Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Era glukotoksyczności
Autor Wiadomość
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Paź 05, 2017 12:32   Era glukotoksyczności

Świetny materiał edukacyjny.

Ketogenic Diet. Dr Damien Downing. With thanks to Dr Heinz Reinwald
http://docplayer.net/4377...z-reinwald.html
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Paź 05, 2017 16:33   

Very-low-carbohydrate diets and preservation of muscle mass
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC1373635/

Właśnie za takie rzeczy lubię Phinneya

"The perception that the VLCARB leads to progressive loss of muscle protein apparently comes from the poorly controlled "Turkey Study" published in the New England Journal of Medicine in 1980 [12]. The authors of this study reported that the protein-only diet subjects were losing nitrogen yet gaining potassium. As pointed out by Phinney [13,14], however, potassium and nitrogen losses are closely related, as they are both contained in lean tissue. This anomaly occurred because the authors assumed the potassium intake of their subjects was based upon handbook values for raw turkey, but half of this potassium was being discarded in the unconsumed broth. Deprived of potassium, these subjects were unable to benefit from dietary protein and thus lost muscle mass [14]."

A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.

"As noted above, the liver produces ketone bodies during a VLCARB and they flow from the liver to extra-hepatic tissues (e.g., brain, muscle) for use as a fuel. In addition, ketone bodies exert a restraining influence on muscle protein breakdown. If the muscle is plentifully supplied with other substrates for oxidation (such as fatty acids and ketone bodies, in this case), then the oxidation of muscle protein-derived amino acids is suppressed. Nair et al. reported that beta-hydroxybutyrate (beta-OHB, a major ketone body) decreases leucine oxidation and promotes protein synthesis in humans [7]. Although blood concentrations of beta-OHB in their subjects during the infusion of beta-OHB were much lower than concentrations observed in humans during fasting, leucine incorporation into skeletal muscle showed a significant increase (5 to 17%)."
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Paź 05, 2017 16:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Pią Paź 06, 2017 08:28   

Sentinel napisał/a:
A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.
Właśnie.
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article-lookup/doi/10.1210/jc.2005-0559
During the 1-wk LC/HP, subjects consumed a weight-maintaining (i.e. kcal = 1.3 × REE) diet consisting of 5% of total energy from carbohydrate, 60% fat, and 35% protein. Daily caloric content for both the standardized control diet and the LC/HP were 40 ± 2 kcal/kg fat free mass (28 ± 1 kcal/kg body weight).

REE to resting energy expenditure czyli spoczynkowe zużycie energii, dla facetów około 1600kcal, razy 1,3 daje jakieś 2100 kcal diety, w tym 735 kcal z białka = 184 gramy,
z tłuszczu 1260 kcal tzn. 140g i z węglowodanów 105 kcal tzn. 26g.
35% energii z białka to graniczna wielkość, jaką można wytrzymać, w praktyce będzie to raczej do 25%, i tak niekiepsko.
Jak to się ma do diety optymalnej, gdzie namaszczeni kapłani do dziś (sic!) zalecają proporcję 1:3:0,8 czyli poniżej 12% energii z białka oraz ograniczanie protein do 30-70g bez żadnej suplementacji, niech sobie każdy sam odpowie.
JW
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Paź 06, 2017 10:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.
Właśnie.
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article-lookup/doi/10.1210/jc.2005-0559
During the 1-wk LC/HP, subjects consumed a weight-maintaining (i.e. kcal = 1.3 × REE) diet consisting of 5% of total energy from carbohydrate, 60% fat, and 35% protein. Daily caloric content for both the standardized control diet and the LC/HP were 40 ± 2 kcal/kg fat free mass (28 ± 1 kcal/kg body weight).

REE to resting energy expenditure czyli spoczynkowe zużycie energii, dla facetów około 1600kcal, razy 1,3 daje jakieś 2100 kcal diety, w tym 735 kcal z białka = 184 gramy,
z tłuszczu 1260 kcal tzn. 140g i z węglowodanów 105 kcal tzn. 26g.
35% energii z białka to graniczna wielkość, jaką można wytrzymać, w praktyce będzie to raczej do 25%, i tak niekiepsko.
Jak to się ma do diety optymalnej, gdzie namaszczeni kapłani do dziś (sic!) zalecają proporcję 1:3:0,8 czyli poniżej 12% energii z białka oraz ograniczanie protein do 30-70g bez żadnej suplementacji, niech sobie każdy sam odpowie.
JW


Podałem 2g białka/kg jako ilość dla przeciętnego człowieka o średniej aktywności fizycznej i umysłowej. Ustalając to, ile dziennego zapotrzebowania na energię ma pokrywać białko, bierze się pod uwagę prawo minimum Liebiga, bo na klasycznej LC, KD białko jest zużywane do celów energetycznych tylko w niewielkim procencie, a reszta do budulcowych. Żeby takie zjawisko zaszło, nie można hamować ketogenezy zwiększonym spożyciem węglowodanów. I mimo tego, że ketogeneza zapobiega miolizie, nie oznacza to, że można zredukować ilość białka do 15% zapotrzebowania energetycznego, bo i tak braknie go wtedy na cele budulcowe i organizm sięgnie po białka z mięśni. Do tego dochodzi ilość glukozy potrzebna komórkom nie posiadającym mitochondriów, którą przy niskim spożyciu węglowodanów trzeba pokryć z glukoneogenezy. Kwaśniewski jest uparty i zapewne do dziś nie zrozumiał tego, że podwyższając ilość węglowodanów, przy jednoczesnym niskim spożyciu białka efekt neuroprotekcyjny, mioprotekcyjny i przeciwzapalny LC zostaje znoszony. Efekt jest więc odwrotny do zamierzonego. Skacze wtedy glikemia, traci się mięśnie, rozwija się miażdzyca i wracają stare dolegliwości, które chwilowo zostały przyhamowane, bo na początku diety optymalnej spożycie białka było dwa razy wyższe niż zalecenia z drugiego etapu.

Jest na to jeden sposób: nie zaczynać swojej przygody z LC od Kwaśniewskiego, ale od "Leben ohne Brot" gdzie Lutz tłumaczy dlaczego czerpie się korzyści z diety niskowęglowodanowej, dopóki utrzymuje się spożycie białka na odpowiednio wysokim poziomie, i dlaczego ketoza pojawiająca się cyklicznie w ciągu doby, lub ketoza permanentna to normalny stan, którego nie trzeba zmieniać zwiększonym spożyciem węglowodanów. Zasada jest prosta jak drut: 25-30% zapotrzebowania energetycznego z białka dla osób mało aktywnych, a dla aktywnych nawet do 40%, lub... 100-150g dla mniej aktywnych fizycznie i umysłowo i 150-250g dla ludzi nie unikających wysiłku fizycznego i umysłowego.

PS Przy niskim spożyciu białka nie ma gwarancji że ketonuria zniknie po zwiększeniu ilości spożywanych węglowodanów. Kto wie dlaczego?
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Paź 06, 2017 10:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 46
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3503
Wysłany: Sob Paź 07, 2017 09:30   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
735 kcal z białka = 184 gramy


184 gramy białka

to:
1150 gramów łopatki wieprzowej
lub
30 kurzych jaj

Moim gołym okiem widać, że to /średnio/ full wypas na 3dni,
no nie da się tak jadać codziennie.
:D
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Nie Paź 08, 2017 18:16   

vvv napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
735 kcal z białka = 184 gramy


184 gramy białka

to:
1150 gramów łopatki wieprzowej
lub
30 kurzych jaj

Moim gołym okiem widać, że to /średnio/ full wypas na 3dni,
no nie da się tak jadać codziennie.
:D


Doświadczenia własne, cioci, wujka et cetera, nie są miarą ogółu, nie są też dowodem naukowym. Proporcje B:T w diecie większości mięsożerców to 1,2,3:1 wagowo. Pierwsza opcja jest najwłaściwsza dla człowieka, ponieważ zbyt dużo tłuszczu hamuje wydzielanie soku żołądkowego, co sprawia, że faza wstępnego trawienia w żołądku jest mizerna, a to z czasem może spowodować problemy zdrowotne różnego typu, z rakiem żołądka lub jelit włącznie, a zbyt dużo białka do tłuszczu/węglowodanów powoduje rabbit starvation. Zbyt dużo to znaczy kiedy energia pozyskiwana z białka podchodzi pod 50%. Badania, które na ten temat prowadzono, wykazały że ludzie u których blisko 40% energii pochodzi z białka, 55% z tłuszczu i 5% z ww, wykazują niezwykłą wręcz odporność na infekcje wirusowe i bakteryjne, oraz cechuje ich duża odporność psycho-fizyczna. Nie wiem czy dobrze kojarzę, bo chyba Włodzimierz Ponomarenko wspomniał w swojej książce o jednym z takich badań. Jeśli więc tłuszczu do białka będzie wagowo 1 do 1, to kilogram łopatki + 200g tłuszczu podzielony na 3,4 posiłki jest opcją strawną niemal dla każdego dorosłego człowieka.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 08:11   

http://www.dietaketogenic...osci-w-ketozie/

"Bardzo często przeciwnicy diet tłuszczowych powołują się na stan zdrowia Inuitów (np. natywnych Alaskan), że w ich populacji nowotwory występują częściej, etc, etc. Argumenty te są słabe, ponieważ badania dotyczące występowania chorób wśród Inuitów wykonywano dopiero od drugiej połowy XX w. Zawsze należy mieć na uwadze, że badano populacje, które zamieszkiwały blisko szpitali czy większych skupisk (miast) białych osadników. Takie populacje Inuitów były już częściowo „ucywilizowane” co wiązało się także ze spożyciem pokarmów typowych dla białego człowieka czyli kawy, mąki i cukru. Badania z lat osiemdziesiątych wykazały, że Inuici spożywali więcej węglowodanów niż przeciętny obywatel USA."

"Dieta tłuszczowa nierówna diecie tłuszczowej. Jeśli komuś zależy, żeby wpędzić się w mocniejszą ketozę i bardziej obniżyć glikemię powinien zwrócić uwagę na rodzaj tłuszczów, które zawiera w diecie. Dieta składająca się w większości z tłuszczów wielonienasyconych i jednonienasyconych wywoła większy efekt ketogenny niż dieta, w której tłuszcze składają się w większości z tłuszczów nasyconych. Nie podoba mi się ten fakt, ale nic na to nie poradzę. Dieta „Poly” bardziej obniżyła poziom glukozy i trójglicerydów i zwiększyła wrażliwość insulinową. Obie składały się z 70% tłuszczu, 15% białka i 15% węglowodanów. Jednak zbyt wielu tłuszczów wielonienasyconych nie włączałbym do diety. Czyli bardziej wieprzowina niż wołowina, więcej oliwy, mniej masła i nabiału, tłuste ryby bardziej niż jaja, choć jaja są ok. Dieta trwała 5 dni, więc trudno powiedzieć jaki jest jej długoterminowy efekt. W każdym razie wynika, że na tłuszczach nienasyconych łatwiej jest osiągną wysoki poziom ketonów."
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 11:25   

http://www.dietaketogenic...a-temat-ketozy/
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Pon Paź 09, 2017 16:16   

Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT - średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich, jak w oleju kokosowym. Są to kwasy w 99% nasycone. Nawet w łoju wołowym mamy tylko 50% kwasów nasyconych, z tym, że są to kwasy długołańcuchowe.
MCT, pomimo, że nasycone, są powszechnie akceptowane i stosowane w odżywkach medycznych.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 16:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT - średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich, jak w oleju kokosowym. Są to kwasy w 99% nasycone. Nawet w łoju wołowym mamy tylko 50% kwasów nasyconych, z tym, że są to kwasy długołańcuchowe.
MCT, pomimo, że nasycone, są powszechnie akceptowane i stosowane w odżywkach medycznych.
JW


Część niskowęglowodanowców uznaje MCT za drogę na skróty. Osobiście się z nimi zgadzam.
Jest też mały mankament. Po MCT jest większa ochota na węglowodany. Nie u wszystkich, ale jednak zdarza się to dużo częściej niż na "klasycznej" keto. Także fakt, że nie trzeba ciąć tak drastycznie węglowodanów, aby wejść w ketozę, sprawia że wielu robi znaczne odstępstwa od zasad LC.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 17:47   

Jeszcze jedna sprawa, odnośnie tematu powyżej, że nie da się zjeść 180g białka "na czyjeś oko". Zapotrzebowanie kota to 5g białka/kg masy ciała, ale kot poluje i je od kilku do kilkunastu razy dziennie. Rozkłada te 20g białka na kilka/kilkanaście porcji, ponieważ ważący 3,5-4 kg kot, nie jest w stanie przyswoić na raz 20g białka, mimo że teoretycznie jest w stanie upolować zwierzątko z którego mógłby pozyskać więcej niż 20g białka. Tygrys ważący 300 kg zjada na raz do 7 kg mięsa, co daje ponad 2g białka/kg masy ciała w jednej porcji. Człowiek w zależności od aktywności fizycznej jest w stanie przyswoić 25-60 gramów białka w ciągu 3-3,5 h. Dla aktywnego człowieka o wadze 70 kg optymalne będą 4 posiłki po 35g białka każdy. 35g białka to nieco ponad 200g makreli. Proporcje B:T w makreli to 1:1. W zasadzie to gotowy niskowęglowodanowy posiłek. Jest w niektórych takie przekonanie "że lepiej jeść raz dziennie żeby dać układowi pokarmowemu odpocząć". Trawienie odbywa się etapami w różnych odcinkach przewodu pokarowego. Jelita nie "odpoczywają", chyba że poda się komuś atropinę, która obniża napięcie mięśni gładkich ścian przewodu pokarmowego. Im tłustsze mięso tym dłużej zalega w żołądku, stąd max 2 posiłki na diecie optymalnej, co przyczynia się do niskiego spożycia białka. Mniej tłuszczu sprawi że człowiek znów poczuje się głodny po 3-4 godzinach i zje więcej białka i przyswoi jego właściwą ilość.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 19:44   

Do kitu ta praca. Wprowadza w błąd.
http://www.dietaketogenic...h/#comment-4765

I co z tego, że "pogorszyło się spożycie" tiaminy na diecie Atkinsa, jeśli tiamina bierze udział głównie w metabolizmie węglowodanów. W diecie Atkinsa węglowodanów jest tyle co kot napłakał, więc i tiaminy trzeba mniej.

I co że "pogorszyło się spożycie witaminy C" jeśli przy niskim spożyciu węglowodanów zapotrzebowanie na witaminę C jest minimalne.

"Podobnie można wyjaśnić zapotrzebowanie na witaminę C. Cukrzycy typu 2 mają średnio o 30% mniej witaminy C we krwi niż ludzie zdrowi. Tzw. syndrom metaboliczny jest również związany ze „znacznym spadkiem” poziomu witaminy C w organizmie, co pozwala niedobór tej witaminy uznać za jeszcze jedną „chorobę cywilizacyjną.” Wyjaśnienie jej przyczyn zaproponowało w 1997 roku dwoje badaczy, Julie Will z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób (CDC) i Tim Byers z Uniwersytetu Colorado. Sformułowali oni tezę, że duże stężenie cukru we krwi i/lub wysokie stężenie insuliny zwiększa zapotrzebowanie organizmu właśnie na witaminę C. Badacze szczegółowo opisali mechanizm, w ramach którego glukoza we krwi wpływa na możliwości przyswajania witaminy C przez organizm: im więcej glukozy, tym mniej witaminy C może przedostać się do komórek. Do podobnych wniosków doszedł John Cunningham z Uniwersytetu w Massachusetts. Co więcej wiadomo dziś również, że glukoza osłabia równie zdolności nerek do absorpcji witaminy C. Stąd im większe stężenie cukru we krwi, tym więcej witaminy C wydalane jest z organizmu z moczem. Z kolei inne badania pokazały, że podawanie pacjentom insuliny powoduje u nich „znaczny spadek” stężenia witaminy C we krwi."
http://nowadebata.pl/2011...nsowanej-diety/

Trzeba mieć łeb jak słoń, żeby te wszystkie błędy wynikające ze złej interpretacji wyników przez "fachowców" wyłapać.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Wto Paź 10, 2017 08:52   

Sentinel napisał/a:
Część niskowęglowodanowców uznaje MCT za drogę na skróty. Osobiście się z nimi zgadzam.
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami, często irracjonalnymi. Paradygmaty dietetyczne wbijane przez medyczny pijar są spetryfikowane w mózgach większości ludzi jak skała. To jest nie do zmiany. Na zasadzie magicznego myślenia większość uważa za oczywiste, że tłuszcz tuczy a cholesterol powoduje miażdżycę, chociaż w opisie badania czytają, że ich aorta jest zwapniona a nie otłuszczona.
Wiele, szczególnie kobiet, przyjęło paradygmat wegetariański i nabrało obrzydzenia do mięsa. Coś tak, jak starozakonni nie biorą do ust wieprzowiny, a Hindusi wołowiny. Z kolei optymalni walczą z przebiałczeniem i żadne argumenty ani naoczne obserwacje stanu zdrowia nie są w stanie zawrócić ich z tej drogi degradacji organizmu. I to się dzieje teraz, w 2017 roku (sic!)

Tak więc większość osób uporczywie będzie wracać do żywienia wysokowęglowodanowego i lepiej niech już jedzą olej kokosowy niż bagietki, bo coś jeść trzeba. Oprócz tego, że ten olej łatwo stymuluje wytwarzanie ciał ketonowych, to jest roślinny i dostępny także dla wegetarian. Otacza go aura wyjątkowości i osoby myślące magicznie chętnie przyjmą go jako lekarstwo. Osoby z Alzheimerem łatwiej zostaną wprowadzone w zbawienną dla nich ketozę. Wreszcie, kokosowe tłuszcze nasycone nie generują tyle wolnych rodników, co pozostałe oleje roślinne, a też są skuteczne w ketogenezie.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Wto Paź 10, 2017 09:24   

Sentinel napisał/a:
Do kitu ta praca. Wprowadza w błąd.
http://www.dietaketogenic...h/#comment-4765
I co z tego, że "pogorszyło się spożycie" tiaminy na diecie Atkinsa, jeśli tiamina bierze udział głównie w metabolizmie węglowodanów. W diecie Atkinsa węglowodanów jest tyle co kot napłakał, więc i tiaminy trzeba mniej.
Słusznie.
Brak w tej pracy podstawowych makroskładników i energii. Bez tego nie wiemy, czy zużycie energii wzrosło, czy zmalało. A ze zużyciem energii powiązane są proporcjonalnie wszystkie składniki pożywienia.
Wnioski wyciągnięto z porównania zmiany ilości mikroskładników po zmianie diety. To jest typowe motanie na danych względnych. Wcale nie jest powiedziane, że dieta, która zwiększa dostawę mikroskładników jest lepsza od tej, która coś tam zmniejsza. Np. we wszystkich prezentowanych dietach ilość wapnia jest i tak za duża.
Z kolei wit. A jest jakby za mało na diecie Atkinsa. Zazwyczaj na dietach niskowęglowodanowych wit. A jest 1500 mcg i więcej, a nie, jak podają 743 mcg. Co stawia pod znakiem zapytania rzetelność badań.
Analogicznie, warzywa w rozsądnych dietach niskowęglowodanowych dostarczają około 150 mg wit.C, ale nawet gdyby przyjąć wynik 66 mg na diecie Atkinsa, to i tak jest to ilość wystarczająca dla dorosłych. Nie mówiąc o tym, że przed szkorbutem zabezpiecza już 20 mg tej witaminy.
JW
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 18:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami, często irracjonalnymi. Paradygmaty dietetyczne wbijane przez medyczny pijar są spetryfikowane w mózgach większości ludzi jak skała. To jest nie do zmiany. Na zasadzie magicznego myślenia większość uważa za oczywiste, że tłuszcz tuczy a cholesterol powoduje miażdżycę, chociaż w opisie badania czytają, że ich aorta jest zwapniona a nie otłuszczona.
Wiele, szczególnie kobiet, przyjęło paradygmat wegetariański i nabrało obrzydzenia do mięsa. Coś tak, jak starozakonni nie biorą do ust wieprzowiny, a Hindusi wołowiny. Z kolei optymalni walczą z przebiałczeniem i żadne argumenty ani naoczne obserwacje stanu zdrowia nie są w stanie zawrócić ich z tej drogi degradacji organizmu. I to się dzieje teraz, w 2017 roku (sic!)

Tak więc większość osób uporczywie będzie wracać do żywienia wysokowęglowodanowego i lepiej niech już jedzą olej kokosowy niż bagietki, bo coś jeść trzeba. Oprócz tego, że ten olej łatwo stymuluje wytwarzanie ciał ketonowych, to jest roślinny i dostępny także dla wegetarian. Otacza go aura wyjątkowości i osoby myślące magicznie chętnie przyjmą go jako lekarstwo. Osoby z Alzheimerem łatwiej zostaną wprowadzone w zbawienną dla nich ketozę. Wreszcie, kokosowe tłuszcze nasycone nie generują tyle wolnych rodników, co pozostałe oleje roślinne, a też są skuteczne w ketogenezie.
JW


Patrząc na to z szerszej perspektywy, to irracjonalne myślenie większości jest chyba wpisane w Historię rodzaju ludzkiego. Moje zdanie jest takie, że może jednak warto tej większości na to pozwolić. Uzasadniłbym to dlaczego warto, ale moje poglądy na te kwestie są dość radykalne i ktoś mógłby się poczuć dotknięty do żywego. Dogmaty mi nie przeszkadają, dopóki ktoś nie próbuje mi narzucać wiary w nie przemocą fizyczną czy psychiczną, chociaż czasem trudniej bronić się przed pokusą jaką niosą obietnice bez pokrycia, niż przed bezpośrednim zagrożeniem. Najlepiej po prostu mieć dystans, który jest naturalną konsekwencją umiejętności weryfikacji tego czy prawdy objawione są wynikiem analizy czy urojeń. Istotnie, MCT w takich chorobach jak choroba Parkinsona czy Alzheimera mogą być alternatywą do KD. Bez względu na to czy suplementuje się D3 i K2, czy się tego nie robi, to dobowe spożycie wapnia u dorosłego człowieka nie powinno przekraczać 500 mg/dobę. Czasem samo ograniczenie spożycia wapnia daje zaskakujące efekty zdrowotne. Co do optymalnych ortodoxów, to mam coś.

Tam gdzie odnośniki do Volka i Phinneya zawsze można trafić na coś ciekawego. :)
http://zachbitter.com/blo...ster-study.html
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation/


A teraz dla porównania długodystansowiec, który próbował szczęścia na czymś pomiędzy złotą proporcją a dietą egipskich kapłanów. Opowieść nie kończy się happy endem. Nie radzę więc czytać tego dzieciom przed snem.
http://fellrnr.com/wiki/Ketogenic_Experiment
"For some of the time I was on the Ketogenic Diet I analyzed my food in detail. During this time my average diet was 3,740 Calories/day, 357g fat, 53g carbs, 27g fiber (26g Net Carbohydrates), and 88g protein. This is a Ketogenic Ratio of 3.13:1, and the calories ware 87.6% fat, 2.8% carbohydrate, 9.6% protein."
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 18:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami
JW

Do tego chciałbym się odnieść osobno.


Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Nie trzeba nawet jednej strony tekstu. Wystarczy dwa zdania. Po przeczytaniu kilku tysięcy prac na temat żywienia niskowęglowodanowego nie znalazłem niczego co nie dałoby się zamknąć w dwóch linijkach zaleceń Lutza: "Ogranicz węglowodany do 70g. Resztę jedz do woli według tego co podpowiada organizm."

I gwarantuję każdemu, że jeśli nie zapcha się tłuszczem, to dostarczy tyle białka oraz innych makro i mikroskładników ile trzeba.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Śro Paź 11, 2017 09:06   

Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Śro Paź 11, 2017 17:13   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW


Po prostu każdy reaguje inaczej. Różnice osobnicze w nastawieniu do różnych kwestii, to rzecz tak naturalna jak różnice w kolorze włosów, oczu, czy typie sylwetki. Ja uważam że jeść trzeba spokojnie, a do niuansów związanych z dietą podchodzić zgodnie z metodologią naukową. Pewnie że jest tak, iż czasem trafia się na rzeczy zaskakujące. Na przykład eksperyment, w którym przy wysokiej ketonemii i podaniu insuliny obniżono glikemię do 19 mg/dl bez żadnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych, a badani byli w pełni przytomni. W takich momentach zastanawiam się czy to wszystko nie jest postawione na głowie, i czy dla człowieka, stan wyższej ketonemii przy niskiej glikemii nie jest przypadkiem tą właściwą opcją. W końcu człowiek wyewoluował na pożywieniu z niską, czy nawet bardzo niską ilością węglowodanów. Zdrowia nie szukam, ponieważ nie mam powodów żeby na brak zdrowia narzekać. LCD to tylko jedno z wielu zagadnień z kręgu moich zainteresowań i szczerze mówiąc bardziej emocjonujące są dla mnie inne dziedziny niż biochemia. Mimo to nie twierdzę, że biochemia to nudy. Jest ciekawa wtedy kiedy można zobaczyć jak LCD wpływa na zdrowie i życie ludzi, którzy zdecydowali się na zmianę sposobu odżywiania. Z innymi dziedzinami jest zresztą podobnie. Mało mnie interesowało lotnictwo, dopóki nie przeczytałem powieści "S-kadra" Toma Wolfe'a. W 1983 r powstał film, którego pomysłodawcą był Wolfe: "Pierwszy krok w kosmos" ( The Right Stuff).

Polecam i książkę i film. Wzbudzają emocje, nie mniejsze niż "Paragraf 22". ;)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Wto Paź 17, 2017 17:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Śro Paź 18, 2017 08:23   

Sentinel napisał/a:
Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl.
Tzn. że mierzył Pan poziom ketonów we krwi?
JW
PS. Za komuny, przy podobnych zarobkach, 250 g masła, często zjełczałego, kosztowało sztywno, zawsze 17,50 zł. Więc nie jest jeszcze tak źle. :)
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Śro Paź 18, 2017 10:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl.
Tzn. że mierzył Pan poziom ketonów we krwi?
JW
PS. Za komuny, przy podobnych zarobkach, 250 g masła, często zjełczałego, kosztowało sztywno, zawsze 17,50 zł. Więc nie jest jeszcze tak źle. :)


Źle może nie jest i może w końcu cena masła spadnie. :) Żeby chociaż mięso potaniało kiedy masło idzie w górę. :)

Zrobiłem, ale glukometr z opcją pomiaru ketonów (firmy, której nazwę pominę, żeby nie było kryptoreklamy), "zapowietrzył się" przy 6,8 mmol i wskazuje tylko "high". Przy ketonemii +- 3 mmol/dl glukoza 76 mg/dl, a przy ketonemii +- 7 mmol glikemia była niższa o 10 mg. Mierzę raz na jakiś czas ketony, bo nie chcę wychodzić z ketozy. Zdarzało się, ale zawsze potem jest mi szkoda, bo na keto myślenie jest ostre i kondycja fizyczna nieporównywalnie lepsza. Ze względu na ograniczony zakres pomiaru ketonów nie jestem w stanie określić dokładnej wartości. Mogło to być trochę mniej niż 7 mmol, ale też dużo więcej. Po oleju na czczo zdarzały się bóle brzucha, które nie trwają zbyt długo. Bywały też lekkie bóle głowy na następny dzień rano, po zjedzeniu większej ilości, ale po mocnej czarnej kawie bez cukru przechodzą bardzo szybko. Spożycie białka 140-160g, czyli niecałe 2g/kg masy ciała, co wskazuje na to że można osiągnąć wysoką ketonemię nie tnąc za bardzo protein. Pomiary wykonywałem zwykle około godziny 23. Dieta oparta jest praktycznie wyłącznie na mięsie, podrobach i rybach jako źródłach białka (białka roślinnego nie wliczam), trochę warzyw, orzechów, tłuszcze zwierzęce i roślinne. Nie wiem jaka ilość oleju kokosowego jest optymalna. Pewnie oscyluje to koło 1g na/kg masy ciała. U mnie to do 100g na dobę. Nie wiem zresztą czy nie przesadzam z ilością, bo różne źródła podają różne ilości. Jedni piszą o 5g a inni o 20g na dobę. W moim przypadku potwierdza się reguła, że glikemia obniża się proporcjonalnie do wzrostu ketonemii.
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 06:17   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW

Cóż, na nieprawidłowe jedzenie ogółu składa się wiele czynników od tradycyjnej piramidy żywieniowej opartej na węglach, poprzez tradycję, funkcji społecznych wspólnych posiłków, poszukiwanie doznań nowych smaków, nieufność do nowych-starych teorii, no i... cukier- pyszny narkotyk, który zagłusza racjonalne myślenie. Nie wyobrażam sobie arystokraty który liczy makroskladniki. Oburza się na samo życzenie "smacznego", bo nie je, by zaspokoić głód. W sumie szacunek dla Kwaśniewskiego, za to że nauczył sporo normalsów liczyć BTW, bo to dla większości jakaś abstrakcja jest. Człowiek w ogóle się zastanawia nad swym życiem dopiero jak go coś poważnie boli. Taka nasza natura i to się nie zmieni, dopóty człowiek nie będzie mial łatwego dostępu do przetworzonej żywności opartej na węglach.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 201
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 11:29   

Sentinel napisał/a:


Zrobiłem, ale glukometr z opcją pomiaru ketonów (firmy, której nazwę pominę, żeby nie było kryptoreklamy),


możesz napisać jaki to konkretnie glukometr? próbowałem wysłać ci PW, ale masz wyłączoną tę opcję...
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Śro Paź 25, 2017 11:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 15:59   

3of5 napisał/a:
możesz napisać jaki to konkretnie glukometr? próbowałem wysłać ci PW, ale masz wyłączoną tę opcję...


CardioChek Professional.
Nie opłaca się jeśli robisz pomiary rzadko. Lepiej jest robić to wtedy w najbliższym laboratorium diagnostycznym.
 
     
3of5 

Dołączył: 29 Mar 2013
Posty: 201
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 16:54   

dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
Ostatnio zmieniony przez 3of5 Śro Paź 25, 2017 16:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 19:36   

3of5 napisał/a:
cena z kosmosu.


Dlatego nie ma sensu wydawać blisko 1200 zł, jeśli nie planujesz długich albo bardzo długich okresów na keto.


Optium xido powinien wystarczyć, a z tego co jest w necie mierzy stężenie BHB i acetooctanu. Paski do glukometrów mierzących ketony zawsze były drogie i to się raczej nie zmieni.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Śro Paź 25, 2017 19:44   

Żadna to nowość, ale krótko i przystępnie dla zielonych w temacie.

„Jesz jajka z chlebem? To może być błąd!”
https://youtu.be/bPDPyfGACWM
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Paź 27, 2017 21:38   

AHS17 The State of Paleo Panel
https://youtu.be/FtsIwO_mks0
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Lis 03, 2017 20:48   

Jeśli NEJM taką notkę wysmarował, to znaczy, że zaszły tam kosmiczne zmiany. 😉

http://blog.designsforhea...abolic-syndrome

"Incidence of gout has risen in concert with other disorders attributed to “Western” diets and lifestyles, such as type 2 diabetes and heart disease. Gout involves abnormal buildup of uric acid in the blood, leading to its precipitation into urate crystals which accumulate in soft tissues. This condition has long been blamed on a high intake of animal protein, owing to the breakdown of purines into uric acid. For this reason, diets lower in animal protein—red meat, in particular—are often recommended for those who suffer from gout. However, evidence suggests higher protein intakes (including from animals) may not be associated with increased risk of gout. According to a paper from The New England Journal of Medicine, “High-protein diets are associated with increased urinary uric acid excretion and may reduce the blood uric acid level. In a recent open-label study involving 13 patients, a dietary intervention was used that included an increased proportional intake of protein; the study showed a significant reduction in the rate of recurrent attacks of gout.” "
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Lis 03, 2017 20:53   

Łowcami jesteśmy od dwóch milionów lat. Śmieci zaczęliśmy jeść stosunkowo niedawno.

https://amp.theguardian.com/science/2012/sep/23/human-hunting-evolution-2million-years
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Sob Lis 04, 2017 17:56   

Cytat:
http://www.nejm.org/doi/pdf/10.1056/NEJMoa035700
conclusions
Higher levels of meat and seafood consumption are associated with an increased risk of gout, whereas a higher level of consumption of dairy products is associated with a decreased risk. Moderate intake of purine-rich vegetables or protein is not associated with an increased risk of gout.
Może nie do końca jest to zmiana poglądów, ale pierwsza jaskółka na pewno.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Wto Lis 28, 2017 08:56   

3of5 napisał/a:
dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
http://xidoneo.pl/produkty/optium-xido-neo
Jak na razie sklep firmowy sprzedaje tylko paski oraz igły, miernika trzeba sobie szukać gdzie indziej niestety. Ale i tak paski do ketozy 110 PLN za 10 szt. to trochę drogo, sam miernik 250 PLN, paski do glukozy 40 PLN za 50 szt. do tego płyn kontrolny 40 zeta, razem 440 PLN. No ale kondycja fizyczna i zdrowie rzecz bezcenna, więc może warto?
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Śro Lis 29, 2017 09:44   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
3of5 napisał/a:
dzięki Sentinel - cena z kosmosu.
Ale widzę, że Optium Xido lub Optium Xido Neo też mierzą poziom ciał ketonowych (przyznam że jak znalazłem te, to już dalej nie szukałem) - a ich cena jest już dużo bardziej przystępna. Ale raczej nie skorzystam - właśnie patrzę, że do tego są chyba wymagane specjalne paski które są drogie...
http://xidoneo.pl/produkty/optium-xido-neo
Jak na razie sklep firmowy sprzedaje tylko paski oraz igły, miernika trzeba sobie szukać gdzie indziej niestety. Ale i tak paski do ketozy 110 PLN za 10 szt. to trochę drogo, sam miernik 250 PLN, paski do glukozy 40 PLN za 50 szt. do tego płyn kontrolny 40 zeta, razem 440 PLN. No ale kondycja fizyczna i zdrowie rzecz bezcenna, więc może warto?
JW


Warto, jeśli planuje się być dłuższy czas na KD. Wtedy bardzo przydaje się glukometr z funkcją pomiaru stężenia ketonów. Przy odpowiedniej ilości makro i mikroelementów KD jest bezpieczna, nawet jeśli ketoza trwa kilka lat. Ludzie, którzy są na KD latami, to nie jest rzadkość w środowisku niskowęglowodanowym. Obecnie więcej niskowęglowodanowców jest na cyklicznej lub permanentnej KD, niż klasycznej LCD powodującej minimalną ketonemię. Dzieje się tak, ponieważ KD daje lepsze efekty zarówno lecznicze, jak i odchudzające. Już mało kto boi się ketozy. Większość zna już różnicę pomiędzi ketozą a cukrzycową kwasicą ketonową.
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Śro Lis 29, 2017 09:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Śro Gru 20, 2017 21:29   

Sentinel napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Czw Gru 21, 2017 13:42   

aldek napisał/a:
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.
Bo nagły spadek glikemii powoduje takie objawy, dlatego cukrzyk może się czuć fatalnie przy glikemii 80 mg/% (4,5 mmol/dl). Natomiast stopniowe przestawienie metabolizmu pozwala czuć się znakomicie przy 50 mg/%. Mózg wówczas dostosowuje się do niskiego poziomu glukozy. Przeżuwacze mają średnią glikemię dwukrotnie niższą, na poziomie 40 mg/% i nie umierają. A taka glikemia u cukrzyka, to poważne zagrożenie.
JW
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 15:16   

Ok.tylko ze ja nie mam cukrzycy.Na dietach niskoweglowodanowych ponad 20 lat z malymi przerwami.najpierw Kwasniewski potem LC a od roku Keto.Dodam odrazu ze HbA1c 5,2 przy normie od 4,8 do 5.9.Wydaje mi sie ze diabel tkwi w szczegolach.Tym szczegolem jest Bialko (za malo)i ostry trening(w lato pow.12 godz.tygodniowo.Prosze mnie poprawic jesli sie myle
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 16:37   

aldek napisał/a:
Ok.tylko ze ja nie mam cukrzycy.Na dietach niskoweglowodanowych ponad 20 lat z malymi przerwami.najpierw Kwasniewski potem LC a od roku Keto.Dodam odrazu ze HbA1c 5,2 przy normie od 4,8 do 5.9.Wydaje mi sie ze diabel tkwi w szczegolach.Tym szczegolem jest Bialko (za malo)i ostry trening(w lato pow.12 godz.tygodniowo.Prosze mnie poprawic jesli sie myle


Za mało białka i za mało danych. Po 20 latach na LCD hemoglobina glikowana powinna być raczej w dolnych granicach normy. Bywa że przy zbyt niskiej ilości protein insulinooporność początkowo spada, a potem rośnie. Stąd wziął się jeden z mitów o szkodliwości LC. 90g białka i intensywne uprawianie sportu to nieporozumienie. Przy 80 kg wagi 160-180g to rozsądna ilość. Jeśli jest problem z taką ilością to zmniejszyć ilość tłuszczu na rzecz większej ilości protein.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 16:44   

aldek napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.


Trudno coś stwierdzić. Wygląda to na zawroty ortostatyczne wywołane odwodnieniem. Przy hipoglikemii trząsłbyś się jak osika i oblewał zimnym potem, ale wykluczyć nie można. 4 mmol/dl to nie są mecyje. Widocznie zależy to od predyspozycji osobniczych.

Spoglądam sobie właśnie na forum sdf i widzę, że niektórzy dietą dochodzą do 10 mmol/dl, więc do rekordzistów nie należysz. 😉 Ja jeszcze też nie dobiłem do 10 mmol. ☺
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Gru 21, 2017 16:53, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Czw Gru 21, 2017 18:29   

Rzeczywiście, trudno coś powiedzieć. I na pewno, jak pisze Sentinel, przy intensywnym wysiłku za mało białka.
Cytat:
Witam.zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.
Czy 4 mmol dotyczą ciał ketonowych, czy glukozy?
Czasem po zjedzeniu w głodzie samych warzyw, bez mięsa i tłuszczu po godzinie następuje odbicie w stronę hipoglikemii i dotyczy to też wieloletnich niskowęglowodanowców. Jeżeli człowiek już jest głodny, to taka niewielka warzywna lub inna węglowodanowa przekąska, bez mięsnego posiłku, nie poprawia samopoczucia a dobija.
JW
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 21:59   

no to ja napisalem ze bialka za malo(chyba)4 mmol to ketony.ale to sie zadko zdaza.przewaznie rano na czczo cukier kolo 110 a ketony pomiedzy 0,4 a 0,9.jest roznie.te oslabienia jak mialem to mialem zawsze cukier nisko a ketony wysoko.To prawie ksiazkowo a zawroty byly.to mialem na wiosne i lato jak sie adoptowalem do ketozy.wedlug ksiazek to trzeba na adaptacji ponad 80%z tluszczu a 15 z bialka.Tak mi zostalo i sie zalatwilem.ale jak podnioslem bialko i zmniejszylem tluszcz to przytylem.wegle to troche z orzechow(ale nie codziennie)i zielone warzywa.czytalem temat na temat odrzywiania w ultramaratonach bo interesuje mnie to jako ze na rowerze jezdze czasami ponad 5 godz w tempie wyscigowym.dzisiaj pierwszy raz przed treningiem wypilem trzy zoltka.I o zgrozo byla sila.Ja przed jazda jadlem jajecznice na boczku ale w czasie jazdy tlko tluszcz.widze ze byly bledy.ten temat jeszcze tu porusze.Teraz zastanawia mnie dlaczego ten cukier na czczo jest taki wysoki.jak jadlem malo bialka i duuuzo tluszczu to mialem ponizej 95.wiem bialko podbija cukier,ale czy to jest w miare normalne.Po poludniu mam juz raczej niski,blisko 100 albo nizej
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:11   

Sentinel napisał/a:
aldek napisał/a:
Ok.tylko ze ja nie mam cukrzycy.Na dietach niskoweglowodanowych ponad 20 lat z malymi przerwami.najpierw Kwasniewski potem LC a od roku Keto.Dodam odrazu ze HbA1c 5,2 przy normie od 4,8 do 5.9.Wydaje mi sie ze diabel tkwi w szczegolach.Tym szczegolem jest Bialko (za malo)i ostry trening(w lato pow.12 godz.tygodniowo.Prosze mnie poprawic jesli sie myle


Za mało białka i za mało danych. Po 20 latach na LCD hemoglobina glikowana powinna być raczej w dolnych granicach normy. Bywa że przy zbyt niskiej ilości protein insulinooporność początkowo spada, a potem rośnie. Stąd wziął się jeden z mitów o szkodliwości LC. 90g białka i intensywne uprawianie sportu to nieporozumienie. Przy 80 kg wagi 160-180g to rozsądna ilość. Jeśli jest problem z taką ilością to zmniejszyć ilość tłuszczu na rzecz większej ilości protein.
Przepraszam nie przeczytalem tego postu.mam jeszcze HbA1c(ifcc) i tu w procentach jest 33 przy normach 29-42.wydaje mi sie ze to nisko.jak zjesc taka ilosc bialka.NIE dotykam produktow Mlecznych.z bialka to tylko miesa,ryby ,zoltka(10 to standart)i watroba.Teraz ledwo dobijam do 120.Nie jestem glodny.z warzyw nie licze bo sa to ilosci sladowe.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:23   

Komuś chyba żółtka za mocno weszły. 😉
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:30   

Sentinel napisał/a:
Komuś chyba żółtka za mocno weszły. 😉
a co myslisz o spozyciu soli w ketozie.mi pomaga a przynajmniej tak mi sie wydaje.biore z woda i do posilkow pomiedzy 10 do 15g.acha pije jeszcze codziennie wywar z kosci wolowych :P
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:36   

co to kurde jest.jakas nachalna reklama.bylem na diecie optymalnej ale nie wyszlo.I zeby nie bylo,mialem przyjemnosc poznac Pana Adama Jany na jednym ze spotkan optymalnych.Jednego nie rozumiem,wedlug zalozen DO nie chorujemy na niej.to co sie stalo.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 22:43   

optymalnyreciu napisał/a:
aldek napisał/a:
co to kurde jest.jakas nachalna reklama.bylem na diecie optymalnej ale nie wyszlo.I zeby nie bylo,mialem przyjemnosc poznac Pana Adama Jany na jednym ze spotkan optymalnych.Jednego nie rozumiem,wedlug zalozen DO nie chorujemy na niej.to co sie stalo.
Pan Witold Jarmołowicz cały czas stosuje dietę optymalną złotą proporcję.
ale ja jestem w ketozie.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Pią Gru 22, 2017 08:05   

Optymalnyreciu nawypisywał mnóstwo bredni hejtowych z którymi nie warto polemizować.
Co do złotej proporcji, nie przestrzegam jej, bo jasno, jak krowie na granicy uzasadniałem wielokrotnie, dlaczego jest szkodliwa. Żywię się niskowęglowodanowo, bez wchodzenia w ketonurię, białka, tak jak pisałem, zjadam do woli, bez ograniczeń, bo sam smak ogranicza łaknienie nadmiaru protein. Kiedy wcześniej ograniczałem białka i drastycznie węglowodany, to miałem permanentną ketonurię na 2 krzyżyki i czułem się coraz gorzej, po początkowej poprawie.
Pan Jany zmarł przed laty na raka żołądka, a rzeczywiście przestrzegał złotej proporcji i był w ketozie, co wyszło w badaniach prof. Pilisa. Miał wysoką wydolność fizyczną, w przeciwieństwie do młodszych optymalnych.
JW
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 09:08   

aldek napisał/a:
no to ja napisalem ze bialka za malo(chyba)4 mmol to ketony.ale to sie zadko zdaza.przewaznie rano na czczo cukier kolo 110 a ketony pomiedzy 0,4 a 0,9.jest roznie.te oslabienia jak mialem to mialem zawsze cukier nisko a ketony wysoko.To prawie ksiazkowo a zawroty byly.to mialem na wiosne i lato jak sie adoptowalem do ketozy.wedlug ksiazek to trzeba na adaptacji ponad 80%z tluszczu a 15 z bialka.Tak mi zostalo i sie zalatwilem.ale jak podnioslem bialko i zmniejszylem tluszcz to przytylem.wegle to troche z orzechow(ale nie codziennie)i zielone warzywa.czytalem temat na temat odrzywiania w ultramaratonach bo interesuje mnie to jako ze na rowerze jezdze czasami ponad 5 godz w tempie wyscigowym.dzisiaj pierwszy raz przed treningiem wypilem trzy zoltka.I o zgrozo byla sila.Ja przed jazda jadlem jajecznice na boczku ale w czasie jazdy tlko tluszcz.widze ze byly bledy.ten temat jeszcze tu porusze.Teraz zastanawia mnie dlaczego ten cukier na czczo jest taki wysoki.jak jadlem malo bialka i duuuzo tluszczu to mialem ponizej 95.wiem bialko podbija cukier,ale czy to jest w miare normalne.Po poludniu mam juz raczej niski,blisko 100 albo nizej


Zawsze to inaczej jeśli jest więcej informacji. Otóż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jesteś w nielicznej grupie osób, których organizm z jakichś przyczyn nie może w sposób efektywny spalać ciał ketonowych. Świadczy o tym kilka rzeczy o których napisałeś, a mianowicie: 1. Tyjesz w przypadku zwiększenia podaży białka. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ciała ketonowe nie mogą zaspokoić potrzeb energetycznych, co bardzo wzmaga glukoneogenezę z wszystkich dostępnych substratów niecukrowych. 2. W początkowej fazie adaptacji, kiedy przez kilka tygodni ketogeneza jest intensywna, zanim komórki zaczną korzystać z kwasów tłuszczowych zamiast ketonów, może wystąpić taka reakcja jak u Ciebie, kiedy to komórki posiadające mitochondria nie mogą zaspokoić pełni swoich potrzeb energetycznych spalając ketony, a substratów do glukoneogenezy jest mniej. Głęboka ketoza nie jest po prostu dla Ciebie. Najlepiej jeśli będzie to koło 1-2 mmol/dl, bo taką ilość ciał ketonowych jesteś w stanie spalić. Na ilości białka typowej dla DO glikemia była niższa, bo z pustego i Salomon nie naleje. Co miało wejść w szlak glukoneogenezy, jeśli białka było mało? Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, dobrze byłoby zwiększyć ilość białka. Początkowo będzie występował efekt odbicia, bo w środku nocy glikemia jest najniższa i rano występuje pohipoglikemiczna hiperglikemia, ale jeśli zasugerujesz się bardziej Lutzem a mniej Kwaśniewskim to glikemia się ustabilizuje. Są schorzenia lub zmiany genetyczne powodujące, że komórki niektórych ludzi nie mogą spalać ketonów w ogóle, lub tak jak w twoim przypadku mogą z nich korzystać w sposób umiakowany. Trzebaby mocno zaangażować wyszukiwarkę internetową w wyszukanie prac naukowych na ten temat.
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Gru 22, 2017 09:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 09:13   

aldek napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Komuś chyba żółtka za mocno weszły. 😉
a co myslisz o spozyciu soli w ketozie.mi pomaga a przynajmniej tak mi sie wydaje.biore z woda i do posilkow pomiedzy 10 do 15g.acha pije jeszcze codziennie wywar z kosci wolowych :P


Solić. Bezsolna dieta niskowęglowodanowa to samobójstwo. Solić, a jeśli zachodzi taka potrzeba, to suplementować makro i mikroelementy.
 
     
gwarek 

Dołączył: 20 Gru 2017
Posty: 11
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 12:51   

Sentinel napisał/a:
Otóż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jesteś w nielicznej grupie osób, których organizm z jakichś przyczyn nie może w sposób efektywny spalać ciał ketonowych.

Sentinel napisał/a:
Głęboka ketoza nie jest po prostu dla Ciebie.

Sentinel napisał/a:
Są schorzenia lub zmiany genetyczne powodujące, że komórki niektórych ludzi nie mogą spalać ketonów w ogóle, lub tak jak w twoim przypadku mogą z nich korzystać w sposób umiakowany.

Nie ma to jak wpierw podniecić się ketozą, piać dla ketozy glorię, że leczy wszystko, a jak ktoś w to uwierzy i praktyka pokazuje co innego to wywody niczym konowała przychodniowego typu: Jest pan w grupie ludzi z podwyższonym cholesterolem i z jakiś powodów genetycznych ma pan wysoki cholesterol i trza brać leki.

Doktor Kwaśniewski wszystko pięknie opisał o ketozie i nie ma potrzeby wyważać drzwi otwartych.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Gru 22, 2017 14:55   

gwarek napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Otóż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jesteś w nielicznej grupie osób, których organizm z jakichś przyczyn nie może w sposób efektywny spalać ciał ketonowych.

Sentinel napisał/a:
Głęboka ketoza nie jest po prostu dla Ciebie.

Sentinel napisał/a:
Są schorzenia lub zmiany genetyczne powodujące, że komórki niektórych ludzi nie mogą spalać ketonów w ogóle, lub tak jak w twoim przypadku mogą z nich korzystać w sposób umiakowany.

Nie ma to jak wpierw podniecić się ketozą, piać dla ketozy glorię, że leczy wszystko, a jak ktoś w to uwierzy i praktyka pokazuje co innego to wywody niczym konowała przychodniowego typu: Jest pan w grupie ludzi z podwyższonym cholesterolem i z jakiś powodów genetycznych ma pan wysoki cholesterol i trza brać leki.

Doktor Kwaśniewski wszystko pięknie opisał o ketozie i nie ma potrzeby wyważać drzwi otwartych.


Jeśli ktoś urodził się bez nóg, to nie pobiega. Jeśli urodził się z niedoborami enzymatycznymi, to pewne typy diet nie są dla niego. W takich przypadkach wszelkie zażalenia i skargi należy w zależności od światopoglądu kierować do matki natury, lub do Boga.
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Gru 22, 2017 14:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 10:19   

aldek napisał/a:
zdazalo mi sie miec juz ponad 4 mmol i 65 cukru we krwi i potezne oslabienie i zawroty glowy.wprost jak wstawalem z krzesla to musialem trzymac sie sciany zeby nie zjechac.I to przy wlasnie takich parametrach.tylko ze u mnie bialko na poziomie 90 g przy 80 kg wagi.


Czy takie zjazdy miałeś kilka godzin po posiłku?
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 10:36   

nie.powiem szczerze ze nie wiem.tak mialem zawsze po ostrej jezdzie..Np.pare godzin po albo na drugi dzien.ale to bylo w lato jak jechalem ostro na tluszczu.mozliwe ze moja adaptacja przebiegala nieprawidlowo.wprawdzie jadlem potezne ilosci tluszczu ale w miedzyczasie sporo trenowalem.podobno niewskazane.tak sie czasami zastanawiam czy nie adoptowac sie jeszcze raz.ale chyba bez sensu bo 12 mies.jem duzo tluszczu i min.ww.w miedzyczasie cholesterol poszedl mi od 230 na 480.hdl 90 a triglicerydy 86.(statnie wyniki.tylko na wieczor zoltka i moglo wyjsc tak wysoko)teraz po zwiekszeniu bialka widze ze cos sie dzieje.NP.wczoraj ostry interwal silowy(30 min na ponad 90%ftp i dzisiaj zero zakwasow)musze sobie dac czas.niech cialo sobie samo ustali co i jak.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 12:11   

aldek napisał/a:
nie.powiem szczerze ze nie wiem.tak mialem zawsze po ostrej jezdzie


Nie masz cukrzycy, więc to hipoglikemia reaktywna. Wbrew pozorom nie dotyczy tylko osób zajadających się cukrami prostymi. Może pojawić się po wysiłku także u osób które gwałtownie schudły, lub pod wpływem diet wysokotłuszczowych a ubogobiałkowych, które drenują nadnercza zmuszając je do do nadmiernego wydzielania kortyzolu i adrenaliny.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 14:09   

no wlasnie.od ciebie dowiedzialem sie wiecej niz gdzie indziej.ale na ketozie niski cukier(hipoglikemia)nie powoduje podobno skutkow ubocznych.tylko ze to sie ma chyba do ketozy bez intensywnych anerobowych wysilkow.widze gdzie sa bledy.balem sie tyle bialka.ALE jak zwykle jest jedno ale.bo skoro przykladowo 140 g bialka(u mnie to ok.1,7 g na kilo)to540 kcl plus jakies 25 g wegli-100 kcl i tluszczu jak radzisz w stosunku 1.5 do bialka to wychodzi 210 g to jest 1890 kcl.2530 kcl to normalnie jest za malo.tylko ze jakbysmy podnosili bialko to automatycznie tluszcz.przeciez takiej ilosci nie da sie zjesc.przynajmniej ja nie dam rady.tluszcz jeszcze idzie bo objetosciowo jest malo.i tu sie klania odrzywka bialkowa.(jeszcze sie nie zdecydowalem)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 17:41   

aldek napisał/a:
140 g bialka(u mnie to ok.1,7 g na kilo)to540 kcl plus jakies 25 g wegli-100 kcl i tluszczu jak radzisz w stosunku 1.5 do bialka to wychodzi 210 g to jest 1890 kcl.2530 kcl to normalnie jest za malo.tylko ze jakbysmy podnosili bialko to automatycznie tluszcz.przeciez takiej ilosci nie da sie zjesc.przynajmniej ja nie dam rady.tluszcz jeszcze idzie bo objetosciowo jest malo.i tu sie klania odrzywka bialkowa.(jeszcze sie nie zdecydowalem)


Jeśli nie chcesz przybierać na wadze, to przy twoim wzroście i aktywności fizycznej 2700 kcal. 800 kcal z białka, 300 z ww i reszta z tłuszczu.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 17:51   

aldek napisał/a:
balem sie tyle bialka


Nie Ty jeden odczuwasz ten irracjonalny strach. W ten sam sposób wykreowano strach przed tłuszczami.
To jest problem natury psychologicznej, więc ja nic na to nie poradzę, bo nie jestem psychologiem.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 21:46   

a czemu tyle ww.mam luszczyce i bylem na LC ale nie pomoglo.teraz jak jem malo ww to jest troche lepiej.wprawdzie musze brac tabletki ale deastycznie zmniejszylem dawke.Nie da sie tych wegli jakos obejsc?
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Czw Gru 28, 2017 23:53   

Łuszczycę nasilają niektóre leki i pokarmy, szczególnie zbożowe.
JW
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 09:41   

produktow zbozowych nie ruszam juz pare lat(nawet w panierce)alkocholu tez nie nawet sporadycznie.zreszta na ketozie przy malej podazy cukru nie ma duzego marginesu
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 10:18   

aldek napisał/a:
Nie da sie tych wegli jakos obejsc?


Da się.

https://zerocarbzen.com/
"13. How much meat do you eat per day on average?
Lots!!! LoL. On average, I eat 3-4lbs a day. Sometimes more. I am very active though."
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Gru 29, 2017 10:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Pią Gru 29, 2017 12:24   

Sentinel napisał/a:
https://zerocarbzen.com/
"13. How much meat do you eat per day on average?
Lots!!! LoL. On average, I eat 3-4lbs a day. Sometimes more. I am very active though."
Szacun, to 1,5-2kg mięsa wołowego, codziennie w 2-3 posiłkach. Jest w tym 300-400 g białka i jakieś 100g tłuszczu, może więcej, bo gość jest rzeźnikiem i może sobie wybrać tłustsze kawałki. Dawniej tak żywili się Inuici.
Chris Cogswell był schorowany, miał astmę, alergie, zaburzenia układu trawiennego, migreny. Wg zaleceń lekarzy przez lata jadł ryż, kurczaki, mrożone warzywa. Ponieważ nie było poprawy, zaczął poszukiwać innych diet, próbował diety paleo, jednak nie dawało to zadowalających efektów. Dopiero przejście na żywienie wyłącznie mięsem, głównie wołowym, czasem jagnięcym i z kurczaków oraz kaczek, spowodowało znaczną poprawę zdrowia. Pierwszy tydzień był ciężki, wystąpiło znaczne osłabienie, po trzech miesiącach organizm się wreszcie przystosował. Przez pierwszy rok kusiło go jednak, żeby przekąsić coś węglowodanowego. Obecnie nie jada nic poza mięsem i podrobami, żadnych warzyw, suplementów, nawet rosołów.
JW
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 14:09   

To jeszcze dwa przykłady.

https://zerocarbzen.com/2015/02/26/zero-carb-interview-kelly-williams-hogan/
"13. How much meat do you eat per day on average?
I currently eat about a pound of ground beef, several (4-6?) thick slices of bacon, and several spoonfuls of bacon grease. But that amount has varied tremendously throughout my ZC journey. I previously ate about 3 pounds per day for quite some time. And I definitely had long periods where two pounds of meat per day served me well. But I currently am enjoying bacon, bacon drippings, and about one pound of beef per day."

https://zerocarbzen.com/tag/pregnancy/
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Sty 05, 2018 20:23   

Cytat:
http://livinlavidalowcarb...-healthier/9270
"HOW MUCH MORE EVIDENCE DO YOU NEED?"


Więc? Ile jeszcze dowodów potrzebujesz?
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Sty 05, 2018 20:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 07:45   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
https://zerocarbzen.com/
"13. How much meat do you eat per day on average?
Lots!!! LoL. On average, I eat 3-4lbs a day. Sometimes more. I am very active though."
Szacun, to 1,5-2kg mięsa wołowego, codziennie w 2-3 posiłkach. Jest w tym 300-400 g białka i jakieś 100g tłuszczu, może więcej, bo gość jest rzeźnikiem i może sobie wybrać tłustsze kawałki. Dawniej tak żywili się Inuici.
Chris Cogswell był schorowany, miał astmę, alergie, zaburzenia układu trawiennego, migreny. Wg zaleceń lekarzy przez lata jadł ryż, kurczaki, mrożone warzywa. Ponieważ nie było poprawy, zaczął poszukiwać innych diet, próbował diety paleo, jednak nie dawało to zadowalających efektów. Dopiero przejście na żywienie wyłącznie mięsem, głównie wołowym, czasem jagnięcym i z kurczaków oraz kaczek, spowodowało znaczną poprawę zdrowia. Pierwszy tydzień był ciężki, wystąpiło znaczne osłabienie, po trzech miesiącach organizm się wreszcie przystosował. Przez pierwszy rok kusiło go jednak, żeby przekąsić coś węglowodanowego. Obecnie nie jada nic poza mięsem i podrobami, żadnych warzyw, suplementów, nawet rosołów.
JW


Zero Carb ok, tyle że jest to hardcorowa dieta, i trzeba sobie uczciwie odpowiedzieć czy jest się w stanie wyrzec nawet śladowych ilości normalnych posiłków w towarzystwie rodziny, to raz.. No i pytanie główne czy masz dostęp do hurtowej ilości mięsa... Jeśli nie to ja bym na miejscu aldka podbił węgle o jakieś 80g skoro ostro trenujesz, utrzymać białko ok 2g i proporcjonalnie tłuszczu do białka ale oczywiście nie w proporcji złotej. Jeśli brakuje mocy zwiększać białko z tłuszczem ale nie sam tłuszcz. I dbaj o elektrolity bo to pewnie jest przyczyną że puchniesz i waga rośnie, skoro nawet soli się boisz. Jeśli jesz mało mięsa nie w i kości zero Carb to musisz suplementować potas głównie ale też magnez i sól.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 13:22   

damned napisał/a:
Zero Carb ok, tyle że jest to hardcorowa dieta.


ZC to nie jest hardcore. Nie należy się sugerować tym, że zaadaptowanie się do ZC zajęło Cogswellowi tyle czasu. Trzeba wziąć pod uwagę to, że był bardzo schorowanym człowiekiem. Czasem zdrowym zajmuje to więcej, mimo, że średni okres adaptacji do diet niskowęglowych to 6 tygodni. Kiedy Wolfgang Lutz decydował się na taki sposób odżywiania, też był młodym schorowanym człowiekiem. Prawdopodobnie to przedłużyło mu życie o kilka dekad. Gdyby jako zdrowy człowiek postąpił w taki sam sposób to zapewne żyłby jeszcze dłużej. ZC nie różni się zasadniczo od LC z kilkudziesięcioma gramami ww na dobę, jednak wywiera silniejszą presję na organizm i przez to ma większy potencjał leczniczy. 2 kg mięsa na dobę to żaden hardcore. Zjedz pół kilo śliwek i popij mlekiem. To jest hardcore.
"Zero Carb" jest nazwą umowną, bo nawet mięso zawiera 1-2% węglowodanów.

Mózg większości współczesnych ludzi jest przeładowany sprzecznymi informacjami na temat właściwego sposobu odżywiania, a ewolucyjnie nie jest do tego przystosowany i zero carb jest czymś co może budzić obawy. Ale jak na ironię ci sami ludzie którzy obawiają się takiego sposobu odżywiania, nie mają oporu żeby jechać cały dzień na glukozie w proszku (bo i takich widziałem).

PS kiedy ktoś zmaga się z kilkoma przewlekłymi chorobami jednocześnie, to nie ma takich dylematów czy jeść to co inni domownicy.
Gdybyś odczuł na własnej skórze czym są ataki astmy, to nie zaprzątałbyś sobie głowy takimi rzeczami.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Sty 08, 2018 13:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 15:38   

Sentinel napisał/a:
damned napisał/a:
Zero Carb ok, tyle że jest to hardcorowa dieta.


ZC to nie jest hardcore. Nie należy się sugerować tym, że zaadaptowanie się do ZC zajęło Cogswellowi tyle czasu. Trzeba wziąć pod uwagę to, że był bardzo schorowanym człowiekiem. Czasem zdrowym zajmuje to więcej, mimo, że średni okres adaptacji do diet niskowęglowych to 6 tygodni. Kiedy Wolfgang Lutz decydował się na taki sposób odżywiania, też był młodym schorowanym człowiekiem. Prawdopodobnie to przedłużyło mu życie o kilka dekad. Gdyby jako zdrowy człowiek postąpił w taki sam sposób to zapewne żyłby jeszcze dłużej. ZC nie różni się zasadniczo od LC z kilkudziesięcioma gramami ww na dobę, jednak wywiera silniejszą presję na organizm i przez to ma większy potencjał leczniczy. 2 kg mięsa na dobę to żaden hardcore. Zjedz pół kilo śliwek i popij mlekiem. To jest hardcore.
"Zero Carb" jest nazwą umowną, bo nawet mięso zawiera 1-2% węglowodanów.

Mózg większości współczesnych ludzi jest przeładowany sprzecznymi informacjami na temat właściwego sposobu odżywiania, a ewolucyjnie nie jest do tego przystosowany i zero carb jest czymś co może budzić obawy. Ale jak na ironię ci sami ludzie którzy obawiają się takiego sposobu odżywiania, nie mają oporu żeby jechać cały dzień na glukozie w proszku (bo i takich widziałem).

PS kiedy ktoś zmaga się z kilkoma przewlekłymi chorobami jednocześnie, to nie ma takich dylematów czy jeść to co inni domownicy.
Gdybyś odczuł na własnej skórze czym są ataki astmy, to nie zaprzątałbyś sobie głowy takimi rzeczami.



Wiesz Sentinel, to nie takie proste. Nie chodziło mi o adaptacje organizmu, bo z tym nie ma problemów. Raczej chodziło mi o kulturowe podejście do wspólnych posiłków. Te parę gram węgli więcej jednak robi różnicę, zostawia większe pole manewru. Ja jako człowiek zdrowy, odbierany jestem jako osoba "która wydziwia" Z resztą to banał jest, bo pewnie każdy to przechodzi, nie żyjemy na księżycu. Jestem zdrowy, więc i argumentów brak.
Z drugiej strony, osoby z mojego najbliższego otoczenia, które powinni spróbować tej diety jak ojciec co ma stwierdzone zwapnienie tętnic, czy teściowa, rak piersi, co właśnie miała kolejną operacje po przerzutach na węzły chłonne tego nie chcą zrobić bo w to nie wierzą, lekarz im tego nie zalecił itd.- Oni się leczą, robią badania, biorą prochy i przechodzą operacje, ale poza tym chcą żyć, m.in. jeść normalnie. Choć po prawdzie ostatnio coś drgnęło, może wyśle ich oficjalnie do p. Witolda, jednak do Częstochowy mamy kawałek :) Chwała, więc tym chorym co podejmują próbę poprawienia sobie komfortu życia, wyleczenie przecież nie zawsze wchodzi w grę. Chorzy jednak znajdą więcej zrozumienia niż tacy jak ja.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
Ostatnio zmieniony przez damned Pon Sty 08, 2018 15:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 16:30   

witam.Damned ja wegli nie podbije.jem ich bardzo malo.soli jem ponad dwie male lyzeczki i wiecej dziennie.suplementuje sie dodatkowo potasem i magnezem.jem jeszcze avokado i suplementuje jod.zwiekszylem bialko A tluszcz dodatkowy to olej kokosowy albo MCT do kawy.reszta tluszczu to z zoltek i miesa.poprawila mi sie regeneracja,idzie sila.mam lepsze parametry na trenazerze.zaczyna to powoli jakos wygladac.owszem waga poszla ale moga to byc miesnie.bede to monitorowal i informowal was o postepach.jeszcze zeby wzmocnic ketoze lub nauczyc cialo z uzywania energi z tluszczu i bialka to morsuje sie trzy razy w tygodniu.mysle jeszcze o jakichs okresowych postach(np.30 godz).i tak jak u Was wszyscy na okolo sie dziwa jak mozna jesc takie zeczy.stwierdzaja nawet ze to nie moze mi smakowac.co zrobic.nic.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 18:19   

damned napisał/a:
wyleczenie przecież nie zawsze wchodzi w grę


Zależy to w zasadzie od dwóch rzeczy: od stopnia zaawansowania nowotworu, tego czy to nowotwór wtórny, wtórny po chemio/radioterapii, pierwotny i od tego na ile chory jest zdeterminowany, bo trzeba wytrzymać rygor diety ketogenicznej.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pon Sty 08, 2018 18:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 21:03   

Sentinel napisał/a:
damned napisał/a:
wyleczenie przecież nie zawsze wchodzi w grę


Zależy to w zasadzie od dwóch rzeczy: od stopnia zaawansowania nowotworu, tego czy to nowotwór wtórny, wtórny po chemio/radioterapii, pierwotny i od tego na ile chory jest zdeterminowany, bo trzeba wytrzymać rygor diety ketogenicznej.
No dobrze, teściowa jest przed chemią i radioterapią, ogólnie to świeża sprawa, pierwsza operację miała pod koniec listopada, bez chemii, drugą miała po przerzutach na węzły chłonne, parę dni przed świętami Bożego Narodzenia. Jest w domu dochodzi do siebie, czeka na radio i chemioterapię. Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne, bo ufa lekarzom w 100%.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 08:56   

damned napisał/a:
Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne
Na takie pytanie może Ci odpowiedzieć dietetyk mający doświadczenie z zakresu diety ketogenicznej, który ma dostęp do dokumentacji medycznej, lub po konsultacji z lekarzem prowadzącym pacjentkę. W tej kwestii zwróć się do Admina. Jeśli do Częstochowy macie daleko, to przecież można wszystkie dane przesyłać drogą elektroniczną, monitorować sytuację na bieżąco i wprowadzać zmiany jeśli zajdzie taka potrzeba. Niewiele jest w Polsce przypadków konwencjonalnych terapii onkologicznych skojarzonych z KD, więc efekty współpracy onkologa i Witolda Jarmołowicza mogłyby być zaskakujące. Najsłabszym lub najsilniejszym ogniwem jest w takich sytuacjach charakter pacjenta.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Wto Sty 09, 2018 08:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Wto Sty 09, 2018 08:57   

damned napisał/a:
Jest w domu dochodzi do siebie, czeka na radio i chemioterapię. Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne, bo ufa lekarzom w 100%.
Przed chemią nie ma sensu nic zmieniać, bo chemia wyniszcza organizm, powoduje niedożywienie i utratę tkanek. Jeżeli do tego dołożymy dietę ketogenną, to zanim organizm się przestawi i zbierze do życia, może tego nie doczekać. Głównym problemem chemii, poza skracaniem życia, jest skrajne wyniszczenie, kacheksja.
JW
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 11:07   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
damned napisał/a:
Jest w domu dochodzi do siebie, czeka na radio i chemioterapię. Jaką dietę pod kątem tej choroby byś polecił, wiedząc, że osoba ta będzie z pewnością podejmować leczenie farmakologiczne, bo ufa lekarzom w 100%.
Przed chemią nie ma sensu nic zmieniać, bo chemia wyniszcza organizm, powoduje niedożywienie i utratę tkanek. Jeżeli do tego dołożymy dietę ketogenną, to zanim organizm się przestawi i zbierze do życia, może tego nie doczekać. Głównym problemem chemii, poza skracaniem życia, jest skrajne wyniszczenie, kacheksja.
JW

Panie Witoldzie a po chemii po jakim czasie można by było ewentualnie zgłosić się do Państwa? Jeśli będzie potrzeba podjedziemy i do Częstochowy. Co do szczegółów oczywiście przejdziemy na priv.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Wto Sty 09, 2018 13:22   

Kiedy już miną ciężkie objawy uboczne.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Sty 11, 2018 10:38   

damned napisał/a:
  No i pytanie główne czy masz dostęp do hurtowej ilości mięsa.
Typowy błąd logiczny.
ZC wychodzi taniej niż tradycyjne żywienie. Jest też taniej niż w przypadku klasycznej LC, która wymaga dodatków w postaci niskoprzetworzonej żywności: masło, sery, jaja, orzechy, świeże warzywa. W przypadku Cogswella, znaczna część przypada na podroby, które są czterokrotnie tańsze niż mięso.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Czw Sty 11, 2018 14:17   

Taka ciekawostka:
Cytat:
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation
The final chart depicts the mean fuel partitioning of the subjects over a 3 hour submaximal treadmill run at 65% of VO2Max. While both cohorts were burning more fat than carbohydrates by the end of the 3 hours, the low-carb subjects are burning approximately 30% more fat and, consequently 30% less carbohydrate than the high-carb subject.

  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Czw Sty 11, 2018 18:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Taka ciekawostka:
Cytat:
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation
The final chart depicts the mean fuel partitioning of the subjects over a 3 hour submaximal treadmill run at 65% of VO2Max. While both cohorts were burning more fat than carbohydrates by the end of the 3 hours, the low-carb subjects are burning approximately 30% more fat and, consequently 30% less carbohydrate than the high-carb subject.

Obrazek


Mnie się też ten fragment rzucił w oczy. :)

W ten sposób można sobie obliczyć ile kalorii spali się podczas takiego biegu, jeśli zna się swoje vo2 max. Intensywność biegu długodystansowego oscyluje wokół 65% vo2 max więc swoje 65% trzeba pomnożyć przez masę ciała i czas np 50 ml/kg masy ciała/min. Tak więc zawodnik o masie 70 kg, pobierający przy 65% vo2 max 50ml/kg w ciągu 180 minut "spali" 630 litrów tlenu. Każdy litr to 5 kcal, więc będzie to 3150 kcal. Można więc w ten sposób spalić pół kilo sadełka. :)
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Sty 11, 2018 18:52, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Pią Sty 12, 2018 01:17   

Sentinel napisał/a:
Tak więc zawodnik o masie 70 kg, pobierający przy 65% vo2 max 50ml/kg w ciągu 180 minut "spali" 630 litrów tlenu. Każdy litr to 5 kcal, więc będzie to 3150 kcal. Można więc w ten sposób spalić pół kilo sadełka. :)
Zauważmy jeszcze, że na LCD zawodnik uzyskał nie więcej niż 15% energii z węglowodanów, tzn. 470 kcal lub 120 g glikogenu, czyli miał jeszcze zapas co najmniej na następne 3 godziny.
Natomiast zawodnik HCD średnio połowę energii uzyskał z węglowodanów, tzn. 1600 kcal lub 400 gramów glukozy, czyli już po dwóch godzinach musiał uzupełniać cukry, bo nie miał takiego zapasu glikogenu.
JW
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 12:22   

Ciekawe. Zawsze byłem ciekaw, jaki się ma zapas na LCD podczas biegu chociażby tak jak tu podany 65% V02max, bez spożywania czegokolwiek. Na HCD to książkowo przypada kryzys energetyczny mniej więcej na 37 km, czyli po 2,5-3,5 H biegu.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 12:33   

Sentinel napisał/a:
damned napisał/a:
  No i pytanie główne czy masz dostęp do hurtowej ilości mięsa.
Typowy błąd logiczny.
ZC wychodzi taniej niż tradycyjne żywienie. Jest też taniej niż w przypadku klasycznej LC, która wymaga dodatków w postaci niskoprzetworzonej żywności: masło, sery, jaja, orzechy, świeże warzywa. W przypadku Cogswella, znaczna część przypada na podroby, które są czterokrotnie tańsze niż mięso.


Dla kawalera, księdza, osoby samotnej to i owszem :) U mnie sa jeszcze 4 osoby HCB z czego dwójka dzieci VVVHCB i nie ma siły na nie :/

A z ciekawości Sentinel, gdzie się zaopatrujesz w mięso? Tu na tym forum wstyd się przyznać, że się zaopatruje w sieci sklepów mięsnych i marketowych promocjach... ale takie jest życie. Jem by żyć, a nie na odwrót.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Pią Sty 12, 2018 13:12   

damned napisał/a:
Ciekawe. Zawsze byłem ciekaw, jaki się ma zapas na LCD podczas biegu chociażby tak jak tu podany 65% V02max, bez spożywania czegokolwiek. Na HCD to książkowo przypada kryzys energetyczny mniej więcej na 37 km, czyli po 2,5-3,5 H biegu.

Mnie to też ciekawiło, a tu mamy czarno na białym.
Glukoza sprawdza się się w sprincie, skokach, rzutach, ale jak widać, w długotrwałym wysiłku tłuszcze zapewniają większą wytrzymałość.
Co prawda, do uzyskania tej samej energii z tłuszczów potrzeba o kilka procent więcej tlenu. To ma znaczenie w wysiłku maksymalnym i szczególnie supramaksymalnym, natomiast nie jest istotne w ultramaratonie z obciążeniem 65% VOmax. Ponadto osoby wdrożone do LCD mają trochę wyższy pułap tlenowy VOmax, co wynika właśnie z niższej efektywności tlenowej tłuszczów i jest mechanizmem kompensującym niedobór energii w stosunku do HCD.

Zazwyczaj biegacze są szczupli, więc nie zgromadzą dużo zapasów energetycznych, w przeciwieństwie do kulomiota.
Zawodnik LCD oduczył organizm od metabolizowania dużych ilości glukozy, więc można przyjąć, że gromadzi tylko 1/4 kg glikogenu, razem z wodą daje to ciężar 0,75 kG.
(kilogram masy kg i kilogram siły kG to różne jednostki)
Przyjmijmy, że wytrenowany HCD może zmagazynować do 1/2 kg glikogenu. Glikogen musi być magazynowany razem z wodą, czyli dodatkowo ciężar zawodnika zwiększa się o 1 kG wody, razem z glikogenem 1,5 kG. Więcej o 0,75 kG, niż dla LCD. To tylko o 1% większy ciężar zawodnika HCD, ale w wielogodzinnym biegu to się też liczy.
JW
  
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 14:51   

A wie Pan jakie jest teoretyczne zapotrzebowanie na wodę podczas tego typu wysiłku na LCD? Wychodzi na to że mniejsze w porównaniu z HCD.
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 17:21   

damned napisał/a:
Tu na tym forum wstyd się przyznać, że się zaopatruje w sieci sklepów mięsnych i marketowych promocjach... ale takie jest życie. Jem by żyć, a nie na odwrót.
Dlaczego wstyd? Przecież większość tak robi, że stara się kupować jak najtaniej. Kupuję mięso w sklepie mięsnym. Często jest taniej niż w supermarkecie. Zjadam ponad kilogram mięcha na dobę, więc też staram się nie przepłacać. W skupie dziczyzny przy kole łowieckim kupisz dzika, jelenia (całego lub połówkę). Kupujesz pół dzika w skupie, wieziesz do weterynarza i w domu wycinasz całe mięso. Nawet jeśli zsumujesz koszt badania, transportu i półtuszy to wyjdzie Ci 8-10 zł za kilogram. Jeśli masz znajomego myśliwego to podroby dostaniesz za darmo, bo i tak zostają w lesie (zwierzyna jest wybebeszana tam gdzie padła, a podrobów się nie zabiera).
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1098
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 17:52   

Sentinel napisał/a:
a podrobów się nie zabiera

Na łowisku zwierzęta się patroszy a samce wytrzebia. Następnie oddziela się narogi, czyli jadalne części (serce, płuca, wątroba, nerki) od patrochów (jelita, żołądek, tchawica, przełyk, jądra, macica).
Patrochy się zakopuje. Od przepony odcina się tzw. nóżki przepony, które obowiązkowo, razem z czterema innymi fragmentami mięśni idą do badania weterynaryjnego.
Nikt nie zostawia w lesie narogów. To są przecież delikatesy.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 18:32   

EAnna napisał/a:
Patrochy się zakopuje.
W teorii, a w praktyce nikt się w to nie bawi. Jeśli się strzeli dzika ważącego bez trzewi 90 kg w młodniku gdzie nie można dojechać samochodem, to trzeba go targać przez chaszcze siłą własnych mięśni nawet kilometr, co po zmroku w świetle latarki nie jest łatwym zadaniem. Komu by się jeszcze chciało kopać wtedy dół na flaki. Druga kwestia: najczęściej poluje się na polach. Jeśli zwierz pada w środku pola, to kto niósłby flaki do lasu przez całe pole? A rolnikowi się w polu nie ryje żeby zakopać bebechy. Następnego dnia zjedzą to lisy, albo dziki zjedzą wątróbkę ze swoich pobratymców. Kwestia trzecia: jeśli strzeli się kilka sztuk zwierzyny, to na flaki trzebaby wykopać dołek wielkości małego słonia. Dejcie spokój. ;) To jest polowanie a nie pogrzeb. ;)
EAnna napisał/a:
Nikt nie zostawia w lesie narogów. To są przecież delikatesy.
W 99 przypadkach na 100 zostają w lesie. Takie jest prawo dżungli.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Sty 12, 2018 18:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1098
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 19:08   

Przy polowaniach zbiorowych obowiązują nieco inne procedury ale nie ma to wpływu na los narogów.
No, nie wiem, w którym okręgu łowieckim polujesz, w każdym razie panują tam barbarzyńskie zwyczaje.
Ale ryba się psuje od głowy, pardon, szyszki :shock:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1098
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 19:12   

Jeszcze dodam, a kto to wozi całego dzika do weterynarza?
Jeżeli zakupione w sklepie to po bieleniu i ocenie weterynaryjnej.
A może Ty @Sentinel piszesz, co Ci ślina na jezyk przyniesie?
I cała Twoja narracja jest warta tyle, co rozważania o dziczyźnie i polowaniach.
Niektórzy to kupią :shock:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
Ostatnio zmieniony przez EAnna Pią Sty 12, 2018 19:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 20:01   

EAnna napisał/a:
Przy polowaniach zbiorowych obowiązują nieco inne procedury
Polowania zbiorowe organizuje się dla oficjeli, którzy chcą sobie postrzelać. To polowanie tylko z nazwy. Są to spotkania biznesowe, lub takie na których zapadają decyzje polityczne.
EAnna napisał/a:
nie wiem, w którym okręgu łowieckim polujesz
I niech tak zostanie, bo ekooszołomów nie brakuje. Napiszę gdzie, a potem nie zaznam spokoju.
EAnna napisał/a:
w każdym razie panują tam barbarzyńskie zwyczaje
No sorry, ale polowanie to ogólnie barbarzyństwo. To że zakopię flaki i wezmę podroby nie zmieni polowania w festiwal poezji śpiewanej.
EAnna napisał/a:
a kto to wozi całego dzika do weterynarza?
Ten kto przyjedzie do skupu i kupi sobie dzika lub sarnę.
EAnna napisał/a:
A może Ty @Sentinel piszesz, co Ci ślina na jezyk przyniesie?
Piszę jak jest. Mógłbym ubarwić to opowieściami o dzielnych myśliwych, którzy kopią saperką w zamarzniętej ziemi metrowy dół, aby z nabożną czcią oddać matce ziemi jelita dzików wypełnione nie strawionymi resztkami tego co zrodziła... ale po co ściemniać.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1098
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 20:23   

Zadziwiająca pewnośc siebie .
Jednak Twoje odpowiedzi pokazują czarno na białym, że z myślistwem masz do czynienia wyłącznie w sklepie z dziczyzną i nigdy osobiście dzika nie rozbierałeś. :viva:
:shoot:
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1098
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 20:40   

@Sentinel,
pooglądaj sobie jak się białkuje dzika i co z niego można zrobić.

https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/#entry256214
https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/page-3#entry437578
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 21:00   

EAnna napisał/a:
nigdy osobiście dzika nie rozbierałeś

Nie napisałem ani jednego zdania na podstawie którego możnaby było wyciągnąć taki wniosek.
To jest projekcja wynikająca z... nie wiadomo czego: uprzedzeń, urażonej dumy, a może z tego, że ktoś burzy wyidealizowany obraz myśliwych.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 21:02   

EAnna napisał/a:
@Sentinel,
pooglądaj sobie jak się białkuje dzika i co z niego można zrobić.

https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/#entry256214
https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/7589-moje-zmagania-z-dzikiem/page-3#entry437578


A co to ma wspólnego z tym o czym pisaliśmy powyżej?
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
damned 

Dołączył: 19 Wrz 2017
Posty: 42
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 23:28   

Trochę na temat, kupuje świński zestaw podrobowy takie zamówienie spod lady w tym jest cała wątroba, serce, płuca, ozor, przełyk. Wątroba, serce ozor wiadomo, ale czy reszta jest jadalna? Pytam, bo ja podroby jem od paru miesięcy w ogóle i nie się nie znam :)
_________________
Wiara, rodzina, zdrowie, sport.
 
     
EAnna 

Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1098
Wysłany: Pią Sty 12, 2018 23:32   

damned napisał/a:
wątroba, serce, płuca, ozor, przełyk

Z tego zestawu tylko przełyk jest niejadalny - dla człowieka :D
Wszystko można zjeść na surowo ale płuc nie radzę.
_________________
Pozdrawiam
EAnna
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 08:34   

EAnna napisał/a:
Jeszcze dodam, a kto to wozi całego dzika do weterynarza?
Jeżeli zakupione w sklepie to po bieleniu i ocenie weterynaryjnej.
A może Ty @Sentinel piszesz, co Ci ślina na jezyk przyniesie?
I cała Twoja narracja jest warta tyle, co rozważania o dziczyźnie i polowaniach.
Niektórzy to kupią :shock:


Musiałem się cofnąć do tego posta żeby załapać o co chodzi. Nie mówiłem o sklepie, a skupie (np przy kole łowieckim). Można tam "dostać" dzika od myśliwego, bo odsprzedać mu nie wolno. W sklepie wyszłoby kilka razy drożej, a damned chce tanio. Nabywa się dzika w skórze i jedzie z nim do weterynarza, który za przysłowiową flaszkę wytnie próbki. Oczywiście mógłby to zrobić myśliwy i wysłać lub zawieźć próbki, ale trzeba mu wtedy zapłacić za fatygę. Taniej jest zawieźć dzika do weterynarza, podać swoje dane osobowe, nr tel i czekać na wynik badania. Z dzika 50 kg wychodzi 25 kg mięsa. Przy cenie 5 zł za kg wychodzi 10 zł za kg czystego mięsa. Mimo tego, że kilka razy napisałem o skupie, to Pani mi tu wyskakujesz ze sklepem, złymi myśliwymi Szyszką itd. Sugeruję zrezygnować z diety optymalnej, bo przy niskiej podaży białka człowiek staje się agresywny i patrzy komu tu dowalić. Jest to poparte badaniami naukowym. Niedobiałczony mózg = agresja. I proszę uważnie czytać to o czym pisze przedmówca, bo jeśli się tego nie robi to plecie się trzy po trzy.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Nie Sty 14, 2018 08:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 08:42   

damned napisał/a:
jakie jest teoretyczne zapotrzebowanie na wodę podczas tego typu wysiłku na LCD? Wychodzi na to że mniejsze w porównaniu z HCD.


Nie ma dokładnych wyliczeń zapotrzebowania na wodę na LC czy HC. Można to jednak sprawdzić doświadczalnie. Wystarczy zjeść półkilogramową pizzę i przekonać się jak bardzo chce się pić po czymś takim. Żłopie się wodę jak smok. Po pół kilo pieczonej karkówki tego nie ma.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 09:10   

aldek napisał/a:
wypilem trzy zoltka

aldek napisał/a:
zoltka(10 to standart)

aldek napisał/a:
tylko na wieczor zoltka i moglo wyjsc tak wysoko


Jeśli to możliwe, to przestań myśleć kategoriami Diety Optymalnej.

Co z tymi żółtkami? Wbrew pozorom i temu co głosił Kwaśniewski, nie jest to najlepsze źródło białka dla człowieka.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6483

Wysłany: Nie Sty 14, 2018 11:10   

Np. jedzenie dużej ilości jajek powoduje swędzenie skóry.
JW
 
     
dario_ronin 

Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 3156
Skąd: UK
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 12:19   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Np. jedzenie dużej ilości jajek powoduje swędzenie skóry.
JW
jajek w każdej postaci ? 8)

u mnie po kilku dniach rosołu z gotowanymi żółtkami pojawiał się katar
po zmianie gotowanych na surowe nie

D
_________________
The Truth is still out there.
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 17:45   

Sentinel to jakie zrodlo bialka bys proponowal.Panie Witoldzie mowimy o zoltkach nie o calych jajkach
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 18:30   

aldek napisał/a:
jakie zrodlo bialka bys proponowal.
Wątroba wołowa: koszt 5-6 zł za kg, 270 gramów białka. Jaja: koszt 15-16 zł za kg, 120 gramów białka. Krwista wątroba to lekkostrawne i dobrze przyswajalne białko oraz komplet witamin i minerałow. Jajka surowe, na miękko są ciężkostrawne, a surowe i półsurowe białko z jaj jest przyswajane o 1/3 gorzej niż z długo gotowanych/smażonych. Jeśli jajka powodują: przyśpieszoną perystaltykę jelit, świąd, wysypkę, ból brzucha, wahania glikemii, znużenie, osłabienie, to znaczy, że spożywanie jaj przynosi więcej szkody niż pożytku.
aldek napisał/a:
mowimy o zoltkach nie o calych jajkach
Całe jajko czy samo żółtko, to jeden pies. Niektórzy wychodzą z diety optymalnej, ale dieta optymalna nie wychodzi z nich nigdy.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
aldek

Dołączył: 05 Gru 2014
Posty: 46
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 20:48   

podroby staram sie jesc dwa razy w tygodniu.
 
     
lipon 

Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 85
Wysłany: Wczoraj 14:54   

Sentinel napisał/a:
Wątroba wołowa: koszt 5-6 zł za kg,


Chciałem spróbować jak smakuje wątroba wołowa,szukałem w całym mieście.Znalazłem tylko wątrobe cielęcą w promocji 23zł za kg.5 zł to kosztuje wieprzowa.Smacznego
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Wczoraj 15:20   

lipon napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Wątroba wołowa: koszt 5-6 zł za kg,


Chciałem spróbować jak smakuje wątroba wołowa,szukałem w całym mieście.Znalazłem tylko wątrobe cielęcą w promocji 23zł za kg.5 zł to kosztuje wieprzowa.Smacznego


To że czegoś nie ma w sklepie, nie oznacza, że jest niedostępne. Podroby wołowe i wieprzowe zwykle zamawia się w sklepie mięsnym. Trzeba podejść do pani/pana ze sklepu mięsnego i zamówić. Przywożą z najbliższą dostawą. Cena 6 zł wołowa i 4,5-5 zł wieprzowa.
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 258
Wysłany: Dzisiaj 12:00   

Dobra wiadomość dla leniuchów. :)

https://breakingmuscle.com/fitness/the-athletic-potential-of-vitamin-d
Cytat:
New research in professional hockey and soccer players found a strong correlation between low vitamin D status and VO2 max. If you’re a weekend warrior, this relationship may be even stronger


Potwierdzają to badania, które wykazują, że osoby mniej aktywne fizycznie mogą zyskać więcej suplementując witaminę D.
Relation of Vitamin D Level to Maximal Oxygen Uptake in Adults
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC4460985/
_________________
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem".
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2018 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved