www.DobraDieta.pl
Forum dyskusyjne serwisu www.DobraDieta.pl

Dział naukowy - Energetyka i ekologia

gea - Wto Gru 04, 2018 00:41
Temat postu: globalne kłamstwo w postaci "globalnego ocieplenia"
https://dziennikzachodni.pl/spoleczny-szczyt-klimatyczny-w-katowicach-program-to-dopelnienie-cop-24-w-katowicach-wystawy-warsztaty-spotkania-z-ekspertami/ar/13711559

Osiem dni za pieniądze polskich podatników umiłowani rządzący będą rozprawiać w jaki sposób najlepiej rozprawić się z polską gospodarką. Opartą na polskim bogactwie narodowym- węglu. Pijąc i zakąszając oraz wydzielając cieplarniane gazy.

Nieukom globalnowioskowym udało się wmówić, że działalność człowieka spowodowała wydzielanie gazów cieplarnianych będących przyczyną ocieplenia klimatu.


Tymczasem klimat ma to do siebie, że się zmienia. Zmieniają się pory roku. Zmienność leży w NATURZE NATURY.

Każdy kumający jeszcze gimbazę powinien pamiętać tytuł lektury "Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego" -1558 . A w niej znajduje się ustęp: "To sobie z oną rozkoszą nasiejesz ziółek potrzebnych, rzodkiewek, sałatek, rzeżuszek, NASADZISZ MALUNECZKÓW..."
MALUNECZKI =MELONY.

Czyli w czasach Mikołaja Reja (XVI wiek) klimat pozwalał na uprawę melonów W POLSCE w gruncie !. Co dzisiaj jest zalecane do uprawy w szklarniach.

https://www.wymarzonyogro...ja,29_2702.html

Melon ma duże wymagania cieplne – dotyczy to zarówno temperatury powietrza, jak i temperatury podłoża. W okresie tworzenia rozsady optymalna temperatura powietrza wynosi 22 st. C, a w czasie kwitnienia i owocowania aż 28 st. C. Natomiast temperatura podłoża nie powinna spadać poniżej 24 st. C. Dlatego uprawa melona najlepiej udaje się w ogrzewanych szklarniach.

Jeszcze jedna ciekawostka dotycząca obiegu materii w przyrodzie. Dwutlenek węgla jest pokarmem dla roślin. Mogą one cierpieć na niedobór CO2.
I w szklarniach jest zalecane dokarmianie CO2 roślin.http://swiatfungichem.pl/jak-zapewnic-roslinom-w-szklarni-wlasciwa-dawke-co2/


Niestety, na skutek e -dudkacji w nauce i szkolnictwie zapanowały doktryny i niczym nie poparte teorie. To znaczy poparte finansowym grandziarstwem.

Wstyd, żeby się tak szmacić

"Sir David Frederick Attenborough – brytyjski biolog, popularyzator wiedzy przyrodniczej na świecie, pisarz, narrator i podróżnik. Jest młodszym bratem aktora i reżysera Richarda Attenborougha. Wikipedia"

David Attenborough: Zmiany klimatu grożą upadkiem cywilizacji.

Mierzymy się z wywołaną przez człowieka katastrofą na globalną skalę. To największa groźba dla ludzi od tysięcy lat - zmiana klimatu - rozpoczął swoje przemówienie Attenborough.


Cywilizacja się wali, bynajmniej nie z powodu emisji gazów.
Ona się wali z powodu wydzielania dymów indoktrynacyjnych. Wydzielanych przez błaznów występujących w roli naukowców.

cytat:

„Walka z ociepleniem”

Porozumienie klimatyczne, które zawarto w 2015 r. ma przyspieszyć proces przestawiania gospodarki światowej na te nowe tory, uwzględniając cele „zrównoważonego rozwoju”. Porozumienie paryskie, Agenda 2030, a nawet Porozumienie z Addis Abeby (pomoc rozwojowa) są silnie powiązane.



W umowie określono ogólnoświatowy plan działania, który ma nas uchronić przed groźbą daleko posuniętej „zmiany klimatu”, wskutek ograniczenia „globalnego ocieplenia” do wartości znacznie poniżej 2 stopni C.



Październikowy raport skompromitowanego już wcześniej Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) – na którym fizyk prof. Lindzen nie pozostawił suchej nitki – ma stanowić „podstawę naukową”, przynaglającą polityków do przyjęcia znacznie większych zobowiązań niż pierwotnie planowano podczas szczytu klimatycznego w Katowicach.



Prof. Richard Lindzen, fizyk atmosfery i meteorolog MIT, znany z prac o dynamice atmosfery i falach atmosferycznych, członek National Academy of Sciences stwierdził, że alarmistyczny raport jest „nonsensem” i głównym jego celem jest obalenie cywilizacji przemysłowej.



Raport przewiduje m.in. zagładę Ziemi, jeśli świat nie przestanie definitywnie korzystać z węgla do 2050 roku. Ma służyć m.in. do wzmocnienia argumentacji kancelarii prawnych, specjalizujących się w tzw. sprawiedliwości klimatycznej i pozywających rządy za opieszałość w walce z rzekomym ociepleniem klimatu.



Lindzen, który współpracował z Harvard University, Massachusetts Institute of Technology, z uniwersytetem w Chicago i sam był współautorem raportu IPCC z 2001 roku twierdzi, że alarmistyczny ton obecnego opracowania jest „skandaliczny”. Zawarte w nim twierdzenia są „fałszywe”. Rozsiewana zaś przez media „propaganda nt. ocieplenia służy podtrzymaniu bańki spekulacyjnej na energię odnawialną”. – To, co pozostawimy naszym wnukom, to... krajobraz zdegradowany przez rdzewiejące farmy wiatrowe i rozkładające się panele słoneczne – ostrzegał podczas wykładu dla Global Warming Foundation.



Profesor przypomina, że klimat jest chaotycznym systemem, którego działanie, nawet po dziesiątkach lat intensywnych badań i wydaniu miliardów dolarów na ten cel, naukowcy dopiero zaczynają trochę rozumieć.



W przypadku „teorii globalnego ocieplenia” orzeka i decyduje się na podstawie niewiarygodnych dowodów, przypisując winę tylko jednemu z wielu elementów składowych klimatu – dwutlenkowi węgla – próbując przekonać nas, że ten śladowy gaz jest jakimś głównym składnikiem, którym można manipulować.



Do późnych lat 80., nawet naukowcy zajmujący się klimatem nie podpisali się pod tą teorią. To politycy uczynili ją główną kwestią globalną – sugerował.



W najnowszym raporcie IPCC zaapelowano do rządzących państwami, by przeznaczali aż 2,4 biliona dolarów rocznie od chwili obecnej do 2035 roku na przeciwdziałanie potencjalnym katastrofalnym skutkom „zmian klimatu”. Koszty transformacji miałyby być „uspołecznione” czyli przerzucone na obywateli.



Porozumienie paryskie – szczególną rolę w doprowadzeniu do jego podpisania odegrała Bruksela – UE formalnie ratyfikowała 5 października, co umożliwiło jego wejście w życie 4 listopada 2016 r.





Read more: http://www.pch24.pl/czy-k...ieje-finansjery

Witold Jarmolowicz - Wto Gru 04, 2018 15:51

Po obu stronach barykady króluje demagogia i bezmyślność.

Propagatorzy teorii globalnego ocieplenia całkowicie pomijają naturalne ziemskie procesy zmian klimatycznych, jakie zachodzą na przestrzeni zaledwie kilkuset lat i upatrują przyczyny wyłącznie w spalaniu paliw kopalnych oraz hodowli wielkoprzemysłowej zwierząt.

Z kolei przeciwnicy bezwstydnie dają się korumpować koncernom paliwowym i podobnie wytaczają demagogiczne działa, tylko à rebours.

Na chłopski rozum:

1. Nie jest jasne, jaki jest udział człowieka w obserwowanym ociepleniu klimatu, nie jest nawet jasne, czy to trwała tendencja, czy chwilowe wahnięcie. Nie jest jasne, bo w grę wchodzą potężne pieniądze z każdej strony barykady, zatem prace naukowe są niewiarygodne.

2. Analogicznie, nikt nie wie, czy przyczyną dziury ozonowej były freony, czy naturalne procesy od zawsze. Niezależnie od przyczyny, dobrze, że firmy zostały zmuszone do zaprzestania produkcji freonu, tak jak zaprzestano stosowania DDT w Europie. I dało się? Dało się, pomimo kwików właściciela patentu f-my DuPont.

3. Spalanie paliw kopalnych jest nieodwracalne. Przypomina palenie mebli w piecu, żeby się ogrzać. Oczywistym jest, że należy się nastawić na maksymalne ograniczenie tego procesu, bo wszystkie zjawiska na Ziemi są odnawialne. Nieistotne jest, czy te paliwa kopalne powodują ocieplenie klimatu, czy nie. Bez wytyczenia już dziś kierunku na eliminację paliw kopalnych, za 100 lat nadal będziemy maszerować w stronę zapaści energetycznej. Tak samo, jak dziś odkładany jest powrót do niższego VAT-u ad Kalendas Graecas.

4. Spalanie węgla kamiennego, brunatnego, torfu, nie tylko wytwarza dwutlenek węgla, ale przede wszystkim zatruwa atmosferę mnóstwem rakotwórczych substancji i powoduje smog. Co więcej, piece węglowe, w przeciwieństwie do gazowych, umożliwiają spalanie wszelkich odpadów, także toksycznych.

5. Drewno jest odnawialne, ale spalanie go zatruwa atmosferę podobnie, jak węgiel, albo jeszcze bardziej.

6. Najczystszymi paliwami są ropopochodne, ale z tych samych powodów, co w przypadku węgla, należy się nastawić na ograniczanie ich spalania. Szlus. Jeżeli już, to należy nastawić się na rozwój technologii biopaliw gazowych i ciekłych.

7. Elektrownie jądrowe, jeżeli nie ma wycieku, są najczystsze, ale produkują promieniotwórcze odpady o czasie półrozpadu 25 tysięcy lat. Żaden bęcwał o tym nie mówi.

8. Nie wiadomo, jak silne infradźwięki wytwarzają wiatraki i w jakiej na prawdę odległości powinny być od siedzib ludzkich, bo nikt tego poważnie nie zbadał. Z obu stron tylko demagogia. Tłumaczenie, że śmigła mogą odpaść albo że zakłócają nocne przeloty ptaków są bzdurne. Co przeszkadza, żeby opracować wytrzymałe konstrukcje i lekko podświetlić śmigła w nocy?

9. Wszędzie tam, gdzie się da, można budować elektrownie wodne. Technologia przepływek dla ryb jest znana i nie zakłóca tarła.

10. Nastawić się na technologie pasywnych domów, efektywnie wykorzystujących energię we wszystkich możliwych obszarach.

11. Oszałamiający rozwój elektroniki umożliwia stosowanie tanich regulatorów, które można wszędzie implementować w celu oszczędzania energii. Także mierniki energii cieplnej w kaloryferach i czujniki lamp oświetleniowych.

12. Rozpowszechnić panele słoneczne, wodne i fotoelektryczne.

13. Wykorzystać energię geotermalną, nie tylko w Toruniu.

14. Opracować technologie wykorzystania wodoru.

15. Upowszechnić technologie rozproszonych ekologicznych źródeł energii.

16. Promować i nagradzać technologie energooszczędne i odnawialne. Już dziś udało się rozpowszechnić recykling materiałów, należy podobnie rozpowszechnić odnawialne źródła energii.

Tego nie da się osiągnąć w ciągu 10 lat, ale bez świadomości, nastawienia i wytężonej pracy wszystkich, żeby iść w tę stronę to i 1000 lat nie wystarczy. A właśnie po raz kolejny rządzący zaczynają zawracać kijem Wisłę. Sami utoną i utopią nas i nasze wnuki.

JW

gea - Wto Gru 04, 2018 19:50

Jest oczywiste, że należy rozwijać technologie wykorzystujące naturalny, odnawialny potencjał istniejący w przyrodzie.

Np. biologiczne zasoby, które człowiek sam produkuje:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Biogaz


Co do wiatraków, to oprócz paskudnego widoku, produkują drgania- fale dźwiękowe.
Ostateczny argument "przeciw" podaje raport firmy Vattenfall - ekonomiczny.

http://kochamymazury.pl/z...-wiatrowym.html
cytat:
" Energia wytwarzana przez elektrownie wiatrowe jest bardzo droga.
Więcej wiatraków to droższy prąd, za który zapłacimy wszyscy. Raport firmy Vattenfall związanej z energetyką wiatrową uczciwie podaje że energia wiatrowa jest najdroższa z możliwych."


Co do przekonania, że smog powoduje choroby układu oddechowego, w tym raka płuc, to nie wierzę.
Oczywiście, powoduje on dyskomfort i będąc czynnikiem szkodliwym, działa jako czynnik sympatykotoniczny (pobudzający).
Dosis facit venenum.
Ekspozycja na dym papierosowy i pył węglowy górników też daje do myślenia, na ile jest szkodliwa. Osobiście znam wielu sędziwych górników, którzy byli narażeni przez wiele lat ciężkiej pracy na te szkodliwości.

"Spalanie węgla kamiennego, brunatnego, torfu, nie tylko wytwarza dwutlenek węgla, ale przede wszystkim zatruwa atmosferę mnóstwem rakotwórczych substancji i powoduje smog. Co więcej, piece węglowe, w przeciwieństwie do gazowych, umożliwiają spalanie wszelkich odpadów, także toksycznych."

Cóż może bardziej spektakularnie oddać wizję SMOGU, niż opis angielskiej mgły XIX wiecznego Londynu.
Oto opis:
http://fy19c.pl/londynska-mgla/
cytat:
"Londyńska mgła
Ilość dymu w Londynie wzrastała wykładniczo w ciągu XIX wieku za sprawą rewolucji przemysłowej. W 1800 roku w stolicy mieszkało około milion osób, w 1851 już prawie 3 miliony. W tym samym czasie import węgla wzrósł z jednego miliona do ponad trzech i pół. Do 1860 roku miliony mieszkańców, zwierząt, kominy przemysłowe i domowe podniosło temperaturę miasta o 2-3 stopnie w porównaniu do okolic.

„W Londynie nastał mglisty dzień, a mgła była gęsta i ciemna. Żyjący Londyn miał załzawione oczy i podrażnione płuca, a zatem mrugał, dławił się i sapał. Nieżyjący Londyn — upstrzona sadzami zjawa — nie mógł powziąć decyzji, czy będzie widoczny lub niewidoczny, a zatem nie był ani taki, ani taki. W sklepach lampy gazowe płonęły blado i opornie, jak gdyby zdawały sobie sprawę, iż jako stworzenia nocne, nie mają nic do roboty pod promieniami słońca. Natomiast samo słońce jawiło się niekiedy pomiędzy przemykającymi pasmami mgły, lecz wyglądało mętnie i blado — jak gdyby bliskie śmierci omdlewało i stygło pomału. W okolicach miasta mglisty dzień nastał również, tam jednak mgła miała kolor szary — nie jak w samym Londynie, gdzie na peryferiach była żółtawa, a bliżej centrum brunatna, bardziej brunatna i najbardziej brunatna, by wreszcie w sercu City — zwanym Saint Mary Axe — przybrać czarno-rdzawą barwę.”
(Nasz wspólny przyjaciel – Charles Dickens)

Codziennie rano niebo czerniało od dymy z tysiąca kominów w domach, gdy mieszkańcy zaczynali ogrzewać jadanie i gotować śniadanie. Potem dołączał dym z fabryk. Najgorszy był listopad, lampy paliły się na ulicach nawet w ciągu dnia. Kobietom wychodzącym wieczorami do opery sugerowano czarne parasolki, ponieważ po powrocie do domu ich biała garderoba była całkowicie szara.

Mgła stała się częścią niemal każdego opisu Londynu przez mieszkańców, przyjezdnych i pisarzy. Stała się znakiem rozpoznawczym imperium. Miała przeróżne kolory w zależności od składu chemicznego: szaro-żółta, głęboko pomarańczowa, koloru zupy grochowej, całkowicie czarna. Smród siarki i fosforanów połączony z odorem psujących się owoców i warzyw, zgniłych jaj, obrzydliwego tytoniu, rozlanego piwa, smarów na pojazdach wdzierał się wszędzie, do teatrów, muzeów, galerii i zakłócał życie publiczne. Powłoka sadzy przykrywała każdą powierzchnię. W czasie gęstej mgły, konie ciągnące omnibusy musiały być prowadzone przez mężczyzn niosących pochodnie. Po kolorze owiec wypasanych w Regent Park można było wywnioskować, ile czasu spędziły na zewnątrz. Całun ciemnego stale wiszącego nad miastem dymu w latach trzydziestych 19 wieku oszacowano na ciągnący się prawie 3mil poza centrum Londynu."

Londyński smog obwiniono o uśmiercenie 91 zwierząt w czasie wystawy w Royal AgriculturalHall.
cytat:
"W grudniu 1873 gęsta mgła trwała pięć dni. W czasie wystawy w Royal Agricultural Hall bydło dusiło się i 91 zwierząt zostało usuniętych z sali. Wiele z nich zostało poddanych ubojowi z powodu problemów z oddychaniem."

Nie odnotowano jednak zwiększenia epizodów duszności i śmiertelnych zejść ludzi na tej wystawie. Do głowy opisującym to zjawisko "duszności bydła" nie przychodzi, że zwierzęta przeżyły stres, który wywołał taki efekt.

W statystyki śmiertelności XIX wiecznego Londynu jednak jako najczęstsze przyczyny zgonów nie figurowały duszności ani gruźlica a ...cholera.

Epidemie, jak zawsze pojawiają się w sytuacji wojen, głodu, skrajnej biedy łączącej się z brakiem higieny.
Drastyczny opis takiej sytuacji http://fy19c.pl/tooting1849/
"The Times zaczął opisywać skandal w Tooting od 13 stycznia 1849. Gazeta opisała jak źle dzieci były traktowane i w jakich warunkach musiały żyć: 160 cierpiących dzieci leżało po cztery na łóżku, kominki były całkiem pozatykane, było zimno i ciemno. Dzieci wypróżniały się do łóżek i wymiotowały na siebie nawzajem i na podłogę. Smród był nie do zniesienia. 20 stycznia The Times poinformował, że według lekarza Dr Kite woda pitna na terenie przytułku śmierdziała."
Pomimo zeznań wielu świadków, odpowiedzialny za przytułek dla dzieci osobnik został uniewinniony.
Co zostało skomentowane przez Thomasa Wakleya i osądzone przez opinie publiczną:
"13 kwietnia Drouet został uniewinniony: oczywistym jest, że śmierć była następstwem choroby, ale nie wynikała bezpośrednio ani pośrednio z zaniedbania obowiązków pana Droueta. Nie przestawiono żadnych dowodów na to, że dziecko mogło umrzeć z innego powodu niż cholera. Pomimo wszystkich zeznań żaden z wezwanych przez sąd lekarzy nie był w stanie podać ostatecznej przyczyny epidemii cholery i czy złe traktowanie dzieci przyczyniło się do śmierci Jamesa. Nie wyjaśniło się, czy chłopiec by przeżył, gdyby był dobrze ubrany i odżywiony, czy choroba pojawiła się w ośrodku, ponieważ było brudno. Thomas Wakley określił wyrok sędziego jako „równoznaczny z sądową deklaracją, iż śmierć z powodu cholery była śmiercią przez nawiedzenie Boże, nie mając baczenia na głód i przeludnienie”.

Z historii pan Drouet wynika, że niegodziwcy mogą umierać otoczeni bogactwem, ale często umierają w niesławie. A smród ohydnych uczynków ciągnie się za nimi w nieskończoność.
cytat:
"Bartholomew Drouet wyprowadził się do domu z widokiem na morze w Fort Crescent, jednak stres związany z epidemią cholery i publicznymi znieważeniami i spowodował, że zmarł kilka tygodni później w wieku 54 lat."




Można przeanalizować statystyki dotyczące śmiertelności Chińczyków w największych miastach ogarniętych smogiem przemysłowym nie tylko w okresie grzewczym.

Mężczyźni - rak płuc ale kobiety...nie. Chyba rak piersi.
Rak piersi z powodu smogu ? Można tak tłumaczyć. Ale dlaczego tylko jednej piersi ?

wiki:
"Mieszkańcy Pekinu cierpią z powodu dużego zanieczyszczenia powietrza, które szczególnie latem powoduje powstawanie smogu. Zanieczyszczenia te są skutkiem dużej koncentracji przemysłu i komunikacji."

Witold Jarmolowicz - Śro Gru 05, 2018 10:18

gea napisał/a:
Co do przekonania, że smog powoduje choroby układu oddechowego, w tym raka płuc, to nie wierzę.
Cóż, z wiarą się nie dyskutuje. Nie będę więc przypominał, że w skali setek milionów ludzi w XX w. zachorowalność na raka płuc wzrosła kilkunastokrotnie i jest dokładnie skorelowana ze sprzedażą papierosów.

Cytat:
Ostateczny argument "przeciw" podaje raport firmy Vattenfall - ekonomiczny.
Potwierdza się to, co napisałem. Raport jest przedstawiony na stronie stowarzyszenia Kochamy Mazury.
No comment.
JW

Witold Jarmolowicz - Śro Gru 05, 2018 11:40

Nie upieram się przy wiatrakach, ale należy wysłuchać także drugiej strony.
https://wysokienapiecie.pl/1479-energetyka-wiatrowa-w-polsce-fakty-mity-2016

Tak było w 2016 roku. Niestety, rząd się wtrącił i jego ręczne regulacje doprowadziły dziś do drastycznej podwyżki cen prądu oraz konieczności importowania węgla. Sic!
Miało być cudnie, a jest jak zawsze, kiedy rząd się wtrąca w gospodarkę. A to nie koniec, bo władza absolutna ma absolutny apetyt na regulowanie wszystkiego.
JW

PS. O gustach się nie dyskutuje. Znam osoby, które uwielbiają widok pracujących wiatraków. Zresztą, cała Holandia wiatrakami stoi.

Witold Jarmolowicz - Śro Gru 05, 2018 12:09

Cytat:
https://wysokienapiecie.pl/14855-ceny-energii-z-wiatru-aukcje-oze-koszty-produkcji-pradu-z-wegla
Najtańsza nowa farma wiatrowa w Polsce będzie produkować energię elektryczną niemal za połowę dzisiejszej ceny energii na rynku i o ponad połowę taniej od nowych elektrowni węglowych.
To wynik pierwszej w Polsce aukcji OZE, w której rząd zakontraktował 15-letni zakup energii z nowych farm wiatrowych. Zgodnie z przedstawionymi przez Urząd Regulacji Energetyki wynikami aukcji, inwestorzy, którzy ją wygrali, zgodzili się na sprzedaż energii z nowych turbin wiatrowych po stawkach od niespełna 158 do maksymalnie 217 zł/MWh, przy średniej w wysokości nieco ponad 196 zł/MWh. Dla porównania średnia cena energii na warszawskiej Towarowej Giełdzie Energii w dniu publikacji wyników wyniosła niemal 300 zł/MWh, a w całym ubiegłym miesiącu przekroczyła 248 zł/MWh.
To cena realna, biznesowa, wyliczona bez kitu i ideologii. Tak było rok temu. Na szczęście rząd czuwa i zezłomujemy te wiatraki a złom sprzedamy Chińczykom. Urokliwe Mazury są bezpieczne. Cena energii elektrycznej w 2018 r. wzrośnie o 70%. Dla ludzi cena energii będzie dotowana, oczywiście pieniędzmi zabranymi ludziom. Część zabranych pieniędzy pójdzie nie na dotacje, ale dla urzędników regulujących rynek.
Myślę, że zamiast złomować, warto byłoby te wiatraki w całości sprzedać Chińczykom za trzykrotną cenę złomu i kupować od nich prąd. W końcu Chińczycy mają znacznie bardziej zatrute środowisko, niż my, musimy ich ratować.
JW

PS. Nie jestem fanatycznym zwolennikiem wiatraków. Piszę to po to, żeby pokazać jak przeciwnicy wylewają kubeł swojej demagogii.
Jedyne, co jest niejasne, to kwestia infradźwięków.

Witold Jarmolowicz - Śro Gru 05, 2018 13:21

Jeżeli chodzi o hałas wiatraków, to
http://www.eko-pomiar.com...iedzy/pdf/3.pdf
https://www.cire.pl/pliki...ne70e4_fakt.pdf
http://www.medycynasrodow...S_2012-4_19.pdf

Cytat:
https://sciencebasedmedicine.org/health-effect-of-wind-turbines
The existing evidence indicates that concerns over a wind turbine health syndrome are only semi-plausible. Further, the evidence does not support any objective measure of negative health effects (like blood pressure), but does show an effect on subjective symptoms. However, these results are questionable for two main reasons – they are subject to bias, and tend to correlate with negative political or personal attitudes toward wind turbines.

Unfortunately the evidence is not of sufficient quality to end debate on the question.
Właśnie, każdy ciągnie w swoja stronę.
Further study will help, but also will likely not resolve the debate, because we cannot gather gold-standard blinded and controlled data.


Nie da się ukryć, że oprócz hałasu obracające się śmigła mogą zakłócać odbiór naziemnej telewizji i radiofonii.
JW

gea - Śro Gru 05, 2018 19:20

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Nie upieram się przy wiatrakach, ale należy wysłuchać także drugiej strony.
https://wysokienapiecie.pl/1479-energetyka-wiatrowa-w-polsce-fakty-mity-2016


PS. O gustach się nie dyskutuje. Znam osoby, które uwielbiają widok pracujących wiatraków. Zresztą, cała Holandia wiatrakami stoi.


Niby to samo. Wiatrak i wiatrak.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wiatrak

https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_wiatrowa

Widziałam z daleka farmę pracujących wiatraków-elektrowni. Wrażenie dość upiorne.
"Prawie" robi różnicę".

:)

gea - Śro Gru 05, 2018 19:39
Temat postu: czyste i tanie grzanie w...Kirgistanie
Trafiłam na ciekawy artykuł ze strony czysteogrzewanie.

http://czysteogrzewanie.p...spalaniu-wegla/

Ostatnio była u mnie znajoma. Jest wdową, mieszka w domu budowanym w starych technologiach, częściowo termomodernizowanym. Jest b. zmartwiona, bo musi zbierać pieniądze na drogi piec z podajnikiem.

Osobiście zauważam wielkie uzależnienie od automatyki- prądu.
W przypadku awarii urządzeń czy perturbacji w dostawach - "mogiła". Zimna
mogiła.

Cytat ze środka art.

"Ten piecyk węglowy z Kirgistanu, bez automatyki, podajnika, grama prądu, elektroniki czy filtra, za ~600zł, spala czyściej niż nasze kotły na najdroższy węgiel, kosztujące pod 10000zł. Mało tego: on nie spala porównywalnie czysto – on jest DWIEŚCIE RAZY CZYSTSZY niż wymaga 5. klasa! Bije nawet wspomnianego Windhagera za 80 tysięcy zł.
No dobra, ale porównajmy się do podobnego pieca. W w/w prezentacji jako punkt odniesienia użyty został tradycyjny kopcący piec mongolski, który w badaniach wyemitował 13,3g pyłu na 1 godzinę pracy. Z kolei ten piec wyemitował 0,016g na godzinę. Różnica niemal TYSIĄCKROTNA.

To wygląda nieprawdopodobnie, jakby wóz drabiniasty wygrywał z bolidem Formuły 1. Ale to tylko złudzenie – bolidem F1 jest właśnie ten piec. Nakładziono nam do głów, że automatyka, elektronika i najlepsze paliwa to Jedyna Słuszna Droga Postępu. Bynajmniej. To jest droga łatwiejsza, ale niejedyna możliwa."

drugi fragment:
"Warsaw Stove Summit 2017
Rok temu w Warszawie odbyła się Warsaw Stove Summit – międzynarodowa konferencja na temat rozwoju czystych i tanich pieców na biomasę i węgiel. Dlaczego piszę rok po fakcie? Bo dowiedziałem się o tym kilka dni temu, zupełnym przypadkiem. Wydarzenie nie było nijak nagłośnione w Polsce choć gościło je Ministerstwo Środowiska. Polskich prelegentów było mniej niż rodzynek w serniku, bo u nas nikt nie zajmuje się rozwojem tanich i czystych pieców. Byli za to ciekawi i konkretni ludzie ze świata, którzy nad tym pracują, co w efekcie pozwoli porównać polskie i “trzecioświatowe” podejście do rozwoju w dziedzinie spalania węgla i drewna.

W konferencji palce maczały nie tylko organizacje od lat związane z rozwojem pieców, szczególnie tych do gotowania, ale także ludzie zajmujący się… ochroną lodowców, czy szerzej: sprawami klimatu. Że niby piec na węgiel nie ma wiele z tym wspólnego? Bynajmniej. Ok. 3 miliardy ludzi na świecie na co dzień gotuje i ogrzewa się biomasą lub węglem. Zanieczyszczenia przy tym powstające to nie tylko choroby bezpośrednich użytkowników pieców – to też nadmierne nagrzewanie atmosfery, bowiem cząstki sadzy w niej zawieszone świetnie chłoną promieniowanie słoneczne. O tym się rzadziej mówi niż o CO2, bo to wymaga wiedzy technicznej a najgłośniejsi zawsze są ekolodzy “romantyczni”, którzy zamiast wiedzy mają w głowach ślepą ideologię.

Dostępne są prezentacje z konferencji (wszystko po angielsku). Ja skupię się na dwóch z nich.

Polski dogmat: drogo, drożej, kosmos
Jedyny poważny polski akcent na konferencji stanowili prof. Szlęk i dr Robert Kubica. Cóż tam mogli zaprezentować? Drogie kotły na drogie paliwa. I elektroflitry. Słowem: ma być czysto – musi być drogo.


Obrazek z 2016, pierwotnie satyryczny wobec kierunku, w jakim zmierza ogrzewanie węglowe, w 2018 roku już dokumentujący rzeczywistość, a niedługo może być miłym wspomnieniem, że lepiej już było.

Jako przykład najczystszego kotła przytoczony został niemiecki Windhager PuroWIN. To w pełni zautomatyzowany kocioł na zrębkę drzewną, który emituje poniżej 1mg/m3 pyłu. Czyli 40 razy mniej niż wymaga 5. klasa. Jak się przyjrzeć zasadzie jego działania, to jest ona taka, jak w kotle górnego spalania rozpalonym od dołu – z tą różnicą, że górniak przerabia paliwo na gaz i wypluwa ten gaz kominem nie spaliwszy go. Tutaj z początku jest tak samo, ale potem inaczej: nad paliwem znajduje się palnik, w którym gaz drzewny jest spalany a automatyki podtrzymuje tam płomień, tak że nie ma mowy o dymieniu. Dokładnie zasadę działania tego kotła obrazuje poniższy film.



Jest ultraczysto – jest też ultradrogo. Jest to wyrób zachodni na rynki zachodnie, dlatego w mocy 24kW kosztuje w Polsce (trzymajcie mnie) 81 tysięcy złotych!

Prelegenci konkludują: nie sztuka spalać czysto – sztuka zbudować kocioł czysty a odpowiednio tani. No i oczywiście paliwo certyfikowane wysokiej jakości musi być.

Dawno się o tym przekonałem, że polska “nauka węglowa” odfrunęła w okolice Jowisza. Jedyną możliwą i słuszną drogę widzą w automatyce, elektronice i najlepszej jakości najdroższych paliwach. To jest bardzo pragmatyczne podejście z ich punktu widzenia, bo bez automatyki, elektroniki i na normalnych paliwach trudniej jest osiągnąć najczystsze spalanie. Można by nawet pomyśleć, że się nie da. W końcu naukowcy z wieloletnim doświadczeniem mieliby się mylić?

Tak się składa, że na tej samej konferencji pojawił się jaskrawy przykład podważający tę narrację. Więcej: ja, wobec tego przykładu, na miejscu polskiej “nauki węglowej” zapadłbym się dawno pod ziemię.

To, czego nam trzeba, dzieje się w Kirgistanie..."

Witold Jarmolowicz - Śro Gru 05, 2018 20:22

Cytat:
PS. O gustach się nie dyskutuje. Znam osoby, które uwielbiają widok pracujących wiatraków. Zresztą, cała Holandia wiatrakami stoi.

Cytat:
Widziałam z daleka farmę pracujących wiatraków-elektrowni. Wrażenie dość upiorne.
"Prawie" robi różnicę".


Pisałem o osobach, które lubią widok nowoczesnych farm wiatrowych a nie zabytkowe wiatraki.
Dla Bolesława Chrobrego upiornym byłby świat pełen asfaltu i betonu, gdzie nie można swobodnie zdefekować i nie można przejechać konno w poprzek autostrady.
Zaledwie 60 lat temu zamontowano w Częstochowie pierwsze światła i trzeba było postawić Milicjanta Obywatelskiego, żeby pilnował, żeby panie spieszące do pracy nie przebiegały na czerwonym.
Wychodząc z zabytkowego Jastrzębia Zdroju do Jastrzębia zderzamy się z upiorną betonową sypialnią dla tysięcy gwarków.
Itd.
Więc na prawdę o gustach się nie dyskutuje.
JW

Witold Jarmolowicz - Śro Gru 05, 2018 20:31

Cytat:
To, czego nam trzeba, dzieje się w Kirgistanie

Świetne, godne upowszechnienia.
Na pewien okres przejściowy.

Nie zmienia to faktu, że oprócz tego pieca czym prędzej należy rozwijać nowe odnawialne technologie i nad tym usilnie pracować. Spychając problem na później pozostajemy w III świecie razem z ich zmyślnymi niskoemisyjnymi piecykami. A założę się, że nie będzie ani piecyka, ani rozwoju technologii odnawialnych. Chyba, że Unia postawi sprawę na ostrzu noża. Na razie tylko Polacy płacą za niezgulstwo władzy i drożejący prąd.

To tak, jak ze słynnym gaźnikiem Kowalskiego. Był bardzo sprawnym gaźnikiem, bardziej sprawnym niż gaźniki Webera. A ściślej, była to dodatkowa turbinka do gaźnika. Osobiście Jaruzelski zaangażował swój autorytet w propagowanie tej turbinki. Nawet on nie przełamał obstrukcji FSO. Naiwnie Kowalski nie chciał sprzedać wynalazku na Zachód. Może chociaż stamtąd turbinka by wróciła w postaci licencji. Gdyby w Polsce wdrożono ją do produkcji, coś tam Polska by zaoszczędziła na paliwie. I na tym byśmy poprzestali, jak pokazuje powojenne doświadczenie. Tymczasem światowi konstruktorzy cały czas udoskonalali silniki i dzisiaj jakikolwiek gaźnik i tak nie ma racji bytu. Chyba, że w Indiach albo Kirgistanie.

JW

3of5 - Czw Gru 06, 2018 06:58

@gea - nie łykaj bezkrytycznie wszystkiego co przeczytasz.
Gdybyś wgłębiła się trochę bardziej w tematykę spalania i doboru mocy urządzeń grzewczych do konkretnego budynku, to wiedziałabyś, że w dużej mierze za emisję zanieczyszczeń odpowiedzialny jest zły dobór urządzeń. I o tym też na tym blogu pewnie pisze.

Na przykładzie nowo-budowanego domu - jeszcze całkiem niedawno, do nowego domu około 120m2 pow. uż. czymś normalnym było instalowanie kotła nawet 20-25kw przez niedouczonych instalatorów. "Niech pani da większy kocioł, na pewno pani nie zmarznie zimą" Mocniejszy kocioł, to większy zarobek instalatora. Ale to inwestor płaci dużo większe rachunki niż mógłby i tak samo jest z emisją zanieczyszczeń.

Tymczasem, do nowego domu o ww. powierzchni kocioł o mocy 10kw jest za duży!!!
Jak ktoś się bardziej przyłoży do budowy, to może bez problemów zbudować dom, który będzie potrzebować 4-5kw(zakładając 20C w domu i -20C na zewnątrz, czyli warunki brzegowe dla III strefy kliamtycznej) Nie ma na rynku pieców węglowych, które nadawałyby się do nowych domów, każdy piec węglowy do nowego domu będzie przewymiarowany, a co za tym idzie będzie spalać za dużo i będzie syfić!
Na własnym przykładzie - jak budowałem dom prawie 10 lat temu, wysłałem zapytania ofertowe z prośbą o dobór urządzenia - pompy ciepła do ponad 20 firm. Każda dostała ten sam zestaw danych wyjściowych. Jak ktoś potrzebował danych dodatkowych, to je oczywiście dostał.
Jakież było moje zdziwienie, gdy dostałem odpowiedzi. Proponowano mi urządzenia o mocy od 6kw do nawet 15kw. We własnym zakresie wyliczyłem projektowe obciążenie cieplne i od samego początku wybrałem PC o mocy 7,6kw która ma jeszcze kilkanaście % zapasu mocy (!)

Oczywiście w starych domach prawa fizyki też obowiązują. W olbrzymiej większości domów piece są mocno przewymiarowane ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Witold Jarmolowicz - Czw Gru 06, 2018 10:19

3of5 napisał/a:
Oczywiście w starych domach prawa fizyki też obowiązują. W olbrzymiej większości domów piece są mocno przewymiarowane ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Dokładnie tak.
Żeby ocenić prawidłowo jakość systemu grzewczego, trzeba uwzględnić wszystko, architekturę domu i usytuowanie kuchni, kominów, łazienek, przenikalność cieplną ścian i dachu, kolor ścian i dachu oraz ich fakturę, co wpływa na współczynnik przejmowania ciepła, kształt i usytuowanie domu względem słońca, lokalne wiatry, strefę klimatyczną, podsiąkanie wody gruntowej, sprawność wentylacji-rekuperacja, rodzaj instalacji CO - dolny czy górny rozdział i obieg grawitacyjny czy wymuszony, przewymiarowanie grzejników co pozwala na niższą temperaturę w obiegu, rodzaj pieca i jego sprawność, rodzaj regulatora temperatury i jego usytuowanie w domu.

Nie ma kompletnie znaczenia ilość wody w obiegu i rodzaj grzejników, co najwyżej, grzejniki pomalowane na ciemno oddają więcej ciepła niż białe, ale białe można i trzeba przewymiarować. Ciemne zresztą też, tak, żeby w najzimniejsze dni temperatura w obiegu była poniżej 60*C a jeszcze lepiej poniżej 50*C. Wtenczas można wykorzystać także pompy ciepła. W przypadku grzejników istotne są tylko względy estetyczne, przewymiarowanie i nic więcej. No i ich trwałość, żeby nie skorodowały za szybko.
JW

3of5 - Czw Gru 06, 2018 11:21

Witold Jarmolowicz napisał/a:

Nie ma kompletnie znaczenia ilość wody w obiegu i rodzaj grzejników, co najwyżej, grzejniki pomalowane na ciemno oddają więcej ciepła niż białe, ale białe można i trzeba przewymiarować. W przypadku grzejników istotne są tylko względy estetyczne, nic więcej. No i ich trwałość, żeby nie skorodowały za szybko.
JW


akurat ilość wody w obiegu ma znaczenie, bo w dużej mierze wpływa to na pracę całego układu. Przy większej ilości wody w obiegu, woda dłużej się nagrzewa i dłużej stygnie. Ma to znaczenie np. w przypadku pomp ciepła, gdzie wiele firm proponuje do instalacji grzejnikowych (lub z przewagą grzejników) bufory ciepła - właśnie ze względu na pojemność cieplną układu jako całości. W przypadku ogrzewania podłogowego po całości (coraz więcej ludzi się na to decyduje w nowych domach) nie ma takiej konieczności, bo buforem ciepła jest wylewka. To wszystko funkcjonowało tak jeszcze całkiem niedawno, dzisiaj klasycznych buforów montuje się już coraz mniej, raczej małe (100l) jako sprzęgła hydrauliczne, żeby zrównoważyć przepływy niż bufory.
A w przypadku nowych inwerterowych pomp powietrze-woda jak przepływy są ok, to nie ma takiej konieczności, bo nawet w przypadku instalacji grzejnikowej, dla inwertera nie jest problemem częste załączanie się i wyłączanie - w przeciwieństwie do starszych konstrukcji typu on/off.
No ale to temat rzeka ;)

Witold Jarmolowicz - Czw Gru 06, 2018 12:39

Większa ilość wody, jak słusznie Pan zauważył, dłużej się nagrzewa i dłużej stygnie, przez co są mniejsze wahania temperatury grzejników i poprawia się komfort cieplny.

Im niższa temperatura czynnika odbierającego ciepło, tym większa sprawność przekazywania ciepła, niezależnie, czy jest po drodze wymiennik ciepła, czy nie.
Tylko silniki samochodowe muszą osiągać temperaturę 90*C, ponieważ to optymalny kompromis pomiędzy efektywnością spalania a sprawnością Spr= (T1-T2)/T1
W systemach grzewczych przekazywane jest głównie ciepło i tutaj, im niższa temp. odbiornika to tym większa różnica temperatury pomiędzy źródłem a odbiornikiem i większa sprawność.

Piszę o tej wodzie, bo pożal się Boże fachowcy często tłumaczą: nowoczesne grzejniki mają mało wody i dzięki temu, Pani Gospodyni, grzeje Pani pomieszczenia a nie wodę. Sic!
O ile w dobie instalacji grawitacyjnych z górnym rozdziałem miało to minimalny sens, o tyle w obiegu wymuszonym to jest kit pierwszej, nomen omen, wody.
A Pani Gospodyni wywala zbędne pieniądze na wymianę solidnych żeliwnych grzejników na wysokowydajne aluminiowe 80*C i dziwi się, że śmierdzi przypalonym kurzem. No, ale Pan Fachowiec tak zalecił. A potem i tak w przypadku pompy ciepła może być zmuszona doinstalować bufor i kolejne grzejniki, żeby przewymiarować i obniżyć temperaturę medium.
Nie wie biedna, że Pan Fachowiec dostaje dzięki temu swoją działkę, tak samo, jak doktor dostaje działkę przepisując statyny.
JW

Witold Jarmolowicz - Czw Gru 06, 2018 16:41

Nie ma jedynej metody oszczędzającej energię, trzeba działać wielotorowo.
Np. jest nasada kominowa f-my Polmar z Tykocina stabilizująca ciąg i dająca dzięki temu oszczędność spalania. Odpowiednia do wszystkich rodzajów pieców i wentylacji za wyjątkiem pieców kondensacyjnych.

Cytat:
http://www.polmar.net.pl/#oszczednosc
Nasady kominowe SMARTFLOW znajdują zastosowanie do wielu rodzajów kominów - niezależnie od rodzaju kotła, z wyjątkiem kotła kondensacyjnego. Nakładkę kominową stosujemy z powodzeniem do kanałów wentylacyjnych. Regulator SMARTFLOW uniezależnia od wpływu warunków zewnętrznych oraz optymalizuje wielkość przepływu powietrza i spalin przez komin.


JW

Witold Jarmolowicz - Pią Gru 07, 2018 11:48

Do tego można dodać gruntowy wymiennik ciepła.
Niestety, o ile rury są tanie, to automatyka i rekuperator trochę kosztują.
Poza tym, jak sąsiad pali stare opony, to i tak trzeba wyłączyć nawiew i pozamykać okna, bo w kredensie jest świeższe powietrze, niż na dworze.
JW

3of5 - Pią Gru 07, 2018 13:35

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Do tego można dodać gruntowy wymiennik ciepła.
Niestety, o ile rury są tanie, to automatyka i rekuperator trochę kosztują.
Poza tym, jak sąsiad pali stare opony, to i tak trzeba wyłączyć nawiew i pozamykać okna, bo w kredensie jest świeższe powietrze, niż na dworze.
JW


I tak i nie.
Dzisiaj GWC (gruntowy wymiennik ciepła) jest rzadko stosowany.
- nowe generacje rekuperatorów mają systemy przeciwzamrożeniowe, stosowanie GWC nie jest konieczne, stare rekuperatory bez takich zabezpieczeń powoli wychodzą z użycia.
- chłodzenie latem przez GWC - przereklamowane, zbyt niska moc chłodnicza, a dobrze wykonane i działące GWC swoje kosztuje. Więc lepiej wybrać klimatyzację.
GWC jest masa odmian, żwirowy,rurowy,glikolowy...nie wszędzie jest możliwe zrobienie każdego rodzaju rekuperatora (warunki gruntowe) a dodatkową filtrację zapewnia tylko żwirowiec. Ale z sąsiedztwem i tak jest łatwiej - można sobie na czerpni zbudować całkiem niezły system filtrujący....
A zdjęcia filtrów od użytkowników rekuperatorów wymienianych w trakcie sezonu grzewczego są bardzo wymowne....Przy wentylacji grawitacyjnej nie ma żadnej filtracji, przy wentylacji mechanicznej - mamy tutaj pole do popisu, bo możemy dać więcej filtrów...aha, wentylacja mechaniczna może być bez rekuperatora ;)

Witold Jarmolowicz - Pią Gru 07, 2018 20:47

Generalnie każdy nawiew wymuszony wcześniej czy później ulega zagrzybieniu, a prawdziwie dokładne czyszczenie klimatyzacji nie jest łatwe. Fachowcy zazwyczaj psikają sprayem i po sprawie, tylko mieszkańców przez miesiąc drapie w gardle.
Ponadto GWC nie może pracować 24 godziny na dobę, tylko musi być wyłączany, żeby grunt zregenerował się cieplnie. No chyba że to instalacja na bagnie.

Drewno opałowe jest odnawialne i gdyby skonstruować tani piec ekologiczny, bo kominki dymią, to byłoby rozwiązanie.
Niestety, wg wyliczeń ekologów, polskie lasy przyjmują 1/5 produkowanego dwutlenku węgla, więc takoż z drewna można by uzyskać tylko 1/5 potrzebnej energii.
JW

Grzegorz-Rec - Pią Gru 07, 2018 23:28

Energia z fal morskich
http://www.elektroonline....-z-fal-morskich

Polski wynalazek daje prąd z fal morskich - Energetyka
https://energetyka.wnp.pl/polski-wynalazek-daje-prad-z-fal-morskich,246255_1_0_0.html

3of5 - Sob Gru 08, 2018 07:07

Witold Jarmolowicz napisał/a:
Generalnie każdy nawiew wymuszony wcześniej czy później ulega zagrzybieniu, a prawdziwie dokładne czyszczenie klimatyzacji nie jest łatwe. Fachowcy zazwyczaj psikają sprayem i po sprawie, tylko mieszkańców przez miesiąc drapie w gardle.
Ponadto GWC nie może pracować 24 godziny na dobę, tylko musi być wyłączany, żeby grunt zregenerował się cieplnie. No chyba że to instalacja na bagnie.


Tak, znam przypadek, że został wykonany GWC rurowy po czym zamknięty, bo szybko został "zainfekowany" przez robactwo.
Mam wieloletnie doświadczenia z GWC glikolowym - od ponad 8 lat użytkuję PC z dolnym źródłem poziomym. Dobry grunt to podstawa. U mnie są bardzo dobre warunki gruntowe(glina,mokra glina+ trochę piasku z boku) - z pełną świadomością przewymiarowałem mój wymiennik (w przypadku kolektora poziomego to jest niewielki koszt, jak tylko jest miejsce na działce) Temperatury mam lepsze niż większość użytkowników dolnych źródeł pionowych. Przez te wszystkie lata najniższa zanotowana temperatura DZ (zakopanego na głębokości 1,7-1,8m) pod koniec okresu grzewczego, to +1,8C. Oczywiście PC nie pracuje cały czas. Mam tak dobraną moc urządzenia, że jak kiedyś było -20/-21C, to miałem jeszcze niewielki zapas - PC pracowała przez 22-23h.
Przypuszczam, że w przypadku GWC glikolowego praca ciągła nie byłaby konieczna. Bez problemu można zrobić sterowanie które robiłoby przerwy, kiedy temperatura na zewnątrz jest wyższa od zadanej i powiązać to z temperaturą gruntu. Planowałem wykonać dodatkowe GWC glikolowe do rekuperatora, ale po zagłębieniu się w temat zrezygnowałem. Mimo że mam jeszcze miejsce na działce, to tam akurat grunt jest już trochę gorszy, dużo roboty i koszty nieadekwatnie wysokie. Podczas planowanego remontu w przyszłym roku, prawdopodobnie zamontuję klimatyzację na poddaszu zamiast GWC. Wyjdzie trochę drożej, ale komfort nieporównywalny.

Witold Jarmolowicz - Sob Gru 08, 2018 09:57

3of5 napisał/a:
Mam wieloletnie doświadczenia z GWC glikolowym - od ponad 8 lat użytkuję PC z dolnym źródłem poziomym.
Od strony technicznej, jakiej średnicy są rury oraz ile wchodzi glikolu do instalacji? Glikol etylenowy czy metylenowy?
JW

3of5 - Sob Gru 08, 2018 12:37

rury PE40, wchodzące bezpośrednio do budynku (nie trzeba było wykonywać studzienki zbiorczej) - tam rozdzielacz i potem z rozdzielacza PE40 do PC.
Zwykle stosuje się PE32, ale ze względu na dłuższe pętle zdecydowałem się na PE40, żeby opory przepływu były mniejsze(a wtedy różnica w cenie rur dla mnie była niewielka)
glikol etylenowy, nie pamiętam dokładnie ile go było, był rozcieńczany, pod temperatury bodajże -15 -ale tutaj też nie mam pewności. Tak coś pamiętam, że na tyle było robione na wszelki wypadek, bo zanim się zrobi wymiennik, to nie wiadomo jakie temperatury będą na "powrocie"

Kangur - Pon Gru 10, 2018 18:45
Temat postu: Re: globalne kłamstwo w postaci "globalnego ocieplenia&
gea napisał/a:
Jeszcze jedna ciekawostka dotycząca obiegu materii w przyrodzie. Dwutlenek węgla jest pokarmem dla roślin. Mogą one cierpieć na niedobór CO2.
I w szklarniach jest zalecane dokarmianie CO2 roślin.http://swiatfungichem.pl/jak-zapewnic-roslinom-w-szklarni-wlasciwa-dawke-co2/


Nie tylko w szklarniach wykorzystuje się CO2.
Dr Jan Pokrywka w swojej komorze normobarycznej uzdrawia ludzi.
https://polakuleczsiesam.pl/normobaria-komora-zycia-dr-pokrywki/

W takiej komorze nastepuje obnizenie pH (zakwaszenie) krwi co wywołuje efekt Bohra:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Bohra
Patrz ostatnią linijkę pod wykresem:
http://i67.tinypic.com/21lpyyd.jpg

Witold Jarmolowicz - Wto Gru 11, 2018 19:15

Najprostszy, bezinwestycyjny sposób ograniczenia zanieczyszczeń, rozpalanie pieca węglowego od góry:
http://czysteogrzewanie.p...a-krok-po-kroku
JW


Witold Jarmolowicz - Wto Gru 11, 2018 19:21

Podobnie można palić drewnem w kominku.
http://czysteogrzewanie.p...a-krok-po-kroku

gea - Wto Gru 11, 2018 19:40

https://www.youtube.com/watch?v=OQKkI2A0awc

Od minuty 50 mowa o CO2 i globalnym ociepleniu.

Interesujący wykres. Co 100 tys. lat POWTARZA SIĘ GLOBALNE OCIEPLENIE W SKALI KOSMICZNEJ.

Człowiek nie ma żadnego wpływu na globalne ocieplenie. Nie zwalnia to oczywiście ze starań o ochronę środowiska.

Na co idzie wyłudzona kasa - czas 1.02.

Witold Jarmolowicz - Wczoraj 10:47

Światowa produkcja dwutlenku węgla obecnie przekracza 36000 mln ton rocznie.
Człowiek oddychając wydala 0,8 kg dwutlenku na dobę, czyli 0,3 tony na rok. Liczba ludności na świecie dochodzi do prawie 8 mld, co daje 2,4 mld lub 2400 mln ton na rok. Z tego wynika, że samo oddychanie wszystkich ludzi to ponad 6% przemysłowej produkcji CO2.

Co można zrobić, żeby ratować świat?
Podobnie jak w energetyce, przejść ze spalania stałego węgla (węglowodanów) na spalanie paliwa płynnego - tłuszczu. Współczynnik oddechowy RQ dla glukozy wynosi 1, dla tłuszczów 0,7, tak więc ograniczając węglowodany i zwiększając tłuszcze zmniejszamy wydalanie CO2 o jakieś 30%, co zmniejszy w skali roku emisję o 700 mln ton.

Wysiłek fizyczny zwiększa spalanie i emisję CO2. Poza siłownią wysiłek fizyczny jest niezbędny do codziennego przemieszczania się. Najbardziej efektywnym sposobem przemieszczania się jest jazda na rowerze, więc należy jak najmniej chodzić, jak najwięcej jeździć na rowerze.
JW

gea - Wczoraj 19:52

https://www.youtube.com/watch?v=Fmkmi6q7b9k

Minuta 5.15

"Ponieważ człowiek zaczął walczyć z klimatem, klimat podjął wyzwanie i zaczął walczyć z człowiekiem..."

W epoce syluru (nie było puszczających wiatry cieplarniane stworzeń), klimat też się ocieplił. A potem oziębił.


Witold Jarmolowicz napisał/a:
Światowa produkcja dwutlenku węgla obecnie przekracza 36000 mln ton rocznie.
Człowiek oddychając wydala 0,8 kg dwutlenku na dobę, czyli 0,3 tony na rok. Liczba ludności na świecie dochodzi do prawie 8 mld, co daje 2,4 mld lub 2400 mln ton na rok. Z tego wynika, że samo oddychanie wszystkich ludzi to ponad 6% przemysłowej produkcji CO2.

Co można zrobić, żeby ratować świat?
Podobnie jak w energetyce, przejść ze spalania stałego węgla (węglowodanów) na spalanie paliwa płynnego - tłuszczu. Współczynnik oddechowy RQ dla glukozy wynosi 1, dla tłuszczów 0,7, tak więc ograniczając węglowodany i zwiększając tłuszcze zmniejszamy wydalanie CO2 o jakieś 30%, co zmniejszy w skali roku emisję o 700 mln ton.

Wysiłek fizyczny zwiększa spalanie i emisję CO2. Poza siłownią wysiłek fizyczny jest niezbędny do codziennego przemieszczania się. Najbardziej efektywnym sposobem przemieszczania się jest jazda na rowerze, więc należy jak najmniej chodzić, jak najwięcej jeździć na rowerze.
JW


Ja się obawiam, że wszelka redukcja wydzielania CO2 przez człowieka (wszystko jedno czy bezpośrednio osobiście, czy pośrednio - w piecach), sprowadza się do konkluzji - zredukowania ludności świata, co rozwiązałoby problem radykalnie.

Jak wynika z historii, największym ekologiem, redukującym ewentualny nadmiar CO2 i to w sposób nie zagrażający środowisku, jest Józef Stalin. :razz:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group