www.DobraDieta.pl
Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl

Sfera psychiczna i duchowa - Psychopaci i "ciemny lud"

Grzegorz-Rec - Wto Wrz 03, 2019 11:46

α
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Jak długo żyję, zawsze okazywało się ostatecznie, że osoba, która miesza, miała przyobiecane jakieś korzyści. Praktycznie nie spotkałem łobuza, który by sam z siebie atakował, bez nadziei na jakieś profity. Zemsta, to w przeważającej mierze bujda ukrywająca rzeczywiste materialne pobudki.
JW

Słuszny wniosek. A te pobudki generowane są przez mózgi socjopatów/psychopatów.

W książce "Czy jesteś psychopatą?" autorstwa Jona Ronsona, zostały przytoczone dane, które mówią, że odsetek psychopatów wśród ludzi zajmujących kierownicze stanowiska w korporacjach, jest blisko 4 razy wyższy niż średnia w całym społeczeństwie.
I wcale nie jest to zjawisko pożądane.
Moim skromnym zdaniem, wśród polityków odsetek ludzi o skłonnościach psychopatycznych jest jeszcze wyższy.
Rozwiązaniem mogłoby być badanie wszystkich ludzi ubiegających się o stanowiska na których mają realny wpływ na społeczeństwo.
Można przeprowadzać test i sprawdzić czy kandydaci nie osiągają wysokiego wyniku na skali obserwacyjnej skłonności psychopatycznych, opracowanej przez Roberta D. Hare'a.

Fragment książki "Socjopaci są wśród nas" autorstwa Marthy Stout
Cytat:
Ze źródeł pisanych wiemy, że socjopaci pod różnymi nazwami od wieków żyją we wszystkich społeczeństwach świata. Na przykład antropolog i psychiatra Jane M. Murphy analizuje inuickie pojęcie kunlangetaodnoszące się do osoby, której „umysł wie, co robić, lecz tego nie robi”[16]. Murphy pisze, że w północno-zachodniej części Alaski „nazywa się tak mężczyznę, który notorycznie kłamie, oszukuje, kradnie i nie chodzi na polowania, a gdy innych mężczyzn nie ma w wiosce, wykorzystuje seksualnie kobiety”. Inuici zakładają milcząco, że kunlangety nie da się wyleczyć. Właśnie dlatego, zdaniem Murphy, rozwiązują ten problem zgodnie z nakazem tradycji: zmuszają kunlangetę do pójścia na polowanie, a następnie bez świadków spychają go z lodowego urwiska.

Choć socjopatia wydaje się zjawiskiem uniwersalnym i ponadczasowym, istnieją wiarygodne dowody na to, że w niektórych kulturach żyje mniej socjopatów niż w innych. Co ciekawe, osoby nieprzystosowane do życia w społeczeństwie względnie rzadko spotyka się w niektórych krajach Azji Wschodniej, zwłaszcza w Japonii i Chinach[17]. Badania przeprowadzone na Tajwanie, zarówno w miastach, jaki na obszarach wiejskich, ujawniły niezwykle niską częstość występowania antyspołecznego zaburzenia osobowości – w granicach 0,03–0,14 procent populacji. Co prawda odsetek ten nie wynosi zero, lecz i tak jest o wiele mniejszy niż w świecie zachodnim, w którym szacuje się go na 4 procent (czyli socjopatą jest jedna na dwadzieścia pięć osób). Niepokoić mogą doniesienia o wzrastającej częstości występowania socjopatii w USA. W 1991 roku autorzy badania epidemiologicznego sponsorowanego przez Krajowy Instytut Zdrowia Psychicznego (National Institute of Mental Health) dowiedli, że w ciągu piętnastu lat częstość występowania antyspołecznego zaburzenia osobowości wśród młodych Amerykanów prawie się podwoiła[18]. Bardzo trudne, wręcz niemożliwe byłoby wyjaśnienie tak radykalnej zmiany wyłącznie czynnikami genetycznymi i neurobiologicznymi. Najwyraźniej wpływy kulturowe odgrywają bardzo ważną rolę w rozwoju (lub jego powstrzymywaniu) socjopatii w każdej populacji.

Niewielu z nas zakwestionowałoby spostrzeżenie, że od czasów Dzikiego Zachodu do czasu socjopatów stojących obecnie na czele wielkich firm społeczeństwo amerykańskie nie tylko przyzwala, lecz wręcz kultywuje postawy typu „liczę się tylko ja”, typowe dla dążenia do dominacji. Robert Hare pisze: „nasze społeczeństwo przyzwala, wzmacnia, a czasami wręcz ceni niektóre spośród cech wymienionych w skali obserwacyjnej skłonności psychopatycznych, takie jak impulsywność, nieodpowiedzialność czy brak wyrzutów sumienia”[19]. Jego zdanie podzielają teoretycy, według których kultura północnoamerykańska ze swoim indywidualizmem jako nadrzędną wartością ma tendencję do sprzyjania rozwojowi zachowań antyspołecznych, a także do ich maskowania. Innymi słowy, w Ameryce manipulowanie innymi ludźmi bezpoczucia winy „współbrzmi” z oczekiwaniami społecznymi w znacznie większym stopniu niż w Chinach lub w innych społeczeństwach bardziej eksponujących znaczenie zbiorowości.

Uważam, że istnieje jaśniejsza strona tego medalu, dlatego chciałabym odpowiedzieć na pytanie, dlaczego niektóre kultury zachęcają swoich członków do zachowań prospołecznych. Pewne społeczeństwa wywierają korygujący wpływ na kształtujące się charaktery socjopatów od urodzenia pozbawionych zdolności do normalnego przetwarzania emocji w kontaktach międzyludzkich. Dlaczego mimo poważnych przeciwności odnoszą sukcesy w tej dziedzinie? Moim zdaniem nadrzędne systemy wierzeń i przekonań w niektórych kulturach zachęcają urodzonych socjopatów do poznawczego kompensowania braków emocjonalnych. W przeciwieństwie do eksponowanego na Zachodzie skrajnego indywidualizmu i wewnętrznego poczucia umiejscowienia kontroli w innych kulturach, zwłaszcza w tych wywodzących się z Azji Wschodniej, kluczową rolę odgrywają teologiczne aspekty wzajemnych powiązań między wszystkimi istotami żywymi. Co ciekawe, ta wartość stanowi również podstawę sumienia definiowanego jako poczucie obowiązku zakorzenione w świadomości więzi międzyludzkich. Jeżeli jakaś osoba nie odczuwa lub jeżeli z przyczyn neurologicznych nie może odczuwać związków emocjonalnych z innymi, być może kultura kładąca nacisk na aspekt duchowy tego rodzaju więzi mimo wszystko zaszczepia w niej ściśle poznawczą interpretację zobowiązań międzyludzkich.

Witold Jarmolowicz - Wto Wrz 03, 2019 18:28

Jakby podobnie na temat odsetka psychopatów pisałem tam:
http://www.dobradieta.pl/...p?p=88221#88221

Natomiast można dyskutować, czy odsetek psychopatów w Chinach lub w Japonii jest rzeczywiście tak niski.
Zważywszy na niektóre zdziczałe azjatyckie obyczaje, to laurka trochę na wyrost.
Wydaje się, że taka rozbieżność ocen tamtych społeczeństw może wynikać np. z tego, czy analizujemy postępowanie tamtych psychopatów względem swojego klanu, czy względem obcych, szczególnie spoza żółtej rasy.

Niewątpliwie zachowania psychopatyczne u zwykłych ludzi można indukować, co się szczególnie dobrze udaje w systemach autorytarnych. Należy to jednak odróżnić od psychopatii wrodzonej, niepodatnej na żadną terapię. Tutaj książka "Socjopaci są wśród nas" autorstwa Marthy Stout niezbyt rozróżnia te obie formy psychopatii.
JW

Grzegorz-Rec - Śro Wrz 04, 2019 11:43

Witold Jarmolowicz napisał/a:
można dyskutować, czy odsetek psychopatów w Chinach lub w Japonii jest rzeczywiście tak niski. 
Zważywszy na niektóre zdziczałe azjatyckie obyczaje, to laurka trochę na wyrost. 
Wydaje się, że taka rozbieżność ocen tamtych społeczeństw może wynikać np. z tego, czy analizujemy postępowanie tamtych psychopatów względem swojego klanu, czy względem obcych, szczególnie spoza żółtej rasy.
Można dyskutować, a chcąc poznać to zjawisko choć w przybliżeniu, to nawet trzeba.
Azja to duży kontynent. Zdziczenie o którym Pan pisze, nie obejmuje całej Azji. Autorce chodziło zapewne o region kształtowany przez Konfucjanizm, Buddyzm oraz wypływające z niego nurty, czyli: Taoizm i Zen, które jako czynnik środowiskowy wpływają na złagodzenie psychopatii u określonych osobników. Oczywiście takich czynników środowiskowych jest dużo więcej.
Jest jeszcze jeden bardzo istotny czynnik, który wpływa tam na niską liczbę psychopatów, a mianowicie taki, że czyny które najczęściej popełniają psychopaci są tam bardzo surowo karane. W Chinach, podobnie jak kiedyś u Inuitów, zachowania antysocjalne są karane śmiercią. Za oszustwa finansowe, zabójstwa, pobicia ze szczególnym okrucieństwem i kilka innych, grozi w Chinach kara śmierci i z reguły jest wykonywana. Tak więc liczba ludzi genetycznie predysponowanych do psychopatii się zmniejsza. Nie przekazują także swoich genów dalej.
U części psychopatów skłonność do zachowań psychopatycznych zanika mniej więcej w wieku średnim. Jest to pośredni dowód na teorię Hare'a, że u jakiegoś procenta psychopatów, obszary mózgu odpowiedzialne za te zaburzenia osobowości dojrzewają dużo wolniej niż u reszty ludzi. Po prostu zatrzumują się w pewnych obszarach na poziomie dziecka, które widzi tunelowo i za wszelką cenę domaga się zaspokojenia nagłej potrzeby. Dorosły z taką cechą to koszmar: pojawia się impuls potrzeby seksu to gwałci, chce kasy to morduje żeby kogoś obrabować lub zabiera pieniądze firmy i znika. To też może tłumaczyć dlaczego Azjaci przejawiają mniej zachowań psychopatycznych. Po prostu od narodziń do dość późnego wieku fukcjonują w społeczności, która ściśle narzuca wzorce zachowań i tłumi zachowania skierowane przeciwko społeczności, a w tym czasie te niedorozwinięte obszary mózgu dojrzewają i taki ktoś unika kłopotów.
Witold Jarmolowicz napisał/a:
Niewątpliwie zachowania psychopatyczne u zwykłych ludzi można indukować, co się szczególnie dobrze udaje w systemach autorytarnych. Należy to jednak odróżnić od psychopatii wrodzonej, niepodatnej na żadną terapię. Tutaj książka "Socjopaci są wśród nas" autorstwa Marthy Stout niezbyt rozróżnia te obie formy psychopatii.
Takie można odnieść wrażenie, bo Stout skupia się na tzw typie psychopatii biernej-pasożytującej, czyli tej mniej "spektakularnej", a Hare na typie agresywno-zaborczej, która prowadzi do dużo większych tragedii. Jednak Stout bardzo szczegółowo opisuje to w jakim stopniu na tworzenie się psychopatii wpływa czynnik genetyczny. W rozdziale "Etiologia braku poczucia winy: co powoduje socjopatię" opisuje dość szczegółowo neurobiologiczne mechanizmy socjopatii. Co prawda jest tam pewna sprzeczność, ponieważ w jednym z akapitów jest, że czynnik genetyczny decyduje w 50%, a dalej pisze, że inne czynniki, w tym środowiskowe, mają znikomy wpływ i psychopatia to cecha wrodzona.
Hare wyraża się jaśniej. Twierdzi, że psychopatia jest nieuleczalna i odradza wszelką terapię, bo to tylko pogorszy sytuację. Psychopata uczy się na terapii jak jeszcze lepiej nanipulować innymi. Dlatego Hare opowiada się za bezwzględną izolacją psychopatów od społeczeństwa.
Indukować można zachowania potworne, ale nie można ze zdrowego psychicznie człowieka zrobić psychopaty.

Po sugestiach @gea i Darka Olesika zrobiłem sobie test.

Cytat:
Your score was 4 out of a possible 44
https://psychology-tools.com/test/pcl-22
Witold Jarmolowicz - Pon Wrz 09, 2019 09:36

Grzegorz-Rec napisał/a:
Jest jeszcze jeden bardzo istotny czynnik, który wpływa tam na niską liczbę psychopatów, a mianowicie taki, że czyny które najczęściej popełniają psychopaci są tam bardzo surowo karane. W Chinach, podobnie jak kiedyś u Inuitów, zachowania antysocjalne są karane śmiercią. Za oszustwa finansowe, zabójstwa, pobicia ze szczególnym okrucieństwem i kilka innych, grozi w Chinach kara śmierci i z reguły jest wykonywana. Tak więc liczba ludzi genetycznie predysponowanych do psychopatii się zmniejsza. Nie przekazują także swoich genów dalej.
Może należałoby tutaj rozróżnić Cesarstwo Chińskie od Chińskiej Republiki Ludowej, bo to dwa odległe światy. W przeciwieństwie do społeczeństwa podlegającego od tysięcy lat naturalnym procesom rozwoju, totalitarny komunizm niszczy naturalną strukturę społeczną i siłą wprowadza swoje reguły wzięte z Księżyca. Jedynym celem komunizmu jest utrzymanie autorytarnej władzy i każdy oddolny proces społeczny, który temu zagraża, jest bezwzględnie niszczony a uczestnicy zabijani.
Tak więc, od samego początku, komunizm sam w sobie jest psychopatyczny, mafijny, a komuniści mając pełną władzę indukują w narodzie psychopatyczne postawy. Komunistyczny wymiar sprawiedliwości to karykatura sądownictwa. Było to wielokrotnie opisywane, najpełniej chyba przez Aleksandra Sołżenicyna.
Brak niezależnych mediów i naukowców w systemie komunistycznym uniemożliwia rzetelną analizę socjologiczną, a wszelkie publikowane wnioski są mało wiarygodne.
Nawet zewnętrzne agencje ulegają komunistycznym mistyfikacjom, czego najlepszym przykładem CIA, która swego czasu alarmowała, że ZSRR wyprzedza gospodarczo USA.
JW

Grzegorz-Rec - Wto Wrz 10, 2019 09:50

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Może należałoby tutaj rozróżnić Cesarstwo Chińskie od Chińskiej Republiki Ludowej, bo to dwa odległe światy.
JW

Może i należałoby, z tym, że to może bardzo zawęzić postrzeganie.
Dzisiejsze Chiny są bardziej konfucjańskie niż w czasach monarchii.

Witold Jarmolowicz - Nie Wrz 15, 2019 09:12

Wszędzie to samo.
Właśnie mongolscy psychopaci rozbudzili antagonizmy pomiędzy Japończykami a Południowymi Koreańczykami.
Każda rasa ma w sobie kainowy gen.
JW

Grzegorz-Rec - Śro Wrz 18, 2019 10:47

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wszędzie to samo.
Właśnie mongolscy psychopaci rozbudzili antagonizmy pomiędzy Japończykami a Południowymi Koreańczykami.
Każda rasa ma w sobie kainowy gen.
JW

Nikt tego nie neguje. Psychopaci zdarzają się wśród przedstawicieli każdej rasy.
Zarowno Hare jak i stout podkreślają tylko fakt, że w społeczeństwach, które ze względu na ustrój, tradycję, kulturę promują cechy psychopatyczne, takich osób jest więcej i mają liczniejsze potomstwo.

To jest bardzo prosto krok po kroku wyjaśnione w książce Hare'a i Stout.

Witold Jarmolowicz - Śro Wrz 18, 2019 11:15

I tu dochodzimy do kwestii, co było pierwsze, jajko, czy kura?
Czy i jak bardzo wrodzone cechy danego narodu wpływają na tworzone interakcje społeczne. Czy możliwa jest zmiana wzorców społecznych, w jakim stopniu zależą one od warunków środowiskowych i czy istnieją jakieś nieprzekraczalne wrodzone granice akceptacji zmian.
Nie chodzi już o psychopatię, ale w ogóle o psychikę.
Np. dziś wiemy, że nie da się wychować dziecka o umyśle chłopca jako dziewczynkę i vice versa. Tak mogą sądzić już tylko zabetonowane feministki i bogoojczyźniani fanatycy. To jest oczywista nieprzekraczalna granica, przysparzająca cierpień młodym homoseksualistom.

Ale zagłębiając się dalej, reszta zachowań nie jest taka oczywista.
Czy np. poszanowanie prawa i zwierzchności jest wrodzoną cechą narodów germańskich, czy wynika z przypadku? Jak wiadomo, przy całym poszanowaniu prawa Niemcy tolerowali średniowieczny rozpad swojego państwa znacznie dłużej, niż anarchistycznie nastawieni Polacy.
A także toczyli Niemcy przegrane wojny, szczególnie ze Słowianami.
JW

Grzegorz-Rec - Czw Wrz 19, 2019 07:07

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Czy np. poszanowanie prawa i zwierzchności jest wrodzoną cechą narodów germańskich, czy wynika z przypadku?
Prawdopodobnie jest cechą wrodzoną, lecz coś więcej na ten temat mogliby powiedzieć epigenetycy.
Stąd to nieszczęsne My tylko wykonywaliśmy rozkazy którego nie potrafią zrozumieć Polacy, bo jak wiadomo - gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie.

Wracając do genetycznego podłoża psychopatii. Jest taki film dokumentalny o pewnym stadzie pawianów. Była sobie bardzo agresywna grupa pawianów, do czasu.
Pewnego dnia najbardziej agresywne osobniki wlazły do jakiegoś składowiska odpadów, zeżarły jakieś toksyczne substancje, po czym zdechły. Kolejne pokolenia pawianów z tego stada były już mało agresywne, za to bardziej kreatywne i empatyczne. Niestety nie pamiętam ani tytułu ani nazwy stacji która ten film wyprodukowała. Pamiętam tylko, że był emitowany w Fokus TV.

Witold Jarmolowicz - Czw Wrz 19, 2019 09:12

Grzegorz-Rec napisał/a:
Była sobie bardzo agresywna grupa pawianów, do czasu.
Pewnego dnia najbardziej agresywne osobniki wlazły do jakiegoś składowiska odpadów, zeżarły jakieś toksyczne substancje, po czym zdechły. Kolejne pokolenia pawianów z tego stada były już mało agresywne, za to bardziej kreatywne i empatyczne.
Jednym słowem agresywni psychopaci mogą rozhuśtać nastroje społeczne i doprowadzić do wojny w najbardziej pacyfistycznym społeczeństwie. Co niniejszym obserwujemy w ostatnich trzydziestu latach, pomimo upadku komuny.
Pytanie, czy udałoby się doprowadzić do bałkanizacji Szwajcarii, która jest bardziej podzielona, niż była Jugosławia?
JW

3of5 - Czw Wrz 19, 2019 12:07

Panie Witoldzie - to wszystko mi cos przypomina...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzecia_Fala

Witold Jarmolowicz - Czw Wrz 19, 2019 14:09

3of5 napisał/a:
Panie Witoldzie - to wszystko mi cos przypomina...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzecia_Fala


Ten eksperyment, podobnie jak eksperyment Zimbardo, pokazuje, jak łatwo w ciągu zaledwie pięciu dni obudzić upiory autorytaryzmu i ochoczo oddać swoją wolność wodzowi.
To przecież były licealne dzieci, których rodzice, jak nigdzie na świecie, są przywiązani do wolnościowych tradycji wywodzących się z czasów amerykańskich osadników i prawa do zastrzelenia każdego intruza naruszającego tę wolność, który wtargnie do domu.
Warto się zapoznać ze szczegółami.
Cytat:
http://www.physicsoflife....0131127-pol.pdf
Trzecia fala, 1967: relacja Rona Jones'a
...Bardziej zadziwiająca była jednak stopniowa poprawa jakości odpowiedzi. Każdy wydawał się bardziej uważnie słuchać. Coraz to nowe osoby zaczęły wypowiadać się na forum. Odpowiedzi zaczęły się wydłużać. Stało się tak dlatego, że uczniowie zazwyczaj wahający się mówić znaleźli wsparcie dla swoich wysiłków.
Jeżeli chodzi o moją część w tym ćwiczeniu, nie miałem nic prócz pytań. Dlaczego nie pomyślałem o tej technice wcześniej? Uczniowie zdawali się być pochłonięci ćwiczeniami. Bezbłędnie recytowali fakty i pojęcia. Wydawało się nawet, że zadają lepsze pytania i traktują się z większą empatią. Skąd to się wzięło? Moim zamiarem było odegranie autorytarnego środowiska nauczania, a okazało się ono bardzo wydajne. Zacząłem zastanawiać się nie tylko nad tym, jak wielką presję pozwolą mi na siebie wywrzeć, ale też jak zmieni to moje podstawowe przekonania o otwartej klasie i samokształceniu. Czy moja wiara w Carla Rogersa miała się skurczyć i umrzeć? Dokąd ten eksperyment prowadził?

Co było dalej?
JW

Grzegorz-Rec - Pon Wrz 23, 2019 12:27

Witold Jarmolowicz napisał/a:
agresywni psychopaci mogą rozhuśtać nastroje społeczne i doprowadzić do wojny w najbardziej pacyfistycznym społeczeństwie. Co niniejszym obserwujemy w ostatnich trzydziestu latach, pomimo upadku komuny.

Pytanie, czy udałoby się doprowadzić do bałkanizacji Szwajcarii, która jest bardziej podzielona, niż była Jugosławia?
JW


Tak to można ująć. Społeczni drapieżnicy są często werbowani do komórek wywiadu, które zajmują się sianiem niepokojów społecznych.
Metody są stare jak świat i dość proste, bo grać na nastrojach społecznych, to nie jest wbrew pozorom wielka sztuka, tym bardziej, że w większości krajów znakomitą większość stanowią sfrustrowani biedni ludzie. Zamożne państwa są bardziej odporne na tego typu chwyty, np: Japonia, Luxemburg itp.

Co do Helvetów. Są do bólu pragmatyczni, zwarci pod względem kulturowym i etnicznym. Całkowite przeciwieństw ludzi zamieszkujących Bałkany.
Proszę wziąć pod uwagę to jak zróżnicowaną mentalność prezentuje ludność Bałkanów. Są miejsca gdzie do tej pory stawia się nowe pomniki Tito i obszary gdzie komunizm jest znienawidzoną do granic możliwości ideologią. Do tego dochodzi mocne zróżnicowanie etniczne, religijne, kulturowe. Łatwo tam wsadzić kij w mrowisko z wiadomym skutkiem.
Nowy większy konflikt w tym regionie to tylko kwestia czasu, bo kilka państw uznaje ten obszar za swoją strefę wpływów i żadne nie chce odpuścić. Tam ciągle trwa wojna... wywiadów.

Witold Jarmolowicz - Wto Wrz 24, 2019 08:53

Grzegorz-Rec napisał/a:
Co do Helvetów. Są do bólu pragmatyczni, zwarci pod względem kulturowym i etnicznym. Całkowite przeciwieństwo ludzi zamieszkujących Bałkany.

Wbrew dzisiejszej sielankowej wizji historia Szwajcarii obfituje w wojny, także domowe.
Zważywszy, że w Szwajcarii będącej luźną konfederacją są cztery języki urzędowe,
26 kantonów, z których każdy ma własny parlament i ustawodawstwo oraz występują dwa wyznania: katolickie i protestanckie pół na pół, to trudno mówić o jednolitości etnicznej i kulturowej. Długo Szwajcarzy odmawiali prawa głosu kobietom, podobnie, jak kraje muzułmańskie. Ostatni kanton został do tego przymuszony wyrokiem sądu najwyższego dopiero w 1990 r.
Na Bałkanach, gdyby nie okupacja turecka, też występowały tendencje zjednoczeniowe, które dopiero po I Wojnie Światowej mogły się urzeczywistnić w postaci Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Tę wspólnotę zniszczyła dopiero krwawa rzeź końca XX wieku.
Z kolei, przy znacznych podobieństwach "kulturowych i etnicznych" pokojowo rozpadła się Czechosłowacja na Czechy i Słowację.
JW

Grzegorz-Rec - Czw Wrz 26, 2019 10:46

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Wbrew dzisiejszej sielankowej wizji historia Szwajcarii obfituje w wojny, także domowe.
Zważywszy, że w Szwajcarii będącej luźną konfederacją są cztery języki urzędowe,
26 kantonów, z których każdy ma własny parlament i ustawodawstwo oraz występują dwa wyznania: katolickie i protestanckie pół na pół, to trudno mówić o jednolitości etnicznej i kulturowej. Długo Szwajcarzy odmawiali prawa głosu kobietom, podobnie, jak kraje muzułmańskie. Ostatni kanton został do tego przymuszony wyrokiem sądu najwyższego dopiero w 1990 r.
Na Bałkanach, gdyby nie okupacja turecka, też występowały tendencje zjednoczeniowe, które dopiero po I Wojnie Światowej mogły się urzeczywistnić w postaci Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Tę wspólnotę zniszczyła dopiero krwawa rzeź końca XX wieku.
Z kolei, przy znacznych podobieństwach "kulturowych i etnicznych" pokojowo rozpadła się Czechosłowacja na Czechy i Słowację.
JW

To inaczej... dopóki Szwajcaria pełni rolę państwa-skarbca dla wpływowych ludzi z całego świata, będzie stabilna politycznie i ekonomicznie.
Co prawda są pierwsze symptomy, że to może się skończyć, ale nawet jeśli erozja szwajcarskiego systemu bankowego już się zaczęła, to nie doprowadzi to do szybkiej destabilizacji. Potrwa to kilka dekad.

Witold Jarmolowicz - Czw Wrz 26, 2019 12:52

Grzegorz-Rec napisał/a:
To inaczej... dopóki Szwajcaria pełni rolę państwa-skarbca dla wpływowych ludzi z całego świata, będzie stabilna politycznie i ekonomicznie.

Dokładnie tak.
I to się raczej nie zmieni, bo banki na egzotycznych Kajmanach muszą gdzieś trzymać swoje zasoby finansowe, a nie będą ich zakopywać w grotach albo trzymać w oddziałach pod daszkiem palmowym, ale właśnie lokować w bankach szwajcarskich.
Szwajcarska deflacja wynika z tego, że cały świat pożąda szwajcarskiej waluty, jako najbardziej pewnego środka tezauryzacji i za bardzo nie wierzy już w stabilność US-dolara wprzęgniętego w amerykańską politykę.
JW


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group