wp.pl/kat,...l?ticaid=112713
JW
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 11:10   

Grzegorz Rec napisał/a:
Sławni wegetarianie padają na raka jak muchy. Czesław Niemen, George Harrison. O nich się mówi. O tych szarych wegetarianach nie. Oni też ze względu na taki styl odżywiania częściej zapadają na nowotwory.
Czyli dokładnie jak optymalni, którzy ze strachu przed rakiem opychają się witaminą B17. Jedni warci drugich, a najbardziej sławni optymalni muszą nosić peruki żeby ludzie myśleli jakoby na diecie optymalnej włosy odrastały. :hah: :hah: :hah:
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 11:12   

W kwestii włosów może trzeba się suplementować biotyną?
JW
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 11:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
samarytaninn napisał/a:
A może nie ilość, ale jakość jest decydująca? Jakby nie patrzeć u Eskimosów nadal jest żywienie czystsze niż w centrum Europy. Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
Zapewne czysta żywność ma duże znaczenie. Z tym, że niezupełnie, ponieważ DDT zatruło całą planetę. Jako rozpuszczalne w tłuszczach kumuluje się 10-krotnie w każdym ogniwie łańcucha pokarmowego. Na lądzie łańcuch jest krótki: rośliny > roślinożercy > drapieżniki oraz wszystkożercy np. tuczniki wieprzowe > mleko karmiących kobiet. Kumulacja DDT 10 tys. razy.
W Arktyce łańcuch pokarmowy jest wielokrotnie dłuższy: plankton > małe organizmy > małe ryby > średnie ryby > duże ryby > morskie ssaki > mleko karmiących kobiet. Kumulacja 10 milionów razy. Mleko Eskimosek zawiera tysiąc razy więcej DDT, niż mleko reszty kobiet.
To nie jest trzy razy więcej, ale dziesięć do trzeciej potęgi razy więcej.
To przekracza możliwości wyobraźni, potrzebna jest proteza myślowa:
dziennie zjadamy około 2 kg produktów, tysiąc razy więcej oznacza dwie tony produktów.
Dlatego zalecono, żeby Eskimoski nie karmiły piersią.

Cytat:
Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
To chyba jakieś nieporozumienie. Nawet w cytowanym artykule jest mowa, że podstawą żywienia Eskimosów są ssaki. Ryby i owoce morza stanowią drobne urozmaicenie.
http://kuchnia.wp.pl/kat,...l?ticaid=112713
JW


A propos DDT. Gdzieś czytałem o wynikach badań że zatrucie środowiska detergentami sprawiło że u większości gatunków ssaków i ryb rodzi się wiecej osobników żeńskich a osobniki męskie rodzą się słabsze.
Coś na rzeczy musi być bo kondycja ludzkości drastycznie się pogarsza. Nawet ci którzy jedzą i żyją jak dawniej nie są już tak silni, odporni i zdrowi jak ci z przedwojennego materiału.
_________________
Incurably Himself
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 340
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 11:59   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Zapewne czysta żywność ma duże znaczenie. Z tym, że niezupełnie, ponieważ DDT zatruło całą planetę. Jako rozpuszczalne w tłuszczach kumuluje się 10-krotnie w każdym ogniwie łańcucha pokarmowego. Na lądzie łańcuch jest krótki: rośliny > roślinożercy > drapieżniki oraz wszystkożercy np. tuczniki wieprzowe > mleko karmiących kobiet. Kumulacja DDT 10 tys. razy.
W Arktyce łańcuch pokarmowy jest wielokrotnie dłuższy: plankton > małe organizmy > małe ryby > średnie ryby > duże ryby > morskie ssaki > mleko karmiących kobiet. Kumulacja 10 milionów razy. Mleko Eskimosek zawiera tysiąc razy więcej DDT, niż mleko reszty kobiet.
Nawet jeśli to jest prawdą to przecież skażenie środowiska, wód i tak najniższe jest zapewne u Eskimosów aniżeli w Europie, ze względu na urbanizację i przemysł. Wątpię czy ktoś w Polsce odważyłby się zjeść surową rybę z Wisły. Eskomosi jak chcą zagotować wodę to wrzucają kostki lodu do garnka i podgrzewają, wątpię czy w Polsce ktoś by wypił taką wodę.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Cytat:
Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
To chyba jakieś nieporozumienie. Nawet w cytowanym artykule jest mowa, że podstawą żywienia Eskimosów są ssaki. Ryby i owoce morza stanowią drobne urozmaicenie.
http://kuchnia.wp.pl/kat,...l?ticaid=112713
JW
Foka też jest ssakiem, jej mięso bogate jest w omega 3, podobnie jak mięso z wieloryba.
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 12:00   

COOLER napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Sławni wegetarianie padają na raka jak muchy. Czesław Niemen, George Harrison. O nich się mówi. O tych szarych wegetarianach nie. Oni też ze względu na taki styl odżywiania częściej zapadają na nowotwory.
Czyli dokładnie jak optymalni, którzy ze strachu przed rakiem opychają się witaminą B17. Jedni warci drugich, a najbardziej sławni optymalni muszą nosić peruki żeby ludzie myśleli jakoby na diecie optymalnej włosy odrastały. :hah: :hah: :hah:


"Zawsze postępuj właściwie. Da to satysfakcję kilku ludziom a resztę zadziwi." Mark Twain.

Ponomarenko zwracał uwagę na to że Jan Kwaśniewski mylił często podstawowe kwestie dotyczące metabolizmu. Jak on to określił "mylił przypływ z odpływem". Walczył z węglowodanami ale za przyczynę zbyt szybkiego dojrzewania i wzrostu dzieci brał wysoki poziom hgh. Wskazywał na to że wysokowęglowodanowe żywienie przyczynia się do nadmiernego wydzielania hgh a przez to do zbyt szybkiego dojrzewania i sylwetki kingkonga. To IGF-1 wywołuje taki efekt. Wysoki poziom hgh wywołuje gigantyzm i akromegalię.
Dzieci są większe i mają słabe kości, tkankę łączną ale nie z powodu hgh.

Często jego spostrzeżenia były trafne tyle że jeśli myli się odpływ z przypływem to można się obudzić będąc niesionym przez prąd oceaniczny.

Zadałem pytanie Tomaszowi Kwaśniewskiemu na tym forum dlaczego nie zostało to skorygowane i nawet na swoim forum się do tego nie odniósł. Woli słowne gierki zamiast rzeczowej dyskusji.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Czw Mar 27, 2014 12:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 12:01   

W Tamizie pojawiło się dużo żeńskich hormonów na skutek stosowania pigułek antykoncepcyjnych przez Angielki. To spowodowało właśnie przesunięcie równowagi wodnych zwierząt w stronę samic.
Oczywiście temat jest raczej spychany w niebyt informacyjny.
JW
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 12:13   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W Tamizie pojawiło się dużo żeńskich hormonów na skutek stosowania pigułek antykoncepcyjnych przez Angielki. To spowodowało właśnie przesunięcie równowagi wodnych zwierząt w stronę samic.
Oczywiście temat jest raczej spychany w niebyt informacyjny.
JW


To zrobili rybkom jak u Felliniego "Miasto Kobiet" :hah:
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 12:27   

COOLER napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Sławni wegetarianie padają na raka jak muchy. Czesław Niemen, George Harrison. O nich się mówi. O tych szarych wegetarianach nie. Oni też ze względu na taki styl odżywiania częściej zapadają na nowotwory.
Czyli dokładnie jak optymalni, którzy ze strachu przed rakiem opychają się witaminą B17. Jedni warci drugich, a najbardziej sławni optymalni muszą nosić peruki żeby ludzie myśleli jakoby na diecie optymalnej włosy odrastały. :hah: :hah: :hah:


Po kilku korektach DO mogła by być niezłą dietą niskowęglowodaową.
Do tego trzeba jednak masę sracy i schowania dumy do kieszeni.

Wołami roboczymi low carb byli ludzie tacy jak Lutz czy jego poprzednicy. To oni mozolnie badali to jaki wpływ ma to co je człowiek na jego zdrowie i życie. Prowadzili tysiące badań, odbywali dalekie i ryzykowne podróże.

Nie sztuka jest wziąć to wszystko i przerobić na swój obraz i podobieństwo.
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 13:34   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
W kwestii włosów może trzeba się suplementować biotyną?
JW


Biotyna w rozsądnych dawkach nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Chyba że zjadł ją razem z opakowaniem.
Wiele lat temu łykałem B kompleks. Kiedy przekroczyłem zalecane 2 tabletki i brałem 4 pojawiły się bóle głowy. Kupiłem więc po paczce wszystkich witamin z grupy B ze składu B kompleks i pojedynczo przyjmowałem dwa razy większe dawki niż zalecane przez producenta. Winowajcą okazała się PP.
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 13:49   

Grzegorz Rec napisał/a:
Ponomarenko zwracał uwagę na to że Jan Kwaśniewski mylił często podstawowe kwestie dotyczące metabolizmu. Jak on to określił "mylił przypływ z odpływem".
Doktor Kwaśniewski dużo bredni wypisuje, choćby popisując się znajomością proporcji mleka matki która niby miała być dokładnie taka jak proporcje diety optymalnej, póxniej były brednie pH zasadowe na diecie optymalnej, w końcu lansowanie diety jakoby Putin ją też znał. :hah: http://www.dobradieta.pl/...p=236138#236138
Grzegorz Rec napisał/a:
Zadałem pytanie Tomaszowi Kwaśniewskiemu na tym forum dlaczego nie zostało to skorygowane i nawet na swoim forum się do tego nie odniósł. Woli słowne gierki zamiast rzeczowej dyskusji.
Zootechnik z kursem serowarstwa jest mistrzem w ośmieszaniu się i wypisywaniu bredni. Niech optymalni widzą jakich wiarygodnych mają przedstawicieli:
http://www.dobradieta.pl/...p=236312#236312
http://www.dobradieta.pl/...p=236295#236295
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 14:59   

Grzegorz Rec napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
samarytaninn napisał/a:
A może nie ilość, ale jakość jest decydująca? Jakby nie patrzeć u Eskimosów nadal jest żywienie czystsze niż w centrum Europy. Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
Zapewne czysta żywność ma duże znaczenie. Z tym, że niezupełnie, ponieważ DDT zatruło całą planetę. Jako rozpuszczalne w tłuszczach kumuluje się 10-krotnie w każdym ogniwie łańcucha pokarmowego. Na lądzie łańcuch jest krótki: rośliny > roślinożercy > drapieżniki oraz wszystkożercy np. tuczniki wieprzowe > mleko karmiących kobiet. Kumulacja DDT 10 tys. razy.
W Arktyce łańcuch pokarmowy jest wielokrotnie dłuższy: plankton > małe organizmy > małe ryby > średnie ryby > duże ryby > morskie ssaki > mleko karmiących kobiet. Kumulacja 10 milionów razy. Mleko Eskimosek zawiera tysiąc razy więcej DDT, niż mleko reszty kobiet.
To nie jest trzy razy więcej, ale dziesięć do trzeciej potęgi razy więcej.
To przekracza możliwości wyobraźni, potrzebna jest proteza myślowa:
dziennie zjadamy około 2 kg produktów, tysiąc razy więcej oznacza dwie tony produktów.
Dlatego zalecono, żeby Eskimoski nie karmiły piersią.

Cytat:
Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
To chyba jakieś nieporozumienie. Nawet w cytowanym artykule jest mowa, że podstawą żywienia Eskimosów są ssaki. Ryby i owoce morza stanowią drobne urozmaicenie.
http://kuchnia.wp.pl/kat,...l?ticaid=112713
JW


A propos DDT. Gdzieś czytałem o wynikach badań że zatrucie środowiska detergentami sprawiło że u większości gatunków ssaków i ryb rodzi się wiecej osobników żeńskich a osobniki męskie rodzą się słabsze.
Coś na rzeczy musi być bo kondycja ludzkości drastycznie się pogarsza. Nawet ci którzy jedzą i żyją jak dawniej nie są już tak silni, odporni i zdrowi jak ci z przedwojennego materiału.


Nie wszyscy są słabi.
Pisałeś o węglach przyczyną szybszego wzrostu. To nie oznacza żeby już węgli nie jeść tylko żeby było low carb prawda?
Przed cwiczeniami, np boks etc. Lepiej zjeść jajka albo mięso z tłuszczykiem czy jakieś węgle? Ja uważam że więcej siły będzie mieć osoba co zjadła węgle przed posilłiem niż osoba która zjadła np 3-4 jaja.. ?
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 17:47   

koffin napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
samarytaninn napisał/a:
A może nie ilość, ale jakość jest decydująca? Jakby nie patrzeć u Eskimosów nadal jest żywienie czystsze niż w centrum Europy. Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
Zapewne czysta żywność ma duże znaczenie. Z tym, że niezupełnie, ponieważ DDT zatruło całą planetę. Jako rozpuszczalne w tłuszczach kumuluje się 10-krotnie w każdym ogniwie łańcucha pokarmowego. Na lądzie łańcuch jest krótki: rośliny > roślinożercy > drapieżniki oraz wszystkożercy np. tuczniki wieprzowe > mleko karmiących kobiet. Kumulacja DDT 10 tys. razy.
W Arktyce łańcuch pokarmowy jest wielokrotnie dłuższy: plankton > małe organizmy > małe ryby > średnie ryby > duże ryby > morskie ssaki > mleko karmiących kobiet. Kumulacja 10 milionów razy. Mleko Eskimosek zawiera tysiąc razy więcej DDT, niż mleko reszty kobiet.
To nie jest trzy razy więcej, ale dziesięć do trzeciej potęgi razy więcej.
To przekracza możliwości wyobraźni, potrzebna jest proteza myślowa:
dziennie zjadamy około 2 kg produktów, tysiąc razy więcej oznacza dwie tony produktów.
Dlatego zalecono, żeby Eskimoski nie karmiły piersią.

Cytat:
Dodatkowo u Eskimosów nie brak kwasów omega 3 z ryb, których też sporo zjadają:
To chyba jakieś nieporozumienie. Nawet w cytowanym artykule jest mowa, że podstawą żywienia Eskimosów są ssaki. Ryby i owoce morza stanowią drobne urozmaicenie.
http://kuchnia.wp.pl/kat,...l?ticaid=112713
JW


A propos DDT. Gdzieś czytałem o wynikach badań że zatrucie środowiska detergentami sprawiło że u większości gatunków ssaków i ryb rodzi się wiecej osobników żeńskich a osobniki męskie rodzą się słabsze.
Coś na rzeczy musi być bo kondycja ludzkości drastycznie się pogarsza. Nawet ci którzy jedzą i żyją jak dawniej nie są już tak silni, odporni i zdrowi jak ci z przedwojennego materiału.


Nie wszyscy są słabi.
Pisałeś o węglach przyczyną szybszego wzrostu. To nie oznacza żeby już węgli nie jeść tylko żeby było low carb prawda?
Przed cwiczeniami, np boks etc. Lepiej zjeść jajka albo mięso z tłuszczykiem czy jakieś węgle? Ja uważam że więcej siły będzie mieć osoba co zjadła węgle przed posilłiem niż osoba która zjadła np 3-4 jaja.. ?


W twoim przypadku pies jest pogrzebany gdzie indziej. Analizujesz zbyt dużo i zbyt często. Nie należy się bać jedzenia ani sugerować się tymi co straszą bo w końcu dochodzi się do wniosku że wszystko szkodzi i nic dla nas nie jest właściwe. Takie podejście prowadzi do tego że odczuwa się negatywne objawy nawet po zjedzeniu czegoś po czym nie powinno ich być. Takie psychosomatyczne objawy nie są wcale rzadkością. To prosta droga do nerwicy.
Jeśli w dodatku ktoś jest podatny na sugestie i przewrażliwiony to można takie dietetyczne podchody doprowadzić do czystego absurdu. Przykładem jest DDP
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 00:05   

Zgadza się Gregor ale ja chce mieć, przyswajać wiedze i bez przeżywania ;)
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 08:57   

koffin napisał/a:
Zgadza się Gregor ale ja chce mieć, przyswajać wiedze i bez przeżywania ;)


Do tego wystarczy trochę poeksperymentować. Niekoniecznie ma to wyglądać tak że miesięczne zapiski tego co i kiedy się jadło zajmują 500 gigabajtów na twardym dysku.
Nie trzeba nic zasypywać chyba że ma się wyjątkowo kiepską pamięć i nie pamięta się co nam wyjątkowo zaszkodziło.

Najrozsądniejsze na tym forum podejście do diety ma Hannibal. Mogę tylko się domyślać że to wynik długoletnich doświadczeń.
_________________
Incurably Himself
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 11:10   

GrR napisał/a:
dietetyczne podchody doprowadzić do czystego absurdu. Przykładem jest DDP
Akurat wczoraj wysłuchałem co zalecił znajomemu do jedzenia diabetolog (tabletki, insulina jeszcze nie, wątroba już widać nie mieści się w ubraniu), w zasadzie wszystko odwrotnie, jedyne z czym się zgadzam to odradził winogrona . Zaproponowałem znajomemu by sam zjadł oddzielnie dany produkt i po pół godzinie i po dwóch sam sobie zmierzył poziom cukru, ale nie to przecież profanacja by była i czysty absurd, skoro diabetolog wie lepiej bo opiera się na zatwierdzonych badaniach.

Ale znajmy ma mieć swój rozum.

Z 7 lat temu uratowałem mu starszego psa, który już miał wszystko od astmy po cukrzycę i ledwo zipał, teraz już ma lat 20 i nadal sam spaceruje i ma radosny charakter, oczy już nie te co dawniej, ale liczy kroczki, jest ostrożny i radzi sobie nieźle, młodszy pies się nim opiekuje podczas spaceru. Stary pies absolutnie byle czego nie zje, wypracował sobie właściwe nawyki żywieniowe, woli być głodny i poczekać na mięso niż jeść kiełbasę, za to młodszy pies został już przez weterynarza spisany na straty, fakt jada tragicznie to samo co jego pan, zaproponowałem pewne proste zasady i suplementy i chyba się przyjęły, póki co widać poprawę nastroju i ruchliwości młodszego psa, jest tak schemizowany, że trzeba małymi kroczkami, żeby ta chemia nie zaczęła go za szybko opuszczać bo wyciągnie łapki zdrowiejąc.
:D
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Mar 28, 2014 11:12, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 11:22   

koffin napisał/a:
Zgadza się Gregor ale ja chce mieć, przyswajać wiedze i bez przeżywania ;)
To już chyba lepiej iść do kina niż przeżywać projekcje "Świat Jaki Gregor Chce Byśmy Go Widzieli" (ŚJGCBGW - mało samogłosek :viva: )
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 11:42   

GrR napisał/a:
Niekoniecznie ma to wyglądać tak że miesięczne zapiski tego co i kiedy się jadło zajmują 500 gigabajtów na twardym dysku.


Akurat miałem tydzień z dala od cywilizacji (nie reprezentujący żadnej znanej diety) to się pochwalę.

piątek:

tłusta wieprzowina 1kg, oliwa z oliwa z oliwek 100g, koncentrat pomidorowy 200g, cebula 200g

sobota:

kawa lekko słodzona

niedziela:
kawa lekko słodzona

poniedziałek:

kawa lekko słodzona

wtorek:

płatki gryczane 200g

środa:

płatki gryczane 100g

czwartek:

tłusta wieprzowina 500g, ziemniaki 500g

razem 500 gigabajtów, jedno źródło białka w tygodniu.
:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Mar 28, 2014 11:43, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 11:57   

vvv napisał/a:
GrR napisał/a:
dietetyczne podchody doprowadzić do czystego absurdu. Przykładem jest DDP
Akurat wczoraj wysłuchałem co zalecił znajomemu do jedzenia diabetolog (tabletki, insulina jeszcze nie, wątroba już widać nie mieści się w ubraniu), w zasadzie wszystko odwrotnie, jedyne z czym się zgadzam to odradził winogrona . Zaproponowałem znajomemu by sam zjadł oddzielnie dany produkt i po pół godzinie i po dwóch sam sobie zmierzył poziom cukru, ale nie to przecież profanacja by była i czysty absurd, skoro diabetolog wie lepiej bo opiera się na zatwierdzonych badaniach.

Ale znajmy ma mieć swój rozum.

Z 7 lat temu uratowałem mu starszego psa, który już miał wszystko od astmy po cukrzycę i ledwo zipał, teraz już ma lat 20 i nadal sam spaceruje i ma radosny charakter, oczy już nie te co dawniej, ale liczy kroczki, jest ostrożny i radzi sobie nieźle, młodszy pies się nim opiekuje podczas spaceru. Stary pies absolutnie byle czego nie zje, wypracował sobie właściwe nawyki żywieniowe, woli być głodny i poczekać na mięso niż jeść kiełbasę, za to młodszy pies został już przez weterynarza spisany na straty, fakt jada tragicznie to samo co jego pan, zaproponowałem pewne proste zasady i suplementy i chyba się przyjęły, póki co widać poprawę nastroju i ruchliwości młodszego psa, jest tak schemizowany, że trzeba małymi kroczkami, żeby ta chemia nie zaczęła go za szybko opuszczać bo wyciągnie łapki zdrowiejąc.
:D


Psy karmione węglowodanami zdychają na raka i cukrzycę. Działo się tak od zawsze. Jako koto-pies znam temat ;)

Te dwie choroby dziesiątkują także ludzi. To jest argumentem za tym żeby podważać teorie o tym że człowiek jest stworzeniem roślinożernym.
Jeśli 7 lat psa to 1 rok życia człowieka to nie trudno zaobserwować że zarówno u psów jak i u ludzi karmionych wysokowęglowodanowo cukrzyca i rak pojawiają się w podobnych przedziałach wiekowych. Tak więc powiedzenie że psy to nasi mniejsi bracia może nabrać nowego znaczenia ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 12:09   

Poprawka, nie robiłem zapisków, zapomniałem o orzechach, a to one były najważniejsze.

Akurat miałem tydzień z dala od cywilizacji (nie reprezentujący żadnej znanej diety) to się pochwalę.

piątek:

tłusta wieprzowina 1kg, oliwa z oliwa z oliwek 100g, koncentrat pomidorowy 200g, cebula 200g

sobota:

kawa lekko słodzona,

niedziela:
kawa lekko słodzona, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

poniedziałek:

kawa lekko słodzona, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

wtorek:

płatki gryczane 200g, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

środa:

płatki gryczane 100g, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

czwartek:

tłusta wieprzowina 500g, ziemniaki 500g

razem 500 gigabajtów, dwa źródła białka w tygodniu.
:viva:
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 12:50   

vvv napisał/a:
Poprawka, nie robiłem zapisków, zapomniałem o orzechach, a to one były najważniejsze.

Akurat miałem tydzień z dala od cywilizacji (nie reprezentujący żadnej znanej diety) to się pochwalę.

piątek:

tłusta wieprzowina 1kg, oliwa z oliwa z oliwek 100g, koncentrat pomidorowy 200g, cebula 200g

sobota:

kawa lekko słodzona,

niedziela:
kawa lekko słodzona, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

poniedziałek:

kawa lekko słodzona, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

wtorek:

płatki gryczane 200g, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

środa:

płatki gryczane 100g, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

czwartek:

tłusta wieprzowina 500g, ziemniaki 500g

razem 500 gigabajtów, dwa źródła białka w tygodniu.
:viva:


150 gramów węgli we wtorek !
A co by na to powiedział papa smerf Kwaśniewski od którego Ewa Bednarczyk dostała błogosławieństwo i wsparcie duchowe ? ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 13:28   

GrR napisał/a:
A co by na to
Pewnie by policzył,
jedzone raz dziennie więc średnia tygodniowa.

12200kcal B:430 T:930 W:580

średnio dziennie:
B:60 T:130 W:80 1740kcal
1 : 2,2 : 1,3

No to trochę przesłodziłem,
ale duże obciążenie fizyczne i termiczne więc jakoś się spaliło.

A bez liczenia wygląda na "głodówkę"
a tu białka 0,7g na kg nmc,
tłuszczu 2,2 raza więcej
i węglowodanów więcej niż opór.

Kto "oszuka naturę" przez dobę
niech liczy średnią z tygodnia.
Kto "oszuka naturę" przez tydzień
niech liczy średnią z miesiąca.

Kto nie liczy bo wie lepiej sam siebie oszukuje.
:D

Dane źródłowe dla liczyniedowiarków:

Wieprzowina karkówka
4080,00 247,50 0,00 348,00
Oliwa z oliwek - Casa de Azeite
824,00 0,00 0,00 91,60
Koncentrat pomidorowy 30% - Kotlin
194,00 11,20 27,80 3,00
Cebula
80,00 2,20 15,28 0,20
Cukier biały
405,00 0,00 99,80 0,00
Orzechy włoskie
5160,00 128,00 144,00 482,40
Płatki gryczane - Bio Planet
1020,00 27,30 213,00 5,10
Ziemniaki
400,00 10,00 84,00 0,50


Bez Was Gregor bym nie liczył, ale zasialiście wątpliwość.
:viva:
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 16:34   

vvv napisał/a:
Poprawka, nie robiłem zapisków, zapomniałem o orzechach, a to one były najważniejsze.

Akurat miałem tydzień z dala od cywilizacji (nie reprezentujący żadnej znanej diety) to się pochwalę.

piątek:

tłusta wieprzowina 1kg, oliwa z oliwa z oliwek 100g, koncentrat pomidorowy 200g, cebula 200g

sobota:

kawa lekko słodzona,

niedziela:
kawa lekko słodzona, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

poniedziałek:

kawa lekko słodzona, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

wtorek:

płatki gryczane 200g, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

środa:

płatki gryczane 100g, orzechy włoskie 200g (z własnego drzewa)

czwartek:

tłusta wieprzowina 500g, ziemniaki 500g

razem 500 gigabajtów, dwa źródła białka w tygodniu.
:viva:


Od soboty do środy to wersja DDP dla trzeciego świata ?
Sprytne posunięcie. Wchodzicie na rynek Etiopii i Ruandy. Ale ja to rozumiem. Trzeba być elastycznym żeby zdobywać nowe rynki ;) To może być hit. Taka dietetyczna wersja "We are the world" poland for africa ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Mar 28, 2014 21:08   

Szukał Trzeciego Świata I Się Oszukał.
Jeszcze Drugiego Nie Widziałeś.
:papa:
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 15:03   

vvv napisał/a:
Szukał Trzeciego Świata I Się Oszukał.
Jeszcze Drugiego Nie Widziałeś.
:papa:


Kiedy napisałem o tym że już na śniadanie zjadam 90 gramów białka zwierzęcego wspomniałeś coś o to że jestem żarłokiem itp. Było też chyba coś o afryce.

To mój organizm mi to podpowiada. Przyjrzałem się więc temu dokładniej.

Pracę mózgu kontrolują w zasadzie dwa aminokwasy. L-tyrozyna której mózg używa do syntezy noradrenaliny i dopaminy, które dają jasność umysłu, szybkość myślenia, trzeźwe myślenie, równowagę emocjonalną itp. Jest to więc stymulator mózgu. L-tyrozyna jest w mięsie, jajach owocach morza.

Drugi to L-tryptofan który jest w bananach, mleku, ziarnach. Mózg używa go do syntezy serotoniny, która spowalnia pracę mózgu, daje uczucie senności i sytości.

Tak więc mój organizm kieruje się instynktem. Nadal twierdzisz że lepiej kierować się schematami z DDP czy DO ?

To co jem wynika z tego że mój organizm instynktownie się tego domaga wiedząc że czeka go albo ciężki dzień albo odpoczynek.

Po prostu na low carb obudziły się we mnie pierwotne instynkty ;]
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Mar 29, 2014 15:12, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 15:26   

GrR napisał/a:
DDP
Cytat:
(...)
DOBRE PRODUKTY (DP, zwyczajowo nie nadużywane):
BIAŁKA (B)

1. Produkty bogatobiałkowe zwierzęce : białko jaja, żółtko jaja, mięso wieprzowe, mięso wołowe (cielęce), mięso baranie (jagnięce), dziczyzna, kurczak, indyk, kaczka, gęś, królik, ryby morskie, ryby słodkowodne, owoce morza.

2. Produkty bogatobiałkowe roślinne - groszek (zielony świeży, suszony), fasola (świeża, suszona), bób, soczewica, ciecierzyca, chleb świętojański, orzeszki ziemne, soja, słonecznik, pestki dyni, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, migdały, sezam (chałwa, tahina-miazga sezamowa), siemię lniane, słonecznik, mak.
(...)
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 17:06   

vvv napisał/a:
GrR napisał/a:
DDP
Cytat:
(...)
DOBRE PRODUKTY (DP, zwyczajowo nie nadużywane):
BIAŁKA (B)

1. Produkty bogatobiałkowe zwierzęce : białko jaja, żółtko jaja, mięso wieprzowe, mięso wołowe (cielęce), mięso baranie (jagnięce), dziczyzna, kurczak, indyk, kaczka, gęś, królik, ryby morskie, ryby słodkowodne, owoce morza.

2. Produkty bogatobiałkowe roślinne - groszek (zielony świeży, suszony), fasola (świeża, suszona), bób, soczewica, ciecierzyca, chleb świętojański, orzeszki ziemne, soja, słonecznik, pestki dyni, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, migdały, sezam (chałwa, tahina-miazga sezamowa), siemię lniane, słonecznik, mak.
(...)


Jakby daleko nie sięgnąć wstecz w czasie to widać że człowiek zmuszony do do tego żeby jeść białko roślinne, łączył je ze zwierzęcym. Robił to instynktownie aby podnieść wartość biologiczną posiłku.
Tak narodziło się koryto ;]

Tam gdzie białka i tłuszczu zwierzęcego był dostatek, nie uprawiano roślin ani z wysoką zawartością białka ani węglowodanów.
Chociaż mieszanie białek jest także u plemion łowiecko-zbierackich które przecież oprócz mięsa zbierały także orzechy, nasiona drzew, jagody.

Patrząc obiektywnie, teoria nie mieszania białek wydaje się po prostu dziwna. Tak naprawdę znikomy jest procent ludzi których negatywne objawy wywołuje mieszanie białek. Nie ma żadnych podstaw do tego żeby stwierdzić że mieszanie białek szkodzi. Czasem nawet pomaga.
Ziarno kakaowca czyni mleko bardziej przyswajalnym. To już nie teoria bo było wiele badań na potwierdzenie tego zjawiska. Taka mieszanka powoduje lepszą tolerancję cukru mlecznego jak i białka.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Mar 29, 2014 17:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 18:11   

vvv napisał/a:
koffin napisał/a:
Zgadza się Gregor ale ja chce mieć, przyswajać wiedze i bez przeżywania ;)
To już chyba lepiej iść do kina niż przeżywać projekcje "Świat Jaki Gregor Chce Byśmy Go Widzieli" (ŚJGCBGW - mało samogłosek :viva: )


Mój gadzio-kocio-psi mózg nie przyjmuje niczego na wiarę a już napewno nie w kwestii żywienia.

Dlaczego takie a nie inne odstępy czasowe w DDP ? Dlaczego co siedem dni a nie co 5 czy 10 ?
Jest jakieś naukowe uzasadnienie ? A jeśli nie to czy jest chociaż logiczne uzasadnienie i na jakiego typu logice się opiera ?

Ludzie którzy stosując Żywienie Optymalne brali wszystko na wiarę kiepsko na tym wyszli.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Mar 29, 2014 18:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 20:43   

Mieszanie białek nie teges? Uważam że to mieszanie węgli z białkiem lub węgli z nabiałem jest gorsze. Pan Witold uważa że węgle lepiej jeść z mięsem ale prawdopodobnie bez białka same węgle to wyższy poziom cukru we krwi ale np węgle w postaci kaszy z małą ilością masła będzie nie teges?
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Mar 29, 2014 21:07   

koffin napisał/a:
Mieszanie białek nie teges? Uważam że to mieszanie węgli z białkiem lub węgli z nabiałem jest gorsze. Pan Witold uważa że węgle lepiej jeść z mięsem ale prawdopodobnie bez białka same węgle to wyższy poziom cukru we krwi ale np węgle w postaci kaszy z małą ilością masła będzie nie teges?


Trudno mi coś na ten temat powiedzieć. Zwykle jem białko i tłuszcz ze znikomą ilością węgli.

Chociaż czasem zdarza mi się łączyć biały ser z rodzynkami i słonecznikiem. Dodaję do tego sok z połowy pomarańczy i 4 żółtka oraz szczypte cynamonu.

Nie da się chyba tego podciągnąć pod węgle z białkiem bo biały ser ma 15 % tłuszczu a żółtka też do produktów niskotłuszczowych nie należą.

Węgle z tłuszczem nie powodują nagłych skoków cukru we krwi. Czy tak jest w przypadku białka z węglami tego nie wiem. Jeśli Pan Witold tak twierdzi to znaczy że robił takie próby i tak jest w rzeczywistości.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Mar 29, 2014 21:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 16:15   

koffin napisał/a:
Mieszanie białek nie teges? Uważam że to mieszanie węgli z białkiem lub węgli z nabiałem jest gorsze. Pan Witold uważa że węgle lepiej jeść z mięsem ale prawdopodobnie bez białka same węgle to wyższy poziom cukru we krwi ale np węgle w postaci kaszy z małą ilością masła będzie nie teges?


Jest uzasadnienie tego żeby jeść białko z węglowodanami. Większa ilość tłuszczu ogranicza wchłanianie wielu witamin rozpuszczalnych w wodzie.
Dużej ilości tłuszczu także powinno towarzyszyć białko ze względu na to że organizm musi wytworzyć enzymy do strawienia tego tłuszczu. Do tego potrzebne jest białko. Białko jest także nośnikiem tego tłuszczu.

Tak więc można jeść jeden posiłek białkowo-węglowodanowy a inny białkowo-tłuszczowy.

Wszystkie posiłki w takich samych proporcjach BTW to bzdura , pozostałość z DO która opiera się na mitologii a nie na nauce i życiu.

Ostatnio na jakimś forum czytałem jak jakiś optymalny pisał jakiejś kobiecie że jeśli zje dużo białka to bezwzględnie musi zjeść 3,5 grama tłuszczu na każdy gram białka. Zapytała go wtedy czy w takim razie jeśli chce zjeść 100 gram białka to ma zjeść 350 gram tłuszczu. Odpowiedź była taka - No widzisz że nie jesteś w stanie tyle zjeść. Należy więc jeść mało białka i minimum 3,5 grama tłuszczu na każdy gram białka.

To jest paranoja w czystej postaci. Kiedy to czytałem to opadła mi kopara choć już niejeden tekst optymalnych czytałem.

To jest coś pięknego. Mózgi niektórych optymalnych do perfekcji opanowały umiejętność robienia innym wody z mózgu.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Nie Mar 30, 2014 16:25, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 16:53   

3,5gram tłuszczu to bardzo dużo.
Węgle+ białka- nic do tego nie mam. Węgle+ białko/tłuszcz mi nie pasuje. Jak już to mała ilośc węgli do białka i tłuszczu.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Mar 30, 2014 19:50   

Tak więc można jeść jeden posiłek białkowo-węglowodanowy a inny białkowo-tłuszczowy.
ahm tluszczowo-weglowodanowy?
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 07:23   

koffin napisał/a:
Tak więc można jeść jeden posiłek białkowo-węglowodanowy a inny białkowo-tłuszczowy.
ahm tluszczowo-weglowodanowy?


Jeśli czasem będziesz miał ochotę na węglowodany z tłuszczem to czemu nie.
Taki miks spowoduje powolny wzrost cukru we krwi a nie tak jak w przypadku samych węglowodanów nagły skok i równie szybki spadek.
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 14:53   

Jeszcze jak dodam warzywa ? koncentrat pomidorowy? ogórki.

Sorry za offtop- jaja wiejskie lub sklepowe a salmonella, np zjadlem surowe jaja bez białek.
Poczułem cięzkośc na brzuchu, a teraz lepiej lecz czuć bulgotanie, zbiera się? Jaja oczyszczają podobno, enzymy etc ale czy jest ryzyko złapania syfa z jajaek? Jaja surowe kojarza mi się z surowym mięsem- pasożyty etc. Wg Pana Kwaniewskiego to nie powinno się jadać jajek na surowo, ponieważ surowe białka jaja wiazia się w trwałe kompleksy z niektorymi wit. Organizm nie przyswaja ich..
Ostatnio zmieniony przez koffin Pon Mar 31, 2014 14:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 17:51   

koffin napisał/a:
Jeszcze jak dodam warzywa ? koncentrat pomidorowy? ogórki.

Sorry za offtop- jaja wiejskie lub sklepowe a salmonella, np zjadlem surowe jaja bez białek.
Poczułem cięzkośc na brzuchu, a teraz lepiej lecz czuć bulgotanie, zbiera się? Jaja oczyszczają podobno, enzymy etc ale czy jest ryzyko złapania syfa z jajaek? Jaja surowe kojarza mi się z surowym mięsem- pasożyty etc. Wg Pana Kwaniewskiego to nie powinno się jadać jajek na surowo, ponieważ surowe białka jaja wiazia się w trwałe kompleksy z niektorymi wit. Organizm nie przyswaja ich..


Wrzuć do miksera 6 surowych jaj łącznie z białkami, jednego dojrzałego banana, łyżeczkę brązowego cukru i mieszaj kilka minut. A potem wypij ze smakiem i nie myśl tyle o twórcach diet którzy opierali się na mitologii.
Jak ci się przelewa w jelitach to może jajka poczuły się jak w aquaparku ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6818
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 18:41   

z surowym białkiem? ble, niezdrowo i bez sensu..to juz zdrowsze jajo na miekko..
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 18:56   

Molka napisał/a:
z surowym białkiem? ble, niezdrowo i bez sensu..to juz zdrowsze jajo na miekko..


Mola, boisz się awidyny ? ;) To zaledwie 0,05% białka jaja. Taka duża dziewczyna a boi się czegoś tak małego ;)

Kobiety i tak łykają B7 w różnych preparatach żeby mieć ładne włosy, paznokcie itd więc niedobór Biotyny im nie grozi nawet gdyby piły surowe jajka codziennie ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 19:45   

Molka napisał/a:
z surowym białkiem? ble, niezdrowo i bez sensu..to juz zdrowsze jajo na miekko..


A teraz na poważnie. Podejdzmy do tematu po Lutzowemu. Pisał on nie raz o tym że wiele badań naukowych jest robione w taki sposób żeby mącić ludziom w głowach.

W eksperymencie karmiono kurczaki tylko surowym białkiem jaja bez żółtka. Na tej podstawie stwierdzono że awidyna wywołuje niedobory biotyny.

Awidyny jest tak mało że nie jest w stanie związać nawet części biotyny z całego jajka więc niedobory nie grożą nikomu nawet jeśli będzie pił 20 surowych jajek dziennie.

Mola nie strasz koffina bo i tak chłopak jedzie na sześciuset kaloriach dziennie ;)
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pon Mar 31, 2014 22:05   

Molka napisał/a:
z surowym białkiem? ble, niezdrowo i bez sensu..to juz zdrowsze jajo na miekko..


W końcu trochę wolnego czasu więc obalania mitu szkodliwości surowych jajek ciąg dalszy ;)

Pisałem już o tym jak mąci się w głowach ludzi strasząc awidyną w surowym białku jaja przedstawiając eksperyment z kurczakami które karmiono tylko surowym białkiem jaj bez żółtek. Żółtka jaj to drugie po wątrobce źródło Biotyny. Jest jej bogatym źródłem.
Taka ilość awidyny nie wiąże nawet części biotyny z całego jajka.
Awidyna działa tak samo w organizmach ssaków, ptaków czy gadów. Jest mnóstwo stworzeń które żywią się dużą ilością surowych jaj ptaków czy gadów cały rok. Na przykład mangusty. Szybkie , zwinne i silne stworzenia które są w stanie upolować kobrę choć są kilka razy od niej mniejsze.
W miejscach w których okres lęgowy różnych gatunków ptaków trwa cały rok jest wiele stworzeń które żywią się surowymi jajkami. Awidyna działa na nie tak samo jak na organizm ludzki. Mimo to nie wykazują niedoborów biotyny.

Tak więc można między bajki włożyć twierdzenie że surowe jajka powodują niedobory biotyny.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Pon Mar 31, 2014 22:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 00:29   

Czyli wyparzy jaja we wrzątku, wrzuci do blendera lub samemu wymieszać. Ciekawe to co napisałes z awidyną. Pisałem to co Pan Kwaśniewski miał zdanie na temat surowych jaj. W takim razie to nie prawda. Jaja w porównaniu do mięsa surowego nie zaszkodzą? Np 10tys lat temu taki paleo man sobie wstał i zjadł na śniadanie surowe jajo rozbijając to jajo o kamyk.
Nie wiem czy wybrał sobie żółtko a bialko jakoś wyrzucił bo mu nie smakuje albo taki insynkt że ta awidyna szkodliwa. Np Valdkowi nie smakują białka i jada tylko żóltka. Być może tak jak natura dała- jajo trzeba jadać całe z białkiem?

I dunno.
Ostatnio zmieniony przez koffin Wto Kwi 01, 2014 00:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 06:38   

koffin napisał/a:
Czyli wyparzy jaja we wrzątku, wrzuci do blendera lub samemu wymieszać. Ciekawe to co napisałes z awidyną. Pisałem to co Pan Kwaśniewski miał zdanie na temat surowych jaj. W takim razie to nie prawda. Jaja w porównaniu do mięsa surowego nie zaszkodzą? Np 10tys lat temu taki paleo man sobie wstał i zjadł na śniadanie surowe jajo rozbijając to jajo o kamyk.
Nie wiem czy wybrał sobie żółtko a bialko jakoś wyrzucił bo mu nie smakuje albo taki insynkt że ta awidyna szkodliwa. Np Valdkowi nie smakują białka i jada tylko żóltka. Być może tak jak natura dała- jajo trzeba jadać całe z białkiem?

I dunno.


Jak widzisz pan kwaśniewski także nie wnikał w temat tylko powtarzał za tymi naukowcami którzy już wiele razy robili ludzi w bambus. Tak ustawić badania żeby wyszło że coś szkodzi. Tak ustawić produkty w tabelach żeby żeby stwarzać pozory i oglupiać ludzi.

Kiedy człowiek znajdował jajo to wypijał je w całości. To by było marnotrawstwo odrzucać białko które jest dobrym źródłem protein. Tak samo jest i dziś kiedy mało kogo stać żeby wypić surowe żółtko a białko wylać.

A co do tego że jednym smakuje samo żółtko a innym całe surowe jajo to mnie tylko powiedzieć że to rzecz gustu.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Wto Kwi 01, 2014 06:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 13:08   

NA surowo można jeść bez obawy złapania salmonelli( to tez mit) ale i również pasożytów?
Nie lepsza byłaby 3minutowe jajo? Przy gotowaniu temperatura w jaju to 92C i te enzymy nie są zniszczone.

Jajo w sumie czystsze niż mięso , szczególnie wieprzowe ;)
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 13:28   

koffin napisał/a:
NA surowo można jeść bez obawy złapania salmonelli( to tez mit) ale i również pasożytów?
Nie lepsza byłaby 3minutowe jajo? Przy gotowaniu temperatura w jaju to 92C i te enzymy nie są zniszczone.

Jajo w sumie czystsze niż mięso , szczególnie wieprzowe ;)


Salmonella w środku jaja ? Tylko wtedy kiedy jajo było pęknięte jest taka możliwość. A nawet jeśli było pęknięte to warto by wiedzieć że salmonella jest na skrupce jednego jajka na kilka tysięcy.

O jakich pasożytach w jajku piszesz ?
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 14:17   

Pasożyty wszelkiego rodzaju -czy moga się tam znajdować?
Więc wyparzyć i zjeść na surowo lub na miękko 3 minutowce?
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 15:45   

koffin napisał/a:
Pasożyty wszelkiego rodzaju -czy moga się tam znajdować?
Więc wyparzyć i zjeść na surowo lub na miękko 3 minutowce?


Jedynymi pasożytami są pośrednicy w handlu jajkami. Nic mi innym rodzaju stworzeń pasożytujących na lub w jajkach nie wiadomo.

Mogą być i surowe i takie gotowane 3 minuty. Tylko od ciebie zależy jakie wybierzesz.

Surowe zmiksowane z bananem to raw paleo jak nic. Jeszcze tylko słomiana spodniczka, dzida i możesz wracać na łono natury ;]
_________________
Incurably Himself
 
     
EAnna 

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1139
Wysłany: Wto Kwi 01, 2014 23:03   

koffin napisał/a:
Nie lepsza byłaby 3minutowe jajo? Przy gotowaniu temperatura w jaju to 92C i te enzymy nie są zniszczone

Białko ścina się w temperaturze 60-65st.C. Żółtko w nieco wyższej, 65-70st.C.
Salmonella ginie w 68. Dlatego dla bezpieczeństwa bakteriologicznego wymagana prawnie temperatura obróbki mięsa kurzego wynosi 72st.C.
Trzyminutowe gotowanie spowoduje wzrost temperatury białka na tyle, aby się ścięło. Na pewno nie będzie to 92st.C. Ogrzewanie wymaga czasu.
Parzenie skorupek dezynfekuje powierzchnię jajka. Nie zapominajmy, że wydostaje się z kury stekiem, czyli wspólnym otworem służącym również kurze do defekacji.
Co do "różnych enzymów" to giną w różnych temperaturach. Sa to przecież białka. Niektóre dezaktywują sie już w 45st.C.
Grzegorz Rec napisał/a:
Salmonella w środku jaja ? Tylko wtedy kiedy jajo było pęknięte jest taka możliwość.

Czy grzegorz rec widział kiedykolwiek wnętrze kury nioski po uboju?
Jeżeli mięso drobiu może być zakażone salmonellą to nie ma takiej opcji, żeby wnętrze jajka chorej kury było od niej wolne.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Marynarz 

Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 14
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 06:07   

Grzegorz Rec napisał/a:
Zadałem pytanie Tomaszowi Kwaśniewskiemu na tym forum dlaczego nie zostało to skorygowane i nawet na swoim forum się do tego nie odniósł. Woli słowne gierki zamiast rzeczowej dyskusji.
Zootechnik z kursem serowarstwa jest mistrzem w ośmieszaniu się i wypisywaniu bredni. Niech optymalni widzą jakich wiarygodnych mają przedstawicieli:
http://www.dobradieta.pl/...p=236312#236312
http://www.dobradieta.pl/...#236295[/quote]

To by sie zgadzalo mistrz intryg ,politycznie poprawny lewak ,niedobitek prl'u z ta cala durna koteria I dworem przyglupow .Tylko dr.Ewa B tym pewchowym DO co nie wyszlo moze pomoc
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 08:12   

Grzegorz Rec napisał/a:
To jest paranoja w czystej postaci. Kiedy to czytałem to opadła mi kopara choć już niejeden tekst optymalnych czytałem.

To jest coś pięknego. Mózgi niektórych optymalnych do perfekcji opanowały umiejętność robienia innym wody z mózgu.
Słusznie. Ale nie ma się co dziwić. Jeżeli chodzi o zdrowie, mózgi ludzi są tak skonstruowane, że łykną każdą brednię, byle pochodziła z ust certyfikowanego szamana. Ta przypadłość nie oszczędza najtęższych umysłów.
Cytat:
Walter J. Freeman od 1936 r. propagował sposób prowadzenia lobotomii przedczołowej, poprzez wbijanie szpikulca do lodu przez oczodół pacjenta (wprowadzając go pod gałkę oczną) i cyt. "obracanie go jak mieszadełka do koktajli wewnątrz mózgu", co miało jego zdaniem leczyć psychozę, depresję czy przysparzające problemów zachowania. Freeman wykonał tę procedurę u ponad 2900 osób, spośród których najmłodsza miała 4 lata[1][2]. Próbował on z zabiegu wbijania szpikulca w oczodół i przecinania wiązań zrobić zabieg ambulatoryjny, realizował około czterech tego typu zabiegów dziennie[3]. Gdy u pacjenta dochodziło do zmniejszenia pobudzenia, Freeman uważał procedurę za udaną. Jednak wiele osób umierało na stole operacyjnym lub pozostawiono je z nieodwracalnymi uszkodzeniami: dziecinnych, potulnych, bezmyślnych, tracących poczucie tożsamości, apatycznych i bezwolnych oraz niemogących utrzymać moczu lub stolca[1][2]. W owym czasie publiczne krytykowanie lekarza przez jego kolegów było uważane za nieetyczne[1]. W okresie między 1935 a 1960 wykonano w USA blisko 50 000 zabiegów, polegających na przecięciu połączeń pomiędzy płatami czołowymi mózgu, a wzgórzem[2]. W efekcie tego zabiegu blisko 60% pacjentów umierało, pozostała część wykazywała zaś tendencje do ustąpienia niektórych objawów. Norwegia wprowadziła rekompensaty dla pacjentów poddanych lobotomii[3].

W roku 1949 Egas Moniz otrzymał Nagrodę Nobla za badania nad leczniczymi efektami lobotomii. Pomimo złożenia protestów, m.in. przez jedną z ofiar lobotomii, Christine Johnson, Komitet Noblowski odmówił odebrania Monizowi tytułu laureata Nagrody

Jeżeli miałbym wybierać, to wolę jednak złotą proporcję, pomimo, że Nobla nie dostała.
JW
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 08:16   

EAnna napisał/a:
koffin napisał/a:
Nie lepsza byłaby 3minutowe jajo? Przy gotowaniu temperatura w jaju to 92C i te enzymy nie są zniszczone

Białko ścina się w temperaturze 60-65st.C. Żółtko w nieco wyższej, 65-70st.C.
Salmonella ginie w 68. Dlatego dla bezpieczeństwa bakteriologicznego wymagana prawnie temperatura obróbki mięsa kurzego wynosi 72st.C.
Trzyminutowe gotowanie spowoduje wzrost temperatury białka na tyle, aby się ścięło. Na pewno nie będzie to 92st.C. Ogrzewanie wymaga czasu.
Parzenie skorupek dezynfekuje powierzchnię jajka. Nie zapominajmy, że wydostaje się z kury stekiem, czyli wspólnym otworem służącym również kurze do defekacji.
Co do "różnych enzymów" to giną w różnych temperaturach. Sa to przecież białka. Niektóre dezaktywują sie już w 45st.C.
Grzegorz Rec napisał/a:
Salmonella w środku jaja ? Tylko wtedy kiedy jajo było pęknięte jest taka możliwość.

Czy grzegorz rec widział kiedykolwiek wnętrze kury nioski po uboju?
Jeżeli mięso drobiu może być zakażone salmonellą to nie ma takiej opcji, żeby wnętrze jajka chorej kury było od niej wolne.


A co ma wnętrze kury nioski do wnętrza jajka ? W jajku jest kilka związków bakteriobójczych a także hamujących namnażanie się bakterii.
Widziałem kure od środka. Czy to była kura nioska tego nie wiem. Była martwa więc nie miałem możliwości jej o to zapytać.
_________________
Incurably Himself
 
     
gusia_29 

Wiek: 40
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 08:29   

Grzegorz Rec napisał/a:


A co ma wnętrze kury nioski do wnętrza jajka ? W jajku jest kilka związków bakteriobójczych a także hamujących namnażanie się bakterii.
Widziałem kure od środka. Czy to była kura nioska tego nie wiem. Była martwa więc nie miałem możliwości jej o to zapytać.


A jednak coś ma

http://www.wsse.krakow.pl...id=129&did=5622

W jaki sposób Salmonella zakaża jaja?
Naturalnym miejscem bytowania pałeczek Salmonella jest przewód pokarmowy zwierząt zarówno dzikich jak i domowych. Bakterie te można znaleźć na powierzchni skorupki jaja, gdyż jest ono wydalane tą samą drogą co odchody. Z tego powodu należy dokładnie myć jaja podczas ich przetwarzania. By zapobiec zakażeniu stosowana jest również obróbka termiczna jaj oraz odpowiednia higiena rąk.

Salmonella może być również obecna wewnątrz niepękniętych, całych jaj.

Bakteria ta może bytować wewnątrz jajowodu kury i spowodować zakażenie jaja jeszcze przed wytworzeniem się skorupki, nie powodując przy tym zachorowania samej kury.
Żeby zapobiec namnażaniu się bakterii wewnątrz jaj zalecane jest przechowywanie ich w warunkach chłodniczych. Aby wyeliminować zagrożenie zakażenia Salmonellą jaja powinny być gotowane przez 6 minut. Nie należy spożywać w żadnej postaci jaj na wpół miękkich jeśli chcemy by spożywane potrawy były bezpieczne dla naszego zdrowia.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 09:16   

gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:


A co ma wnętrze kury nioski do wnętrza jajka ? W jajku jest kilka związków bakteriobójczych a także hamujących namnażanie się bakterii.
Widziałem kure od środka. Czy to była kura nioska tego nie wiem. Była martwa więc nie miałem możliwości jej o to zapytać.


A jednak coś ma

http://www.wsse.krakow.pl...id=129&did=5622

W jaki sposób Salmonella zakaża jaja?
Naturalnym miejscem bytowania pałeczek Salmonella jest przewód pokarmowy zwierząt zarówno dzikich jak i domowych. Bakterie te można znaleźć na powierzchni skorupki jaja, gdyż jest ono wydalane tą samą drogą co odchody. Z tego powodu należy dokładnie myć jaja podczas ich przetwarzania. By zapobiec zakażeniu stosowana jest również obróbka termiczna jaj oraz odpowiednia higiena rąk.

Salmonella może być również obecna wewnątrz niepękniętych, całych jaj.

Bakteria ta może bytować wewnątrz jajowodu kury i spowodować zakażenie jaja jeszcze przed wytworzeniem się skorupki, nie powodując przy tym zachorowania samej kury.
Żeby zapobiec namnażaniu się bakterii wewnątrz jaj zalecane jest przechowywanie ich w warunkach chłodniczych. Aby wyeliminować zagrożenie zakażenia Salmonellą jaja powinny być gotowane przez 6 minut. Nie należy spożywać w żadnej postaci jaj na wpół miękkich jeśli chcemy by spożywane potrawy były bezpieczne dla naszego zdrowia.


Ależ krzykliwy czerwony kolor. Szkoda tylko że w linku jak i w podkreślonym czerwonym kolorem tekście jest dużo "może". Morze to nie kałuża.
Lobby margarynowe i sojowe zrobi wiele żeby ludzie jedli chleb z margaryną zamiast mleka, masła i jajek.

Uwielbiam uspokajać kiedy inni straszą.
Wieczorem zajmę się drugim mitem dotyczącym surowych jajek czyli bakteriami które się rzekomo w nich znajdują. Z pomocą jak zwykle przychodzi nauka która potwierdza to co medycyna ludowa wiedziała od wieków.
_________________
Incurably Himself
 
     
gusia_29 

Wiek: 40
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 10:04   

Grzegorz Rec napisał/a:
Uwielbiam uspokajać kiedy inni straszą.
Wieczorem zajmę się drugim mitem dotyczącym surowych jajek czyli bakteriami które się rzekomo w nich znajdują. Z pomocą jak zwykle przychodzi nauka która potwierdza to co medycyna ludowa wiedziała od wieków.


Prima aprilis był wczoraj.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 13:08   

gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Uwielbiam uspokajać kiedy inni straszą.
Wieczorem zajmę się drugim mitem dotyczącym surowych jajek czyli bakteriami które się rzekomo w nich znajdują. Z pomocą jak zwykle przychodzi nauka która potwierdza to co medycyna ludowa wiedziała od wieków.


Prima aprilis był wczoraj.


Myślisz że im większy napis i jaskrawszy kolor tym mądrzejsza wypowiedź ?
Może w eska tv tak się niektórym wydaje ale na tym forum są ludzie rozumni a nie tacy którzy powoli cofają się w ewolucji w stronę szympansów.

Od wieków na wszystkich kontynentach surowych jaj używano jako leku na zatrucia pokarmowe. Jest to bardzo skuteczny sposób więc naukowcy wzięli go pod lupę. Jajko kurze jest bogate w przeciwciała IgY które są skuteczniejsze nawet od przeciwciał ssaków IgG. Niszczą wirusy, pałeczki jelitowe, paciorkowca, salmonellę.
Lizozym, globuliny, lumichrom, lumiflawina to tylko cześć związków występujących w jajku, które niszczą wirusy i bakterie. Są w tym bardzo skuteczne.

Twoje posty straszące salmonellą można więc włożyć między bajki.
Margarynowe lobby może wciskać ciemnotę tym którzy w to wierzą.

Jak już mówiłem - ja nie biorę nic na wiarę.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Śro Kwi 02, 2014 13:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
gusia_29 

Wiek: 40
Dołączyła: 03 Gru 2013
Posty: 382
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 13:33   

Grzegorz Rec napisał/a:
gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Uwielbiam uspokajać kiedy inni straszą.
Wieczorem zajmę się drugim mitem dotyczącym surowych jajek czyli bakteriami które się rzekomo w nich znajdują. Z pomocą jak zwykle przychodzi nauka która potwierdza to co medycyna ludowa wiedziała od wieków.


Prima aprilis był wczoraj.


Myślisz że im większy napis i jaskrawszy kolor tym mądrzejsza wypowiedź ?
Może w eska tv tak się niektórym wydaje ale na tym forum są ludzie rozumni a nie tacy którzy powoli cofają się w ewolucji w stronę szympansów.

Od wieków na wszystkich kontynentach surowych jaj używano jako leku na zatrucia pokarmowe. Jest to bardzo skuteczny sposób więc naukowcy wzięli go pod lupę. Jajko kurze jest bogate w przeciwciała IgY które są skuteczniejsze nawet od przeciwciał ssaków IgG. Niszczą wirusy, pałeczki jelitowe, paciorkowca, salmonellę.
Lizozym, globuliny, lumichrom, lumiflawina to tylko cześć związków występujących w jajku, które niszczą wirusy i bakterie. Są w tym bardzo skuteczne.

Twoje posty straszące salmonellą można więc włożyć między bajki.
Margarynowe lobby może wciskać ciemnotę tym którzy w to wierzą.

Jak już mówiłem - ja nie biorę nic na wiarę.




Nie potrafisz odnieść się do mojej krzykliwej wypowiedzi. Ponieważ nie dotyczyła ona jajek ani białek. Przeczytaj dokładnie fragment, który zaznaczyłam.

Po za tym mój post sztuk jeden- informował o tym że salmonella MOŻE być w jajkach. Gdzie tu straszenie, gdzie... może w radiu eska ale nie wiem, nie słucham ale widzę że dobrze znasz ten poziom. Jak to w życiu bywa są osoby, które cale życie jedzą surowe jaka i są zdrowi a ktoś może jeść jedno i zarazić się salmonellą. Jeśli informujesz to rób to dokładnie. Że może być jest to mały procent jajek ale jest. Ja nie straszę ja informuję. A to dużo różnica.




Specjalnie dla Ciebie kolorek - taki wiosenny :) Dziękuje dzięki Tobie mam dziś udany dzionek. Pozdrawiam i życzę miłego wiosennego dnia. Szkoda tak słonecznego dnia na rozmowy z Tobą.
_________________
Myslovitz - Nienawiść
 
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Śro Kwi 02, 2014 17:03   

Marynarz napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Zadałem pytanie Tomaszowi Kwaśniewskiemu na tym forum dlaczego nie zostało to skorygowane i nawet na swoim forum się do tego nie odniósł. Woli słowne gierki zamiast rzeczowej dyskusji.
Zootechnik z kursem serowarstwa jest mistrzem w ośmieszaniu się i wypisywaniu bredni. Niech optymalni widzą jakich wiarygodnych mają przedstawicieli:
http://www.dobradieta.pl/...p=236312#236312
http://www.dobradieta.pl/...p=236295#236295


To by sie zgadzalo mistrz intryg ,politycznie poprawny lewak ,niedobitek prl'u z ta cala durna koteria I dworem przyglupow .Tylko dr.Ewa B tym pewchowym DO co nie wyszlo moze pomoc[/quote]

Ahoj Marynarzu.
Czy dr B może pomóc tym którym nie wyszło z DO ?
Może przesunąć problem w czasie. Jednak nie wyeliminuje żadnych negatywnych objawów na stałe.
Czy każdy kto zaczął DDP ma się bawić z tym wszystkim co zaleca dr B do końca życia ? To ja dziękuję za coś takiego. Niczym się to nie różni od skazania na farmaceutyki do końca życia. W jednym i w drugim przypadku jest się uwiązanym jak koza do płotu.
_________________
Incurably Himself
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Pią Kwi 04, 2014 17:53   

Grzegorz Rec napisał/a:
gusia_29 napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Uwielbiam uspokajać kiedy inni straszą.
Wieczorem zajmę się drugim mitem dotyczącym surowych jajek czyli bakteriami które się rzekomo w nich znajdują. Z pomocą jak zwykle przychodzi nauka która potwierdza to co medycyna ludowa wiedziała od wieków.


Prima aprilis był wczoraj.


Myślisz że im większy napis i jaskrawszy kolor tym mądrzejsza wypowiedź ?
Może w eska tv tak się niektórym wydaje ale na tym forum są ludzie rozumni a nie tacy którzy powoli cofają się w ewolucji w stronę szympansów.

Od wieków na wszystkich kontynentach surowych jaj używano jako leku na zatrucia pokarmowe. Jest to bardzo skuteczny sposób więc naukowcy wzięli go pod lupę. Jajko kurze jest bogate w przeciwciała IgY które są skuteczniejsze nawet od przeciwciał ssaków IgG. Niszczą wirusy, pałeczki jelitowe, paciorkowca, salmonellę.
Lizozym, globuliny, lumichrom, lumiflawina to tylko cześć związków występujących w jajku, które niszczą wirusy i bakterie. Są w tym bardzo skuteczne.

Twoje posty straszące salmonellą można więc włożyć między bajki.
Margarynowe lobby może wciskać ciemnotę tym którzy w to wierzą.

Zgadza się lepiej jeść same owoce.. Wszędzie straszą a prawda jest taka że salmonella na skorupce może być lecz w środku raczej nie. Cholesterol ostatnios traszą w TV bo nadchodzi Wielkanoc. Czy taki eskimo ma złogi tłuszczu w tętnicach? ALbo wykryto u takiego optymalnego miażdzyce?

Jak już mówiłem - ja nie biorę nic na wiarę.



Salmonella to mit.

Na skorupce może występpować ale to małe prawdopodobienstwo.
W środku raczej nie ma sallmonelllii.
Ostatnio straszą żeby nie jeść dużo jajek bo cholesterol.
Ciekawe czy u optymalnych lub eskimo zauważyli złogi tłuszczów w tetnicach?
Ostatnio zmieniony przez koffin Pią Kwi 04, 2014 18:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
  Wysłany: Pią Kwi 04, 2014 20:01   

Grzegorz Rec napisał/a:
Byłem na forum z którego tu przybyłeś. Toan twierdzi że obrażam kobiety na DD. Czy to chodziło o ciebie ? Nie złożyłem ci życzeń na dzień kobiet ale to jeszcze nie obraza.

Hehe glodnemu zawsze chleb na mysli ....
Nigdy bym nie przypuszczal, ze możesz miec takie wynaturzenia, a twoja polipeptydowa i oderwana od rzeczywistości dieta wepchnie cie w gleboka otchłań dewiacji seksualnych :shock:

Grzegorz Rec napisał/a:
Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.

Dalej nic nie rozumiesz, prostota jest jej zaleta, a nie cecha, która decyduje o jej zdrowotnych atrybutach. Ktos kiedys powiedział, ze nie ma tak prostego narzędzia aby nie dało się go zle uzywac. Przykłady przytaczane przez twojego partnera niezaprzeczalnie temu dowodza. Notabene; dobra robote twoja coolezka robi :D
Ostatnio zmieniony przez side Pią Kwi 04, 2014 20:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Pią Kwi 04, 2014 21:41   

side napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Byłem na forum z którego tu przybyłeś. Toan twierdzi że obrażam kobiety na DD. Czy to chodziło o ciebie ? Nie złożyłem ci życzeń na dzień kobiet ale to jeszcze nie obraza.

Hehe glodnemu zawsze chleb na mysli ....
Nigdy bym nie przypuszczal, ze możesz miec takie wynaturzenia, a twoja polipeptydowa i oderwana od rzeczywistości dieta wepchnie cie w gleboka otchłań dewiacji seksualnych :shock:

Grzegorz Rec napisał/a:
Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.

Dalej nic nie rozumiesz, prostota jest jej zaleta, a nie cecha, która decyduje o jej zdrowotnych atrybutach. Ktos kiedys powiedział, ze nie ma tak prostego narzędzia aby nie dało się go zle uzywac. Przykłady przytaczane przez twojego partnera niezaprzeczalnie temu dowodza. Notabene; dobra robote twoja coolezka robi :D


Pisałem ci już że to trwa dopóki tak jak w stanach ktoś nie zdecyduje się na to żeby wytoczyć pierwszy proces o zwrot kosztów leczenia.
Chorych na DO przybywa więc ktoś w końcu wpadnie na to że na świecie już wiele takich procesów było i wszystkie z nich wygrali ci którzy wnieśli o odszkodowanie.
Wiem że niektóre strony internetowe już podpowiadają ludziom takie rozwiązania. Wymieniają także DO więc to pewnie tylko kwestia czasu.
Nie będziesz miał wtedy powodów do radości. Posypią się z tyłka wióry.
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 08:34   

side napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Byłem na forum z którego tu przybyłeś. Toan twierdzi że obrażam kobiety na DD. Czy to chodziło o ciebie ? Nie złożyłem ci życzeń na dzień kobiet ale to jeszcze nie obraza.

Hehe glodnemu zawsze chleb na mysli ....
Nigdy bym nie przypuszczal, ze możesz miec takie wynaturzenia, a twoja polipeptydowa i oderwana od rzeczywistości dieta wepchnie cie w gleboka otchłań dewiacji seksualnych :shock:

Grzegorz Rec napisał/a:
Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.

Dalej nic nie rozumiesz, prostota jest jej zaleta, a nie cecha, która decyduje o jej zdrowotnych atrybutach. Ktos kiedys powiedział, ze nie ma tak prostego narzędzia aby nie dało się go zle uzywac. Przykłady przytaczane przez twojego partnera niezaprzeczalnie temu dowodza. Notabene; dobra robote twoja coolezka robi :D


Powiadasz że nie ma tak prostego narzędzia że nie dało by się go użyć ?
Jak widać jest tak proste narzędzie. To twój mózg.
_________________
Incurably Himself
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 11:00   

Grzegorz Rec napisał/a:
Pisałem ci już że to trwa dopóki tak jak w stanach ktoś nie zdecyduje się na to żeby wytoczyć pierwszy proces o zwrot kosztów leczenia.
Chorych na DO przybywa więc ktoś w końcu wpadnie na to że na świecie już wiele takich procesów było i wszystkie z nich wygrali ci którzy wnieśli o odszkodowanie.
Wiem że niektóre strony internetowe już podpowiadają ludziom takie rozwiązania. Wymieniają także DO więc to pewnie tylko kwestia czasu.
Nie będziesz miał wtedy powodów do radości. Posypią się z tyłka wióry.
Na razie wpadł Side na forum, celem przykrycia optymalną peruką szkodliwości diety optymalnej, widać że jest czujny i stoi na posterunku. Ale wracając do procesów sądowych to fakt, kilka procesów w USA wygrali Ci którym zaszkodziła dieta Atkinsa, a że Atkins nie żyje płacić musi jego klinika. Obecnie we Francji biorą się za Ducana, trwa wielka debata, przeciwnicy oczywiście pieją że to niby spisek farmacji, ale ci którzy mają jakieś pojęcie o żywieniu wiedzą jakim bublem jest Ducan. Zważywszy że Polska z reguły jest opóźniona we wszystkim, jest tylko kwestią czasu aby to w Polsce nastąpiło. Przykładem są np. pierwsze pozwy przeciwko księżom pedofilom, które na zachodzie miały miejsce już w latach 90-tych. Jak widać dieta Lutza znana jest na zachodzie i nie słyszałem aby ktoś chciał Lutza pozywać, nawet kiedy jeszcze żył. Jak widać zdroworozsądkowy Lutz oparty na wiedzy, i nauce jest zawsze godny polecenia w przeciwieństwie do diety optymalnej.
Ostatnio zmieniony przez COOLER Sob Kwi 05, 2014 11:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 12:54   

COOLER napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Pisałem ci już że to trwa dopóki tak jak w stanach ktoś nie zdecyduje się na to żeby wytoczyć pierwszy proces o zwrot kosztów leczenia.
Chorych na DO przybywa więc ktoś w końcu wpadnie na to że na świecie już wiele takich procesów było i wszystkie z nich wygrali ci którzy wnieśli o odszkodowanie.
Wiem że niektóre strony internetowe już podpowiadają ludziom takie rozwiązania. Wymieniają także DO więc to pewnie tylko kwestia czasu.
Nie będziesz miał wtedy powodów do radości. Posypią się z tyłka wióry.
Na razie wpadł Side na forum, celem przykrycia optymalną peruką szkodliwości diety optymalnej, widać że jest czujny i stoi na posterunku. Ale wracając do procesów sądowych to fakt, kilka procesów w USA wygrali Ci którym zaszkodziła dieta Atkinsa, a że Atkins nie żyje płacić musi jego klinika. Obecnie we Francji biorą się za Ducana, trwa wielka debata, przeciwnicy oczywiście pieją że to niby spisek farmacji, ale ci którzy mają jakieś pojęcie o żywieniu wiedzą jakim bublem jest Ducan. Zważywszy że Polska z reguły jest opóźniona we wszystkim, jest tylko kwestią czasu aby to w Polsce nastąpiło. Przykładem są np. pierwsze pozwy przeciwko księżom pedofilom, które na zachodzie miały miejsce już w latach 90-tych. Jak widać dieta Lutza znana jest na zachodzie i nie słyszałem aby ktoś chciał Lutza pozywać, nawet kiedy jeszcze żył. Jak widać zdroworozsądkowy Lutz oparty na wiedzy, i nauce jest zawsze godny polecenia w przeciwieństwie do diety optymalnej.


Tak. Te procesy sądowe dotyczyły Atkinsa i Ducana. Prawie wszystkie zostały wygrane przez tych którzy złożyli pozew.
Nadal są składane nowe a niektóre nadal trwają.

Nie było takiego przypadku żeby ktoś wniósł pozew przeciwko Lutzowi. Mało tego. Pośród tysięcy informacj związanych z dietą Lutza nie znalazłem przypadku w którym ktoś pisze że stosując się do zaleceń Lutza zaszkodził sobie w jakikolwiek sposób.

Po drugie Lutz stawiał sprawę uczciwie. Mówił że dieta niskowęglowodanowa może nie przynieść efektów, podał konkretne przykłady kiedy może nie zdziałać nic lub niewiele.
Mówił o tym że wtedy można tylko kontynuować dietę bo nic lepszego nie da się już zrobić.
Nie składa obietnic bez pokrycia takich jak Kwaśniewski "dieta optymalna leczy wszystkie choroby".

Na zaleceniach Dr Wolfganga Lutza opiera się obecnie rewolucja żywieniowa, której początki widać w krajach skandynawskich. Rządy niektórych państ zaczynają widzieć problemy jakie niesie żywienie wysokowęglowodanowe i idą w stronę low carb.

Niezawodni optymalni próbują się pod to podpiąć i mówią że to także zasługa Kwaśniewskiego.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Kwi 05, 2014 12:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 19:28   

Grzegorz Rec napisał/a:
Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.

side napisał/a:
Dalej nic nie rozumiesz, prostota jest jej zaleta, a nie cecha, która decyduje o jej zdrowotnych atrybutach. Ktos kiedys powiedział, ze nie ma tak prostego narzędzia aby nie dało się go zle uzywac. Przykłady przytaczane przez twojego partnera niezaprzeczalnie temu dowodza. Notabene; dobra robote twoja coolezka robi :D

Grzegorz Rec napisał/a:
Powiadasz że nie ma tak prostego narzędzia że nie dało by się go użyć ? Jak widać jest tak proste narzędzie. To twój mózg.

Jakby to było takie proste narzedzie, to 90% spoleczenstwa umierało by ze starosci, a nie w wyniku chorob, których przyczyna lezy w bezmyslnym odzywianiu.
Ktos kiedys pwiedzial, ze tlum ma wiele glow, ale nie ma mozgu. Skubaniec znowu miał racje :D
Spojrz na siebie i odpowiedz sobie jakim cudem twój niezawodny zmysl pozwolil ci wychodowac ponad 50kg nadwagi? Trzeba mieć wyjatkowo wybit(n)y mozg, żeby tak się zatłuścić...
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 19:35   

side napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:
Jako prosty człowiek rozumiem prostotę żywienia optymalnego. Jednak prostota nie czyni jej dietą służącą zdrowiu.

side napisał/a:
Dalej nic nie rozumiesz, prostota jest jej zaleta, a nie cecha, która decyduje o jej zdrowotnych atrybutach. Ktos kiedys powiedział, ze nie ma tak prostego narzędzia aby nie dało się go zle uzywac. Przykłady przytaczane przez twojego partnera niezaprzeczalnie temu dowodza. Notabene; dobra robote twoja coolezka robi :D

Grzegorz Rec napisał/a:
Powiadasz że nie ma tak prostego narzędzia że nie dało by się go użyć ? Jak widać jest tak proste narzędzie. To twój mózg.

Jakby to było takie proste narzedzie, to 90% spoleczenstwa umierało by ze starosci, a nie w wyniku chorob, których przyczyna lezy w bezmyslnym odzywianiu.
Ktos kiedys pwiedzial, ze tlum ma wiele glow, ale nie ma mozgu. Skubaniec znowu miał racje :D
Spojrz na siebie i odpowiedz sobie jakim cudem twój niezawodny zmysl pozwolil ci wychodowac ponad 50kg nadwagi? Trzeba mieć wyjatkowo wybit(n)y mozg, żeby tak się zatłuścić...


Przy wzroście 185 cm ważę 78-80 kg. Jeśli to dla ciebie 50 kg nadwagi to jak wyglądają optymalni ?
_________________
Incurably Himself
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 19:37   

Grzegorz Rec napisał/a:

Pisałem ci już że to trwa dopóki tak jak w stanach ktoś nie zdecyduje się na to żeby wytoczyć pierwszy proces o zwrot kosztów leczenia. Te procesy sądowe dotyczyły Atkinsa i Ducana. Prawie wszystkie zostały wygrane przez tych którzy złożyli pozew. Nadal są składane nowe a niektóre nadal trwają.

No, ja bym na twoim miejscu tak sie z tego nie cieszyl, bo z tego co mi wiadomo, to obie diety laczy nadmierna podaz bialka, ktora ty tutaj bezmyslnie zachwalasz. 200-300g bialka dziennie, z tego 90g wciągasz na samo sniadanie - to u ciebie norma.
Ludzie bedacy na Atkinsie jedza mniej i choruja .... no ale ciebie to nie dotyczy, bo ty pewnie porzuciłeś powloke fizyczna i bladzisz w oparach amoniakalnego absurdu.
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 20:38   

side napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:

Pisałem ci już że to trwa dopóki tak jak w stanach ktoś nie zdecyduje się na to żeby wytoczyć pierwszy proces o zwrot kosztów leczenia. Te procesy sądowe dotyczyły Atkinsa i Ducana. Prawie wszystkie zostały wygrane przez tych którzy złożyli pozew. Nadal są składane nowe a niektóre nadal trwają.

No, ja bym na twoim miejscu tak sie z tego nie cieszyl, bo z tego co mi wiadomo, to obie diety laczy nadmierna podaz bialka, ktora ty tutaj bezmyslnie zachwalasz. 200-300g bialka dziennie, z tego 90g wciągasz na samo sniadanie - to u ciebie norma.
Ludzie bedacy na Atkinsie jedza mniej i choruja .... no ale ciebie to nie dotyczy, bo ty pewnie porzuciłeś powloke fizyczna i bladzisz w oparach amoniakalnego absurdu.


Mój sposób żywienia różni się dość znacznie od Atkinsa.
W przeciwieństwie do ciebie nie boję się białka.
Gdyby miały u mnie wystąpić negatywne objawy spożywania takiej ilości białka to już dawno by wystąpiły.
Po drugie nie codziennie jest to 200-300 gramów białka. Czasem jest to 120-140 gramów o czym już pisałem. Jednak często jest to między 200 a 300.
Twój mózg jest przesiąknięty tym co mówił twój mistrz o "przebiałczeniu" więc boisz się białka jak diabeł święconej wody.
Po trzecie to nie nadmierna podaż białka była przyczyną chorób na diecie Ducana i Atkinsa.
_________________
Incurably Himself
Ostatnio zmieniony przez Grzegorz Rec Sob Kwi 05, 2014 20:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 20:50   

GrR napisał/a:
to już dawno by wystąpiły.
Jeszcze trzeba by je dostrzec, zwykle najtrudniej dostrzec to co wali po oczach.
:P
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 21:00   

vvv napisał/a:
GrR napisał/a:
to już dawno by wystąpiły.
Jeszcze trzeba by je dostrzec, zwykle najtrudniej dostrzec to co wali po oczach.
:P


To że nie każdy jest tak jak ty skrzyżowaniem jacykowa z woody allenem z zespołem munchhausena to wcale nie znaczy że nie dostrzegł by negatywnych objawów.
Badania robię regularnie. Nie opieram się tylko na domysłach.
_________________
Incurably Himself
 
     
Grzegorz Rec 

Dołączył: 18 Lis 2013
Posty: 1852
Ostrzeżeń:
 3/2/3
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 21:04   

side napisał/a:
Grzegorz Rec napisał/a:

Pisałem ci już że to trwa dopóki tak jak w stanach ktoś nie zdecyduje się na to żeby wytoczyć pierwszy proces o zwrot kosztów leczenia. Te procesy sądowe dotyczyły Atkinsa i Ducana. Prawie wszystkie zostały wygrane przez tych którzy złożyli pozew. Nadal są składane nowe a niektóre nadal trwają.

No, ja bym na twoim miejscu tak sie z tego nie cieszyl, bo z tego co mi wiadomo, to obie diety laczy nadmierna podaz bialka, ktora ty tutaj bezmyslnie zachwalasz. 200-300g bialka dziennie, z tego 90g wciągasz na samo sniadanie - to u ciebie norma.
Ludzie bedacy na Atkinsie jedza mniej i choruja .... no ale ciebie to nie dotyczy, bo ty pewnie porzuciłeś powloke fizyczna i bladzisz w oparach amoniakalnego absurdu.


Side geniuszu. Wiesz jaka jest przyczyna tego że ludzie na ducanie i atkinsie chorują czy mam ci podpowiedzieć ?
Czytasz coś oprócz książek j kwaśniewskiego i wizji tomaszka ?
_________________
Incurably Himself
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 21:24   

GrR
napisał/a:
munchhausena
wiki
napisał/a:
Zespół Münchhausena
(...)
Typ neurologiczny:
Neurologiczny zespół diabelski (Syndroma neurologicum diabolicum).
W ciekawych jednostkach chorobowych masz rozeznanie, a na to badania robiłeś, ładna nazwa, można by rzec kusząca.

Nie przepadam za wymianą uprzejmości, ale to smakowity kąsek i może kto przeczyta to się uśmiechnie, a śmiech to zdrowie.
:viva:
Ostatnio zmieniony przez vvv Sob Kwi 05, 2014 21:29, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Sob Kwi 05, 2014 22:19   

Grzegorz Rec napisał/a:

Side geniuszu. Wiesz jaka jest przyczyna tego że ludzie na ducanie i atkinsie chorują czy mam ci podpowiedzieć ?
Czytasz coś oprócz książek j kwaśniewskiego i wizji tomaszka ?

Side musi jeszcze ukończyć kurs serowarstwa, w szkole wędliniarsko-muzycznej z rozszerzonym agrestem gdzie wykłada biołchełmik internetowy Zyjon. :hah:
Wtedy Side nabędzie uprawnienia do legalnego dopasowywania konia do chomąta optymalnego. :hah: :hah: :hah:
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Wto Kwi 22, 2014 01:07   

Grzegorz Rec napisał/a:
vvv napisał/a:
GrR napisał/a:
DDP
Cytat:
(...)
DOBRE PRODUKTY (DP, zwyczajowo nie nadużywane):
BIAŁKA (B)

1. Produkty bogatobiałkowe zwierzęce : białko jaja, żółtko jaja, mięso wieprzowe, mięso wołowe (cielęce), mięso baranie (jagnięce), dziczyzna, kurczak, indyk, kaczka, gęś, królik, ryby morskie, ryby słodkowodne, owoce morza.

2. Produkty bogatobiałkowe roślinne - groszek (zielony świeży, suszony), fasola (świeża, suszona), bób, soczewica, ciecierzyca, chleb świętojański, orzeszki ziemne, soja, słonecznik, pestki dyni, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, migdały, sezam (chałwa, tahina-miazga sezamowa), siemię lniane, słonecznik, mak.
(...)


Jakby daleko nie sięgnąć wstecz w czasie to widać że człowiek zmuszony do do tego żeby jeść białko roślinne, łączył je ze zwierzęcym. Robił to instynktownie aby podnieść wartość biologiczną posiłku.
Tak narodziło się koryto ;]

Tam gdzie białka i tłuszczu zwierzęcego był dostatek, nie uprawiano roślin ani z wysoką zawartością białka ani węglowodanów.
Chociaż mieszanie białek jest także u plemion łowiecko-zbierackich które przecież oprócz mięsa zbierały także orzechy, nasiona drzew, jagody.

Patrząc obiektywnie, teoria nie mieszania białek wydaje się po prostu dziwna. Tak naprawdę znikomy jest procent ludzi których negatywne objawy wywołuje mieszanie białek. Nie ma żadnych podstaw do tego żeby stwierdzić że mieszanie białek szkodzi. Czasem nawet pomaga.
Ziarno kakaowca czyni mleko bardziej przyswajalnym. To już nie teoria bo było wiele badań na potwierdzenie tego zjawiska. Taka mieszanka powoduje lepszą tolerancję cukru mlecznego jak i białka.



Wegetarianie mówią że białko roślinne jest lepsze niż zwierzęce?
Jeżeli tak to dlaczego?
 
     
g69 

Wiek: 49
Dołączył: 27 Lis 2013
Posty: 331
Wysłany: Śro Maj 14, 2014 18:45   Re: Jak to jest z tym białkiem?

olenka napisał/a:
,chce schudnąć bo mam nadwagę i to nie małą..

Upłynęło kilka miesięcy.Jak tam z wytrwałością w diecie ? Jakieś spostrzeżenia?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Cze 07, 2014 08:12   

seanor napisał/a:
No i znów Mój Mistrzu ma rację
Czytajcie...nie chce was obrazac z samego rana...
http://nauka.newsweek.one...y,282188,1.html

Cytat:
W 2011 r. statystyczny Polak zjadł 75 kg mięsa, czyli ponad kilogram tygodniowo. A z raportu Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że ma na nie coraz większy apetyt. W 2011 roku konsumpcja mięsa wzrosła o ponad 13 proc. w porównaniu z 2000 r.
Nie da się ukryć, że od czasu upadku komunizmu średnia życia w Polsce zaczęła szybko wzrastać. Z uporem maniaka profesorowie lansują tezę, że przyczyną jest zwiększone spożycie owoców i warzyw. Dogmatycznie ignorują fakt, że wzrosło również spożycie mięsa. Gdyby czerwone mięso samo w sobie powodowało raka, to Eskimosi i inne ludy jedzące prawie wyłącznie czerwone mięso chorowaliby na tego raka nagminnie. A oni w ogóle nie chorują. Znaczy to, że nie mięso raka powoduje, ale inne czynniki, być może w interakcji z mięsem, a być może bez związku. Bo tego już się nie bada.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Cze 07, 2014 08:20   

koffin napisał/a:
Wegetarianie mówią że białko roślinne jest lepsze niż zwierzęce?
Jeżeli tak to dlaczego?
Bo się nie znają kompletnie na dietetyce i to twierdzenie jest oparte na nienaruszalnej wierze oraz cząstkowych, selektywnie cytowanych pracach naukowych.
Wegetarianizm nie wynika z poszukiwania najlepszego sposobu żywienia, ale z wiary w prawa zwierząt do szczęśliwego życia. Całe rozumowanie jest podporządkowane temu dogmatowi a fakty świadczące przeciwnie - ignorowane.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Cze 07, 2014 12:46   

koffin napisał/a:
Wegetarianie mówią że białko roślinne jest lepsze niż zwierzęce?
Jeżeli tak to dlaczego?

http://www.dobradieta.pl/...p=239897#239897
JW
 
     
COOLER 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Sty 2013
Posty: 847
Wysłany: Wto Cze 10, 2014 08:28   

Aż się wierzyć nie chce, co piszą lekarze optymalni. Doktor Kwaśniewski pisze że im starszy człowiek to potrzebuje mniej białka, a oni Doktora się nie słuchają, tylko zaczęli czytać pana Witolda :hah: :

„Nadmierne obniżanie ilości zjadanego białka jest głównym problemem ludzi starszych. Dostarczanie dużych ilości tłuszczu bez odpowiedniej ilości białka nie daje żadnych efektów leczniczych, dlatego, że te tłuszcze nie mogą być poddane odpowiedniej przeróbce enzymatycznej. Dają natomiast poczucie sytości . Zapewniam , że dostarczanie 0,8 -1,0 g białka na kilogram wagi należnej , w każdym wieku nie zaszkodzi. Znam wiele osób w wieku 60-85 lat , które prowadzą zdrowy, aktywny tryb życia zjadając nawet do 80g białka /dobę.”
Biedny pan Stanisław obniżył białko o połowę i doznał zmian miażdżycowych:
„Większość osób w starszym wieku obniża ilość białka zjadanego, powodując tym samym dodatkowe obniżenie poziomu przemiany materii, spadek odporności organizmu oraz zaburzenia różnych reakcji chemicznych, doprowadzając do powstawania chorób.
Podobnie jest w sytuacji pana Stanisława. Zjadanie 0,5 -0,6 g białka na kg wagi ciała jest niską ilością białka, która po kilku latach doprowadziła do powstawania zmian m. in. miażdżycowych.”

Tylko pytanie kogo edukują Ci lekarze optymalni? Bo piszą zupełnie inaczej niż zaleca twórca diety. :hah: :hah: :hah:
http://www.optymalni-kato...owiedz-na-list/

I następna ciekawostka, lekarz optymalny pisze pozytywnie o omega-3, czyli inaczej niż zootechnicy :hah: :

„Następnym ważnym i niezbędnym składnikiem diety są kwasy tłuszczowe omega-3 które również wpływają na ryzyko chorób układu krążenia. Można to wytłumaczyć poprawą rozkurczu naczyń zależną od przepływu krwi i funkcji śródbłonka, niższym ciśnieniem tętniczym, korzystnymi zmianami w lipogramie w tym obniżeniu stężenia trójglicerydów i redukcją nasilenia zapalenia stresu oksydacyjnego i mniejszym zagrożeniem śmiertelnymi arytmiami. Cztery gramy kwasów tłuszczowych omega 3 ( pochodzące z oleju rybiego ) to tylko niewielka część dostarczonych w diecie kalorii, co może mieć duży wpływ na zmniejszenie ryzyka chorób układu krążenia, stanowią niezbędnik dla prawidłowej pracy mózgu oraz centralnego układu nerwowego. Są też prekursorami niektórych hormonów odpowiedzialnych za ważne procesy zachodzące w naszym organizmie ( krzepnięcie krwi, zwężenie oskrzeli, reakcje naczynioruchowe. Ponadto ze względu na ich udział w budowie serotoniny ( hormon szczęścia ) wykazują antydepresyjne działanie”
http://www.optymalni-kato...kladniki-diety/
 
     
Gregory

Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 6
Wysłany: Pią Cze 13, 2014 21:50   

COOLER napisał/a:
Aż się wierzyć nie chce, co piszą lekarze optymalni. Doktor Kwaśniewski pisze że im starszy człowiek to potrzebuje mniej białka, a oni Doktora się nie słuchają, tylko zaczęli czytać pana Witolda :hah: :

Nadmierne obniżanie ilości zjadanego białka jest głównym problemem ludzi starszych. Dostarczanie dużych ilości tłuszczu bez odpowiedniej ilości białka nie daje żadnych efektów leczniczych, dlatego, że te tłuszcze nie mogą być poddane odpowiedniej przeróbce enzymatycznej. Dają natomiast poczucie sytości . Zapewniam , że dostarczanie 0,8 -1,0 g białka na kilogram wagi należnej , w każdym wieku nie zaszkodzi. Znam wiele osób w wieku 60-85 lat , które prowadzą zdrowy, aktywny tryb życia zjadając nawet do 80g białka /dobę.
Biedny pan Stanisław obniżył białko o połowę i doznał zmian miażdżycowych:
Większość osób w starszym wieku obniża ilość białka zjadanego, powodując tym samym dodatkowe obniżenie poziomu przemiany materii, spadek odporności organizmu oraz zaburzenia różnych reakcji chemicznych, doprowadzając do powstawania chorób.
Podobnie jest w sytuacji pana Stanisława. Zjadanie 0,5 -0,6 g białka na kg wagi ciała jest niską ilością białka, która po kilku latach doprowadziła do powstawania zmian m. in. miażdżycowych.

Tylko pytanie kogo edukują Ci lekarze optymalni? Bo piszą zupełnie inaczej niż zaleca twórca diety. :hah: :hah: :hah:
http://www.optymalni-kato...owiedz-na-list/

I następna ciekawostka, lekarz optymalny pisze pozytywnie o omega-3, czyli inaczej niż zootechnicy :hah: :

Następnym ważnym i niezbędnym składnikiem diety są kwasy tłuszczowe omega-3 które również wpływają na ryzyko chorób układu krążenia. Można to wytłumaczyć poprawą rozkurczu naczyń zależną od przepływu krwi i funkcji śródbłonka, niższym ciśnieniem tętniczym, korzystnymi zmianami w lipogramie w tym obniżeniu stężenia trójglicerydów i redukcją nasilenia zapalenia stresu oksydacyjnego i mniejszym zagrożeniem śmiertelnymi arytmiami. Cztery gramy kwasów tłuszczowych omega 3 ( pochodzące z oleju rybiego ) to tylko niewielka część dostarczonych w diecie kalorii, co może mieć duży wpływ na zmniejszenie ryzyka chorób układu krążenia, stanowią niezbędnik dla prawidłowej pracy mózgu oraz centralnego układu nerwowego. Są też prekursorami niektórych hormonów odpowiedzialnych za ważne procesy zachodzące w naszym organizmie ( krzepnięcie krwi, zwężenie oskrzeli, reakcje naczynioruchowe. Ponadto ze względu na ich udział w budowie serotoniny ( hormon szczęścia ) wykazują antydepresyjne działanie
http://www.optymalni-kato...kladniki-diety/


Należy się cieszyć ze zmian na lepsze.
Według niektórych źródeł liczba optymalnych w polsce nadal sięga kilkuset tysięcy a w ostatnim czasie rośnie.
Wśród nich jest zapewne kilkadziesiąt tysięcy cukrzyków którzy odciążyli nas od kosztów. Nie wspomnę także i innych schorzeniach przewlekłych.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Cze 14, 2014 12:42   

COOLER napisał/a:
Aż się wierzyć nie chce, co piszą lekarze optymalni.

Autorka cytowanych tekstów współpracowała z nami i pisała artykuły do Poradnika.
Generalnie nie ma już lekarzy, którzy dosłownie traktują dietę optymalną.
Chyba, że ci nieliczni, którzy liczą jeszcze na zdyskontowanie dawnych sukcesów Mistrza i wiedzą, że muszą składać Mu deklaracje wiernopoddańczego przywiązania do złotej proporcji.
Smutne to, bo zwolennicy tej diety zyskali opinię fanatyków. Właśnie ostatnio spotkałem się z tym na uczelni, podczas wykładu na temat różnych diet. Takiej opinii nie mają nawet ortodoksyjni wegetarianie.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Cze 18, 2014 18:59   

Białko chroni przed udarem mózgu
Cytat:
badacze wyliczyli, że każde dodatkowe 20 g białka dziennie, obniża ryzyko udaru o 26 proc.


Szkoda, że nie doprecyzowali, że przypuszczalnie chodzi o udar krwotoczny. Badania były prowadzone w biednych, niedobiałczonych Chinach.
To jest to, co od lat kładę łopatą do głowy fanatyków. Niskie spożycie białka powoduje słabość tkanek mięśniowych i podatność na urazy. Nie tłuszczu, ale białka.
JW
 
     
Molka 
Moderator


Pomogła: 60 razy
Dołączyła: 02 Maj 2009
Posty: 6818
Wysłany: Śro Cze 18, 2014 19:56   

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Nie da się ukryć, że od czasu upadku komunizmu średnia życia w Polsce zaczęła szybko wzrastać. Z uporem maniaka profesorowie lansują tezę, że przyczyną jest zwiększone spożycie owoców i warzyw. Dogmatycznie ignorują fakt, że wzrosło również spożycie mięsa. Gdyby czerwone mięso samo w sobie powodowało raka, to Eskimosi i inne ludy jedzące prawie wyłącznie czerwone mięso chorowaliby na tego raka nagminnie. A oni w ogóle nie chorują. Znaczy to, że nie mięso raka powoduje, ale inne czynniki, być może w interakcji z mięsem, a być może bez związku. Bo tego już się nie bada.
JW

Jesli chodzi o mieso a przede wszystkim wedliny to pewnie niebagatelną przyczyną są nitrozoaminy, mieso samo w sobie nie, tylko wkłady z zewnatrz stanowia problem.

Cytat:
Nitrosamines, (R1)(R2) N-N=O, represent a large and diverse family of synthetic and
naturally occurring compounds. Approximately 90% of the 300 nitrosamines tested have
shown carcinogenic effects in bioassays and laboratory animals. Among these, NNitrosodimethylamine
(NDMA) has been most thoroughly studied. NDMA has been shown
to be a potent mutagen and carcinogen (NIPH report, 2009). Due to their potent
carcinogenicity, other health outcomes of these compounds have been given less emphasis
and are therefore less well documented.

http://www.fhi.no/dav/872795158b.pdf
Ostatnio zmieniony przez Molka Śro Cze 18, 2014 19:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
RJ333

Dołączył: 14 Lut 2014
Posty: 25
Wysłany: Nie Cze 29, 2014 16:43   

Cytat:
Zapewniam , że dostarczanie 0,8 -1,0 g białka na kilogram wagi należnej , w każdym wieku nie zaszkodzi. Znam wiele osób w wieku 60-85 lat , które prowadzą zdrowy, aktywny tryb życia zjadając nawet do 80g białka /dobę.


Ta ilość białka, a więc 0,8 g/kg jest podawana od dawna nawet w oficjalnych medycznych zaleceniach (WHO), ale pytanie kto tyle zjada? Zakładając, że jemy przeciętnie trzy posiłki dziennie ciężko uzbierać taką ilość. Mięso, sery i ryby zawierają zwykle ok. 20g białka na 100g. Jajka jeszcze mniej. Osoba ważąca 80 kg musiałby więc jeść dzień w dzień bardzo ciężkie, wysokobiałkowe posiłki

Przykładowe typowe jedzenie
śniadanie - bułka z masłem + 2 jajka
obiad - kotlet schabowy 150g + ziemniaki + przystawka
kolacja - kromka chleba z twarogiem (niech będzie 100 g tego twarogu)
------------------------
razem białko: 65g

Trzeba tu jednak też wziąć poprawkę, że ludzie lubią urozmaicenia, czasami na śniadanie jedzą kakao z pieczywem, czasami ledwie plasterek salami na chlebie, czasami bułka + pomidor, naprawdę nie znam osób w moim otoczeniu które by jadły aż tyle białka dzień w dzień.

Co do diety Kwaśniewskiego to faktycznie jeśli pan doktor zaleca mniej białka na stare lata to jest to nielogiczne, bowiem jak sam pisze w książkach, białko to "części zamienne" a więc organizm potrzebuje ich więcej nie tylko przy rekonwalescencji, gojeniu ran, przebudowie ale właśnie na starość, gdyż wtedy organizm w naturalny sposób szybciej się "zużywa" więc te części zamienne bardzo by mu się przydały. To samo mówią ostatnie odkrycia w naukowców.
http://www.rmf24.pl/tylko...ety,nId,1352022
Ostatnio zmieniony przez RJ333 Nie Cze 29, 2014 16:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Sob Wrz 20, 2014 09:02   

RJ333 napisał/a:

Przykładowe typowe jedzenie
śniadanie - bułka z masłem + 2 jajka
obiad - kotlet schabowy 150g + ziemniaki + przystawka
kolacja - kromka chleba z twarogiem (niech będzie 100 g tego twarogu)
------------------------
razem białko: 65g

I tu zaskoczenie. taki jadłospis zawiera:
E B:T:W 1822kcal B-81 T-96 W-159
Do tego jest odchudzający - 1822 kcal
Szacowanie na oko jest mylące.

Cytat:

*** SUMY Z DNIA E- kcal B:T:W
*** SUMY Z DNIA 1822 81 96 159


Śniadanie 540 20 28 52
........................ [g] [kcal] [B] [T] [W]
Jaja gotowane 124 135 12 9 1
,Masło extra 20 147 0 16 0
Bułki grahamki 100 258 8 2 52

Obiad 702 34 40 51
Wieprz. kotlet schab. panier. 150 526 28 36 22
Ziemniaki z tłuszczem 100 105 2 3 17
Kompozycja wielowarzywna 250 70 4 1 12

Kolacja 580 26 28 55
Ser twarogowy tłusty 100 175 18 10 4
,Masło extra 20 147 0 16 0
Bułki grahamki 100 258 8 2 52


JW
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Wrz 21, 2014 16:41   

To raczej kiepskie jedzenie :P

Panie Witoldzie na śniadanie to zawsze jajka są najlepszym wyborem?
Z masłem je jadać, warzywa raczej nie pasują... jeżeli tak to jakie?
2.Czy warzywa korzenne czy krzyżowe lepszym wyborem? Czy te warzywa krzyżowe w stanie dzikim dawno temu były jadane? Czy tak jakoś to człowiek wyhodował?
Ostatnio zmieniony przez koffin Nie Wrz 21, 2014 16:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Wrz 24, 2014 10:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Białko chroni przed udarem mózgu
Cytat:
badacze wyliczyli, że każde dodatkowe 20 g białka dziennie, obniża ryzyko udaru o 26 proc.


Szkoda, że nie doprecyzowali, że przypuszczalnie chodzi o udar krwotoczny. Badania były prowadzone w biednych, niedobiałczonych Chinach.
To jest to, co od lat kładę łopatą do głowy fanatyków. Niskie spożycie białka powoduje słabość tkanek mięśniowych i podatność na urazy. Nie tłuszczu, ale białka.
JW


Panie Witoldzie. Jak to właściwie jest z tym białkiem? Trawi się ono w niższym ph niż tłuszcz. Tak więc duże ilości tłuszczu, spożywane wraz z białkiem mogą powodować że ph kwasu żołądkowego będzie niższe i białko się nie strawi tak jak należy. Tak twierdzą niektórzy. Może to prowadzić do raka żołądka, niedoboru witaminy B12 i innych witamin z grupy B, anemii. Co Pan o tym sądzi? Ile w tym prawdy?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Czw Wrz 25, 2014 13:51   

Spożycie powinno się mieścić w sensownych granicach, wtenczas układ trawienny sobie z tym radzi. Tu akurat trzeba zacytować dra Kwaśniewskiego, który pisał, ze najlepszy jest tłuszcz zawarty w produktach, nie wyekstrahowany.
Z kolei ilość tłuszczu energetycznie licząc powinna się mieścić w granicach 50-60%, co daje słynną proporcję 1:3:1, ale energetycznie, nie w gramach!!!
W gramach to by było 1:1,3:1. To jest elementarny błąd diety optymalnej. Szkodliwe zalewanie się tłuszczem wzięło się właśnie z pomylenia kcal z gramami. Tymczasem w dietetyce od lat proporcje podaje się jako udział energii, co jest bardziej miarodajne.

Przeciętne spożycie tłuszczu w długowiecznych krajach europejskich wynosiło 150-180g dziennie. Podobne ilości tłuszczu spożywali Innuici. Więc coś jest na rzeczy z taką ilością tłuszczów.
JW
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Czw Wrz 25, 2014 19:04   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Spożycie powinno się mieścić w sensownych granicach, wtenczas układ trawienny sobie z tym radzi. Tu akurat trzeba zacytować dra Kwaśniewskiego, który pisał, ze najlepszy jest tłuszcz zawarty w produktach, nie wyekstrahowany.
Z kolei ilość tłuszczu energetycznie licząc powinna się mieścić w granicach 50-60%, co daje słynną proporcję 1:3:1, ale energetycznie, nie w gramach!!!
W gramach to by było 1:1,3:1. To jest elementarny błąd diety optymalnej. Szkodliwe zalewanie się tłuszczem wzięło się właśnie z pomylenia kcal z gramami. Tymczasem w dietetyce od lat proporcje podaje się jako udział energii, co jest bardziej miarodajne.

Przeciętne spożycie tłuszczu w długowiecznych krajach europejskich wynosiło 150-180g dziennie. Podobne ilości tłuszczu spożywali Innuici. Więc coś jest na rzeczy z taką ilością tłuszczów.
JW

Większość przelicza na gramy bo procentowo jest trudniej. 180gr tłuszczu... Dla mnie trochę dużo. Od tego już tylko krok do fantastów, którzy zalecają 3.5gr tłuszczu na 1gr białka. Może wtedy kiedy na dworze -20, albo jeśli się bardzo ciężko fizycznie pracuje, można sobie na tyle pozwolić. Tłuszcz ryb i fok, który jedli Inuici to jednak nie to samo co tłuszcz wieprzowy.
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pią Wrz 26, 2014 18:23   

Panie Witoldzie. O ile dobrze zrozumiałem to co pisze dr Lutz, kładzie on nacisk na to żeby jeść dużo produktów białkowych. To że na diecie niskowęglowodanowej tłuszczu musi być sporo, wynika samo z siebie.
Jednak to dużo białka odgrywa decydującą rolę w takiej diecie. Na high carb czy na high fat, żołądek się rozleniwia, pożywienie nie jest trawione, dochodzi do zaburzeń w perystaltyce jelit. Tak jak high carb i high fat osłabia mięśnie szkieletowe, tak osłabia i żołądek oraz jelita. W połączeniu ze słabym wydzielaniem soków trawiennych daje to marne trawienie. To otwiera drzwi ludziom którzy wymyślili sobie nieszczelne jelita i mikstury, które rzekomo je uszczelniają. Leczą oni chorobę której nie ma.
Lektyny są rozkładane na aminokwasy jeśli doprowadzi się do porządku cały przewód pokarmowy za pomocą rozsądnej diety niskowęglowodanowej. Stąd często początkowa poprawa u ludzi, którzy trafili do czy innych, którzy taka dietę w początkowym okresie zalecają. Jednak oni chcąc być oryginalnymi dodali jakieś swoje dalsze etapy postępowania i choroby wracają. Jednak to wszystko świadczy o skuteczności diety niskowęglowodanowej.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Pią Wrz 26, 2014 18:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 340
Wysłany: Pią Wrz 26, 2014 22:21   

RyszardA napisał/a:
Panie Witoldzie. O ile dobrze zrozumiałem to co pisze dr Lutz, kładzie on nacisk na to żeby jeść dużo produktów białkowych. To że na diecie niskowęglowodanowej tłuszczu musi być sporo, wynika samo z siebie.
Jednak to dużo białka odgrywa decydującą rolę w takiej diecie. Na high carb czy na high fat, żołądek się rozleniwia, pożywienie nie jest trawione, dochodzi do zaburzeń w perystaltyce jelit. Tak jak high carb i high fat osłabia mięśnie szkieletowe, tak osłabia i żołądek oraz jelita. W połączeniu ze słabym wydzielaniem soków trawiennych daje to marne trawienie. To otwiera drzwi ludziom którzy wymyślili sobie nieszczelne jelita i mikstury, które rzekomo je uszczelniają. Leczą oni chorobę której nie ma.
Tu się z Tobą zgodzę całkowicie. Ta domniemana nieszczelność jelit to po prostu przesada i robienie z organizmu bubla który rzekomo nie potrafi przy niskowęglowodnowym żywieniu jelit regenerować.

Jestem najlepszym przykładem tego co piszesz, kiedy wierzyłem w tą nieszczelność jelit i piłem miksturę celem uszczelnienia jelit, choroba się pogłębiała jak i również ciągłe zmęczenie i osłabienie organizmu. Piłem miksturę 2 lata, przez ten czas tylko alergia mi się pogłębiała, oczywiście robiłem przerwy w celu odchorowania, ale to nie były żadne odchorowania, tylko jak tu piszą niektórzy reakcje organizmu na miksturę, już jej nie piję i mam zdecydowaną poprawę, jestem na diecie niskowęglowodanowej. Dodam że nie byłem uczulony na żadne składniki MO. Mistrz ma tylko rację w tym żeby glutenu nie jeść. Zmęczenie przy piciu mikstury było takie jakbym był ciągle po ciężkiej robocie i alergia się wręcz nasilała.
Ci ludzie mają dokładnie takie same objawy jakie ja miałem: http://www.bioslone.pl/fo...10231#msg210231
To po prostu niszczenie zdrowia, przez miksturę, a nie żadne oczyszczanie organizmu, sam to przechodziłem.

z tymi nieszczelnymi jelitami i miksturą niestety racji nie ma. Teraz nie piję mikstury, więc powinienem mieć jelita nieszczelne i powinienem być chory. Jest zupełnie odwrotnie jestem zdrowy, alergii nie mam i zapewne z jelitami też jest wszystko dobrze. Wniosek: jest przy diecie niskowęglowodanowej organizm sam sobie radzi z regeneracją jelit i nie potrzeba tu żadnej mikstury.
Co nie oznacza oczywiście że wielu innych kwestiach, racji nie ma, bo w wielu ma.
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Sob Wrz 27, 2014 08:56   

Proszę mi powiedzieć, Panie Samarytanin, w czym ma rację? Proszę mi znaleźć coś w czym ma rację, ale nie jest to zapożyczenie z dr Kwaśniewskiego, dr Lutza, Hipokratesa i innych. Jest to zbieranina, z wszystkiego po trochę, przedstawiana jako autorskie dzieło.
 
     
samarytaninn 

Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 340
Wysłany: Sob Wrz 27, 2014 19:20   

RyszardA napisał/a:
Proszę mi powiedzieć, Panie Samarytanin, w czym ma rację? Proszę mi znaleźć coś w czym ma rację, ale nie jest to zapożyczenie z dr Kwaśniewskiego, dr Lutza, Hipokratesa i innych. Jest to zbieranina, z wszystkiego po trochę, przedstawiana jako autorskie dzieło.
Odnośnie „zaporzyczania” na pewno masz rację. Pomimo tego że podpisuje się jako autor, to wiadomo wiedzę gdzieś musiał czerpać, z jakiś źródeł, bo inaczej się nie da. Tak że śmiało można to nazwać tak jak nazwałeś.

Mogę jedynie napisać w czym mnie się wydaje że ma rację.
W sprawie glutenu na pewno chory powinien go całkowicie wykluczyć, natomiast zdrowy może sobie od czasu do czasu coś tam zjadać glutenowego, gdyż jadanie glutenu codziennie w dłuższej perspektywie czasu zdrowiu nie służy.
W sprawie wapnia organicznego i nieorganicznego też zdaje się że ma rację.
W sprawie odchorowań bez leków też raczej ma rację.
W sprawie toksemii i toksyn też ma rację, przykładowo ktoś ma niedobory czegoś i myśli że jak zacznie się suplementować, czy jeść coś z żywności co zawiera więcej tego czego mu brakuje, to problem pokonał, a przecież przyczyną niedoborów może być nadmiar toksyn w organizmie. Drugi przykład to przy nowotworze Kwaśniewski całkowicie zbagatelizował problem toksyn w organizmie, oprócz diety też zwraca uwagę na toksyny.

To tylko kilka przykładów, tak na szybkiego.
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Sob Wrz 27, 2014 19:57   

samarytaninn napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Proszę mi powiedzieć, Panie Samarytanin, w czym ma rację? Proszę mi znaleźć coś w czym ma rację, ale nie jest to zapożyczenie z dr Kwaśniewskiego, dr Lutza, Hipokratesa i innych. Jest to zbieranina, z wszystkiego po trochę, przedstawiana jako autorskie dzieło.
Odnośnie „zaporzyczania” na pewno masz rację. Pomimo tego że podpisuje się jako autor, to wiadomo wiedzę gdzieś musiał czerpać, z jakiś źródeł, bo inaczej się nie da. Tak że śmiało można to nazwać tak jak nazwałeś.

Mogę jedynie napisać w czym mnie się wydaje że ma rację.
W sprawie glutenu na pewno chory powinien go całkowicie wykluczyć, natomiast zdrowy może sobie od czasu do czasu coś tam zjadać glutenowego, gdyż jadanie glutenu codziennie w dłuższej perspektywie czasu zdrowiu nie służy.
W sprawie wapnia organicznego i nieorganicznego też zdaje się że ma rację.
W sprawie odchorowań bez leków też raczej ma rację.
W sprawie toksemii i toksyn też ma rację, przykładowo ktoś ma niedobory czegoś i myśli że jak zacznie się suplementować, czy jeść coś z żywności co zawiera więcej tego czego mu brakuje, to problem pokonał, a przecież przyczyną niedoborów może być nadmiar toksyn w organizmie. Drugi przykład to przy nowotworze Kwaśniewski całkowicie zbagatelizował problem toksyn w organizmie, oprócz diety też zwraca uwagę na toksyny.

To tylko kilka przykładów, tak na szybkiego.


Widać, każdemu pomaga coś innego, bo mnie gluten ani przetwory mleczne nie przeszkadzają nic a nic. Najlepsze efekty dało u mnie wykluczenie z diety owoców i innych rzeczy zawierających cukry proste. Ciekawostką jest że w czasie kiedy zacząłem jeść dużo białka, ustąpiły bóle nerek. A przecież lekarze mówią że to białko szkodzi na nerki. Byłem u jednego dość rozumnego lekarza, który powiedział że jego to nie dziwi bo nerki obciąża przede wszystkim nadmiar cukru. Bądź tu więc człowieku mądry i pisz wiersze.
Toksyny to temat rzeka. Mieszkam pod Warszawą. Chcąc nie chcąc, często w tym mieście bywam. Tam co tydzień ludzie żyją nowymi sposobami na oczyszczanie z toksyn. A to jakiś blonnik z coraz to egzotyczniejszych roślin, a to wymyślne głodówki, a to mikstury. Nikt się jeszcze skutecznie z tych nieistniejących toksyn nie oczyścił. Być może dlatego że to pic na wodę.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Sob Wrz 27, 2014 20:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Nie Wrz 28, 2014 03:03   

samarytaninn napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Panie Witoldzie. O ile dobrze zrozumiałem to co pisze dr Lutz, kładzie on nacisk na to żeby jeść dużo produktów białkowych. To że na diecie niskowęglowodanowej tłuszczu musi być sporo, wynika samo z siebie.
Jednak to dużo białka odgrywa decydującą rolę w takiej diecie. Na high carb czy na high fat, żołądek się rozleniwia, pożywienie nie jest trawione, dochodzi do zaburzeń w perystaltyce jelit. Tak jak high carb i high fat osłabia mięśnie szkieletowe, tak osłabia i żołądek oraz jelita. W połączeniu ze słabym wydzielaniem soków trawiennych daje to marne trawienie. To otwiera drzwi ludziom którzy wymyślili sobie nieszczelne jelita i mikstury, które rzekomo je uszczelniają. Leczą oni chorobę której nie ma.
Tu się z Tobą zgodzę całkowicie. Ta domniemana nieszczelność jelit to po prostu przesada i robienie z organizmu bubla który rzekomo nie potrafi przy niskowęglowodnowym żywieniu jelit regenerować.

Jestem najlepszym przykładem tego co piszesz, kiedy wierzyłem w tą nieszczelność jelit i piłem miksturę celem uszczelnienia jelit, choroba się pogłębiała jak i również ciągłe zmęczenie i osłabienie organizmu. Piłem miksturę 2 lata, przez ten czas tylko alergia mi się pogłębiała, oczywiście robiłem przerwy w celu odchorowania, ale to nie były żadne odchorowania, tylko jak tu piszą niektórzy reakcje organizmu na miksturę, już jej nie piję i mam zdecydowaną poprawę, jestem na diecie niskowęglowodanowej. Dodam że nie byłem uczulony na żadne składniki MO. Mistrz ma tylko rację w tym żeby glutenu nie jeść. Zmęczenie przy piciu mikstury było takie jakbym był ciągle po ciężkiej robocie i alergia się wręcz nasilała.
Ci ludzie mają dokładnie takie same objawy jakie ja miałem: http://www.bioslone.pl/fo...10231#msg210231
To po prostu niszczenie zdrowia, przez miksturę, a nie żadne oczyszczanie organizmu, sam to przechodziłem.

z tymi nieszczelnymi jelitami i miksturą niestety racji nie ma. Teraz nie piję mikstury, więc powinienem mieć jelita nieszczelne i powinienem być chory. Jest zupełnie odwrotnie jestem zdrowy, alergii nie mam i zapewne z jelitami też jest wszystko dobrze. Wniosek: jest przy diecie niskowęglowodanowej organizm sam sobie radzi z regeneracją jelit i nie potrzeba tu żadnej mikstury.
Co nie oznacza oczywiście że wielu innych kwestiach, racji nie ma, bo w wielu ma.



A w przypadku Candida probiotyki brałbyś? szczepy jakieś dobre..
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Wrz 29, 2014 19:00   

RyszardA napisał/a:
Najlepsze efekty dało u mnie wykluczenie z diety owoców i innych rzeczy zawierających cukry proste. Ciekawostką jest że w czasie kiedy zacząłem jeść dużo białka, ustąpiły bóle nerek. A przecież lekarze mówią że to białko szkodzi na nerki. Byłem u jednego dość rozumnego lekarza, który powiedział że jego to nie dziwi bo nerki obciąża przede wszystkim nadmiar cukru.

To ciekawe podejście. Żeby to zrozumieć, trzeba sięgnąć do funkcjonowania nerek.
W kłębuszkach nerkowych przesącza się mocz pierwotny w ilości 180 l/dobę zawierający wszystkie składniki niskocząsteczkowe takie jak glukoza, sód potas, mocznik, kwas moczowy, aminokwasy. Następnie w dalszej części nefronu nerki muszą to wszystko wchłonąć z powrotem, za wyjątkiem nadmiaru przeznaczonego do wydalenia. Natomiast co do glukozy, muszą ją wchłonąć w 100%, inaczej mamy cukrzycę.
JW
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pon Wrz 29, 2014 19:52   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Najlepsze efekty dało u mnie wykluczenie z diety owoców i innych rzeczy zawierających cukry proste. Ciekawostką jest że w czasie kiedy zacząłem jeść dużo białka, ustąpiły bóle nerek. A przecież lekarze mówią że to białko szkodzi na nerki. Byłem u jednego dość rozumnego lekarza, który powiedział że jego to nie dziwi bo nerki obciąża przede wszystkim nadmiar cukru.

To ciekawe podejście. Żeby to zrozumieć, trzeba sięgnąć do funkcjonowania nerek.
W kłębuszkach nerkowych przesącza się mocz pierwotny w ilości 180 l/dobę zawierający wszystkie składniki niskocząsteczkowe takie jak glukoza, sód potas, mocznik, kwas moczowy, aminokwasy. Następnie w dalszej części nefronu nerki muszą to wszystko wchłonąć z powrotem, za wyjątkiem nadmiaru przeznaczonego do wydalenia. Natomiast co do glukozy, muszą ją wchłonąć w 100%, inaczej mamy cukrzycę.
JW

Nie było innej możliwości. Jeśli zjadłem jajecznicę a następnie jakieś cukry proste, to następnego dnia na skórze pojawiały się cuda. Ropnie, jakieś czerwone plamki, były na porządku dziennym. Słodka herbata, soki owocowe, surowe owoce a w szczególności jabłka, to wszystkoswraz z tłuszczem i białkiem dawało takie efekty. Z jajkami na boczku jem teraz bagietkę dość grubo posmarowaną masłem i jest dobrze. Ziemniaki też mogą być. U mnie proporcje są dość nietypowe jak na dietę niskowęglowodanową bo to 1:1:1 jeśli chodzi o białko, tłuszcz i węglowodany. Nie wiem czy to jest jeszcze dieta niskowęglowodanowa ale w porównaniu z tym jak jadłem wcześniej to napewno. Co ciekawe właśnie na takich proporcjach mam najniższy cholesterol całkowity. Niestety to co Pan pisze o nerkach to dla mnie czarna magia. To dla mnie zbyt skomplikowane.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Pon Wrz 29, 2014 20:02   

A może chodziło o fruktozę?
Skrobia i tak jest hydrolizowana w układzie trawiennym do glukozy i maltozy i dopiero potem wchłaniana.
JW
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pon Wrz 29, 2014 20:11   

Mnie się wydaje Panie Witoldzie, że dr Lutz wyznaczył taką niską ilość ww dla ludzi dość poważnie chorych, którzy taką niskowęglowodanową dietą chcą się z tych chorób wyleczyć. Ci w miarę zdrowi mogą sobie na trochę więcej ww pozwolić. Ją tak średnio jem dwa razy więcej niż te 72 gr doktora Lutza. To tylko takie moje przemyślenia. Ale nie powiem bo zdarza mi się często gęsto że zjem kawał mięcha i ww do tego tyle co by się mysz nie najadła. To różnie bardzo bywa, jak to w życiu.
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pon Wrz 29, 2014 20:16   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
A może chodziło o fruktozę?
Skrobia i tak jest hydrolizowana w układzie trawiennym do glukozy i maltozy i dopiero potem wchłaniana.
JW

To jest możliwe że fruktoza jest za to odpowiedzialna. Ale jeśli po tłustym zjadł bym cukierki czekoladowe albo coś w ten deseń to jest podobnie. Ja tam z tego powodu nie ubolewam bo i tak ze słodyczy najbardziej lubię bigos.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 353
Wysłany: Wto Wrz 30, 2014 06:31   

ja też mam wrażenie że to chodzi o fruktozę. Po zjedzeniu owoców (rzadko, ale zdarza się), nawet tych niskowęglowodanowych mam sensacje. Nie jakieś duże, ale czuje zauważalną różnicę.

co do ww - sam nie wiem. Ja najlepiej funkcjonuje jednak poniżej tych 72g
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Wto Wrz 30, 2014 13:48   

RyszardA napisał/a:
Jeśli zjadłem jajecznicę a następnie jakieś cukry proste, to następnego dnia na skórze pojawiały się cuda. Ropnie, jakieś czerwone plamki, były na porządku dziennym. Słodka herbata, soki owocowe, surowe owoce a w szczególności jabłka, to wszystkoswraz z tłuszczem i białkiem dawało takie efekty.

W jelitkowie masz chyba maly balagan skoro tak reagujesz na "normalne" pozywienie.
Nie wyobrazam sobie aby raz na jakis czas nie zjesc omleta na slodko, albo nie przegryzc czegos slodkiego pomiedzy posilkami.
Francuzi slyna z tlustej diety i slodkich sniadan, a mimo to są jednym z najzdrowszych narodów na świecie

ps. czy my sie przypadkiem nie znamy Panie R? :D
Ostatnio zmieniony przez side Wto Wrz 30, 2014 13:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Wto Wrz 30, 2014 17:32   

RyszardA napisał/a:
To jest możliwe że fruktoza jest za to odpowiedzialna. Ale jeśli po tłustym zjadł bym cukierki czekoladowe albo coś w ten deseń to jest podobnie. Ja tam z tego powodu nie ubolewam bo i tak ze słodyczy najbardziej lubię bigos.
Wszystko, co słodkie, cukierki, czekoladki, ciastka, zawiera sacharozę albo syrop glukozowo-fruktozowy. Fruktoza jest wszędzie, gdzie słodki smak, za wyjątkiem sztucznych słodzików.
Czysta glukoza nie nadaje się do słodzenia, bo jest mało słodka, musi być sacharoza.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Wto Wrz 30, 2014 17:40   

RyszardA napisał/a:
Mnie się wydaje Panie Witoldzie, że dr Lutz wyznaczył taką niską ilość ww dla ludzi dość poważnie chorych, którzy taką niskowęglowodanową dietą chcą się z tych chorób wyleczyć. Ci w miarę zdrowi mogą sobie na trochę więcej ww pozwolić. Ją tak średnio jem dwa razy więcej niż te 72 gr doktora Lutza. To tylko takie moje przemyślenia. Ale nie powiem bo zdarza mi się często gęsto że zjem kawał mięcha i ww do tego tyle co by się mysz nie najadła. To różnie bardzo bywa, jak to w życiu.
Lutz przyjął po prostu granicę węglowodanów ustaloną od dawna dla cukrzyków i pozostał przy niej. W dawnych czasach był to powszechny standard leczenia cukrzycy. Tylko dla współczesnych lekarzy stanowi to tajemnicę.
Dla niecukrzyków rzeczywiście 72g to trochę mało. Zresztą wielu diabetyków też może zjadać po 100g węglowodanów.
JW
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 08:11   

side napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Jeśli zjadłem jajecznicę a następnie jakieś cukry proste, to następnego dnia na skórze pojawiały się cuda. Ropnie, jakieś czerwone plamki, były na porządku dziennym. Słodka herbata, soki owocowe, surowe owoce a w szczególności jabłka, to wszystkoswraz z tłuszczem i białkiem dawało takie efekty.

W jelitkowie masz chyba maly balagan skoro tak reagujesz na "normalne" pozywienie.
Nie wyobrazam sobie aby raz na jakis czas nie zjesc omleta na slodko, albo nie przegryzc czegos slodkiego pomiedzy posilkami.
Francuzi slyna z tlustej diety i slodkich sniadan, a mimo to są jednym z najzdrowszych narodów na świecie

ps. czy my sie przypadkiem nie znamy Panie R? :D

Pańska bezpośredniość wprost powala.
Co dla Pana oznacza "normalne jedzenie"? Według tego co Pan pisze to węgorz w karmelu albo lukrowany był by wskazany raz na jakiś czas?
Co mnie obchodzą Francuzi? Ja mieszkam w Polsce.
Na pytanie czy się znamy, nie znam odpowiedzi. Nie przypominam sobie żebym chadzał side by side z kimś o pseudonimie Side. Jeśli mieszka Pan w Zielonce to być może znamy się z widzenia.
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 08:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
RyszardA napisał/a:
To jest możliwe że fruktoza jest za to odpowiedzialna. Ale jeśli po tłustym zjadł bym cukierki czekoladowe albo coś w ten deseń to jest podobnie. Ja tam z tego powodu nie ubolewam bo i tak ze słodyczy najbardziej lubię bigos.
Wszystko, co słodkie, cukierki, czekoladki, ciastka, zawiera sacharozę albo syrop glukozowo-fruktozowy. Fruktoza jest wszędzie, gdzie słodki smak, za wyjątkiem sztucznych słodzików.
Czysta glukoza nie nadaje się do słodzenia, bo jest mało słodka, musi być sacharoza.
JW

Robiąc wczoraj wieczorne zakupy, poczytałem trochę etykiet. W rzeczy samej syrop glukozowo-fruktozowy jest już w większości tego co jest na sklepowych półkach. Na szczęście nie dodają go jeszcze do schabu. Ale być może to tylko kwestia czasu.
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 14:11   

A skąd wiesz co dodają do schabu? To co dziś dodają do żywności tak naprawdę szło by sprawdzić tylko gdyby się miało swoje własne laboratorium jakieś analityczne czy tam inne ...
 
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 16:32   

daniel_K napisał/a:
A skąd wiesz co dodają do schabu? To co dziś dodają do żywności tak naprawdę szło by sprawdzić tylko gdyby się miało swoje własne laboratorium jakieś analityczne czy tam inne ...

Najprostszym i w miarę niezawodnym kryterium jest smak. Karkówka czy schab, smakują jeszcze tak jak kiedyś, więc najczęściej właśnie to kupuję.
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 18:20   

Ostatnio moja matka kupiła łopatkę wieprzową i jak to zaczęło strzelać na patelni to nie wiedziałem gdzie się schować :P
Ja już tylko surową wołowinę jem i podroby. Ewentualnie jakieś serca indycze, ostatnio jadłem nerki królicze. W sumie to wychodzi lekko ponad 100g białka na dzień. W smaku nie wiem czy tak wyczuję te solanki, musiałbym mieć jedna nastrzykiwaną część i jedną nie.
 
 
     
side 

Pomógł: 7 razy
Dołączył: 24 Lis 2011
Posty: 672
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 19:00   

RyszardA napisał/a:
side napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Jeśli zjadłem jajecznicę a następnie jakieś cukry proste, to następnego dnia na skórze pojawiały się cuda. Ropnie, jakieś czerwone plamki, były na porządku dziennym. Słodka herbata, soki owocowe, surowe owoce a w szczególności jabłka, to wszystkoswraz z tłuszczem i białkiem dawało takie efekty.

W jelitkowie masz chyba maly balagan skoro tak reagujesz na "normalne" pozywienie.
Nie wyobrazam sobie aby raz na jakis czas nie zjesc omleta na slodko, albo nie przegryzc czegos slodkiego pomiedzy posilkami.
Francuzi slyna z tlustej diety i slodkich sniadan, a mimo to są jednym z najzdrowszych narodów na świecie

ps. czy my sie przypadkiem nie znamy Panie R? :D

Pańska bezpośredniość wprost powala.
Co dla Pana oznacza "normalne jedzenie"? Według tego co Pan pisze to węgorz w karmelu albo lukrowany był by wskazany raz na jakiś czas?
Co mnie obchodzą Francuzi? Ja mieszkam w Polsce.
Na pytanie czy się znamy, nie znam odpowiedzi. Nie przypominam sobie żebym chadzał side by side z kimś o pseudonimie Side. Jeśli mieszka Pan w Zielonce to być może znamy się z widzenia.

Zazwyczaj nie owijam w bawełnę tylko bez ogródek mowie jak jest.
Masz Pan problem skoro nie możesz Pan bezproblemowo strawic jednoczesnie BT i cukrow prostych. Na dodatek mylisz Pan omleta z owocami z węgorzem w cukrze. To nie zdarza się każdemu.
Normalne pożywienie to takie, ktore dostarcza człowiekowi niezbędnych substratow odżywczych. Czy to objasnienie jest dla Pana zrozumiale?
Nie obchodzi mnie gdzie Pan mieszkasz, a wracając do naszej znajomości, to widocznie pomyliłem Pana z trolujaca tu niegdyś osoba cierpiaca na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości.
 
     
koffin

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Sty 2013
Posty: 482
Wysłany: Śro Paź 01, 2014 21:28   

Cukier kokosowy, xylitol które z tych słodzików są najlepszym wyborem oprócz białego cukru? Jeszcze jest cane sugar i rapadura oraz miód.

Które z tych jest najlepszy? Proszę o wymienienie od najlepszego do najgorszego.
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Czw Paź 02, 2014 10:44   

side napisał/a:
RyszardA napisał/a:
side napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Jeśli zjadłem jajecznicę a następnie jakieś cukry proste, to następnego dnia na skórze pojawiały się cuda. Ropnie, jakieś czerwone plamki, były na porządku dziennym. Słodka herbata, soki owocowe, surowe owoce a w szczególności jabłka, to wszystkoswraz z tłuszczem i białkiem dawało takie efekty.

W jelitkowie masz chyba maly balagan skoro tak reagujesz na "normalne" pozywienie.
Nie wyobrazam sobie aby raz na jakis czas nie zjesc omleta na slodko, albo nie przegryzc czegos slodkiego pomiedzy posilkami.
Francuzi slyna z tlustej diety i slodkich sniadan, a mimo to są jednym z najzdrowszych narodów na świecie

ps. czy my sie przypadkiem nie znamy Panie R? :D

Pańska bezpośredniość wprost powala.
Co dla Pana oznacza "normalne jedzenie"? Według tego co Pan pisze to węgorz w karmelu albo lukrowany był by wskazany raz na jakiś czas?
Co mnie obchodzą Francuzi? Ja mieszkam w Polsce.
Na pytanie czy się znamy, nie znam odpowiedzi. Nie przypominam sobie żebym chadzał side by side z kimś o pseudonimie Side. Jeśli mieszka Pan w Zielonce to być
może znamy się z widzenia.

Zazwyczaj nie owijam w bawełnę tylko bez ogródek mowie jak jest.
Masz Pan problem skoro nie możesz Pan bezproblemowo strawic jednoczesnie BT i cukrow prostych. Na dodatek mylisz Pan omleta z owocami z węgorzem w cukrze. To nie zdarza się każdemu.
Normalne pożywienie to takie, ktore dostarcza człowiekowi niezbędnych substratow odżywczych. Czy to objasnienie jest dla Pana zrozumiale?
Nie obchodzi mnie gdzie Pan mieszkasz, a wracając do naszej znajomości, to widocznie pomyliłem Pana z trolujaca tu niegdyś osoba cierpiaca na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości.

Żeby nie mylić kogoś z kimś innym, wystarczy zapytać skąd kto jest, skąd można go znać, gdzie się uczył, gdzie pracował bądź pracuje. Wtedy można ustalić czy kogoś znamy czy nie. Tak robią normalni ludzie.
Nie wiem czy mam bałagan w jelitach. Moim zdaniem to naturalne że na mieszanie cukru z tłuszczem w jednym posiłku wywołuje jakieś problemy w jelitach i nie tylko.
Wie Pan. Ja już żywienie się czymś co ma dużo cukru przerabiałem. Przez chwilę ma się energię a potem cukier leci na łeb na szyję i jest huśtawka. Ja nie jestem pszczóła i na miodzie nie ujadę.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Czw Paź 02, 2014 10:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Czw Paź 02, 2014 11:12   

RyszardA napisał/a:
Ja nie jestem pszczóła i na miodzie nie ujadę.

Eee, nie jest tak źle
Koliber się fruktozą żywi i daje radę ;)

ale mięśnie zasila energią z 'kropelki' tłuszczu 8)

D
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Czw Paź 02, 2014 11:33   

dario_ronin napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Ja nie jestem pszczóła i na miodzie nie ujadę.

Eee, nie jest tak źle
Koliber się fruktozą żywi i daje radę ;)

ale mięśnie zasila energią z 'kropelki' tłuszczu 8)

D

Człowiek to nie koliber. Proszę zapoznać się choćby z tym co mówi profesor Jan Talar. Nawet ludzie w śpiączce potrzebują wysokobiałkowego pożywienia bo na glukozie marnieją. Porusza on nie tylko kwestie związane z odżywianiem. Polecam.
 
     
daniel_K 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 01 Sie 2014
Posty: 311
Skąd: Rybnik
Wysłany: Czw Paź 02, 2014 11:44   

koffin napisał/a:
Cukier kokosowy, xylitol które z tych słodzików są najlepszym wyborem oprócz białego cukru? Jeszcze jest cane sugar i rapadura oraz miód.

Które z tych jest najlepszy? Proszę o wymienienie od najlepszego do najgorszego.


Jak dla mnie to kolejnośc jest --> miód, miód, miód, miód i ewentualnie na końcu cukier kokosowy(choć nie mam kompletnie pojęcia po co akurat KOKOSOWY) a ksylitol i inne wynalazki to do śmietnika się nie nadaje za te pieniądze, ludzie myślą że to ma mniej kalorii albo jest czymś innym niż nasza tradycyjna biała sacharoza i już to jest super wspaniałe. Choć nie wiem po co pisze JA o tym w wątku o białku :D
 
 
     
gudrii 


Pomógł: 19 razy
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 1913
Skąd: everywhere
Wysłany: Czw Paź 02, 2014 13:17   

koffin napisał/a:
Cukier kokosowy, xylitol które z tych słodzików są najlepszym wyborem oprócz białego cukru? Jeszcze jest cane sugar i rapadura oraz miód.

Które z tych jest najlepszy? Proszę o wymienienie od najlepszego do najgorszego.

Buraki cukrowe ;)
_________________
"The object of war is not to die for your country but to make the other bastard die for his."
George S. Patton
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Czw Paź 02, 2014 14:26   

RyszardA napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Ja nie jestem pszczóła i na miodzie nie ujadę.

Eee, nie jest tak źle
Koliber się fruktozą żywi i daje radę " ;) "

ale mięśnie zasila energią z 'kropelki' tłuszczu 8)

D

Człowiek to nie koliber. Proszę zapoznać się choćby z tym co mówi profesor Jan Talar. Nawet ludzie w śpiączce potrzebują wysokobiałkowego pożywienia bo na glukozie marnieją. Porusza on nie tylko kwestie związane z odżywianiem. Polecam.

Nie napinaj się ;)
Czytaj 'między wierszami'.
Polecam. :D
D
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 08:37   

dario_ronin napisał/a:
RyszardA napisał/a:
dario_ronin napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Ja nie jestem pszczóła i na miodzie nie ujadę.

Eee, nie jest tak źle
Koliber się fruktozą żywi i daje radę " ;) "

ale mięśnie zasila energią z 'kropelki' tłuszczu 8)

D

Człowiek to nie koliber. Proszę zapoznać się choćby z tym co mówi profesor Jan Talar. Nawet ludzie w śpiączce potrzebują wysokobiałkowego pożywienia bo na glukozie marnieją. Porusza on nie tylko kwestie związane z odżywianiem. Polecam.

Nie napinaj się ;)
Czytaj 'między wierszami'.
Polecam. :D
D

Gdybym chciał bawić się w zgadywanki, to napisał bym na forum dla szaradzistów. Proszę nie robić z siebie wioskowego głupka. Chyba że Pan to lubi.
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 09:10   

RyszardA napisał/a:
Człowiek to nie koliber.

RyszardA napisał/a:
Gdybym chciał

RyszardA napisał/a:
napisał bym

Pan to lubi.

zjedz Pan trochę cukru Panie bufonie , polecam.

"Mówię jak jest"

D
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 09:24   

dario_ronin napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Człowiek to nie koliber.

RyszardA napisał/a:
Gdybym chciał

RyszardA napisał/a:
napisał bym

Pan to lubi.

zjedz Pan trochę cukru Panie bufonie , polecam.

"Mówię jak jest"

D

Problem w tym że nie za bardzo wiadomo co Pan mówi. Ma Pan jakiś problem natury psychicznej, ale to nie moja sprawa. Proszę o tym porozmawiać z kimś kompetentnym.
Zwracam się z prośbą do administracji o usunięcie tej bezsensownej dyskusji.
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 09:42   

RyszardA napisał/a:
Ma Pan jakiś problem natury psychicznej,
mam niewątpliwie - alergię na nadętych dupków :D
:papa:
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 09:53   

dario_ronin napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Ma Pan jakiś problem natury psychicznej,
mam niewątpliwie - alergię na nadętych dupków :D
:papa:

Czyli ma Pan alergię na siebie. Taka psychiczna autoagresja. To musi być bardzo trudne. Stąd ta frustracja. Z tego co czytałem, pisze Pan dużo o Biblii. Jak to się ma do pańskiego braku jakichkolwiek zasad dobrego ychowania w innych tematach? To nieco schizofreniaczne. Proszę nie obrażać Boga takim zachowaniem bo jest Pan wtedy niewiarygodny jako Chrześcijanin.
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 10:19   

RyszardA napisał/a:
Czyli . Taka . To . Stąd . Z tego . Jak ? Proszę .

"Proście, a będzie wam dane;"
Pani Ryszardo ;) już wyjaśniam - 'stoisz przed lustrem' 8) :D
taka misja :hah:

Dar
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 11:19   

dario_ronin napisał/a:
Pani Ryszardo
Przecież to gawędziarz wątrobowy "GR". Są trzy główne "drzewa dusznicków" wykolejaczy na wiadomych forach, jest możliwość, że dwa z nich są w jednym ciele fizycznym co by było nie lada gender osiągnięciem, ale drzewo dusznicków gawędziarza za bardzo się różni, jest zbyt gruboskórne, metodycznie namolne, psychiczno-wątrobowe, otyłe i mało rozrywkowe by to była emulacja na rolkach. Emulację na rolkach da się czytać, można nawet nawiązać życzliwą pogawędkę, wątrobowca się nie da, zresztą z prawie wsząd go już wywalili niejednokrotnie. Nazwał bym te drzewa, ale po co mi to.
:roll:
Ostatnio zmieniony przez vvv Pią Paź 03, 2014 11:28, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
dario_ronin 
Dariusz Olesik


Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3668
Skąd: Częstochowa/UK
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 13:28   

vvv napisał/a:

dario_ronin napisał/a:
Pani Ryszardo
Przecież to gawędziarz wątrobowy "GR".
liczę na to :hihi:
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Pią Paź 03, 2014 14:53   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Mnie się wydaje Panie Witoldzie, że dr Lutz wyznaczył taką niską ilość ww dla ludzi dość poważnie chorych, którzy taką niskowęglowodanową dietą chcą się z tych chorób wyleczyć. Ci w miarę zdrowi mogą sobie na trochę więcej ww pozwolić. Ją tak średnio jem dwa razy więcej niż te 72 gr doktora Lutza. To tylko takie moje przemyślenia. Ale nie powiem bo zdarza mi się często gęsto że zjem kawał mięcha i ww do tego tyle co by się mysz nie najadła. To różnie bardzo bywa, jak to w życiu.
Lutz przyjął po prostu granicę węglowodanów ustaloną od dawna dla cukrzyków i pozostał przy niej. W dawnych czasach był to powszechny standard leczenia cukrzycy. Tylko dla współczesnych lekarzy stanowi to tajemnicę.
Dla niecukrzyków rzeczywiście 72g to trochę mało. Zresztą wielu diabetyków też może zjadać po 100g węglowodanów.
JW

Panie Witoldzie. Czy na diecie niskowęglowodanowej, gdzie ilość węglowodanów to Lutzowe 72gr, organizm nadal gromadzi glikogen w mięśniach i wątrobie? Być może to głupie pytanie ale podobno nie ma głupich pytań.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 10:42   

RyszardA napisał/a:
Panie Witoldzie. Czy na diecie niskowęglowodanowej, gdzie ilość węglowodanów to Lutzowe 72gr, organizm nadal gromadzi glikogen w mięśniach i wątrobie? Być może to głupie pytanie ale podobno nie ma głupich pytań.
Pewnie gdzieś takie badania są. Na chłopski rozum, nawet na żywieniu zero węglowodanów wątroba produkuje glukozę z reszt aminokwasowych. Spoczynkowe spalanie glukozy wynosi 50g na dobę, w wysiłku fizycznym trochę więcej, szczególnie, jeżeli jest to wysiłek maksymalny.
Organizm każdego zwierzęcia, nawet drapieżnika, musi mieć rezerwę glukozy na krótki czas intensywnej walki i biegu.
Logika wskazuje, że niskowęglowodanowcy też muszą mieć zapas glukozy, a ta gromadzona jest właśnie w postaci glikogenu.
Logika wskazuje również, że największe zapasy glikogenu mają ludzie żyjący w nieustannym stresie fizycznym, czyli sportowcy.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 15:32   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Pewnie gdzieś takie badania są. Na chłopski rozum, nawet na żywieniu zero węglowodanów wątroba produkuje glukozę z reszt aminokwasowych. JW

IMHO nie tak do końca, jeśli znajdzie Pan czas to gorąco polecam całość:
Cytat:
Unfortunately, the leading exercise physiology textbook also claims a "low-carbohydrate diet sets the stage for a significant loss of lean tissue as the body recruits amino acids from muscle to maintain blood glucose via gluconeogenesis [2]." Thus, it is certainly time to set the record straight.
Cytat:
the glucose that is used by tissues outside the brain is largely only partially broken down to pyruvate and lactate, which can then be recycled in the liver trough gluconeogensis [7]. Therefore, red blood cells, for instance, which have an obligatory requirement for glucose, are not depleting the body of glucose.
Cytat:
Indeed,
there is no clear requirement for dietary carbohydrates
for human adults.

Reszta:
http://www.ncbi.nlm.nih.g...les/PMC2129159/
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Paź 08, 2014 15:37, w całości zmieniany 8 razy  
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 16:10   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
RyszardA napisał/a:
Panie Witoldzie. Czy na diecie niskowęglowodanowej, gdzie ilość węglowodanów to Lutzowe 72gr, organizm nadal gromadzi glikogen w mięśniach i wątrobie? Być może to głupie pytanie ale podobno nie ma głupich pytań.
Pewnie gdzieś takie badania są. Na chłopski rozum, nawet na żywieniu zero węglowodanów wątroba produkuje glukozę z reszt aminokwasowych. Spoczynkowe spalanie glukozy wynosi 50g na dobę, w wysiłku fizycznym trochę więcej, szczególnie, jeżeli jest to wysiłek maksymalny.
Organizm każdego zwierzęcia, nawet drapieżnika, musi mieć rezerwę glukozy na krótki czas intensywnej walki i biegu.
Logika wskazuje, że niskowęglowodanowcy też muszą mieć zapas glukozy, a ta gromadzona jest właśnie w postaci glikogenu.
Logika wskazuje również, że największe zapasy glikogenu mają ludzie żyjący w nieustannym stresie fizycznym, czyli sportowcy.
JW

Są takie badania ale niestety to zagadnienie jeśli już jest gdzieś opisane to bardzo ogólnie. Być może dlatego że jest to mało istotna część całości jaką jest dieta niskowęglowodanowa. Z glukoneogenezą z aminokwasów i kwasów tłuszczowych muszę się jeszcze dokładniej zapoznać. Jest to jak dla mnie skomplikowana sprawa. Przy 72gramach ww to chyba nie ma siły żeby organizm nie sięgał po to narzędzie bo z tego co czytałem to ciała ketonowe mogą zaspokajać tylko 70 procent zapotrzebowania mózgu na energię. Co do gromadzenia glikogenu to istotnie u sportowców jest dwu-trzykrotnie większe, więc i pewnie analogicznie u zestresowanych ludzi jest tak samo. Z tego co wiem zapasy glikogenu odnawiają się nocą. W tej sprawie jakoś ufam doktorowi Lutzowi, choć on także pisze o tym bardzo ogólnie. Moją szczególną uwagę zwrócił fakt że pisał on o tym że ograniczenie ww poniżej 72 gramów nie daje już żadnych korzyści. Jednak trudno jest się ograniczyć do tak małej ilości węglowodanów. Trzeba by się do tego kilka miesięcy przyzwyczajać a to trudno pogodzić z obowiązkami w pracy w domu. Jest jeszcze opcja stopniowego schodzenia do takiej ilości, ale to z kolei wymaga dość szczegółowych obliczeń oraz metody prób i błędów.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Śro Paź 08, 2014 16:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 16:51   

vvv napisał/a:
....

Przecież nie napisałem, że na żywieniu zero węglowodanów wątroba musi scukrzać własne mięśnie, ale napisałem, że wówczas wytwarza je z aminokwasów. Aminokwasów pochodzących ze strumienia białka przepływającego przez nasze komórki w obrocie metabolicznym. Źródło tego strumienia, to pożywienie, a ujście to energia, mocznik i kilka innych substancji. Po drodze ten strumień może być wykorzystany do produkcji glukozy albo od razu wydalony. Tak, jak regulacja poziomu stawidła umożliwia poruszanie koła młyńskiego, albo nie. W obu wypadkach strumień płynąć musi i może być wykorzystany do różnych celów, zależnie od koryta, którym płynie.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 17:04   

No właśnie, dla mnie to była nowość,
że glukoza może być wielokrotnie użyta,
nie strumień od paszczy do moczu, a obieg zamknięty,
recyklowana na zasadzie:

- glucose
- partially broken down to pyruvate and lactate
- recycled in the liver trough gluconeogensis
- partially broken down to pyruvate and lactate
- recycled in the liver trough gluconeogensis
- partially broken down to pyruvate and lactate
- recycled in the liver trough gluconeogensis

i tak w kółko (recycled)

Dlatego

significant loss of lean tissue
as the body recruits amino acids from muscle
to maintain blood glucose

nie występuje.


Też mnie to głębiej zainteresowało dlatego poleciłem uwadze, nie twierdzę, że tak jest czy nie jest i nie twierdzę, że Pan coś twierdzi, a ja z czymś się zgadzam lub nie. Po prostu zainteresowałem się i dzielę się inspiracją.

Jest to także zgodne z moją obserwacją moich dni typu BTW 0:100:0, jak na przykład dzisiaj, może kiedyś pokuszę się o cały taki tydzień, albo 40 dni.

Niech dobre małpeczki z forumobok podsuną ten tekst swojej wyroczni, gdyby za mało się nudziła i przeoczyła, może w przerwach między snookerem, a tenisem skomentuje.

Jak by nie było jest to ważki głos w temacie 30g (W, a nie B).
;)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Paź 08, 2014 17:16, w całości zmieniany 10 razy  
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 17:30   

Według niektórych osób można częściowo sterować glukoneogenezą. Jedząc mało białka i węglowodanów zmusza się organizm do wytwarzania glukozy z kwasów tłuszczowych. Nie jest to jednak tak oczywiste bo jak pokazuje przykład wielu ludzi stosujących dietę optymalną dr Kwaśniewskiego organizm i tak sięga po własne białko. W dodatku śmierdzi się jak spichrzowa mysz. Lepiej więc nie eksperymentować i jeść wysokobiałkowe produkty do woli. Takie jest moje zdanie.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Śro Paź 08, 2014 17:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 17:33   

Glukoza może krążyć wielokrotnie w obiegu zamkniętym, ale nie w nieskończoność.
W przypadku beztlenowego spalania erytrocyty z glukozy uzyskują tylko 1/19 energii możliwej do uzyskania, zatem regenerowana porcja glukozy może być 19 razy wykorzystana do zasilania erytrocytów. W rzeczywistości wielokrotnie więcej, bo jest to krzywa wykładnicza zmierzająca do zera. Żeby jednak nie umrzeć na końcu tej krzywej z braku energii, za każdym obrotem koła metabolicznego ilość glukozy musi być uzupełniana o tę 1/19 część, którą erytrocyty bezpowrotnie spalają.
Nieuniknione straty każdego realnego procesu powodują konieczność uzupełniania materii.
Dlatego wątroba w ciągu doby przetwarza strumień 300g białka, a tylko 30g jest wydalane na skutek strat i musi być uzupełnione z pożywienia.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 17:36   

RyszardA napisał/a:
Według niektórych osób można częściowo sterować glukoneogenezą. Jedząc mało białka i węglowodanów zmusza się organizm do wytwarzania glukozy z kwasów tłuszczowych. Nie jest to jednak tak oczywiste bo jak pokazuje przykład wielu ludzi stosujących dietę optymalną dr Kwaśniewskiego organizm i tak sięga po własne białko. W dodatku śmierdzi się jak spichrzowa mysz. Lepiej więc nie eksperymentować i jeść wysokobiałkowe produkty do woli. Takie jest moje zdanie.
Sięga po własne białko, bo musi, żeby nie umrzeć. Bo na tamtym żywieniu nieuniknione straty białka nie są w pełni uzupełniane z pożywienia. Brakuje właśnie tych kilku zaledwie gramów codziennie.
JW
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 18:06   

Więc tak naprawdę dla niejedzenia kluczowe jest wydalanie dwutlenku węgla.
Ciekawe gdyby tak ekspresję kilku atawistycznych genów aktywować i niezauważalnie nieco zielonego barwnika mieć pod skórą i ciekawe czy musi to być chlorofil i światło widzialne.

Oczywiście polecam każdemu by się NIE ograniczał sztucznie w jedzeniu,
nic na siłę.

Pana Witolda przepraszam,
że powątpiewałem retorycznie, dla dobra dyskusji
w poziom Jego świadomości.
8)
Ostatnio zmieniony przez vvv Śro Paź 08, 2014 18:08, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Śro Paź 08, 2014 18:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sięga po własne białko, bo musi, żeby nie umrzeć. Bo na tamtym żywieniu nieuniknione straty białka nie są w pełni uzupełniane z pożywienia. Brakuje właśnie tych kilku zaledwie gramów codziennie.
JW

Ale te kilka brakujących gramów + optymalne 60 gramów to chyba w warunkach laboratoryjnych
, kiedy się odpoczywa i jest się w stanie relaksu. Po dość obfitym w białko śniadaniu i obiedzie o 19 godzinie jestem głodny i trochę tego białka z tłuszczykiem i niewielką ilością ww muszę zjeść. Gdybym zjadał 70 gramów białka podzielone na trzy posiłki to już padł bym dawno.
Gdyby Pan napisał że brakuje kilkadziesiąt gramów białka to zgoda.
Muszę brać pod uwagę to że mój organizm odwykł już od dużej ilości ww i najzwyczajniej w świecie nie radzi sobie jeśli jest ich dużo. Muszę to organizmowi czymś rekompensować. Chyba jest tak u większości ludzi którzy już dość dawno przeszli na low carb.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Śro Paź 08, 2014 18:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 40 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6918
Wysłany: Czw Paź 09, 2014 08:51   

Bez najmniejszej wątpliwości istnieje dla każdej osoby średnia ilość pożywienia, która podtrzymuje stałą masę ciała i zapewnia zerowy bilans energetyczny. Te wielkości są każdego dnia trochę inne, ale średnio w skali roku odpowiadają zapotrzebowaniu z dokładnością do jednego grama i jednej kcal.
Gdyby dana osoba konsekwentnie zjadała każdego dnia tylko o 5 g mniej białka, niż wydala, to po roku straciłaby 7,3 kg mięśni. ( 5g białka to 20g mięśni, 20x365=7300)
Ponieważ poza Auschwitz nie obserwujemy powszechnie takiego zjawiska, oznacza to, że większość ludzi spożywa dostateczną ilość białka do podtrzymania obrotu metabolicznego.

Odwrotnie, spożywając codziennie zaledwie 100 kcal ponad zapotrzebowanie energetyczne można utyć w ciągu roku 3,6 kg, a po 10 latach 36 kg. 100 kcal dostarcza jedna mała kajzerka bez omasty.

str.178 http://www.hospicjum.waw....Dzieci_2007.pdf

JW
 
     
RyszardA 

Wiek: 49
Dołączył: 15 Wrz 2014
Posty: 125
Wysłany: Czw Paź 09, 2014 09:43   

To co Pan pisze, Panie Witoldzie, zgadza się w pełni z tym co mówi profesor Jan Talar czy doktor Wolfgang Lutz. Niestety profesora Talara zobaczyć można tylko w telewizji Trwam, która jest chyba jedyną obiektywnąstacjątelewizyjną w Polsce. Stacje "głównego nurtu" propagują wysokowęglowodanowe diety określając je jako najlepsze, na co nabiera się wielu ludzi z mojego bliższego i dalszego otoczenia.
Są jednak diety niskowęglowodanowe, które są poddawane "tuningowi". Już sam fakt że wymagają ciągłej korekty świadczy o tym że należy do nich podchodzić z ostrożnością. To dlatego nie jestem przekonany do stwierdzenia że tłuszcz w żadnej ilości nie szkodzi. Może i nie szkodzi ale życia nie ułatwia. Mój kolega Robert, który zastosował dietę punktową i uparł się że większość energii będzie pobierał z tłuszczu mówił wtedy że czuje się ciągle zmęczony. To się nie zgadza z twierdzeniem że tłuszcz jest najlepszym paliwem i daje najwięcej energii.
Ostatnio zmieniony przez RyszardA Czw Paź 09, 2014 09:54, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site A