Strona główna Fakty żywieniowe Jak się żywić? Przepisy Historia diety Forum  

  Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl  FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Czat      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Era glukotoksyczności
Autor Wiadomość
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Czw Paź 05, 2017 13:32   Era glukotoksyczności

Świetny materiał edukacyjny.

Ketogenic Diet. Dr Damien Downing. With thanks to Dr Heinz Reinwald
http://docplayer.net/4377...z-reinwald.html
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Czw Paź 05, 2017 17:33   

Very-low-carbohydrate diets and preservation of muscle mass
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC1373635/

Właśnie za takie rzeczy lubię Phinneya

"The perception that the VLCARB leads to progressive loss of muscle protein apparently comes from the poorly controlled "Turkey Study" published in the New England Journal of Medicine in 1980 [12]. The authors of this study reported that the protein-only diet subjects were losing nitrogen yet gaining potassium. As pointed out by Phinney [13,14], however, potassium and nitrogen losses are closely related, as they are both contained in lean tissue. This anomaly occurred because the authors assumed the potassium intake of their subjects was based upon handbook values for raw turkey, but half of this potassium was being discarded in the unconsumed broth. Deprived of potassium, these subjects were unable to benefit from dietary protein and thus lost muscle mass [14]."

A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.

"As noted above, the liver produces ketone bodies during a VLCARB and they flow from the liver to extra-hepatic tissues (e.g., brain, muscle) for use as a fuel. In addition, ketone bodies exert a restraining influence on muscle protein breakdown. If the muscle is plentifully supplied with other substrates for oxidation (such as fatty acids and ketone bodies, in this case), then the oxidation of muscle protein-derived amino acids is suppressed. Nair et al. reported that beta-hydroxybutyrate (beta-OHB, a major ketone body) decreases leucine oxidation and promotes protein synthesis in humans [7]. Although blood concentrations of beta-OHB in their subjects during the infusion of beta-OHB were much lower than concentrations observed in humans during fasting, leucine incorporation into skeletal muscle showed a significant increase (5 to 17%)."
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Czw Paź 05, 2017 17:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Pią Paź 06, 2017 09:28   

Sentinel napisał/a:
A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.
Właśnie.
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article-lookup/doi/10.1210/jc.2005-0559
During the 1-wk LC/HP, subjects consumed a weight-maintaining (i.e. kcal = 1.3 × REE) diet consisting of 5% of total energy from carbohydrate, 60% fat, and 35% protein. Daily caloric content for both the standardized control diet and the LC/HP were 40 ± 2 kcal/kg fat free mass (28 ± 1 kcal/kg body weight).

REE to resting energy expenditure czyli spoczynkowe zużycie energii, dla facetów około 1600kcal, razy 1,3 daje jakieś 2100 kcal diety, w tym 735 kcal z białka = 184 gramy,
z tłuszczu 1260 kcal tzn. 140g i z węglowodanów 105 kcal tzn. 26g.
35% energii z białka to graniczna wielkość, jaką można wytrzymać, w praktyce będzie to raczej do 25%, i tak niekiepsko.
Jak to się ma do diety optymalnej, gdzie namaszczeni kapłani do dziś (sic!) zalecają proporcję 1:3:0,8 czyli poniżej 12% energii z białka oraz ograniczanie protein do 30-70g bez żadnej suplementacji, niech sobie każdy sam odpowie.
JW
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Pią Paź 06, 2017 11:39   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
A to nazywa się Protein sparing effect of KD. Mimo wszystko spożycie białka trzeba utrzymać na poziomie 2g/kg masy ciała.
Właśnie.
Cytat:
https://academic.oup.com/jcem/article-lookup/doi/10.1210/jc.2005-0559
During the 1-wk LC/HP, subjects consumed a weight-maintaining (i.e. kcal = 1.3 × REE) diet consisting of 5% of total energy from carbohydrate, 60% fat, and 35% protein. Daily caloric content for both the standardized control diet and the LC/HP were 40 ± 2 kcal/kg fat free mass (28 ± 1 kcal/kg body weight).

REE to resting energy expenditure czyli spoczynkowe zużycie energii, dla facetów około 1600kcal, razy 1,3 daje jakieś 2100 kcal diety, w tym 735 kcal z białka = 184 gramy,
z tłuszczu 1260 kcal tzn. 140g i z węglowodanów 105 kcal tzn. 26g.
35% energii z białka to graniczna wielkość, jaką można wytrzymać, w praktyce będzie to raczej do 25%, i tak niekiepsko.
Jak to się ma do diety optymalnej, gdzie namaszczeni kapłani do dziś (sic!) zalecają proporcję 1:3:0,8 czyli poniżej 12% energii z białka oraz ograniczanie protein do 30-70g bez żadnej suplementacji, niech sobie każdy sam odpowie.
JW


Podałem 2g białka/kg jako ilość dla przeciętnego człowieka o średniej aktywności fizycznej i umysłowej. Ustalając to, ile dziennego zapotrzebowania na energię ma pokrywać białko, bierze się pod uwagę prawo minimum Liebiga, bo na klasycznej LC, KD białko jest zużywane do celów energetycznych tylko w niewielkim procencie, a reszta do budulcowych. Żeby takie zjawisko zaszło, nie można hamować ketogenezy zwiększonym spożyciem węglowodanów. I mimo tego, że ketogeneza zapobiega miolizie, nie oznacza to, że można zredukować ilość białka do 15% zapotrzebowania energetycznego, bo i tak braknie go wtedy na cele budulcowe i organizm sięgnie po białka z mięśni. Do tego dochodzi ilość glukozy potrzebna komórkom nie posiadającym mitochondriów, którą przy niskim spożyciu węglowodanów trzeba pokryć z glukoneogenezy. Kwaśniewski jest uparty i zapewne do dziś nie zrozumiał tego, że podwyższając ilość węglowodanów, przy jednoczesnym niskim spożyciu białka efekt neuroprotekcyjny, mioprotekcyjny i przeciwzapalny LC zostaje znoszony. Efekt jest więc odwrotny do zamierzonego. Skacze wtedy glikemia, traci się mięśnie, rozwija się miażdzyca i wracają stare dolegliwości, które chwilowo zostały przyhamowane, bo na początku diety optymalnej spożycie białka było dwa razy wyższe niż zalecenia z drugiego etapu.

Jest na to jeden sposób: nie zaczynać swojej przygody z LC od Kwaśniewskiego, ale od "Leben ohne Brot" gdzie Lutz tłumaczy dlaczego czerpie się korzyści z diety niskowęglowodanowej, dopóki utrzymuje się spożycie białka na odpowiednio wysokim poziomie, i dlaczego ketoza pojawiająca się cyklicznie w ciągu doby, lub ketoza permanentna to normalny stan, którego nie trzeba zmieniać zwiększonym spożyciem węglowodanów. Zasada jest prosta jak drut: 25-30% zapotrzebowania energetycznego z białka dla osób mało aktywnych, a dla aktywnych nawet do 40%, lub... 100-150g dla mniej aktywnych fizycznie i umysłowo i 150-250g dla ludzi nie unikających wysiłku fizycznego i umysłowego.

PS Przy niskim spożyciu białka nie ma gwarancji że ketonuria zniknie po zwiększeniu ilości spożywanych węglowodanów. Kto wie dlaczego?
Ostatnio zmieniony przez Sentinel Pią Paź 06, 2017 11:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
vvv
^^^


Pomógł: 12 razy
Wiek: 45
Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3498
Wysłany: Sob Paź 07, 2017 10:30   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
735 kcal z białka = 184 gramy


184 gramy białka

to:
1150 gramów łopatki wieprzowej
lub
30 kurzych jaj

Moim gołym okiem widać, że to /średnio/ full wypas na 3dni,
no nie da się tak jadać codziennie.
:D
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Nie Paź 08, 2017 19:16   

vvv napisał/a:
Witold Jarmolowicz napisał/a:
735 kcal z białka = 184 gramy


184 gramy białka

to:
1150 gramów łopatki wieprzowej
lub
30 kurzych jaj

Moim gołym okiem widać, że to /średnio/ full wypas na 3dni,
no nie da się tak jadać codziennie.
:D


Doświadczenia własne, cioci, wujka et cetera, nie są miarą ogółu, nie są też dowodem naukowym. Proporcje B:T w diecie większości mięsożerców to 1,2,3:1 wagowo. Pierwsza opcja jest najwłaściwsza dla człowieka, ponieważ zbyt dużo tłuszczu hamuje wydzielanie soku żołądkowego, co sprawia, że faza wstępnego trawienia w żołądku jest mizerna, a to z czasem może spowodować problemy zdrowotne różnego typu, z rakiem żołądka lub jelit włącznie, a zbyt dużo białka do tłuszczu/węglowodanów powoduje rabbit starvation. Zbyt dużo to znaczy kiedy energia pozyskiwana z białka podchodzi pod 50%. Badania, które na ten temat prowadzono, wykazały że ludzie u których blisko 40% energii pochodzi z białka, 55% z tłuszczu i 5% z ww, wykazują niezwykłą wręcz odporność na infekcje wirusowe i bakteryjne, oraz cechuje ich duża odporność psycho-fizyczna. Nie wiem czy dobrze kojarzę, bo chyba Włodzimierz Ponomarenko wspomniał w swojej książce o jednym z takich badań. Jeśli więc tłuszczu do białka będzie wagowo 1 do 1, to kilogram łopatki + 200g tłuszczu podzielony na 3,4 posiłki jest opcją strawną niemal dla każdego dorosłego człowieka.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 09:11   

http://www.dietaketogenic...osci-w-ketozie/

"Bardzo często przeciwnicy diet tłuszczowych powołują się na stan zdrowia Inuitów (np. natywnych Alaskan), że w ich populacji nowotwory występują częściej, etc, etc. Argumenty te są słabe, ponieważ badania dotyczące występowania chorób wśród Inuitów wykonywano dopiero od drugiej połowy XX w. Zawsze należy mieć na uwadze, że badano populacje, które zamieszkiwały blisko szpitali czy większych skupisk (miast) białych osadników. Takie populacje Inuitów były już częściowo „ucywilizowane” co wiązało się także ze spożyciem pokarmów typowych dla białego człowieka czyli kawy, mąki i cukru. Badania z lat osiemdziesiątych wykazały, że Inuici spożywali więcej węglowodanów niż przeciętny obywatel USA."

"Dieta tłuszczowa nierówna diecie tłuszczowej. Jeśli komuś zależy, żeby wpędzić się w mocniejszą ketozę i bardziej obniżyć glikemię powinien zwrócić uwagę na rodzaj tłuszczów, które zawiera w diecie. Dieta składająca się w większości z tłuszczów wielonienasyconych i jednonienasyconych wywoła większy efekt ketogenny niż dieta, w której tłuszcze składają się w większości z tłuszczów nasyconych. Nie podoba mi się ten fakt, ale nic na to nie poradzę. Dieta „Poly” bardziej obniżyła poziom glukozy i trójglicerydów i zwiększyła wrażliwość insulinową. Obie składały się z 70% tłuszczu, 15% białka i 15% węglowodanów. Jednak zbyt wielu tłuszczów wielonienasyconych nie włączałbym do diety. Czyli bardziej wieprzowina niż wołowina, więcej oliwy, mniej masła i nabiału, tłuste ryby bardziej niż jaja, choć jaja są ok. Dieta trwała 5 dni, więc trudno powiedzieć jaki jest jej długoterminowy efekt. W każdym razie wynika, że na tłuszczach nienasyconych łatwiej jest osiągną wysoki poziom ketonów."
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 12:25   

http://www.dietaketogenic...a-temat-ketozy/
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 17:16   

Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT - średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich, jak w oleju kokosowym. Są to kwasy w 99% nasycone. Nawet w łoju wołowym mamy tylko 50% kwasów nasyconych, z tym, że są to kwasy długołańcuchowe.
MCT, pomimo, że nasycone, są powszechnie akceptowane i stosowane w odżywkach medycznych.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 17:46   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT - średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich, jak w oleju kokosowym. Są to kwasy w 99% nasycone. Nawet w łoju wołowym mamy tylko 50% kwasów nasyconych, z tym, że są to kwasy długołańcuchowe.
MCT, pomimo, że nasycone, są powszechnie akceptowane i stosowane w odżywkach medycznych.
JW


Część niskowęglowodanowców uznaje MCT za drogę na skróty. Osobiście się z nimi zgadzam.
Jest też mały mankament. Po MCT jest większa ochota na węglowodany. Nie u wszystkich, ale jednak zdarza się to dużo częściej niż na "klasycznej" keto. Także fakt, że nie trzeba ciąć tak drastycznie węglowodanów, aby wejść w ketozę, sprawia że wielu robi znaczne odstępstwa od zasad LC.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 18:47   

Jeszcze jedna sprawa, odnośnie tematu powyżej, że nie da się zjeść 180g białka "na czyjeś oko". Zapotrzebowanie kota to 5g białka/kg masy ciała, ale kot poluje i je od kilku do kilkunastu razy dziennie. Rozkłada te 20g białka na kilka/kilkanaście porcji, ponieważ ważący 3,5-4 kg kot, nie jest w stanie przyswoić na raz 20g białka, mimo że teoretycznie jest w stanie upolować zwierzątko z którego mógłby pozyskać więcej niż 20g białka. Tygrys ważący 300 kg zjada na raz do 7 kg mięsa, co daje ponad 2g białka/kg masy ciała w jednej porcji. Człowiek w zależności od aktywności fizycznej jest w stanie przyswoić 25-60 gramów białka w ciągu 3-3,5 h. Dla aktywnego człowieka o wadze 70 kg optymalne będą 4 posiłki po 35g białka każdy. 35g białka to nieco ponad 200g makreli. Proporcje B:T w makreli to 1:1. W zasadzie to gotowy niskowęglowodanowy posiłek. Jest w niektórych takie przekonanie "że lepiej jeść raz dziennie żeby dać układowi pokarmowemu odpocząć". Trawienie odbywa się etapami w różnych odcinkach przewodu pokarowego. Jelita nie "odpoczywają", chyba że poda się komuś atropinę, która obniża napięcie mięśni gładkich ścian przewodu pokarmowego. Im tłustsze mięso tym dłużej zalega w żołądku, stąd max 2 posiłki na diecie optymalnej, co przyczynia się do niskiego spożycia białka. Mniej tłuszczu sprawi że człowiek znów poczuje się głodny po 3-4 godzinach i zje więcej białka i przyswoi jego właściwą ilość.
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 20:44   

Do kitu ta praca. Wprowadza w błąd.
http://www.dietaketogenic...h/#comment-4765

I co z tego, że "pogorszyło się spożycie" tiaminy na diecie Atkinsa, jeśli tiamina bierze udział głównie w metabolizmie węglowodanów. W diecie Atkinsa węglowodanów jest tyle co kot napłakał, więc i tiaminy trzeba mniej.

I co że "pogorszyło się spożycie witaminy C" jeśli przy niskim spożyciu węglowodanów zapotrzebowanie na witaminę C jest minimalne.

"Podobnie można wyjaśnić zapotrzebowanie na witaminę C. Cukrzycy typu 2 mają średnio o 30% mniej witaminy C we krwi niż ludzie zdrowi. Tzw. syndrom metaboliczny jest również związany ze „znacznym spadkiem” poziomu witaminy C w organizmie, co pozwala niedobór tej witaminy uznać za jeszcze jedną „chorobę cywilizacyjną.” Wyjaśnienie jej przyczyn zaproponowało w 1997 roku dwoje badaczy, Julie Will z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób (CDC) i Tim Byers z Uniwersytetu Colorado. Sformułowali oni tezę, że duże stężenie cukru we krwi i/lub wysokie stężenie insuliny zwiększa zapotrzebowanie organizmu właśnie na witaminę C. Badacze szczegółowo opisali mechanizm, w ramach którego glukoza we krwi wpływa na możliwości przyswajania witaminy C przez organizm: im więcej glukozy, tym mniej witaminy C może przedostać się do komórek. Do podobnych wniosków doszedł John Cunningham z Uniwersytetu w Massachusetts. Co więcej wiadomo dziś również, że glukoza osłabia równie zdolności nerek do absorpcji witaminy C. Stąd im większe stężenie cukru we krwi, tym więcej witaminy C wydalane jest z organizmu z moczem. Z kolei inne badania pokazały, że podawanie pacjentom insuliny powoduje u nich „znaczny spadek” stężenia witaminy C we krwi."
http://nowadebata.pl/2011...nsowanej-diety/

Trzeba mieć łeb jak słoń, żeby te wszystkie błędy wynikające ze złej interpretacji wyników przez "fachowców" wyłapać.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 09:52   

Sentinel napisał/a:
Część niskowęglowodanowców uznaje MCT za drogę na skróty. Osobiście się z nimi zgadzam.
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami, często irracjonalnymi. Paradygmaty dietetyczne wbijane przez medyczny pijar są spetryfikowane w mózgach większości ludzi jak skała. To jest nie do zmiany. Na zasadzie magicznego myślenia większość uważa za oczywiste, że tłuszcz tuczy a cholesterol powoduje miażdżycę, chociaż w opisie badania czytają, że ich aorta jest zwapniona a nie otłuszczona.
Wiele, szczególnie kobiet, przyjęło paradygmat wegetariański i nabrało obrzydzenia do mięsa. Coś tak, jak starozakonni nie biorą do ust wieprzowiny, a Hindusi wołowiny. Z kolei optymalni walczą z przebiałczeniem i żadne argumenty ani naoczne obserwacje stanu zdrowia nie są w stanie zawrócić ich z tej drogi degradacji organizmu. I to się dzieje teraz, w 2017 roku (sic!)

Tak więc większość osób uporczywie będzie wracać do żywienia wysokowęglowodanowego i lepiej niech już jedzą olej kokosowy niż bagietki, bo coś jeść trzeba. Oprócz tego, że ten olej łatwo stymuluje wytwarzanie ciał ketonowych, to jest roślinny i dostępny także dla wegetarian. Otacza go aura wyjątkowości i osoby myślące magicznie chętnie przyjmą go jako lekarstwo. Osoby z Alzheimerem łatwiej zostaną wprowadzone w zbawienną dla nich ketozę. Wreszcie, kokosowe tłuszcze nasycone nie generują tyle wolnych rodników, co pozostałe oleje roślinne, a też są skuteczne w ketogenezie.
JW
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 10:24   

Sentinel napisał/a:
Do kitu ta praca. Wprowadza w błąd.
http://www.dietaketogenic...h/#comment-4765
I co z tego, że "pogorszyło się spożycie" tiaminy na diecie Atkinsa, jeśli tiamina bierze udział głównie w metabolizmie węglowodanów. W diecie Atkinsa węglowodanów jest tyle co kot napłakał, więc i tiaminy trzeba mniej.
Słusznie.
Brak w tej pracy podstawowych makroskładników i energii. Bez tego nie wiemy, czy zużycie energii wzrosło, czy zmalało. A ze zużyciem energii powiązane są proporcjonalnie wszystkie składniki pożywienia.
Wnioski wyciągnięto z porównania zmiany ilości mikroskładników po zmianie diety. To jest typowe motanie na danych względnych. Wcale nie jest powiedziane, że dieta, która zwiększa dostawę mikroskładników jest lepsza od tej, która coś tam zmniejsza. Np. we wszystkich prezentowanych dietach ilość wapnia jest i tak za duża.
Z kolei wit. A jest jakby za mało na diecie Atkinsa. Zazwyczaj na dietach niskowęglowodanowych wit. A jest 1500 mcg i więcej, a nie, jak podają 743 mcg. Co stawia pod znakiem zapytania rzetelność badań.
Analogicznie, warzywa w rozsądnych dietach niskowęglowodanowych dostarczają około 150 mg wit.C, ale nawet gdyby przyjąć wynik 66 mg na diecie Atkinsa, to i tak jest to ilość wystarczająca dla dorosłych. Nie mówiąc o tym, że przed szkorbutem zabezpiecza już 20 mg tej witaminy.
JW
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 19:31   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami, często irracjonalnymi. Paradygmaty dietetyczne wbijane przez medyczny pijar są spetryfikowane w mózgach większości ludzi jak skała. To jest nie do zmiany. Na zasadzie magicznego myślenia większość uważa za oczywiste, że tłuszcz tuczy a cholesterol powoduje miażdżycę, chociaż w opisie badania czytają, że ich aorta jest zwapniona a nie otłuszczona.
Wiele, szczególnie kobiet, przyjęło paradygmat wegetariański i nabrało obrzydzenia do mięsa. Coś tak, jak starozakonni nie biorą do ust wieprzowiny, a Hindusi wołowiny. Z kolei optymalni walczą z przebiałczeniem i żadne argumenty ani naoczne obserwacje stanu zdrowia nie są w stanie zawrócić ich z tej drogi degradacji organizmu. I to się dzieje teraz, w 2017 roku (sic!)

Tak więc większość osób uporczywie będzie wracać do żywienia wysokowęglowodanowego i lepiej niech już jedzą olej kokosowy niż bagietki, bo coś jeść trzeba. Oprócz tego, że ten olej łatwo stymuluje wytwarzanie ciał ketonowych, to jest roślinny i dostępny także dla wegetarian. Otacza go aura wyjątkowości i osoby myślące magicznie chętnie przyjmą go jako lekarstwo. Osoby z Alzheimerem łatwiej zostaną wprowadzone w zbawienną dla nich ketozę. Wreszcie, kokosowe tłuszcze nasycone nie generują tyle wolnych rodników, co pozostałe oleje roślinne, a też są skuteczne w ketogenezie.
JW


Patrząc na to z szerszej perspektywy, to irracjonalne myślenie większości jest chyba wpisane w Historię rodzaju ludzkiego. Moje zdanie jest takie, że może jednak warto tej większości na to pozwolić. Uzasadniłbym to dlaczego warto, ale moje poglądy na te kwestie są dość radykalne i ktoś mógłby się poczuć dotknięty do żywego. Dogmaty mi nie przeszkadają, dopóki ktoś nie próbuje mi narzucać wiary w nie przemocą fizyczną czy psychiczną, chociaż czasem trudniej bronić się przed pokusą jaką niosą obietnice bez pokrycia, niż przed bezpośrednim zagrożeniem. Najlepiej po prostu mieć dystans, który jest naturalną konsekwencją umiejętności weryfikacji tego czy prawdy objawione są wynikiem analizy czy urojeń. Istotnie, MCT w takich chorobach jak choroba Parkinsona czy Alzheimera mogą być alternatywą do KD. Bez względu na to czy suplementuje się D3 i K2, czy się tego nie robi, to dobowe spożycie wapnia u dorosłego człowieka nie powinno przekraczać 500 mg/dobę. Czasem samo ograniczenie spożycia wapnia daje zaskakujące efekty zdrowotne. Co do optymalnych ortodoxów, to mam coś.

Tam gdzie odnośniki do Volka i Phinneya zawsze można trafić na coś ciekawego. :)
http://zachbitter.com/blo...ster-study.html
https://ultrarunning.com/features/health-and-nutrition/the-emerging-science-on-fat-adaptation/


A teraz dla porównania długodystansowiec, który próbował szczęścia na czymś pomiędzy złotą proporcją a dietą egipskich kapłanów. Opowieść nie kończy się happy endem. Nie radzę więc czytać tego dzieciom przed snem.
http://fellrnr.com/wiki/Ketogenic_Experiment
"For some of the time I was on the Ketogenic Diet I analyzed my food in detail. During this time my average diet was 3,740 Calories/day, 357g fat, 53g carbs, 27g fiber (26g Net Carbohydrates), and 88g protein. This is a Ketogenic Ratio of 3.13:1, and the calories ware 87.6% fat, 2.8% carbohydrate, 9.6% protein."
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 19:55   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Gdyby właściwe żywienie było problemem technologicznym, to każdy po przeczytaniu jednej strony zaleceń zacząłby się żywić prawidłowo do końca życia.
Sęk w tym, że sposób odżywiania jest silnie powiązany z emocjami
JW

Do tego chciałbym się odnieść osobno.


Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Nie trzeba nawet jednej strony tekstu. Wystarczy dwa zdania. Po przeczytaniu kilku tysięcy prac na temat żywienia niskowęglowodanowego nie znalazłem niczego co nie dałoby się zamknąć w dwóch linijkach zaleceń Lutza: "Ogranicz węglowodany do 70g. Resztę jedz do woli według tego co podpowiada organizm."

I gwarantuję każdemu, że jeśli nie zapcha się tłuszczem, to dostarczy tyle białka oraz innych makro i mikroskładników ile trzeba.
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Śro Paź 11, 2017 10:06   

Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Śro Paź 11, 2017 18:13   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Właściwe jedzenie jest właśnie kwestią technologiczną. Emocje towarzyszą jedzeniu tylko wtedy, kiedy trzeba je samemu upolować.
Niestety, czy raczej na szczęście, nie. Wszystko, co robi każde zwierzę, włącznie z człowiekiem, wynika z emocji. Jemy wtenczas, kiedy odczuwamy głód, potrzebę jedzenia. Tak samo, jak kot. Niewłaściwe jedzenie, wysokowęglowodanowe, zaburza ten mechanizm zarówno u człowieka, jak i u kota i prowadzi do otyłości oraz cukrzycy. Ale największy żarłok je dlatego, że odczuwa nieprzepartą potrzebę jedzenia, a nie dlatego, że tak sobie postanowił.
W ogóle wszystko, czym się zajmujemy, z matematyką włącznie, wynika z emocji. Wspólne dziedzictwo zwierzęce jest pięć razy silniejsze, niż cienka warstwa cywilizacji w neocortex.
Dlatego tak łatwo było politykom rozpętać bezsensowną wojnę w Jugosławii, zamiast usiąść i podzielić kraj pokojowo. Podobny mechanizm rozwija się na naszych oczach w Hiszpanii, a także w Szkocji.
Tu, na tym forum, ostały się tylko osoby, które odczuwają potrzebę samodzielnego myślenia i chodzenia pod prąd. Ci, którzy szukali tylko zdrowia i technologii żywienia, szybko zmienili zainteresowania. Zainteresowania, czyli emocje. Bo emocje, to nie tylko krwawa mgła przed oczami, ale także platoniczna przyjemność spoglądania na zachód słońca.
JW


Po prostu każdy reaguje inaczej. Różnice osobnicze w nastawieniu do różnych kwestii, to rzecz tak naturalna jak różnice w kolorze włosów, oczu, czy typie sylwetki. Ja uważam że jeść trzeba spokojnie, a do niuansów związanych z dietą podchodzić zgodnie z metodologią naukową. Pewnie że jest tak, iż czasem trafia się na rzeczy zaskakujące. Na przykład eksperyment, w którym przy wysokiej ketonemii i podaniu insuliny obniżono glikemię do 19 mg/dl bez żadnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych, a badani byli w pełni przytomni. W takich momentach zastanawiam się czy to wszystko nie jest postawione na głowie, i czy dla człowieka, stan wyższej ketonemii przy niskiej glikemii nie jest przypadkiem tą właściwą opcją. W końcu człowiek wyewoluował na pożywieniu z niską, czy nawet bardzo niską ilością węglowodanów. Zdrowia nie szukam, ponieważ nie mam powodów żeby na brak zdrowia narzekać. LCD to tylko jedno z wielu zagadnień z kręgu moich zainteresowań i szczerze mówiąc bardziej emocjonujące są dla mnie inne dziedziny niż biochemia. Mimo to nie twierdzę, że biochemia to nudy. Jest ciekawa wtedy kiedy można zobaczyć jak LCD wpływa na zdrowie i życie ludzi, którzy zdecydowali się na zmianę sposobu odżywiania. Z innymi dziedzinami jest zresztą podobnie. Mało mnie interesowało lotnictwo, dopóki nie przeczytałem powieści "S-kadra" Toma Wolfe'a. W 1983 r powstał film, którego pomysłodawcą był Wolfe: "Pierwszy krok w kosmos" ( The Right Stuff).

Polecam i książkę i film. Wzbudzają emocje, nie mniejsze niż "Paragraf 22". ;)
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Wczoraj 18:49   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Stosunkowo najłatwiej ciała ketonowe powstają z MCT
JW


Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl. Jadłem tłoczony na zimno olej (przynajmniej tak podaje producent) prosto ze słoika "na czuja". Bez względu czy jest się na czczo, czy już po posiłku, to dużo się tego zjeść nie da. Po 50g ma się dość.
Niestety często jest rewolucja w jelitach, bez względu na to czy zje się olej na czczo czy z posiłkiem. Ale mimo wszystko power jest. Można brać długie podjazdy na twardszych przełożeniach.
Masło zbliża się do ceny oleju kokosowego więc może to będzie dobry zamiennik. 😉
 
     
Witold Jarmolowicz
Site Admin

Pomógł: 39 razy
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 6434
Wysłany: Dzisiaj 9:23   

Sentinel napisał/a:
Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl.
Tzn. że mierzył Pan poziom ketonów we krwi?
JW
PS. Za komuny, przy podobnych zarobkach, 250 g masła, często zjełczałego, kosztowało sztywno, zawsze 17,50 zł. Więc nie jest jeszcze tak źle. :)
  
 
     
Sentinel 

Dołączył: 05 Sie 2017
Posty: 127
Wysłany: Dzisiaj 11:29   

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Sentinel napisał/a:
Po kilku dniach ketonemia skoczyła u mnie blisko dwukrotnie wyżej. Z 3,5 na blisko 7 mmol/dl.
Tzn. że mierzył Pan poziom ketonów we krwi?
JW
PS. Za komuny, przy podobnych zarobkach, 250 g masła, często zjełczałego, kosztowało sztywno, zawsze 17,50 zł. Więc nie jest jeszcze tak źle. :)


Źle może nie jest i może w końcu cena masła spadnie. :) Żeby chociaż mięso potaniało kiedy masło idzie w górę. :)

Zrobiłem, ale glukometr z opcją pomiaru ketonów (firmy, której nazwę pominę, żeby nie było kryptoreklamy), "zapowietrzył się" przy 6,8 mmol i wskazuje tylko "high". Przy ketonemii +- 3 mmol/dl glukoza 76 mg/dl, a przy ketonemii +- 7 mmol glikemia była niższa o 10 mg. Mierzę raz na jakiś czas ketony, bo nie chcę wychodzić z ketozy. Zdarzało się, ale zawsze potem jest mi szkoda, bo na keto myślenie jest ostre i kondycja fizyczna nieporównywalnie lepsza. Ze względu na ograniczony zakres pomiaru ketonów nie jestem w stanie określić dokładnej wartości. Mogło to być trochę mniej niż 7 mmol, ale też dużo więcej. Po oleju na czczo zdarzały się bóle brzucha, które nie trwają zbyt długo. Bywały też lekkie bóle głowy na następny dzień rano, po zjedzeniu większej ilości, ale po mocnej czarnej kawie bez cukru przechodzą bardzo szybko. Spożycie białka 140-160g, czyli niecałe 2g/kg masy ciała, co wskazuje na to że można osiągnąć wysoką ketonemię nie tnąc za bardzo protein. Pomiary wykonywałem zwykle około godziny 23. Dieta oparta jest praktycznie wyłącznie na mięsie, podrobach i rybach jako źródłach białka (białka roślinnego nie wliczam), trochę warzyw, orzechów, tłuszcze zwierzęce i roślinne. Nie wiem jaka ilość oleju kokosowego jest optymalna. Pewnie oscyluje to koło 1g na/kg masy ciała. U mnie to do 100g na dobę. Nie wiem zresztą czy nie przesadzam z ilością, bo różne źródła podają różne ilości. Jedni piszą o 5g a inni o 20g na dobę. W moim przypadku potwierdza się reguła, że glikemia obniża się proporcjonalnie do wzrostu ketonemii.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Akademia Zdrowia Dan-Wit informuje, że na swoich stronach internetowych stosuje pliki cookies - ciasteczka. Używamy cookies w celu umożliwienia funkcjonowania niektórych elementów naszych stron internetowych, zbierania danych statystycznych i emitowania reklam. Pliki te mogą być także umieszczane na Waszych urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o celu stosowania cookies oraz zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł

Copyright © 2007-2017 Akademia Zdrowia Dan-Wit | All Rights Reserved